poniedziałek, 13 czerwca 2016

Groteska

Groteska lub śmiechowisko, bo już nie wiem, jak nazwać wystąpienia chojnickiej władzy. Obiecałem sobie nie zajmować stanowiska wobec wydarzeń politycznych w Chojnicach z taką częstotliwością z jaką robiłem to wcześniej. Jednak miłość do mego ojczystego miasta i troska o jego dobrobyt są silniejsze, dlatego ponownie zabieram głos.

Dziś( 13.06.2016) podczas burzliwej Rady Miejskiej padło wiele słów, wiele zdarzeń i faktów zwróciło moją uwagę, ale zadecydowałem podjąć temat obok, którego większość z osób przechodzi obojętnie, a mi jest on zdecydowanie bliski. Chodzi bowiem o słowa burmistrza Chojnic, który podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej, powiedział, tak (na załączony materiale filmowym od 1:27:48):

"[...] W tej Radzie Nadzorczej, która jest specyficzna mamy naprawdę bardzo kompetentne osoby. To jest trzech Panów: jeden ma doktorat z prawa, drugi ma doktorat z ekonomii, trzeci ma doktorat z fizyki...".



W ten sposób Arseniusz Finster przedstawił radnym skład Rady Nadzorczej Centrum Park Chojnice Sp. z o. o., która powołana została w 2010 r., a jej skład do dziś nie uległ zmianie.

Niestety, jak wynika z mojej wiedzy Arseniusz Finster nie mówił prawdy na sesji Rady Miejskiej, a jeśli mówił, to nawołuję Go do przedstawienia dowodów na przytoczone wyżej słowa. W mojej opinii, po przeprowadzeniu własnego rozpoznania sprawy, spośród członków Rady Nadzorczej tylko Artur Niewiarowski jest doktorem ekonomii, natomiast Panowie Daniel Cieślak i Henryk Modrzejewski nie są doktorami nauk i publiczne ich przedstawianie przed Radą Miejską, jako doktorów nauk (i to jeszcze z perfidnym podaniem ich dyscypliny) jest grubym nadużyciem zarówno sprawowanej funkcji, jak i miejsca w którym te słowa padły. Jest to też ogromna potwarz dla ludzi nauki. Wystarczającą ujmą jest to, że Finster który nigdy nie nostryfikował w Polsce swojego moskiewskiego dyplomu "kandydata" podpisuje się jako doktor. Nie mówiąc o tym, że wobec dostępnej wiedzy, to burmistrz Finster okłamał Wysoką Radę w dniu dzisiejszym na temat kwalifikacji i wykształcenia członków Rady Nadzorczej Centrum Park Chojnice Sp. z o. o., co stawia pod poważnym znakiem zapytania wiarygodność burmistrza Arseniusza Finstera. Wątpię, aby od 2010 r., kiedy sam Finster powoływał członków Rady Nadzorczej do spółki, której jest jednoosobowym zgromadzeniem wspólników nie zdążył się on zapoznać z dossier kandydatów, a potem członków Rady Nadzorczej, ergo celowo wprowadził w błąd Wysoką Radę i społeczność Chojnic. Do tego "kupczy" stopniami naukowymi na Sali Obrad Rady Miejskiej, co naprawdę jest nie do przyjęcia i należy się poważnie zastanowić, czy to w końcu Finsterowi nie należy założyć tego "kagańca", który jeszcze ostatnio nosił Mariusz Paluch? Jeśli burmistrz nie poda żadnych dowodów na swoje słowa, to wyślę wkrótce skargę na burmistrza do Komisji rewizyjnej Rady Miejskiej w związku z publicznym rozpowszechnianiem kłamstw o sprawach publicznych.

 Abyście mogli zweryfikować dane o których piszę, podaję kilka ważnych linków. 

1. Skład Rady Nadzorczej Centrum Park Chojnice: http://bip.parkwodny.chojnice.pl/8.html 

2. Informacje medialne o powołaniu członków Rady Nadzorczej: http://chojnice.naszemiasto.pl/artykul/chojnice-spolka-centrum-park-na-nowa-rade-nadzorcza,418606,art,t,id,tm.html ;Co interesujące w 2010 r. przedstawiając nowy skład Rady Nadzorczej, Arseniusz Finster nie mianował członków Rady "doktorami nauk", jak to zrobił dziś na sesji (poza słusznie wskazanym wtedy doktoratem Pana Artura Niewiarowskiego):
http://weekendfm.pl/arch.php?n=27430&chojnice_-nowy_sklad_rady_nadzorczej_chojnickiego_centrum_parku

3. Baza Ludzi Nauki Polskiej, gdzie wystarczy wpisać imię i nazwisko osoby świata nauki o której chcemy się dowiedzieć: http://www.nauka-polska.pl/ . Można też spróbować w bazie Polon: https://polon.nauka.gov.pl/ . Nigdzie w Polsce nie znalazłem informacji o rzekomych doktoratach Panów Cieślaka i Modrzejewskiego. 

Myślę, że to co robi Pan Arseniusz Finster, jako Burmistrz Miasta, naraża na śmieszność, Miasto, jego mieszkańców, Radę Nadzorczą Centrum Park Chojnice Sp. z o. o., no i przede wszystkim tych Panów, których dziś "promował na doktorów nauk". Po raz któryś z rzędu, zauważam małostkowość Finstera, który próbuje się wszelkimi sposobami podpierać autorytetami, a jak ich nie ma, to on je próbuje wirtualnie stworzyć na potrzebę chwili. Czy nie było podobnie podczas prac Rady Strategii Miasta Chojnice, kiedy przedstawiano nam jednego z "ekspertów", jako "doktora", a był to po prostu magister(http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012_07_26_archive.html)? Skąd ta tytułomania i tytułopotrzebność u burmistrza?

Istotne jest też to, że w punkcie wnioski i interpelacje, radna Marzenna Osowicka złożyła pytanie do Arseniusza Finstera (5:48:42) o to kiedy pozostałych dwóch członków Rady Nadzorczej (poza dr. Niewiarowskim) uzyskało stopień doktora i skąd Finster ma takie informacje, że pozostali dwaj Panowie uzyskali stopień doktora nauk. Na to zapytanie Finster odpowiada, tak (na materiale filmowym od 6:03:37): "Doktoraty, ja nie pamiętam skąd mam tą wiedzę. Ale sprawdzę i Pani radnej odpowiem. Dobrze? Bo nie chciałbym teraz tutaj dywagować". 

