poniedziałek, 13 stycznia 2020

Przekroczyli Rubikon

Władze Chojnic przechodzą same siebie, zamiast odciąć się od Fundacji Palium w sposób jednoznaczny i zdecydowany, to brną w uwiarygadnianie takiej działalności, gdzie pod płaszczem filantropii gromadzi się fortunę. Radni władzy wręcz naciskają na dorzucenie środków do Palium, a Burmistrz na poważnie rozważa taką możliwość.
Może wyjaśnieniem będzie to, że Bonna wpłacał w przeszłości pieniądze na kampanie wyborcze burmistrza Chojnic? Czy potrzeba głębszych wyjaśnień? Może o takiej postawie Burmistrza Chojnic decyduje zwykła przyjaźń i koleżeństwo z państwem Bonna?
Panie Burmistrzu, ja apeluję do Pana i do Radnych Miejskich, żebyście trzeźwo spojrzeli na sprawę, to nie są żarty, tutaj nie chodzi o pieniądze i o wasze układy, tutaj chodzi o życie chojniczan!!! Sprawy zaszły za daleko!
W hospicjum Fundacji Palium pacjenci płacili, z tego co wiem, ponad 3 tys. złotych miesięcznie, do tego rodziny musiały dostarczać pampersy i inne środki higieny osobistej! Czy w zamian za to, społeczność lokalna ma być skazana na niekompetencję i wizję spłonięcia przy kolejnej okazji, albo może teraz zawali się dach, bo okaże się, że zabrakło 300 zł na gwoździe w Jarcewie, albo w Chojnicach?
Wspomnę też o rzekomej przyczynie spłonięcia części budynku i pensjonariuszy - ponoć to papierosy!
Więc w chojnickim szpitalu zarządzanym przez Leszka Bonnę papierosy były dostępne w szpitalnym kiosku bez względu na to, że było to naruszeniem tzw. ustawy antynikotynowej!
Dramatyczne tolerowanie bezprawia i siła lokalnych układów przed którymi ludzie drżą o pracę i bezpieczeństwo swojej rodziny - to jest głęboka przyczyna tej tragedii.
Niestety, ale Pomorze Gdańskie, to polska Sycylia.
Tragiczna jest też, niestety, postawa miejskiej opozycji. Ręce opadają na ten brak umiejętności zajęcia jednoznacznej postawy i wzięcia w obronę społeczności lokalnej przed lokalnymi układami.

Zastanówmy się nad hospicjum!

Jeden ze znajomych na Facebooku napisał:

"Zadałem dziś pytanie osobie z TPH [Towarzystwa Przyjaciół Hospicjum - to nie Fundacja Palium], czy w będącym w trakcie budowy po sąsiedzku (oba Hospicja są na terenie po b. oddziale płucnym; obie organizacje - Palium i TPH budują osobno) budynku Hospicjum będzie instalacja ppoż. z czujkami dymu? - Oczywiście, jest w projekcie technicznym. To tak na marginesie..."

Post ten został przez Facebook usunięty!!! Dlaczego???

piątek, 10 stycznia 2020

Zanim zajmę stanowisko

Zanim cokolwiek napiszę o sprawie chojnickiej Fundacji Palium oraz związanej z tą fundacją tragedii, chciałbym publicznie wyrazić kondolencje członkom rodzin zmarłych osób. 


Natomiast, wszystkich zainteresowanych wydarzeniami, proszę o przejrzenie moich postów pod kątem dwóch tematów: "szpital" i "Bonna", linki podaję poniżej. Więcej o sprawie napiszę wkrótce. 


https://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=szpital

https://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=bonna

http://polityka-chojnice.blogspot.com/search/label/Rada%20Spo%C5%82eczna%20Szpitala

czwartek, 9 stycznia 2020

Pozorna kwadratura koła a prawa obywateli

W skrócie opiszę na czym stoi kwestia starań o podjęcie w Chojnicach uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami. 

Po pierwsze: złożyłem w tej sprawie petycję. 

Po drugie: petycja została rozpatrzona niezgodnie z prawem, samodzielnie podjął się jej rozpatrzenia i odpowiedzi Przewodniczący Rady Miejskiej Antoni Szlanga. Łamiąc w ten sposób zarówno ustawę o petycjach, jak i Statut Miasta Chojnice. 

Po trzecie: złożyłem skargę na Przewodniczącego do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Chojnicach w związku z tym, że łamie on prawo i narusza dobre obyczaje oraz przyjęte normy. 

Po czwarte: złożyłem skargę na Przewodniczącego do Wojewody Pomorskiego, w tej samej sprawie. 

Po piąte: Zastępca przewodniczącego Rady Miejskiej wezwał mnie do uzupełnienia błędów formalnych skargi - wysłałem skargę elektronicznie i jej nie podpisałem. Więc skargę wydrukowałem, podpisałem, zeskanowałem i skierowałem ponownie na adres Miasta. Otrzymałem pismo, że moja skarga zostanie pozostawiona bez rozpatrzenia! Urzędnicy powołali się na KPA, ale nie mieli racji, bo w tym samym trybie skutecznie składałem pismo o petycjach, więc sami sobie przeczą. 

W taj sprawie jest istotne to, że już wcześniej do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji trafiła skarga od obywatelki Chojnic, która skarżyła się na zachowania Przewodniczącego Szlangi, ale Komisja Skarg stwierdziła w konkluzji posiedzenia, że nie ma uprawnień do rozpatrywania skarg na Przewodniczącego Rady Miejskiej i również pozostawiła skargę bez dalszego biegu. Choć, oczywistym jest, że powinna tę skargę przekazać w takim razie do organu uprawnionego do rozpatrywania takich skarg, czyli...do Wojewody Pomorskiego. 

