niedziela, 22 stycznia 2017

Konsekwencje

Wielokrotnie mówiono o możliwych konsekwencjach przejęcia władzy przez PiS dla życia samorządów. Najczęściej przedstawiano te możliwe zmiany, jako czarny scenariusz, zwiastując wymarcie polskiej samorządności a dalej może i centralizacje władzy. Najczęściej takie poglądy wygłaszali i wygłaszają ci, którzy w z lokalnych samorządów, źle rozumiejąc wielki zakres autonomii polskich samorządów, zdołali uczynić latyfundia. Obecnie w polskich samorządach w większości panuje nie kto inny jak złowieszczy postkomunizm. 

W przypadku Chojnic zjawisko postkomunizmu scharakteryzowałem w artykule "O znakach postkomunizmu w postawach lokalnych aktorów politycznych". W skrócie: postkomunizm to realne zagrożenie dla demokracji, to bariera o którą rozbija się demokratyczne państwo polskie, to sobiepaństwo i wykluczenie spod rzeczywistego nadzoru - obiektywnych organów - procesów decyzyjnych i zarządzania publicznym majątkiem. Postkomuna, to niestety także brak uznania dla rywalizacji politycznej (vide bojkot referendum przez Finstera o rozwiązanie Straży Miejskiej), która jest fundamentalna dla istnienia demokracji. Wiadomo bowiem jaki w Chojnicach stosunek do przedstawicieli opozycji przejawiała władza lokalna - wykluczające, ostracyzm, a nawet narzędzia, które powinny zostać podddane analizie pod kątek łamania prawa karnego. Poza rywalizacją polityczną, postkomunie towarzyszą inne negatywne zjawiska: korporatyzm, karuzela stanowisk, kleptokracja, nepotyzm, czyli w skrócie po raz wtóry: zawłaszczanie samorządu przez elitę. 

Nie może więc nikogo dziwić plan zmiany ordynacji wyborczej przez PiS do rad gmin oraz w wyborach bezpośrednich na wójtów, burmistrzów, prezydentów. Ważnym aspektem poza powrotem z Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (zmiana ta była forsowana przez PO, wcale nie przez Kukiza w Sejmie, którego w 2011 r. w Sejmie nikt nie widział) do wyborów proporcjonalnych jest ograniczenie kadencyjności. Wczoraj (21.01.2017) prezes Jarosław Kaczyński powiedział, ze zmiany wejdą w życie "od zaraz". To oznacza jasny komunikat, wójtowie, którzy są już u władzy drugą kadencję nie będą mogli startować. I nie będzie tutaj zasady lex retro non agit (prwo nie działa wstecz), a to dlatego, że wystarczy stworzyć nowy artykuł w ordynacji wykluczający możliwość startu na urząd wobec tych, którzy już go pełnili co najmniej dwie kadencje. Takie rozwiązanie, jak podejrzewam, właśnie się przewiduje. 

Odnoście histerycznych wypowiedzi Arseniusza Finstera, należy zaznaczyć, że manipuluje On opinią publiczną, PiS nie przygotowuje żadnego "zwolnienia grupowego". Kategorię zwolnień grupowych określa Kodeks pracy: https://www.pip.gov.pl/pl/f/v/146465/zw%20grupowe.pdf . PiS nie zatrudniał nigdy Finstera i nie podpisywał z Nim żadnej umowy. Podobnie, jak z pozostałymi "zasiedziałymi" zwornikami układów lokalnych, zabezpieczających interesy postkomunizmu.

W odniesieniu zaś do wskazań Finstera, że to niby w świecie można pełnić urząd dożywotnio, to należy wskazać, że na świecie, szczególnie na Zachodzie panuje demokracja, a nie postkomunizm. Oznacza to, że dopuszcza się tam rywalizację polityczną, istnieją silne i niezależne organizacje pozarządowe, partie polityczne posiadają ugruntowana pozycję w środowiskach lokalnych, a społeczeństwo, jako całość, jest nieco bardziej świadoma zachodzących procesów politycznych, obywatele są krytyczni wobec postępowań władzy i nie czują się zastraszeni lokalnymi układami. W takich warunkach demokracji rozumianej, jako poliarchia, rzeczywiście społeczeństwo może pozwolić sobie na bezkadencyjność, bo jest w stanie w drodze rywalizacji politycznej zmieniać burmistrzów i wójtów. W Polsce, szczególnie w Polsce powiatowej, społeczeństwo nie jest w stanie doprowadzać do korzystnych zmian politycznych, bo przeciwdziała demokracji zabetonowany układ polityczny wójtów z przedsiębiorcami-przestępcami, razem wykorzystują i żerują na lokalnych społecznościach. 

.

czwartek, 19 stycznia 2017

Nielegalni puczyści - aktualizacja

W poście "Nielegalni puczyści": http://polityka-chojnice.blogspot.com/2017/01/nielegalni-puczysci.html, napisałem, że organizatorzy "Strajku Obywatelskiego" z 23 grudnia 2016 r. w Chojnicach na Starym Rynku złamali według mnie Ustawę o zgromadzeniach publicznych, ale jak się okazuje osoba fizyczna będąca organizatorem zgromadzenia publicznego o ile nie poinformowała władz miejskich o zgromadzeniu, to zrobiła to wobec Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w dniu 21 grudnia 2016 r. więc w ostatnim możliwym terminie.Faktem jednak jest, o czym pisałem, że "puczyści" nie poinformowali o swoim zgromadzeniu Urzędu Miejskiego w Chojnicach. 

