środa, 18 października 2017

W sprawie szpitalnych telewizji

Kwestia opłat za telewizję w szpitalach jest dla mnie od dawna bulwersująca. Jak można pozwalać na taka sytuację? Okazuje się jednak, że mamy do czynienia z poważnym problemem systemowym. Próbując ustalić - kto powinien płacić abonament RTV za telewizory w szpitalach jest odsyłany "Od Annasza do Kajfasza". Z jednej strony KRRiTV odpowiedzialną w zakresie opłat za abonament telewizyjny w szpitalach czyni Pocztę Polską, a Poczta Polska uważa, że te kwestie leżą w gestii KRRiTV. Dla mnie jest to sytuacja wielce niezrozumiała. Ciężko też pojąć jak w świetle prawa działa szpitalna telewizja, gdzie za opłaty związane z tą usługą pacjenci nie otrzymują żadnych dowodów wpłat, czyli te de facto nie mogą być należycie ewidencjonowane. Szacuję, że budżet traci na braku pobieraniu opłat za odbiorniki instalowane w szpitalach przez podmioty zewnętrzne ok. kilkunastu milionów rocznie w skali całego państwa. Jest to kwota spora, bo budżety roczne regionalnych oddziałów TVP to jak się nie mylę ledwie 2-5 mln złotych.

Jest to więc sprawa istotna z dwóch względów: 1. pacjenci płacą za coś za co płacić nie powinni; 2. ktoś zarabia na pacjentach z ominięciem opłaty abonamentowej za TV - i z tego co wynika na ten moment dzieje się to w obliczu prawa, albo raczej powiedzmy z wykorzystaniem luki w prawie. Sprawa jest na pewno poważna, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że dzięki wsparciu różnych polityków doprowadzimy w końcu do zniesienia "patologii szpitalnych telewizji". 

Poniżej przedstawiam pisma z Poczty Polskiej i z KRRiTV w tej sprawie. Publicznie dziękuję za zaangażowanie w tę kwestię Pani poseł Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk. 

W dniu 6 marca 2017 11:56 użytkownik RTV Rejestracja COR <RTVRejestracja.COR@bydgoszcz.poczta-polska.pl> napisał: 
Szanowny Panie 
Poczta Polska S.A. informuje, że zgodnie z art. 2 ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych (tekst jednolity Dz. U. z 2014 r. poz. 1204, z późn. zm.) podmioty lecznicze niebędące przedsiębiorcami w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej – w tym samym budynku, zespole budynków lub w samochodach będących w używaniu tych instytucji; niezależnie od liczby odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych uiszczają tylko jedną z opłat, o której mowa w art. 3 ust. 1.


Jeżeli szpital posiada zarejestrowane odbiorniki radiofoniczne/telewizyjne i wnosi opłaty zgodnie z powyższym zapisem ustawowym, tym samym obowiązek wynikający z uregulowań prawnych wobec szpitala został dopełniony. Natomiast kwestie uiszczania opłat za odbiorniki należące do firmy prowadzącej działalność na terenie szpitala, którą Pan wskazuje (firma Energy Heat Technology Investment Marek Burcan) powinny być uregulowane w zawartej umowie.  W przypadku wątpliwości  w interpretacji przepisów wynikających z ustawy o opłatach abonamentowych należy zwrócić się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w Warszawie.

W odniesieniu do opłat dokonywanych przez pacjentów szpitala za oglądanie telewizji oraz braku potwierdzenia paragonem dokonanej usługi sprzedaży, należy się zwrócić do właściwej jednostki Administracji Skarbowej, gdyż Poczta Polska S.A. nie posiada kompetencji w tym zakresie.
Z uwagi na bardzo dużą ilość wiadomości e-maili przepraszam za opóźnienie w udzieleniu odpowiedź. 
Z poważaniem
 
Dawid Zwoliński
 
Stanowisko ds. Obsługi Abonentów


Centrum Obsługi Finansowej
 
Ośrodek Obsługi i Dystrybucji Usług
 
Dział Obsługi Abonentów
 




poniedziałek, 16 października 2017

Polak - Turek dwa bratanki

W ramach wyjazdu naukowego miałem okazję wizytować z wykładami Uniwersytet Sitkiego Kocmana w Mugli w Turcji. Na początku października dałem tam trzy wykłady dla studentów III i IV roku stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych.

