poniedziałek, 11 grudnia 2017

Wydano ostrzeżenie

Marcin Łęgowski, radny, który powraca niczym bumerang do Rady Miejskiej udzielając wywiadu Radio Weekend, stwierdził, że cieszy się z ostrzeżenia, które dostały osoby siejące dyskusję. Spektakularny jest to znak zachęty dla wszystkich milczków i klakierów władzy, siedźcie cicho, bo będzie ostrzeżenie, a jak nie ostrzeżenie - to później co? 

Według radnego Łęgowskiego "normalni ludzie nie dają na to przyzwolenia" - czyli normalni, to ci ludzie w odczuciu Łęgowskiego, którzy siedzą cicho w domu, biernie i karnie słuchają komunikatów władzy i podążają za jej wskazaniami. 

Poza tym radny czytający prawdopodobnie z kartki swój komentarz dla lokalnej rozgłośni, mógł dać komuś ten ośmieszający go tekst do konsultacji, bo w całym swym wydźwięku brzmi on złowieszczo i zwyczajnie idiotycznie. 

Pamiętajcie chojniczanie - wydano już dla was ostrzeżenie, jednomyślność albo...ostrzeżenie! Poziom przerażający i bliższy zabitej dechami dziurze, aniżeli 40 tys. miastu o jakichś aspiracjach.

WeekendFM:https://www.weekendfm.pl/?n=68977&chojnice_-komentarz_zwyciezcy_wyborow_uzupelniajacych_w_chojnicach

niedziela, 10 grudnia 2017

Po wyborach: komentarz


Wieczór wyborczy w mini skali za nami. Czas na poważne podsumowanie.

Wyniki wyborów uzupełniających 10 grudnia 2017 r. do Rady Miejskiej w Chojnicach: 106 oddanych głosów, 105 ważnych. 50 głosów na Marcina Łęgowskiego z KWW Arseniusza Finstera; 40 głosów na Kornelię Żywicką z PChS, 15 głosów na mnie z KWW Marcina Wałdocha. 

Co myślę o tych wyborach i ich wynikach?

Po pierwsze przerażająco niska frekwencja, liczyłem na 15%, a nawet tyle nie osiągnęliśmy i to jest porażka wszystkich trzech komitetów wyborczych. Frekwencja na poziomie 10% to obraz upadku kultury politycznej w naszym mieście. 

Po drugie otrzymałem 14,3 % głosów, z jednej strony można powiedzieć porażka, i tak jest to wyborcza przegrana, ale z drugiej strony tylko ja byłem w pełni niezależnym kandydatem, który założył swój, po raz pierwszy, komitet wyborczy.

Po trzecie, siły opozycji otrzymały łącznie 52,4% głosów, co jest dla mnie zadowalającym wynikiem. Wskazać przecież trzeba, że założyłem PChS lata temu, a do tego teraz powołałem własny komitet wyborczy i choć podzieleni, to stanowimy większą siłę niż Arseniusz Finster.

Po czwarte, były to chyba najdroższe wybory w historii Chojnic. Pomimo tego, że każdy komitet mógł wydać tylko do 1 tys. złotych na kampanię, jasnym dla mnie jest, że wyłożenie ok. 3 tys. za 105 głosów, to niespotykana dotąd skala nakładów. Zwykle w wyborach samorządowych "płaci" się za głos ok. 3-5 zł, a tym razem jest to 10x wyższa kwota!!! 

Po piąte, głosy tych 15 osób, które oddały na mnie głos, nie będą zmarnowane. Jako jedyny kandydat stworzyłem program wyborczy.  Niestety, w okręgu znalazło się tylko 15 racjonalnych i świadomych wyborców. Wiadomo, że Marcin Łęgowski będzie mechanicznie, nadal, podnosił rękę na wskazanie Burmistrza w sposób zupełnie bezrefleksyjny, a Kornelia Żywicka nie miała żadnego programu, poza tym, że wypisała cele PChS, które słowo w słowo są mojego autorstwa, a gdyby weszła do rady to byłaby posłuszna innemu autokracie - Mariuszowi Brunce, bo niestety sama ma niewiele do powiedzenia na temat spraw społecznych i publicznych. 

Właśnie - Brunka. Mariusz Brunka nie dość, że w kampanii wyborczej nie wykazywał się nigdy błyskotliwością i sam zepsuł swoją własną kampanię w 2014 r., kiedy go silnie wspierałem, to jeszcze obecnie prowadzi wobec mnie szeroką kampanię negatywną wraz ze swoim Kamilkiem. Obaj, choć nic w Chojnicach nie wytworzyli, co miałoby pozytywny i masowy oddźwięk, to obarczają mnie winą za własną porażkę i przegraną Kornelii Żywickiej. Panowie i Panie - za swoje wyniki wińcie siebie. Natomiast chciałbym wskazać, że wiele osób informowało mnie o niestosownych i bardzo niemerytorycznych uwagach Brunki na mój temat w czasie kampanii wyborczej. Ten podstarzały kawaler, będący fanem kotów i odgrywający w Radzie Miejskiej przez przynajmniej dwa lata rolę Stańczyka nadwornego znalazł sobie ostatnio upodobanie w atakowaniu mnie. Być może jest to wynik frustracji w związku z tym, że w Radzie Miejskiej jest typowym przedstawicielem bezradnego radnego, który poza próbami wkładania kija w szprychy i rzucaniem piaskiem po oczach nie potrafił jak dotąd wykreować żadnego projektu, który zostałby przez Radę Miejską przegłosowany. Język zaś którym się posługuje Brunka, to taki żargon typowo uliczny, pełny pogardy, i myślę, że po najbliższych wyborach jedynie na ulicy Brunka będzie mógł się dzielić swoimi niewybrednymi uwagami i spostrzeżeniami. Człowieka bowiem o takiej kulturze nikt nie powinien już traktować poważnie. Panowie Brunka i Kaczmarek w tej kampanii zajęli się przede wszystkim sprawami osobistymi i obyczajowymi, liczeniem kandydatom dzieci i określaniem różnych preferencji i umięjetności. W zapale swojego przemysłu pogardy jaki uruchomili nie mieli jak dotąd czasu na stworzenie żadnego programu dla Chojnic. Natomiast mieli czas, jak Kaczmarek na wysyłanie mi niewybrednych insynuacji w prywatnych wiadomościach, jakieś zniuansowane zastraszanie mnie. Do tego znaleźli też czas na, jak zawsze, bezsensowne batalie sądowe z Arseniuszem Finsterem, które tylko zniechęciły wyborców do udziału w głosowaniu. Z przykrością muszę przyznać, że wyższą kulturą wykazali się nawet przeciwnicy z KWW Arseniusza Finstera. Niestety nienawiść Brunki i Kaczmarka do mnie zeszła na jakiś nihilistyczny poziom i myślę, że wiele osób to obserwuje z pogardą i niedowierzaniem. Powiem wprost i po chłopsku - tym facetom po prostu odbiło. Przejawianie przez te dwie postaci chęci monopolizacji sceny politycznej, uzurpowania sobie prawa do bycia jedyną opozycją w mieście i łaszenie się na władzę bez programu, to elementy postawy, które na pewno zostały krytycznie ocenione przez wyborców. Wyborcy powinni mieć jak największy wybór ugrupowań, programów, itd. Niestety PChS tego nie rozumie i staje się organizacją faszyzującą sferę publiczną, co jest równie groźne jak zjawiska, które sami krytykują i które wiążą z ekipą władzy Arseniusza Finstera. Mam coraz bardziej wrażenie, że gdyby Ci ludzie z PChS kiedykolwiek wygrali wybory, to można będzie jasno powiedzieć, odnosząc to do społecznośći lokalnej, że: "zamienił stryjek, motykę na kijek". Dlatego dla mnie przeciwnikami na scenie publicznej są zarówno PChS, jak i Arseniusz Finster, ale z Burmistrzem okazuje się, można konstruktywnie rozmawiać, z PChSem nie ma o czym, tam jest tylko język pogardy. 

Dziękuję też za poparcie ChRS i PiS. Ciężko zmierzyć jakie miało ono przełożenie w tym okręgu, czy było wartością dodaną czy też, nie, ale nie wypierałem się tego, że jestem z PiS i że uzyskałem poparcie kolegów z ChRS, choć założyłem swój własny komitet. Ta kampania to poważne doświadczenie i sygnał przed przyszłymi wyborami. Z ok. 15% poparciem można uzyskać kilka mandatów w Radzie Miejskiej w ordynacji proporcjonalnej. W końcu Chojnice będą na drodze do tego, aby stać się Perłą Pomorza.

Szczególnie zaś dziękuję za pomoc i udział w pracach komitetu wyborczego: Zbigniewowi, Tomkowi, Krzysztofowi oraz Ani i Łukaszowi. 

Pierwszą sprawą jaką będę próbował poruszyć w kontekście Osiedla Hallera będzie budowa parkingu o kilku poziomach, tak aby w końcu udało się rozwiązać palący dla osiedla problem. 

piątek, 8 grudnia 2017

O kampanii wyborczej

Dziś dobiega końca kampania wyborcza w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Chojnicach.

Tytułem jej podsumowania, chciałbym się podzielić kilkoma refleksjami. Zaskoczył mnie brak informacji o wyborach na nowej stronie Urzędu Miejskiego w Chojnicach - żadnej zachęty dla obywateli? Pozytywnie zaś jestem nastawiony działaniami w czasie kampanii ze strony wszystkich komitetów wyborczych. Uważam, że wspólnie zrobiliśmy wszystko co było możliwe, aby do urny poszło jak najwięcej wyborców z okręgu. Niestety obawiam się, że frekwencja nie przekroczy 15%, ale mogę się mylić. Z pewnością nie przekroczy 30%, ale jeśli wyjdzie ponad 20%, to i tak będzie trzeba uznać za duży sukces i wynik pracy komitetów wyborczych. 

Moim przeciwnikom - kontrkandydatom, życzę powodzenia, a wyborcom życzę, żeby 10 grudnia wygrał najlepszy program dla Chojnic! 

Zero ofiar

Czasami naprawdę nie warto tracić czasu i energii na wyważanie otwartych drzwi. Mam na myśli chojnickie problemy z bezpieczeństwem pieszych w ruchu drogowym - czyli ofiarami na przejściach i potrąceniami pieszych.

W Jaworznie, mieście dwukrotnie większym od Chojnic, wdrożono wiele rozwiązań infrastrukturalnych, które zredukowały liczbę ofiar do zera. Proponuję więc, abyśmy z rozwiązań jaworznickich skorzystali. Na artykuł o sprawie natknąłem się przypadkowo u kolegi Krystiana na Facebooku :) 

Polecam lekturze, bo doświadczenia jaworznickie wskazują jasno, możemy dzięki racjonalnemu podejściu ocalić życia wielu ludzi w mieście. Skorzystajmy więc z rozwiązań jaworznickich: http://www.brd24.pl/infrastruktura/jaworzno-czyli-najbezpieczniejsze-miasto-polsce-liczbe-smiertelnych-wypadkow-zredukowali-zera/

środa, 6 grudnia 2017

Mój spot wyborczy

Zapraszam do obejrzenia mojego, oficjalnego, spotu wyborczego:

