niedziela, 19 czerwca 2011

Przedwojenny schron - strzelnica w Chojnicach

Kilka tygodni temu, jako Stowarzyszenie Arcana Historii, wraz z grupą niezrzeszonych miłośników historii przeprowadziliśmy eksplorację pewnego obiektu znajdującego się w Chojnicach. Cóz to za obiekt?




Mowa o strzelnicy/schronie/bunkrze. Jednoznacznie nie potrafimy określić bowiem teren na którym znajduje się widoczna część tej konstrukcji oraz jej niewidoczna - zeksplorowania pobieznie nie dają pełnego obrazu funkcji i przeznaczenia.





Według informacji jakie udało się pozyskać w tym miejscu funkcjonowała strzelnica w okresie międzywojennym, prawodopodobnie dla Wojska Polskiego, lub służb ochrony kolei. Jest tez prawdopodobnym, ze było to miejsce wykorzystywane jako strzelnica dla oddziałów SS, które stacjonowały w Chojnicach. Bardzo prawdopodobne wydaje się wykorzystanie tego kompleksu w czasie walk hitlerowców z Armią Czerwoną. Mógł tam być schron przeciwlotniczy...bunkier, naprawdę ciężko jednoznacznie to stwierdzić, a dostępne opracowania w ogóle o tym budynku nie wspominają.


Strop jest betonowy, umocniony szynami kolejowymi, całość tego betonowego rękawa zdaje się stopniowo pod kątem wpadać w ziemię.

Długość całego obiektu cięzka do określenia. W większości jest zasypany ziemią, gruzami i śmiecami, które musiały zostać nawiezione. Podobno do połowy lat 80 -tych do obiektu mozna było wejść bez większych przeszkód...


Kolejną hipotezą, aczkolwiek najmniej prawdopodobną jest założenie, ze konstrukcja ta to tylko element większej całości - systemu schronów przeciwlotniczych, które do dziś istnieją w Chojnicach.





Niestety ze względów bezpieczeństwa nie podaję dokładnej lokalizacji punktu naszej eksploracji. Mogę tylko powiedzieć, ze czasami warto zaglądać w krzaki ;-)





Arcana tej historii postaramy się rozwikłać w przyszłości w oparciu o kwerendy archiwalne, kolejny punkt na liście naszych zadań na przyszłość.


Całość prac miała miejsce za zgodą właściciela gruntu, który na wniosek Arcan Historii zezwolił na eksplorację w ograniczonym zakresie.





Ponizej fotki:











































sobota, 18 czerwca 2011

Finsteryzm

W historii nie brak przykładów jednostek, które w ramach prawem określonych, potrafiły szerszemu społeczeństwu narzucić precedensowy styl rządzenia. W prostej linii prowadzący do autorytaryzmu. Mozna przywołać: hitleryzm, stalinizm, mussolinizm, frankizm, thatcheryzm, naseryzm, i można by tak było wymienić dziesiątki przypadków. Co je łączy?

Wydaje się, ze wiele do powiedzenia w tym względzie ma przede wszystkim kategoryzacja zachowań osób, które mogą być twórcami "systemowego precedensu", narzucając innym swoją wolę i wizję, znając jedną prawdę i kazdego kto ją neguje rozpoznając jako wroga, którego nalezy permanentnie niszczyć. Zresztą potrzeba wroga jest kluczowa dla takich osobowości (autorytarnych) jak wymienione.

Oto kategorie, poprzez które mozna rozpoznać osobowości autorytarne (w wymiarze psychicznym - behawioralnym):

Podejrzliwość - fakty, które w sposób oczywisty przeczą wizji świata osoby dotkniętej autorytaryzmem, świadczą tylko o przebiegłości i złych zamiarach wrogów! Sam kategoryzuje ludzi w ujęciu bipolarnym - dobry/zły, przyjaciel/wróg. W rozumowaniu pozbawiony krytycyzmu, a ogólnie widoczna logika postepowania i wypowiedzi jest zwykle zbudowna na fałszywej percepcji rzeczywistość. Stąd opierając się na fałszywych przesłankach nigdy nie dochodzi do prawdziwych wniosków.

Mania wielkości - aroganckie przekonanie o własnej wielkości prowadzi do mitologizacji dokonań, mitomanii z jednoczesnym utrzymywaniem poglądu o swej centralnej roli w społeczności/społeczeństwie. Ciągłe skupianie się na sobie, porównywanie pracy i osiągnięć innych z wyimaginowanym obrazem swej osoby prowadzi do ponizania każdego z porównanych. Wódz w takim wypadku moze być jeden, stąd na piedestale społecznym nie ma miejsca dla innych osób. Ta okupacja pantałyku władzy, to tylko wstęp do okupacji ludzkich zachowań, działań społecznych.

