poniedziałek, 16 lutego 2015

Exodus

Exodus - masowa emigracja, wyjście. 

Od jakiegoś czasu podnoszę kwestię zatrważających rozmiarów emigracji osób z Chojnic do Niemiec, Anglii i innych krajów Zachodu. Jest to emigracja zarobkowa. Przyjmuje ona w warunkach chojnickich skalę masową (taką stawiam hipotezę). Z pewnością jeśli znajdę czas to zajmę się tematem bliżej, aby uzyskać realne liczby. Niemniej to co wiem, wynika przede wszystkim z obserwacji. Bardzo duża liczba osób, moich znajomych, jest w pracy zarobkowej poza granicami Polski. Z pośród tych osób, niestety chyba tylko trzy znajdują się na Zachodzie na stanowiskach odpowiadających ich kompetencjom. Reszta została przez złą sytuację w Polsce, w Chojnicach, zmuszona do wykonywania najprostszych czynności robotniczych i chałupniczych. Nie chcę oceniać, czy to dobrze, czy źle, że ludzie w ogóle mogą zarobić jakieś pieniądze. Sam na studiach wykorzystałem urlop dziekański aby zaznać ciężkiej pracy fizycznej. Nie było to przyjemne doświadczenie. Wtedy ok. 2004 r. myślałem, że w Polsce coś się zmieni. Minęło 10 lat. Nic się nie zmieniło, ani w Polsce, ani w Chojnicach. 

Co gorsza...

Urząd Miejski w Chojnicach reklamuje na swojej stronie wyjazdy do pracy do Niemiec. Jak wynika z treści ogłoszenia można uzyskać pomoc w...przeprowadzce do Niemiec. Wystarczy, że przez kilka miesięcy kandydaci opanują język niemiecki oraz..."doszkolą się" do poziomu wykształcenia "zawodowego" aby móc pracować w Niemczech. Nie wiem już co mówić o Polsce, ale kiedy usłyszałem gdzieś w radio, że premier Kopacz planuje uruchomić program wysyłki najzdolniejszych (200) studentów z Polski na najlepsze uczelnie świata to uzyskałem pewność, że staliśmy się już nie tylko peryferiami rozwoju cywilizacyjnego (posyłanie przez rząd na naukę jest przyznaniem się do niewydolności krajowego systemu kształcenia), ale wręcz jakimś groteskowym krajem o randze przynależnej do niedawna tylko krajom Trzeciego Świata (nie umniejszam wysiłkom krajów Trzeciego Świata). Rzeczywiście jakaś pokrętna logika, z jednej strony pakować pieniądze w galerie sztuki, asystentów, baseny, Chiny i inne zbytki, a z drugiej nakłaniać ludzi do opuszczenia miasta...


Tak. Urzędnicy, urząd, władza promują exodus. Czy to już czas, jak w XIX w. aby zapakować tobołek i wyruszyć za Atlantyk w nadziei na lepsze życie w "Nowym Świecie"? Takie działania władz i ich powolność wobec poczynań naszych zachodnich sąsiadów, niemoc w kreowaniu rozwoju gospodarczego, wręcz zapaść są zapowiedzią nieuchronnego już w moim odczuciu upadku III RP. Bardzo to pesymistyczne. Jak temu zaradzić? 

piątek, 13 lutego 2015

Film na dziś

Dziś mamy 14 lutego w Chojnicach znany jako dzień hańby, kiedy władze miejskie oddają hołd Sowietom w czołobitnym pokłonie,a nawet w przeszłości klękając  przed czerwoną gwiazdą. Nikt tutaj nie pamięta, że to data powstania Armii Krajowej. W Chojnicach to data dobra, aby świętować "wyzwolenie" miasta przez Sowietów.

Aby nieco zyskać na świadomości historycznej i politycznej polecam Wam film, który pomimo tego, że jest dokumentem jest naprawdę fascynujący i nie zmarnujecie czasu. Soviet Story:


Moc intelektu

Niewielu z nas wyobrażało sobie zapewne sytuację w której burmistrz Chojnic będzie miał swojego asystenta ds. nauki. Pewnie spodziewacie się innej treści. Nie, nie będę się wyżywał na asystencie. Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na inny fakt.

Otóż najczęściej kiedy myślimy o powołaniu koordynatora, asystenta, kierownika, menadżera itd. to zrobimy to ponieważ jest czym zarządzać i co koordynować, co więcej istnieje taka potrzeba lub prawdopodobnie zaistnieje ona w bliskiej przyszłości. Stąd jeśli myślimy o jakimś projekcie, to powołamy menadżera projektu, a jak o produkcie i jego promocji to powołamy menadżera produktu. Kiedy trzeba nam lepszej współpracy zespołów to powołamy koordynatora, itd. Muszą więc istnieć jakieś sensowne przesłanki dla tworzenia takich stanowisk i wydatkowania pieniędzy.

Stąd sprawę asystenta ds. nauki przy burmistrzu Chojnic traktuję jako swoiste studium przypadku złego zarządzania miastem. 

Kiedy zastanowimy się nad czymś takim jak środowisko naukowe w Chojnicach, to nie tylko przez wzgląd na refleksję, ale i w wyniku rzetelnej analizy danych wnioskować można, że takiego środowiska w Chojnicach nie ma. 

Nie dość, że w bazach indeksujących najlepsze publikacje jest bardzo mało, znanych mi, chojniczan, to spośród, nazwałbym to "obozu władzy", czyli ludzi związanych jak Kazimierz Ostrowski z ratuszem i publikujących po prostu nie ma. Co interesujące nawet dr hab. Janusz Gierszewski w indeksie Hirscha ma magiczne 0 (przy 3 wykazanych publikacjach), to znaczy, że jest po prostu niecytowany przez innych uznanych naukowców, którzy wydawaliby swoje prace w dobrych czasopismach, czy tez byliby autorami doskonałych monografii. Nie jest to jednak problem jednej osoby, a całego środowiska, bo w bazach nie ma też dra Przemysława Zientkowskiego (asystenta, którego indeks Hirscha nie wykazuje, a co więcej nie ma jego publikacji w Google Scholar), nie mówiąc o Arseniuszu Finsterze (i jego rosyjskim dyplomie kandydata nauk, które publikacje to raczej imaginacja jego ego, aniżeli fakt). Nie ma też wielu innych osób, które coś tam w Chojnicach wydają, uchodząc za lokalne guru. 

W owych bazach sprawdziłem też pracowników chojnickiego szpitala, w międzynarodowych bazach jest pięciu pracowników, którzy mają stopnie dra nauk medycznych. Niestety tylko dwóch ma indeks hirscha większy jak 0. Sukces i tak, że jest ich pięciu w bazach, a dwóch jest cytowanych.

Jeśli więc chodzi o chojnickie środowisko, szumnie zwane "środowiskiem nauki", to jest to raczej kilka osób o niewielkim dorobku naukowym. Inną sprawą jest środowisko naukowe chojniczan, którzy są poza Chojnicami, a czasami poza Polską. W tym względzie naprawdę jest się czym pochwalić (choćby tym, że to ludzie z Chojnic). Nie są oni jednak w Chojnicach i nie tworzą tutejszego, powiedzmy, dorobku intelektualnego. Znam spośród nich osoby ok. 30 roku życia, które w Indeksie Hirscha mają ok. 3 punkty, co jest ogromnym sukcesem. Mój dawny sąsiad z Chojnic ma indeks Hirscha 6!!! Ale do Chojnic zajeżdża jedynie w odwiedziny. 