Moje wrażenia z Turcji bardzo zweryfikowały wcześniejsze wyobrażenie o tym państwie. Jest to naród wzrastający, w sensie świadomościowym, mający jasno wytyczone cele i określone oraz uznane przywództwo polityczne. Dominuje duch oddania sprawie i ideom państwa tureckiego. Jest to państwo całkowicie świeckie, ale w przestrzeni publicznej i w życiu codziennym, w kulturze, nie brak znaków przywiązania do islamu. Turcy są nastawieni na współpracę z Polska w różnych obszarach. Rozumie się tam analogiczną niejako rolę Turcji i Polski w swoich regionach.

W tym kontekście może warto wspomnieć, że w książce Następne 100 lat jej autor wskazał Polskę i Turcję, jako dwie rodzące się i przyszłe potęgi regionalne. Obyśmy byli właśnie na tym kursie...Chojnice powinny znaleźć miasto partnerskie w Turcji, biorąc pod wzgląd dynamizm tureckiej gospodarki mogą być z tego w przyszłości poważne korzyści dla Polaków. 

Z historycznego punktu widzenia Turcy, obok Szwajcarów i Persów, nie uznawali rozbiorów Polski i nigdy ich nie uznali. Przez ponad sto lat dawali Polakom schronienie, a polskie rządy powstańcze i emigracyjne zawsze miały przy rządzie tureckim swojego uznanego przez Turków przedstawiciela. Turcy traktują Polaków poważnie, jako partnerów, co bardzo kontrastuje ze stosunkiem do nas zarówno Wschodu jak i Zachodu. Popularna ostatnio koncepcja Międzymorza powinna być rozwinięta o udział w niej Turcji. 


Ze studentami i prof. Fusun Ozdrem. Uniwersytet Sitkiego Kocmana, Mugla, Turcja. 

czwartek, 12 października 2017

Ważna interpelacja w sprawie szkolnictwa wyższego

Ostatnio w Sejmie padła ważna interpelacja w sprawie zmian w Ustawie o szkolnictwie wyższym, interpelację przedstawiła poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Jest to istotny głos w debacie wokół reformy wicepremiera Gowina. Szczególnie w odniesieniu do jakiegoś widma pogłębienia peryferyzacji ośrodków akademickich spoza właściwie dwóch głównych uniwersytetów w kraju - więc UJ i UW. Zapraszam do zapoznania się z jej treścią i odpowiedzią z Ministerstwa:

Interpelacja nr 15353

do ministra nauki i szkolnictwa wyższego
w sprawie nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym
Zgłaszający: Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Data wpływu: 07-09-2017
Szanowny Panie Ministrze,
obowiązująca od 2012 r. ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym jest obecnie podstawą dla wypracowywania przez różne zespoły nowelizacji tego aktu prawnego. Proponowane zmiany składają się jednak na obraz, który wzbudza poważne obawy w mniejszych środowiskach akademickich, takich jak w Zielonej Górze, Szczecinie, Olsztynie, Bydgoszczy, Kielcach. Zmiany, szczególnie kategoryzacja polskich szkół wyższych na dydaktyczne, badawczo-dydaktyczne i badawcze może w konsekwencji doprowadzić do zaprzepaszczenia dziesiątków lat pracy i wysiłków tych środowisk, szczególnie w kwestii posiadanych przez nie uprawnień do doktoryzowania i habilitowania.
Wiadomo bowiem, że te uczelnie nie posiadają wydziałów o najwyższej parametryzacji, czyli z ocenami A+ lub A. Natomiast w przeważającej mierze ich jednostki posiadają ocenę B. Przewidywane zmiany w ustawie wskazują, że wydziały o ocenie B, nie będą mogły nadawać stopni i tytułów naukowych, czyli administracyjnie odbierze się im uprawnienia wypracowywane przez dziesiątki lat; jest to uderzenie w cywilizacyjny postęp w regionach i tutaj środowiska naukowe sugerują raczej zaostrzenie kontroli jakości nadawanych stopni i tytułów, aniżeli odbieranie uprawnień. Przecież na te uprawnienia pracowały dziesiątkami lat całe pokolenia polskich intelektualistów, w regionach zaczęły kwitnąć odrębne szkoły naukowe i nurty badawcze ubogacając obraz polskiej nauki i przykładając się do nowych odkryć naukowych i postępu gospodarczego. W związku z powyższym kieruję do Pana Ministra następujące pytania:
- W środowisku akademickim sugeruje się ułatwienie tworzenia federacji uczelni i uprawomocnienie tego procesu, to pozwoli na uznanie ich wspólnego potencjału dla parametryzacji i finansowania takich jednostek naukowych. Czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego bierze tę sugestię pod uwagę przy pracach nad nowelizacją ustawy?
- Czy funkcjonowanie mniejszych ośrodków naukowych w związku z niższą parametryzacją i brakiem możliwości nadawania stopni naukowych nie jest zagrożone ich całkowitą likwidacją?
Otrzymując sygnały od mieszkańców województw kujawsko-pomorskiego i pomorskiego, jestem przekonana o konieczności rozważenia przez Pana Ministra wysuwanych przez środowiska mniejszych i średnich uczelni wyższych postulatów.
Łączę wyrazy szacunku,
Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Poseł na Sejm RP

