środa, 11 stycznia 2017

"Czas Chojnic" błądzi

Po raz kolejny jestem zmuszony do prostowania nieprawd, które podaje Michał Rytlewski z "Czasu Chojnic". W numerze z 29 grudnia 2016 r., Michał Rytlewski, opierając się zapewne na bzdurnych danych z Urzędu Mejskiego, wskazał, że jako asystent posłanki na Sejm RP Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk złożyłem pismo w sprawie organizacji kontrmanifestacji wobec tzw. "Strajku Obywatelskiego", który 23 grudnia na Starym Rynku w Chojnicach organizowali ludzie Platformy Obywatelskiej i Komitetu Obrony Demokracji.

Śpieszę wyjaśnić, że zgłoszenie o zgromadzeniu publicznym złożyłem w Urzędzie Miejskim w Chojnicach 22 grudnia, jako prezes Stowarzyszenia Arcana Historii, nie jako asystent społeczny posłanki Prawa i Sprawiedliwości.

Ponadto, wg podanych przez Rytlewskiego informacji: "zwolennicy rządu nie zdążyli przed swoim protestem zawiadomić Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego". I tutaj kolejna bzdura i nieprawda dziennikarza, który winien dochować rzetelności.

Otóż Ustawa o zgromadzeniach publicznych wskazuje, że mieliśmy prawo zorganizować zgromadzenie publiczne spontaniczne i taki właśnie kierował mną zamiar. Urząd Miejski powiadomiłem kilkadziesiąt godzin przed manifestacją. To wystarczyło, aby służby miały wiedzę o planach naszego środowiska, ale jednocześnie umożliwiałem wykonywanie służbom prawa, bowiem w rozdziale 4 Ustawy o zgromadzeniach podano, że zgromadzenie spontaniczne może zostać rozwiązane w trakcie trwania na wniosek funkcjonariusza Policji. Postąpiłem więc ponad to, czego nawet wymagało ode mnie prawo, więc w ogóle w jakikolwiek sposób powiadomiłem służby i władze miejskie, chociaż w świetle nowej ustawy nie musiałem w ogóle tego robić. Ponadto publicznie poinformowałem o odwołaniu zamysłu kontramanifestacji i objaśniłem przyczyny takiej decyzji. Informacje te wysłałem również do "Czasu Chojnic", ale Rytlewskiego nie interesują wyjaśnienia zainteresowanej strony, on ma zawsze swoją wersję...szkoda, że mija się z prawdą po raz kolejny.

W związku z powyższym radzę czytać artykuły Rytlewskiego przez palce. Gdyby bowiem ten redaktor przeczytał Ustawę o zgromadzeniach publicznych, to nie wypisywałby tych bzdur, które podał do wiadomości publicznej w określonym celu - dyskredytacji mojej osoby i działań. Tutaj zamieszczam link do Ustawy o zgromadzeniach, Rytlewskiemu szczególnie polecam jej lekturę, chociaż i pracownikom miejskiego ratusza także: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001485




Szanghaj Express

Z mediów ogólnopolskich i lokalnych dowiedzieliśmy się ostatnio, że jakaś chojniczanka rzekomo wyłudziła od bogatej Chinki zawrotną kwotę 365 tys. euro. 

Smaczku sprawie dodaje fakt, że z tymi "chojnickimi wycieczkami" szanghajskim expressem wiążą się kwestie organizacji wystawy prac Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, któremu miejsce wystawy utrzymuje Miasto Chojnice, będące jednocześnie właścicielem Jego prac, o czym w samych superlatywach informował opinię publiczną Arseniusz Finster w 2012 r. między innymi w słowach: W kwietniu ich twórca uda się do Szanghaju, aby dograć szczegóły, gdyż realizacja deklaracji złożonej przez gospodarzy zależy od wielu okoliczności. Pragnę powiedzieć krytycznie nastawionym do Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, że miasto Chojnice z tego tytułu nie poniesie żadnych kosztów. Za wszystko płacą Chińczycy (źródło: http://chojnice24.pl/artykul/12002/trzebiatowski-w-szanghaju/). Zresztą i ja pisałem krytycznie o tej inicjatywie o której mówił Finster publicznie:http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012/01/zudna-radosc-z-chinskiego-smoczka.html. Natomiast pod tym linkiem jest tekst w którym opisywałem oportunizm Jutrzenki Trzebiatowskiego, który wiele podróżował po świecie przy wsparciu władzy reżimu komunistycznego:  http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/01/honorowy-oportunista-jutrzenka.html

Dziś zaś na stronach Radio Weekend słyszę wypowiedź, w której Jutrzenka usprawiedliwia współorganizatorkę wystaw, czyli R. K. http://weekendfm.pl/?n=63351&-janusz_jutrzenka_trzebiatowski_o_zarzutach_dla_organizatorki_wystawy_jego_prac_w_chinach . Co już jest więcej jak groteskowe, bo skąd ten artysta może wiedzieć, czy ktoś podpisywał jakieś umowy biznesowe, robił jakiś biznes w czasie jego wystaw i wokół niego lub nie? Na Jego miejscu nie zabierałbym głosu.

Osobną sprawą jest kwestia wyłudzenia i osoby, która mogła tego rzekomo dokonać. Osobną zaś kwestia zaangażowania Miasta Chojnice w ten proceder. Warto bowiem przypomnieć, że Finster wyprawę szanghaj express Jutrzenki Trzebiatowskiego z jego płótnami przedstawiał, jako wynik zaproszenia Chińsko-Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Obecnie okazuje się, że zaproszeniem stać mogła osoba trzecia i nielegalnie pozyskane pieniądze na realizację tego zaproszenia. Co więcej Miasto Chojnice udostępniało Jutrzence Trzebiatowskiego, po jego pierwszej wizycie w Szanghaju w maju 2012 r. pokój burmistrza Miasta Chojnice, aby ten zdał w nim podczas konferencji prasowej swoją relację z pobytu w Szanghaju, a Chojnice miały mieć na wystawie Jutrzenki Trzebiatowskiego swoje własne stoisko!  I tutaj pojawia się ciekawostka, skąd przy organizacji wystawy Jutrzenki Trzebiatowskiego wzięła się osoba trzecia, czyli R. K.? Przecież burmistrz Chojnic Arseniusz Finster mówił, że zaproszenie dla artysty malarza jest od Chińczyków dla artysty, R. K. nie była ani pracownicą Miasta, ani bezpośrednio Galerii? Dlaczego więc występowała na konferencjach prasowych i relacjonowała przebieg wystawy Jutrzenki Trzebiatowskiego? Dlaczego więc i na jakich warunkach była promotorką wystawy Jutrzenki - Trzebiatowskiego?

Uważam, że w tej sytuacji do jakiej doszło, po raz kolejny przez swą nieroztropność, umysł skąpany w gorącej wodzie i brak wiedzy o świecie Burmistrz Miasta Chojnice Arseniusz Finster naraził nasze Miasto na śmieszność i złą sławę. Przecież to Burmistrz jest dysponentem dzieł Jutrzenki Trzebiatowskiego, to znaczy, że Miasto było zaangażowane bezpośrednio w działalność R. K. Czy Miasto Chojnice uniknęło kosztów wystawy, dzięki pieniądzom, które pozyskała R. K.? Jeśli tak byłoby, to oznacza, że burmistrz mógł narazić Miasto na poważną szkodę wizerunkową. Być może jednak Miasto Chojnice zawierało jakieś umowy z R. K.? Gdyby taki scenariusz był prawdą, to oznacza, że sprawy mają się jeszcze gorzej, jak to jest przedstawiane w mediach. 




 Janusz Jutrzenka Trzebiatowski w otoczeniu Chińczyków.  Źródło: http://chojnice24.pl/artykul/13054/obrazy-trzebiatowskiego-poplyna-do-szanghaju/

czwartek, 29 grudnia 2016

Na posiedzeniu Rady Społecznej Szpitala w Chojnicach

Zanim odbyło się 28 grudnia posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach, to 2 grudnia 2016 r. miałem spotkanie z Dyrekcją szpitala i kierownikami niektórych szpitalnych pionów. 

2 grudnia interesowały mnie przede wszystkim: kwestia nowego rezonansu dla szpitala; telewizja szpitalna; informatyzacja systemu do obsługi szpitalnych kolejek; tzw. nadwykonania. Podczas tego spotkania zaproponowałem, aby pacjentów informować mailami i SMS o czekających ich wizytach - dla przypomnienia i uniknięcia straty miejsc w kolejce. 

