wtorek, 26 sierpnia 2025

Szkoły i dzieci po macoszemu

Wypłynął temat ograniczania środków miejskich na zajęcia w chojnickich szkołach, a szczególnie na zajęcia w godzinach nadliczbowych. Sytuacja wygląda na dramatyczną. Władze miejskie bowiem obcinają środki nauczycielom chojnickich szkół podstawowych na wynagrodzenia nadliczbowe, wprowadzając dodatkowe formy monitorowania czasu pracy nauczycieli. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej (25.08.2025), nie wspomniano jednak o tym, że de facto nauczyciele chojnickich szkół nie będą mieli możliwości prowadzenia zajęć nadliczbowych. Co gorsze, dzieci chojnickich szkół nie pojądą już chyba na żadne wycieczki szkolne, jeśli tylko te będą się odbywały w czasie ponad 40 godzinnego czasu pracy. 


Przypomnę, że Arseniusz Finster sam jest nauczycielem przebywającym od wielu, wielu lat na urlopie bezpłatnym (tutaj). Poza tym, Finster buńczucznie wspierał protesty chojnickich nauczycieli w okresie rządów PiS, kiedy ci domagali się podwyżek, ale jednocześnie sam jako burmistrz Chojnic ogranicza chojnickim nauczycielom możliwości zarobkowe! Przypomnę, że to Finster nawoływał o "normalne rozmowy polityków z nauczycielami", a dodatkowo,kiedy strajkowali to obiecywał im wypłatę wynagrodzenia, pomimo podjętego w tym czasie strajku. W całym tym proteście uczestniczyły też dzieci z chojnickich szkół, które dziś jak się okazuje też stają się ofiarami polityki chojnickiego burmistrza, bo raczej nauczyciele nie będą organizować wycieczek, skoro nie ma na to pieniędzy! Warto się tej hipokryzji i krętactwu przyjrzeć bliżej, tutaj i tutaj oraz tutaj. Od dawna wiadomo, że Finster przeczy sam sobie, i prowadzi politykę niezwykłego zakłamania i krętactwa. Ograniczenia możliwości pracy i wynagrodzenia dla nauczycieli jasno i wyraziście kontrastują z tym jak miasto szasta forsą na lewo i prawo, rozdając je na idiotyczne zupełnie sprawy - jeśli tylko wydatki te służą interesom politycznym Finstera. Dla nauczycieli powinna to być wyraźna nauczka, bo antypisowskość Finstera (a wiemy, że chojnickie grono pedagogiczne jest w znakomitej większości antypisowskie i antyprawicowe) nie powinna im przesłaniać szkodliwości jego działań dla systemu edukacji w Chojnicach. Zapytam jeszcze, gdzie teraz i jakim sposobem chojniccy nauczyciele dorobią sobie do pensji, skoro nie mogą prowadzić nadgodzin? Czy przy tych rosnących cenach, galopującej inflacji, Finster ma w tej mierze jakąś propozycję dla nauczycieli? Może wyjazdy latem na szparagi do Niemiec? Albo sprzątanie w MKS Chojniczanka? Ewentualnie może praca, po godzinach, u mości Burmistrza na jego posiadłości (kupił ogromną działkę za 10 zł za metr kwadratowy)?

Dodam, że znam już treść pism i ratusza do szkół, i wystąpień nauczycieli z pytaniami do ratusza w omawianej sprawie. Wynika z tych pism, dla mnie, jasno, że ratusz łamie prawo. 

Działania władzy chojnickiej wobec nauczycieli można sprowadzić do następującej kategoryzacji działań: 

- ścisłe ewidencjonowanie czasu pracy nauczyciela 

- ścisłe ograniczenie (de facto zakaz) działań wykraczających poza pensum

- łączenie klas i zwiększenie liczby uczniów w klasach

- fundamentalne zmiany w pracy administracji szkół

Teraz przejdę do istoty sprawy: w piśmie do dyrektorów chojnickich szkół z 11 marca 2025 r. Finster żądał, aby do dnia 30 kwietnia 2025 r. dyrektorzy przedłożyli mu raport z podjętych działań zapobiegawczych (czyli dotyczących ograniczenia wydatków, zmiany postawy nauczycieli co do kwestii nadgodzin, itd.). 

Działania podjęte przez ratusz doprowadzą do pauperyzacji nauczycieli w Chojnicach, spadku jakości ich pracy, a dla dzieci będą oznaczały ogromne straty w sferze psychiczno-emocjonalnej i społecznej, które rzutować będą na kapitał kulturowy z którym wchodzą w dalsze życie. 

Należy zatem, uzyskać raporty stworzone przez dyrektorów chojnickich szkół. Z nich dopiero, dowiemy się czy dyrektorzy są posłusznymi wykonawcami drakońskich propozycji chojnickiego ratusza i jak bardzo drakońskie zasady zaczną obowiązywać w szkołach od 1 września. 






czwartek, 17 lipca 2025

Pruska propaganda na 750 - lecie Miasta Chojnice

Na chojnickim dworcu PKP można zapoznać się z wystawą o rozwoju kolei...pruskiej kolei. Z okazji 750 lecia, chojniczanie i podróżni jadący przez Chojnice mogą zapoznać się z dorobkiem i sukcesami pruskiej germanizacji Chojnic i Pomorza!!!

