Warto się wybrać na piątkowe spotkanie z publicystą i prawnikiem Stanisławem Michalkiewiczem, który będzie głosił swoje słowo w CEW w Chojnicach na ul. Piłsudskiego 30 A. Kilka dni temu w Sejmie RP, posłowie Konfederacji wraz z Stanisławem Michalkiewiczem zaprezentowali projekt ustawy w sprawie mienia bezdziedzicznego. Więcej o tym projekcie poniżej w materiale na Youtube.
środa, 21 lipca 2021
wtorek, 6 lipca 2021
Akcja pseudonim "Likwidator"
Szymon Hołownia wystrzelił w sondażach, kiedy okazało się, że będzie tworzył własną partię polityczną. Obecnie Polska 2050 cieszy się dość sporym poparciem. Jak wynika z sondażu Social Changes przeprowadzonego w czerwcu 2021 r., na partię Hołowni chce głosować aż 23% respondentów. Jest to drugi wynik poparcia po PiS, które może liczyć na głosy 34% respondentów, a KO(PO) spadło do 17%.
Popatrzymy teraz na to, co stało się w Chojnicach. Działacze Polska 2050 ogłosili, że szefem powiatowych struktur w Chojnicach zostaje Mariusz Paluch. Dla wielu obserwatorów lokalnej polityki jest to odstraszające od tego ugrupowania na samym wstępie. Warto się też zapytać, dlaczego Paluch wybrał Hołownię? I dlaczego Hołownia wybrał Palucha?
Próbując odpowiedzieć na pierwsze pytanie, trzeba się przyjrzeć temu co działo się w lokalnej polityce, a szczególnie w lokalnych układach partyjnych w ostatnich dekadach. Środowisko aktywistów skupiających się przede wszystkim wokół Arseniusza Finstera, a do takich aktywistów zalicza się były uczeń burmistrza, a dziś jego siłownik lokalnego systemu władzy Mariusz Paluch, zawsze było dosłownie kierowane - delegowane do działań mających na celu rozbijanie wszelkich struktur partyjnych, które groziły utratą hegemonii lokalnemu układowi politycznemu, na którego czele oficjalnie stoi Arseniusz Finster. Na liście partii politycznych, które Finsterowi w mojej opinii udało się w przeszłości spacyfikować w bardzo sprawny sposób, znajdują się najsilniejsze lub pretendujące do miana partii władzy podmioty na krajowej scenie. Ludzie Finster spacyfikowali Sojusz Lewicy Demokratycznej, następnie spacyfikowali Ruch Palikota, a potem zabrali się rękoma przede wszystkim Leszka Bonny (również siłownik Finstera) i Palucha za Platformę Obywatelską, którą siłą i podstępem w lokalnym środowisku wybito z rąk Leszka Redzimskiego. Lokalny układ władzy stosuje taktykę kontrolowanych przejęć i następnie powolnej likwidacji środowisk, których działalność zagraża nie tylko hegemonii w lokalnej przestrzeni politycznej, ale też takim, które przede wszystkim pobudzają społeczeństwo obywatelskie i to samo w sobie autorytarnemu stylowi (samo)rządzenia Burmistrza Chojnic nie odpowiada, bo wieszczy pluralizm polityczny, wolność słowa i wiele innych wywrotowych dla Burmistrza zjawisk i zdarzeń, np. takich jak możliwość wsparcia nowego środowiska dla nowego kontrkandydata do fotela burmistrza, a do tego lokalny układ nie chce dopuścić. Niestety skala infiltracji środowisk społecznych i partii politycznych jest na tyle wielka, że ludzie Burmistrza i on sam nigdy nie wykazywali zbytniego przywiązania do opcji ideologicznych, raczej w tym względzie są pragmatykami, kaptują na scenie politycznej wszystkie te okręty polityczne, które rokują na wysokie poparcie społeczne. Takim podmiotem obecnie jest Polska 2050 Hołowni. Tylko czy Hołownia wie z kim ma do czynienia? Kim jest Mariusz Paluch i jakie wyznaje wartości i przekonania na lokalnej scenie politycznej? Jest to wysoce wątpliwe. Natomiast na pewno Arseniusz Finster wydał polecenie Paluchowi, żeby ten za wszelką cenę wszedł na czoło Polska 2050 w powiecie chojnickim, bo tylko wtedy może zagwarantować trwanie lokalnego układu władzy przy założeniu, że KO(PO) spada na 17%. Elektorat niby tak sobie pływa od szyldu do szyldu, ale w zasadzie jest on bardzo stabilny, zmieniają się tylko ... szyldy. Finster, co napisałem wyżej nie stroni od infiltracji innych środowisk politycznych i świadectwem może być tutaj silne sfraternizowanie sobie PiSu, a przede wszystkim lokalnego posła Aleksandra Mrówczyńskiego. PiS w Chojnicach już tylko utrzymuje pozory niezależności od lokalnego układu władzy, ale jego działacze w mojej opinii więcej zajmują się konsumpcją fruktów władzy, aniżeli sprawami lokalnej społeczności - co niezwykle odpowiada planom i wizji pełnienia władzy w oczach Arseniusza Finstera.
