środa, 16 grudnia 2015

Podważanie demokracji

Burmistrz Finster wprawił się w praktykach podważania demokracji. Działo się tak kilkukrotnie w przeszłości, warto przypomnieć kwestię zakłócania zgromadzenia publicznego, które wspólnie organizowwały Arcana Historii i Wspólna Ziemia w 2011 r. w Chojnicach. Kiedy my byliśmy z tubami ręcznymi na Starym Rynku, tam czekał już na nas burmistrz Finster z głośnikami o dużej mocy z Chojnickiego Domu Kultury. Dość to groteskowe rozumienie demokracji. Obecnie Finster namawia, żeby nie brać udziału w głosowaniu, jawnie zniechęca i podważa ideę referendum. Namawia ludzi, aby nie dali wyrazu swoim poglądom. W domyśle zamyka im usta i odbiera prawo do głosu. 

Ciekawe, że Finster nie namawiał do pozostawania w domach, kiedy były wybory prezydenckie w 2010 r., gdy prezentował swojego Idola Bronisława Komoworskiego na Starym Rynku w Chojnicach. Dlaczego wtedy nie mówił: "nie warto brać udziału w głosowaniu, bo władzę i tak przejęli ludzie odpowiedzialni za katastrofę smoleńską i oni teraz będą rządzić, a to są moi bardzo dobrzy przyjaciele". Dlaczego Arseniusz Finster nie zniechęcał wyborców do udziału w demokratycznym akcie głosowania w czasie wyborów samorządowych, kiedy wystawiał swój komitet? Przecież wiadomo było, że ludzie wybrani z jego komitetu, to będzie zestaw burmistrzowskich kukiełek i te wybory nic nie zmienią. Dlaczego wtedy namawiał do głosowania? Namawiał przecież i to wielokrotnie. 

Być może jest tak dlatego, ze burmistrz Chojnic nie zna najprostszych mechanizmów demokracji i nie odróżnia czynnego prawa wyborczego od biernego prawa wyborczego, kojarząc pierwsze z udaniem się do urny wyborczej, a drugie z pozostawaniem w domu, taką swą wiedzę ujawnił dziś w Radio Weekend. Indolencja totalna i człowiek z tak niskim poziomem wiedzy merytorycznej od kilkunastu lat zarządza Chojnicami!

W Chojnicach w związku z praktykami, jakie się ujawniły wokół referendum trzeszczy kręgosłup demokracji, a tym, który go niszczy jest Arseniusz Finster. Dlatego warto wziąć udział w referendum, aby pokazać, że głos każdego z nas, każdego obywatela ma znaczenie i nie można postępować, tak jak postępuje burmistrz Finster, który nawołuje do pozostawania w domach! Pokażmy mu siłę demokracji! Te praktyki władzy niczym się nie różnią od tych, jakie znają wszystkie dyktatury. Naczelnym tego wyznacznikiem jest odmawianie głosu i przy tym, co jest ironią niesłychaną, powoływanie się na prawo demokracji. Ale czy Jaruzelski wprowadzając stan wojenny nie powoływał się na demokrację? Czy pacyfikujący huty i kopalnie nie powoływali się na demokrację? Finster miał takich nauczycieli i takich ma doradców, którzy demokracji uczyli się od komunistów, byli komunistami, a od takich politruków właśnie, jak Szlanga, Ostrowski i Pietrzyk lub Włodzimierz Deluga demokracji uczył się Arseniusz Finster. Ten człowiek nie widzi nic poza własną władzą i żądżą jej utrzymania bez względu na społeczne koszty. 

Idźmy na referendum, bo o prawo do głosu walczyli Polacy wielokrotnie i to prawo należy szanować. Po debacie w Radio Weekend, Finster - Kaczmarek (zapis debaty: http://weekendfm.pl/?n=57292&-finster_kaczmarek_straz_miejska ), liczę na tłumny udział chojniczan w głosowaniu 20 grudnia.



Źródło: Facebook Manipulator Chojnicki

wtorek, 15 grudnia 2015

Między Scyllą i Charybdą

W Odysei Homera występuje postać legendarnego Odyseusza, który płynąc przez Morze Egejskie musi kluczyć pomiędzy dwoma potworami - Scyllą i Charybdą. Mit ten stał się synonimem ciężkiego wyboru, pomiędzy dwoma zgoła złymi rozwiązaniami. Myślę, że przed takim wyborem staniemy 20 grudnia w Chojnicach.

Po obejrzeniu wczorajszej debaty Finster - Kaczmarek w chojnice.tv 


jestem przekonany o dychotomii problemu Straży Miejskiej w Chojncach. Z pewnością nikt do siebie nie przekonał, a Panowie wymienili na tyle dużo ciosów, że obydwaj nie wyszli bez szwanku dla swych wizerunków z tej debaty. 

W wyniku refleksji nad słowami i postawami obu, więcej powstaje zwątpienia w człowieku, aniżeli chęci udziału w jakiejkolwiek formie aktywności społecznej. Z jednej strony oczywistym jest, że są przypadki w których z burmistrzem Chojnic do sądu trzeba iść, ale są i sytuacje w których mądrzej jest dla wszystkich zrezygnować ze sporu sądowego, który toczy się o przysłowiową "pietruszkę", wywołując jedynie poruszenie społeczne i w efekcie apatię lokalnej społeczności, która aktywność społeczną utożsamia z walką przed Temidą. Dlatego też, występuje w tym konflikcie wokół Straży Miejskiej nieusuwalna dychotomia - argumenty za i przeciw oraz spowodowany tym ruch społeczny w postaci komitetu referendalnego i opór władzy przed radykalną zmianą, będą musiały ze sobą współistnieć, jako element "doskonałej chojnickiej rzeczywistości". Konflikt, który narósł i się wytworzył jest nierostrzygalny i chojniczanie nie pomogą żadnej ze stron, bo naraziliby istniejący stan rzeczy - dychotomiczny podkreślam - na szwank. Myślę, że tak z powodu niskiego zaangażowania społecznego, jak i z powodu zniechęcenia sporami, frekwencja może być nie tylko niska, ale nawet bardzo niska. Obawiam się, że inicjatorom ciężko będzie "wyciągnąć z domów", więcej, jak 3 tysiące ludzi. Pomimo profesjonalnej kampanii, zbytnia agresywność i ewidentne zagrania marketingowe, nie licujące ze szczytnym celem, podkopały wiarygodność przedsięwzięcia. 

Osobiście żałuję, że żaden z Panów nie odpowiedział na moje pytania, które uznałem za kluczowe - Kamil Kaczmarek nie odpowiedział, co stało za decyzjami powoływania Straży Miejskiej w latach 90. (powoływał się jedynie na nieokreślone idee), a burmistrz Chojnic nie umiał odpowiedzieć jasno, co stanie się z pracownikami SM, gdyby tę formację rozwiązano. Bez tej wiedzy podejmowanie, jakiejkolwiek decyzji jest niemożliwe. Oto bowiem, Kaczmarek chce rozwiązania czegoś, czego genezy nie zna i celów przez to nie potrafi określić, a Finster z góry zaznacza, iż planu nie ma na wypadek rozwiązania SM, czyli nie jest roztropnym gospodarzem, ale raczej wyrachowanym politykiem. Obaj nie tylko zmuszają społeczeństwo do rejsu pomiędzy Scyllą i Charybdą, ale jednocześnie sami błądzą w tańcu walki politycznej, który z interesem społecznym ma niewiele wspólnego. 

Zagłosuję za rozwiązaniem Straży Miejskiej i zrobię tak z kilku powodów:
- Finster nie dokona żadnej reorganizacji tej instytucji i odwołanie Straży Miejskiej skoro stało się elementem walki politycznej, to musi nim być - czyli jak najwięcej ludzi musi zagłosować za rozwiązaniem SM, aby wpłynąć na zarządzanie miastem, być może wtedy Finster zacznie respektować głosy o naprawę sytuacji, zanim przyjdzie mu gasić kolejny pożar;
- SM do roku 2015 nie miała żadnych dzielnicowych i jest to zabieg przedreferendalny, pomysł dzielnicowych wyszedł zresztą ode mnie. Niemniej Finster go zaakceptował, ale w sposób niegodziwy, bo nie ujawnia, ani On, ani Straż Miejska, że dzielnicowych w SM nigdy wcześniej nie było;
- Komendant SM wystawiał mandaty, choć jego formacja nie zadbała, podobnie jak ratusz o prawidłowe oznakowanie drogowe, to znaczy, że formacja ta przywiodła jakąś część mieszkańców i gości do szkody (mandaty), pomimo tego Finster nawet nie odwołał komendanta;
- w SM pracuje zbyt wiele osób, jeśli bowiem nagle jest ok. 10 dzielnicowych, to co robi pozostałych ponad 20 strażników? 
- SM nie ewoluuje od lat 90. XX w., w żaden sposób zakres jej funkcji nie jest w stanie sprostać wyzwaniom, jakie stoją przed lokalną społecznością w drugiej dekadzie XXI w., gdy jest tak zarządzana i zorganizowana jak obecnie;
- SM i jej komendant przez kilkanaście lat lekceważyli komunikowanie się z mieszkańcami;
- SM nie podejmuje akcji w kluczowych dla bezpieczeństwa lokalnej społeczności momentach - sam byłem świadkiem zdarzenia, kiedy pod ratuszem toczyła się rozróba, a Strażnicy nie wychodzili z ratusza i w strachu oczekiwali na policję...;
- utrzymywanie formacji, która daje specjalne gratyfikacje jej funkcjonariuszom, którzy z kolei w żaden specjalny sposób nie narażają się dla naszego bezpieczeństwa, zdrowia i dobrobytu, jest bezcelowe. 

Być może likwidacja SM, to pierwszy krok do zmiany burmistrza, bo obawiam się, że bez zmiany na fotelu burmistrzowskim nie możemy myśleć o jakichkolwiek zmianach w zarządzaniu miastem, co w trakcie walki referendalnej udowodnił zarówno Finster, jak i SM. Problemem Chojnic nie jest Straż Miejska, problemem Chojnic jest burmistrz Arseniusz Finster. Próba likwidacji SM, to leczenie objawów, bez namysłu nad przyczynami. Warto jednak, tym razem, podjąć choćby walkę z objawem szerszej choroby drążącej to miasto... 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Urzędnicza samowolka

Obowiązkiem kancelaryjnym jest, to aby urzędnicy zgodnie z instrukcją kancelaryjną nadawali sprawom przez siebie prowadzonym numer sprawy. Pozwala to na rzetelne prowadzenie spraw, archiwizowanie, ale i rozliczanie urzędników i władze z pracy i podjętych działań na podstawie wytwarzanej w Chojnicach dokumentacji. Jak się niedawno okazało, jeden z urzędników ratusza dr Przemysław Zientkowski otrzymał w tej sprawie pouczenie od burmistrza Arseniusza Finstera (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/10/pouczenie-dla-zientkowskiego.html). Niestety, ale burmistrz poucza swojego urzędnika, ale sam postępuje niezgodnie z Rozporządzeniem PRM z dnia 18 stycznia 2011 r. w sprawie instrukcji kancelaryjnej, jednolitych rzeczowych wykazów akt oraz instrukcji w sprawie organizacji i zakresu działania archiwów zakładowych.

Takie praktyki umożliwiają władzy, w pewnej mierze, unikanie odpowiedzialności, bowiem pismo, które nie jest opatrzone znakiem sprawy, stawia poważny problem dotyczący statusu takiego pisma. Urzędnik, który w godzinach pracy podpisał się pod nim i wysłał to do opinii publicznej i konkretnego adresata, będzie udowadniał, że wysłał pismo...prywatnie. Dlatego urzędników zobowiązano do odpowiedniego prowadzenia spraw kancelaryjnych. Niestety burmistrz Arseniusz Finster daje zły przykład swoim urzędnikom i z rozbrajającą szczerością wyznaje, że: 

"[...] oświadczenia burmistrza nie mają nadawanych numerów sprawy". 


Znikome jednostki

Urząd Miejski w Chojnicach na moje pytanie o to, jaka jest liczba pracowników w jednostkach budżetowych odpowiedział, że takiej wiedzy nie posiada. Zadałem dokładnie, takie pytanie:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej składam zapytanie o:

- liczbę pracowników zatrudnionych na dzień 30.09.2015 r. na podstawie umowy o pracę, jak i na podstawie umów cywilno-prawnych w jednostkach budżetowych Urzędu Miejskiego w Chojnicach, które wymienione są w Biuletynie Informacji Publicznej: http://bip.miastochojnice.pl/98.html

Odpowiedź UM: "[...] Urząd Miejski w Chojnicach nie posiada informacji na wnioskowany temat".

Do jednostek budżetowych UM w Chojnicach zalicza się: szkoły podstawowe, gimnazja, żłobek miejski, Ośrodek Profilaktyki Rodzinnej, Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (jednostki budżetowe UM: http://bip.miastochojnice.pl/98.html) . Na te instytucje Miasto rokrocznie przekazuje dziesiątki milionów złotych, ale...Urząd Miejski i władza miejska nie ma posiada informacji o tym, jaka w tych jednostkach jest liczba pracowników. Jak bardzo z tym kontrastuje zainteresowanie burmistrza Chojnic liczbą członków chojnickich stowarzyszeń. Poszukiwanie u innych ludzi, kiedy nie ma się wiedzy o liczbie etatów w podległych jednostkach budżetowych? 

Na same szkoły podstawowe i gimnazja w mieście przeznacza się w projekcie na 2016 r., 32 mln złotych, ale UM nie ma wiedzy o liczbie pracowników! Ciekawy też przypadek Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych z prawie milionowym budżetem! Ile osób tam pracuje?

Stąd powstaje moje pytanie w jaki sposób Urząd Miejski projektuje budżet na działanie jednostek budżetowych, nie znając, choćby tak ważnego parametru, jak liczba pracowników w tych jednostkach? Nie mówiąc już o tym, że burmistrz Chojnic wypowiada się na konferencjach o etatach nauczycielskich w szkołach i groźbach problemów, jakie mają powstać podczas likwidacji gimnazjów w związku z redukcjami etatów... Interesująca kwestia w kontekście tego, że jednostki budżetowe muszą podawać UM dane do wykonania budżetu.

Dobrze, że Urząd Miejski jest w stanie podać ile osób pracuje w ratuszu miejskim..., a pracuje tam obecnie ok. 250 osób!


W związku z taką odpowiedzią UM, zadałem dziś kilka dodatkowych pytań:


Na podstawie Ustawy o dostępie do informacji publicznej składam zapytanie o to:

- na jakiej podstawie Urząd Miejski wylicza budżet dla jednostek budżetowych;

- na podstawie jakich danych Urząd Miejski wylicza budżet dla jednostek budżetowych;

- w jaki sposób następuje rozliczenie budżetu na wynagrodzenia, pomiędzy Urzędem Miejskim w Chojnicach, a jednostkami budżetowymi?


niedziela, 13 grudnia 2015

Stan wojenny w Chojnicach

Stan wojenny wprowadzony na terenie całego państwa 13 grudnia 1981 r., spowodował i w Chojnicach ogromne zmiany społeczne i polityczne. 

14 grudnia załoga WKS "Mostostal" w Chojncach podjęła próbę organizacji strajku okupacyjnego, która nie powiodła się, gdyż inicjatorom i załodze zagrożono pacyfikacją strajku przez wojsko zgromadzone wokół zakładu. W innych chojnickich zakładach myślano o wszczęciu strajku, ale na idei się skończyło. Zdawano sobie sprawę z wielkiego niebezpieczeństwa, jakie wiązało się z wyrażeniem oporu wobec władzy ludowej w warunkach stanu wojennego. Dlatego nie podjęto strajku w PKP, ani też w innych przedsiębiorstwach. W wyniku wprowadzenia stanu wojennego, internowano z Chojnic trzech działaczy "Solidarności", tj. Stanisława Dembka, Ludwik Gólskiego i Zbigniewa Reszkowskiego. Lista internowanych zawierała jeszcze wcześniej dwa dodatkowe nazwiska chojnickich działaczy, którzy jednak uniknęli internowania. Internowanych oskarżono o działalność przeciwko porządkowi publicznemu. 

Podkreślić trzeba, że wprowadzenie stanu wojennego było niezgodne z ówcześnie nawet, obowiązującym prawem. Wprowadzono rządy junty wojskowej, powierzając władzę pozakonstytucyjnemu organowi, jakim była Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON). W ten sposób w apogeum weszły różnorakie formy represji politycznych, dla których rok 1981 nie był, ani końcem, ani początkiem, a po prostu symbolem z którym do dziś nie uporaliśmy się, jako naród i społeczeństwo dziedzicząc poprzez pamięć zbiorową złe nawyki, którymi społeczeństwo przesiąkło pod "sowieckim butem" po 1944 r. 

Do dziś, wydarzenia stanu wojennego na ziemi chojnickiej nie zostały przedstawione w literaturze, wiele wątków czeka też na wyjaśnienie i zbadanie. Być może na 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego (2016 r.) uda się wydać monografię stanu wojennego na ziemi chojnickiej. 


środa, 9 grudnia 2015

Niechciany rezultat referendum

Nawet jeśli referendum zyska sobie wymaganą frekwencję, czyli 30% uprawnionych do głosowania i wypowiedzą się oni za rozwiązaniem Straży Miejskiej, to i tak nie doprowadzi to, do zaoszczędzenia przez Miasto Chojnice 2 milionów złotych rocznie. Przypuszczam, że część pracowników SM nadal pozostanie pracownikami Urzędu Miejskiego, ale zostaną poupychani w różnych wydziałach, albo...czego inicjatorzy nie biorą pod wzgląd burmistrz utworzy w ramach UM Wydział na przykład ds. Bezpieczeństwa Publicznego i proszę mi wierzyć, choć to brzmi jak groteska, to jest to możliwe. Burmistrzem nadal będzie Arseniusz Finster i nadal będzie miał miażdżącą przewagę w Radzie Miejskiej, a przyczyn takiego działania można się jedynie domyślać. Z pewnością byłyby one przykryte, retoryką chęci "ocalenia ludzi od bezrobocia" oraz "przerażającym wzrostem liczby przypadków zakłócania porządku", itd. Nikt też nie rozważył dość kuriozalnej sytuacji, że zaraz po rozwiązaniu SM... uparty burmistrz może ją ponownie powołać do życia :)

Niemniej idę na referendum i będę głosował za rozwiązaniem SM. 

Migracje chojnickie

Ostatnio zgromadziłem interesujące dane, których szerszą interpretację przygotowuję w formie artykułu naukowego, podzielę się jednak z Czytelnikami pewnymi spostrzeżeniami.

Przyjrzałem się bliżej skali migracji, tzw. migracji zewnętrznej, czyli poza granice państwa z Miasta Chojnice, jak i z powiatu chojnickiego za lata 2002-2014. Okazało się, że dla migracji na pobyt stały, czyli według przyjętej definicji są to takie migracje, które wymagają od migrantów, aby w biurze ewidencji ludności dokonali po przybyciu z miejsca nowego zamieszkania wymeldowania związanego z wyjazdem za granicę. Jest to więc poważna i nieodwołalna często decyzja, wiążąca się po prostu ze stałą zmianą miejsca zamieszkania. Zjawisko to nie obejmuje więc tzw. migracji czasowej, wyjazdów do pracy sezonowej, czy nawet na dłuższy okres. Nie obejmują, prezentowane tutaj przeze mnie dane, tych migracji, które są migracjami wewnętrznymi, powiedzmy z Chojnic do Gdańska czy innych miejsc w Polsce. Oznacza to, że przedstawiane przeze mnie dane obejmują jedynie to, jakby rzec, najtwardsze zjawisko migracji. I co się okazuje? Otóż dla lat 2002-2014 z powiatu chojnickiego ubyło w wyniku migracji zewnętrznej dokładnie 567 osób! Saldo migracji dla wskazanego okresu nie było dodatnie (czyli imigracja nie przeważała nad emigracją) w żadnym roku kalendarzowym. Jest to dość przerażające zjawisko. Na interpretacje przyjdzie czas w formie artykułu naukowego. Na razie nie zdradzam przyczyn, czynników oraz wniosków. Niemniej mieszkańcy ziemi chojnickiej wyjeżdżają, a jeśli pominąć saldo migracji, to z powiatu chojnickiego wyjechało w tym czasie 838 osób!!! Migracje na pobyt stały, to jedynie wierzchołek "góry lodowej", ujawniają jednak ogólną tendencję, negatywną w odniesieniu do migracji ludności ziemi chojnickiej. 

Szczegóły prezentuje poniższy wykres i tabela. 




wtorek, 8 grudnia 2015

Projekcje budżetowe

27 listopada burmistrz przedstawił projekt budżetu Miasta Chojnice na 2016 r. (zapis konferencji:  http://chojnice.tv/wideo-2041-Konferencja_prasowa_burmistrza_Arseniusza_Finstera_-_27.11.2015 ). Przez kilka minut konstrukcję budżetu i jego planowany kształt na lata przyszłe tłumaczył polityką krajową. Oto, zbyt wysokie stawki (podniesienie stawki godzinowej przez rząd); kwota wolna od podatku (spadnie wg Burmistrza na spadek wpływu do budżetu z PIT); opodatkowanie instytucji finansowych przez rząd (tzw. podatek bankowy); oświata - wg burmistrza ewentualne wdrożenie szkoły podstawowej 8 klasową i likwidacja gimnazjów (podobno mniejsza subwencja oświatowa, przejęcie jakiejś liczby chojnickich nauczycieli). W ujęciu ogólnym, konkluzja jest taka, ponieważ PiS jest u władzy, to budżet będzie pękał w szwach - tak zdaje się myśleć burmistrz Finster. Poza tym burmistrz straszy wg mnie inflacją, ale zapomina o tym, że ta wzrasta przede wszsytkim wraz z dynamicznym wzrostem gospodarczym. Dlatego na przykład Chiny sztucznie chłodziły gospodarkę swego czasu. Mały wzrost inflacji byłby dobrym sygnałem o polskiej gospodarce o czym burmistrz powinien chyba wiedzieć, skoro na swojej konferencji bawi się w "wielką politykę" i rozważanie "czynników makro" na które wpływu nie ma i lepiej, aby się skupił na prawidłowości prowadzenia spraw w swoim ogródku, może wypowie się w sprawie naświetlonej ostatnio tj. w sprawie Mirosława Janowskiego i prowadzonych przez niego działalności gospodarczych?

Warto do paru spraw się ustosunkować. 

Podniesienie stawek godzinowych sprzyja alokacji kapitału i ilości pieniądza w obrocie na rynku, więc burmistrz się myli. Zwiększenie kwoty wolnej od podatku również sprzyja rozwojowi gospodarczemu, warto zerknąć na przykład Wielkiej Brytanii. Dalej - instrumenty "podatku bankowego" zostały określone przez ministra finansów Pawła Szałamacha. Przede wszystkim trzeba przyjąć do wiadomości, to co jest zgodne z prawdą, a nie propagandą. Opodatkowaniu będą podlegała ogólna suma aktywów bankowych danej instytucji, czyli nie od transakcji finansowych - czyli jak mówi Finster od kredytów (i znowu straszy, tym razem wzrostem kosztów kredytów), ale od aktywów. Likwidacja gimnazjów, poza likwidacją systemowej patologii, stworzy też w perspektywie długoterminowej oszczędności w wydatkowaniu na oświatę z poziomu gminy, którego burmistrz nie widzi obecnie. Otóż koszt edukacji jednej osoby spadnie dla gminy z tej prostej przyczyny, że znikną dodatkowe instytucje - tj. gimnazja, ale też i uczeń będzie "na utrzymaniu miasta" nie 9 lat, a 8. Obecnie planuje się, że Miasto Chojnice wyda na gimnazja w 2016 r. ponad 12 milionów złotych!!! Na podstawowe 20 milionów złotych!!! Jeśli znikną gimnazja, a do podstawówek wrócą dwie klasy, to możemy założyć, że utrzymanie podstawówek w mieście wzrośnie o ok. 1/4-1/3, czyli do 6 mln złotych. Dzięki likwidacji gimnazjów powstanie rokrocznie oszczędność rzędu 6 mln złotych. O tym burmistrz nie mówi na konferencji. 

Mnie po prezentacji projektu budżetu zastanawia jedno, dlaczego nawet w dalekich projektach dochody własne Miasta Chojnice praktycznie nie mają wzrosnąć? Brak wzrostu w tym zakresie, to faktycznie świadectwo regresu, bo to będzie znaczyło, że chojniczanie nie będą się bogacić - tj. nie będzie większych wpływów z podatków.

Podsumuję tak: nie PiS i reforemy PiS wstrząsają budżetami samorządowymi, ale przede wszystkim siatka synekur politycznych, niepotrzebne stanowiska, zbędne instytucje oraz zwyczajnie źle wydatkowane pieniądze, jak w przypadku Chojnic na projekty Balturium czy też kiedyś jeszcze wcześniej na miejskie przedszkole.

W projekcie budżetu zastanawia mnie prawie 1 mln złotych na przeciwdziałanie alkoholizmowi, bo podobną kwotę przeznacza się na...żłobki.  
Natomiast w ramach pomocy społecznej warto byłoby gwarantować nie jeden posiłek dla bezdomnych dziennie, ale dwa (śniadanie plus obiad). 
Przy tym na dotacje dla organizacji pozarządowych w zakresie kultury planuje się przeznaczyć 80 tys. złotych na cały 2016 r. przy ogólnych nakładach na kulturę na poziomi 3,5 mln złotych! Przy podobnych nakładach na sport/kulturę fizyczną, planuje się rozdysponować wśród organizacji kultury fizycznej 316 tys. złotych! Skąd rokrocznie bierze się taka dysproporcja? W tym przedziale budżetu, jak rozumiem zarezerwowano już 1,4 mln złotych na dopłaty dla Centrum Parku :)  i 815 tys. złotych na stypendia, pewnie w większości dla piłkarzy :) 

Co jeszcze zaskakuje w projekcie budżetu? Otóż projektowany kredyt na 10 mln złotych. Zadłużenie z 37, 3 mln zł w 01.01.2016 r. ma wzrosnąć do 39,7 mln zł 31.12.2016 r. Pomimo spłaty w tym czasie ok. 7 mln złotych. Taka logika europejskiej samorządności, trzeba się zadłużać, żeby móc wydawać...

Cały projekt dostępny pod tym adresem: http://bip.miastochojnice.pl/335.html

Ale może się jeszcze w tym roku okazać, że Miasto Chojnice zaoszczędzi ponad 2 mln złotych...na Straży Miejskiej od 2016 r. Niestety, ale przypuszczam, że istnieje już "awaryjny plan" wydatkowani tak zaoszczędzonych pieniędzy. 


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Dobra robota

Jak widzę, to włodarz Chojnic cofa się pod naporem postulatów opozycji z kampanii wyborczej. Stawiałem postulat wdrożenia darmowej komunikacji, byłem też za likwidacją Straży Miejskiej. Dziś dowiaduję się z Radio Weekend, że Arseniusz Finster rozważa wdrożenie darmowej komunikacji. Jestem w tym zakresie dobrej myśli, bo wiem, że Arseniusz Finster to doskonały organizator i darmowa komunikacja oznaczać będzie nie tylko spadek ruchu samochodów osobowych w mieście, ale i równolegle wzrost liczby kursów chojnickiego MZK na wszystkich liniach. Dotąd burmistrz przyjął postulat "jednego wiceburmistrza" oraz w nieco zniekształconej przez siebie formie "budżetów obywatelskich" i budowy skateparku, wsparł nawet budowę hospicjum TPH, czyli udało mu się zrealizować już kilka z moich wyborczych postulatów, a jak wiem bardzo skrupulatnie przestudiował moją ulotkę, bo pisał o tym w mediach. 

Brak, niestety, nadal rozwiązań wobec postulatu inicjatywy uchwałodawczej dla mieszkańców czy kwestii regulacji konsultacji społecznych. Dziękuję burmistrzowi za przyjmowanie do realizacji postulatów moich kolegów i koleżanek oraz moich własnych. Mam nadzieję, że pamięta iż wielokrotnie prosiłem, aby ustąpił z urzędu, ale wiem, że nad dobrymi rozwiązaniami trzeba się czasami długo zastanawiać, więc nadal pozostawiam trochę czasu. Po drodze przypomnę jeszcze kilka postulatów na których realizację oczekuję wraz z moimi wyborcami: 

- karta chojniczanina;
- cyfryzacja chojnickich zbiorów bibliotecznych i archiwalnych;
- rozbudowa sieci kanalizacji deszczowej;
- inicjatywa uchwałodawcza;
- prawdziwy budżet obywatelski, a nie ta chimera, która funkcjonuje obecnie;
- przekształcenie Galerii Jutrzenki-Trzebiatowskiego w Galerię Chojnickich Artystów;
- obniżenie pensji chojnickich prezesów spółek miejskich;
- wsparcie Centrum Młodzieżowego;
- zwiększenie terenów zielni miejskiej;
- węzeł PKS i PKP;
- zajęcia z historii regionu w chojnickich szkołach;
- zjazd na obwodnicy w Nieżychowicach;
- spalanie niskoemisyjne - proszę poważnie podejść do tematu;
- bezpłatne parkingi;
- budowa przedszkola samorządowego;
- zwiększenie liczby godzin nauczania języka angielskiego dla dzieci w szkołach.

Przypomnę, że moje postulaty, realizowane obecnie w jakiejś mierze przez burmistrza Chojnic, poparło 197 wyborców, którzy oddali na mnie głos w wyborach samorządowych. Liczę na to, że wkrótce doczekamy się realizacji dotąd nie podjętych zagadnień. Życzę burmistrzowi wytrwałości w działaniu i wdrażaniu moich pomysłów. Kiedy krytykuję i ganię, to mam podstawy, ale kiedy jest to zasadne, to potrafię i pochwalić. Dziękuję burmistrzowi za realizację części z moich pomysłów i czekam na dalsze działania życząc w tym względzie sukcesów.



Fragment mojej ulotki wyborczej z 2014 r.

Sztandarowe szopki

Wracam do tematu repliki sztandaru 1 batalionu strzelców. 

Po wielokrotnej wymianie korespondencji z Ratuszem, jestem o krok od ukazania niezbitego dowodu, że w firmie Haftina, wykonano dwa sztandary, a nie jeden jak podaje ratusz. Pierwszy który wykonano nie miał odpowiednich wymiarów (65x65 cm) i po mojej publicznej krytyce wykonano aneks do umowy, aby uzyskać sztandar o prawidłowych wymiarach (100x100 cm). 

Interesujące są następujące fakty. W umowie pomiędzy Haftiną i Urzędem Miejskim z lipca 2015 r. wskazano w jakim terminie firma ma wykonać replikę sztandaru, określono też formę zapłaty i odbioru. Sztandar wykonano w sierpniu 2015 r., zgodnie z umową o wymiarach 65x65 cm, gdyż za taki sztandar wykonano właśnie przelew, zgodnie z umową, jeszcze w sierpniu 2015 r. (otrzymałem dowód przelewu). Z tym właśnie sztandarem Stowarzyszenie z Milanówka było w Katedrze Wojska Polskiego, a fakt ten znalazł się w relacji prasowej na portalu chojnice.com w dniu 25 sierpnia. Kiedy podjąłem temat i skrytykowałem władzę i Stowarzyszenie Pamięci Rodzinnej z Milanówka, Ratusz podpisał  1 września aneks na wykonanie sztandaru w Haftinie, już o wymiarach 100x100 cm. Ten sztandar Pan Kuldanek ze Stowarzyszenia Pamięci Rodzinnej odebrał 4 września 2015 r. 

Tajemnicą dla mnie pozostają dwie sprawy:

1. Co stało się ze sztandarem 65x65 cm?
2. Kto zapłacił za sztandar 100x100 cm?

Miasto nie przekazało mi dokumentu odbioru tego pierwszego sztandaru, tylko i wyłącznie ten dokument, który świadczył o odbiorze sztandaru z 4 września, ale skąd w takim razie Stowarzyszenie z Milanówka miało w swej dyspozycji sztandar 1 batalionu strzelców 25 sierpnia i wcześniej,skoro aneks na jego wykonanie podpisano dopiero 1 września, a odebrano go 4 września? 

Przy tym chciałbym wskazać, że otrzymałem już pismo, kilka tygodni temu, od Arseniusza Finstera, który żądał ode mnie w tej sprawie przeprosin czy sprostowań na łamach "Gazety Pomorskiej", za ten właśnie fakt, że utrzymuję iż miasto wykonało dwa sztandary, a nie jeden. Niestety nadal nie mam przesłanek, aby uznać, że władze miejskie i ich działania zgodne są z prawdą. Gdybym bowiem się pomylił, nie miałbym oporów się do tego publicznie przyznać. Niestety, dostrzegam, widoczną chyba dla wszystkich w tej sprawie, pełną manipulację faktami. Żałuję, że w tak błahej sprawie burmistrz Chojnic nie potrafi się przyznać do błędu, zamiast tego atakuje i straszy sądami. 


sobota, 5 grudnia 2015

Zdegradowane Chojnice

AKTUALIZACJA: Materiał z tego opracowania pojawił się już w przestrzeni publicznej, władze Chojnice prezentowały pewne jego elementy podczas spotkania w Urzędzie Miejskim, przepraszam za moją pomyłkę: http://chojnice24.pl/artykul/20395/pieniadze-latwe-ale-odpowiedzialne-w-wydawaniu/0/


W tym roku Urząd Miejski w Chojnicach otrzymał, zlecone przez siebie, opracowanie dotyczące tzw. delimitacji obszarów zdegradowanych w Chojnicach. Dokument stworzono z myślą o przyszłej rewitalizacji miasta w określonych obszarach. Określono obszary nierówności zarówno społecznych, jak i gospodarczych w mieście. 

Jak dotąd nie słyszałem, aby wnioskami płynącymi z raportu pochwaliły się nam władze Miasta. Niestety wnioski te ukazują nasze miasto w bardzo niekorzystnym świetle. Prawie wszystkie badanie czynniki wpływające na sytuację gospodarczą i społeczną miasta mają wskaźniki gorsze, aniżeli średnie dla naszego województwa i gorsze od średniej krajowej. O ile przyjdzie jeszcze czas na prezentację mojego podsumowania tego dokumentu w sensie analizy jakościowej, to na razie przedstawiam dane, które obrazują w jak dramatycznej sytuacji znajdują się Chojnice i chojniczanie  w ujęciu analizy ilościowej. Podkreślam, za ten raport zapłacił Urząd Miejski w Chojnicach: 

Bezrobocie w Chojnicach w 2012 r. 11,3%, kiedy w tym samym czasie średnia dla województwa pomorskiego to było 7,8%.

Z tym, że wskaźnik udziału długotrwale bezrobotnych wynosił w Chojnicach 3,64, kiedy dla województwa był ten wskaźnik na poziomie 2,4.

Pomoc społeczna

Zasiłki stałe z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, narastają. W 2010 r. wypłacono 2569 świadczeń, kiedy w 2014 r. już 3583 świadczenia. 

Liczba osób korzystających ze świadczeń pomocy społecznej w Chojnicach na 1000 mieszkańców to 79,3 osoby, kiedy dla województwa ten wskaźnik jest na poziomie 52,9 osoby na 1000 mieszkańców korzystających ze świadczeń pomocy społecznej.

Przestępstwa

Kradzieże i włamania do samochodów, w 2007 r. 17, w 2012 30 i w 2014 96!

Kradzieże z włamaniem: w 2007 r. 99, w 2010 r. 147, w 2012 r. 237 i 2014 244!!!

Uszczerbek na zdrowiu: w 2010 r. 20, w 2012 r. 23 i w 2014 r. 32!!!

Przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece na 10 tys. ludności w Chojnicach, średnia: 17,3 zdarzeń, a w województwie? Otóż 6,3 takich zdarzeń na 10 tys. mieszkańców!!! 

Gospodarka

Liczba zarejestrowanych podmiotów gospodarki narodowej na 100 osób w Chojnicach wynosi: 6,5 podmiotów gospodarczych, kiedy dla województwa jest to średni wskaźnik 11,6!!!

Mieszkalnictwo 

Powierzchnia użytkowa lokalu, w Chojnicach,średnio na jednego mieszkańca: 17,28, kiedy dla województwa pomorskiego jest to średni wskaźnik 23,00.


W świetle tych danych uprawnionym chyba jest stwierdzenie, że w ogólnym rozrachunku ludność miasta Chojnice podlega procesowi postępującej pauperyzacji, a miasto, jako takie jest w dużej mierze zdegradowane w sensie społecznym i gospodarczym. W szerszej analizie przedstawię bardziej szczegółowe dane i ocenę zróżnicowania stanu gospodarczo-społecznego dla chojnickich osiedli, bo jak się okazuje nierówności są ogromne pomiędzy konkretnymi chojnickimi osiedlami. Wysunąłbym ponownie apel o zmianę władzy w mieście, ale nawet w okresie wyborczym mieszkańcy nie słuchają co mamy do powiedzenia, a poza wyborami mało kto interesuje się istotnymi dla naszego życia faktami. Żałuję tylko, że władze Miasta nie potrafią się pochwalić danymi z analizy, którą sami zlecili. Jest źle, a przy panoszących się synekurach politycznych patologiczne zjawiska w obszarze miejskim, będą się tylko pogłębiać. Tyle słyszmy propagandy z ust przedstawicieli władzy miejskiej, ale w konfrontacji z danymi empirycznymi te hasła są nieprawdziwe. Jesteśmy nie tylko na geograficznych peryferiach województwa pomorskiego, ale też i na jego peryferiach cywilizacyjnych.

Jeszcze mała dygresja, w Polsce wyśmiewa się stworzony przez PiS raport o miastach, które popadły w ruinę. Na tej liście są też Chojnice. Proszę sobie teraz ponownie zadać pytanie, czy raport PiS i płynące z niego wnioski były nierzetelne i są podstawy do wyśmiewania go? Bo według mnie, nie. Pisałem już o tej sprawie, którą obśmiewało środowisko "Gazety Wyborcze", które chyba Polskę zna tylko z perspektywy warszawskich salonów: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/10/chojnice-w-ruinie.html .









piątek, 4 grudnia 2015

Struktura represji cz. 2.


Mariusz Janik pisze:

"Na wysokości takiego intelektu Policja i Prokuratura prowadzi obróbkę nie tylko Mariusz Janika, ale dla przykładu jeszcze Marcina Wałdocha"

Więcej: http://www.janikpress.pl/pomorska-osmiornica-cz-2/

Struktura represji

Mariusz Janik opublikował dziś materiały, które obrazują jedynie fragment działalności, jaką w Chojnicach według tych dokumentów prowadzili ludzie wskazani w tych materiałach (http://www.janikpress.pl/pomorska-osmiornica-cz-1/http://www.janikpress.pl/pomorska-osmiornica-cz-1/) .
Chciałbym przybliżyć nieco strukturę tej działalności, która w Chojnicach była wymierzona przede wszystkim w osoby opozycji politycznej, w tym i w moją osobę. Ostatnio dowiedziałem się, co stało za licznymi dość dziwnymi i zaskakującymi zwrotami w moim życiu osobistym i publicznym. 

Mogę dziś ujawnić, że władza polityczna składała zlecenia na niszczenie członków opozycji do jednego z byłych milicjantów i funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w latach 1983-1990 (tutaj ujawnię jedynie jego inicjały Z.K.), który korzystał ze swych rozległych znajomości oraz...kontaktów rodzinnych. Efektem było to, że przynajmniej od 2011 r. niszczono mnie i moją rodzinę w sposób dość systematyczny. W grę wchodziło stosowanie zastraszeń, szykan, pomówień poprzez anonimowe treści rozsyłane do członków rodzin i instytucji starano się zachwiać "zapleczem" osoby, którą atakowano. Do tego nękano telefonami, których numery "nie istniały", stosowano podsłuch i obserwację. Rozpowszechniano na mój temat nieprawdziwe informacje, za co nie ponoszono konsekwencji. Stosowano także obserwację, ale i wprowadzano delikwenta w tzw. "młyn", czyli mnożono liczbę spraw, gdzie było się świadkiem albo stroną. 

W kontekście tego co podaje Mariusz Janik na swojej stronie, proszę sobie uzmysłowić, że media o mojej sprawie z Placu Piastowskiego w której zostałem uniewinniony poinformowała ówczesna rzecznik prasowa chojnickiej policji. Działalność tych osób nie była jednak przypadkowa i sporadyczna, ale raczej systematyczna i "zlecona". Skala uwikłania jest potężna i jedyne co można zrobić to dociekać sprawiedliwości. Na pewno będę domagał się ścigania osób, które były uwikłane w tę działalność. Zrobię wszystko, aby tę sprawę i związane z nią okoliczności wyjaśniono. Jeśli w postępowaniu sądowym okaże się, że wszystkie te informacje są prawdziwe będę się domagał najwyższego wymiaru kary dla osób zaangażowanych w niszczenie mi życia. 

Najważniejsze jest, żeby opinia publiczna wiedziała, że te działania nie wynikały z inicjatywy dziś osób podejrzanych, one były jedynie narzędziem i wykonywały obowiązki, bo jak podobno mówiły one "popierają burmistrza". 

Cała prawda wychodzi na jaw. Po latach. 




środa, 2 grudnia 2015

Głosujmy!

Wszystkich zachęcam do głosowania w referendum 20 grudnia. Osobiście namawiam do rozwiązania Straży Miejskiej w Chojnicach. Byłem początkowo sceptyczny, ale zaważyły dwie kwestie na mojej zdecydowanej postawie za rozwiązaniem SM:

- polityczny opór przed doprowadzeniem do referendum ze strony władz;
- namawianie obywateli przez burmistrza Finstera do absencji w dzień referendum (czyli SM to też polityczna formacja, którą należy czym prędzej rozwiązać).

Przy okazji dziękuję inicjatorom, ze swej strony, za poniesiony przez nich wysiłek. Sprawę prowadzą obecnie z pełnym profesjonalizmem i determinacją. To pierwsze referendum w historii miasta i myślę, że frekwencja może poważnie zaskoczyć, a inicjatorzy zapiszą się w dziejach Chojnic. 

Z wywalczonych praw należy korzystać i każdy kto namawia do tego, aby nie głosować działa wbrew regule demokratycznej gry. 


piątek, 27 listopada 2015

Immunitety

Wiadomo, jak wielka wybucha zawsze wrzawa wokół sprawy immunitetu osób, którym zarzuca się czyny zabronione. Jest w tym jednak pełen formalizm i z góry wiadomo, kto immunitetem jest objęty w Polsce. 

Niestety w realiach polityki samorządowej, w lokalnych wspólnotach mamy do czynienia z immunitetami nieformalnymi. Jest to grupa osób, którą w Chojnicach określiłem jako "siłowniki" (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera.html). Może nie wszyscy jej członkowie, ale z pewnością niektórzy są objęci immunitetem. Pomimo tego, że działają wbrew zasadom gospodarki wolnorynkowej, wbrew zdrowej logice gospodarowania mieniem, a ponadto ich stanowiska są wynikiem utrzymywania się określonej sytuacji politycznej nie są oni pociągani do żadnej odpowiedzialności, poza tak zwanym "publicznym przyznaniem się do win", co jednak nie narusza ogólnie przyjętego porządku stosunków w mieście, które regulowane są dzięki "kultowi jednostki", jakiej to wszyscy wiemy. Tym sposobem, "siłowniki" uderzając się w pierś przed obliczem "wodza", z którego "drużyny" się wywodzą i którą zasilają swoją postawą i działaniami, mogą liczyć na "prolongatę" okresu "sprzeniewierzeń, błędów i wypaczeń". Ten swoisty rytuał miejski będzie trwał tak długo, dopóki nie upadnie politycznie "wybitna jednostka". Każdy atak publiczny na siłowniki i próba ich rozliczenia przez opozycję kończy się, jak dotąd, jeszcze silniejszym scementowaniem zastanego układu. W takich przypadkach skala długu wdzięczności wobec "wybitnej jednostki" wzrasta, a ten uzyskuje kolejne potwierdzenie swojej władzy w akcie łaski, którym obdarza "obwionionego", którego opozycja próbuje "bezpodstawnie wdeptać w ziemię". 

Nieformalne immunitety nie zostaną zniesione. W obliczu ich siły i tej rzeczywistości, jedyne co pozostaje mieszkańcom to aktywny udział w życiu publicznym. Wzrost świadomości społecznej i politycznej obywateli doprowadzi do rychłych zmian na lokalnej scenie. Tymczasem ludzi z "immunitetem" należy izolować i ignorować, gdyż każdy frontalny atak na te jednostki w oczach opinii publicznej staje się potwierdzeniem silnej władzy, jaką dzierży "wybitna jednostka", zdolna jednogłośnie "ułaskawiać swych profanów".