Inwigilacja - posługiwanie się legalnymi i nie legalnymi środkami pozyskiwania danych o wrogach - realnych politycznych i nierealnych - urojonych. Momentem zainteresowania się daną osobą, środowiskiem jest moment w którym wierne społeczeństwo, poddani, własna kohorta, odwrócą zwrok od kierunku wyznaczanego przez Wodza i na chwilę spojrzą w stronę alternatywy. To ten impuls zmusza autorytarne jednostki do natychmiastowego działania - zbierania wszelkich możliwych danych i rozpoczęcia rozporządzania nimi w sferze publicznej bez zgody osób stajacych sie poszkodowanymi. Inwigilowani zwykle decydują się na wycofanie z zycia publicznego czy nawet zawodowego po otrzymaniu kilku dyskursywnych ostrzezeń w mniej lub bardziej zaowolowanej formie. Jest to narzędzie kontroli społecznej, różniące się tym od typowych dyktatur, ze zamiast systemowej i skoordynowaje kontroli, informację pozyskuje się poprzez sieć uzalezeń i interpersonalnych zobowiązań finansowych.


Wrogość - ogólnie wrogie nastawienie do swiata, brak poczucia humoru. Niezwykła wrazliwość na oznaki lekceważenia, kłótliwość, spiętość, nastawienie obronna - atak.


Lęk przed obcym autorytetem - nie toleruje się poddania zewnętrznym autorytetom, które wcześniej nie złożą laudacji pod jego adresem, dopiero wtedy jest w stanie uznać ich rolę i znaczenie. W strachu przed utratą kontroli nad sytuacją, nad inicjatywą wobec ciągłego procesu zmiany, unika osób charyzmatycznych i szczerych. Woli raczej mówić o sobie i swych dokonaniach, anizeli o sprawach realnych - nauce, kulturze, etc. Wszystko to, aby podtrzymywać misternie wypracowany, w swym umyśle, obraz autorytetu swej osoby.


Projekcja - ciągłe przypisywanie swoich cech negatywnych osobom trzecim, najczęściej wrogom. Poprzez pojęcia takie jak "tchórz", "zero", "klaun", "suchy korzeń" prowadzi dyskursywną obronę tozsamości, tak aby ciągle utrwalać się w przekonaniu o wyzszości swej osoby, która nie posiada wypartych dyskursywnie wad. Jest to czysto autystyczna interpretacja rzeczywistości.


Myślenie życzeniowe - własne przekonanie o wyjątkowości prowadzą na manowce głownie w świecie polityki. Jednak destrukcja i katastrofa dotyka nie tylko autorytarną osobę, która świata poza sobą nie dostrzega, a tylko go intepretuje, ale też cały świat właśnie, którym zarządza. W duzej mierze jest to efekt myślenia zyczeniowego według, którego ludzie muszą sie zachowywać w kazdej sferze zgodnie z wizją autorytrnej jednostki, dlatego taka jednostka manipuluje, a pozbawiona empatii nie zastanawia się nad konsekwencjami jednostkowymi i społecznymi swych manipulacji. W wypadku sprzeciwu wobec swych działań - kiedy nie jest traktowana w specjalny i ogólnie respektowany sposób reaguje często mściwą furią.


Narcyzm - w dość specyficznej formie. Oto, osoba publiczna, autorytarna, wysuwa narcystyczne roszczenia praw, co prowadzi do roczarowania spowodowanego niezaspokojeniem nienasyconych narcystycznych potrzeb stąd wybuch narcystycznego gniewu, który niszczy wszystko - często w ramach prawa, ale poza kulturowo przyjętą formą przyzwoitości.


Poniewaz, za duzo byłoby na jeden wpis, finsteryzm w ujęciu społeczno - politycznym ukazę w kolejnych wpisach podejmujac jednocześnie próbę określenia płaszczyzny ideologicznej ugrupowania A. Finstera z Chojnic.




piątek, 17 czerwca 2011

Dykta-TURA

Za wpisy na forum internetowym na ch24.pl Pan A. Finster ma zamiar - tak wynika z jego dzisiejszej zapowiedzi spotkać się ze mną w sądzie.

Całość wpisów tutaj:
http://chojnice24.pl/artykul/10367/apelacja-rozpatrzona/0/#comments

Zostałem zidentyfikowany jako "zero" przez Pana A.Finstera. W jaki sposób? Na jakiej podstawie twierdzi, ze niejaki "zero" to ja? Sprawdził ktoś IP? Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - pytany o to czy to ja piszę jako "zero". Moze tak, moze nie. W kazdym razie A. Finster bezpardonowo wyzywa mnie publicznie mówiąć "Wałdoch to zero". Milusio.

Cięzko mi powiedzieć na jakiej podstawie i co ma być przedmiotem postępowania, ale mam nadzieję, się szybko przekonać.

Wielokrotnie Pan Finster uderzał w słowach i czynach, w działaczy społecznych - vide Radek Sawicki, ja. Generalnie kazdemu, kto wyrazi krytykę pod jego adresem jest w stanie przypiąc odpowiednią łatkę.