Wśród tych zagadnień sprawa rezonansu, o czym powiedziałem Panu Dyrektorowi Leszkowi Bonnie, wydaje mi się być w jakiejś mierze rodzącą konflikt interesów przez wzgląd na to, że rezonans dostarcza firma w której wiceprezesem jest żona Pana Bonny. W kwestii szpitalnej telewizji na ten moment nie ma dobrych rozwiązań - odbiorniki należą do firmy zewnętrznej i ich demontaż pozbawi pacjentów możliwości oglądania telewizji. Szpital oczywiście nie ma środków na zakup we własnym zakresie 250 odbiorników TV. Wątpliwości moje budzi natomiast system pobierania opłat za telewizję w szpitalu, tę sprawę jeszcze będę się starał wyjaśnić. W mojej opinii lepiej byłoby, gdyby szpital miał swoje odbiorniki za które nie pobierałby opłat, ale skąd wziąć środki na zakup telewizorów? Informatyzacja systemu kolejek nie jest problemem, jak się okazuje, trzeba by tylko znaleźć środki na zwiększenie mocy serwerów, ogólnie rozbudowę mocy archiwizacji danych, ale jednocześnie wskazuje się, że problem kolejek tkwi poza rejestracją - tzn. za mało pieniędzy na wykonywanie zabiegów i operacji, za mało też jest po prostu lekarzy - tak zrozumiałem przekazane mi informacje. W skrócie szpital ma za mało środków. Kwestia nadwykonań została mi bliżej przedstawiona na spotkaniu 28 grudnia. Po spotkaniu 2 grudnia podjąłem działania zmierzające do uzyskania od Pana wojewody pomorskiego środków na nowy ambulans dla Zespołu Specjalistycznego Ratownictwa Medycznego chojnickiego szpitala. W tej sprawie pismo do wojewody pomorskiego skierowali: dyrektor szpitala, poseł na Sejm RP Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Trzymajmy kciuki za nowy ambulans dla Chojnic!

Przed spotkaniem 28 grudnia, dostałem Plan Rzeczowo - Finansowy szpitala na I półrocze 2017 r. Niestety ten plan był wybrakowany - dostałem co drugą stronę. Dopiero ok. 2,5 h przed spotkaniem otrzymałem mailowo cały plan, co pozwoliło na pobieżną analizę. Podczas głosowania nad tym planem w ramach Rady Społecznej (Uchwała nr 6/2016), wstrzymałem się od głosu. 

Interesowały mnie takie zagadnienia jak:

1. Koszty pracy lekarza w trakcie świątecznej opieki zdrowotnej.
2. Brak wykazania składników kosztów "Pozostałych" na kwotę 200 tys. zł. 
3. Koszty środków czystości 270 tys. na I półrocze 2017 wobec negatywnych wypowiedzi medialnych o stanie czystości w szpitalu.
4. Liczba lekarzy, którzy będąc zatrudnionymi na umowę o pracę posiada jednocześnie kontrakty ze szpitalem.
5. Koszty mieszkania służbowego.
6. Renty i odszkodowania z tytułu błędów lekarskich.
7. Nagrody jubileuszowe dla pracowników za I półrocze ćwierć miliona (tego pytania nie zdążyłem już zadać).
8. Kwestia likwidacji dyspozytorni w Chojnicach.
9. Kwestia opłaty 7 tys. za wykonanie bilansu szpitala. 
10. Czy szpital zamierza wystąpić o zwolnienie od podatku od nieruchomości do Burmistrza Miasta Chojnice (310 tys. rocznie)?
11. Czy szpital ponosi opłaty za zanieczyszczenia środowiska przez spalarnię szpitalną?
12. Czy prawdą są informacje o projekcie likwidacji kuchni szpitalnej?
13. Kwestie kolejek do poradni specjalistycznych.
14. Średnie zarobki lekarzy specjalistów w chojnickim szpitalu.

W ramach wolnych wniosków wystąpiłem z wnioskiem o zwrócenie się dyrekcji szpitala do Burmistrza Miasta Chojnice o umorzenie podatku od nieruchomości dla szpitala w związku z ciężką sytuacją materialną chojnickiej jednostki lecznictwa. 


Odpowiedzi na moje pytania i zapis posiedzenia Rady Społecznej, będzie w całości dostępny dzięki Chojnice.tv. Zaraz kiedy pojawi się w sieci ten zapis, to zamieszczę go także na moim blogu, tam znajdziecie Państwo pełne odpowiedzi na moje pytania oraz dużo dodatkowych informacji od Dyrekcji i członków Rady oraz pracowników szpitala. 


Materiały video z posiedzenia Rady Społecznej:

http://www.chojnice.tv/wideo-2933-Szpital_w_czerwcu_2017_rozpocznie_rozbudow%C4%99_Oddzia%C5%82u_Ratunkowego

http://www.chojnice.tv/wideo-2932-Ordynator_K.Winiarek_-_%60Na_ortopedii_nie_brakuje_lekarzy%60

czwartek, 22 grudnia 2016

Kontrmanifestacja odwołana

Szanowni Państwo!

Dziś w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Arcana Historii zgłosiłem naszą jutrzejszą manifestację, jako zgromadzenie publiczne.Śpieszę jednak poinformować, że nie dojdzie ona do skutku. Zarówno w gronie Arcan Historii, jak i po sygnałach od naszych zwolenników, podjęliśmy decyzję, aby odwołać kontrmanifestację do "Strajku Obywatelskiego", który organizują członkowie Platformy Obywatelskiej w dniu jutrzejszym.

Za taką decyzją stoi przeświadczenie o dużej wadze Świąt Bożego Narodzenia w naszym życiu. Wiele też pojawiło się takich komentarzy w Internecie, aby w okresie świątecznym nie eskalować konfliktu. Powinien być to czas spokoju i radości. Dlatego odstępujemy od woli wyrażania naszych zapatrywań politycznych w przededniu Wigilii. Uważamy, że jest to czas pojednania i w tym duchu życzymy Wszystkim Państwu, również tym, którzy jutro pójdą na "Strajk Obywatelski" - Zdrowych Spokojnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Arcana Historii
Marcin Wałdoch

środa, 21 grudnia 2016

Kontrmanifestacja w Chojnicach

W związku z zapowiadanym "Strajkiem obywatelskim" (http://chojnice24.pl/artykul/23942/strajk-obywatelski-w-chojnicach/#comments), informuję, że jako prezes Stowarzyszenia Arcan Historii organizuję tego dnia w tym samym miejscu kontrmanifestację - która będzie manifestacją poparcia dla rządów PiS!

W piątek o godz. 16.00, 23 grudnia spotykamy się na Starym Rynku, mile widziane banery i plakaty prorządowe!

Zakryjmy KODZIARZY CZAPKAMI!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Władza rozwidlona

Dochodzi do coraz bardziej obserwowalnego rozwidlenia władzy lokalnej - widocznego, bo uwydatnionego, choć sam proces ma swoją historię jeszcze u zarania dziejów chojnickiej samorządności.

Funkcjonują więc dwie sfery - pozorna, iluzoryczna - związana z literą prawa i konstrukcją życia samorządowego w ramach porządku ustrojowego RP oraz - rzeczywista i formalnie nieobecna - nieformalnych kontaktów w których zapadają rzeczywiste decyzje dotyczące lokalnej wspólnoty przy wsparciu, słuszenie nazwanej  - mechanicznej większości w organach gminy.

Rzeczywista sfera władzy

Nieformalne kontakty, klientelizm, nepotyzm, kolesiostwo, a nawet kleptokracja, dobrze znane przywary społeczności o niskiej kulturze politycznej zdominowały Chojnice. Jaskrawym przykładem jest przypadek Mariusza Palucha. Cóż może grozić Paluchowi pod rządami Arseniusza Finstera, nawet gdyby wykazał się już skrajną niekompetencją? Otóż przewiduję, że jedyna groźba to karuzela stanowisk - prezesem w każdym razie będzie dopóki rządy dzierżyć będzie Finster. Tego lub innego basenu, ale zawsze prezesem na publicznym utrzymaniu. Oznacza to, że proces decyzyjny, nie leży wcale tam, gdzie wskazał go ustawodawca, ale przy wykorzystaniu pewnych luk i słabości prawa polskiego (stąd od lat piszę o "finsteryzacji prawa"), układ polityczny Arseniusza Finstera zbudował sieć władzy opartą o relacje nieformalne. Przecież żaden szanujący się burmistrz - który nie szukał by w takiej układance wsparcia swoich kampanii wyborczych - nie dopuściłby do sytuacji w której właściciele firm ubiegających się o pomoc publiczną finasowali jego kampanię wyborczą. Taka sytuacja musi bowiem wznosić uzasadnione obawy i podejrzenia, co do transparentności władzy publicznej na szczeblu lokalnym. 

Niestety aspekt polityczny jest tylko wierzchołkiem niskiej kultury chojnickich włodarzy, głębiej leżą sprawy gospodarcze, a przy nich - uzależnianie jednostek, rodzin, a nawet grup społecznych od swej łaski bądź niełaski w zamian za poparcie polityczne, jakie od tych podmiotów uzyskują w czasie wyborów. Podsumowując ten krótki wywód należy zaznaczyć, że cała chojnicka układanka prowadzona przy pomocy "siłowników Finstera" jest tak rozpisana, aby oszukać demokratyczne zasady rywalizacji politycznej. Przecież w Chojnicach nikt nie odważy się wesprzeć finansowo komitetów opozycyjnych - bo jak usłyszałem u jednego z przedsiębiorców - który zresztą wpłacał na komitet wyborczy Finstera - "nie dostanę żadnych zleceń i będę miał problemy". Oznacza to, że lokalna społeczność w imię dość skromnego, ale jakoś tam pewnego bytu, zgodziła się pospołem na tyranię Finstera i jego siłowników w różnych sferach życia publicznego. Dlatego obserwujemy - prywatyzację sektora usług medycznych, patologię sądownictwa, uległość prokuratury i podatność jej na sugestie władzy oraz dość kelnerskie usługi ze strony Policji (przynajmniej do niedawna). Splot wszystkich nici znajduje się w osobie naszego lokalnego satrapy - Arseniusza Finstera, który w drodze prawie dwudziestoletnich rządów stał się "samotnym tyranem" otoczonym grupą stetryczałych istot żądnych orderów, odznaczeń i poklasku, pomimo swych dość już niepewnych usług na rzecz lokalnej społeczności. 