Dlaczego władze miejskie pozwalają na wystawę w przestrzeni miejskiej Chojnic, która jest manipulacją i propagowanie pruskiej narracji o rzekomej modernizacji ziemi pomorskiej? W tej wystawie nie ma ani słowa o represjach, kulturkampfie, germanizacji, walce z polskością, ale jest wiele na temat pruskiej obecności na naszej ziemi. 

Nie wiem czy to naiwność czy może działalność pożytecznych idiotów, ale promowanie tego typu wystaw przygotowanych przez Kulturzentrum Ostpreussen jest skrajnym idiotyzmem, ignorancją i objawem braku odpowiedniej postawy obywatelskiej. Jeszcze ten tytuł: Od "Kolei Wschodnie" do dzisiaj

Chciałbym promotorom tej wystawy przypomnieć, że panowanie Prus skończyło się w Chojnicach 31 stycznia 1920 roku. Tą liną kolejową przebiegającą przez Chojnice Niemcy podstępnie wprowadzili na dworzec w Chojnicach 1 września o 4.23 niemiecki pociąg pancerny i rozpoczęli II wojnę światową!!! 

Kolejna poważna wpadka Miasta Chojnice z okazy jubileuszu 750 lat Miasta Chojnice. Już znowu w Polsce śmieją się z nas i popadają w dziwienie, co my w tych Chojnicach wyprawiamy. 

Ta wystawa w trybie natychmiastowym powinna zostać usunięta i odesłana do tego, kto za nią zapłacił. 

Pod tym adresem można obejrzeć wspaniały dokument o tej wystawie, krytyczny i przygotowany przez Polaków: https://www.facebook.com/share/v/19HZankhGn/


 


















niedziela, 13 lipca 2025

W obronie Dmowskiego

Jesteśmy świadkami, nie po raz pierwszy, ale w tak wyraźny sposób zakłamywania historii przez lokalnych propagatorów wyższości historii lokalnej, nad historią Polski. Jest to bardzo charaktersytyczna cecha, ludzi takich jak Bogdan Kuffel, Arseniusz Finster, Kazimierz Jaruszewski, Przemysław Zientkowski czy nawet, jak uważam, Robert Wajlonis. 

Od lat jesteśmy obserwatorami, jak lokalna władza wchodzi w sferę kultury i nauki, starając się tworzyć dyskurs na temat ważnych wydarzeń w historii miasta i dążąc do jego monopolizacji - stąd narracja o historii nie ma służyć prawdzie, ani jej ujawniać, ale przede wszystkim ma ona być zgodna z celami i interesami chojnickiego ratusza (chodzi o hegemonię kulturową!). Jest to oczywiście obarczone sporym prawdopodobieństwem działań, które mogą mieć charakter cenzorski, ale co gorsza skażone są tzw. prezentyzmem (manipulowanie obrazem historii - teraźniejszość to racja przeszłości, służebność historii wobec interesów politycznych) i recentywizmem (odmowa prawa do interpretacji historii). Obie te postawy są, świadomą, relatywizacją historii.

Najnowszą odsłoną jest spór o nazwę dla miejsc w przestrzeni publicznej. Chojniccy radni PiS zaproponowali bowiem, żeby jedno z rond nazwać rondem im. Romana Dmowskiego. Wcześniej ja, bo już w 2017 roku apelowałem do władz miasta o nadanie nazwy Romana Dmowskiego jednej z ulic w Chojnicach (patrz post: "Chojnice bez Wielkiego Polaka"), oczywiście spotkało się to z milczeniem ze strony ratusza. 

Słyszy się obecnie ze strony lokalnej władzy, co powiedział wielce nieprzygotowany do takiej dyskusji Przemysław Zientkowski, że Roman Dmowski był antysemitą i dlatego nie zasługuje w Chojnicach na rondo swojego imienia. Dlatego warto może byłoby wyjaśnić Zientkowskiemu i opinii publicznej kilka kwestii. 

Po pierwsze nie byłoby Pomorza Gdańskiego i Chojnic w Polsce, gdyby nie działania, postawy i wystąpienia Romana Dmowskiego w czasie Konferencji Wersalskiej, gdzie decydowały się losy Polski po I wojnie światowej, ale szczególnie decydowano o przynależności ziem spornych do nowopowstałego państwa polskiego. Roman Dmowski w swoich licznych pismach podkreślał, że Pomorze Gdańskie i Wielkopolska to najbardziej wartościowe ziemie, nie tylko pod kątem gospodarczym, ale przede wszystkim społecznym, bo zajmują je Polacy, którzy są bardzo dobrze zorganizowani i ich kultura stoi na wysokim poziomie. Dlatego walczył o przynależność Pomorza Gdańskiego w tym Chojnic do Polski. Delegacja Polska podjęła w Wersalu nawet starania o przyłączenie do Polski Człuchowa i ziemi człuchowskiej oraz złotowskiej, ale to się nie powiodło. Już z tego samego faktu, że Roman Dmowski walczył o przynależność Chojnic do Polski należałoby nadać jakiemuś godnemu miejscu w przestrzeni publicznej nazwę Romana Dmowskiego. 

