czwartek, 28 lutego 2013

Pamiętajmy o Wyklętych!

Jutro Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Dziś w telewizji, którą generalnie omijam szerokim łukiem, widziałem program w którym wszyscy jakoś tak dziwnie mówili. Był Ziemkiewicz, był i prowadzący Pospieszalski. Byli i młodsi uczestnicy.

I tak, jedni podkreślają jak bardzo zapomniani byli Żołnierze Wyklęci...inni...jacy to byli leśni bandyci. Znam ten dyskurs od lat. Mierzi mnie on z każdej strony.

Żołnierzom Wyklętym, tak jak i w ogóle żołnierzom polskiego września należy się szacunek, wręcz bezrefleksyjny szacunek, bo byli to obrońcy Polski - i nieważne jakiej Polski, lewackiej, kato - prawicowej czy żydowskiej. Po prostu bronili polskiej racji stanu, stając się często mięsem armatnim interesów, których sami nie rozumieli. Bronili swojej ziemi, swoich rodzin, żon i dzieci. Bronili naszych przodków, kultury, języka i całej tej spuścizny po Rzeczypospolitej, którą komuna spuściła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego w kanał warszawskiej ulicy.

Jedni mówią o bohaterach, inni o bandytach. Jakoś nikt się nie zająknął o ludziach. O ludziach, którzy, tak samo jak sowieci, pchani przez ideologię i władzę ginęli jako ojcowie, synowie, mężowie, bo komuś tam w świecie nie styknęło na ropę, bo ktoś tam miał ambicję "Drag nach Osten", a kto inny internacjonalistyczny sztandar za którym skrywała się monarchistyczna struktura pseudoproletariackiej władzy.

Żołnierze Wyklęci, w dużej mierze, byli wierni od września 1939 aż do swej śmierci, często długo po maju 1945 walce o niepodległą Polskę. 1 marca jest Świętem, nie tylko - Dniem Żołnierzy Wyklętych, ale powiedziałbym dniem umiejętności walki o honor domu, języka, obyczajów i rodziny w perspektywie totalnej i ostatecznej klęski. Taka postawa to przykład do naśladowania, na trudne czasy, na te łatwiejsze, warto pamiętać, jak wiele może kosztować zachowanie i przekazywanie tożsamości - wtedy kiedy naprawdę zaczyna się ją ludziom odbierać.

Z pętli bipolarnej dyskusji, trzeba wybrnąć. Osadzić się można bardziej w perspektywie rozpatrywania ideologii, które niszczą i mordują ludzi, rękoma ludzi. Władza nie zna półśrodków, i skryje się pod każdym sztandarem, czy to czarnym czy czerwonym. To należy mieć w pamięci, tak bardzo jak tych, którzy walczyli o naszą wolność - według nas, choć chyba bardziej o tożsamość bez której nie ma wolności.

Żołnierze Wyklęci majora "Łupaszki" walczyli również na ziemi chojnickiej, a por. "Lufa" odbijał z chojnickiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego swoich przyjaciół z oddziałów 5 Wileńskiej Brygady Kawalerii w 1946 roku, latem.

Arcana Historii, dały tej sprawie pamięć i cześć w 2010 roku:







Chwała Walczącym Żołnierzom Wyklętym! Hańba ich ubeckim mordercom!

Arcana Historii zapraszają 01.03.2013 do Tucholi, do Kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała, na Mszę Świętą w intencji Żołnierzy Wyklętych!

wtorek, 19 lutego 2013

Finster w kaplicy nie wie co mówi...

Pod poniższym linkiem nagranie słów burmistrza Finstera:

http://forum.pomorska.pl/zdewastowany-pomnik-zolnierzy-radzieckich-naprawia-przy-lepszej-aurze-t143298/page__pid__1272365

Zapraszam do zapoznania się z indolencją historyczną.

Jak zrozumieć te słowa: To taki specjalny, symboliczny, podwójny wymiar, przypominający też o tym, że z jednej strony armia radziecka wyzwalała Chojnice, ale z drugiej strony żołnierze radzieccy dokonali wielu krzywd na chojniczanach, na naszych mieszkańcach. Te dwie sprawy ze sobą nie mają związku, natomiast to jest historia, o której musimy pamiętać, o jednej jej stronie i o drugiej stronie.  Wypowiedziane przez Arseniusz Finstera...

wtorek, 12 lutego 2013

Protestu nie będzie!


Szanowni Państwo,

W tym roku, jak co roku, burmistrz Arseniusz Finster pokłoni się czerwonej gwieździe na Cmentarzu Żołnierzy Sowieckich. Dotąd czynnie, jako stowarzyszenie, występowaliśmy przeciwko tej praktyce. Jednak tym razem Arcan Historii zabraknie podczas tej "ceremonii". 

Zarząd Arcan Historii nie zgłosił w tym roku zgromadzenia publicznego i nie będzie jego organizatorem, z kilku przyczyn:

- przez kilka lat usiłowaliśmy zwrócić uwagę na palący problem hańbienia polskich symboli narodowych przed symbolami totalitaryzmu
- podejmowaliśmy próby dokonania zmian napisu na pomniku na ścieżce zgodnej z obowiązującym prawem, angażując w proces radnych i instytucje z Gdańska i Warszawy, takie jak Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Instytucje te przychylały się do propozycji Arcan Historii. Niestety burmistrz miasta Chojnice oraz Rada Miejska są zbiorem osób o przewadze sympatii pro - sowieckich, w ujęciu historycznym.
- Arcana Historii podjęły wszelkie działania, które miały doprowadzić do zmiany napiętej sytuacji. Wszystkie nasze propozycje zostały odrzucone przez burmistrza, a władze miasta z pełnym zlekceważeniem podeszły do naszych akcji mających na celu łagodzenie napięć wywołanych pamięcią o bolesnej przeszłości.
- w tym roku lokalna władza, tak świecka jak i kościelna, przekroczyła rubikon hipokryzji mieszając włodarza Chojnic hołdującego Sowietom w obchody rocznicy męczeńskiej śmierci chojnickiej franciszkanki. Odczytujemy to jako manipulację, i konsekwentnie manifestując przed cmentarzem musielibyśmy manifestować przed kościołem, a tego nie uczyni nikt z nas. Z przykrością po prostu patrzymy na rozwój sytuacji i relacje na linii władza samorządowa Kościół katolicki. Czy pewni ludzie dla władzy są w stanie zrobić wszystko? W Chojnicach chyba tak!

Tym wszystkim, którzy przez pięć lat walczyli, ramię w ramię, z Arcanami Historii przeciwko epigonom i apologetom systemu totalitarnego, przeciwko symbolom bestialskiego komunizmu, z serca dziękujemy. Pamięć o prawdzie nie zaginie, a praktyki władzy nie ulegną zmianie, dopóki nie zmienimy tej władzy. W całości winnej eskalacji zła i radykalizacji postaw.

Dotąd za wszelkie "zło" można było obwiniać Arcana Historii. Budowano mit, ustami burmistrza, o tym, że tylko Arcana Historii - "paru oszołomów" jest przeciwko chlubnej praktyce hołdowania Sowietów. Arcan nie będzie, ale przypuszczamy, że będą po prostu obywatele - niezrzeszeni mieszkańcy miasta, którzy tak samo jak i my mają dość praktyk rodem z głębokiego stalinizmu.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Bałwochwalstwo - odradzam!

Arseniusz Finster odradza organizacjom społecznym zaangażowanie się w politykę. Odradza działalność polityczną. Przestrzega przed tym co głosi PChS, będzie na nas patrzył i monitorował, uważa, że ŻERUJEMY na biedzie. Ten zaostrzający się język, wpisuje się w słowa Spinozy, o tym, że rzecz objawia swoją naturę w chwili upadku...

Generalnie można podsumować przesłanie burmistrza do mieszkańców miasta Chojnice, mniej więcej tak: mnie słuchajcie ich znieważajcie.

Co proponuje PChS? Przede wszystkim krytyczny ogląd rzeczywistości w jakiej żyjemy. Nasze działanie będzie niejako pochwała krytycznego rozumu, który nie godzi się na bałwochwalstwo - czyli na postawę do jakiej chciałby zmusić chojniczan Arseniusz Finster. 

Bałwochwalstwo to po prostu cześć oddawana jakimś bożkom, bałwanom dosłownie, z religijnym namaszczeniem. Jest to postawa niegodna człowieka świadomego, nie dopuszczająca w swym myśleniu zabobonów w stylu bałwochwalstwa. 

Oczywiście, rozumiemy taktykę władzy, która na bałwochwalstwie uprawnia swoje rządy, ale wmawianie obywatelom, że jest się jedyną nieomylną i niezastąpioną istotą ziemską o boskich cechach uprawniających do nadawania znaczenia jednym i odmawiania innym działaniom zakrawa na kpinę. 

Bałwochwalstwa uprawiać nie będziemy, a mieszkańców pobudzimy do krytycznego osądu. I w odróżnieniu od Arseniusza Finstera, biedę będziemy zwalczać, a nie pogłębiać poprzez złe sprawowanie władzy. To przecież Chojnice są jednym z biedniejszych miast na Pomorzu...Słowa burmistrza do PChS, to mniej więcej to samo co komuniści mówili do dzialaczy "Solidarności", że na ciężkiej pracy robotników starają się wykoleić "ten kraj". Tak i my zdaniem Finstera, staramy się wykoleić "te Chojnice" na biedzie...Sofizmaty, goni sofizmat...a władza zaczyna gonić swój ogon.

niedziela, 27 stycznia 2013

Chojnicki wrzesień 39'

Mam przyjemność poinformować, że ukończyliśmy wraz z Andrzejem Lorbieckim pracę nad książką o kampanii wrześniowej na ziemi chojnickiej. Książka ma 400 stron!

W niej znajdują się między innymi:

- charakterystyka ziemi chojnickiej w przededniu wybuchu wojny
- walki polsko - niemieckie minuta po minucie
- relacje świadków
- bogaty materiał faktograficzny
- nieznane dokumenty, mapy, wspomnienia
- sylwetki dowódców
- walka z niemieckim pociągiem pancernym
- prawda o szarży pod Krojantami
- obrona Chojnic
- mity chojnickiego września
- szczegółowe listy poległych
- rekonstrukcja zdarzeń


Materiał oddałem do korekty i składu. O terminie wydania i oficjalnym tytule poinformuję wkrótce!
Książka niesie za sobą śmiałą tezę o wybuchu wojny, właśnie tutaj, w Chojnicach. To na chojnickiej ziemi, żołnierz niemiecki rozpoczął II wojnę światową!

Książka oparta jest o materiały archiwalne z archiwów w Polsce i Wielkiej Brytanii.

Ten tytuł miał się już ukazać w 2009 roku, nie udało się to wtedy, przez wzgląd na decyzję o pogłębieniu kwerend zagranicą. Przyniosło to nieoczekiwanie owocny efekt. To była dobra decyzja. W książce jest ponad 130 zdjęć! Kilkadziesiąt stworzonych przez nas map, dziesiątki schematów i tabel. 


środa, 23 stycznia 2013

Niegrzeczni chłopcy

Władze miasta przerażają lokalną ludność współczynnikiem inteligencji, oto Edward Pietrzyk poucza mnie w "Gazecie Pomorskiej":

Zgłosił się ostatni - mówi wiceburmistrz. - Było osiem czy dziewięć osób chętnych, przyjęliśmy, że decyduje kolejność zgłoszeń. To na pewno nie jest zemsta polityczna, ja nie miałem żadnego zalecenia od burmistrza, ale muszę przyznać, że jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Były wielkie oczekiwania w związku z jego udziałem w pracach nad strategią i czego się doczekaliśmy? Tak się nie wolno obrażać... 

[chodzi o niedopuszczenie mnie do prac komisji konkursowej]


Ustosunkuję się do tych enuncjacji Pana Edwarda, wyrażając swoją opinię.

Otóż, dla mnie wiele do życzenia pozostawiają osoby zajmujące stanowiska publicznie eksponowane, takie jak wiceburmistrz, czy burmistrz. Zastrzeżenia można mieć też do radnych, szczególnie o proweniencji komunistycznej takich jak Antoni Szlanga, ale i do osób z Zespołu prof. Dutkowskiego, takich jak Pan Wojnarowski, który pozwala się bezprawnie tytułować doktorem, czy też takich którzy są pełnomocnikami burmistrza Finstera, a kiedyś byli pełnomocnikami Służby Bezpieczeństwa PRL. Takich zastrzeżeń wobec władz w Chojnicach można zebrać całkiem sporo - jakieś 14 lat!

Pouczanie osoby zaangażowanej publicznie, niczym przedszkolaka - posługując się dziś już wątpliwym, autorytetem burmistrza przez człowieka, który upowszechniał idee marksizmu - leninizmu i na tym zarabiał na życie, to jest właśnie obraz porażki chojnickiej demokracji. 

Burmistrz Pietrzyk twierdzi, że się obraziłem. Celne spostrzeżenie, obraziłem się na ignorancję, indolencję i ogólne chamstwo jakie panuje pod auspicjami władz Chojnic. Obraziłem się za hołodowanie mordercom Polaków - Bohaterom ZSRR. Obraziłem się za Wasze manipulacje i kłamstwa, a na koniec to się obraziłem dobitnie w poniedziałek jak dzwoniłem do burmistrza Pietrzyka, który przyciśnięty gradem moich pytań o powody niedopuszczenia mnie do prac w komisji był w stanie tylko wystękaćć ..."bo był Pan ostatni na liście...no kurde...kurde...no ostatni". To jest Wasz autorytet, i Wasz poziom. 

Jesteście przedstawicielami tych grzecznych chłopców - tych co to donosili, wspierali morderców - system komunistyczny, tych co to trzymają sztamę z elementami z przestępczego świata w garniturach, z byłymi prokuratorami PRL-u, którzy skarżyli gdyńskich stoczniowców. To jest Wasz poziom "chojnicka elyto". 

