środa, 11 października 2017

"Obwodnica" kością niezgody

Zacznę od tego, że jestem ostatnią osobą w mieście, którą należy podejrzewać o jakiekolwiek spiskowanie z Finsterem. W ratuszu byłem w dwóch celach: 1. aby złagodzić publiczny dyskurs na tematy w których różnimy się z Burmistrzem, miałem dość bycia poniżanym przy każdej lepszej i gorszej okazji przez Burmistrza i Jego akolitów (czemu zresztą nie pozostawałem przez lata dłużny) - a różnimy w poglądach na wiele spraw - może poza tym, że każdy z nas mówi o tym,że chce dobrze dla miasta, tylko jakoś inaczej tę "dobroć" widzimy; 2. żeby przekonać Burmistrza do przyjmowania niektórych moich koncepcji, albo przynajmniej zachęcić Go do poważnego ich rozważania. 9 listopada przed Sądem Okręgowym w Słupsku jest moja sprawa apelacyjna w kwestii oskarżenia prywatnego Arseniusza Finstera i wyroku z Chojnic (warunkowe umorzenie) za wpis, tutaj na blogu, pod tytułem "Biedni płacą za bogatych". Dlatego naprawdę poniżej pasa jest insynuowanie mi "współpracy" i "wizyt" w ratuszu. Może proszę zapytać ile razy u Finstera był Brunka, Eichenlaub, Kaczmarek? Ile razy byli przedstawiciele innych opcji politycznych, w jakich celach? Bo ja to wiem, ale opinia publiczna chyba nie jest tego świadoma. 

Powtarzam, w mojej opinii, a nie jestem drogowcem, nie znam się na kwestiach oddziaływania na środowisko, itd. droga powinna być zbudowana jako wariant tymczasowy. Wiem o jej kategorii. Uważam jednak, ze mamy do czynienia z dylematem poważnym - co postawić na piedestał? Interes społeczny czy prawa indywidualne? Komuś spadnie wartość działki - serdecznie współczuję. I nie piszę tego ironicznie, ale co zrobić? Czy próba przesuwania obwodnicy to nie jest wzrost kosztów? Mi się bardzo nie podoba podejście ratusza do mieszkańców, samorządów osiedlowych itd. Przykładem są teraz place zabaw. Przeciwstawiałem się przykładowo budowie placu zabaw na ul. Sybiraków, można powiedzieć w szczerym polus, ale sekretarka burmistrza interweniował i nawet byli w stanie przekonać Pana Drewka do kolejnego zebrania osiedlowego zresztą łamiąc prawo i regulaminy i tak zrobili po swojemu - stoi plac za ponad 200 tys. w miejscu, gdzie ma do niego dostęp może 10% dzieci z osiedla. Bo tak chcieli i koniec i tak jest. Chciałem aby ten plac powstał nieopodal Orlika na os. Kolejarz. Tak aby zwiększać skoncentrowaną strefę rekreacji. Nie to nie przemówiło do rozumu. Chciałem aby na Orliku podwyższono siatki, żeby piłki nie niszczyły ogrodzeń, ogródków i pojazdów mieszkańców, no to się okazuje,że miasto nie ma kilju tysięcy złotych na ten cel, chociaż po mojej interwencji i wypowiedziach mieszkańców złożono obietnicę podniesienia ogrodzenia - co nie nastąpiło prawie już od dwóch lat od złożonej deklaracji. Po prostu Finster źle zarządza Miastem i przez lata był w stanie to zakrywać odpowiednią frazeologią. 

Wracając do tej "obwodnicy" - rozwiązaniem jest referendum o którym mówił Leszek Redzimski, ale pytanie - czy uważacie, że będzie odpowiednia frekwencja? Czy uważacie, że wygrają przeciwnicy budowy obwodnicy? Bo ja uważam, że 1. nie będzie frekwencji na referendum; 2. uzyskany wynik będzie i tak przeważał na rzecz budowy obwodnicy. 

