poniedziałek, 29 lutego 2016

Protegowany 2

W swoich oświadczeniach majątkowych Mariusz Paluch za 2014 r. do tego stopnia poświadczał nieprawdę, że aż do Urzędy Miejskiego w oświadczeniu wpisał, że zgromadził środki pieniężne w kwocie 10.000 zł, ale w tym samym dniu składając oświadczenie majątkowego w Starostwie Powiatowym w Chojnicach wpisał, że żadnych środków nie zgromadził. Kolejne dowód poświadczania nieprawdy przez Mariusza Palucha. Oświadczenia dostępne są na stronach BIP Urzędu Miejskiego w Chojnicach i Starostwa Powiatowego w Chojnicach - linki podałem w poprzednim poście. 

sobota, 27 lutego 2016

Protegowany

Mariusz Paluch - protegowany, jeden z najbardziej ekscentrycznych siłowników Finstera, który wsławił się w Chojnicach pomysłami nie z tej ziemi. Przypomnę, ulubieniec Finstera, lansował budowę piramidy w Chojnicach, chciał bić rekordy Guinessa w różnych idiotycznych konkurencjach. Jego pozornie kwiecisty język, jest tak erudycyjny, jak jego wypowiedzi w lokalnych mediach, między innymi w komentarzach, gdzie zwykł pisać "CAPS LOCKIEM". To są jednak moje subiektywne oceny, gorzej prezentują się obiektywne fakty dotyczące działalności publicznej radnego Mariusza Palucha. Jego uwielbienie dla Finstera i tych praktyk władzy mają znamiona idolatrii.

Mariusz Paluch, prezes Centrum Park Sp. z o. o. od chwili powołania spółki do życia, wsławił się wieloma bon-motami. 

Ostatnio burmistrzowski protegowany, podobnie, jak jego pryncypał nie potrafią przedstawić rejestru wyjazdów za korzystanie z publicznego środka lokomocji, czyli samochodu, jaki Centrum Park Sp. z o. o. kupił jakiś czas temu i którego naprędce się pozbył: http://chojnice24.pl/artykul/21790/rekontrola-na-basenie/ .

Nie jest to jednak jedyna wątpliwa sprawa, bo na długiej liście znaków zapytania jest i pozycja najnowsza, właśnie postanowiłem złożyć zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Chojnicach w sprawie podejrzewanego przeze mnie poświadczenia nieprawdy w Oświadczeniu majątkowym Mariusza Palucha. Sprawa jest o tyle specyficzna, że Mariusz Paluch składa Oświadczenie majątkowe zarówno do Urzędu Miejskiego (z tego tytułu, że jest prezesem Centrum Park Sp. z o. o.), jak i do Starostwa Powiatowego (bo jest członkiem zarządu powiatu). I według mnie, te dwa Oświadczenia są rozbieżne. Chodzi o Oświadczenia majątkowe z 2014 r. W jednym z nich, tym złożonym do powiatu Mariusz Paluch wykazuje, że jest członkiem rady nadzorczej Gminnego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o. o. w Konarzynach, ale w oświadczeniu z 2014 r., które złożył w Urzędzie Miejskim w Chojnicach nie wykazał tego źródła przychodu/dochodu. W mojej opinii jest to przestępstwo polegające na poświadczaniu nieprawdy. Korekty, jak wynika z dokumentów zamieszczonych na stronach urzędowych Mariusz Paluch nie zdołał zrobić i na korektę już czas minął...Liczę na to, że wymiar sprawiedliwości podejmie tę sprawę, która jest ewidentnym przypadkiem niejasności wokół Mariusza Palucha, członka Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera i szefa ostatniej kampanii wyborczej Arseniusza Finstera. 

Oświadczenia majątkowe Mariusza Palucha z 2014 r. online:

Urząd Miejski w Chojnicach: http://bip.miastochojnice.pl/50.html

Starostwo Powiatowe w Chojnicach: http://bip.powiatchojnice.pl/Article/id,1739.html

Rada nadzorcza spółki w Konarzynach: http://bip.konarzyny.pl/Article/get/id,16047.html




środa, 24 lutego 2016

Partnerstwo miast

W moim przekonaniu Chojnice w ramach ruchu partnerstwa miast, pomijają jeden istotny wątek życia społecznego. Otóż nic nie mówi się o Polakach - o Polonii w tych miastach parnerskich z którymi nawiązujemy stosunki, a to uważam za poważne zaniedbanie. Przez pryzmat tego problemu dostrzegam też dość zaskakujący dobór partnerów do współpacy, bo ciężko mi dociec jakie interesy łączą nas z niektórymi miastami partnerskimi. 

Chciałbym w związku z tym zaproponować, aby Chojnice nawiązały stosunki partnerskie z miastami w trzech następujących państwach: Irlandia, Wielka Brytania (Anglia, Szkocja) oraz USA. Szczególnie z partnerstwa z miastami w Irlandii i Wielkiej Brytanii pożytków może być wiele, biorąc pod wzgląd, jak wielki jest to rynek pracy dla emigrantów ziemi chojnickiej. 

Spośród wielu miast, jakie znam w Anglii, to zaproponowałbym do wyboru: Nottingham, Lincoln, Bristol, Southampton, ale myślę, że nasi emigranci mogą też zaproponować wiele innych miast i coś w Chojnicach wybierzemy. Najpierw więc, zająłbym się tworzeniem relacji z miastem angielskim. Tam gro naszych ziomków jest. Warto tę inicjatywę podjąć, do czego zachęcam Burmistrza Miasta Chojnice. 

wtorek, 23 lutego 2016

Skarga do ZUS-u

Wygląda na to, że nie ma co kierować skarg na chojnickich radnych, burmistrza itd. do Rady Miejskiej, ani do przewodniczącego, bo tą są ciała połączone w chojnickim systemie władzy i krzywdy sobie nie zrobią. Mieszkańcom natomiast wmawiają, licząc na ludzką ciemnotę, że "na radnego siły nie ma". Mi też tak przewodniczący Rady Miejskiej Mirosław Janowski odpowiedział, że na zachowanie Marka Bony nie ma się co skarżyć i choć jest nieprzykładne, to radnych oceniają wyborcy. Jest to wierutna bzdura i hołdowanie fałszywej interpretacji prawa na użytek pewnych gremiów. Właściwa interpretacja jest taka, że na radnego skargę składa się do wojewody, podobnie jak na organ uchwałodawczy. Przykładem na to, że na radnego składa się skargę do wojewody jest skarga na Mirosława Janowskiego skierowana do wojewody pomorskiego w sprawie wygaszenia mu mandatu w związku z tym, że prowadzi działalność z wykorzystaniem mienia miejskiego w naszej ocenie. 

Postawa radnych z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera zmusza do dość żartobliwej relfeksji. Wkrótce skargi na burmistrza, albo radnych będę słał do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, bo przypuszczam, że ta instytucja będzie wiedziała, co z nimi zrobić w oparciu o zapisy Kodeksu postępowania administracyjne i wyśle je do właściwego organu, czego nie potrafią zrobić władze Miasta Chojnice. Zachowanie "drużyny Finstera", to taki łabędzi śpiew...

poniedziałek, 22 lutego 2016

Gospodarz. Nie polityk

Dzień dobry :) Na wspaniały humor z rana:


Niezłomni w Chojnicach

"NIEZŁOMNI WYKLĘCI 1944-1963" Plenerowa wystawa w formie banerów poświęcona Żołnierzom Niezłomnym - przybliżająca sylwetki polskich bohaterów, którym po wielu latach przywracany jest należny szacunek i pamięć. Wystawa ta zostanie nam użyczona przez Stowarzyszenie Traugutt z Pruszcza Gdańskiego i zagości na chojnickim Starym Rynku w okresie 1-7 marca 2016. Wystawa w Chojnicach znajdzie się dzięki Sławomirowi Sawickiemu (Sławko Start Sawicki). Dziękujemy Sławkowi i kolegom z Pruszcza Gdańskiego! Poniżej kilka zdjęć wystawy z Pruszcza Gdańskiego.






Sytuowanie

Zauważyliście tę niesamowita umiejętność władz lokalnych do "sytuowania polityki"? W procesie prowadzonej przez siebie depolityzacji, wiec szerokiego frontu zniechęcają do brania udziału w życiu społecznym i politycznym,  jednym z narzędzi władz jest sytuowanie. Dzięki posiadanej nad opozycją przewadze instytucjonalne dokonuje się sytuowania zdarzeń, czyli ich umiejscowiania w czasie i przestrzeni w odpowiednim kontekście. Stąd wielokrotnie obserwowaliśmy w przeszłości, jak dyskredytowano w oczach opinii publicznej przeciwników politycznych Arseniusza Finstera. 

W ten sposób postąpiono z: Mariuszem Janikiem (którego burmistrz nazwał w telewizji klaunem); Marzenną Osowicką z której zrobiono osobę niezrównoważoną (wychodziła przez okno, co nagłośniono i nadano odpowiednią narrację); Andrzeja Mielke (którego oskarżono o czyny nieobyczajne na basenie miejskim); Piotra Pawlickiego (któremu ktoś skutecznie pomógł stracić dobre imię); Piotra Puchalskiego (który był redaktorem "Kuriera Chojnickiego" i stracił wszystko, co miał); Mariusza Brunkę (którego się teraz skutecznie kryminalizuje w mediach chojnickich); Radka Sawickiego (którego burmistrz zaatakował słownie publicznie na jednej z imprez w Hoteliku Piast); Kamila Kaczmarka (którego skutecznie skryminalizowano za próby "otwarcia" samorządu - patrz Straż Miejska i walka o publikację umów cywilno-prawnych) i wiele, wiele innych osób, które stanęły na drodze chojnickiej władzy. 