Burmistrz "No Kurde" to symbol Waszego totalnego upadku. Niestety mieszkańców macie w D...no kurde, mam rację? Ze społeczeństwa robicie sobie pośmiewisko. Pana Pietrzyka, będę odtąd witał oficjalnie: Dzień dobry Panie "No Kurde". Podobnie Pana Buławę z referatu Kultury i Sportu. Panowie, "no kurde i no karwa". Uosobienie chojnickich cnót wszelakich.

Mam osobiście do przekazania władzy tylko tyle: kości zostały rzucone. 



wtorek, 22 stycznia 2013

Skąd na kino?

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że w Chojnicach może zabraknąć kina...A przynajmniej możliwości techniczne obecnego projektora nie odpowiadają "duchowi czasów", więc o ile sala kinowa nie znikinie, to pozostanie martwa.

Byłem w ostatni piątek w ChDK, według planu miał się odbyć seans "Atlasu Chmur", ale niestety nie odbył się, bo kurier nie dojechał, jak poinformował mnie pracownik ChDK. No rzeczywiście, żyjemy na dalekiej ziemi, skoro kurier nie dojeżdża...

Jednak problem chojnickiego kina jest palący, tym bardziej, że do większych miast mamy 100 i więcej kilometrów, a to powoduje, że rodzina na dobry film raczej pozwolić sobie nie może, bo wiadomo jakie są w Chojnicach zarobki.

Nowy dyrektor ChDK już podczas pierwszych wywiadów, zgłosił palący problem jakim jest pozyskanie cyfrowego projektora dla ChDK. Prosił o pomoc miasta, burmistrz odpowiedział na to wezwanie podczas innej konferencji deklarując pomoc i to, że pieniądze się znajdą.

Chodzi o 800 tysięcy złotych!!! To nie mało, prawda?

Stąd zainteresowałem się, jak można pozyskać taki projektor cyfrowy, ale nie angażując tak wielkich pieniędzy. Okazało się, że kino chojnickie musiałoby najpierw zgłosić akces do Sieci Kin Studyjnych, prowadzonych przez Filmotekę Narodową www.kinastudyjne.pl .

Na stronie jaką zamieściłem, znajduje się regulamin Sieci, jeśli chojnicka placówka go spełnia, to może wysłać zgłoszenia (formularze dostępne na stronie). A w konsekwencji uzyskać spore dofinansowanie równe 50% wartości projektora!

Ale teraz najlepsze!

Tak dyrektor Krajewicz, jak i Pan Finster mówią o sumie 800 tysięcy złotych, na sam projektor, wskazują, że modernizacja sprzętu audio nie wchodzi w ogóle w grę!

Mylę się oboje. Skontaktowałem się z Filmoteką Narodową i z Państwowym Instytutek Sztuki Filmowej. Otóż zakup projektora u dystrybutorów takich urządzeń, jak Art - Tech, Kinekspert, Cineprojekt, czy Sony, to UWAGA!!! pomiędzy 160 - 300 tysięcy złotych!!! Z czego, przypominam PISzF dofinansuje nam 50%, jeśli zgłosimy akces do Sieci Kin Studyjnych.

Teraz najlepsze na zakończenie, ile mi zajęło ustalenie tych szczegółów, ośmieszających według mnie wypowiedzi tak Pana Krajewicza, jak i Finstera, otóż zajęło mi to 15 minut.

Ceny takie o jakich mówi Radosław Krajewicz obowiązywały, około 2 lata temu! Pan Krajewicz jest człowiekm młodej daty, i powinien chyba myśleć w kategoriach dnia jutrzejszego, a nie polegać na przeterminowanych wiadomościach. Wykazał się sporą [...] nonszalancją
 na samym starcie swojej kariery w Chojnicach.

Ciekawostka na sam koniec, na sprzęt audio też jest osobny program dofinansować z PISzF. Proszę i tam aplikować.

Liczę na to, że dzięki małej inwencji z mojej strony, miasto zaoszczędzi około 600-700 tysięcy. Czy znajdzie się wtedy parę tysięcy w budżecie na usunięcie Czerwonych Gwiazd i pomnika Bohaterów ZSRR? A można i kawałek drogi za to wykonać, a ile chodnika położyć...A ilu głodnych nakarmić?

Podałem dość szczegółów, a teraz wzywam osoby odpowiedzialne, do podjęcia odpowiednich działań. Bo mam zamiar korzystać z chojnickiego kina!


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Zemsta polityczna

Jak co roku w Chojnicach, tak i w tym roku powołano Komisję konkursową do opiniowania ofert w otwartych konkursach ofert na wykonanie zadań publicznych przez organizacje pozarządowe.

W latach 2011 i 2012 byłem członkiem tejże komisji. W roku 2012, sam Arseniusz Finster, pochwalił mnie publicznie, co podały media, za moją pracę w ramach komisji i wdrożenie w niej nowatorskich rozwiązań pozwalających na pełną transparentność działań komisji i samego rozdziały środków (w zakresie kultury).