Odpowiedź na interpelację nr 15353

w sprawie nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym
Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Aleksander Bobko
Warszawa, 05-10-2017
Szanowny Panie Marszałku,
w odpowiedzi na interpelację Pani Poseł Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (nr 15353) w sprawie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym pozwalam sobie złożyć następujące wyjaśnienia.
Zaprezentowany we wrześniu 2017 roku projekt ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce jest efektem ponad rocznych przygotowań. Już w lutym 2016 roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło konkurs „Ustawa 2.0” na opracowanie założeń do reformy. Spośród piętnastu zespołów eksperckich, komisja konkursowa złożona z wybitnych naukowców, dydaktyków, przedsiębiorców i pracowników akademickich z całej Polski, wybrała trzy zespoły. Eksperci z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego i Instytutu Allerhanda zaprezentowali wypracowane założenia w marcu 2017 roku w Warszawie. Przez cały rok akademicki 2016/2017 środowisko akademickie z różnych regionów Polski debatowało nad licznymi obszarami systemu, które objęła reforma. Podczas wielu debat i dyskusji w trakcie dziewięciu konferencji tematycznych Narodowego Kongresu Nauki znalazły się między innymi takie tematy jak: umiędzynarodowienie nauki i szkolnictwa wyższego, propozycje zmian w naukach humanistycznych i społecznych, zintensyfikowanie współpracy pomiędzy nauką, gospodarką i administracją publiczną, ścieżki kariery i rozwój młodej kadry akademickiej, dostępność kształcenia na poziomie elitarnym w powiązaniu z wysokiej jakości badaniami czy ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym. Narodowy Kongres Nauki we wrześniu 2017 roku był zwieńczeniem 574 dni prac i konsultacji ze środowiskiem.
Wśród głównych celów zmian w obszarze szkolnictwa wyższego i nauki jest zapewnienie zrównoważonego rozwoju polskich uczelni oraz wysokiego poziomu badań naukowych i studiów. W przedstawionym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego projekcie ustawy uzależnia się posiadanie uprawnień do nadawania stopni naukowych od kategorii naukowej, która jest miernikiem aktualnego poziomu badań naukowych prowadzonych w danym podmiocie. Rozwiązanie to wejdzie w życie w pełnym zakresie pod koniec 2021 r. – po przeprowadzeniu kolejnej ewaluacji jakości działalności naukowej. Ewaluacja będzie oparta na nowych zasadach. Do obecnie istniejących kategorii naukowych A+, A, B, C zostanie dodana kategoria B+. W związku z tym nie można utożsamiać obecnej kategorii B z kategorią B, która będzie obowiązywała w roku 2021, ponieważ skala ocen zostanie zmieniona z czterostopniowej na pięciostopniową. Ewaluacja będzie przeprowadzana w ramach poszczególnych dyscyplin nauki i sztuki. Uczelnia otrzyma odrębne kategorie naukowe w ramach poszczególnych dyscyplin, w których prowadzona jest działalność naukowa w całej uczelni, a nie tak jak do tej pory w ramach podstawowych jednostek organizacyjnych. Przy ewaluacji jakości działalności naukowej będą uwzględniane następujące kryteria: poziom naukowy prowadzonych badań naukowych lub prac rozwojowych, efekty działalności naukowej oraz wpływ działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki. Ewaluacją objęte zostaną osiągnięcia pracowników i doktorantów, które powstały w związku z ich zatrudnieniem lub odbywaniem przez nich kształcenia w podmiocie, a w przypadku uczelni federacyjnej – również osiągnięcia osób zatrudnionych w jednostkach uczestniczących.
