piątek, 9 września 2016

Niby w mieście, a jednak na wsi

Dziś w "Gazecie Pomorskiej" można przeczytać, o swoistej "wojnie o mieszkańców", którą toczy miasto Chojnice z gminą wiejską Chojnice. 

Logika konfliktu wcale mnie nie zaskakuje. Wójt z Burmistrzem walczą na różnych polach, o inwestorów również, a teraz nasila się przeciąganie liny o mieszkańców. Obliczem tej walki są działki budowlane, Chojnice pod rządami Burmistrza zatracają swój miejski charakter i stają się niczym innym, jak "wsią w mieście". Dlatego, tak trudno miastu wygrać konkurencję z gminą wiejską. Miasto ma swoje atuty, których ratusz nie wykorzystuje, do tych atutów należy budownictwo mieszkaniowe wielorodzinne, które w Chojnicach leży odłogiem. TBS nie zaspokoi popytu na nowe mieszkania, a warunki tam proponowane jednak skłaniają mieszkańców do życia na wsi, nie w mieście. Chojnice zatracają tym samym charakter miasta, a stają się "ogrodami działkowymi". Przecież większość terenów budownictwa mieszkaniowego zajmują w Chojnicach już domki jednorodzinne. Nie buduje się, ze sporadycznymi wyjątkami, prawdziwych kamienic w sercu miasta, a od lat 70. XX w. praktycznie nie powstała żadna dzielnica typowo miejska w Chojnicach(można się spierać o początki Osiedla Rzepakowe, czy jak wola inni Pogodne). Budujemy masowo domki jednorodzinne, a to powoduje zajmowanie coraz większej powierzchni (bo dziś działka 500 metrów kwadratowych nikogo nie zadowala). Tym samym zaczyna brakować ziemi w mieście, między innymi pod inwestycje. W tle tego konfliktu z gminą wiejską Burmistrz jest aktorem w wielu przedziwnych spektaklach, jak w tym, który toczy się nadal wokół działek "Metalowiec". Przecież wiadomo, że namawiano mieszkańców do rozbudowy altan, a chwilę potem gmina wystąpiła do sądu z zarzutem, iż działkowcy i PZD łamią własny statut - bo dokonuje się tam samowoli budowlanej (do której władze zachęcały!), żeby odebrać związkowi działkowców tę ziemię i przyległe do ogródków 15 hektarów. Teraz zaczynam rozumieć, tę "spekulację działkami". Jednak jest to droga donikąd. Jeśli z gminą wiejską będzie się walczyć jej własnymi narzędziami - czyli ziemią, której w mieście jest po prostu mniej, to miasto tę walkę przegra (no i przegrywa już od lat). Wygrać mieszkańców można jedynie świadomym kształtowaniem przestrzeni miejskiej i tworzeniem w mieście infrastruktury charakterystycznej dla miasta, a nie dla wsi. 

Chojnice potrzebują poważnej wizji rozwoju budownictwa komunalnego, tworzenia nowych osiedli miejskich, a nie ciągłej rozbudowy przedmieść, które (o zgrozo!), mają jeszcze coraz częściej za swe sąsiedztwo zakłady przemysłowe (przecież koło Osiedla Kolejarz projektuje się powstanie wielkiego zakładu przemysłowego) -pewnie dlatego Burmistrz mieszka w powiecie człuchowskim, na tzw. Zielonych Wzgórzach. Wszystko to oznacza, że nie ma, pomimo ciągłych zapewnień istnienia strategii rozwoju, żadnej spójnej wizji rozwoju miasta (sam Burmistrz porzucił miasto w którym widocznie nie znalazł już żadnej atrakcyjnej lokacji). Co gorsza na konflikt z gminą o mieszkańców, nakładają się coraz bardziej dla mnie niezrozumiałe i partykularne interesy ludzi władzy i grup z nią związanych. 

środa, 7 września 2016

Co za kino!