Dla mnie spotkanie w sądzie, jeśli do niego dojdzie, a powodem będzie A. Finster będzie okazją nie tyle do obrony co do prezentacji mechanizmu władzy jaki stworzył Pan A. Finster.

Nazywanie ludzi zerem, clown'em, ostracyzm społeczny, wykluczanie dyskursywne. Czekam na ten proces i palę się do odpowiedzi i udzielenia świadectwa prawdy o sytuacji - społeczno politycznej w Chojnicach.

Oczywiście będzie to proces z pobudek politycznych, i zeby nikt nie miał wątpliwość niechęć rozpoczęła się od - 1. ukazania i napiętnowania składania kwiatów pod czerwoną gwiazdą, bohaterom zbrodniczego ZSRR, 2. od filmu o tym jak działa baszta więzienna - Galeria Jutrzenki w godzinach urzędowania - rzeczywiście to PRZESTĘPSTWO i podstawa do nienawiści. Z mojej strony A. Finster zdobył sobie sympatię długą listą czynów, które nie powinny mieć miejsca i kazdy z nich zostanie przeze mine wyłuszczony jak na tacy.

Kazdy ma prawo do głosu i wyrazania swoich opinii, do działalności, etc. W sprawie powołam na świadków szereg osób z panteonu politycznego i społecznego oraz spośród ludzi, którzy poświadczyli w słowach o działaniach Pana A. Finstera.

Do zobaczenia Panie Arku! Proszę się gruntownie przygotować, bo Pan nie jest moim wrogiem, ale system i metody jakimi się Pan posługłuje.

środa, 15 czerwca 2011

Dla Finstera jestem klaunem, dla Finstera jestem zerem

Dziś w mediach elektronicznych Pan Finster, chwali się z cofnięcia wyroku jaki zapadł w związku z tym, ze publicznie nazwał Pana Janika - klaunem.

Sąd w Chojnicach wydał wyrok - warunkowe umorzenie w zawieszeniu na rok, ale sąd w Słupsku zmienił to postanowienie sądu.

Odtąd zachodzi uzasadniona przesłanka dla ludzi władzy, aby obywateli obarczać niewybrednymi epitetami. Oto, za słowa publicznie wyrazone - "Kowalski to klaun, Nowak to klaun" nikomu nic nie grozi, taki oto prcedens zaistniał, bo jest nikła szkodliwość społeczna czynu...Pana Finstera.

Schodzimy na psy, które zaraz nas podeptają tak nisko będziemy w Chojnicach. Ludzka godność nie ma znaczenia, wolność nie ma znaczenia, liczy się władza i jej buta!

Postanowiłem zrobić koszulki - tak na lato pod tytułem "Dla Finstera jestem klaunem, dla Finstera jestem zerem". Chętnych zapraszam do kontaktu.

Tutaj więcej o sprawie:

http://chojnice24.pl/artykul/10367/apelacja-rozpatrzona/15/#comments



Pozdrawiam

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Apolityczna malwersacja

Pytanie o sensowność działalności politycznej (czyli celowej i rozumnej) powstaje u każdej osoby, która weszła, bądź chciałby wejść w strefę życia publicznego.

Ci którzy już w tej sferze funkcjonują mogą dać dobre rady, wskazówki, mądrych słów kilka. Niestety obserwując chojnicką scenę, dawno już, doszedłem do wniosku, że tylko tzw. apolityczność może dać szansę realizacji celów...Zapytacie - jak to? Szczególnie tym, którzy myślą o działalności (społeczno - politycznej) opowiadam:

Proszę wyobraźcie sobie scenariusz - nic nie potraficie, oprócz rzucania głupich pomysłów, oprócz mlaskania kłamstwami, oprócz zastraszania. Nic nie jest waszą specjalnością, w zasadzie na niczym się nie znacie, ale macie ambicje(chcecie zarabiać) i nie chce się Wam pracować...otóz to, apolityczna klasa malwersantów z chęcią Was przyjmie! Za niczym nie będzie się opowiadać (no może troszkę za PZPR-em, zeby nie urazić kumpli), przeciwko niczemu nie będziecie występować (no moze przeciwko Bogu, Honorowi i Ojczyźnie - żeby się nie narazić kumplom). W kazdej sytuacji wyznacznikiem Waszego działania będzie chęć...zarabiania. Sztandar apolityczności będzie Waszą chorągwią i bez obaw...im mniejsze miasto tym mniejsza szansa na jakieś starcia intelektualne. W końcu to WY zastraszacie, ogłupiacie, kłamiecie- rządzicie! Bo to jest Wasza demokracja!!

czwartek, 9 czerwca 2011

Zamiast autorytetu - wizerunek

Dziś nie liczy się działalność w perspektywach długookresowych. Politycy wolą , i w jakimś sensie muszą, poddawać się informacyjnemu szałowi przekazywania obrazów. Często obrazów samego siebie. Wszystko to jest traktowane w ramach sprzedazy siebie i swojej osoby jako dobra konsumpcyjnego. Nie ma w tym stałości, wartości, ani realnego działania, jest natomiast "parcie na szkło". Dobrym przykładem tego złego procesu są debaty na łamaach prasy i w Internecie jakie toczy ze swymi oponentami burmistrz Finster, który i mi zarzucił, ze Internet jest moim oręzem walki z nim (z jego działaniami, nie z nim - dopowiadam).