Nowa ustawa przewiduje, zgodnie z postulatami środowiska akademickiego, możliwość tworzenia uczelni federacyjnych, które będą mogły realizować wspólne zadania w zakresie: prowadzenia działalności naukowej, kształcenia doktorantów, nadawania stopni naukowych lub stopni w zakresie sztuki, komercjalizacji wyników badań naukowych, prac rozwojowych oraz know-how związanego z tymi wynikami. Uczelnię federacyjną będzie mogła tworzyć publiczna uczelnia akademicka wraz z inną publiczną uczelnią akademicką, instytutem badawczym, instytutem PAN lub międzynarodowym instytutem naukowym.
Zgodnie z projektem uprawnienia do nadawania stopnia doktora będą posiadały uczelnie, uczelnie federacyjne, instytuty PAN, instytuty badawcze albo międzynarodowe instytuty naukowe, które uzyskają nową kategorię B+, A lub A+, a uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego kategorię A lub A+. Zmiana ta ma na celu okresową weryfikację aktualnych osiągnięć naukowych podmiotów, które posiadają uprawnienia do nadawania stopni. Obecne zasady uzyskiwania uprawnień do nadawania stopni, oparte m.in. na minimach kadrowych, powodowały że stopnie naukowe były nadawane przez jednostki prowadzące badania naukowe na bardzo niskim poziomie. Nowe zasady zaczną w pełni obowiązywać po zakończeniu ewaluacji w 2021 r., natomiast w dniu wejścia w życie ustawy uprawnienia do nadawania stopni utracą podmioty, które w 2017 r. uzyskają najniższą możliwą kategorię - C.
W ocenie Ministerstwa nowe zasady posiadania uprawnień do nadawania stopni naukowych nie będą miały negatywnego wpływu na mniejsze ośrodki naukowe. Wprowadzane mechanizmy mają zachęcić do większej aktywności naukowej w wybranych dyscyplinach, w których prowadzą one badania. Jednocześnie pragnę podkreślić, że kategoria naukowa nie ma żadnego wpływu na fakt likwidacji uczelni i w przedstawionym projekcie niska kategoria naukową nie jest przesłanką do zamykania uczelni. Pragnę również wyraźnie podkreślić, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie planuje likwidacji żadnej uczelni publicznej.
Przedstawione w projekcie rozwiązania są nadal elementem konsultacji społecznych i międzyresortowych.
Z wyrazami szacunku

Źródło: http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=15353

środa, 11 października 2017

"Obwodnica" kością niezgody

Zacznę od tego, że jestem ostatnią osobą w mieście, którą należy podejrzewać o jakiekolwiek spiskowanie z Finsterem. W ratuszu byłem w dwóch celach: 1. aby złagodzić publiczny dyskurs na tematy w których różnimy się z Burmistrzem, miałem dość bycia poniżanym przy każdej lepszej i gorszej okazji przez Burmistrza i Jego akolitów (czemu zresztą nie pozostawałem przez lata dłużny) - a różnimy w poglądach na wiele spraw - może poza tym, że każdy z nas mówi o tym,że chce dobrze dla miasta, tylko jakoś inaczej tę "dobroć" widzimy; 2. żeby przekonać Burmistrza do przyjmowania niektórych moich koncepcji, albo przynajmniej zachęcić Go do poważnego ich rozważania. 9 listopada przed Sądem Okręgowym w Słupsku jest moja sprawa apelacyjna w kwestii oskarżenia prywatnego Arseniusza Finstera i wyroku z Chojnic (warunkowe umorzenie) za wpis, tutaj na blogu, pod tytułem "Biedni płacą za bogatych". Dlatego naprawdę poniżej pasa jest insynuowanie mi "współpracy" i "wizyt" w ratuszu. Może proszę zapytać ile razy u Finstera był Brunka, Eichenlaub, Kaczmarek? Ile razy byli przedstawiciele innych opcji politycznych, w jakich celach? Bo ja to wiem, ale opinia publiczna chyba nie jest tego świadoma. 

