piątek, 22 czerwca 2012

O Romach w Chojnicach

Stowarzyszenie Arcana Historii mają zaszczyt zaprosić Państwa na wykład Pana Mateusza Babickiego z Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Romów oraz Ofiar Holokaustu Związku Romów Polskich.




Wykład pod tytułem "Język romski w Polsce i za granicą - obecność w sferze publicznej i przedmiot ochrony państwa", będzie miał miejsce w Herbaciarni Kredenz w Chojnicach 22 czerwca o godzinie 18.00.



W imieniu Zarządu SAH serdecznie zapraszam.

czwartek, 7 czerwca 2012

O tolerancji politycznej

Co leży u podstaw konfliktu na linii Arseniusz Finster - Marcin Wałdoch? Dalej co jest zarzewiem konfliktu w przypadku Pana Finstera z innymi tak licznymi środowiskami?

Stawiam śmiałą hipotezę, że przyczyną tych konfliktów jest naruszanie jednostkowej wolności i godności obywateli przez Arseniusza Finstera, który kieruje się zupełnie innymi wartościami, aniżeli Ci których atakuje. Problem więc leży...w braku tolerancji politycznej, dla odmiennych postaw, głosów i zapatrywań.

Istotną jest tutaj kwestia kontekstu w jakim żyjemy. Przyszło nam funkcjonować w tak zwanej demokracji liberalnej, szczyczącej się sporą dozą wolności jednostkowej, przejawiającej się przede wszystkim w tym,że każdy z nas może wybrać (teoretycznie oczywiście) dowolną drogę życiową, zgodnie ze swoimi przekonaniami tak długo jak długo nie wkraczamy w strefę wolności drugiej jednostki. No właśnie, ale gdzie jest ta linia demarkacyjna między wolnością jednego i drugiego indywiduum na scenie politycznej?

Najpierw skupię się na krótkim omówieniu trzech zagadnień:
1. Konflikt społeczny i jednostkowy wobec pojęć abstrakcyjnych takich jak - państwo, naród.
2. Godność jednostki i wolność innych.
3. Konflikt interesów zbiorów jednostek.

1. Państwo, naród, to byty, które można uznać za pozorne. Ich postrzeganie jest z jednej strony wynikiem tego jak są konstruowane przez kulturowo zapośredniczone uwarunkowania danej jednostki z drugiej przez samą percepcje tego wytworu. Niemniej nie są to byty realne, są więc tylko pewnymi hipostazami, w które wierzymy. To w co wierzą konkretne indywidua jest różne. Wiadomo też, że to indywiduum w demokracji liberalnej jest źródłem wszelkiej treści - tym samym wolność, godność indywiduum jest najwyższą wartością życia społecznego!
Chciałbym właśnie przekazać, że te różne formy "wiary" w byty abstrakcyjne, "wiary" różnych jednostek są formą hipostaz poprzez które uzyskujemy niestety obrazy sprzeczne, a stąd narastające konflikty jeśli nie ma klimatu dla tolerancji politycznej! Dochodzi do tego, że jednostki wzajemnie łamią swoją suwerenność tylko dlatego, że myśli i postawy tego Innego są właśnie inne.

2. Godność jednych i wolność drugich - problem pojawia się często podczas manifestacji czy innych form ekspresji swoich poglądów. Kiedy to na przykład jedni otwarcie manifestują swoją niechęć wobec Kościoła, a inni wobec homoseksualistów.
Więc powstaje sytuacja w której wolność jednych zaczyna nastawać na godność innych. Nie tylko podczas takich manifestacji dochodzi do aktu ataku na godność jednostkową. Również w momencie w którym władza (będąca z zasady) na uprzywilejowanej pozycji piętnuje publicznie pewne osoby za poglądy, zapatrywania i postawy powodując tym samym efekt tak zwanej "spirali milczenia" - jest to proces o którym pisał Noelle - Neuman, a który to charakteryzuje się rozwijającym się wrażaniem u osób wyznających poglądy mniejszościowe, opozycyjne wobec aktualnej władzy, niepopularne, , że ich poglądy są rzadkie, właśnie niepopularne i z gruntu rzeczy niechciane, a co więcej stereotypowo poddane ostracyzmowi funkcjonownia w życiu i dyskursie publicznym, dlatego każdy przejaw proby wyrażania takich poglądów jest skutecznie przez władzę sekowany. Dzieje się to chociażby poprzez negatywne wyrażanie opinii o działaczach społecznych, politycznych, którzy nie dążą do utrzymania status quo aktualnej władzy. Każdy więc pogląd uznany za kontrowersyjny, niepopularny, wyrażony publicznie przez działacza, będzie go skazywał na "banicję społeczną" nie dlatego,że zostanie odrzucony przez społeczeństwo, ale dlatego,iż zabiera czas i miejsce w przestrzeni publicznej, która ma być w klimacie nietolerancji politycznej zawsze wypełniona dyskursem uznania aktualnej władzy.
Wolność władzy, jednostki kontra godność powoduje,że na otwartej scenie publicznej, powstaje dylemat o skalę ograniczeń jakie powinny być narzucane obu stronom. Najlepszym tego obrazem są manifestacje 11 listopada w Warszawie, gdzie środowiska anarchistów ograniczają i wolność i atakują godność pragnących pokojowo wyrazić swe poglądy środowisk prawicy.
Niestety w Chojnicach brakuje tego mechanizmu samoograniczenia w nastawaniu na wolność i godność innych, szczególnie widoczne jest to po stronie władzy, która narusza wolność ekspresji, piętnuje politycznie, stosuje wszelkie możliwe dostępne praktyki wykluczenia dyskursywnego. Tym samym spychając pewne poglądy którym jest niechętna i ludzi, na śmietnik życia społecznego. Co jak obserwuję robi z pełną satysfakcją.

