sobota, 20 października 2012

Stempelek chojnicki

Na ulicy Cechowej w Chojnicach funkcjonuje od niedawna doskonały antykwariat. Prowadzi go pasjonata historii, regionalista, Mirosław Rekowski.

Można w nim znaleźć wiele dokumentów, zdjęć, ale i ... elementów wyposażenia domowego. Zajrzeć naprawdę warto, a tym, którzy poszukują może będzie dane znaleźć coś czego od dawna dostać nie mogą, bo i ja znalazłem tam wiele interesujących eksponatów z czasów minionych.

Antykwatiat "Stempelek" nastiowiony jest właśnie na obrót rzeczami związanymi z chojnicką historią i, szumnie powiedziawszy, kulturą naszego miasta i regionu. 

Trzy zdjątka poniżej, aby zachęcić do odwiedzin, ale i może przekazania zalegających w domu - zdawałoby się rzeczy nieistotnych dla jednych, a unikatowych dla drugich. Takie miejsca również pomagają rekonstruować naszą historię i stają się miejscem spotkań ludzi autentycznie zainteresowanych losami naszego miasta. 

 Ulica Cechowa w Chojnicach.
 Wejście do antykwariatu "Stempelek", Cechowa 4.
Przebogate wnętrze :)


W antywkariacie można zostawić rzeczy w komis, można je spieniężyć i oczywiście można je zakupić, a i pewnie wymienić. Więc każda forma wymiany jest podobno możliwa.


czwartek, 18 października 2012

Finsterowi spada...

Według najnowszych badań, potencjalni wyborcy popierają (wyrażono w procentach) następujących kandydatów na  burmistrza miasta Chojnice:

1. Arseniusz Finster 48%
2. Leszek Redzimski 10%
3. Marcin Wałdoch 6%
4. Joanna Gierszewska 5%
5. Radosław Sawicki 4%
i inni...


Analiza i prezentacja całościowa badań wkrótce...

Pamięta ktoś jeszcze ponad 80% poparcia dla Arseniusza Finstera wyrażonego w ostatnich wyborach?Było...minęło :)

wtorek, 16 października 2012

JOW-owo!

Kolejnym problemem ordynacji opartej o jednomandatowe okręgu wyborcze będzie...wybrany radny, za którym w małych okręgach będzie stało nikłe poparcie. Bo malutkie okręgi jakie chce nam zafundować władza miejska, spowodują, że radnego będzie wybierało, zakładając podobną frekwencję około 40 obywateli...Czy wtedy nikt się nie będzie czepiał o kwestię prawa do głosu???

Jowialny zachwyt, szczery w swej treści nie przystaje do tego co zaproponuje nam rzeczywistość w czasie wyborów i zaraz po nich. Jestem za JOW, ale obawiam się, że się nie sprawdzą. Nikt nowy na osiedlach nie będzie chciał robić swojej kampanii. Obym się mylił. 

 Z jednej strony zagrożenie dla idei, bo wiadomo, że na starcie fory będą mieli obecni radni, a z drugiej wielka nadzieja na to, że będzie to bodziec dla obywateli, uwierzą, iż mogą sami wystartować i wygrać dla swojej ulicy...osiedla. Ideały są kompane w błocie o tym, pomimo hurra optymizmu należy pamiętać. Nie jesteśmy Wielką Brytanią, ale post - komunistycznym państwem, które jeszcze długo będzie przechodzić swoją drogę do społeczeństwa otwartego.