Powtarzam, w mojej opinii, a nie jestem drogowcem, nie znam się na kwestiach oddziaływania na środowisko, itd. droga powinna być zbudowana jako wariant tymczasowy. Wiem o jej kategorii. Uważam jednak, ze mamy do czynienia z dylematem poważnym - co postawić na piedestał? Interes społeczny czy prawa indywidualne? Komuś spadnie wartość działki - serdecznie współczuję. I nie piszę tego ironicznie, ale co zrobić? Czy próba przesuwania obwodnicy to nie jest wzrost kosztów? Mi się bardzo nie podoba podejście ratusza do mieszkańców, samorządów osiedlowych itd. Przykładem są teraz place zabaw. Przeciwstawiałem się przykładowo budowie placu zabaw na ul. Sybiraków, można powiedzieć w szczerym polus, ale sekretarka burmistrza interweniował i nawet byli w stanie przekonać Pana Drewka do kolejnego zebrania osiedlowego zresztą łamiąc prawo i regulaminy i tak zrobili po swojemu - stoi plac za ponad 200 tys. w miejscu, gdzie ma do niego dostęp może 10% dzieci z osiedla. Bo tak chcieli i koniec i tak jest. Chciałem aby ten plac powstał nieopodal Orlika na os. Kolejarz. Tak aby zwiększać skoncentrowaną strefę rekreacji. Nie to nie przemówiło do rozumu. Chciałem aby na Orliku podwyższono siatki, żeby piłki nie niszczyły ogrodzeń, ogródków i pojazdów mieszkańców, no to się okazuje,że miasto nie ma kilju tysięcy złotych na ten cel, chociaż po mojej interwencji i wypowiedziach mieszkańców złożono obietnicę podniesienia ogrodzenia - co nie nastąpiło prawie już od dwóch lat od złożonej deklaracji. Po prostu Finster źle zarządza Miastem i przez lata był w stanie to zakrywać odpowiednią frazeologią. 

Wracając do tej "obwodnicy" - rozwiązaniem jest referendum o którym mówił Leszek Redzimski, ale pytanie - czy uważacie, że będzie odpowiednia frekwencja? Czy uważacie, że wygrają przeciwnicy budowy obwodnicy? Bo ja uważam, że 1. nie będzie frekwencji na referendum; 2. uzyskany wynik będzie i tak przeważał na rzecz budowy obwodnicy. 

Jak bym uczynił? Może zamiast pospolitego ruszenia i blokowania inwestycji w tym kształcie - bezpośrednio zainteresowani mieszkańcy - tutaj mam na myśli właścicieli przyległych posesji wystąpią na drogę negocjacji o odszkodowania do Miasta. I paradoksalnie koszty takiego działania mogą być o wiele niższe dla społeczności lokalnej, aniżeli przesuwanie "obwodnicy", zamieszanie wokół referendum, itd. Takie rozwiązanie pojawia się w tym momencie. Można też zapewne mówić z miastem o możliwosci wykupu działek lub działek wraz z zabudowaniamia - tak przecież wiele rodzin postąpiło w Chojnicach - mając na względzie koniecznosći przebudowy ciągów pieszych i jezdni. Rozwiązań jest wiele - nie tylko przesuwanie drogi i nie tylko siłowa jej budowa wbrew woli mieszkańców. Do konsensusu może dojść jeśli obie strony spotkają się gdzieś po środku, a obecnie to mieszkańcy - zaintersowani - stoją na swoim stanowisku, a miasto na swoim. Czyli wielka przepaść bez wzajemnego zrozumienia. 

poniedziałek, 9 października 2017

Jak zwykle - "Nic się nie stało"!