Jak bym uczynił? Może zamiast pospolitego ruszenia i blokowania inwestycji w tym kształcie - bezpośrednio zainteresowani mieszkańcy - tutaj mam na myśli właścicieli przyległych posesji wystąpią na drogę negocjacji o odszkodowania do Miasta. I paradoksalnie koszty takiego działania mogą być o wiele niższe dla społeczności lokalnej, aniżeli przesuwanie "obwodnicy", zamieszanie wokół referendum, itd. Takie rozwiązanie pojawia się w tym momencie. Można też zapewne mówić z miastem o możliwosci wykupu działek lub działek wraz z zabudowaniamia - tak przecież wiele rodzin postąpiło w Chojnicach - mając na względzie koniecznosći przebudowy ciągów pieszych i jezdni. Rozwiązań jest wiele - nie tylko przesuwanie drogi i nie tylko siłowa jej budowa wbrew woli mieszkańców. Do konsensusu może dojść jeśli obie strony spotkają się gdzieś po środku, a obecnie to mieszkańcy - zaintersowani - stoją na swoim stanowisku, a miasto na swoim. Czyli wielka przepaść bez wzajemnego zrozumienia. 

poniedziałek, 9 października 2017

Jak zwykle - "Nic się nie stało"!

Oglądałem program "Pomorze Samorządowe", zresztą przed programem jedne z prowadzących kontaktował się ze mną, aby uzyskać wiedzę o sprawach miejskich, ale nie było mi dane się niczym podzielić, bo byłem za granicą na wyjeździe naukowym. Wracając do programu i jego przebiegu, z jednej strony wybrani przedstawiciele opozycji - tutaj mam na myśli szczególnie Kamila Kaczmarka i Mariusza Brunkę bazują na populistycznych instynktach mieszkańców i wyraźne jest to aż nadto. Uderzają mnie wręcz manipulacje słowem stosowane przez Kamila Kaczmarka, który bawiąc się w oracje zapomina o celu - dobru społecznym - a podporządkowuje wypowiedź pod uzyskanie jak najszerszego odbioru i wywołanie nią zainteresowania. Śmieszy mnie Kaczmarek, który w Chojnicach znalazł się kilka lat temu, ale wydaje mu się, że o Chojnicach i mieszkańcach miasta, podobnie jak o sprawach lokalnych wie wszystko. Dosłownie lokalny omnibus samorządowy, któy zawsze stanie po stronie mieszkańców. Warto więc zapytać, a co Kaczmarek rzeczywiście zrobił pozytywnego w Chojnicach? Nic, poza tym, że zapisał się do Projektu Chojnicka Samorządność. Z drugiej zaś strony impertynencka postawa burmistrza Arseniusza Finstera, który nadal nie widzi nic zdrożnego w postawie władz miasta wobec panów Janowskiego i Łęgowskiego, uderza mnie ze zdwojoną siłą. Będę powtarzał to jak mantrę, a dawno już to stwierdziłem - Kaczmarek i Finster to są swoje lustrzane odbicia w świecie polityki. 

Wśród podjętych tematów, zabrakło wielu innych gorąco dyskutowanych wśród mieszkańców kwestii. Zabrakło mi też pochylenia się nad sprawą finansowania komitetu wyborczego burmistrza przez niektórych przedsiębiorców chojnickich, a przecież niedawno Radek Sawicki wygrał z Finsterem sprawę w Sądzie Okręgowym w Słupsku. 

Ta opozycja - w postaci PChS - nie jest zdolna do rozmów z mieszkańcami, ani nie jest zdolna do słuchania kogolowiek - wyznacza po prostu drugi biegun wobec polityki Finstera, jest skrajną odpowiedzią na rządy Finstera i jego ludzi. Skrajną, nie znaczy, że dobrą. Zarówno Brunka jak i Kaczmarek, nie mieliby nawet o czym mówić w trakcie tego programu, gdyby nie podłapywanie populistycznych haseł i fakt działalności zarówno Radka Sawickiego jak i mojej wokół wygaszenia mandatu radnemu Janowskiemu i inicjatywa Radka Sawickiego wokół wygaszenia mandatu radnemu Łęgowskiemu. To jest takie bujanie się "na gapowicza", na cudzych działaniach i cudzej pracy. 

Podobało mi się z kolei stanowisko kolegów z PiS Barka Blumy i Wojtka Rolbieckiego, stanowcze, ale nieco bardziej wyważone. Choć też trącące w wypowiedzi Bartka nieco populizmem, bo powiedzmy sobie szczerze, odwoływanie się do "mieszkańców" - którzy nie chcą przebiegu drogi jest tanim chwytem i bazowaniem na niskich instynktach, nikt nie chce takiej drogi koło swojego domostwa, to normalne, ale czy mieszkańcy obecnej ulicy Bytowskiej protestują bo biegnie tam droga wojewódzka? Nie, ponoszą społeczne koszty miejsca swojego zamieszkania od lat.

Jestem za przebiegiem proponowanej przez ratusz drogi, ale tylko z gwarancjami, że Miasto nie spocznie póki nie zdobędzie środków na szybką realizację prawdziwej obwodnicy zachodniej. Należy zrozumieć, że każdy metr drogi wybudowanej w Chojnicach jest pożądany, choć oczywiście lepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy przesiedli się na transport publiczny...ale to wiadoma utopia. 

Podsumowując - PChS nie ma nic do zaproponowania, a wypowiedzi przedstawicieli stowarzyszenia skrajnie mnie niesmaczą swoim populizmem, podobnie niestety wypowiedzi burmistrza - który miał teraz okazję do zawołania - moja wina - ale brnął w zaparte i nie chce ponosić publicznej odpowiedzialności za działania za którymi stoi - czyli za kolejnymi odwołaniami do sądów administracyjnych w sprawach odwołanych radnych. Szkoda, ciągle czekam na zmianę postaw burmistrza Finstera, ale burmistrz krzyczy "Nic się nie stało"! W zasadzie bliskie mi stanowisko wyraził Leszek Redzimski, co mnie nawet pozytywnie zaskoczyło.

Cały program można obejrzeć pod tym linkiem: http://gdansk.tvp.pl/34324374/odc-09102017

niedziela, 8 października 2017

Argusowe oczy

Jest taki mit, który wydaje mi się oddawać specyfikę pewnych działań w sferze społecznej. Mit o Argusie, który był zmuszony przez Boginię Herę, jako wielooki stwór, do nieustającego pilnowania zamienionej w sarnę chyba kochanki Zeusa, bo Hera była o nią zazdrosna. I tak mamy dziś w użyciu w języku polskim związek frazeologiczny, idiom można rzec: Argusowe oczy. 

Takie Argusowe oczy, patrzące na działania ludzi władzy, są im bardzo w niesmak. Czego wyraz na ostatnim posiedzeniu Rady Społecznej dali przedstawiciele chojnickiej władzy z ramienia PO, czyli Pan wicestarosta chojnicki Marek Szczepański i Pani Bożena Stępień. Według Pana Szczepańskiego, coraz więcej w społeczeństwie jest takich "społecznych obserwatorów", jak to określił z niesmakiem i źle ukrywaną ironią. Natomiast Pani Bożena Stępień, niewiele kryła się w oskarżeniach mnie o istne polowania na czarownice. To są ludzie, którym nic nie przeszkadzało dotąd, wszystko funkcjonowało należycie. Również w chojnickim szpitalu. Do dziś nie przeszkadza tym osobom to, że dyrektor chojnickiego szpitala został wskazany przez władze powiatu, a nie wyłoniony na stanowisko w wyniku konkursu, nie przeszkadza tym ludziom to, że dyrektor tkwi w konflikcie interesów przez wzgląd na rozległą działalność gospodarczą spółek w których udziałowcem jest jego żona, a które to spółki zbijaja interesy na umowach z chojnickim szpitalem lub powiedzmy pośrednio i z NFZ. Być może tym ludziom nie przeszkadza to, bo dyrektor chojnickiego szpitala to ich partyjny kolega z PO, więc na wiele zjawisk i zdarzeń chyba przymykają oczy. Dotąd ci ludzie nie znali czegoś takiego jak społeczny monitoring działań władzy, nie znoszą obywatelskiego oporu i monitoringu swojej publicznej działalności. Raz wybrani na stanowiska są w swej świadomości ludźmi poza kontrolą - swoistym sobiepaństwem, które to sobiepaństwo kończy się w zderzeniu z faktem, że żyją przede wszystkim z pieniędzy publicznych, których monitoring jest w pełni dozwolony i potrzebny dla zachowania wolnego rynku i standardów demokracji. 

Za to, że staram się rzetelnie wykonywać powierzone mi zadania przez wojewodę pomorskiego, zostałem w domyśle porównany do ORMO przez przewodniczącego Rady Społecznej przy chojnickim szpitalu, a na portalach nie zabrakło i sugestii, że byłbym doskonałym współpracownikiem NKWD lub SB. Natomiast Pani Bożena Stępień nie kryje się z niechęcią wobec moich działań i na portalach społecznościowych nazywa mnie "wrednym pisiorem". 