Brak ideowości, chęci budowania wartości i pojęcia społeczeństwa i państwa w ujęciu czasowym dłuższym aniżeli zycie ludzkie wydaje sie być już całkowicie obce. Wszystko jest skoncentrowane na indywidualnym sukcesie i pojęciu polityki jako dochodowego zajęcia za którym idą i apanaże poza materialne takie jak pożadany, przez wielu, prestiż w danej chwili. Niestety mało, który polityk dziś myśli o tym, ze szybka budowa wizerunku to jeszcze większa prędkość spadania z pantałyku władzy w momencie kiedy odwróci się trend poparcia społecznego. Ale co z tego? Szybkie zmiany, duża płynność zachowań wyborców etc. Z tego pozostaje rozgardiasz i bałagan. Żyjemy w takim systemie kalejdoskopowym, który to obraca się w miarę upływu czasu i zmieniają się wciąż obrazy za którymi nic nie ma...Stąd tez u niektórych polityków (takich jak Pan Finster) zdolność do niesamowicie szybkiej adaptacji na zmiany - patrz Jego przynalezność i sympatyzowanie z masą wszelakich tworów politycznych (zawsze z tymi co u władzy). Mnie odstrasza ta wielowektorowość zachowań, brak idei. Wszystko co robi jest podszyte walką o Jego JA.

Do tego dochodzi megalomania, wyolbrzymione poczucie własnej wazności, niechęć do przyjmowania krytyki, wiara w nieomylność - pomimo wyrazanych słów o swej zdolności do przyjmowania krytyki (bez pokrycia w realnych na nią reakcjach) i co najwazniejsze awersja do uczenia się od innych. Nie liczy się nic poza własną despotyczną osobą, nic nie ma znaczenia poza budową fikcyjnego świata i zaklinania rzeczywistości na swoją modłę.

Czy nie nadszedł czas powrotu do sprawdzonego etosu służby publicznej, społecznej bez szukania poklasku, bez szukania zysków i zaspokajania indywidualnych dążeń?

Politykom życzę refleksji, a obywatelom świadomości w podejmowanych wyborach.

poniedziałek, 30 maja 2011

Chiny, Tajwan - Chojnice przykład współpracy gospodarczej, a samorząd





Odkąd prowadzę swoją firmę miałem okazję być w kilku miejscach...równiez w tych orientalnych.

Najciekawsza podróz biznesowa jaką pamiętam miała miejsce w roku 2010, wtedy poleciałem na 16 dni, na zaproszenie Tajwańskiej Komisji Rozwoju Handlu Zagranicznego do Republiki Chińskiej i kilku firm z Chin, których nazw nie podaję przez wzgląd na tajemnicę handlową ;-).

Dlaczego dzis to wspominam? Ano dlatego, ze w zeszłym tygodniu w Chojnicach gościli jacyś Chińczycy. Największym osiągnięciem ich wizyty jest to, ze malarz Jutrzenka Trzebiatowski będzie miał mozliwość do prezentacji swoich obrazów w Chinach...na przyszłość pozostawię pytania o to, kto będzie to finansował i jaki to ma cel? I co wspólnego ma to z handlem i rozwojem gospodarczym?
Warto mieć na uwadze, ze wizyta choć kurtuazyjna ma swój wydzwięk w Chojnicach jako narzędzie PR-u burmistrza, który chwali się sukcesem, bo oto okazalo się, ze Jutrzenka - Trzbiatowski to...chojnicki towar eksportowy :))




Wracam do swojej podrózy. Bo kilkoma refleksjami chciałbym się podzielić. Po pierwsze jeśli ktokolwiek myśli o współpracy gospodarczej z Chinami czy Tajwanem w szerszym zakresie na poziomie stymulacji inicjatyw gospodarczych poprzez samorząd to musi sobie zdać sprawę z tego, ze skazuje siebie jako polityka i samorządowca na prawie pewną porazkę. W Chinach nikogo nie interesuje to kim kto jest, ale to kto ile ma piniędzy do wydania. Kapitał jeszcze długo będzie płynął stąd tam, a nie odwrotnie. Tę rzecz nalezy przemyśleć przed dokonaniem decyzji o wyjezdzie w celach promocji jakiegoś miasta, artysty tym bardziej.