Opozycji odmawia się prawa do korzystania z miejsc publicznych - nam (SAH) odmówiono sali obrad w ratuszu na promocję Słowa Młodych w 2010 r. Jeśli szykuje się jakąś debatę, to jedynie sytuowaną, wiec w odpowiednim gronie, ustawieniu, przekazie medialnym itd. Sytuuje się też ludzi opozycji zarówno na konferencjach prasowych, jak i w pismach o randze ogólnej wysyłanych do mediów z urzędu jako "oświadczenia", które są przykładem urzędnicze samowolki i jawnej walki politycznej z opozycją metodami urzędniczymi.

Sytuowanie łączy się też z "upupianiem", czyli nakładaniem etykiet na określone osobowości. Ten jest "ekscentryk", tamten "oszołom", inny to "sadzonka" lub "suchy korzeń", albo "chuligan". Raz przyklepaną etykietkę dzięki sytuowaniu ciężko ściągnąć przez lata. Celem sytuowania jest całkowita dyskredytacja przeciwników politycznych. Zamiast wikłać się w ciężkie i być może społecznie owocne dyskusje z opozycją, władza w swych postkomunistycznych metodach prowadzi skutecznie proces wyjałowiania opozycji. I dotyczy to niestety każdej sfery życia ludzi z opozycji, nie tylko tutaj mowa o telefonach do pracodawców, próby wyniszczania były podejmowane w każdej sferze życia. 

Dlatego mam prośbę, abyśmy jednak zaczęli rozmawiać i dyskutować, otwarcie rywalizować o sympatię obywateli, mieszkańców naszego miasta i powiatu, bo taka jest istota demokracji, że zaufanie społeczne zyskuje się dobrymi działaniami, a nie czarną propagandą. W tym postkumunistycznym środowisku, brak jest akceptacji dla demokracji. 


niedziela, 21 lutego 2016

Siłownik z amnezją?

Jak się można przekonać radny miejski z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (http://www.miastochojnice.pl/?a=2&id=1&id_osoba=20 ) i były członek Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej  (ORMO) Antoni Szlanga w wywiadzie dla portalu chojniczanin.pl, stwierdza: "Studia ukończyłem na Wydziale Nauk Społecznych Akademii Nauk Społecznych w Warszawie". Treść wywiadu z radnym: http://www.chojniczanin.pl/wywiad-z-radnym-antoni-szlanga/ .


Problem jednak w tym, że na wskazanej komunistycznej uczelni, nie było w jej strukturze takiego tworu, jak Wydział Nauk Społecznych, była to przez długi czas uczelnia jednowydziałowa. Poza tym, w latach 1984-1990 funkcjonowała Akademia Nauk Społecznych Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a nie Akademia Nauk Społecznych (ta funkcjonowała kilka miesięcy w 1990 r).

Struktura uczelni składała się zaledwie z instytutów, a uczelnia była jednowydziałowa. Miała też dwie filie - w Katowicach i w Bydgoszczy. Z mojej wiedzy wynika, że radny Antoni Szlanga ukończył Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu, a wiedzę uzupełniał na studiach z ideologii komunistycznej w zamiejscowej placówce Akademii Nauk Społecznych PZPR Warszawa w Bydgoszczy, którą ukończył w 1985 r. W książce Franciszka Pabicha Mały leksykon chojnicki z 1987 r. Antoni Szlanga podpisał się, jako "politolog". Znając zaledwie jedną ideologię, powinien był raczej podpisać się, jako "ideolog", ale takie były czasy, że "zachodniej nauki" w tym i myśli polskiej, nie dopuszczano do głosu socjalizując do Marksizmu, takie serwilistyczne wobec Moskwy jednostki. Należy podkreślić, że kiedy Antoni Szlanga kończył czerwoną akademię w 1985 r., nie było takiej uczelni, jak Akademia Nauk Społecznych (ta powstała na krótko w 1990 r.), była jedynie Akademia Nauk Społecznych PZPR i to PZPR jest wielce znaczące, bo to była kuźnia komunistycznych elit politycznych. Nie była to uczelnia politycznie obojętna, a raczej środowisko w którym kształcono i indoktrynowano przyszłych baronów komunistycznych.

Nie chodzi mi o to, aby po raz kolejny wyciągać to, że Antoni Szlanga był w ORMO o czym nigdy nie poinformował opinii publicznej, ale raczej  o to, że starzy komuniści i osoby z nimi współpracujące mają jakąś amnezję, dziś przedstawiają się jako demokraci i zwolennicy wolności i swobód obywatelskich. Niestety nie dostrzegają tego, że są siłownikami układu postkomunistycznego, który opanował Chojnice, a ten układ postkomunistyczny, to są pewne praktyki, przyzwyczajenia, mechanizmy, które przez dziesiątki lat przed 1990 r. zdążyły tym ludziom wejść w nawyk. I w tym kontekście, chylę czoła przed zmarłym Markiem Czajką, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. 

Brak autentycznej dekomunizacji, powoduje problem dla trwania demokracji, bo postawy postkomunistyczne nie licują z wartościami demokracji liberalnej, dlatego w sferze lokalnej, demokracji w Polsce jeszcze długo nie zaznamy. Oczywiście nie trwamy w komunie, ale wszystko co widzimy to fasadowość - fasadowa samorządność, fasadowa wolność słowa, fasadowa zgoda na rywalizację polityczną i fasadowa Rada Miejska, podporządkowana woli burmistrza. Niestety, fasadowy jest też w jakiejś mierze trójpodział władzy, bo wszystkie nitki i tak prowadzą do ratusza.

Wracając do Antoniego Szlangi, warto przypomnieć, że jego wola współpracy z reżimem komunistycznym była dogłębna, to był człowiek, który żył z przynależności do partii, to był funkcjonariusz systemu opresji i uczestniczył w tym aktywnie z własnej woli. Dlatego mam dziś prawo o tym pisać, nie chcę uderzać w Pana Antoniego Szlangę, żądam tylko, abyście przestali okłamywać chojniczan i przedstawiać im rzeczywistość, której nie ma, bo to manipulacja. Powiedzcie wprost, kim jesteście i do czego zmierzacie, dajcie obywatelom szansę na wybór na podstawie rozeznania waszych rzeczywistych proweniencji politycznych. Jak nazwać inaczej taką postawę, jak "polityczna amnezja"? Dla mnie, to jest właśnie "polityczna amnezja", jednego z Finsterowych siłowników.

W związku z wypowiedziami Antoniego Szlangi, wysłałem zapytanie do Urzędu Miejskiego w Chojnicach o kopie dokumentów potwierdzających wykształcenie Pana Antoniego Szlangi, radnego miejskiego w Chojnicach, być może pozwoli mi to zrewidować dotychczasową i wyżej zaprezentowaną wiedzę. Bez wątpienia, jest to sprawa publiczna.

Tymczasem zapraszam do lektury poniższego dokumentu - prośby Antoniego Szlangi o przyjęcie do ORMO:





czwartek, 18 lutego 2016

Kwiatki burmistrza

Wracam do tematu finansowania kampanii wyborczej Arseniusza Finstera z 2014 r., a szczególnie do osób zaangażowanych w działalność gospodarczą w mieście i finansujących kampanie burmistrza.

Jak wcześniej pisałem/pisaliśmy, są firmy, które otrzymały pomoc publiczną (w różnej postaci), których właściciele, czy też członkowie rodzin właścicieli łożyli na kampanię wyborczą Arseniusza Finstera. Jak się okazuje, są też firmy, które wygrywają przetargi publiczne w Chojnicach, a których właściciele i pracownicy sponsorowali kampanię wyborczą urzędującego burmistrza. 

W tej sytuacji zastanawiające jest finansowanie kampanii wyborczej Arseniusza Finstera przez właściciela i pracownika firmy Marbruk Sp. z o. o. z Charzyków. Zarówno właściciel tej firmy, jak i główna księgowa w 2014 r. wpłacili na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera 2500 zł.

Na spotkaniu komisji budżetowej Rady Miejskiej w Chojnicach z 16.02.2016 r.  burmistrz Arseniusz Finster wystąpił w roli, którą oceniam bardzo krytycznie. Opowiadając o tym, że jest kwota w budżecie na 4, 2 mln złotych na "pakiet ulic". Informuje na komisji, że "najniższą kwotę złożyła firma Marbruk z Charzyków 3.650,171 mln, do przetargu przystąpiło 6 firm [...] i też dobra wiadomość dla nas tutaj, bo mamy oszczędność przeszło 500 tys. złotych". Zapis z posiedzenia komisji: 

I tutaj jest pewna niespodzianka, bowiem Ustawa o zamówieniach publicznych została znowelizowana i już nie tylko cena jest najważniejsza. W przetargu, którego warunki możecie tutaj poznać: http://www.miastochojnice.pl/?a=153&id=6301, cena to było 90 wagi oferty, 5 okres gwarancji na oświetlenie łącznie z oprawami, 5 okres gwarancji na roboty budowlane.

Strona kontaktowa firmy, gdzie możecie Państwo zapytać, dlaczego firma, która bierze udział w przetargach publicznych w Chojnicach, finansuje kampanię wyborczą urzędującego burmistrza:


W tej sprawie możecie Państwo wysłać także zapytanie do burmistrza Miasta Chojnice:

burmistrz@miastochojnice.pl


Prawo nie zabrania finansowania kampanii wyborczych przez firmy, które biorą udział w przetargach publicznych. Natomiast takie praktyki, nie sprzyjają przejrzystości życia gospodarczego. Sponsorowanie bowiem kampanii przez firmę, która wygrywa (i to zgodnie z literą prawa) przetarg publiczny, rozstrzygany przez organ gminy, który jednocześnie był kandydatem, którego finansowano w kampanii, może budzić poważne pytania. Dlatego, konieczne są zmiany w prawie, aby wykluczyć takie praktyki. 