Po szóste: otrzymałem pismo z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, który poinformował mnie, że przekazał moją skargę na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach, którą złożyłem do Wojewody Pomorskiego do...Rady Miejskiej w Chojnicach. Odpowiedziałem więc, że postępowanie Urzędu Wojewódzkiego jest niezgodne z prawem i wskazałem orzeczenia oraz wykładnię. Ponadto skierowałem pismo na adres bezpośredni do Wojewody Pomorskiego.

Po siódme: czekam na odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego oraz z Miasta na pismo, które otrzymali już zapewne z Urzędu Wojewódzkiego. Wygląda na to, że sprawa będzie musiała trafić do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 

Także, Drodzy Czytelnicy, działania są w toku. Ważne jest to, że będę dążył do rzeczywistego podjęcia w końcu uchwały o konsultacjach społecznych, a ponadto nie pozwolę, aby radny i Przewodniczący Rady Miejskiej Antoni Szlanga stosował metody rodem z PRL-u, przypisując sobie kompetencje, których nie posiada. Radny łamie w ten sposób obowiązujące prawo i będzie z tego tytułu musiał wyjaśnić swoje postępowanie. Ta sprawa nie trafi, tak jak inne, pod dywan. W Chojnicach zbyt wiele jest przypadków łamania i naruszania prawa, po czym dzieją się tragedie. Media chojnickie również nie wykazują woli dociekania, krytycznego, na temat działań władzy. Jeśli obywatele nie będą pilnowali działań władzy, jeśli nie będziemy władzy obserowali, to ta władza będzie z nami robić co jej się podoba, a czasy niewolnictwa i wiernopoddaństwa dawno na ziemiach polskich minęły. Bezpowrotnie. 

czwartek, 2 stycznia 2020

Po co nam te konsultacje?

Dlaczego tak zależy mi na podjęciu przez Radę Miejską w Chojnicach uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji społecznych? Myślę, że takie pytanie mogą sobie stawiać czytelnicy mojego bloga. 

Postaram się więc, możliwie skrótowo ale i treściwie, przedstawić sprawę. 

Przykład:

Ostatnio władze miejskie zapowiedziały, że podniosą opłaty parkingowe w centralnych strefach miasta. Do tego stopnia, że w pierwszej strefie zdecydowały się podnieść opłaty z 200 zł do 900 zł rocznie, ponadto wprowadzono opłaty na jedynym dużym i wolnym od opłat parkingu w Parku 1000 lecia. Miasto oczywiście zaproponowało mieszkańcom konsultacje społeczne (rzekome), ale te konsultacje to mrzonka i kpina ze społeczeństwa, bowiem są one prowadzone przez władze miejskie na podstawie ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie oraz na podstawie miejskiej uchwały w sprawie szczegółowego sposobu konsultowania z organizacjami pozarządowymi i innymi podmiotami prowadzącymi działalność pożytku publicznego projektów aktów prawa miejscowego w dziedzinach dotyczących ich działalności statutowej.  (Jak tutaj: https://www.miastochojnice.pl/burmistrz-miasta-chojnice-oglasza-konsultacje-w-sprawie-projektu-uchwaly-rady-miejskiej-w-chojnicach-w-sprawie-ustalenia-strefy-platnego-parkowania-stawek-oplat-i-oplat-dodatkowych-za-parkowanie-ora-2/)Chodzi więc o to, że w konsultacjach tego typu, które Miasto szumnie nazywa społecznymi, udział wziąć mogą tylko i wyłączeni przedstawiciele takich organizacji m. in. pozarządowych, które zajmują się materią stającą się przedmiotem konsultacji. 

Stąd moje z kolei pytanie - ile w Chojnicach jest organizacji pozarządowych zajmujących się np. płatnymi strefami parkowania? Oczywiście - zero! Podobnie jest w innych sprawach ważnych gospodarczo i społecznie w mieście. Dlatego, kiedy władze miejskie ogłaszają konsultacje społeczne, to mydlą nam oczy. 

Dlatego, funkcjonujący obecnie mechanizm nie ma nic wspólnego z konsultacjami społecznymi i dopóki nie będzie uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji z mieszkańcami Gminy Miejskiej Chojnice, to będzie świadkami sytuacji w której po dobrodusznym wczytaniu się władz w komentarze internetowe, ale już po podjęciu decyzji o opłatach lokalnych, decydują się one np. jak to miało miejsce ostatnio zmniejszyć jednak zapowiadaną podwyżkę opłat za parkowanie z 900 zł rocznie do 500 zł rocznie. Miłościwie więc oferują podwyżkę opłat tylko o 150%, a przecież mogli o 450% podnieść roczne opłaty! Gdybyśmy mieli otwarte konsultacje społeczne na podstawie obowiązującej uchwały o trybie konsultacji do takich sytuacji by nie dochodziło. 

Potrzebujemy w mieście uchwały o trybie prowadzenia konsultacji i Rada Miejska powinna tę uchwałę podjąć jak najszybciej. Mylą się też miejscy prawnicy i wszechwiedzący radni obozu władzy, twierdząc, że Miasto może, ale nie musi wprowadzić uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji społecznych. Taką uchwałę rady Jednostek Samorządu Terytorialnego muszą podjąć, ustawodawca nie wskazał tylko terminu w jakim te uchwały muszą zostać podjęte, stąd powstaje u lokalnych władz poczucie posiadania w tej mierze "wolnej ręki". W ten sposób Miasto wyklucza obywateli z partycypacji w procesach decyzyjnych. 

poniedziałek, 30 grudnia 2019

W obronie "Skrzatów"

Niewielu pewnie dziś pamięta, ale to stowarzyszenia Wspólna Ziemia i Arcana Historii protestowały na chojnickim Starym Rynku przeciwko likwidacji ostatniego samorządowego przedszkola w Chojnicach, którym były "Skrzaty" (PS9). Mówiliśmy wtedy, że to przekształcenie i sprzedaż przyniesie miastu i obywatelom same problemy, natury prawnej, finansowej ale i etycznej. Nie myliliśmy się. Były problemy natury prawnej - procesy sądowe, komisja miejska badająca prawomocność przekształcenia przedszkola i całej procedury,  problemy z naliczaniem podstaw do wypłacania dotacji dla prywatnych przedszkoli, a następnie po cichu, po latach miasto zmuszone okolicznościami ponownie otworzyło przedszkole samorządowe. Ile ten cały proces kosztował Miasto Chojnice? Tego nikt chyba nie wie? Ile kosztował mieszkańców? Ile nerwów i pieniędzy rodziców kosztowało "widzi mi się" lokalnej władzy???

Obecnie policja prowadzi dochodzenia w sprawie rzekomych nadużyć w "Skrzatach". O sprawie piszą lokalne media (tutaj). Władza te kilka lat temu, nie tylko lekceważyła nasz głos społeczny oraz głos rodziców, którzy się do nas zgłaszali, ale wręcz próbowała łamiąc prawa zagłuszać nasz protest. 

Dlatego dziś ci którzy doprowadzili do likwidacji samorządowego przedszkola "Skrzaty", powinni poddać się do dymisji, ustąpić z urzędów. Oczywiście nie zrobią tego, bo wiedzą jak słabe jest społeczeństwo obywatelskie w Chojnicach, które tylko przygląda się bez prawa głosu wszelkimi idiotyzmom, które są dziełem chojnickiego układu władzy. Badacze syndromu sztokholmskiego mieliby w Chojnicach, za ostatnie dekady, wiele materiału empirycznego...

I znowu pojawia się pytanie, dlaczego w tych tragicznych okolicznościach PiS w Radzie Miejskiej nie stawia wniosku o referendum w sprawie odwołania Burmistrza Miasta Chojnice???

wtorek, 24 grudnia 2019

Skarga na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach

Okoliczności zmusiły mnie do złożenia skargi na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach. 
Przewodniczący bowiem, w mojej ocenie, samodzielnie odpowiadając na petycje obywatelskie uzurpuje sobie uprawnienia których nie posiada, w ten sposób łamie zarówno Statut Miasta jak i ustawę o samorządzie gminnym oraz ustawę o petycjach. 

Skarga trafi do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. 

Jaki będzie rezultat? Tego możemy się domyślić już teraz - nie trzeba być jasnowidzem - skarga zostanie oddalona, a Szlanga uznany przez miejskich radnych za osobę nieskazitelną. Ten dramat bezkarności i sądzenia siebie w swoim gronie trwa w Chojnicach od lat. 

Niemniej, może się zawiodę na dotychczasowym doświadczeniu, a sprawa jednak zostanie potraktowana poważnie i rozwiązana należycie, zgodnie z literą prawa i wysokimi standardami kultury politycznej. 

Sądowy cyrk

Temida nie jest ślepa. 

Tak wynika z obserwacji działań Sądów w Polsce. Mógłbym napisać: "amerykańscy naukowcy udowodnili, że sądy w Polsce nie są sprawiedliwe...". Może to wreszcie trafiłoby do posłuchu opinii. 

Zastanówmy się nad chojnickim wymiarem sprawy. Otóż, ostatni protest, który odbył się na ul. Młyńskiej przed chojnickim sądem był festiwalem śmiechu przez łzy dla bacznych obserwatorów polityki. Każdy przecież wie, że pracownicy "wymiaru sprawidliwości" sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, komornicy, to jedne z najlepiej, jeśli nie najlepiej, zarabiających grup zawodowych w Polsce. Kto im płaci? Otóż społeczeństwo, składające się na wydatki państwa na ten cel. 

Natomiast pracownicy wymiaru sprawiedliwości czują się poszkodowani działaniami władzy politycznej, oni uważają, że dokonuje się na nich jakiś zamach i występują rzekomo w obronie wolności! Jakże śmieszne, tragiczne i przewrotne. 

Zapytam tylko - gdzie byliście chojniccy sędziowie, prokuratorzy i inni notable "wymiaru sprawiedliwości", kiedy w Chojnicach naruszono wolności zbiorowe i jednostkowe? Gdzie byliście kiedy protestowaliśmy w słusznych sprawach społecznych, a nie w obronie interesów jednej grupy zawodowej? Bo to właśnie jest istotne dla zrozumienia tych protestów - są to protesty w obronie jednej grupy zawodowej pod rzekomą obroną jakiejś wyabstrahowanej idei wolności. 