Oznacza to, że muszę publicznie przeprosić organizatorów "Stajku Obywatelskiego", bowiem rzeczywiście brali Oni udział w legalnym zgromadzeniu, zarówno mam tutaj na myśli wszystkich zebranych, jak i starostę i wicestarostę chojnickiego. W tym kontekście (w tej jednej sprawie) winien też jestem przeprosiny redaktorowi "Czasu Chojnic" Michałowi Rytlewskiemu, Rytlewski być może wiedział o zgłoszeniu zgromadzenia do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. 

Znowelizowana Ustawa o zgromadzeniach publicznych wprowadziła jednak nieco zamieszania do procesu zgłaszania zgromadzeń. Trzeba się przyzwyczaić do nowych warunków. Dla mnie nieco niezrozumiałym jest fakt, informowania służb wojewódzkich, bez konieczności informowania o zgromadzeniach władzy samorządowej z której majątku się korzysta. Mam tutaj na myśli wykorzystanie dróg publicznych - czyli też i fakt zajęcia pasa ruchu drogowego. 

środa, 18 stycznia 2017

Intratne kontrakty

Wiele słyszy się o astronomicznych wręcz zarobkach lekarzy, co jest rażącą dysproporcją wobec zarobków nie tylko pielęgniarek, ale i pracowników innych sektorów. 

Mnie ostatnio uderzył fakt planów finansowych chojnickiego szpitala na I półrocze 2017 r., dlatego wstrzymałem się podczas posiedzenia Rady Społecznej od głosu "za" przedstawionym projektem budżetu. Wątków jest wiele, ale ten nad którym chciałbym skupić uwagę Czytelników, to zarobki. 

I tak, o ile dla ok. 800 pracowników, co przekłada się na prawie 800 etatów (plus ok. 140 na umowach cywilinych) w chojnickim szpitalu przeznacza się na pierwsze półrocze 16 mln i 189 tys. złotych (w tym są i umowy o pracę z lekarzami), to na kontrakty z lekarzami na I półrocze 2017 r. przeznacza się 10 mln 680 tys. złotych. Zapewne zadajecie sobie Państwo, dla ilu lekarzy więc są to kontakty, na ile kontraktów przeznaczy się te pieniądze. 

Odpowiadam zgodnie z informacjami uzyskanymi ze szpitala. Kwotę 10 mln 680 tys. złotych na I półrocze 2017 r. przeznacza się na 150 kontraktów, które zostaną podpisane z ok. 150 lekarzami. Oznacza to, uśredniając, że kontrakt z każdym lekarzem będzie opiewać na kwotę 71 tys. 200 złotych w pierwszym półroczu 2017 r. Dzieląc tę sumę przez 6 miesięcy, łatwo można uzyskać kwotę 11 tys. 866 złotych. Oczywiście to są wartości uśrednione. Wiadomo przecież, że niektórzy z tych lekarzy mają etaty w Chojnicach inni poza Chojnicami. W efekcie, jest to tylko "dodatek" do rzeczywistych zarobków. Dysproporcja jest oczywista 16 mln dla ok. 900 osób i ok. 11 mln dla ok. 150 osób...

Uważam, że lekarze w Polsce zarabiają nieproporcjonalnie do innych grup zawodowych. Jasnym dla mnie się staje, że możemy mówić o zarobkach miesięcznych chojnickich lekarzy (wybranych) w zakresie 20-50 tys. złotych miesięcznie. I z tym jakość ciężko się pogodzić, że lekarz, wykształcony za pieniądze publiczne, pracujący na sprzęcie publicznych zakupionym przez podatników, zarabia w ciągu miesiąca przeciętną roczną, albo półroczną pensję "szarego obywatela". Jest to gruba przesada. Pozostaje jeszcze zagadnienie praktyk prywatnych. Jeśli okaże się, że chojniccy lekarze wykonują jakieś praktyki prywatne z wykorzystaniem mienia publicznego i nie niesie to dla nich żadnych kosztów, a jedynie zyski, to gwarantuję, że te praktyki skończą się w błyskawicznym tempie. Nie może być tak, że ludzie ledwie wiążący koniec z końcem, będę napychali sakwy już dostatnio żyjących lekarzy. 

Apeluję też do samych lekarzy w Chojnicach, aby poszli za etosem pracy społecznej i nie ukierunkowywali się w swej działalności jedynie na finansowe aspekty swojej pracy, bo to przynosi szkody całej społeczności lokalnej. 

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nielegalni puczyści

Pisałem niedawno w kontekście protestu antyrządowego w Chojnicach z dnia 23 grudnia 2016 r. o nieprawdach głoszonych na łamach "Czasu Chojnic" przez Michała Rytlewskiego. Dziś chciałbym do tego dodać kilka refleksjo podpartych dowodami. 

Otóż Komitet Obrony Demokracji i działacze Platformy Obywatelskiej w Chojnicach organizując swój protest antyrządowy pod nazwą "Strajk Obywatelski" w dniu 23 grudnia 2016 r. złamali Ustawę o zgromadzeniach publicznych. I to jest najważniejsza sprawa o której chciałem napisać. Ludzie ci, którzy śmieli się w swej chełpliwości powoływać na Konstytucję RP z 1997 r., tak bardzo szanują prawo, że nawet nie zgłosili swojego zgromadzenia publicznego do Urzędu Miejskiego w Chojnicach, czego wymagała od nich prawo. Taki wnioski winni złożyć od 2-30 dni przed planowanym (i podanym do publicznej wiadomości, wraz z plakatami, terminie protestu). Nie było to więc zgromadzenie spontaniczne, a organizatorzy w żaden sposób nie poinformowali Urzędu Miejskiego, jak wynika z pisma, które uzyskałem z Urzędu Miejskiego w Chojnicach, czyli de facto było to zgromadzenie nielegalne za które ktoś powinien odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości. Chyba o praworządność chodzi Państwu, prawda?