W świetle przytoczonych danych, przypomnę, że burmistrz Arseniusz Finster wytoczył proces mi oraz Radkowi Sawickiemu, bo twierdzi, że przez nasze działania traci zaufanie społeczne konieczne do wykonywania swoich obowiązków...Arku Finsterze, nikt tak nie szkodzi Tobie, jak Ty sam. Tylko czekać, aż Finster wypronuje nam "doktora prezesa Centrum Park" :)

Przypisywanie sobie stopni i tytułów, podlega karze według prawa polskiego. 

niedziela, 12 czerwca 2016

Polowanie

Doskonale znamy te historie o paranoicznym strachu, jaki przeszywał w dziejach różnych dyktatorów na myśl o tym, że zostaną oni rozliczeni za okres swoich rządów. Powodowało to często wyolbrzymianie możliwości i skali działań przeciwników politycznych. Jednocześnie w trosce o własne bezpieczeństwo podejmowano "akcje prewencyjne" oraz poddawano opozycję skrupulatnej obserwacji łącznie z monitoringiem sieci kontaktów oraz kanałów komunikowania.

Wyobraźmy sobie, czysto hipotetycznie, sytuację w której obecnie także trwają takie działania w przestrzeni lokalnej, a narastające napięcie politycznie i niewyraźnie jeszcze wykrystalizowane sojusze polityczne spędzają sen z powiek władzy lokalnej. Obecnie najwięcej treści pojawia się w Sieci, to tutaj wymieniamy się myślami, komentujemy, zajmujemy stanowisko w kwestiach politycznych, w kwestiach ważnych dla lokalnej wspólnoty. Do tego doprowadził rozwój technologii, że trzon decyzji i dyskusji różne organizacje przeniosły w sferę cyber-świata. Podobnie zresztą stało się z walką o "rząd dusz", czyli polem walki politycznej, która toczy się już nie tylko w sferze mediów tradycyjnych, które były i są tylko pośrednikami o swoich własnych interesach politycznych, ale i w sferze Web 2.0, sieci pozwalającej na 24 godzinną, codzienną, walkę polityczną nie znającą żadnych granic i nie szanującą starych konwenansów. Przy umiejętnym zastosowaniu ogólnie dostępnych środków technicznych, poniżać i dyskredytować można w sieci praktycznie bezkarnie. To zjawisko dotyka dziś wszystkie strony konfliktu. Jednak warto mieć świadomość, że nadal dostęp do dużego kapitału i sieci znajomości umożliwia jednym znaczną przewagę nad drugimi.

Uważam, że w chojnickich urzędach trwa ciągłe polowanie na członków opozycji, którzy posługują się zapewne różnymi "nickami" i dokonują krytycznych wpisów o zastanej rzeczywistości w Chojnicach. Wyobrażam już sobie, jak pewien prezes z pewnym burmistrzem, zasiadają co piątek nad stołem operacyjnym i porządkują wpisy dokonywane na forach chojnickich portali informacyjnych, próbując odgadnąć (przy wyraźnej pomocy własnej sieci z innych urzędów) imiona i nazwiska ich adwersarzy. To polowanie nie ma końca, a świadectwem tego jest jeden z chojnickich internautów, który od lat nie przebiera w środkach i słowach. Przy tym, jak dotąd unika odpowiedzialności, a nie jest tajemnicą, waga jaką władza przypisuje jego wypowiedziom. Jednocześnie nieświadomi trwającego "polowania" staną się być może wkrótce "łatwą ofiarą". Dlatego ostrzegam nieświadomych przed dokonywaniem wpisów na chojnickich forach internetowych. Zarówno właściciele chojnickich portali, jak i władze miasta, dokładnie znają tożsamość tych, którzy przez nieuwagę korzystają ze swojego sprzętu do wyrażania krytyki z pełną otwartością. Do tego wymiana informacji między nimi o komentujących jest praktycznie bieżąca. Znane są IP i "nicki" najbardziej "uciążliwych obywateli". Potem dopiero się okaże, że mąż albo żona wylecą z pracy, ktoś nie dostanie premii, a znalezienie miejsca dla dziecka w przedszkolu może graniczyć z cudem. Problemy mogą pojawić się z lawinową prędkością i przez kilka wpisów życie jednostki może stanąć na głowie. Dlatego zalecam wstrzemięźliwość w wyrażaniu emocji i zapoznanie się z technikami informatycznymi, które pozwalają na zabezpieczenie swojego dobrego imienia...i życia. Internet równolegle do tego, jak stał się sferą wolności słowa i myśli, tak też stał się źródłem wiedzy o naszych zachowaniach i postawach. W największej mierze korzystają z tego ci, którzy mają poglądy przeciwne i traktują nas, jako swoich przeciwników politycznych.

Polowanie trwa...a anonimowość w sieci to złudzenie laików. Władza, dziś jeszcze bardziej jak kiedyś, w na szczeblu lokalnym bardziej nawet jak na centralnym, dokonuje ciągłego monitoringu naszych działań, bo po prostu ma ku temu możliwość. Przeniesienie potężnych technologii na poziom małych gmin i miasteczek w połączeniu z tradycyjnie niewielką grupą ludności stwarza wręcz nieograniczone możliwości manipulowania życiem jednostki. Dlatego uważajacie, abyście nie usłyszeli o tym, że "nawet nie macie pojęci co się wokół was dzieje, bo scenariusz dawno został napisany". Bądźcie ostrożni, ale nie traćcie nadziei w dogłębne zmiany, które są już nieuchronne, dlatego będą wzmagały "ataki prewencyjne".  

piątek, 10 czerwca 2016

Pomiędzy Bydgoszczą a Gdańskiem

Ostatnio przeżywam niemały dysonans. Czuję odwieczne przywiązanie do Gdańska, którego zabytki sztuki, szczególnie sakralnej zdążyłem już dość dobrze zgłębić w czasie kilkunastu lat wędrówek po tamtejszych świątyniach. Zresztą przyjdzie i czas w którym będę oprowadzał wycieczki, po tym starym słowiańskim grodzie. Tam też kończyłem studia doktoranckie na UG. Skąd dysonans? Otóż z prozy życia, która wskazuje na przysłowiową kieszeń. Nie rozumiem bowiem, polityki przewoźników kolejowych w Polsce.

Podam przykład. Za bilet normalny płacę z Chojnic do Bydgoszczy 13,20 zł, za taki sam normalny bilet płacę z Chojnic do Gdańska 23,80 zł. Do Bydgoszczy koleją jedzie się 92 km, do Gdańska przez Tczew 128 km. Wychodzi na to, że za przejazd do Gdańska płacimy ok. 18 gr za przejechany kilometr, do Bydgoszczy natomiast ok. 14 gr. Gdybyśmy za przejazd do Gdańska płacili tyle ile płaci się do Bydgoszczy za przejechany km, to za normalny bilet zapłacilibyśmy ok. 17 zł, nie 23,80. Może sprawę nieco wyjaśnia to, że do Bydgoszczy pasażerów wozi Arriva, a do Gdańska nasze rodzime Przewozy Regionalne. Nie dość więc, że do Gdańska jest nieco dalej, to i znacznie drożej (ok. 30% droższy bilet). Uważam, że dojazd do stolicy województwa powinien być nieco bardziej zachęcający z ekonomicznego punktu widzenia, jeśli myśli się o rzeczywistej integracji naszego subregionu z Gdańskiem. Bilety do Gdańska powinny być znacznie tańsze, za co w dużej mierze odpowiedzialne są władze samorządowe województwa pomorskiego i to one powinny podjąć działanie. My w Chojnicach nie mamy żadnych udogodnień związanych z dojazdem do Gdańska, kiedy miasta takie jak Kościerzyna, Kartuzy lub Tczew korzystają z szybkich połączeń. Jesteśmy na peryferiach i oddalamy się wraz z narastaniem barier kosztowych. 

środa, 8 czerwca 2016

Emigracja zarobkowa z Ukrainy w Chojnicach

Świat się zmienia, ten truistyczny pogląd wskutek obserwacji świata często sobie powtarzamy. I rzeczywiście, obecnie to nie tylko chojniczanie masowo wyjeżdżają na emigrację zarobkową, budują często dzięki temu w Chojnicach rodzinne domy, albo przygotowują sobie, jak mówią miejsce na spokojną starość, ale też w tym samym czasie do Chojnic napływają masowo emigranci zarobkowi ze Wschodu. Współczesna wędrówka ludów dotyczy nie tylko tych, którzy przybywają milionami z Bliskiego Wschodu, ale też i tych wszystkich, którzy przybywają do nas przede wszystkim z Ukrainy. 

Niedawno w Warszawie spałem w hostelu. Dzieliłem pokój z Ukraińcami, którzy opowiedzieli mi o swoimi ciężkim losie. Podobnie jak oni, tak i wielu przecież z nas Polaków wyjeżdżało i wyjeżdża z Polski będąc w beznadziejnym położeniu. Przymuszeni przez los i okoliczności do porzucania życia rodzinnego i naszej wspólnoty lokalnej, uczestnictwa w życiu naszej wspólnoty politycznej, jaką jest przecież naród. To boli i wywołuje uzasadnione frustracje. Sam pracowałem fizycznie na emigracji, wiem jak ciężkie jest to doświadczenie. Młodzi ludzie, którzy mogliby się często stać "solą ziemi", stają się tanią siłą roboczą. Proces ten pogłębia się kiedy przemierzają swoją wędrówkę za chlebem i pracą ze Wschodu na Zachód. Często pracuje się znacznie poniżej własnych kwalifikacji, bo nie są one respektowane w nowym kraju osiedlenia, czy pracy. Zachód, do którego obecnie i my się zaliczamy, zawsze szukał dróg wyzysku wobec ludów niżej rozwiniętych cywilizacyjnie. 

Kilkuset Ukraińców pracuje w Chojnicach, dziś w "Gazecie Pomorskiej" możemy przeczytać o pewnych problemach wynikających z ich sąsiedztwa. Z tego co czytam, władze podjęły już działania o charakterze kontrolnym. Preferowałbym jednak promowanie większej wrażliwości społecznej i akcje mające na celu zbliżenie się z Ukraińcami w przestrzeni publicznej. Są to z pewnością ludzie wartościowi, ale i wyrwani ze swej ojczyzny, która prowadzi wojnę. Każdy z nich ma swoją indywidualną historię, problemy, nadzieje. Skoro jemy mięso od Skiby, to powinniśmy choćby spróbować poznać tych, którzy przyczyniają się do funkcjonowania tego wielkiego zakładu. Obcość wzmaga strach, poczucie zagrożenia dla obu stron. Życie w kieracie - praca fizyczna i przepełniony dom ludźmi, których widzi się też w pracy, przypomina życie obozowe, dlatego powinniśmy umieć podejść do wyzwania rosnącej imigracji zarobkowej w Chojnicach w taki sposób, aby przeciwdziałać powstawaniu w mieście obozów pracy z których korzysta w drodze wyzysku przede wszystkim wielki kapitał. Tracą ludzie, koszty ponoszą przede wszystkim mieszkańcy. Sprawa jest pilna i nie może się zakończyć na akcji kontrolnej, ale wymaga wdrożenia racjonalnego programu przez Miasto i organizacje społeczne funkcjonujące w mieście. Póki mamy jeszcze czas, powinniśmy o sprawie zacząć rozmawiać i organizować się w taki sposób, aby przeciwdziałać negatywnym zjawiskom, które dotykają zarówno imigrantów, jak i rdzennych mieszkańców Chojnic. Prawdopodobnie możemy sobie nawzajem bardzo pomóc, musimy spróbować, to jest po prostu kwestia poczucia naszej odpowiedzialności za to, co dzieje się wokół nas.


wtorek, 7 czerwca 2016

Wolne soboty!