Na szczęście te protesty sędziów nie mają w Chojnicach społecznego poparcia, a garstka aparatu urzędniczego, ich rodzin, oraz ludzi związanych z sądami różnymi relacjami nie jest reprezentatywna dla nikogo poza...grupą sędziów i innych pracowników wymiaru sprawiedliwości w mieście. Sędziowie ośmieszją się w ten sposób, podobnie jak wcześniej zrobili to chojniccy nauczyciele, dając się wykorzystać w politycznej grze, bo czują poparcie lokalnych struktur władzy samorządowej.

Wśród protestujących były osoby związane z reżimem komunistycznym, byli oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, byli lub obecni sędziowie, itd.

Sprawa tego protestu powinna trafić do prokuratury, przynajmniej z jednego powodu, tj. banerów na których napisano coś co wykracza poza krytykę i wolność słowa. Był tam baner na którym ktoś napisał: "Brunatny faszystowski rząd PiS". Ja rządów PiS bronił już nie będę, ale uważam, że sami pisowcy sprawą mogliby się zainteresować, chyba, że rzeczywiście czują się faszystami, to niech nic z tym nie robią.

W mojej osobistej ocenie, protesty pod polskimi sądami są inspirowane przez rosyjskie służby i jest element rozkładania państwa polskiego na łopatki.

Zresztą spójrzcie sami...kto tam protestował: https://pomorska.pl/obrona-przed-ciosem-na-wolne-sady-protest-przed-sadem-rejonowym-w-chojnicach-zdjecia/ga/c1-14668839/zd/40831893?fbclid=IwAR1xDrhTk3TUoeytx5mjBG85JffpTTM_0r1P7c1lrJ6OC1uW-uhq6lIvOEs

Przyziemna krytyka polityczna

Chojnicka Rada Miejska od wielu już kadencji jest zaledwie przedmiotem w rękach układu władzy w Chojnicach, nie jest podmiotem polityki. Jest po prostu swoistą zabawką w rękach rządzących Chojnicami. Czasami staje się zasłoną dymną dla działań politycznych, dezinformacyjnych, albo po prostu ciałem dzięki któremu tej czy innej niecnej sprawie nadać odpowiednią rangę, na zasadzie "Rada Miejska w Chojnicach...". 

W związku z tak tragiczną kondycją chojnickiej Rady Miejskiej warto bacznie obserwować wszelkie przejawy krytyki działań władzy wychodzące od poszczególnych radnych. 

W obecnej kadencji jest tylko jeden radny, który w ogóle podnosi jakiś głos krytyki. Tym radnym jest Bartosz Bluma z PiS. Należało by się cieszyć, ale niestety Bartek Bluma prowadzi usilnie politykę krytyki przyziemnej. Koncentruje się na sprawach w zasadzie nieistotnych dla długofalowej polityki miejskiej, nie podejmuje też żadnych działań, które mogłyby naruszyć "resortową strukturę" miejskiej polityki, która czerpie z siłowników władzy. Bartek ma też poważną przywarę, nie podejmie nigdy, nawet istotnego tematu społecznego, który wskazałby jakiś krytyki PiS lub osoba, które nie trzyma linii posła Mrówczyńskiego. Bartek musi tak postępować, bo jest zależny od partyjnego barona powiatowego. Mnie zaś taka postawa radnego martwi. 

Ostatnia krytyka Blumy w sprawie działań władzy ograniczyła się do 8 zarzutów: wzrastającego deficytu miejskiego; kolejnego przeszacowania władzy dla spodziewanych przychodów ze sprzedaży mienia; podwyżek opłat lokalnych i podatków (w tym śmieciowych); brak wsparcia do wymiany kotłów grzewczych; brak rozwoju i programu dróg osiedlowych; problemy z Kartą Dużej Rodziny; brak rozwoju budownictwa komunalnego. Powiemy tak - to raczej ważne sprawy. Niestety są to sprawy wynikające jedynie z powierzchownej krytyki i powierzchownej oceny działań władzy. 

Warto więc zapytać opozycję i radnego Blumę - dlaczego nie zajmują się sprawami istotnymi: tzn. brakiem uchwały o konsultacjach społecznych; zasiadaniem w Radzie Miejskiej zastępcy szefa miejskiego ZGM; finansowaniem polityki przez lokalny biznes; kwestiami polityki grantowej; rozdętym finansowaniem Chojniczanki; działaniami radnego Szlangi jako przewodniczącego Rady Miejskiej (samodzielnie odpowiada na petycje obywatelskie); brakiem miejskich standardów dla corocznych raportów o stanie gminy. 

Lista jest długa, problemów, które są nie tylko przyziemne, ale i konieczne do podjęcia aby przeciwdziałać negatywnym i długofalowym skutkom. Chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej nie istnieje, a Bluma to jedyna osoba, która podejmuje krytykę, niestety z poziomu mentalności księgowo-urzędniczej, nadal nie dostrzegając szerszego obrazu Chojnic. Porażką PiSu w Radzie Miejskiej, jest to, że izoluje się od problemów które zgłasza społeczeństwo obywatelskie i starając się rzekomo ukierunkować na pragmatyczne podejście, świadomie, pomija istotne kwestie, które rzutują na wzmacnianie obozu władzy. Bluma nie sprawdził się w poprzedniej kadencji, kiedy był radnym i nie sprawdza się obecnie. Nie jest to przeciwnik, którego Burmistrz obawiałby się w jakikolwiek sposób. Jest to wymarzony przeciwnik dla obozu władzy - nie drąży, nie docieka, zadowala się powierzchownymi różnicami sald w rachunkach. 