Natomiast w kontekście tych informacji o nielegalnych puczystach w Chojnicach, warto wskazać jak się pisze o wydarzeniach politycznych i społecznych w mieście. Redaktor "Czasu Chojnic" pozwolił sobie na sugestię, niezgodną z prawdą, wobec mojej osoby jako potencjalnego organizatora kontrmanifestacji (opisałem to tutaj: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2017/01/czas-chojnic-badzi.html), natomiast w swej wybiórczej dociekliwości zapomniał w ogóle napisać, że organizatorzy "Strajku Obywatelskiego" nie zgłosili swojego zgromadzenia do Urzędu Miejskiego w Chojnicach. Nie tylko przekroczyli termin, oni po prostu zlekceważyli prawo, bo tam przecież "protestowała" elita polityczna obecnej władzy chojnickiej. Czyli sobiepaństwo na całego w proteście przeciwko praworządności na szczeblu państwa. Zapraszam organizatorów do poniesienia odpowiedzialności za słowa i czyny uczestników nielegalnego zgromadzenia pod nazwą "Strajk Obywatelski" z dnia 23 grudnia 2016 r. Protestującym tego dnia pomyliły się pojęcia: dyktatury (którą popierali przez 8 lat i którą umacniają w wymiarze lokalnym od kilkunastu lat) z pojęciem praworządności, które wymaga respektowania przez obywateli prawa stanowionego przez ich przedstawicieli w Sejmie, które jest równe wobec wszystkich. 

"Strajk Obywatelski" w Chojnicach w którym udział wzięli między innymi starosta i wicestarosta chojnicki, był nielegalny. 

Proszę zapoznać się z pismem z UM Chojnice. Jest wielce wymowne:



piątek, 13 stycznia 2017

Przeciw kształceniu zawodowemu

W trakcie różnych debat, dyskusji, słyszałem przez lata głosy, szczególnie w Chojnicach, o potrzebie kształcenia zawodowego. Szczególnie łatwo rzucać takie propozycje przedstawicielom lokalnej elity politycznej, której zarobki sięgają daleko ponad średnią krajową, a ich pociechy mogą się kształcić przy wsparciu rodziców na najlepszych publicznych uniwersytetach. Jak dla mnie to szczyt hipokryzji.

Dane są jasne i klarownie przedstawiają nam sytuację wpływu poziomu wykształcenia na położenie ekonomiczne i jakość życia obywateli. Wskazują te dane taką prawidłowość, im lepiej wykształcone społeczeństwo, tym bardziej zasobne, a im bardziej zasobne tym lepiej wykształcone. Stąd w pełni uzasadnionym jest dla społeczeństw o wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego korzystanie z usług tzw. "taniej siły roboczej". Tak było zawsze i tak będzie zawsze, ale nie musi tak być już z Polakami. Chyba, że nieroztropnie będziemy słuchać podszeptów starszych panów z chojnickiej elity (niezręcznie mi wymieniać nazwiska), którzy snują fantasmagorię o potrzebie rynku, na hydraulików i innych specjalistów dziedzin rzemieślniczych (szkoda, że nie słali swoich synów i córek do zawodówek, tylko na studia wyższe poza Chojnicami). Nie zgadzam się na taką politykę, aby pchać Polaków, chojniczan, do zawodówek, celem nabycia taniej siły roboczej. Misją państwa polskiego jest dbałość o dobro wspólne, o dobre życie obywateli, którego zawodówka nikomu nie zapewni. I nie chodzi w tym względzie tylko o czysty pieniądz, ale o całokształt ludzkiego życia na które wpływają też inne czynniki poza tymi materialnymi. Ważna jest też przecież satysfakcja, samospełnienie, ale i osiągane efekty - prestiż, awans społeczny, wkład w rozwój wspólnoty, itd. 

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) podaje, że w Polsce jest około 42 tys. osób ze stopniem doktora nauk i wyższym (w tym mężczyzn zaledwie 19,8 tys.), a w Niemczech 213 tys. takich osób. W Polsce udział osób z doktoratem w populacji praktycznie nie zmienił się pomiędzy latami 2000 i 2009. Największy procent osób z doktoratem jest w takich państwach jak: Niemcy, Finlandia, Portugalia, Szwecja i najwięcej w Szwajcarii (ponad 3%). Natomiast w stosunku do osób pracujących, udział osób z doktoratem na 1000 osób najwyższy jest w Luksemburgu (25 osób), Szwajcarii (28 osób), Niemczech (ok. 14 osób), USA (ok. 13 osób), Wielkiej Brytanii (ok. 12 osób), Holandii (ok. 11 osób), Kanadzie, Izrealu, Francji i Belgii (ok. 7-10 osób). Polski w tym zestawieniu nie ma. Wbrew więc obiegowym opiniom, w Polsce nie ma "nadprodukcji" doktoratów, ale wręcz przeciwnie jest w stosunku do krajów wysoko rozwiniętych spore zapóźnienie w tym zakresie, rzutujące na poziom rozwoju gospodarczego. Nikogo nie muszę chyba przekonywać o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, gospodarczego szczególnie, takich państw jak: USA, Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania? 

Podsumowując, uważam, że bezzasadne są próby aktywizacji kształcenia zawodowego, tak w Chojnicach, jak i w Polsce w ogóle. Należy bowiem zerknąć na dane, a korelat z nich wyłaniajacy się jest bardzo widoczny - im wyższe wykształcenie, tym wyższy poziom życia obywateli. Nie pchajmy cudzych dzieci na taśmy w fabrykach, ani do zakładów ślusarskich, skoro jako Polacy mogą mieć przed sobą inne, lepsze możliwości. Między innymi te przesłanki kierowały mną, kiedy proponowałem Naukowego Tura (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/10/wniosek-o-naukowego-tura.html), stypendium dla doktorantów z Chojnic, które przepadło, bo ratusz stwierdził, że Miasto Chojnice nie może konkretnej grupie społecznej udzielać wsparcia (co jest oczywistą bzdurą, wobec sum stypendiów przeznaczanych dla piłkarzy Chojniczanki).  