Po moim wniosku, z dnia 29 kwietnia 2016 r., do Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach o naprawienie prawa miejscowego w zakresie pobierania opłat za parkowanie w soboty, w ten sposób, aby dostosowano prawo lokalne do obowiązujących norm wyznaczonych decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego w ten sposób, aby zaprzestano bezprawnego pobierania opłat za parkowanie na parkingach miejskich w soboty, mamy w końcu soboty wolne od opłat za parkowanie w soboty! (kopia mojego wniosku do Rady Miejskiej i odpowiedź Przewodniczącego Rady Miejskiej: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/04/soboty-bez-opat-za-parkingi.html ,  http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/05/czy-w-soboty-bedziemy-parkowac-za-darmo.html). O sprawie mojego wniosku informowały media: http://www.pomorska.pl/wiadomosci/chojnice/a/pobieranie-oplat-za-parkowanie-w-soboty-jest-nielegalne-czy-bedzie-nowelizacja-uchwaly,9951021/ .

Miasto nie pobiera opłat za parkowanie w soboty od 4 czerwca 2016 r. , pomimo tego, że wcześniej podjęto uchwałę nr XX/203/2016 w dniu 25 kwietnia 2016 r. (link do uchwały: http://strazmiejskachojnice.pl/wp-content/uploads/2016/05/Uchwa%C5%82a.XX_203_16.2016-04-25_strefa_p%C5%82atnego_prarkowania.pdf), Uchwałę tę w której zobowiązano kierowców do płacenia za parkowanie w soboty podjęto zaledwie jeden dzień przed zapadnięciem wyroku NSA w sprawie interpretacji przepisów dotyczących parkowania (komunikat NSA w sprawie wyroku: http://www.nsa.gov.pl/komunikaty/komunikat-w-sprawie-wyroku-nsa-z-dnia-26-kwietnia-2016-r-sygn-akt-i-osk-3507-15-strefa-platnego-parkowania-w-augustowie,news,4,310.php).

Dzięki temu, że Miasto skierowało do Wojewody Pomorskiego zapytanie o interpretacje przepisów w sprawie płatnego parkowania w soboty, po moim wezwaniu do naprawienia prawa miejscowego, mamy w Chojnicach bezpłatne parkingi od 4 czerwca 2016 r. Powstaje tylko pytanie, dlaczego Urząd Miejski nie ogłosił tego faktu publicznie, tylko wprowadził te zmiany "po cichu", czy dlatego, że to ja byłem inicjatorem wniosku w sprawie zniesienia opłat za parkowanie w soboty w Chojnicach? W kazdym razie, proszę abyście Państwo pamiętali, że podjąłem działania mające na celu zniesienie w Chojnicach opłat za parkowanie w soboty na parkingach miejskich.
Poniżej film z www.chojnice.tv, z wypowiedzią dyrektora Wydziału Komunalnego Jarosławem Rekowskim:



 

niedziela, 5 czerwca 2016

Nocna zmiana

Ten film musicie zobaczyć, jeśli chcecie mieć wiedzę o dzisiejszej Polsce. "Nocna zmiana", cały film:



piątek, 3 czerwca 2016

Bez wiedzy nie pomaszeruję

Również dostrzegam problem, jakby narastający, cywilizacyjny, chorób onkologicznych, które dotykają szerokie rzesze ludzi. 

Podjęta w Chojnicach, bardzo cenna, inicjatywa "Marszu Życia i Nadziei" daje jakieś skromne przeświadczenie o tym, że władze miejskie zdołają dostrzec ten drążący chojniczan problem. 

Dlatego warto się upominać, aby Miasto Chojnice z własnego budżetu opłaciło, dla dobra wszystkich mieszkańców, pomiar zanieczyszczeń powietrza. Należy się tego domagać, jeśli taki głos pojawi przy okazji marszu, to być może doczekamy się wiedzy o tym, czym rzeczywiście oddychamy?

wtorek, 31 maja 2016

Polityczny przełom

Jak donoszą media, wojewoda pomorski wezwał Radę Miejską w Chojnicach do wygaszenia mandatu radnego miejskiego Mirosława Janowskiego, przewodniczącego Rady Miejskiej.

Jest to przełom o poważnym znaczeniu dla lokalnej wspólnoty. Uznać należy, że Rada Miejska odwoła się od wezwania wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i tę sprawę przegra. Podobnie stanie się w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Oczywistym jest, że "drużyna Finstera", pomimo wskazanych nieprawidłowości w działalności publicznej Mirosława Janowskiego, będzie swoimi głosami grać na czas, aby ocalić jednego ze swoich naczelnych "siłowników". Ta gra może potrwać do jesieni, kiedy będziemy mieli w Chojnicach wybory uzupełniające do Rady Miejskiej i z tego co mi się wydaje, nie będą one dotyczyły tylko i wyłącznie okręgu z którego wszedł do Rady Miejskiej Mirosław Janowski, ale też i innych okręgów.

Obecnie Mirosław Janowski nie może pełnić obowiązków przewodniczącego Rady Miejskiej i do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy winien złożyć wykonywanie obowiązków przewodniczącego na ręce zastępcy przewodniczącego Rady Miejskiej. Mirosław Janowski nie może, jako przewodniczący Rady Miejskiej, procedować własnej sprawy. Niestety, ale może dojść też do obstrukcji wezwania wojewody, polegającej na tym, że przewodniczący Mirosław Janowski, będzie blokował lub opóźniał rozpatrzenie wezwania wojewody. W takim przypadku wojewoda sam wyda stosowną decyzję.

Radny Janowski był w mojej opinii jednym z głównych sponsorów wyborczego powodzenia KWW Arseniusza Finstera, oznacza to poważne uszczuplenie sił obozu władzy lokalnej i jednocześnie zapowiada nowe rozdanie na lokalnej scenie. Ta erozja będzie już tylko postępować, jak szybko, to ciężko ocenić, o tym po prostu się przekonamy. Warto tylko zaznaczyć, że Arseniusz Finster w związku z tą sprawą zapewniał publicznie, że nie ma żadnych przesłanek do wygaszania mandatu Mirosława Janowskiego, prawo jednak wskazuje takie przesłanki i podtrzymuje najgorsze podejrzenia opozycji, co do sposobów prowadzenia działalności publicznej i gospodarczej w Chojnicach.