Jedyną rzeczą jaką samorząd mógłby zrobić aby (w skali takiego miasta jak Chojnice) dla zainteresowania potencjalnych inwestorów z Chin swoim - powiedzmy wprost terytorium inwestycyjnym - jest podjęcie próby zbudowania strategii marketingowej opartej o realne przedstawienie możliwości inwestycyjnych w naszej gminie i wskazanie zespołu osób, które mogą słuzyć pomocą prawną przy wprowadzaniu pewnego asortymentu na rynek. Oferta musi być pełna i profesjonalna, a nie taka jaką pokazał Pan Finster w Ratuszu podczas spotkania z Chińczykami- czyli opierająca się o błędne podawanie dat związnaych z postacią Jana Długosza...tutaj chodzi o pieniądze i to trzeba zrozumieć.






Niestety jest tez inny - społeczny wymiar takiej gospodarczej przyjaźni, proszę się zastanowić nad efektami ewentualnych chińskich inwestycji, nikt z Chińczyków w ciągu najbliżyszych 1o lat nie postawi fabryki...za to będzie wielkie parcie na rozwój kontaktów handlowych i jest to o tyle gospodarcza szansa co i społeczne zagrozenie. Po pierwsze nagły napływ Chińczyków, którzy co zapewniam w 90% nie tolerują obcych kultur i je po prostu ignorują byłby niebezpieczny dla chojniczan, którzy nie nauczyli się nawet współzyć ze społecznością romską (za co nalezy winić bierną w tym zakresie władzę). Zachowania Chińczyków obserwowałem na University of London i London School of Economics and Politics, i na UG, pomimo tego, ze nie mam im nic do zarzucenia to ich asertywność w tak otwartej kulturze jak brytyjska była problemowa, w Chojnicach byłaby wręcz konfliktowa.






Jak zarobić na Chinach i innych krajach Azji? Jest najzwyczajnieszy i najprostszy model jaki już przedstawiłem, nalezy powołać malutki, maksymalnie profesjonalny zespół osób (moze przesunąć z innych zadań?), który stworzyłby konkretną ofertę na wschodnie rynki. Po prostu, tak jak powtarzałem w kampaniii Projektu Samorządność - Chiny widzą Warszawę, widzą Śląsk i na tym ich perspektywa się kończy. Tylko nie wiem, jak bez centrum logistycznego, bez odpowiedniej infratruktury zachęcić wielkie firmy chińskie czy tajwańskie do inwestycji w Polsce?






Będąc w Taipei na AMPA Show, czyli na targach cześci samochodowych - ich producentów, dostrzegłem jeden trend, z jakiego , jak wyzej napisałem, ani Chiny ani Tajwan nie chcą się wyzwolić - oni szukają rynków zbytu, a nie inwestycji. Logiczna inwestycja może być dla nich jedynie przekonanie ich o sensowności podjęcia współpracy z różnymi podmiotami handlowymi z danego obszaru przy wskazaniu walorów infrastruktury i prezentacji uproszczeń jakie samorząd proponuje celem zachęcenia ich do działalnosci bądź współdziałania gospodarczego. Samorząd ma rolę jedynie pośrednika, pasa transmisyjnego - marketingowcaq wszystkich podmiotów jakie tylko zgłoszą chęć prezentacji samych siebie w Chinach.






Poza tym nalezy pamiętać, ze wydatkowanie pieniędzy na puste podróze - jak to zrobiono z synem Tuska niczemu w efekcie nie słuzy. Chiny zarabiają tez na turystyce i oczywiście jest jakaś forma współpracy, ale na penwo nie za samorządowe pieniądze.


Kończąc dodam, ze jestem w stanie zapewnic kazdej firmie i osobie zainteresowanej współpracą z firmami z Azji profesjonalną obsługę i poradę, a jednocześnie mogę zaprezentować szeroki wgląd w mozliwości produkcyjne na wskazanym obszarze z uwzględnieniem preferowanych produktów. Gdyby ktoś był chętny, to mogę wręcz polecieć do Chin lub na Tajwan z taką osobą i pokazać mu industrialne mozliwości szeregu fabryk. Polecam się :)
Nalezy zalować, ze nikt z miasta nie zaprosil lokalnych przedsiębiorców do rozmów i zawarcia znajomosci z tą chińską delegacją. Ale cóz, skoro ktos planuje promować obrazy jakiegos malarza, zamiast dzialać na rzecz rozwoju gospodarczego to chyba niczego innego nie moglimy się spodziewać?

Ja z rynkami wschodnimi dzialam od dwóch lat, nikt z samorządu nie oferowal mi pomocy, wyjazdów na targi do Szanghaju itd. Byc moze dlatego, ze nie jestem malarzem?

Zamiast mysleć o Chinach samorząd najpierw powinien stworzyć przyjazne srodowisko dla biznesu w Chojnicach, a tutaj nie ma nic...ani centrum logistycznego, ani zwyczajnie sily nabywczej wsród ludzi, generalnie bieda tutaj to i Chiny nie pomogą, trzeba samemu zacząć mysleć i dzialać, ale aby sie tak stalo potrzebne są zmiany, prawdziwe zmiany, szczególnie w sferze wolnosci obywatelskich w Chojnicach, które mogą się przyczynic do rozwoju gospodarki poprzez uwolnienie ludzi z okowy wladzy i poprzez danie im pola dzialania dzięki któremu będą mogli uwierzyć, ze są w stanie wiele osiągnąć!