Stąd moja propozycja jest taka, nie marnujmy pieniędzy publicznych na bezsensowe inicjatywy. W Chojnicach nie stworzymy żadnego środowiska naukowego, jedno co możemy zrobić, to umożliwić wybranym osobom rozwój, wspomóc go i pchnąć te osoby do dużych ośrodków akademickich, do ośrodków nauki. W Chojnicach nie ma nawet biblioteki z prawdziwego zdarzenia, a jak patrzę na skalę badań, choćby w znanych mi naukach społecznych, to opierają się one o jednostki choćby takie jak dr hab. Jacek Knopek (indeks Hirscha 3, publikacji 51). Jednak, jedna osoba nie tworzy środowiska, poza tym Pan profesor przebywa przecież także poza Chojnicami. Nikt nie prowadzi w Chojnicach badań w zakresie nauk społecznych, natomiast ilość tematów godnych podjęcia jest oczywiście ogromna. Wątpliwe jednak, aby można je było podjąć w oparciu o Urząd Miejski (który nie ma uprawnień do promocji naukowych przecież), a tym bardziej nie ma funduszy na nic poza piłką nożną. 

Sytuacja więc w której się znaleźliśmy jest taka, że najlepszym rozwiązaniem jest wsparcie działań organizacji pozarządowych, które zajmują się wydawnictwami lokalnymi, to w jakiś sposób może stworzyć pas transmisyjny opracowań naukowych do szerokiej rzeszy mieszkańców. Jednak na koordynację środowiska nie ma co liczyć, tego środowiska w Chojnicach nie ma. 

Jeśli o mnie chodzi to indeks Hirscha od niedawna wykazuje i mnie (1 publikacja) i jeśli dobrze się orientuję wkrótce lista moich publikacji wykazywanych urośnie w tym roku przynajmniej o 4 w tym 2 anglojęzyczne.  Jak wygląda stan nauki w Chojnicach, każdy z Was może sam sprawdzić, wystarczy ściągnąć na komputer oprogramowanie Publish or Perish i tam przekonacie się, na jak kruchych nogach stoi nauka w Chojnicach. Zamiast mówić o asystencie ds. nauki i na to wydawać pieniądze, to raczej postawiłbym więc te środki na rozwój określonych ludzi w ramach prac organizacji pozarządowych i to mogłoby mieć realny efekt, choćby w postaci kolejnych interesujących publikacji. Gdyby w Chojnicach istniało środowisko nauki, to byłoby ono w stanie wygenerować dane choćby przy okazji budowani strategii rozwoju Chojnic, a takich danych nikt nie przedstawił. Zresztą w Chojnicach ludzi nauki można policzyć na obu dłoniach, a to naprawdę za mało, tym bardziej, że są to osoby - przedstawiciele bardzo różnych dyscyplin. Prawda jest okrutna, Ci spośród chojniczan, którzy rzeczywiście wnoszą coś do rozwoju nauki funkcjonują poza Chojnicami. Rola asystenta jest niepotrzebna temu miastu, podobnie jak baszto - galeria Jutrzenki - Trzebiatowskiego, to miasto potrzebuje innych rozwiązań dla swojego rozwoju.

Ten post nie jest deprecjacją czyichkolwiek osiągnięć i proszę go za taki nie odbierać. Jest to zwyczajnie zimne wejrzenie w rzeczywistości parametryzacji osiągnięć naukowych z poziomu globalnego w odniesieniu do naszej przestrzeni miejskiej. Doceniam pracę i trud każdej wymienionej przeze mnie osoby, ale nie twórzmy iluzji. Nie jesteśmy miastem akademickim, nie mamy własnej kadry naukowej i nie wytworzymy jej tutaj, a tym bardziej nie zatrzymamy tutaj nikogo bo nie ma przy czym. Gdyby ktoś myślał o uniwersytecie w Chojnicach w dalekiej przyszłości to przede wszystkim potrzebujemy PIENIĘDZY. Tych nie da nam państwo, nie da też miasto - bo wydaje je na rzeczy zbędne jak dotacje na "wodę w parku". 

Walentynki 1945 - 2015

WALENTYNKI 1945 - TAK W CHOJNICACH ŚWIĘTOWALI SOWIECI "WYZWOLENIE" NA MIESZKAŃCACH

O polityce Sowietów w Chojnicach:

środa, 11 lutego 2015

Duda w Chojnicach

Jest informacja, jeszcze nieoficjalna. W Chojnicach pod koniec kwietnia, zawita kandydat na prezydenta RP dr Andrzej Duda. 

niedziela, 8 lutego 2015

Plakat Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Chojnicach











Udostępniajcie, kopiujcie, wysyłajcie...przyjdźcie! Zbiórka i początek Marszu na Starym Rynku w Chojnicach, koniec marszu na ul. Świętopełka przed pomnikiem żołnierzy 1 batalionu strzelców. Poniżej trasa:



piątek, 6 lutego 2015

Synekury polityczne jako źródło biedy

Kiedyś zastanawiałem się nad przyczynami występowania paradoksu wysokich cen i niskich zarobków miejscowościach takich jak Chojnice i mniejszych. 

Do tego zjawiska realnie pogłębiającego zacofanie gospodarcze i tym samym zacofanie kulturowe i cywilizacyjne Chojnic dodać należy zjawisko synekur politycznych. 

W Chojnicach nie brak przykładów synekur politycznych. Według mnie są nimi wszystkie przedsięwzięcia, które nie bronią się przed krytyką z perspektywy gospodarczej racjonalności ich funkcjonowania. Wąskie elity polityczne, a szczególnie lokalne elity władzy, które usadowiły się w swoich synekurach nie są zainteresowane rozwojem i bogaceniem się mieszkańców bowiem ten niesie nieuchronnie zagrożenie zmianami i cyrkulacją w elitach władzy. Promowana jest więc geriatria dająca rękojmie status quo, a elity zainteresowane są nie wypracowywaniem realnych zysków gospodarczych, ale życiem z publicznej renty, która w miarę ubożenie społeczeństwa i miasta staje się coraz szczuplejsza zmuszając tak elity jak i kontrolującego je włodarza do praktyk coraz to bardziej rozmijających się z interesami mieszkańców. 

Wynikiem wprowadzonej w życie społeczne dysfunkcji elit, która zrodzona zostaje poprzez utrwalanie latami synekur żerujących na skromnej rencie publicznej, staje się także narastająca fala wyjazdów za chlebem z miasta. Poważnie kuleje także skromne środowisko opozycyjne, odcięte od środków utrzymania i możliwości realnego zarobkowania i wpływania na sprawy publiczne, bowiem bez środków ciężko choćby o skuteczny i permanetny monitoring władzy, który w określonych obszarach zdają się z jeszcze nieznanych przyczyn podejmować lokalne media (być może z powodu bardzo wysokiego poparcia społecznego ujawnionego dla opozycji w trakcie ostatnich wyborów samorządowych w mieście). Niestety ta sytuacja rzutuje na kruchość społeczeństwa obywatelskiego w mieście. 

Zaściankowość kultury politycznej w miejscowościach takich jak Chojnice, ujemnie wpływa na możliwości rozwoju gospodarczego miejskiej wspólnoty. Szczególnie jest to spotęgowane tzw. osiadłym bandytyzmem elit władzy, który ma tę swoistą cechę, że rozumienie przyszłości w odniesieniu do miasta i mieszkańców jest tylko i wyłącznie ukierunkowane na myśl o jak najdłuższym podtrzymaniu i zapewnieniu sobie i elicie możliwości dostępu do renty publicznej, z których utrzymuje się całe rodziny urzędnicze i wszystkie możliwe pociotki gwarantując sobie na tej bazie materialnej dzierżenie władzy pomimo kolejnych wyborów ujawniających ogromne poparcie dla opozycji, szczególnie w obliczu wydatkowanych środków na kampanie wyborcze - komitetów władzy i komitetów opozycji. A w tym względzie dysproporcje są ogromne i oscylują wokół stosunku 10:1. Szczególnie jeśli myślimy o wydatkach na kampanię kandydatów na burmistrza. Wynik wyborczy jednak nie jest tego odpowiednikiem. Oznacza to, że pomimo braku realne poparcia społecznego jest ono kupowana na dwa sposoby: poprzez rentę publiczną i marketing polityczny. 

Jeśli nie skończymy z synekurami politycznymi w Chojnicach, a ich lista jest naprawdę długa i zaliczyć można do nich wszystkie spółki miejskie oraz większość firm korzystających z zamówień publicznych to z Chojnic za kilka - kilkanaście lat, zakładając, że w ogóle jeszcze będzie panował ten porządek w Europie jaki znamy dziś, zamiast miasta będzie po prostu osadą starców, gdzie nie będzie się już mówiło o tym, że władza w tym mieście żyje dzięki utrzymywaniu synekur politycznych na rencie publicznej, ale po prostu gdzie wszyscy mieszkańcy będą emerytami i rencistami. Obecnie takimi synekurami na pewno są Centrum Park, Galeria Jutrzenki, asystent ds. naukowych, synekurami nawet stały się zarządy osiedli (które nie są poddawane nawet elementarnej kontroli ze strony miasta, bo Rada Miejska tę kontrolę w tym roku zarzuciła), synekurami są tzw. GONGO - czyli organizacje pozarządowe prowadzone przez ludzi władzy, są nimi wszelkie przejawy występujących równolegle do zjawiska synekury politycznej, czyli klientelizm, nepotyzm, kleptokracja. Ale to nie całość obrazu, sieć synekur politycznych w Chojnicach to zjawisko o olbrzymiej skali. 

Na tę sytuację ogromny wpływ ma kultura polityczna, bowiem to właśnie wypracowywaniu instytucji takich jak obywatelska inicjatywa, budżety obywatelskie, ale i zapytań na podstawie informacji publicznej, wolności słowa, etc. stanowią o realnych podstawach do powstania klimatu sprzyjającego rozwojowi. Temu rozwojowi przeciwny jest układ władzy Arseniusza Finstera utrzymujący rozległe synekury polityczne co wpędza miasto w biedę, bo synekura nie tworzy, nie wypracowuje po prostu jest i żeruje. Ludzie synekur, nie rozumieją, że poprzez te praktyki władzy biednieją wszyscy i tylko kwestią czasu jest, kiedy pauperyzacja dotknie i ich rodziny oraz ich samych, a oni zasilą szeregi wzrastającej rzeszy prekariatu. 

Ostaszków 1940

W 1940 roku do Chojnic dotarł list z Ostaszkowa...List od chojniczanina będącego w niewoli sowieckiej, wkrótce piszący miał zostać zabity, jak i inni Polacy.

Pisał do swej rodziny w Chojnicach:

Kochana Żono i dzieci!

List od Was otrzymałem, którym się bardzo ucieszyłem bo się dowiedziałem o Waszym miłym zdrowiu i powodzeniu. Wiadomość o śmierci C, bardzo mnie zasmuciła. Ja jestem zdrów, o mnie proszę się nie martwić. Pisz częściej, co słychać i jak się wam powodzi i z czego żyjecie. 
Serdecznie pozdrowienie zasyła szwagier, W i Z, napisz co się dzieje u nich w rodzinach, napisz bo nie ma dla nich listów. Pozdrowienia dla C. i Ż. Całuję

Więcej listów nie było.

poniedziałek, 2 lutego 2015

O chojnickim karnawale "Solidarności"

Z okazji 35. rocznicy Porozumień Gdańskich (Sierpniowych), Stowarzyszenie Arcana Historii wyda książkę mojego autorstwa, pod tytułem:

O chojnickim karnawale "Solidarności"

Obiecuję przyszłym czytelnikom nie tylko ujęcie historyczne, ale przede wszystkim ukazanie zjawisk społecznych i politycznych, których ujawnienie może ułatwiać analogię w trakcie ocen otaczającej nas rzeczywistości. Pewne jest jedno, wiele problemów społecznych i politycznych, które ukazano wokół Sierpnia '80 do dziś pozostają bolączkami Polski i Polaków. O sprawie tej książki opowiadałem w wywiadzie dla www.chojnice.tv - tam jutro szukajcie relacji z mojego spotkania z redaktorem Jerzym Erdmanem. 

niedziela, 1 lutego 2015

Chojnice nie są trendy

Tyle się mówi i pisze o promocji miasta Chojnice w świecie. Mamy nawet taki specjalny urząd ds. promocji regionu, bo tak go można nazwać. I nie chcę tutaj uderzać w jego działalność, a raczej w ogólną działalność burmistrza i ambasadorów miasta typu Jutrzenka - Trzebiatowski. 

Jest takie proste narzędzie jak Google Trendy. 

Poniżej trzy mapy i wykresy, prezentujące w skali procentowej, z jakich krajów na świecie wyszukiwano informacji o Chojnicach w latach 2004 - 2014 przez silnik Google (1) oraz z jakich regionów w Polsce (2) i miast:


(1)


(2) (3)




Szczególnie polecam to uwadze tych, którzy mówią o kwestiach inwestycji w Chojnicach, współpracy międzynarodowej, współpracy naukowej itd. Jest to obraz lat pracy. O lepszą wizualizację naprawdę trudno. Jest to w kontekście wydanych pieniędzy na wyjazdy delegacji chojnickich do miast partnerskich, tworzenia różnego typu imprez okolicznościowych na których zajadają się przyjezdni na koszt miasta wraz z włodarzami rzeczą wstydliwą, albo taką powinno przynajmniej być. Bardzo znane jest nasze miasto, w: Chojnicach, Czersku, Człuchowie, Sępólnie Krajeńskim, Tucholi. Stracone lata... 

Wniosek taki, Chojnice Finstera nie są trendy. Są passe, są zaściankowe, biedne i zapomniane.

Co się stało 33 lata temu?

Co działo się 33 lata temu?

Otóż, trwał stan wojenny ogłoszony 13 grudnia 1982 r. Obóz władzy wprowadził w dniu 1 lutego 1982 r. podwyżki na artykuły żywnościowe o 241% na energię o 171%. Na świecie tego dnia powołano konfederację państw Senegambii w Afryce, która dotrwała do Jesieni Narodów w Europie. W tym dniu urodził się słynny fiński skoczek Akseli Lajunen. W tym dniu urodził się słynny fiński skoczek Akseli Lajunen. Trzech chojniczan - Zbigniew Reszkowski, Ludwik Gólski i Stanisław Dembek, właśnie wracali z internowania w więzieniu w Potulicach gdzie zamknęli ich komunistyczni dyktatorzy za działalność w "Solidarności". Nikt poważny tego dnia nie zmarł ;) W Chojnicach na świat przyszło kilkoro dzieci. W tym i ja. Nie wiem dlaczego wybrałem akurat Chojnice ;) Wszystkim dziękuję za życzenia ! :) I pamiętam komunę i stanie w kolejkach, pamiętam żołnierzy sowieckich w sklepach Baltony i PEWEXie. Pamiętam też późniejsze wakacje w NRD, które już u dziecka budziło podziw wynikający z przepaści w jakości życia "szkopów" i Polaków. Tego się nie zapomina w zderzeniu z doświadczeniami członków rodziny wywożonych na Sybir i mordowanych przez Niemców w trakcie kampanii wrześniowej i później ogrom niesprawiedliwości jaki zaciążył nad Polską i jej obywatelami przytłacza me myśli co najmniej od 30 lat ;) Ale życzę Wam i sobie, abyśmy się wyrwali z tego cywilizacyjnego zapóźnienia w którym ciągle tkwi nasz kraj, z którego wyjeżdża tyle naszych kolegów i koleżanek. Bo Polska jest traktowana w persepktywie postkolonialnej jako tani rezerwuwar siły roboczej - tej na zmywak, i tej na uniwersytet oraz tej jako rynek zbytu produktów zachodnich. To przede wszystkim my - młodzi Polacy - możemy zmienić ten kraj. Wyjazd lub Polska to jest wybór indywidualny. Uważam jednak, że tak wyjazd jak i pozostanie w kraju dla Polaków łączy się z pojęciem realnego ubóstwa - materialnego na wypadek pozostania, i duchowego na wypadek wyjazdu. Nadszedł czas, aby ten kraj zmienić i jest to porywanie się z motyką na Słońce. O czym wiem, ale to dojrzałe życie po 33 latach już bycia Polakiem spędzę właśnie na pracy nad tym, aby przyłożyć w każdy możliwy sposób do zmian, które "zmienią obliczę tej ziemi" jak to powiedział Jan Paweł II. Musimy po prostu chcieć tego. Jeśli upadniemy tylko w konsumeryzm i permisywizm kulturowy, to nie ma nas - nie ma naszej kultury i języka, nie ma naszej myśli i działań. Mam zamiar długo żyć, więc zakasam rękawy i wierzę, że zmian w Polsce chce cała rzesza 20 i 30 latków. Nie wyjeżdżajcie - budujmy ten kraj. Czasami rozpoczynając nawet poprzez protest i niezgodę na oportunizm, szabrownictwo, klientelizm, nepotyzm i inne patologie trawiące od wieków ten kraj. Wszystkie Najlepszego Polacy i nie-Polacy! 

W dniu moich urodzin nie zgadzam się rabowanie przyszłości młodych ludzi, na obciążanie nas systemowo polityką nieudolności, na przysłowiowe trwonienie czasu i pieniędzy publicznych, które w tym skorumpowanym kraju postkomunistycznym zdaje się nie mieć końca. To własnie ludzie ok. 30 letni stanowili trzon przemian wokół powstania "Solidarności" wokół idei Sierpnia '80. Wróćmy do tej energii, porzućmy konsumeryzm, zbudujmy państwo prawa i porządku, państwo wolności i zasobności jednostki. 

wtorek, 27 stycznia 2015

Atomowe Chojnice

Jak ujawnia dr hab. Sławomir Cenckiewicz w swej najnowszej książce pt. Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów, Chojnice były miastem na które w latach 80. XX w. miała spaść bomba atomowa w wyniku odwetu sił NATO w związku z atakiem Sowietów na Zachód. 

Warto dodać, że Chojnice były jedynym miastem na które spodziewano się ataku atomowego w tej części Polski. Bomby atomowe miały być także zrzucone na Słupsk, Trójmiasto, Tczew, Bydgoszcz, Szczecin, Świnoujście. Czyli w naszej części Polski rozumianej jako Pomorze Gdańskie i Pomorze Zachodnie bomby atomowe w wyniku wybuchu III wojny światowej spaść miały na 7 miast (liczę Trójmiasto łącznie jako jeden ośrodek miejski) w tym na Chojnice. 

W związku z tym przypomnę, że obecnie również wisi nad nami groźba wybuchu konfliktu, który może się zakończyć wymianą atomowych ciosów i w związku z tym mam pytanie czy dysponujemy w Chojnicach schronami przeciwatomowymi dla ludności, jeśli tak to dla jakiej liczby mieszkańców? Bo w obliczu danych, które właśnie poznałem, a świadczą one o zapewnieniu schronienia na wypadek atomowy zaledwie dla 4% populacji Polski na wypadek wojny atomowej, zastanawiam się czy w Chojnicach jest chociażby te 1600 miejsc w schronach...Szczerze w to wątpię. Czas poznać te dane i je ujawnić, a nie czynić z nich kolejnej tajemnicy.

Chyba czas przestać żyć w Chojnicach w przeświadczeniu o korzyściach takich jak bezpieczeństwo, płynących z małomiasteczkowości...kolejny stereotyp obalony przez fakty.

Komentator Wolny Strzelec podał świetny link, tam widać ile byłoby ofiar w Chojnicach, gdyby spadła na nas bomba atomowa o zaledwie takiej mocy jak na Nagasaki w 1945 r. Straty w ludziach...ok. 95%...strefa zniszczenia ogromna...

http://nuclearsecrecy.com/nukemap/?&kt=15&lat=53.6944002&lng=17.5569252&hob_opt=2&hob_psi=5&hob_ft=1968&crater=1&casualties=1&humanitarian=1&fallout=1&fallout_angle=46&zm=13