W Chojnicach jest już jak na Kubie - w skali Polski jest to miejsce egzotyczne z dwóch przyczyn - miasto jest pięknie położone i ma ogromny potencjał, ale po transformacji ustrojowej i ogromnych nadziejach lokalnej społeczności zostały jedynie puste domostwa i rodziny w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy innych rejonach świata, a to co dzieje się w sferze publicznej nie mieści się w głowie żadnemu z obserwatorów. Czy będziemy czekali aż Finster odejdzie, jak Castro? Czy jako lokalna wspólnota wreszcie zdobędziemy się na racjonalny wybór służący nie tylko garstce "beneficjentów splendoru", ale i całej naszej społeczności?

Potrzebujemy radykalnych zmian władzy politycznej w Chojnicach. Bez tego czeka nas postępująca marginalizacja, bo już teraz jako społeczność nie jesteśmy w stanie sprostać dość oczywistym wyzwaniom współczesności. Nie może być tak, że największe interesy w mieście robią na majątku publicznym - mąż z żoną, szwagier ze szwagrem i dwaj koledzy od wódy, zapiekanek i choinek. Skończmy z tym przy okazji najbliższych wyborów! Przecież notorycznie jesteśmy nie tylko wprowadzani w błąd, ale i okłamywani, zarówno przez burmistrza Chojnic, jak i przez zestaw jego siłowników. Zbudowali sobie, korzystając z ogromnej autonomii samorządów w Polsce, takie małe feudalne państewko w którym wszystkie formalnie istniejące instytucje traktują z pełną ostentacją całkowicie fasadowo!

sobota, 26 listopada 2016

Kto finansuje Finstera?

Poniżej przedstawiam dwie listy z Państwowej Komisji Wyborczej - osób, które finansowały kampanię wyborczą komitetu Arseniusza Finstera w latach 2010 i 2014, są to kopie dokumentów urzędowych - element sprawozdania finansowego komitetów Finstera ze wskazanych lat. Obie listy wykazują dwie specyficzne cechy: a) nie wszyscy, którzy byli kandydatami komitetu wyborczego Arseniusza Finstera wpłacali na kampanię (za co więc ją organizowali)?; b) wśród osób, które wpłacały na komitet Arseniusza Finstera są osoby, które wpłacały znaczne kwoty i nigdy nie startowały w wyborach (są za to pracownikami chojnickich firm, które otrzymują zlecenia publiczne, lub są pracownikami spółek miejskich). Pozostawiam tę nagą prawdę refleksji Czytelników...Uważam, że takie informacje powinny być upubliczniane, a nie chowane w szufladach. Jeśli nie mamy wiedzy o tym, kto finansuje działania polityczne Finstera, to nie mamy tak naprawdę żadnej wiedzy o tym, co dzieje się w Chojnicach.

AKTUALIZACJA: Mariusz Paluch w 2010 r. startował z komitetu "Razem dla Powiatu", który nie był komitetem Arseniusza Finstera, ale formą komitetu koalicyjnego, dlatego nie ma Mariusza Palucha na liście z 2010 r. Natomiast w 2014 r. Mariusz Paluch startował już do powiatu z komitetu Arseniusza Finstera.  

1. Lista osób, które wpłaciły na Komitet Arseniusza Finstera w 2010 r. 


2. Lista osób, które wpłaciły na komitet wyborczy Arseniusza Finstera w 2014 r. 



piątek, 25 listopada 2016

Pudrowanie trupa dwugłowego

Dziś ludzie lokalnej władzy pokazali, jak rozumieją "manifestacje" i "ruchy społeczne".

Zorganizowana przez Projekt Chojnicka Samorządność manifestacja przeciwko rządom Mariusza Palucha w Centrum Parch Chojnice skończyła się zderzeniem z grupą spędzonego na życzenie władzy motłochu - ludzi agresywnych i wulgarnych. To nie była kontrmanifestacja, to było publiczne pudrowanie politycznego trupa, jaki jest obecnie bezwładnie unoszący się na powierzchni chojnickiego oceanu absurdu tandem koleżków Finster-Paluch. 