W obiektywie chojnice.tv

Krótkie podsumowanie, swoista kompilacja, niektórych działań, które podejmowałem w sferze społecznej w ostatnich latach: Kandydat na radnego w wyborach uzpełniających do RM Chojnic ogłoszonych na 10 grudnia 2017 (niedziela), w okręgu obejmującym część os. Hallera, której mieszkańcy głosują w SP8 (b.Gimnazjum nr 1), nie raz z racji swej działalności publicznej znalazł się w oku kamery Chojnice TV. Podajemy fragmenty niektórych materiałów z jego udziałem. Poprowadził w dniu 1.05.2014 na Starym Rynku debatę kandydatów do Parlamentu Europejskiego; przedstawił swą książkę "Chojnicki Czerwiec 89" w Czytelni MBP (20.09.2017); zaprosił i zorganizował, jako społeczny asystent, spotkanie poseł Doroty Arciszewskiej - Mielewczyk z mieszkańcami Chojnic (16.02.2017); w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych (31.08.2015) promował swą kolejną książkę "O chojnickim karnawale Solidarności"; jako przedstawiciel Wojewody Pomorskiego w Radzie Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach aktywnie bierze udział w posiedzeniach (27.09.2017); przetłumaczył z j.angielskiego książkę o morderstwie na Ernście Winterze. Artykuł sponsorowany. Opłacony przez Komitet Wyborczy Wyborców Marcina Wałdocha. Realizacja w dniu 6.12.2017.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Nie będzie gminy Rytel

Naprawdę zaskakuje mnie ludzka próżność, ambicje i aspiracje. Jak ogłosił sołtys Rytla, na fali nawałnicy jest potrzeba powołania nowej gminy wiejskiej - gminy Rytel. 

Sołtys zapragnął stanąć na czele gminy wiejskiej Rytel. Jest to o tyle śmieszne, o ile i nierealne. I zapowiadam, że jako mieszkaniec powiatu chojnickiego nie godzę się na takie "szatkowanie" powiatu i szastanie publicznymi pieniędzmi. Bo kto niby utrzyma Panu sołtysowi to jego nowe wójtostwo? Pozostałe gminy powiatu? Ile mieszkańców ma sołectwo Rytel i kilka okolicznych wsi? 3-4 tysiące? I jaki jest tam przemysł? Jakie zakłady? Jakie bezrobocie, dochody? Co ma tworzyć budżet mieszkańców tej gminy? Jak nowa instytucja ma się tworzyć na terenie tego kataklizmu, który przeszedł przez Rytel i okolice? To jest jak mówienie o paradzie zwycięstwa na zgliszczach własnej stolicy, to jak powoływanie nowego państwa na pustyni. Kompletny bezsens, chyba tylko służący jakiejś, kolejnej, ekipie kolesi, która chce się ugrzać przy publicznych środkach. Czy sołtys nie jest zadowolony ze stopy życia emeryta wojskowego? Będę ostro protestował, wszelkimi możliwymi kanałami, przed tak bezmyślnymi i szkodliwymi inicjatywami. Cała ta sprawa to też ciąg dalszy bicia w rząd PiS (Zjednoczonej Prawicy), co z chęcią podejmują media TVN24, i tym podobne. 

Dlaczego sołtys chce powołać tylko gminę? Może lepiej od razu powiat albo województwo rytelskie? W powiecie sołtys mógłby na przykład zorganizować wreszcie autonomiczne Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Poważnie zaś, rzecz ujmując - jedyna możliwa reforma, która miałaby podstawy racjonalne, a nie ambicjonalne i emocjonalne, to taka, która podzieliłaby miejsko-wiejską gminę Czersk liczącą ponad 21 tys. mieszkańców na dwa podmioty, tj. na gminę miejską Czersk i na gminę wiejską Czersk, ale i tak żaden z tych podmiotów nie miałby swej siedziby w Rytlu. Natomiast podział ten mógłby być niezwykle korzystny dla organizacji prac nad doprowadzeniem do ładu tych terenów wiejskich po przejściu nawałnicy i jest to jedyne sensowne rozwiązanie. 

Sołtys, to niestety, kolejna osoba, która na fali wody sodowej odleciał wraz z bąbelkami wysoko w stratosferę osobistych marzeń i ambicji. Halo, tutaj Ziemia! 

piątek, 1 grudnia 2017

Świadomość ograniczeń "kampanijnych"

Trochę o kuchni wyborczej. W wyborach uzupełniających rozpisanych na 10 grudnia 2017 r. każdy komitet wyborczy, czy to Finstera czy to PChS, czy mój, mogą wydać na kampanię maksymalnie 1 tys. złotych. Taką też sumę można przyjąć maksymalnie na kampanię wyborczą od osób fizycznych. Chciałbym abyście Państwo mieli tego świadomość, bo kiedy czytam, że ulotki Łęgowskiego trafiły nie tylko na Młodzieżową, a na teren całego Miasta, to kalkuluję, że było to kilka lub nawet piętnaście tysięcy ulotek plis koszt dystrybucji. Takie działanie w cenie rynkowej to ok. 1, 5 tys. złotych.  Kiedy widzę film promocyjny kandydata KWW Arseniusza Finstera - Burmistrz zamieścił go u siebie na blogu, to pytam ludzi z branży filmowej i IT, ile za coś takiego się płaci mówią min. 2 tys. netto. Dlatego proszę Was chojniczanie obserwujcie tę kampanię wyborczą ona jest bardzo ważna dla przyszłość Miasta. Ja wiem, że w polskich warunkach można zrobić kampanię za 1 tys. wydając faktycznie 5 tys., ale czy to byłoby uczciwie? Czy to uczciwa konkurencja? Czy to sprzyja demokracji? Nie! 

Kampanię prowadzę uczciwie i rzetelnie mój komitet wyda tyle pieniędzy ile zebrał,  wiec ok. 1 tys. złotych. Nie oferujemy "rabatów" po okazaniu mojej ulotki wyborczej, jedyne co zaoferowałem to uczciwy program dla Chojnic. Publicznie dziękuję za wsparcie różnym osobom indywidualnym juz dziś. 

Pamiętajmy jeśli ktoś będzie prowadził samą kampanię nieuczciwie, to nie spodziewajmy się później uczciwej i prospołecznej postawy w Radzie Miejskiej.

środa, 29 listopada 2017

Postulaty wyborcze

Zapraszam do zapoznania się z moimi postulatami wyborczymi w kampanii wyborczej do Rady Miejskiej. Wybory odbędą się 10 grudnia 2017 r. Okręg głosowania zaznaczony jest na ulotce poprzez wskazanie ulic wchodzących w skład okręgu.





wtorek, 28 listopada 2017

Wyborczy folklor

Nie myślałem, że przyjdzie mi reklamować mojego kontrkandydata w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Chojnicach, ale musicie to Państwo zobaczyć. Ulotka wyborcza KWW Arseniusza Finstera z reklamami komercyjnymi. Czy to folklor, czy raczej łamanie prawa wyborczego? Wkrótce poznamy odpowiedź na to pytanie. W mojej ocenie jest to poważne naruszenie obowiązującego prawa wyborczego i przyjętych konwencji związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej. W mojej opinii ta ulotka może dyskwalifikować Marcina Łęgowskiego ze startu wyborczego, a i chyba KWW Arseniusza Finstera nie uniknie w związku z tym odpowiedzialności, tak uważam. Jak będzie? Zobaczymy.

Nie można akceptować takich ulotek. Czy za głosowanie na Pana Łęgowskiego Buchta przyznaje 10% rabatu? Czy ta "ulotka wyborcza" jest darmowym biletem wstępu na koncert zespołu Pectus w Hali prowadzonej przez Centrum Park Sp.z o.o. - której pracownikiem (ratownik na basenie) jest Pan Marcin Łęgowski? Kto płacił za te ulotki? KWW Arseniusza Finstera??? Jeśli tak, to nie miał prawa użyć środków na reklamę wskazanych przedsiębiorców. 







Ulotka wyborcza Marcina Łęgowskiego z KWW Arseniusza Finstera, kandydata tego komitetu w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Chonicach w dniu 10 grudnia 2017 r. 
Aktualizacja: Komisarz wyborczy w Słupsku uznał, że ulotki kandydata Marcina Łęgowskiego nie naruszają prawa wyborczego. W mojej opinii jest inaczej, bo jeszcze nigdy nie widziałem ulotek wyborczych z rabatami, i nikt mi nie wmówi, że komitet wyborczy gdziekolwiek na świecie płaci reklamodawcy, a nie reklamobiorcy. Interpretacja PKW jest nie do przyjęcia, ale cóż niewiele można już zrobić.  Myślę, że takie ulotki są śmieszne i pogłębiają dalszy upadek kultury politycznej w Chojnicach. Niestety.

niedziela, 26 listopada 2017

Chojnice na liście Pomników Historii?

Prestiżowa lista Pomników Historii, związana nierozłącznie z ochroną dziedzictwa jest listą otwartą. Chciałbym, żeby chojnicka strefa staromiejska trafiła na listę Pomników Historii, lub aby na tej liście znalazły się wybrane obiekty z Chojnic - tj. chojnicka bazylika, ratusz, kościół gimnazjalny oraz Brama Człuchowska. Uważam, że są to obiekty o wysokiej wartości historycznej, ale lepiej byłoby dla całego Miasta Chojnice, aby na listę wpisano strefę staromiejską, którą zachowała swój dawny układ urbanistyczny. Obecnie na liście Pomników Historii są 83 obiekty. W tym Chełmno, zamek w Malborku i trzy obiekty z Gdańśka (w tym cały obszar miasta w granicach do XVII w. oraz opactwo oliwskie). Chojnice posiadają Stare Miasto, które jest jednym z lepiej zachowanych przestrzeni miejskich z okresu średniowiecza i późniejszego czasu, stąd należy o tę przestrzeń szczególnie dbać i ją promować. 

Mam nadzieję, że uda się wszcząć procedurę, dzięki której Stare Miasto zostanie wpisane na listę Pomników Historii.

Dodam, że trwa inicjatywa 100 Pomników Historii na 100 lecie niepodległości - prowadzona przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydenta RP. Świetnie byłoby uczcić 100 rocznicę odzyskania niepodległości wpisaniem chojnickiego Starego Miasta na listę Pomników Historii!


Na Wikipedii znajdziecie listę Pomników Historii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_historii#Lista_pomnik.C3.B3w_historii

Chojnice muszą się znaleźć na tej prestiżowej liście! 

Konkurs? Jaki konkurs?

Czytam i oczy przecieram ze zdziwienia. Szpital Specjalistyczny ogłasza konkurs ofert o udzielenie zamówienia na świadczenie zdrowotne. W zasadzie możemy podsumować ten konkurs tak: jest to konkurs o świadczenie na usługi w zakresie ratownictwa medycznego. 

W tym niby nie ma nic dziwnego, ale w mojej ocenie jest to konkurs skrojony na miarę. Na miarę dotychczasowego "dostawcy" usług. Nie jest przecież tajemnicą, że Szpital Specjalistyczny posiada swoje własne ambulanse, dlaczego więc decyduje się zlecać od lat jednej i tej samej firmie wykonanie usług ratownictwa medycznego na sprzęcie szpitala, tego pojąć nie mogę! 

Do tego kiedy widzę treść konkursu, i jego wskazań co do zasięgu terytorialnego nie mam wątpliwości, kto ten konkurs wygra. 

W mojej ocenie, szpital mógłby oszczędzić, a z drugiej strony zapewnić pracę ratownikom na lepszych warunkach niż obecnie, gdyby dyrekcja nie bawiła się w iluzję rozpisywania konkursów w których zwycięzca jest i tak znany przed rozpisaniem konkursu. Nie twórzmy iluzji! 

Treść konkursu: http://www.szpital.chojnice.pl/index.php?p=new&idg=mg,1,28&id=392

Klaka

Bicie braw za pieniądze - chętnych zawsze znajdzie się wielu, a siła dźwięku będzie zależna jedynie od ciężaru mieszka. 

Tak też i nasz Burmistrz dał przyzwolenie, aby mu "poklaskano" za publiczne pieniądze. Przecież ostatnio Burmistrz otrzymał "laur" od firmy, która w skrócie nazwy ma akronim: IBM - tutaj można by polemizować, czy firma ta nie narusza w ten sposób praw do marki innej znanej w świecie firmy? Bo IBM z Sosnowca, to nie International Business Machines Corporation z USA, ale Instytut Badań Marki z Sosnowca. Urząd Miejski w Chojnicach zapłacił 550 złotych za laur zaufania społecznego wystawiony przez IBM, ale ten z IBM z Sosnowca. 