Tymczasem, wciska się ludziom jakis sukces, którego nie ma. Przeciez establishment tez w czasach PRL-u i jej politycznego gniazda PZPR-u latal do Chin. I moze rzeczywiscie dziś tez, jak wtedy zalezy ludziom władzy tylko na pozorach?

Wkurza to, ze człowiek reklamujący się doktorem ekonomii, juz pal licho czy z Mongolii, ZSRR, Rosji czy z Kazachstanu, ale jednak ekonomii jest takim ignorantem w sprawie międzynarodowej wymiany handlowej, stosunków gospodarczych itd. Przeciez zamiast prezentacji o historii Jana Długosza, mozna było tym policjantom z Chińskiej Republiki Ludowej przekazać nieco wiedzy o naszej lokalnej ekonomii, bezrobociu, etc.

Zaczynam się zastanawiać, czy ta wizyta w Szanghaju nie będzie czasami przykrywką do szkolenia władzy i jej pupilstwa celem nabycia umiejętności jaką władza ChRL zaprezentowała na placu Tien - An - Men.


Ponizej kilka moich zdjeć z pobytu - Chiny - Tajwan 2010.



Taipei 101

Centrum Taipei


Po wizycie w kilku fabrykach czas na "coś na ząb"

Miejsce w którym moi kontrahenci budują nową fabrykę

Ciepłe przyjęcie przez potentata narzędziowego




Kaoshiung - jeśli dobrze pamiętam, peron szybkiej kolei, średnia prędkość podrózy ok. 260 km/h

Jedna z fabryk wytwarzających tłoki do cylindrów w silnikach spalinowych

Taichung

NIech nikogo nie zmylą daty na zdjęciach, nie zwracam uwagi po prostu na datowniki w aparatach.

niedziela, 29 maja 2011

Update wolności do nowocześności

Nie tylko słynne juz Arab Awekening stało się dla mnie impulsem do przemyślenia wszelkich proponowanych definicji wolności.

Być może nie wszystkie propozycje zostały przedstawione na kartach dostępnych mi ksiązek i publikacji, jednak większość propozycji, które dali filozofowie zdążyłem poznać. Niestety, dla mnie przynajmniej, dotychczasowe propozycje wydają się nieprzydatne w świetle płynnej nowocześności.

No bo jak można mówić o wolności rozpatrując ją poprzez słowa filozofów żyjących tysiące, setki i dziesiątki lat temu, mając na myśli kontekst jaki tworzy tereźniejszość? To tak, jakby mówić o podróży do Nowej Zelandii poprzez wiedzę o środkach transportu dostępnych w XVII wieku i informację o tamtym społeczeństwie...

Zbyt wiele musiałbym napisać na blogu, gdybym miał przedstawiać różne koncepcje wolności, chcąc pozostać w konwecji blogierskiej stawiam pytanie o wolność (czym jest?), a jednocześnie daję swoją propozycję odpowiedzi, adekwatną do stanu skumulowanej wiedzy i oceny kondycji nowocześności:

Wolność jest prawem publicznej i prywatnej krytyki innych ludzi, innych postaw, systemów. Najwyzszym jednak, teraz, przejawem wolności jest prawo do zachowania swych postaw, systemów, etc., pomimo kierowanej wobec nich krytyki. Wazne jest zachowanie "dotychczasowości" zachowań - mam prawo nie ulegać krytyce w swych praktykach, tak jak mam prawo do zmiany praktyk.

Krytykowany ma prawo nie reagować na krytykę, ale jednocześnie powinien uznać prawo krytykującego do wyrażania swej opinii de facto nic nie musi się zmienić.

Oczywiście taka koncepcja wolności nie może dotyczyć osób, które "zaciągają" się na słuzbę publiczną i w związku z tym krytyka ich osób, działań jest zawsze obligatoryjna do zmian. Chodzi mi po prostu bardziej o uchwycenie prawa do braku reakcji czego w świecie nowoczesnym nie mozemy nazwać ignorancją, a bardziej juz uznaniem godności drugiego człowieka.

Wszystko to dość enigmatyczne i niejasne, ale zyskuje z pewnością klarowność przy założeniu, ze to stosunek władzy, dotąd, decydował o uleganiu bądź nie uleganiu krytyce. Nowoczesność daje inny impuls, powoduje inną możliwość, oto mozemy "zachować siebie" z systomowo dozwoloną praktyką. Władza nie może być narzędziem umożliwiającym efektywność krytyk. Ani ideologia, ani religia, ani status społeczny nie mogą stanowić o prawie do krytyki, a tym bardziej o prawie do krytyki efektywnej i usankcjonowanej, jedyną rękojmią prawa do krytyki jest i będzie pewnie jeszcze długo zwyczajnie bycie człowiekiem.