Argusa zabito, ale jego oczy nadal monitorowały...bo Hera umieściła je na ogonie pawia...Państwo z PO, albo inaczej Państwo PO, którego przedstawicielami do dziś są w Chojnicach takie osoby jak państwo Szczepański i Stępień, mylą znaczenie i rolę społeczeństwa obywatelskiego z monitoringiem, który prowadziła SB i ORMO, czyli w swej indolencji totalnej, równają społeczeństwo obywatelskie z organami państwa autorytarnego i totalitarnego w zasadzie w pewnym okresie. Wydaje  mi się, że robią to w wyniku swej niewiedzy, niezrozumienia i intelektualnego zagubienia, ale być może robią to też rozmyślenie, aby manipulować opinią publiczną i ukazać "Wałdocha donosiciela", próbując wmówić opinii publicznej, że monitoring działań władzy i dbałość o wydatkowanie środków publicznych równa się z donoszeniem na sąsiadów. Bardzo nie w smak jest mi upolitycznienie posiedzeń Rady Społecznej przez jej przewodniczącego Marka Szczepańskiego, który wtrąca, niby od niechcenia, dygresje odwołujące się do bieżących wydarzeń politycznych i walki na linii PiS-PO. Zamiast skupić się na sprawach szpitalnych ta platformerska klika trzęsie spodniami i zapomina o bieżących zadaniach. 

Chciałbym tych Państwa przestrzec, że moja obecna działalność jest tylko uwerturą do wzmożonego zainteresowania działalnością władzy w Chojnicach, szczególnie na styku polityki i biznesu. I żadne praktyki, którymi będą mnie próbowali hamować lub zniechęcać, nie będą działały. Zresztą zastanawiam się po co to robią u licha, skoro sami są członkami Rady Społecznej, która winna dokładne monitorować działania dyrektora szpitala, wspierać dyrektora szpitala w podsuwaniu dobrych idei dla szpitala itd. Niestety jest w ich zachowaniu wyraźnie widoczna dążność do zachowania status quo i przyklaskiwania na wszystkie głupoty, które się słyszy na tej radzie. Szczególnie w opowieściach dziwnej treści z ust dyrektora Bonny. 

Argusowe oczy, to dla mnie synonim społeczeństwa obywatelskiego, które uważnie i chciwie strzeże swego interesu przed zachłannymi na wpływy, władzę i pieniądze ludźmi władzy, którzy nie są przecież boskimi pomazańcami, ale jedynie chwilowymi przedstawicielami lokalnej wspólnoty u sterów rządu spraw naszych samorządów. 

czwartek, 28 września 2017

Recepty na anomalia wolnego rynku?

Na wczorajszej (27.09) Radzie Społecznej przedłożyłem pliki dokumentów w których przedstawiona jest informacja publiczna o realizacji recept wystawionych w chojnickim szpitalu w aptekach na terenie Chojnic. Informacje pochodzą z NFZ. Uważam, że wszyscy pacjenci, ale i aptekarze, powinni mieć wgląd w te informacje, aby móc dbać o swoje interesy. Zaznaczyć trzeba, że leki wykupione dzięki recepcie mają w każdej aptece taką samą cenę. To znaczy, że nieważne jest, gdzie idziemy z receptą, wszędzie zapłacimy za lek X, na przykład 10 zł. Stąd powstaje zasadne pytanie, jak to się dzieje, że w niektórych aptekach jest bardzo wysoki przychód z realizacji recept, a apteki te są bardzo oddalone od szpitala, gdzie recepty się wystawia? Czy decyduje liczba ludności przyległego osiedla? Czy jakieś inne względy? A może bliskość parkingów, marketów? Warto się nad tym zagadnieniem poważnie pochylić. To jest kwestia publicznym finansów i powinna być pod stała kontrolą opinii publicznej. Mnie zwyczajnie dziwi to, że apteka przykładowo w pierwszym miesiącu od powstania otrzymuje przychód z realizacji recept na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Drodzy Czytelnicy, pamiętajcie - nikt nie ma prawa wskazywać Wam apteki w której macie realizować recepty. 


Realizacja recept w latach 2015-2017:

https://drive.google.com/file/d/0Bz08sAwVdp6bcDBka1pET0VNa0k/view?usp=sharing

Realizacja recept w czasie nocnym:

https://drive.google.com/file/d/0Bz08sAwVdp6bdkhrN0JUOWpFMUk/view?usp=sharing

środa, 27 września 2017

Po wrześniowym posiedzeniu Rady Społecznej

Zapraszam Czytelników, do zapoznania się z przebiegiem Rady Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach. Żałuję, że tak nikłe jest zainteresowanie mediów przebiegiem posiedzeń Rady Społecznej, biorąc pod wzgląd, że budżet tej jednostki lecznictwa wynosi ponad 100 mln złotych rocznie, to uwaga opinii publicznej powinna być szczególnie skupiona na tym podmiocie. Media były poinformowane o terminie posiedzenia Rady Społecznej, niestety tylko redaktor www.chojnice.tv przybył na te obrady. 

Materiał video:

http://www.chojnice.tv/wideo-3498-Tylko_Wa%C5%82doch_nie_popar%C5%82_planu_finansowego_szpitala_na_II_p%C3%B3%C5%82rocze_2017

cz. II "o anomaliach w realizacji recept wystawionych w chojnickim szpitalu":

http://www.chojnice.tv/wideo-3500-%60Uwa%C5%BCam,_%C5%BCe_jest_anomalia_w_realizacji_recept_wystawionych_w_szpitalu%60


Zespół do spraw jakości w chojnickim szpitalu

W Szpitalu Specjalistycznym w Chojnicach funkcjonuje Zespół do Spraw Jakości. Uważam, że to jest bardzo dobre posunięcie dyrekcji szpitala ukierunkowane ku ciągłemu podnoszeniu jakości usług. 

Zaznaczę, że kierowałem wcześniej do dyrektora Leszka Bonny prośbę o ustosunkowanie się do anonimowych zarzutów wobec pracowników szpitala, które zamieszczano na niezwykle populanym profilu na Facebooku, czyli na Spotted: Chojnice. Ponieważ były to skargi anonimowe, to ciężko było, co mnie nie dziwi, zając dyrekcji stanowisko. Cieszy natomiast powołanie Zespołu do Spraw Jakości. Dlatego wszystkich pacjentów zachęcam do składania nie tylko skarg, ale i sugestii, co do funkcjonowania chojnickiego szpitala. Zespołowi przewodniczy zastępca dyrektora chojnickiego szpitala lek. Maciej Polasik. 

piątek, 22 września 2017

Wokół obwodnicy zachodniej 3

Po spotkaniu mieszkańców z projektantami obwodnicy zachodniej Chojnic i burmistrzem Chojnic, uważam, że na poważenie należy się zastanowić, czy projektowana droga jest w ogóle obwodnicą? 
Jeśli jest to droga "miejska" - poprzez przypisane jej funkcje w ruchu drogowym - a według planu to zdaje się będą funkcje drogi "miejskiej", a nie obwodnicy - bowiem ta droga nie spełnia kryteriów obwodnic po prostu. Niestety nie spełnia też roli typowej drogi miejskiej. Dlatego uważam, że na tym etapie należy poważnie zadać sobie kolejne pytanie i to pytanie powinny zadać sobie i władze miejskie i mieszkańcy - jaki jest cel powstania tej drogi w takiej formie? 

W mojej opinii, budowa tej "obwodnicy" ma sens jedynie jeśli pomyślimy o tym jako o drodze miejskiej, natomiast nie ma sensu budowa tej "obwodnicy", jako obwodnicy właśnie. Stąd należy poważnie rozważyć, jaką funkcję ta droga ma pełnić w planach długofalowego rozwoju przestrzennego miasta Chojnice - a uważam, przede wszystkim tego namysłu zabrakło.

Mieszkańcom, którzy sprzeciwiają się budowie obwodnicy nie dziwię się, ale z drugiej strony każdy musi mieć świadomość, że interes społeczny stoi ponad partykularyzmem własności prywatnej. Niestety czasami ciężko przychodzi nam zrozumieć, że bez zmian nie ma rozwoju, czasami za rozwój musimy płacić z własnej kieszeni, nawet jeśli nie są to pieniądze, to w postaci innych dóbr - choćby takich jak przysłowiowy "święty spokój". Na pewno obwodnicy potrzebujemy, potrzbeujemy też większej ilości dróg w mieście. Moje obawy wzbudza to, że zabrakło chyba refleksji u władz miasta nad długofalową polityką przestrzenną Chojnic. 

czwartek, 21 września 2017

Kontestacja a programy pozytywne

Obserwując od lat lokalną scenę polityczną dochodzę coraz częściej do przekonania, że błędem opozycji chojnickiej od prawie 20 lat była ciągła kontestacja rzeczywistości - krytycyzm działań władzy, który stał się metodą działania i jedyną receptą istnienia. Sam być może po trosze do takiego stanu przyłożyłem rękę. O krytycznym wejrzeniu w działania władzy opozycja nigdy nie może zapominać, to jeden z filarów jej trwania, ale aby zyskać poparcie społeczne nie wystarczy krytyka. 