środa, 11 stycznia 2017

"Czas Chojnic" błądzi

Po raz kolejny jestem zmuszony do prostowania nieprawd, które podaje Michał Rytlewski z "Czasu Chojnic". W numerze z 29 grudnia 2016 r., Michał Rytlewski, opierając się zapewne na bzdurnych danych z Urzędu Mejskiego, wskazał, że jako asystent posłanki na Sejm RP Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk złożyłem pismo w sprawie organizacji kontrmanifestacji wobec tzw. "Strajku Obywatelskiego", który 23 grudnia na Starym Rynku w Chojnicach organizowali ludzie Platformy Obywatelskiej i Komitetu Obrony Demokracji.

Śpieszę wyjaśnić, że zgłoszenie o zgromadzeniu publicznym złożyłem w Urzędzie Miejskim w Chojnicach 22 grudnia, jako prezes Stowarzyszenia Arcana Historii, nie jako asystent społeczny posłanki Prawa i Sprawiedliwości.

Ponadto, wg podanych przez Rytlewskiego informacji: "zwolennicy rządu nie zdążyli przed swoim protestem zawiadomić Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego". I tutaj kolejna bzdura i nieprawda dziennikarza, który winien dochować rzetelności.

Otóż Ustawa o zgromadzeniach publicznych wskazuje, że mieliśmy prawo zorganizować zgromadzenie publiczne spontaniczne i taki właśnie kierował mną zamiar. Urząd Miejski powiadomiłem kilkadziesiąt godzin przed manifestacją. To wystarczyło, aby służby miały wiedzę o planach naszego środowiska, ale jednocześnie umożliwiałem wykonywanie służbom prawa, bowiem w rozdziale 4 Ustawy o zgromadzeniach podano, że zgromadzenie spontaniczne może zostać rozwiązane w trakcie trwania na wniosek funkcjonariusza Policji. Postąpiłem więc ponad to, czego nawet wymagało ode mnie prawo, więc w ogóle w jakikolwiek sposób powiadomiłem służby i władze miejskie, chociaż w świetle nowej ustawy nie musiałem w ogóle tego robić. Ponadto publicznie poinformowałem o odwołaniu zamysłu kontramanifestacji i objaśniłem przyczyny takiej decyzji. Informacje te wysłałem również do "Czasu Chojnic", ale Rytlewskiego nie interesują wyjaśnienia zainteresowanej strony, on ma zawsze swoją wersję...szkoda, że mija się z prawdą po raz kolejny.

W związku z powyższym radzę czytać artykuły Rytlewskiego przez palce. Gdyby bowiem ten redaktor przeczytał Ustawę o zgromadzeniach publicznych, to nie wypisywałby tych bzdur, które podał do wiadomości publicznej w określonym celu - dyskredytacji mojej osoby i działań. Tutaj zamieszczam link do Ustawy o zgromadzeniach, Rytlewskiemu szczególnie polecam jej lekturę, chociaż i pracownikom miejskiego ratusza także: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001485




Szanghaj Express

Z mediów ogólnopolskich i lokalnych dowiedzieliśmy się ostatnio, że jakaś chojniczanka rzekomo wyłudziła od bogatej Chinki zawrotną kwotę 365 tys. euro. 

Smaczku sprawie dodaje fakt, że z tymi "chojnickimi wycieczkami" szanghajskim expressem wiążą się kwestie organizacji wystawy prac Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, któremu miejsce wystawy utrzymuje Miasto Chojnice, będące jednocześnie właścicielem Jego prac, o czym w samych superlatywach informował opinię publiczną Arseniusz Finster w 2012 r. między innymi w słowach: W kwietniu ich twórca uda się do Szanghaju, aby dograć szczegóły, gdyż realizacja deklaracji złożonej przez gospodarzy zależy od wielu okoliczności. Pragnę powiedzieć krytycznie nastawionym do Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, że miasto Chojnice z tego tytułu nie poniesie żadnych kosztów. Za wszystko płacą Chińczycy (źródło: http://chojnice24.pl/artykul/12002/trzebiatowski-w-szanghaju/). Zresztą i ja pisałem krytycznie o tej inicjatywie o której mówił Finster publicznie:http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012/01/zudna-radosc-z-chinskiego-smoczka.html. Natomiast pod tym linkiem jest tekst w którym opisywałem oportunizm Jutrzenki Trzebiatowskiego, który wiele podróżował po świecie przy wsparciu władzy reżimu komunistycznego:  http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/01/honorowy-oportunista-jutrzenka.html

Dziś zaś na stronach Radio Weekend słyszę wypowiedź, w której Jutrzenka usprawiedliwia współorganizatorkę wystaw, czyli R. K. http://weekendfm.pl/?n=63351&-janusz_jutrzenka_trzebiatowski_o_zarzutach_dla_organizatorki_wystawy_jego_prac_w_chinach . Co już jest więcej jak groteskowe, bo skąd ten artysta może wiedzieć, czy ktoś podpisywał jakieś umowy biznesowe, robił jakiś biznes w czasie jego wystaw i wokół niego lub nie? Na Jego miejscu nie zabierałbym głosu.