3. Konflikt interesów zbiorów jednostek - do tego typu zdarzeń społecznych dochodziło w Chojnicach wielokrotnie. Sami byliśmy aktorami kilku takich zdarzeń - patrz: protet pod basztą Jutrzenki - Trzebiatowskiego, czy w sprawie prywatyzacji ostatniego przedszkola samorządowego. W czasie takich konfliktów brakuje istotnej kwestii ze strony władzy, która to stawiała by ją na bardzo wysokim poziomie kultury politycznej - brakuje zaangażowanego rozumienia, na rzecz próby siłowego zagłuszania i prezentacji szeroko znanej postawy władzy, która miałaby w danym czasie być poddana powtórzeniom. Dobrowolność rezygnacji z możliwości wykorzystania środków jakimi dysponuje władza na rzecz ekspresji swych zapatrywań w imię uznania praw obywatela i jego godności oraz dania obywatelowi prawa do prezentacji swoich poglądów jest wyznacznikiem stopnia tolerancji politycznej.

4. Dlaczego w Chojnicach nie ma tolerancji politycznej i skąd to wiadomo?

Proszę przeczytać jeszcze raz uważnie trzy powyższe punkty i przeanalizować przez ten pryzmat zdarzenia z Chojnic z ostatnich lat z udziałem Arseniusza Finstera.

Niestety w Chojnicach nikt nie prowadził badań nad takimi wskażnikami jak: stopień demokratyzacji, tolerancja polityczna, nietolerancja polityczna, stąd tylko intuicyjnie co niektórzy czują na własnej skórze, że system w jakim żyjemy dalece rozmiaja się z zasadami demokracji.  To ,że ktoś tak jak ja jest wrogiem status quo nie powinno oznaczać, że staje się wrogiem publicznym numer jeden. Zupełnie przeciwnie, z dużą uwagą i ostrożnością władza powinna być zdolna do prowadzenia dialogu, lub unikania go w sposób nie godzący w moją wolność i godność, które to zostały przez Pana Finstera wielokrotnie dokonane, co uważam za nadużywanie pełnionej funkcji.

Wszyscy powinniśmy się zastanowić nad źródłami narastającego konfliktu w jaki popada władza w Chojnicach, według mnie będzie on narastał tak długo jak długo demokracja będzie się w ogóle rozprzestrzeniać na kolejne sfery - między innymi poprzez powstawanie kolejnych stowarzyszeń - prawdziwych NGO mających swoje zdanie, a nie tak zwanych GONGO, które są rządowo kontrolowanymi ciałami symulującymi samoorganizację. Gdzie szukać źródeł konfliktu i po co?
Szukać należy w sferze wartości i zapatrywań, nie da się ich rozwiązać, ale należy je rozumnie przyswoić i tolerować, a władzy nie może pełnić osoba, która nie dość, że nie potrafi zdobyć się na tolerancje, to jeszcze wszelkimi możliwymi instrumentami jakimi dysponuje urzędowo stara się wywołać w społeczeństwie (w tej niedobrej części) spiralę milczenia.

Jestem wrogiem takiego stanu rzeczy w Chojnicach i nie pozwolę na zamykanie ludziom ust, ani na ograniczanie sfery ich wolności, atakowanie ich jednostkowej godności i na wykorzystywanie wszelkich dóbr publicznych pod swój partykularny interes.

Pan Finster zamiast szukać przyczyn i źródeł narastających konfliktów (bo to nie tylko o mnie chodzi), wybiera środki doraźnej perswazji sądowej, próbując udowodnić i sobie (wbrew prawdzie, nie myślę o racji) i społeczeństwu, że jego pozycja i poglądy są jedynie słuszne i tolerowane nie tylko przez ogół, ale także przez niezawisłe sądy. To są praktyki rodem z totalitaryzmów i dopóki Pan Finster będzie burmistrzem, lub dopóki nie nauczy się tolerancji politycznej nie możmey liczyć na zmianę klimatu w Chojnicach. Jestem pewien, że ilośc konfliktów z kolejnymi środowiskami będzie narastać, bo ludzie pragną wolności i nie będą sobie pozwalać na ingerencję w działania oraz zawłaszczanie pól realizacji swych idei.

Oprócz tego,że przed sądem udowodnię, że Pan Finster kłamał i manipuluje społeczeństwem, to wykażę też dużo ważniejszą i bardziej strukturalną rzecz związaną z tym, że po prostu w Chojnicach panuje nietolerancja polityczna, z którą ludzie mają prawo walczyć i której mają prawo mówić nie w różnej postaci!

W Chojnicach przede wszystkim, a w Polsce w ogóle, da się dostrzec taki schemat, że oto tolerancja się zdarza, a nietolerancja panuje. My, jako działacze społeczni, w Chojnicach wielokrotnie tylko dlatego,że nie identyfikujemy się z wartościami przejawianymi przez panującą władzę przekonaliśmy się,iż odbiera się nam prawo do próby przekonania innych obywateli o słuszności naszych racji. Tym samym nastaje się na naszą wolność i godność.

Z ust Pana Finstera padało wielokrotnie stwierdzenie, że jest on otwarty na debatę, na dyskusję, ale to są tylko frazesy, my dokładnie zdajemy sobie sprawę z tego, że tam gdzie nie ma tolerancji politycznej nie ma też mowy o swobodnej i otwartej debacie nad różnicami politycznymi. Jest tylko próba udowadniania swojej racji z pozycji władzy - siły.

czwartek, 17 maja 2012

Nowa Zelandia i Europa

W dniach 6-8 lipca zapraszam chojniczan na ,otwartą, międzynarodową konferencję naukową, w tym roku będzie przebiegała w Gdańsku w budynkach Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego, bezpośrednim gospodarzem jest Instytut Politologii UG.

W tym roku New Zealand Studies Association po raz 18. organizuje doroczną konferencję międzynarodową wokół tematów nowozelandzkich. W Gdańsku z mojej skromnej inicjatywy :) i przy wydatnej pomocy i życzliwości władz uczelni oraz prof. UG Jacka Tebinki.

Będzie dobra okazja, aby bliżej poznać tę najbardziej odległą demokrację świata i "najnowsze" społeczeństwo. Wspaniali mówcy z kilkunastu krajów !
Podczas konferencji zapowiada się też wystawa prac dokumentujących życie społeczeństwa nowozelandzkiego.

Również będę miał wystąpienie na konferencji pod tytułem : Poles in New Zealand: past, present and future.

Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych tematyką Antypodów!

wtorek, 15 maja 2012

Polacy i Żydzi - kolejna odsłona

9 czerwca do Chojnic, na zaproszenie Stowarzyszenia Arcana Historii przyjedzie z Waszyngtonu prof. Marek Chodakiewicz. Znawca zagadnień historii stosunków polsko - żydowskich. Autor polemiki do prac prof. Grossa.

Gwarantuję, że będzie to niezwykle ciekawe spotkanie, które poprowadzą Krzysztof Szulczyk i Marcin Wałdoch z SAH. Spotkanie wpisuje się w cykl spotkań jakie od lat organizuje SAH dotyczące historii mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce oraz ich sytuacji w chwili obecnej.

Biogram Profesora z Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Jan_Chodakiewicz


Data: 9 czerwca, godz. 18.00
Miejsce: Herbaciarnia Kredenz

Zapraszamy!

piątek, 20 kwietnia 2012

10 pytań z Góry Synaj

Pojawiła się ankieta, ankieta dotycząca ralizacji Strategii Rozwoju Miasta Chojnice przyjętej w roku 2002.

Oprócz tego, że z "10 pytań z Góry Synaj" idzie zrywać boki, to po śmiechu nadchodzi czas na płacz. Zwraca też po raz kolejny uwagę fakt tego, że ostatnia Strategia była budowana na lata 2002 - 2014, a obecna już tylko na 8 lat... i to licząc od roku 2012. Nikt w tym żadnej sprzeczności nie widzi.

Wróćmy do wspomnianej ankiety. Spośród 10 pytań jakie postawili Panowie Dutkowski, Finster i Szlanga, żadno nie spełnia kryteriów obiektywności - a przede wszystkim tego podstawowego kryterium jakim jest weryfikowalność wyrażonej opinii. Przynajmniej sami pytający nie dali ku temu narzędzi i materiałów. Zero obiektywizmu, pełnia manipulacji i rozkwit subiektywnego odczucia mieszkańców.

Skoro autorzy pytają o to czy:

Pytanie 3. Czy w ostatnich 10 latach aktywność i przedsiębiorczość mieszkańców Chojnic?
- podniosła się
- nie uległa zmianie
- obniżyła się

To naprawdę laur temu, kto dysponuje, wypełniając tę ankietę, wiedzą aby rzetelnie i obiektywnie odpowiedzieć. 

Dalej jest już tylko gorzej. W ogóle ankieta jest źle zrealizowana. Postawiono pytania zamknięte - jak w ankietach dotyczących badań ilościowych, a żąda się odpowiedzi jak w ankietach jakościowych. Jest to tradycyjna manipulacja wynikiem badawczym. Konstruując taką ankietę, korzysta się z niewiedzy repondentów - na co wskazuje brak informacji wprowadzających. Oto według subiektywnego odczucia Internauci - chojniczanie mają odpowiedzieć na pytania na które odpowiedzi znajdować się powinny (i pewnie znajdują się) w Ratuszu i instytucjach publicznych. Taka konstrukcja ankiety pozwala na zaprezentowanie wyników badania w formie ilościowej na zasadzie - "na pytanie nr 1, 85% respondentów odpowiedziało, że stopa życia w ostatnich 10 latach podniosła się" i powstanie wrażenie, że wszystko jest cacy! Niestety tylko wrażenie, po pierwsze takiej ankiety nie powinien prowadzić ratusz (no w ogóle takiej ankiety nie powinien w tej formie upubliczniać bo to kolejny blamaż). Po drugie, kto jest w stanie zweryfikować pozyskane odpowiedzi?

Bzdura, totalna bzdura i szczyt niekompetencji. Panowie zamiast zadawać tak durne pytania, proszę abyście sami zamieścili listę odpowiedzi polegającą na faktach. Natomiast jeśli chcecie prowadzić ankietę na zasadzie "co myślą chojniczanie" to proszę to zaznaczyć w tytule ankiety i konstruować pytania otwarte dające możliwość wyrażania opinii bez pętów zakresu narzuconych trzech odpowiedzi. 

Tragedia. Mówiłem i pisałem. Ani Pan Szlanga, ani prof. Dutkowski nie nadają się do tego aby przewodzić podobnej radzie. Ani komunistyczne i propagandowe zaplecze Pana Szlangi, ani doświadczenie prof. Dutkowskiego z Słupska czy innych miast nie może stanowić fundamentu pod rzetelny dokument dla Chojnic na następne nie tylko lata, ale i dekady. 

Szkoda, że tak mało chojniczan się tym interesuje. W ujęciu metodologicznym, ta ankieta, nie zawierająca wprowadzanie jest po prostu fikcją literacką i co powtarzam, próbą zamanipulowania opinią publiczną. Bez rzetelnych danych, mamy subiektywnie wystawiać oceny za ostatnie dziesięc lat?

Przypominam, że to nie mieszkańcy, a burmistrz powinien odpowiedzieć na pytania jakie zostały zadane w ankiecie i to na podstawie dokumentów - faktów. 

Najlepsze z zestawu jest pytane nr 1. Dotyczące jakości poziomu życia w Chojnicach i jego stopy na przestrzeni tych ostatnich dziesięciu lat. Rzeczywiście można się spodziewać rzetelnej odpowiedzi. 

Ośmieszacie się Panowie. Na razie tylko ja kpię z Waszej nieudaczności, ale za chwilę zaczniemy się z Was wszyscy śmiać i to rubasznie. Do niczego nie podchodzicie z należytą rozwagą i rozeznaniem. Liczycie na to, że lud ciemny, głupi, cichy i wszystko kupi?

Panowie jesteście albo ignorantami, albo z pełną wiedzą i świadomością próbujecie zamanipulować społeczeństwem.

Jeśli tego pragniecie, to zaproponuję ankietę, umocowaną w warsztacie metodologicznym, która da obiektywny obraz realizacji założeń Strategii na lata 2002 - 2014.


piątek, 13 kwietnia 2012

Chojnice - nazwa zastrzeżona?





Ostatnie dni obfitują w mediach chojnickich w święte oburzenie, co do używania nazwy Chojnice przez grupy mieszkańców na banerach, podczas akcji ogólnopolskich - protestacyjnych itd.

Oburzenie wywołał ten baner: 
przy którym stoją działacze Arcan Historii. Rozgorzała medialna wojna, wywołana przez burmistrza Chojnic, o to kiedy można używać nazwy Chojnice. Tej grupie osób, która stała na Krakowskim Przedmieściu odmówił tego prawa.

Zapytuję więc, dlaczego nie odmówił tego prawa w sprawie niegdyś wielce kontrowersyjnej związanej z przywróceniem dnia wolnego w Święto Trzech Króli. Tak się składa, że wraz z działaczami ChRS - Piotrem Pawlicki, Andrzejem Mielke i Zbigniewem Reszkowskim uczestniczyłem w społcznej inicjatywie jaką było przekazanie podpisów pod projektem dotyczącym przywrócenia tego Święta jako dnia wolnego od pracy.

Czy mieliśmy prawo zamieścić słowo 'Chojnice' na banerze? Chyba Pan Finster też był za dniem wolnym, bo wtedy nie protestował, ani nie walił piorunami w działączy ChRS jak to teraz robi wobec Arcan Historii. A wystarczy spojrzeć na baner - jest herb, jest nazwa Chojnice, ale też...jest logo opozycyjnego wtedy ChRS - czy to nie była sugestia, że całe Chojnice są w ChRS? ;) Chyba wtedy też nie każdy utożsamiał się z ChRS-em, a co więcej niejedni widzieli dzień wolny od pracy w Święto Trzech Króli jako zamach na wolność "świeckiego" państwa...i atak na gospodarkę wolnorynkową. Panie Finster, gdzie była wtedy Pana czujność nad nazwą przez Pana zastrzeżoną - Chojnice?

 Od lewej: Piotr Pawlicki, Kropiwnicki, Edward Klunder, Andrzej Mielke, Zbigniew Reszkowski.
Od lewej: Piotr Pawlicki, Kropiwnicki, Andrzej Mielke, MarcinWałdoch, Zbigniew Reszkowski.

Zaproszenie na Warsztaty Analizy Dyskursu

Kto ma 18-19 czas, serdecznie zaprszam do Wrocławia :)

Podjąłem bardzo ciekawe zagadnienie Historycznej Analizy Dyskursu nad materiałami źródłowymi w perspektywie nauk o polityce.

czwartek, 12 kwietnia 2012

UWAGA jestem w PiS!

Wstąpiłem do partii politycznej. Do partii Prawo i Sprawiedliwość.

Informuję o tym publicznie na swoim blogu, ponieważ nie chciałbym aby ktoś pomyślał, że ten fakt ukrywam. Deklarację członkowską złożyłem dobre kilka tygodni temu, ale jak się okazuje wejście w szeregii regularnej formacji politycznej nie jest wcale takie proste.

Dlaczego wstąpiłem do tej właśnie partii?
Dokładnie przemyślałem wiele sfer "myślenia politycznego" i PiS prezentuje poglądy zbieżne z moimi na wielu płaszczyznach. Przynajmniej w tej formacji politycznej odnajduje najwięcej elementów wspólnych mojemy poglądowi na wiele kwestii życia społecznego, ale przede wszystkim na ważkie w budowaniu rzeczywistości w jakiej funkcjonujemy podejście do polityki historycznej. Urodziłem się w roku 1982, w czasie trwania stanu wojennego. Dorastałem już w wolnej Polsce, ale pamietam jeszcze żołnierzy radzieckich na chojnickich ulicach (przybywali na zakupy  - w latach 80 umieli już płacić), i kolejki po najzwyklejszy dziś asortyment dostępny w byle kiosku. Niestety nigdy nie przyzwyczaiłem się do wartości jakie niesie za sobą III RP wyrosła na polityce "grubej kreski", bardzo szkodliwej moim zdaniem dla tego w czym dziś żyjemy. Niewielu z nas zdaje się myślec o tym, jak duży wpływ miała "gruba kreska" na wysokie dziś ceny i niskie zarobki w Polsce. Przecież ktoś za to uwłaszczenie się elit PZPR-u musiał zapłacić...

Co ja chciałbym robić w PiS?
Przede wszystkim, dla mnie nadal priorytetem jest działalność w organizacjach pozarządowych, które wydają się być podstawową komórką społeczną - społeczeństwa obywatelskiego otwartego. Działalność w partii politycznej traktuję w szerszym - poza lokalnym wymiarze, ale jest multum tematów lokalnych, na które ma wpływ właśnie postawa partii parlamentarnych - to oczywiste.
Do chojnickiego PiS-u wstępuję, aby wzmonić tę organizację i jej strukturę. Jest wiele pracy, i wiele obszarów działania, które mogą zostać zagospodarowane. Będę też dążył do zjednoczenia chojnickiej prawicy wokół PiS-u. Niepotrzebne i nieznaczące animozje żyjące w tym środowisku tylko wzmacniają wrogi element. Ponadto wiele jest też do zdziałania w kwestii polityki informacyjnej. Zmieniły się realia i to na niekorzyść PiS. Nie mamy już posła, naprawdę aktywnego paralamentarnie, a w świadomości mieszkańca miasta,PiS w Chojnicach praktycznie w ogóle nie istnieje - i wcale nie uważam, że jest to wina struktur, ale bardziej relacji władzy jakie zapanowały w Chojnicach. Nie od dziś wiadomo, że burmistrz Chojnic potrafił sobie podporządkować niejedną formację polityczną działającą w mieście bez względu na proweniencję polityczną. Dla mnie istotnym jest krzewienie idei niepodległościowej, jednak patrzącej w przyszłość, taką idee niesie PiS, ale wiele jeszcze trzeba czasu i wysiłku, aby niechętni tej formacji pojęli jej przesłanie.

Zaznaczam, że wszedłem do partii mając okrągłe 30 lat, mając pracę i wiele innych zajęć. Jest to decyzja całkowicie świadoma i podyktowana chęcią służenia Polsce na każdym szczeblu, a dlaczego w PiS to już napisałem. Czuję największą tożsamość właśnie z tą partią polityczną.

Zachęcam też wszystkich do działalności w NGO'sach i partiach politycznych, właśnie po to aby zwiększać, mnożyć, debaty i punkty widzenia rzeczywistości oraz aby po prostu partycypować w procesach decyzyjnych, które nas obywateli dotyczą.

Władzom Zarządu Okręgowego PiS i Pani Dorocie Arciszewskiej - Mielewczyk oraz Wojciechowi Rolbieckiemu dziękuję za rekomendację i przyjęcie w szeregi.



wtorek, 3 kwietnia 2012

Droga Polityczna (NIEkrzyżowa)

Wydarzyło się dziś:

Dzwoni telefon, odbiera jeden z członków Arcan Historii:

- Cześć Z. czy Duszpasterstwo Ludzi Pracy dołączy się do Drogi Krzyżowej?
- Dołączą się Arcana Historii
- Arcana Historii nie mogą, bo są organizacją POLITYCZNĄ i nie mają opiekuna duchowego
- W takim razie, skoro polityczni nie mogą brać udziału, to kim jest Finster? Papież go namaścił?
- Jesteście nienormalni![koniec rozmowy]

Dodam, że rozmowę prowadził członek Akcji Katolickiej z członkiem Arcan Historii. Była to osoba, która bardzo blisko żyje z Panem Finsterem, pomimo tego, ze kiedyś publicznie odbierała mu prawo niesienia krzyża, ba nawet stania obok!

Oczywiście nas gorsza takie postawy i handlowanie Krzyżem Pańskim, celem uzyskiwania elektoratu i poklasku wśród wiernych. Władza świecka i duchowa powinny trzymać się od siebie z daleka, z korzyścią dla obywateli, tego w Chojnicach takie osobniki nie chcą zrozumieć.

Dodam też, że wspierają duchowo naszą organizację (SAH) osoby, które były księżmi, z dziwnych powodów z nimi dogadujemy się doskonale...Zresztą zwykle z czynnymi księżmi też.

Ostracyzm coraz szersze kręgi zatacza. Niedługo mnie do kościoła nie wpuszczą, bo jestem w Arcanach Historii...To się doigrałem ;)

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Społeczeństwo kontrolowane


Stowarzyszenie Arcana Historii otrzymało list. Niby nic niezwykłego, otrzymujemy wiele listów. Pod niektórymi nawet brak podpisów...Pod tym o którym zaraz napiszę lepiej dla nadawcy, aby się nie podpisał.

Oto treść listu:


Wszyscy wyraźnie widzą treść listu i podpis.

Zapytuję, co to są za praktyki?

Zacznijmy od pierwszego akapitu: "...o wskazanie liczby członków Waszego stowarzyszenia". Przepraszam, ale to jest forma inwigilacji organizacji społecznych. Poza tym, Pan burmistrz wielokrotnie wskazywał, że jesteśmy Jego opozycją co tym bardziej zniechęca do ujawniania jakichkolwiek kulis naszej działalności. Na gruncie prawnym burmistrz, wójt, prezydent nie ma żadnych instrumentów dozoru - pieczy nad działalnością stowarzyszeń. A źle rozumiana "konsultacja" przejawia się właśnie w tym liście. Oczywiście na tak postawione pytanie nie odpowiemy inaczej jak - nie Twój biznes Panie Finster.

Tutaj pojawia się też, odnośnie pierwszego akapitu pytanie - o listę stowarzyszeń do jakich trafiło pismo identycznej treści, z tego co się dowiedziałem, dostały je - Wspólna Ziemia, Projekt Chojnicka Samorządność i Fundacja Fuhrmana, czy jakieś jeszcze stowarzyszenia, fundacje? Pytanie jest po prostu bezcelowe (albo kamufluje celowe działania burmistrza, jako naszego opozycjonisty nr 1).

Akapit drugi: "Dane te posłużą ustaleniu reprezentatywności organizacji społecznych z terenu miasta Chojnice przy ewentualnym zasięganiu opinii w sprawach społecznych" [podkreślenie moje]

Skupmy się. Finster wskazuje, że oto liczba członków danej organizacji będzie kryterium kontaktu ze stowarzyszeniami celem prowadzenia konsultacji społecznych - tak więc jaka liczba będzie świadczyła o reprezentatywności? No dajmy na to, mamy stowarzyszenia ekologiczne - walczą w obronie i człowieka i przyrody ożywionej i nieożywionej - jakie liczby będą tutaj świadczyły o reprezentatywności? Jako członkowie 100 drzew, 13 krzaków i 34 osoby plus 2 psy, wystarczy dla Pana Finster? Uzna te liczby za reprezentatywne, czy nie?
Organizacja jeśli istnieje, a do tego jeśli ma formę prawną i jest rejestrowana w KRS, to bez względu na liczbę członków stanowi podmiot z którym władza samorządowa MUSI prowadzić konsultacje w zakresie zbieżnym z celami statutowymi danej orgnizacji. Liczba członków nie ma znaczenia dla przedmiotowej decyzji podejmowania konsultacji. To jest dla wszystkich jasne, i jest to kolejny dowód na wyciąganie infomacji, do których burmistrz nie ma prawa . Zresztą, Finster zapowiadał wielokrotnie - a szczególnie przed pierwszym spotkaniem Porozumienia Organizacji Pozarządowych Powiatu Chojnickiego - że cieszy się, iż będzie mógł zapytać o liczbę członków, działaczy itd. Zresztą ta fobia umiłowania ilościowych parametrów każdego działania u burmistrza jest przemożna, tylko sam nie bierze pod wzgląd, że myśląc w tym paradygmacie - ilościowym sam stawia się na skreślonej pozycji. Został wybrany przecież głosami MNIEJSZEJ części uprawnionych do głosowania chojniczan. Bo zagłosowało na Niego zaledwie ok. 1/3 dorosłych chojniczan. Stąd też ma legitymację mniejszościową, i chyba nie powinien być burmistrzem? No jest to realny problem reprezentatywności i legitymacji dla Jego działań...

