niedziela, 6 lutego 2022

Konferencja na Starym Rynku i kwestia referendum

Na Starym Rynku w Chojnicach w ramach Konfederacji, w sobotę 5 lutego, przeprowadziliśmy kolejną konferencją prasową z działaczami i sympatykami z trzech powiatów: chojnickiego, człuchowskiego i bytowskiego. 

Poniżej zamieszczam całość materiału z wystąpienia. Moim głównym przesłaniem była informacja o rozważanym przez nas wniosku o referendum o odwołanie burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w naszym środowisku w najbliższych tygodniach, ale wszystkie postawy i zachowania burmistrza przemawiają za koniecznością organizacji referendum i odwołaniem go z pełnionej funkcji przez obywateli. Burmistrz stracił w naszej ocenie predyspozycje do pełnienia swojego urzędu. W wystąpieniu podałem też kilka argumentów, które przemawiają za inicjatywą referendalną. Były też inne ważne wystąpienia: Krzysztofa Haliżaka i Jacka Oberlanda. 



piątek, 4 lutego 2022

Konsultant bez konsultacji?

Pod koniec 2020 r. ratusz poinformował, że burmistrz będzie miał specjalnego konsultanta do spraw inwestycji drogowych. Tym konsultantem został Robert Marszałek. Do dnia 24 stycznia 2022 r. Miasto Chojnice w wyniku współpracy z Robertem Marszałkiem poniosło koszty ponad 60 tys. złotych. 

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co za te pieniądze wykonał Pan Robert Marszałek? 

Zadałem więc pytania: 

Korzystając z prawa dostępu do informacji publicznej, składam zapytanie o: 


- informację czy Robert Marszałek nadal jest konsultantem burmistrza Chojnic do spraw inwestycji drogowych; 

- informację o kosztach jakie Miasto Chojnice poniosło w związku ze współpracą z Robertem Marszałkiem do dnia dzisiejszego;

- kopię umowy pomiędzy Robertem Marszałkiem a Miastem Chojnice na bazie której Robert Marszałek udzielał konsultacji Burmistrzowi Miasta Chojnice;

- informację o wykazie konsultacji, których Robert Marszałek udzielił Burmistrzowi Miasta Chojnice ze wskazaniem, których inwestycji drogowych w mieście dotyczyły te konsultacje. 

Odpowiedzi z Miasta są na poniżej zamieszczonym pliku. Dla mnie szokujący jest i zastanawiający następujący fragment: "Urząd nie prowadzi wykazu konsultacji, których Pan Robert Marszałek udzielił Burmistrzowi Miasta Chojnice". W związku z tym, zasadne jest postawienie kolejnych pytań, czy Pan Robert Marszałek w ogóle udzielił Burmistrzowi Miasta Chojnice jakichkolwiek konsultacji w sprawie inwestycji drogowych w mieście? Czy po prostu Miasto Chojnice płaci Robertowi Marszałkowi, bo płaci i tyle? O co chodzi w tej współpracy? Czy ta współpraca polega tylko na wystawianiu faktur i przelewach? 





czwartek, 3 lutego 2022

Znaczenie kłamstwa dla chojnickiego układu władzy

Nieodparcie towarzyszy mi wrażenie, że w Chojnicach mamy do czynienia z dyktaturą i kultem jednostki. Tą jednostką jest oczywiście Burmistrz Miasta Chojnice Arseniusz Finster. Po ponad dwóch dekadach nasuwa się istotne pytanie - czy mamy Finstera dożywotnio? 

Powinniśmy porzucić myślenie życzeniowe, zgodnie z którym dialog z Finsterem i układem władzy może doprowadzić do pozytywnych zmian. Nie może, to już pewne. I każda kolejna próba dialogu jest zbędną stratą czasu. 

Często mówi się, że Finster Chojnice zmodernizował, że je zmienił, rozwinął, ale jedyne co naprawdę i niezaprzeczalnie zrobił to wyczyścił scenę polityczną ze wszystkich przeciwników i niepodzielnie zapanował nad miastem niczym mgła, która tak gęsto i często zalega nad Chojnicami. Obiektywne uwarunkowania Chojnic są takie, że ma potencjał do rozwoju i każdy nawet średni lider temu rozwojowi by sprzyjał. Finster tworzy dogmat swojej nieomylności, tym bardziej im bardziej popełnia widoczne gołym okiem błędy i głosi kłamstwa - niestety te kłamstwa w sferze publicznej nie dotyczą tego, że pan Arseniusz nie zjadł słodyczy, ale dotyczą spraw publicznych, co ma poważne konsekwencje dla życia i bezpieczeństwa mieszkańców - przekonanych często, że kłamstwa są prawdami, albo udającymi, że przyjmują wszystkie kłamstwa za prawdy objawione - bo tak bezpieczniej, wygodniej, spokojniej, itd. Do tego dochodzi centralne sterowanie i zupełne ignorowanie woli i żądań mieszkańców - czego świadectw jest bez liku.  

Wydaje się, że głównym fetyszem w życiu publicznym Finstera jest kontrola, nie tylko swoich współpracowników, ale i pożytkowanie wiele energii na kontrolowanie aktywności osób, które uważa za swoje rzeczywiste lub wyimaginowane zagrożenie, które może też uderzyć w jego układ władzy. Najnowsze dziecko propagandowe Miasta, czyli aplikacja go Chojnice, to niestety w mojej ocenie kolejny krok do zwiększenia kontroli nad mieszkańcami, a od strony funkcjonalnej pasztet za publiczne pieniądze i próba ratowania wizerunku Kopczyńskiego, który bez oporów kłamał o swoim wykształceniu. 

Finster nie domaga się fanatycznej wiary w siebie, ale raczej skłania się według mnie do utrzymywania różnych środowisk w cichej współpracy. To jest jeszcze gorsze niż jawne i głośne nakłanianie do współpracy i pokory, bowiem ten "cichy układ władzy" powoduje, że ciężko jest obywatelom zorientować się, kto i jak głęboko jest umoczony w układy polityczne z ratuszem. 

Pewne jest to, że dyktatury wydają wypaczone i pokrętne osobowości. W Chojnicach mamy już nie autokrację i nie lokalny samorząd, ale dyktaturę jednostki, dyktaturę która się wypaczyła i nie jest w mojej ocenie zdolna ani do kooperacji według prawa i norm społecznych, ani do racjonalnego dialogu, a tym bardziej niezdolna jest do budowania lokalnej demokracji. Dla takich jednostek w życiu politycznym nie ma miejsca. 

Wielką rolę spełnia we władzy lokalnej i każdej władzy, język. Ten na co dzień stosowany. Pisałem już o tym aspekcie wcześniej - przeciwnicy są nazywanymi korzeniami, sadzonkami, itd. To co prawdziwe jest szkalowane i uznane za perfidne kłamstwa, to co piękne i wzniosłe jest uznane za obce i niegodne uwagi władz miejskich - jeśli tylko nie służy interesom lokalnego układu politycznego. Po prostu miejsce prawdy o życiu publicznym zastąpiło kłamstwo o życiu publicznym - cel jest jeden - trzymanie się stołka władzy. Jednak na bazie polskiego prawa mamy demokrację przedstawicielską, a nie dyktaturę. Nikt burmistrzem się nie urodził i nikt burmistrzem nie musi odchodzić na emeryturę, tym bardziej jeśli łamie ogólnie przyjęte normy i postawy. Mamy wielu innych i lepszych kandydatów, którzy są przedsiębiorczy i bardzo dobrze wykształceni, lepiej niż nasz burmistrz magister inżynier z dyplomem kandydata nauk z Moskwy. 

Specjalnością Finstera jest jednak przekręcanie faktów i kłamstwo w sferze publicznej, a do tego składanie, przy zaklinaniu się na wszystkie świętości - obietnic zupełnie bez pokrycia - czy to wobec obywateli w sprawie organizacji referendum w sprawie rozwiązania Straży Miejskiej, czy to wobec chojniczan bezpośrednio zainteresowanych tzw. zachodnim obejściem.  Wiele też obietnic wyborczych Finstera nigdy nie zostało zrealizowanych, ale za to - ten jak lubi o sobie mówić "skuteczny w działaniu" i "ojciec miasta" ile dotąd wprowadził działań, których nie zapowiadał, a które doprowadziły miasto do strat? Proszę spójrzcie - na sprawę tzw. prywatyzacji przedszkoli i jej koszty dla miasta, spójrzcie na miliony utopionie w "błocie" na Chojniczance w podgrzewaną murawę budowaną ale bez ogrzewania! I ktoś taki nadal jest burmistrzem Chojnic i święcie jest przekonany, że słusznie postępuje, a wszyscy temu przeczący są godnymi pożałowania nienawistnikami. Wake up Finster! 

Finster powiedział, kiedyś, że nie kłamał bo nie miał takiego zamysłu. Jednak gdybyśmy poprzestali na tym i uważali, że to prawda, to przejdziemy do każdego kłamstwa - i chojniczanie przeszli - na porządek dzienny. Nie jest też dla niego ważne, czy mu wierzymy czy nie wierzymy, bo chodzi tylko o skutek wypowiedzi - a tym ma być podporządkowanie poprzez słowa. Jednak widoczna jest paranoja związana ze strachem przed utratą władzy i konieczność utrzymania kontroli nad mieszkańcami, temu służą kłamstwa. Nie chodzi o przekonywanie obywateli, ale o ich podporządkowanie. Do kontroli nad mieszkańcami służy kłamstwo jako centralne narzędzie chojnickiej władzy, tak oddanej - nieprawdzie. 

