W najbliższych wyborach samorządowych do Rady Miejskiej wybierzemy po 7 radnych z 3 okręgów, ale są one tak podzielone, że najważniejsza dzielnica w mieście - centrum jest poszatkowana między te 3 okręgi i uważam to za błąd. Można było pokusić się o wyodrębnienie centralnego okręgu wyborczego w mieście. Stare Miasto zasługiwałoby na swoich odrębnych i można rzecz - dedykowanych - przedstawicieli w Radzie Miejskiej. Widać z tej perspektywy o problemie ubogiego w rzeczy samej centrum Chojnic nikt dotąd nie pomyślał. Wpisanie Chojnic na listę zabytków kultury to nie jest "małe piwo" ;)
środa, 10 października 2018
wtorek, 9 października 2018
Na SOR nie byłem
Muszę przyznać, że poczułem się zaskoczony, kiedy odebrałem zaproszenie na uroczyste otwarcie nowego budynku SOR w chojnickim szpitalu. Jestem przedstawicielem Wojewody Pomorskiego przy Radzie Społecznej naszego szpitala, ale mam pewne zasady, których się trzymam - nie lubię nadętych imprez, a szczególnie jestem im przeciwny w okresie wyborczym. To przysłowiowe lansowanie się na publicznym kapitale. Gdyby dyrektor szpitala nie był politykiem, gdyby nie startował do sejmiku wojewódzkiego, to przyznam, rozważyłbym zaproszenie, zakłądając jeszcze, że i ja sam bym nie startował w wyborach. Niestety w Chojnicach brakuje kultury politycznej. Każda okazja, a szczególnie ta za publiczne środki jest wykorzystana do przedstawiania sylwetek polityków i samorządowców - jako tych bohaterów, którzy niby coś zbudowali. Oni nic nie zbudowali! Wszystko powstaje z podatków, a zarządzanie szpitalem przez dyrektora Bonnę pozostawia wiele do życzenia. Osobiście jestem zwolennikiem jego odejścia ze stanowiska na rzecz jakiegoś rzutkiego i politycznie nie uwikłanego menedżera (nie myślę bynajmniej o sobie, od lat powtarzam, że nie chcę być dyrektorem chojnickiego szpitala).
Ze sprawą otwarcia SOR z pompą w okresie wyborczym wiążę się szersze zagadnienie prowadzenia kampanii wyborczej w Chojnicach. Znowu króluje - plakat. Warto się zapytać - gdzie byli ci wszyscy kandydaci z plakatów i reklam, którzy się dziś tak reklamują, kiedy chodziło o sprawy miejskie i społeczne??? Naprawdę, kiedy czytam o osobach, które startują po prostu - nie znam większości z nich,a w chojnickiej polityce jestem od dekady!
Dlatego mogę napisać wprost i otwarcie - do obecnej kampanii wyborczej podszedłem na luzie. Działam, robię swoje, monitoruję działania władzy, przedstawiam pewne propozycje dla miasta,ale na kampanię wyborczą nie wydam więcej niż 100 zł! Dlaczego? Bo po prostu nie warto przekupywać wyborców, warto skupić się na tym, co rzeczywiście możemy zrobić, a wyborcy niech się skupią na rzeczywistych dokonaniach i kompetencjach kandydatów. Niektórzy z kandydatów nie ujawniają nawet swojego wykształcenia, oni po prostu są - demagodzy- prowadzący na przykład swoje listy wyborcze. Uważam, że wyborcy mają pełne prawo widzieć o nas wszystko co wiąże się z działalnością publiczną - więc i to jakie mamy kwalifikacje do działań w sferze publicznej. Oczywiście, demokraja to taki piękny ustrój, który pozwala na udział w życiu publicznym ludziom różnych sfer i zawodów - i super - dlatego nie warto utajniać tych informacji -apeluję w ten sposób do tych osób z billboardów o upublicznienie informacji o swoim wykształceniu.
Śmiałe pomysły i nasze ograniczenia
W mojej opinii w obecnej kampanii wyborczej brak jest u głównych liderów wyścigu wyborczego śmiałych pomysłów na miasto. Z jednej strony są propozycje, które najkrócej można określić jako ogólnikowe, to znaczy kandydaci proponują poprawę jakości życia, więcej czegoś tam, mniej czegoś innego, ale nie mówią nic o konkretach, lub bardzo niewiele.