Przywołany antysemityzm Dmowskiego jest swoistą hiperbolą jego myśli politycznej. Dmowski - co piszę z pełną odpowiedzialnością - antysemitą nie był, ale na pewno był przeciwnikiem asymiliacji Żydów w Polsce. Co więcej, Dmowski wielokroć wołał i pisał o sprawiedliwe traktowanie Żydów i angażował się dobroczynnie na rzecz Żydów. Taki więc z Dmowskiego był antysemita, jak z Zientkowskiego prawicowiec, samorządowiec i demokrata. Dmowski, co dobrze jest udokumentowane - nie był też rasistą, nie promował rasizmu, ani nie promował szowinizmu narodowego (nie wywyższał narodu polskiego nad inne narody). Kwestię zaś żydowską Dmowski podejmował jako kwestię ekonomiczną - walki o prymat gospodarczy Pokaków nad wpływami lobby żydowskiego w II RP. 

Te brednie o antysemityzmie i nadinterpretacje głoszone przez lokalnych "mędrców", wpisują się dobrze w propagandę ludzi takich jak Jan Tomasz Gross i jego paszkwile takiej jak "Złote żniwa". Warto w tej mierze kliknąć tutaj i posłuchać innego cytatu z Dmowskiego, zgodnie z którym Dmowskiemu na sercu leżały napięte stosunki polsko-żydowskie i chęć ich racjonalnego rozwiązania, aby uniknąć tragedii.

Lokalna elita ma jednak uczulenie na idee narodowe, i walcząc z nimi zasłania się hasłami faszyzmu i antysemityzmu, które są powszechnymi straszakami i wystarczy je publicznie rzucić w kierunku oponentów, aby zakończyć dyskusję choćby nad najbardziej merytoryczną kwestią. 

Warto więc przypomnieć tym krytykom antysemityzmu powszechnego, że sami wywyższali już w niedalekiej przeszłości antysemitów i brali ich za patronów przestrzeni publicznej w Chojnicach. Przykładem może być tutaj postać Juliana Rydzkowskiego, którego wypowiedzi były całkowicie antysemickie, ale nie przeszkodziło to władzom miasta w wydatkowaniu środków publicznych na ustawienie pomnika Rydzkowskiego i ławeczki w Parku 1000 lecia. O czym pisałem więcej tutaj i tutaj

Czy wynika z tego, że lepszy jest w oczach lokalnych "historyków" i lokalnego układu władzy antysemityzm lokalny od antysemityzmu ogólnopolskiego? Oczywiście że tak! 

Dmowski był postacią wielkiego formatu i jeśli krytykował Żydów, to tę krytykę wyprowadzał wobec warunków polskich w II RP. Bez zrozumienia tego kontekstu nikt nie powinien pisać o antysemityzmie Dmowskiego. Dziś przecież też, jeśli krytykujemu działania Izraela w Strefie Gazy, to możemy być uznani za antysemitów. 

Więc o co chodzi lokalnemu układowi władzy? Odpowiedź zdaje się być wyraźna, i leży przed nami jak na dłoni. Otóż w Chojnicach nie ma i nie będzie nigdy miejsca dla upamiętnienia Wielkich Polaków i Wielkich Czynów - dopóki rządzi ta pseudoelita, będąca mariażem postkomuny, ze współczesnym pomyleniem. W Chojnicach bowiem, w perspektywie tego niskiego gremium, jest tylko miejsce dla lewacko-niemieckiej propagandy historycznej. 

Stąd nie będzie ronda im. Romana Dmowskiego, ale jest miejsce dla Placu Emsdetten, czy miejsce dla wystaw promujacych dziedzictwo pruskie. Najgorszym elementem tego postępowania jest to, że jest to systemowo - w sferze lokalnej - działanie antypolskie, budujące jakieś przekonanie u odbiorców, że Chojnice z Polską mają tyle wspólnego co nic, bo zawsze były miastem krzyżacko-prusko-niemieckim. Co jednocześnie tej lokalnej wierchuszce nie przeszkadzało sięgać po dyplomy w Moskwie i kłaniać się przed Czerwoną Gwiazdą Sowietów. 

Ciekawe jest też to, że władze miejskie, tak zaciekle walczące z rzekomym antysemityzmem, nigdy dotąd i w żaden sposób nie upamiętniły społeczności żydowskiej Miasta Chojnice, a inicjatywy służące przywołaniu tej pamięci skutecznie przemilczały. 

I jeszcze jeden ważny argument, jak to jest, że w Warszawie czy innych wielkich miastach RP, Dmowski jest patronem ulic, rond, skwerów, a nawet ma swoje pomniki, ale w Chojnicach jest uznany za persona non grata? Czy tylko w Chojnicach mamy tak świadomą i czujną władzę, aby dać odpór powszechnemu antysemityzmowi? Lokalni propagatorzy układu finsterowego, nawet nie wiedzą, że popadają w śmieszność i robią z Chojnic przykre pośmiewisko na całą Polskę. Im przecież nie przeszkadza wynosić na ołtarze dawnych komuchów, sowieciarzy i ORMOwców, ale już o Wielkich Polakach - słyszeć nie chcą. 

