poniedziałek, 4 października 2021

Prezes cenniejsza od Burmistrza - dokumenty

 O komentarz pokuszę się w nieco późniejszym czasie. W każdym razie - kiedy innych dotyka pandemia, to chojnicka prezes basenu otrzymuje podwyżki wynagrodzenia równe 100%? 






wtorek, 28 września 2021

Prezes cenniejsza od Burmistrza

Doszły mnie słuchy, że basenowa następczyni Mariusz Palucha, czyli Żaneta Janowicz zarabia w Centrum Park Chojnice około 22 tys. złotych miesięcznie! Oznacza to, że Burmistrz w Chojnicach zarabia mniej od "basenowej". Ciekawe jakie w tej sprawie ustalenia poczyniły chojnickie media? Czyżby żadne?

sobota, 25 września 2021

Finster radnych nie przekonał

Kilka miesięcy temu Burmistrz Miasta Chojnice gościł radnych z Siennicy Różanej - którzy w czasach pandemicznych brali udział w specjalnej sesji na Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic. Pisałem o sprawie tutaj. Jaki był cel tej wizyty radnych z dalekiej gminy? Otóż Arseniusz Finster chciał nakłonić radnych do tego, żeby przyjęli Janusza Jutrzenkę Trzebiatowskiego do siebie. Tak jak i to zrobiły Chojnice. Przy okazji podczas sesji Arseniusz Finster odradzał lekturę moich tekstów i nieco mnie poniżył w oczach radnych Siennicy, ale to margines sprawy. Przyzwyczaiłem się do tych wycieczek personalnych i ciągłego publicznego odżegnywania mnie od czci i honoru. 

Wrócę jednak do meritum. Radni byli w Chojnicach, głównie za namową swojego wójta, który widzi jakiś interes dla swojej społeczności w tym, żeby wyremontować w Siennicy czy koło Siennicy pałacyk i tam umieścić kolejną Galerię Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego. Problem w tym, że to się nie wszystkim radnym podoba. Co w Chojnicach powinno zwrócić naszą uwagę, to to, że mechanizm "powstawania" Galerii Jutrzenki jest jakby powielony na zasadzie franczyzy - u nas też był remont za środki publiczne Baszty Więziennej, potem przyjęcie dobytku artysty i następnie dozgonne finansowanie przybytku bez oglądania się na potrzeby społeczne. Dla mnie osobiście w dzisiejszej ocenie to co robi Jutrzenka Trzebiatowski to jest postawa takiego prlowskiego kabotyna, który w nosie ma dobro społeczne uważając się za pępek świata. 

Jak więc potoczyły się dalsze losy inicjatywy Jutrzenki-Trzebiatowskiego w Siennicy, czy "malarz" w końcu zadomowił się tam ze swoimi pracami i zdołał namówić lokalną elitę polityczną do transferowania środków publicznych na działalność jego kolejnej galerii, co z powodzeniem udało mu się w Chojnicach przy wsparciu nieocenionego Arseniusza Finstera? 

Otóż doniesienia są raczej ponure. Zresztą najbardziej jest ciekawe w tej i chojnickiej historii to, jakimi argumentami dysponuje Jutrzenka, że dla swoich celów pozyskuje sobie władze gmin? Czy lokalni włodarze są tak puści i pyszni, że myślą iż ugrzeją się jakimś ewentualnie "blaskiem odbitym"?  

W tamtejszej radzie gminy są jednak osoby zdroworozsądkowe, takie np. jak radna Alicja Pacyk, która postanowiła wyrazić swój pogląd na próby "wciśnięcia" Trzebiatowskiego i jego sztuki lokalnej społeczności. Widać w małej gminie ludzie mają więcej oleju w głowie niż chojniczanie, którzy niczym masa biernie przyjmują wszystkie działania Finstera. Otrzymałem w  sprawie galerii Jutrzenki - planowanej - listy radnej do artysty oraz odpowiedź na jeden z tych listów, który na adres Urzędu Gminy skierował Janusz Jutrzenka-Trzebiatowski. Proszę te listy uważnie przeczytać i wyciągnąć samodzielnie wnioski o kulturze, zamiarach i intencjach "chojnickiego artysty", a szczególnie o jego wrażliwości społecznej i umiejętności realnej i trzeźwej oceny rzeczywistości. Na koniec dodam, Baszta Jutrzenki w Chojnicach powinna zostać pozbawiona tego imienia i zamieniona w Galerię Chojnickich Artystów, gdzie wszyscy mieliby szansę prezentować swoje dzieła, znaleźliby dla swojej twórczości miejsce i wsparcie publiczne. Oto listy:


Poniższy list został odczytany przez autorkę na sesji 27 lipca 2021 roku i zapewne dostarczony przy pomocy Poczty Polskiej do adresata… Zagroda, dnia 22 lipca 2021 roku. Szanowny Panie Kończą się prace budowlane przy rewitalizacji dworku w Siennicy Różanej, natomiast dyskusja na temat jego zagospodarowania rozpoczęła się w dniu 17 marca 2021 r. podczas spotkania Pana z radnymi gminy, władzami gminy i dwoma mieszkańcami. Proponowany przez władze gminy pomysł na umieszczenie w dworku Pana prac (stworzenie muzeum) wzbudza wiele kontrowersji wśród części radnych i mieszkańców gminy. Przedstawiane i preferowane są inne propozycje, aby w dworku stworzyć Muzeum Kultury Siennickiej i umieścić w nim dokumenty, zapiski i wspomnienia o ludziach, którzy swoim życiem i pracą zasłużyli się dla tej społeczności począwszy od Mikołaja Reja, zachować dziedzictwo twórczości ludowej, przywołać ducha czasu z okresu świetności dworku poprzez odpowiednie urządzenie pomieszczeń, prowadzić tam zajęcia tematyczne dla dzieci, młodzieży i dorosłych, ponieważ w obecnym budynku Centrum Kultury brakuje miejsca. Organizować okresowe wystawy prac różnych artystów, w tym również i Pana, organizować kameralne koncerty w sali głównej, wystawiać spektakle miejscowego Teatru Pokoleń i zapraszać inne. Takie zagospodarowanie dworku sprawi, że dworek będzie ciągle się zmieniał, zapraszał, pokazywał nowości. Natomiast umieszczenie tam tylko Pana prac, nawet w części (na piętrze) wyłączy tę powierzchnie z bieżącego aktywnego korzystania, wystawę obejrzy się tylko raz, dworek, albo przynajmniej jego część, będzie „martwy”. Natomiast tętniący życiem budynek może być magnesem, który integrować będzie mieszkańców i osoby spoza terenu gminy. Pana prace, które opisuje Pan jako „nurt abstrakcji biologicznej” są trudne w odbiorze i ma Pan tego świadomość . Społeczeństwo ziemi siennickiej to w głównej mierze rolnicy, których życie codzienne to trud pracy na roli, troska o zagwarantowanie rodzinie poczucia bezpieczeństwa finansowego i borykanie się z codziennością. Potrzebują również, jak każdy człowiek, jakiejś odmiany, wyjść z domu coś zobaczyć, posłuchać, zabawić się. Potrzebują doznawać pozytywnych, przyjemnych przeżyć estetycznych. Pana sztuka tego im nie zapewni, trudno ją zrozumieć. Nawet Pana wystawa stała plakatu umieszczona w Zespole Szkół Rolniczych w Siennicy Różanej zostanie usunięta. Rodzice uczniów uczęszczających do tej szkoły zwrócili się z taką prośbą do dyrektora tejże szkoły twierdząc, że nie pełni ona roli edukacyjnej, a wręcz przeciwnie zawiera prace, które w budynku szkoły znaleźć się nie powinny. Umieszczone w Sali konferencyjnej budynku Urzędu Gminy Pana prace z serii „pejzaż siana” jako pejzaż fantastyczny będący wytworem wyobraźni nie zachwycają i nie kojarzą się z realistycznym krajobrazem ziemi siennickiej, ani widokiem jakiejkolwiek natury, trudno też znaleźć w nich formy symbolu. Nie ma ważnego, istotnego powodu dla którego mieszkańcy Gminy Siennica Różana mieliby stworzyć dla Pana muzeum lub przeznaczyć znaczną część dworku na Pana prace i potrzeby. Nie jest Pan ani przez miejsce urodzenia, ani przez miejsce pracy czy zamieszkania związany z naszą gminą. Wprawdzie w 2014 r. przyznany został Panu tytuł „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana”, który zgodnie z regulaminem nadawania tego tytułu, winien być wyrazem szczególnego wyróżnienia i uznania za wybitne i trwałe zasługi na rzecz rozwoju i promocji gminy. Chciałam poznać te zasługi poprosiłam więc władze gminy o udostępnienie wniosku o nadanie Panu tego tytułu. Okazuje się że gmina takim wnioskiem nie dysponuje. Trudno zatem ocenić jakie są Pana zasługi dla naszej gminy. W dostępnych materiałach można znaleźć jedynie informacje, że początkowo uczestniczył Pan w plenerach malarskich, potem był Pan tylko kustoszem wystaw poplenerowych oraz prowadził wykład dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Innych informacji nie ma. Czy to są zasługi wybitne i trwałe niech Pan sam oceni. Jest też pan malarzem amatorem, ponieważ na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie ukończył Pan Wydział Architektury Wnętrz, nie malarstwa, a z dostępnych w Internecie Pana życiorysów wynika, że jest Pan malarzem z wykształcenia. W naszej ocenie właściwymi lokalizacjami dla eksponowania Pana dorobku są miasta: Chojnice i Kraków. Jedno z racji miejsca Pana urodzenia, drugie z racji Pana miejsca zamieszkania i wieloletniej pracy. Ponadto miasto Kraków jako mekka artystów, jest miejscem jak najbardziej właściwym dla uczczenia Pana twórczości jako artysty i Pana prac. Jest tam inne środowisko, może bardziej rozumiejące sztukę i jest większe prawdopodobieństwo, że zostanie pan we właściwy sposób doceniony i upamiętniony. Umieszczenie Pana Prac w Siennicy Różanej, miejscowości na kresach wschodnich położonej w dalekiej odległości od dużych miast skazuje Pana sztukę na niebyt. Proszę przemyśleć czy rzeczywiście gmina Siennica Różana jest właściwym miejscem dla przetrwania Pana w pamięci potomnych. Z wyrazami szacunku Alicja Pacyk Radna Gminy Siennica Różana


Odpowiedź Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego:





I kolejny list od radnej, który pozostał już bez odpowiedzi:


Zagroda, dnia 24 sierpnia 2021 rok. Szanowny Panie Piszę do Pana kolejny list, ponieważ w dalszym ciągu szukam informacji na temat Pana wybitnych i trwałych zasług na rzecz rozwoju i promocji gminy Siennica Różana za które otrzymał Pan tytuł Honorowego Obywatela Gminy. Podkreślam „wybitnych i trwałych”, ponieważ zgodnie z regulaminem nadawania tego tytułu, tylko za takie zasługi przyznaje się to szczególne wyróżnienie, będące wyrazem uznania i podziękowania za trud, pracę i uzyskane rezultaty. Zgodnie z tym Regulaminem wniosek o nadanie tytułu powinien być przedstawiony w formie pisemnej. Jak informowałam Pana w poprzednim liście gmina takim wnioskiem nie dysponuje. Kontynuując poszukiwania poprosiłam gminę o udzielenie informacji co stanowiło podstawę procedowania uchwały o nadanie Panu tytułu „Honorowego Obywatela Gminy” oraz kto zgłosił tę inicjatywę i jak ją przedstawił (poprosiłam o udostępnienie jej treści). W odpowiedzi gmina odpisała, że nie jest w stanie określić prekursora tej inicjatywy oraz przesłanek skłaniających do podjęcia uchwały o nadanie Panu tytułu „Honorowego Obywatela Gminy”. Nasuwa się więc pytanie jak to się stało, że otrzymał Pan ten zaszczytny tytuł a nikt nie wie za co i kto zgłosił tę inicjatywę. Jak to się stało, że uchwała została podjęta bez wniosku i zgłaszającego a co najistotniejsze z naruszeniem zasad określonych w Regulaminie Przyznawania Tytułu „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana”, który wyraźnie określa formę zgłaszania, zakres informacji jakie wniosek powinien zawierać oraz określa możliwego wnioskodawcę. Uważam, że Pan wie kto był inicjatorem tego wniosku, ja mogę się tylko domyślać, ale zastanawiające jest dlaczego w chwili obecnej ta osoba milczy a wręcz wypiera wszystko, co wówczas proponowała i przedstawiała do procedowania. Czy to znaczy, że zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania oraz to, że być może nie było z Pana strony żadnych wybitnych i trwałych zasług na rzecz rozwoju i promocji gminy. Proszę rozważyć to we własnym sumieniu i jeżeli moje wnioski są dla Pana krzywdzące, proszę przedstawić własną wersję tamtych wydarzeń i określić zasługi, abyśmy wszyscy mieli przeświadczenie, że rzeczywiście zasługuje Pan na miano „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana” a brak przestrzegania procedur przewidzianych przepisami regulaminu to tylko uchybienie. Jest też kolejna kwestia związana z Pana osobą a mianowicie nazwanie Pańskim imieniem sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Siennicy Różanej. Okazuje się, że Rada Gminy nie podejmowała uchwały w tej sprawie. Zapytałam więc gminę w jakim trybie, przez kogo i w oparciu o jakie przepisy nadano sali konferencyjnej imię Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego. W odpowiedzi otrzymałam, że jedyną informacją w sprawie nadania imienia sali konferencyjnej jest wzmianka w protokóle z obrad sesji Rady Gminy podczas której nastąpiło otwarcie sali i nadanie jej Pana imienia. Ponownie powtarza się więc sytuacja, że nie można określić inicjatora tego wniosku, trybu procedowania oraz nie wskazano przepisów prawa jakie stanowiły podstawę tego rodzaju działania. Zapytany przez mnie o to radca prawny powiedział, że samorząd może działać tyko w oparciu o przepisy prawa ustawowego lub w oparciu o uchwały Rady Gminy stanowiące akty prawa miejscowego. Każde działanie gminy i każda inicjatywa winny znaleźć odzwierciedlenie w obowiązujących przepisach prawa. Tutaj takiego odniesienia nie ma. Wynika z tego wniosek, że nadając imię Sali konferencyjnej nie przestrzegano żadnych przepisów prawa ani nie zastosowano żadnych procedur, ani zasad. Imię jednak sala ma, był więc ktoś, kto to zainicjował i przeprowadził, ale znów ta osoba, z nieznanych nam pobudek, nie chce albo nie może przyznać się do nieuzasadnionego, bezpodstawnego działania. Czy zatem honory jakie otrzymał Pan od Gminy w Siennicy Różanej w kontekście opisanych przeze mnie naruszeń procedur są ważne, zapytam o to stosowne instytucje sprawujące nadzór nad stosowaniem i przestrzeganiem prawa przez samorząd gminny. Uważam, że zasadnym jest weryfikowanie Pana zasług dla społeczności ziemi siennickiej w kontekście perspektywy przeznaczenia dla Pana prac i potrzeb znaczącej części rewitalizowanego dworku stanowiącego dziedzictwo historyczne i kulturowe tej ziemi. Zdaniem wielu w budynku tym winno być w pierwszej kolejności miejsce dla zachowania pamięci o tych wszystkich, którzy tej ziemi służyli, bronili jej, kultywowali tradycje, dbali o jej rozwój i promowali ją a na co dzień dworek powinien służyć mieszkańcom gminy. Tak naprawdę to Pan nawet nie wie gdzie leży ziemia siennicka. W jednym z wywiadów udzielonym gazecie „Dziennik Polski” w dniu 3 grudnia 2016 r. powiedział Pan „Przygotowuję też eksponaty, które pojadą na Zamojszczyznę, do dworku w Siennicy Różanej, gdzie powstaje kolejne muzeum Trzebiatowskiego … .” Informacyjnie podaję, że ziemia siennicka nie leży na Zamojszczyźnie tylko na ziemi krasnostawskiej ( w powiecie krasnostawskim) w województwie lubelskim. W kontekście przedstawionych faktów, gdzie gmina nie dysponuje żadnymi dokumentami wskazującymi na Pana zasługi, gdzie wszystkie działania mające na celu uhonorowanie Pana zostały przeprowadzone z naruszeniem przepisów prawa, proszę Pana o rzetelną i obiektywną refleksję, czy ziemia siennicka zobowiązana jest w jakiś szczególny lub jakikolwiek sposób zadbać o pamięć o Panu udostępniając dla Pana prac i potrzeb znaczną powierzchnię, jedynego jaki ma i odremontowanego za kwotę ponad 4 miliony dworku. Z wyrazami szacunku Alicja Pacyk Radna Rady Gminy Siennica Różana


poniedziałek, 13 września 2021

Diabeł w ornacie

 To co się wyczynia na lokalnej scenie politycznej przechodzi wszelkie ludzkie wyobrażenie. Świadectwem tego są ostatnie teksty w "Chojniczaninie": http://chojniczanin.pl/pdf/chojniczanin-09-2021.pdf . 