Osobną sprawą jest kwestia wyłudzenia i osoby, która mogła tego rzekomo dokonać. Osobną zaś kwestia zaangażowania Miasta Chojnice w ten proceder. Warto bowiem przypomnieć, że Finster wyprawę szanghaj express Jutrzenki Trzebiatowskiego z jego płótnami przedstawiał, jako wynik zaproszenia Chińsko-Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Obecnie okazuje się, że zaproszeniem stać mogła osoba trzecia i nielegalnie pozyskane pieniądze na realizację tego zaproszenia. Co więcej Miasto Chojnice udostępniało Jutrzence Trzebiatowskiego, po jego pierwszej wizycie w Szanghaju w maju 2012 r. pokój burmistrza Miasta Chojnice, aby ten zdał w nim podczas konferencji prasowej swoją relację z pobytu w Szanghaju, a Chojnice miały mieć na wystawie Jutrzenki Trzebiatowskiego swoje własne stoisko!  I tutaj pojawia się ciekawostka, skąd przy organizacji wystawy Jutrzenki Trzebiatowskiego wzięła się osoba trzecia, czyli R. K.? Przecież burmistrz Chojnic Arseniusz Finster mówił, że zaproszenie dla artysty malarza jest od Chińczyków dla artysty, R. K. nie była ani pracownicą Miasta, ani bezpośrednio Galerii? Dlaczego więc występowała na konferencjach prasowych i relacjonowała przebieg wystawy Jutrzenki Trzebiatowskiego? Dlaczego więc i na jakich warunkach była promotorką wystawy Jutrzenki - Trzebiatowskiego?

Uważam, że w tej sytuacji do jakiej doszło, po raz kolejny przez swą nieroztropność, umysł skąpany w gorącej wodzie i brak wiedzy o świecie Burmistrz Miasta Chojnice Arseniusz Finster naraził nasze Miasto na śmieszność i złą sławę. Przecież to Burmistrz jest dysponentem dzieł Jutrzenki Trzebiatowskiego, to znaczy, że Miasto było zaangażowane bezpośrednio w działalność R. K. Czy Miasto Chojnice uniknęło kosztów wystawy, dzięki pieniądzom, które pozyskała R. K.? Jeśli tak byłoby, to oznacza, że burmistrz mógł narazić Miasto na poważną szkodę wizerunkową. Być może jednak Miasto Chojnice zawierało jakieś umowy z R. K.? Gdyby taki scenariusz był prawdą, to oznacza, że sprawy mają się jeszcze gorzej, jak to jest przedstawiane w mediach. 




 Janusz Jutrzenka Trzebiatowski w otoczeniu Chińczyków.  Źródło: http://chojnice24.pl/artykul/13054/obrazy-trzebiatowskiego-poplyna-do-szanghaju/

czwartek, 29 grudnia 2016

Na posiedzeniu Rady Społecznej Szpitala w Chojnicach

Zanim odbyło się 28 grudnia posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach, to 2 grudnia 2016 r. miałem spotkanie z Dyrekcją szpitala i kierownikami niektórych szpitalnych pionów. 

2 grudnia interesowały mnie przede wszystkim: kwestia nowego rezonansu dla szpitala; telewizja szpitalna; informatyzacja systemu do obsługi szpitalnych kolejek; tzw. nadwykonania. Podczas tego spotkania zaproponowałem, aby pacjentów informować mailami i SMS o czekających ich wizytach - dla przypomnienia i uniknięcia straty miejsc w kolejce. 

Wśród tych zagadnień sprawa rezonansu, o czym powiedziałem Panu Dyrektorowi Leszkowi Bonnie, wydaje mi się być w jakiejś mierze rodzącą konflikt interesów przez wzgląd na to, że rezonans dostarcza firma w której wiceprezesem jest żona Pana Bonny. W kwestii szpitalnej telewizji na ten moment nie ma dobrych rozwiązań - odbiorniki należą do firmy zewnętrznej i ich demontaż pozbawi pacjentów możliwości oglądania telewizji. Szpital oczywiście nie ma środków na zakup we własnym zakresie 250 odbiorników TV. Wątpliwości moje budzi natomiast system pobierania opłat za telewizję w szpitalu, tę sprawę jeszcze będę się starał wyjaśnić. W mojej opinii lepiej byłoby, gdyby szpital miał swoje odbiorniki za które nie pobierałby opłat, ale skąd wziąć środki na zakup telewizorów? Informatyzacja systemu kolejek nie jest problemem, jak się okazuje, trzeba by tylko znaleźć środki na zwiększenie mocy serwerów, ogólnie rozbudowę mocy archiwizacji danych, ale jednocześnie wskazuje się, że problem kolejek tkwi poza rejestracją - tzn. za mało pieniędzy na wykonywanie zabiegów i operacji, za mało też jest po prostu lekarzy - tak zrozumiałem przekazane mi informacje. W skrócie szpital ma za mało środków. Kwestia nadwykonań została mi bliżej przedstawiona na spotkaniu 28 grudnia. Po spotkaniu 2 grudnia podjąłem działania zmierzające do uzyskania od Pana wojewody pomorskiego środków na nowy ambulans dla Zespołu Specjalistycznego Ratownictwa Medycznego chojnickiego szpitala. W tej sprawie pismo do wojewody pomorskiego skierowali: dyrektor szpitala, poseł na Sejm RP Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Trzymajmy kciuki za nowy ambulans dla Chojnic!

Przed spotkaniem 28 grudnia, dostałem Plan Rzeczowo - Finansowy szpitala na I półrocze 2017 r. Niestety ten plan był wybrakowany - dostałem co drugą stronę. Dopiero ok. 2,5 h przed spotkaniem otrzymałem mailowo cały plan, co pozwoliło na pobieżną analizę. Podczas głosowania nad tym planem w ramach Rady Społecznej (Uchwała nr 6/2016), wstrzymałem się od głosu. 