Prawo do krytyki i prawo do nie-ulegania krytyce będzie wyznaczało przestrzeń wolność (i już prawie wyznacza) w relacjach człowiek - człowiek i człowiek - władza. Głos kazdego musi byc słyszalny, ale może być też ignorowany w relacji człowiek - człowiek,władza - człowiek ale nie w relacji człowiek - władza!

Oczywiście piszę o wolności myśli i sumienia.

Hmm, to chyba jednak temat na dłuższą rozprawkę :)

piątek, 27 maja 2011

Baszta

Ukazał się doskonały 11 juz z kolei numer "Baszty" wydawanej przez Muzeum Historyczno - Etnograficzne w Chojnicach.

Promocyjna cena wynosiła 10 zł. Jaka będzie ostatecznie tego nie wiem. Mozna nabyć w Bramie Człuchowskiej, gdzie i ja dziś egzemplarz nowego numeru zakupiłem. Jest dosłownie świetny. Nie będę z niczym porównywał na lokalnym rynku, ale muszę powiedzieć, ze przy swej skromnej objętości treść jest imponująca!!

Kazdego namawiam do zakupu i lektury!

wtorek, 24 maja 2011

PO prawdzie KONFERENCJA (nie) naukowa

Młodzi Demokraci w Chojnicach postanowili w Chojnicach zorganizować konferencję...naukową.

Organizator czyli MD Platformy Obywatelskiej RP w Chojnicach, a dokładnie jej przewodniczący Pan Paweł Wajlonis jest studentem, chyba pierwszego roku, natomiast sekretarzem tejze NAUKOWEJ z nazwy konferencji jest jego kolega, który właśnie ma za sobą edukację na poziomie szkoły średniej. Natomiast wszystkiemy patronuje mgr inz. Jan Kozłowski europoseł PO.

Gratuluję zapału w poznanawaniu i popularyzacji wiedzy wśród chojniczan. Nie mozna jednak mówić, ze jest to konferencja NAUKOWA. Jest to zaledwie spotkanie popularnonaukowe, ewentualnie panel dyskusyjny, spotkania z wiedzą o społeczeństwie. Do naukowości mozna pretendować, ale nie mozna zawłaszczać terminów przynaleznych zdarzeniom o odpowiednij randze.

Niestety to kolejny objaw tej morlano - etycznej degrengolady ludzi młodych, zamiast poświęcić cięzkie lata na studia i zdobywanie szlifów po to aby móc najpierw brać udział, a potem organizować konferencje NAUKOWE, to postanowili już , przedwcześnie, sięgać po na razie nieprzynależne im zaszczyty, bo zaszczytem dla człowieka światłego jest praca pod sztandarem nauki.

Liczę na to, że nieszczęśliwie dobrany przymiotnik - naukowa, zostanie zamieniony na popularnonaukowa, lub na inny odpowiadający realiom organizowanego spotkania.

Tymaczasem Państwa informuję, konferencja ta nie spełnia standardów konferencji naukowej o czym jeszcze raz zaręczam. Po prostu nie zachowano konwencji konferencji naukowej.

Czy to są praktyki PO? Zaklinanie rzeczywistości? Jest to naukowość równa hrabiostwu ludzi z PO, niestety...

Dam wskazówkę "naukową" na poziomie tej konferencji, oto co na Wikipedi pisze się o kryteriach jakie powinna spełniać konferencja naukowa :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Konferencja_naukowa

sobota, 21 maja 2011

Kiedy ja mówię WOLNOŚĆ to grozisz mi wojną!

Reakcje po ostatniej akcji były potwierdzeniem mojej tezy, że za każde działanie w sferze publicznej niezgodne ze stanowiskiem burmistrza Arseniusza Finstera, za stanowisko niezależne, spotyka ostracyzm. Mechanizm byłby o tyle uczcicwy gdyby nie był inspirowany przez samego burmistrza, który publicznie mówi do obywateli z kim nalezy rozmawiać, a z kim nie, z kim można działać, współpracować a z kim nie.

W związku z powyższym :) mówię do Pana Finstera - Jak każdy w tym wolnym kraju mam prawo działać i współpracować z kim chce nawet z Panem i jak przyjdę do Pana, to niestety będzie musiał Pan współdziałać, bo za to dostaje Pan bursmicz ;-) pieniądze.

Niech żyje wolność :)


środa, 18 maja 2011

"Palikot" przeprasza Finstera = Ruch Poparcia Finstera

Ruch Palikota przeprosił Arseniusza Finstera za udział swoich czlonków w pikecie jaką zorganizowało pod basztą w sobotę (14.05.2011) stowarzyszenie Wspólna Ziemia.

Najpierw byli na pikecie, po to, aby potem przepraszać za swoją obecność.