Przy tej okazji zwrócę Państwa uwagę na ważny fakt. Jeśli Park popada w kłopoty finansowe, to o udzieleniu pomocy częstokroć decydował osobiście Arseniusz Finster - na przykład umarzając Paluchowi jako prezesowi Centrum Park Chojnice podatki od nieruchomości stanowiące własność spółki. Kto powołuje na stanowisko prezesa Parku? No też koleżka Mariuszka, czyli Areczek. I tak dwaj koledzy od kilkunastu lat gwarantują sobie wzajemnie wsparcie polityczne. 

Ciekawe tylko, jak to jest, że taki działacz jak Paluch w 2010 roku nie wpłacił na komitet wyborczy Finstera z którego startował, ani złotówki...- AKTUALIZACJA: Mariusz Paluch w 2010 r. startował z komitetu koalicyjnego "RAZEM DLA POWIATU". Stąd nie ma jego nazwiska na liście wpłat na komitet Arseniusza Finstera. 

Koledzy jednak skończyli się w oczach opinii publicznej żenującą akcją, inicjowaną srebrnikami - gdzie ludzi z PChS nazwano "śmieciami". To są własnie zwolennicy Finstera i Palucha, ludzie, którzy uważają nas - obywateli pragnących wyrazić swoją opinię za "śmieci". 

Żałuję, że nie zdołałem być na proteście, chciałem wywołać do odpowiedzi prezesa "Incydent Kałowy". 

sobota, 19 listopada 2016

Czy warto protestować?

Dojrzewa we mnie myśl, aby zorganizować protest przeciwko sposobowi zarządzania parkiem wodnym przez Mariusza Palucha. Jak pokazały protesty przeciwko: likwidacji ostatniego przedszkola samorządowego w Chojnicach oraz przeciwko organizacji dla "elit" imprez w baszcie Jutrzenki Trzebiatowskiego, protesty są potrzebne, zasadne i stawiane na nich postulaty w dłuższej perspektywie są realizowane, pomimo doraźnego oporu władzy miejskiej wobec postulatów społecznych.

Przecież Arseniusz Finster, który tak bardzo promował likwidację ostatniego przedszkola samorządowego i przekształcenie go w placówkę prywatną dziś publicznie zapowiada, że miasto chce otworzyć...przedszkole samorządowe. W 2011 r. zapowiadałem, że ta "prywatyzacja" jest wadliwa prawnie, mówiłem jakie to przyniesie problemy dla polityki miejskiej, dla funkcjonowania miasta.

Dlatego uważam, że sytuacja obecnie dojrzała na tyle, aby zebrać się i zrobić protest przeciwko Mariuszowi Paluchowi, za odwołaniem go przez Arseniusza Finstera ze stanowiska. Lista "grzechów" tego "prezesa" jest bardzo długa w odniesieniu do zarządzanej przez niego spółki Centrum Park. Postulat więc jest oczywisty: odwołać Palucha i pod takim hasłem mam zamiar zorganizować protest. Sprawy wokół "basenu" mają już skandaliczne oblicze. 

czwartek, 17 listopada 2016

NOBO dylematy

Dziś czytam w "Gazie Pomorskiej" (http://www.pomorska.pl/wiadomosci/chojnice/a/rezonans-ze-szpitala-zezlomowany-na-badanie-trzeba-wyjechac,11468230/), że zezłomowano rezonans z chojnickiego szpitala. To nie wszystko, to byłoby normalne, bo przecież urządzenia mają określoną żywotność. No ale, jak czytam, że wiceprezesem firmy, która rezonans ma obsługiwać jest żona obecnego dyrektora szpitala, to już mówię wprost, to jest konflikt interesów. 

Rodzina Państwa Bonna zdaje się w efektywny sposób opanowała sektor usług medycznych w Chojnicach. Nie jest to żadne oskarżenie, ale stwierdzenie faktów. Można powiedzieć, że w ich "konsorcjum" brakuje jeszcze tylko domu pogrzebowego...

Możemy na taką sytuację patrzeć krzywym okiem, ale takie są reguły wolnego rynku, kapitał lubi akumulację. Jednak z etyczno-moralnego punktu widzenia i przez wzgląd na kulturę współżycia społecznego, myślę, że albo dyrektor Leszek Bonna winien zrezygnować z pełnionej funkcji, albo firmy jego żony winny wycofać się z usług dla chojnickiej placówki. 