W tym numerze, na stronie 12 możemy przeczytać o tym jak Burmistrz i jego radni zachęcają do budowy społeczeństwa obywatelskiego w Chonicach! Super, tylko, że to właśnie Burmistrz i jego lokalny układ władzy są odpowiedzialni za kompletne zarżnięcie społeczeństwa obywatelskiego w Chojnicach. Autorzy tekstu stosują uproszczoną (Wikipedia) i zakłamaną definicję społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszy element, który ludzie Finstera naginają, to warunki zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego, otóż według tej łżej-pseudoelity dla zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego konieczne jest, uwaga, PRZYZWOLENIE WŁADZY i jako przykład podają historię PChS! Tupeciarze. Wyjaśnijmy więc szacownemu gremium wikipedianej mądrości, że społeczeństwo obywatelskie najczęściej jest postrzegane w kontrze do władzy i jako takie funkcjonuje bez jej przyzwolenia i nie potrzebuje od władzy ani akceptacji, ani uznania, ani tym bardziej zawłaszczania. Najlepiej rozwija się wtedy, gdy władza trzyma się z daleka. Natomiast w Chojnicach jest tak jak było w PZPR, Burmistrz traktuje stowarzyszenia i traktował zawsze jako swoje pasy transmisyjne do społeczeństwa, podobnie traktował i traktuje samorządowy osiedlowe - które też zarżnął swoją autorytarną postawą i napędzaniem konfliktów niesnasek i wprowadzaniem efemeryd finansowych, czyli pseudo budżetów obywatelskich.  Kto inny jak Finster i jego ekipa wykończyli totalnie PChS? Ludzie lokalnego układy władzy zachowują się tak jak wszyscy dyktatorzy i każda dyktatura, mają usta pełne frazesów o demokracji, ale milczą o swych zasługach w jej codziennym zwalczaniu! Tutaj przykładów tego jak władza lokalna walczyła z ludźmi inaczej myślącymi może być bez liku z ostatnich dekad w przestrzeni lokalnej. Szczytem obłudy jest wywiad, który z Mariusz Paluchem przeprowadziła Maria Eichler. Paluch tam mówi, że ma dość fanatyzmu i generalnie sprzyja różnorodności. WRONG! Przypomnijmy sobie protest sprzed Parku Wodnego w Chojnicach, co Paluch robił ze swoją ekipą i jak poniżał banerami protestujących np. "Sawicki wracaj do Iralndii"- wobec jednego z inicjatorów protestu przeciwko dennemu zarządzaniu Parkiem Wodnym! Przypomnijmy sobie jak jego pryncypał Arseniusz Finster zakłócał legalne zgromadzenie, w sprawie niezgody obywatelskiej na prywatyzację publicznych przedszkoli w mieście, na Starym Rynku organizowane przez Wspólną Ziemię i Arcana Historii. 

Diabeł w ornacie bawi się w Chojnicach dobrze, bo wielkimi krokami zbliża się wielkie "pranie mózgów", które lokalny układ władzy zapewni młodzieży i chętnym w czasie "Chojnickiego Tygodnia Demokracji". Kto będzie tam autorytetem? Znowu Finster i ... prezydent Sopotu Jacek Karnowski. To ci dopiero demokraci!  Ze świeczką szukać lepszych autorytetów i ekspertów w tej dziedzinie. Wydaje mi się jednak, że Chojnicki Tydzień Demokracji w tej konwencji raczej Panowie mogliby wraz z lokalnym układem władzy prowadzić, w mojej opinii, w siedzibie KGB. I niech nie czują się urażeni, to wyraz mojego zrozumienia dla ich wiedzy eksperckiej w tym względzie! Zastosowanie takiej nazwy jak Chojnicki Tydzień Demokracji przez tych samorządowców jest otwartą potwarzą dla wszystkich zaangażowanych i niezależnych społeczników chojnickich, którzy dokładnie wiedzą jakim to demokratą jest Finster i jego krąg.

Niestety Chojnice są tak bardzo już upupione i pozbawione jakiegokolwiek alternatywnego i krytycznego przekazu medialnego, że chojniczanie ze spokojem chłopa za pańskim piecem liczą tylko kolejne przemijające zimy... u "cara" Finstera. 

Żałosny to obraz, który po raz kolejny potwierdza, że lokalne media są w zupełnej zależności od ludzi władzy. Wielce mi szkoda natomiast tych wszystkich młodych ludzi ze średnich szkół, którym opowiadać o demokracji będą te autorytety...które pod pozorem pochwały pluralizmu zawsze byli gotowi zdławić wszelki głos krytyki. 

Chojniczanie - miejcie się na baczności, bo jak Finster zapowiada budowę społeczeństwa obywatelskiego, co też zapowiadał wiele kadencji temu, to znaczy, że dopiero nakręca swoją spiralę. Niestety po miesiącach letargu politycznego, Arseniusz Finster znowu wraca do polityki z Zielonych Wzgórz...gdzie zapewne zapisał już scenariusz kolejnych "demokratycznych wyborów samorządowych 2023"...

środa, 21 lipca 2021

Stanisław Michalkiewicz w Chojnicach

 Warto się wybrać na piątkowe spotkanie z publicystą i prawnikiem Stanisławem Michalkiewiczem, który będzie głosił swoje słowo w CEW w Chojnicach na ul. Piłsudskiego 30 A. Kilka dni temu w Sejmie RP, posłowie Konfederacji wraz z Stanisławem Michalkiewiczem zaprezentowali projekt ustawy w sprawie mienia bezdziedzicznego. Więcej o tym projekcie poniżej w materiale na Youtube. 





wtorek, 6 lipca 2021

Akcja pseudonim "Likwidator"

Szymon Hołownia wystrzelił w sondażach, kiedy okazało się, że będzie tworzył własną partię polityczną. Obecnie Polska 2050 cieszy się dość sporym poparciem. Jak wynika z sondażu Social Changes przeprowadzonego w czerwcu 2021 r., na partię Hołowni chce głosować aż 23% respondentów. Jest to drugi wynik poparcia po PiS, które może liczyć na głosy 34% respondentów, a KO(PO) spadło do 17%. 

Popatrzymy teraz na to, co stało się w Chojnicach. Działacze Polska 2050 ogłosili, że szefem powiatowych struktur w Chojnicach zostaje Mariusz Paluch. Dla wielu obserwatorów lokalnej polityki jest to odstraszające od tego ugrupowania na samym wstępie. Warto się też zapytać, dlaczego Paluch wybrał Hołownię? I dlaczego Hołownia wybrał Palucha?