Dlatego Finster musi odejść!

piątek, 11 lipca 2025

Medale nie dla każdego

Od zawsze władza używała rocznic, świąt, do podtrzymywania swego autorytetu lub wytwarzania go, kreowania, nawet na nowo. W tym celu używała różnych symbolicznych narzędzi. Takich, jak np. puchary, medale, ordery. 

W Chojnicach padło na medale z okazji 750 - lecia, aby władza mogła podkreślić, kto jest w lokalnej wspólnocie ważny, a kto się nie liczy - z perspektywy dalekiej historii patrząc na teraźniejszość. Zatem jaka lokalna społeczność, winniśmy teraz być wdzięczni za tych znamienitych, za te 64 osoby, które wybrał "ratusz", a pewnie osobiście i po stalinowsku listę tę korygował sam władca Chojnic. 

Postanowiłem się tej liście uhonorowanych medalem 750 lecia przyjrzeć i budzi ona moje refleksje. Listę przedstawiam na załączonych skanach. 

Po pierwsze, a przyznaję to nie bez zawstydzenia - nie znam wielu z tych, których władze miasta uznały godnych Medalu 750 - lecia Chojnic. 

Np. kto to jest Beata Rutkiewicz? Oczywiście jest to moja sarkastyczna uwaga - ale myślę, że podzieli ją prawie każdy mieszkaniec Chojnic. Po prostu nikt nie zna w Chojnicach obecnej wicewojewody. Jest to tylko pierwszy, ale jakże wyraźny przykład osób z listy, które medal uzyskały z klucza politycznego. 

Zatem są, jak widzę, rożne grupy odznaczonych - są i ci, którzy po prostu są w Chojnicach nieznani, bo nic z Chojnicami wspólnego nie mają i nic dla miasta nie zrobiły, ale przynależą do odpowiedniej partii politycznej lub mają odpowiednie poglądy. Takie osoby, gdyby miały minimum honoru, to by tego medalu nie przyjęły, bo jest to obopólna ujma - zarówno dla miasta i jego społeczności jak i dla osoby "uhonorowanej". 

Postaram się zatem zrecenzować osoby uhonorowane medalem i ich dorobek dla Chojnic (choć wiem, że to nie było wcale kryterium, bo kryteriów merytorycznych nie było chyba w ogóle, prawda?). 

Leszek Bonna...no tak, kolega Arseniusz wręcza medal koledze Leszkowi, bo obaj uważają się za wielce zasłużonych dla Chojnic. To na zasadzie słynnej maksymy - "państwo to ja". Finster na co dzień w ten sposób prawdopodobnie myśli o mieście - "miasto to ja". Stąd mamy tyle kłopotów i problemów w tym naszym upadającym miasteczku (tylko ci którzy z Chojnic nie wyjeżdżają mają prawo myśleć, że Chojnice są ładne, a w mieście żyje się dobrze - w Polsce jest wiele miast tej wielkości, nieco mniejszych i większych, które są lepiej zarządzane, są w lepszej kondycji). 

Anna Górska - medal za przynależność polityczną. 

Stanisław Lamczyk - medal za przynależność polityczną. 

Marek Biernacki - medal za przynależność polityczną. 

Jan Wyrowiński - tutaj miałbym pewne dylematy, ale na pewno jest to zasłużony działacz społeczny, z tym, że nie z Chojnic, choć uczęszczał chyba do jednej z chojnickich szkół. 

Jacek Sutryk - medal za przynależność polityczną i no niestety to jest jednak wielki wstyd dla władz miejskich odznaczać Sutryka. Takich jednak widzą bohaterów, jakimi się kierują wartościami. 

Marek Szczepański - jeśli chodzi o starostę, to oczywiście medal polityczny.

Aleksander Gappa - medal za poglądy i przynależność polityczną. 

Zbigniew Szczepański - medal za poglądy i przynależność polityczną. 

Olivier Kellner - nie kojarzę. 

Patrick Gomont - nie kojarzę, ale chyba mer Bayeux we Francji, co takiego zrobił dla Chojnic i chojniczan?

Witalij Matsiuk - nie kojarzę. 

Dariusz Kucharski - nie kojarzę.

Ryszard Szybajło - medal za poglądy polityczne i przynależność polityczną. 

Paweł Gibczyński - nie kojarzę. 

Christiana Erfling - nie kojarzę. 

Wili Kemper - nie kojarzę. 

Sebastian Pastucha - nie kojarzę. 

Henryk Koźlewicz - nie kojarzę. 

Maciej Polasik - medal za poglądy i przynależność polityczną. 

Robert Wajlonis - medal za poglądy polityczne i rolę w lokalnym układzie władzy. 

Teresa Martyniuk - nie wiem, nie kojarzę, żona Martyniuka?

