piątek, 5 lutego 2016

Burmistrz łamie konstytucję

Arseniusz Finster, jako burmistrz Chojnic, władza publiczna i osoba publiczna prowadzi profil na stronie społecznościowej Facebook.com:

Niestety burmistrz dyskryminuje mnie ze względu na poglądy polityczne i to już od prawie dwóch lat: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/10/cenzor-finster.html .

W związku z zaistniałą sytuacją i wobec tego, że o sprawie pisałem kilkukrotnie (np.: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/08/facebook-umar-stary.html ), zwracając burmistrzowi Finsterowi uwagę na ten fakt, że jestem dyskryminowany, ponieważ nie mam prawa do zabierania głosu i wyrażania poglądów na jego profilu, kieruję dziś do opinii publicznej informację, że jestem dyskryminowany przez burmistrza Finstera, który swoim działaniem łamie Konstytucję RP, art. 32, stanowiący, że:

1. Wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. 

Wszyscy, którzy mają dostęp do Facebooka, mają prawo zabierać głos na profilu burmistrza Finstera, ale nie ja! To jest dyskryminacja i łamanie Konstytucji RP. Arek Finster zapewne ma obawy, że będę wyrażał na jego profilu moje poglądy polityczne i dam wyrazem wolności słowa, czego burmistrz Finster widać nie toleruje, ale łamać Konstytucji nie ma prawa i do tego jeszcze będzie trzeba wkrótce nawiązać...

Ukryta prawda


W nowym numerze "Zeszytów Chojnickich" z 2015 r., którego promocja miała miejsce niedawno znalazł się artykuł dra Przemysława Zientkowskiego i "dra" Arseniusza Finstera.

Artykuł ma tytuł: "Social problems in Chojnice City. Hidden emigration" - w tłumaczeniu byłoby to chyba: Problemy społeczne Chojnic: ukryta emigracja.  W tym miejscu stawiam pierwszy zarzut do tytułu, rzeczownik angielski City - nie może się odnosić do Chojnic, a raczej do miast, które mają co najmniej 100 tysięcy mieszkańców. Chojnice do City mają długą drogę i są bardziej town, aniżeli city. Jeśli, ktoś ten artykuł przeczyta i spostrzeże o jakie miasto chodzi, to czytając "Chojnice City" wybuchnie gromkim śmiechem. Brak Chojnicom charakteru wielkomiejskiego, tych cech nasze miasto nie posiada. To jest jednak drobnostka.

Najbardziej w czasie lektury artykułu przeraziły mnie następujące spostrzeżenia:

- brak odnośników do fachowej literatury (nie korzystano z niej, a żaden z panów nie ma doświadczenia w badaniach nad migracjami);

- brak określenia aparatu teoretycznego i metodologicznego, ujęcie na zasadzie komparatystki Chojnic z 2004 r. i z 2014 r. jest znaczącym nadużyciem w tym sensie, że ukazuje jedynie stan różnić z czego nie można wyciągnąć wniosków, jakie wyciągnęli autorzy;

- podany zakres źródeł: Policja, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Powiatowy Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodek Profilaktyki Rodzinnej nie znajdują odnośników w tekście, tzn. nie wiem skąd jakie dane zaczerpnięto;

- jako wadliwe oceniam założenie autorów, że problemy społeczne, takie jak ubóstwo - którego notuje się podobno spadek wskazują na niższy stopień emigracji;

- podaje się czasami powołania na stanowiska czy wypowiedzi z pewnych instytucji, ale bez podania źródła (wywiad, rozmowa, co to jest)? W których autorzy dostrzegli, że: [moje tłumaczenie] "żadna instytucja z tych do których się zwróciliśmy o dane, nie uważała, że problem finansowej emigracji, to jest problem społeczny) - s. 56;

- użycie określenia "ukrytej emigracji" jest wadliwe w tekście, bo uważa się, że są to osoby, które wyjechały, ale właściwie pozostały w Chojnicach i autorzy uważają, że "skala tego zjawiska jest trudna do oszacowania, gdyż brak jest wiarygodnych źródeł" - po czym kontynuują artykuł, który w tym miejscu powinien się zakończyć i jako środek zaradczy porównano jednak pewne dostępne dane statystyczne oraz przedstawiono wyniki badań własnych;

- w artykule tym nazywa się mnie "populistą" (s. 57), nie wiem co to ma wspólnego z nauką i omawianym tematem? Próbują dyskredytować nie tylko mój blog, ale jednocześnie wskazują,jako tak samo mało wiarygodny magazyn "Forbes", co już musi wywoływać uśmiech. Z populizmem jednak nie mam nic wspólnego. W odpowiedzi na to, że na blogu napisałem iż wystarczy się rozejrzeć wokoło, aby zobaczyć, jak wielu z naszych członków rodzin, przyjaciół i sąsiadów wyemigrowało, autorzy nawet nie przedstawiają właściwego odwołania do mojego tekstu, ale cytują go. I odpowiedź autorów na ten zarzut jest iście komiczna, a jak "Boga kocham" nic z niej nie rozumiem. Bo w odpowiedzi na to, podaje się, ze osoby te często opuszczają Chojnice, ale i tak są tutaj zarejestrowani, a czy czasami nie jest to artykuł o "ukrytej emigracji" (sic!)?

- niestety nie rozumiem też wykresów na str. 57 w której podaje się, że liczba respondentów, to łącznie ponad 60 tys. osób!!! Już nie 8642? Choć jest i pod tym drugi graf wskazujący, że z 8642 osób tylko 221 jest na emigracji? Śmieszność wielka. Otóż nasz miejski inżynier i jego filozof uznali, że 221 osób wskazanych przez 8642 repondentów, to są osoby z tego samego zbioru...

- w badaniu uznaje się, za wiarygodne fakt wskazania 221 osób na emigracji przez 8642 respondentów mieszkających w Chojnicach :) Autorom nic jednak nie wiadomo o takim zjawisku, jak emigracja całych rodzin - ja mogę na osiedlu pokazać z jakich domów się rodziny wyprowadziły (przebywają na emigracji zarobkowej);

- Autorzy przez brak rozeznania w temacie migracji posługują się językiem potocznym ,a nie naukowym, nie opisują zjawisk społecznych, a jedynie swoje własne ideologiczne stanowisko do którego usilnie szukają argumentów;

- Nie rozumiem też skąd wzięto dane do wykresu ze strony 58, gdzie podaje się ok. 993 emigrantów zarobkowych z Chojnic na stan populacji 38926;

- cały artykuł jest być może badaniem stosunku pewnych grup chojniczan do migracji, ale nie jest to badanie zjawiska migracji chojniczan, to są opinie równie wiarygodne i oddające obraz rzeczywistości, jak moja opinia o emigracji z Chojnic, wyrażona na blogu i wypływająca  z obserwacji;

- i najciekawsze, że autorzy przyznają na s. 56, ze są świadomi iż wiarygodność takiego badania wymaga badania emigrantów, a nie opinii ludzi, którzy zaliczają się do ich rodzin; czy mama, tata, albo brat wiedzą, jakie mamy plany, co do emigracji, zarobków na emigracji, itd.? Badanie bazujące na danych z "drugiej ręki" jest szkodliwe dosłownie, bo wypacza obraz rzeczywistości;

- w artykule stawia się dwa sprzeczne i karkołomne założenia; 1. sytuacja w Chojnicach polepszyła się od 2004 r. do 2014 r. w sensie spadku liczby osób korzystających z pomocy społecznej i jest lepsza jak w kraju dzięki władzy, która cieszy się ogromnym zaufaniem (przypis nr 12, co nazwano sprytnie "uzyskaniem 5 razy z rzędu 80% przewagi przez burmistrza i Radę Miejską nad swoją konkurencją polityczną"- powstaje wrażenie, jakby zagłosowało na nich ponad 80% wyborców... ); 2. ale sytuacja w Chojnicach jest warunkowana przez sytuację w państwie i stan zasobności narodu - kiedy chodzi o ocenę zjawisk negatywnych);

- dyskusyjnym pozostaje także konstrukcja ankiety, w której repondentom każe się "skreślać niewłaściwą odpowiedź", s. 61;

- interesuje mnie też o jakich badaniach z grudnia 2014 r. pisze się w tym artykule???;

- inne istotne pytanie, czy te 8642 osoby badane, to osoby z różnych rodzin, czy respondenci byli ze sobą spowinowaceni? Bo wtedy, kiedy byli to też członkowie tych samych rodzin, może się okazać, że wyniki o których chcą myśleć autorzy, są o kilka razy wyższe od zaprezentowanych, gdyż te 8642 osoby potraktowano w artykule jako osoby, które nie są spokrewnione, co jest dość kompromitujące. 

W ogólnym ujęciu całość artykułu jest niepoprawna, zarówno metodologicznie jak i teoretycznie, a poziom jego naukowości bliski jest potoczności. Powodować też będzie, przez wzgląd na to, że jest w języku angielskim, że powstanie fałszywy obraz Chojnic w świecie. Zdać sobie trzeba sprawę, że burmistrz Arseniusz Finster i jego pełnomocnik Przemysław Zientkowski piszą o zjawisku emigracji oraz emigracji zarobkowej, które jeśli potwierdzą, to badania jest bardzo szerokim zjawiskiem w Chojnicach o negatywnych skutkach. Oznaczać to będzie, że w Chojnicach nie jest wcale lepiej, aniżeli w 2004 r., bo niższa liczba osób korzystających z pomocy społecznej w Chojnicach, wcale nie musi świadczyć o poprawie stanu gospodarczego, ale własnie o tym, że na emigracji zarobkowej przebywa jeszcze więcej ludzi, aniżeli w 2004 r., czego autorzy nie wzięli pod uwagę. Fakty jednak są takie, że łagodzenie przepisów wizowych oraz otwarcie granic w Europie spowodowało poważny wzrost migracji zewnętrznej, czemu cały ten artykuł zdaje się przeczyć. 

Myślę, że nasze władze poprzez artykuł o "ukrytej emigracji" chcą przed światem "ukryć prawdę" o Chojnicach i stanie społeczno-gospodarczym naszego miasta oraz o naturze władzy Finstera. To źle, że wykorzystuje się tego typu publikacje do bieżącej walki politycznej. Do tego moje wątpliwości budzi kwestia ankiet, dlatego dziś złożyłem zapytanie o dostęp do informacji publicznej następującej treści:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- sposób w jaki przeprowadzono badanie ankietowe na grupie 8642 osób na użytek badania zaprezentowanego na łamach "Zeszytów Chojnickich" 2015, nr 31 w artykule Przemysława Zientkowskiego i Arseniusza Finstera pod tytułem: "Social problems in Chojnice City: Hidden emigration". Precyzując pytam o to, gdzie przeprowadzono badanie i w jakich dniach, o to; czy ankieta była wydrukowana na papierze, czy było to badanie wykonane za pomocą ankiety interaktywnej czy też rozsyłanej przez Internet? Jaki był wiek badanych? 

- wyrażenie zgody na mój osobisty wgląd w przeprowadzone ankiety, osobiście lub poprzez nadesłanie ich elektronicznej kopii

Marcin Wałdoch



czwartek, 4 lutego 2016

Wkrótce osiedlowe konsultacje

Odbędą się niedługo konsultacje osiedlowe:

Dlatego proponuję przyjrzeć się zapisom obecnych statutów naszych miejskich osiedli i przygotować listę uwag. Link do statutów podam wkrótce. 


Siostra była Polką

Brutalnie zamordowana przez Sowietów w lutym 1945 r. podczas tzw. "wyzwalania" siostra zakonna Adelgund Kunegunda Tumińska urodzona w 1894 r. w Kwiekach była Polką, córką Bronisława i Janiny z domu Ostrowskiej. Pochodziła z rodziny o polskich tradycjach patriotycznych. Jej ojciec Bronisław, który był nauczycielem w jednoklasowej szkole w Kwiekach, za swoją polska postawę został przez Prusaków przeniesiony do Małego Gliśna k. Brus.

Kunigunda wychowywała się w Małym Gliśnie, gdzie pomagała w pracach gospodarskich. Następnie uczęszczała do Szkoły Gospodarstwa Domowego w Chojnicach u Sióstr Franciszkanek. Do tego zakonu wstąpiła w 1919 r. Jej imię zakonne to Maria Adelgund.Pracowała w klasztornej szwalni. W Chojnicach, jako siostra zakonna przebywała w latach 1924-1934, gdzie była instruktorką w Szkole Gospodarstwa Domowego, a potem także, jako przedszkolanka w Ochronce Zakładu Św. Boromeusza. Od 1927 r. prowadziła ochronę miejską. W Poznaniu w 1926 r. przeszła kurs dla wychowawców zakładów opiekuńczych. W latach 1929-1930 uczęszczała do Szkoły Handlowej w Chojnicach. W 1932 r. ukończyła kurs pielęgniarski. Zakładała i prowadziła podmiejskie przedszkola, między innymi w Lipnicy. Od 1932 do 1934 r. była wychowawczynią w pensjonacie w Chojnicach. W 1933 r. walczyła z epidemię tyfusu, która wybuchła w Brzeźnie. Od 1934 r. była przełożoną wspólnoty zakonnej w Więcborku. Od 1937 do 1939 r. troszczyła się o siostry zakonne, uczące się i studiujące w Poznaniu. Wojna zastała ją we wspólnocie w Zamku Bierzgłowskim, skąd uciekali przed Niemcami do broniącej się Warszawy, gdzie była podczas niemieckiego oblężenia we wrześniu 1939 r., które przeżyła. Stamtąd wrócił przez wielkopolskę do Chojnic. 

W czasie okupacji niemieckiej pracowała w chojnickim szpitalu w rentgenie. Jej szwagier Jerzy Waliński walczył w Armii Andersa na Zachodzie. Jej siostra Helena przez całą wojnę ukrywała się przed Niemcami. Od 1941 do 1944 r. pełniła funkcję przełożonej w klasztorze w Zamartem,gdzie przez całą wojnę rezydowali SS-mani. W klasztorze Niemcy urządzili w tym czasie obóz dla niemieckich uchodźców - kobiet z Ukrainy. Kiedy po kradzieży ostatniego konia, jaki pozostał we wspólnocie przez Niemców, pojechała w tej sprawie do Alberta Forstera do Gdańska, konia po interwencji zwrócono. W 1944 r. przeniesiono siostrę Marię Adelgund do Chojnic. Pracowała ponownie w chojnickim szpitalu. W czasie wejścia do budynków zakonnych w Chojnicach, Sowieci zmusili siostrę Marię Adelgund do prowadzenia wizyty sowieckiej po klasztorze. Wtedy po raz pierwszy s. Adelgund została zaatakowana przez sowieckiego żołnierza kolbą karabinu. Po tym incydencie siostry schroniły się w piwnicy budynku. 15 lutego o godz. 9.00 do piwnic wtargnęli Rosjanie, którzy w wyniku poszukiwania "kobiet do gwałtku" zabili s. Adelugund. 

 Niestety w Chojnicach chodzi fama, że siostra Adelgund była Niemką - co miałoby usprawiedliwiać jej śmierć z rąk Rosjan, albo też, że była oddana niemieckiemu okupantowi. Nieprawda, pracowała w Kościele rzymskokatolickim i swym zakonie, ale pozostała polską patriotką. Rosjanie zabili Polkę - Adelgund Kunigundę Tumińską z Kwiekach w powiecie chojnickim. 

Informacje na podstawie książki: s. Fabiola Szreder, Świadek miłości. Siostra Adelgund Kunegunda Tumińska, Chojnice 2015. 

środa, 3 lutego 2016

Kadry chojnickiej bezpieki

W imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii zapraszam na wykład dra Marka Szymaniaka, kierownika Biura Edukacji Publicznej IPN Oddział Gdańsk Delegatura w Bydgoszczy pod tytułem "Kadry chojnickiej bezpieki 1945-1990", który odbędzie się we Wszechnicy Chojnickiej w sali konferencyjne, dnia 15 lutego o godzinie 15.00.


Wstęp wolny! 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Na trawce

W Chojnicach trwa produkcja tematów zastępczych. Pisałem o tym już, że nagle radni z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera obudzili się na znak burmistrza i wysunęli szerego kontrowersyjnych zagadnień - a to Wzgórze Ewangielickie wymaga zmian, a to zbudujmy nowy parking koło cmentarza. 

Ogranicza się wciąż jednak dyskusję o tematach ważnych, dotąd burmistrz nie odniósł się do krytycznych ocen wypływających z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, w części, która dotyczy Chojnic i naszego powiatu. Może przypomnę, że mamy jeden z najniższych wskaźników działalności społecznej, najniższe zarobki w województwie u nas w powiecie, ludzie sobie nie ufają i polegają, jeśli w ogóle na kimś to na rodzinie. Jak wykazały badania, nie te akurat, a wcześniej prowadzone kiedyś we Włoszech od stopnia zaufania w społeczności lokalnej uzależnione jest jej powodzenie gospodarcze. Niestety my musimy się uporać z nasilającym się zjawiskiem synekur politycznych i coraz bardziej wyrazistą emigracją zarobkową z Chojnic. 

Błędy burmistrza, za które sam ponosi polityczną odpowiedzialność - jak wrzucenie pół miliona w Balturium - projekt, który nie doczekał się realizacji obciążają kiszeń każdego z mieszkańców, tylko nie Arseniusza Finstera, bo ten mieszka na Zielonych Wzgórzach w powiecie człuchowskim. Być może dlatego własnie tak bardzo lansował pomysł bliskiej współpracy Chojnic z Człuchowem, na której to Chojnice wyjdą, jak przysłowiowy "Zabłocki na mydle". 

W środowisku społecznikowskim coraz więcej mówi się o problemie bezrobocia i zagadnieniach lokalnego rynku pracy. O ile jestem przeciwny stawianiu montażowni w Chojnicach, fabryk masowych i uważam, ze tam przyszłości nikt nie znajdzie, o tyle też chyba nadal dla Chojnic innego rozwiązania nie ma. Niestety w Chojnicach za chwilę może miejsc pracy nie tylko nie przybywać, ale po prostu zacznie się regres rynku pracy, bo powstaje wizja zamykania zakładów pracy, które nie mają w mieście szansy na korzystny rozwój. Jeśli bowiem burmistrz buduje zamki na piasku, jak to miało miejsce w przypadku Balturium, a jego radni zamiast zastanawiać się nad istotnymi problemami miejskimi, to tworzą tematy zastępcze oznacza to, iż ta władza wpadła w letarg trwania, którego wynikiem będą poważne problemy dla miasta i mieszkańców. 

Władza nie tylko nie rozwiązuje palących problemów, nie tworzy ludziom możliwości, ale też i stosuje szeroko już znany ostracyzm wobec tych, którzy przedstawiają pewne plany i koncepcje. Negatywnym zaś wymiarem dostępu do środków publicznych przez Arseniusza Finstera i jego popleczników jest to, że nawet w sferze kultury i nauki zaczynają siać propagandę, co z uprawianiem nauki nie ma wiele wspólnego (ale o tym więcej wkrótce).

piątek, 29 stycznia 2016

Zmiana frontu

Dotąd wielokrotnie dało się słyszeć słowa uznania, a wręcz pochwały ze strony Mariusza Brunki pod adresem Arseniusza Finstera. Dopóki nie było wiadomo, jak wielkie poparcie mogą mieć inicjatywy opozycji Mariusz Brunka w Radzie Miejskiej często był dość zachowawczy i nie podejmował tematów nawet tych o których próbowała mówić jego koleżanka z klubu PChS, czyli Marzenna Osowicka. 

Wszystko zmieniło się po referendum. Ponad 7 tys. głosów wypowiadających posłuszeństwo Arseniuszowi Finsterowi, dało najwidoczniej pewność Mariuszowi Brunce, że opozycja może mieć poparcie co najmniej równe temu, jakie w wyborach zbiera Arseniusz Finster. Jest to wielce niepokojące zjawisko. Kiedy bowiem dla wielu spraw w Mariuszu Brunce nie można było znaleźć stronnika w Radzie Miejskiej, jak choćby w przypadku zdecydowanego stanowiska wobec działań burmistrza w kwestii współpracy Miasta z przedszkolankami zeszłej wiosny. W mojej ocenie postawa Mariusza Brunki, przechodzącego z roli Stańczyka na dworze burmistrza Finstera, na pozycję głównego jego oponenta jest czystym rachowaniem politycznym. Oto bowiem, empirycznie już dowiedziono dzięki pracy Artura Eichenlauba i Kamila Kaczmarka, że sprzeciw wobec polityki burmistrza można liczyć w tysiącach. Wszystko to pozostaje dość niejasne, mgliste i zawoalowane, biorąc jeszcze pod wzgląd kwestię umów na linii Fundacja Fuhrmanna - Urząd Miejski w Chojnicach, można doznać poważnego dysonansu. 

W tym wszystkim martwi też odżegnywanie się Mariusza Brunki od związków z PiS. Przecież to właśnie ta partia udziliła mu poparcia w wyborach samorządowych w 2014 r. i wspólnie te ugrupowania zbudowały listę do powiatu. Przy tej okazji Arseniusz Finster ujawnił swój stosunek "apolityczności" nazywając kiedyś PChS "PiS - bis". Podsumowując opozycyjność Mariusza Brunki wzrasta, ale wiarygodność na scenie politycznej maleje, bo nie da się już wymazać postaw z przeszłości. Być może za miesiąc znowu Mariusz Brunka zanim zechce zabrać głos na sesji Rady Miejskiej, to najpierw zasięgnie opinii Arseniusza Finstera...u Niego w gabinecie?

środa, 27 stycznia 2016

"Apolityczny" antypisowiec

Spadłem z krzesła.

Arseniusz Finster mówi w styczniu 2016 r., jak informuje portal www.ch24.pl: "Ja jestem całkowicie apolityczny". Więcej: http://chojnice24.pl/artykul/21945/na-czeresniowej-bedzie-chodnik/.


W związku z tym, chciałbym przypomnieć światu kilka dowodów "apolityczności" burmistrza Arseniusza Finstera:

1. Apolitycznie oddaje hołd pod czerwoną gwiazdą na Cmentarzu Żołnierzy Sowieckich. 









3. Arseniusz Finster był członkiem SLD i korzysta z zaplecza komunistów i postkomunistów w tym z ludzi Służb Bezpieczeństwa PRL (i Tajni Współpracownicy). 

4. Arseniusz Finster "nie boi się posła Śniadka, ani PiS" - w niewybredny sposób burmistrz odniósł się do listy od szefa okręgowych struktur PiS w trakcie kampanii wyborczej, kiedy to nie umiał się powstrzymywać od różnych insynuacji uderzających w PiS: http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Nie-boje-sie-posla-Sniadka-ani-PiS/14376, przy tym Finster PRZEPRASZAŁ CHOJNICZAN ZA POSŁÓW PIS w czasie kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich: http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3869531,poslowie-pis-zaparkowali-na-zakazie-ale-mandatow-nie-dostali,id,t.html

5. Arseniusz Finster przeciwny był wielu inicjatywom obywatelskim, za którą stali też działacze PiS. Również sprzeciwiał się inicjatywom niezależnych środowisk - występował przeciwko uczestniczeniu w głosowaniu w trakcie referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej.

6. Arseniusz Finster witał w Chojnicach Prezydenta RP w Chojnicach. 
(,http://www.gazetakaszubska.pl/48065/prezydent-rp-bronislaw-komorowski-na-kaszubach; https://www.youtube.com/watch?v=s47IMixuhJ8) ale i wcześniej już w 2010 roku, niedługo po katastrofie smoleńskiej, któremu urządził w naszym mieście wielkie miejskie przywitanie z przejściem przez Miasto Chojnice niczym nowemu królowi Polski, wtedy też protestowaliśmy: http://chojnice24.pl/artykul/7592/kulisy-pobytu-w-chojnicach-bronislawa-komorowskiego/30/https://www.youtube.com/watch?v=PCDV7J0ptGs ).

7. Arseniusz Finster aktywnie promował PO w trakcie wyborów parlamentarnych na Starym Rynku w Chojnicach, rozdając ulotki i namawiając do głosowania na PO.

8. Arseniusz Finster jako burmistrz Finster, nie wyszedł nawet na przywitanie dra Andrzeja Dudy kandydata na urząd Prezydenta RP przed II turą w Chojnicach na Starym Rynku. Ostentacyjnie tę wizytę zlekceważył, a później atakował medialnie posłów PiS za parkowanie aut w czasie tej wizyty.

9. Arseniusz Finster pierwszy antypisowiec w Chojnicach.

10. Trzeba się przyzwyczaić do myśli, że współpraca na rzecz mieszkańców nie musi oznaczać politycznego wsparcia partii władzy i zbyt wiele było w przeszłości działań Finstera, żeby dziś PiS mógł Go traktować poważnie, jako partnera. To jest moja osobista opinia. Dość tej politycznej umizgiwanki przez kilkanaście lat - raz PO, raz SLD, teraz może PiS? Ta przygoda na PiSie się skończy. Nikt nie potrzebuje Finstera do wdrożenia zmian korzystnych dla chojniczan. Zresztą, ja osobiście uważam, że dobre zmiany nie są możliwe z Finsterem, jako partnerem - urzędującym burmistrzem.

Arseniusz Finster wszedł właśnie w fazę kolejnego przepoczwarzania się i będzie próbował przybrać barwy PiS. Niestety burmistrzu, ale przewidywaliśmy to, wiemy o tym i przykro nam :)

wtorek, 26 stycznia 2016

Elektryfikacja

Dylematy chojnickiej kolei i naszego "prowincjonalnego oddalenia" od głównych ośrodków miejskich w Polsce nie znikną wraz z zapowiadanym remontem dworca PKP i PKS. Wiele w tym względzie może jedynie wnieść walka o elektryfikację linii kolejowej na trasie Tczew - Chojnice - Piła. Tylko w ten sposób możemy liczyć na to, że przez Chojnice będą przejeżdżać pociągi dalekobieżne, głównie relacji Białystok-Olsztyn-Szczecin/Poznań-Wrocław oraz relacji Trójmiasto-Poznań/Wrocław. Co więcej, jeśli uda się zelektryfikować dawną magistralę węglową (Katowice-Gdynia), to zyskamy i szybkie połączenia z sercem Polski.

Dlatego wraz z posłami PiS i radnymi sejmiku wojewódzkiego będę współpracował celem zelektryfikowania linii kolejowej przez Chojnice. 

Pewna propozycja

Wiele się mówi o pomyśle na Wzgórze Ewangelickie, czyli na miejsce po dawnym cmentarzu ewangelickim. I znowu wkraczają do akcji siłowniki Finstera, które będą nam proponowały, aby miejsce to "zagospodarować". Mam tylko pytanie, jakie jest uzasadnienie ekonomiczne w prowadzeniu na szeroką skalę ekshumacji i ponownego pochówku (o którym mówił burmistrz Finster), pod przyszły park? Obawiam się, że jest to tylko punkt etapowy w powrocie do pomysłu o którym było głośno w 2010 r., czyli do budowy galerii handlowej w tym miejscu. 

Poza wątkami ekonomicznymi są też inne, etyczno - moralne. Dlaczego to Wzgórze Ewangelickie według radnego Klajny ma być miejscem wypoczynku? Wokół Cmentarza Żołnierzy Radzieckich i na nim samym także rosną stare drzewa będące siedliskiem gawronu, konsekwencja, którą tak uwielbiają się wykazywać radni z klubu Finstera powinni pomyśleć też o stworzeniu parku w miejscu Cmentarza Żołnierzy Radzieckich, skoro może powstać park w miejscu pochówku ewangelickiej części mieszkańców miasta, to dlaczego nie w miejscu gdzie pochowano sowietów?

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zachowanie nieobyczajne

Marcin Wałdoch
89-600 Chojnice

                                Chojnice, 25.01.2016 r.


Rada Miejska w Chojnicach
Stary Rynek 1
89-600 Chojnice



Skarga na działanie radnego Rady Miejskiej Chojnic


Działając w oparciu o Dział VIII Kodeksu postępowania administracyjnego wnosimy skargę na działanie następujących radnych Rady Miejskiej Chojnic:

1)      pana Marka Bonę, w związku z stosowaniem wulgaryzmów i nieobyczajne zachowanie w trakcie prac Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Chojnicach w dniu 22.01.2016 r.



Uzasadnienie skargi


Radny Marek Bona w trakcie obrad wskazanej w skardze Komisji Ochrony Środowiska wyrażał się stosując wulgaryzmy i zachowując się nieobyczajnie, siejąc tym samym powszechne zgorszenie. Radny Marek Bona stwierdził między innymi „każdy pierdolił”, „kurwa i co”?

W związku z takim zachowaniem, nie tylko powstaje pytanie o kulturę, ale i o trzeźwość ciała i umysłu wskazanego radnego z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera. Dlatego do skargi dołączam wniosek, aby radni przed posiedzeniami komisji miejskich, jak i przed posiedzeniami Rady Miejskiej byli badani na zawartość alkoholu w organizmie, przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Chojnicach.

Całość materiału z wypowiedzią radnego Marka Bony dostępna jest na stronie www.chojnice.tv :             http://chojnice.tv/wideo-2172-Radni_za_kontrolami_Stra%C5%BCy_Miejskiej_spalania_w_piecach_CO


                                                                                              Marcin Wałdoch

Przeciwko najściom Straży Miejskiej

Straż Miejska, której niestety nie zlikwidowaliśmy będzie teraz nachodzić mieszkańców domów jednorodzinnych w Chojnicach. Do tego dopuścić nie można!

Niestety, ale władze Chojnic w kierunku zmiany spalania/opału w mieście nie zrobiły żadnych akcji edukacyjnych. Podkreślam, żadnych! Do tego nie poczyniono żadnych kroków, które sprzyjałyby przechodzeniu na opał ekologiczny. Więcej, w Chojnicach nie bada się nawet stanu powietrza, ale sprawę załatwić ma nachodzenie domków jednorodzinnych!

Tej akcji będę się sprzeciwiał, bo z jednej strony nie można truć środowiska naturalnego, ale z drugiej trzeba uszanować własność prywatną i tutaj opowiedział się po stronie właścicieli Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że zapisy Ustawy o ochronie środowiska są niekonstytucyjne w tej mierze, że umożliwia najście Strażom Miejskim właścicieli domów.

W Chojnicach jak zwykle, zamiast akcji edukacyjnej i prewencji, będzie naruszanie praw obywatelskich. Jeśli Straż Miejska rzeczywiście będzie używana do nachodzenia mieszkańców, to na każdy zgłoszony mi akt najścia będę składał w imieniu mieszkańców Osiedla Kolejarz i innych osiedli skąd zgłoszą się do mnie mieszkańcy skargi o łamanie swobód obywatelskich. I Straż Miejska, a tym samym Urząd Miejski będą przegrywać te sprawy.

Poprzez najścia nie zniknie problem zanieczyszczania środowiska, zresztą stereotypem jest, że Osiedle Kolejarz jest trucicielem miasta, ja proponuję kontrole w Chojnicach kontrolę zakładów przemysłowych, bo te być może są specjalnym trucicielem.

Cała sprawa ma też poważne podłoże społeczne, o którym nie mówi się. Dlaczego ludzie palą śmieciami i innymi materiałami zanieczyszczającymi środowisko? Otóż w Chojnicach panuje bieda, powszechna bieda na która odpowiedzią jest opalanie się czym się da. Dlatego dopóki nie stworzy się ludziom warunków do życia i pracy, to nie można penalizować opalania się śmiecami. Mam dwa postulaty:

1. Edukacja
2. Plany ogólnomiejskie zmian na terenie całego miasta w formie spalania.

Polityczne podłoże tworzenia negatywnego obrazu Osiedla Kolejarz, jest takie, że w naszej komisji wyborczej na Osiedlu w referendum była frekwencja i nikt na tym Osiedlu nie chce nawet widzieć Straży Miejskiej. Mieszkańcy Osiedla Kolejarz rozwiązali decyzją wyborczą Straż Miejską i o tym warto pamiętać.

EDUKACJA TAK, NARUSZANIU SWOBÓD OBYWATELSKICH NIE!

Materiał video z Komisji Ochrony Środowiska, źródło www.chojnice.tv :


Wołanie o sprawiedliwość

Dziś w Sądzie Rejonowym w Chojnicach złożyłem do Wydziału Karnego trzy akty oskarżenia wobec osób publicznych z Chojnic. Każda z tych osób za pomocą środków masowego komunikowania pomawiała mnie i znieważała publicznie, nie ponosząc jak dotąd konsekwencji, nie przepraszając mnie i nie próbując naprawić szkody, którą wyrządzili. Oczekuję, że dojdzie do uczciwego procesu, który przede wszystkim uświadomi włodarzom, że szacunek do obywateli, choćby byli ich przeciwnikami politycznymi, jest istotnym elementem ich pracy, a słów nie rzuca się na wiatr. 

sobota, 23 stycznia 2016

Ucieczka do przodu

Chojnicka władza przerażona wynikami ostatnich wyborów w któych ich lider nie zebrał nawet 70% głosów i ostatnio przyczynił się silnie do wysokiego wyniku zwolenników likwidacji Straży Miejskiej w referendum, gdzie pomimo Jego nawoływań ponad 7 tys. osób wypowiedziało mu posłuszeńtwo, władza ta zaczyna swoją "ucieczkę do przodu".

Wynikiem lat słabych rządów w mieście władza próbuje uciec od efektów zjawisk, jakie sama wytworzyła, czyli ogólnie od powszechnego już w mieście niezadowolenia społecznego i wzrastającej utraty zaufania.

Dlatego wszyscy zostali powołani ze starej "drużyny Finstera" do działań mających na celu ucieczkę władzy od realnych i negatywnych efektów wieloletnich rządów tej samej ekipy. Stąd byli ormowcy - Kazimierz Ostrowski i Antoni Szlanga podejmują dyskusję publiczną, którą niesie na swych ustach światu burmistrz Finster na temat umiejscowienia pomnika antysemity i regionalisty Juliana Rydzkowskiego. Radny Klajna zaś przypomina o konieczności uporządkowania Wzgórza Ewangelickiego z "ptasich kup" i zrewitalizowania tego miejsca, a radny PO Leszek Pepliński inicjuje budowę parkingów przy Cmentarzu Komunalnym. Wszystko to po to, aby uniknąć konieczności zmierzenia się z efektami słabych rządów oraz wytworzyć efekt "świeżości". Przecież te sprawy dotyczą ludzi, są im bliskie, tzn. te które teraz podejmuje ekipa Finstera i choć pozornie tylko są to sprawy ważne, a realnie są to sprawy, które winny były być załatwione w drodze normalnej pracy urzędu i nie zmienią naszej rzeczywistości. Natomiast rzeczywistość mogłoby zmienić wiele ruchów, które wpłynęłyby na jakość życia w naszym mieście. Szczególnie należałoby zwalczać korupcję, nepotyzm, synekury polityczne, ale żeby tego dokonać, trzeba by było oddać władzę, bo ta władza opiera się niestety na systemie, który uniemożliwia walkę z patologicznymi zjawiskami, w sumie jest jej zakładnikiem, ale czy zakładnik może sprawnie zarządzać miastem? Chojnicka władza próbuje uciec od rządzenia do pielenia trawników.

Teraz całe grono siłowników Finstera będzie wytężać muskuły i umysły, aby przyciąć gałęzie, wypielić trawnik, zrobić wybieg dla psa, aby ludzie widzieli i wiedzieli, że ta władza zajmuje się tylko "konkretami i faktami". Jest to proces analogiczny do działań podjętych przez ekipę Jaruzelskiego w 1988 r., czekam już tylko na propozycję rozmowy i chojnicki "Okrągły Stół", bo to jeszcze przed nami...gdyż ta ekipa nie zdoła już się zmierzyć z rosnącymi wyzwaniami, a udawanie, że nic się nie stało i nie dzieje się jest dziecinnym rozwiązaniem.

czwartek, 21 stycznia 2016

Autoplagiaty chojnickie

W 2015 r. Burmistrz Chojnic ogłosił konkurs na najlepszą pracę licencjacką, magisterską i doktorską dotyczącą miasta Chojnice (regulamin: http://www.miastochojnice.pl/files/4491.pdf). Konkurs wygrała pracownica Sopockiej Szkoły Wyższej Emilia Kalitta (gdzie zajęcia prowadzi burmistrz Arseniusz Finster). W nagrodę Urząd Miejski w Chojnicach sfinansował wydanie jej pracy. Na konkurs spłynęło według organizatorów kilka innych prac. Problem w tym, że ta praca była już wydana przez Urząd Miejski w Chojnicach w 2006 r. 

Przemysław Zientkowski i Emilia Kalitta na promocji książki z 2015 r., która jest w dużej mierze autoplagiatem, której recenzentem jest Arseniusz Finster.

Książka Emilii Kalitty, która jest autoplagiatem promowana była także w 2016 r. w niemieckim Emsdetten przez wiceburmistrza Edwarda Pietrzyka:



W 2006 r. Emilia Kalitta obroniła swoją pracę magisterską (tak wynika z informacji w mediach). W tym samym roku w książce Chojnice-miasto z wizją wspólnej Europy, Chojnice 2006, pod redakcją Bogdana Kuffla, wydaną za środki publiczne z Urzędu Miejskiego w Chojnicach opublikowała artykuł pod tytułem "Współpraca miast partnerskich na przykładzie miasta Chojnice" o czterech rozdziałach na stronach 111-180.

Niestety, ale w pracy Emilii Kalitty z 2015 r., czyli w książce jej autorstwa wydanej przez Urząd Miejski w Chojnicach pod tytułem:Integracja europejska na szczeblu lokalnym w oparciu o ruch miast partnerskich na przykładzie miasta Chojnice , nie ma ani jednej wzmianki czy odwołania do jej obszernego artykułu z książki z 2006 r. Obie książki wydane były za środki miejskie. Podam parę przykładów identycznych tekstów, a w sumie całych rozdziałów w dwóch książkach, problem tkwi jednak w tym, że Pani Emilia Kalitta nie podawała w przypisach, ani w bibliografii źródła swojej skopiowanej pracy.

W "nowej" książce z 2015 r. znajduje się podrozdział 3.2. Etymologiczne podobieństwo Chojnic i Konitz (Szwajcaria) jako podstawa nawiązania kontaktów, który to rozdział żywcem jest przepisany z wcześniejszej, wyżej wskazanej pracy Pani Kalitty z 2006 r. i nosił tytuł w poprzedniej książce: 1.4.6 Konitz (Szwajcaria). Każdy autor ma pełne prawo wykorzystywać swój dorobek, ale na takich samych zasadach, jak inni korzystający z niego autorzy, więc musi podać wskazanie do źródła już publikowanego. W tym przypadku Pani Kalitta winna była wskazać, że cały rozdział pochodzi z jej pracy z 2006 r. - a skoro skopiowała sobie cały podrozdział, to powinna była opatrzyć tekst zamieszczony na ponad dwóch stronach w cudzysłów i dać przypis do książki z 2006 r., a nie zmieniać nazwy podrozdziałów, bowiem taka kosmetyka nie stanowi kryterium nowości prezentowanego tekstu.


Tekst Pani Kalitty z książki z 2015 r.




I ten sam tekst Pani Kalitty z książki z 2006 r., ale pod innym tytułem:






Niestety ta sama sytuacja powtarza się w książce wieloktonie, której publikacja była nagrodą dla Pani Kalitty w 2015 r. Dotąd ustaliłem bezsprzecznie, że skopiowane są też bez wskazania źródła, na zasadzie autoplagiatu, z książki z 2006 r. (Chojnice miasto z wizją wspólnej Europy) do książki z 2015 r. (Integracja europejska na szczeblu lokalnym...) także następujące fragmenty pracy Emilii Kalitty:

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.4 Prowincja Chumphon (Tajlandia) s. 120-121 do książki z 2015 r. w podrozdział 3.4. Próby nawiązania stosunków partnerskich między Chojnicami a prowincją Chumphon (Tajlandia) s. 69-71.

- z książki z 2006 r.cały podrozdział 1.4.7. Greeve (Dania) s. 124-126, skopiowany został do książki z 2015 r. w podrozdział 3.3. Ekologiczny wymiar współpracy Chojnic z Greeve (Dania), s. 68-69. 

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.5. Bayeux (Francja), s. 122, do książki z 2015 r. w podrozdział 3.6. Współpraca francuskiego miasta Bayeux i Chojnic w rozwijaniu kultury miast, s. 74-75. 

- z książki z 2006 r. cały podrozdział 1.4.2. Związek Miast Bałtyckich s. 117-118, do książki z 2015 r. do podrozdziału 3.5. Związek Miast Bałtyckich jako miejsce Chojnic w kształtowaniu polityki państw nadbałtyckich, s. 71-74. (w nowej książce dopisano do skopiowanego tekstu na jego końcu półtorej akapitu).

- z książki z 2006 r. praktycznie (z wyjątkami dotyczącymi poszczególnych zdań i podrozdziału 4.6) cały rozdział II Współpraca Chojnic z Emsdetten, s. 128-145 do książki z 2015 r. do rozdziału IV Współpraca Chojnic z Emsdetten (Niemcy), s. 76-111. 

- z książki z 2006 r. cały rozdział III Współpraca Chojnic z Mozyrem, s. 146-155, do książki z 2015 r. do rozdziału VI Współpraca Chojnic z białoruskim Mozyrem, s. 130-148. Przy tym doszło do zamiany  podtytułów, na przykład w starej książce ten sam tekst ma tytuł w podrozdziale 3.1. Krótka charakterystyka Mozyra, ale w nowej z 2015 r. już ma tytuł Z festiwalu folkloru do partnerstwa, co wskazuje na celowe działanie.

- z książki z 2006 r. cały rozdział IV Współpraca Chojnic z Waalwijk, s. 156-160, do książki z 2015 r. w rozdział VII Idea wrażliwości w relacjach Chojnice-Waalwijk (Holandia), s. 149-160. 

I to nie są wszystkie zbieżne teksty, bardzo obszerne i po prostu skopiowane fragmenty z pracy Emilii Kalitty.

W bibliografii książki z 2015 r., nie ma pozycji z 2006 r. z której zaczerpnięto żywcem kilkadziesiąt stron pracy. Emilia Kalitta o tym fakcie nie informuje.





Na domiar złego o książce Chojnice miasto z wizją wspólnej Europy (Chojnice 2006)nie ma najmniejszej wzmianki w bibliografii pracy, która w dużej mierze jest autoplagiatem, czyli w Integracji europejskiej na szczeblu lokalnym w oparciu o ruch miast parnerskich na przykładzie miasta Chojnice (Chojnice 2015).

Dotąd ceniłem artykuły Pani Kalitty szczególnie z "Zeszytów Chojnickich", które nawet cytowałem, myślę, że nierozsądnym było stosowanie autoplagiatu przy przystępowaniu do konkursu oraz w drodze zyskiwania kolejnej publikacji książkowej. Co najmniej nierozważne jest postępowanie dra Przemysława Zientkowskiego, który jest odpowiedzialny z urzędu za tę sytuację, bo wątpię, aby burmistrz Finster w ogóle orientował się w tej sprawie. Takie podejście do sprawy przez organizatorów stawia pytania o miejską uczciwość i rzetelność postępowań konkursowych, jak też i o wpływ relacji i systemu "dojść i znajomości" w drodze promowania siebie i swoich znajomych w mieście. 

Zabrałem głos w sprawie szczególnie w obronie zasad i finansów publicznych. Nie może być tak, że do konkursu miejskiego podchodzi gro osób, a wygrywa konkurs autoplagiat. Niech to będzie przestroga dla tych, którzy chcieliby się na takie działanie porwać w przyszłości. Jeśli będziecie stosować metody "moskiewskie", to ja te metody będę ukazywał światu i chojniczanom, bo to co robicie to jest wstyd i hucpa za pieniądze podatników, których oszukujecie po prostu, tworząc pozorne autorytety i obraz "działania i pracy", kiedy po prostu wprawiliście się w kopiowaniu. Inni ludzie muszą poświęcić zbyt wiele życia i środków, aby móc zajmować się nauką, abym mógł przejść wobec tego procederu obojętnie.

W związku z tą sytuacją dziś wysyłam do burmistrza Chojnic żądania: powtórzenia konkursu i włączenia mnie do komisji konkursowej na stopie społecznej (nic za tę pracę i poświęcony czas nie chcę od Miasta) lub przyznania nagrody za edycję 2015 r. drugiej najwyżej ocenionej pracy, odebrania nagrody Pani Emilii Kalicie i zażądanie od Niej zwrotu nagrody finansowej. Ta sytuacja wskazuje: brak przejrzystych reguł, nieuczciwość wobec biorących udział. 
Do konkursu wpłynęło 5 prac. A ta praca została najwyżej oceniona przez komisję!!! Nagrodzona była także finansowo!!! Przemysław Zientkowski na prezentacji książki we Wszechnicy powiedział oprócz tego: że książka ma rzetelną bibliografię...zapomniał jednak wspomnieć, że jest to autoplagiat.

Gdybym działał jak chojnicka klika, to książkę Chojnice 1939 musiałbym wydać w 2015 r., jako Kampania obronna na ziemi chojnickiej w 1939 r., w 2016 r. tę samą książkę jako Wojna obronna na ziemi chojnickiej w 1939, w 2017 r. jako Obrona Chojnic 1939 i w żadnej z nich nie wykazywałbym poprzedniej publikacji, itd., to jest żałosne i szkodliwe społecznie o nauce już nie wspominając...Na koniec mam pytanie, gdzie na studiach doktoranckich jest Pani Emilia Kalitta,bo taka informacja znajduje się na rewersie książki?

Podsumowując książka Emilii Kalitty, to autoplagiat w którym zmieniono tytuły i podtytuły oraz dodano kilka nowych fragmentów uzupełniając pracę z 2006 r. o wiedzę o współpracy pomiędzy miastami partnerskimi po 2005 r. Dodano także wstęp i przedmowę. Reszta jest żywcem skopiowana z poprzedniej pracy Emiliii Kalitty i takie działanie za publicznie pieniądze musi zostać napiętnowane. Jest to bardzo przykra sytuacja i zastanawiałem się nad tym czy tę sprawę w ogóle ujawniać, ale znając teksty Pani Emilii wiem, że to chyba pierwszy taki przypadek w Jej wykonaniu, chciałbym więc, aby  przyznała się do winy i zarzuciła takie praktyki, wracając na łono rzetelności, jaką powinien się wykazywać każdy adept nauki.

Treść mojego maila do Burmistrza Chojnic:

W związku z ujawnionymi przeze mnie informacjami: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/01/autoplagiaty-chojnickie.html popełnienia autoplagiatu przez laureatkę konkursu na najlepszą pracę licencjacką, magisterską i doktorską organizowanego przez Burmistrza Miasta Chojnice, żądam od Pana:

- unieważnienia konkursu w edycji 2015 r.
- wystosowania żądania zwrotu nagrody finansowej do laureatki konkursu, tj. Emilii Kalitty;
- jako do wydawcy - wycofania książki z dystrybucji oraz cofnięcia egzemplarzy obowiązkowych z bibliotek do których książkę wysłano;
- obciążenia kosztami osób odpowiedzialnych zaistniałej sytuacji;
- włączenia mnie, jako eksperta, do prac komisji konkursowej w konkursie w edycji 2016 r.