W tym roku, jak i w poprzednich latach, zgłosiłem swoją kandydaturę na członka komisji. Jak się dowiedziałem, moja kandydatura została przyjęta. Co bardzo mnie ucieszyło. Tak prezentowała się lista kandydatów:

Lista kandydatów na członków komisji oceny ofert na realizację zadań publicznych:

  1. Leszek Karasiewicz
  2. Zbigniew Szyszka
  3. Mieczysław Bloch
  4. Jarosław Frączek
  5. Marek Czajka
  6. Krzysztof Pestka
  7. Anna Jażdżewska
  8. Marcin Wałdoch
Chojnice, 2013 r.

Źródło: www.miastochojnice.pl

Oto moje zgłosze:



W międzyczasie, otrzymywałem od osób postronnych informację, że prace komisji już wystartowały. Zaniepokojony tym, zadecydowałem zadzwonić do Referatu Kultury i Sportu, gdzie nikt nie odpowiedział mi jednoznacznie na pytanie o to czy jestem członkiem komisji. Podano mi natomiast zarządzenie burmistrza wskazujące członków komisji (nr 97/2012), którego nie znalazłem na BiP-ie chojnickim. 

Zadzwoniłem ponownie, Pan Zbiegniew Buława poinformował mnie, że burmistrz Chojnic nie przyjął mojej kandydatury na członka komisji - i tak wynika z zarządzenia.

Kolejny telefon wykonałem do burmistrza Edwarda Pietrzyka, ten z kolei poinformował mnie, że nie zostałem przyjęty do komisji, ponieważ moje zgłoszenie wpłynęło ostatnie! 
Tylko, że było 8 kandydatów, a żaden regulamin nie wskazuje, że nie może ich być choćby 50! Natomiast określa liczbę minimalną - 4 osoby!

Podsumowując. Poświęciłem prywatny czas, pracując jako członek komisji w latach poprzednich, wiązało się to też z chęcią wdrażania zmian prowadzących do pełnej transparentności rozdziału środków. W tym roku po prostu przeprowadzono siłową akcję - wykluczenia mnie z przestrzeni publicznej poprzez zarządzenie burmistrza. Przecież - chciałem w tym roku być członkiem komisji ds. sportu, a to już chyba za wiele, prawda? 

W Chojnicach można wydawać setki tysięcy na kolegów i ich zachcianki, na park wodny, galerie i inne bzdury pro - układowe, ale nie można przyjąć do komisji, która rozdziela pieniądze, bo wtedy być może Ci którzy mają dostać pieniądze ich nie dostaną. Czy taka jest logika tego miasta? Układowa? Czy to tylko osobista i polityczna zemsta burmistrza Chojnic, wyraz jego małostkowości? Bo wystąpiłem z Rady Strategii (bzdurnej po prostu)?

Ludzie u władzy, to niestety towarzystwo niskich lotów. Ciśnie się na usta pewna trawestacja...

Oczywiście sprawę uważam za skandal, ale nie zniechęcam się tym. Już wkrótce wybory, odmienimy to miasto, obiecuję to Wam Chojniczanie!


piątek, 18 stycznia 2013

PChS nową siłą polityczną w Chojnicach

Dziś PChS oficjalnie przyznał się na konferencji prasowej do swych politycznych ambicji. 

Wkrótce kolejne konferencje, które zresztą będą się odbywały cyklicznie. 

W międzyczasie założyliśmy profil na facebooku, gdzie na bieżąco będą się pojawiać wpisy dotyczące naszej działalności: http://www.facebook.com/PChSChojnice .

Przy okazji, dziękuję Jackowi Studzińskiemu za rok ciężkiej pracy i życzę powodzenia Barbarze Strzałkowskiej w realizacji naszych celów, których osiągnięcie ma się przełożyć na poprawę jakości życia w naszym mieście!


sobota, 5 stycznia 2013

Niemczy w Chojnicach?

W Chojnicach wielokrotnie pojawiał się temat zmiany nazw ulic. Najpierw jednak, należy chyba wziąć się za gruntowne przeglądanie tego, jak nazwiska polskich wieszczy, tudzież bohaterów walki o niepodległość są prezentowane na ulicznych oznakowaniach.

Jest w Chojnicach ulica Niemcewicza, tak też każdy kto ma GPS może łatwo dotrzeć na taką ulicę. Niestety, ale po tym, kiedy się tam znajdzie może zacząć sobie zadawać pytanie o to, czy jaja z niego robi sobie GPS, czy też urzędnicy miejscy,bo zobaczy taki oto obrazek:

                                         Zdj. Autorstwa Magdy i Łukasza (świetny pierce'er i tatuażysta) .