Ostatni akapit:

"Proszę o podanie organu rejestrującego stowarzyszenie" - niezwykle istotna informacja w rzeczy samej...dla weryfikacji wcześniej pozyskanych danych.

Burmistrzowi życzę powodzenia w ustalaniu kryteriów reprezentatywności naszych działań, ale uprzedzam, że nie podejmowanie konsultacji z organizacjami społecznymi - funkcjonującymi legalnie w obliczu prawa, bez względu na to czy podają liczbę członków burmistrzowi czy nie, jest niezgodne z prawem.

Koledzy z PChS odpowiedzieli na pismo burmistrza i to zgodnie z prawem. Mam nadzieję, że ta odpowiedź PChS, której tutaj nie ujawnię była dla burmistrza wystarczającym pstryczkiem w nos...

Nie dajmy się kontrolować w działaniach społecznych burmistrzowi, który jak zwykle uzurpuje sobie prawa, którymi nie dysponuje. Działania burmistrza zniechęcają nawet do udzielania grzecznościowej odpowiedzi, w momencie w którym przecież nie ma prawnych podstaw do przekazywania takich danych. Od kiedy stosuje wszelkie formy politycznej - werbalnej represji i ostracyzmu wobec wybranych stowarzyszeń od tego momentu nie powinien liczyć na naszą otwartość i serdeczność, pozostaniemy na pewno na pozomie relacji jakie wyznacza prawo, nic więcej, nic mniej.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Złoty krąg sensu

Wielokrotnie próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się sukces wielkich firm jak Apple, Nike, czy też wielkich liderów (niektórzy oczywiście niechlubnie zapisalisię  na kartach historii, ale sukces - cel w swoim rozumieniu w dużej mierze osiągnęli).

Jakiś czas temu wpadła mi w ręcę książka Nie myśl o słoniu, wyjaśniające matryce fundamentalnych różnic pomiędzy poglądami elektoratu demokratów i republikan w USA. Całość rozważań udało się autorowi tak zredukować, że powstała dość klarowna i syntetyczna konkluzja. Oto kwestia identyfikacji i wiary w model "dobrego ojca" jedna sobie elektorat demokratów, a "surowego ojca" republikan. Myślę, że pozostaje taką hipotezę jedynie zweryfikować na polu emipirycznym, ale takich opracowań w USA nie brak. Mnie przede wszystkim zafascynowała prostota ukazania mechanizmu, wiadomo jest to generalizacja, ale jednak wydaje się być trafna. Książkę polecam lekturze.

Jak ma się ten powyższy akapit do rozważań o tytułowym "złotym kręgu"? Otóż "złotym kręgiem" jeden z mówców zaproszonych przez TED http://www.ted.com/talks/lang/en/simon_sinek_how_great_leaders_inspire_action.html(dokładnie Simone Sinek) nazwał swoją koncepcję wyjaśniającą mechanizm sukcesu liderów i wielkich marek.

Sinek stworzył trzy kręgi , a każdemy z nich przyporządkował główne pytanie, dla którego odpowiedzi można umieszczać w danym kręgu. Centrum stanowi krąg z pytaniem why?, następnie wyszczególnił krąg how ? i ostatni what?

Według Sinek'a wszystkie korporacje, przedsiębiorcy i liderzy są w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie what? Czyli co robimy? Są też i tacy zdolni, którzy odpowiadają na pytanie how? Czyli jak robimy? Ale zupełnie nieliczni stawiają sobie w ogóle pytanie - why ? Dlaczego to robimy? I tutaj kwestia materialnego podejścia nie ma znaczenia, bo na to można postawić sobie pytanie ostatnie - what? Ano trzepiemy kasę!

Właśnie klucz tkwi w mocno ideologicznym why? Przesłanie idei i pozyskanie "współwyznawców" może się okazać bardziej nęcące dla "konsumenta", aniżeli niższa cena, większe pieniądze - czy lepsze stanowiska dla kolegów "z linii politycznej".

Co to ma wspólnego z Chojnicami?