Finster swoją postawą szkodzi według mnie mieszkańcom Chojnic, bo powtarzając publicznie liczne kłamstwa doprowadza do sytuacji w której nikt w nic nie wierzy, a z drugiej strony dochodzi do pozornego "łykania kłamstw". Niestety kłamią publicznie też inni z jego układu władzy, których ochoczo, jak i ich kłamstw, broni. Co gorsze, ten ogólny brak wiary w prawdomówność lokalnej władzy, poprzez jej krętactwa językowe, przekłada się w moim odczuciu na bierność społeczną. Po co bowiem mówić i robić cokolwiek, po co się lokalnie aktywizować, skoro to wszystko i tak zostanie wypaczone? Sporą rolę w tym procederze odgrywa bezwstyd. Nie tylko Finstera, ale i tych wszystkich, którzy cynicznie w poczuciu bezsilności powtarzają kłamstwa władzy chojnickiej - żadna prawda bowiem nie jest prawdą w obliczu lokalnych kłamstw - wielką rolę w tym pełnią akolici Finstera, którzy czerpią z tego układu politycznego najwięcej. Wszyscy ich znamy. Bo mówienie prawdy w Chojnicach nic nie daje, a tylko głoszenie z przekonaniem kłamstw gwarantuje życie w znieczuleniu i ignorancji, ale z dostępem do benefitów, które gwarantuje władza. Przez to za idiotę w Chojnicach uznaje się kogoś, kto docieka i głosi prawdę o sprawach publicznych - "wariacie po co to robisz"!? Ten lokalny świat, jest światem dla podstępnych i wyrachowanych, a nie dla prawdy o życiu publicznym. Siłownicy Finstera tak wiernie wspierający jego system władzy, żyją w poczuciu wspierania swoich rodzin i ich pozycji, ale faktycznie biorą udział w podkopywaniu całego podglebia na którym wspiera się wszelkie powodzenie, gospodarcze, towarzyskie, społeczne. Niestety układ ten, również ten jak Finster mówi "układ z mieszkańcami" - to struktura kłamstw w której nie ma miejsca na prawdę. Dlatego też Finster jest tak wrażliwy na słowa - np. o swoim doktoracie, albo na temat wykształcenia swoich akolitów. Kompleksy godne prowincjała. Nasz lokalny autokrata uzurpuje sobie prawo do bycia przyjmowanym i odbieranym jako naukowiec. Problem jednak jest taki, że nic o tym realnie nie świadczy, a wręcz przeciwnie według mnie - niegodne postawy i język głęboko przeczą rzekomej "naukowości Finstera", podobnie jak inklinacja do "nagłych promocji doktorskich - zaledwie językowych" dla swoich współpracowników. Warto tutaj wspomnieć jak Radek Sawicki dociekał kiedyś rzekomych publikacji naukowych Finstera, których tytuły pojawiły się w internecie, ale publikacji tych nigdy nikt nie znalazł - pomimo starań. Jak człowiek robiący takie rzeczy może być burmistrzem Miasta? Gdzie są ci doktorzy z Rady Nadzorczej Centrum Park, którzy mieli firmować idiotyczne zarządzanie spółką przez protegowanego Finstera, czyli Palucha? W uzurpacji ten układ jest doskonały. 

Najlepszym przykładem manipulacji językiem w ostatnich tygodniach było to jak Finster zareagował na medialne informacje o kłamstwach Adama Kopczyńskiego w czasie kampanii wyborczej 2018 r. Finster uznał, że Kopczyński miał prawo mówić, że ukończył studia na UW - tak bowiem należy odczytać oświadczenie Finstera (choć oczywiście ich nie ukończył na UW), bo to sprawa semantyki. Perfidne i prostackie kłamstwa lokalnych watażków zawsze znajdują sobie jakąś inną postać pojęciową niż kłamstwo. Kłamstwo według nich, nigdy nie jest kłamstwem, jest czymś innym. Rzadko pomyłką, ale raczej semantyką, ktoś ich w błąd wprowadził, czegoś nie wiedzieli, nie mieli takich intencji itd. Lokalna wierchuszka zdaje się przyklaskiwać takiemu twierdzeniu - jeśli Finster mówi, że sprawa Kopczyńskiego o tym czy ukończył studia na UW to semantyka, to należy właśnie tak mówić i tak postępować, jakby nie było żadnego kłamstwa i niewłaściwości. Każde świństwo władzy i każde jej kłamstwo staje się śmierdziącym stopniem prowadzącym Chojnice do tragedii. Nie wiem czy oglądaliście serial o Czarnobylu i wyciągnęliście z niego wnioski? Sprawa jest oczywista, jeśli ludzie u władzy kłamią na temat spraw publicznych, to mogą się przytrafić ofiary - ale tylko po stronie "szarych obywateli". Dlatego polityczne usunięcie Finstera z urzędu staje się sprawą palącą. Kłamstwo nie jest bowiem zdarzeniem incydentalnym, ale czymś immanentnie wpisanym w postępowanie lokalnej władzy, której patronuje Finster. O tym, że Finster doskonale wie, że Kopczyński kłamał w czasie kampanii wyborczej o swoim wykształceniu i zdaje sobie sprawę z perfidii tego czynu jest to, że w Sylwestrwa 2021 Arseniusz Finster telefonował do mnie pod pozorem złożenia mi życzeń noworocznych - ale twierdząc, że jestem chory (psychicznie, na głowę, z nienawiści, itd.). Czy takiego zachowania powinniśmy oczekiwać od "ojca miasta"?

Odbieranie sensu słowom jest klasycznym przykładem działań władz dyktatorów i autokratów. Przecież w Chinach gwarantuje się wolność słowa, prasy i zgromadzeń. A w wyborach należy korzystać z "świętego prawa głosu". Wszyscy wiemy jak to jest śmieszne i przykre zarazem. Podobnie jak to, kiedy Finster mówi, że radni  miejscy są niezależni (szczególnie z jego komitetu) i będą podejmować decyzje zgodnie ze swoją wolą i sumieniem. Przypomnijmy sobie jak Finster reaguje na protesty społeczne? Otóż było i tak, że zakłócał zgromadzenia obywatelskie - bo mu się nie podobały. Gdy mieliśmy okres tuż po pożarze w hospicjum Bonnów, Finster wmawiał mieszkańcom, że to bardzo wartościowa i godna pochwały działalność, którą prowadzi Pani Bonna - może ogólnie cele takiej działalności są szczytne, ale jak można chwalić kogoś, kto nie miał rzekomo środków na czujki dymu, ale zgromadził fortunę na koncie podmiotu prowadzącego hospicjum? Można. Na zasadzie - tu mógłby powiedzieć Finster, wierzcie mi, bo wszystko co mówię, nawet kłamstwa, to prawda. Do tego, ta władza karmi się strachem i ludzką uległością, a mieszkańcy w ten sposób dają sobą pomiatać - choć płacą podatki z których ten system lokalnej władzy się utrzymuje. Pamiętacie może jak Finster zachęcał chojnickich nauczycieli na Starym Rynku do protestów? I nauczyciele szli w to jak w ogień, bo wydawało się, że to nauczyciele mogą liczyć na Miasto, może Miasto da te podwyżki, itd. Co w sprawie nauczycieli finalnie zrobił Finster? Nic? 

Język lokalnej polityki jest zatruty. Mieszkańcy niepostrzeżenie łykają słowa Finstera, bez oglądania się na ładunek kłamstw, po czasie stając się "nosicielami" kłamstw Finstera. Język jest kolejnym narzędziem władania lokalnej władzy - bardzo bezpieczny, bo nieświadomi życia politycznego mieszkańcy dają się w ten sposób kontrolować. W ten sposób dąży się też do ujednolicenia lokalnych postaw, a nawet myśli, zgodnie z którymi - zawsze - większość, zgodnie z zasadami demokracji, musi być "za" Finsterem i jego polityką. Choć większość Finster uzyskuje w drodze różnych działań, które nie mogą w mojej opinii uchodzić za demokratyczne. 

Problemem jest to, że dla Finstera i jego ekipy wrogiem nr 1 są media i osoby zdolne informować o stanie Miasta zgodnie z faktami oraz takie, które podejmują krytykę władzy - te mogą się narazić na szalone ataki układu władzy i wizyty na prokuraturze. Odpornością na wszelkie przeciwności losu dla lokalnej władzy ma być propaganda sukcesu i rzekomych osiągnięć "wybitnego" Finstera i jego "niezwykle innowacyjnych współpracowników" - takich jak Kopczyński czy obecny wicestarosta Paluch - dwa sztandarowe przykłady jak bardzo spaczony jest ten układ władzy.  Faktem jednak jest, że gdzie się nie spojrzy, nie ważne pod który kamień się zajrzy, wszystko jest spaczone. Choć od lat staramy się odbrązawiać "mit Finstera" jako jedynego godnego fotela burmistrza Chojnic, ta gra nie jest równa. Po naszej stronie jest ciężkostrawna prawda i brak blichtru, po drugiej jest lekka strawa - kłamstwo i wpływy dla wybranych oraz tzw. święty spokój. 