Interesowały mnie takie zagadnienia jak:

1. Koszty pracy lekarza w trakcie świątecznej opieki zdrowotnej.
2. Brak wykazania składników kosztów "Pozostałych" na kwotę 200 tys. zł. 
3. Koszty środków czystości 270 tys. na I półrocze 2017 wobec negatywnych wypowiedzi medialnych o stanie czystości w szpitalu.
4. Liczba lekarzy, którzy będąc zatrudnionymi na umowę o pracę posiada jednocześnie kontrakty ze szpitalem.
5. Koszty mieszkania służbowego.
6. Renty i odszkodowania z tytułu błędów lekarskich.
7. Nagrody jubileuszowe dla pracowników za I półrocze ćwierć miliona (tego pytania nie zdążyłem już zadać).
8. Kwestia likwidacji dyspozytorni w Chojnicach.
9. Kwestia opłaty 7 tys. za wykonanie bilansu szpitala. 
10. Czy szpital zamierza wystąpić o zwolnienie od podatku od nieruchomości do Burmistrza Miasta Chojnice (310 tys. rocznie)?
11. Czy szpital ponosi opłaty za zanieczyszczenia środowiska przez spalarnię szpitalną?
12. Czy prawdą są informacje o projekcie likwidacji kuchni szpitalnej?
13. Kwestie kolejek do poradni specjalistycznych.
14. Średnie zarobki lekarzy specjalistów w chojnickim szpitalu.

W ramach wolnych wniosków wystąpiłem z wnioskiem o zwrócenie się dyrekcji szpitala do Burmistrza Miasta Chojnice o umorzenie podatku od nieruchomości dla szpitala w związku z ciężką sytuacją materialną chojnickiej jednostki lecznictwa. 


Odpowiedzi na moje pytania i zapis posiedzenia Rady Społecznej, będzie w całości dostępny dzięki Chojnice.tv. Zaraz kiedy pojawi się w sieci ten zapis, to zamieszczę go także na moim blogu, tam znajdziecie Państwo pełne odpowiedzi na moje pytania oraz dużo dodatkowych informacji od Dyrekcji i członków Rady oraz pracowników szpitala. 


Materiały video z posiedzenia Rady Społecznej:

http://www.chojnice.tv/wideo-2933-Szpital_w_czerwcu_2017_rozpocznie_rozbudow%C4%99_Oddzia%C5%82u_Ratunkowego

http://www.chojnice.tv/wideo-2932-Ordynator_K.Winiarek_-_%60Na_ortopedii_nie_brakuje_lekarzy%60

czwartek, 22 grudnia 2016

Kontrmanifestacja odwołana

Szanowni Państwo!

Dziś w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Arcana Historii zgłosiłem naszą jutrzejszą manifestację, jako zgromadzenie publiczne.Śpieszę jednak poinformować, że nie dojdzie ona do skutku. Zarówno w gronie Arcan Historii, jak i po sygnałach od naszych zwolenników, podjęliśmy decyzję, aby odwołać kontrmanifestację do "Strajku Obywatelskiego", który organizują członkowie Platformy Obywatelskiej w dniu jutrzejszym.

Za taką decyzją stoi przeświadczenie o dużej wadze Świąt Bożego Narodzenia w naszym życiu. Wiele też pojawiło się takich komentarzy w Internecie, aby w okresie świątecznym nie eskalować konfliktu. Powinien być to czas spokoju i radości. Dlatego odstępujemy od woli wyrażania naszych zapatrywań politycznych w przededniu Wigilii. Uważamy, że jest to czas pojednania i w tym duchu życzymy Wszystkim Państwu, również tym, którzy jutro pójdą na "Strajk Obywatelski" - Zdrowych Spokojnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Arcana Historii
Marcin Wałdoch

środa, 21 grudnia 2016

Kontrmanifestacja w Chojnicach

W związku z zapowiadanym "Strajkiem obywatelskim" (http://chojnice24.pl/artykul/23942/strajk-obywatelski-w-chojnicach/#comments), informuję, że jako prezes Stowarzyszenia Arcan Historii organizuję tego dnia w tym samym miejscu kontrmanifestację - która będzie manifestacją poparcia dla rządów PiS!

W piątek o godz. 16.00, 23 grudnia spotykamy się na Starym Rynku, mile widziane banery i plakaty prorządowe!

Zakryjmy KODZIARZY CZAPKAMI!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Władza rozwidlona

Dochodzi do coraz bardziej obserwowalnego rozwidlenia władzy lokalnej - widocznego, bo uwydatnionego, choć sam proces ma swoją historię jeszcze u zarania dziejów chojnickiej samorządności.

Funkcjonują więc dwie sfery - pozorna, iluzoryczna - związana z literą prawa i konstrukcją życia samorządowego w ramach porządku ustrojowego RP oraz - rzeczywista i formalnie nieobecna - nieformalnych kontaktów w których zapadają rzeczywiste decyzje dotyczące lokalnej wspólnoty przy wsparciu, słuszenie nazwanej  - mechanicznej większości w organach gminy.

