wtorek, 4 grudnia 2018

Najpierw myślą o sobie?

Kuriozalne pomysły zdominowały już pierwsze posiedzenie Rady Miejskiej w Chojnicach. Otóż nasi rajcy, a przynajmniej część z nich, doszła do wniosku, że należy im podwyższyć diety. Pomysłowi wtóruje włodarz, bo diety radnych w innych miastach pomorskich są znaczenie wyższe...Cóż to za logika? Jeśli więcej jest smogu w Kościerzynie, to my też będziemy to nadganiać? Śmiem podejrzewać, że pomysł podwyższenia diet dla radnych, to swoista propozycja oficjalnego przekonania do siebie części radnych przez Burmistrza. Nie jest to dobra droga, bo przecież sam fakt wydłużenia kadencji radnym z 4 lat, do 5 obecnie już daje 25% wzrost wartości diety radnego w wyniku pełnienia mandatu w jednej kadencji. 

W takich sytuacjach potrzebny jest jakiś odzew społeczny, protest, ale kto ma go przeprowadzić? PiS, które będzie siedział w okopach w mieście przez następne 5 lat, podobnie jak siedział cicho w sprawach miejskich przez ostatnie 4 lata? Radni otrzymując kilkaset i więcej złotych diety, powinni powstrzymać się od wprowadzania sobie podwyżek, bacząc na stan finansów całej wspólnoty. Wyciągając ręce po wyższe diety oszukują wyborców - bo tego postulatu nikt nie zawarł w programach wyborczych,że idzie po większą kasę niż ta którą społeczeństwo już zaakceptowało. Od obecnych radnych wymagałbym raczej deklaracji, że co miesiąc będą swoją dietę w całości lub części przeznaczać na cele społeczne. Niestety...moja naiwność w tym względzie chyba nie zna granic. Większość radnych to w mojej opinii "dietetycy", traktujący pełniony mandat społeczny jako szansę na wzbogacenie się, albo poprawę domowego budżetu. Liczę jednak, całkiem realistycznie, że chojnicka opozycja nie zgodzi się na przyjęcie postulatu podwyższenia diet dla radnych za zasadny i odrzuci tę "propozycję przekupstwa". 

niedziela, 25 listopada 2018

Profilaktyka onkologiczna?

Ostatnio nurtował mnie temat działań jakie podejmuje chojnicki szpital w kwestii profilaktyki zachorowań na tzw. raka. Jak w takie działania włączają się lokalne samorządy? Kto rozporządza danymi statystycznymi w tym zakresie i w jaki sposób są one użytkowane? Czy prowadzi się jakieś, choćby szczątkowe, badania pozwalające budować program profilaktyki? 

Według mojej oceny na wszystkie pytania można odpowiedzieć negatywnie. Ani chojnicki szpital, ani samorządy nie podejmują odpowiednich działań, żeby przeciwdziałać zachorowaniom na raka. O tym jak do tego przyczynia się zanieczyszczenie naszego powietrza mogłyby powstawać opasłe tomiszcza, ale kto by je chciał czytać? Z poniższego pisma zdobędziecie klarowną wiedzą - o tym jak wiele jest do zrobienia w kwestii przeciwdziałania zachorowaniom na raka w naszej lokalnej przestrzeni. Sytuację obecną należy ocenić jako tragiczną. Włodarze i zarządzający służbą zdrowia zdają się być jedynie zdolni do walczenia ze skutkami, ale w ogóle nie podejmują wspólnych działań na rzecz poszukiwania przyczyn. Choć prawdopodobnie, gdyby ktoś się pochylił w odpowiedni sposób nad dostępnymi danymi, to wiedza ta pozwoliłaby na skuteczniejszą walkę z plagą nowotworową.  

Mam nadzieję, że nowe - stare, tak przecież w mowie ambitne władze lokalne podejmą poważne wyzwania - zanim uczynią chojnicki basen bezpłatnym dla wszystkich mieszkańców powiatu! ;)


czwartek, 15 listopada 2018

Zawłaszczanie dóbr publicznych?

Dobra publiczne - więc wszystko to na co najprościej objaśniając składamy się jako obywatele, a co dostarczają nam w formie usług instytucje publiczne, w tym samorządowe. To są właśnie dobra publiczne. 

Jednym z takich dóbr jest dostęp do kultury, niestety w Chojnicach już w przeszłości osberwowaliśmy, jak władza alienuje się od społeczeństwa - bo tylko dla wybranych przez władzę osób wystosowano swego czasu zaproszenia na spotkania w Baszcie Więziennej, gdzie mieści się Muzeum Jutrzenki - Trzebiatowskiego. 

Obecnie jakby schemat się powiela, bo na koncert Marcina Wyrostka w chojnickiej bazylice część biletów rozdano po prostu przed czasem w którym miano prowadzić ich dystrybucję. 

Dla mnie to przykład, kolejny zresztą, traktowania dóbr publicznych - niczym własności prywatnej przez przedstawicieli chojnickiej elity władzy. 

Przypominam, miesiąc temu były wybory - takich włodarzy i takie standardy wybraliście sobie chojniczanie na kolejne 5 lat. Przez te kolejne 5 lat będziecie świadkami festiwalu sobiepaństwa, czczych obietnic (darmowy basen proponowany przez Mariusza Palucha) oraz dalszej degradacji proponowanych usług w drodze dystrybucji i dostępu do dóbr publicznych. 

sobota, 10 listopada 2018

Miejska klapa z okacji 100 lat niepodległości

Chojnicka władza była zajęta w 2018 r. przygotowaniami do wyborów, dlatego nic się praktycznie nie dzieje z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. 

W 2018 r. pisałem do Burmistrza kilka razy, również w sprawie możliwości pozyskania pieniędzy dla Miasta ze środków zewnętrznych - centralnych, na wydarzenia związane z 100 rocznicą niepodległości Polski. Oczywiście Burmistrz mi odpowiedział, podziękował nawet, ale efektów nie widać. Po prostu - nazwijmy to bez ogródek - władze miejskie położyły przysłowiową laskę na 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Zbytnio pochłonięte były nasze władze lokalne grami politycznymi i wyborczymi, na uczczenie wielkiej rocznicy nie starczyło już ani sił, ani czasu. Żałuję niezmiernie, podobnie jak tego, że nie udało się nawet zrobić konferencji naukowej, którą proponowałem poprowadzić. Burmistrz mi po prostu przestał odpowiadać w tej sprawie, jak było już blisko okresu wyborczego i ... sprawa się rypła. Szkoda, bo gdybym wiedział, że Burmistrz zrejteruje, to wziąłbym tę organizację na własne barki. Niestety nie doczekałem się nigdy jednoznacznej odpowiedzi w tej sprawie. 

Te kilka faktów są najlepszym dowodem, że nie ma w chojnickich samorządowcach, politykach, działaczach, żadnej, nawet najmniejszej myśli o polskich imponderabiliach, o polskich wartościach. Nie ma myślenia długofalowego, jest życie - życiem innych osób - i grzanie opon do startu w kolejnych wyborach. Ot, cała perspektywa "chojnickiej elity politycznej". Wstyd nam będzie przed przyszłymi pokoleniami, jaką klapą były w Chojnicach obchody 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. 

Pochwalić należy inicjatywę Projektu Chojnicka Samorządność - Biegu dla Niepodległej. Chociaż jakiś akcent...oddolny. 

poniedziałek, 5 listopada 2018

Basen - chojnicka kuźnia kadr

Z chojnickiego basenu, okazuje się, mamy istną samorządową kuźnię kadr. Były prezes Parku Wodnego Mariusz Paluch z poparciem Arseniusza Finstera staje się wicestarostą, a inny pracownik tej spółki Adam Kopczyński zostaje wiceburmistrzem Chojnic. Tylko pogratulować Arseniuszowi Finsterowi, że wreszcie ma swój chojnicki odpowiednik Kuźni Kołłątajowskiej. Słowa te piszę, jak się domyślacie z głębią ironii. 

Kiedy usłyszałem, a potem przeczytałem, kto ma być nowym wiceburmistrzem Chojnic, to moje pierwsze pytanie, po naprawdę długim namyśle i szperaniu w zakamarkach pamięci brzmiało - a kto to jest Adam Kopczyński? Naprawdę znam w Chojnicach wielu ludzi, ale o panu Adamie Kopczyńskim nie słyszałem nigdy. Dziś dopiero na portalach lokalnych wyczytałem, że pan Adam to politolog. Świetnie pomyślałem - wreszcie ktoś, kto będzie w stanie krytycznie ująć chojnicką rzeczywistość. 

Wtem, w ręce mi wpadł ostatni numer "Chojniczanina". Przegląda, przeglądam, i widzę artykuł pana Adama na temat wyborów samorządowych. Nie ma większej uczty dla politologa jak teksty, refleksje, podsumowania powyborcze. Czytając felieton pana Adama Kopczyńskiego niestety zawiodłem się, bo według Adama Kopczyńskiego, cytuję: "Krótkowzroczność oraz doraźny interes PiS doprowadził do zmiany ordynacji wyborczej, który premiował partie oraz duże ugrupowania. W skrócie doprowadziło to do tego, że przestaliśmy głosować na konkretnego kandydata tylko na listy". Nie wiem z czego pan Adam pisał pracę magisterską, ale politologiem jest słabym. Pisze po prostu jakieś niedorzeczności. Obowiązująca do niedawna ordynacja wyborcza, tzw. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW), będące okręgami, gdzie wygrywało się na zasadzie większości względnej nie premiowały partii politycznych, ani dużych ugrupowań, wręcz odwrotnie. Prowadziły do zjawiska lokalnego prezydencjonalizmu, dysproporcji wyborczych i betonowania sceny politycznej. Ten właśnie system, czyli JOW, był skrajnie niekorzystny dla partii politycznych i wielkich ugrupowań. Przykład? 2014 r. Chojnice, PiS wraz z PChS uzyskuje poparcie (bez obsadzania jednego okręgu), ok. 23-24% i do Rady Miejskiej rzutem na taśmę wchodzi dwóch radnych z PChS - Brunka i Osowicka. Przy takim samym w zasadzie poparciu PiS wprowadza w 2018 r. 6 radnych po zmianie ordynacji wyborczej na proporcjonalną. Jeśli pan Adam Kopczyński, jako politolog, kompromituje się takim myleniem faktów i jakąś koślawą interpretacją oraz wprowadzaniem na starcie opinii publicznej w błąd, to jakim będzie wiceburmistrzem? Skoro sam Finster na konferencjach przyznaje, że pan Kopczyński nie ma doświadczenia w administracji? Nadto, czy pan Kopczyński jako politolog może się odnieść do kwestii dysproporcji wyborczych, kiedy to komitet Finster otrzymał w 2014 r. ok. 35,5 % poparcia, ale zyskał ok. 76% mandatów w Radzie Miejskiej (16 na 21 mandatów)? Może pan Kopczyński odniesie się do kwestii reprezentatywności i związanych z nią kryteriów oraz wyników wyborczych, w związku z obecnie obowiązującą ordynacją. To przypomnę, obecnie komitet Finstera otrzymał poparcie wyborcze 38,25% i ok. 48% mandatów w Radzie Miejskiej (10 na 21). Panie Kopczyński, więc która to ordynacja jest sprawiedliwsza z punktu widzenia interesu społecznego i reprezentatywności? Niepojęte jest to, jak wykorzystując autorytet politologa pan Kopczyński napisał zwykłą gadzinówkę na PiS w "Chojniczaninie". Nic dziwnego, że został wiceburmistrzem, bo Finster jak pokazują wypadki klakę ceni sobie ponad wszystko. Panowie, wypisujecie bzdury i na to musiała być moja zdecydowana odpowiedź. 

Obawiam się, że wybór dokonany przez Burmistrza na zasadzie - Bierny, Mierny, ale Wierny, to wybór za który zapłacą wszyscy chojniczanie, bo po prostu za niewiedzę się płaci. Czasami tylko krytyką opozycji, jak w tym momencie, ale innym razem koszty mogą być realne i finansowe. Uważam, że Burmistrz stawia na "złego konia", zresztą, ani Czarnowski, ani Zientkowski nie byliby lepszym wyborem. Burmistrz po prostu tak wyjałowił ziemię wokół siebie, że nie ma kogo postawić. Jedynym kandydatem, którego ja osobiście bym podpowiadał Burmistrzowi i dziwię się, że tego nie brał nawet pod wzgląd to kandydatura Sebastiana Matthesa. Sebastian zna Chojnice, utrzymuje dialog z różnymi środowiskami i ma spore doświadczenie administracyjne. Panie Burmistrzu, zawsze jeszcze może Pan zmienić swój wybór z myślą o Chojnicach, a nie o rozwijaniu kariery panu Kopczyńskiemu. 

Pan Kopczyński, powinien wiedzieć, że politologia to nauka, a nie legitymacja do służby układom politycznym. Jako osoba młoda powinien być też zdolny do krytycyzmu, a niestety jest zdolny jak pokazał do ideologiczne konformizmu. 

poniedziałek, 29 października 2018

Będzie proces ze szpitalem w sprawie płatnej telewizji?

Zgłosiłem do Rzecznika Praw Pacjenta sprawę płatnej telewizji, jeszcze nie wiem jak tę sprawę Rzecznik rozpozna, ale jestem dobrej myśli - mam nadzieję, że Rzecznik wystąpi na drogę sądową ze Szpitalem Specjalistycznym w Chojnicach, szpital przegra i będzie musiał rozwiązać umowę z dostawcą szpitalnej telewizji. Jeśli jednak Rzecznik nie zechce pójść tą ścieżką, to będę zmuszony wejść na drogę sądową ze Szpitalem Specjalistycznym samodzielnie w obronie interesów pacjentów, ewentualna wygrana może być precedensem, który umożliwi wykurzenie płatnych telewizji z polskich szpitali oraz zmianę prawa - tak, aby usunąć obecną lukę dotyczącą kwestii abonamentu za te odbiorniki. 

O sprawie będę na pewno wkrótce informował - najpierw o odpowiedzi Rzecznika Praw Pacjenta, a następnie o moich krokach. 

niedziela, 28 października 2018

Zegar Palucha

Po prawej stronie znajduje się zegar, który nazwałem "Zegarem Palucha". Mariusz Paluch zapowiadany na wicestarostę powiatu chojnickiego, słynął do niedawna jako prezes Parku Wodnego w Chojnicach. Kiedy był tym prezesem, to potrafił robić i mówić rzeczy wielce groteskowe, okazuje się zresztą, że czyni to nadal. 

Natomiast chciałbym wytłumaczyć do czego służy "Zegar Palucha" - otóż odlicza on czas do upływu nowej kadencji Rady Powiatu Chojnickiego, a tym samym do końca kadencji Palucha. Mariusz Paluch jako kandydat z list KO (PO i Nowoczesna) obiecywał w punkt. 4 swojego programu: darmowy wstęp do Parku Wodnego w Chojnicach dla wszystkich mieszkańców powiatu chojnickiego. Wypada więc patrzeć nowo wybranemu radnemu i wicestaroście na ręce i w nadziei wypatrywać dnia, kiedy wszystkim mieszkańcom ziemi chojnickiej zapewni darmowy wstęp do Parku Wodnego. Według mnie taki dzień nigdy nie nastania, a zegar nie zatrzyma się aż do upływu kadencji. W jaki bowiem sposób radny powiatowy chce umożliwić darmowy wstęp na basen, skoro Park Wodny to spółka, która jest w 100% własnością Miasta Chojnice? Pewnie wie to tylko sam Paluch, a jeśli nie wie i rzucał obietnice na wiatr, żeby zwabić wyborców - to zegar będzie mu pamiętał tę niezrealizowaną obietnicę. 

Dodam jeszcze, że pytałem Palucha na podany publicznie w Jego ulotce numer telefonu na który prosił wysyłać SMS - y o głosowaniu, kiedy można spodziewać się darmowego basenu, niestety nie otrzymałem odpowiedzi na temat, a jedynie jakiś zestaw frustracji i bełkotu pokazujący jak niski poziom intelektualny i jaką kulturę prezentuje Pan Paluch. Być może po prostu to tylko wyraz tego,że sobotni wieczór wziął górę nad wolą Palucha (u Kukiza był problem z piątkiem)? Być może zadałem bardzo niewygodne pytanie na temat postulatu wyborczego Palucha? Paluch mi radzi, żebym nie kombinował, ale co wykombinuje Paluch, żeby basen był darmowy dla wszystkich mieszkańców powiatu?  Wypada jeszcze zapytać Burmistrza co myśli o propozycjach Palucha na temat darmowego basenu,ale na to przyjdzie czas:



Dlatego odliczamy, prawie 1800 dni na realizację tak błahego postulatu to powinno  być dla Palucha małe piwo. Poniżej zamieszczam kopię ulotki Palucha i zwracam uwagę na pkt. 4, który stał się bodźcem do stworzenia "Zegara Palucha". 



AKTUALIZACJA: Wysłałem zapytanie o opinię na temat postulatu wyborczego w sprawie basenu do Burmistrza Chojnic, który jednocześnie jest jednoosobowym zgromadzeniem wspólników Centrum Park, Burmistrz Chojnic odpowiedział mi na to zapytanie następująco: 


  Panie Marcinie!

Roczne przychody ze sprzedaży biletów w Parku Wodnym to ok. 1 mln 400 tys. PLN. Bezpłatny dostęp ogółu mieszkańców do PW byłby możliwy
wtedy i tylko wtedy, gdyby spółka otrzymała dopłatę w wysokości przychodów z biletów. Nie wiemy też, czy na skutek bezpłatnego dostępu
nie zwiększyłaby się ilość korzystających. Jeżeli tak, to rosłyby też koszty ogólne.

Pozdrawiam
Arseniusz Finster
Burmistrz Chojnic  

Kondominium samorządowe

Powiat Chojnicki i chojnickie starostwo stało się swoistym kondominium samorządowym. Kondominium to takie zjawisko, kiedy to pieczę na rzekomo niezależnym bytem pełnią inne zewnętrzne siły, które utrzymują jego fasadowość. Tak w mojej ocenie jest obecnie z chojnickim starostwem, które dalekie jest od samodzielności politycznej. 

Zapowiada się nam bowiem wicestarostę Mariusza Palucha, który oczywiście jest protegowanym Arseniusza Finstera, czyli chojnickiego burmistrza, natomiast starostą został Marek Szczepański, którego zdołałem poznać na posiedzeniach Rady Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach, a w odniesieniu do tej sytuacji jest on przede wszystkim partyjnym podwładnym dyrektora chojnickiego szpitala, czyli Leszka Bonny. I jak niby podmiot prowadzący Szpital Specjalistyczny miałby w tych warunkach bez konfliktu interesów kontrolować działalność szpitala chojnickiego? Ciężko mi to sobie wyobrazić. Do tego zestawu należy jeszcze dodać wpływ wójta Szczepańskiego na kilku radnych powiatowych, którzy są w koalicji z Paluchem (Finsterem), i Szczepańskim (Bonną). Dlatego powiat to kondominium samorządowe opanowane przez siły zewnętrzne i politykę samorządową szczebla gminnego. Starostwo i powiat zostały w ten sposób sprowadzone do podnóżka polityki gminnej - lokalnego burmistrza, wójta i szefa Platformy Obywatelskiej w powiecie. Realnie więc w lokalnej polityce rządzą dwie osoby - Leszek Bonna i Arseniusz Finster, wójt zaś pełni swoistą i niepewną raczej rolę języczka u wagi. 

Nic dobrego ten układ nie wróży na przyszłość. Można stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że lokalny układ władzy po ostatnich wyborach opanował wszystkie możliwe przyczółki władzy w Chojnicach, opozycja może płakać w rękaw przez kolejne pięć lat. 

sobota, 27 października 2018

Pomysł na mieszkania w Chojnicach

Chodząc chojnickimi ulicami można dostrzec dziesiątki pustych witryn sklepowych, gdzie przez długie miesiące wiszą afisze ogłoszeniowe. Niestety zarówno wynajmujący jak i najemcy popełniają w nieskończoność ten sam problem. Wynajmujący - wynajmują pod działaność gospodarczą swoje lokale, dla najemców, którzy w krótkim czasie stają się niewypłacalni i ta karuzela kręci się w Chojnicach od lat. Niestety zmieniła się specyfika handlu i nikt w Chojnicach nie uratuje, ani strefy śródmiejskiej - nie przywróci jej świetności gospodarczej w tradycyjny sposób, ani nikt nie zbuduje rocznie tysięcy potrzebnych mieszkań. 

Rozwiązaniem jest przede wszystkim przegląd nieruchomości ZGM, których było ok. 2 tys. w 2018 r. Jeśli więc w takiej licznej substancji nie ma wolnych mieszkań? W to nie chce mi się wierzyć, uważam, że to kwestia zarządzania. 

Natomiast pewnym novum może być pomysł następujący. Zastanówmy się wraz z właścicielami nieruchomości, którzy dotąd głównie wynajmowali pod działalność gospodarczą, czy nie warto byłoby im przerobić pustych sklepów i magazynów na ciekawe mieszkania? Miasto mogłoby w tym przecież wydanie pomóc, na pewno organizacyjnie. 

Mam nieodparte wrażenie, że na te puste lokale, jeśli byłby w nich mieszkania, znalazłoby się wielu chętnych. 

Czy stoimy w obliczu kryzysu demograficznego?

Ostatnio podano w mediach, że oto Chojnice stoją w obliczu kryzysu demograficznego, bo do 2030 r. liczba ludności miasta spadnie do 37 tys. mieszkańców. 

Czy mamy do czynienia z kryzysem demograficznym? 

Chojnice dotąd bardzo dobrze wypadały w skali kraju, w perspektywie czynników demograficznych. Jeśli przyjąć wskaźnik 2,1 jako umożliwiający zastępowalność pokoleń i powolny wzrost liczby ludności, to taki właśnie był ten wskaźnik w Chojnicach. Niestety dotychczasowe władze miasta nie dysponując wiedzą o współczesności, a na pewno dysponując niewystarczającą wiedzą, nie potrafiły działać procesom związanym z globalizacją, takim choćby jak suburbanizacja (duża liczba podmiejskich osiedli - w naszym przypadku w gminie wiejskiej). Stąd też wysuwałem potrzebę powołania Ośrodka Badań nad Chojnicami - jako pracowni, która będzie pomocna w procesie tworzenia prawa miejscowego i podejmowaniu decyzji politycznych w mieście - na bazie wiedzy, a nie ideologii. Problem demograficzny samego Miasta Chojnice powinien więc być rozpatrywany przez perspektywę tego, co dzieje się w gminie wiejskiej Chojnice oraz w całym powiecie z ludnością. Przecież Chojnice stanowią centrum życiowe dla wielu choijniczan przebuwających na "wewnętrznej emigracji", czyli żyjących w gminie Chojnice lub w gminach ościennych, a nwet  ościennych powiatach jak nasz burmistrz. Okazuje się, że sytuacja ludnościowa w powiecie zacznie się zmieniać rzeczywiście po 2030 r. według danych GUS, ale wahania liczby ludności w konkretnych kohortach nie będą tak wielkie, jak mogło by się wydawać. O ile np. w 2014 r. powiat liczył ok. 96 tys. mieszkańców, to w 2040 r. ma to być 94, 5 tys. Realnie odczuwalne mogą zmiany w liczbie ludności w wieku produkcyjnym, bo odpowiednio liczba ta spadnie z 60 tys. w 2014 r. do 58 tys. w 2040 r. Nie jest to jednak czarny scenariusz. 

Tytułem podsumowania - to zmiana stylu życia i wzrost ludzkiej mobilności (rocznie migruje na świecie ponad 250 mln ludzi) są głównymi przyczynami spadku rozrodczości, szczególnie populacji Zachodu, ale już wkrótce i Chin, które w 2030-2040 r. zderzą się z wizją w której zamiast 5 podatników pracujących na 1 emeryta, będzie ich pracowało zaledwie 2. Jednak...nie należy tracić nadziei. W historii wielokrotnie bywało tak, że wizje demografów nie spełniały się. Może się zderzyć z rzeczywistością w której Chojnice po 2030 r. nagle zaczną zyskiwać ludność, bo zwyczajnie wpłynie na to technologia i ... ponownie zmiana stylów życia. Scenariusze GUS bazują na twardych przesłankach historycznych, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć demograficznej przyszłości. Przecież przed 1939 r. również tworzono prognozy demograficzne dla Polski, według nich dziś Polska powinna być państwem ok. 60 mln obywateli. Warto też mieć wzgląd na to, że to wielkie procesy i trendy, przede wszystkim, stymulują procesy ludnościowe. Oczywiście można w przestrzeni lokalnej tworzyć warunki ułatwiające rozwój ludnościowy, a jak wskazują przypadki historyczne tymi czynnikami są niskie podatki, tanie mieszkania - tania ziemia, dostępność i wielkość rynku pracy do tego możemy dodać jakość życia i występowanie dodatkowych usług - szpitale, itd. Wszystko to składa się na atrakcyjność. 

Chojnice niestety postrzegane są nawet z Trójmiasta, jako "wiocha" i o tym mówmy otwarcie. Dlatego słuszne są spostrzeżenia, że o młodych nie możemy konkurować z wielkimi ośrodkami, bo nie jesteśmy w stanie. Mało kto preferuje mieszkać w Chojnicach zamiast w Gdańsku. 

piątek, 26 października 2018

Rejestr wyborczy

Tuż przed wyborami dowiedzieliśmy się, że do rejestru wyborców dopisywały się wysokie liczby obywateli. Jak się okazuje nie jest to jednak żadna zawrotna ilość. Do rejestru wyborców dopisało się zaledwie 79 osób.  


czwartek, 25 października 2018

Długi Marsz

Czeka nas długi, choć nie daleki marsz. 

Swój udział w lokalnej polityce datuję od 2008 r. (wtedy kiedy Finster otrzymywał jeszcze ok. 85% poparcia wyborczego), jest to więc okrągła dekada w czasie której wiele się wydarzyło. W ostatnich wyborach nie uzyskałem mandatu radnego, nie ma też wciąż politycznych możliwości w innych konstelacjach wyborczych. Pierwszą opozycyjną inicjatywą w której brałem udział był Projekt Samorządność przy udziale chojnickich środowisk prawicowych i wolnorynkowych. Drugą Projek Chojnicka Samorządność, który w zamierzeniach miał konsolidować szeroki front obywateli o różnych zapośredniczeniach ideologicznych, ale skorych do aktywizacji społecznej i obywatelskiej oraz do działań na rzecz przejrzystości władzy lokalnej. 

Ten Długi Marsz w Chojnicach ku zmianie lokalnego układu władzy nie zakończył się dotąd. Mamy co prawda 6 radnych z listy PiS, ale ilu wśród nich jest członków PiS? Ilu jest w nich ludzi oddanych idei zmiany politycznej? Obawiam się, że ten skład PiS w Radzie Miejskiej, będzie tak samo jałowy w swych efektach, jak ten z okresu lat 2010-2014, z tym, że ta jałowość będzie o rok dłuższa. Oczywiście wszystko będzie zależało od otwartości nowych radnych opozycyjnych i ich zdolności konsolidacji środowisk, bo albo będą prawdziwymi racjami, albo staną się tylko miejskimi "dietetykami". Problemem na pewno może się okazać też brak spójności ideologicznej wśród nowych radnych z list PiS oraz chęć dokonywania wyjść z klubu PiS lub nawet założenia swojego klubu na samym starcie nowej Rady Miejskiej. Przecież radni tacy jak Kazimierz Drewek są raczej powolni woli Burmistrza Finstera bardziej, aniżeli interesowi, który reprezentuje partia rządząca. Głosowanie za in vitro było tego dobitnym świadectwem. Świeżacy w polityce - Krzysztof Pestka i Patryk Tobolski nie mają na razie wyrobienia politycznego, ani nawet nie są kierunkowo wykształceni do udziału w tworzeniu prawa lokalnego, ale skoro się tam znaleźli to należy ich wspierać organizacyjnie i jeśli tylko na takie wsparcie będą otwarci na pewno będę go udzielał. Podobnie niestety ma się sprawa Mirki Daleckiej w Radzie Powiatu, bez zaplecza wiedzy jakim byłby Andrzej Dolny, Jej pozycja w Radzie Powiatu będzie tym czym była, czyli swoistym głosem protestu zgłaszanym na każdym kolejnym posiedzeniu, wszak cennym, ale niewiele znaczącym w procesie decyzyjnym. Nadto zaledwie 5 mandatów PiS w Radzie Powiatu, wobec szumnie zapowiadanego zwycięstwa PiS, to porażka za którą nikt nie będzie chciał przyjąć odpowiedzialności, a ktoś powinien. Obawiam się takiej możliwości, która zakłada, że PiS straci ponownie klub w powiecie, a w Radzie Miejskiej będzie on ograniczony do 3 radnych z 6, których PiS wprowadził. 

PiS chojnicki ma problem, bo powstaje swoista propaganda sukcesu. Trzeba powiedzieć to wprost wybory samorządowe PiS przerżnął, a co gorsza do rad wprowadził nie tylko swoich ludzi, ale i przedstawicieli innych opcji i ugrupowań podatnych na ich interesy. Do Rady Miejskiej PiS otrzymał ok. 25%, kiedy w 2014 r. ponad 23% wraz z sojusznikiem wyborczym jakim był PChS. Kandydat PiS Bartek Bluma otrzymał ok. 18% poparcia, kiedy w 2014 r. kandydat PiS jakim był Mariusz Brunka zebrał ponad 30%. Gdzie ten sukces? Nie można oszukiwać siebie, kiedy przegrało się interesy grupowe - drużynowe, a wygrało się tylko coś dla siebie. 

Długi Marsz wiąże się nie tylko z walką polityczną, ale z wytrwałą pracą organiczną. W tworzeniu kadr zdolnych do przejęcia władzy, oraz do pracy organizacyjnej w imię jakichś wyższych idei przez czetery lata, a nie tylko do obejmowania mandatów z doskoku. Przecież wśród radnych mamy wielu takich, którzy społeczni nigdy się nie udzielali. To jest problem, którego oni sami nie dostrzegają. 

Nie można się okopywać na pozycjach, należy konstruować wizje i wariany przyszłości politycznej dla Chojnic bez układu władzy Finstera. Liczby bezwzględnie wskazują - Finster traci poparcie i od 2010 r. stracił ok. 20% poparcia. Ogromny potencjał jakim jest głosowanie ok. 48% obywateli na ugrupowania opozycyjne, oraz 35% na opozycyjnych kandydatów do fotelu burmistrza musi zostać przekute w ciągu najbliższych pięciu lat z plaformy niezadowolenia i poparcia poniżej 50% w platformę władzy i kreowania lepszych Chojnic. 

W wielu organizacjach, środowiskach i stowarzyszeniach, potrzebna jest zmiana albo przywództwa, albo stylów przywództwa, bo przy obecnych liderach nie odnieśliśmy zwycięstwa i nie możemy się go spodziewać za 5 lat, a być może dopiero za 10 lat? Takiej prognozy dziś nikt nie da. Czeka nas Długi Marsz i długie trwanie, to że nie odchodzi się z polityki po przegranych świadczy o profesjonalizacji polityki i stabilizacji sceny politycznej i w zasadzie to dobrze wróży danej wspólnocie, bo być może będzie w polityce jeszcze mniej ludzi przypadkowych. 

Żeby dać pewne punkty odniesienia, to wskażę na takie fakty: w Wielkiej Brytanii Torysi rządzili 23 lata bez przerwy w XIX w. i nadeszła zmiana polityczna, komuniści w Polsce rządzili 45 lat i nadeszła zmiana, w Nowej Zelandii w latach 1960-1984 rządzili konserwatyści z krótką 3 letnią przerwą rządów Partii Pracy. Do czego zmierzam? Długi trwanie u władzy, jak Finstera, związane jest z koniecznością wytrwałego i ustawicznego trwania w opozycji. 

Władzę można byłoby już zmienić teraz, tylko, że po stronie opozycji nie ma liderów zdolnych do konsolidacji środowisk. Jeśli wcześniej korzystne było rozproszenie, które pomogło przetrwać pogrom wyborczy z 2014 r., to teraz, w związku też z nową ordynacją, należy iść w kierunku silnej konsolidacji. I na ten moment jestem przekonany, że ta konsolidacja powinna nastąpić wokół PiS, ale w PiS także nie ma obecnie lidera, który byłby postrzegany jako osoba zdolna do współpracy i posiadająca wystarczające kompetencje do rozmów z szerokimi środowiskami politycznymi. Dominuje bowiem dogmatyzm i klerykalizm, który wychodzi bokiem całemu środowisku, poza wąskim gronem, które "ugrało swoje". To jest gorsząca sytuacja, która będzie rezonować na stan opozycji. Trzeba, sięgając do pracy organicznej, zacząć proces monitoringu działań władzy w mieście i powiecie od wczoraj. Żeby tego dokonać nie wystarczy być partyjniakiem, należy być przede wszystkim światłym obywatelem. 

Dawno nastawiłem się na Długi Marsz, ale byłem przekonany, że ostatnie wybory dawały szansę drugiej tury i wzięcia Rady Miejskiej, niestety skupienie się wielu osób na partykularnych interesach a nie idei zmiany w Chojnicach stanęły temu na przeszkodzie. Potrzebujemy silnego i wyrazistego przywództwa, jak nigdy wcześniej, ale większość osób tego przywództwa przez swój ośli upór nie chce zaakceptować, pomimo tego, że sami nie potrafią zaproponować niczego co porwałoby chojniczan do wizji miasta bez obecnych układów władzy i tej ekipy siłowników, która jest nam znana od ponad dwóch dekad. 

środa, 24 października 2018

Paluszki w cenie

Po zakończonych wyborach, i ich wynikach, przecieram oczy ze zdumienia. Im durniejsza kampania, im głupsze postulaty i propozycje, im wyższy stopień infantylizacji przekazu...tym wyższy wynik. To nic, że kandydaci bredzą, nie potrafią mówić, seplenią, nie znają znaczeń słów, nawet powszechnie znanych, nie mają pojęcia o polityce, procesach tworzenia prawa, to nic, że w kampanii wyborczej królowały hasła: "Teraz albo nigdy!". 

Ta kampania udowodniła, że świadomość polityczna chojniczan jest bardzo niska i nikła. Dominowała tandeta, uproszczony przekaz, a nawet manipulacja obrazem (wykorzystywanie wizerunku dzieci na ulotkach, naginanie prawa wyborczego - nakłanianie do wysyłania sms z informacją o wyborze kandydata). To wszystko przekracza wyobrażenie obserwatora polityki. Myślę, że większość z tych ludzi, którzy stosowali te prostackie metody dziś się głęboko śmieje ze zbiorowej głupoty ludzi, którzy oddali na nich głos. 

Jak bowiem można oddawać głos na ludzi skompromitowanych? Na tych, którzy nawet wylecieli z pracy w instytucjach publicznych? Jak można wybierać osoby, które generowały non - stop straty, zbierali odciski paznokci (celowo, bo nie chcę nadużywać słowa palec), knuli przeciw opozycji? Czy ktoś ludziom tym płacił za głosy? Czy ktoś ich do tego bezmyślnego wyboru nakłaniał? 

poniedziałek, 22 października 2018

Przegrana bitwa wyborcza

Wyniki już wszyscy znamy, są dostępne na stronach PKW: https://wybory2018.pkw.gov.pl/pl/geografia/220201#results_vote_elect_mayor_round_1 . 

Dla mnie sensacją jest wynik Finstera, który przekroczył prognozowany zakres poparcia. Zaskoczył również wynik, który uzyskał Leszek Redzimski - tutaj z kolei było wielkie przeszacowanie. 

Najmniej zaskoczyły mnie wyniki do Rady Miejskiej, z tym, że byłem przekonany o mandacie lub dwóch dla KWW Leszka Redzimskiego i takiej samej ilości dla PChS, kosztem KO i KWW AF. Te głosy rozłożyły się nieco inaczej. 

Wynik mojego kolegi z PiS, czyli Bartosza Blumy. Po pierwsze Rada Miejska - bardzo wysoki wynik, ale nawet nowicjusze na liście brali kilkaset głosów z jedynek, więc wynik po prostu partyjny, plus wkład własny Bartka w czasie kampanii wyborczej. W przypadku wyniku Bartosza w wyborach na urząd Burmistrza, to wskazywałem właśnie 18% i tylko nieco niższy wynik Bartek uzyskał. Nie jest to wynik, który pokrywałby się z wynikiem jaki padł na PiS do Rady Miejskiej, bo jest niższy i tę kwestię warto przemyśleć w przyszłości, gdyż nigdy jeszcze kandydat PiS nie uzyskał wyższego wyniku niż wyniki kandydatów z PiS do Rady Miejskiej. 

Nie zaskakuje mnie zbytnio (choć o 3% również poza zakresem) wynik Mariusza Brunki, któremu przez 4 ostatnie lata się chyba wydawało, że to on dostał ostatnio ponad 30%, zapominając, że był to swoisty splot czynników - takich jak zawiązanie koalicji z dwoma innymi ugrupowaniami, w tym z PiS. Teraz Mariusz Brunka pomimo tego, że był w RM, to wynik miał bardzo niski. Myślę, że to jest w końcu wyborczy nokaut dla burmistrzowskich ambicji Brunki. Zapewne będzie to też miało swoje konsekwencje wewnątrz PChS, bowiem i lider stowarzyszenia Kamil Kaczmarek uzyskał bardzo niski wynik z 1. pozycji na liście (130 głosów). 

Odnośnie komitetu Finstera, to należy Burmistrzowi oczywiście pogratulować. Znowu wygrał, choć zupełnie niezasłużenie w tych wyborach. Dlaczego? Bo Jego program był w większości odgrzanym daniem i swoistym przeglądem inwestycji z lat minionych. Niestety 65% chojniczan kupiło to. Dla opozycji to dobra wiadomość, bo Finster otrzymał znowu mniej głosów niż ostatnio, ale brak konsolidacji i wielość kandydatów jednak sprawiła rozproszenie siły uderzenia. Dlaczego? Warto spojrzeć na Radę Miejską. 38,25% dla KWW AF, a ok. 46-47% dla ugrupowań opozycyjnych - co by było, gdybyśmy mieli jednego kanydata jak w w 2014 roku? Można się zastanawiać. 

Ze smutkiem przyjąłem wieści o wynikach do Rady Powiatu. 1050 głosów na Mariusza Palucha vel "teraz albo nigdy", to obraz idiokracji. Wybór, ponowny, Szczepańskiego, Skai, itd. o chyba już szczyt syndromu sztokholmskiego chojniczan. 

Osobiście dziękuję za 116 głosów od chojniczan. Jesteście naprawdę SUPER, że znaleźliście mnie na tym ostatnim 9. miejscu na liście, pomimo tego, że nie robiłem kampanii wyborczej, nie miałem swoich ulotek, plakatów, nic poza wspólnym biuletynem PiS. Dlatego czuję tym silniejsze zobowiązanie do dalszej pracy społecznej. Nadto chciałbym żebyście wiedzieli, ten wynik dał mi 3. miejsce na liście, a mamy dwa mandaty. To znaczy, że jestem w blokach rezerwowych do Rady Miejskiej, gotowy na każdą ewentualność wejść tam z "automatu". Wierzcie mi, proszę, że bardzo chciałem startować z 1. miejsca i koledzy z PiS w większości też mi to umożliwili, ale honor nie pozwolił mi na start jako lider tej listy i nawet się cieszę, bo mamy nowicjusza z PiS w Radzie Miejskiej - Krzysztofa Pestkę, któremu również gratuluję i liczę, że zdoła się szybko wgryźć w miejskie realia polityczne. 

Co po wyborach? Otóż uważam, że dalsza i wytężona praca. Może wreszcie ruszymy ten projekt Akademii Samorządowej i Stowarzyszenia Kocham Chojnice. 

Zasmucony jestem Drodzy Chojniczanie, żeście na kolejne 5 lat wybrali sobie to samo, na co świadomie narzekacie każdego dnia. Do następnych wyborów na pewno zdołamy wspólnie, wszyscy, wystawić godnego kandydata wobec Arseniusza Finstera. 5 lat daje dużo czasu na gruntowne i uczciwie przygotowania. Burmistrza też muszę za coś pochwalić - chociaż wytoczył bezsensowny proces Leszkowi Redzimskiemu, to jednak trzeba przyznać, że spuścił nieco z tonu względem tego co prezentował w przeszłości. 

niedziela, 21 października 2018

Jakie wyniki wyborcze?

Tydzień przed wyborami dokonałem symulacji wyników wyborczych, ale nie publikowałem ich, aby w żaden sposób nie wpływać na ostateczny rezultat. 

W wyborach na Burmistrza Chojnic moja prognoza wykazała poparcie dla Arseniusza Finstera w zakresie 44-58%, dla Leszka Redzimskiego 20-30%, Bartosza Blumy 12-24%, Mariusza Brunki 8-16%, Artura Myszkowskiego 2-5%. 

Jak wykonałem tę prognozę? W odniesieniu do wyników historycznych, poziomu poparcia na poziomie ogólnopaństwowym dla różnych opcji politycznych, oraz w odniesieniu do kilku zmiennych - między innymi demograficznych oraz takich czynników jak frekwencja. 

Oczywiście jeszcze nie znamy wyników, nawet cząstkowych i pewnym ryzykiem dla mnie jest publikowanie tych prognoz, ale ryzykuję i je Państwu przedstawiam. Z pewnością jutro przekonamy się na ile celne były to prognozy. 

Na dziś pozostaje się nam cieszyć z wysokiej frekwencji wyborczej, która jest najlepszym dowodem tego, że zmiana prawa wyborczego była słuszna i konieczna.

[Post opublikowany po godz. 23.40, 21.10.2018].