Mnie zaś nurtują zagadnienia "wielkich pytań" - tych, na które odpowiedzi mogą stanowić o przyszłości naszego Miasta. Potrzebujemy do tego nie tylko wielkiej i wspaniałej wizji, ale i konkretnych ścieżek prowadzących do ich realizacji. Dlatego też potrzebujemy wspólnoty, która będzie zdolna na bazie zaufania stworzyć odpowiednie standardy (takie jak przejrzystość życia publicznego), które pozwolą nam na osiągnięcie wyższego poziomu życia w różnych przestrzeniach naszej aktywności.
Zaufanie i uznanie jest bowiem wszystkim czego w mojej ocenie potrzebujemy, jako lokalna wspólnota do zainicjowania realnych przemian. Warto bowiem sobie zerknąć na fora internetowe, jak nisko leży kultura wypowiedzi w Chojnicach. Jakim językiem posługują się kandydaci do różnych ciał, jak niska jest u niektórych z nich nie tylko wiedza, ale i stopień poszanowania dla odmiennych opinii. Każdy z nas potrzebujemy w Chojnicach uznania jego pracy, zasług, życia i zaangażowania, jeśli chcemy tworzyć wspólnotę zdolną obdarzać się też zaufaniem. To co pisze może się wydawać pewnie śmieszne, bo sam powyżej napisałem, o braku konkretów u niektórych z kandydatów. Więc wyłożę to dosadnie - konkretem jest uznanie i szacunek oraz zaufania dla każdego mieszkańca Chojnic, dla każdego działacza, dla ludzi wszystkich zawodów i zajęć. Nie musimy się kochać, nie musimy się nawet lubić, ale nie możemy się niszczyć, a niestety rządy w mieście przez ostatnie dekady uznaję, za destrukcyjne dla życia społecznego, a tym samym dla życia gospodarczego naszego Miasta. I nie obarczam tutaj winą tylko i wyłącznie Burmistrza, bo byłbym w tym niesprawiedliwi, po prostu my - chojniczanie - tak trochę mamy, że zazdrościmy ludziom lepszym, wybijającym się, ale zamiast dążyć do osiągania też wysokich celów, to niektórzy z nas skłaniają się do łożenia swej energii na niskie pobudki - na niszczenie innych. Na rzucanie pod nogi wszystkich możliwych przeszkód, byle ktoś, z kim się światopoglądowo nie zgadzamy, nie osiągnął sukcesu. Takiej postawy nie można uznać za dobrą, nie można uznać za korzystną, trzeba nam ją raz na zawsze odrzucić i zakceptować fakt, że są ludzie od nas lepsi w tym co robimy, ale jeśli będziemy pracowali nad sobą (a nie nad niszczeniem innych), to może w jakiejś niedalekiej przyszłości ich prześcigniemy i będziemy górować nad innymi wiedzą, majętnośćią, mądrością. To wszystkie walory są wypadkową ciężkiej pracy nad sobą.
Dlatego chciałbym właśnie takich Chojnic, gdzie wszyscy będziemy kibicować tym, którzy, czy ich lubimy, czy ich nie lubimy, starają się wybić ponad przeciętność swoją pracą, będziemy im pomagać i bęziemy zdolni jako wspólnota ich wspomagać w takich dążeniach.
Wierzę w siłę woli, w to, że jako chojniczanie możemy wiele osiągnąć i wydać jeszcze wiele znamienitych postaci, które przysłużą się do rozwoju cywilizacyjnego Polski, ale może i całego świata. Po prostu musimy się wspierać, a do tego potrzebujemy się wzajemnie uznawać i wspierać, niezależnie od tego do czego dążymy. Musimy też zgodzić się na to, że w przyszłości prawdopodobnie zastąpią nas ludzie jeszcze młodsi i jeszcze lepsi, posiądający jeszcze większy zasób wiedzy i możliwości. Niestety temu wszystkiemu nigdy nie sprzyjają układy gospodarczo - polityczne i kurczowe trzymanie się władzy z naginaniem zasad demokracji, z próbami dyskredytacji ludzi opozycji, z niszczeniem ich, a to właśnie musieliśmy obserwpwać przez wiele lat.
Proszę wszystkich chojniczan, żeby głosowali zgodnie ze swoimi preferencjami, ale żeby nie stawiali ślepo swoich głosów na listach. Stawiajcie na ludzi, którzy naprawdę chcą coś robić dla lokalnej wspólnoty, dla ludzi, którzy są szczerze oddani Miastu i idei integracji wspólnoty. Musimy skończyć z postkomunizmem i jego wartościami raz, i na zawsze.