Prosimy urzędników o poprawienie oczywistego błędu pisarskiego ;) i liczymy na to, że ten kto dojedzie według GPS do Chojnic, nie trafi na tablicę "Chójnice". Wiadomo błąd niewielki, ale miejscowość nie ta...

Panu Niemczewiczowi gratuluję patronatu nad ulicą...

Burmistrz i władza w Chojnicach lubią rzucać frazesy o tym, jak to się wspaniale w Chojnicach dzieje, szkoda tylko, że mówią (tylko mówią) o rzeczach wielkich, a na małe, lecz istotne, nie mają baczenia.




czwartek, 3 stycznia 2013

Facebook: milczący protest

Zapraszam na nowo założoną stronę na facebooku. Jej celem jest propagowanie idei protestu przeciwko hołdowaniu Bohaterom ZSRR. Proszę udostępniać stronę:

http://www.facebook.com/MillczacyProtestPrzeciwkoHoldowaniuBohateromZsrr

Przypominam 14 lutego 2013 roku Stowarzyszenie Arcana Historii organizuje protest przeciwko hołdowaniu Bohaterom ZSRR przez władze Chojnic.

sobota, 22 grudnia 2012

Jak płacić za śmieci?

Ustawa o utrzymaniu czystości w gminach, popularnie znana już jako "ustawa śmieciowa", stanowi niemały problem tak społeczny, jak i na polu ekologii. 

Zagospodarowanie odpadami to bardzo wrażliwy temat, który prędzej czy później musiał zostać rozpatrzony przez polskiego ustawodawcę w świetle jego zobowiąń wynikających w uczestnictwie w UE. 

Niestety, mało istotny problem jakim jest opłata za śmieci (bo jaki to procent domowego budżetu?) urósł do rangi pierwszego tematu w dyskursie na linii władza - samorząd - obywatele. Jest to oczywiście obciążenie budżetu domowego, ale w Polsce Tuska ceny rosną na wszystkich produktach - usługach. W mojej opinii, jest to temat nadmuchany, a narzucone celowo przez ustawodawcę ograniczenia mające na celu zawężenie metod tak naliczania opłat jak i doboru przez gminę firm obsługujących zarządzaniem odpadami komunalnymi jest kolejnym krokiem łamania swobód obywatelskich - to raz, i dwa drogą do jakiejś formy zinstytucjanolizowania możliwości wdrażania kolejnych zobowiązań wobec obywatela. Tak naprawdę kwestia metody naliczania opłat zepchnęła ma margines dyskusji (albo i poza) kwestię ograniczania swobód obywatelskich właśnie poprzez wprowadzenie tej ustawy.

Zastanówmy się nad kolejnymi dwoma zagadnieniami, 1) metoda naliczania opłaty - ustawodawca daje wybór spośród trzech opcji a) od mieszkańców w danym gospodarstwie domowym, b) od zużytej wody, c) od metrażu; 2) śmieci a możliwości nadużycia władzy.

1) W Chojnicach radni zadecydowali - opłata będzie naliczana od mieszkańców w danego gospodarstwa domowego. Optowałbym za metrażem. Wybór przyjęty w Chojnicach uderza w mieszkańca. Choć niewiele było dostępnych opcji, to właśnie zajmowany metraż najczęściej odzwierciedla status mieszkańca. Obecnie niestety Pan X zajmujący z żoną dom o powierzchni 200 metrów kw. zapłaci tyle samo od osoby, co 5 osobowa rodzina z mieszkanka 48 m.kw. 

2) Nieszczęśliwa ustawa - w której to gmina będzie dobierać odbiorcę śmieci dla obywateli to jest najwyższa forma socjalizmu. Ciekawe kiedy władza będzie nam wybierać piekarza? Kuriozalna sprawa. Będziemy też się wszyscy zastanawiać, dlaczego taka, a nie inna firma wygrała przetarg. A wiadomo - że na śmieciach nieźle się zarabiało, tak przynajmniej dawniej bywało. Każdy kto wywoził śmieci, ten się mógł sporo i narobić, ale i zarobić. 

Szkoda nas, obywateli, szczególnie tych, którzy żyją w sporych, ubogich rodzinach, ale i tych po prostu ubogich. Bo niedość,że ubogi śmieci produkuje zwykle mało, to jeszcze zapłaci za nie tyle ile nie powinien, tylko dlatego,że żyje. Metraż byłby najlepszym punktem odniesienia, praktycznie nie widzę słabych stron takiego zastosowania. Może mi je ktoś wskazać?

