Doczekaliśmy się, że Finster myli się już nie o parę złotych, ale o kilka milionów. Uważam, że to jest moment w którym należy się zastanowić nad referendum. I jestem w tej chwili całkiem poważny.
Zapowiadano, że 1,3 - , 1,4 mln miano dołożyć do stadionu Chojniczanki. Dziś wiemy, (za ch24.pl, iż suma ta przekroczy miliony złotych. Rację więc miał Kamil Kaczmarek z którego tak kpił Finster).
Jeśli przerzucanie milionami nie jest wystarczające dla odwołania burmistrza przez obywateli, to w jakiej sytuacji wreszcie będziemy gotowi zakończyć to nieudolne zarządzanie?
Film:
środa, 25 marca 2015
Jesteś ważny!
Wszyscy mamy realny wpływ na bieg zdarzeń w Chojnicach, na naszą rzeczywistość. Dziś takie zdanie jest w sferze marzeń, ale dzięki rozwojowi nowych technologii możemy te marzenia zrealizować.
Platforma CivilHub umożliwia tworzenie społeczności wokół miejsca zamieszkania, przy tym realizować tam można projekty, petycje, ankiety, etc. Wszystko to ma pomóc w kreowaniu naszej rzeczywistości i realnym wpływaniu na decyzje polityczne.
Najbliższą ważna dla nas, mieszkańców, sprawą są wybory w osiedlach miejskich. Musimy jako mieszkańcy na poważnie zaangażować się w spotkania osiedlowe i wybór nowych władz.
Pierwsza dyskusja na koncie Chojnic na CivilHub dotyczy właśnie tej sprawy.
Serdecznie zapraszam, zmieniajmy nasze osiedla, nasze miasto na lepsze! Zaangażowanie każdej osoby jest bardzo ważne, możemy wspólnie wykreować mnóstwo ożywczych pomysłów. Trzeba nam wykorzystać maksymalnie jak to możliwe, to niedoskonałe narzędzie w postaci budżetów obywatelsko-osiedlowych.
wtorek, 24 marca 2015
Miliony w igrzyska
Chleba i igrzysk!
Oto zawołanie, którego przesłanie zdaje się rozumieć chojnicka władza.
Zanim wyłuszczę zagadanienie, to chciałbym podkreślić, że byłem zawodnikiem MKS Chojniczanka, i ten klub piłkarski traktuje jak swój. Bliskie jest mi jego dobro, cieszę się z jego sukcesów i naprawdę nie rozumiem sytuacji w której za racjonalizm postaw atakuje się wszystkich, którzy o finansowaniu Chojniczanki wypowiadają się negatywnie.
Z tego co mi wiadomo spośród zagorzałych kibiców Chojniczanki w ostatnich latach, wielu musiało się udać na emigrację zarobkową. I nie wiążą tego chyba do dziś ze słaby zarządzaniem miastem przez miejskie władze polityczne. Jeśli, bowiem, pompuje się miliony w stadion i klub zaciężnych piłkarzy, to są to miliony, który nie inwestuje się w działalność, która mogłaby przynieść gospodarczy rozkwit. Natomiast z Chojniczanki robi się instytucję stosowaną do mobilizacji politycznej elektoratu przed wyborami, co we mnie wywołuje wręcz oburzenie. Klub z tradycjami jest upolityczniony i ustawiony w roli "wyborczej dojnej krowy", na którą składają się wszyscy podatnicy, ale to właśnie kibice (szacuje, że 2 tysiące zagorzałych), kładą następnie w większości swój głos na urzędującego burmistrza. Potem natomiast pakują walizki i jadą do pracy na Zachód. Czy to nie jest paradoks?
Obecnie dowiadujemy się, że w stadion będzie miasto inwestować dalej, aby klub czasami nie spadł z ligi. Interesujące jest to, jak władza polityczna w naszym mieście wykorzystuje środki publiczne dla zapewniania sobie społecznego poparcia. Jeśli, bowiem, weźmiemy pod wzgląd ciężką sytuację społeczną i gospodarczą w mieście, jego całkowitą peryferyjność w świetle ekonomicznym, to jakim prawem funduje się jednej grupie pasjonatów (kibice) "wygódki" za miliony kosztem ich sąsiadów i rodzin?
Jeśli chcemy naprawdę silnej drużyny piłkarskiej, to najpierw musimy umieć stworzyć miasto silne gospodarczo w innym ujęciu, całkowicie uprawnionym jest mówienie o tym, że Chojniczanka to w obecnej formie kolejna synekura polityczna z której nici prowadzą do ręki burmistrza. Nie ma to nic wspólnego z ideą sportu i czystej rywalizacji. Dzieje się źle, a wszyscy znowu milczą. W Chojnicach po wyborach nastała wręcz grobowa cisza. Ten "powyborczy piknik" nie potrwa już długo. Też chciałbym Chojniczanki w Ekstraklasie, ale nie tymi metodami.
niedziela, 22 marca 2015
Dyżur
Zapraszam w dniu jutrzejszym na mój dyżur do siedziby PiS w Chojnicach w Domu Towarowym Libera przy Starym Rynku. Będę na Państwa oczekiwał w godzinach 15.00 - 16.30.
Do biura, po wejściu do Domu Towarowego, dojeżdża się najwygodniej windą. Dyżur pełnię w charakterze asystenta społecznego poseł Doroty Arciszewskiej - Mielewczyk.
Serdecznie zapraszam!
środa, 18 marca 2015
Służby Specjalne - chojnicka promocja
W dniu 1 maja Stowarzyszenie Arcana Historii zaprasza do Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowego w Chojnicach na promocję książki...
Resortowe Dzieci: Służby Specjalne
Książka współautorstwa Doroty Kani ma swoją ogólnopolską premierę 29 kwietnia, a już 1 maja będziemy mieli okazję gościć Autorkę w Chojnicach! Dopiero 6 maja książka trafia do sieci księgarskich w Polsce.
Promocja rozpocznie się o godzinie 17.00, wstęp wolny.
Książka ma około 1000 stron! Stąd, jej cena wynosić będzie 70 zł, jak informuje wydawca.
Serdecznie wszystkich zapraszamy!
Miejsce: CEW, Chojnice, ul. Piłsudskiego 30 a.
Data: 1 maja 2015 r.
Godzina: 17.00.
Wydarzenie na Facebook'u: https://www.facebook.com/events/1554839961456215/
poniedziałek, 16 marca 2015
Plac Piastowski
Publicznie deklaruję, że zapis "zajść" na Placu Piastowskim zostanie przeze mnie umieszczony w Internecie.
Dziś jedynie zdradzę, że ten zapis nie potwierdza stawianych nam zarzutów i tylko można się cieszyć, ze Hotel Piast dysponuje monitoringiem. Bowiem sprawy te przybierały w redakcji "Czasu Chojnic" dramatyczny obraz. Gdyby jednak ktoś chciał się z materiałem zapoznać indywidualnie, to zapraszam do kontaktu ze mną: marcin.waldoch@gmail.com .
W sprawie tych "zajść" i wysuwanych, najpierw medialnie, oskarżeń wobec mnie i mojego Kolegi, będziemy walczyć na sali sądowej o każde słowo, bowiem w mojej opinii jest to sprawa szyta na miarę.
I publicznie powtarzam: nic nie niszczyliśmy, nie demolowaliśmy, z nikim się nie szarpaliśmy, nie leżeliśmy pod żadnymi samochodami, nikogo w żaden sposób nie skrzywdziliśmy. I wszystko to dokumentuje wspomniane nagranie z hotelowych kamer.
Burza na stacji
Wykonywanie planów jakie ratusz zaproponował odnośnie przebudowy węzła komunikacyjnego, chojnickiego dworca PKP i przyległych przystanków PKS wzbudza spore emocje.
Początkowy plan likwidacji torów, o którym opozycja mówiła jako o nierealnym, rzeczywiście spełznął na niczym. Obecnie planuje się wyburzanie budynków, bo są pieniądze z Unii. Obserwujemy kontynuację naprawdę niekorzystnych rozwiązań dla miasta. Nie jest przeciwnikiem modernizacji, ale żaden z planów z jakimi zapoznałem się w mediach nie jest oparty na racjonalnych przesłankach, albo burzenie domów, albo likwidacja torów. Czy nie było najlepszym rozwiązaniem zmodernizowanie istniejącej infrastruktury podkreślając przy tym jej dotychczasowe walory? Przecież przez ten dworzec przewijały się kiedyś tysiące ludzi na dobę, dlaczego obecnie nie miałby w tej formie w jakiej istniał w przeszłości pełnić swoich funkcji? Czy miasto rzeczywiście musi zawsze pchać się w kredyty, aby móc skorzystać z pieniędzy unijnych? Nie ma innych, mniej kapitałochłonnych, ale efektownych rozwiązań?
Jestem przeciwnikiem zmiany koncepcji i historycznego układu na dworcu. Uważam, że odpowiednia modernizacja i adaptacja byłyby najlepszym rozwiązaniem. Miejsce pomiędzy torami, w którym znajduje się jar dworcowy jest wystarczająco duże, aby obsłużyć obecny i przypuszczam przyszły ruch.
czwartek, 12 marca 2015
Czas kłamców
Dziś w "Czasie Chojnic" spory artykuł, relacja z sali sądowej, gdzie toczy się sprawa o wykroczenie, tj. wybryk chuligański. Policja zarzuca nam dokładnie czyn z art. 51 Kodeksu wykroczeń. Treść stawianych nam, jako obwionionym zarzutów:
- szarpanie się z określonym mężczyzną (tj. Krzysztof S. ze mną, a ja z Nim szarpałem się według oskarżyciela z Policji)
- kopanie aut
- szarpanie się z określonym mężczyzną (tj. Krzysztof S. ze mną, a ja z Nim szarpałem się według oskarżyciela z Policji)
- kopanie aut
Obraz jaki gazeta nadała sprawie jest dość zastanawiający od chwili, kiedy wykreowali sprawę medialnie wpływając na opinię publiczną w 2013 r.
Do artykułu z którym każdy może się zapoznać, dodam parę ważnych kwestii.
1. Jedyny świadek w sprawie o którym pisze "Czas Chojnic", czyli Mirela G., jakiekolwiek zeznania na Policji złożyła po ok. 6 miesiącach od rzekomych zdarzeń. Wcześniej jednak u Mireli G. był kilkukrotnie Michał Rytlewski z "Czasu Chojnic" wraz z Iwoną K., która od lat prowadzi na wszystkich frontach osobistą vendettę ze mną.
2. W sprawie, która jest polityczna, należy zwrócić uwagę na taki fakt: osoby pod wpływem alkoholu, którym się nie daje mandatu karnego, a które niszczą mienie (co nam się wkoło zarzuca), aresztuje się. Co policjanci potwierdzili. Policjanci nie potwierdzili żadnych zdarzeń takich jak: agresywność czy skakanie po autach, ani też niszczenia mienia oraz szarpania się ustalonych mężczyzn - co podkreślili, że szkód nie było ŻADNYCH! (sprawdzali to w czasie interwencji oraz później w trakcie przesłuchań właścicieli aut) "Czas Chojnic" zapomniał oczywiście tę sprawę wyłuskać, nadal tworzy się wrażenie kryminalnego czynu.
3. Redaktor "Czasu Chojnic" zapomniał napisać w swej relacji o tym, jak to właśnie świadek Mirela G. na sali myliła się w zeznaniach i mówiła o 5 samochodach, potem o 3 autach. Niestety dla nieprzyjaznych, ale dochodzenie policyjne nie potwierdziło żadnych zarzutów dotyczących uszkodzeń samochodów na Placu Piastowskim, a w sprawie przesłuchano właścicieli aut. O czym też "Czas Chojnic" zapomniał napisać.
4. Świadkiem w sprawie będzie Michał Rytlewski, o czym zapomniał napisać Redaktor "Czasu Chojnic", gdyż w niewiadomym celu chodził wraz z Iwoną K. do hotelu Piast na rozmowy z Mirelą G. Oczywistym jest dla nas, że Iwona K. wpływała na zeznania świadka. Świadkiem w sprawie będzie także Iwona K. Mirela G. potwierdziła, że Iwona K wraz z Michałem Rytlewskim. przychodziła do niej, przed zeznaniami, które złożyła na Policji. Czy tutaj trzeba coś dodawać?
5. Cała sprawa ujrzała światło dzienne, skazując nas w opinii publicznej, przed jakimkolwiek postępowaniem sądowym. Co jest ewidentnie wynikiem wycieku informacji z KPP i złamaniem zasady domniemania niewinności.
Teraz się okazało, że leżałem pod samochodem, tylko nogi było widać ;) Może go naprawiałem, a nie psułem? Jest to parodia.
6. Jeszcze o tym "Czas Chojnic" zapomniał napisać, że nawet przesłuchani policjanci nie wiedzili, kto pierwszy oddalił się z miejsca rzekomych zdarzeń. Jeden policjant mówił, że oni odjechali pierwsi i pozostawali nas na Placu Piastowskich (pijanych i agresywnych)? Drugi natomiast, że wsiedliśmy w taxi :) A świadek Mirela G., opowiadała, ze w taxi wsiedliśmy tylko na chwilę, bo potem z niej uciekliśmy :) Jeśli jeszcze ktoś traktuje te zeznania na poważnie, to gratuluję. Nie ma to jak nakręcić na kogoś scenariusz.
Jeśli ktoś uważa, za normalną sytuację w której, Policja przez pół roku nie prowadzi żadnych czynności, nie przesłuchuje świadków, ale w międzyczasie świadkowie poddawani są "praniu mózgów" przez media i osoby postronne, którym udzielają media dostępu do świadków, to nie żyjemy w normalnym kraju. W mojej opinii "urabianie" świadków i sprawy przez pół roku, a następnie prowadzenie czynności jest oczywistym wskazaniem na upolitycznienie sprawy. Do tego trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno "Czas Chojnic" zarzucał nam możliwość czynów kryminalnych tj. niszczenie mienia, w tej sprawie nawet wypowiadał się p.o. rzecznika KPP. Oczywistym dla mnie jest, i nie jest to pierwsza sprawa w ciągu ostatnich lat w Chojnicach, że próbuje się w sposób nieudolny zaciskać pętle. Stare porzekadło jest mądrością ludową, kto pod kim kopie dołki, ten sam w nie wpada.
Do tego wszystkiego dodam, że wobec koleżanki Iwony K., Przemysławy S. toczy się proces karny przed Sądem Rejonowym w Świeciu Oddział Tuchola o stalking i groźby karalne wygłaszane wobec Krzysztofa S. Jeśli ktoś zechce to mogę się podzielić ok. tysiącem nagrań, na których grozi się nam układem i napisanym na nas "scenariuszem".
Teraz się okazało, że leżałem pod samochodem, tylko nogi było widać ;) Może go naprawiałem, a nie psułem? Jest to parodia.
6. Jeszcze o tym "Czas Chojnic" zapomniał napisać, że nawet przesłuchani policjanci nie wiedzili, kto pierwszy oddalił się z miejsca rzekomych zdarzeń. Jeden policjant mówił, że oni odjechali pierwsi i pozostawali nas na Placu Piastowskich (pijanych i agresywnych)? Drugi natomiast, że wsiedliśmy w taxi :) A świadek Mirela G., opowiadała, ze w taxi wsiedliśmy tylko na chwilę, bo potem z niej uciekliśmy :) Jeśli jeszcze ktoś traktuje te zeznania na poważnie, to gratuluję. Nie ma to jak nakręcić na kogoś scenariusz.
Jeśli ktoś uważa, za normalną sytuację w której, Policja przez pół roku nie prowadzi żadnych czynności, nie przesłuchuje świadków, ale w międzyczasie świadkowie poddawani są "praniu mózgów" przez media i osoby postronne, którym udzielają media dostępu do świadków, to nie żyjemy w normalnym kraju. W mojej opinii "urabianie" świadków i sprawy przez pół roku, a następnie prowadzenie czynności jest oczywistym wskazaniem na upolitycznienie sprawy. Do tego trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno "Czas Chojnic" zarzucał nam możliwość czynów kryminalnych tj. niszczenie mienia, w tej sprawie nawet wypowiadał się p.o. rzecznika KPP. Oczywistym dla mnie jest, i nie jest to pierwsza sprawa w ciągu ostatnich lat w Chojnicach, że próbuje się w sposób nieudolny zaciskać pętle. Stare porzekadło jest mądrością ludową, kto pod kim kopie dołki, ten sam w nie wpada.
Do tego wszystkiego dodam, że wobec koleżanki Iwony K., Przemysławy S. toczy się proces karny przed Sądem Rejonowym w Świeciu Oddział Tuchola o stalking i groźby karalne wygłaszane wobec Krzysztofa S. Jeśli ktoś zechce to mogę się podzielić ok. tysiącem nagrań, na których grozi się nam układem i napisanym na nas "scenariuszem".
A tutaj przykład jak się "skacze po autach" (co nam się ciągle zarzuca), skutecznie:
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Skakal-po-samochodzie-uslyszal-zarzuty/13886
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Skakal-po-samochodzie-uslyszal-zarzuty/13886
"Czas Chojnic" ujawnił także, że na sprawie wskazywałem na problem niezawisłości sądów w "Polsce powiatowej". W związku z tym dzielę się treścią wniosku jaki złożyłem do Sądu:
Wniosek
strony postępowania
W imieniu własnym wnoszę o:
1.
Zmianę
Sądu i wyłączenie całego Sądu Rejonowego w Chojnicach oraz przekazanie sprawy,
po wyłączeniu całego Sądu Rejonowego w Chojnicach, do Sądu Rejonowego w
Tucholi,
2(dwa wnioski wykreślono)
środa, 11 marca 2015
Książka: O chojnickim karnawale Solidarności
Przyjemnie mi, mogąc poinformować Czytelników, że ukończyłem książkę pod tytułem: O chojnickim karnawale "Solidarności".
Być może w najbliższym czasie przedstawię dwie recenzje tej pracy, wykonane przez samodzielnych pracowników naukowych. Książka zostanie wydana przez Arcana Historii. Została napisana na bazie źródeł zgromadzonych w archiwach państowych i u osób prywatnych, uwzględniając wywiady i materiały audio - wizualne oraz bogatą literaturę przedmiotu. Pracę nad zbieraniem materiałów rozpocząłem w 2011 r.
Książka ta po składzie będzie miała ok. 220 - 240 stron. Jeśli ktoś z Państwa chciałby wspomóc jej wydanie, proszę o kontakt: marcin.waldoch@gmail.com .
środa, 4 marca 2015
Dokonania Mroku
Swoistym wyrazem małomiasteczkowej psychiki władzy jest forma obdarzania przez władzę mieszkańców tytułami takimi jak Dokonania Roku.
Symboliczne "dzielenie się" prestiżem władzy, poprzez nadawanie statuetek Dokonań Roku przez władze miejskie ma na celu włączenie w swój krąg tych, którzy "z nami", przeciwko tym, którzy "przeciwko nam".
Działa to tak, że gdyby Marcin Wałdoch dostał Nagrodę Nobla lub inną międzynarodową nagrodę, w zakresie powiedzmy nauki, albo czegoś tam mniej prestiżowego, to w Chojnicach i tak nie zasłużyłby sobie na statuetkę Dokonań Roku. Jednak Marcin Wałdoch Dokonania Mroku nigdy by nie przyjął.
Szczególnie mroczna jest wizja miasta, przez pryzmat tego kogo się nagradza, a nagrody otrzymał były ORMOwiec, były oskarżony o zlecenie kradzieży własnego auta obecnie główny marketingowiec na usługach miasta...Przecież poza Siłownikami Finstera i osobami budującymi i uwikłanymi w synekury polityczne nagród nikt nie ma prawa otrzymać. Chyba, że jest to osoba o niskim poziomie świadomości politycznej i nieokreślonej opcji politycznej, czyli odpowiednik bezkręgowca, który swoją pasją nie jest w stanie zdobyć zaufania społecznego lub prestiżu.
Z rąk tak skompromitowanej władzy, która przez nieudolność w zarządzaniu i działania wręcz przeciwko obywatelom wybranym (jak naciski polityczne), żadnych nagród nie należy odbierać. Jest to akt KOLABORACJI. I jako taki powinien być rozważany przez wszystkich świadomych mieszkańców Chojnic. Synekury polityczne w Chojnicach i ich ojciec są źródłem wszelkiej patologii w przestrzeni miasta związanej z brakiej ruchliwości społecznej, emigracją, niskimi zarobkami, wzrastającą sferą prekariatu.
poniedziałek, 2 marca 2015
Po Marszu
Dziękuję za udział w Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Chojnicach wszystkim uczestnikom. Słowa uznania kieruję też do poszczególnych osób, które były bardzo zaangażowane w pomoc przy tych obchodach. Wyrazy wdzięczności składam także służbom porządkowym tj. Policji i Straży Miejskiej za zabezpieczenie trasy Marszu.
Był to I Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Chojnicach. Media złożyły z jego przebiegu dość bogate fotorelacje. Za co także dziękuję.
Zamieszczam odsyłacze do relacji z mediów:
Przy tej okazji chciałbym zaznaczyć inicjatywę jaką podjęli kibice MKS Chojniczanka w Zapceniu, pow. chojnicki, gdzie upamiętniono jednego z żołnierzy mjr. Zygmunta Szendzielarza, materiał z youtube poniżej.
niedziela, 1 marca 2015
Marsz!
Pamiętajcie o dzisiejszym Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Startujemy o godz. 15.00 ze Starego Rynku w Chojniach!
sobota, 28 lutego 2015
Zbieramy podpisy
Od 10 do 14 zbieramy podpisy na Starym Rynku pod listą poparcia Andrzeja Dudy jako kandydata na prezydenta RP. Zapraszamy!
piątek, 27 lutego 2015
Siłowniki Finstera cz. II
Siłowniki Finstera to grono, które jak wykazują ostatnie wydarzenia może się powiększać. Związane jest to z poszerzaniem sfery wpływów synekur politycznych.
Wybrana z list Powiatowego Forum Samorządowego pani Małgorzata Kaczmarek z Towarzystwa Przyjaciół Hospicjum stała się jednym z ... siłowników. W mojej opinii, pani Kaczmarek,działając w szczytnej wierze opieki paliatywnej, która jest bardzo istotna, za cenę politycznej subordynacji podpisała w imieniu TPH umowę o grancie dla TPH.
Według mnie, takie wsparcie w trybie konkursowym (lecz według mnie dedykowanym pod jeden podmiot podobnie jak konkursy dla asystenta ds. nauki) TPH przez miasto Chojnice jest kolejnym wyrazem niedemokratycznych rozwiązań w przestrzeni miasta, które poszerzając swoje strefy wpływów politycznych promuje Arseniusz Finster. Żadna ustawa nie zobowiązuje miasta do finansowania takich projektów, natomiast utrzymanie koalicji w radzie powiatu przemawia na rzecz takich właśnie działań przez Arseniusza Finstera.
Postawie Pani Kaczmarek nie dziwię się, tylko proszę sobie zadać pytanie, dlaczego Pani Kaczmarek i TPH raczej nie cieszyły się przychylnością burmistrza do czasu, kiedy Pani Kaczmarek nie była radną powiatową? Gdyby Pani Kaczmarek startowała z PChS (a była przecież taka opcja), to jaką dziś postawę ujawniałby Pan Finster? Działania w sferze publicznej w Chojnicach determinowane są przez interes polityczny.
Instrumentalne traktowanie działaczy społecznych, organizacji widoczne jest też na przykładzie Boxing Team, które tak długo cieszyło się dużym wsparciem, jak długo radnym był Andrzej Mielke. Co się stanie z TPH, kiedy Pani Kaczmerek nie będzie już radną? Co się stanie z Chojniczanką jeśli spadłaby do jakiejś lokalnej ligi czy klasy? Wszystko w Chojnicach jest przez Finstera przeliczane na głosy wyborcze, z tego należy sobie zdawać sprawę. Nie jest to chyba OK, kiedy dla jednych podmiotów robi się dedykowane konkursy, a innym odmawia się racji bytu. Przecież w sferze kultury w Chojnicach są przyznawane tak żenująco niskie środki, które nie wystarczyłyby nawet za porządną pensję jednego urzędnika, a o te pieniądze szarpie się co roku kilkadziesiąt nawet organizacji. Ich działacze powinni wiedzieć jaka jest droga do uzyskania grantu w Chojnicach - należy zostać radnym Finstera, albo podmiotów z nim kooperujących w szeroko pojętej synekurze politycznej.
Warto mieć świadomość, że Arseniusz Finster nie kieruje się żadnymi samarytańskimi wyzwaniami, jest czysto makiawelicznym aktorem politycznym na lokalnej scenie. I każde działanie podporządkowuje przede wszystkim swoim politycznym celom, które nie są według mnie zgodne z dobrem ogółu.
Jest wśród chojniczan wielu działaczy społecznych, jedni zajmują się ekologią inni edukacją dzieci i opieką nad nimi, ale dopóki nie są radnymi ich organizacje przymierają głodem.
Jest to zjawisko, które już dawno określiłem jako GONGO (pisałem o tym tutaj: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2010/06/gongo-paradoks-spoecznstwa.html). W tych okolicznościach TPH z niezależnego towarzystwa, staje się GONGO, czyli (samo)rządowo zarządzaną organizacją pozarządową. Przykry proces i jego obserwacja nie napawa optymizmem. Jeśli społeczność jest tak biedna (bo taki jest nieudolny miejski zarządca), że nie potrafimy wysupłać nawet pieniędzy na niezależną działalność to ten chojnicki semi-autorytaryzm będzie wzrastał w siłę. A liczba siłowników będzie rosła, ale nie będzie rosła w nieskończoność. Niemniej niepokojącym jest przerzucanie akcentów przez Finstera na nowe obszary i nowe osoby, to oznacza, że z dużą łatwością jest w stanie, dzięki środkom publicznym, rozbudowywać sieć synekur politycznych. Słabość, bieda, bierność, apatia społeczna, niska świadomość polityczna, te wszystkie czynniki w sposób w pełni cyniczny wykorzystywane są do łamania "kręgosłupa" kolejnych osób, które miały wspaniałą kartę działalność na rzecz lokalnej wspólnoty.
Materiał źródłowy: http://www.chojnice.tv/wideo-1250-Towarzystwo_Przyjaci%C3%B3%C5%82_Hospicjum_z_grantem_od_miasta_ ; http://www.miastochojnice.pl/?a=220&id=5765
Materiał źródłowy: http://www.chojnice.tv/wideo-1250-Towarzystwo_Przyjaci%C3%B3%C5%82_Hospicjum_z_grantem_od_miasta_ ; http://www.miastochojnice.pl/?a=220&id=5765
czwartek, 19 lutego 2015
Siłowniki Finstera
W Rosji krąg osób z otoczenia Putina, który stanowi jądro realnej władzy tego kreującego się nowego wydania autorytaryzmu wyposażony jest w system tzw. siłowników. Siłowniki stanowią krąg osób wywodzących się z służb specjalnych, wojska i innych służb bezpieczeństwa. Ludzie ci stanowią zgraną grupę o podobnej przeszłości, doświadczeniach i umiejętnościach.
Co siłowniki mają wspólnego z Chojnicami?
Chojnice nie są opanowane przez putinowskie siłowniki, ale siłownikami jest grupa osób wokół burmistrza Finstera, która stanowi zwartą kohortę o wspólnej psychice. Do tego podobnie jak w Rosji, siłowniki Finstera w Chojnicach to osoby (te najbardziej wpływowe) związane z dawnym reżimem komunistycznym lub wręcz ze służbami wojskowymi czy też z tzw. formacjami ochotniczymi służb bezpieczeństwa Polski Ludowej.
Do siłowników w Chojnicach można zaliczyć: Edwarda Pietrzyka (Ludowe Wojsko Polskie), Antoniego Szlangę (PZPR, ORMO), Kazimierza Ostrowskiego (PZPR, ORMO), Janusza Jutrzenkę - Trzebiatowskiego (różne organizacje komunistyczne), Mirosława Janowskiego, Roberta Wajlonisa, Stanisława Kowalika ("Solidarność"), Bogdana Kuffla, Edwarda Gabrysia, Józefa Skibę, Marię Błoniarz - Górną (PZPR), Mariusza Palucha, Romana Guzelaka, Leszka Bonnę, Stanisław Skaję (miał proces o kłamstwo lustracyjne rozstrzygnięty na jego korzyść...) i kilka osób, których wymienić nie można, bo nie są osobami publicznymi. Niemniej cała grupa siłowników, jest bardzo łatwa w identyfikacji co pozwala na dokładną rekonstrukcję powstałego - realnego - schematu struktur władzy w Chojnicach, który wskazuje powiązania i przyczyny wzajemnych zależności. Spośród których najciekawszym wydaje się odtworzenie relacji lokalnej władzy z przedstawicielami biznesu i wpływem siłowników na sytuację gospodarczą w mieście.
Jaka jest rola siłowników? Przede wszystkim mają wspierać wpływy i wiązać środowiska z "ośrodkiem władzy". I tak, każda z wymienionych osób odpowiedzialna jest w nieformalnej strukturze władzy za inne jej zaplecze i inny obszar oddziaływania (również w sferze symbolicznej poprzez wiązanie ze swoim wizerunkiem w świetle pojęć takich jak prestiż czy przywództwo). Wspólnota postaw, wartości i zachowań wymienionych osób przejawia się także w rozumieniu pojęcia samorządności, które uzyskuje obraz zgodny z wyznawaną ideologią. Nie poważa się zasad konsultacji społecznych, nie respektuje się prawa do protestów obywatelskich, nie upodmiatawia się mieszkańców, a zarządza się nimi poprzez system biurokratycznych dyrektyw. Stosując przy tym wybiórczość w procesie komunikowania społecznego, co ma wyraźnie pozytywnie wpłynąć na opinię publiczną bez uwagi na ponoszone w ten sposób koszty społeczne. Jeśli siłowniki zaczną opuszczać Finstera, ten nie znajdzie już w nikim oparcia, gdyż jest to środowisko jednej tożsamości w którą ciężko wniknąć i którą przez wzgląd na wzrastającą podejrzliwość, ciężko będzie Finsterowi odbudować. Co oznacza, że jest ono w dłuższej perspektywie i tak narażone na działanie czynników biologicznych i tym samym w ciągu najbliższych lat rozpad.
Analogicznie też do sytuacji w Rosji w tym quasi autorytarnym systemie, jaki wytworzył Finster w przestrzeni miejskiej, każdy z siłowników ciągnie za sobą cała rzeszę znajomych, rodzin itd. Budując nawarstwiającą się na tkance miejskiej synekurę polityczną. To jak piramida, na której szczycie stoi Finster niczym Pan wasalny od którego rozbiegając się nici wpływów i wzajemnych uzależnień. Na samym jej dole jest społeczność lokalna, utrzymywana w maksymalnej niewiedzy i poddawana zabiegom socjotechnicznym opartym na kłamstwie i manipulacji. Króluje polityczny spektakl, budowany na użytek każdej kolejnej machiny wyborczej. Łamane są naczelne wartości demokratyczne, choćby tak prozaiczne jak równość, wolność myśli i postaw, wolność ekspresji i poglądów politycznych. Miejsce pluralizmu coraz częściej zastępuje roszczenie do postaw autorytarnych. Z zajmowanych pozycji, władza deprecjonuje każde działania podejmowane przez kreujący się alternatywny ośrodek władzy znajdujący się na opozycji, wśród przeciwników politycznych burmistrza i siłowników. Stosowane są do tego także najnowsze narzędzia technologiczne, które umożliwić mają wykluczenie, dewaluację, dyskredytację opozycji, która zdobywa coraz szersze zaufanie społeczne (wystarczy porównać wyniki wyborcze opozycji sprzed 5 lat z poparciem zdobytym w 2014 r.) oraz stosowane są formy wszelkiego typu nacisków skierowane na zamykanie form awansu zawodowego i społecznego (czego przykłady ujrzą światło dzienne). Finster i grupa siłowników to wręcz klasa społeczna korzystająca ze społecznej apatii i atomizacji. W dużej mierze, jak ujawniały ostatnie wydarzenia w przestrzeni miejskiej, pozbawiona realnych kompetencji i umiejętności tym chętniej bazująca na innych sposobach budowania tzw. autorytetu władzy. Jest to swoista "klasa próżniacza"w socjologicznym rozumieniu tego pojęcia. Kreująca swój obraz w oparciu o wątpliwe "dyplomy" i "tytuły", a przede wszystkim coraz częstsze pretensje do "naukowości", "wielkości", "rozpoznawalności w świecie" co ujawnia narastającą frustrację i próbę dyskursywnego nadrobienia realnych braków, co staje się dla ekipy Finstera coraz mniej komfortowe w warunkach rosnącego stopnia wykształcenia w Polsce w ogóle, a tym samym wzrostu postaw krytycznych w społeczeństwie.
Jeśli Finster i siłowniki nie znajdą rozwiązań dla pogarszającej się sytuacji społecznej, jeśli nie zmienią swego agresywnego i opresyjnego obrazu wiążącego się także z realnie podejmowanymi działaniami w przestrzeni miejskiej, będzie narastał widoczny już wyraźnie konflikt społeczny, budując wrażenie istnienia dwóch spolaryzowanych centrów politycznych. Z tym też będą rosły formy represji czy szykan (często dotąd przejawiających się w atakach medialnych na wybrane osoby, czy też w działań zmierzających do dyskredytacji takich osób w oczach opinii publicznej i środowisk zawodowych poprzez sieć nacisków). Jest to początek końca władzy burmistrza Finstera w Chojnicach, bowiem skostnienie struktury i skala wzajemnych powiązań siłowników uniemożliwia im dokonanie jakichkolwiek przegrupowań w strukturze władzy bez szwanku dla choćby jednego z jej elementów. Oznacza to też, przy tym założeniu o współzależności, że nikt w imię charytatywnie pojętego działania, nie da się odsunąć Finsterowi od wpływów, tym bardziej, że po uzyskaniu dość słabego wyniku wyborczego wizerunek Finstera został "odbrązowiony" przez relatywnie słabo rozpoznawalnego kandydata. Zmian wymagałyby obiektywnie pojawiające się negatywne czynniki na które władza lokalna nie potrafi już reagować w inny sposób jak poprzez nasilenie działań zmierzających do kreowania spektaklu politycznego. Oznacza to, że w wyniku działań tej ekipy lokalnej władzy i jej siłowników miasto będzie w coraz szybszym tempie popadało w cywilizacyjną degradację.
W Chojnicach nie ma społeczeństwa obywatelskiego, zdolnego do permanentnego monitoringu władzy. Przy ujawnionych już korzeniach mentalnych siłowników skrajną naiwnością jest wiara w zmiany w wyniku wygranych wyborów za 4 lata. Jeśli zmiany mają nadejść to należy do nich doprowadzić w wyniku posunięć dość radykalnych, wiążących się dla opozycji demokratycznej z nieustającą krytyką i monitoringiem działań władzy połączoną z integracją różnych środowisk i postaci zdolnych takie działania podjąć. Warto przy tym zdać sobie sprawę, że im szybciej odsuniemy tych ludzi od władzy, choćby poprzez referendum, tym szybciej uratujemy przyszłość miasta. Zadaniem opozycji jest teraz maksymalizacja wysiłków, jak najszybsze i najskuteczniejsze podejmowanie działań zmierzających do informowania opinii publicznej o prawdziwym obrazie spraw miejskich, nawet bez oglądania się na konsekwencje indywidualne jakie podejmowana krytyka może przynieść w miejscu pracy czy w naszym środowisku. Na trwanie siłowników przy Finsterze jedynym sposobem jest dalsze ujawnianie prawy o działaniach burmistrza o stanie faktycznym spraw miejskich. Dalszy radykalny spadek zaufania społecznego może przyśpieszyć dezintegrację obozu Finstera i nawet rozpocząć powstawanie zjawiska "zdrady i odwrócenia" w nadziei zachowani pozycji społecznej, gospodarczej i środowiskowej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)