Od kilku lat wiadomym było, że ChDK (obecnie ChCK), będzie wymagał nowej siedziby. Podejścia były różne, pamiętamy Balturium. Niestety, pomimo wydatku ok. 500 tys. zł na projekt Balturium, Miasto nie zadbało o choćby koncepcyjne rozwiązanie na wypadek remontu lub wyburzenia starej sali kinowej. Nie wiem, czy ok. 5 lat, to za mało czasu, aby znaleźć odpowiednie miejsce w Chojnicach na kino tymczasowe? 

W ten sposób przez rok kina nie będzie, albo będzie jakaś jego namiastka, bo znowu, jak to w Chojnicach, problem rozwiązuje się poprzez rzucanie różnych protez ad hoc. 

Deficyt sal kinowych w regionie jest potężny. Kina nie ma w Człuchowie, Tucholi, ani w Sępólnie Krajeńskim. Dodając teraz do tego Chojnice okazuje się, że 4 powiaty w regionie pozbawione będą czynnego kina. Jeśli dobrze liczę, to potencjalne wydatki na kino mieszkańców w liczbie ok. 250 tys. pozostaną na rok w kieszeniach naszych ziomków. Niektórzy pewnie pozwolą sobie na wyjazd, od czasu do czasu, do Gdańska lub Bydgoszczy, ale brak kina będzie odczuwalny. Szkoda, że pozwala się na takie zaniedbania. Skoro x gmin, potrafiło złożyć się na wspólne wysypisko śmieci, to może czas złożyć się na porządne kino w Chojnicach?

piątek, 2 września 2016

Zmarnowana szansa

Było o zmarnowanych pieniądzach, teraz "słowo" o zmarnowanych szansach, pewnie nie o wszystkich, ale o jednej dużej wagi.

Od wielu dekad trwają debaty o tym, gdzie też zaczęła się II wojna światowa. Sprawę tę, nieco przez przypadek ustaliliśmy wraz z Andrzejem Lorbieckim pisząc Chojnice 1939, okazuje się bowiem, że wojna wybuchła w Chojnicach o godzinie 4.23. Niemcy wydali swym wojskom rozkaz do ataku na 4.45 1 września 1939, ale na wielu odcinkach frontu prowadzono ataki wyprzedzające, zarówno żeby wykorzystać element zaskoczenia, jak też dla zdobycia dogodnych pozycji dla wojsk. Wiadomo, że do Chojnic na stację kolejową wjechał pociąg pancerny, podstawiony podstępem w miejsce pociągu pośpiesznego relacji Berlin-Królewiec. To właśnie z tego pociągu wyskoczyli żołnierze niemieccy, którzy o 4.23 zaczęli walkę w Chojnicach. Był to przykład wykorzystania przez Niemców polskiej lojalności w dochowywaniu umów międzynarodowych, bo Polacy zapewnili Niemcom prawo wjazdu tego pociągu na stację w Chojnicach. Pociąg ten o 4.15 przejeżdżał w kierunku Chojnic ze stacji Wierzchowo (Firchau) o czym niemiecki dyżurny ruchu poinformował polską stronę. Niemcy wjechali do Chojnic na peron 2 stacji i opanowali na kilka godzin dworzec. 

Niewykorzystaną, zmarnowaną wręcz przez władze lokalne szansą na promocję miasta jest przemilczenie tych ustaleń. Gdybyśmy bowiem potrafili dobrze promować tę prawdę, to Chojnice byłby obecne jako miejsce wybuchu II wojny światowej w historiografii nie tylko polskiej, ale i światowej. Z pewnością nie ma co marzyć o przeniesieniu do Chojnic uroczystości z Westerplatte, nawet nie byłbym zwolennikiem takich pomysłów, ale uważam, że o godzinie 4.23 na chojnickim dworcu każdego 1 września należy prowadzić uroczystości przypominające ten ważny moment w dziejach narodu, który też symbolizuje silne związki Chojnic z ojczyzną. Nie będzie to jednak możliwe przy biernej postawie władz miasta i powiatu. Dlatego jeśli zmieni się władza w Chojnicach, to powinniśmy też pomyśleć o przywróceniu należnego miejsca Chojnicom w historii Polski, a uroczystości na chojnickim dworcu powinny być tak ważne, jak te na Westerplatte.

Niestety chojnicka władza, tylko dlatego, że Wałdoch o czymś pisze, pomija ważne zagadnienia i spycha je na margines. Szkoda, to szkodzi nie mi, ale naszemu miastu. 

Polecam mój artykuł o wybuchu II wojny światowej w Chojnicach: http://pl.blastingnews.com/felietony/2016/09/nieznane-fakty-ii-wojna-swiatowa-wybuchla-w-chojnicach-o-godzinie-4-23-001093319.html .

sobota, 27 sierpnia 2016

"Polscy kombatanci" i sowieckie braterstwo broni

W Chojnicach istnieje Koło Miejsko-Gminne Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, jest to przepoczwarzona forma dawnego komunistycznego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD). Trzeba rozumieć, kto był członkiem ZBoWiD, a byli to byli UB-ecy, żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, którzy walczyli z Żołnierzami Wyklętymi. Ogólnie rzesza "obrońców władzy ludowej". Tym też jest nadal Związek Kombatantów RP, gdzie poza zmianą szyldu, niewiele się zmieniło od czasu ZBoWiD. Szefami ZBoWiD, byli między innymi tacy emerytowani wojskowi jak gen. Józef Kamiński, odpowiedzialny za pacyfikację robotników w Poznaniu w 1956 r. czy też masakry na Wybrzeżu w 1970 r. 

Obecnie, a musiałem spojrzeć w kalendarze, żeby się upewnić, czy aby na pewno nie cofnąłem się w czasie o jakieś 40 lat, chojniccy "zbowidowcy", nadal nawiązują do swojej "chlubnej karty". Od kolegi otrzymałem zdjęcia, jak to przed kilkoma dniami dosłownie (czyli sierpień 2016 r.), chojniccy "kombatanci" oddawali cześć i chwałę Sowietom w Bornym Sulinowie, dawnej bazie wojsk sowieckich w Polsce, pozostawiając tam wiązanki z szarfami. Pytam więc, gdzie ci "zbowidowcy" byli, kiedy w ostatnią drogę odprowadzano ppłk. Zygmunta Szendzielarza w Warszawie, gdzie są ci "kombatanci RP", kiedy trzeba uhonorować ofiary katów komunistycznych, gdzie są, kiedy wspominamy najazd Sowietów w 1939 r. Wtedy ich nie ma, ale podobnie, jak nasz chojnicki burmistrz, są wyznawcami historii pisanej w Moskwie. Podkreślę, nie mam nic przeciwko osobistym, różnorakim, poglądom, ale składanie, takich hołdów grupowo i w imieniu "RP" jest chyba znaczącym nadużyciem symboli. Jeśli leżący tam "Iwan", był towarzyszem broni chojnickich "zbowidowców", to naprawdę ciekawe w jaki sposób zginął w 1946 r. i jaki był ich wspólny szlak bojowy? Czy razem z nimi ganiał po pomorskich lasach za oddziałami mjr. "Łupaszki"? Czy razem utrwalali sowiecką okupację nad Polską? Czy razem bronili "władzy ludowej"? ZBoWiD dawny, to siedlisko osób bardzo mocno ideologicznie związanych jednak z dawnym ustrojem i ciężko jest mi się pogodzić, że składają polskie wstęgi w Bornym Sulinowie, które jest symbolem sowieckiej okupacji nad Polską. Przypominam sobie też dokładnie, że ci ludzie towarzyszą miejskim władzom w różnych uroczystościach, co jest chyba naturalne, skoro ta władza miejska oddaje pokłony czerwonej gwieździe. Te środowiska się nawzajem uzupełniają, mają wspólny korzeń ideologiczny. Z pewnością ciężko im się żyje z myślą, że Polska wybiła się na niepodległość...być może dziś czują się więźniami politycznymi RP...Doprawdy nie wiem, jak można się uważać, za "kombatanta RP", jeśli się walczyło przeciwko niepodległości Polski ramię w ramię z Sowietami. Jeśli ten związek zajmuje budynki będące własnością komunalną w mieście, to powinien je w najbliższym czasie opuścić. W Chojnicach Sowietom usługi przestaliśmy świadczyć w 1993 r., kiedy ostatni żołnierze radzieccy opuszczali Polskę, dziwne, że nie zabrali ze sobą towarzyszy broni tych "kombatantów RP" ze ZBoWiD.





czwartek, 25 sierpnia 2016

Zmarnowane miliony

Oczywiście, ta lista jest dłuższa, ale to są sprawy bezdyskusyjnie wskazywane, jako te które przyczyniły się do marnowania publicznych środków w mieście:

1. Balturium - projekt nowego centrum kultury w Chojnicach, który pomimo poświęcenia mu około 500 tys. złotych poszedł do szuflady, bo nie osiągnięto nim zakładanego celu, czyli uzyskania dofinansowania.

2. Projekt na przedszkole na os. Kaszubskim - projekt z czasów, kiedy w mieście jeszcze gościła racjonalność. Planowano zbudować przedszkole na os. Kaszybskim w tym celu zlecono projekt, który powstał, zapłacono za niego, ale nigdy z niego nie skorzystano, bo zamiast tego w Chojnicach, znaną i pokrętną logiką, zaczęto prywatyzować wszystkie przedszkola. Kosztów tego projektu jeszcze nie znam, ale spróbuję go ustalić.

3. Przyłącze energetyczne na Osiedlu Kolejarz - w 2010 r. zapowiedziano nagle w okresie zimowym, że powstanie na jednym z boisk Orlik w Chojnicach tzw. Biały Orlik, czyli lodowisko. Miasto pośpiesznie zainwestowało ok. 25 tys. złotych w specjalne przyłącze energetyczne i odśnieżanie boiska, ale już o lodowisku zapomniano, Biały Orlik nigdy nie powstał, łącza w przewidzianym celu nigdy nie wykorzystano. Wydano 25 tysięcy, ale jednocześnie odmówiono mieszkańcom sąsiadujących z Orlikiem domów jednorodzinnych podwyższenia ogrodzenia boiska Orlik przez wzgląd na...brak środków na ten cel.

4. Wykonanie koncepcji drogowej wokół byłej fabryki mebli - pamiętacie szumne zapowiedzi o nowej galerii (jedna z licznych koncepcji Burmistrza Chojnic) na terenach Chojnickiej Fabryki Mebli pomiędzy ulicami Towarową i Gdańską? Niestety, nic z tego nie wyszło, choć burmistrz Finster udzielił umorzenia podatków od nieruchomości spółce, która miała się zając budową galerii na kwotę ok. 750 tys. złotych!!! Miasto zaś wykonało projekt koncepcji drogowej dla tego miejsca. Do tego osoba, która była lokalnym rzecznikiem spółki Gabi (która miała tam budować galerię), stanęła chwilę później do przetargu o miejskie przedszkole, co skończyło się ogólnym skandalem. Faworyzowany w prasie przez Finstera kandydat do prowadzenia byłego przedszkola samorządowego nr 9, okazał się być nieuczciwym człowiekiem, który według doniesień prasowych zlecił kradzież własnego auta...

Czy naprawdę chcemy takich Chojnic, gdzie miliony złotych "idą bokiem", jak przyjęło się potocznie mówić, tylko przez brak wiedzy i umiejętności lokalnych samorządowców? Dobra zmiana - dobrze pojęta - musi także zawitać do Chojnic. Niestety wydaje mi się, że o wielu innych skandalach opinia publiczna po prostu nie wie i tylko determinacja jednostek może doprowadzić do ich ujawnienia. 


wtorek, 23 sierpnia 2016

Świadomość miasta

Problem tożsamości współczesnego człowieka wiąże się z wieloma czynnikami związanymi z globalizacją. Można winę za świadomościowe wykorzenianie się jednostek, składać na barki choćby neoliberalizmu, konsumeryzmu, swoistego oportunizmu, ale też chęci wiązania się ludzi z tym, co "na fali", a może i postępującej nadal amerykanizacji życia.

Jednak, to wybór samoświadomościowy jest determinujący, wobec tego co się dzieje w świecie. Możemy przecież uznać, że jednak dla nas miasto, jest przestrzenią z której nie tylko korzystamy, żyjemy w niej, ale też i aktywnie ją rozwijamy i ubogacamy. Do tego potrzeba swoistego przeniesienia energii życiowej. Dlatego warto, abyśmy przykładali więcej wagi do atrybutów identyfikacji z przestrzenią miejską.

Z przekonaniem można stwierdzić, że w promieniu 70 km od Chojnic nie ma drugiego ośrodka miejskiego z takim potencjałem, z taką historią i z takimi możliwościami rozwoju. Niestety wiele osób z Chojnic wyemigrowało i ubogacają życie innych ośrodków miejskich. Upatruję przyczyny tego stanu rzeczy w prozaicznej może konstatacji o braku świadomości miasta, jako jednym z czynników, które przyczyniają się do porzucania grodu tura.

Dlatego, od lat próbuję przekonać różne środowiska do konieczności wprowadzenia do szkół chojnickich, ale podobnie może się stać przecież w innych regionach czy miastach, przedmiotów związanych z nauczaniem historii regionalnej i lokalnej oraz wiedzy o regionie, tylko w ten sposób może się udać umocnić tkankę społeczną na poziomie lokalnych społeczności. Jaki bowiem jest stan świadomości chojniczan o roli Chojnic w II RP przed wybuchem II wojny światowej, co wiedzą o procesie stalinizacji miasta, co o sprawach nacjonalizacji i przejmowania majątków przez komunistów na ziemi chojnickiej, a co o działalności opozycji demokratycznej w mieście w okresie PRL. W większości narracja medialna odnosząca się do przełomowych zdarzeń dotyczy tego, co wydarzyło się na szczeblu państwa, ale rzadko mówi się o wysiłku milionów ludzi na prowincji o ich życiu codziennym.

W Chojnicach problem dbałości o pamięć o historii najnowszej jest doskonale znany. Sprawę próbowali podjąć historycy - nauczyciele i niektórzy radni miejscy, jak Leszek Pepliński. Niestety bezskutecznie. O sprawie pisały też lokalne media, a wnioski o braku w Chojnicach choćby miejsca w muzeum z ekspozycją o historii najnowszej są, jak najbardziej słuszne. Warto się z jednym takim tekstem zapoznać:
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Najnowsza-historia-na-cenzurowanym/2083

W bliskiej przyszłości, być może, uda się wdrożyć plan takiego nauczania do chojnickich szkół. Nie stanie się to jednak za obecnej ekipy władzy, bo w niej nie ma woli na takie działania, zresztą doskonale znają już te propozycje i dotąd nie podjęli żadnych działań z tym związanych. Pobudzenie świadomości mieszkańców o ich mieście i jego historii jest warunkiem rzeczywistego rozkwitu życia gospodarczego i kulturalnego w naszym mieście. Jednym z wielu, ale w mojej ocenie bardzo ważnym. 

Dziedzictwo Sierpnia '80

Często spotykałem się z potocznym rozumieniem wydarzeń Sierpnia '80. Jeśli było potoczne, to często tej potoczności towarzyszyła również stereotypowość. Niska była świadomość wkładu chojnickich środowisk w rozwój i działalność nowego ruchu społecznego "Solidarność", dlatego w 2015 r. napisałem książkę, przy wydatnym wsparciu i życzliwości dawnych działaczy "Solidarności" udało się ją nawet wydać w 2015 r. 

Z całością książki można się zapoznać pod podanym niżej linkiem, a dziś warto wspomnieć, że właśnie 23 sierpnia 1980 r. po raz pierwszy w Sierpniu '80 pracy odmawiają robotnicy WKS "Mostostal" w Chojnicach:

Strona książki na Facebooku:https://web.facebook.com/O-chojnicki-karnawale-Solidarno%C5%9Bci-294973424198590/?pnref=story

Całość książki online: https://www.academia.edu/15053791/O_chojnickim_karnawale_Solidarno%C5%9Bci_._Kszta%C5%82towanie_si%C4%99_i_rola_nowego_ruchu_spo%C5%82ecznego_w_warunkach_lokalnych_1980-1981_M._Wa%C5%82doch_Chojnice_2015_ss._265

czwartek, 11 sierpnia 2016

Wataha 2016

Dobrym zwyczajem, środowisko patriotów Pomorza Gdańskiego, zaprasza wszystkich młodszych i starszych patriotów na trzy dni patriotycznego spotkania, gdzie będzie można uzyskać mnóstwo informacji o tym, co się rzeczywiście dzieje w Polsce. W tym roku koncerty: Tadka Firmy Solo; Pawła Piekarczyka i Leszka Czajkowskiego.


sobota, 2 lipca 2016

Nominowany do nagrody im. prof. Tomasza Strzembosza

Z nieukrywaną przyjemnością informuję, że zostałem nominowany do głównej nagrody w konkursie im. prof. Tomasza Strzembosza. Konkurs organizowany jest przez Fundację im. prof. Tomasza Strzembosza z Warszawy corocznie, a Fundacja działa pod patronatem naukowym Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Celem konkursu jest wyłonienie zwycięzcy, który w roku poprzedzającym aktualną edycję konkursu napisał najlepszą książkę z zakresu historii najnowszej (od wybuchu II wojny światowej do 1989 r.). Książka musi być debiutem autora, lub drugą książką w dorobku. 

Do głównej nagrody, jury nominowało pięć tytułów w tym roku. Wśród nich moją książkę: O chojnickim karnawale "Solidarności". Kształtowanie się i rola nowego ruchu społecznego w warunkach lokalnych (1980-1981), która wydana została przez Stowarzyszenie Arcana Historii z Chojnic w 2015 r. 

Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i publicznie dziękuję tym wszystkim osobom z którymi zetknąłem się przy pracy nad książką. Szczególnie dziękuję członkom "Solidarności": Leonowi Zbigniewowi Reszkowskiemu, Ludwikowi Gólskiemu, Stanisławowi Kalembie, Wiesławowi Kubińskiemu, Edmundowi Hapce i Jerzemu Wawrzyniakowi. Dziękuję również naukowym recenzentom mojej książki: prof. zw. dr. hab. Andrzejowi Chodubskiemu i prof. zw. dr. hab. Jackowi Knopkowi. 

Nominowanie tytułu z Chojnic do głównej nagrody im. prof. Tomasza Strzembosza ma, w moim odczuciu, ogromne znaczenie dla popularyzacji wiedzy o wydarzeniach historycznie istotnych dla Polski, a rozgrywających się u nas, tutaj w naszych niewielkich Chojnicach. Co istotne, ta książka w 100% powstała w Chojnicach (choć materiały czerpałem z całej Polski).

We wrześniu poznamy finałowy werdykt jury. 



Strona książki z nagraniami audio z chojnickiego karnawału "Solidarności"1980-1981: http://karnawalsolidarnosci.pl/

piątek, 24 czerwca 2016

Wspaniałego lata!

Wszystkim życzę wspaniałego lata, doskonałego wypoczynku, udanych wakacji. 

Mój blog, wraz ze mną przechodzi na wypoczynek wakacyjny. Do września więc nie będę zamieszczał postów, po prostu robię sobie wielki dwumiesięczny urlop od polityki i spraw społecznych!

No to hej, czas ruszać na plażę! :)

czwartek, 23 czerwca 2016

Nagrody lekiem na zło

Dzisiejsza konferencja prasowa burmistrza Finstera, to kolejny spektakl. Zresztą dość oklepany. Dla urozmaicenia dobrych wieści (według burmistrza), pojawiły się pewne artefakty. Otóż burmistrz dostał nagrodę. Kto go odznaczył? Oczywiście Platforma Obywatelska, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk silnie związany z PO odznaczył swoich kolegów powiązanych wspólnym interesem politycznym. Jak stwierdził Arseniusz Finster, znalazł się on w doborowym gronie, a wizja rozwoju Chojnic i stanu gospodarki zostały docenione nawet w Gdańsku. Brzmi może mniej zabawnie, jeśli sobie uświadomimy, że obok Arseniusza Finstera odznaczono też takiego magika biznesu, jak prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Nie chciałbym się znaleźć w takim gronie. To jest to samo towarzystwo, które kręciło się wokół Amber Gold, a Adamowicz nawet dawał swoją twarz do ich kampanii reklamowych. Wiadomo, że to jest od prawie dekady ten sam układ polityczny na Pomorzu. Burmistrzowi Chojnic wydaje się, że przyjedzie z dyplomem "wydrukowanym dla Arka" i w Chojnicach wszyscy będą mówić o gospodarczym Noblu dla Arseniusza Finstera. To jest kolejny przykład tego, jak odznaczają się "sami swoi". Mierne i wytarte autorytety o wątpliwych dokonaniach, które sobie wzajem przyznają laurki dla podtrzymania politycznego kurażu. Tworzenie iluzji sukcesu na potrzeby chwili.

Te nagrody, to była wiśnia na torcie, który dziś Arseniusz Finster postanowił podać mediom. Tort składał się ze "sprawy Brunki". Było niczym u "ojca za piecem", chwilami srogo, za chwilę błogo. Burmistrz Chojnic to swojski gość, tym bardziej swojski im mniej może zdziałać i w im większych tarapatach znajduje się jego klub radnych. Gdyby jeszcze rok temu Mariusz Brunka dostał prokuratorskie zarzuty, nie byłoby śladu zrozumienia w słowach Finstera. Obecnie jednak warunki się zmieniły, klub KWW AF jest osłabiony, a nieuchronne wygaszenie mandatów dwóch radnych, to dopiero początek domina. Finster zdaje sobie sprawę ze swojego ciężkiego położenia, poza Chojnicami pozostał mu już tylko Mieczysław Struk, a lokalnie nie ma ani jednej osoby zdolnej wesprzeć jego polityczne cele. Jego klub, o którym się mówi, jak słyszałem, że ma "długą ławkę", jest tak jałowy politycznie, że zamiast plastra miodu do ran można by sobie przykładać właśnie KWW AF, który podobnie jak on sam składa się w większej liczbie z "politycznej plasteliny". Są po prostu "niegramotni" i tacy pozostaną. Natomiast kolejne kroki zmierzające do "strącania pionków z szachownicy", spowodują coraz bardziej pogłębiającą się empatię dla kolejnych członków opozycji. Koniec końców, z kimś będzie trzeba rozmawiać...a krojenie "salami", gdzieś ma swój początek i koniec.

O sprawie Brunki powiem tak: obowiązuje wszystkich domniemanie niewinności, aż do czasu prawomocnego wyroku. Dlatego Brunce należy życzyć powodzenia na sali sądowej. Wśród działaczy opozycji nie ma już żadnych pierwszoplanowych twarzy, które nie szurałyby obcasami po chojnickim sądzie w związku ze swoją działalnością społeczno-polityczną, co jest też znakiem stanu lokalnej demokracji...Walka polityczna toczy się teraz praktycznie na wszystkich płaszczyznach życia społecznego. 

Żałuję, że nic nie usłyszałem o procesie, jaki burmistrz Finster wytoczył mi z prywatnego aktu oskarżenia. Przydałaby się jawność postępowania, uwiarygodniłaby hasła o transparentności  działań władzy lokalnej. Arseniusz Finster bardzo nie chce pokazać się mediom ze mną na sali sądowej. Szkoda wielka, bo to ważne sprawy dla życia lokalnej wspólnoty.

Zapis konferencji na www.chojnice.tv.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

List otwarty do Burmistrza Miasta

Tydzień temu napisałem list otwarty do Burmistrza Miasta, w sprawie chyba dość istotnej, bo dotyczącej spraw publicznych.

List ten wysłałem do Burmistrza i do mediów, nie spotkał się z żadnym odzewem, dlatego publikuję go tutaj:

                                                      Burmistrz Miasta Chojnice
                                                       p. Arseniusz Finster

                                                              List otwarty

            21 czerwca odbędzie się posiedzenie Sądu w Chojnicach. Posiedzenie to, odbędzie się, gdyż złożył Pan do Sądu Rejonowego w Chojnicach prywatny akt oskarżenia z artykułu 212 Kodeksu karnego, oskarżając mnie o to, że Pana pomawiam/zniesławiam i narażam Pana na utratę potrzebnego dla wykonywania obowiązków zaufania publicznego poprzez wpisy na blogu, wpisem „Biedni płacą za bogatych” (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/02/biedni-paca-za-bogatych.html).
            Posiedzenie Sądu, jak i cały przebieg sprawy jest niejawny. W związku z tym lokalna wspólnota nie ma możliwości zapoznawać się ze stanem sprawy i jej tokiem. Mając na względzie potrzebę dostarczania społeczności lokalnej wiedzy o sprawach publicznych (są to sprawy i pomocy publicznej, i finansowania Pańskiego komitetu wyborczego), wnoszę publicznie do Pana, aby złożył Pan wniosek do Sądu o jawność postępowania. Pan, jako oskarżyciel ma takie prawo i jedynie na tej podstawie przebieg sprawy może być obserwowany przez media i obywateli Chojnic. Wskazuję Panu, że w równoległym procesie, który wytoczyłem z prywatnego aktu oskarżenia (również art. 212 kk) Pana pełnomocnikowi Przemysławowi Zientkowskiemu, złożyłem, jako oskarżyciel, wniosek o jawność postępowania, aby media mogły wziąć udział w tej sprawie. Liczę na to, że pójdzie Pan moim śladem.
            Podsumowując, tylko Pana działanie poprzez złożenie do Sądu wniosku o jawność sprawy, którą mi Pan wytoczył, może być dowodem na wielokrotnie deklarowaną przez Pana chęć jawności prowadzenia spraw publicznych.


                                                                              Marcin Wałdoch

niedziela, 19 czerwca 2016

Ponadczasowe napomnienie

Polska w swej historii miała wielu znaczących myślicieli politycznych, do których dziś niewielu przywiązuje wagę, dając pierwszeństwo nazwiskom zagranicznym.

O wielkości i ponadczasowości myśli politycznej Polaków świadczy wiele ich tekstów. Na mnie, w odniesieniu do wydarzeń lokalnych, jeden z tekstów wywarł ogromne wrażenie. Jest to myśl autorstwa Stanisława z Dąbrówki, wykładowcy Akademii Krakowskiej, na przełomie XIV i XV wieku. 

[...]tyran otacza się wieloma pochlebcami, gnębi mędrców, nie dopuszcza do zgromadzeń, stowarzyszeń, wiedzy, nauczania, szkół, dysput, słowem, do wszystkiego, z czego wywodzi się dwie rzeczy: mądrość i umiejętność przekonywania. Skłóca przyjaciół z przyjaciółmi, zubaża poddanych, niewolników trzyma w bezczynności, lud traktuje niesprawiedliwie, na równi zresztą z jednostkami znamienitymi, a bogatych na równi ze znamienitymi i ludem. W kraju nakłada mnóstwo podatków. Utrzymuje wielu szpiegów. Nikt godny szacunku nie darzy go przyjaźnią. Wszystko, co się wybija, precz usuwa. Ludzi przedniejszych gnębi i gubi. Przywódcom ludu publicznie każe czekać na siebie przed drzwiami. Ma on na uwadze wyłącznie własną korzyść, nie zaś dobro ogółu. Pod pozorem dobra ogółu dokonuje wielu poborów, mało jednak troszczy się o poszanowanie dobra ogółu, sam natomiast pragnie wydać się władcą czci godnym. Pięknie i dobrze przemawia, lecz źle postępuje.

Cytowany fragment pochodzi z Traktatu na temat nowo kreowanych władców. Ciekaw jestem Waszych refleksji, po lekturze znikomej przecież części pracy, tego dawnego polskiego uczonego.