Częstokroć ludzie władzy powtarzają wobec opozycji - czekamy na konstruktywną krytykę. Zawsze występowałem przeciwko takiemu związkowi frazeologicznemu - nie wiem co to konstruktywna krytyka? Myślę - krytyka - więc krytykuję lub kontestuję rzeczywistość. Natomiast, kiedy już mowa o jakimś konstruowaniu rzeczywistości to raczej przechodzimy do budowania programu - projektu działania pozytywnego, czyli częstokroć do budowy alternatywnych (w założeniu lepszych od tych które posiada władza) projektów działania politycznego. 

Rozważmy więc taką sytuację - czy obecna chojnicka opozycja posiada alternatywny program działania, alternatywny projekt i program dla Chojnic? To jest kluczowe pytanie, jeśli chcemy obdarzyć kogoś zaufaniem i powierzyć mu mandat do reprezentacji naszych interesów. Czy taka osoba, której zaufamy - będzie realizować program pozytywny, czy też jest tylko ukierunkowana na kontestację i krytykę? Z drugiej strony wyborcy muszą pamiętać, że opozycja nie posiada narzędzi do wdrażania projektów pozytywnych - nie ma dostępu do środków publicznych i jedynie w ograniczonym zakresie może mieć wpływ na ich wydatkowanie. Jednak program w zasadzie każda opozycja powinna mieć pozytywny. Patrząc na scenę ogólnopolską - niskie poparcie dla Nowoczesnej lub PO to właśnie wyraz braku pozytywnych projektów dla Polski w tych formacjach. Polacy żądają konkretów. Krytyka jest dobrą pożywką dla mediów, jest przydatna, ale nie może stanowić esencji działalności dojrzałych polityków i samorządowców. 

wtorek, 19 września 2017

Plamy białe i plamy czarne

Badacze historii, szczególnie tej dotyczącej zaognionych relacji między państwami lub narodami/etniami - piszą o plamach białych - kiedy myślą o sprawach zatartych lub wypartych z pamięci zbiorowej, często i zwyczajnie zaniedbanych. To są białe plamy naszej wiedzy o przeszłości. Brak świadomości o pewnych zdarzeniach z historii rzutuje zawsze na jakość podejmowanych decyzji w teraźniejszości. 

Jeszcze gorzej jednak prezentuje się kwestia czarnych plam naszej historii - w sensie dziejów ludzkości, państw, itd. Czarne plamy na historii powstają przez celowe wymazanie, cenzurę lub wręcz otwartą walkę sił dominujących nad dyskursem z tymi, którzy prawdę próbują uwolnić, aby dotarła do świadomości obywateli. 

Myślę, że kiedyś w Chojnicach takim tematem tabu były czarne plamy historii w sensie lokalnym dotyczące na przykład Kosznajderii, mordów dokonanych przez Sowietów, korzeni i legitymacji chojnickiej władzy. O tej ostatniej kwestii chciałbym napisać nieco więcej. Jakie są korzenie lokalnych elit politycznych i gospodarczych w Chojnicach? Czy ktoś pochylił się nad tym zagadnieniem w ujęciu naukowym - otóż nie. Jest to wiedza niezwykle istotna, szczególnie w aspekcie rozpatrywania tak ważnej kategorii jaką jest tożsamość wspólnotowa i jednostkowa. Kto i jak doszedł do władzy w Chojnicach? Kto i jak doszedł do pokaźnych majątków w Chojnicach? Jak zazębiają się wpływy polityczne z wpływami gospodarczymi w Chojnicach od 1945 r. ? Nie znam na razie pytań na te odpowiedzi, przynajmniej nie mam podstaw do upubliczniania tych odpowiedzi, które już posiadam. Niemniej jest to nurtujące mnie pytanie - czy fakt całkowitej zmiany struktury elit politycznych i gospodarczych w Chojnicach po 1945 r. został jedynie zapomniany czy przemilczany, a może celowo zatuszowany? Faktem bowiem jest, że w ciągu dwóch tygodni w 1945 r. komuniści polscy pod osłoną NKWD i Armii Czerwonej całkowicie zmienili strukturę społeczną naszego powiatu?

poniedziałek, 18 września 2017

Promocja chojnickiego czerwca

Zapraszam na promocję książki Chojnicki czerwiec '89, która odbędzie się w najbliższą środę 20 września o godz. 17.00 we Wszechnicy Chojnickiej (Czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej, ul. Wysoka 3). 

Książkę wydało Stowarzyszenie Arcana Historii jako e-book w czerwcu bieżącego roku, a we wrześniu wydaliśmy druk książki. 

Serdecznie zapraszam i do zobaczenia w środę!

Starosta odpowiada po nawałnicy

Jak zapowiedziałem, wysłałem zapytanie o okoliczności związane z przebiegiem informacji w chojnickim starostwie w związku z nawałnicą, która przeszła przez powiat chojnicki.  Pozostawiam uzyskane fakty do oceny mieszkańców powiatu. 

Starosta odpowiedział na moje zapytanie, pełną odpowiedź przedstawiam poniżej i na razie pozostawiam bez odpowiedzi:













niedziela, 17 września 2017

Wokół obwodnicy zachodniej 2

Jak mnie oświeciła redaktorka chojnice24.pl, z planowanej obwodnicy zachodniej nie ma być ani zjazdów, ani wjazdów na przyległe osiedla. Stąd rewiduje moje myśli z postu Wokół obwodnicy zachodniej, który zamieściłem wcześniej i zapytuję władze miejskie - po co komu pod płotami i oknami taka eksterytorialna droga przez osiedla? 

Jestem przy takim scenariuszu za maksymalnym odsunięciem tej obwodnicy od osiedli, chyba, że zmieni ona swój charakter o tyle, że będą z niej swobodne zjazdy i wjazdy na osiedla, co może ułatwić mieszkańcom komunikację po mieście. 

sobota, 16 września 2017

Chojnice bez Wielkiego Polaka

Nie muszę chyba nikomu przypominać kim był Roman Dmowski, współtwórca odrodzonej Polski. Tym bardziej dziwi mnie to, że w Chojnicach dotąd nie ma ulicy Romana Dmowskiego. Oczekuję, że w końcu Miasto zamiast tworzyć pewne uniki przed rzeczywistą dekomunizacją ulic, jak to ma miejsce na moim osiedlu, gdzie zamiast ulicy Jedności Robotniczej mamy ulicę Jedności uchwałą Rady Miejskiej, sięgnie Rada Miejska do bogatej historii państwa i narodu polskiego i wybierze na patronów ulic osoby rzeczywiście wybitne i godne miejsca w pamięci chojniczan. 

Postuluję więc do władz miejskich, aby Roman Dmowski w krótkim czasie stał się patronem jednej z ulic w Chojnicach. Nadto ten Wielki Polak, winien mieć też swój plac lub skwer w centrum Chojnic. Może dla niektórych nazewnictwo to mrzonki i słyszę, jak to dziś mało znaczy, jak co się nazywa, ale skoro to tak podobno mało istotne, to zamiast kolejnych od-roślinnych ulic proponuję w końcu uhonorować postać rzeczywiście wielkiego formatu, osobę, która w Paryżu i Waszyngtonie walczyła słowem i argumentacją nie tylko za powstaniem niepodległej Polski, ale i za włączeniem Pomorza Gdańskiego, w tym i Chojnic, do Polski. 

środa, 13 września 2017

Wokół obwodnicy zachodniej

Jeśli wszyscy będziemy się koncentrowali na swoich partykularnych interesach to w mieście nic nie powstanie. Każdemu będzie coś przeszkadzać - boisko, plac, parking, market, itd. Świat wokół nas nie jest statyczny a jego immanentną cechą jest zmiana. Dlatego kiedy obserwuje wzburzenie mieszkańców, którzy protestują wobec zbyt bliskiego od ich domostw przebiegu planowanej obwodnicy zachodniej, to zastanawiam się dlaczego czasami chcemy być bardziej uprzywilejowani od innych? Gdybym był burmistrzem Chojnic, a mieszkańcy nie chcieliby przebiegu takiej obwodnicy koło swoich domostw (pomimo, że ta obwodnica będzie w interesie większej części mieszkańców, aniżeli liczba tych, którzy sąsiadować będą z planowaną obwodnicą), to przychyliłbym się do stanowiska takich mieszkańców aby oddalić od nich obwodnicę pod jednym warunkiem - że porzucą ruch swoimi samochodami osobowymi na terenie miasta i przerzucą się na rowery i komunikację miejską. Skoro chcą komfortu i spokoju, braku spalin i aut koło swoich domostw, to możemy zaczynajmy takie żądania od stawiania swoją postawą wzoru i drogowskazu dla wszystkich? 