środa, 17 lutego 2016

Rejestr do remontu

Miejski rejestr umówi cywilno-prawnych wymaga chyba porządnej przebudowy. Burmistrz powinien być zawstydzony tym, jak prowadzą takie rejestry inne miasta w Polsce.

Przykładem niech będzie Słupsk:


przede wszystkim Urząd Miejski w Słupsku podaje kopię umowy, czego chojnicki Urząd nie podaje. Poza tym w sensie dostępu - na stronie Urzędu Miejskiego w Słupsku mamy dostępn online, natomiast do podstawowych danych na stronie Urzędu Miejskiego w Chojnicach potrzebujemy pakiety Office, czy każdy posiada taki pakiet? 

Proszę przyjrzeć się chojnickiemu rejestrowi i porównać go z tym słupskim:


Poza tym, martwi mnie też aktualizacja danych w chojnickim rejestrze umów cywilno-prawnych. Otóż są wydarzenia, które obsługują firmy, ale nie znajduję potwierdzenia w rejestrze. Przykład - chojnice.com - więc portal Pana Duraja obsługuje relacje z Sesji Rady Miejskiej, ale nie wiem na jakiej podstawie działo się to w styczniu? Umowy nie znajduję w rejestrze.

Uważam, że dostęp do informacji publicznej, a publikowanie rejestru jest elementem dostępu do informacji publicznej, jest wyrazem realizacji praw człowieka i w tym zakresie Urząd Miejski w Chojnicach oraz burmistrz Arseniusz Finster, mają poważne tyły w porównaniu do innych miast w Polsce.

Chojnicka bezpieka 1945-1990

O chojnickiej bezpiece w latach 1945-1990, opowiedział zebranym, gość Arcan Historii, dr Marek Szymaniak z IPN Oddział Gdańsk, Delegatura w Bydgoszczy. Spotkanie odbyło się we Wszechnicy Chojnickiej przy ul. Wysokiej 3. Bardzo dziękujemy za udostępnienie nam sali na wykład władzom Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach.

Wykładowca zgromadził sporą rzeszę chojniczan, ciekawych poznać osobowości chojnickiej bezpieki z okresu, kiedy Polska była satelitą ZSRR. 

Dzięki uprzejmości Chojnice.TV można się zapoznać z zapisem części wykładu dra Szymaniaka, zapraszam;

http://chojnice.tv/wideo-2228-Wielu_chojniczan_zainteresowa%C5%82_wyk%C5%82ad_o_historii_chojnickiej_bezpieki



wtorek, 16 lutego 2016

Polityczne perpetuum mobile

Stworzenie perpetuum mobile, było wyzwaniem dla ludzi przeszłości, marzyli o takiej maszynie, która raz wprawiona w ruch, nigdy nie wymagałaby już zewnętrznej energii, konserwacji, itd. Po prostu "kręciłaby się wiecznie". 

Myślę, że o takim politycznym perpetuum mobile, zamarzył kiedyś, jako mały chłopiec Arseniusz Finster, który swe dziecinne marzenia chyba realizuje w życiu dorosłym.

Pisałem i pisaliśmy już o sprawie finansowania komitetu wyborczego Arseniusza Finstera, przez członków rodzin właścicieli różnych firm chojnickich (i były to listy niepełne!). 

Dziś chciałbym się skupić na czymś, co nazywam naszym chojnickim politycznym perpetuum mobilie Arka Finstera, czyli na udziale prezesów miejskich spółek i dyrektorów instytucji publicznych w kampanii wyborczej Arseniusza Finstera. Prezesi, dbając zapewne o kontynuację swych niedokończonych prac i dzieł (podobnie, jak to zawsze i burmistrz motywuje każdorazowy start w wyborach), postanowili niejednokrotnie współfinansować kampanię wyborczą Arseniusza Finstera (czasami też startując z jego komitetu, czy to do Rady Miejskiej, czy to do Rady Powiatu), aby później móc odbierać "żenująco niskie" (jak o zarobkach Mariusza Palucha powiedział w 2014 r. jego pryncypał burmistrz) pensje. Jest to więc perpetuum mobile, każdy - każdemu pomaga, bo wiadomo, że to małe miasto i trzeba się trzymać razem, a Arek Finster potrzebuje dla swojego systemu władzy, który cieszy się niskim poparciem społecznym wsparcia siłowników. I tak:

w 2014 r. na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera wpłacili:

- Wojciech Adamowicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy wpłacił 700 zł  (kandydat do Rady Miejskiej);
- Andrzej Gąsiorowski, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, wpłacił 830 zł (kandydat do Rady Miejskiej);
- Jacek Domozych, dyrektor Wydziału Budowlano-Inwestycyjnego Urzędu Miejskiego w Chojnicach, wpłacił 830 zł;
- Mariusz Paluch, prezes Centrum Park Sp. z o.o., wpłacił 1400 zł (kandydat do Rady Powiatu);
- Zbigniew Odyja, prezez ZGM Chojnice wpłacił 1000 zł;
- Tomasz Kleman, 200 zł - tutaj nie mam pewności, co do pisowni nazwiska, prezes Miejskich Wodociągów to Tomasz Klemann czy Tomasz Kleman, więc sprawa jest do wyjaśnienia, bo co innego jest w BIP miejskim - Klemann, a co innego w sprawozdaniu finansowym komitetu - Kleman.
- Jarosław Słomiński - prezes Chojnickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Sp. z o. o., wpłacił 1000 zł;
- Leszek Bona - dyrektor szpitala w Chojnicach, wpłacił 1000 zł;
- Agnieszka Kortast-Koczur - dyrektor Ośrodka Profilaktyki Rodzinnej, wpłaca 700 zł;


Oprócz tego na liście wpłacających są też inne nazwiska członków rodzin, związanych z miejskimi spółkami.

Jak to się dzieje, że prezesom miejskich spółek  i innym wysokim urzędnikom zależy na tym, aby Arseniusz Finster i jego komitet wygrali wybory samorządowe?

Wygląda na to, że gdyby moimi kolegami i koleżankami byli prezesi i dyrektorzy miejskich spółek i innych instytucji publicznych, miałbym środki na to, aby zorganizować, taką kampanię wyborczą, z takim rozmachem, jak to zrobił Arseniusz Finster. Niestety, nie mam takich kolegów, ale mogę zawsze obiecać tym samym ludziom, którzy wpłacają na komitet Arseniusza Finstera, że kiedy my wygramy wybory, to oni zachowają stanowiska, a do tego nawet dostaną podwyżkę. Czy wtedy, wpłacą na komitet wyborczy Arseniusza Finstera, czy na komitet wyborczy Marcina Wałdocha, jak myślicie?

System siłowników i swoistego perpetuum mobile jest tak prosty w działaniu, a tak mało osób poza Arkiem Finsterem potrafi pewne zależności wyzyskać. Ludzie u władzy - chcą władzy i pieniędzy, Arek Finster daje im i władzę i pieniądze, dlatego oni popierają Arka i dają jego komitetowi pieniądze na to, aby wygrali kampanię. I tak działa "drużyna Finstera", która w chrześcijańskim duchu żyjąc, prowadzi do sytuacji w której każdy - każdemu daje i wszyscy zyskują. Istna komuna :)


poniedziałek, 15 lutego 2016

Kryzys zaufania społecznego

Arseniusz Finster składa pozwy przeciwko Radkowi Sawickiemu i mnie, bo uważa, że pozbawiamy Go niezbędnego zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji Burmistrza Miasta Chojnice.

W dniach 12.02-15.02.2016 r. przeprowadziłem ankietę online, którą rozesłałem do mediów, a link do niej umieściłem także na swoim profilu Facebook oraz w komentarzach na chojnickich portalach internetowych. 

Zadałem w ankiecie pod tytułem "Zaufanie społeczne do burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera", dwa pytania, jedno zamknięte (nr 1) i jedno otwarte (nr 2). 

Ankieta wyglądała tak:



Wyniki ankiety prezentują się w ten sposób, że 63% respondentów nie ufa burmistrzowi Chojnic Arseniuszowi Finsterowi, 27% ufa, a 10% nie potrafi określić, czy ufa, czy nie ufa. Ankieta obejmowała 100 respondentów i jest to badanie pilotażowe, które nie jest reprezentatywne dla całej dorosłej populacji Chojnic, ale obejmuje pogląd ok. 1/3 próby reprezentatywnej i nawet przy liczbie respondentów ok. 400 wynik byłby bardzo zbliżony, do tego jaki prezentuję. 

Wyniki odpowiedzi na pierwsze pytanie (Czy ufasz burmistrzowi Chojnic Arseniuszowi Finsterowi)?




Żeby w pełni zinterpretować wyniki, musiałbym przedstawić odpowiedzi na pytanie nr 2, czyli na pytanie otwarte, na pytanie nr 2 odpowiedziało 45 respondentów i wymagają one szerszej analizy, dlatego zaprezentuję je w większej publikacji.

W mojej ocenie wyniki ankiety są wiarygodne, bowiem link do niej był umieszczany w różnych mediach, a dostęp do niej w równej mierze mieli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Arseniusza Finstera. 

To, co w ujęciu statystycznym te wyniki uwiarygadnia, to skala poparcia, jaką uzyskał w wyborach samorządowych w 2014 r. Arseniusz Finster, wtedy zagłosowało na niego 8705 osób, a jego wynik wyborczy wynosił 69.63%. Jednak 8705 osób, to dokładnie 27,5% głosów, jakie uzyskał Arseniusz Finster od posiadających prawo głosu, czyli od 31607 mieszkańców Chojnic. W ankiecie natomiast zaufanie do burmistrza Chojnic wyraziło dokładnie 27% respondentów.

Wyniki poparcia wyborczego z 2014 r. na poziomie 27,5% uprawnionych do głosowania, jest identyczny ze skalą zaufania, jaką mają wobec burmistrza Chojnic wyborcy, a która wynosi według mojego badania dokładnie 27%. Oznacza to, że moje i Radka Sawickiego działanie, ani nie zaszkodziły stopniowi zaufania społecznego do Arseniusza Finstera, ani go nie poprawiły, a problem, a właściwie kryzysy zaufania do burmistrza Arseniusza Finstera, jest długofalowy, bo nie ufa mu 63% respondentów, a w mojej opinii też 63% mieszkańców naszego miasta.

W mojej ocenie więc, poziom zaufania do burmistrza Arseniusza Finstera utrzymuje się od 2014 r. na tak samo niskim poziomie 27%.

Areseniusz Groźny

Był taki car w Rosji, Iwan, który zyskał sobie przydomek Groźny. 

W Chojnicach mamy burmistrza, który chyba przestał kontrolować swoje działania. W ciągu ostatnich kilku lat otrzymałem kilka gróźb złożenia przeciwko mnie pozwów przez Arseniusza Finstera, żadna z tych gróźb się nie spełniła, bo to były zwykłe "strachy na Lachy". Taka taktyka burmistrza, potupać, pokrzyczeć, dać etykietę i na konferencji stawiać się w roli ofiary. 

Dlatego przepełnia mnie postawa burmistrza Chojnic śmiesznością. Przykładowo w zeszłym tygodniu w "Gazecie Pomorskiej" Arseniusz Finster wypowiadał się, że nie składaliśmy do ratusza pytań w sprawie pomocy publicznej, musiałem wysłać do redakcji "GP" sprostowanie, bo takich zapytań wyszła duża liczba. 

Podkreślę raz jeszcze w poście "Biedni płacą za bogatych" są same fakty. Fakty, które może nie są wygodne, bo Arseniusz Finster nie chciałby, aby się mówiło o tym, kto wpłaca na jego komitet wyborczy w czasie kampanii, a tym bardziej nie chciałby, aby się mówiło, że są to członkowie rodzin, właścicieli firm, które korzystały z pomocy publicznej (w różnej formie). Wszytko to tworzy system siłowników Finstera ( o których pisałem już wcześniej:
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera.html;
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/11/immunitety.html;
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera-cz-ii.html ).
To co napisałem, to prawda w czystej postaci, a zarzuty Finstera o tym, że kłamiemy są bezpodstawne, bazujemy bowiem na dokumentach wytworzonych przez ratusz. Jak więc możemy kłamać? No chyba, że ratusz nas okłamuje? Bo nie rozumiem tego inaczej. Radio Weekend podało dziś, że chodzi tylko o pomoc publiczną w formie dotacji państwowej na szkolenie uczniów do zawodów, a to nieprawda, bo chodzi też o inne rodzaje pomocy publicznej, takie jak: umorzenia, ulgi, itd. A tych też było sporo przez ostatnie lata. 

Przypomnę, że wobec Arseniusza Finstera złożyłem pozew na podstawie artykułu 212 Kodeksu karnego w sprawie pomawiania mnie, co w mojej opinii miało miejsce w 2014 r. Obecne więc zachowanie, ma charakter kontrataku i rewanżu. Niczego więcej. Szum medialny ma zakryć sprawę, którą staramy się wyjaśnić.

Przy tej całej swojej postawie, Arseniusz Finster robi mi takie oto prezenty (dedykacja z książki "25 lat samorządu terytorialnego":


Czy nie jest to wszystko, więc tylko "grą pozorów" ze strony Arseniusza Finstera? ;)


AKTUALIZACJA: Do Radio Weekend wysłałem żądanie sprostowania wyemitowanego materiału:

W materiale wyemitowanym w Radio Weekend w dniu dzisiejszym (http://weekendfm.pl/?n=58083) redaktor Michał Drejer w temacie: "Burmistrz Chojnic zapowiada sądową walkę o swoje dobre imię", wskazał, że: "Dodajmy, że pomoc publiczna, która stała się zarzewiem konfliktu dotyczyła subwencji przekazywanej z budżetu państwa za pośrednictwem samorządów na kształcenie uczniów", co jest oczywistą nieprawdą. Nie chodzi bowiem tylko o jeden rodzaj pomocy publicznej, który wskazuje Redaktor, ale o pomoc publiczną w rozumieniu polskiego prawa, czyli też o ulgi, umorzenia, umorzenia zaległości płatniczych,itd. 

W związku z tym, na podstawie Prawa prasowego, żądam zamieszczenia sprostowania, którego treść znajduje się poniżej:

"Temat pomocy publicznej, który wywołał tak nerwowe reakcje Burmistrza Miasta Chojnice, a który podjąłem nie dotyczy tylko subwencji państwowej z budżetu państwa na kształcenie uczniów, ale dotyczy także: umorzeń, ulg, umorzeń zaległości i podatków, rozkładania na raty płatności podatków, a nawet ewentualnych przekazów środków pieniężnych dla konkretnych firm oraz ewentualnego poręczenia przez gminę miejską kredytów dla przedsiębiorców. Takie bowiem są przyjęte rodzaje pomocy publicznej przez polskie prawo. Sprawę badamy i analizujemy o czym w odpowiedni sposób poinformujemy opinię publiczną, jeśli tylko Urząd Miejski odpowie na wszystkie postawione przez nas pytania, przede wszystkim te dotyczące uzasadnień decyzji Burmistrza o umorzeniach, ulgach, i innych rodzajach pomocy publicznej". 

Marcin Wałdoch

niedziela, 14 lutego 2016

Medialne kontrasty

W 2013 r. "Czas Chojnic" piórem redaktora Michała Rytlewskiego, nie czekając na przebieg sprawy, ani też nie mając na względzie dobra świadków oraz innych osób opublikował dwa artykuły, które odebrały mi zaufanie społeczne i szkalowały mnie. Była to tzw. sprawa z Placu Piastowskiego, w której zresztą zostałem uniewinniony wyrokiem Sądu. Wtedy w 2013 r., kiedy pisał artykuł o mnie Michał Rytlewski, przyjął inną postawę niż obecnie wobec Marcina Łęgowskiego. Dziś, kiedy opozycja wysuwa wątpliwości wobec radnego miejskiego z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera, Michał Rytlewski apeluje o wstrzymanie się z wyrokowaniem w sprawie wygaszenia mandatu radnego Panu Łęgowskiemu do czasu formalnych decyzji wojewody. Skąd tutaj takie asekuranctwo? Gdzie teraz podział się zmysł śledczy redaktora Rytlewskiego? Czy to jest równe i rzetelne podejście do dziennikarstwa? W jednej sprawie Michał Rytlewski potrafił kogoś "grillować medialnie", ale w drugiej, kiedy chodzi o obóz Finstera, to przed opinią publiczną apeluje o wstrzemięźliwość w ocenach...Obecnie Pan Rytlewski apeluje do społeczeństwa i opozycji, aby czekać na decyzje wojewody, w 2013 r. nie czekał na nic, ani na przesłuchania, ani na wszczęcie postępowania, ani na sam proces. Po prostu postanowił "obsmarować" mnie w "Czasie Chojnice". Obecnie pisze Pan Rytlewski, że się dziwi Radosławowi Sawickiemu, który wskazuje, że Pan Łęgowski łamie Ustawę o samorządzie gminnym, bo "żaden organ jeszcze tego nie stwierdził". Co więcej, poucza opozycję, że można pytać, a nawet podejrzewać, ale nie wolno skazywać! No, bo sprawa nie jest jednoznaczna! Ciekawe, kto stwierdził w 2013 r. rzeczy o których pisał Rytlewski w mojej sprawie? Policja? Nie (bo zeznania policjantów nie pokrywają się z tym co pisał Rytlewski), Sąd? Nie! Bo sprawy w sądzie nawet jeszcze nie było!

Dlatego skierowałem przeciwko niemu sprawę o pomówienie z artykułu 212 Kodeksu karnego. Jego obecna postawa, potwierdza słuszność mojej decyzji.

W sprawie Marcina Łęgowskiego dodam, że w mojej opinii nie tylko Ustawa o samorządzie gminnym jest łamana, ale też Ustawa o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. 

Proszę sobie porównać trzy artykułu i komentarze Pana Rytlewskiego, wobec mojej osoby i wobec Pana Łęgowskiego. Myślę, że wnioski nasuną się same.


Oskarżenia i ataki medialne Rytlewskiego na moją osobę w 2016 r.



I sprawa radnego Łęgowskiego wraz z komentarzami Pana Rytlewskiego o powstrzymanie się z wyrokowaniem w sprawie, bo jeszcze żadne organ nie podjął decyzji w 2016 r.



piątek, 12 lutego 2016

Zaufanie społeczne do Arseniusza Finstera

W nowych okolicznościach postanowiłem zbadać, jaki jest stopień zaufania społecznego do burmistrza Chojnic, Arseniusza Finstera, w tym celu stworzyłem ankietę.

Wystarczy kliknąć w poniższy link, aby przejść do ankiety, która ma zaledwie dwa pytania. Ankieta jest anonimowa i można w niej oddać tylko jeden głos. Z góry dziękuję za udział!


Ankieta: https://www.surveymonkey.com/r/HHJSHKT

Sympatycy ZSRR oddadzą hołd swoim wyzwolicielom

Jak dowiedzieliśmy się dziś z konferencji burmistrza Chojnic Arseniusz Finster, w niedzielę, On wraz z pozostałymi chojnickimi sympatykami ZSRR oddadzą hołd żołnierzom sowieckim na Cmentarzu Radzieckim, gdzie znajdują się między innymi szczątki żołnierzy sowieckich, którzy napadli na Polskę we wrześniu 1939 r. Ponieważ jest to wizyta prywatna w niedzielę, kiedy Urząd Miejski jest nieczynny, to nie będziemy przeciwko prywatnym poglądom grupy sympatyków ZSRR występować publicznie w formie protestu, chociaż na tę okazję przygotowaliśmy sporo materiałów. Jednak każdy ma prawo do prywatnego wyrażania swoich postaw i sympatii, nawet jeśli prywatnie hołubi Sowietów, czerwoną gwiazdę i tęskni za swym "wyzwolicielem", czyli za ZSRR.

 W moim przekonaniu II wojna światowa była wynikiem zderzenia totalitaryzmów i to pojęcie będę promował. W wyniku zderzenia totalitaryzmów w lutym 1945 r. w walce o Chojnice zginęło kilka tysięcy żołnierzy sowieckich i żołnierzy armii niemieckich o różnej narodowości. Polacy od 1939 do 1989 roku byli poddani woli Sowietów, którzy byli ich okupantami. Pracuję nad książką Chojnice 1945-1948: następstwa zderzenia totalitaryzmów w której ukażę prawdę o tamtych wydarzeniach.



W oczekiwaniu

Dziś Arseniusz Finster, zapowiedział już oficjalnie w czasie konferencji prasowej pozwy sądowe wobec mnie i Radka Sawickiego.

http://www.chojnice.tv/wideo-2220-Konferencja_prasowa_burmistrza_Arseniusza_Finstera_-_12.02.2016

W tym względzie interesujące jest to, że pozwy pojawiają się przed udzieleniem odpowiedzi na zadane pytania, których wysłałem całe mnóstwo do ratusza w sprawie pomocy publicznej. Burmistrz ten proces przegra, zarówno w stosunku do mojej osoby, jak i do Radka Sawickiego. Po raz kolejny Arseniusz Finster ukazał, jak bardzo pro-obywatelski ma stosunek do mieszkańców. Krytykować  - nie wolno; monitorować nie wolno; zadawać pytań publicznie - nie wolno. 

Arseniusz Finster pomówił mnie publicznie w mojej opinii w 2014 r. i z tej przyczyny z paragrafu 212 Kodeksu karnego oddałem Go do Sądu. To co robi teraz burmistrz Finster, to zaledwie mściwy rewanż, bo w moim wpisie nie ma nic, co pozwalałoby na postawie mi zarzutów. 

Czas na zmianę na stanowisku burmistrza.

czwartek, 11 lutego 2016

Nerwowe reakcje

W dzisiejszej "Gazecie Pomorskiej" burmistrz Chojnic Arseniusz Finster zapowiada pozwy, wobec mnie i Radka Sawickiego. W sprawie mojej osoby, chodzi o wpis "Biedni płacą za bogatych". Chciałbym Panu burmistrzowi podziękować, że dzięki procesowi jaki nam wytoczy mieszkańcy poznają mechanizmy związane z umarzaniem podatków, zaległości, stosowaniem ulg oraz burmistrz wyjaśni mieszkańcom dlaczego mamy do czynienia z takimi procederami. Co więcej, dowiemy się zapewne, jak to się dzieje, że komitet Finstera wspierają wskazani ludzie. 

Innym odpryskiem przyszłej sprawy sądowej może być praca chojnickich urzędników nad stroną Biuletyniu Informacji Publicznej, który jest nieprzejrzysty i mogło by tam się znaleźć wiele więcej informacji, które uczyniłyby by go przydatnym. Smutna prawda jest taka, że władza sama stwarza dogodne warunki pod wszelkiej wagi oskarżenia. 

Twierdzenie Arseniusza Finstera dla "Gazety Pomorskiej", że mogliśmy zapytać, albo iż nie znamy procedur związanych z pomocą publiczną są nietrafione. Nigdy na blogu nie napisałem nic, czego bym wcześniej nie sprawdził, nie zweryfikował i nie poddał krytyce. Natomiast w kwestii pytań do ratusza w przedmiotowej sprawie, tj. o pomoc publiczną złożyłem dużą liczbę zapytań (przed publikacją dzisiejszego artykułu w "GP", a pytania słałem w przedmiotowej sprawie od 6 lutego, wysłałem ich tyle, że ratusz nie jest mi w stanie na niektóre odpowiadać w 14 dniowym terminie - ale Finster w "GP" twierdzi,że my nie pytaliśmy, artykuł wyszedł dziś tj. 11.02 - stąd pytanie czy to amnezja czy chęć manipulacji społeczeństwem kieruje burmistrzem?), tak w sprawie poszczególnych podmiotów, jak i w sprawie ogólnej procedury przyjętej przez ratusz, ustawy bowiem wyraźnie wskazują, że to rada gminy decyduje, kto będzie organem lub osobą odpowiedzialną za udzielanie pomocy publicznej - takiej uchwały nie znalazłem, więc i o to zawnioskowałem. 

Arseniusz Finster zbudował sobie układ siłowników i przy tym stanowisku będę trwał. Wyrazem tego jest pozycja gospodarcza i społeczna osób, które w sposób otwarty wspomagają jego kampanię wyborczą, a w sensie świadczonych przez siebie usług są de facto monopolistami na chojnickim rynku, jak Mirek Janowski wykonujący zlecenia dla ZGM, gdzie szefem jest jego szwagier. 

Czekam na te pozwy i z radością będę publicznie i na wokandzie omawiał kwestie, które w mojej opinii dają podstawę do najcięższych oskarżeń wobec burmistrza Miasta Chojnice. Według mnie reakcja burmistrza nie ma nic wspólnego z życiem w demokracji liberalnej, miast wpierw odpowiedzieć na moje zapytania o informacje publiczną, już idzie do sądu. Mam nadzieję, że z ratusza dostanę odpowiedzi przed rozprawą?!?

AKTUALIZACJA: Do redakcji "Gazety Pomorskiej" wysłałem żądanie sprostowania artykułu Pani redaktor Marii Eichler. 

wtorek, 9 lutego 2016

Diabła warci

Lubię piłkę nożną, nawet bardzo, ale przestaję szanować ten sport i zawodników, jak widzę po jak wielkie sumy z budżetu miejskiego piłkarze sięgają. 

W 2015 r. drużyna Red Devils z Chojnic na podstawie 7 odrębnych umów otrzymała z Miasta Chojnice, uwaga:

287 tysięcy złotych!!!


Jest to kwota będą ok. 3 krotnością nakładów na kulturę w zakresie miejskich grantów. Jedna drużyna prawie 300 tysięcy złotych!!! 

Czy jest w Chojnicach jeszcze jakieś inne "stowarzyszenie", które otrzymuje taki zastrzyk gotówki z miejskiej kasy? Nie mamy publicznego przedszkola, sprzedano budynek publicznej toalety w centrum miasta, mieszkańcy dokładają kilkadziesiąt procent do ceny "wody" w mieście, ale co tam, 300 tysięcy na halówkę, jest! Sorry, jestem przeciw. 

Koszty propagandy

Nie wiem czy w to uwierzycie, czy nie, ale Urząd Miejski w Chojnicach za "ulotkę", nazwaną "publikacją materiału prasowego", który podaje w sposób ściśle informacyjny zamierzenia Miasta Chojnice, co do przyszłych inwestycji zapłacił w maju 2015 r. przedsiębiorstw z Szymbarku 1 tys. 845, 00 zł

Jest to bardzo jaskrawy przykład złego wydatkowania naszych pieniędzy publicznych. Poniżej znajduje się skan tego "materiału prasowego" z "Przeglądu Samorządowego Pomorze". Myślę, że za taką cenę każdy byłby w stanie spreparować "materiał prasowy". Dlaczego Miasto Chojnice wydaje pieniądze na taką formę promocji? Taka cena, to równowartość średnich, albo po prostu uśrednionych, miesięcznych zarobków statystycznego chojniczanina. Czy warto? Oceńcie sami.Osobiście nie rozumiem takiej formy "promocji" Chojnic, za taką cenę.  




poniedziałek, 8 lutego 2016

Adherenci Finstera

Radio Weekend podało informację o powstaniu nowego stowarzyszenia, które zakładam, czyli Kocham Chojnice. Wywołało to reakcje zwolenników Arseniusza Finstera, którzy nazywają mnie/nas "bydlakami", a mnie osobiście osobą "chorą psychicznie". Naprawdę, jeśli takim poziomem kultury będziemy się wykazywać, to "wojna domowa" gwarantowana. Apeluję o rozum i umiar w emocjach. Jeśli nerwy puszczają adherentom Finstera, to może najpierw zimny prysznic przed takimi wpisami?

Z tą reakcją można się zapoznać poniżej, ale niestety, nie znajdziemy już tych wpisów Internecie, bo zniknęły ze strony Radio Weekend. Były tam jednak przez długi czas i nikomu nie przeszkadzały, dopóki nie odpowiedziałem napastliwemu osobnikowi, aby złożył publicznie przeprosiny za swoją wypowiedź.



niedziela, 7 lutego 2016

Biedni płacą za bogatych

Gorszące życie gospodarcze w Chojnicach, które w dużej mierze odbywa się na styku gospodarki i polityki ma swoje odzwierciedlenie w listach podmiotów, które były zwolnione z podaktów od nieruchomości, otrzymywały pomoc publiczną w różnej formie od Miasta Chojnice.

Jak ujawnił raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową z Gdańska w naszym powiecie były najniższe zarobki miesięczne w całym województwie, ludzie się nie angażują w życie społeczne, a przy tym mamy bardzo niski stopień zaufania do siebie. Poza tym wystarczy się rozejrzeć po swoim domu, sąsiadach i znajomych, aby spostrzec, że ludzie żyją na emigracją, bądź wracają do Chojnic odpocząć po opiece nad starszymi osobami w Niemczech, Holandii, Francji, itd. Generalnie z Chojnic zrobiono rezerwuar taniej siły roboczej, który próbuje się umacniać jeszcze poprzez różnego typu ulgi dla potężnych firm.

Tylko za lata 2013 i 2014 burmistrz Arseniusz Finster, jako organ gminy, udzielił pomocy publicznej 99 podmiotom. Nie wiem na ten moment na jaką sumę, bo z dokumentacji zamieszczonej na Biuletynie Informacji Publicznej nie sposób takie informacje pozyskać.

Do tego warto zauważyć, że burmistrz Arseniusz Finster umorzył podatki, zaległości, opłaty prolongacyjne za 2014 r. na sumę 337 tys. 947, 52 zł. Umorzono zobowiązania, takim firmom jak:
- Firma Rodzinna DRO-BET Musolf Sp. z o.o. na kwotę 264 tys. 261 zł;
- Spichalski Adam na kwotę 70 tys. 345, 52 zł;
- Chojnickie Towarzystwo Tenisowe 2 tys. 717, 00 zł;
- Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych, Zarząd Okręgu Pomorza Środkowego 624 zł.

W 2014 r. burmistrz Arseniusz Finster umorzył podatki, zaległości, opłaty prolongacyjne za 2013 r. na sumę 294 tys. 382, 40 zł, takim firmom jak:
- Centrum Park Chojnice Sp. z o. o. na kwotę łączną 278 tys. 297 zł!!!
- Jan Kiedrowski - 4 tys. 650 zł;
- Mariusz Dublaszewski 11 tys. 435, 40 zł.

Łącznie więc, za lata 2013 i 2014 sumę zobowiązań wobec Miasta Chojnice na sumę 632 tys. 329, 92 zł. Umarza się tak znaczne kwoty, które winny wpłynąć do budżetu miejskiego, wspomagając w większości nieudolność w zarządzaniu (Centrum Park) oraz podmioty prywatne, które poza wyzyskiem robotników i siły roboczej nie czynią nic dla miasta, no może je po prostu zatruwają. Myślę, że lista przedsiębiorców chętnych do takich umorzeń jest w Chojnicach długa. Trzeba więc każdemu uświadomić, że burmistrz Arseniusz Finster to dobry człowiek i umarza. Warto spróbować, wybranym jak widać udało się.

To nie jest koniec podatkowego skandalu w Chojnicach na którym zyskują najbogatsi, a traci gmina miejska. Tragifarsa rozgrywa się bowiem w kategorii pomoc publiczna, próbuję ustalić w jakiej formie tym podmiotom wymienionym w BIP udzielono pomocy publicznej, przyjrzymy się jednak niektórym z nich, bo dzięki temu poczujecie,co się dzieje w tym mieście. Oto firmy, które otrzymały pomoc publiczną od Miasta Chojnice w 2013 r.:

- na pozycji nr 20 kolega Arseniusza Finstera Bogdan Duraj
- na pozycji nr 39 Jan Paluch Komputerowa Geometria Kół, Chojnice
- na pozycji nr 40 Wiesław Wysocki Wysoccy spółka jawna, Chojnice
- na pozycji nr 47 Józef Urbaniak Zakład Ogólnobudowlany, Chojnice
- na pozycji nr 54 Mirosław Janowski Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych, Chojnice
- na pozycji nr 57 Lucyna Thuy Tran Dinh Firma Dragon, Chojnice
- na pozycji nr 60 Roman Jabłoński Hotel Piast, Chojnice
- na pozycji nr 61 Firma Rodzinna Drobet-Muzolf Sp. z o.o., Chojnice
- na pozycji nr 62 Miejski Zakład Komunikacji Sp. z o. o.
- na pozycji nr 59 Iyad Al Dahhan Sklep Ali Baba
- na pozycji nr 23 Zakłady Mięsne SKIBA Andrzej Skiba

Niektóre firmy, którym udzielono pomocy publicznej w 2014 r.:
- na pozycji nr 14 Mirosław Janowski Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych, Chojnice
- na pozycji nr 19 Jan Paluch Komputerowa Geometria Kół, Chojnice
- na pozycji nr 22 Hotel Piast Roman Jabłoński
- na pozycji nr 32 Bogdan Duraj
-  i na pozycji nr 31 Sita Północ Sp. z o. o. - jest to wielki koncern zajmujący się wywozem śmieci, który obsługuje też Chojnice, czy tak "biedne" firmy potrzebują naprawdę wsparcia gminy miejskiej? Dlaczego wspieramy prywatne przedsiębiorstwa i wielkie koncerny?

Wszystkie te dane i więcej znajdziecie tutaj: http://bip.miastochojnice.pl/318.html .

Wczoraj Radek Sawicki na swoim blogu wskazał, że jest pewien łańcuch przepływu pieniędzy - ci którzy finansują Chojniczankę, bądź łożą na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera znajdują się też na listach umorzeń, pomocy publicznej, itd. Zdaje się, że kapitał publiczny rzeczywiście utrzymuje chojnicką elitę, albo znacząco do tego jej utrzymania i rozwoju się przyczynia. Jestem zainteresowany na jaką kwotę łączną udzielono pomocy publicznej wszystkim 99 podmiotom za te wskazane dwa lata i jak się ma sytuacja za rok 2015? Bo tego w dniu 7 lutego 2016 r. jeszcze w BIP nie znalazłem. Wpis Radka Sawickiego; http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=658&lg=pl .

Może jeszcze zanim rozwinę wątek, który podjął Radek Sawicki, to przypomnę, że w 2014 r. Arseniusz Finster podjął inicjatywę sprzedaży części udziałów w Zakład Zagospodarowania Odpadami w Nowym Dworze do inwestora prwatnego, o którym enigmatycznie opowiadał, że ten "przyleciał helikopterem", aby ten duży i zasobny prywatny inwestor zajął się ZZO. Na szczęście wtedy inni udziałowcy poza Chojnicami, czyli inne gminy, nie zgodziły się na plan Finstera. Co ten plan krył za sobą? Kim był ów wielki inwestor? W 2014 r. wysłałem w tej sprawie mail z zapytaniem do Sita następującej treści:

Marcin Wałdoch marcin.waldoch@gmail.com

30.07.2014
do sitapolskakomunikacjasita
Dzień dobry!

W imieniu Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność, chcielibyśmy się dowiedzieć, czy Państwa firma interesuje się pod kątem inwestycyjnym przejęciem ZZO Nowy Dwór Sp z o.o. koło Chojnic.

Będę wdzięczny za ustosunkowanie się Państwa firmy do tej sprawy.

Pozdrawiam

Marcin Wałdoch

PChS


Odpowiedzi na tego maila nigdy nie dostałem.

Co interesujące o Sita i ZZO, to Sita przejęła firmę ABC Zdzisław Bonkowski Usługi Komunalne, która wygrywała w Chojnicach przetargi: http://zgm.chojnice.pl/?a=1&id=351 .

W mojej interpretacji wygląda tak, że Finster chciał sprzedać miejskie udziały w ZZO właśnie międzynarodowemu koncernowi Sita, któremu zresztą w tym samym 2014 r. kiedy podjęto te starania udzielił jako Burmistrz Miasta Chojnice pomocy publicznej. Na jaką skalę i w jakiej formie była to pomoc? Tego będziemy dociekać.


Zapis mojego wystąpienia na konferencji PChS o próbach przejęcie ZZO Nowy Dwór:



Wracając do pewnych zależności pomiędzy tymi, którzy łożyli na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera i otrzymywali jednocześnie jako podmioty gospodarcze pewne ulgi, umorzenia, zwolnienia, pomoc publiczną, to jest na tej liście grupa osób, która występuje poprzez dzieci, małżonków i innych członków rodzin. Czyli pomoc publiczną i ulgi dostaje firma męża, ale komitet Finstera wspiera żona, która przecież właścicielem firmy nie jest. Albo ojciec dostaje pomoc publiczną, a pieniądze wpłaca syn. To wszystko jest dobrze udokumentowane. W ten sposób, prawdopodobnie, krążą pieniądze publiczne, a Finster utrzymuje swój zastęp siłowników, którzy pomagają mu się utrzymać przy władzy.

I tak w 2010 r. Alicja Musolf wpłaca 2 tys. złotych na komitet Finstera w czasie kampanii wyborczej, w 2014 r. firma Muzolf otrzymała  zwolnienie z podatku i pomoc publiczną w 2013 r. Tarek Al-Dahan wpłaca 1 tys. złotych, a firma Al Dahana w 2013 r. otrzymuje pomoc publiczną.

W 2014 r. Krystyna Sabatowska wpłaca 1 tys. złotych na komitet Finstera w czasie kolejnej kampanii wyborczej, a Józef Urbaniak, który rok wcześniej otrzymał pomoc publiczną z miasta wpłaca 1,5 tys. ,Mirosława Skiba wpłaca 4 tys. złotych (w 2013 r. Zakłady Mięsne SKIBA otrzymują pomoc publiczną od Miasta Chojnice), itd. 

W Chojnicach nie ma wolnego rynku, nie ma prawie szans na uczciwą konkurencję, bo dominuje system "dojść i znajomości". Jednocześnie utrzymanie tego systemu kosztuje i to realne pieniądze. Mieszkańcy żyjący poniżej poziomu nie tylko krajowego, ale i wojewódzkiego są zwyczajnie wyzyskiwani w życiu gospodarczym, jak i społecznym. Wtedy słyszymy, że brak jest pieniędzy na kulturę, nie wystarczy na prowadzenie przedszkola samorządowego, miasto wyprzedaje nieruchomości - jak choćby publiczną toaletę. Tylko, że rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, ze za tymi posunięcami kryje się tylko i wyłącznie chęć zrobienia interesu na majątku publicznym. 

Uważam, że nadszedł najlepszy czas, abyśmy, jako chojniczanie przestali ufać Arseniuszowi Finsterowi, który nie jest, ani gospodarzem, ani politykiem oraz całej jego "drużynie", która dobrze żyje w wyniku bliskości publicznego strumienia pieniędzy.  



sobota, 6 lutego 2016

Marek Bona bez komentarza


Janowski & Co. potrzebowali pomocy

Jakiś czas temu Radek Sawicki podjął na swoim blogu sprawę działalności gospodarczej chojnickiego radnego miejskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach Mirosława Janowskiego. Okazało się bowiem, że radny i firmy z którymi jest związany, świadczą usługi dla chojnickich przedsiębiorstw komunalnych (miejskich). Taka praktyka w świetle zapisów prawa jest nie tylko tworzeniem konfliktu interesów, ale i w naszej opinii łamaniem prawa.

O tej sprawie, którą poruszył Radek Sawicki można przeczytać pod tym adresem: http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=650&lg=pl

Niestety okazuje się, że radny Mirosław Janowski nie tylko prowadzi interesy na miejskich spółkach, ale też...otrzymuje od Miasta Chojnice pomoc publiczną w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Problem na ten moment leży w tym, że nie wiem w jakiej formie przedsiębiorstwo Mirosława Janowskiego Zakład Instalacji Sieci Sanitarnych odebrało/przyjęło pomoc publiczną. Mogło to być zwolnienie z podatku, mogła to być bezpośrednia pomoc finansowa, itd. W tej sprawie wysłałem już zapytanie do ratusza. 

Sprawa jest rozwojowa i będę o niej informował na bieżąco. W każdym razie jest to kolejny powód do złożenia, kolejnego, wniosku o wygaszenie mandatu radnemu Mirosławowi Janowskiemu. 

Zastrzeżenia budzi to, jak Burmistrz Miasta informuje o udzielonej pomocy publicznej, bo o ile wiadomo, że udzielona pomoc publiczna była o wartości wyższej, aniżeli 500 zł, to Ustawa o finansach publicznych obliguje władze do wskazania kwot lub ich równowartości w zakresie udzielonej pomocy publicznej. Od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 r. pomocy publicznej udzielono 62. podmiotom w mieście, przy żadnym nie podając wartości - na tę kwestię będzie skarga.   

Dokumenty dostępne są tutaj: http://bip.miastochojnice.pl/318.html


piątek, 5 lutego 2016

Burmistrz łamie konstytucję

Arseniusz Finster, jako burmistrz Chojnic, władza publiczna i osoba publiczna prowadzi profil na stronie społecznościowej Facebook.com:

Niestety burmistrz dyskryminuje mnie ze względu na poglądy polityczne i to już od prawie dwóch lat: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/10/cenzor-finster.html .

W związku z zaistniałą sytuacją i wobec tego, że o sprawie pisałem kilkukrotnie (np.: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/08/facebook-umar-stary.html ), zwracając burmistrzowi Finsterowi uwagę na ten fakt, że jestem dyskryminowany, ponieważ nie mam prawa do zabierania głosu i wyrażania poglądów na jego profilu, kieruję dziś do opinii publicznej informację, że jestem dyskryminowany przez burmistrza Finstera, który swoim działaniem łamie Konstytucję RP, art. 32, stanowiący, że:

1. Wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. 

Wszyscy, którzy mają dostęp do Facebooka, mają prawo zabierać głos na profilu burmistrza Finstera, ale nie ja! To jest dyskryminacja i łamanie Konstytucji RP. Arek Finster zapewne ma obawy, że będę wyrażał na jego profilu moje poglądy polityczne i dam wyrazem wolności słowa, czego burmistrz Finster widać nie toleruje, ale łamać Konstytucji nie ma prawa i do tego jeszcze będzie trzeba wkrótce nawiązać...

Ukryta prawda


W nowym numerze "Zeszytów Chojnickich" z 2015 r., którego promocja miała miejsce niedawno znalazł się artykuł dra Przemysława Zientkowskiego i "dra" Arseniusza Finstera.

Artykuł ma tytuł: "Social problems in Chojnice City. Hidden emigration" - w tłumaczeniu byłoby to chyba: Problemy społeczne Chojnic: ukryta emigracja.  W tym miejscu stawiam pierwszy zarzut do tytułu, rzeczownik angielski City - nie może się odnosić do Chojnic, a raczej do miast, które mają co najmniej 100 tysięcy mieszkańców. Chojnice do City mają długą drogę i są bardziej town, aniżeli city. Jeśli, ktoś ten artykuł przeczyta i spostrzeże o jakie miasto chodzi, to czytając "Chojnice City" wybuchnie gromkim śmiechem. Brak Chojnicom charakteru wielkomiejskiego, tych cech nasze miasto nie posiada. To jest jednak drobnostka.

Najbardziej w czasie lektury artykułu przeraziły mnie następujące spostrzeżenia:

- brak odnośników do fachowej literatury (nie korzystano z niej, a żaden z panów nie ma doświadczenia w badaniach nad migracjami);

- brak określenia aparatu teoretycznego i metodologicznego, ujęcie na zasadzie komparatystki Chojnic z 2004 r. i z 2014 r. jest znaczącym nadużyciem w tym sensie, że ukazuje jedynie stan różnić z czego nie można wyciągnąć wniosków, jakie wyciągnęli autorzy;

- podany zakres źródeł: Policja, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Powiatowy Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodek Profilaktyki Rodzinnej nie znajdują odnośników w tekście, tzn. nie wiem skąd jakie dane zaczerpnięto;

- jako wadliwe oceniam założenie autorów, że problemy społeczne, takie jak ubóstwo - którego notuje się podobno spadek wskazują na niższy stopień emigracji;

- podaje się czasami powołania na stanowiska czy wypowiedzi z pewnych instytucji, ale bez podania źródła (wywiad, rozmowa, co to jest)? W których autorzy dostrzegli, że: [moje tłumaczenie] "żadna instytucja z tych do których się zwróciliśmy o dane, nie uważała, że problem finansowej emigracji, to jest problem społeczny) - s. 56;

- użycie określenia "ukrytej emigracji" jest wadliwe w tekście, bo uważa się, że są to osoby, które wyjechały, ale właściwie pozostały w Chojnicach i autorzy uważają, że "skala tego zjawiska jest trudna do oszacowania, gdyż brak jest wiarygodnych źródeł" - po czym kontynuują artykuł, który w tym miejscu powinien się zakończyć i jako środek zaradczy porównano jednak pewne dostępne dane statystyczne oraz przedstawiono wyniki badań własnych;

- w artykule tym nazywa się mnie "populistą" (s. 57), nie wiem co to ma wspólnego z nauką i omawianym tematem? Próbują dyskredytować nie tylko mój blog, ale jednocześnie wskazują,jako tak samo mało wiarygodny magazyn "Forbes", co już musi wywoływać uśmiech. Z populizmem jednak nie mam nic wspólnego. W odpowiedzi na to, że na blogu napisałem iż wystarczy się rozejrzeć wokoło, aby zobaczyć, jak wielu z naszych członków rodzin, przyjaciół i sąsiadów wyemigrowało, autorzy nawet nie przedstawiają właściwego odwołania do mojego tekstu, ale cytują go. I odpowiedź autorów na ten zarzut jest iście komiczna, a jak "Boga kocham" nic z niej nie rozumiem. Bo w odpowiedzi na to, podaje się, ze osoby te często opuszczają Chojnice, ale i tak są tutaj zarejestrowani, a czy czasami nie jest to artykuł o "ukrytej emigracji" (sic!)?

- niestety nie rozumiem też wykresów na str. 57 w której podaje się, że liczba respondentów, to łącznie ponad 60 tys. osób!!! Już nie 8642? Choć jest i pod tym drugi graf wskazujący, że z 8642 osób tylko 221 jest na emigracji? Śmieszność wielka. Otóż nasz miejski inżynier i jego filozof uznali, że 221 osób wskazanych przez 8642 repondentów, to są osoby z tego samego zbioru...