Mnie też wiele osób nie lubi, nie szanuje, a więcej nawet działa od lat przeciwko mnie. Dostaję wiele maili i komentarzy w których się mi na potęgę ubliża, grozi i poniża się mnie. Tych informacji nie publikuję, bo uważam, że ci którzy to robią czytają mojego bloga i chciałbym aby wiedzieli, że zawsze mogą się zmienić, a ja nie będę publikował dowodów ich słabości, bo to właśnie niszczy wspólnotę i nakręca dyskurs nienawiści. Musimy się nauczyć respektować swoje odmienności - na tym polega też demokracja - na pluralizmie poglądów, który jest o wiele bardziej ożywczy, aniżeli zaduch wspólnoty myśli i idei w zamkniętym pomieszczeniu, murem stojący do wszystkich innych idei.
Niedawno czytałem o badaniach w których udowodniono, że ostatnie 200 lat postępu gospodarczego Zachodu to wcale nie wyniki rozwoju technologicznego, gdyż w pierwszym rzędzie był to wynik siły idei Zachodu - te napędzają wynalazców i ludzi techniki. Potrzebujemy humanizmu i podejścia humanistycznego, także w Chojnicach, jak nigdy wcześniej dla wyzwolenia w nas idei postępu, zmian, i prawdziwego rozwoju.
Pół wieku Milenium
Dzięki uprzejmości Instytutu Pamięci Narodowej przekażę do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach książkę: Pół wieku Milenium. Religijne, polityczne i społeczne aspekty obchodów tysiąclecia chrztu Polski (1956-1966-1967) .
Jest to doskonale wydane opracowanie naukowe o charakterze historycznym i politologicznym odnoszące się do wydarzeń i zjawisk z okresu obchodów milenijnych w latach 1966/1967 w Polsce. Książka jest bardzo obszerna, ukazano w niej działalność i postawy zarówno przedstawicieli instytucji PRL, jak i Kościoła rzymskokatolickiego oraz obywateli w tamtym czasie. W pracy pod redakcją dra Bartłomieja Noszczaka znajduje się również mój artykuł o obchodach milenijnych w "kraju kiwi".
Chojniczanom i zarazem Czytelnikom w Miejskiej Bibliotece Publicznej życzę przyjemnej lektury.
niedziela, 30 września 2018
Wirtualne głosy
Można wirtualnie oddać głos na swojego faworyta w wyborach samorządowych, polecam wspierać swoich kandydatów: https://www.portalsamorzadowy.pl/wybory-2018/miasto/chojnice,523.html
Wyborcze pęta
Tak sobie pomyślałem, jak to w czasie wyborów najbliższych niektórzy mogą posunąć się do różnych form szantażu na wyborcach. Sposobów zapewne jest wiele, ale jeden, który mi właśnie zaświtał powoduje, że postanowiłem się nim podzielić, a jednocześnie dać radę wyborcom - jak nie dać się wpuścić w wyborcze pęta i zrobić sobie jaja z satrapów, którzy by was drodzy wyborcy przymuszali do głosowania na siebie przez to jednocześnie nastając na zasadę tajności wyborów.
Załóżmy więc taką wersję zdarzeń: dzwoni kandydat na burmistrza (albo radnego) do swoich znajomych i mówi (jako efekt ogólnie niskiego zaufania w mieście) "Słuchaj ja wiem, ty będziesz na mnie głosował jak zawsze, ale wiesz jak bym chciał żebyś sobie w kabinie wyborczej zrobił zdjęcie z kartą do głosowania i tam chcę widzieć, że postawiłeś na mnie - odpowiada wyborca - Słuchaj nie ma sprawy, możesz na mnie liczyć, wyślę ci takie zdjęcie, bo zawsze robię co chcesz, dobrze o tym wiesz przecież jestem ci oddany na każdej linii". No i kończy się rozmowa, milknie telefon. Kandydat jest szczęśliwy, bo zmobilizował swojego zwolennika, i dzwoni dalej po ludziach, żeby żądać głosowania z potwierdzeniem przez MMS albo info ma Messengera - przecież jak każdy szanujący się w Chojnicach "polityk" musi znać wyniki demokratycznych wyborów, zanim ludzie pójdą do urny ;) Do wyborów już wiele czasu nie ma, a do obdzwonienia kilka tysięcy ludzi. No i co ten wyborca i inni mogą w takiej sytuacji zrobić?