Dylematy moralne - bo tak trzeba je nazwać związane z inwestycjami publicznymi nie mogą być rozwiązywane przez pryzmat interesów mniejszości zainteresowanej komfortem swojego życia. Czasami musimy wyjść ze schematu myślenia jedynie kategoriami interesów własnych - partykularnych, aby zrozumieć, że Miasto to wspólnota. Dobro wspólne, to nie dobro kończące się na tej czy innej działce. Jeśli nie będziemy zdolni do ustępstw, to wywołamy konflikty i zmarnujemy energię, której Chojnice i chojniczanie potrzebują dla wypracowania dróg rozwoju w bardzo dynamicznie zmieniającym się świecie. Jeśli nie będziemy zdolni zgodnie przeprowadzać inwestycji na terenie Miasta, to tracimy czas w którym inni inwestują i rozwijają się. Za chwilę znajdziemy sie w sytuacji takich miast "upadających" jak Grudziądz, Słupsk, albo małe i średnie miasta Pomorza o których zapomnieli już nawet "wszyscy święci". 

Jeśli ktoś wybudował sobie dom na Osiedlu X i nie chce obwodnicy, ale jak dojeżdża do Miasta do pracy to narzeka na korki i chciałby z jednej strony zachować i ciszę wokół domu i zlikwidować korki - to gratuluję bezmyślności. Proponuję też rozwiązanie - koniec z autami, przesiądźmy się na rowery i autobusy (którymi przejazdy w mieście powinny być darmowe). Przestańmy budować parkinigi w mieście, zacznijmy się ruszać i ograniczać wydzielanie spalin. Taka postawa wyjdzie wszystkim na zdrowie!

wtorek, 12 września 2017

Wynik indolencji?

Ekstremalne warunki pogodowe zostały wymienione jako zagrożenie bezpieczeństwa w ujęciu globalnym na pierwszym miejscu przez prestiżową grupę ok. 750 specjalistów i naukowców skupionych w ramach World Economic Forum w raporcie pod nazwą: The Global Risks Report 2017 przy współpracy z Uniwersytetami z Singapuru, Cambridge i University of Pennsylvania. 

Dokument ten został upubliczniony w styczniu bieżącego roku. Na drugim miejscu zagrożeń wskazano migracje. W podobnym tonie do raportu WEF utrzymana jest książka Naomi Klein To zmienia wszystko, której lekturę polecam lokalnym samorządowcom i przedsiębiorcom. Klimat zmienia się pod wpływem ludzkiej działalności i ciężko podważyć to stanowisko. Niszczymy w imię interesów gospodarczych i nienasyconego apetytu na zyski grup posiadających kolejne obszary ziemi i ekosystemy. Oczywistym staje się, że jeśli człowiek nie zyska zdolności pozyskiwania energii w inny sposób niż poprzez wydobycie ropy, to czekają nas jeszcze potężniejsze kataklizmy. Do tego dochodzą następstwa katastrof ekologicznych i klęsk żywiołowych - wzrastające rozwarstwienie i nierówności społeczne, wykluczenie kolejnych grup społecznych z życia publicznego, degradacja kapitału społecznego społeczności dotkniętych nieszczęściami spowodowanymi zmianami klimatu. 

Nie zaliczam się ani do alarmistów, ani do negacjonistów zmian klimatycznych, ale bacznie obserwuję informacje o zachodzących przemianach związanych z naszym środowiskiem. Brak Centrum Zarządzania Kryzysowego w powiecie uważam za poważne zaniedbanie - to właśnie taka instytucja powinna zbierać i przetwarzać informacje i wiedzę, choćby tak podstawową - jak ta którą teraz przedstawiłem za WEF. Być może świadomość tego, że wskazuje się ekstremalne warunki pogodowe i idące za tym zagrożenia za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa byłaby zbawienna dla lokalnej wspólnoty w obliczu zetknięcia się z potężnym kataklizmem, który dotknął też ziemię chojnicką. Burmistrzowi Miasta zaproponowałem jakiś czas temu powołanie Ośrodka Badań nad Chojnicami -w jego obszarze znajdowałoby się także rozpoznanie możliwych zagrożeń bezpieczeństwa mieszkańców w różnych aspektach: społecznym, ekonomicznym, politycznym.

Polecam lekturę raportu o zagrożeniach globalnych na 2017 r. w całości: http://www3.weforum.org/docs/GRR17_Report_web.pdf