Myślę, że wiele praktyk władz szpitala rozwinęło się w dość dowolnych kierunkach,bowiem Rada Społeczna jest i była traktowana przez powiat, jak i przez same władze szpitala, jako zło konieczne. Nikt na poważnie tego ciała dotąd nie traktował i nie respektował. Takie odnoszę wrażenie.

niedziela, 13 listopada 2016

Tylko strach

Szczególnie jest dla mnie irytujace powszechne i potoczne narzekanie na społeczną bierność. Ludzie - obywatele, są więc bierni, wycofani, apatyczni. Powtarzają to zarówno elity władzy, jak i elity gospodarcze w Polsce. Ciekawe tylko, że nie zadają sobie pytań o przyczyny tej społecznej niechęci do wychodzenia poza ognisko domowe. Barier zapewne można znaleźć wiele, ale społeczne zaangażowanie zawsze dzieliło społeczeństwo na obywateli i idiotów. Może w dobie politycznej poprawności warto ten fakt podkreślać, że brak zaangażowania to esencja idiotyzmu. Proste komunikaty, choć niewygodne, to często trafiają na podatny grunt. 

Jak mawiał znany człowiek - jeśli nie interesujesz się polityką, ona zainteresuje się tobą. Mam powodu, aby na razie tylko podejrzewać, ale są to podejrzenia podparte już pewnymi ustaleniami, że bierność społeczna, to nie tylko niska frekwencja, ale to też wyjałowienie społeczeństwa. Spada bowiem w drastycznym tempie liczba osób, które przykładowo chcą angażować się w politykę. Wzrasta poczucie jakiegoś społecznego zagrożenia, publicznie mówi się o wojnie, co było niespotykane kilka lat temu. 

Przechodząc na podwórko lokalne, jestem coraz bardziej świadom, że jedyny czynnik zdolny zaktywizować społeczeństwo to strach. Obserwuję co stało się po wykryciu bakterii na chojnickim basenie - pospolite ruszenie w internecie, setki krytycznych wpisów. Niestety, na co dzień Polacy nie interesują się, w znakomitej większości, przestrzenią poza swoim domem/rodziną. Chyba, że mówimy o serialach hurtowo pożeranych przez konsumpcyjne jednostki. Narzekam? Nie, zaraz szukam przyczyn. Bariery są od dawna oczywiste, ale publicznie wstyd politykom o nich mówić. Bieda, brak wykształcenia, wiedzy, niska świadomość polityczna, wyalienowanie. Dekady zapóźnień cywilizacyjnych Polski. W sumie stan, na który się narzeka, ale który pozwala reprodukować rzeczywistość w nieskończoność. Gdzie się podziała idea postępu, innowacji? 

Oczekiwałbym od elit politycznych zaangażowania na rzecz umożliwienia szerokiej partycypacji społecznej w procesach decyzyjnych, na zachęcaniu do zabierania głosu. Od obywateli natomiast trzeba oczekiwać odwagi, upewniać ich w konieczności zajmowania stanowiska w sprawach publicznych i politycznych - bo te sprawy dotyczą nas wszystkich. 

Po prostu nie bądźmy idiotami, którzy odzywają się tylko w sytuacji powodowanej lękiem i strachem, bo jest to już moment graniczny w którym nie można odwrócić biegu zdarzeń. O to właśnie Polacy walczyli, aby móc współrządzić, aby móc dokonywać autoekspresji. Jeśli, szczególnie na poziomie lokalnym, zamykamy usta, nie odzywamy się, to jesteśmy tchórzami, a za nasze tchórzostwo zapłacą nasze dzieci. Niestety demokracja również wymaga poświęceń i bohaterstwa, które wiąże się z aktywnym obywatelstwem. Życie odpowiedzialne nie polega na konsumpcji, ideologii turystyki i życia próżniaczego. Bez uczestnictwa w życiu lokalnej wspólnoty, bez fundacji, stowarzyszeń - niezależnych - przegramy wysiłek przeszłych pokoleń, zryw "Solidarności"...Po prostu, nie czekajmy na strach i lęk.

wtorek, 8 listopada 2016

Stypendiów nie będzie

Na ten moment prezentuję odpowiedź Burmistrza Chojnic na mój wniosek do Rady Miejskiej o uruchomienie stypendiów dla doktorantów pod nazwą "Naukowy Tur". Oczywiście zaznaczam od razu, że z taką interpretacją nie zgadzam się, nie znam takiej interpretacji i uważam ją za finsteryzację prawa. Szerzej do sprawy odniosę się wkrótce i przedstawię swoje argumenty. W mojej opinii nie stypendium jest ważne, bądź problematyczne dla Finstera, ale problem stanowi osoba inicjatora. W związku z tym będę musiał co lepsze pomysły przekazywać przez osoby trzecie i się do nich nie przyznawać, tak aby one miały szansę uzyskania poparcia lokalnej władzy. Bardzo żałuję takiej twardogłowej postawy.




wtorek, 1 listopada 2016

Chojnice w programie Mieszkanie Plus

W najbliższym czasie złożę do władz Chojnic wniosek o rozważenie możliwości przystąpienia Chojnic do programu Mieszkanie Plus, który jest elementem Narodowego Programu Mieszkaniowego. 