Rzeczywista sfera władzy

Nieformalne kontakty, klientelizm, nepotyzm, kolesiostwo, a nawet kleptokracja, dobrze znane przywary społeczności o niskiej kulturze politycznej zdominowały Chojnice. Jaskrawym przykładem jest przypadek Mariusza Palucha. Cóż może grozić Paluchowi pod rządami Arseniusza Finstera, nawet gdyby wykazał się już skrajną niekompetencją? Otóż przewiduję, że jedyna groźba to karuzela stanowisk - prezesem w każdym razie będzie dopóki rządy dzierżyć będzie Finster. Tego lub innego basenu, ale zawsze prezesem na publicznym utrzymaniu. Oznacza to, że proces decyzyjny, nie leży wcale tam, gdzie wskazał go ustawodawca, ale przy wykorzystaniu pewnych luk i słabości prawa polskiego (stąd od lat piszę o "finsteryzacji prawa"), układ polityczny Arseniusza Finstera zbudował sieć władzy opartą o relacje nieformalne. Przecież żaden szanujący się burmistrz - który nie szukał by w takiej układance wsparcia swoich kampanii wyborczych - nie dopuściłby do sytuacji w której właściciele firm ubiegających się o pomoc publiczną finasowali jego kampanię wyborczą. Taka sytuacja musi bowiem wznosić uzasadnione obawy i podejrzenia, co do transparentności władzy publicznej na szczeblu lokalnym. 

Niestety aspekt polityczny jest tylko wierzchołkiem niskiej kultury chojnickich włodarzy, głębiej leżą sprawy gospodarcze, a przy nich - uzależnianie jednostek, rodzin, a nawet grup społecznych od swej łaski bądź niełaski w zamian za poparcie polityczne, jakie od tych podmiotów uzyskują w czasie wyborów. Podsumowując ten krótki wywód należy zaznaczyć, że cała chojnicka układanka prowadzona przy pomocy "siłowników Finstera" jest tak rozpisana, aby oszukać demokratyczne zasady rywalizacji politycznej. Przecież w Chojnicach nikt nie odważy się wesprzeć finansowo komitetów opozycyjnych - bo jak usłyszałem u jednego z przedsiębiorców - który zresztą wpłacał na komitet wyborczy Finstera - "nie dostanę żadnych zleceń i będę miał problemy". Oznacza to, że lokalna społeczność w imię dość skromnego, ale jakoś tam pewnego bytu, zgodziła się pospołem na tyranię Finstera i jego siłowników w różnych sferach życia publicznego. Dlatego obserwujemy - prywatyzację sektora usług medycznych, patologię sądownictwa, uległość prokuratury i podatność jej na sugestie władzy oraz dość kelnerskie usługi ze strony Policji (przynajmniej do niedawna). Splot wszystkich nici znajduje się w osobie naszego lokalnego satrapy - Arseniusza Finstera, który w drodze prawie dwudziestoletnich rządów stał się "samotnym tyranem" otoczonym grupą stetryczałych istot żądnych orderów, odznaczeń i poklasku, pomimo swych dość już niepewnych usług na rzecz lokalnej społeczności. 

W Chojnicach jest już jak na Kubie - w skali Polski jest to miejsce egzotyczne z dwóch przyczyn - miasto jest pięknie położone i ma ogromny potencjał, ale po transformacji ustrojowej i ogromnych nadziejach lokalnej społeczności zostały jedynie puste domostwa i rodziny w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy innych rejonach świata, a to co dzieje się w sferze publicznej nie mieści się w głowie żadnemu z obserwatorów. Czy będziemy czekali aż Finster odejdzie, jak Castro? Czy jako lokalna wspólnota wreszcie zdobędziemy się na racjonalny wybór służący nie tylko garstce "beneficjentów splendoru", ale i całej naszej społeczności?

Potrzebujemy radykalnych zmian władzy politycznej w Chojnicach. Bez tego czeka nas postępująca marginalizacja, bo już teraz jako społeczność nie jesteśmy w stanie sprostać dość oczywistym wyzwaniom współczesności. Nie może być tak, że największe interesy w mieście robią na majątku publicznym - mąż z żoną, szwagier ze szwagrem i dwaj koledzy od wódy, zapiekanek i choinek. Skończmy z tym przy okazji najbliższych wyborów! Przecież notorycznie jesteśmy nie tylko wprowadzani w błąd, ale i okłamywani, zarówno przez burmistrza Chojnic, jak i przez zestaw jego siłowników. Zbudowali sobie, korzystając z ogromnej autonomii samorządów w Polsce, takie małe feudalne państewko w którym wszystkie formalnie istniejące instytucje traktują z pełną ostentacją całkowicie fasadowo!

sobota, 26 listopada 2016

Kto finansuje Finstera?

Poniżej przedstawiam dwie listy z Państwowej Komisji Wyborczej - osób, które finansowały kampanię wyborczą komitetu Arseniusza Finstera w latach 2010 i 2014, są to kopie dokumentów urzędowych - element sprawozdania finansowego komitetów Finstera ze wskazanych lat. Obie listy wykazują dwie specyficzne cechy: a) nie wszyscy, którzy byli kandydatami komitetu wyborczego Arseniusza Finstera wpłacali na kampanię (za co więc ją organizowali)?; b) wśród osób, które wpłacały na komitet Arseniusza Finstera są osoby, które wpłacały znaczne kwoty i nigdy nie startowały w wyborach (są za to pracownikami chojnickich firm, które otrzymują zlecenia publiczne, lub są pracownikami spółek miejskich). Pozostawiam tę nagą prawdę refleksji Czytelników...Uważam, że takie informacje powinny być upubliczniane, a nie chowane w szufladach. Jeśli nie mamy wiedzy o tym, kto finansuje działania polityczne Finstera, to nie mamy tak naprawdę żadnej wiedzy o tym, co dzieje się w Chojnicach.

AKTUALIZACJA: Mariusz Paluch w 2010 r. startował z komitetu "Razem dla Powiatu", który nie był komitetem Arseniusza Finstera, ale formą komitetu koalicyjnego, dlatego nie ma Mariusza Palucha na liście z 2010 r. Natomiast w 2014 r. Mariusz Paluch startował już do powiatu z komitetu Arseniusza Finstera.  