Otóż opracowane przez nasz think tank remedium na taką sytuację jest następujące. Podaję instrukcję, zakładając, że musimy wysłać zdjęcie takiej karty z głosem na kogoś, bo inaczej ucierpimy bardzo w różnych dziedzinach życia. Robimy więc tak: stawiamy krzyżyk przy nazwisku kandydata, który nas do tego zmusił, po czym robimy zdjęcie i wysyłamy MMS lub info na messengerka, po czym stawiamy drugi krzyżyk przy dowolnym innym nazwisku kandydata na burmistrza, w ten sposób nasz głos jest nieważny - nie będziemy wspierali opresji, a jednocześnie unikamy ewentualnych represji jak nasz znajomy dojdzie do władzy i przyczyniamy się do wzrostu prawdopodobieństwa, że typ nie akceptujący zasad demokracji do władzy nie dojdzie. Tak wypełnioną kartę wrzucamy do urny, o zmianach dokonanych na karcie nie informujemy uporczywego kandydata/kandydatkę.
Nie pozwólmy na łamanie tajności wyborów! Każdy ma prawo głosować zgodnie ze swoimi sumieniem!
Oto bardzo prosta i praktyczna instrukcja, jak wybrnąć z bardzo podbramkowej sytuacji wyborczej :)
Nadto jeśli ktoś wymaga od wyborców, aby ci wysyłali mu zdjęcia z wypełnioną kartą wyborczą, to należy powiadomić o takim fakcie odpowiednie organy ścigania. W mojej opinii takie praktyki, to przestępstwo i nikt nie ma prawa żądać takiego działania od swoich wyborców.
Nadto jeśli ktoś wymaga od wyborców, aby ci wysyłali mu zdjęcia z wypełnioną kartą wyborczą, to należy powiadomić o takim fakcie odpowiednie organy ścigania. W mojej opinii takie praktyki, to przestępstwo i nikt nie ma prawa żądać takiego działania od swoich wyborców.
Tajność wyborów? Tak - ale po co - pytają chojniccy politycy? ;)
Zdjęcie: https://en.wikipedia.org/wiki/Secret_ballot
piątek, 28 września 2018
Internetowi "protestanci": ACTA 2
Gdybym tylko był w Polsce, to 5 października w piątek wziąłbym udział w proteście przeciwko ACTA 2. Zachęcam do uczestnictwa wszystkich, którym na sercu leży wolność słowa, oraz wolność działania w Internecie przy poszanowaniu praw osób trzecich. ACTA 2, to projekt ograniczeń, które doprowadzić mogą w konsekwencji do nie tylko załamania się wolności słowa, ale i przez to do zaniku aktywności gospodarczej w Internecie - czego chyba nie dostrzega się zbyt często. Dlatego protestujmy, brońmy swojego prawa do wyrażania opinii, kreowania i działania w wirtualnej rzeczywistości.
Załączam plakat, pobrany z konta FB Tomasza Szlachetki:
Wkrótce mój program
W połowie października zaprezentuję swój program wyborczy, a w nim kilkadziesiąt pomysłów na rozwój Chojnic wraz ze wskazaniem źródeł finansowania prezentowanych projektów.
Mam nadzieję, że te projekty chojnickie, które zaprezentują zdobędą sobie uznanie chojniczan i być może nawet niektórzy z nich oddadzą na mnie swój głos 21 października? :)
Program będzie bardzo rozbudowany, ale wynika to z faktu, że od kilkunastu już lat bacznie obserwuję życie w naszym mieście i znam możliwe rozwiązania na wiele zżerających nas bolączek.
Publiczne widoki - autorytarne decyzje
Nie po raz pierwszy chojniczanie są zszokowani proponowanymi zmianami w układzie, można rzec - urbanistycznym naszego miasta. Jeden z inwestorów zamierza bowiem zainwestować w budowę kamienicy przy zbiegu ulic Wysokiej i Gdańskiej.
Z pewnością każdy zauważa dwie tworzące się frakcje - jedni powiedzą, że źle się dzieje, bo zasłoni się widok na "stary szpital" i część starówki ze Wzgórza Ewangelickiego, drudzy uznają pozytywną stronę rozbudowy budownictwa w tej części miasta.
Mi się zaś zdaje, że nikt nie uchwycił dotąd istoty problemu, który polega na braku konsultacji z mieszkańcami. Dlaczego miasto zamienia jakieś działki z prywatnymi inwestorami bez wcześniejszych konsultacji społecznych??? Dlaczego nikt nie odwołuje się do mieszkańców w sprawie tej, jednak, kluczowej decyzji o zniszczeniu faktycznie panoramy, która wpisała się w dziedzictwo kulturowe Chojnic? Co gorsza, czy nie będzie tak, że panoramę tę zawłaszczą sobie właściciele planowanej nieruchomości?
