piątek, 2 stycznia 2026

Fałszywy bożek

Od wielu lat w przestrzeni publicznej Chojnic promowany jest przez układ chojnicki, w tym i Przemysława Zientkowskiego Johann Daniel Titius. Promotorzy tej postaci uznają, go za oświeconego męża nauki, tytana intelektu, który przyczynił się do rozwoju nauki, a szczególnie astronomii i podobno fizyki. 

Są to po prostu brednie. Zacznę od tego co najważniejsze - czyli od koronnego dowodu na to, że Titius zapisał się w nauce jako odkrywca. Ma o tym świadczyć tzw. reguła czy prawo Titiusa-Bodego. 

Reguła ta, stworzono a w 1766 roku dotyczyła szacowania odległości pomiędzy planetami a słońcem, oczywiście w układzie słonecznym. Okazała się ona jednak zupełnie błędna i nieprzydatna dla nauki. Całe osiągniecie Titiusa polegało więc na tym, że dokonał pewnych założeń co do układu słonecznego, a nie bazował w nich ani na prawach fizyki, ani poprawnie na matematyce. Uważa się, że to co "odkrył" Titius, to nie jest w żadnej mierze wynikiem działania naukowego, a jedynie swoistą koincydencją założeń, a tym samym uzyskaniu i tak błędnego wyniku dotyczącego odległości planet od słońca. Ponadto reguła Titiusa nie zgadza się też dla innych układów w kosmosie i jest fundamentalnie błędna, a jego "odkrycie" było i jest dla nauki zupełnie bezużyteczne. 

To tyle o tym "chojnickim Koperniku". 

Teraz może warto napisać słów kilka o ideowo-moralnych podstawach promowania Titiusa. O ile oczywiście nauka nie zna granic i narodowości, o tyle też trzeba być świadomym, że jest to tylko piękne założenie. Titius miał tyle wspólnego z Chojnicami, że urodził się tutaj w niemieckiej rodzinie, był Niemcem, ale znakomitą większość swego życia spędził w Niemczech - w Wittenberdze i innych miastach niemieckich. Co więcej, jak napisałem powyżej, niczym się w nauce nie zapisał, poza błędnymi założeniami i fałszywą teorią. Reszta jego działalności naukowej, to czysta taksonomia, którą pałało się wielu. 

W Chojnicach jednak Titius stał się odkryciem duetu Brunka-Zientkowski, tak jakby nikt o tym "chojnickim Koperniku" nie słyszał w przeszłości. Był to idealny kandydat na patrona chojnickiej nauki w wydaniu ludzi takich jak Finster, Zientkowski czy nawet Brunka. Idealny, bo zgadzający się z ich ideologią i interpretacją historii - Chojnic jako miasta niemieckiego, miasta pogranicza, miasta wielokulturowego i miasta które rzekomo ma wiele do zawdzięczenia prusko-niemieckiej kulturze. Dlatego dalsze hołubienie Titiusa jest niebezpieczne i każdy powinien być przestrzegany przed tą "naukową ofensywą i propagandą" w wydaniu układu miejskiego i Przemysława Zientkowskiego, która chcąc nie chcąc, wpisuje się w niemiecką propagandę. 

Mamy w historii Polski i wśród Polaków wielu wybitnych naukowców, którzy zasługują na to, aby być patronami chojnickiej nauki. Wystarczy chcieć wybrać postać godną naśladowania. Nie jest nią bowiem Titius - Niemiec, twórca fałszywej teorii naukowej. Dalsze promowanie Titiusa za publiczne pieniądze, z podatktów Polaków - chojniczan, to wpisywanie się w niemiecką narrację historyczną i swoista zdrada interesów polskich. Rozdawanie Medali Titiusa i próba promowania się przy tym Zientkowskiego i Finstera, to dosłowna groteska, w której odmówiłem udziału. Ale czego możemy się spodziewać po Zientkowskim, usłyżnym urzędniku Finstera, który z zelocką zaciekłością atakuje w lokalnej gadzinówce i mediach społecznościowych Romana Dmowskiego. 

Skończmy z fałszywymi bożkami! I wywyższaniem pruskiego pachołka, który swoją pozycję zawdzięczał po prostu jak każdy wtedy profesor - wiernopoddańczej pozycji wobec króla Prus. Tych samych Prus, które w 1772 r. dokonując I rozbioru Polski i zajmują Chojnice, wyrywając je z organizmu I RP. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz