poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zachowanie nieobyczajne

Marcin Wałdoch
89-600 Chojnice

                                Chojnice, 25.01.2016 r.


Rada Miejska w Chojnicach
Stary Rynek 1
89-600 Chojnice



Skarga na działanie radnego Rady Miejskiej Chojnic


Działając w oparciu o Dział VIII Kodeksu postępowania administracyjnego wnosimy skargę na działanie następujących radnych Rady Miejskiej Chojnic:

1)      pana Marka Bonę, w związku z stosowaniem wulgaryzmów i nieobyczajne zachowanie w trakcie prac Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Chojnicach w dniu 22.01.2016 r.



Uzasadnienie skargi


Radny Marek Bona w trakcie obrad wskazanej w skardze Komisji Ochrony Środowiska wyrażał się stosując wulgaryzmy i zachowując się nieobyczajnie, siejąc tym samym powszechne zgorszenie. Radny Marek Bona stwierdził między innymi „każdy pierdolił”, „kurwa i co”?

W związku z takim zachowaniem, nie tylko powstaje pytanie o kulturę, ale i o trzeźwość ciała i umysłu wskazanego radnego z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera. Dlatego do skargi dołączam wniosek, aby radni przed posiedzeniami komisji miejskich, jak i przed posiedzeniami Rady Miejskiej byli badani na zawartość alkoholu w organizmie, przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Chojnicach.

Całość materiału z wypowiedzią radnego Marka Bony dostępna jest na stronie www.chojnice.tv :             http://chojnice.tv/wideo-2172-Radni_za_kontrolami_Stra%C5%BCy_Miejskiej_spalania_w_piecach_CO


                                                                                              Marcin Wałdoch

Przeciwko najściom Straży Miejskiej

Straż Miejska, której niestety nie zlikwidowaliśmy będzie teraz nachodzić mieszkańców domów jednorodzinnych w Chojnicach. Do tego dopuścić nie można!

Niestety, ale władze Chojnic w kierunku zmiany spalania/opału w mieście nie zrobiły żadnych akcji edukacyjnych. Podkreślam, żadnych! Do tego nie poczyniono żadnych kroków, które sprzyjałyby przechodzeniu na opał ekologiczny. Więcej, w Chojnicach nie bada się nawet stanu powietrza, ale sprawę załatwić ma nachodzenie domków jednorodzinnych!

Tej akcji będę się sprzeciwiał, bo z jednej strony nie można truć środowiska naturalnego, ale z drugiej trzeba uszanować własność prywatną i tutaj opowiedział się po stronie właścicieli Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że zapisy Ustawy o ochronie środowiska są niekonstytucyjne w tej mierze, że umożliwia najście Strażom Miejskim właścicieli domów.

W Chojnicach jak zwykle, zamiast akcji edukacyjnej i prewencji, będzie naruszanie praw obywatelskich. Jeśli Straż Miejska rzeczywiście będzie używana do nachodzenia mieszkańców, to na każdy zgłoszony mi akt najścia będę składał w imieniu mieszkańców Osiedla Kolejarz i innych osiedli skąd zgłoszą się do mnie mieszkańcy skargi o łamanie swobód obywatelskich. I Straż Miejska, a tym samym Urząd Miejski będą przegrywać te sprawy.

Poprzez najścia nie zniknie problem zanieczyszczania środowiska, zresztą stereotypem jest, że Osiedle Kolejarz jest trucicielem miasta, ja proponuję kontrole w Chojnicach kontrolę zakładów przemysłowych, bo te być może są specjalnym trucicielem.

Cała sprawa ma też poważne podłoże społeczne, o którym nie mówi się. Dlaczego ludzie palą śmieciami i innymi materiałami zanieczyszczającymi środowisko? Otóż w Chojnicach panuje bieda, powszechna bieda na która odpowiedzią jest opalanie się czym się da. Dlatego dopóki nie stworzy się ludziom warunków do życia i pracy, to nie można penalizować opalania się śmiecami. Mam dwa postulaty:

1. Edukacja
2. Plany ogólnomiejskie zmian na terenie całego miasta w formie spalania.

Polityczne podłoże tworzenia negatywnego obrazu Osiedla Kolejarz, jest takie, że w naszej komisji wyborczej na Osiedlu w referendum była frekwencja i nikt na tym Osiedlu nie chce nawet widzieć Straży Miejskiej. Mieszkańcy Osiedla Kolejarz rozwiązali decyzją wyborczą Straż Miejską i o tym warto pamiętać.

EDUKACJA TAK, NARUSZANIU SWOBÓD OBYWATELSKICH NIE!

Materiał video z Komisji Ochrony Środowiska, źródło www.chojnice.tv :


Wołanie o sprawiedliwość

Dziś w Sądzie Rejonowym w Chojnicach złożyłem do Wydziału Karnego trzy akty oskarżenia wobec osób publicznych z Chojnic. Każda z tych osób za pomocą środków masowego komunikowania pomawiała mnie i znieważała publicznie, nie ponosząc jak dotąd konsekwencji, nie przepraszając mnie i nie próbując naprawić szkody, którą wyrządzili. Oczekuję, że dojdzie do uczciwego procesu, który przede wszystkim uświadomi włodarzom, że szacunek do obywateli, choćby byli ich przeciwnikami politycznymi, jest istotnym elementem ich pracy, a słów nie rzuca się na wiatr. 

sobota, 23 stycznia 2016

Ucieczka do przodu

Chojnicka władza przerażona wynikami ostatnich wyborów w któych ich lider nie zebrał nawet 70% głosów i ostatnio przyczynił się silnie do wysokiego wyniku zwolenników likwidacji Straży Miejskiej w referendum, gdzie pomimo Jego nawoływań ponad 7 tys. osób wypowiedziało mu posłuszeńtwo, władza ta zaczyna swoją "ucieczkę do przodu".

Wynikiem lat słabych rządów w mieście władza próbuje uciec od efektów zjawisk, jakie sama wytworzyła, czyli ogólnie od powszechnego już w mieście niezadowolenia społecznego i wzrastającej utraty zaufania.

Dlatego wszyscy zostali powołani ze starej "drużyny Finstera" do działań mających na celu ucieczkę władzy od realnych i negatywnych efektów wieloletnich rządów tej samej ekipy. Stąd byli ormowcy - Kazimierz Ostrowski i Antoni Szlanga podejmują dyskusję publiczną, którą niesie na swych ustach światu burmistrz Finster na temat umiejscowienia pomnika antysemity i regionalisty Juliana Rydzkowskiego. Radny Klajna zaś przypomina o konieczności uporządkowania Wzgórza Ewangelickiego z "ptasich kup" i zrewitalizowania tego miejsca, a radny PO Leszek Pepliński inicjuje budowę parkingów przy Cmentarzu Komunalnym. Wszystko to po to, aby uniknąć konieczności zmierzenia się z efektami słabych rządów oraz wytworzyć efekt "świeżości". Przecież te sprawy dotyczą ludzi, są im bliskie, tzn. te które teraz podejmuje ekipa Finstera i choć pozornie tylko są to sprawy ważne, a realnie są to sprawy, które winny były być załatwione w drodze normalnej pracy urzędu i nie zmienią naszej rzeczywistości. Natomiast rzeczywistość mogłoby zmienić wiele ruchów, które wpłynęłyby na jakość życia w naszym mieście. Szczególnie należałoby zwalczać korupcję, nepotyzm, synekury polityczne, ale żeby tego dokonać, trzeba by było oddać władzę, bo ta władza opiera się niestety na systemie, który uniemożliwia walkę z patologicznymi zjawiskami, w sumie jest jej zakładnikiem, ale czy zakładnik może sprawnie zarządzać miastem? Chojnicka władza próbuje uciec od rządzenia do pielenia trawników.

Teraz całe grono siłowników Finstera będzie wytężać muskuły i umysły, aby przyciąć gałęzie, wypielić trawnik, zrobić wybieg dla psa, aby ludzie widzieli i wiedzieli, że ta władza zajmuje się tylko "konkretami i faktami". Jest to proces analogiczny do działań podjętych przez ekipę Jaruzelskiego w 1988 r., czekam już tylko na propozycję rozmowy i chojnicki "Okrągły Stół", bo to jeszcze przed nami...gdyż ta ekipa nie zdoła już się zmierzyć z rosnącymi wyzwaniami, a udawanie, że nic się nie stało i nie dzieje się jest dziecinnym rozwiązaniem.

czwartek, 21 stycznia 2016

Autoplagiaty chojnickie

W 2015 r. Burmistrz Chojnic ogłosił konkurs na najlepszą pracę licencjacką, magisterską i doktorską dotyczącą miasta Chojnice (regulamin: http://www.miastochojnice.pl/files/4491.pdf). Konkurs wygrała pracownica Sopockiej Szkoły Wyższej Emilia Kalitta (gdzie zajęcia prowadzi burmistrz Arseniusz Finster). W nagrodę Urząd Miejski w Chojnicach sfinansował wydanie jej pracy. Na konkurs spłynęło według organizatorów kilka innych prac. Problem w tym, że ta praca była już wydana przez Urząd Miejski w Chojnicach w 2006 r. 

Przemysław Zientkowski i Emilia Kalitta na promocji książki z 2015 r., która jest w dużej mierze autoplagiatem, której recenzentem jest Arseniusz Finster.

Książka Emilii Kalitty, która jest autoplagiatem promowana była także w 2016 r. w niemieckim Emsdetten przez wiceburmistrza Edwarda Pietrzyka:



W 2006 r. Emilia Kalitta obroniła swoją pracę magisterską (tak wynika z informacji w mediach). W tym samym roku w książce Chojnice-miasto z wizją wspólnej Europy, Chojnice 2006, pod redakcją Bogdana Kuffla, wydaną za środki publiczne z Urzędu Miejskiego w Chojnicach opublikowała artykuł pod tytułem "Współpraca miast partnerskich na przykładzie miasta Chojnice" o czterech rozdziałach na stronach 111-180.

Niestety, ale w pracy Emilii Kalitty z 2015 r., czyli w książce jej autorstwa wydanej przez Urząd Miejski w Chojnicach pod tytułem:Integracja europejska na szczeblu lokalnym w oparciu o ruch miast partnerskich na przykładzie miasta Chojnice , nie ma ani jednej wzmianki czy odwołania do jej obszernego artykułu z książki z 2006 r. Obie książki wydane były za środki miejskie. Podam parę przykładów identycznych tekstów, a w sumie całych rozdziałów w dwóch książkach, problem tkwi jednak w tym, że Pani Emilia Kalitta nie podawała w przypisach, ani w bibliografii źródła swojej skopiowanej pracy.

W "nowej" książce z 2015 r. znajduje się podrozdział 3.2. Etymologiczne podobieństwo Chojnic i Konitz (Szwajcaria) jako podstawa nawiązania kontaktów, który to rozdział żywcem jest przepisany z wcześniejszej, wyżej wskazanej pracy Pani Kalitty z 2006 r. i nosił tytuł w poprzedniej książce: 1.4.6 Konitz (Szwajcaria). Każdy autor ma pełne prawo wykorzystywać swój dorobek, ale na takich samych zasadach, jak inni korzystający z niego autorzy, więc musi podać wskazanie do źródła już publikowanego. W tym przypadku Pani Kalitta winna była wskazać, że cały rozdział pochodzi z jej pracy z 2006 r. - a skoro skopiowała sobie cały podrozdział, to powinna była opatrzyć tekst zamieszczony na ponad dwóch stronach w cudzysłów i dać przypis do książki z 2006 r., a nie zmieniać nazwy podrozdziałów, bowiem taka kosmetyka nie stanowi kryterium nowości prezentowanego tekstu.


Tekst Pani Kalitty z książki z 2015 r.




I ten sam tekst Pani Kalitty z książki z 2006 r., ale pod innym tytułem:






Niestety ta sama sytuacja powtarza się w książce wieloktonie, której publikacja była nagrodą dla Pani Kalitty w 2015 r. Dotąd ustaliłem bezsprzecznie, że skopiowane są też bez wskazania źródła, na zasadzie autoplagiatu, z książki z 2006 r. (Chojnice miasto z wizją wspólnej Europy) do książki z 2015 r. (Integracja europejska na szczeblu lokalnym...) także następujące fragmenty pracy Emilii Kalitty:

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.4 Prowincja Chumphon (Tajlandia) s. 120-121 do książki z 2015 r. w podrozdział 3.4. Próby nawiązania stosunków partnerskich między Chojnicami a prowincją Chumphon (Tajlandia) s. 69-71.

- z książki z 2006 r.cały podrozdział 1.4.7. Greeve (Dania) s. 124-126, skopiowany został do książki z 2015 r. w podrozdział 3.3. Ekologiczny wymiar współpracy Chojnic z Greeve (Dania), s. 68-69. 

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.5. Bayeux (Francja), s. 122, do książki z 2015 r. w podrozdział 3.6. Współpraca francuskiego miasta Bayeux i Chojnic w rozwijaniu kultury miast, s. 74-75. 

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.2. Związek Miast Bałtyckich s. 117-118, do książki z 2015 r. do podrozdziału 3.5. Związek Miast Bałtyckich jako miejsce Chojnic w kształtowaniu polityki państw nadbałtyckich, s. 71-74. (w nowej książce dopisano do skopiowanego tekstu na jego końcu półtorej akapitu).

- z książki z 2006 r. praktycznie (z wyjątkami dotyczącymi poszczególnych zdań i podrozdziału 4.6) cały rozdział II Współpraca Chojnic z Emsdetten, s. 128-145 do książki z 2015 r. do rozdziału IV Współpraca Chojnic z Emsdetten (Niemcy), s. 76-111. 

- z książki z 2006 r. cały rozdział III Współpraca Chojnic z Mozyrem, s. 146-155, do książki z 2015 r. do rozdziału VI Współpraca Chojnic z białoruskim Mozyrem, s. 130-148. Przy tym doszło do zamiany  podtytułów, na przykład w starej książce ten sam tekst ma tytuł w podrozdziale 3.1. Krótka charakterystyka Mozyra, ale w nowej z 2015 r. już ma tytuł Z festiwalu folkloru do partnerstwa, co wskazuje na celowe działanie.

- z książki z 2006 r. cały rozdział IV Współpraca Chojnic z Waalwijk, s. 156-160, do książki z 2015 r. w rozdział VII Idea wrażliwości w relacjach Chojnice-Waalwijk (Holandia), s. 149-160. 

I to nie są wszystkie zbieżne teksty, bardzo obszerne i po prostu skopiowane fragmenty z pracy Emilii Kalitty.

W bibliografii książki z 2015 r., nie ma pozycji z 2006 r. z której zaczerpnięto żywcem kilkadziesiąt stron pracy. Emilia Kalitta o tym fakcie nie informuje.





Na domiar złego o książce Chojnice miasto z wizją wspólnej Europy (Chojnice 2006)nie ma najmniejszej wzmianki w bibliografii pracy, która w dużej mierze jest autoplagiatem, czyli w Integracji europejskiej na szczeblu lokalnym w oparciu o ruch miast parnerskich na przykładzie miasta Chojnice (Chojnice 2015).

Dotąd ceniłem artykuły Pani Kalitty szczególnie z "Zeszytów Chojnickich", które nawet cytowałem, myślę, że nierozsądnym było stosowanie autoplagiatu przy przystępowaniu do konkursu oraz w drodze zyskiwania kolejnej publikacji książkowej. Co najmniej nierozważne jest postępowanie dra Przemysława Zientkowskiego, który jest odpowiedzialny z urzędu za tę sytuację, bo wątpię, aby burmistrz Finster w ogóle orientował się w tej sprawie. Takie podejście do sprawy przez organizatorów stawia pytania o miejską uczciwość i rzetelność postępowań konkursowych, jak też i o wpływ relacji i systemu "dojść i znajomości" w drodze promowania siebie i swoich znajomych w mieście. 

Zabrałem głos w sprawie szczególnie w obronie zasad i finansów publicznych. Nie może być tak, że do konkursu miejskiego podchodzi gro osób, a wygrywa konkurs autoplagiat. Niech to będzie przestroga dla tych, którzy chcieliby się na takie działanie porwać w przyszłości. Jeśli będziecie stosować metody "moskiewskie", to ja te metody będę ukazywał światu i chojniczanom, bo to co robicie to jest wstyd i hucpa za pieniądze podatników, których oszukujecie po prostu, tworząc pozorne autorytety i obraz "działania i pracy", kiedy po prostu wprawiliście się w kopiowaniu. Inni ludzie muszą poświęcić zbyt wiele życia i środków, aby móc zajmować się nauką, abym mógł przejść wobec tego procederu obojętnie.

W związku z tą sytuacją dziś wysyłam do burmistrza Chojnic żądania: powtórzenia konkursu i włączenia mnie do komisji konkursowej na stopie społecznej (nic za tę pracę i poświęcony czas nie chcę od Miasta) lub przyznania nagrody za edycję 2015 r. drugiej najwyżej ocenionej pracy, odebrania nagrody Pani Emilii Kalicie i zażądanie od Niej zwrotu nagrody finansowej. Ta sytuacja wskazuje: brak przejrzystych reguł, nieuczciwość wobec biorących udział. 
Do konkursu wpłynęło 5 prac. A ta praca została najwyżej oceniona przez komisję!!! Nagrodzona była także finansowo!!! Przemysław Zientkowski na prezentacji książki we Wszechnicy powiedział oprócz tego: że książka ma rzetelną bibliografię...zapomniał jednak wspomnieć, że jest to autoplagiat.

Gdybym działał jak chojnicka klika, to książkę Chojnice 1939 musiałbym wydać w 2015 r., jako Kampania obronna na ziemi chojnickiej w 1939 r., w 2016 r. tę samą książkę jako Wojna obronna na ziemi chojnickiej w 1939, w 2017 r. jako Obrona Chojnic 1939 i w żadnej z nich nie wykazywałbym poprzedniej publikacji, itd., to jest żałosne i szkodliwe społecznie o nauce już nie wspominając...Na koniec mam pytanie, gdzie na studiach doktoranckich jest Pani Emilia Kalitta,bo taka informacja znajduje się na rewersie książki?

Podsumowując książka Emilii Kalitty, to autoplagiat w którym zmieniono tytuły i podtytuły oraz dodano kilka nowych fragmentów uzupełniając pracę z 2006 r. o wiedzę o współpracy pomiędzy miastami partnerskimi po 2005 r. Dodano także wstęp i przedmowę. Reszta jest żywcem skopiowana z poprzedniej pracy Emiliii Kalitty i takie działanie za publicznie pieniądze musi zostać napiętnowane. Jest to bardzo przykra sytuacja i zastanawiałem się nad tym czy tę sprawę w ogóle ujawniać, ale znając teksty Pani Emilii wiem, że to chyba pierwszy taki przypadek w Jej wykonaniu, chciałbym więc, aby  przyznała się do winy i zarzuciła takie praktyki, wracając na łono rzetelności, jaką powinien się wykazywać każdy adept nauki.

Treść mojego maila do Burmistrza Chojnic:

W związku z ujawnionymi przeze mnie informacjami: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/01/autoplagiaty-chojnickie.html popełnienia autoplagiatu przez laureatkę konkursu na najlepszą pracę licencjacką, magisterską i doktorską organizowanego przez Burmistrza Miasta Chojnice, żądam od Pana:

- unieważnienia konkursu w edycji 2015 r.
- wystosowania żądania zwrotu nagrody finansowej do laureatki konkursu, tj. Emilii Kalitty;
- jako do wydawcy - wycofania książki z dystrybucji oraz cofnięcia egzemplarzy obowiązkowych z bibliotek do których książkę wysłano;
- obciążenia kosztami osób odpowiedzialnych zaistniałej sytuacji;
- włączenia mnie, jako eksperta, do prac komisji konkursowej w konkursie w edycji 2016 r. 

Po krótkiej refleksji

W związku z moim pytaniem o działania restrukturyzacyjne i reformatorskie, które kierowałem do Burmistrza Miasta Chojnice, otrzymałem odpowiedź, którą opublikowałem: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/01/co-zrobi-burmistrz-ze-straza-miejska.html .

Z tą wcześniejszą odpowiedzią, proszę porównać  odpowiedź na moje pytanie z 12 stycznia:


Przypominam, że od dnia 21 grudnia 2015 r. do 5 stycznia 2016 r. Burmistrz Miasta Chojnice nie podjął żadnych działań restrukturyzacyjnych, ani reformatorskich, ani też innych działań w stosunku do Straży Miejskiej. Czyli dwa tygodnie po druzgocącym wyniku referendum w sprawie likwidacji Straży Miejski Burmistrz Miasta Chojnice, to nie był wystarczający czas na podjęcie działań. Dopiero, kiedy o sprawie napisałem na blogu burmistrz Finster poczynił, jakieś tam zobowiązania, łącznie z tym, że Tadeusz Rudnik przestał być komendantem SM. Cieszę się, że burmistrz Finster przyznał się, że przez dwa tygodnie nie zrobił nic w sprawie SM, co uwzględniałoby głos ponad 7 tys. wyborców. Wydaje mi się, że Burmistrz po referendum wykonał szereg pozornych gestów, żadne realne zmiany nie nastąpią. Jest to gra pozorów o której wkrótce napiszę więcej. 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Uwolnić kulturę i naukę

Na 2016 r. Urząd Miejski przeznaczył  na kulturę w ramach realizacji zadań publicznych około 96 tys. złotych. 

W związku z tym, warto wskazać, że działalność i wynagrodzenie pełnomocnika burmistrza ds. rozwoju i współpracy naukowej Przemysława Zientkowskiego, to suma prawdopodobnie równoważna lub wyższa od środków, jakie Urząd Miejski przeznacza rokrocznie na organizacje pozarządowe. Z mediów wiadomo, że pełnomocnik burmistrza miał mieć do dyspozycji ok. 50 tys. złotych rocznie, do tego dochodzi jego wynagrodzenie roczne. Jest to łączna suma wykraczająca na pewno ponad 90 tys. złotych, a domniemam, że i ponad 100 tys. zł rocznie. 

Dlatego stanowisko pełnomocnika burmistrza ds. rozwoju i współpracy naukowej jest zbędnym kosztem dla miasta, a środki, które są na niego przeznaczone, powinny być przeznaczone na organizacje pozarządowe. 

To jest realne zabijanie społeczeństwa obywatelskiego, bo jeden człowiek zarządza w ramach kultury i nauki mniej więcej taką samą, lub większą (ratusz nie odpowiedział mi ile zarabia Przemysław Zientkowski) kwotą na działania w zakresie tym samym, w jakim Urząd Miejski zleca wykonanie zadań publicznych przez WSZYSTKIE organizacje pozarządowe przystępujące do konkursu miejskiego. Poza tym stanowisko to, ma też wymiar polityczny, gdyż dzięki rozporządzaniu znacznymi środkami pełnomocnik ma możliwość "glebienia" i "windowania" określonych osób i środowisk z przestrzeni miejskiej. Jak stowarzyszenia bijące się o każdą złotówkę mogą konkurować z działalność nowego hegemona kultury i nauki w Chojnicach? "Z czym do ludu"? 

Dlatego działalność osoby na stanowisku ds. rozwoju i współpracy naukowej jest z punktu widzenia obywatelskiego i społecznego nie tylko nieefektywna, ale więcej, jest ona szkodliwa. Dlatego apeluję do Rady Miasta i Burmistrza o uwolenienie nauki i kultury spod hegemonii jednego człowieka, ponieważ jest to ze szkodą dla życia społecznego i samodzielnego rozwoju kultury i nauki w Chojnicach, która nie musi być w żaden sposób sterowana. Niepotrzebny w tej sferze jest miejski Lewiatan, wystarczy, jeśli te środki ze stanowiska pełnomocnika przesuniemy na organizacje pozarządowe, a gwarantowany będzie rozkwit kultury w mieście. Trzeba mieć świadomość, że stanowisko pełnomocnika powstało w okresie wyborczym przed wyborami samorządowymi w 2014 r. i jest to stanowisko głęboko upolitycznione, co jest dodatkowym argumentem za jego likwidacją. Ponadto Pan Zientkowski tworzy konflikt interesów, bowiem, jako urzędnik miejski podpisuje umowy z Fundacją prezesa Mariusza Brunki w której jest/był przewodniczącym rady wydawniczej. Skończmy z tym!


piątek, 15 stycznia 2016

Zapowiedź


Chcących, w sposób naukowy, pisać o historii i rzeczywistości chojnickiej zapraszamy na łamy nowego czasopisma, którego pierwszy numer ukaże się we wrześniu 2016 r. Redakcja periodyku "Studia Chojnickie" zaprasza!

piątek, 8 stycznia 2016

Niebezpieczna adapatacja

Chyba zaledwie dzień po moim wpisie na blogu i wysłaniu zapytania do ratusza o reformy i restrukturyzację SM, pojawiły się konkretne decyzje. To nie wszystko, bo dowiadujemy się, że burmistrz Finster zapowiada kolejne referendum w sprawie SM, po kolejnym roku jej funkcjonowania.

Niestety, ale uważam, że jest to dobitny dowód na to, o czym pisałem już jakiś czas temu, że nie wolno opozycji podejmować działań, które nie skończą się zdecydowanym zwycięstwem, bo takie działania tylko wzmacniają wizerunek Finstera i jego siłowników. Oto bowiem, naczelny cenzor miejski, będzie teraz grał Koryfeusza społeczeństwa obywatelskiego i kiedy przy ostatnim referendum z 20 grudnia w sprawie likwidacji Straży Miejskiej namawiał, żeby nie brać udziału w głosowaniu, to teraz chce obywatelom zafundować swoje referendum. Czy w tym jest jeszcze jakaś logika? Niestety, jest. 

Choć burmistrz Finster wykazał się postawą antyobywatelską i namawiał aby nie brać udziału w referendum, to chce teraz zwołać swoje referendum, Finster nie może sobie pozwolić na opozycjonowanie się z ponad 7 tysiącami potencjalnych wyborców, którzy wzięli udział w referendum, więc chce ich powiązać ze swoją osobą fundując im na koszt miejski, tym razem, zabawę pod tytułem: "zbuduję wam demokrację". 

Myślę, że kolejne działania burmistrza wskazują, iż jego czas dobiega końca. I liczę na obywateli, którzy przecież mają coraz szerszy dostęp do informacji dzięki mediom elektronicznym. Dziś, choć ludzie tego nie przyznają, mają w polityce coraz lepsze rozeznanie i nie dadzą sobie tak prymitywnymi metodami, jakie proponuje Finster wmówić "kota w brzuch". Jest w tym całym zamieszaniu też inna odsłona, otóż Finster zwalniając Pana Rudnika, znalazł tylko "kozła ofiarnego" swojej własnej wieloletniej niekompetencji. Dla całej, szeroko pojętej opozycji, jest to natomiast znak bardzo elastycznych umiejętności adaptacyjnych Finstera, który zdolny jest "odciąć sobie jedną z nóg", choćby za cenę tego, że za chwilę będzie zmuszony do lewitacji w polityce niczym fakir. Po dwóch silnych ciosach - tj. odebraniu ponad 30% w wyborach samorządowych Finsterowi i poruszeniu ponad 24% wyborców w czasie referendum czas na trzeci, tym razem nokautujący cios. Tym razem, nie można już jednak pozwolić na "przepoczwarzanie się" polityczne naszego burmistrza, który wyzyskuje każdą inicjatywę opozycji na swoją korzyść. Obywatele muszą wiedzieć, że Finster jest teraz już skłonny na wszelkie ustępstwa prawdziwe bądź pozorne, żeby tylko utrzymać się przy władzy.  

wtorek, 5 stycznia 2016

I nie zmienia się nic?

Referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej za nami. Okazało się, że ponad 7 tys. obywateli miasta nie chce tej instytucji w przestrzeni publicznej. W związku z tak dużą skalą poparcia pomysłów likwidacji SM, Burmistrz Miasta Chojnice wielokrotnie podkreślał w swych wypowiedziach, że SM potrzebne są reformy i będą one przeprowadzone. Mam niczym niezakłócone przeświadczenie o pustosłowiu burmistrza Finstera, który już nie raz rzucał słowa na wiatr. Tym razem będzie chyba podobnie. Mijają dwa tygodnie od referendum, ale nie słyszałem, aby pochwalił się w mediach jakimś konkretnym posunięciem reformatorskim wobec SM. Być może media tej informacji nie podjęły, albo ja coś przegapiłem? 

Żeby upewnić się, że burmistrz jednak potrafi dotrzymywać słowa i jest człowiekiem godnym zaufania publicznego, wysłałem do Niego dziś, takie oto zapytanie:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- działania, jakie podjął od dnia 21 grudnia 2015 r. do dnia 5 stycznia 2016 r. Burmistrza Miasta Chojnice, celem przeprowadzenia reformy lub restrukturyzacji Straży Miejskiej i sposobów jej funkcjonowania, pełnionych zadań, władz SM, itd. 

niedziela, 3 stycznia 2016

Studia Chojnickie zaproszenie do nadsyłania artykułów

Dzień dobry/Dobry wieczór!

Szczęśliwego Nowego Roku! 

Zbieram teksty do "Studiów Chojnickich". Nowy i pierwszy numer, wyjdzie we wrześniu, teksty zbieram do końca maja 2016 r. Nasze nowe czasopismo, które zastąpi wypaloną koncepcję "Słowa Młodych", będzie rocznikiem. 

Tematyka - chojnicka, wszystko co wiąże się z naszym miastem i gminą wiejską Chojnice w ujęciu humanistyki (historia,filologie, nauki o kulturze, etc.), nauk społecznych, prawa, a nawet filozofii.

Wskazówki dla autorów - imię i nazwisko, tytuł lub stopień, afiliacja (uczelnia lub zakład pracy), długość tekstu do 40 tys. znaków ze spacjami. Czcionka Times New Roman 12, interlinia 1,5. Przypisy dolne. Na końcu artykułu bibliografia z podziałem na: Opracowania i prace naukowe; artykuły naukowe; artykuły publicystyczne; wspomnienia i relacje; Internet. 

Stosujemy tylko polskie przypisy! Czyli, tamże, taż, tenże, a nie ibidem, eadem, idem, itd. KAŻDY ARTYKUŁ MUSI MIEĆ też wskazanie do 5 słów kluczowych w języku polskim i angielskim oraz abstrakt w języku polskim i angielskim (jeśli jest problem w nadesłaniu abstraktu w języku angielskim, redakcja prosi o nadesłanie tylko w języku polskim). Dodatkowo Autorzy proszeni są o załączanie krótkiego biogramu. Całość proszę słać w JEDNYM pliku na adres: marcin.waldoch@gmail.com (po pierwszym numerze zmienimy adres na pocztę redakcji, które będzie szefować mgr Martyna Werra, doktorantka UG) . 

Teksty będą poddane recenzji, właśnie jestem w trakcie ustalania składu komitetu naukowego. Czasopismo będzie się ukazywać tylko online na stronie: www.studiachojnickie.pl . Za pierwszy numer nie będą nam przyznane na pewno żadne punkty,ale już za drugi tak, przynajmniej Arcana Historii dołożą starań, aby tak się stało. Czasopismo będzie notowane i dostępne w największych bazach online, co wpłynie znacząco na liczbę cytowań. W planach jest tworzenie numerów tematycznych, ale ten projekt uzależniony jest od liczby i charakteru prac, jakie nadejdą do dwóch pierwszych numerów czasopisma. 

Wszystkich Was zachęcam i proszę o podjęcie niezależnych i głębokich studiów o Chojnicach! Zapraszajcie również innych badaczy i adeptów nauki do współpracy z naszym niezależnym środowiskiem.

Pozdrawiam 

Marcin Wałdoch
prezes
Stowarzyszenie Arcana Historii

sobota, 2 stycznia 2016

Chojnice 1945-1948: następstwa zderzenia totalitaryzmów

Planujemy wydać drukiem książkę Chojnice 1945-1948: następstwa zderzenia totalitaryzmów. Wciąż jednak, zbieramy materiały źródłowe. Niezwykle cennym świadectwem tamtych czasów są relacje i wspomnienia, także wyrażone w listach urzędowych i prywatnych. Dlatego prosimy mieszkańców Chojnic i okolic o przekazywanie kopii materiałów z tamtych lat lub o składanie relacji ustnej albo na piśmie. Przyjmujemy także kopie map, planów, zdjęć, pocztówek etc. z lat 1945-1948 z Chojnic i okolic. Za wszelką pomoc świadków tamtych lat i ich rodzin z góry dziękujemy i zapewniamy o rzetelnym wykorzystywaniu źródeł wraz ze wskazaniem ich właścicieli, jednocześnie zachęcając do przekazywania oryginalnych dokumentów z tamtego okresu do Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, Archiwum Państwowego w Gdańsku lub do Archiwum Państwowego Instytutu Pamięci Narodowej.

Kopie materiałów źródłowych można przekazywać drogą mailową na adres: marcin.waldoch@gmail.com lub umawiać się na zebranie relacji/wspomnień pod numerem telefonu: 883970833. 

Liczymy, że przy Państwa udziale uda się zrekonstruować wydarzenia tamtych czasów w obiektywnym świetle. 


Stowarzyszenie Arcana Historii
Marcin Wałdoch, prezes

niedziela, 27 grudnia 2015

Instytucjonaliści a klientelizm

Utarło się w przestrzeni wyjałowionej przez lata socrealizmu, że społeczeństwo z jednej strony władzą gardzi z drugiej chyli przed nią czoła i uznaje jedynie tylko to, co związane z instytucją publiczną. Wiąże się to w odbiorze powszechnym z wysokim prestiżem i finansową zasobnością.

Idąc tą droga, pozbawieni minimum krytycznego oglądu rzeczywistości i łasi na poklask w towarzystwie "autorytetów" rangi burmistrza czy starosty wychowywani są kolejni apologeci klientelizmu, którzy za wydanie książeczki, artykuliku, czy jakąś synekurkę skłonni są uczestniczyć w pracach "osłonowych" władzy chojnickiej. System finsterowskich siłowników i sieć synekur politycznych nie są wystarczające do zabezpieczenia władzy w atrofii, dlatego władza podejmuje wysiłki tworzenia organizacji i instytucji "osłonowych", które niczym PRL-owskie organizacje młodzieżowe mają zapewnić wybranym świetlaną przyszłość i rozwój. Negatywnym skutkiem tych paktyk jest ściąganie mądrości do poziomu głupoty i konieczność rozpatrywania twórczości wybranych osób z wyraźnych rozdzieleniem dzieła od osoby, czego właśnie władza chciałaby unikać wpajając społeczeństwu takie rozumienie sfery kultury w mieście w której to osoba równa się dzieło, a dzieło oznacza osobę. Dokonując takiego zrównania otrzymuje się dogodne narzędzie "windowania" i "glebienia" poszczególnych osób. Jednym będzie się odmawiać zakupu ich książek za 100 zł, aby innym zasponsorować wydanie, być może nawet wartościowego dzieła, za kilka tysięcy złotych. Przy tym pozostaną nadal niejasne kryteria doboru oraz oceny, która w dość partykularny sposób dokonywana będzie przez "dworskiego mędrka", który wydaje pieniądze publiczne poza systemem grantów, mówiąc zwykle "tą książkę". Skądinąd z zakresu nauk społecznych, recenzowaną przez inżyniera budowy maszyn. Tworząc w ten sposób "autorytet na użytek" w sposób symboliczny dokonuje się oplatania ośrodka władzy kolejną siecią, tak aby niemożliwym stało się dla "gawiedzi" przeniknięcie do istoty jego działań. Władza w atrofii pozbawiona jest autentycznych autorytetów, ale ciągle zdolna jest do "brania w jasyr" poszczególne jednostki wykazujące się odpowiednim stosunkiem ambicji i spolegliwości. Wszystko to dzieje się z potrzeby społecznej legitymizacji działań władzy, której wątpliwe autorytety wynikają z zakupionych dyplomów i osiągania szczebli wykształcenia w okresie siwienia skroni, gdzie bardziej aniżeli merytoryka, ciężka praca i rozwój liczy się już życiowe doświadczenie i posiadanie "systemu dojść i możliwości". 

Ta smutna chojnicka rzeczywistość dokonuje się z udziałem osób młodych, które zajmowały się przecież zagadnieniami szczytnych idei i myśli, dziś jednak broczą ramię w ramię w kieracie pracy dla utrzymania wizerunku władzy, która żywi i w nadziei pozwoli na panowanie nad innymi. Czym ten realizowany program, będący jednocześnie równolegle prowadzony do depolityzacji społeczeństwa ma się zakończyć? Otóż reprodukcją elit, bez zmiany jakościowej ich samych i naszej demokracji lokalnej. Dlatego patrzę na te wydarzenia z politowaniem, bo to ludzie zostali "zmiażdżeni" i sprowadzeni działaniami władzy "do partetu" i pozostają bez sił własnych na wydzwignięcie się do poziomu godności, gdzie nie trzeba publicznie przyklaskiwać kłamstwom, które nabierają mocy instytucjonalnej, a spektakl, który się kreuje wydaje się być przeniesionym żywcem z desek jakiegoś podrzędnego teatru. Źle się dzieje, bowiem ludzie chcący odkrywać prawdę o życiu i świecie, w przestrzeni lokalnej legitymizują swoimi postawami i zachowaniami kłamstwa instytucjonalne, umacniając społeczną zmowę milczenia nad prawdą o której wszyscy wiemy, jaka jest. Całemu spektaklowi przyklaskuje niestety lokalny "Stańczyk", który niby gani, niby chwali, ale sam nie wie, ani do czego dąży, ani do czego prowadzi, bo jak nie może być dobrze, to niech chociaż będzie zabawnie :)


czwartek, 24 grudnia 2015

Święteczna refleksja

Cieszyć się należy ze świątecznej atmosfery, mnie osobiście raduje brak tradycji przy okazji Bożego Narodzenia, która umożliwiałaby władzy miejskiej znowu noszenie Krzyża ulicami miasta, albo "dzieciątka Jezus". Choć kto wie, może jakiś niezbyt gramotny człowiek wpadnie i niedługo na taką formę promocji włodarzy. Na razie jednak spędźmy w spokoju zbliżające się Święta,  jedyne z których władza nie czyni sobie publicznej promocji.

Wesołych Świąt!