Istotnie należy się pochylić tutaj nad pytaniem, dlaczego radni chojnickiej opozycji nie wykorzystują w drodze kontroli władzy nawet narzędzi, które prawnie posiadają?  

Przykładowo 1/4 składu Rady Miejskiej mogłaby (a przecież jest 6 radnych PiS na 21 radnych) złożyć wniosek o odwołanie Burmistrza. Doprowadzając, być może do referendum o odwołanie Burmistrza. Ale, takiego wniosku opozycja na miękkich nogach, nie ma odwagi postawić. 

środa, 18 grudnia 2019

Papierowy pakt

Podpisali. Pakt na rzecz kolei chojnickiej. Należałoby się radować, ale...

Kiedy spojrzymy na sygnatariuszy owego paktu, to możemy być pewni, jest to Pakt Papierowy. 

Jak ludzie, tacy jak Stanisław Lamczyk, Leszek Bonna czy nawet Arseniusz Finster chcą niby działać na rzecz chojnickiego kolejnictwa? Przecież panowie są chyba wszyscy ponad dwie dekady u władzy i teraz podpisują pakt, który miałby rzekomo zmienić położenie chojnickiego kolejnictwa? Warto więc zapytać, a co zrobiliście dla chojnickiego kolejnictwa przez ostatnie 20 lat?!?

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale powołanie sekretariatu paktu, czy też inne formy i próby formalizowania działań tego Paktu Papierowego nijak się przełożą na położenie chojnickiej kolei. Dlaczego? Bo kolei nie da się rozwinąć oddolnie. Jedyna szansa to decyzje centralne oraz elektryfikacja chojnickiego węzła, jeśli nie dojdzie do elektryfikacji węzła i połączeń na trasie Tczew-Chojnice-Piła oraz Chojnice-Wierzchucin- Bydgoszcz, to nikt i nic nie wydobędzie chojnickiej kolei z zapaści w którą wpadła...właśnie dwie dekady temu. 

Papier przyjmie wszystko, a jedyny zapaleniec kolei w tym gronie Damian Otta to zbyt mało, żeby coś realnego wyszło z tej kolejnej...propagandówki. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Lobby władzy tchórzy wobec zmian klimatu

Żeby zmienić otaczającą nas rzeczywistość, czasami, nie potrzeba wiele więcej od odwagi i wyjścia z tzw. strefy komfortu. 

Tego nie chcą uczynić władze Chojnic w sprawie smogu. 

Rozwiązania są bardzo proste i można je wypisać w punktach:

1. Zrezygnować z finansowania Chojniczanki. 
2. Stworzyć program miejski dofinansowania wymiany kotłów CO na węgiel na inne ekologiczne źródła energii. 
3. Patrz na dwa pierwsze punkty. 

Niestety, władze Chojnic, radni, zachowują się jak tchórzliwe strusie. Wiele gadają o kwestiach nieistotnych i niewiele o istotnych. Biją peany na swoją cześć, przyznają sobie tytułu najhonorowszych wśród równych, ale konkretami się nie zajmują. Dlaczego? Bo opisany przez mnie prosty ruch, który byłby faktycznie realizacją świadomej polityki ekologicznej Miasta, doprowadziłby do napięć w strukturach władzy, napięć, których chojnickie figury i establishment boją się, są bowiem zakładnikami swojej strefy komfortu. Nie biorą jednak pod wzgląd tego, że smog zabija i nie wybiera. Dla smogu nie jest istotne to, czy umiera ojciec, matka czy dziecko burmistrza czy radnego czy statystycznego Kowalskiego. Jeśli już nie podejmuje się działań przez wzgląd na dobro społeczne, to państwo u władzy miejskiej winniście chociaż roztropniej działać w swoim własnym interesie. Wy  i Wasze rodziny również potrzebujecie tlenu.  Piłka nożna Chojniczanki was nie dotleni. 

piątek, 13 grudnia 2019

Zakręceni

W ostatnim czasie złożyłem dwie ważne z punktu widzenia interesu społecznego i publicznego petycje do Rady Miejskiej w Chojnicach. Odpowiedział mi na nie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach. Niestety, poza wszystkimi uwagami, najważniejsza jest ta, której dotąd nie podniosłem, a mianowicie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach nie ma prawa samodzielnie odpowiadać na petycje! Podręcznikowy przykład uzurpacji władzy i kompetencji!

Jak więc powinna wyglądać, zgodnie z prawem, procedura rozpatrywania petycji?

Otóż, petycja winna trafić najpierw do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Chojnicach. Na czele tej Komisji stoi radny Sebastian Matthes: https://www.miastochojnice.pl/samorzad/komisja-skarg-wnioskow-i-petycji/. Następnie, Komisja obraduje nad treścią petycji i wydaje swoją opinię, którą przewodniczący Komisji odczytuje na sesji Rady Miejskiej i to Rada Miejska ostatecznie postanawia jak się odnieść do petycji, a Przewodniczący Rady Miejskiej może przekazać wnioskodawcy odpowiedź, ale może to też zrobić np. Urząd Miejski.

Najciekawszym zaś jest to, że w Chojnicach funkcjonuje Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej, zgodnie z art. 18b, ust. 3. ustawy o samorządzie gminnym ma to odzwierciedlenie w Statucie Miasta Chojnice. Przekonać się może o tym każdy, kto przeczyta obowiązujący Statut Miasta Chojnice: http://edziennik.gdansk.uw.gov.pl/Compatible/Details?Oid=49587 . W Statucie Miasta wskazano Rozdział VIa, , procedurę, którą opisałem powyżej. Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach, nie miał prawa samodzielnie rozpatrywać mojej petycji, a jak wynika z danych Urzędu Miejskiego, tak właśnie zrobił dwukrotnie. Zgodnie ze Statutem Miasta Chojnice, i zgodnie z prawem, moje petycje winny trafić na Radę Miejską, po wcześniejszym rozpatrzeniu ich przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, a decyzja w ich sprawie winna zapaść w formie uchwały. Tak się nie stało. Jak było, można się dowiedzieć z tych wpisów: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/umys-zniewolony.html ; http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/nie-bedzie-uchway-o-konsultacjach.html . Dlatego napisałem, że Przewodniczący Rady Miejskiej łamie wszelkie standardy. Radni niestety, również z PiS, milcząco mu na to pozwalają. 

Na stronach Urzędu Miejskiego, są terminy posiedzeń Komisji Stałych, do takich komisji należy Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM. Komisja ta nie spotkała się w czasie - od mojego złożenia wniosków, czyli od 28 listopada do czasu, kiedy otrzymałem odpowiedzi na petycje. Jest to oczywiste i rażące naruszenie prawa przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach. Takie postępowanie jest niezgodne z prawem i Statutem Miasta Chojnice. Tutaj są terminy posiedzeń komisji RM. A tutaj jest dowód na to, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM nie spotkała się ani razu w okresie od 28 listopada do 13 grudnia 2019 r. 

W związku z powyższym, podejmę odpowiednie działania, zmierzające do uregulowania zasad funkcjonowania zarówno Rady Miejskiej w Chojnicach, jak i Przewodniczącego Rady Miejskiej, tak aby to funkcjonowanie było zgodnie z prawem oraz przyjętymi regułami i zasadami dla Jednostek Samorządu Terytorialnego. Nie może być tak, że Przewodniczący Rady, wbrew Statutowi Miasta i wbrew prawu samodzielnie rozpatruje petycje obywateli. 


czwartek, 12 grudnia 2019

Umysł zniewolony

28 listopada złożyłem petycję do Rady Miejskiej w Chojnicach, aby ta podjęła w końcu uchwałę, która wskaże szczegółowe wymogi dla rocznego raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice, raportu, który rokrocznie Burmistrz Miasta Chojnice musi przedstawiać w terminie do 31 maja. 

W tym roku, po raz pierwszy, Burmistrz przedstawił taki raport. Jest on dostępny tutaj: https://www.miastochojnice.pl/raport-o-stanie-gminy-miejskiej-chojnice/ . Dodam, w wielkim skrócie, żeby nie męczyć Czytelników zawiłościami natury prawnej, dokument ten jest niezbędnym elementem podnoszenia udziału obywateli w życiu Miasta. To znaczy, że na podstawie analizy tego dokumentu, każdy obywatel, może złożyć na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej pismo z wyrazem woli udziału w debacie na sesji Rady Miejskiej, na której Burmistrz ten raport przedstawia i walczy (w założeniu) o votum zaufania radnych. Oznacza to, że raport taki musi przede wszystkim być czytelny, przejrzysty i umożliwiający krytyczną ocenę. Niestety, ostatni raport Burmistrza taki nie jest, bo jest rozwlekły, niejasny, bijący subiektywizmem i chęcią przekonania obywateli, że tak naprawdę to wszystko jest w porządku jeśli porównamy się do tego czy innego miasta. Raport ten powstał zgodnie z literą prawa, ale standardy są obecnie takie, że ustawodawca umożliwił samorządowi, a szczególnie radzie gminy, u nas Radzie Miejskiej stworzenie, w formie uchwały, ram - wzoru, reguł, którymi taki raport powinien się cechować. Po to właśnie, aby obywatele chętnie po niego sięgali i aby brali udział w dyskusji. Kierując się więc wolą dążenia do podnoszenia standardów lokalnej demokracji i występując w interesie publicznym złożyłem swoją petycję. Dostępna jest tutaj, choć zamieszczam poniżej skany - petycji i odpowiedzi na nią. 

Petycja została przez Przewodniczącego Rady Miejskiej, tradycyjnie, odrzucona. Tego mogłem się spodziewać, bo od dawna nie liczą się merytoryczne argumenty, ani moje, ani nikogo spoza kręgów władzy. To bardzo niebezpieczna dla nas wszystkich praktyka przeradzająca się z arogancji i ignorancji w igranie z ogniem - ponieważ wszystkie, nawet istotne obiektywnie uwagi, propozycje i argumenty są trywializowane, a wnioskodawców się dyskredytuje. 

Popatrzcie sami, jak wyglądała moja petycja i co odpisał mi przewodniczący Antoni: 



Jakość odpowiedzi Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach jest poniżej wszelkich standardów. Dotyczy to nie tylko braku kultury i ataków personalnych w kwestiach w których urząd z litery prawa winien zachować bezstronność, ale też i świadczy o absolutnym braku wiedzy w materii prawa samorządowego - albo tylko u towarzysza Antoniego Szlangi, albo i jeszcze u ratuszowych prawników. Nie dość, że zostałem w tym piśmie publicznie pomówiony - zaraz do tego wątku wrócę, to nie doczekałem się merytorycznego podjęcia sprawy. Odpowiedź, rzekłbym rodem z PRL - u, na zasadzie "odpieprz się pan, boś pan głupi". 

Teraz przejdę do sedna komentarza udzielonej mi odpowiedzi. 