Oglądałem program "Pomorze Samorządowe", zresztą przed programem jedne z prowadzących kontaktował się ze mną, aby uzyskać wiedzę o sprawach miejskich, ale nie było mi dane się niczym podzielić, bo byłem za granicą na wyjeździe naukowym. Wracając do programu i jego przebiegu, z jednej strony wybrani przedstawiciele opozycji - tutaj mam na myśli szczególnie Kamila Kaczmarka i Mariusza Brunkę bazują na populistycznych instynktach mieszkańców i wyraźne jest to aż nadto. Uderzają mnie wręcz manipulacje słowem stosowane przez Kamila Kaczmarka, który bawiąc się w oracje zapomina o celu - dobru społecznym - a podporządkowuje wypowiedź pod uzyskanie jak najszerszego odbioru i wywołanie nią zainteresowania. Śmieszy mnie Kaczmarek, który w Chojnicach znalazł się kilka lat temu, ale wydaje mu się, że o Chojnicach i mieszkańcach miasta, podobnie jak o sprawach lokalnych wie wszystko. Dosłownie lokalny omnibus samorządowy, któy zawsze stanie po stronie mieszkańców. Warto więc zapytać, a co Kaczmarek rzeczywiście zrobił pozytywnego w Chojnicach? Nic, poza tym, że zapisał się do Projektu Chojnicka Samorządność. Z drugiej zaś strony impertynencka postawa burmistrza Arseniusza Finstera, który nadal nie widzi nic zdrożnego w postawie władz miasta wobec panów Janowskiego i Łęgowskiego, uderza mnie ze zdwojoną siłą. Będę powtarzał to jak mantrę, a dawno już to stwierdziłem - Kaczmarek i Finster to są swoje lustrzane odbicia w świecie polityki. 

Wśród podjętych tematów, zabrakło wielu innych gorąco dyskutowanych wśród mieszkańców kwestii. Zabrakło mi też pochylenia się nad sprawą finansowania komitetu wyborczego burmistrza przez niektórych przedsiębiorców chojnickich, a przecież niedawno Radek Sawicki wygrał z Finsterem sprawę w Sądzie Okręgowym w Słupsku. 

Ta opozycja - w postaci PChS - nie jest zdolna do rozmów z mieszkańcami, ani nie jest zdolna do słuchania kogolowiek - wyznacza po prostu drugi biegun wobec polityki Finstera, jest skrajną odpowiedzią na rządy Finstera i jego ludzi. Skrajną, nie znaczy, że dobrą. Zarówno Brunka jak i Kaczmarek, nie mieliby nawet o czym mówić w trakcie tego programu, gdyby nie podłapywanie populistycznych haseł i fakt działalności zarówno Radka Sawickiego jak i mojej wokół wygaszenia mandatu radnemu Janowskiemu i inicjatywa Radka Sawickiego wokół wygaszenia mandatu radnemu Łęgowskiemu. To jest takie bujanie się "na gapowicza", na cudzych działaniach i cudzej pracy. 

Podobało mi się z kolei stanowisko kolegów z PiS Barka Blumy i Wojtka Rolbieckiego, stanowcze, ale nieco bardziej wyważone. Choć też trącące w wypowiedzi Bartka nieco populizmem, bo powiedzmy sobie szczerze, odwoływanie się do "mieszkańców" - którzy nie chcą przebiegu drogi jest tanim chwytem i bazowaniem na niskich instynktach, nikt nie chce takiej drogi koło swojego domostwa, to normalne, ale czy mieszkańcy obecnej ulicy Bytowskiej protestują bo biegnie tam droga wojewódzka? Nie, ponoszą społeczne koszty miejsca swojego zamieszkania od lat.

Jestem za przebiegiem proponowanej przez ratusz drogi, ale tylko z gwarancjami, że Miasto nie spocznie póki nie zdobędzie środków na szybką realizację prawdziwej obwodnicy zachodniej. Należy zrozumieć, że każdy metr drogi wybudowanej w Chojnicach jest pożądany, choć oczywiście lepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy przesiedli się na transport publiczny...ale to wiadoma utopia. 