Dariusz Gąsecki - wybitny profesor medycyny, jeden z niewielu chojniczan, który rzeczywiście ma wkład w rozwój nauki - medal zasłużony. 

Jacek Knopek - wybitny profesor politologii, medal zasłużony. 

Tadeusz Palmowski - profesor geografii, który z tego co zauważyłem jest zawsze chętny do współpracy z władzami Chojnic, czy to oznacza jakiś wkład dla Chojnic, nie jestem tego taki pewien. 

Janusz Gierszewski - były komendant policji, dziś profesor nauk o bezpieczeństwie, jest to postać wyrazista, ale medalu bym nie przyznał, bo nie widzę szerszej promocji Chojnic, ani działalność na rzecz miasta i mieszkańców, a nie jest to medal za osobiste sukcesy. Uważam, że ten medal to taki towarzyski ukłon. 

Jacek Dawidowski - medal za odpowiednią postawę Kościoła rzymskokatolickiego w Chojnicach wobec najjaśniejszej władzy samorządowej. Księdza osobiście lubię, ale medalu mógł odmówić dla dobra wiernych i kościoła. 

Kazimierz Ostrowski - cóż...medalu bym nie przyznał, bo choć dorobek jest obszerny, dorobek publikacyjny, to jednak Kazimierz Ostrowski był piewcą dawnego systemy komunistycznego i wiele napisał o historii miasta, co do dziś budzi moje zastrzeżenia i obawy o obiektywizm. 

Krzysztof Pestka - nie wiem który Krzysztof Pestka, a w zyciu Chojnic jest ich kilku, którzy dali się poznać w sferze publicznej. 

Janusz Jutrzenka Trzebiatowski - za żadne skarby, nie dałbym nawet dyplomu, ale kupiłbym bilet w jedną stronę z Chojnic. Człowiek, który chojniczan nazywał hołotą, a swoją tandetną sztukę wepchnął w miejskie ręce generując chojniczanom milionowe już koszty. 

Georg Moenikes - nie byłbym pewien czy medal się należy, ale jakąś laurkę bym przyznał. 

Jan Klepin - dałbym medal. 

Janina Kosiedowska - nie dałbym medalu, bo nie ma za co.

Edmund Hapka - medal zasłużony. 

Bogdan Kuffel - medal zasłużony, ale z pewnym zastrzeżeniem, że Kuffel najpierw powinien wyprawić się do Canossy (przeprosić publicznie za swoje czołobitne i bezwarunkowe poparcie polityczne jakie udziela lokalnemu układowi władzy). 

Andrzej Górnowicz - głęboko rozważyłbym za i przeciw. 

Włodzimierz Łangowski - nie znam. 

Kazimierz Jaruszewski - medal za poglądy i przynależność polityczną, w sferze dorobku na rzecz Chojnic, dokonania raczej mierne i rozpoznawalne jedynie lokalnie. 

Danura Wolińska - nie znam. 

Monika Michalewicz - nie znam. 

Grzegorz Szlanga - medal za poglądy polityczne, bo za pracę w teatrze dostaje wynagrodzenie, piekarz nie dostaje medali za wypieczenie chleba.

Zygmunt Cieślik - nie znam.

Patryk Nita - nie znam. 

Daniel Frymark - medal za poglądy polityczne, bo robienie zdjęć za pieniądze nie jest powodem do sławy i honorów. 

Jarosław Urabański - nie wiem, rozważałbym. Jeden tur wiosny nie czyni.

Michał Karpiak - przyznałbym medal - głównie za bezinteresowną pracę z młodzieżą. 

Peter Urlich - nie znam. 

Anna Piekarska-Więcławek - nie znam.

Dariusz Jasnowski - nie znam. 

Grażyna Wera-Malatyńska - medal za poglądy polityczne. 

Maria Danuta Kordykiewicz - nie znam. 

Tomasz Winiecki - w mojej ocenie, medal za wsparcie polityczne, sięgające daleko w przeszłość. 

Klaus Ostercholt- nie znam. 


Jak widać, znacząco zredukowałbym liczbę odznaczonych - przynajmniej wg miejskiej listy. Natomiast widzę i znam wiele wybitnych chojniczan, którzy na tej liście się nie znaleźli, a są oni albo politycznie niepoprawni, albo po prostu władza miejska nie ma pojęcia o dokonania tych osób na rzecz Chojnic. 


Szkoda, że tak marnuje się potencjał wielkiej rocznicy naszego miasta. Lista nie przedstawia się dobrze, z drobnymi kilkoma wyjątkami, a przyznane medal stanowią jedynie dla większości tych osób wyraz osobistnej wdzięczności władcy Chojnic za wkład jaki te osoby poczyniły w utrzymywanie systemu i układu władzy lokalnej (nie mylić z wkładem na rzecz Chojnic i chojniczan). 

Medal kosztowały około 30 tys. zł, a więc około 400-500 zł za medal. 








wtorek, 1 lipca 2025

Koniec opłat za szpitalną telewizję w Chojnicach

Przez lata działałem w kierunku likwidacji opłat za korzystanie z tv w chojnickim szpitalu, ale poszedłem z szerszą inicjatywą do Sejmu, aby zlikwidować system płatnych telewizji w szpitalach w Polsce. Niestety, jak dotąd nie było w tej mierze pozytywnych rezultatów, aż do niedawna. 