- w badaniu uznaje się, za wiarygodne fakt wskazania 221 osób na emigracji przez 8642 respondentów mieszkających w Chojnicach :) Autorom nic jednak nie wiadomo o takim zjawisku, jak emigracja całych rodzin - ja mogę na osiedlu pokazać z jakich domów się rodziny wyprowadziły (przebywają na emigracji zarobkowej);

- Autorzy przez brak rozeznania w temacie migracji posługują się językiem potocznym ,a nie naukowym, nie opisują zjawisk społecznych, a jedynie swoje własne ideologiczne stanowisko do którego usilnie szukają argumentów;

- Nie rozumiem też skąd wzięto dane do wykresu ze strony 58, gdzie podaje się ok. 993 emigrantów zarobkowych z Chojnic na stan populacji 38926;

- cały artykuł jest być może badaniem stosunku pewnych grup chojniczan do migracji, ale nie jest to badanie zjawiska migracji chojniczan, to są opinie równie wiarygodne i oddające obraz rzeczywistości, jak moja opinia o emigracji z Chojnic, wyrażona na blogu i wypływająca  z obserwacji;

- i najciekawsze, że autorzy przyznają na s. 56, ze są świadomi iż wiarygodność takiego badania wymaga badania emigrantów, a nie opinii ludzi, którzy zaliczają się do ich rodzin; czy mama, tata, albo brat wiedzą, jakie mamy plany, co do emigracji, zarobków na emigracji, itd.? Badanie bazujące na danych z "drugiej ręki" jest szkodliwe dosłownie, bo wypacza obraz rzeczywistości;

- w artykule stawia się dwa sprzeczne i karkołomne założenia; 1. sytuacja w Chojnicach polepszyła się od 2004 r. do 2014 r. w sensie spadku liczby osób korzystających z pomocy społecznej i jest lepsza jak w kraju dzięki władzy, która cieszy się ogromnym zaufaniem (przypis nr 12, co nazwano sprytnie "uzyskaniem 5 razy z rzędu 80% przewagi przez burmistrza i Radę Miejską nad swoją konkurencją polityczną"- powstaje wrażenie, jakby zagłosowało na nich ponad 80% wyborców... ); 2. ale sytuacja w Chojnicach jest warunkowana przez sytuację w państwie i stan zasobności narodu - kiedy chodzi o ocenę zjawisk negatywnych);

- dyskusyjnym pozostaje także konstrukcja ankiety, w której repondentom każe się "skreślać niewłaściwą odpowiedź", s. 61;

- interesuje mnie też o jakich badaniach z grudnia 2014 r. pisze się w tym artykule???;

- inne istotne pytanie, czy te 8642 osoby badane, to osoby z różnych rodzin, czy respondenci byli ze sobą spowinowaceni? Bo wtedy, kiedy byli to też członkowie tych samych rodzin, może się okazać, że wyniki o których chcą myśleć autorzy, są o kilka razy wyższe od zaprezentowanych, gdyż te 8642 osoby potraktowano w artykule jako osoby, które nie są spokrewnione, co jest dość kompromitujące. 

W ogólnym ujęciu całość artykułu jest niepoprawna, zarówno metodologicznie jak i teoretycznie, a poziom jego naukowości bliski jest potoczności. Powodować też będzie, przez wzgląd na to, że jest w języku angielskim, że powstanie fałszywy obraz Chojnic w świecie. Zdać sobie trzeba sprawę, że burmistrz Arseniusz Finster i jego pełnomocnik Przemysław Zientkowski piszą o zjawisku emigracji oraz emigracji zarobkowej, które jeśli potwierdzą, to badania jest bardzo szerokim zjawiskiem w Chojnicach o negatywnych skutkach. Oznaczać to będzie, że w Chojnicach nie jest wcale lepiej, aniżeli w 2004 r., bo niższa liczba osób korzystających z pomocy społecznej w Chojnicach, wcale nie musi świadczyć o poprawie stanu gospodarczego, ale własnie o tym, że na emigracji zarobkowej przebywa jeszcze więcej ludzi, aniżeli w 2004 r., czego autorzy nie wzięli pod uwagę. Fakty jednak są takie, że łagodzenie przepisów wizowych oraz otwarcie granic w Europie spowodowało poważny wzrost migracji zewnętrznej, czemu cały ten artykuł zdaje się przeczyć. 

Myślę, że nasze władze poprzez artykuł o "ukrytej emigracji" chcą przed światem "ukryć prawdę" o Chojnicach i stanie społeczno-gospodarczym naszego miasta oraz o naturze władzy Finstera. To źle, że wykorzystuje się tego typu publikacje do bieżącej walki politycznej. Do tego moje wątpliwości budzi kwestia ankiet, dlatego dziś złożyłem zapytanie o dostęp do informacji publicznej następującej treści:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- sposób w jaki przeprowadzono badanie ankietowe na grupie 8642 osób na użytek badania zaprezentowanego na łamach "Zeszytów Chojnickich" 2015, nr 31 w artykule Przemysława Zientkowskiego i Arseniusza Finstera pod tytułem: "Social problems in Chojnice City: Hidden emigration". Precyzując pytam o to, gdzie przeprowadzono badanie i w jakich dniach, o to; czy ankieta była wydrukowana na papierze, czy było to badanie wykonane za pomocą ankiety interaktywnej czy też rozsyłanej przez Internet? Jaki był wiek badanych? 

- wyrażenie zgody na mój osobisty wgląd w przeprowadzone ankiety, osobiście lub poprzez nadesłanie ich elektronicznej kopii

Marcin Wałdoch



czwartek, 4 lutego 2016

Wkrótce osiedlowe konsultacje

Odbędą się niedługo konsultacje osiedlowe:

Dlatego proponuję przyjrzeć się zapisom obecnych statutów naszych miejskich osiedli i przygotować listę uwag. Link do statutów podam wkrótce. 


Siostra była Polką

Brutalnie zamordowana przez Sowietów w lutym 1945 r. podczas tzw. "wyzwalania" siostra zakonna Adelgund Kunegunda Tumińska urodzona w 1894 r. w Kwiekach była Polką, córką Bronisława i Janiny z domu Ostrowskiej. Pochodziła z rodziny o polskich tradycjach patriotycznych. Jej ojciec Bronisław, który był nauczycielem w jednoklasowej szkole w Kwiekach, za swoją polska postawę został przez Prusaków przeniesiony do Małego Gliśna k. Brus.

Kunigunda wychowywała się w Małym Gliśnie, gdzie pomagała w pracach gospodarskich. Następnie uczęszczała do Szkoły Gospodarstwa Domowego w Chojnicach u Sióstr Franciszkanek. Do tego zakonu wstąpiła w 1919 r. Jej imię zakonne to Maria Adelgund.Pracowała w klasztornej szwalni. W Chojnicach, jako siostra zakonna przebywała w latach 1924-1934, gdzie była instruktorką w Szkole Gospodarstwa Domowego, a potem także, jako przedszkolanka w Ochronce Zakładu Św. Boromeusza. Od 1927 r. prowadziła ochronę miejską. W Poznaniu w 1926 r. przeszła kurs dla wychowawców zakładów opiekuńczych. W latach 1929-1930 uczęszczała do Szkoły Handlowej w Chojnicach. W 1932 r. ukończyła kurs pielęgniarski. Zakładała i prowadziła podmiejskie przedszkola, między innymi w Lipnicy. Od 1932 do 1934 r. była wychowawczynią w pensjonacie w Chojnicach. W 1933 r. walczyła z epidemię tyfusu, która wybuchła w Brzeźnie. Od 1934 r. była przełożoną wspólnoty zakonnej w Więcborku. Od 1937 do 1939 r. troszczyła się o siostry zakonne, uczące się i studiujące w Poznaniu. Wojna zastała ją we wspólnocie w Zamku Bierzgłowskim, skąd uciekali przed Niemcami do broniącej się Warszawy, gdzie była podczas niemieckiego oblężenia we wrześniu 1939 r., które przeżyła. Stamtąd wrócił przez wielkopolskę do Chojnic. 

W czasie okupacji niemieckiej pracowała w chojnickim szpitalu w rentgenie. Jej szwagier Jerzy Waliński walczył w Armii Andersa na Zachodzie. Jej siostra Helena przez całą wojnę ukrywała się przed Niemcami. Od 1941 do 1944 r. pełniła funkcję przełożonej w klasztorze w Zamartem,gdzie przez całą wojnę rezydowali SS-mani. W klasztorze Niemcy urządzili w tym czasie obóz dla niemieckich uchodźców - kobiet z Ukrainy. Kiedy po kradzieży ostatniego konia, jaki pozostał we wspólnocie przez Niemców, pojechała w tej sprawie do Alberta Forstera do Gdańska, konia po interwencji zwrócono. W 1944 r. przeniesiono siostrę Marię Adelgund do Chojnic. Pracowała ponownie w chojnickim szpitalu. W czasie wejścia do budynków zakonnych w Chojnicach, Sowieci zmusili siostrę Marię Adelgund do prowadzenia wizyty sowieckiej po klasztorze. Wtedy po raz pierwszy s. Adelgund została zaatakowana przez sowieckiego żołnierza kolbą karabinu. Po tym incydencie siostry schroniły się w piwnicy budynku. 15 lutego o godz. 9.00 do piwnic wtargnęli Rosjanie, którzy w wyniku poszukiwania "kobiet do gwałtku" zabili s. Adelugund. 

 Niestety w Chojnicach chodzi fama, że siostra Adelgund była Niemką - co miałoby usprawiedliwiać jej śmierć z rąk Rosjan, albo też, że była oddana niemieckiemu okupantowi. Nieprawda, pracowała w Kościele rzymskokatolickim i swym zakonie, ale pozostała polską patriotką. Rosjanie zabili Polkę - Adelgund Kunigundę Tumińską z Kwiekach w powiecie chojnickim. 

Informacje na podstawie książki: s. Fabiola Szreder, Świadek miłości. Siostra Adelgund Kunegunda Tumińska, Chojnice 2015.