Sam radny Mirosław Janowski, tak mówił o swojej sprawie dla Radio Weekend: "- PChS powołując się na rzekome reprezentowanie społeczeństwa przypisuje sobie zbyt wielkie znaczenie. Stanowisko stowarzyszenia w tym zakresie jest tylko i wyłącznie stanowiskiem stowarzyszenia rozgoryczonego przegranymi wyborami, szukającego sensacji tam, gdzie jej nie ma. Prowadzenie przeze mnie działalności gospodarczej było i jest zgodne z prawem. Posiadam też stosowne stanowiska w identycznym stanie faktycznym jak moje, wyrażone przez Naczelny Sąd Administracyjny".

źródło cytatu:
http://weekendfm.pl/?n=57271&chojnice_-przewodniczacy_rady_miejskiej_chojnic_oficjalnie_odpowiada_na_zarzuty_opozycji

Link do pisma wojewody:
 https://www.dropbox.com/s/1h6m7n31xzgofsy/wezwanieJanowskiRMCHOJNICE-1.pdf?dl=0

Pomniki za życia

Możemy różnie patrzyć na Radę Miejską w Chojnicach i na radnych. Zapewne mamy różne sympatie. Osobiście radni nie raz mnie zawiedli swoją postawą, szczególnie wtedy, kiedy nie potrafili z minimum honoru bronić interesów lokalnej wspólnoty.

Obecnie jednak, wydaje mi się, że Leszek Pepliński radny z PO, pomijając jakieś wątki osobiste i aspiracje, to w sposób otwarty potrafił się na ostatniej komisji miejskiej przeciwstawić pomylonemu (i politycznie motywowanemu) pomysłowi burmistrza Arseniusza Finstera, aby czynnego radnego honorować tytułem "Zasłużonego dla Miasta Chojnice". Natomiast rozczarowany jestem postawą Bogdana Kuffla, bo rzeczywiście mógłby nie zgodzić się aby taki tytuł przyjąć, kiedy jest "na urzędzie". Jest to, jak powiedział radny Pepliński sytuacja w której "odznaczają się nawzajem". Źle się patrzy na taką sytuację. Przebieg posiedzenia komisji był tragiczny. Radny Kuffel nie chciał w pierwszej kolejności, aby głosowano wniosek jego kolegi czyli Leszka Peplińskiego o odrzuceniu jego kandydatury do tytułu "Zasłużonego dla Miasta Chojnice", bo tak rozumiem propozycję radnego Peplińskiego, który apelował o to, aby nie odznaczać czynnego radnego. Najbardziej zaskakujące było to, że radny Kuffel wypowiadał się w obronie wniosku o odznaczenie jego własnej osoby (choć w końcu wstrzymał się z głosem). Tytułomania i próżność, zaczynają górować nad zdrowym rozsądkiem i naprawdę ważnymi problemami miejskiej kultury o których dyskusji zabrakło, jak wynika z materiału video z chojnice.tv. Nie oszukujmy się, Bogdan Kuffel od lat w swej działalności korzysta z uprzejmości Burmistrza Miasta, w ten czy inny sposób. Inni działacze nie mają w naszym mieście takiego komfortu, bazującego na systemie "dojść i znajomości". Całą sytuację oceniam bardzo krytycznie. Radny Kuffel mógłby wręcz zyskać wielkie uznanie w oczach opinii publicznej, gdyby zdolny był odmówić sobie tej "koleżeńskiej nagrody".

Popieram wszystkie wnioski, jakie zgłosił Leszek Pepliński.



poniedziałek, 30 maja 2016

Czy w soboty będziemy parkować za darmo?

Wysłałem do Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach wnioskując o zaprzestanie pobierania opłat za parkingi miejskie w sobotę: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/04/soboty-bez-opat-za-parkingi.html

Oto pismo, jakie otrzymałem od Przewodniczącego Rady Miejskiej w odpowiedzi na mój wniosek:


piątek, 27 maja 2016

Jak wykonano ponad 8 tysięcy ankiet?

Do dziś nurtuje mnie pytanie, jak Arseniusz Finster z Przemysławem Zientkowskim wykonali ponad 8 tysięcy ankiet, pod potrzeby swojego artykułu, który wydali w "Zeszytach Chojnickich" (o sprawie pisałem: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/02/ukryta-prawda.html ). Dlatego zadałem, takie pytanie o informację publiczną, jak poniżej: 

"Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- sposób w jaki przeprowadzono badanie ankietowe na grupie 8642 osób na użytek badania zaprezentowanego na łamach "Zeszytów Chojnickich" 2015, nr 31 w artykule Przemysława Zientkowskiego i Arseniusza Finstera pod tytułem: "Social problems in Chojnice City: Hidden emigration". Precyzując pytam o to, gdzie przeprowadzono badanie i w jakich dniach, o to; czy ankieta była wydrukowana na papierze, czy było to badanie wykonane za pomocą ankiety interaktywnej czy też rozsyłanej przez Internet? Jaki był wiek badanych? 

- wyrażenie zgody na mój osobisty wgląd w przeprowadzone ankiety, osobiście lub poprzez nadesłanie ich elektronicznej kopii"

Myślę, że osoby zdolne do wykonania ponad 8 tysięcy ankiet, nie powinny pracować w Urzędzie Miejskim. Ich miejsce pracy, to jakiś urząd statystyczny, miar i wag lub poważny instytut badawczy...ale nie Urząd Miejskim, to jest marnowanie talentu prawdziwych badaczy.

Mam też pytanie, czy te 8642 ankiety były, jak wynika z artykułu, stworzone w języku angielskim? Bo nie wiedziałem,że 22,2% mieszkańców Chojnic zna język angielski?

Odpowiedź, jaką dostałem, rozczarowała mnie, nie dowiedziałem się w jaki sposób wykonano ponad 8 tysięcy ankiet o których piszą Arseniusz Finster i Przemysław Zientkowski. Mnie ta sprawa naprawdę interesuje, gdzie, kiedy, w jaki sposób te ankiety wykonano? Uważam, że takie informacje powinny znaleźć się w zaprezentowanym przez nich tekście, ale próżno tam szukać odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania, gdyby bowiem się tam znalazły, to nie pytałbym. Może Panowie odpowiedzą mi publicznie, ale w drodze udzielenia mi po prostu informacji o sprawie w sposób poza urzędowy? Płonne nadzieje.

Oto treść pisma z ratusza w omawianej sprawie:


poniedziałek, 23 maja 2016

Gdzie jest warzywniak?