Pamiętam, że kiedy domagałem się likwidacji tego systemu płatnej tv w Chojnicach, to ówczesny dyrektor szpitala, a dziś wicemarszałek województwa Leszek Bonna, wyśmiewał mnie i atakował, podobnie jak obecny starosta chojnicki Marek Szczepański. 

Nagle okazuje się, że lokalna władza powiatowa i dyrekcja szpitala poszła po rozum do głowy i szpital zakupi własne telewizory, nie będzie żadnej zewnętrznej obsługi - a tym samym - jak twierdzę - żadnych bezprawnych opłat dla pacjentów szpitala. 

Teraz jeszcze tylko rządzący chojnickim szpitalem od dekad powinni oddać pacjentom szpitala pieniądze za nieprawnie pobrane opłaty za oglądanie tv przez pacjentów. Oczywiście, nigdy to nie nastąpi. 

Dobrze się stało, dobrze dla chojniczan i wszystkich pacjentów chojnickiego szpitala!

Więcej o sprawie: TUTAJ .

czwartek, 19 czerwca 2025

Aparatczyk komunistyczny zasłużonym obywatelem Chojnic???Stanowcze NIE!

Z chojnickiego ratusza płyną oburzające dla mnie informacje. Władza lokalna planuje nadać tytuł Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice Antoniemu Szlandze. Uważam, że nie ma gorszej kandydatury. 

Antoni Szlanga był aparatyczkiem komunistycznym, był siłownikiem systemu, który zniewalał Polskę przez kilkadziesiąt lat, a nie dość tego był też krzewicielem tego zniewolenia, bo proponował między innymi, aby w Chojnicach uruchomiono program Telewizji Moskwa, a kiedy komuna chyliła się ku upadkowi, to Szlanga namawiał do wstępowania do Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej. Sam też był funkcjonariuszem ORMO - do którego zresztą sam się zgłosił. 

Wiele by pisać, ale nadawać tytuł Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice, człowiekowi, który na pewno zasłużony był, ale dla komuny, to się po prostu nie godzi w wolnej Polsce! 

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tej kandydatury i potrzebuje się rozeznać w dossier Szlangi, to polecam wszystkie moje wpisy o Antonim Szlandze, które dostępne sa tutaj.  Nawet nie chce mi się powtarzać wszystkich argumentów, przeciwko tej kandydaturze. Warto bowiem po prostu samodzielnie sięgnąć do lektury, którą przygotowałem już lata temu i jest ona dostępna na moim blogu - wraz z dokumentami. 


Poniżej przedstawiam uzasadnienie do uchwały o nadaniu tytuły Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice Antoniemu Szlandze. Trzeba już na wstępie wskazać, że całe to uzasadnienie to jest jedna wielka mistyfikacja - próba manipulacji i kreowania rzeczywistości wraz z wybielaniem życiorysu politycznego Szlangi. 



I tak: w uzasadnieniu napisano, że Antoni Szlanga to człowiek o niezwykle bogatym życiorysie. To prawda! Jednak dlaczego ten życiorys władze miejskie próbują fałszować? W tym uzasadnieniu, nie ma dwóch podstawoych informacji: że Antoni Szlanga był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) oraz że Antoni Szlanga był z własnej woli funkcjonariuszem ORMO. Zatem ten najciekawszy okres został przed radnymi Rady Miejskiej w Chojnicach wymazany. Napisano tylko, ze Szlanga był ostatnim naczelnikiem Miasta w latach 80. Warto byłoby jednak wskazać, kto i na jakiej zasadzie wybierał Naczelnika Miasta. Oczywiście wyboru tego dokonywała komunistyczna i zbrodnicza PZPR. Zatem Szlanga był tak świetnym komunistą, że nawet postanowiono oddać mu w ręce ster miasta. A ja wskazuję po raz kolejny - i wiem co piszę bo analizowałem dokumenty w trakcie badań w IPN - Szlanga był przedstawicielem frakcji określonego jako "beton", czyli najbardziej zagorzały, nieskory do ustępstw element komunistyczny w PZPR. Wyrazej tej postawie dawał nawet wtedy, kiedy już komuna się waliła. Jest w tym uzasadniu, takie zadanie, że działania Szlangi dały podstawy pod wyprowadzenie Chojnic ze stagnacji gospodarczej i stanowiły grunt pod dynamiczny rozwój Chojnic. Chciałbym wiedzieć, jakie to konkretnie były rzekomo działania, bo skoro były i były konkretne i tak ważne, to chyba warto byłoby się nimi pochwalić. Szlanga jest w tym uzasadnieniu prezentowany jako wizjoner - dosłownie Wilczek plus Balcerowicz, który zastał Chojnice komunistyczne i drewniane, a pozstawia kapitalistyczne i szklano-murowane. To oczywiście są bzdury. Szlanga nie dokonał niczego, co zasługiwałoby na takie peany. Szlanga był przez całe swoje życie zawodowe przede wszystkim działaczem politycznym - o określonej - komunistycznej, a potem po prostu lewicowej postawie. 

To co w tym uzasadnieniu poczytuje się za zasługi, to naprawdę są argumenty przeciwko nadaniu tego tytułu. Warto bowiem zaznaczyć, że ludzie tacy jak Szlanga, gdyby nie zastosowano idiotycznej polityki "grubej kreski" Mazowieckiego, nie mieliby czego szukać w przestrzeni publicznej. Nadal jednak, bo komuny nie rozliczono, sięgali po urzędy publiczne i środki publiczne, bo nie zapominajmy, że Szlanga nie był radnym charytatywnie! 

Antoni Szlanga występował też wielokroć przeciwko spoleczeństwu obywatelskiemu, przeciwko lokalnej wspólnocie. Kiedy nie miał już takie znaczenia jak wczesniej i stał się z patrona, po prostu klientem układu Finsterowskiego, to posłusznie tłumił wszelkie głosy krytyki społecznej - która płynęła wobec działań i zachowań władzy lokalnej. Znany był z blokowania głosu przedstawicielom organizacji społecznych, ale też dał się pozanć jako człowiek, który za nic miał instytucje petycji - choć przecież był Przewodniczącym Rady Miejskiej i powinien petycje rozpatrywać. Uznawał jednak, że są one bezzasadne. 

Całe uzasadnienie jest zbudowane na fałszu i kłamstwie oraz manipulacji. I mam skromną nadzieję, że znajdą się radni, którzy przytoczą prawdę o działalności politycznej i rzekomym wkładzie Szlangi w życie Miasta Chojnice. Nie jest to działalność zasługująca na pochwałę i miejskie laury. 

W mojej ocenie, tytułem tym Finster chce spłacić dług wdzięczności Szlandze, za to, że ten roztoczył w odpowiednim czasie nad młodym Finsterem parasol polityczny, bo bez zaplecza postkomunistycznego Finster ani by do władzy nie doszedł, ani nigdy by tej władzy w Chojnicach nie utrzymał. Taki patronat był mu potrzebny. 

EDIT: 

Antoni Szalnga, w wyniku głosowania Rady Miejskiej w Chojnicach, nie otrzymał tytułu Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice. W głosowaniu, było 8 radnych za, 8 radnych przeciw i 1 radny wstrzymujący się. To nie tylko zwycięstwo chojniczan, to także jasny sygnał dla układu Finstera, że chojniczanie nie akceptują wszystkich jego propozycji. Brak zgody na tytuł zasłużonego obywatela dla jednego z siłowników Finsterowych, to ważny krok w erozji lokalnego układu władzy - zupełnie autorytarnego w swej naturze. 


czwartek, 29 maja 2025

Karol Nawrocki Prezydentem Polski!

Wszystkich Czytelników Chojnickiego Bloga Politycznego, sympatyków niepoprawnego pisarstwa politycznego w moim wydaniu, ale też i wszystkich, którzy oddali na mnie głos w wyborach samorządowych i parlamentarnych proszę o głos 1 czerwca na Karola Nawrockiego!

Jeśli chcemy Polski wolnej, nowoczesnej; Polski wielkich projektów infrastrukturalnych, Polski bezpiecznej i Polski będącej podmiotem a nie przedmiotem na arenie międzynarodowej, musimy głosować na Karola Nawrockiego. 




środa, 19 marca 2025

Ekonomia postmarksistowska

Główny zarządca i ekonom Chojnic, stwierdził, że kredyty spłaca się kredytami. Niestety z jego oświadczeń majątkowych nigdy taka wiedza nie płynęła i takiej śmiałej myśli nie mógł tym samym wdrażać w życiu prywatnym, bo przecież dziecko wie, że by zbankrutował. 

Tutaj jednak chodzi o miasto, o sferę publiczną, o publiczne pieniądze, a te nie są jego. Zatem, uznał koniecznym publicznie oświadczyć, że ma prawo zadłużać miasto, a co więcej ma to już w nawyku i będzie ten nawyk kontynuował. Widać więc, że różna jest ekonomia dla życia prywatnego i publicznego. Z jednej strony mamy tych, których policja zatrzymuje w marketach, bo zapomnieli zapłacić za wafelek 2 zł, i tych, którzy zadłużają nasze społeczność na dziesiątki milionów w sposób zupełnie nierozsądny z ekonomicznego punktu widzenia (ale konieczny z politycznego), i nikt ich za rękę nie łapie. 

Jest to więc znak ekonomii postmarksistowskiej, której fundamentem jest założenie, że należy za publiczne pieniądze utrwalać władzę, zubażać obywateli i budować władzy pomniki. Tak jak w Chinach (ChRL) funkconuje kapitalizm państwowy, tak w Chojnicach funkcjonuje komunizm miejski - wszyscy mamy płacić za utrzymanie się tego układu i kliki u władzy. Ważną też cechą tego systemu ekonomicznego jest zupełny brak przejrzystości, czego dowodem są lamenty chojnickie w wykonaniu Głównego Ekonoma, który opozycji zarzuca zastraszanie urzędników - najpewniej tych, którzy zgodnie z prawem już udostępnili jakieś informacje publiczne. Słowem...układ trzyma się dobrze. 