Nie trzeba być geniuszem, żeby zaistniałą sytuację ocenić negatywnie. Taki laur nic nie znaczy w oczach opinii publicznej, nawet jeśli władza chciałby mu nadać jakieś znaczenie. Firma zaś, dzięki naiwności chojnickiej władzy i być może jakiejś nieokiełznanej nadal chęci przypisywania sobie pewnych atrybutów, zrealizowała po prostu swój plan sprzedażowy w danym miesiącu. Domyślam się, że wygląda to tak, że dany przedstawiciel tej firmy musi sprzedać powiedzmy min. 50 takich certyfikatów miesięcznie, a samorządowcy łasi na pochwały bezmyślnie płacą...Według chyba tego wspaniałego powiedzenia: "Przyjdzie głupi i kupi". 

Szkoda tych 550 zł, za takie pieniądze można komuś pomóc przeżyć miesiąc, albo poratować kogoś opałem na zimę. Miasto wybrało natomiast świstek nic nie znaczącego dla obywateli certyfikatu. Panie Burmistrzu - nie idźcie tą drogą. To jeszcze gorsze niż wystawianie Marcina Łęgowskiego do Rady Miejskiej, do mandatu, który mu wygasił wojewoda i sądy. 

Żałuję, że Burmistrz nadal popełnia takie podstawowe błędy. Gdyby Urząd Miejski zechciał, to ja też mogę założyć firmę, stworzę ciekawszy certyfikat i nawet go uzasadnię, ale zrobię to jedynie za 550 tys. złotych ;) I gwarantuję, że o takim certyfikacie napiszą media w całej Polsce, a nie tam tylko takie internetowe wydanie...Chojnice24.pl...

piątek, 17 listopada 2017

Zamiast merytoryki

Łapię się za głowę, jak widzę komentarze ludzi z PChSu. Brunka zasugerował na FB, że w wyborach startuje dwóch Marcinów Finstera, Kaczmarek to podtrzymuje, a Marzenna Osowicka udziela mi publicznie rad, jak postępować politycznie. Do wyborów mamy jeszcze 3 tygodnie, ale PChS postanowił zapobiegawczo uderzyć w przeciwników. Jak wiadomo Arseniusz Finster nie musi przepraszać za nic Kornelii Żywickiej. Kolejny raz mamy dowód na to, że sądzenie się w czasie kampanii wyborczej nie ma większego sensu. Jest to strata sił, czasu i tworzenie nowych płaszczyzn konfliktu z czego nic nie wynika dla społeczności lokalnej. We mnie w 2014 r. też Burmistrz poważnie uderzył swoimi słowami i miałem podstawy do wniesienia pozwu w trybie wyborczym, ale tego nie zrobiłem, bo uzysk byłby marny. Podobnie i teraz choć już byłem bliski złożenia jednego pozwu, to nie złożyłem go, bo byłoby to zwyczajne "kopanie się z koniem". Uważam, że wszelkie pozwy w kampanii działając na rzecz urzędujących, opozycja zawsze wychodzi jak ten ostatni pieniacz w takiej sytuacji, poza tym naraża się na ewentualne manipulacje w przekazie medialnym i nabijanie punktów Burmistrzowi. 

Komentarz Marzenny Osowickiej skierowany do mnie z www.chojnice24.pl zamieszczam w całości, bo jest obrazem jakiegoś zupełnego niezrozumienia, chyba nie tylko moich postaw, ale i własnych:

 Marzenna Osowicka
Marcin, zastanów się, co robisz. Trochę jest mi Ciebie żal. Tylko dlatego, że nie czujesz, jak jesteś rozgrywany przez Burmistrza. Jego rekomendacje dla Ciebie w Chojniczaninie, to - moim zdaniem –gwóźdź do Twojej trumny wyborczej. O ile byłeś niezależnym, nieskalanym współpracą z ratuszem, szczycącym się niepobieraniem środków finansowych z miasta, to teraz jawisz się jako ktoś, kto idzie na lep obietnic finsterowych. Po co Ci to???
16 Listopada 2017, godzina 23:38

środa, 15 listopada 2017

Brudna kampania - Czyste ręce!