Nie tak dawno zakończyła się awantura związana z likwidacją warzyniaka na Placu Piastowskim. Obiecano nam, chojniczanom, że powstanie tam inny warzywniak, tymczasem mamy już prawie lato, a żadnej inwestycji na Placu Piastowskim związanej z budową warzywniaka nie widać.

Dlaczego więc tak naciskano na remont Placu Piastowskiemu, który stał się kolejnym chojnickim, płatnym, parkingiem? Czy mieszkańcy nie mają prawa kupować świeżych warzyw i owoców od lokalnych rolników i hodowców? Czy jesteśmy przez władze lokalne skazani na produkty z międzynarodowych sieci handlowych? Czy nie mamy prawa do bezpośredniego kontaktu i wymiany handlowej z lokalnymi przedsiębiorcami?

Czy przez takie działania, jak likwidacja warzywniaka na Placu Piastowskim mamy rozumieć hasło Burmistrza Chojnic "Gospodarz, nie polityk"?

Dlaczego inwestor, którego tak promowało i zachwalało Miasto, nie poczynił dotąd kroków zmierzających do budowy zapowiadanego warzywniaka? Plac Piastowski tętnił życiem i mieszkańcy byli zadowoleni z faktu, że mogą kupować warzywa i owoce od lokalnych producentów, dziś to miejsce, to betonowa i płatna przestrzeń. 

Przeciwko likwidacji tego targowiska wystąpił między innymi Zarząd Samorządu Mieszkańców Osiedla nr 10.

niedziela, 22 maja 2016

Liberalizacja a modernizacja

Irytują mnie osobiście te głosy mieszkańców, którzy uważają, że, cytuję: "za Finstera Chojniec wypiękniały", "to miasto zmieniło się nie do poznania", itd. Można mnożyć. Na szczęście ostatnie wybory ukazały, że wizerunek Burmistrza Chojnic znacznie został odbrązowiony, a spadek zaufania i autorytetu (sic!) postępuje. Pomimo tego powtarza się utarte frazesy o tym, że "Finster zawsze wygra wybory". Być może. Tylko przy tej myśli zwracam uwagę, że pomimo tego, że w takich autoryternych reżimach, jak rosyjski czy chiński, również odbywają się wybory, które wygrawa "zawsze najlepszy". To jest kwestia autorytaryzmu w skali mikro. Systemu synekur politycznych, "zabetonowania sceny, sieci znajomości, a nawet swoistego układu". Jest to po prostu finsteryzm.

Postęp, jako taki, obserwowano w Chojnicach szczególnie w epoce Gierka, wtedy to otwarto wielkie chojnickie zakłady, jak Mostostal, czy ZREMB. W których pracę znalazło kilka tysięcy ludzi, co spowodowało, że do Chojnic napływała ludność z innych terenów Polski. To był dopiero rozwój, prawda? (Nie glorifikuję "Gierkowskiego skoku", ale wskazuję, że inwestycja w "beton" nie stanowi gwarancji rzeczywistego rozwoju społecznego-indywidualnego w warunkach miejskich). No właśnie, więc o jakim rozwoju mówimy obecnie? Nowe ulice, chodniki? Są niezwykle istotnym elementem rozwoju infrastruktury, podnoszenia poziomu życia, to jasne. Jednak patrząc na dane statystyczne, Chojnice plasują się na szarym końcu "postępu". Dawno bowiem zarzucono, mierząc "postęp" praktykę, która koncetrowałaby się tylko na danych gospodarczych (a i tutaj Chojnice blado wypadają, jak pokazał raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową). Liczyć powinie się bowiem "człowiek". Rozwój kapitału społecznego, stanowi najistotniejszy element postępu w warunkach społeczeństwa wiedzy. Nie ma mowy o rozwoju i postępie w sytuacji, kiedy władza nadal nadaje nazwy pewnych narzędzi-instytucji, które im nie przynależą, to nie wywołuje społecznego zaufania. Przykładem tego są tzw. budżety samorządowo-obywatelskie, które stanowią porażkę obecnej władzy i z obywatelskością nie mają nic wspólnego, były ledwie pozornym ustępstwem Finstera wobec żądań opozycji, żądań, które i ja wysuwałem. Dobrym tego przejawem była frekwencja na debacie wokół tych budżetów, którą ostatnio zorganizowano w Szkole Muzycznej. Zresztą na spotkaniach osiedlowych nie było lepiej. Nie jest to przypadek, że ludzie nie interesują się takimi inicjatywami. Po prostu wiedzą, że te inicjatywy nie odzwierciedlają prawdziwej natury budżetów obywatelskich, nie uwzględniają ich aspiracji, punktów wiedzenia, potrzeb. Stanowią jedynie kolejne narzędzie zabezpieczenia interesów wąskiej grupy ludzi. Nie ma bowiem mowy o dyskusji w społeczeństwie w którym kryminalizuje się swobodę wyrażania poglądów politycznych, a to też nie zachęca do uczestnictwa w życiu publicznym. Kto następny chce iść do sądu za przedstawienie faktów? Z pewnością nikt. 

Barierą postępu w Chojnicach, pozostaje od lat burmistrz tego miasta i odwrotnie, jak myśli jeszcze duża liczba chojniczan, nie jest on motorem postępu, ale "głównym hamulcowym". Nawet powiedziałbym, że pretenduje do roli "policjanta myśli i działań w przestrzeni miejskiej". Dopóki nie zmieni się podejścia do roli aktywności społecznej, nie uzna się wagi społecznych działań w przestrzeni miasta, nie upodmiotowi się mieszkańców, to miasto będzie powoli wymierać w sensie gospodarczym, a potem...demograficznym. Zwyczajnie w Chojnicach potrzeba dobrej atmosfery do rozwoju, której nie ma, i której nie gwarantuje pretensjonalny burmistrz. 


Bez realnej liberalizacji życia politycznego w mieście, żaden znaczący postęp i związana z nim modernizacja miasta, nie nastąpią. 

czwartek, 19 maja 2016

Wyniki depolityzacji

Wieloletnie wmawianie społeczeństwu wagi "działań praktycznych, dla ludzi", "budowania mostów, a nie robienia polityki" i przywództwo lokalne "gospodarzy, nie polityków" przynosi swoje efekty. Ustawodawca określił konieczność zmiany nazw przestrzeni publicznej, które to nazwy nawiązują do systemów totalitarnych, hołubią osoby związane z tymi systemami oraz organizacje. 