Podsumowując - PChS nie ma nic do zaproponowania, a wypowiedzi przedstawicieli stowarzyszenia skrajnie mnie niesmaczą swoim populizmem, podobnie niestety wypowiedzi burmistrza - który miał teraz okazję do zawołania - moja wina - ale brnął w zaparte i nie chce ponosić publicznej odpowiedzialności za działania za którymi stoi - czyli za kolejnymi odwołaniami do sądów administracyjnych w sprawach odwołanych radnych. Szkoda, ciągle czekam na zmianę postaw burmistrza Finstera, ale burmistrz krzyczy "Nic się nie stało"! W zasadzie bliskie mi stanowisko wyraził Leszek Redzimski, co mnie nawet pozytywnie zaskoczyło.

Cały program można obejrzeć pod tym linkiem: http://gdansk.tvp.pl/34324374/odc-09102017

niedziela, 8 października 2017

Argusowe oczy

Jest taki mit, który wydaje mi się oddawać specyfikę pewnych działań w sferze społecznej. Mit o Argusie, który był zmuszony przez Boginię Herę, jako wielooki stwór, do nieustającego pilnowania zamienionej w sarnę chyba kochanki Zeusa, bo Hera była o nią zazdrosna. I tak mamy dziś w użyciu w języku polskim związek frazeologiczny, idiom można rzec: Argusowe oczy. 

Takie Argusowe oczy, patrzące na działania ludzi władzy, są im bardzo w niesmak. Czego wyraz na ostatnim posiedzeniu Rady Społecznej dali przedstawiciele chojnickiej władzy z ramienia PO, czyli Pan wicestarosta chojnicki Marek Szczepański i Pani Bożena Stępień. Według Pana Szczepańskiego, coraz więcej w społeczeństwie jest takich "społecznych obserwatorów", jak to określił z niesmakiem i źle ukrywaną ironią. Natomiast Pani Bożena Stępień, niewiele kryła się w oskarżeniach mnie o istne polowania na czarownice. To są ludzie, którym nic nie przeszkadzało dotąd, wszystko funkcjonowało należycie. Również w chojnickim szpitalu. Do dziś nie przeszkadza tym osobom to, że dyrektor chojnickiego szpitala został wskazany przez władze powiatu, a nie wyłoniony na stanowisko w wyniku konkursu, nie przeszkadza tym ludziom to, że dyrektor tkwi w konflikcie interesów przez wzgląd na rozległą działalność gospodarczą spółek w których udziałowcem jest jego żona, a które to spółki zbijaja interesy na umowach z chojnickim szpitalem lub powiedzmy pośrednio i z NFZ. Być może tym ludziom nie przeszkadza to, bo dyrektor chojnickiego szpitala to ich partyjny kolega z PO, więc na wiele zjawisk i zdarzeń chyba przymykają oczy. Dotąd ci ludzie nie znali czegoś takiego jak społeczny monitoring działań władzy, nie znoszą obywatelskiego oporu i monitoringu swojej publicznej działalności. Raz wybrani na stanowiska są w swej świadomości ludźmi poza kontrolą - swoistym sobiepaństwem, które to sobiepaństwo kończy się w zderzeniu z faktem, że żyją przede wszystkim z pieniędzy publicznych, których monitoring jest w pełni dozwolony i potrzebny dla zachowania wolnego rynku i standardów demokracji. 

Za to, że staram się rzetelnie wykonywać powierzone mi zadania przez wojewodę pomorskiego, zostałem w domyśle porównany do ORMO przez przewodniczącego Rady Społecznej przy chojnickim szpitalu, a na portalach nie zabrakło i sugestii, że byłbym doskonałym współpracownikiem NKWD lub SB. Natomiast Pani Bożena Stępień nie kryje się z niechęcią wobec moich działań i na portalach społecznościowych nazywa mnie "wrednym pisiorem". 