Dobrze, żeby Radni zwrócili na ten projekt poważną uwagę,bo ma znaczenie fundamentalne dla przyszłego funkcjonowania naszego Miasta. 

niedziela, 14 października 2012

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze a PChS

W 2010 roku byłem pomysłodawcą nadania nazwy Projekt Samorządność dla jednego z komitetów wyborczych, z ramienia tej formacji do Rady Miejskiej weszeli Andrzej Mielke, Piotr Pawlicki i Krzysztof Haliżak. Wiadomo było, że ciało było polityczną efemerydą, swoista platformą wyborczą powołaną z trzech większych składowych - Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego, Wyborczego Forum Samorządowego (nieboszczyk?), i Porozumienia Samorządowego (środowiska libertariańskie). Jak pokazały wyniki wyborów, a później działania powyborcze, ideologie są silniejsze od jakichkolwiek sojuszy lokalnych. Każdy poszedł swoją drogą. 

Dlaczego więc KWW Arseniusza Finstera od tak wielu lat, pomimo pewnych różnić ideologicznych w swym gronie (przewaga lewactwa i post - PZPR z domieszką prawicy i sojuszu z kościołem) jest w stanie utrzymać spójność powyborczą? Po prostu jedna ich władza i dostęp do dóbr, które dla zwyczajnego obywatela są dość ograniczone. Czyli "koryto jedna". 

Co czeka PChS? 

Jeśli wygra wybory w 2014 roku - konsolidacja, bujny wzrost i kształtowanie nowej jakości życia samorządowego, bo całkiem obiektywnie należy wskazać, że skupia ludzi, którym system - jak większości obywateli obecnie - nadepnął na odcisk. Nie ma wolności bez tolerancji politycznej. 

Jeśli PChS wprowadzi radnych, ale nie wygra wyborów, może dojść do identycznego scenariusza jaki miał miejsce w przypadku PS w 2010 roku. I nie zmieni się to nawet w kalejdoskopowym układzie Rady Miejskiej jaki grozi samorządom w Polsce po reformie ordynacji wyborczej wprowadzającej jednomandatowe okręgi. 

Najpierw należy zwrócić uwagę na projekt uchwały w sprawie podziału miasta Chojnice na okręgi wyborcze (ma być głosowany 22.10.2012). Przede wszystkim proponowany rozkład okręgów jest nierównomierny i powoduje, że okręgi różnią się liczbą mieszkańców nawet o 150%!!! Czy to jest zachowanie idei jednomandatowych okręgów? Skoro w jednym z proponowanych okręgów mieszka 1068 osób (okr. 4), a w innym 2667 (okr. 6). Nie ma w tej sytuacji mowy o zachowaniu tak zwanej jednolitej normy przedstawicielstwa - na którą de facto powołuje się uchwałodawca!!! Radni powinni dążyć do zmiany projektu i takiego zaproponowania układu okręgów, aby były one o bardzo zbliżonej wielkości. 

Dotąd przy trzech okręgach wyborczych w mieście, ludzie Finstera nie mieli problemu z opanowaniem list. Centralnie planowana kampania dawała szansę - im więcej głosów na listę w okręgu, tym większe szanse na dostanie się do Rady. Obecnie będą decydowały już tylko głosy oddane bezpośrednio na daną osobę, przynależność do danego komitetu to będzie już bardziej wyraz chęci współpracy po wyborczej i próba wspólnego niesienie ciężaru związanego z działaniami w trakcie kampanii. 

O ile dotąd można było liczyć na wymianę od 20-30% radnych przy każdych wyborach, to teraz ten współczynnik paradoksalnie może się jeszcze obniżyć! I cały misterny plan piewców zalet JOW może zostać zweryfikowany przez rzeczywistość. Radni, którzy już nimi są, mają w momencie wyborów bardzo ważną kartę - popularność w najbliższym otoczeniu. Walki może nawet nie być, ludzie żyją w przekonaniu "mniejszego zła", którym jest dla nich zawsze ten który już jest, zawsze przed tym, który ma nadejść. 

Co więcej przypuszczam, że spadnie frekwencja wyborcza (dotąd w mieście ok 45-50%), a na pewno wzrośnie i tak już wysoki poziom nieważnie oddanych głosów (w Chojnicach wyjątkowo wysoki współczynnik sięgający prawie 10%!). Zwiększenie ilości okręgów będzie sprzyjało nieścisłościom i pomyłkom. 

Jak odnajdzie się w tym PChS? O ile wystawi kandydatów, albo w tym układzie, o ile kandydaci będą chcieli startować z PChS ze wspólnym programem do realizacji jest szansa, że zostanie rozbity monopol władzy. Ale to tylko marzenia(oparte na razie na cyfrach). Realia będą takie, że przez JOW spadnie jeszcze bardziej współczynnik cyrkulacji osób w Radzie Miejskiej, było ok. 30%, będzie znacznie mniej. Może wypadną dwie osoby, może trzy z obecnego składu? Do tego spadnie też frekwencja.

Doszliśmy do momentu w którym JOW nic nie dadzą, poza zmianą strategii wyborczych. Jedyną realną zmianę można by wprowadzić po ograniczeniu kadencyjności wójtów do 2. Spowodują też znaczne problemy w tworzeniu koalicji - kwestia znana z lat 90-tych.

Tymczasem należy się przygotować nie nierówną walkę. W której jednak jak dotąd liczby stoją po stronie PChS, tak przynajmniej wynika z moich badań, bo poparcie dla Arseniusza Finstera regularnie spada od 2006 roku, a ten proces przyśpieszył w 2011. Szczegółów nie będę zdradzał, ale lata świetności KWW AF dawno przeminęły...z wiatrem. 

sobota, 13 października 2012

35

"Bez przyczyny bowiem zastawili na mnie sieć swoją, 
bez przyczyny dół kopią dla mnie.
Niech przyjdzie na nich zagłada niespodziana,
a sidło które zastawili, niech ich pochwyci;
niechaj sami wpadną w dół, który wykopali[...]

[...] Lecz kiedy się chwieję z radością się zbiegają,
przeciwko mnie się schodzą
obcy, których nie znałem,
szarpią mnie bez przerwy,
napastują i szydzą ze mnie
zgrzytając przeciw mnie zębami[...]"

Raczej nie chcemy dziś myśleć o przesłaniach starotestamentowych, ale zawsze powstaje to zasadnicze pytanie o granicę pomiędzy dobrem i złem, również w życiu samorządowym. O prawo do nazywania czegoś dobrym versus złym. To prawo do wezwań i odwoływania się do wartości wyższych, również w życiu społecznym i politycznym, a tym bardziej osobistym zdaje się naturalnie być każdemu przynależnym. Ale czy istnieje obiektywne kryterium uprawniające nas do takich odwołań - jasno i twardo wymierzonych w tych, w których przyczynę widzimy swego złego w danej sytuacji położenia?

Pomimo możliwości jakie stwarzał człowiekowi Stary Testament - w sensie usprawiedliwiania choćby psychicznego, a i metafizycznego, żądania zemsty i wymierzania sprawiedliwości to nie był na tyle wystarczającym aby nie powstał doń suplement w postaci Nowego Testamentu - choć to raczej "efekt" przebywania Zbawiciela na Ziemi. 

Radni ChRS, byli zwykli mawiać "Duch Święty jest z nami, niech będzie z nami". Można było się z tego śmiać i zrywać boki, ale czasami niemoc - w świetle prawdy o sytuacji jest tak wielka, że poza wezwaniami niewiele pozostaje. Bo w perspektywie wielce brzmiącej "walki ze złem", o "lepsze jutro" zawsze rozważa się krzywdę jaką na końcu tej walki dozna jednostka ludzka obarczona czystym spersonifikowanym złem, które jednak nie odbiera jej bytowi ludzkiego wymiaru...

Walka czy miłosierdzie? Przede wszystkim uczciwe, transparentne działanie, a sprawy metafizyczne i normatywne powinny ustawowo pozostać w gestii Absolutu, z którym nadal ciężko decydować o tym co fundamentalnie zapadające na treść ostatecznego wyroku...