Próbując odpowiedzieć na pierwsze pytanie, trzeba się przyjrzeć temu co działo się w lokalnej polityce, a szczególnie w lokalnych układach partyjnych w ostatnich dekadach. Środowisko aktywistów skupiających się przede wszystkim wokół Arseniusza Finstera, a do takich aktywistów zalicza się były uczeń burmistrza, a dziś jego siłownik lokalnego systemu władzy Mariusz Paluch, zawsze było dosłownie kierowane - delegowane do działań mających na celu rozbijanie wszelkich struktur partyjnych, które groziły utratą hegemonii lokalnemu układowi politycznemu, na którego czele oficjalnie stoi Arseniusz Finster. Na liście partii politycznych, które Finsterowi w mojej opinii udało się w przeszłości spacyfikować w bardzo sprawny sposób, znajdują się najsilniejsze lub pretendujące do miana partii władzy podmioty na krajowej scenie. Ludzie Finster spacyfikowali Sojusz Lewicy Demokratycznej, następnie spacyfikowali Ruch Palikota, a potem zabrali się rękoma przede wszystkim Leszka Bonny (również siłownik Finstera) i Palucha za Platformę Obywatelską, którą siłą i podstępem w lokalnym środowisku wybito z rąk Leszka Redzimskiego. Lokalny układ władzy stosuje taktykę kontrolowanych przejęć i następnie powolnej likwidacji środowisk, których działalność zagraża nie tylko hegemonii w lokalnej przestrzeni politycznej, ale też takim, które przede wszystkim pobudzają społeczeństwo obywatelskie i to samo w sobie autorytarnemu stylowi (samo)rządzenia Burmistrza Chojnic nie odpowiada, bo wieszczy pluralizm polityczny, wolność słowa i wiele innych wywrotowych dla Burmistrza zjawisk i zdarzeń, np. takich jak możliwość wsparcia nowego środowiska dla nowego kontrkandydata do fotela burmistrza, a do tego lokalny układ nie chce dopuścić. Niestety skala infiltracji środowisk społecznych i partii politycznych jest na tyle wielka, że ludzie Burmistrza i on sam nigdy nie wykazywali zbytniego przywiązania do opcji ideologicznych, raczej w tym względzie są pragmatykami, kaptują na scenie politycznej wszystkie te okręty polityczne, które rokują na wysokie poparcie społeczne. Takim podmiotem obecnie jest Polska 2050 Hołowni. Tylko czy Hołownia wie z kim ma do czynienia? Kim jest Mariusz Paluch i jakie wyznaje wartości i przekonania na lokalnej scenie politycznej? Jest to wysoce wątpliwe. Natomiast na pewno Arseniusz Finster wydał polecenie Paluchowi, żeby ten za wszelką cenę wszedł na czoło Polska 2050 w powiecie chojnickim, bo tylko wtedy może zagwarantować trwanie lokalnego układu władzy przy założeniu, że KO(PO) spada na 17%. Elektorat niby tak sobie pływa od szyldu do szyldu, ale w zasadzie jest on bardzo stabilny, zmieniają się tylko ... szyldy. Finster, co napisałem wyżej nie stroni od infiltracji innych środowisk politycznych i świadectwem może być tutaj silne sfraternizowanie sobie PiSu, a przede wszystkim lokalnego posła Aleksandra Mrówczyńskiego. PiS w Chojnicach już tylko utrzymuje pozory niezależności od lokalnego układu władzy, ale jego działacze w mojej opinii więcej zajmują się konsumpcją fruktów władzy, aniżeli sprawami lokalnej społeczności - co niezwykle odpowiada planom i wizji pełnienia władzy w oczach Arseniusza Finstera. 






Niestety takie działania jakie preferuje lokalny układ polityczny, czego jesteśmy teraz obserwatorami, powodują zupełny upadek społeczeństwa obywatelskiego i tylko wzmagają niechęć do polityki i działań społecznych. Każdy zdroworozsądkowo myślący wie, że cały ten mechanizm władzy jest traktowany przez lokalnych bonzów politycznych niczym maszynka do głosów i nie ma to nic wspólnego z autentycznością. Teraz ikoną jej braku staje się ponownie Mariusz Paluch, bo taki padł zapewne jak przypuszczam rozkaz z ratusza, któremu karnie podporządkował się nie tylko Paluch ale też i Marek Szczepański - obecny starosta powiatu chojnickiego. Dla mnie Mariusz Paluch stał się w tym momencie likwidatorem powiatowych struktur Polska 2050, zanim one w ogóle na dobre powstały i paradoksalnie na tym ruchu może jeszcze stać się macką lokalnego układu w Sejmie RP. W tym wszystkim chodzi o to, że lokalny układ władzy za nic w świecie nie chce dopuścić do sfery publicznej konkurencyjnej siły politycznej, choćby była to najbardziej oczekiwana przez mieszkańców opcja polityczna. 

Piszę to wszystko w nadziei, że jakaś część społeczeństwa lokalnego przeczyta ten post i będzie bardziej niż mniej, świadoma zakulisowych intryg i procesów, które mają je zwabić do urny wyborczej celem tego tylko, żeby było jak jest, albo i może żeby było jeszcze gorzej. 

Humorystycznie rzecz biorąc, chciałbym zacytować wicestarostę Mariusza Palucha, który kiedyś tak powiedział: "I wydarzył się incydent kałowy". To były prorocze słowa...

sobota, 3 lipca 2021

Nie dali się wkręcić w trapez

 Można się pokusić o stwierdzenie o braku efektywności chojnickiej władzy i jej działań, przynajmniej tak można skwitować ostatni totumfacki ruch w postaci próby sprzedaży działek na tzw. Osiedlu Bajkowym vide Trapezowym. Miasto dało ogłoszenie i nieruchomości weszły w przetarg. Pisałem o tym dość szeroko, krytykując politykę miejską w tym zakresie i wskazując na szkodliwość miejskich działań, szczególnie dla portfeli mieszkańców, bowiem sprzedaż za wyjściową cenę 180 zł za metr kw. działek przez miasto w sposób oczywisty musi wpływać na ceny nieruchomości w mieście i okolicy. Warto sobie ten mój wpis przypomnieć: tutaj. Apelowałem wtedy, aby nie dać się wkręcić w trapez. Niektóre media w Chojnicach podchwyciły moją krytykę i skonfrontowały ją z wypowiedziami specjalistów od rynku nieruchomości, którzy np. dla "Czasu Chojnic" jasno wskazali, że rzeczywiście taka polityka miejska w zakresie gospodarowania nieruchomościami może wpłynąć na wysokość cen działek w regionie. 

Władze miejskie zaś twierdziły, że 180 zł za metr kwadratowy to świetna cena wyjściowa, a ja z obawą prognozowałem, że może i po 300 zł te działki będą się sprzedawać. 

Po kilku miesiącach okazuje się, że na działki na Trapezie właściwie brakuje chętnych i chojniczanie rzeczywiście potrafią podejść zdroworozsądkowo do mało rozsądnej polityki ratusza. Te działki w tych cenach, nie sprzedają się dobrze, a prawie wcale. 