Niestety takie działania jakie preferuje lokalny układ polityczny, czego jesteśmy teraz obserwatorami, powodują zupełny upadek społeczeństwa obywatelskiego i tylko wzmagają niechęć do polityki i działań społecznych. Każdy zdroworozsądkowo myślący wie, że cały ten mechanizm władzy jest traktowany przez lokalnych bonzów politycznych niczym maszynka do głosów i nie ma to nic wspólnego z autentycznością. Teraz ikoną jej braku staje się ponownie Mariusz Paluch, bo taki padł zapewne jak przypuszczam rozkaz z ratusza, któremu karnie podporządkował się nie tylko Paluch ale też i Marek Szczepański - obecny starosta powiatu chojnickiego. Dla mnie Mariusz Paluch stał się w tym momencie likwidatorem powiatowych struktur Polska 2050, zanim one w ogóle na dobre powstały i paradoksalnie na tym ruchu może jeszcze stać się macką lokalnego układu w Sejmie RP. W tym wszystkim chodzi o to, że lokalny układ władzy za nic w świecie nie chce dopuścić do sfery publicznej konkurencyjnej siły politycznej, choćby była to najbardziej oczekiwana przez mieszkańców opcja polityczna.
Piszę to wszystko w nadziei, że jakaś część społeczeństwa lokalnego przeczyta ten post i będzie bardziej niż mniej, świadoma zakulisowych intryg i procesów, które mają je zwabić do urny wyborczej celem tego tylko, żeby było jak jest, albo i może żeby było jeszcze gorzej.
Humorystycznie rzecz biorąc, chciałbym zacytować wicestarostę Mariusza Palucha, który kiedyś tak powiedział: "I wydarzył się incydent kałowy". To były prorocze słowa...
sobota, 3 lipca 2021
Nie dali się wkręcić w trapez
Można się pokusić o stwierdzenie o braku efektywności chojnickiej władzy i jej działań, przynajmniej tak można skwitować ostatni totumfacki ruch w postaci próby sprzedaży działek na tzw. Osiedlu Bajkowym vide Trapezowym. Miasto dało ogłoszenie i nieruchomości weszły w przetarg. Pisałem o tym dość szeroko, krytykując politykę miejską w tym zakresie i wskazując na szkodliwość miejskich działań, szczególnie dla portfeli mieszkańców, bowiem sprzedaż za wyjściową cenę 180 zł za metr kw. działek przez miasto w sposób oczywisty musi wpływać na ceny nieruchomości w mieście i okolicy. Warto sobie ten mój wpis przypomnieć: tutaj. Apelowałem wtedy, aby nie dać się wkręcić w trapez. Niektóre media w Chojnicach podchwyciły moją krytykę i skonfrontowały ją z wypowiedziami specjalistów od rynku nieruchomości, którzy np. dla "Czasu Chojnic" jasno wskazali, że rzeczywiście taka polityka miejska w zakresie gospodarowania nieruchomościami może wpłynąć na wysokość cen działek w regionie.
Władze miejskie zaś twierdziły, że 180 zł za metr kwadratowy to świetna cena wyjściowa, a ja z obawą prognozowałem, że może i po 300 zł te działki będą się sprzedawać.
Po kilku miesiącach okazuje się, że na działki na Trapezie właściwie brakuje chętnych i chojniczanie rzeczywiście potrafią podejść zdroworozsądkowo do mało rozsądnej polityki ratusza. Te działki w tych cenach, nie sprzedają się dobrze, a prawie wcale.
Miasto żeby zaradzić temu problemowi wykupuje w mediach lokalnych cało stronnicowe ogłoszenia nt. sprzedaży działek w Trapezie. Ostatnio za takie ogłoszenie w "Czasie Chojnic" Urząd Miejski zapłacił prawie 2500 zł. Oczywistym jest więc, że ktoś tutaj przeszacował swoje możliwości i być może wystąpiły powikłania w szerszym mechanizmie powiązań na chojnickim rynku nieruchomości. Z czego należy się cieszyć. Jest bowiem szansa, że Miasto wycofa się rakiem z projektu sprzedaży kolejnych działek w tak astronomicznych cenach.
Do 1 lipca 2021 r. Miastu udało się sprzedać w Trapezie zaledwie pięć działek. Na trzy kolejne są nabywcy i Miasto oczekuje na zawarcie umów notarialnych. Trzeba przyznać, że sytuacja wygląda słabiutko, a cały plan sprzedaży działek pod budowę w tej części miasta jest na razie zarządczym fiaskiem chojnickiej ekipy władzy. Tym bardziej, że Miasto wystawiło na sprzedaż na planowanym osiedlu około 90 nieruchomości. Cen nie udało się podpompować i kolejny głośno rzucony plan staje się wizytówką ratuszowej siermięgi.
Jakie będą dalsze ruchy decydentów w tej sprawie? Logicznym postępowaniem byłoby drastyczne obniżenie cen. Czy tak się stanie i Miasto wycofa się ze swoich prób wpływania na rynek nieruchomości, a tym samym zrezygnuje z polityk, które napędzają lokalną drożyznę?
środa, 30 czerwca 2021
O Polskiej Partii Robotniczej w powiecie chojnickim
Prowadząc badania nad polityką lokalną natknąłem się kiedyś na dość poważną lukę w naszej wiedzy nt. komunistów z Polskiej Partii Robotniczej, którzy na bagnetach NKWD i przy wsparciu UB instalowali u nas aparat władzy komunistycznej. Postanowiłem więc zbadać dzieje chojnickiej PPR, jej działaczy oraz aktywność tej partii i jej relacje np. z PPS i PSL. Wynikiem moich dociekań jest artykuł: Polska Partia Robotnicza w powiecie chojnickim: geneza, idee, struktura, ludzie i działalność polityczna (1945-1948).
Artykuł w całości jest online, zapraszam do lektury: https://journals.umcs.pl/rh/article/view/10487
wtorek, 22 czerwca 2021
Strategiczne wizje, strategiczne problemy
Miasto zleciło naukowcom z UAM w Poznaniu stworzenie strategii rozwoju dla Miasta Chojnice. Pamiętamy jak powstawała ostatnia strategia, w atmosferze kłótni i nieprofesjonalnego zarządzania nią przez innych naukowców, ale ze Szczecina.
Czytam w mediach o metodach pracy nad planowaną strategią Chojnice i naprawdę muszę to pochwalić, są ankiety wśród mieszkańców, są spotkania z mieszkańcami. W stosunku do wcześniejszych prac nad tak ważkimi dla przyszłości Miasta dokumentami, to wielki postęp. Jednak...na spotkania z zespołem, który wspierając się na ankietach i wywiadach chce wykonać plan nowej strategii Chojnic...brakuje mieszkańców.
Poza tym, zastanawiając się nad przyjętymi metodami zespołu przygotowującego strategię, moją uwagę zwraca właśnie ankieta. Z tego co zaangażowani do niej studenci z Poznania mówią w mediach oddaje jednak ona tylko i wyłącznie wizję i wolę większości zakochanej w obecnej władzy - wiadomo, nikt nie spyta się chojniczan na emigracji o to co myślą o mieście z którego musieli wyjechać...
Takie zespoły też mało krytycznie podchodzą w mojej ocenie do zastanego status quo i do lokalnej władzy, bo dla nich to są po prostu pieniądze. Nie podoba mi się styl w którym władza znowu tworzy strategię pod jakimś płaszczykiem, wspierając się za miejskie pieniądze autorytetami naukowymi spoza Chojnic, które o Chojnicach wiedzą tyle ile wiedzą...z ankiet.
Przede wszystkim brakuje realnego zaangażowania mieszkańców w taki projekt, otwartej a nie kneblowanej, dyskusji i debaty nad przyszłością Miasta i chojniczan. Tylko tak mogłaby powstać realna strategia Chojnic, ale władzy nie zależy na głosie mieszkańców, co widać po zebraniach osiedlowych.
Cytuję też interesujący fragment z opinii wyrażonej i podchwyconej nt. stanowiska mieszkańców wyrażonego w ankietach, a które przytacza proratuszowy chojnice.com:
"Mieszkańcy chwalili burmistrza. Na pytanie jak im się żyje, to większość zaznaczała, że żyje się im bardzo dobrze. Pytaliśmy czy są zadowoleni z polityki prowadzonej przez władze miasta? Tu też większość wypowiadała się, że widzą ich prace i idzie to wszystko w dobrą stronę". - czy można więcej miodu na serce lokalnego włodarza? W ten sposób strategia stanie się kolejną laurką i farsą z mieszkańców.
Podsumowując - badający powinien widzieć najlepiej stan Chojnic i społeczeństwa Chojnic po tym, że na temat tej strategii jest w Chojnicach cisza, tak ze strony opozycji jak i mieszkańców - to jest dosłownie cisza nad grobem demokracji!!!
Zastanawia mnie też to, że w 2014 roku ten sam pan Bartłomiej Kołsut, który obecnie pracuje z ramienia UAM nad strategią dla Chojnic, wtedy jako przedstawiciel firmy Lider Projekt prowadził konsultacje nt. Strategii Rozwoju Chojnicko-Człuchowskiego Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego, materiał tutaj. Wygląda na to, że mamy specjalistę od Chojnic, spoza Chojnic, który pisze nam różne strategie, a władzom Miasta one się widać bardzo podobają...
AKTUALIZACJA:
Napisałem do Bartłomieja Kołsuta, który prowadzi obecne ankiety o postawach chojniczan. Otrzymałem odpowiedź wraz z załączoną do wypełnienia ankietą. To znaczy, że jest otwartość i każdy, kto takiej ankiety nie wypełniał na chodniku, może to zrobić elektronicznie. Wystarczy napisać do Bartłomieja Kołsuta na jego publiczny adres elektroniczny znajdujący się na stronach UAM w Poznaniu. Więcej o sprawie napiszę wkrótce, również o moich refleksach o ankiecie.
czwartek, 17 czerwca 2021
Jak władze Chojnic uwierzyły w Chojniczankę
Ogromna inwestycja miejska około 6 mln złotych zainwestowanych w system podgrzewania murawy na miejskim stadionie "Chojniczanki" okazało się zupełnie bezcelowe.
W II lidze w której Chojniczanka pozostaje nikt nie wymaga takich instalacji. Niestety chojnickie władze, kierowane jak zawsze nieomylnym wskazaniem znanego ekonoma Arseniusza Finstera wydały zgodę na taką bezcelową inwestycję, która w obecnej sytuacji graniczy z marnotrawstwem. Jednak pamiętamy jak Arseniusz Finster zapewniał w mediach, że On wie, On czuje, On ma nosa, że Chojna wejdzie do I ligi. Śmiałem się z tego publicznie i wskazywałem, że po pierwsze w piłce niczego nie można w ten sposób zakładać, a po drugie Finster nie zna się na piłce nożnej i powinien być w tym względzie bardzo ostrożny i rozważny i nie powinien ulegać lobby piłkarskiemu z Mickiewicza, ale uległ. No i kto teraz zwróci do kasy miejskiej te około 6 mln złotych? Burmistrz? Nie, tego nie możemy się spodziewać, żeby Burmistrz odpowiadał osobiście za lekką ręką rozdysponowane miliony publiczne. Radni? Nie, ci tym bardziej nie będą ponosić żadnej odpowiedzialności finansowej. Kto zatem? Może klub z Mickiewicza i jego władze? Absolutnie nie! Zatem kto poniesie finansową odpowiedzialność za marnotrawienie publicznych środków chojniczan? Otóż odpowiedź jest jasna i znana, dlatego obecna sytuacja w żaden sposób nie niepokoi chojnickich władz. Odpowiedzialność finansową za nieodpowiedzialność władz miejskich poniosą CHOJNICZANIE! Którzy zapłacą być może jeszcze wyższe podatki, którym sięgnie się do kieszeni pod każdym pozorem.
Fabuła słynnego filmu "Miś" wysiada przy jakości scenariusza chojnickiej dramato-komedii piłkarskiej.
poniedziałek, 14 czerwca 2021
"Poseł z PiSu mi nie przeszkadza"
Arseniusz Finster na ostatniej sesji online (Rady Miejskiej Chojnic), bo pomimo zagrożenia epidemicznego zorganizował sesję stacjonarną w ostatni piątek dla Rady Gminy Siennica Różana, podjął różne zaskakujące wątki, tylko niewiele konkretów. Burmistrz staje się sentymentalny coraz więcej opowiada o historii swojego życia i tego jak i kiedy poznawał innych lokalnych polityków. Tak też postanowił opowiedzieć o wątku swojej współpracy z posłem Aleksandrem Mrówczyńskim z którym "współpracuje dla dobra miasta". Panowie ponoć odbierają od siebie telefony i są w stałym kontakcie. Sielanka. Pytanie tylko dlaczego od kilku lat PiS obecny w Radzie Miejskiej Chojnic nie potrafi skutecznie walczyć z lokalnym układem władzy i jego patologiami? Czyżby dlatego, że panowie A&A, Arseniusz i Aleksander mają ze sobą tak wspaniały i idylliczny kontakt?
Warto bowiem w tym miejscu zaznaczyć, że kiedy byłem w PiSie - chojnickim, tam nigdy nie było ani zdecydowanej woli walki o lokalną władzę, ani zdecydowanej woli walki z lokalnym układem władzy, natomiast często Mrówczyński powtarzał, że trzeba jakoś "po cichu" dotrwać w swoistej symbiozie z lokalną władzą ... do kolejnych wyborów. Nic więc dziwnego, ze Burmistrz cieszy się z "dobrych kontaktów". Panowie "jedzą sobie z dziubka" chociaż oczywistym jest, że Arseniusz Finster powinien być głównym przeciwnikiem PiSu lokalnego i w sumie PiSu na wszystkich jego poziomach bo całe lata rządów Finstera w mieście są zaprzeczeniem wszystkiego do czego dąży i co głosi PiS. No.... ale "dobro Chojnic" jest ważniejsze, a już dobre relacje między wzajemnie sobie słodzącym panom posłom i burmistrzom jest dobrem najwyższym!
Nic dziwnego, gdyby poseł z PiSu wypełniał swoją rolę i walczyłby z lokalnym układem byłby dla Burmistrza Chojnic np. jakąś rzodkiewką albo suchym korzeniem, a tak jest dobrym partnerem do rozmów i współdziałania.
czwartek, 10 czerwca 2021
Gdzie się schował przedstawiciel wojewody pomorskiego?
Kilka lat temu byłem przedstawicielem wojewody pomorskiego w Radzie Społecznej chojnickiego szpitala. Jakie zadania ma taki przedstawiciel? I co robi obecny?
W zasadzie takie jak pozostali członkowie Rady Społecznej, czyli zgodnie z art. 48 ustawy z 2011 r. o działalności leczniczej jest to przedstawianie wniosków i opinii na Radzie Społecznej, ale narzędzia Rady są silne, bo może też postawić np. wniosek o odwołanie dyrektora jednostki lecznictwa publicznego. Przedstawiciel wojewody ma jednak jeszcze jedną rolę w tego typu instytucji, powinien wzmacniać rolę nadzorczą i kontrolną wojewody, poprzez swoją działalność. Z tego zadania próbowałem się wywiązać i nadal z ciekawości obserwuję jak robi to mój następca w Radzie Społecznej. Wiadomo przecież, że nie jestem nadal przedstawicielem wojewody pomorskiego przy RS chojnickiego szpitala, bo odszedłem z PiSu i poseł Mrówczyński "delegował" kogoś z PiSu ze Słupska wraz z wojewodą pomorskim, do tej roli. Kogoś, jak widać z działalności na tyle posłusznego chyba woli posła i nieobytego w lokalnych strukturach władzy, że właściwie ten przedstawiciel nie uczestniczy w spotkaniach Rady Społecznej.
Przedstawicielem wojewody jest obecnie Sebastian Irzykowski, który był dotąd od czasu swej nominacji, tylko dwa razy na spotkaniu Rady Społecznej, raz w 2019 r., raz w 2020 r. i ani razu w 2021 r. Rada Społeczna spotyka się średnio 4 razy w roku. Przeczytałem protokoły ze spotkań Rady Społecznej i przydałoby się tam krytyczne oko i głos kogoś z zewnątrz chojnickiego układu władzy, ale Sebastian Irzykowski tej roli nie spełnia. Z protokołów wynika, że Sebastian Irzykowski zadał dotąd jedno pytanie na Radzie Społecznej w 2020 r. i dotyczyło ono ilości osób zatrudnionych w szpitalu na tzw. płacy najniższej krajowej. Raz też Sebastian Irzykowski zabrał głos w 2019 r., próbując podnosić jakieś kwestie proceduralno-prawne, które odnosić by się miały do ogólnego systemu prawnego i jego ograniczeń, omawiając podwyżki dla najniżej uposażonych. Na tym koniec działań przedstawiciela wojewody pomorskiego w chojnickim szpitalu - jak wynika z protokołów i listy obecności.
Teraz zadajcie sobie pytanie czy ktoś zrobił lokalnemu układowi władzy lepiej niż Aleksander Mrówczyński...?
W mojej opinii, w tej sytuacji braku obecności i aktywności przedstawiciela wojewody zasadnym byłby wniosek do wojewody pomorskiego od przewodniczącego Rady Społecznej o odwołanie przez wojewodę Sebastiana Irzykowskiego, bowiem ten nie wypełnia swojego społecznego mandatu. Oczywiście tak się nie stanie, bo lokalnemu układowi władzy taki brak aktywności przedstawiciela wojewody pomorskiego jest jak najbardziej na rękę. Taka sytuacja obecna jest też niekorzystna dla pacjenta, bowiem nikt krytycznym okiem nie przygląda się działalności chojnickiego szpitala.
Tutaj znajdują się wszystkie protokoły z posiedzeń Rady Społecznej: https://bip.powiatchojnice.pl/m,1804,protokoly-z-posiedzen.html
Zrozumieć Burmistrza
Chciałbym, pewnie jak wiele innych obserwatorów, zrozumieć co kieruje chojnickim burmistrzem, który organizuje dla radnych z Rady Gminny Siennica Różana sesję stacjonarną w Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic, ale jednocześnie 3 dni później odbywa się przez wzgląd na przepisy antycovidowe sesja Rady Miejskiej Chojnic w trybie zdalnym. Ktoś zna odpowiedź na tę zagadkę?
poniedziałek, 7 czerwca 2021
Sesja promocyjna
Jak się okazuje ze strony internetowej gminy Siennica Różana, rajcy i wójt tej gminy będą 11 czerwca o godz. 14.00 odbywać będą swoją sesję wyjazdową w Chojnicach, sesja odbędzie się w Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic. Informacje na stronie gminy: https://siennica.pl/2021/06/02/informacja-o-obradach-sesji-rady-gminy-siennica-rozana-w-dniu-11-06-2021-r/?fbclid=IwAR1f1wp86Eo5YkMeSOZz0TMst8D0fZX6JOm4AwjvZE4MvvxNz_tKd2Q9w7U . Zaskoczeni?
Już wyjaśniam. Rajcy z południa Polski (Siennica Różana leży 650 km od Chojnic) przyjeżdżają do Chojnic w konkretnym celu. Jakim?
Otóż nie jest to żaden interes publiczny. Wójt Siennicy Różanej postanowił zabrać rajców do Chojnic, aby w Chojnicach zostali oni "urobieni" przez towarzystwo Arseniusza Finstera na rzecz przekonania ich co do słuszności zasponsorowania i otwarcia w gminie Siennica Różana galerii...Jutrzenki-Trzebiatowskiego!
Cieszyć się? Płakać? Warto powstrzymać reakcje. Nie wiadomo bowiem czy Chojnice pozbywają się z baszty więziennej swego "największego artysty" wraz z jego dobytkiem czy to tylko element procesu pączkowania galerii Trzebiatowskiego, który teraz chce mieć swój drugi "życiowy dobytek" w galerii w Siennicy Różanej. Skądinąd w tej sytuacji ciekawe jest to, jakimi argumentami posługuje się starszy Pan malarz, że tylko dla niego cała rada gminy przemierza ponad 600 km, aby dać się przekonać przez Arseniusza Finstera co do talentów Jutrzenki?
Rajcom z Siennicy Różanej zalecam ostrożność i krytycyzm w przyjmowaniu wszelkich wiadomości w Chojnicach - szczególnie proszę zapytać o ilość odwiedzających basztę Jutrzenki oraz o koszty jej utrzymania. Poza tym proszę być gotowym na to, że i w gminie Siennica Różana Jutrzenka uzna, że jego sztuka i wydatki publiczne na nią nie spotkają się z dobrym odbiorem, więc w oczach "artysty" zostaniecie "chamami", tak jak i nas chojniczan ochrzcił kiedyś Jutrzenka.
Z żalem obserwuję jak radni w Polsce zajmują się społem rzeczami miałkimi i nieważnymi, ale robią to, bo to cementuje ich ciche interesiki i niejasne układy, a z interesem publicznym nie ma to nic wspólnego - taka jest moja opinia.
poniedziałek, 17 maja 2021
Nowa książka o politycznych aspektach dostępu do informacji publicznej
Miło mi poinformować, że ukazała się nowa książka pod redakcją dra Marcina Jastrzębskiego i moją. Jest to książka, której recenzent dr hab. Michał Bernaczyk prof. Uniwersytetu Wrocławskiego napisał w swojej recenzji, że Polska stoi przed cywilizacyjnym dylematem w odniesieniu do informacji publicznej - czy nasze elity będą wspierać korupcję, klientelizm czy raczej transparentność, otwartość i demokrację?
Zainteresowanych serdecznie zapraszam do lektury, książka dostępna jest w Wydawnictwie UKW: https://wydawnictwo.ukw.edu.pl/sklep/2021/aspekty-polityczne-prawa-dostepu-do-informacji-publicznej-w-polsce-i-na-swiecie/
wtorek, 6 kwietnia 2021
Obywatelska zapaść
Chojnice przeżywają swoje czarne dni, przynajmniej w odniesieniu do kondycji społeczeństwa obywatelskiego. Najlepiej świadczy o tym brak budżetu obywatelskiego o czym informują media regionalne (tutaj).
Argumenty władz Chojnic o tym, że to pandemia jest winna brakowi budżetu obywatelskiego można włożyć między bajki. Od dawna wiadomo o niechęci władz miejskich wobec jakichkolwiek inicjatyw obywatelskich, a tym bardziej wobec wizji ewentualnego upodmiotowienia mieszkańców - do czego poza wzrostem świadomości potrzebne są po prostu pieniądze. Chojnice wyglądają blado na tle innych miast regionu i fakt ten powinien być wstydliwy dla ratusza, ale nie będzie, ponieważ chojnickie władze na każdy argument i fakt, znajdą kłamliwy i gołosłowny kontrargument. Czy ten, kolejny, przykład słabej pozycji miasta Chojnice w regionie jest dla rządzących Chojnicami kolejnym świadctwem przewag Chojnic wobec innych ośrodków, co ma usprawiedliwiać astronomiczne ceny działek w Chojnicach i regionie?
Sprawie winna jest też opozycja, która dała już w przeszłości dowód swojego braku zainteresowania kwestiami społeczeństwa obywatelskiego (tutaj). W przeszłości Arseniusz Finster próbował wiązać budżety obywatelskie z budżetami miejskich osiedli, ale to była bardzo nieudana próba tworzenia z budżetów obywatelskich pasów transmisyjnych woli ratusza do mieszkańców osiedli (tutaj), złowieszczym przykładem tego jak Finster traktował te budżety było umożliwienie mieszania się w sprawy wykorzystania środków z takich budżetów np. jego sekretarce, która potrafiła dzięki protekcji burmistrza dyktować Radzie Osiedla lokalizację inwestycji "obywatelskiej" w postaci placu zabaw przy ul. Sybiraków. Takie, i inne, postawy były wystarczającą dyskredytacją "budżetów obywatelskich" w ówczesnej formie.
Kilka lat temu zadeklarowałem Burmistrzowi Chojnic swoją pomoc w stworzeniu Chojnickiego Budżetu Obywatelskiego (ChBO). O konieczności wprowadzenia ChBO pisałem już kilka lat temu (tutaj) i wprowadziłem ten postulat w okresie wyborczym do postulatów, między innymi PiS. Wprowadzenie w Chojnicach budżetu obywatelskiego nie jest zadaniem fizyki kwantowej i przy odrobinie dobrej woli politycznej ze strony władz miasta byłoby bardzo proste. Niestety, tej woli nie widać. Czas to powiedzieć bez zbędnego owijania w bawełnę, ekipa Burmistrza nie chce w Chojnicach budżetu obywatelskiego. Dopóki Chojnicami włada ta ekipa, ważniejsza od ogółu mieszkańców pozostanie murawa Chojniczanki.
środa, 31 marca 2021
Toksyczne dotacje
Mam ambiwalentne stanowisko wobec dotacji unijnych. Forma działania spółki InnoBaltica, która właśnie dzięki serwilizmowi chojnickich radnych z klubu Finstera, wejdzie prawdopodobnie w kooperację z miastem w tworzeniu zintegrowanego systemu na jeden bilet przekonuje mnie, że nie tylko środki samorządowe ale i dotacje unijne mogą być wykorzystane dla celów budowy "misia". O sprawie informuje Chojnice24.pl. Warto też wysłuchać zapisu z RM Chojnice w tej sprawie na Chojnice.tv .
Jak to jest z tym biletem na wszystkie środki lokomocji? No super...super. Gdyby nie to, że podobne aplikacje są już na rynku i są dla użytkowników darmowe. Ciekawe też dlaczego Chojnice i inne samorządy w pomorskim mają płacić za dostęp do systemu, skoro te aplikacje będą instalowali indywidualni użytkownicy, a nie miasto. Poza tym, czy ktoś kto przyjedzie do Chojnic ze Śląska nie będzie miał dostępu do aplikacji, czy np. taki Rybnik też będzie musiał wpłacić 4 mln złotych za to, że dwóch mieszkańców Rybnika skorzysta z aplikacji? Nie zastanawia też nikogo, że takie rzeczy dzieją się bezprzetargowo, że nie ma żadnych konkursów na realizację takiego projektu, który to konkurs byłby rozpisany przez np. Urząd Marszałkowski? Ile taki projekt realnie kosztowałby na rynku, może warto było najpierw sprawdzić ceny u istniejących na rynku firm informatycznych? Lansowanie tego projektu przez ludzi związanych z pomorską PO jest dla mnie wystarczającym świadectwem niejasności...i wielu domniemań. Sprawie powinna się przyjrzeć prokuratura, zarówno przez wzgląd na kwestie finansowania tego projektu, jak i przez wzgląd na niejasny i według mnie dyskusyjny w świetle prawa proces decyzyjny, który jasno wskazuje na "lobbing gabinetowy" u wójtów, prezydentów, burmistrzów...i zapewne radnych. Jak takie działania mogą popierać niektórzy radni burmistrza jak Bogdan Kuffel, albo Kazimierz Jaruszewski, tego nie zrozumiem nigdy.