1. Lista osób, które wpłaciły na Komitet Arseniusza Finstera w 2010 r. 


2. Lista osób, które wpłaciły na komitet wyborczy Arseniusza Finstera w 2014 r. 



piątek, 25 listopada 2016

Pudrowanie trupa dwugłowego

Dziś ludzie lokalnej władzy pokazali, jak rozumieją "manifestacje" i "ruchy społeczne".

Zorganizowana przez Projekt Chojnicka Samorządność manifestacja przeciwko rządom Mariusza Palucha w Centrum Parch Chojnice skończyła się zderzeniem z grupą spędzonego na życzenie władzy motłochu - ludzi agresywnych i wulgarnych. To nie była kontrmanifestacja, to było publiczne pudrowanie politycznego trupa, jaki jest obecnie bezwładnie unoszący się na powierzchni chojnickiego oceanu absurdu tandem koleżków Finster-Paluch. 

Przy tej okazji zwrócę Państwa uwagę na ważny fakt. Jeśli Park popada w kłopoty finansowe, to o udzieleniu pomocy częstokroć decydował osobiście Arseniusz Finster - na przykład umarzając Paluchowi jako prezesowi Centrum Park Chojnice podatki od nieruchomości stanowiące własność spółki. Kto powołuje na stanowisko prezesa Parku? No też koleżka Mariuszka, czyli Areczek. I tak dwaj koledzy od kilkunastu lat gwarantują sobie wzajemnie wsparcie polityczne. 

Ciekawe tylko, jak to jest, że taki działacz jak Paluch w 2010 roku nie wpłacił na komitet wyborczy Finstera z którego startował, ani złotówki...- AKTUALIZACJA: Mariusz Paluch w 2010 r. startował z komitetu koalicyjnego "RAZEM DLA POWIATU". Stąd nie ma jego nazwiska na liście wpłat na komitet Arseniusza Finstera. 

Koledzy jednak skończyli się w oczach opinii publicznej żenującą akcją, inicjowaną srebrnikami - gdzie ludzi z PChS nazwano "śmieciami". To są własnie zwolennicy Finstera i Palucha, ludzie, którzy uważają nas - obywateli pragnących wyrazić swoją opinię za "śmieci". 

Żałuję, że nie zdołałem być na proteście, chciałem wywołać do odpowiedzi prezesa "Incydent Kałowy". 

sobota, 19 listopada 2016

Czy warto protestować?

Dojrzewa we mnie myśl, aby zorganizować protest przeciwko sposobowi zarządzania parkiem wodnym przez Mariusza Palucha. Jak pokazały protesty przeciwko: likwidacji ostatniego przedszkola samorządowego w Chojnicach oraz przeciwko organizacji dla "elit" imprez w baszcie Jutrzenki Trzebiatowskiego, protesty są potrzebne, zasadne i stawiane na nich postulaty w dłuższej perspektywie są realizowane, pomimo doraźnego oporu władzy miejskiej wobec postulatów społecznych.

Przecież Arseniusz Finster, który tak bardzo promował likwidację ostatniego przedszkola samorządowego i przekształcenie go w placówkę prywatną dziś publicznie zapowiada, że miasto chce otworzyć...przedszkole samorządowe. W 2011 r. zapowiadałem, że ta "prywatyzacja" jest wadliwa prawnie, mówiłem jakie to przyniesie problemy dla polityki miejskiej, dla funkcjonowania miasta.

Dlatego uważam, że sytuacja obecnie dojrzała na tyle, aby zebrać się i zrobić protest przeciwko Mariuszowi Paluchowi, za odwołaniem go przez Arseniusza Finstera ze stanowiska. Lista "grzechów" tego "prezesa" jest bardzo długa w odniesieniu do zarządzanej przez niego spółki Centrum Park. Postulat więc jest oczywisty: odwołać Palucha i pod takim hasłem mam zamiar zorganizować protest. Sprawy wokół "basenu" mają już skandaliczne oblicze. 

czwartek, 17 listopada 2016

NOBO dylematy

Dziś czytam w "Gazie Pomorskiej" (http://www.pomorska.pl/wiadomosci/chojnice/a/rezonans-ze-szpitala-zezlomowany-na-badanie-trzeba-wyjechac,11468230/), że zezłomowano rezonans z chojnickiego szpitala. To nie wszystko, to byłoby normalne, bo przecież urządzenia mają określoną żywotność. No ale, jak czytam, że wiceprezesem firmy, która rezonans ma obsługiwać jest żona obecnego dyrektora szpitala, to już mówię wprost, to jest konflikt interesów. 

Rodzina Państwa Bonna zdaje się w efektywny sposób opanowała sektor usług medycznych w Chojnicach. Nie jest to żadne oskarżenie, ale stwierdzenie faktów. Można powiedzieć, że w ich "konsorcjum" brakuje jeszcze tylko domu pogrzebowego...

Możemy na taką sytuację patrzeć krzywym okiem, ale takie są reguły wolnego rynku, kapitał lubi akumulację. Jednak z etyczno-moralnego punktu widzenia i przez wzgląd na kulturę współżycia społecznego, myślę, że albo dyrektor Leszek Bonna winien zrezygnować z pełnionej funkcji, albo firmy jego żony winny wycofać się z usług dla chojnickiej placówki. 

Myślę, że wiele praktyk władz szpitala rozwinęło się w dość dowolnych kierunkach,bowiem Rada Społeczna jest i była traktowana przez powiat, jak i przez same władze szpitala, jako zło konieczne. Nikt na poważnie tego ciała dotąd nie traktował i nie respektował. Takie odnoszę wrażenie.