Władze miasta będą mogły wskazać grunt pod budowę mieszkań w programie, a mieszkańcy otrzymają szansę na mieszkania czynszowe, gdzie opłaty za metr będą wynosić od 10 do 20 zł. 

Kluczowym elementem programu jest wykorzystanie gruntów publicznych pod budownictwo mieszkaniowe. Celem programu jest zwiększenie w Polsce średniej liczby mieszkań przypadających na 1000 mieszkańców. W Polsce ta średnia wynosi 363 mieszkania na 1000 obywateli. 

Natomiast w Chojnicach liczba mieszkań na 1000 mieszkańców była jeszcze niższa, jak średnia w Polsce i wynosiła zaledwie 319 mieszkań za 2010 r. 

Dlatego proponuję, aby władze Miasta wystąpiły do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z wnioskiem o przystąpienie Chojnic do Narodowego Programu Mieszkaniowego w programie Mieszkanie Plus.  W tym względzie warto też wskazać, że miasto może przekazać teren pod budowę z własności miejskich pod budowę tych mieszkań.

Myślę, że w związku z taką okazją, jaka się nadarza, aby zwiększyć liczbę mieszkań w Chojnicach nie warto władzom Miasta zwlekać z podjęciem decyzji. 

sobota, 29 października 2016

Po posiedzeniu Rady Społecznej: szpitalna telewizja

W czwartek tj. 27.10.2016 odbyła się sesja Rady Społecznej Szpitala Specjalistycznego im. J. K. Łukowicza w Chojnicach.

Na posiedzeniu poruszono szereg zagadnień, również bardzo poważnych, które jednak mają mieć swoją kontynuację, dlatego skupię się najpierw na przekazaniu Państwu informacji na temat, który mnie nurtuje od lat, a który poruszyłem. Do poważniejszych zagadnień wrócę w przyszłości, jak będę miał już pełen pakiet informacji. 

Każdy z nas, kto był w polskich szpitala, a w chojnickim w szczególności, zetknął się z zjawiskiem telewizji "na monety". Płaci się więc za oglądnie TV w miejscu, gdzie opłat nie powinno się ponosić. Przecież szpital jest utrzymywany z pieniędzy publicznych i choć jako placówka lecznicza nie musi dostarczać takich usług, to w mojej opinii nie może też na takich usługach zarabiać. 

W Chojnicach sprawa wygląda tak, że jak mnie ustnie poinformowano, telewizorów jest 200, nie należą one do szpitala, ani do powiatu, ale do firmy zewnętrznej. Na warunkach przewidzianych w umowie firma ta gwarantuje szpitalowi część uzdziałów w "zysku" z istnienia tej "telewizyjnej infrastruktury". Niestety, co zaszokowało mnie po spotkaniu, to to, że telewizory są własnością firmy, która zajmuje się...pompami ciepła, energią słoneczną, systemami grzewczymi... - jak wynika z oficjalnej witryny tej firmy. 

Nie wiem co Państwo o tym myślicie, ale obiecuję, że dostarczę opinii publicznej pełen pakiet informacji na temat tego niesamowitego zjawiska "telewizorów na monety". 

Są oczywiscie poważniejsze problemy i zagadnienia, ale choć zostały poruszone, to dopóki nie będę miał całościowej wiedzy nie chcę budować Państwu jakiegoś niepełnego, albo co gorsza fałszywego obrazu działalności chojnickiego szpitala. Do telewizorów na pewno wrócę - na ten moment mogę ujawnić moje stanowisko - szpital nie może zarabiać na ich obecności, bo to podnosi przecież koszty korzystania z tego medium dla pacjentów. 

W mojej opinii sytuacja jest ogólnie dość poważna, jeśli uwzglednimy to, że szpitala rzeczywiście wykazuje milionowe straty - za które obarcza się magicznym hasłem "nadwykonania" władze państwa, to myślę, że bystry czytelnik rozumie istotę problemu...

czwartek, 27 października 2016

Przeciw manipulacji

Poruszyłem jakiś czas temu (tutaj: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/09/manipulacje-dekomunizacja.html) brak zrozumienia u chojnickich radnych intencji ustawodawcy w sprawach zmiany nazw ulic. Sprawa jest dosyć poważna, a w moim odczucia nosiła znamiona manipulacji. Dlatego w sprawie wypowiedział się IPN w Gdańsku. Całość korespondencji w tej sprawie prezentuję poniżej. Jest to bardzo interesująca lektura, po której ciężko będzie komuś robić sobie żarty z prawa. W Chojnicach temat dotyczył przede wszystkim ulicy 14 Lutego.