Oczywiście wszyscy pragniemy ładu i czystości, doskonałego środowiska etc., ale płacić nikt nie chce, a teraz jeszcze bunt wobec ustawy śmieciowej zmusi ludzi do kolejnych uników. Przypuszczam, że nieco lokatorów "ubędzie" ze stanu...Kolejny przykład jak władza zmusza ludzi do głupoty, za którą później będzie ich karać.


wtorek, 18 grudnia 2012

Projekt Porto Alegre w Chojnicach

Czasami myślę, że przesadzam ze słowem projekt. Co by to nie było, to dla mnie jeśli jest cel do osiągniecia, to uważam, to za projekt, a nie program. Dlaczego? Bo projekt jest dla mnie, tak literalnie przyjmując, z jednej strony wstępną wersją jakiegoś planu, a z drugiej stanowi w dalszej perspektywie zamierzony plan działania. Natomiast program rozumiem zaledwie jako jakieś założenia i postulaty. Stąd projekt bardziej przypadł mi do gustu, szczególnie jeśli myślę o przyszłości Chojnic. 

Wielokrotnie podkreślałem, że Chojnice nie mają dalekosiężnego planu rozwoju. Jesteśmy niczym Europa Zachodnia - która nie wie tak naprawdę, ani dokąd zdąża, ani po co. Pozbawiona wartości i aksjologicznych założeń, sama pozbawia się możliwości projektowania swojej przyszłości. Podobny proces ma miejsce w Chojnicach. Myślenie w krótkiej perspektywnie, opartej jedynie o politykę korzystania z pieniędzy unijnych w nowym rozdaniu budżetowym Unii. 

Szukając rozwiązań, dla tego, jak nazywam to zjawisko - uwiądu teraźniejszości (rozumianej jako innercji politycznej preferującej zamknięte struktury władzy), natknąłem się na bardzo ciekawą koncepcję, pewnie wielu już znaną, dotyczącą wdrażania działań demokracji uczestniczącej w wydaniu z brazyliskiego Porto Alegre. 

Liczne spory na linii obywatel(e) władza w Chojnicach, odrzucanie lub zbywanie inicjatyw obywatelskich wychodzących spoza kręgów objętych środowiskiem ludzi władzy, wskazuje jak bardzo przeciętny chojniczanin jest pozbawiony prawa głosu co do miasta - środowiska - w którym żyje. Tak też rodzi się postulat upodmiotowienia jednostki i poszerzenia strefy demokracji. Mający zawsze na względzie dane ilościowe burmistrz Arseniusz Finster i jego "dwór" powinni być z takich propozycji, jakie przedstawię, niezwykle zadowoleni. W końcu zawsze zapytywali - jakim prawem Ten czy Tamten wypowiada się w imieniu innych. Niech więc każdy zacznie mówić, niech zacznie mieć prawo, mówić w swoim imieniu.

Ideał demokracji uczestniczącej zasadza się na koncepcji bezpośredniości udziału obywateli w rządach i nie potrzeba tutaj zmian w prawie, którego przecież w Chojnicach nie zdołalibyśmy zmienić w sensie ustawowym. Raczej chodzi o zmianę kultury politycznej i praktyk rządzenia. Oto, tak jak i we wspomnianym Porto Alegre, to mieszkańcy mogliby współdecydować z władzami miasta o przeznaczeniu środków w ramach wydzielonego budżetu partycypacyjnego (powiedzmy, że na ten cel w budżecie na 2014 rok zarezerowanoby 10%, czyli ca. 10 milionów złotych o których przeznaczeniu decydowaliby mieszkańcy miasta). Potem oczywiście ten pułap powinno się powiększać.

Jak to by wygladało w praktyce?

Przede wszystkim należałoby powołać dwa ciała - Radę do spraw Budżetu Partycypacyjneg (władze miasta+organizacje społeczne+plus chętni uczestniczyć obywatele+plus siła fachowa - urzędnicy+przedstawiciele Organizacji Forum Mieszkańców). Drugim ciałem winna być Rada do spraw Organizacji Forum Mieszkańców - która rokrocznie, powiedzmy w maju organizaowałaby na świeżym powietrzu spotkanie tysięcy mieszkańców miasta, którzy rozstrzygaliby o priorytetach nakładu środków w ramach budżetu partycypacyjnego. W mniejszej skali pracę nad kwestiami wyłonienia kategorii nazwanych później priorytetami powinno się podjąć przy pomocy pracy urzędników, którzy odwiedziliby każdego domostwo w Chojnicach, aby uzyskać punktowaną listę takich kategorii wskazanych przez mieszkańców. 

Osobnym ciałem w ramach Organizacji Forum Mieszkańców (do którego wstęp powinni mieć mieszkańcy od 16 roku życia, z prawem głosu) powinna być Komórka do spraw Futurologii, która powinna tworzyć, na podstawie postulatów mieszkańców i wiedzy fachowej, dalekosiężny plan rozwoju miasta. 