W Chojnicach jednak, mieszkańcy wiedzą lepiej. Na ul. Armii Ludowej znalazł się inicjator zbierania podpisów (zebrał ich ok. 50), pod sprzeciwem wobec planowanej zmiany nazwy ulicy. Niestety, ale władze centralne, Sejm i Senat RP w Chojnicach nie mogą liczyć na lokalne władze, bowiem Burmistrz Miasta Chojnice w swych wypowiedziach dla lokalnego radio stwierdził, że on uczył się o tej armii w szkole. To ma załatwiać sprawę. Burmistrz wspiera protestujących mieszkańców przeciwko zmianie nazwy ulicy. Nazwy, która upamiętnia serwilizm i konfidencję wobec ZSRS. 

Żałuję, że ci mieszkańcy nie przybyli na wykład Leszka Żebrowskiego, którego gościły w Chojnicach Arcana Historii. Armia Ludowa została powołana w ZSRS, była całkowicie zorganizowana i dowodzona przez Sowietów. Fakt, walczyli i ginęli w niej Polacy, ale byli oni po prostu wykorzystywani przez zbrodnicze mocarstwo Stalina, a Polacy w tej armii byli całkowicie podporządkowani woli Sowietów. Była to swoista "pod armia" Armii Czerwonej, uzależniona od niej ideowo, materiałowo i politycznie, a szczególnie była podległa polskim kolaborantom o komunistycznej proweniencji. Dość przypomnieć, że legalne Wojsko Polskie, Armia Andersa, została przez Stalina zmuszona w 1942/1943 r. do opuszczenia ZSRS. Dlaczego? No właśnie dlatego, że to była prawdziwa Armia Polska, Wojsko Polskie, a nie Armia Ludowa pod nie się podszywająca. Zresztą Armia Ludowa i jej działacze deprecjonowali przez dziesiątki lat działalność Armii Krajowej. Armia Ludowa powinna zostać uznana za organizację zbrodniczą, bowiem wiele jej "żołnierzy", to zwyczajni mordercy i tchórze. To organizacja podszywająca się pod "polski ruch oporu", a de facto przygotowująca i rozpoznająca przestrzeń w którą mieli wejść polscy działacze komunistyczni przyniesieni na bagnetach z Moskwy.  "Żołnierze" Armii Ludowej propagowali sowiecki komunizm z bronią w ręku.

Honorowanie w przestrzeni publicznej Armii Ludowej, to jak honorowanie służb pomocniczych zbrodniarzy hitlerowskich. O nich też zapewne się Burmistrz wiele uczył w szkole, więc może zaproponuje zamiast Armii Ludowej, jakąś organizację pomocniczą okupanta niemieckiego? 

Ze zmianą nazw ulic i placów, wiążą się prozaiczne problemy, wymiany dokumentów. Tym leniwym przypominam, że państwo pokrywa koszty ich wymiany. Gdyby Polacy byli tak leniwi, jak tych 50 mieszkańców Armii Ludowej, to w sumie moglibyśmy do dziś mieszkać w Okręgu Rzeszy Gdańsk Prusy Zachodnie, albo ewentualnie w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Czy te zmiany nazw były naprawdę potrzebne? 

Zatrważająca jest dla mnie postawa tych 50 osób, które w swej indolencji objawiają, jak niska jest świadomość narodowa i polityczna dużej części społeczeństwa. O Burmistrzu nie wspominając, bo ten swoją postawą od lat dąży do depolityzacji mieszkańców, aby ci władanie nad sobą i swoim życiem oddali mu pokornie w ręce. Przy tej okazji może warto wspomnieć, że w czasie kiedy Chojnice odwiedzał, niedawno zatrzymany, dr Mateusz Piskorski, lidem Zmiany, a myśmy z Kamilem Kaczmarkiem urządzili mu godne przywitanie w Szkole Muzycznej, gdzie zrozumiał, że nie ma zgody na jego jawną działalność na rzecz Moskwy, to Burmistrz Chojnic stanął publicznie w obronie Piskorskiego. Interesy Moskwy...mają różnych agentów wpływu. Burmistrzowi doradzam, zająć postawę bliższą polskiej racji stanu.

W tej sprawie wysłałem list otwarty do Burmistrza Chojnic.

Garść informacji o AL: https://ipn.gov.pl/najwazniejsze-wiadomosci/informacja-historyczna/gwardia-ludowa,-armia-ludowa

Dla leniwych zamieszczam wykłady Leszka Żebrowskiego o Armii Ludowej:
 


wtorek, 17 maja 2016

Niezbyt obywatelskie

O tzw. budżetach samorządowo-obywatskich, mówiłem w 2015 r., że to jest swoistą efemerydą (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/04/efemeryda.html), więc w zasadzie może wkrótce zniknąć, a sam budżet nie ma nic wspólnego z budżetami obywatelskimi. Postawy, jakie mają wokół tego budżetu urzędnicy, którzy korzystają z tego, że są zarówno mieszkańcami osiedli, jak i pracownikami Urzędu Miejskiego, tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że tzw. budżet obywatelski to kolejny "pas transmisyjny" władzy "ratusza" do jednostek pomocniczych miasta, którymi są samorządy mieszkańców osiedli. O tym problemie styku urzędnicy-dysponowanie środkami, napiszę wkrótce więcej w związku z sytuacją na Osiedlu nr 10 "Kolejarz-Prochowa". 
Obecnie chciałbym zaznaczyć, że budżet tzw. obywatelski, który "działa" w oparciu o dokumenty wytworzone w ratuszu i podpisane przez Burmistrza, jest rozwiązaniem całkowicie NARZUCONYM

Przykładem tego niech będzie kopia treści z pisma, jakie złożyliśmy, jako Samorząd Mieszkańców Osiedla do Burmistrza Miasta w trakcie, kiedy trwały prace nad regulaminem tzw. budżetów obywatelskich. ŻADNA z naszych uwag nie została uwzględniona w ostatecznym kształcie regulaminu, nie wiem więc, po co poświęcaliśmy czas, aby wskazać Miastu, co powinni zmienić, aby był to w zasadzie budżet obywatelski, który dziś sprowadza się jedynie do budowy placyków zabaw, a właściwie wskazywaniu Miastu ich lokalizacji. Cały proces prowadzenia budżetów samorządowo-obywatelskich jest żenującą manipulacją społecznością lokalną i nie ma nic wspólnego z koncepcją budżetów obywatelskich. Niskie uczestnictwo mieszkańców w spoktaniach na temat tych budżetów jest dobitnym świadectwem, że to narzędzie nie wzbudziło w mieszkańcach żadnego zaufania. I słusznie. Przykłady bowiem potwierdzają najgorsze przypuszczenia, jakie miałem, kiedy proponowano tę efemerydę. 