Argusa zabito, ale jego oczy nadal monitorowały...bo Hera umieściła je na ogonie pawia...Państwo z PO, albo inaczej Państwo PO, którego przedstawicielami do dziś są w Chojnicach takie osoby jak państwo Szczepański i Stępień, mylą znaczenie i rolę społeczeństwa obywatelskiego z monitoringiem, który prowadziła SB i ORMO, czyli w swej indolencji totalnej, równają społeczeństwo obywatelskie z organami państwa autorytarnego i totalitarnego w zasadzie w pewnym okresie. Wydaje  mi się, że robią to w wyniku swej niewiedzy, niezrozumienia i intelektualnego zagubienia, ale być może robią to też rozmyślenie, aby manipulować opinią publiczną i ukazać "Wałdocha donosiciela", próbując wmówić opinii publicznej, że monitoring działań władzy i dbałość o wydatkowanie środków publicznych równa się z donoszeniem na sąsiadów. Bardzo nie w smak jest mi upolitycznienie posiedzeń Rady Społecznej przez jej przewodniczącego Marka Szczepańskiego, który wtrąca, niby od niechcenia, dygresje odwołujące się do bieżących wydarzeń politycznych i walki na linii PiS-PO. Zamiast skupić się na sprawach szpitalnych ta platformerska klika trzęsie spodniami i zapomina o bieżących zadaniach. 

Chciałbym tych Państwa przestrzec, że moja obecna działalność jest tylko uwerturą do wzmożonego zainteresowania działalnością władzy w Chojnicach, szczególnie na styku polityki i biznesu. I żadne praktyki, którymi będą mnie próbowali hamować lub zniechęcać, nie będą działały. Zresztą zastanawiam się po co to robią u licha, skoro sami są członkami Rady Społecznej, która winna dokładne monitorować działania dyrektora szpitala, wspierać dyrektora szpitala w podsuwaniu dobrych idei dla szpitala itd. Niestety jest w ich zachowaniu wyraźnie widoczna dążność do zachowania status quo i przyklaskiwania na wszystkie głupoty, które się słyszy na tej radzie. Szczególnie w opowieściach dziwnej treści z ust dyrektora Bonny. 

Argusowe oczy, to dla mnie synonim społeczeństwa obywatelskiego, które uważnie i chciwie strzeże swego interesu przed zachłannymi na wpływy, władzę i pieniądze ludźmi władzy, którzy nie są przecież boskimi pomazańcami, ale jedynie chwilowymi przedstawicielami lokalnej wspólnoty u sterów rządu spraw naszych samorządów. 

czwartek, 28 września 2017

Recepty na anomalia wolnego rynku?

Na wczorajszej (27.09) Radzie Społecznej przedłożyłem pliki dokumentów w których przedstawiona jest informacja publiczna o realizacji recept wystawionych w chojnickim szpitalu w aptekach na terenie Chojnic. Informacje pochodzą z NFZ. Uważam, że wszyscy pacjenci, ale i aptekarze, powinni mieć wgląd w te informacje, aby móc dbać o swoje interesy. Zaznaczyć trzeba, że leki wykupione dzięki recepcie mają w każdej aptece taką samą cenę. To znaczy, że nieważne jest, gdzie idziemy z receptą, wszędzie zapłacimy za lek X, na przykład 10 zł. Stąd powstaje zasadne pytanie, jak to się dzieje, że w niektórych aptekach jest bardzo wysoki przychód z realizacji recept, a apteki te są bardzo oddalone od szpitala, gdzie recepty się wystawia? Czy decyduje liczba ludności przyległego osiedla? Czy jakieś inne względy? A może bliskość parkingów, marketów? Warto się nad tym zagadnieniem poważnie pochylić. To jest kwestia publicznym finansów i powinna być pod stała kontrolą opinii publicznej. Mnie zwyczajnie dziwi to, że apteka przykładowo w pierwszym miesiącu od powstania otrzymuje przychód z realizacji recept na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Drodzy Czytelnicy, pamiętajcie - nikt nie ma prawa wskazywać Wam apteki w której macie realizować recepty. 


Realizacja recept w latach 2015-2017:

https://drive.google.com/file/d/0Bz08sAwVdp6bcDBka1pET0VNa0k/view?usp=sharing

Realizacja recept w czasie nocnym:

https://drive.google.com/file/d/0Bz08sAwVdp6bdkhrN0JUOWpFMUk/view?usp=sharing