Coraz więcej przekonuje mnie o tym, że co niektórzy nastawiają się na brudną kampanię. Jestem notorycznie oczerniany i pomawiany o to, że "startuję od Finstera". Chciałbym uzmysłowić, tym "politycznym chłopcom z mlekiem pod nosem", że kiedy oni nie wiedzieli, gdzie leżą Chojnice i co to jest polityka w Chojnicach, to ja prowadziłem już ostre boje z Burmistrzem i jego ekipą. Niestety, ale po raz setny muszę przypomnieć - panowie, przecież to ja Was stworzyłem. Dziś patrzę na ten twór z coraz większym przerażeniem każdego dnia. Niczym hydra, to co stworzyłem, naśladuje ruchy dotychczasowego układu - co mnie umacnia w przekonaniu, że jest to lustrzane odbicie chojnickiej władzy i nie można było zrobić nic lepszego jak "zamknąć" te osoby pod "jedną banderą". 

Proszę sobie wyobrazić, że niektórzy z tych ludzi do mnie przysyłają nawet anonimowe, a co śmielsi i bardziej chamscy w postawach, nawet i prywatne wiadomości pod którymi się podpisują, którą są mieszanką jakichś wyrzutów, oskarżeń i majaków. Jeśli ktoś będzie powtarzał w sferze publicznej, że Marcin Wałdoch "jest od Finstera", to znaczy - CZUB. Mógłbym wobec takich osób czym prędzej wytaczać działa sądowe i pozywać, ku ich uciesze, przed Sąd, ale co bym zyskał? Kilka mechanicznych słów sprostowania w prasie, wydrukowanych niczym przybicie pieczęci na legitymacji? Zyskałbym czysty formalizm, nic nie znaczący w oczach ludzi i nie wpływający na rzeczywiste relacje? 

Są i wśród tych naprawdę niegodnych postaw i takie, gdzie ludzie ci nazywają mnie "spin doktorem". Uwłacza mi to poważnie, godzi to we mnie osobiście. Wszystko co robiłem i robię w sferze społecznej i publicznej, robię z pełną wiarą i zaangażowaniem. Wierzę w to co robię, jestem do tego przekonany i podążam zgodnie ze swoim systemem wartości, mając zawsze na względzie przede wszystkim obiektywnie rozumiany interes społeczny. "Spin doktorzenie" to manipulowanie i socjotechnika, ktoś chyba dokonuje projekcji na mnie swoich własnych postaw. 

Chciałbym uświadomić tym politycznym hejterom, że każda obelga podniesiona na mnie, każde fałszywe słowo, będzie miało odwrotny skutek i radzę pohamować się, póki jeszcze jest czas uniknięcia totalnej kompromitacji, bo ja działam bardzo systematycznie - a nie z doskoku, jak co niektórzy furiaci. Jeśli Pan X i Pan Y nie zleją sobie sami zawczasu głowy zimną wodą, to ostatecznie i ja wytoczę "działa". Radzę więc się uspokoić, zdystansować i prowadzić cywilizowaną grę wyborczą. Życzę też tym osobom, rzeczywistego zaangażowania w pracę społeczną, efektów, sukcesów, czyli tego wszystkiego, czego niestety na ten moment u nich nie dostrzegam. Czas ucieka...biologia goni. 

Brudna kampania nie przyniesie efektu, bo mam czyste ręce - a to jest najlepsza broń na działania tych środowisk. To wyborcy ocenią, czy po 10 latach mojej działalności w sferze społecznej chcą, abym reprezentował ich w Radzie Miejskiej. Czy chcą wiedzy, kompetencji i doświadczenia, czy wolą demagogię i populizm.