Zarząd Osiedla nr Kolejarz, Prochowa                                          Chojnice, 28 czerwca  2015r.
                                                                                             
                                                                                  Sz. P.
                                                                                  Burmistrz Miasta Chojnice

Uwagi
do projektu Zarządzenia Burmistrza Miasta Chojnice w sprawie zasad wykonywania budżetu Miasta Chojnice oraz sposobu realizacji zadań inwestycyjnych na terenie jednostek pomocniczych Miasta Chojnice
           
            W nawiązaniu do prośby p. Burmistrza dot. ustosunkowania się członków Zarządu Osiedla nr Kolejarz, Prochowa do projektu Zarządzenia Burmistrza Miasta Chojnice                          w  sprawie zasad wykonania budżetu Miasta Chojnice oraz sposobu realizacji zadań inwestycyjnych na terenie jednostek pomocniczych Miasta Chojnice poniżej prezentujemy uwagi do ww. projektu.
Ad. § 1        
Z zapisu tego paragrafu wynika, że to Zebranie Ogólne Mieszkańców decyduje o rozdziale środków finansowych na poszczególne zadania. Czy to oznacza, że jeśli Zarząd Osiedla będzie chciał zakupić np. papier ksero na swoją działalność to decyzje o tym podejmuje Zebranie Ogólne Mieszkańców?  Czy wszystkie wydatki, powinny być brane w tym przypadku pod uwagę? Uważamy, że należy to doprecyzować.
Ad. § 2
Wymagane jest uzupełnienie listy zadań poprzez wskazanie zadań inwestycyjnych i ich zakresu, które mają być realizowane w ramach budżetu obywatelskiego.
Z wyszczególnionych w tym paragrafie zadań realizowanych przez jednostki pomocnicze tylko pkt. 1, 5 i 6 dotyczą działań na rzecz mieszkańców konkretnych osiedli.
Proponujemy dodanie zapisu do § 2.1. pkt. 1.  Organizację imprez kulturalnych, sportowych, turystycznych i edukacyjnych.
W § 2.1. pkt 5 brakuje zapisu „tworzenie”.
Pozostałe wymagają korekty.
Można ewentualnie zgodzić się jeszcze z faktem (pkt. 2 i 3 § 2.1.), iż przyznane środki finansowe w nieznacznej kwocie mogą zasilić wydatki szkół czy placówek kultury (ale każdy z tych przypadków indywidualnie uzgodniony z Zarządem Osiedla). Wydaje się jednak zasadne, aby to dotyczyło tych jednostek, które położone są na terenie danego Osiedla. 
W § 2.1. pkt 4 wydatki związane z promowaniem idei samorządności i promowania Miasta Chojnice – proponowany zapis wykracza poza cele i zadania osiedla Kolejarz – Prochowa. Sama struktura obecnych budżetów obywatelskich jest sama w sobie przykładem wdrożenia idei samorządności i nie wymaga szczególnego promowania. Promowaniem Miasta Chojnice powinny się zajmować powołane w tym celu jednostki działające w ramach Urzędu Miasta. Natomiast w przypadku zrealizowania przez samorząd osiedlowy konkretnego „twardego” działania wypromowane powinno być samo zadanie jak i fakt, iż to działanie jest przykładem pracy obywatelskiej, oddolnej inicjatywy a nie działania urzędników.

Wśród zadań realizowanych przez jednostki pomocnicze brakuje m. in.:
·         organizowanie, inicjowanie i koordynowanie przedsięwzięć (inicjatyw) mających na celu poprawę warunków życia mieszkańców osiedla;
·         wspieranie inicjatyw i działań służących integracji społeczności osiedlowej;
·         współdziałanie z organizacjami i instytucjami działającymi na terenie Osiedla;
Ad. § 3
Pytanie brzmi, a co z tym rokiem budżetowym? W jaki sposób to będzie rozwiązane?
Ad. § 5
Zapis § 5 blokuje 90 % zakładanej kwoty budżetu samorządowo obywatelskiego pod cele inwestycyjne, których nie sprecyzowano w Projekcie Zarządzenia. Czy te pieniądze będą faktycznie do dyspozycji samorządu osiedlowego?
Ad. § 6
Brak wskazania na jakie inwestycje konkretnie mogą być wydatkowane fundusze. Art. 7 ustawy o samorządzie gminnym określa zadania własne gminy.  
Ad. § 9
W § 3 brak jakiegokolwiek zapisu o formularzu zgłoszeniowym projektu.
Uwagi
do formularza zgłoszeniowego projektów
do zrealizowania w ramach budżetu obywatelskiego
Nazwa formularza:
Tytuł formularza „budżetu obywatelskiego” nie ma odniesienia do Projektu Zarządzenia.                     W Projekcie Zarządzenia nie pojawia się ani razu sformułowanie „budżet obywatelski”.



Pkt 7. Formularza: 
Kto ma określić, jaki wpływ na środowisko będzie miała realizacja zaproponowanego projektu, czy Zarząd ma w tym celu napisać prognozę oddziaływania na środowisko? Czy ma korzystać z odpłatnych porad specjalistów?
Pkt. 9. Formularza:
Zgodnie z § 6 pkt. 2 inwestycje mogą być realizowane tylko na terenie będącym własnością Miasta Chojnice lub jego dyspozycji, więc w jakim celu zgoda zarządzającego?
Dodatkowe załączniki:
Z jakich środków Zarząd Osiedla ma zlecić wykonanie np. wizualizacji projektu, ekspertyzy, analizy prawne?