1. Po to skierowałem petycję, aby wskazać właśnie możliwość (fakultatywność) podjęcia uchwały przez Radę Miejską w Chojnicach w kwestii określenia szczegółowych zasad, którymi winien się cechować raport roczny o stanie Gminy Miejskiej Chojnice. Jeśli Rada Miejska odmawia sobie prawa do tworzenia standardów i ram w których będzie się poruszał Burmistrz (człowiek w jednej osobie, więc z zasady omylny), to po co w ogóle Rada Miejska w Chojnicach??? Idźcie Państwo spać przez kolejne, jeszcze, 4 lata i cieszcie się z wpływających diet, a rządzenie pozostawcie Burmistrzowi. 

2. Przewodniczący Szlanga, zarzuca mi, cyt. "demgagogiczne stwierdzenie", kiedy wskazuję, że pisząc petycję napisałem dosłownie: "działając z troską o dobro wspólne oraz w interesie publicznym". To jest właśnie pomówienie - ale puszczę to płazem, bo nie chodzi mi o przeciąganie liny, ale właśnie o interes społeczny i dobro wspólne. Gdyby towarzysz Szlanga zapoznał się z ustawą o petycjach, to wiedziałby, że innej formuły w tej sprawie użyć nie mogłem. Ustawa o petycjach wskazuje w art. 2, ust. 2. cyt.  "Petycja może być złożona w interesie 1) publicznym; 2) podmiotu wnoszącego petycję; 3) podmiotu trzeciego, za jego zgodą". Wybrałem, zgodnie z stanem faktycznym, interes publiczny, bo w interesie całej wspólnoty jest takie sprawowanie władzy w Chojnicach, które będzie miało odzwierciedlenie w jakichś jasnych regułach, zasadach i prawie, a nie będzie samowolką. 

3. Przewodniczący Szlanga, ZARZUCA MI, że jestem jedyną osobą, która do rocznego stanu Gminy Miejskiej Chojnice zgłosiła, po czasie, jakiekolwiek spostrzeżenia. O! Eureka! Być może jestem jedyną osobą, która w ogóle ten raport w całości przeczytała? Komu się chce brnąć przez raport, który wygląda jak "wytnij, wklej" i to z różnych dokumentów, w różnych kolorach i bez logicznej struktury? W tym zarzucie Przewodniczący Szlanga, jako przedstawiciel lokalnych elit władzy dokonał symbolicznie - ostatecznego samounicestwienia w oczach opinii publicznej - przyznał bowiem, że tego raportu w zasadzie nikt nie komentował. Oto wyniki tej władzy - zerowe zainteresowanie społeczne i martwe społeczeństwo obywatelskie. 

4. Przewodniczący znowu imputuje mi podejmowanie inicjatywy uchwałodawczej. Choć to obywatel wie co pisze i co do władzy kieruje - a ten obywatel, czyli ja - napisał petycję. Nikt o zdrowych zmysłach nie podejmie w Chojnicach żadnej inicjatywy uchwałodawczej, bo uchwała w sprawie tej inicjatywy jest tak skonstruowana aby utrącić wszystkie obywatelskie inicjatywy i wszyscy interesujący się lokalną polityką (szacuję, że to ok. 20 osób ;) o tym w Chojnicach wiedzą. Pisałem zresztą o tym tutaj

Tytuł posta jest adekwatny do sprawy i nawiązuje do głośnej książki Czesława Miłosza Zniewolony umysł. Otóż kafkowsko - orwellowska rzeczywistość chojnicka jest wynikiem projekcji dokonywanej przez intelektualnie uwikłanych i uzależnionych od myślenia charakterystycznego nie dla czasów demokracji, ale dla czasów sowieckich i dlatego w tym mieście panują normy i standardy sowieckie. Czego dobitnym dowodem jest odpowiedź stojącego na straży "sowiet poprawności" towarzysza Szlangi. Zawsze mnie to interesowało, czy Szlanga był stalinistą, czy trockistą. Standardy które wyznacza radny Szlanga mieszczą się w mojej opinii w oby ideologiach - stalinizmu (przymus, propaganda, kult jednostki) i trockizmu (rewolucja bolszewicka wciąż żywa - permanentna). 

Konkluzja zaś jest smutna i następująca - żadnych standardów demokracji, poza tymi które muszą być bo państwo zmusza, w Chojnicach nie będzie i basta!

środa, 11 grudnia 2019

Eko propaganda

Tyle się mówi o smogu. Mało kto wie, że jedną z pierwszych inicjatyw antysmogowych podjąłem z kilkoma osobami zakładając na FB profil Chojnicki Alarm Smogowy (https://www.facebook.com/Chojnicki-Alarm-Smogowy-459316744457176/), jeszcze w 2015/2016 r. Profil funkcjonuje od dziś. 


Natomiast mamy w Chojnicach nowe stowarzyszenia, takie jak Chojnicki Alarm Klimatyczny, zajmujące się kwestiami ochrony środowiska z naciskiem walki ze smogiem. 


Niestety Miasto Chojnice w kwestii walki ze smogiem ma niewiele do zaoferowania. Nie przeszkadza to jednak propagandowo pędzić dzieci z chojnickich szkół na akcje typu "Stop smogowi" . Pytanie, czy dzieci uczestniczą w takich strajkach w czasie lekcji w chojnickich szkołach? Miasto postanawia inwestować miliony złotych w podgrzewaną murawę dla Chojniczanki, ale oferta dla chcących wymienić kotły CO na węgiel na ogrzewanie ekologiczne jet w naszym mieście mizerna. 