Kiedyś napisałem takiego posta o braku idei w działaniach chojnickich sfer politycznych

Dlatego też, wydaje mi się,że młodzi ludzie, którzy będą dojrzewać do samodzielnych wyborów politycznych w Chojnicach, będą szukać lidera, który będzie reprezentantem wspólnych idei, wartości, zapatrywań, a nawet wierzeń w jak najszerszym rozumieniu...Ponieważ już dziś wiemy, że ciężko o taką wspólnotę "ideologiczną" z obecną władzą w Chojnicach ergo możemy uznać za pewnik, iż już wkrótce ta władza i jej lider zejdą z piedestału na "śmietnik historii", bo nie reprezentują niczego co byłoby związane z hasłami otwartego społeczeństwa obywatelskiego. I nie zmienią tego swoją nieudolną retyroką i kłamstwami.

Siła tkwi w idei i determinacji, a nie w pieniądzach, układach, szachrajstwach i obłudzie okraszonej szantażami.

wtorek, 27 marca 2012

Parafia w Śliwicach





Gdyby ktoś z Państwa był zainteresowany dysponuję egzemplarzami książki naszego kolegi ze Stowarzyszenia Arcana Historii, Adama Węsierskiego. To Jego kolejna pozycja książkowa, pod tytułem Dzieje parafii św. Katarzyny w Śliwicach w okresie międzywojennym (1920 - 1939).

Wpisuje się doskonale w studia regionalne, jest napisana rzetelnie i ukazuje solidny warsztat doskonałego historyka lokalnej społeczeności.

Gdyby ktoś zechciał książkę otrzymać prosze o kontakt pod numerem telefonu 883-970-833, lub pod e-mailem: marcin.waldoch@gmail.com .



poniedziałek, 26 marca 2012

STOP dla GONGO

Sporo czasu minęło od kiedy napisałem artykuł pod tytułem GONGO - paradoks społeczeństwa obywatelskiego? http://polityka-chojnice.blogspot.com/2010/06/gongo-paradoks-spoecznstwa.html

Poruszyłem w nim ważne, według mnie, kwestie będące pomocnymi w kategoryzacji organizacji pozarządowych przez wzgląd na wymienione przeze mnie kryteria. Stąd wziął się skrót - Rządowo Organizowanych Organizacji Pozarządowych. Sam tekst był przejawem mojej postawy ideologicznej - nie godzącej się na coraz szersze korzystanie organizacji "pozarządowych" z funduszy publicznych w ramach grantów, projektów itd. Bo to tylko według mnie umacnia obciążenia podatkowe nakładane na obywateli, wzmacnia dominujące ideologie, staje się trampoliną polityczną dla "działaczy" za publiczny grosz. W tym wszystkim dostrzegam oczywiście wymiar pozytywny - coś mogłoby się nie ukazać, ale dzięki grantom się ukazuje - zostaje wydane, ale szkoda, że z podatków, a nie ze składek sympatyków i członków danej organizacji...

Skąd powrót do tematu?

Radosław Sawicki, prezes Wspólnej Ziemi i inicjator powołania jakiejś formy współpracy lokalnych stowarzyszeń zachęcił mnie początkowo do idei - pewnej agory wymiany myśli dla różnych stowarzyszeń ( o tym mowa: http://chojnice24.pl/artykul/12447/organizacje-pozarzadowe-razem/#comments ). Niestety mój wniosek, aby było to właśnie Forum pewnych stowarzyszeń przepadł w głosowaniu podczas spotkania Grupy Inicjatywnej. Początkowo się z tym pogodziłem, ale po rozmowach w środowisku Arcan, zmuszony jestem ostatecznie zmienić decyzję.

Niestety, po pierwszym spotkaniu i komentarzach jakie się pojawiają, oraz relacji po spotkaniu i rozmowach z kolegami z Arcan, Zarząd stwierdził, że nie będziemy się angażować w działalność nowo powołanego - Porozumienia Organizacji Pozarządowych Powiatu Chojnickiego.

Wielki wpływ na taką decyzję ma to, że orgnizacje znajdujące się w tym gronie czerpią na działalność z grantów i innych źródeł publicznych (w tym z eurokomuny), poza tym, niektóre z organizacji w ogóle nie mogą uchodzić za organizacje pozarządowe ponieważ ich działalność została zainspirowana przez porozumienie samorządowe - jednostek samorządu terytorialnego i wypełniają zadania, które są w dużej mierze w zakresie zadań własnych jednostek samorządów (lub powinny być w jakimś uczciwym systemie).

Członkom i wszysktim orgnizacjom biorącym udział w pracach POPPCh życzę wielu sukcesów w budowaniu mitu samoorganizacji i działania, i zachęcam do czerpania wzoru finansowania działań z Arcan Historii, które pieniądze czerpią od członków, sponsorów i ludzi identyfikujących się z naszymi akcjami. W ten sposób jako jedno z nielicznych stowarzyszeń w kraju nie ubiegamy się o środki publiczne i nie przeznaczamy "grosza od komunisty Kowalskiego" na "faszystowskie działania Arcan". Chodzi generalnie o to, że nikt z osób nas nie znających nie musi partycypować w naszych działaniach i to w sposób nieuświadomiony.

Życzę samoorganizacji, a nie życia na publicznym garnuszku!