Dla mnie sprawa InnoBaltica jest jedną z dziesiątków jak nie setek kuriozalnych przedsięwzięć - w moim mniemaniu mających na celu tylko i wyłącznie drenowanie kieszeni podatnika pod pozorem budowania kolejnych wirtualnych "rozwiązań". Jak to według mnie wygląda, jak mogą wyglądać takie projekty? Samorządy składają się na wkład finansowy dla takiej spółki (ten proces jest oczywiście gwarantowany politycznie, bo według mnie w tej spółce są ludzie związani blisko z Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku), następnie spółka taka występuje do UE o dotację na projekt. W mojej ocenie, to jest polityczno - gospodarczy majstersztyk, w tym sensie, że kto powinien, ten na takich projektach na pewno zarobi. Problem jednak w tym, znowu w mojej ocenie, że projekty takie są zupełnie zbędne dla społeczeństwa i dla infrastruktury, ale niezwykle konieczne dla utrzymania wysokiego poziomu życia ściśle określonych osób. W pełnym blasku poprzez takie działania widać szkodliwość "eurokracji". Sytuacji Chojnic i postępowania władz Chojnic należy się nadal bardzo bacznie przyglądać, bo słabość chojnickiej opozycji powoduje, że władze miejskie mało rezolutnie angażują publiczne środki. Warto, przy tej okazji, pochwalić działania chojnickiego PiSu, który zdobył się w Radzie Miejskiej na odwagę i zagłosował przeciwko przystąpieniu do InnoBaltica.
poniedziałek, 29 marca 2021
Książka o chojnickim układzie władzy
Kilka miesięcy temu zapowiedziałem książkę o chojnickim układzie władzy. Początkowo chciałem napisać książkę publicystyczną, ale zdecydowałem, że będzie to poważniejsza praca politologiczna, a moim głównym celem będzie oddanie rzeczywistego i krytycznego obrazu życia politycznego w Chojnicach. Chciałbym poinformować moich Czytelników, że książka powstaje, ale ukaże się później niż to zapowiadałem. Powodów jest wiele, ale jednym z naczelnych jest to, że piszę też równolegle inne książki politologiczne.
Na ten moment ujawnić mogę, że książka bazuje na bardzo obszernym materiale dokumentacyjnym i na pewno będzie pierwszym takim opracowaniem o chojnickiej polityce w XXI wieku. Tego typu publikacji nie ma też raczej dla innych miast i regionów Polski, bo uwagę badaczy zajmują raczej bardziej uniwersalne problemy niż życie lokalne, mnie jednak, jak wiecie, świat lokalny, samorządowy, interesuje niezwykle głęboko od wielu lat.
Fala ogłupienia
Pod płaszczykiem modernizacji systemu komunikacji wiceArseniusz, chce udziału Chojnic w spółce "InnoBaltica", Chojnice uzyskają w ten sposób dostęp do ... aplikacji za jedyne 3,6 mln złotych do 2028 r.
Jak czytam o takich durnych propozycjach, to nie dziwię się, że w mieście nie ma środków na żadne racjonalne i potrzebne cele. Przykład? Podwyższenie siatek na boiskach Orlik, tak żeby piłki nie wpadały w domy jednorodzinne - na to środków nie ma, ale jest na aplikację 3,6 mln złotych, bo tak sobie postanowi i uzna za stosowne wydać taką kwotę wiceburmistrz Kopczyński. Być może takie wydatki to normalność dla Kopczyńskiego, ale nawet w Chojnicach ludzie mają na tyle rozumu, żeby taki wydatek nie przeszedł. Myślę, że nawet burmistrzowscy radni powinni pójść po rozum do głowy i położyć kres bezsensownej aktywności wiceburmistrza Kopczyńskiego, który w swoich pomysłach powoli zaczyna dościgać swojego kolegę z basenu, czyli Mariusza Palucha. Panowie - oficjalnie to napiszę - puknijcie się w głowę i to zdrowo. Nie będę się doszukiwał drugiego dna takich kuriozalnych zamierzeń jak udział w aplikacji FALA, po prostu uznam, że jesteście bardzo niemądrzy.