Wszystkie siły i środki miasta powinny być zaangażowane we wdrożenie takiego projektu, nazwanego przeze mnie Projekt Porto Alegre. Postaram się w tym zakresie zachęcić Projekt Chojnicką Samorządność, aby oficjalnie wystapił z taką inicjatywą do burmistrza Chojnic i Rady Miejskiej w Chojnicach. 

Przypadek Porto Alegre, miasta, które dzięki demokracji uczestniczącej w ciągu kilkunastu lat zdołało wciągnąć w procesy decyzyjne dziesiątki tysięcy mieszkańców, a przy tym usprawnić infrastrukturę miasta w skali nieporównywalnej w danym czasie do żadnych innych ośródków miejskich w Brazylii, wydaje się być wystarczającym dowodem, abyśmy poważanie zastanowili się czy najlepszym remedium dla naszej wspólnej w tym momencie nieporadności nie jest czasami demokracja uczestnicząca, czyli de facto "mądrość zbiorowa". 

Jeśli kogoś interesuje więcej faktów na temat demokracji uczestniczącej, to polecam książkę Rafała Górskiego, Bez państwa. Demokracja uczestnicząca w działaniu, która żywo mnie zainspirowała na rzecz działań w kierunku wdrożenia demokracji uczestniczącej w Chojnicach. 

To może być rzeczywista ewolucja w stylu rządzenia miastem, w wdrażaniu postulatów mieszkańców, w autentycznym kontakcie władz z mieszkańcami oraz w wykreowaniu wizji miasta, które oprze się kryzysowi i stanie się przykładem rozwoju dzięki, autentycznej i otwartej współpracy wszystkich jego mieszkańców na rzecz zarządzania naszym wspólnym dobrem jakim jest budżet miejski i zasoby miejskie. 

Wielkie zadanie w celu zainicjowania tego projektu, z rokowaniem na sukces leżeć będzie po stronie pracowników Urzędu Miejskiego i władz miasta Chojnice. Tylko Oni posiadają odpowiednie zasoby aby nadać impet temu zadaniu, co mogą wykonać z korzyścią dla nas wszystkich.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Informacja publiczna w Chojnicach - tajne przez poufne?

Pytanie z tytułu posta wydaje się trywialnie proste, wystarczy przecież zajrzeć na BiP Chojnice i sprawdzić oświadczenia majątkowe za zeszły rok. 

I tak dowiadujemy się, że Sekretarz Miasta, Dyrektor Generalny Urzędu Miejskiego w Chojnicach osiągnął w zeszłym roku dochód w wysokości prawie 165 tysiące złotych, wynikający z stosunku pracy. 

Te dane jednak nie wystarczyły Panu Mariuszowi Janikowi, który w piśmie z 4 czerwca 2012 roku zażądał od burmistrza miasta Chojnice podania: "jakie są łączne koszty poniesione przez Gminę Miejską Chojnice w związku z zatrudnieniem Roberta Wajlonisa w roku 2011".

Burmistrz wyjaśnił, że Robert Wajlonis zatrudniony jest w Urzędzie na podstawie umowy o pracę, a udzielenie informacji o jego wynagrodzeniu stanowiłoby naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych oraz stanowiłoby naruszenie prawnie chronionych dóbr osobistych pracownika.

Według mnie dziwne i pokrętne tłumaczenie burmistrza, zresztą okazało się, że Wojewódzki Sąd Admistracyjny w dniu 14 listopada wydał wyrok w którym uchyla decyzję burmistrza z 6 czerwca - stanowiącą odwpowiedź burmistrza na zapytanie Mariusza Janika. Co więcej bito pianę i skierowano sprawę na złe tory, bo informacja o wynagrodzeniu jak wskazaliśmy wyżej dostępna jest na stronach BiP miasta Chojnice. Mariusz Janik nie pytał o wynagrodzenie, a o "łączne koszty".

Z meritum sprawy rozstrzyganej przed WSA w Gdańsku wynika tyle, że miasto Chojnice źle zinterpretowało zapytanie Mariusza Janika. Decyzja burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera o odmowie udzielenia informacji publicznej w zakresie zapytania Mariusza Janika została uznana przez WSA za bezzasadną i stąd jednocześnie WSA odmowę uchyliło wyrokiem. 

Mieszkańcy Chojnic szcególnie powinni skorzystać na takim rozstrzygnięciu bo wskazuje ono, że urzędnicy, funkcjonujący za publiczne pieniądze, nie mają prawa odmawiać nam dostępu do informacji publicznej. 

Mam nadzieję, że Mariusz Janik będzie nas nadal informował o swoich działaniach, które w mojej opinii wpisują się w typowe działania monitoringu działań władzy samorządowej. 

No i może dowiemy się konkretnie jakie są koszty ponoszone - jak w zapytaniu wskazano. Panie Mariuszu, a może by tak jeszcze dopytać o zastępców burmistrza?