środa, 8 maja 2013

Książka o chojnickim wrześniu 39'

Finalnie, w 2014 roku zostanie wydana przez jedno z warszawskich wydawnictw książka o walkach we wrześniu 1939 na ziemi chojnickiej. Książkę wielokrotnie reklamowałem, więc nie będę się powatarzał. Jest doskonała, wiele dokumentów na które się powołujemy, jako autorzy, zostały przywołane po raz pierwszy.

Także, w 2014 roku książka autorstwa Andrzeja Lorbieckiego i Marcina Wałdoch ukaże się w nakładzie 4.000 egzemplarzy ! Starczy dla wszystkich zainteresowanych. Jest to owoc kilku lat pracy, mamy nadzieję, że wyjaśnia wiele kwestii i jeszcze więcej kwestii problematycznych ukazuje.


środa, 17 kwietnia 2013

Chojnickie migracje w dobie globalizacji

W jaki sposób można mówić o rozwoju bez szansy na pracę dla młodych ludzi?

Jak można chwalić się inwestycjami w hospicja, przy ewidentnie starzejącym się społeczeństwie? Dlaczego określa się politykę "przyszłości" według postaw roszczeniowych przetransmitowanych na szczebel władzy lokalnej? Jaka jest, uczciwie rzecz ujmując, w ogóle szansa na rozwój miast, które nie należą do grona 8 największych aglomeracji w Polsce?

Chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy. Małe miasta, stają się osiedlami emerytów i rencistów. Kapitał zgromadzony w wielkich aglomeracjach, kusi młodych ludzi, nawet jeśli ceną ma być utrata tożsamości, i późniejsze zagubienie niczym XIX wiecznych chłopów małorolnych uciekających z zadłużonych parceli do powstających fabryk. 

Niestety, tak ukochane możliwości, są kupowane za realną siłę nabywczą jaką jest pieniądz. Poczynając od butów, a kończąc na domach. O ile wszędzie liczą się znajomości, i właściwie na pewnych płaszczyznach to pozytyw, bo buduje zaufanie na przykład wśród partnerów handlowych, to niestety w małych społecznościach, takich jak Chojnice, akumulacja kapitału w rękach kilkudziesięciu podmiotów - instytucji, zatrudniających tych "znajomych" uniemożliwia dostęp do rzadkiego dobra jakim jest pieniądz dla tych, którzy znajomości nie mają. 

Na to nie ma remedium. Bo nikt z Chojnic nie utworzy nagle PGR-u, albo Huty Nowej. Problem jest poważny, o znaczeniu strukturalnym. Otóż proces jaki się dokonuje jest porażający. Ciężko zarobione pieniądze, wkładane w edukację młodych chojniczan, są następnie pożytkowane przez większe aglomeracje. Jest to swoisty "drenaż mózgów" w wymiarze lokalnym. Wszyscy sobie zdają sprawę z tej tendencji, ale prawie każdy udaje, że ten proces nie ma miejsce. Z jednej strony rodzice inwestują w przyszłość młodego pokolenia, wysyłają je na studia poza Chojnice, z drugiej strony żądają działań, które miałyby zahamować znany trend - czyli emigracji z Chojnice, tak młodych jak i bezrobotnych. 

Jak odwrócić nieodwracalne? Skoro angażujemy na każdej płaszczyźnie pieniądze w wydatki poza Chojnicami, nigdy nie przyrośnie faktyczna wartość substancji w Chojnicach. Niestety, chęć aby było inaczej może pozostać tylko postulatem. Bowiem, jeśli angażuje się pieniądze w człowieka, który po ich prawidłowym wykorzystaniu potrzebuje do swego przeżycia infrastruktury, której nie zapewni mu rodzinna miejscowość, co mu pozostaje? Dwie opcje - łopata (ewentualnie bezrobocie w Chojnicach), lub emigracja, która jak twierdzę, ma nie tylko wymiar zarobkowy w sensie wyjazdów za chlebem niewykwalifikowanej siły roboczej, ale też trwający od dawien dawna trend ucieczki ludzi zdolnych i wykształconych, bez których zmiany nie są możliwe. Tak się zamyka to błędne koło, a w sumie możemy mówić o domknięciu się w ten sposób "paradoksu geriatyczno - ekonomicznego". Objawia się to przede wszystkim w postawie samych chojniczan, czy któryś z rodziców chciałby dla dziecka po studiach w Warszawie czy Gdańsku życia w Chojnicach? Nie! Ale chciałby zapewne (co niejednokrotnie słyszałem od wielu ludzi), aby młodzi nie wyjeżdżali! Czy czasami nie cierpimy na rozdwojenie jaźni? Może jedynym wyjściem z impasu w jaki wpadły Chojnice jest wreszcie spojrzenie prawdzie w oczy? Wydaje się, że nadszedł czas aby powiedzieć wprost - musimy zrobić wszystko, aby pomóc chojniczanom kształcić dzieci na najlepszych uczelniach, musimy walczyć o połączenia z dużymi miastami, o drogi itd., na tym należy się skupić - na jawnym wspieraniu emigracji chojniczan z Chojnic do dużych miast. Jeśli nie możemy żadnymi środkami odwrócić tego trendu, nie należy się oszukiwać, tylko należy młodych chojniczan przygotowywać do życia w zglobalizowanym świecie,a w przyszłości postarać się o możliwość głosowania w wyborach samorządowych przez Internet :)

Takie działania, w sensie poczynań władz miasta, mogą się objawiać poprzez:

- fundusze stypendialne
- dopłaty do podróży środkami publicznej lokomocji
- promowaniem życia na "obczyźnie", czyli w dużych aglomeracjach, ale tworząc platformę stałego kontaktu z Chojnicami i ich rzeczywistością
- edukacja regionalno - historyczna na poziomie gimnazjalnym

Jedyna, mało realna na dziś dzień, droga do zmiany niekorzystnej sytuacji małych miast, to zmiana polityki państwa, odnośnie inwestycji w infrastrukturę każdego rodzaju. Łącznie ze zmianą polityki mieszkaniowej. Jednak i to może się nie powieść, taka jest filozofia nowoczesności, że promuje się życie "metro", z dala od tej "spleśniałej historii", "psów szczekających dupami" i "coniedzielnych procesji". Świat przeżywa obecnie, polski świat, tak wielką i dynamiczną zmianę, że na poziomie lokalnym nie dostrzega się wręcz innercji w jaką wpadły lokalne społeczności. 

Zderzenie jakie następuje na linii wzorca człowieka nowoczesności ( w ujęciu Zachodu), z ekonomicznymi niemożliwościami postkomunistycznej prowincji polskiej, tworzy iluzję możliwości "zmian", która jest na rękę zawsze dwóm opcjom - aktualnej władzy i pretendentom do jej zmiany. 

Zmienić można jedynie kulturę polityczną, zasady, praktyki codziennego sprawowania władzy, ale koszty tej zmiany w społeczności przyzwyczajonej do "ciepłego smrodku", mogą być niewspółmiernie wysokie do zysków wynikających z realizacji rewolucyjnych, w wymiarze lokalnym, zamierzeń. 

Oczywiście należy działać, ale pytaniem otwartym pozostanie zagadnienie tego, co uczynić najpierw, i jakimi środkami. Czy najpierw zatrzymać młodych,zachęcając ich możliwościami mieszkaniowymi (budownictwo komunalne),czy raczej inwestować w infrastrukturę w nadziei, że kapitał zacznie napływać współmiernie do zaangażowanego pieniądza? Dylematy polskiej prowincji - takiej jak nasza chojnicka, są dużo poważniejsze, aniżeli problemy wielkich miast. Bo o ile w wielkim mieście na co dzień trzeba pożytkować czas na problemy mające rozwiązania choćby na bazie teorii, to odnośnie małych miast są to problemy, które stały się rzeczywistością niejako skodyfikowaną i wpisaną w istnienie małego miasta i nie znajdują one niestety rozwiązań, nawet na bazie teorii, która uwzględnia kondycje współczesnego świata w sensie społecznym i ekonomicznym.

Chojnice stają się skansenem. Nikt kijem rzeki nie zawróci. Paradoksalnie jedyna szansa dla Chojnic, aby całkowicie nie upadły, nie ubożały leży w niczym innym jak tylko we wspieraniu na każdym poziomie wysiłków migracyjnych młodych chojniczan. Nawet jeśli będą wracać - to będą to robić najcześciej jako ludzie dojrzali, spełnieni, być  może majętni i pełni wiedzy o świecie. Hiszpania nie przeżyłaby Złotego Wieku, gdyby nie zainwestowała w kolonizację. Dziś trzeba nam, świadomego podejścia do "obejścia się" z procesami przed którymi postawiła nas globalizacja.

Oczywiście uważam, że obecna chojnicka władza, jako w gruncie rzeczy zakłamana klika, nie jest w stanie przewodzić takim działaniom, dlatego moja propozycja jej zmiany, jeśli będzie wsparta dzięki działaniom innych osób, ma szansę się ziścić.


wtorek, 26 marca 2013

Znieczulica po chojnicku

Wczoraj byłem świadkiem zdarzenia, które wprowadziło nieco pesymizmu do mojej wiary w ludzi.

W Chojnicach na Alei Brzozowej, około 15.00, na chodniku siedział starszy mężczyzna - obok niego leżał kij, dzięki któremu mógł się poruszać. Niestety miał niedowład nóg, i z tego powodu po tym jak się przewrócił, nie mógł sam się podnieść. Środek dnia, ruchliwa ulica, przede mną kilkanaście aut przejechało, nikt się nie zatrzymał. Na chodniku przechodzili ludzie, nikt nie udzielił temu człowiekowi pomocy. Kiedy się zatrzymałem przy nim, wysiadłem z auta, żeby mu pomóc się pozbierać, to jeszcze użyto na mnie klaksonów...

Zastanawia mnie dokąd zmierzamy, lub gdzie już doszliśmy? Czy ciężko jest przystanąć i podnieść człowieka? 

Wiele tutaj upatruję oczywiście w wychowaniu które nam zaaplikowano - w postawie nauczycieli, którzy coraz częściej chcą się przypodobać głupocie jaką prezentuje zawsze pełna witalności młodzież. Zamiast stawać się twardym przewodnikiem, wolą być starszym kumplem. Oczywiście to generalizacja, ale częsty przypadek. 

Szkoda tylko, żyć ze świadomością, iż kiedyś jak sił człowiekowi zabraknie, to będzie oglądał świat z poziomu chodnika, mierząc ruch aut przemierzających ulicę.

A człowiek, czy czysty czy brudny, czy bogaty czy biedny, jest człowiekiem. Choroba, zatrucie alkoholowe, nagle zasłabnięcie - to nie ma znaczenia, co spowodowało, że leży ktoś na ulicy. Bezwarunkowo w takiej sytuacji obowiązkiem każdego z nas jest próba ratowania życia i zdrowia.  Obojętne mijanie ludzie będących w takiej sytuacji powinno być publicznie napiętnowane i karane.

niedziela, 24 marca 2013

Obóz pracy w Chojnicach

W 1945 roku, w sierpniu, kierownik Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego otrzymał rozkaz zgodnie z którym miał wyremontować obóz pracy w Chojnicach. Obóz pracy miał być przeznaczony dla około 6 tysięcy Niemców i volksdeutchów. Ciekawym jest to, że obóz miano otworzyć celem "likwidacji Niemców i volksdeutchów". 

W kontekście chojnickiej literatury o historii miasta w której o tym fakcie nie znalazłem nawet wzmianki, taka informacja wydaje się być wielce ciekawa  i godna zweryfikowania w oparciu o materiały źródłowe i fachową literaturę. 

wtorek, 19 marca 2013

Radio Weekend - znowu z Finsterem?AKTUALIZACJA

Wszyscy pamiętamy karierę publiczną Pana Finstera i jego młodszej niedoskonałej kopii Pana Palucha, która zaczęła się gdzieś tam...w Radio Weekend.

Były więc i czasy komitywy między Radio Weekend i Panem Finsterem, były i czasy wzajemnej niechęci, a wręcz otwartej wrogości.

Jak jest dziś?

Dziś Radio Weekend, nie relacjonuje na przykład konferencji Projektu Chojnicka Samorządność, w swych audycjach ośmiesza działalność członków organizacji pozarządowych - takich jak PChS.

Dlaczego Radio Weekend przysłało reportera na pierwszą konferencję prasową, a na kolejne już nie?

Czy media w Chojnicach mają jakieś długi wdzięczności wobec burmistrza Finstera? Bo z tego co wiem, to Radio Weekend w osobie redaktorów tegoż, reguralnie bywa na konferencji prasowej w Ratuszu, zapomina (lub umyślnie to robi) zjawiać się na zaproszenia PChS? Czy nie jest obowiązek mediów podawanie informacji w tematach dotyczących życia społeczeństwa? 

Czy ta rozgłośnia  - Radio Weekend stała się quasi spółka miejską?

W kontekście nacisków jakie wywoływał Pan Arseniusz Finster na przedstawicieli mediów - w postaci telefonów z sugestiami co do publikowanych treści, można domniemać, że do Radio Weekend dzwonić już nie musi...

Jak pokazuje historia, dyktat tym szybciej upada im więcej ust zamyka. W Ratuszu pracuje wiele życzliwych osób, spośród nich nie wszyscy żyją pod przemożnym urokiem władzy są i tacy, którzy mają swój rozum. Za nich trzymam kciuki i dziękuję!


W związku z powyższym wpisem, w dniu dzisiejszym na moją pocztę mailową, otrzymałem list z Radio Weekend od redaktora naczelnego Pana Arka Jażdejewskiego, prezentuje on stanowisko Radio Weekend wobec mojego wpisu wraz z żądaniami. Prezentuję list w całości ponieważ uważam, że jest to najlepsza droga do zaprezentowania czytelnikom bloga pełnego stanowiska Radio Weekend:


Witam

z tej strony Arkadiusz Jażdżejewski, Radio Weekend.

W nawiązaniu do Pana artykułu pod tytułem “Radio Weekend - znowu z Finsterem?” opublikowanym 19 marca 2013 roku na prowadzonym przez Pana blogu polityka-chojnice.blogspot.com proszę o niezwłoczne sprostowanie nieprawdziwych, nierzetelnych i szkalujących Radio Weekend informacji zawartych we wspomnianym artykule. Stanowczo protestuję przeciwko szerzeniu przez Pana kłamliwego  oraz poniżającego obrazu Radia Weekend i wciąganiu nas w jakąkolwiek walkę polityczną.

Pragnę nadmienić, że Radio Weekend jest rozgłośnią niezależną i apolityczną, dążącą do obiektywizmu i zachowania najwyższych standardów dziennikarskich w przekazywaniu informacji. Rozgłośnia działa zgodnie z postanowieniami koncesji udzielonej przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, która to dokonuje regularnych kontroli. Linia programowa realizowana jest przez nas w granicach obowiązujących przepisów prawa oraz zapisów koncesji i w żaden sposób nie jest narzucana przez kogokolwiek z zewnątrz. Jako nadawca komercyjny nadajemy swój program w sześciu powiatach tj. chojnickim, człuchowskim, bytowskim, kościerskim, sępoleńskim oraz tucholskim. Naszym celem i obowiązkiem jest dostarczenie mieszkańcom tych powiatów wiarygodnych, rzetelnych, aktualnych oraz atrakcyjnych informacji. Za taką uważamy również pojawienie się na chojnickiej scenie politycznej nowej siły, jaką jest Projekt Chojnicka Samorządność. Dlatego też Radio Weekend informowało o tym zarówno w swoich serwisach informacyjnych (np: 21.01.2013 r.) jak i programie publicystycznym “Komentarz Tygodnia” wyemitowanym w dniu 18 listopada 2012 r., w którym to gościliśmy ówczesnego prezesa PChS Jacka Studzińskiego. Przedstawiciel PChS Mariusz Brunka był też gościem “Komentarza tygodnia” 28 stycznia 2013 roku, kiedy to uzasadniał pojawienie się nowej siły politycznej w Chojnicach. Ponadto o inicjatywach PChS informowaliśmy  między innymi pod koniec stycznia bieżącego roku, kiedy to PChS przeanalizował procedury antymobbingowe w szkołach nadzorowanych przez miasto. Również wcześniej, w październiku 2012 roku, po tym jak Stowarzyszenie zaapelowało do władz miasta o ograniczenie inwestycji ze względu na kryzys. Owszem w liczbie informacji poświęconych PChS odbiegamy znacznie od portalu, który mieści się pod takim samym adresem jak strona Stowarzyszenia “Projekt Chojnicka Samorządność” (www.pchs.pl). Jednak, jak widać i słychać z przytoczonych wyżej przykładów, nie jest tak, że Stowarzyszenie jest marginalizowane w Radiu Weekend. Jednocześnie informuję, że Radio Weekend w żaden sposób nie ma na celu ośmieszania działalności członków jakichkolwiek organizacji pozarządowych. W tym PChS, co Pan nam zarzuca. To zrozumiałe, że organizacji, która otwarcie mówi o tym, że “idzie po władzę”, a więc - nazwijmy to wprost - partii PChS zależy na jak najczęstszej obecności w mediach. Nasza ostatnia nieobecność na jej konferencjach nie wynika wcale z niechęci czy też złośliwości. Nie jest też  podyktowana i narzucona przez kogokolwiek z zewnątrz. To nasza suwerenna decyzja. PChS traktujemy jak każdą inną partię polityczną. Nie pojawiamy się też na innych konferencjach instytucji i partii politycznych jeśli tematykę spotkania uznamy za nieatrakcyjną. Przypominam, że PChS jest na razie  wyłącznie jedną z wielu organizacji działających na terenie objętym zasięgiem Radia Weekend. Stowarzyszenie, co prawda, dąży do władzy ale nie ma jeszcze swoich przedstawicieli w organach władzy samorządowej pochodzących z powszechnych wyborów. Tym samym nie ma jeszcze legitymizacji wyborców. Nie jest też jeszcze na tyle znaczącą siłą polityczną ani organizacją o szczególnych zasługach dla lokalnego środowiska, aby cała dziennikarska uwaga skierowana była wyłącznie na działalności i członkach Stowarzyszenia “Projekt Chojnicka Samorządność”. Radio Weekend szczególnie ostrożnie podchodzi do wszelkich spotkań, które pod przykrywką konstruktywnej krytyki służyć mają jedynie promocji gospodarza. Oto przykład. Cytat z Tygodnika “Czas Chojnic” z 28 lutego 2013 roku. To właśnie krótka relacja z konferencji PChS. W artykule pod tytułem “Ile konkretów jest w PChS-ie?” redaktor Michał Rytlewski przytacza słowa Jacka Studzińskiego, który krytykuje miejskie władze za to, że te nie myślą przyszłościowo. Burmistrz bowiem, jak tłumaczy Studziński, “nie pomyślał” jak rozwiązać problem zakorkowanych Chojnic, kiedy przez miasto przejeżdżać będą śmieciarki po tym, jak otwarty zostanie Zakład Zagospodarowania Odpadów w Nowym Dworze. Na pytanie redaktora Rytlewskiego jaki pomysł ma na to sam krytykujący ? Gdzie trzeba budować nowe drogi i skąd wziąć pieniądze? Studziński odpowiada: “Yyy, trzeba usiąść i pomyśleć”. Zatem radzę usiąść i pomyśleć nad konkretami zanim zaprosi się dziennikarzy na konferencję.

Na szczęście to dziennikarze, a nie partie polityczne, czy władza decydują o tym, co znajdzie się w środkach społecznego przekazu. Samo organizowanie konferencji przez jakąś instytucję nie obliguje dziennikarza, by stawiał się karnie na każde jej wezwanie. A tym bardziej, do szczegółowego “relacjonowania” takiego spotkania. W związku z tym proszę zaprzestać insynuacjom, że nasza nieobecność na konferencjach PChS spowodowana jest naciskami ze strony burmistrza Chojnic. Skoro ma Pan takie informacje, proszę złożyć doniesienie do prokuratury. Może pomóc Panu Art. 43 Prawa Prasowego, który mówi: kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

W imieniu Radia Weekend natomiast informuję Pana, że jeśli Pan nie odwoła i nie sprostuję zarzutów wobec Radia Weekend skorzystamy z innego artykułu, a mianowicie 212 Kodeksu Karnego. W moim przekonaniu bowiem swoją publikacją pomówił Pan Radio Weekend co naraziło rozgłośnię na utratę zaufania, które jest przecież podstawą naszej działalności. Co gorsze uczynił Pan to publicznie.

Z poważaniem 

Arkadiusz Jażdżejewski






Arkadiusz Jażdżejewski
Redaktor naczelny
Radio Weekend
tel. 663 758 899
e-mail: arek.jazdzejewski@weekendfm.pl
www.weekendfm.pl

niedziela, 17 marca 2013

O dysproporcjach w kulturze politycznej

Zapraszam Was do obejrzenia materiału, z tegorocznych obchodów "wyzwolenia" Lęborka:


Kiedy to oglądałem, nie bez oporów, to robiło mi się wstyd. Jak można w taki sposób prowadzić rozmowy przed kamerami, jak w ogóle? Burmistrz wyzywający obywateli na "solo". "Patrioci" krzyczący k... . Nigdy nie należy równać się do tego co gorsze, ale chciałbym, aby chojniczanie obejrzeli ten materiał, żeby się przekonać, jaką inną w swej formie i treści jakość zaproponowały Arcana Historii w Chojnicach. 

Sprawa Cmentarzy Radzieckich powinna zostać uregulowana ustawowo. Urzędnikom państwowym (polskim) powinno się zakazać składania hołdów poddańczych w ramach godzin pracy, czy też jako reprezentantom ogółu mieszkańców pod tego typu pomnikami i byłoby po sprawie. 

W przyszłości nikt z PChS-u, jeśli obywatele nam zaufają, nie znajdzie się na tym Cmentarzu jako przedstawiciel ogółu mieszkańców. Tego jestem pewien. 

Pojęcie polskiej racji stanu, polskich imponderiabiliów, również w kontekście pedagogicznym, stoi w sprzeczności z hołdowaniem symbolom totalitarnym odpowiedzialnym za nasz nędzny los po 1939 roku. 

Polska padła ofiarą dwóch totalitaryzmów - nazizmu i komunizmu, byliśmy jak państwo, od 1918 roku celem działań zmierzających do anihilacji polskiej państwowości. I nikomu, kto jest na państwowym utrzymaniu nie uchodzi, aby składał hołdy wrogom Polski - czy to brunatnym, czy czerwonym w swych zapatrywaniach. 

Jak widać na materiale video z Lęborka, może być jednak jeszcze gorzej jak w Chojnicach...Sprawa jest paląca i należy ją uregulować.

wtorek, 5 marca 2013

Władzy się należy!

Jak informują media, urzędnicy dostają właśnie "trzynastki". W Chojnicach wierchuszka odebrała, ten ciężko wypracowany, ustawowo obwarowany, pieniądz. 

Ile dostali?

(Kwoty brutto)
- Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic - 12 612 zł - Edward Pietrzyk, wiceburmistrz Chojnic - 11 145 zł - Jan Zieliński, wiceburmistrz Chojnic - 11 145 zł 


Przypominam, średnia pensja w Chojnicach to nieco ponad 1700 zł netto. 

Na co włodarze przeznaczą "trzynastki"? Na cele społeczne? 

poniedziałek, 4 marca 2013

Czego nie trzyma Burmistrz?

Krótki komentarz do materiału do tej konferencji: http://www.chojnice.com/video/pokaz/1335

Arseniusz Finster, uważa, że zarzucono mu nietrzymanie moczu lub kału. Na jaki poziom dyskusji schodzimy? Może czas zaangażować jakiegoś medyka?

Mariusz Brunka, wskazał na pomysł PChS co do sprzedaży nieruchomości przez miasto, to razi władze miasta. 

Burmistrz jak zwykle odwraca kota ogonem, wskazują, że on, biedny, jest atakowany niesłusznie. On chce dialogu (vide: zagłuszanie protestu na Starym Rynku przez Arseniusza Finstera, co jest wykroczeniem i według mnie przestępstwem przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu). 

PChS wkrótce przedstawi kandydata na burmistrza, należy go/ją przygotować na ciężki atak i przeświatlanie przeszłości w stylu Finstera, który jak o kimś mówi to zaczyna tak: A Pana Januszewskiego znam, studiował to i tamto. Był w seminarium, i to i tamto...Czyli łatkowanie z mównicy ratuszowej. 

Liczymy, że po wyborach oprócz rzeczy wpływających na stopę życia obywateli, na jakość życia, zmienimy też jakość kultury politycznej.

Przypomnę, że Arseniusz Finster, niewybrednie atakuje członków PChS, i robił to w przeszłości. Na przykład wobec mojej osoby napisał, że uschnie mi korzeń. Co miał na myśli? Jak Państwo obstawiacie? Co więcej, to nikt inny jak Arseniusz Finster, jako wytrwny populista na antenie Radio Weekend, powiedział, że PChS ŻERUJE NA BIEDZIE. Co to są za słowa z ust, kogoś, kto źle gospodarując miastem jest współodpowiedzialny za powszechną w mieście biedę? I to nie tylko w wymiarze materialnym.

Arseniusz Finster, narzeka też, że jest przez nas niedopuszczany do dyskusji. Nie chcemy z nim rozmawiać. Pryzpominam, PChS zapraszał Arseniusz Finstera na spotkania, nie przybył. Miał jakieś WAŻNE powody. Ale nadal z lubością opowiada, że Wałdoch to tchórz i nie chce się spotkać. Wybitnie śmieszne zarzuty. 

czwartek, 28 lutego 2013

Pamiętajmy o Wyklętych!

Jutro Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Dziś w telewizji, którą generalnie omijam szerokim łukiem, widziałem program w którym wszyscy jakoś tak dziwnie mówili. Był Ziemkiewicz, był i prowadzący Pospieszalski. Byli i młodsi uczestnicy.

I tak, jedni podkreślają jak bardzo zapomniani byli Żołnierze Wyklęci...inni...jacy to byli leśni bandyci. Znam ten dyskurs od lat. Mierzi mnie on z każdej strony.

Żołnierzom Wyklętym, tak jak i w ogóle żołnierzom polskiego września należy się szacunek, wręcz bezrefleksyjny szacunek, bo byli to obrońcy Polski - i nieważne jakiej Polski, lewackiej, kato - prawicowej czy żydowskiej. Po prostu bronili polskiej racji stanu, stając się często mięsem armatnim interesów, których sami nie rozumieli. Bronili swojej ziemi, swoich rodzin, żon i dzieci. Bronili naszych przodków, kultury, języka i całej tej spuścizny po Rzeczypospolitej, którą komuna spuściła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego w kanał warszawskiej ulicy.

Jedni mówią o bohaterach, inni o bandytach. Jakoś nikt się nie zająknął o ludziach. O ludziach, którzy, tak samo jak sowieci, pchani przez ideologię i władzę ginęli jako ojcowie, synowie, mężowie, bo komuś tam w świecie nie styknęło na ropę, bo ktoś tam miał ambicję "Drag nach Osten", a kto inny internacjonalistyczny sztandar za którym skrywała się monarchistyczna struktura pseudoproletariackiej władzy.

Żołnierze Wyklęci, w dużej mierze, byli wierni od września 1939 aż do swej śmierci, często długo po maju 1945 walce o niepodległą Polskę. 1 marca jest Świętem, nie tylko - Dniem Żołnierzy Wyklętych, ale powiedziałbym dniem umiejętności walki o honor domu, języka, obyczajów i rodziny w perspektywie totalnej i ostatecznej klęski. Taka postawa to przykład do naśladowania, na trudne czasy, na te łatwiejsze, warto pamiętać, jak wiele może kosztować zachowanie i przekazywanie tożsamości - wtedy kiedy naprawdę zaczyna się ją ludziom odbierać.

Z pętli bipolarnej dyskusji, trzeba wybrnąć. Osadzić się można bardziej w perspektywie rozpatrywania ideologii, które niszczą i mordują ludzi, rękoma ludzi. Władza nie zna półśrodków, i skryje się pod każdym sztandarem, czy to czarnym czy czerwonym. To należy mieć w pamięci, tak bardzo jak tych, którzy walczyli o naszą wolność - według nas, choć chyba bardziej o tożsamość bez której nie ma wolności.

Żołnierze Wyklęci majora "Łupaszki" walczyli również na ziemi chojnickiej, a por. "Lufa" odbijał z chojnickiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego swoich przyjaciół z oddziałów 5 Wileńskiej Brygady Kawalerii w 1946 roku, latem.

Arcana Historii, dały tej sprawie pamięć i cześć w 2010 roku:







Chwała Walczącym Żołnierzom Wyklętym! Hańba ich ubeckim mordercom!

Arcana Historii zapraszają 01.03.2013 do Tucholi, do Kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała, na Mszę Świętą w intencji Żołnierzy Wyklętych!

wtorek, 19 lutego 2013

Finster w kaplicy nie wie co mówi...

Pod poniższym linkiem nagranie słów burmistrza Finstera:

http://forum.pomorska.pl/zdewastowany-pomnik-zolnierzy-radzieckich-naprawia-przy-lepszej-aurze-t143298/page__pid__1272365

Zapraszam do zapoznania się z indolencją historyczną.

Jak zrozumieć te słowa: To taki specjalny, symboliczny, podwójny wymiar, przypominający też o tym, że z jednej strony armia radziecka wyzwalała Chojnice, ale z drugiej strony żołnierze radzieccy dokonali wielu krzywd na chojniczanach, na naszych mieszkańcach. Te dwie sprawy ze sobą nie mają związku, natomiast to jest historia, o której musimy pamiętać, o jednej jej stronie i o drugiej stronie.  Wypowiedziane przez Arseniusz Finstera...

wtorek, 12 lutego 2013

Protestu nie będzie!


Szanowni Państwo,

W tym roku, jak co roku, burmistrz Arseniusz Finster pokłoni się czerwonej gwieździe na Cmentarzu Żołnierzy Sowieckich. Dotąd czynnie, jako stowarzyszenie, występowaliśmy przeciwko tej praktyce. Jednak tym razem Arcan Historii zabraknie podczas tej "ceremonii". 

Zarząd Arcan Historii nie zgłosił w tym roku zgromadzenia publicznego i nie będzie jego organizatorem, z kilku przyczyn:

- przez kilka lat usiłowaliśmy zwrócić uwagę na palący problem hańbienia polskich symboli narodowych przed symbolami totalitaryzmu
- podejmowaliśmy próby dokonania zmian napisu na pomniku na ścieżce zgodnej z obowiązującym prawem, angażując w proces radnych i instytucje z Gdańska i Warszawy, takie jak Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Instytucje te przychylały się do propozycji Arcan Historii. Niestety burmistrz miasta Chojnice oraz Rada Miejska są zbiorem osób o przewadze sympatii pro - sowieckich, w ujęciu historycznym.
- Arcana Historii podjęły wszelkie działania, które miały doprowadzić do zmiany napiętej sytuacji. Wszystkie nasze propozycje zostały odrzucone przez burmistrza, a władze miasta z pełnym zlekceważeniem podeszły do naszych akcji mających na celu łagodzenie napięć wywołanych pamięcią o bolesnej przeszłości.
- w tym roku lokalna władza, tak świecka jak i kościelna, przekroczyła rubikon hipokryzji mieszając włodarza Chojnic hołdującego Sowietom w obchody rocznicy męczeńskiej śmierci chojnickiej franciszkanki. Odczytujemy to jako manipulację, i konsekwentnie manifestując przed cmentarzem musielibyśmy manifestować przed kościołem, a tego nie uczyni nikt z nas. Z przykrością po prostu patrzymy na rozwój sytuacji i relacje na linii władza samorządowa Kościół katolicki. Czy pewni ludzie dla władzy są w stanie zrobić wszystko? W Chojnicach chyba tak!

Tym wszystkim, którzy przez pięć lat walczyli, ramię w ramię, z Arcanami Historii przeciwko epigonom i apologetom systemu totalitarnego, przeciwko symbolom bestialskiego komunizmu, z serca dziękujemy. Pamięć o prawdzie nie zaginie, a praktyki władzy nie ulegną zmianie, dopóki nie zmienimy tej władzy. W całości winnej eskalacji zła i radykalizacji postaw.

Dotąd za wszelkie "zło" można było obwiniać Arcana Historii. Budowano mit, ustami burmistrza, o tym, że tylko Arcana Historii - "paru oszołomów" jest przeciwko chlubnej praktyce hołdowania Sowietów. Arcan nie będzie, ale przypuszczamy, że będą po prostu obywatele - niezrzeszeni mieszkańcy miasta, którzy tak samo jak i my mają dość praktyk rodem z głębokiego stalinizmu.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Bałwochwalstwo - odradzam!

Arseniusz Finster odradza organizacjom społecznym zaangażowanie się w politykę. Odradza działalność polityczną. Przestrzega przed tym co głosi PChS, będzie na nas patrzył i monitorował, uważa, że ŻERUJEMY na biedzie. Ten zaostrzający się język, wpisuje się w słowa Spinozy, o tym, że rzecz objawia swoją naturę w chwili upadku...

Generalnie można podsumować przesłanie burmistrza do mieszkańców miasta Chojnice, mniej więcej tak: mnie słuchajcie ich znieważajcie.

Co proponuje PChS? Przede wszystkim krytyczny ogląd rzeczywistości w jakiej żyjemy. Nasze działanie będzie niejako pochwała krytycznego rozumu, który nie godzi się na bałwochwalstwo - czyli na postawę do jakiej chciałby zmusić chojniczan Arseniusz Finster. 

Bałwochwalstwo to po prostu cześć oddawana jakimś bożkom, bałwanom dosłownie, z religijnym namaszczeniem. Jest to postawa niegodna człowieka świadomego, nie dopuszczająca w swym myśleniu zabobonów w stylu bałwochwalstwa. 

Oczywiście, rozumiemy taktykę władzy, która na bałwochwalstwie uprawnia swoje rządy, ale wmawianie obywatelom, że jest się jedyną nieomylną i niezastąpioną istotą ziemską o boskich cechach uprawniających do nadawania znaczenia jednym i odmawiania innym działaniom zakrawa na kpinę. 

Bałwochwalstwa uprawiać nie będziemy, a mieszkańców pobudzimy do krytycznego osądu. I w odróżnieniu od Arseniusza Finstera, biedę będziemy zwalczać, a nie pogłębiać poprzez złe sprawowanie władzy. To przecież Chojnice są jednym z biedniejszych miast na Pomorzu...Słowa burmistrza do PChS, to mniej więcej to samo co komuniści mówili do dzialaczy "Solidarności", że na ciężkiej pracy robotników starają się wykoleić "ten kraj". Tak i my zdaniem Finstera, staramy się wykoleić "te Chojnice" na biedzie...Sofizmaty, goni sofizmat...a władza zaczyna gonić swój ogon.

niedziela, 27 stycznia 2013

Chojnicki wrzesień 39'

Mam przyjemność poinformować, że ukończyliśmy wraz z Andrzejem Lorbieckim pracę nad książką o kampanii wrześniowej na ziemi chojnickiej. Książka ma 400 stron!

W niej znajdują się między innymi:

- charakterystyka ziemi chojnickiej w przededniu wybuchu wojny
- walki polsko - niemieckie minuta po minucie
- relacje świadków
- bogaty materiał faktograficzny
- nieznane dokumenty, mapy, wspomnienia
- sylwetki dowódców
- walka z niemieckim pociągiem pancernym
- prawda o szarży pod Krojantami
- obrona Chojnic
- mity chojnickiego września
- szczegółowe listy poległych
- rekonstrukcja zdarzeń


Materiał oddałem do korekty i składu. O terminie wydania i oficjalnym tytule poinformuję wkrótce!
Książka niesie za sobą śmiałą tezę o wybuchu wojny, właśnie tutaj, w Chojnicach. To na chojnickiej ziemi, żołnierz niemiecki rozpoczął II wojnę światową!

Książka oparta jest o materiały archiwalne z archiwów w Polsce i Wielkiej Brytanii.

Ten tytuł miał się już ukazać w 2009 roku, nie udało się to wtedy, przez wzgląd na decyzję o pogłębieniu kwerend zagranicą. Przyniosło to nieoczekiwanie owocny efekt. To była dobra decyzja. W książce jest ponad 130 zdjęć! Kilkadziesiąt stworzonych przez nas map, dziesiątki schematów i tabel. 


środa, 23 stycznia 2013

Niegrzeczni chłopcy

Władze miasta przerażają lokalną ludność współczynnikiem inteligencji, oto Edward Pietrzyk poucza mnie w "Gazecie Pomorskiej":

Zgłosił się ostatni - mówi wiceburmistrz. - Było osiem czy dziewięć osób chętnych, przyjęliśmy, że decyduje kolejność zgłoszeń. To na pewno nie jest zemsta polityczna, ja nie miałem żadnego zalecenia od burmistrza, ale muszę przyznać, że jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Były wielkie oczekiwania w związku z jego udziałem w pracach nad strategią i czego się doczekaliśmy? Tak się nie wolno obrażać... 

[chodzi o niedopuszczenie mnie do prac komisji konkursowej]


Ustosunkuję się do tych enuncjacji Pana Edwarda, wyrażając swoją opinię.

Otóż, dla mnie wiele do życzenia pozostawiają osoby zajmujące stanowiska publicznie eksponowane, takie jak wiceburmistrz, czy burmistrz. Zastrzeżenia można mieć też do radnych, szczególnie o proweniencji komunistycznej takich jak Antoni Szlanga, ale i do osób z Zespołu prof. Dutkowskiego, takich jak Pan Wojnarowski, który pozwala się bezprawnie tytułować doktorem, czy też takich którzy są pełnomocnikami burmistrza Finstera, a kiedyś byli pełnomocnikami Służby Bezpieczeństwa PRL. Takich zastrzeżeń wobec władz w Chojnicach można zebrać całkiem sporo - jakieś 14 lat!

Pouczanie osoby zaangażowanej publicznie, niczym przedszkolaka - posługując się dziś już wątpliwym, autorytetem burmistrza przez człowieka, który upowszechniał idee marksizmu - leninizmu i na tym zarabiał na życie, to jest właśnie obraz porażki chojnickiej demokracji. 

Burmistrz Pietrzyk twierdzi, że się obraziłem. Celne spostrzeżenie, obraziłem się na ignorancję, indolencję i ogólne chamstwo jakie panuje pod auspicjami władz Chojnic. Obraziłem się za hołodowanie mordercom Polaków - Bohaterom ZSRR. Obraziłem się za Wasze manipulacje i kłamstwa, a na koniec to się obraziłem dobitnie w poniedziałek jak dzwoniłem do burmistrza Pietrzyka, który przyciśnięty gradem moich pytań o powody niedopuszczenia mnie do prac w komisji był w stanie tylko wystękaćć ..."bo był Pan ostatni na liście...no kurde...kurde...no ostatni". To jest Wasz autorytet, i Wasz poziom. 

Jesteście przedstawicielami tych grzecznych chłopców - tych co to donosili, wspierali morderców - system komunistyczny, tych co to trzymają sztamę z elementami z przestępczego świata w garniturach, z byłymi prokuratorami PRL-u, którzy skarżyli gdyńskich stoczniowców. To jest Wasz poziom "chojnicka elyto". 

Burmistrz "No Kurde" to symbol Waszego totalnego upadku. Niestety mieszkańców macie w D...no kurde, mam rację? Ze społeczeństwa robicie sobie pośmiewisko. Pana Pietrzyka, będę odtąd witał oficjalnie: Dzień dobry Panie "No Kurde". Podobnie Pana Buławę z referatu Kultury i Sportu. Panowie, "no kurde i no karwa". Uosobienie chojnickich cnót wszelakich.

Mam osobiście do przekazania władzy tylko tyle: kości zostały rzucone. 



wtorek, 22 stycznia 2013

Skąd na kino?

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że w Chojnicach może zabraknąć kina...A przynajmniej możliwości techniczne obecnego projektora nie odpowiadają "duchowi czasów", więc o ile sala kinowa nie znikinie, to pozostanie martwa.

Byłem w ostatni piątek w ChDK, według planu miał się odbyć seans "Atlasu Chmur", ale niestety nie odbył się, bo kurier nie dojechał, jak poinformował mnie pracownik ChDK. No rzeczywiście, żyjemy na dalekiej ziemi, skoro kurier nie dojeżdża...

Jednak problem chojnickiego kina jest palący, tym bardziej, że do większych miast mamy 100 i więcej kilometrów, a to powoduje, że rodzina na dobry film raczej pozwolić sobie nie może, bo wiadomo jakie są w Chojnicach zarobki.

Nowy dyrektor ChDK już podczas pierwszych wywiadów, zgłosił palący problem jakim jest pozyskanie cyfrowego projektora dla ChDK. Prosił o pomoc miasta, burmistrz odpowiedział na to wezwanie podczas innej konferencji deklarując pomoc i to, że pieniądze się znajdą.

Chodzi o 800 tysięcy złotych!!! To nie mało, prawda?

Stąd zainteresowałem się, jak można pozyskać taki projektor cyfrowy, ale nie angażując tak wielkich pieniędzy. Okazało się, że kino chojnickie musiałoby najpierw zgłosić akces do Sieci Kin Studyjnych, prowadzonych przez Filmotekę Narodową www.kinastudyjne.pl .

Na stronie jaką zamieściłem, znajduje się regulamin Sieci, jeśli chojnicka placówka go spełnia, to może wysłać zgłoszenia (formularze dostępne na stronie). A w konsekwencji uzyskać spore dofinansowanie równe 50% wartości projektora!

Ale teraz najlepsze!

Tak dyrektor Krajewicz, jak i Pan Finster mówią o sumie 800 tysięcy złotych, na sam projektor, wskazują, że modernizacja sprzętu audio nie wchodzi w ogóle w grę!

Mylę się oboje. Skontaktowałem się z Filmoteką Narodową i z Państwowym Instytutek Sztuki Filmowej. Otóż zakup projektora u dystrybutorów takich urządzeń, jak Art - Tech, Kinekspert, Cineprojekt, czy Sony, to UWAGA!!! pomiędzy 160 - 300 tysięcy złotych!!! Z czego, przypominam PISzF dofinansuje nam 50%, jeśli zgłosimy akces do Sieci Kin Studyjnych.

Teraz najlepsze na zakończenie, ile mi zajęło ustalenie tych szczegółów, ośmieszających według mnie wypowiedzi tak Pana Krajewicza, jak i Finstera, otóż zajęło mi to 15 minut.

Ceny takie o jakich mówi Radosław Krajewicz obowiązywały, około 2 lata temu! Pan Krajewicz jest człowiekm młodej daty, i powinien chyba myśleć w kategoriach dnia jutrzejszego, a nie polegać na przeterminowanych wiadomościach. Wykazał się sporą [...] nonszalancją
 na samym starcie swojej kariery w Chojnicach.

Ciekawostka na sam koniec, na sprzęt audio też jest osobny program dofinansować z PISzF. Proszę i tam aplikować.

Liczę na to, że dzięki małej inwencji z mojej strony, miasto zaoszczędzi około 600-700 tysięcy. Czy znajdzie się wtedy parę tysięcy w budżecie na usunięcie Czerwonych Gwiazd i pomnika Bohaterów ZSRR? A można i kawałek drogi za to wykonać, a ile chodnika położyć...A ilu głodnych nakarmić?

Podałem dość szczegółów, a teraz wzywam osoby odpowiedzialne, do podjęcia odpowiednich działań. Bo mam zamiar korzystać z chojnickiego kina!