Miasto żeby zaradzić temu problemowi wykupuje w mediach lokalnych cało stronnicowe ogłoszenia nt. sprzedaży działek w Trapezie. Ostatnio za takie ogłoszenie w "Czasie Chojnic" Urząd Miejski zapłacił prawie 2500 zł. Oczywistym jest więc, że ktoś tutaj przeszacował swoje możliwości i być może wystąpiły powikłania w szerszym mechanizmie powiązań na chojnickim rynku nieruchomości. Z czego należy się cieszyć. Jest bowiem szansa, że Miasto wycofa się rakiem z projektu sprzedaży kolejnych działek w tak astronomicznych cenach. 

Do 1 lipca 2021 r. Miastu udało się sprzedać w Trapezie zaledwie pięć działek. Na trzy kolejne są nabywcy i Miasto oczekuje na zawarcie umów notarialnych. Trzeba przyznać, że sytuacja wygląda słabiutko, a cały plan sprzedaży działek pod budowę w tej części miasta jest na razie zarządczym fiaskiem chojnickiej ekipy władzy. Tym bardziej, że Miasto wystawiło na sprzedaż na planowanym osiedlu około 90 nieruchomości.  Cen nie udało się podpompować i kolejny głośno rzucony plan staje się wizytówką ratuszowej siermięgi.  

Jakie będą dalsze ruchy decydentów w tej sprawie? Logicznym postępowaniem byłoby drastyczne obniżenie cen. Czy tak się stanie i Miasto wycofa się ze swoich prób wpływania na rynek nieruchomości, a tym samym zrezygnuje z polityk, które napędzają lokalną drożyznę?





środa, 30 czerwca 2021

O Polskiej Partii Robotniczej w powiecie chojnickim

Prowadząc badania nad polityką lokalną natknąłem się kiedyś na dość poważną lukę w naszej wiedzy nt. komunistów z Polskiej Partii Robotniczej, którzy na bagnetach NKWD i przy wsparciu UB instalowali u nas aparat władzy komunistycznej. Postanowiłem więc zbadać dzieje chojnickiej PPR, jej działaczy oraz aktywność tej partii i jej relacje np. z PPS i PSL. Wynikiem moich dociekań jest artykuł: Polska Partia Robotnicza w powiecie chojnickim: geneza, idee, struktura, ludzie i działalność polityczna (1945-1948). 

Artykuł w całości jest online, zapraszam do lektury: https://journals.umcs.pl/rh/article/view/10487

wtorek, 22 czerwca 2021

Strategiczne wizje, strategiczne problemy

 Miasto zleciło naukowcom z UAM w Poznaniu stworzenie strategii rozwoju dla Miasta Chojnice. Pamiętamy jak powstawała ostatnia strategia, w atmosferze kłótni i nieprofesjonalnego zarządzania nią przez innych naukowców, ale ze Szczecina. 

Czytam w mediach o metodach pracy nad planowaną strategią Chojnice i naprawdę muszę to pochwalić, są ankiety wśród mieszkańców, są spotkania z mieszkańcami. W stosunku do wcześniejszych prac nad tak ważkimi dla przyszłości Miasta dokumentami, to wielki postęp. Jednak...na spotkania z zespołem, który wspierając się na ankietach i wywiadach chce wykonać plan nowej strategii Chojnic...brakuje mieszkańców. 

Poza tym, zastanawiając się nad przyjętymi metodami zespołu przygotowującego strategię, moją uwagę zwraca właśnie ankieta. Z tego co zaangażowani do niej studenci z Poznania mówią w mediach oddaje jednak ona tylko i wyłącznie wizję i wolę większości zakochanej w obecnej władzy - wiadomo, nikt nie spyta się chojniczan na emigracji o to co myślą o mieście z którego musieli wyjechać... 

Takie zespoły też mało krytycznie podchodzą w mojej ocenie do zastanego status quo i do lokalnej władzy, bo dla nich to są po prostu pieniądze. Nie podoba mi się styl w którym władza znowu tworzy strategię pod jakimś płaszczykiem, wspierając się za miejskie pieniądze autorytetami naukowymi spoza Chojnic, które o Chojnicach wiedzą tyle ile wiedzą...z ankiet. 

Przede wszystkim brakuje realnego zaangażowania mieszkańców w taki projekt, otwartej a nie kneblowanej, dyskusji i debaty nad przyszłością Miasta i chojniczan. Tylko tak mogłaby powstać realna strategia Chojnic, ale władzy nie zależy na głosie mieszkańców, co widać po zebraniach osiedlowych. 

Cytuję też interesujący fragment z opinii wyrażonej i podchwyconej nt. stanowiska mieszkańców wyrażonego w ankietach, a które przytacza proratuszowy chojnice.com:

"Mieszkańcy chwalili burmistrza. Na pytanie jak im się żyje, to większość zaznaczała, że żyje się im bardzo dobrze. Pytaliśmy czy są zadowoleni z polityki prowadzonej przez władze miasta? Tu też większość wypowiadała się, że widzą ich prace i idzie to wszystko w dobrą stronę". - czy można więcej miodu na serce lokalnego włodarza? W ten sposób strategia stanie się kolejną laurką i farsą z mieszkańców. 

Podsumowując - badający powinien widzieć najlepiej stan Chojnic i społeczeństwa Chojnic po tym, że na temat tej strategii jest w Chojnicach cisza, tak ze strony opozycji jak i mieszkańców - to jest dosłownie cisza nad grobem demokracji!!! 

Zastanawia mnie też to, że w 2014 roku ten sam pan Bartłomiej Kołsut, który obecnie pracuje z ramienia UAM nad strategią dla Chojnic, wtedy jako przedstawiciel firmy Lider Projekt prowadził konsultacje nt. Strategii Rozwoju Chojnicko-Człuchowskiego Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego, materiał tutaj. Wygląda na to, że mamy specjalistę od Chojnic, spoza Chojnic, który pisze nam różne strategie, a władzom Miasta one się widać bardzo podobają...


AKTUALIZACJA:

Napisałem do Bartłomieja Kołsuta, który prowadzi obecne ankiety o postawach chojniczan. Otrzymałem odpowiedź wraz z załączoną do wypełnienia ankietą. To znaczy, że jest otwartość i każdy, kto takiej ankiety nie wypełniał na chodniku, może to zrobić elektronicznie. Wystarczy napisać do Bartłomieja Kołsuta na jego publiczny adres elektroniczny znajdujący się na stronach UAM w Poznaniu. Więcej o sprawie napiszę wkrótce, również o moich refleksach o ankiecie. 



czwartek, 17 czerwca 2021

Jak władze Chojnic uwierzyły w Chojniczankę

Ogromna inwestycja miejska około 6 mln złotych zainwestowanych w system podgrzewania murawy na miejskim stadionie "Chojniczanki" okazało się zupełnie bezcelowe. 


W II lidze w której Chojniczanka pozostaje nikt nie wymaga takich instalacji. Niestety chojnickie władze, kierowane jak zawsze nieomylnym wskazaniem znanego ekonoma Arseniusza Finstera wydały zgodę na taką bezcelową inwestycję, która w obecnej sytuacji graniczy z marnotrawstwem. Jednak pamiętamy jak Arseniusz Finster zapewniał w mediach, że On wie, On czuje, On ma nosa, że Chojna wejdzie do I ligi. Śmiałem się z tego publicznie i wskazywałem, że po pierwsze w piłce niczego nie można w ten sposób zakładać, a po drugie Finster nie zna się na piłce nożnej i powinien być w tym względzie bardzo ostrożny i rozważny i nie powinien ulegać lobby piłkarskiemu z Mickiewicza, ale uległ. No i kto teraz zwróci do kasy miejskiej te około 6 mln złotych? Burmistrz? Nie, tego nie możemy się spodziewać, żeby Burmistrz odpowiadał osobiście za lekką ręką rozdysponowane miliony publiczne. Radni? Nie, ci tym bardziej nie będą ponosić żadnej odpowiedzialności finansowej. Kto zatem? Może klub z Mickiewicza i jego władze? Absolutnie nie! Zatem kto poniesie finansową odpowiedzialność za marnotrawienie publicznych środków chojniczan? Otóż odpowiedź jest jasna i znana, dlatego obecna sytuacja w żaden sposób nie niepokoi chojnickich władz. Odpowiedzialność finansową za nieodpowiedzialność władz miejskich poniosą CHOJNICZANIE! Którzy zapłacą być może jeszcze wyższe podatki, którym sięgnie się do kieszeni pod każdym pozorem. 

Fabuła słynnego filmu "Miś" wysiada przy jakości scenariusza chojnickiej dramato-komedii piłkarskiej. 

poniedziałek, 14 czerwca 2021

"Poseł z PiSu mi nie przeszkadza"

Arseniusz Finster na ostatniej sesji online (Rady Miejskiej Chojnic), bo pomimo zagrożenia epidemicznego zorganizował sesję stacjonarną w ostatni piątek dla Rady Gminy Siennica Różana, podjął różne zaskakujące wątki, tylko niewiele konkretów. Burmistrz staje się sentymentalny coraz więcej opowiada o historii swojego życia i tego jak i kiedy poznawał innych lokalnych polityków. Tak też postanowił opowiedzieć o wątku swojej współpracy z posłem Aleksandrem Mrówczyńskim z którym "współpracuje dla dobra miasta". Panowie ponoć odbierają od siebie telefony i są w stałym kontakcie. Sielanka. Pytanie tylko dlaczego od kilku lat PiS obecny w Radzie Miejskiej Chojnic nie potrafi skutecznie walczyć z lokalnym układem władzy i jego patologiami? Czyżby dlatego, że panowie A&A, Arseniusz i Aleksander mają ze sobą tak wspaniały i idylliczny kontakt? 

Warto bowiem w tym miejscu zaznaczyć, że kiedy byłem w PiSie - chojnickim, tam nigdy nie było ani zdecydowanej woli walki o lokalną władzę, ani zdecydowanej woli walki z lokalnym układem władzy, natomiast często Mrówczyński powtarzał, że trzeba jakoś "po cichu" dotrwać w swoistej symbiozie z lokalną władzą ... do kolejnych wyborów. Nic więc dziwnego, ze Burmistrz cieszy się z "dobrych kontaktów". Panowie "jedzą sobie z dziubka" chociaż oczywistym jest, że Arseniusz Finster powinien być głównym przeciwnikiem PiSu lokalnego i w sumie PiSu na wszystkich jego poziomach bo całe lata rządów Finstera w mieście są zaprzeczeniem wszystkiego do czego dąży i co głosi PiS. No.... ale "dobro Chojnic" jest ważniejsze, a już dobre relacje między wzajemnie sobie słodzącym panom posłom i burmistrzom jest dobrem najwyższym! 

Nic dziwnego, gdyby poseł z PiSu wypełniał swoją rolę i walczyłby z lokalnym układem byłby dla Burmistrza Chojnic np. jakąś rzodkiewką albo suchym korzeniem, a tak jest dobrym partnerem do rozmów i współdziałania.

czwartek, 10 czerwca 2021

Gdzie się schował przedstawiciel wojewody pomorskiego?

Kilka lat temu byłem przedstawicielem wojewody pomorskiego w Radzie Społecznej chojnickiego szpitala. Jakie zadania ma taki przedstawiciel? I co robi obecny

W zasadzie takie jak pozostali członkowie Rady Społecznej, czyli zgodnie z art. 48 ustawy z 2011 r. o działalności leczniczej jest to przedstawianie wniosków i opinii na Radzie Społecznej, ale narzędzia Rady są silne, bo może też postawić np. wniosek o odwołanie dyrektora jednostki lecznictwa publicznego. Przedstawiciel wojewody ma jednak jeszcze jedną rolę w tego typu instytucji, powinien wzmacniać rolę nadzorczą i kontrolną wojewody, poprzez swoją działalność. Z tego zadania próbowałem się wywiązać i nadal z ciekawości obserwuję jak robi to mój następca w Radzie Społecznej. Wiadomo przecież, że nie jestem nadal przedstawicielem wojewody pomorskiego przy RS chojnickiego szpitala, bo odszedłem z PiSu i poseł Mrówczyński "delegował" kogoś z PiSu ze Słupska wraz z wojewodą pomorskim, do tej roli. Kogoś, jak widać z działalności na tyle posłusznego chyba woli posła i nieobytego w lokalnych strukturach władzy, że właściwie ten przedstawiciel nie uczestniczy w spotkaniach Rady Społecznej. 

Przedstawicielem wojewody jest obecnie Sebastian Irzykowski, który był dotąd od czasu swej nominacji, tylko dwa razy na spotkaniu Rady Społecznej, raz w 2019 r., raz w 2020 r. i ani razu w 2021 r.  Rada Społeczna spotyka się średnio 4 razy w roku. Przeczytałem protokoły ze spotkań Rady Społecznej i przydałoby się tam krytyczne oko i głos kogoś z zewnątrz chojnickiego układu władzy, ale Sebastian Irzykowski tej roli nie spełnia. Z protokołów wynika, że Sebastian Irzykowski zadał dotąd jedno pytanie na Radzie Społecznej w 2020 r. i dotyczyło ono ilości osób zatrudnionych w szpitalu na tzw. płacy najniższej krajowej. Raz też Sebastian Irzykowski zabrał głos w 2019 r., próbując podnosić jakieś kwestie proceduralno-prawne, które odnosić by się miały do ogólnego systemu prawnego i jego ograniczeń, omawiając podwyżki dla najniżej uposażonych. Na tym koniec działań przedstawiciela wojewody pomorskiego w chojnickim szpitalu - jak wynika z protokołów i listy obecności. 

Teraz zadajcie sobie pytanie czy ktoś zrobił lokalnemu układowi władzy lepiej niż Aleksander Mrówczyński...?

W mojej opinii, w tej sytuacji braku obecności i aktywności przedstawiciela wojewody zasadnym byłby wniosek do wojewody pomorskiego od przewodniczącego Rady Społecznej o odwołanie przez wojewodę Sebastiana Irzykowskiego, bowiem ten nie wypełnia swojego społecznego mandatu. Oczywiście tak się nie stanie, bo lokalnemu układowi władzy taki brak aktywności przedstawiciela wojewody pomorskiego jest jak najbardziej na rękę. Taka sytuacja obecna jest też niekorzystna dla pacjenta, bowiem nikt krytycznym okiem nie przygląda się działalności chojnickiego szpitala. 


Tutaj znajdują się wszystkie protokoły z posiedzeń Rady Społecznej: https://bip.powiatchojnice.pl/m,1804,protokoly-z-posiedzen.html 

Zrozumieć Burmistrza

Chciałbym, pewnie jak wiele innych obserwatorów, zrozumieć co kieruje chojnickim burmistrzem, który organizuje dla radnych z Rady Gminny Siennica Różana sesję stacjonarną w Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic, ale jednocześnie 3 dni później odbywa się przez wzgląd na przepisy antycovidowe sesja Rady Miejskiej Chojnic w trybie zdalnym. Ktoś zna odpowiedź na tę zagadkę? 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Sesja promocyjna

 Jak się okazuje ze strony internetowej gminy Siennica Różana, rajcy i wójt tej gminy będą 11 czerwca o godz. 14.00 odbywać będą swoją sesję wyjazdową w Chojnicach, sesja odbędzie się w Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic. Informacje na stronie gminy: https://siennica.pl/2021/06/02/informacja-o-obradach-sesji-rady-gminy-siennica-rozana-w-dniu-11-06-2021-r/?fbclid=IwAR1f1wp86Eo5YkMeSOZz0TMst8D0fZX6JOm4AwjvZE4MvvxNz_tKd2Q9w7U . Zaskoczeni? 

Już wyjaśniam. Rajcy z południa Polski (Siennica Różana leży 650 km od Chojnic) przyjeżdżają do Chojnic w konkretnym celu. Jakim? 

Otóż nie jest to żaden interes publiczny. Wójt Siennicy Różanej postanowił zabrać rajców do Chojnic, aby w Chojnicach zostali oni "urobieni" przez towarzystwo Arseniusza Finstera na rzecz przekonania ich co do słuszności zasponsorowania i otwarcia w gminie Siennica Różana galerii...Jutrzenki-Trzebiatowskiego! 

Cieszyć się? Płakać? Warto powstrzymać reakcje. Nie wiadomo bowiem czy Chojnice pozbywają się z baszty więziennej swego "największego artysty" wraz z jego dobytkiem czy to tylko element procesu pączkowania galerii Trzebiatowskiego, który teraz chce mieć swój drugi "życiowy dobytek" w galerii w Siennicy Różanej. Skądinąd w tej sytuacji ciekawe jest to, jakimi argumentami posługuje się starszy Pan malarz, że tylko dla niego cała rada gminy przemierza ponad 600 km, aby dać się przekonać przez Arseniusza Finstera co do talentów Jutrzenki? 

Rajcom z Siennicy Różanej zalecam ostrożność i krytycyzm w przyjmowaniu wszelkich wiadomości w Chojnicach - szczególnie proszę zapytać o ilość odwiedzających basztę Jutrzenki oraz o koszty jej utrzymania. Poza tym proszę być gotowym na to, że i w gminie Siennica Różana Jutrzenka uzna, że jego sztuka i wydatki publiczne na nią nie spotkają się z dobrym odbiorem, więc w oczach "artysty" zostaniecie "chamami", tak jak i nas chojniczan ochrzcił kiedyś Jutrzenka. 

Z żalem obserwuję jak radni w Polsce zajmują się społem rzeczami miałkimi i nieważnymi, ale robią to, bo to cementuje ich ciche interesiki i niejasne układy, a z interesem publicznym nie ma to nic wspólnego - taka jest moja opinia. 

poniedziałek, 17 maja 2021

Nowa książka o politycznych aspektach dostępu do informacji publicznej

 Miło mi poinformować, że ukazała się nowa książka pod redakcją dra Marcina Jastrzębskiego i moją. Jest to książka, której recenzent dr hab. Michał Bernaczyk prof. Uniwersytetu Wrocławskiego napisał w swojej recenzji, że Polska stoi przed cywilizacyjnym dylematem w odniesieniu do informacji publicznej - czy nasze elity będą wspierać korupcję, klientelizm czy raczej transparentność, otwartość i demokrację? 

Zainteresowanych serdecznie zapraszam do lektury, książka dostępna jest w Wydawnictwie UKW: https://wydawnictwo.ukw.edu.pl/sklep/2021/aspekty-polityczne-prawa-dostepu-do-informacji-publicznej-w-polsce-i-na-swiecie/