I to mają być ludzie tej antyklerykalnej rewolucji?

Znam osobiście Artura Grodziskiego i żałuję, że dał się wciągnąć we współpracę z ludźmi bez kręgosłupa, zresztą moze sam tego chciał? Niedługo dowiemy się, że za 5 kg cukierków i obietnicę nie wpuszczania księdza na koledę Finster dostał poparcie Palikotów w następnych wyborach :))






Ciekawie prezentuje się obecne stanowisko Ruchu Palikota z Chojnic, wobec wcześniej wystosowanego przez nich pisma do Zarządu Krajowego RPP. Skan ponieżej, myślę, ze szczególnie Pan Grodziski i Finster powinni nad treścią posiedzieć chwilę, zanim podejmą rozmowę ;-):







poniedziałek, 16 maja 2011

chojnice.com?

Wszystkich zwolenników działalności SAH proszę o przemyślenie korzystania z portalu http://www.chojnice.com/ . Ja ogłaszam publicznie, że w dniu dzisiejszym ostatni raz wszedłem na to "reżimowe medium". Nie interesują mnie wywiady z tezami w pytaniach czy socjotechniczne połajania ze strony człowieka, który o demokracji wie niewiele w teorii co widać w praktyce.

Na początku łudziłem się, że dziennikarze chojnice.com nie pozwolą na taki POLITYCZNY zwrot tego portalu, widać jednak, że zależy komuś bardzo na manipulowaniu społeczeństwem.

Oczywiście tak jak przewidywałem są dalsze inwektywy i Finster nie powstrzymał się w swej przemowie przed niskimi argumentami i czarną propagandą. Raz widział jak to jest kiedy odpłaca się mu pięknym za nadobne, teraz udowodnił, że chce więcej.

Udławcie się swoimi kłamstwami!

Reżim musi być

Po naszej akcji jest orędzie do społeczności Chojnic:


http://www.chojnice.com/video/pokaz/430#foto

Pytania nieco sztuczne i jakby kryjące w sobie pewne tezy. Oto awanturnicy, ludzie niezrealizowani, niestabilni, niegodni dialogu z burmistrzem, etc.

Śmiech człowieka ogarnia i nadzieja, że każdy myślący zorientuje się w manipulacji jakiej został poddany. W filmie jest kilka sprzecznych wypowiedzi, jest też kilka zabawnych.

Napiszę to wprost. Panie Finster, mnie Pan pouczać nie będziesz, bo ja jestem człowiekiem wykształconym, Pan jesteś dla mnie moskiewskim doktorem w pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Inzynierem, który dorwał się do rządzenia czymś na czym się nie zna - czyli społeczństwem, które inzynieryjnymi mechanizmami próbuje Pan kształtować.

Zetrzemy się, i to nie raz, i słusznie Pan się domyśla, że oto ma Pan przeciwników politycznych - EUREKA! Z tym, ze mnie osobiście Pan w ogóle nie obchodzi, jako przykład człowieka nieciekawego, natomiast interesują mnie dogłębnie prezentowane przez Pana praktyki władzy i mechanizmy przez tę praktykę wytworzone i temu będę się przyglądał.

Poza tym, nie ma zamiaru podejmować dialogu z osobą, która hołubi sowietów i promuje byłych PZPR-owców i współpracowników SB.

Kim jest hołota, czym jest anarchia?

Dziś w serwisach informacyjnych Radio Weekend można usłyszeć, że protest sobotni, był organizowany przez kiboli (tak nazwał nas szanowny misztrz mistrzów Jutrzenka - Trzebiatowska) , a na okrasę są słowa burmistrza Arseniusza Finstera, który sprawę nazywa anarchią i hucpą! :)

Obaj Panowie muszą sobie zdawać sprawę z tego, ze są na granicy bezprawie. Nie mozna nazywać anarchią zgromadzenia publicznego, które zostało zgłoszone do odpowiedniej instytucji. I tutaj Pan Finster się zagalopował. Nie mozna nazywać kibolami ludzi, którzy organizują się w społecznym proteście. I tutaj Jutrzenka przegiął.

Po prostu Ci ludzie są jednak oderwani od rzeczywistości. Zamiast nas przeprosić za swoje wcześniejsze zachowania to dalej plują. Finsterowi pokazaliśmy podczas manifestacji Jego własne metody - zagłuszanie, odbieranie głosu, marginalizowanie, trywializowanie itd. Takie metody Pan Finster stosuje od lat i będzie stosował nadal, a prawda jest taka, ze politykiem jest miernym i dowodem tego jest miedzy innymi funkcjonowanie baszty w której jest Galeria Jutrzenki - Trzebiatowskiego.

Dziś należy się spodziewać orędzia wodza Chojnic. Z pewnością będzie socjotechniczny atak, ktróy będzie nas miał stawiać w roli kiboli, anarchistów itd. Zresztą ten atak juz trwa w mediach elektronicznych - w formie komentarzy.