Ważna analogia biologiczna, jeśli władzę przyrównamy do cukru, który krąży w organizmie, to należy pamiętać, że do jego prawidłowego funkcjonowania jest potrzebna insulina - czyli silna i kontrolująca opozycja. Tej obecnie w ogóle nie ma, bo zniszczył ją Finster, podobnie jak niszczy według mnie całe społeczeństwo obywatelskie Chojnic.  Na tej samej zasadzie opozycją kłamstwa w życiu publicznym, nawet słodkiego, jest prawda o życiu publicznym, o sprawach miasta. Przytłoczony dawkami kłamstw, miejski organizm ginie. 

piątek, 21 stycznia 2022

Utopie i dystopie

Nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego ukazała się właśnie nasza nowa książka. Do lektury zapraszam wszystkich, którzy zadają sobie w tych niepewnych czasach pytanie, co nas czeka? 




https://wydawnictwo.ukw.edu.pl/


niedziela, 16 stycznia 2022

Medale niczym listki figowe

Wymyślili sobie chojniccy włodarze, zapewne za namową jaśnie oświeconego Przemysława Zientkowskiego, żeby przyznać chojniczanom medale Johanna Daniela Titiusa. Nie każdy chojniczanin się kwalifikuje. Medale są tylko dla chojniczan będących naukowcami, dla tych, którzy wnieśli wkład w rozwój nauki, może i badali różne aspekty życia Chojnic, itd. Jak powiada pan Kopczyński - odznaczeni muszą się wykazać minimum stopniem naukowym doktora. 

Pomysł, generalnie, uważam za trafiony. Lokalna społeczność, która docenia różne grupy zawodowe, społeczne itd. wykazuje w ten sposób, że pochwala, promuje i wzmacnia określone postawy społeczne. Jednak mam do tej inicjatywy pewne, poważne, zastrzeżenia.  

Każdy kto składał przysięgę doktorską wie, że przysięgał, iż: nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale w celu odkrywania i upowszechnienia prawdy – największego skarbu ludzkości będzie naukę uprawiał. 

Dlatego też uważam, że przyjęcie medalu im. Johanna Daniela Titiusa z rąk chojnickiej władzy jest dla naukowca niegodne. Władza ta bowiem kłamie, zastrasza, niszczy ludzi i stosuje wszelkie praktyki stojące w opozycji do prawdy. Władza ta nie wykazuje żadnego poszanowania dla idei demokracji, pluralizmu, przejrzystości działań, ani wolności. Co piszę z pełną odpowiedzialnością jako politolog, i jestem to w stanie na gruncie nauki udowodnić. 

Osobiście więc apeluję do wszystkich naukowców wywodzących się z Chojnic, aby medalu Johanna Daniela Titiusa nie przyjmować. Mając na względzie, że władze lokalne upolitycznią przekaz i będą traktowały naukę instrumentalnie jako kolejne narzędzie swoich wpływów wśród chojniczan. Możemy temu położyć tamę, odmawiając przyjęcia tego medalu. Wyrazimy także swój brak poparcia dla praktyk walki z prawdą. Ponadto, odmówmy Miastu prawa decydowania o tym, kto z naukowców jest godny, a kto niegodny ich medali. 

Jestem jednak w pewnej obawie. Jeśli żyjący tych medali odmówią, to ratusz gotów dla ratowania inicjatywy odznaczać naukowców z Chojnic, którzy już dawno odeszli i odmówić nie zdążyli. 

Niemniej, proszę sobie przypomnieć treść przysięgi doktorskiej i zestawić to z zachowaniami np. chojnickiego burmistrza, który kłamał np. w sprawie stopni doktorskich członków Rady Nadzorczej Centrum Park Chojnice i wielokrotnie sponiewierał w mojej opinii to co nazywamy nauką, przykładając w ten sposób rękę do deprecjacji znaczenia stopni i tytułów naukowych - bo chojnickie władze ad hoc są w stanie promować na "doktorów" wybrane przez siebie osoby, sami przedstawiciele władz lokalnych kłamali np. na temat ukończenia studiów (casus wiceburmistrza Kopczyńskiego). 

Nie pozwólmy nauki sprowadzić do kolejnego narzędzia budowy politycznych wpływów chojnickiego ratusza, który pod pozorem uznania dla nauki - dążącym do prawdy próbuje zamykać usta na wszelkie sposoby. Rozumiem, że naukowcy wywodzący się z Chojnic i nie żyjący już w Chojnicach, a takich jest znakomita większość może dać się nabrać na ten sprytny wybieg marketingowy, podnoszący prestiż lokalnej władzy - bo w żaden sposób nie podnoszący prestiżu lub znaczenia obdarowanego naukowca. Jednak mam nadzieję, że i do takich osób wpis na moim blogu dotrze i jednak odmówią, kierując się przysięgą, którą złożyli na ślubowaniu doktorskim. 

Informuję publicznie władze Chojnic, że nawet gdyby do tego medalu dołączyły milion złotych, to medalu z ich rąk, za naukę i działalność naukową, nigdy bym nie przyjął. 

niedziela, 2 stycznia 2022

"Ciche czytelnictwo" i popularność bloga politycznego

W Nowym Roku pragnę złożyć moim Czytelnikom życzenia spełnienia marzeń, a przede wszystkim zdrowia i szybkiego końca pandemicznego koszmaru. Jednocześnie przy tej okazji chciałbym Wam podziękować za to, że jesteście! Za to, że czytacie i wspieracie moje działania. Chojnicki Blog Polityczny w ostatnim roku cieszył się sporym zainteresowaniem, bowiem uzyskał ponad 40 tys. wyświetleń i to pomimo tego, że w stosunku do poprzednich lat publikowałem znacząco mniej postów. Wiem, że wiele osób czyta Chojnicki Blog Polityczny, ale w naszych lokalnych warunkach jest to raczej "ciche czytelnictwo", polegające na odwiedzaniu mojego bloga, przyswajaniu z niego informacji, ale unikaniu też publicznego komentowania publikowanych na nim treści. Wielu Czytelników nie przyznaje się do czytelnictwa ChBP, bo to może mieć poważne konsekwencje, zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym - wszyscy czytają, a jednocześnie każdy udaje, że nic nie wie. Rozumiem to, tak jest bezpieczniej i taki "mamy klimat". Chojnice są po prostu miastem nieco zastraszonym przez lokalny układ władzy i każdy wie, że otwarte przyznawanie się do lektury ChBP jest swoistym wyzwaniem obywatelskim. Dlatego na Nowy Rok, życzę Wam też wiele sił i cierpliwości. Wasze, nawet "ciche czytelnictwo" jest bardzo silnym bodźcem do dalszych działań i monitorowania władzy lokalnej, tak włączacie się w działania społeczne i obywatelskie, a w efekcie to Wy, nawet poprzez "ciche czytelnictwo" macie ogromny wpływ na bieg zdarzeń w mieście! Dzięki temu, jak uważam, udaje się przeciwdziałać, w jakimś stopniu, korupcji i innym negatywnym i patologicznym działaniom władzy lokalnej, która się u nas swawoli. Jest wiele ważkich tematów lokalnych, które będę podejmował w 2022 r. 

Statystyki Chojnickiego Bloga Politycznego za ostatnie 12 miesięcy, wyglądają naprawdę imponująco. Serdecznie Wam dziękuję! 






czwartek, 30 grudnia 2021

Jaka jest prawda o wykształceniu Adama Kopczyńskiego - wiceburmistrza Chojnic?

Wielu obserwatorów zastanawiało się z jakiego kapelusza Arseniusz Finster wyciągnął w trakcie wyborów samorządowych Adama Kopczyńskiego, który był kandydatem komitetu Finstera do Rady Miejskiej i jednocześnie szefem sztabu wyborczego KWW Arseniusza Finstera. Sam Burmistrz Miasta Chojnice bardzo ciepło wypowiadał się o Adamie Kopczyńskim w kampanii wyborczej w 2018 r. i udzielał mu swojego wizerunku, wspierając Adama Kopczyńskiego - związanego ówcześnie przede wszystkim z Człuchowem - jako kandydata do Rady Miejskiej Chojnic. 

Kolejnym zaskoczeniem dla bacznych obserwatorów polityki chojnickiej było nominowanie przez Finstera, Adama Kopczyńskiego na wiceburmistrza Chojnic, bez konkursu, bez zbędnych procedur. Śmiało można powiedzieć o Adamie Kopczyńskim, że w 2018 r. był w zasadzie na chojnickiej scenie politycznej człowiekiem znikąd oraz z zerowym kapitałem politycznym. Niemniej, zyskał możnego i wpływowego patrona w postaci kandydata nauk Arseniusza Finstera. Niewątpliwie był też blisko związany politycznie z Mariuszem Paluchem, który był jego szefem w chojnickim Parku Wodnym. 

Finster, będąc zapewne pod wpływem zdolności marketingowych Kopczyńskiego postanowił dać mu "kopniaka w górę" i wciągnął go na stanowisko wiceburmistrza. Wydaje się, że Kopczyńskiemu w karierze silnie pomogło to, że był bez politycznego zaplecza i w ten sposób stał się w 100% zależny od woli Burmistrza Miasta. Dwa główne zadania Kopczyńskiego na burmistrzowskim stanowisku, które postawił przed nim Finster, to: poprawienie komunikacji urzędu z mieszkańcami oraz stworzenie i prowadzenie chojnickiego budżetu obywatelskiego. Kopczyński z żadnego z postawionych zadań - obiektywnie to oceniając - nie wywiązał się. W Chojnicach nie ma ani budżetu obywatelskiego, ani nie ma lepszej niż była wcześniej komunikacji urzędu z mieszkańcami. Obecnie notowania Kopczyńskiego w mieście są bardzo niskie, bo nieporadny i pyszałkowaty w swych postawach wiceburmistrz próbuje ustawiać lokalne środowiska po kątach. Może nie powinno to bardzo dziwić, bo Kopczyński jest po prostu człowiekiem z zewnątrz i chyba nadal nie rozumie kultury chojniczan. W mojej opinii nie powinien być dopuszczony nawet do startu w wyborach do Rady Miejskiej w Chojnicach - ale to temat na inny wpis. W każdym razie, Kopczyński zwrócił na siebie moją uwagę po kilku już latach nieporadnych działań na funkcji wiceburmistrza miasta. Tym bardziej, że obecnie Adam Kopczyński zarabia ponad 15 tys. złotych miesięcznie! Stąd też rodzą się kolejne pytania o jego kwalifikacje i rzeczywiste rezultaty jego pracy. 

W trakcie kampanii wyborczej w 2018 r. Adam Kopczyński jako kandydat komitetu Finstera do Rady Miejskiej powiedział, że ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Zainteresował mnie ten wątek. Problem w tym, że jak wynika z dokumentów, które Adam Kopczyński złożył do Urzędu Miejskiego w Chojnicach, gdzie znalazł zatrudnienie jako wiceburmistrz wynika, że ukończył 3 letnie studia licencjackie na kierunku politologia, ale nie na Uniwersytecie Warszawskim. Bowiem Adam Kopczyński ukończył studia w Człuchowie w Wyższej Szkole Pedagogicznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej z Warszawy. Oczywiście nie jest to, i nie był, Uniwersytet Warszawski, ani żadna z jego filii. W mojej opinii, i na bazie udostępnionych mi materiałów, Adam Kopczyński wprowadził w błąd, zarówno swoich wyborców, jak i wszystkich chojniczan. Na co liczył?  Adam Kopczyński posiada po prostu licencjat po studiach w Człuchowie. Obecnie wygląda to tak w moich oczach, że wiceburmistrz w trakcie kampanii wyborczej w 2018 roku próbował sobie budować autorytet na bazie afiliowania się do Uniwersytetu Warszawskiego - z którego żadnego dyplomu ukończenia studiów na wskazanym wydziale chyba nie posiada, bo gdyby go uzyskał, to na pewno złożyłby odpowiedni dokument w Urzędzie Miejskim, gdzie znalazł zatrudnienie. Każdy przecież złożyłby taki dyplom ukończenia studiów na UW w swoim zakładzie pracy i nikt nie ukrywałby go w szufladzie, składając tylko dyplom po szkole wyższej w Człuchowie. Nigdzie natomiast nie znalazłem informacji, które byłyby upublicznione, a w których Adam Kopczyński podawałby, że ukończył WSP TWP, filia w Człuchowie. Co też samo w sobie jest zastanawiające, bo wskazuje, że Kopczyński dotąd niespecjalnie chwalił się tym faktem przed opinią publiczną. Twierdzenia Kopczyńskiego o ukończeniu studiów na UW utrwalone są w materiale video: 

 


Tutaj natomiast znajdują się dokumenty z Urzędu Miejskiego w Chojnicach, na temat wykształcenia Adama Kopczyńskiego:





                                                        





Jeśli Adam Kopczyński nie ukończył żadnych studiów na Uniwersytecie Warszawskim, to powstanie pytanie - co jest prawdą o Adamie Kopczyńskim i jego wykształceniu, i na ile możemy mu ufać w to co mówi, i jakie możemy mieć zaufanie do jego działań? Uważam, że ujawnione fakty stawiają pod znakiem zapytania kwestię wykształcenia Adama Kopczyńskiego i jego prawdomówności w trakcie kampanii wyborczej w 2018 roku, taka jest moja opinia w tym momencie. Po ustaleniu tych faktów o wykształcenia wiceburmistrza, mam nieodparte wrażenie, że ten, tak dobrze wpisał się w lokalny układ władzy, bo na wzór i podobieństwo swoich pryncypałów przypisuje sobie prestiż. Nie będę tu wracał do sprawy doktoratu Finstera, ale ta nasuwa się sama, zresztą już wcześniej pisałem o tym w kilku wpisach na tym blogu. Żaden z nich nie został nigdy publicznie zakwestionowany przez Burmistrza Chojnic. Takie właśnie jest oblicze chojnickiego układu - gdzie się nie spojrzy, czego się nie ruszy, same niejasności, zawiłości, tajemnice... Gdyby okazało się rzeczywiście, że Adam Kopczyński kłamał w czasie kampanii wyborczej w 2018 roku na temat swojego wykształcenia, to uważam, że bezdyskusyjnie powinien ustąpić z urzędu. Swoją wypowiedzią jasno zasugerował, że jest politologiem po Uniwersytecie Warszawskim. Politologiem jest, posiada licencjat, ale po szkole w Człuchowie. W oczach wyborców, taka subtelność wiele zmienia w postrzegania kandydata do mandatu radnego lub przyszłego wiceburmistrza. Uważam, że Adam Kopczyński powinien się publicznie odnieść do poruszonej przeze mnie sprawy, a media winny bardzo skrupulatnie podejść do weryfikacji moich ustaleń i podawanych przez wiceburmistrza informacji. Warto bowiem podkreślić powagę pełnionego przez Adama Kopczyńskiego urzędu, który jest zastępcą Burmistrza Miasta, czyli organu wykonawczego gminy miejskiej Chojnice. 

Sprawa jest tym bardziej interesująca, że np. Arseniusz Finster kłamał na temat wykształcenia członków Rady Nadzorczej Centrum Park Chojnice, co prezentuję tutaj. Mają chojnickie władze, w mojej opinii, pewną inklinację do nieuprawnionego przypisywania sobie i innymi - których prestiż chcą podnieść, praw do posługiwania się tytułami i stopniami naukowymi. 

Zapraszam do obejrzenia całości dokumentu video, który został przygotowany w tej sprawie:




AKTUALIZACJA:

Adam Kopczyński wiceburmistrz Chojnic wydał poprzez Radio Weekend swoje oświadczenie, odnosząc się w nim do przedstawianych przeze mnie faktów. Jest ono dostępne tutaj. Jak sam stwierdził Adam Kopczyński: "czuję się absolwentem UW". Do tego Adam Kopczyński wysłał nawet kopię indeksu z UW (ostatnie wpisy ze studiów zaocznych z 2008 r.!). Warto więc wyjaśnić Panu Kopczyńskiemu, wiceburmistrzowi Chojnic, że:
"Samo uzyskanie absolutorium nie stanowi ukończenia studiów, lecz ich przerwanie".
Dziś należy stwierdzić, że Pan Kopczyński na pewno wprowadzał w błąd chojniczan w 2018 r., kiedy reklamował się wyborcom jako osoba, która ukończyła studia na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Na bazie dokumentów i dzisiejszej wypowiedzi Pana Kopczyńskiego należy stwierdzić, że Pan Kopczyński nie ukończył żadnych studiów na Uniwersytecie Warszawskim, a studia wyższe jakie ukończył to studia licencjackie na kierunku politologia w Człuchowie na WSP TWP. Niestety o fakcie ukończenia studiów w Człuchowie Pan Kopczyński nie informował w czasie swojej kampanii wyborczej, kiedy przedstawiał się jako osoba, która ukończyła studia na UW.

Gdybyśmy mieli w Polsce odpowiednio wysoką kulturę polityczną, to w tym momencie, po takiej kompromitacji powinna nastąpić rezygnacja z eksponowanego stanowiska. Pomimo bardzo niskiego stanu kultury politycznej, oczekuję jednak, że politolog Adam Kopczyński wzniesie się na wyżyny i zrezygnuje w poniedziałek z funkcji, którą obecnie pełni.


poniedziałek, 13 grudnia 2021

O Chojnicach strategicznie, ale czy krytycznie?

Dziś odbyła się debata ekspercka na temat Chojnic, w związku z opracowywaną strategią dla miasta. Wysłuchałem, post factum, szacownych profesorów, którzy wiele o Chojnicach mówili. Bardzo podobały mi się wypowiedzi niektórych prelegentów. Niestety, w żadnej wypowiedzi nie dostrzegłem tego co jest najistotniejsze dla procesu marginalizacji Chojnic i negatywnych procesów, którymi nasze miasto jest dotknięte. Otóż prelegenci skupili się na różnych czynnikach - mikro, mezo i makro, które jednak stanowią istotne technikalia położenia Chojnic, ale nie stanowią o istocie problemów z którymi Chojnice się borykają. Nikt bowiem nie wspomniał o jakości rządzenia, nikt nie wspomniał o lokalnych elitach politycznych i elitach gospodarczych. W mojej ocenie, przekłamaniem jest ocena, według której mamy w Chojnicach rozwiniętą kulturę oraz nie mamy problemów ze społeczeństwem obywatelskim i z działalnością organizacji pozarządowych - to są niestety kalki mentalne i oceny powierzchowne. W tym względzie można by podać wiele danych, które wskazują, że poza tzw. "obiektywnymi" uwarunkowaniami położenia Chojnic jest wiele uwarunkowań zupełnie "subiektywnych". O ile prelegenci debaty z chęcią o tych obiektywnych czynnikach dyskutowali, np. o rzekach, wodach, demografii, itd. to uciekali od dyskusji o rządach Finstera i jego układu politycznego, który jest w wielkiej mierze odpowiedzialny za położenie Chojnic i jakość życia w mieście. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to powinien spojrzeć np. na Kubę i jej uwarunkowania - geograficznie raj, gospodarczo - bardzo korzystne położenie w sąsiedztwie USA, ale rządy po prostu do kitu, które doprowadziły to państwo do ruiny i mieszkańców do biedy. Weźmy Białoruś - państwo położone na drogach tranzytowych, posiadające odpowiednie ziemie, spójną strukturę społeczną itd. Niestety, dramatyczne rządy autokraty i watażki Łukaszenki powodują, że Białoruś się nie rozwija. Jeśli zaś spojrzymy na Polskę, to w czasie PRL państwo było dramatycznie źle zarządzane przez komunistów i ludzie żyli w ogólnej biedzie i odcieniach szarości. Zmieniły się rządy i wkroczyła demokracja a polski świat się zmienił, nie bez przeszkód i bólu, ale na lepsze. 

Tak też jest z miastami. Nie wiem dlaczego eksperci nie dostrzegają tego ważkiego problemu, że demokracja jest warunkiem sine qua non dla rozwoju społeczno-gospodarczego lokalnych wspólnot. Warto przecież spojrzeć na zupełnie źle zarządzane miasta w Polsce, które są nie tylko gospodarczo, ale i mentalnie zapóźnione - jaka jest ich cecha charakterystyczna? Jest to brak udziału w polityce. Jedynie jeden z prelegentów, nieśmiało, podnosił kwestię udziału obywateli w procesach decyzyjnych (gratuluję odwagi panie doktorze). 

Niestety, ale jestem zawiedziony taką formą debaty o przyszłości Chojnic. Zabrakło zupełnie krytycznego ujęcia rządów i władzy lokalnej, samorządu, który w ogóle nie był poddany ewaluacji, ocenie i analizie. To tak jakby oceniać efektywność jazdy autem bez zupełnie zwracania uwagi na umiejętności kierowcy. Co może z tego wyniknąć? Same błędy w ocenie efektywności jazdy danym samochodem. 

Żałuję, że marnuje się takie inicjatywy przez wzgląd na niechęć i brak odwagi do holistycznej oceny i budowy strategii. Nie da się tworzyć takich strategii i celów dla miasta uciekając od ocen politycznych i głębokich analiz politologicznych. Oceny były ugrzecznione, niepełne i zupełnie pomijające meritum rzeczy i kładące zbytni nacisk na "obiektywizm" uwarunkowań Chojnic - skłaniając do konkluzji według której to tylko od ośrodków centralnych (Berlin, Warszawa), zależało i zależy jak żyje się w Chojnicach. Jeśli tak jest według ekspertów, to mam pytanie, po co w ogóle nam samorząd? Bo prezentowane oceny są jakby zupełnie w oderwaniu od możliwości jakie samorząd daje i otwiera lokalnym wspólnotom. Będę stał na stanowisku, że bez pluralizmu, demokracji i wyrugowania szlaków korupcyjnych z polskich samorządów  nie ma najmniejszej szansy na jakikolwiek realny rozwój i zahamowanie negatywnych procesów, które są napędzane patologizacją życia społeczno-politycznego za którą odpowiedzialne są wszędzie w Polsce lokalne układy. Natomiast propozycje niektórych ekspertów, żeby adoptować się do przyjmowania imigrantów w przyszłości - jako jedynego remedium na problemy demograficzne, są po prostu zaskakującymi uproszczeniami, które mogą mieć jednak bardzo groźne konsekwencje dla lokalnej wspólnoty. Natomiast wypowiedzi prof. Palmowskiego są niezwykłe w swej zawiłości - np. prof. Palmowski uważa, że działalność Rady Seniorów przy burmistrzu to świetna sprawa - szkoda, że nie wie, że takiej rady nie ma, a Miasto odmówiło jej powołania na mój wniosek. 

Z przykrością wręcz stwierdzam, że taka debata mogłaby się odbyć nie tylko w realiach III RP, ale równie dobrze w realiach PRL. Lokalnej władzy stawiam zaś publiczny zarzut, że wybrała najbezpieczniejszą dla siebie formę budowy nowej strategii dla miasta w Chojnice, kierując debatę w ręce ekspertów z zewnątrz, nie mających w znakomitej większości wiedzy politologicznej, ale posiadających wiedzę geograficzną o szlakach komunikacyjnych, ciągach, itd. Wiedzę zaiste ważną, ale nie kluczową dla budowania miejskich strategii i wizji na Chojnice. 

Jedynie pan Marek Wituszyński miał odwagę powiedzieć, że na ponad 100 organizacji społecznych zarejestrowanych w KRS z Chojnic, działa realnie około 10, a od 11 lat liczba realnie działających organizacji społecznych regularnie spada...tego eksperci nie zauważają. Na szczęście, jak rozumiem, to nie koniec prac nad strategią, ale jeden z etapów, który na co liczę, spowoduje poważną refleksję nad kierunkami prac. 

Zainteresowanym polecam całość debaty, która znajduje się na miejskim YT: https://www.youtube.com/watch?v=3FtXRmlFFqA

piątek, 10 grudnia 2021

Samorządowi hejterzy?

 Od lat uważam, że chojnicki klub piłkarski MKS "Chojniczanka" to ratuszowa przybudówka polityczna i pas transmisyjny woli władzy samorządowej do chojniczan wiernych barwom klubu. To co stało się ostatnio na stadionie, to co było mową nienawiści skierowaną przeciwko radnej powiatowej Mirosławie Daleckiej, tylko mnie w takim przekonaniu utwierdza. Jest mi przykro nie tylko dlatego, że jestem chojniczaninem, ale dlatego, że byłem piłkarzem tego klubu i ze smutkiem obserwuję jak kibice i klub są wykorzystywani przez "tłuste koty" samorządowe. Osobiście uważam, choć nie wiem czy tak było, że ten baner został przygotowany na zlecenie władz samorządowych. Żeby to zweryfikować należy publicznie postawić pytanie, zarówno do burmistrza Arseniusza Finstera, wiceburmistrza Adama Kopczyńskiego, starosty Marka Szczepańskiego i wicestarosty Mariusza Palucha o to, czy baner ten powstał na ich zlecenie czy tylko na zlecenie któregoś z nich. Ludzie ci, w mojej opinii, wielokrotnie bowiem udowodnili, że w hejcie nie znają granic, nie znają ich też w atakach na opozycję polityczną. Jeśli zaś stoją personalnie za tym co się wydarzyło powinni ponieść odpowiedzialność - najpierw poprzez rezygnację z pełnionej funkcji. 


Link do informacji o tym haniebnym zajściu: https://weekendfm.pl/?n=94470&

piątek, 26 listopada 2021

Opinia publiczna wie o korupcji w samorządach

Zachęcam do wysłuchania wywiadu Klubu Jagiellońskiego z Janem Śpiewakiem, który opowiada o swoich doświadczeniach w walce z korupcją w samorządach. Wiele problemów o których opowiada Jan Śpiewak, to tematy z którymi sam się spotykałem, które podejmowałem i które mnie wielokrotnie porywały - ostracyzm, procesy, zamknięte możliwości na lokalnym rynku pracy - to wszystko nie zachęca młodych ludzi do włączania się w życie publiczne, ale w tym właśnie rzecz - lokalnej władzy w Polsce, i w Chojnicach też, nie zależy wcale na partycypacji społecznej, na zaangażowaniu młodych obywateli, bo to skończyłoby się upadkiem lokalnego układu. Mam po prostu podobne doświadczenia do Jana Śpiewaka. Wydaje mi się, że jest dokładnie tak jak przedstawia to Jan Śpiewak, polskie samorządy to wielkie autonomie, a ja mówię o nich: udzielne księstwa. I zgadzam się, że siła burmistrzów/prezydentów/wójtów jest ogromna i przekłada się na ich możliwości korupcyjne. Sprzyja temu też wielka słabość i rachityczność lokalnych mediów. Natomiast organy kontroli praktycznie nie wiedzą co się dzieje w samorządach i jedynie w śladowym stopniu monitorują działalność samorządów terytorialnych. 

Warto posłuchać, żeby zrozumieć co dzieje się w ramach polskich samorządów z perspektywy aktywistów miejskich. 


Polecam: https://klubjagiellonski.pl/2021/11/22/spiewak-opinia-publiczna-wie-o-korupcji-w-samorzadach-ale-z-powodu-polaryzacji-niczego-z-tym-nie-robi/?fbclid=IwAR3zohsh3fampbTjd2nZfZrNNFsiX8hHXJRu_G00LmxGzgNxz0siRrIZbuw


Chętni mogą wspomóc Jana Śpiewaka na Patronite: https://patronite.pl/JanekSpiewak

poniedziałek, 22 listopada 2021

Zagadki wykładni Roberta Wajlonisa

 Na dzisiejszej Radzie Miejskiej Chojnic, Robert Wajlonis, stając w obronie podwyżki dla burmistrza wygłosił fanfary - oczywiście na użytek propagandowy Miasta Chojnice. Między innymi sekretarz przedstawił zarobki prezesów miejskich spółek - podając - jak można zrozumieć - wynagrodzenie brutto miesięcznie - zasadnicze. Czy nie byłoby lepiej podać publicznie rocznych dochodów prezesów spółek? Wtedy może się okazać, że zamiast 14 tys. miesięcznie kwota ta będzie znacznie wyższa (nagrody, dodatki, trzynastki, itd.). Ale, gratuluję, gratuluję, heroicznej obrony pensji prezesów chojnickich spółek - obywatele powinni to oglądać każdego dnia przed wyjściem do pracy i po powrocie z pracy. Emeryci i renciści - cały dzień powinni to oglądać, żeby zrozumieć jak mają dobrze i bogato, bo prezesi mają ciężkie życie i wielką odpowiedzialność. To rzecz pierwsza, druga i bardziej zaskakująca, ale powinna być rozpatrzona i przyjęta przez obywateli na serio jest deklaracja Roberta Wajlonisa, że (cytuję): "Szanowni Państwo...i rodzi się pytanie, a jaka jest suma bilansowa aktywów, którymi zarządza Burmistrz Miasta Chojnice na dzień dzisiejszy i za którą ponosi odpowiedzialność całym swoim majątkiem osobistym, posiadanym i przyszłym". 

Wypowiedź ta znajduje się pod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=vuYGCE-klJ8&t=7012s , na kanale chojnic.tv. Proszę oglądać od 1:56:48. 

Muszę stwierdzić, że pan Robert Wajlonis miał chyba naprawdę niezły ubaw podczas sesji, wygłaszając takie twierdzenia. Proszę, żeby pan Wajlonis wskazał zatem, jakie są podstawy prawne jego twierdzeń, zgodnie z którymi burmistrz miasta ponosi odpowiedzialność swoim osobistym majątkiem za aktywa, którymi zarządza w mieście, za decyzje które w mieście w związku z tym podejmuje? Bardzo proszę, czuję się w tej mierze zagubiony i nie wiem gdzie szukać podstaw, bo gdyby były, to można byłoby Burmistrzowi wystawić wielomilionowy rachunek za złe zarządzanie miastem i za szkody, który przyniosły jego niewatpliwie nieprawidłowe decyzje - np. proces prywatyzacji przedszkoli samorządowych; ogrzewania murawy dla Chojniczanki, itd. Lista długa i nadal otwarta. 

Na marginesie tej sprawy można zapytać - panie Wajlonis, panie Burmistrzu, co was uprawniana do opowiadania takich rzeczy publicznie i w takim tonie podczas sesji Rady Miejskiej? 

W głosowaniu nad podwyżkami dla Burmistrza widać jak na dłoni rzeczywistą linię wpływów Burmistrza - nawet radny Drewek uznał za stosowne poprzeć tę podwyżkę, co pokazuje, że w klubie PiS nie ma ani przywództwa, ani spójności. 

Jeśli zaś chodzi o ataki Burmistrza Finstera na niepokorną radną Mirosławę Dalecką, to myślę, że grubą przesadą jest telefonowanie na służbowy telefon w czasie pracy zawodowej Pani Daleckiej z pretensjami politycznymi i jednak mało zaowoalowanymi naciskami - żeby tego nie ująć w sposób bardziej dosadny, bo ja na miejscu Pani Daleckiej odebrałbym to jako groźby odwetu za zainteresowanie sprawami Chojnic. Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster jest zresztą ostatnim, który chyba powinien się interesować działalnością radnej Daleckiej w Radzie Powiatu, bo mieszka przecież - jeśli się nic nie zmieniło i jeśli się nie mylę - w sąsiednim powiecie człuchowskim. Może zatem warto, aby bliżej przyjrzał się pracy radnych powiatu człuchowskiego? 

środa, 17 listopada 2021

Pazerność nie znająca granic

PiS raz przyciął nieco wynagrodzenia samorządowców i podniósł tym wrzask tej bardzo dobrze usytuowanej grupy. I jak na PiS przystało, teraz znowu zadecydowali, że jednak będzie inaczej, więc zezwalają na podniesienie wynagrodzenia samorządowcom. Chyba nikt tak dobrze jak PiS nie wie jak sobie strzelać w kolano. 

Dramatem polskiego ustawodawstwa jest stawianie w jednym szeregu miast, miasteczek i metropolii oraz wynagrodzeń w nich dla burmistrzów/prezydentów. Poza tym jak wygląda podnoszenie nawet o około 100% wynagrodzenia Burmistrza Miasta Chojnice, który w tym samym czasie proponuje podniesienie podatków lokalnych? Czy to jest pazerność, czy mi się tylko tak wydaje? 

Wysłałem do ratusza zapytanie o uzasadnienie do uchwały o podniesienie wynagrodzenia Burmistrzowi Miasta Chojnice wynagrodzenia. 

Przy tej okazji chciałbym zauważyć, że nieprawdą jest, to co się pisze w mediach, że włodarze samorządowi będą teraz zarabiać w widełkach od 16 do nieco ponad 20 tys. zł miesięcznie, bo w ustawach - budżetowej i o wynagrodzeniach na kierowniczych stanowiskach jest przelicznik, który odnosi się do kwoty bazowej. Oznacza to, że np. jeśli Burmistrz otrzyma w tym roku wynagrodzenie na poziomie 20 tys. zł, a zmieni się np. kwota bazowa np. o 15%, to w kolejnym roku dzięki zmianie tej kwoty bazowej w ustawie budżetowej Burmistrz będzie już z automatu zarabiał 23 tys. zł, itd. 

Rozumiem, że warto podnosić wynagrodzenia tym osobom, które naprawdę dużo i wydajnie pracują, ale efektów pracy - pozytywnych - naszego Burmistrza nie widać. Co więcej jest cała lista, tylko z tej kadencji działań, które świadczą o tym, że Burmistrzowi należałoby raczej wynagrodzenie obniżyć. Jest to np. inwestycja w Chojniczankę - wrzucenie milionów złotych w przysłowiowe błoto. Co powinno stać się nie tylko podstawą obniżenia wynagrodzenia, ale i odwołania z funkcji. Niestety spolegliwi, podporządkowani, i zupełnie nie mający honoru chojniccy radni zrobią wszystko czego zażąda od nich Arserniusz Finster. Natomiast jeśli podejść do sprawy na poważnie, to Finster powinien dostać najniższą, a nie najwyższą, możliwą i prawem przewidzianą podwyżkę. Nie ma jednak żadnych zahamowań lokalny układ - włodarzowy podwyższą wynagrodzenie na tej samej sesji, na której podwyższa podatki. 

Śmiesznie natomiast będzie jak lokalny PiS, zagłosuje przeciwko podwyżce wynagrodzenia, którą umożliwił PiS w Sejmie. Będzie to typowa postawa, odznaczająca się żelazną konsekwencją i logiką tego ugrupowania na poziomie lokalnym. 


Poniżej zamieszczam uzasadnienie do projektu uchwały o podniesienie wynagrodzenia dla Burmistrza Miasta Chojnice, które znajduje się w Biuletynie (tutaj): 


UZASADNIENIE Podjęcie uchwały jest uzasadnione wejściem w życie z dniem 1 listopada 2021 r. Roz- porządzenia Rady Ministrów z dnia 25 października 2021 roku w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych oraz obowiązującą od dnia 1 listopada 2021 r. ustawą z dnia 17 września 2021 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz niektórych innych ustaw. Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządo- wych czynności z zakresu prawa pracy wobec Burmistrza, związane z nawiązaniem i rozwiązaniem stosunku pracy, w tym ustaleniem wynagrodzenia wykonuje Przewodniczący Rady w oparciu o podjętą przez Radę Miejską uchwałę. W myśl art. 36 ust. 2-4 ustawy o pracownikach samorządowych na wynagrodzenie pracownika samorządowego składają się: wynagrodzenie zasadnicze, dodatek za wieloletnią pracę, dodatek specjalny i dodatek funk- cyjny. W przypadku wynagrodzenia osób, których stosunek pracy został nawiązany na pod- stawie wyboru, wysokość tych składników określone zostały w załączniku nr 1 do rozporzą- dzenia Rady Ministrów z dnia 25 października 2021 r. w sprawie wynagradzania pracowni- ków samorządowych. Wyrównanie wynagrodzenia ustalonego zgodnie z regułami wynikającymi z niniejszej uchwały znajduje swoje uzasadnienie w treści art. 18 ustawy z dnia 17 września 2021 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz niektórych in- nych ustaw, z którego to przepisu wynika, iż ustawa ta ma zastosowanie do wynagrodzeń uposażeń i diet od 1 sierpnia 2021 r. Zaznaczyć należy, iż ustawa ta wprowadza jednocześnie minimalne wynagrodzenie burmistrza w wysokości 80% wynagrodzenia zasadniczego dodat- ku funkcyjnego oraz dodatku specjalnego. Wobec brzmienia art. 18 w/w ustawy obowiązkiem pracodawcy jest zatem dokonanie wyrównania wynagrodzenia co najmniej do wskazanej kwoty od 1 sierpnia 2021 r. Z uwagi na powyższe podjęcie niniejszej uchwały jest konieczne i uzasadnione.

poniedziałek, 4 października 2021

Prezes cenniejsza od Burmistrza - dokumenty

 O komentarz pokuszę się w nieco późniejszym czasie. W każdym razie - kiedy innych dotyka pandemia, to chojnicka prezes basenu otrzymuje podwyżki wynagrodzenia równe 100%? 


Aktualizacja - otrzymałem telefon od Burmistrza Arseniusza Finstera (4.11.2021), który wyjaśnił mi, że tak wysokie wynagrodzenie Żanety Janowicz jest wynikiem, w tym jednym miesięcu, skumulowania się wynagrodzenia zasadniczego i nagrody z zysku, który wypracowała spółka w roku poprzednim. 

Myślę, że i w tej mierze warto, aby media zapytały o kondycję finansową spółki Centrum Park i jej wyniki za 2020 rok. 






wtorek, 28 września 2021

Prezes cenniejsza od Burmistrza

Doszły mnie słuchy, że basenowa następczyni Mariusz Palucha, czyli Żaneta Janowicz zarabia w Centrum Park Chojnice około 22 tys. złotych miesięcznie! Oznacza to, że Burmistrz w Chojnicach zarabia mniej od "basenowej". Ciekawe jakie w tej sprawie ustalenia poczyniły chojnickie media? Czyżby żadne?

sobota, 25 września 2021

Finster radnych nie przekonał

Kilka miesięcy temu Burmistrz Miasta Chojnice gościł radnych z Siennicy Różanej - którzy w czasach pandemicznych brali udział w specjalnej sesji na Sali Obrad Rady Miejskiej Chojnic. Pisałem o sprawie tutaj. Jaki był cel tej wizyty radnych z dalekiej gminy? Otóż Arseniusz Finster chciał nakłonić radnych do tego, żeby przyjęli Janusza Jutrzenkę Trzebiatowskiego do siebie. Tak jak i to zrobiły Chojnice. Przy okazji podczas sesji Arseniusz Finster odradzał lekturę moich tekstów i nieco mnie poniżył w oczach radnych Siennicy, ale to margines sprawy. Przyzwyczaiłem się do tych wycieczek personalnych i ciągłego publicznego odżegnywania mnie od czci i honoru. 

Wrócę jednak do meritum. Radni byli w Chojnicach, głównie za namową swojego wójta, który widzi jakiś interes dla swojej społeczności w tym, żeby wyremontować w Siennicy czy koło Siennicy pałacyk i tam umieścić kolejną Galerię Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego. Problem w tym, że to się nie wszystkim radnym podoba. Co w Chojnicach powinno zwrócić naszą uwagę, to to, że mechanizm "powstawania" Galerii Jutrzenki jest jakby powielony na zasadzie franczyzy - u nas też był remont za środki publiczne Baszty Więziennej, potem przyjęcie dobytku artysty i następnie dozgonne finansowanie przybytku bez oglądania się na potrzeby społeczne. Dla mnie osobiście w dzisiejszej ocenie to co robi Jutrzenka Trzebiatowski to jest postawa takiego prlowskiego kabotyna, który w nosie ma dobro społeczne uważając się za pępek świata. 

Jak więc potoczyły się dalsze losy inicjatywy Jutrzenki-Trzebiatowskiego w Siennicy, czy "malarz" w końcu zadomowił się tam ze swoimi pracami i zdołał namówić lokalną elitę polityczną do transferowania środków publicznych na działalność jego kolejnej galerii, co z powodzeniem udało mu się w Chojnicach przy wsparciu nieocenionego Arseniusza Finstera? 

Otóż doniesienia są raczej ponure. Zresztą najbardziej jest ciekawe w tej i chojnickiej historii to, jakimi argumentami dysponuje Jutrzenka, że dla swoich celów pozyskuje sobie władze gmin? Czy lokalni włodarze są tak puści i pyszni, że myślą iż ugrzeją się jakimś ewentualnie "blaskiem odbitym"?  

W tamtejszej radzie gminy są jednak osoby zdroworozsądkowe, takie np. jak radna Alicja Pacyk, która postanowiła wyrazić swój pogląd na próby "wciśnięcia" Trzebiatowskiego i jego sztuki lokalnej społeczności. Widać w małej gminie ludzie mają więcej oleju w głowie niż chojniczanie, którzy niczym masa biernie przyjmują wszystkie działania Finstera. Otrzymałem w  sprawie galerii Jutrzenki - planowanej - listy radnej do artysty oraz odpowiedź na jeden z tych listów, który na adres Urzędu Gminy skierował Janusz Jutrzenka-Trzebiatowski. Proszę te listy uważnie przeczytać i wyciągnąć samodzielnie wnioski o kulturze, zamiarach i intencjach "chojnickiego artysty", a szczególnie o jego wrażliwości społecznej i umiejętności realnej i trzeźwej oceny rzeczywistości. Na koniec dodam, Baszta Jutrzenki w Chojnicach powinna zostać pozbawiona tego imienia i zamieniona w Galerię Chojnickich Artystów, gdzie wszyscy mieliby szansę prezentować swoje dzieła, znaleźliby dla swojej twórczości miejsce i wsparcie publiczne. Oto listy:


Poniższy list został odczytany przez autorkę na sesji 27 lipca 2021 roku i zapewne dostarczony przy pomocy Poczty Polskiej do adresata… Zagroda, dnia 22 lipca 2021 roku. Szanowny Panie Kończą się prace budowlane przy rewitalizacji dworku w Siennicy Różanej, natomiast dyskusja na temat jego zagospodarowania rozpoczęła się w dniu 17 marca 2021 r. podczas spotkania Pana z radnymi gminy, władzami gminy i dwoma mieszkańcami. Proponowany przez władze gminy pomysł na umieszczenie w dworku Pana prac (stworzenie muzeum) wzbudza wiele kontrowersji wśród części radnych i mieszkańców gminy. Przedstawiane i preferowane są inne propozycje, aby w dworku stworzyć Muzeum Kultury Siennickiej i umieścić w nim dokumenty, zapiski i wspomnienia o ludziach, którzy swoim życiem i pracą zasłużyli się dla tej społeczności począwszy od Mikołaja Reja, zachować dziedzictwo twórczości ludowej, przywołać ducha czasu z okresu świetności dworku poprzez odpowiednie urządzenie pomieszczeń, prowadzić tam zajęcia tematyczne dla dzieci, młodzieży i dorosłych, ponieważ w obecnym budynku Centrum Kultury brakuje miejsca. Organizować okresowe wystawy prac różnych artystów, w tym również i Pana, organizować kameralne koncerty w sali głównej, wystawiać spektakle miejscowego Teatru Pokoleń i zapraszać inne. Takie zagospodarowanie dworku sprawi, że dworek będzie ciągle się zmieniał, zapraszał, pokazywał nowości. Natomiast umieszczenie tam tylko Pana prac, nawet w części (na piętrze) wyłączy tę powierzchnie z bieżącego aktywnego korzystania, wystawę obejrzy się tylko raz, dworek, albo przynajmniej jego część, będzie „martwy”. Natomiast tętniący życiem budynek może być magnesem, który integrować będzie mieszkańców i osoby spoza terenu gminy. Pana prace, które opisuje Pan jako „nurt abstrakcji biologicznej” są trudne w odbiorze i ma Pan tego świadomość . Społeczeństwo ziemi siennickiej to w głównej mierze rolnicy, których życie codzienne to trud pracy na roli, troska o zagwarantowanie rodzinie poczucia bezpieczeństwa finansowego i borykanie się z codziennością. Potrzebują również, jak każdy człowiek, jakiejś odmiany, wyjść z domu coś zobaczyć, posłuchać, zabawić się. Potrzebują doznawać pozytywnych, przyjemnych przeżyć estetycznych. Pana sztuka tego im nie zapewni, trudno ją zrozumieć. Nawet Pana wystawa stała plakatu umieszczona w Zespole Szkół Rolniczych w Siennicy Różanej zostanie usunięta. Rodzice uczniów uczęszczających do tej szkoły zwrócili się z taką prośbą do dyrektora tejże szkoły twierdząc, że nie pełni ona roli edukacyjnej, a wręcz przeciwnie zawiera prace, które w budynku szkoły znaleźć się nie powinny. Umieszczone w Sali konferencyjnej budynku Urzędu Gminy Pana prace z serii „pejzaż siana” jako pejzaż fantastyczny będący wytworem wyobraźni nie zachwycają i nie kojarzą się z realistycznym krajobrazem ziemi siennickiej, ani widokiem jakiejkolwiek natury, trudno też znaleźć w nich formy symbolu. Nie ma ważnego, istotnego powodu dla którego mieszkańcy Gminy Siennica Różana mieliby stworzyć dla Pana muzeum lub przeznaczyć znaczną część dworku na Pana prace i potrzeby. Nie jest Pan ani przez miejsce urodzenia, ani przez miejsce pracy czy zamieszkania związany z naszą gminą. Wprawdzie w 2014 r. przyznany został Panu tytuł „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana”, który zgodnie z regulaminem nadawania tego tytułu, winien być wyrazem szczególnego wyróżnienia i uznania za wybitne i trwałe zasługi na rzecz rozwoju i promocji gminy. Chciałam poznać te zasługi poprosiłam więc władze gminy o udostępnienie wniosku o nadanie Panu tego tytułu. Okazuje się że gmina takim wnioskiem nie dysponuje. Trudno zatem ocenić jakie są Pana zasługi dla naszej gminy. W dostępnych materiałach można znaleźć jedynie informacje, że początkowo uczestniczył Pan w plenerach malarskich, potem był Pan tylko kustoszem wystaw poplenerowych oraz prowadził wykład dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Innych informacji nie ma. Czy to są zasługi wybitne i trwałe niech Pan sam oceni. Jest też pan malarzem amatorem, ponieważ na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie ukończył Pan Wydział Architektury Wnętrz, nie malarstwa, a z dostępnych w Internecie Pana życiorysów wynika, że jest Pan malarzem z wykształcenia. W naszej ocenie właściwymi lokalizacjami dla eksponowania Pana dorobku są miasta: Chojnice i Kraków. Jedno z racji miejsca Pana urodzenia, drugie z racji Pana miejsca zamieszkania i wieloletniej pracy. Ponadto miasto Kraków jako mekka artystów, jest miejscem jak najbardziej właściwym dla uczczenia Pana twórczości jako artysty i Pana prac. Jest tam inne środowisko, może bardziej rozumiejące sztukę i jest większe prawdopodobieństwo, że zostanie pan we właściwy sposób doceniony i upamiętniony. Umieszczenie Pana Prac w Siennicy Różanej, miejscowości na kresach wschodnich położonej w dalekiej odległości od dużych miast skazuje Pana sztukę na niebyt. Proszę przemyśleć czy rzeczywiście gmina Siennica Różana jest właściwym miejscem dla przetrwania Pana w pamięci potomnych. Z wyrazami szacunku Alicja Pacyk Radna Gminy Siennica Różana