Takich dylematów jak ten, budować czy nie, jest w rozwijających się miastach więcej. Kluczowym elementem w takich sytuacjach jest odwołanie się do mieszkańców - czy chojniczanie zgadzają się na tę budowę, czy nie? Bo rzeczywiście korzyści jakieś mogą być z budowy tego budynku, ale jakie i dla kogo, może warto o tym najpierw poinformować szerszą opinię publiczną, zanim zapadną decyzje, które okażą się nieodwołalne?
Ta sytuacja to kolejny przejaw problemów naszej kultury politycznej. To objaw "kryzysu władzy", która niestety jest zakotwiczona w takim rozumowaniu naszej wspólnej przestrzeni, który promuje autorytarne i często jednoosobowe (lub podejmowane w wąskim gronie) decyzje nad inne aspekty działania.
Proponowałem kiedyś, żebyśmy jako mieszkańcy spotykali się raz w roku w Parku 1000 lecia, na wspólnej obywatelskiej debacie o mieście - temat nie został podjęty przez nikogo u sterów władzy. Proponowałem też stworzenie miejsca w którym można by było wyrazić swobodnie swoje zdanie na tematy publiczne i zgromadzić zwolenników - temat również nie został podjęty.
Podsumowując - tylko konsultacje społeczne są drogą do rozwiązania powstałego problemu, narzucanie swoich racji przez zwolenników i przeciwników budowy nowego obiektu.
Kura czy jajko?
W mediach społecznościowych trwa nieprzerwany dotąd spór, kto był pierwszy w rzuceniu propozycji "Karty Chojniczanina"?
Chciałbym się w tę dyskusję włączyć tym postem i wskazać, że postulat ten złożyłem w 2014 r. (choć i wcześniej o nim mówiłem). Dowód na to znajdziecie na mojej ulotce wyborcze z wyborów 2014 r., a co więcej taki sam postulat miałem w grudniu 2017 r. i ponawiam go i w obecnej kampanii wyborczej.
Najgorzej kiedy to ludzie napływowi próbują nam wmówić, że są tutejsi. Wszystko co następuje potem, jest tylko wynikiem tej pierwszej, niczym nieuzasadnionej, uzurpacji. Oczywiście powinniśmy się cieszyć z napływu ludzi do Chojnic, należy ich szanować i pozwalać im na naukę i zrozumienie naszej tożsamości, ale ignoranci, którym wydaje się, ze są w stanie "pojąć" Chojnice w ciągu kilku lat awanturnictwa i na tej bazie zbierać wyborcze poparcie powiedzmy wyraźnie w czasie kampanii, zdecydowane: NIE! :) Ludzie ci nie mają dla nas - chojniczan, w mojej opinii żadnego szacunku. Nie mają poczucia konieczności poświęcenia czasu na to, żeby zasłużyć sobie w ogóle na miejsce w sferze publicznej jakąś odrobiną działalności pro-obywatelskiej. Łatwo jest wysuwać oskarżenia i protesty - nazywać ludźmi w domyśle złodziejami, cwaniakami, i pisać o przekrętach - jednocześnie nie pokazując żadnych dowodów. Przy tym nie ustępując z buńczucznej postawy, zawłaszczać masowo cudze pomysły, znaki, symbole i działania. Tak robią niestety...no cóż muszę to napisać...chamy. Nie ma w tym za grosz kultury i warto, żebyśmy te postawy obserwowali i nie zgadzali się na nie. Nadto ci sami ludzie stosując "brudną politykę" wysyłali do mnie liczne wiadomości na mediach społecznościowych godzących zarówno w moje dobre imię, jak i w poczucie elementarnej godności. To nie są standardy dla samorządowców w Chojnicach. Proszę Was chojniczanie, nie wpuśćmy do Rady Miejskiej ludzi, którzy niszczą to co chojnickie, którzy nastają na Chojnice, a w zamian proponują jedynie populizm i demagogię.
Karta Chojniczanina: https://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=karta+chojniczanina
czwartek, 27 września 2018
Progres wyborczy?
Państwowa Komisja Wyborcza zarejstrowała w wyborach do Rady Miejskiej Chojnic 6 komitetów i 150 kandydatów - takie też informacje w eter poniosła rozgłośnia Radio Weekend.
Warto się nad tym skupić. 150 osób startuje do Rady Miejskiej w Chojnicach. Czy to wiele osób, czy mało?
W mojej opinii ciągle niewiele, jednak progres w stosunku do wyborów z 2014 r. jest znaczący - a zawdzięczamy go zmianie ordynacji wyborczej. Jeszcze w 2006 r. do RM startowało 220 kandydatów, w 2010 r. już tylko 169, a zmiana ordynacji na Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (jedna z "zasług" PO), dała porażające dla lokalnej demokracji efekty w postaci 72 kandydatów w 2014 r!!!