środa, 29 stycznia 2025

Leninowska "mądrość" a przypadek chojnickiego lekarza o znanym nazwisku

Lenin mawiał, że ci dziennikarze na Zachodzie, którzy pozytywnie piszą o rewolucji bolszewickiej w Rosji oraz o komunizmie jako takim, to są pożyteczni idioci. Od tej pory termin ten funkcjonuje dla opisu działań i postaw osób, które nieświadome szkodliwości swych czynów, z zelockiem zapałem i w świętej wierze sprawiedliwego działania i celu, prowadzą działalność do szpiku szkodliwą. 

Obserwując poczynania syna Leszka Bonny, Macieja Bonny, który obecnie jest radnym miejskim w Chojnicach wychodzę z założenia, że ten zachowuje się niczym pożyteczny idiota. Daleki jestem od rzucania inwektywami i nie twierdzę że Maciej Bonna jest idiotą, po prostu tak jak wyżej napisałem to pojęcie - pożyteczny idiota ma swoje ściśle określone znaczenie, Maciej Bonna próbując blokować wolność dyskusji na radzie miejskiej, całkowicie wpisuje się w definicję tego pojęcia. Oczywiście zmieniając swoją postawę, może szybko pozbyć się tak pejoratywnych określeń . Niestety, na razie świadczy usługi lokalnemu układowi władzy. Być może Maciej Bonna wierzy, że lokalna władza to przykład oświeconej działalności stronników postępu, którzy krzewią dobro i sprawiedliwość. Jeśli tak jest, to jest albo nierozumy, albo od dziecka wierzy w bajki. 

Maciej Bonna, zanim został radnym miejskim nie był znany z żadnych działań politycznych i społecznych. W mojej ocenie jest najlepszym przykładem magii nazwiska - został radnym, bo miejsce w polityce i rozpoznawalność nazwiska wypracował mu znany tata. Co jest samo w sobie wątpliwym mandatem do pełnienia ważnej funkcji społecznej. Natomiast, dobrze wpisuje się to w preferencje wyborców Platformy Obywatelskiej. 

Warto przypomnieć Maciejowi Bonnie o sprawie, kiedy to otrzymał dotację z Urzędu Marszałkowskiego na działalność gospodarczą w kwocie 60 tys. zł. Ojciec Macieja Bonny, czyli Leszek Bonna jest wicemarszałkiem województwa i był nim w tamtym czasie. Co ciekawsze, adresem tej działalności miała być kamienica w centrum miasta, będąca wtedy własnością Leszka Bonny. Czy Leszek Bonna jako ojciec Macieja Bonny i zarazem wicemarszałek przyjmował opłatę za czynsz od syna, który otrzymał dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego, gdzie wiceszefuje tatuś? Tego nigdy się nie dowiedzieliśmy, bo w wywiadach Bonna senior unikał na to odpowiedzi, zasłaniając się niewiedzą. Więcej o sprawie: tutaj

Ponadto, kiedy w 2017 r. przeszła nawałnica przez ziemię chojnicką, Leszek Bonna jako dyrektor szpitala firmował przyznanie zapomogi z funduszu szpitalnego synowi, który był lekarzem w chojnickim szpitalu (jak pamiętam 5 tys. zł) - czyli Maciejowi Bonnie, na remont...pałacu. 

Zatem, zanim Maciej Bonna zacznie z zapałem pożytecznego idioty zamykać usta opozycji politycznej w Chojnicach, dobrze byłoby, żeby najpierw wyjaśnił czy już w przeszłości korzystał w swojej karierze zawodowej i politycznej z pozycji i wpływów ojca - wicemarszałka. A jeśli tak, to w jakim zakresie? 

Bonna junior zapomniał, że pełni mandat społeczny, a nie funkcję politycznego pałkarza, który na żądanie i potrzeby lokalnego układu władzy będzie okładał opozycję polityczną w mieście. Najpierw Bonna mógłby się czymkolwiek wykazać i zasłużyć dla lokalnej wspólnoty, bo znane nazwisko i idiotyczny pomysł likwidacji i przeniesienia postoju taksówek to zdecydowanie za mało, żeby mieć legitymację do pouczania ludzi, którzy Chojnicom i samorządowi oddali wiele lat życia. 


I na koniec takie pytanie, gdzie mieszka Maciej Bonna, bo na FB wskazuje, że mieszka w Łodzi...jeśli tak byłby rzeczywiście to nie ma prawa pełnić mandatu. 



czwartek, 23 stycznia 2025

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Interesujące spotkanie w Tucholi

Dziś (tj. 13.01.2025)  o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie z Karolem Nawrockim, kandydatem na urząd Prezydenta RP. Spotkanie odbędzie się w Tucholi, a dokładnie w Tucholskim Ośrodku Kultury. 

Nie zapraszam, bo nie jestem organizatorem, ani osobą zaangażowaną. Po prostu informuję o takim spotkaniu w sąsiedniej dla Chojnic Tucholi.