Okazuje się, że Miasto oferuje, tym którzy wymienią kotły "smogowe" na ogrzewanie ekologiczne, cyt. "[...] Gmina Miejska Chojnice oferuje niższą wysokość stawki podatku od nieruchomości od powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych". Na jaki czas jest ta ulga i w jakiej wysokości i na jakiej podstawie, tego już mi nie przedstawiono... 

Jeśli założymy, że w domach jednorodzinnych w Chojnicach podatek od nieruchomości w skali rocznej wynosi około 50-300 zł, to jaka to jest zachęta ze strony Miasta, skoro podłączenie w domkach np. ogrzewania gazowego wraz z instalacją i piecem to wydatek ok. 30 tys. złotych? 

W mojej ocenie, ani radni miejscy, ani władze Miasta nie robią, literalnie, nic w sprawie polityki ekologicznej w mieście, a sprawy zmian klimatycznych znowu są wykorzystywane przez środowiska władzy na rzecz mobilizacji elektoratu, który nie jest nawet świadomy, że ich pupile zamiast w ochronę klimatu to ładują pieniądze w murawę. 


Konsultacyjne widmo

Jest już odpowiedź Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach na moje pismo w sprawie konieczności podjęcia uchwały w sprawie trybu i zasad prowadzenia konsultacji z mieszkańcami, jak wiadomo odmowna. Takiej uchwały nie będzie, chociaż być powinna. 

W międzyczasie złożyłem skargę na Miasto Chojnice do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Skargę złożyłem jako Zgłoszenie braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organ uchwałodawczy Miasta Chojnice (czyli Radę Miejską). 

Chodzi w tej skardze między innymi o: "Poważną wątpliwość budzi też przeprowadzenie przez Urząd Miejski w Chojnicach konsultacji w sprawie budżetu obywatelskiego oraz jego implementacja i przyjęcie w tej sprawie aktów prawa miejscowego, także bez wcześniejszego podjęcia uchwały o trybie i zasadach konsultacji z mieszkańcami". 

Oczywistym jest dla chojniczan, że konsultacje w sprawach budżetu obywatelskiego odbyły się w Chojnicach i o sprawie były głośno w mediach. Na stronach Urzędu Miejskiego w Chojnicach jest jasna informacja o tym, że konsultacje społeczne w sprawie budżetu obywatelskiego dla Miasta Chojnice odbyły się w dniu 21 maja 2019 r. Podaję link do strony z ogłoszeniem informacji o konsultacjach społecznych w tej sprawie: https://www.miastochojnice.pl/konsultacje-dot-budzetu-obywatelskiego-dla-chojnic/; następnie informację o tych konsultacjach opublikowały media, a konsultacje odbyły się: http://chojnice24.pl/artykul/29202/konsultacje-z-mieszkancami-w-sprawie-budzetu-obywatelskiego/https://weekendfm.pl/?n=78254http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Spotkanie-w-sprawie-budzetu-obywatelskiego/23306 . 


Obecnie otrzymałem odpowiedź na moją skargę z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, w którym twierdzi się, że w Chojnicach nie odbyły się konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego. Matrix? Nie, urzędnicza rzeczywistość. Dlatego ponowiłem skargę i wskazałem na chyba wcześniej nieznane Urzędowi Wojewódzkiemu i Wojewodzie okoliczności, czyli na fakt odbycia się konsultacji społecznych. 

Istotne jest tutaj następujące zdanie z pisma Wojewody Pomorskiego: "Ponadto Wojewoda Pomorski ustalił, że na terenie Gminy nie był prowadzone konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego". Oraz to: "Wobec powyższego nie można zgodzić się z stwierdzeniem, że na terenie Gminy prowadzone były konsultacje dotyczące budżetu obywatelskiego [...]"

 Koń by się uśmiał :)

Poniżej kuriozalna odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. W zasadzie po tym jak nie wygasili mandatów dwóm radnym na mój wniosek, a radni Ci pełnią obowiązki zastępców kierowników w jednostkach organizacyjnych Gminy Miejskiej Chojnice, niewiele powinno mnie dziwić, ale nadal dziwi. Jak o zdarzeniu, które miało miejsce, można podjąć wiedzę wskazującą, że ono nie miało miejsca? 

Jednocześnie dzięki tej sprawie można się przekonać, że Miasto Chojnice stosuje, w mojej ocenie, sprytny wybieg, otóż nazywa konsultacjami z mieszkańcami, konsultacje w oparciu o ustawę o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, prowadząc jedynie ograniczony dialog nie z mieszkańcami, a tylko ze stowarzyszeniami, które w celach swej działalności mają sprawy podejmowane w rzekomych konsultacjach z mieszkańcami. Kuriozum do potęgi! 

Sprawa jest poważna, bo w mojej ocenie Miasto Chojnice nie miało prawa prowadzić konsultacji społecznych w sprawie budżetu obywatelskiego na 2020 rok bez uprzedniego podjęcia uchwały w sprawie zasad i trybu prowadzenia konsultacji z mieszkańcami. Nawet jeśli dotąd Rada Miejska w Chojnicach nie podjęła aktu prawa miejscowego w sprawie nowego budżetu obywatelskiego, to wskazać należy, że nie ma prawa tego zrobić bez wcześniejszego podjęcia uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji z mieszkańcami Gminy Miejskiej Chojnice. 


Odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego: