czwartek, 11 lutego 2016

Nerwowe reakcje

W dzisiejszej "Gazecie Pomorskiej" burmistrz Chojnic Arseniusz Finster zapowiada pozwy, wobec mnie i Radka Sawickiego. W sprawie mojej osoby, chodzi o wpis "Biedni płacą za bogatych". Chciałbym Panu burmistrzowi podziękować, że dzięki procesowi jaki nam wytoczy mieszkańcy poznają mechanizmy związane z umarzaniem podatków, zaległości, stosowaniem ulg oraz burmistrz wyjaśni mieszkańcom dlaczego mamy do czynienia z takimi procederami. Co więcej, dowiemy się zapewne, jak to się dzieje, że komitet Finstera wspierają wskazani ludzie. 

Innym odpryskiem przyszłej sprawy sądowej może być praca chojnickich urzędników nad stroną Biuletyniu Informacji Publicznej, który jest nieprzejrzysty i mogło by tam się znaleźć wiele więcej informacji, które uczyniłyby by go przydatnym. Smutna prawda jest taka, że władza sama stwarza dogodne warunki pod wszelkiej wagi oskarżenia. 

Twierdzenie Arseniusza Finstera dla "Gazety Pomorskiej", że mogliśmy zapytać, albo iż nie znamy procedur związanych z pomocą publiczną są nietrafione. Nigdy na blogu nie napisałem nic, czego bym wcześniej nie sprawdził, nie zweryfikował i nie poddał krytyce. Natomiast w kwestii pytań do ratusza w przedmiotowej sprawie, tj. o pomoc publiczną złożyłem dużą liczbę zapytań (przed publikacją dzisiejszego artykułu w "GP", a pytania słałem w przedmiotowej sprawie od 6 lutego, wysłałem ich tyle, że ratusz nie jest mi w stanie na niektóre odpowiadać w 14 dniowym terminie - ale Finster w "GP" twierdzi,że my nie pytaliśmy, artykuł wyszedł dziś tj. 11.02 - stąd pytanie czy to amnezja czy chęć manipulacji społeczeństwem kieruje burmistrzem?), tak w sprawie poszczególnych podmiotów, jak i w sprawie ogólnej procedury przyjętej przez ratusz, ustawy bowiem wyraźnie wskazują, że to rada gminy decyduje, kto będzie organem lub osobą odpowiedzialną za udzielanie pomocy publicznej - takiej uchwały nie znalazłem, więc i o to zawnioskowałem. 

Arseniusz Finster zbudował sobie układ siłowników i przy tym stanowisku będę trwał. Wyrazem tego jest pozycja gospodarcza i społeczna osób, które w sposób otwarty wspomagają jego kampanię wyborczą, a w sensie świadczonych przez siebie usług są de facto monopolistami na chojnickim rynku, jak Mirek Janowski wykonujący zlecenia dla ZGM, gdzie szefem jest jego szwagier. 

Czekam na te pozwy i z radością będę publicznie i na wokandzie omawiał kwestie, które w mojej opinii dają podstawę do najcięższych oskarżeń wobec burmistrza Miasta Chojnice. Według mnie reakcja burmistrza nie ma nic wspólnego z życiem w demokracji liberalnej, miast wpierw odpowiedzieć na moje zapytania o informacje publiczną, już idzie do sądu. Mam nadzieję, że z ratusza dostanę odpowiedzi przed rozprawą?!?

AKTUALIZACJA: Do redakcji "Gazety Pomorskiej" wysłałem żądanie sprostowania artykułu Pani redaktor Marii Eichler. 

wtorek, 9 lutego 2016

Diabła warci

Lubię piłkę nożną, nawet bardzo, ale przestaję szanować ten sport i zawodników, jak widzę po jak wielkie sumy z budżetu miejskiego piłkarze sięgają. 

W 2015 r. drużyna Red Devils z Chojnic na podstawie 7 odrębnych umów otrzymała z Miasta Chojnice, uwaga:

287 tysięcy złotych!!!


Jest to kwota będą ok. 3 krotnością nakładów na kulturę w zakresie miejskich grantów. Jedna drużyna prawie 300 tysięcy złotych!!! 

Czy jest w Chojnicach jeszcze jakieś inne "stowarzyszenie", które otrzymuje taki zastrzyk gotówki z miejskiej kasy? Nie mamy publicznego przedszkola, sprzedano budynek publicznej toalety w centrum miasta, mieszkańcy dokładają kilkadziesiąt procent do ceny "wody" w mieście, ale co tam, 300 tysięcy na halówkę, jest! Sorry, jestem przeciw. 

Koszty propagandy

Nie wiem czy w to uwierzycie, czy nie, ale Urząd Miejski w Chojnicach za "ulotkę", nazwaną "publikacją materiału prasowego", który podaje w sposób ściśle informacyjny zamierzenia Miasta Chojnice, co do przyszłych inwestycji zapłacił w maju 2015 r. przedsiębiorstw z Szymbarku 1 tys. 845, 00 zł

Jest to bardzo jaskrawy przykład złego wydatkowania naszych pieniędzy publicznych. Poniżej znajduje się skan tego "materiału prasowego" z "Przeglądu Samorządowego Pomorze". Myślę, że za taką cenę każdy byłby w stanie spreparować "materiał prasowy". Dlaczego Miasto Chojnice wydaje pieniądze na taką formę promocji? Taka cena, to równowartość średnich, albo po prostu uśrednionych, miesięcznych zarobków statystycznego chojniczanina. Czy warto? Oceńcie sami.Osobiście nie rozumiem takiej formy "promocji" Chojnic, za taką cenę.  




poniedziałek, 8 lutego 2016

Adherenci Finstera

Radio Weekend podało informację o powstaniu nowego stowarzyszenia, które zakładam, czyli Kocham Chojnice. Wywołało to reakcje zwolenników Arseniusza Finstera, którzy nazywają mnie/nas "bydlakami", a mnie osobiście osobą "chorą psychicznie". Naprawdę, jeśli takim poziomem kultury będziemy się wykazywać, to "wojna domowa" gwarantowana. Apeluję o rozum i umiar w emocjach. Jeśli nerwy puszczają adherentom Finstera, to może najpierw zimny prysznic przed takimi wpisami?

Z tą reakcją można się zapoznać poniżej, ale niestety, nie znajdziemy już tych wpisów Internecie, bo zniknęły ze strony Radio Weekend. Były tam jednak przez długi czas i nikomu nie przeszkadzały, dopóki nie odpowiedziałem napastliwemu osobnikowi, aby złożył publicznie przeprosiny za swoją wypowiedź.



niedziela, 7 lutego 2016

Biedni płacą za bogatych

Gorszące życie gospodarcze w Chojnicach, które w dużej mierze odbywa się na styku gospodarki i polityki ma swoje odzwierciedlenie w listach podmiotów, które były zwolnione z podaktów od nieruchomości, otrzymywały pomoc publiczną w różnej formie od Miasta Chojnice.

Jak ujawnił raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową z Gdańska w naszym powiecie były najniższe zarobki miesięczne w całym województwie, ludzie się nie angażują w życie społeczne, a przy tym mamy bardzo niski stopień zaufania do siebie. Poza tym wystarczy się rozejrzeć po swoim domu, sąsiadach i znajomych, aby spostrzec, że ludzie żyją na emigracją, bądź wracają do Chojnic odpocząć po opiece nad starszymi osobami w Niemczech, Holandii, Francji, itd. Generalnie z Chojnic zrobiono rezerwuar taniej siły roboczej, który próbuje się umacniać jeszcze poprzez różnego typu ulgi dla potężnych firm.

Tylko za lata 2013 i 2014 burmistrz Arseniusz Finster, jako organ gminy, udzielił pomocy publicznej 99 podmiotom. Nie wiem na ten moment na jaką sumę, bo z dokumentacji zamieszczonej na Biuletynie Informacji Publicznej nie sposób takie informacje pozyskać.

Do tego warto zauważyć, że burmistrz Arseniusz Finster umorzył podatki, zaległości, opłaty prolongacyjne za 2014 r. na sumę 337 tys. 947, 52 zł. Umorzono zobowiązania, takim firmom jak:
- Firma Rodzinna DRO-BET Musolf Sp. z o.o. na kwotę 264 tys. 261 zł;
- Spichalski Adam na kwotę 70 tys. 345, 52 zł;
- Chojnickie Towarzystwo Tenisowe 2 tys. 717, 00 zł;
- Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych, Zarząd Okręgu Pomorza Środkowego 624 zł.

W 2014 r. burmistrz Arseniusz Finster umorzył podatki, zaległości, opłaty prolongacyjne za 2013 r. na sumę 294 tys. 382, 40 zł, takim firmom jak:
- Centrum Park Chojnice Sp. z o. o. na kwotę łączną 278 tys. 297 zł!!!
- Jan Kiedrowski - 4 tys. 650 zł;
- Mariusz Dublaszewski 11 tys. 435, 40 zł.

Łącznie więc, za lata 2013 i 2014 sumę zobowiązań wobec Miasta Chojnice na sumę 632 tys. 329, 92 zł. Umarza się tak znaczne kwoty, które winny wpłynąć do budżetu miejskiego, wspomagając w większości nieudolność w zarządzaniu (Centrum Park) oraz podmioty prywatne, które poza wyzyskiem robotników i siły roboczej nie czynią nic dla miasta, no może je po prostu zatruwają. Myślę, że lista przedsiębiorców chętnych do takich umorzeń jest w Chojnicach długa. Trzeba więc każdemu uświadomić, że burmistrz Arseniusz Finster to dobry człowiek i umarza. Warto spróbować, wybranym jak widać udało się.

To nie jest koniec podatkowego skandalu w Chojnicach na którym zyskują najbogatsi, a traci gmina miejska. Tragifarsa rozgrywa się bowiem w kategorii pomoc publiczna, próbuję ustalić w jakiej formie tym podmiotom wymienionym w BIP udzielono pomocy publicznej, przyjrzymy się jednak niektórym z nich, bo dzięki temu poczujecie,co się dzieje w tym mieście. Oto firmy, które otrzymały pomoc publiczną od Miasta Chojnice w 2013 r.:

- na pozycji nr 20 kolega Arseniusza Finstera Bogdan Duraj
- na pozycji nr 39 Jan Paluch Komputerowa Geometria Kół, Chojnice
- na pozycji nr 40 Wiesław Wysocki Wysoccy spółka jawna, Chojnice
- na pozycji nr 47 Józef Urbaniak Zakład Ogólnobudowlany, Chojnice
- na pozycji nr 54 Mirosław Janowski Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych, Chojnice
- na pozycji nr 57 Lucyna Thuy Tran Dinh Firma Dragon, Chojnice
- na pozycji nr 60 Roman Jabłoński Hotel Piast, Chojnice
- na pozycji nr 61 Firma Rodzinna Drobet-Muzolf Sp. z o.o., Chojnice
- na pozycji nr 62 Miejski Zakład Komunikacji Sp. z o. o.
- na pozycji nr 59 Iyad Al Dahhan Sklep Ali Baba
- na pozycji nr 23 Zakłady Mięsne SKIBA Andrzej Skiba

Niektóre firmy, którym udzielono pomocy publicznej w 2014 r.:
- na pozycji nr 14 Mirosław Janowski Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych, Chojnice
- na pozycji nr 19 Jan Paluch Komputerowa Geometria Kół, Chojnice
- na pozycji nr 22 Hotel Piast Roman Jabłoński
- na pozycji nr 32 Bogdan Duraj
-  i na pozycji nr 31 Sita Północ Sp. z o. o. - jest to wielki koncern zajmujący się wywozem śmieci, który obsługuje też Chojnice, czy tak "biedne" firmy potrzebują naprawdę wsparcia gminy miejskiej? Dlaczego wspieramy prywatne przedsiębiorstwa i wielkie koncerny?

Wszystkie te dane i więcej znajdziecie tutaj: http://bip.miastochojnice.pl/318.html .

Wczoraj Radek Sawicki na swoim blogu wskazał, że jest pewien łańcuch przepływu pieniędzy - ci którzy finansują Chojniczankę, bądź łożą na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera znajdują się też na listach umorzeń, pomocy publicznej, itd. Zdaje się, że kapitał publiczny rzeczywiście utrzymuje chojnicką elitę, albo znacząco do tego jej utrzymania i rozwoju się przyczynia. Jestem zainteresowany na jaką kwotę łączną udzielono pomocy publicznej wszystkim 99 podmiotom za te wskazane dwa lata i jak się ma sytuacja za rok 2015? Bo tego w dniu 7 lutego 2016 r. jeszcze w BIP nie znalazłem. Wpis Radka Sawickiego; http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=658&lg=pl .

Może jeszcze zanim rozwinę wątek, który podjął Radek Sawicki, to przypomnę, że w 2014 r. Arseniusz Finster podjął inicjatywę sprzedaży części udziałów w Zakład Zagospodarowania Odpadami w Nowym Dworze do inwestora prwatnego, o którym enigmatycznie opowiadał, że ten "przyleciał helikopterem", aby ten duży i zasobny prywatny inwestor zajął się ZZO. Na szczęście wtedy inni udziałowcy poza Chojnicami, czyli inne gminy, nie zgodziły się na plan Finstera. Co ten plan krył za sobą? Kim był ów wielki inwestor? W 2014 r. wysłałem w tej sprawie mail z zapytaniem do Sita następującej treści:

Marcin Wałdoch marcin.waldoch@gmail.com

30.07.2014
do sitapolskakomunikacjasita
Dzień dobry!

W imieniu Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność, chcielibyśmy się dowiedzieć, czy Państwa firma interesuje się pod kątem inwestycyjnym przejęciem ZZO Nowy Dwór Sp z o.o. koło Chojnic.

Będę wdzięczny za ustosunkowanie się Państwa firmy do tej sprawy.

Pozdrawiam

Marcin Wałdoch

PChS


Odpowiedzi na tego maila nigdy nie dostałem.

Co interesujące o Sita i ZZO, to Sita przejęła firmę ABC Zdzisław Bonkowski Usługi Komunalne, która wygrywała w Chojnicach przetargi: http://zgm.chojnice.pl/?a=1&id=351 .

W mojej interpretacji wygląda tak, że Finster chciał sprzedać miejskie udziały w ZZO właśnie międzynarodowemu koncernowi Sita, któremu zresztą w tym samym 2014 r. kiedy podjęto te starania udzielił jako Burmistrz Miasta Chojnice pomocy publicznej. Na jaką skalę i w jakiej formie była to pomoc? Tego będziemy dociekać.


Zapis mojego wystąpienia na konferencji PChS o próbach przejęcie ZZO Nowy Dwór:



Wracając do pewnych zależności pomiędzy tymi, którzy łożyli na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera i otrzymywali jednocześnie jako podmioty gospodarcze pewne ulgi, umorzenia, zwolnienia, pomoc publiczną, to jest na tej liście grupa osób, która występuje poprzez dzieci, małżonków i innych członków rodzin. Czyli pomoc publiczną i ulgi dostaje firma męża, ale komitet Finstera wspiera żona, która przecież właścicielem firmy nie jest. Albo ojciec dostaje pomoc publiczną, a pieniądze wpłaca syn. To wszystko jest dobrze udokumentowane. W ten sposób, prawdopodobnie, krążą pieniądze publiczne, a Finster utrzymuje swój zastęp siłowników, którzy pomagają mu się utrzymać przy władzy.

I tak w 2010 r. Alicja Musolf wpłaca 2 tys. złotych na komitet Finstera w czasie kampanii wyborczej, w 2014 r. firma Muzolf otrzymała  zwolnienie z podatku i pomoc publiczną w 2013 r. Tarek Al-Dahan wpłaca 1 tys. złotych, a firma Al Dahana w 2013 r. otrzymuje pomoc publiczną.

W 2014 r. Krystyna Sabatowska wpłaca 1 tys. złotych na komitet Finstera w czasie kolejnej kampanii wyborczej, a Józef Urbaniak, który rok wcześniej otrzymał pomoc publiczną z miasta wpłaca 1,5 tys. ,Mirosława Skiba wpłaca 4 tys. złotych (w 2013 r. Zakłady Mięsne SKIBA otrzymują pomoc publiczną od Miasta Chojnice), itd. 

W Chojnicach nie ma wolnego rynku, nie ma prawie szans na uczciwą konkurencję, bo dominuje system "dojść i znajomości". Jednocześnie utrzymanie tego systemu kosztuje i to realne pieniądze. Mieszkańcy żyjący poniżej poziomu nie tylko krajowego, ale i wojewódzkiego są zwyczajnie wyzyskiwani w życiu gospodarczym, jak i społecznym. Wtedy słyszymy, że brak jest pieniędzy na kulturę, nie wystarczy na prowadzenie przedszkola samorządowego, miasto wyprzedaje nieruchomości - jak choćby publiczną toaletę. Tylko, że rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, ze za tymi posunięcami kryje się tylko i wyłącznie chęć zrobienia interesu na majątku publicznym. 

Uważam, że nadszedł najlepszy czas, abyśmy, jako chojniczanie przestali ufać Arseniuszowi Finsterowi, który nie jest, ani gospodarzem, ani politykiem oraz całej jego "drużynie", która dobrze żyje w wyniku bliskości publicznego strumienia pieniędzy.  



sobota, 6 lutego 2016

Marek Bona bez komentarza


Janowski & Co. potrzebowali pomocy

Jakiś czas temu Radek Sawicki podjął na swoim blogu sprawę działalności gospodarczej chojnickiego radnego miejskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach Mirosława Janowskiego. Okazało się bowiem, że radny i firmy z którymi jest związany, świadczą usługi dla chojnickich przedsiębiorstw komunalnych (miejskich). Taka praktyka w świetle zapisów prawa jest nie tylko tworzeniem konfliktu interesów, ale i w naszej opinii łamaniem prawa.

O tej sprawie, którą poruszył Radek Sawicki można przeczytać pod tym adresem: http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=650&lg=pl

Niestety okazuje się, że radny Mirosław Janowski nie tylko prowadzi interesy na miejskich spółkach, ale też...otrzymuje od Miasta Chojnice pomoc publiczną w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Problem na ten moment leży w tym, że nie wiem w jakiej formie przedsiębiorstwo Mirosława Janowskiego Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych odebrało/przyjęło pomoc publiczną. Mogło to być zwolnienie z podatku, mogła to być bezpośrednia pomoc finansowa, itd. W tej sprawie wysłałem już zapytanie do ratusza. 

Sprawa jest rozwojowa i będę o niej informował na bieżąco. W każdym razie jest to kolejny powód do złożenia, kolejnego, wniosku o wygaszenie mandatu radnemu Mirosławowi Janowskiemu. 

Zastrzeżenia budzi to, jak Burmistrz Miasta informuje o udzielonej pomocy publicznej, bo o ile wiadomo, że udzielona pomoc publiczna była o wartości wyższej, aniżeli 500 zł, to Ustawa o finansach publicznych obliguje władze do wskazania kwot lub ich równowartości w zakresie udzielonej pomocy publicznej. Od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 r. pomocy publicznej udzielono 62. podmiotom w mieście, przy żadnym nie podając wartości - na tę kwestię będzie skarga.   

Dokumenty dostępne są tutaj: http://bip.miastochojnice.pl/318.html


piątek, 5 lutego 2016

Burmistrz łamie konstytucję

Arseniusz Finster, jako burmistrz Chojnic, władza publiczna i osoba publiczna prowadzi profil na stronie społecznościowej Facebook.com:

Niestety burmistrz dyskryminuje mnie ze względu na poglądy polityczne i to już od prawie dwóch lat: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/10/cenzor-finster.html .

W związku z zaistniałą sytuacją i wobec tego, że o sprawie pisałem kilkukrotnie (np.: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/08/facebook-umar-stary.html ), zwracając burmistrzowi Finsterowi uwagę na ten fakt, że jestem dyskryminowany, ponieważ nie mam prawa do zabierania głosu i wyrażania poglądów na jego profilu, kieruję dziś do opinii publicznej informację, że jestem dyskryminowany przez burmistrza Finstera, który swoim działaniem łamie Konstytucję RP, art. 32, stanowiący, że:

1. Wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. 

Wszyscy, którzy mają dostęp do Facebooka, mają prawo zabierać głos na profilu burmistrza Finstera, ale nie ja! To jest dyskryminacja i łamanie Konstytucji RP. Arek Finster zapewne ma obawy, że będę wyrażał na jego profilu moje poglądy polityczne i dam wyrazem wolności słowa, czego burmistrz Finster widać nie toleruje, ale łamać Konstytucji nie ma prawa i do tego jeszcze będzie trzeba wkrótce nawiązać...

Ukryta prawda


W nowym numerze "Zeszytów Chojnickich" z 2015 r., którego promocja miała miejsce niedawno znalazł się artykuł dra Przemysława Zientkowskiego i "dra" Arseniusza Finstera.

Artykuł ma tytuł: "Social problems in Chojnice City. Hidden emigration" - w tłumaczeniu byłoby to chyba: Problemy społeczne Chojnic: ukryta emigracja.  W tym miejscu stawiam pierwszy zarzut do tytułu, rzeczownik angielski City - nie może się odnosić do Chojnic, a raczej do miast, które mają co najmniej 100 tysięcy mieszkańców. Chojnice do City mają długą drogę i są bardziej town, aniżeli city. Jeśli, ktoś ten artykuł przeczyta i spostrzeże o jakie miasto chodzi, to czytając "Chojnice City" wybuchnie gromkim śmiechem. Brak Chojnicom charakteru wielkomiejskiego, tych cech nasze miasto nie posiada. To jest jednak drobnostka.

Najbardziej w czasie lektury artykułu przeraziły mnie następujące spostrzeżenia:

- brak odnośników do fachowej literatury (nie korzystano z niej, a żaden z panów nie ma doświadczenia w badaniach nad migracjami);

- brak określenia aparatu teoretycznego i metodologicznego, ujęcie na zasadzie komparatystki Chojnic z 2004 r. i z 2014 r. jest znaczącym nadużyciem w tym sensie, że ukazuje jedynie stan różnić z czego nie można wyciągnąć wniosków, jakie wyciągnęli autorzy;

- podany zakres źródeł: Policja, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Powiatowy Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodek Profilaktyki Rodzinnej nie znajdują odnośników w tekście, tzn. nie wiem skąd jakie dane zaczerpnięto;

- jako wadliwe oceniam założenie autorów, że problemy społeczne, takie jak ubóstwo - którego notuje się podobno spadek wskazują na niższy stopień emigracji;

- podaje się czasami powołania na stanowiska czy wypowiedzi z pewnych instytucji, ale bez podania źródła (wywiad, rozmowa, co to jest)? W których autorzy dostrzegli, że: [moje tłumaczenie] "żadna instytucja z tych do których się zwróciliśmy o dane, nie uważała, że problem finansowej emigracji, to jest problem społeczny) - s. 56;

- użycie określenia "ukrytej emigracji" jest wadliwe w tekście, bo uważa się, że są to osoby, które wyjechały, ale właściwie pozostały w Chojnicach i autorzy uważają, że "skala tego zjawiska jest trudna do oszacowania, gdyż brak jest wiarygodnych źródeł" - po czym kontynuują artykuł, który w tym miejscu powinien się zakończyć i jako środek zaradczy porównano jednak pewne dostępne dane statystyczne oraz przedstawiono wyniki badań własnych;

- w artykule tym nazywa się mnie "populistą" (s. 57), nie wiem co to ma wspólnego z nauką i omawianym tematem? Próbują dyskredytować nie tylko mój blog, ale jednocześnie wskazują,jako tak samo mało wiarygodny magazyn "Forbes", co już musi wywoływać uśmiech. Z populizmem jednak nie mam nic wspólnego. W odpowiedzi na to, że na blogu napisałem iż wystarczy się rozejrzeć wokoło, aby zobaczyć, jak wielu z naszych członków rodzin, przyjaciół i sąsiadów wyemigrowało, autorzy nawet nie przedstawiają właściwego odwołania do mojego tekstu, ale cytują go. I odpowiedź autorów na ten zarzut jest iście komiczna, a jak "Boga kocham" nic z niej nie rozumiem. Bo w odpowiedzi na to, podaje się, ze osoby te często opuszczają Chojnice, ale i tak są tutaj zarejestrowani, a czy czasami nie jest to artykuł o "ukrytej emigracji" (sic!)?

- niestety nie rozumiem też wykresów na str. 57 w której podaje się, że liczba respondentów, to łącznie ponad 60 tys. osób!!! Już nie 8642? Choć jest i pod tym drugi graf wskazujący, że z 8642 osób tylko 221 jest na emigracji? Śmieszność wielka. Otóż nasz miejski inżynier i jego filozof uznali, że 221 osób wskazanych przez 8642 repondentów, to są osoby z tego samego zbioru...

- w badaniu uznaje się, za wiarygodne fakt wskazania 221 osób na emigracji przez 8642 respondentów mieszkających w Chojnicach :) Autorom nic jednak nie wiadomo o takim zjawisku, jak emigracja całych rodzin - ja mogę na osiedlu pokazać z jakich domów się rodziny wyprowadziły (przebywają na emigracji zarobkowej);

- Autorzy przez brak rozeznania w temacie migracji posługują się językiem potocznym ,a nie naukowym, nie opisują zjawisk społecznych, a jedynie swoje własne ideologiczne stanowisko do którego usilnie szukają argumentów;

- Nie rozumiem też skąd wzięto dane do wykresu ze strony 58, gdzie podaje się ok. 993 emigrantów zarobkowych z Chojnic na stan populacji 38926;

- cały artykuł jest być może badaniem stosunku pewnych grup chojniczan do migracji, ale nie jest to badanie zjawiska migracji chojniczan, to są opinie równie wiarygodne i oddające obraz rzeczywistości, jak moja opinia o emigracji z Chojnic, wyrażona na blogu i wypływająca  z obserwacji;

- i najciekawsze, że autorzy przyznają na s. 56, ze są świadomi iż wiarygodność takiego badania wymaga badania emigrantów, a nie opinii ludzi, którzy zaliczają się do ich rodzin; czy mama, tata, albo brat wiedzą, jakie mamy plany, co do emigracji, zarobków na emigracji, itd.? Badanie bazujące na danych z "drugiej ręki" jest szkodliwe dosłownie, bo wypacza obraz rzeczywistości;

- w artykule stawia się dwa sprzeczne i karkołomne założenia; 1. sytuacja w Chojnicach polepszyła się od 2004 r. do 2014 r. w sensie spadku liczby osób korzystających z pomocy społecznej i jest lepsza jak w kraju dzięki władzy, która cieszy się ogromnym zaufaniem (przypis nr 12, co nazwano sprytnie "uzyskaniem 5 razy z rzędu 80% przewagi przez burmistrza i Radę Miejską nad swoją konkurencją polityczną"- powstaje wrażenie, jakby zagłosowało na nich ponad 80% wyborców... ); 2. ale sytuacja w Chojnicach jest warunkowana przez sytuację w państwie i stan zasobności narodu - kiedy chodzi o ocenę zjawisk negatywnych);

- dyskusyjnym pozostaje także konstrukcja ankiety, w której repondentom każe się "skreślać niewłaściwą odpowiedź", s. 61;

- interesuje mnie też o jakich badaniach z grudnia 2014 r. pisze się w tym artykule???;

- inne istotne pytanie, czy te 8642 osoby badane, to osoby z różnych rodzin, czy respondenci byli ze sobą spowinowaceni? Bo wtedy, kiedy byli to też członkowie tych samych rodzin, może się okazać, że wyniki o których chcą myśleć autorzy, są o kilka razy wyższe od zaprezentowanych, gdyż te 8642 osoby potraktowano w artykule jako osoby, które nie są spokrewnione, co jest dość kompromitujące. 

W ogólnym ujęciu całość artykułu jest niepoprawna, zarówno metodologicznie jak i teoretycznie, a poziom jego naukowości bliski jest potoczności. Powodować też będzie, przez wzgląd na to, że jest w języku angielskim, że powstanie fałszywy obraz Chojnic w świecie. Zdać sobie trzeba sprawę, że burmistrz Arseniusz Finster i jego pełnomocnik Przemysław Zientkowski piszą o zjawisku emigracji oraz emigracji zarobkowej, które jeśli potwierdzą, to badania jest bardzo szerokim zjawiskiem w Chojnicach o negatywnych skutkach. Oznaczać to będzie, że w Chojnicach nie jest wcale lepiej, aniżeli w 2004 r., bo niższa liczba osób korzystających z pomocy społecznej w Chojnicach, wcale nie musi świadczyć o poprawie stanu gospodarczego, ale własnie o tym, że na emigracji zarobkowej przebywa jeszcze więcej ludzi, aniżeli w 2004 r., czego autorzy nie wzięli pod uwagę. Fakty jednak są takie, że łagodzenie przepisów wizowych oraz otwarcie granic w Europie spowodowało poważny wzrost migracji zewnętrznej, czemu cały ten artykuł zdaje się przeczyć. 

Myślę, że nasze władze poprzez artykuł o "ukrytej emigracji" chcą przed światem "ukryć prawdę" o Chojnicach i stanie społeczno-gospodarczym naszego miasta oraz o naturze władzy Finstera. To źle, że wykorzystuje się tego typu publikacje do bieżącej walki politycznej. Do tego moje wątpliwości budzi kwestia ankiet, dlatego dziś złożyłem zapytanie o dostęp do informacji publicznej następującej treści:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- sposób w jaki przeprowadzono badanie ankietowe na grupie 8642 osób na użytek badania zaprezentowanego na łamach "Zeszytów Chojnickich" 2015, nr 31 w artykule Przemysława Zientkowskiego i Arseniusza Finstera pod tytułem: "Social problems in Chojnice City: Hidden emigration". Precyzując pytam o to, gdzie przeprowadzono badanie i w jakich dniach, o to; czy ankieta była wydrukowana na papierze, czy było to badanie wykonane za pomocą ankiety interaktywnej czy też rozsyłanej przez Internet? Jaki był wiek badanych? 

- wyrażenie zgody na mój osobisty wgląd w przeprowadzone ankiety, osobiście lub poprzez nadesłanie ich elektronicznej kopii

Marcin Wałdoch



czwartek, 4 lutego 2016

Wkrótce osiedlowe konsultacje

Odbędą się niedługo konsultacje osiedlowe:

Dlatego proponuję przyjrzeć się zapisom obecnych statutów naszych miejskich osiedli i przygotować listę uwag. Link do statutów podam wkrótce. 


Siostra była Polką

Brutalnie zamordowana przez Sowietów w lutym 1945 r. podczas tzw. "wyzwalania" siostra zakonna Adelgund Kunegunda Tumińska urodzona w 1894 r. w Kwiekach była Polką, córką Bronisława i Janiny z domu Ostrowskiej. Pochodziła z rodziny o polskich tradycjach patriotycznych. Jej ojciec Bronisław, który był nauczycielem w jednoklasowej szkole w Kwiekach, za swoją polska postawę został przez Prusaków przeniesiony do Małego Gliśna k. Brus.

Kunigunda wychowywała się w Małym Gliśnie, gdzie pomagała w pracach gospodarskich. Następnie uczęszczała do Szkoły Gospodarstwa Domowego w Chojnicach u Sióstr Franciszkanek. Do tego zakonu wstąpiła w 1919 r. Jej imię zakonne to Maria Adelgund.Pracowała w klasztornej szwalni. W Chojnicach, jako siostra zakonna przebywała w latach 1924-1934, gdzie była instruktorką w Szkole Gospodarstwa Domowego, a potem także, jako przedszkolanka w Ochronce Zakładu Św. Boromeusza. Od 1927 r. prowadziła ochronę miejską. W Poznaniu w 1926 r. przeszła kurs dla wychowawców zakładów opiekuńczych. W latach 1929-1930 uczęszczała do Szkoły Handlowej w Chojnicach. W 1932 r. ukończyła kurs pielęgniarski. Zakładała i prowadziła podmiejskie przedszkola, między innymi w Lipnicy. Od 1932 do 1934 r. była wychowawczynią w pensjonacie w Chojnicach. W 1933 r. walczyła z epidemię tyfusu, która wybuchła w Brzeźnie. Od 1934 r. była przełożoną wspólnoty zakonnej w Więcborku. Od 1937 do 1939 r. troszczyła się o siostry zakonne, uczące się i studiujące w Poznaniu. Wojna zastała ją we wspólnocie w Zamku Bierzgłowskim, skąd uciekali przed Niemcami do broniącej się Warszawy, gdzie była podczas niemieckiego oblężenia we wrześniu 1939 r., które przeżyła. Stamtąd wrócił przez wielkopolskę do Chojnic. 

W czasie okupacji niemieckiej pracowała w chojnickim szpitalu w rentgenie. Jej szwagier Jerzy Waliński walczył w Armii Andersa na Zachodzie. Jej siostra Helena przez całą wojnę ukrywała się przed Niemcami. Od 1941 do 1944 r. pełniła funkcję przełożonej w klasztorze w Zamartem,gdzie przez całą wojnę rezydowali SS-mani. W klasztorze Niemcy urządzili w tym czasie obóz dla niemieckich uchodźców - kobiet z Ukrainy. Kiedy po kradzieży ostatniego konia, jaki pozostał we wspólnocie przez Niemców, pojechała w tej sprawie do Alberta Forstera do Gdańska, konia po interwencji zwrócono. W 1944 r. przeniesiono siostrę Marię Adelgund do Chojnic. Pracowała ponownie w chojnickim szpitalu. W czasie wejścia do budynków zakonnych w Chojnicach, Sowieci zmusili siostrę Marię Adelgund do prowadzenia wizyty sowieckiej po klasztorze. Wtedy po raz pierwszy s. Adelgund została zaatakowana przez sowieckiego żołnierza kolbą karabinu. Po tym incydencie siostry schroniły się w piwnicy budynku. 15 lutego o godz. 9.00 do piwnic wtargnęli Rosjanie, którzy w wyniku poszukiwania "kobiet do gwałtku" zabili s. Adelugund. 

 Niestety w Chojnicach chodzi fama, że siostra Adelgund była Niemką - co miałoby usprawiedliwiać jej śmierć z rąk Rosjan, albo też, że była oddana niemieckiemu okupantowi. Nieprawda, pracowała w Kościele rzymskokatolickim i swym zakonie, ale pozostała polską patriotką. Rosjanie zabili Polkę - Adelgund Kunigundę Tumińską z Kwiekach w powiecie chojnickim. 

Informacje na podstawie książki: s. Fabiola Szreder, Świadek miłości. Siostra Adelgund Kunegunda Tumińska, Chojnice 2015. 

środa, 3 lutego 2016

Kadry chojnickiej bezpieki

W imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii zapraszam na wykład dra Marka Szymaniaka, kierownika Biura Edukacji Publicznej IPN Oddział Gdańsk Delegatura w Bydgoszczy pod tytułem "Kadry chojnickiej bezpieki 1945-1990", który odbędzie się we Wszechnicy Chojnickiej w sali konferencyjne, dnia 15 lutego o godzinie 15.00.


Wstęp wolny! 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Na trawce

W Chojnicach trwa produkcja tematów zastępczych. Pisałem o tym już, że nagle radni z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera obudzili się na znak burmistrza i wysunęli szerego kontrowersyjnych zagadnień - a to Wzgórze Ewangielickie wymaga zmian, a to zbudujmy nowy parking koło cmentarza. 

Ogranicza się wciąż jednak dyskusję o tematach ważnych, dotąd burmistrz nie odniósł się do krytycznych ocen wypływających z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, w części, która dotyczy Chojnic i naszego powiatu. Może przypomnę, że mamy jeden z najniższych wskaźników działalności społecznej, najniższe zarobki w województwie u nas w powiecie, ludzie sobie nie ufają i polegają, jeśli w ogóle na kimś to na rodzinie. Jak wykazały badania, nie te akurat, a wcześniej prowadzone kiedyś we Włoszech od stopnia zaufania w społeczności lokalnej uzależnione jest jej powodzenie gospodarcze. Niestety my musimy się uporać z nasilającym się zjawiskiem synekur politycznych i coraz bardziej wyrazistą emigracją zarobkową z Chojnic. 

Błędy burmistrza, za które sam ponosi polityczną odpowiedzialność - jak wrzucenie pół miliona w Balturium - projekt, który nie doczekał się realizacji obciążają kiszeń każdego z mieszkańców, tylko nie Arseniusza Finstera, bo ten mieszka na Zielonych Wzgórzach w powiecie człuchowskim. Być może dlatego własnie tak bardzo lansował pomysł bliskiej współpracy Chojnic z Człuchowem, na której to Chojnice wyjdą, jak przysłowiowy "Zabłocki na mydle". 

W środowisku społecznikowskim coraz więcej mówi się o problemie bezrobocia i zagadnieniach lokalnego rynku pracy. O ile jestem przeciwny stawianiu montażowni w Chojnicach, fabryk masowych i uważam, ze tam przyszłości nikt nie znajdzie, o tyle też chyba nadal dla Chojnic innego rozwiązania nie ma. Niestety w Chojnicach za chwilę może miejsc pracy nie tylko nie przybywać, ale po prostu zacznie się regres rynku pracy, bo powstaje wizja zamykania zakładów pracy, które nie mają w mieście szansy na korzystny rozwój. Jeśli bowiem burmistrz buduje zamki na piasku, jak to miało miejsce w przypadku Balturium, a jego radni zamiast zastanawiać się nad istotnymi problemami miejskimi, to tworzą tematy zastępcze oznacza to, iż ta władza wpadła w letarg trwania, którego wynikiem będą poważne problemy dla miasta i mieszkańców. 

Władza nie tylko nie rozwiązuje palących problemów, nie tworzy ludziom możliwości, ale też i stosuje szeroko już znany ostracyzm wobec tych, którzy przedstawiają pewne plany i koncepcje. Negatywnym zaś wymiarem dostępu do środków publicznych przez Arseniusza Finstera i jego popleczników jest to, że nawet w sferze kultury i nauki zaczynają siać propagandę, co z uprawianiem nauki nie ma wiele wspólnego (ale o tym więcej wkrótce).

piątek, 29 stycznia 2016

Zmiana frontu

Dotąd wielokrotnie dało się słyszeć słowa uznania, a wręcz pochwały ze strony Mariusza Brunki pod adresem Arseniusza Finstera. Dopóki nie było wiadomo, jak wielkie poparcie mogą mieć inicjatywy opozycji Mariusz Brunka w Radzie Miejskiej często był dość zachowawczy i nie podejmował tematów nawet tych o których próbowała mówić jego koleżanka z klubu PChS, czyli Marzenna Osowicka. 

Wszystko zmieniło się po referendum. Ponad 7 tys. głosów wypowiadających posłuszeństwo Arseniuszowi Finsterowi, dało najwidoczniej pewność Mariuszowi Brunce, że opozycja może mieć poparcie co najmniej równe temu, jakie w wyborach zbiera Arseniusz Finster. Jest to wielce niepokojące zjawisko. Kiedy bowiem dla wielu spraw w Mariuszu Brunce nie można było znaleźć stronnika w Radzie Miejskiej, jak choćby w przypadku zdecydowanego stanowiska wobec działań burmistrza w kwestii współpracy Miasta z przedszkolankami zeszłej wiosny. W mojej ocenie postawa Mariusza Brunki, przechodzącego z roli Stańczyka na dworze burmistrza Finstera, na pozycję głównego jego oponenta jest czystym rachowaniem politycznym. Oto bowiem, empirycznie już dowiedziono dzięki pracy Artura Eichenlauba i Kamila Kaczmarka, że sprzeciw wobec polityki burmistrza można liczyć w tysiącach. Wszystko to pozostaje dość niejasne, mgliste i zawoalowane, biorąc jeszcze pod wzgląd kwestię umów na linii Fundacja Fuhrmanna - Urząd Miejski w Chojnicach, można doznać poważnego dysonansu. 

W tym wszystkim martwi też odżegnywanie się Mariusza Brunki od związków z PiS. Przecież to właśnie ta partia udziliła mu poparcia w wyborach samorządowych w 2014 r. i wspólnie te ugrupowania zbudowały listę do powiatu. Przy tej okazji Arseniusz Finster ujawnił swój stosunek "apolityczności" nazywając kiedyś PChS "PiS - bis". Podsumowując opozycyjność Mariusza Brunki wzrasta, ale wiarygodność na scenie politycznej maleje, bo nie da się już wymazać postaw z przeszłości. Być może za miesiąc znowu Mariusz Brunka zanim zechce zabrać głos na sesji Rady Miejskiej, to najpierw zasięgnie opinii Arseniusza Finstera...u Niego w gabinecie?

środa, 27 stycznia 2016

"Apolityczny" antypisowiec

Spadłem z krzesła.

Arseniusz Finster mówi w styczniu 2016 r., jak informuje portal www.ch24.pl: "Ja jestem całkowicie apolityczny". Więcej: http://chojnice24.pl/artykul/21945/na-czeresniowej-bedzie-chodnik/.


W związku z tym, chciałbym przypomnieć światu kilka dowodów "apolityczności" burmistrza Arseniusza Finstera:

1. Apolitycznie oddaje hołd pod czerwoną gwiazdą na Cmentarzu Żołnierzy Sowieckich. 









3. Arseniusz Finster był członkiem SLD i korzysta z zaplecza komunistów i postkomunistów w tym z ludzi Służb Bezpieczeństwa PRL (i Tajni Współpracownicy). 

4. Arseniusz Finster "nie boi się posła Śniadka, ani PiS" - w niewybredny sposób burmistrz odniósł się do listy od szefa okręgowych struktur PiS w trakcie kampanii wyborczej, kiedy to nie umiał się powstrzymywać od różnych insynuacji uderzających w PiS: http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Nie-boje-sie-posla-Sniadka-ani-PiS/14376, przy tym Finster PRZEPRASZAŁ CHOJNICZAN ZA POSŁÓW PIS w czasie kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich: http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3869531,poslowie-pis-zaparkowali-na-zakazie-ale-mandatow-nie-dostali,id,t.html

5. Arseniusz Finster przeciwny był wielu inicjatywom obywatelskim, za którą stali też działacze PiS. Również sprzeciwiał się inicjatywom niezależnych środowisk - występował przeciwko uczestniczeniu w głosowaniu w trakcie referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej.

6. Arseniusz Finster witał w Chojnicach Prezydenta RP w Chojnicach. 
(,http://www.gazetakaszubska.pl/48065/prezydent-rp-bronislaw-komorowski-na-kaszubach; https://www.youtube.com/watch?v=s47IMixuhJ8) ale i wcześniej już w 2010 roku, niedługo po katastrofie smoleńskiej, któremu urządził w naszym mieście wielkie miejskie przywitanie z przejściem przez Miasto Chojnice niczym nowemu królowi Polski, wtedy też protestowaliśmy: http://chojnice24.pl/artykul/7592/kulisy-pobytu-w-chojnicach-bronislawa-komorowskiego/30/https://www.youtube.com/watch?v=PCDV7J0ptGs ).

7. Arseniusz Finster aktywnie promował PO w trakcie wyborów parlamentarnych na Starym Rynku w Chojnicach, rozdając ulotki i namawiając do głosowania na PO.

8. Arseniusz Finster jako burmistrz Finster, nie wyszedł nawet na przywitanie dra Andrzeja Dudy kandydata na urząd Prezydenta RP przed II turą w Chojnicach na Starym Rynku. Ostentacyjnie tę wizytę zlekceważył, a później atakował medialnie posłów PiS za parkowanie aut w czasie tej wizyty.

9. Arseniusz Finster pierwszy antypisowiec w Chojnicach.

10. Trzeba się przyzwyczaić do myśli, że współpraca na rzecz mieszkańców nie musi oznaczać politycznego wsparcia partii władzy i zbyt wiele było w przeszłości działań Finstera, żeby dziś PiS mógł Go traktować poważnie, jako partnera. To jest moja osobista opinia. Dość tej politycznej umizgiwanki przez kilkanaście lat - raz PO, raz SLD, teraz może PiS? Ta przygoda na PiSie się skończy. Nikt nie potrzebuje Finstera do wdrożenia zmian korzystnych dla chojniczan. Zresztą, ja osobiście uważam, że dobre zmiany nie są możliwe z Finsterem, jako partnerem - urzędującym burmistrzem.

Arseniusz Finster wszedł właśnie w fazę kolejnego przepoczwarzania się i będzie próbował przybrać barwy PiS. Niestety burmistrzu, ale przewidywaliśmy to, wiemy o tym i przykro nam :)