Oznacza to, że obecnie o mandat w RM ubiegać się będzie o mandat o 78 osób więcej, aniżeli 4 lata temu. Gdybyśmy pozostali przy JOW-ach, to poza innymi negatywnimi efektami takiej ordynacji mielibyśmy prawdopodobnie jesczcze mniej kandydatów, aniżeli w 2014 r.
Pisanie w tym kontekście o liczbie kandydatów do RM o "Aż 150..." osobach, które kandydują, uważam za swoistą - z pewnością nieuświadomioną - manipulację opinią publiczną. Moglibyśmy napisać "aż", gdybyśmy mieli do czynienia z 600 kandydatami do RM, a uważam, że taka liczba odzwierciedlałaby stan żywej i silnej demokracji lokalnej. Nadal bowiem niewiele osób korzysta z biernego prawa wyborczego.
Zmiana ordynacji wyborczej przez PiS z JOW na proporcjonalną ukazała, jak jeden prosty ruch zmiany systemowej może prowadzić do realnych zmian w polityce lokalnej.
poniedziałek, 24 września 2018
Koszulki na lewej stronie
Nie cichną echa po działaniu posła PiS Aleksandra Mrówczyńskiego w sprawie założenia koszulek z napisem konstytucja przez członka zespołu "Perły i Łotry" na charzykowskich szantach. Czas więc i na mój komentarz.
Sam sprawę uznałem za polityczną, to znaczy akt manifestacji w koszulkach przez muzyków "Perłów i Łotrów". Zaś to co dzieje się obecnie, to rzeczywiście aberracja. Można powiedzieć, że poseł jednym listem (tym akurat, który trafił do wójta gminy Chojnice - p. Szczepańskiego), wzburzył polityczne tsunami, które na razie zmiotło, być może - jak sugerują niektórzy, p. Harmansę z stanowiska w spółce ENEA (czemu spółka zaprzecza, wskazując na inne podstawy zwolnienia niedawnego dyrektora ds. zakupów).
Mnie się zaś w sprawie tej wydaje, że myli się przyczyny ze skutkami. Warto bowiem sobie odpowiedzieć, czy na występie sponsorowanym przez podatników - przecież to są publiczne pieniądze - ktokolwiek ma prawo do ekspresji WŁASNYCH poglądów politycznych? Czy też jednak takiego prawa nie ma i powinien jednak zachować się publicznie w sposób bezstronny, nie angażując siebie i publiczności w spór polityczny, a nie ma co ukrywać, że "KONSTYTUCJA" stała się swoistą zakładniczką opozycji politycznej w Polsce. Dlatego wiadomo, że na szantach występowała opozycja polityczna. O ile nie można nikogo ograniczać w wolności ekspresji poglądów politycznych i religijnych, to jednak wolność ta przecież nie obowiązuje w pewnych sytuacjach - na przykład urzędnicy (utrzymywani za publiczne pieniadze) pozbawieni są takiej możliwości jak wygłaszanie politycznych manifestów w pracy, bądź agitowanie w urzędach. Podobnie też będzie w związku z tym z muzykami występującymi za publiczne pieniądze. Rozumiem, że opozycja może być pouczona złymi przykładami płynącymi z obozu władzy, gdzie środki publiczne zasilają na przykład różne inicjatywy w sposób budzący jednak kontrowersje co do sposobu rozdysponowywania środków publicznych, nie warto jednak, abyśmy wszyscy teraz pospołem robili sobie jarmark polityczny za publiczne pieniądze.
Czy tak bowiem wyobrażamy sobie sferę publiczną, że wykładowca, który głosował za PiS wejdzie na Uczelnię w koszulce "PiS", albo "Jarosław, Jarosław, Polskę zbaw"!?! Z pewnością nie, taką postawę wszyscy odrzucamy. Dlatego to co obserwujemy to kwestia mieszcząca się w zakresie zagadnień etycznych. Panowie z zespołu "Perły i Łotry" opowiedzieli się publicznie za swoimi preferencjami politycznymi, opowiedzieli się jako opozycja. I w mojej osobistej opinii nie mieli do tego PRAWA MORALNEGO. Choć pewnie, jak było widać, czuli taką potrzebę. Zaś dyrektor w spółce o kapitale publicznym, który uprawia propagandę polityczną na własną rękę, na imprezach publicznych sponsorowanych przez tę spółkę publiczną, nie powinien liczyć na nic innego, jak tylko na negację swojej postawy.
Osobiście, ale zaznaczam, że żadnych informacji na ten temat nie mam, zwolnienie Wojciecha Harmansy ma kontekst polityczny. Nie wierzę w takie przypadki. Zresztą i za poprzednich rządów do zwolnień z przyczyn politycznych dochodziło w różnych okolicznośćiach. Takie sprawy, choć to osobiste dramaty, należy rozpatrywać w szerszym kontekście walki o dostęp do rzadkich dóbr - takich jak prestiżowe stanowiska i wysokie dochody. Być może Pan Harmansa był tolerowany przez swoich zwierzchników POMIMO swych poglądów, przez wzgląd na to właśnie, że był specjalistą w swym fachu, ale przesadził??? Natomiast nikt chyba się nie oszukuje, że takie spółki jak ENEA nie są uzależnione politycznie???
Życzę Panu Harmansie, żeby szybko znalazł dobrą pracę i uważam, że poseł Mrówczyński, tak jak podjął interwnecję w sprawie koszulek "Konstytucja", tak teraz powienien też wystąpić z zapytaniem do ENEI, czy zwolnienie Harmansy nastąpiło z przyczyn politycznych. W zasadzie to powinien teraz wystąpić w Jego obronie i stać się Jego publicznym adwokatem, co udowodniałoby, że celem posła nie było szkodzenie nikomu, a jedynie zmiana standardów w sferze publicznej.
Dlatego osobiście apeluję do pana Aleksandra Mrówczyńskiego, aby wyjaśnił sprawę pana Harmansy. Należy uzyskać 100% pewność, że spółka nie zwolniła swojego dyrektora z przyczyn politycznych, a jeśli tak zrobiła, to powinna Go przyjąć ponownie do pracy. Walczmy o standardy w sposób otwarty i szczery, bo dziś złe praktyki mogą dotknąć "ich", a w bliskiej przyszłości mogą dotykać "nas", a chyba chodzi o to, abyśmy budowali realnie lepszą przyszłość dla wszystkich?
I na koniec, może nieco przewrotnie stwierdzę, że manifestacja p. Harmansy poważnie zaszkodzi PiS w zbliżających się wyborach samorządowych. Może taki był właśnie głębszy sens i cel tego działania???
I na koniec, może nieco przewrotnie stwierdzę, że manifestacja p. Harmansy poważnie zaszkodzi PiS w zbliżających się wyborach samorządowych. Może taki był właśnie głębszy sens i cel tego działania???
piątek, 21 września 2018
Kampania bez werwy?
Przypatrując się przebiegowi kampanii wyborczej na miesiąc przed wyborami ma się wrażenie, że to nie ten czas, a raczej sezon ogórkowy. Być może to wynik dość wysokich temperatur i ogólnej apatii społecznej?
Na stronach Państwowa Komisja Wyborcza jak dotąd do Rady Miejskiej zarejestrowane są tylko listy KWW Arseniusza Finstera, PiS, i w jednym okręgu, jak na razie Komitet Obywatelski. Obecnie znane są nazwiska 61 kandydatów do RM. Tutaj można podejrzeć sobie kandydatów, których na ten moment wykazuje PKW: https://wybory2018.pkw.gov.pl/pl/geografia/220201#general_stat
niedziela, 16 września 2018
Wielkie pytania dla niewielkiego miasta
Nie ma się co oszukiwać, że ludzie głosują w sposób rozumny, nie jest tak. I niestety nie jest tak nigdzie, wszędzie jest tak - demokracja przedstawicielska ma tę słabość - taką naturę - oznacza konieczność wyboru przedstawicieli z ograniczonej liczby najczęściej słabo lub w ogóle nieznanych ludzi. Dlatego ludzie głosują częściej na tych, których znają i którym ufają, ale częściej na tych, których już po prostu znają i wiedzą na co ich stać. Tym samym dochodzi do osławionego wyboru "mniejszego zła", które odniosło niezliczoną ilość zwycięstw w państwach demokratycznych. Czasami jednak zamiast mniejszego zła ludzkość wybiera realną i rzeczywistą zmianę, którą staje się momentem przełomowym - najczęściej są to też złe decyzje wyborców, ale powodowane tym, że politycy aspirowali do odpowiedzi na wielkie pytania, które ich konkurenci starali się przemilczeć lub pomijać.
Podobną sytuację będziemy mieli w Chojnicach. Obóz Finstera, a nawet PChS nie dadzą żadnych odpowiedzi na wielkie pytania (o których za chwilę), raczej będą oni trwać w żelaznym uścisku wzajemnych pretensji i walki, która pogrąży zarówno PChS w dalszej perspektywie, jak i obóz Finstera. Wyborcy zaś rzeczywiście wypatrują ludzi - polityków, którzy potrafią dawać choćby prawdopodobne odpowiedzi na wielkie pytania - na wielkie wyzwania i bolączki z którymi boryka się dana wspólnota.
Jakie są te wielkie pytania w takim mieście jak Chojnice?
Pierwszym i naczelnym pytaniem na które nikt nie starał się nawet odpowiedzieć i nikt na nie odpowie bez dogłębnych analiz jest pytanie o to, jakim Miastem Chojnice mają być w przyszłości, jak chcemy je widzieć za 50, 100 i 200 lat? Czy ma to być miasto turystyczne, przemysłowe, usługowe, hybrydowe? Jakie chcemy uzyskać miasto? Jaką chcemy mieć strukturę społeczną, do jakich celów dążymy pod kątem jakości życia, do jakich dążymy średnich zarobków w mieście? Czy chcemy aby Miasto było rzeczywiście wielkie - czy zakładamy, że może mieć 100 tys. mieszkańców za 20 lat? Po prostu nie stawiamy sobie wielkich celów, wielkich pytań. Propozycje obozu władzy, jak ta Finstera, żebyśmy połączyli gminę wiejską z miejską, to totalne niewypały i trochę populizm a trochę przesyt pragmatyzmu z perspektywy ratusza. Miasta bowiem, które mają prawa od setek lat w żaden sposób nie powinny łączyć się na taką skalą jak Finster proponuje z gminą wiejską, bo otrzymamy dalszy rozrost przedmieść i całkowicie zatracimy charakter społeczności miejskiej. Są i inne minusy takich rozwiązań. Po prostu miasto jest miastem, a wieś jest wsią i jest to tak naturalny podział, jak ten różniący wodę od ognia.
Wielkie pytania to też pytania o naszą wspólnotę, takie jak to co zrobić, żeby zachęcać młodych do inwestowania swojego czasu i energii w Chojnice? Jak zatrzymać emigrację zarobkową z Chojnic? Jak umożliwić wykluczonym awans społeczny? Jak budować więcej tanich mieszkań? Jak radzić sobie z problemem starzejącego się społeczeństwa? Jak reagować już teraz na globalne ocieplenie klimatu i erozję flory i fauny? Jak realnie walczyć ze smogiem? Jak kształtować naszą wspólnotę? Jak kształtować relacje z innymi samorządami? Do czego w zasadzie dążymy??? Właśnie na to ostatnie pytanie nie widzę u nikogo odpowiedzi - dokąd zmierzają Chojnice, dokąd prowadzimy to Miasto? Czy tak ważne pytanie nie zasługje na odpowiedź? Czy tylko takie składa się propozycje w kampanii wyborczej, które mają gwarantować jako taki wynik wyborczy, a perspektywa życia miasta kula się po prostu od kampanii do kampanii? Chciałbym poważnej debaty o Chojnicach przede wszystkim wskazania celów do których zmierzamy jako wspólnota.
sobota, 15 września 2018
Zbudowane z marzeń?
Zaczynam być coraz bardziej przekonany do konieczności budowy w Chojnicach Muzeum, które upamiętniałoby wybuch II wojny światowej i jej przebieg na ziemi chojnickiej. Szczególnym elementem instalacji powinno być odtworzenie, oczywiście w mini skali, walk z 1 września 1939 r., zarówno walki o Chojnice, jak i bitwy pod Krojantami.
Wielu może zapytać - po co nam takie muzeum? Warto więc spojrzeć na liczę osób, które odwiedzają co roku inscenizację pod Krojantami. Jasnym jest, że rzetelne odwzorowanie wydarzeń z 1 września
(walka pociągu pancernego, walki o utrzymanie granicy, przybliżenie biografii żołnierzy ze stron walczących, najciekawszych epizodów walk, itd.) przyciągnie do takiego muzeum rzesze turystów. Nadto będzie świetnym miejscem edukacji i wychowania młodych chojniczan. Dlatego deklaruję, że jeśli znajdę się w Radzie Miejskiej będę zabiegał o budowę takiego muzeum.
Kiedy byłem jeszcze w średniej szkole marzyłem o poznaniu arcan wydarzeń z 1 września w Chojnicach, a potem o wydaniu książki. Marzenia stają się celami, dlatego taki właśnie cel sobie stawiam, abyśmy w Chojnicach zbudowali muzuem, które będzie upamiętniać i w żywy oraz ciekawy sposób ukazywać tamte wydarzenia, które zapoczątkowały wybuch II wojny światowej. Takie muzeum może się okazać doskonałą inwestycją.
Subskrybuj:
Posty (Atom)