Odpowiedź Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego:





I kolejny list od radnej, który pozostał już bez odpowiedzi:


Zagroda, dnia 24 sierpnia 2021 rok. Szanowny Panie Piszę do Pana kolejny list, ponieważ w dalszym ciągu szukam informacji na temat Pana wybitnych i trwałych zasług na rzecz rozwoju i promocji gminy Siennica Różana za które otrzymał Pan tytuł Honorowego Obywatela Gminy. Podkreślam „wybitnych i trwałych”, ponieważ zgodnie z regulaminem nadawania tego tytułu, tylko za takie zasługi przyznaje się to szczególne wyróżnienie, będące wyrazem uznania i podziękowania za trud, pracę i uzyskane rezultaty. Zgodnie z tym Regulaminem wniosek o nadanie tytułu powinien być przedstawiony w formie pisemnej. Jak informowałam Pana w poprzednim liście gmina takim wnioskiem nie dysponuje. Kontynuując poszukiwania poprosiłam gminę o udzielenie informacji co stanowiło podstawę procedowania uchwały o nadanie Panu tytułu „Honorowego Obywatela Gminy” oraz kto zgłosił tę inicjatywę i jak ją przedstawił (poprosiłam o udostępnienie jej treści). W odpowiedzi gmina odpisała, że nie jest w stanie określić prekursora tej inicjatywy oraz przesłanek skłaniających do podjęcia uchwały o nadanie Panu tytułu „Honorowego Obywatela Gminy”. Nasuwa się więc pytanie jak to się stało, że otrzymał Pan ten zaszczytny tytuł a nikt nie wie za co i kto zgłosił tę inicjatywę. Jak to się stało, że uchwała została podjęta bez wniosku i zgłaszającego a co najistotniejsze z naruszeniem zasad określonych w Regulaminie Przyznawania Tytułu „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana”, który wyraźnie określa formę zgłaszania, zakres informacji jakie wniosek powinien zawierać oraz określa możliwego wnioskodawcę. Uważam, że Pan wie kto był inicjatorem tego wniosku, ja mogę się tylko domyślać, ale zastanawiające jest dlaczego w chwili obecnej ta osoba milczy a wręcz wypiera wszystko, co wówczas proponowała i przedstawiała do procedowania. Czy to znaczy, że zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania oraz to, że być może nie było z Pana strony żadnych wybitnych i trwałych zasług na rzecz rozwoju i promocji gminy. Proszę rozważyć to we własnym sumieniu i jeżeli moje wnioski są dla Pana krzywdzące, proszę przedstawić własną wersję tamtych wydarzeń i określić zasługi, abyśmy wszyscy mieli przeświadczenie, że rzeczywiście zasługuje Pan na miano „Honorowego Obywatela Gminy Siennica Różana” a brak przestrzegania procedur przewidzianych przepisami regulaminu to tylko uchybienie. Jest też kolejna kwestia związana z Pana osobą a mianowicie nazwanie Pańskim imieniem sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Siennicy Różanej. Okazuje się, że Rada Gminy nie podejmowała uchwały w tej sprawie. Zapytałam więc gminę w jakim trybie, przez kogo i w oparciu o jakie przepisy nadano sali konferencyjnej imię Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego. W odpowiedzi otrzymałam, że jedyną informacją w sprawie nadania imienia sali konferencyjnej jest wzmianka w protokóle z obrad sesji Rady Gminy podczas której nastąpiło otwarcie sali i nadanie jej Pana imienia. Ponownie powtarza się więc sytuacja, że nie można określić inicjatora tego wniosku, trybu procedowania oraz nie wskazano przepisów prawa jakie stanowiły podstawę tego rodzaju działania. Zapytany przez mnie o to radca prawny powiedział, że samorząd może działać tyko w oparciu o przepisy prawa ustawowego lub w oparciu o uchwały Rady Gminy stanowiące akty prawa miejscowego. Każde działanie gminy i każda inicjatywa winny znaleźć odzwierciedlenie w obowiązujących przepisach prawa. Tutaj takiego odniesienia nie ma. Wynika z tego wniosek, że nadając imię Sali konferencyjnej nie przestrzegano żadnych przepisów prawa ani nie zastosowano żadnych procedur, ani zasad. Imię jednak sala ma, był więc ktoś, kto to zainicjował i przeprowadził, ale znów ta osoba, z nieznanych nam pobudek, nie chce albo nie może przyznać się do nieuzasadnionego, bezpodstawnego działania. Czy zatem honory jakie otrzymał Pan od Gminy w Siennicy Różanej w kontekście opisanych przeze mnie naruszeń procedur są ważne, zapytam o to stosowne instytucje sprawujące nadzór nad stosowaniem i przestrzeganiem prawa przez samorząd gminny. Uważam, że zasadnym jest weryfikowanie Pana zasług dla społeczności ziemi siennickiej w kontekście perspektywy przeznaczenia dla Pana prac i potrzeb znaczącej części rewitalizowanego dworku stanowiącego dziedzictwo historyczne i kulturowe tej ziemi. Zdaniem wielu w budynku tym winno być w pierwszej kolejności miejsce dla zachowania pamięci o tych wszystkich, którzy tej ziemi służyli, bronili jej, kultywowali tradycje, dbali o jej rozwój i promowali ją a na co dzień dworek powinien służyć mieszkańcom gminy. Tak naprawdę to Pan nawet nie wie gdzie leży ziemia siennicka. W jednym z wywiadów udzielonym gazecie „Dziennik Polski” w dniu 3 grudnia 2016 r. powiedział Pan „Przygotowuję też eksponaty, które pojadą na Zamojszczyznę, do dworku w Siennicy Różanej, gdzie powstaje kolejne muzeum Trzebiatowskiego … .” Informacyjnie podaję, że ziemia siennicka nie leży na Zamojszczyźnie tylko na ziemi krasnostawskiej ( w powiecie krasnostawskim) w województwie lubelskim. W kontekście przedstawionych faktów, gdzie gmina nie dysponuje żadnymi dokumentami wskazującymi na Pana zasługi, gdzie wszystkie działania mające na celu uhonorowanie Pana zostały przeprowadzone z naruszeniem przepisów prawa, proszę Pana o rzetelną i obiektywną refleksję, czy ziemia siennicka zobowiązana jest w jakiś szczególny lub jakikolwiek sposób zadbać o pamięć o Panu udostępniając dla Pana prac i potrzeb znaczną powierzchnię, jedynego jaki ma i odremontowanego za kwotę ponad 4 miliony dworku. Z wyrazami szacunku Alicja Pacyk Radna Rady Gminy Siennica Różana