Honor nakazuje walkę, a wiedza zobowiązuje do działania, nawet w obliczu nadchodzącego frontalnego ataku, wiedział to Jasienica i pomimo wszystko nie wyrzekł się miłości do bliźniego, mimo jego zdradzieckich występków i spółkowania z "diabłem"...


czwartek, 11 października 2012

"Miecz" na Sowietów

Major Mieczysław Filipczak, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Akcji Burza, członek Solidarności Walczącej w Trójmieście, członek Stowarzyszenia Broni i Barwy oraz długoletni prezes Związku Solidarności Polskich Kombatantów - powstałego w okresie tworzenia się NSZZ i zrzeszającego ponad 100 tysięcy członków w okresie świetności jest bohaterem tego posta. Major gościł mnie pewnego pięknego dnia w swoim sopockim, przepięknym, mieszkaniu. 

Urodzony we Lwowie w 1926 roku, pracował na kolei we Lwowie jako kurier, gdzie został zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej w 1943 roku. Od 1945 roku czynnie brał udział w walkach z Sowietami, przybrał pseudonim "Miecz". Był żołnierzem Korpusu Bezpieczeństwa Armii Krajowej. Od 1945 roku był więziony przez Urząd Bezpieczeństwa w więzieniu w Gdyni i w Sztumie. Podczas przesłuchań rozbito mu czaszkę oraz zgnieciono inne części ciała...

W latach osiemdziesiątych wraz z generałem Borutą - Spiechowiczem był inicjatorem powołania kapituły Krzyża "Semper Fidelis". Major Filipczak projektował ten Krzyż nadawany przez ZSPK. 

Co o dzisiejszej Polsce uważa mjr Filipczak? 

Uważa, że jest w rękach cwaniaków, byłych SB-eków, ludzi szkolonych w Moskwie. Podsumowuje to jako "azjatycką bezwględność". 

Przez dziesiątki lat kolekcjonował broń biała i palną, a ponadto zbierał ordery i odznaczenia związane z walką o niepodległość nadawane od czasów Powstania Listopadowego po okres III RP (oryginały). Ponieważ mjr Filipczak jest w dość podeszłym wieku, wszystkie jego zbiory będą w przyszłości, zgodnie z Jego wolą, przekazane wrocławskiemu Ossolineum. 

Poniżej prezentuję kilka zdjęć z tego niezapomnianego spotkania:


Fot.1: Mjr Mieczysław Filipczak podczas rozmowy.


Fot. 2: Pamiątki z okresu Powstania Styczniowego. 


                                 Fot. 3: Oryginalna Maciejówka żołnierza Legionów Polskich. 


                                          Fot. 4: Broń biała i odznaczenia państwowe. 

Fot. 5-6: Kolekcje broni białej i palnej, kontusz z XVII wieku oraz odznaczenia.


środa, 3 października 2012

Najwyższy Czas o Arcanach Historii

W czerwcu bieżącego roku w Chojnicach przebywał prof. Marek Jan Chodakiewicz, autor między innymi takich książek jak: Złote serca czy złote żniwa?; Polacy i Żydzi 1918 - 1955.

Profesor w najnowższym numerze "Najwyższego Czasu" bardzo ciepło o nas wspomniał. Polecam zakup, strona XXXV. Poniżej skany:


Pierwsza kolumna po lewej, drugi akapit od góry.



poniedziałek, 1 października 2012

Obudź się Polsko!

W dniu 29 września 2012 roku wraz z kolegami z Arcan Historii byłem na Marszu "Obudź się Polsko". Swoisty marazm drążący Polskę nie dawał mi nadzei na spotkanie więcej jak kilku tysięcy osób, którym bliska jest nie tylko TV Trwam, ale przede wszystkim wolność słowa. Bo w sobotę maszerowaliśmy w obronie TV Trwam, ale żeby po kolejnych miesiącach rządu Tuska nie okazało się, że będziemy maszerować w obronie "Gazety Wyborczej". Bądź co bądź gadzinowa dla mnie gazeta, ale przecież pisać każdy może, jeden lepiej inni gorzej. 

Marsz był sukcesem, stało się coś przełomowego. Ponad 100 tysięcy manifestantów, tłum ludzi od Placu Zamkowego po Rondo de Gaulle'a. Wspaniała atmosfera, wielki ścisk, a jednak brak przepychanek. Doskonały klimat, miłe uchu i duchowi przyśpiewki , to Polacy w drogę do zmiany znienawidzonej ekipy Tuska. Bo jak ta ekipa się nie zmieni, nie będzie mowy o wolności słowa.


Zdj. 1. Marsz tuż przy Rondzie de Gaulle'a. Za banerem widoczny prezes PiS Jarosław Kaczyński.
 Zdj. 2. Plac Zamkowy - widok na telebim.
Zdj. 3. Jak wyżej :)
 Zdj. 4. Krzysztof Szulczyk, radny Rady Gminy Cekcyn i zastępca prezesa SAH udziela wywiadu dzienniakarzowi TVP. Przed hotelem Sheraton, Plac Trzech Krzyży.

Zdj. 5. Nieznany "oszołom, faszysta i ksenofob" na Placu Zamkowym ;), wpatrzony w wizerunek Prezesa i świetlaną przyszłość RP pod przywództwem PiS-u :))

niedziela, 30 września 2012

Fakt śmieje się z Chojnic

Pomysły Finstera stają się pośmiewiskiem już nie tylko w Chojnicach! Śmieją się z nas w całej Polsce, tabloidy są przecież poczytne. W "Fakcie" opisano kuriozalny pomysł zamontowania telewizora w Parku 1000 - lecia w naszym mieście. Naprawdę warto zapoznać się z artykułem:

http://www.fakt.pl/Glupi-pomysl-urzednikow-z-Chojnic-Wladze-Chojnic-zamontowaly-w-parku-50-calowy-telewizor,artykuly,179083,1.html

piątek, 21 września 2012

Ostatni numer

Oddaliśmy do drukarni ostatni łączony numer "Słowa Młodych".

Tytuł i dotychczasowa formuła naszego wydawnictwa ulegną zmianie. Nieco więcej o zmianach w Nocie od Redakcji.

Tymczasem przedstawiam spis treści. Promocja numeru, zaraz jak świeże egzemplarze opuszczą drukarnię.

Spis treści:


Nota od Redakcji

Margaret Ohia
Wykluczenie społeczne poprzez kategoryzację rasową.
Test empiryczny na przykładzie artykułów z "The Independent" i "Gazety  Wyborczej"

Michał Januszewski
Wprowadzenie do poszukiwań informacji naukowej

Rafał Chmara
Pluralizm w ekologii

Przemysław Zientkowski
Filozofia w służbie terroru. Martina Heideggera konfidencja z narodowym socjalizmem

Joanna Siekiera
Ambasada Nowej Zelandii w Warszawie - jej rola w utrzymywaniu stosunków polsko-nowozelandzkich

Wiesława Gołuńska
Argentyńsko-brytyjski konflikt o Wyspy Falklandzkie

Michał  Soska
Twierdza Świnoujście

Marcin Adamiak
Rząd RP na wychodźstwie wobec wojny sowiecko-fińskiej

Marcin Wałdoch
Powstanie i działalność NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Gminie Chojnice we wspomnieniach Franciszka Gemby i Ignacego Guenthera

Adam Węsierski                          

Obchody Święta 3 Maja w powiecie chojnickim i tucholskim w okresie międzywojennym

Adam Węsierski                                                   

Obchody „Cudu nad Wisłą” w powiecie tucholskim w okresie międzywojennym w świetle dokumentów i relacji prasowych


Andrzej Mielke

Ideologiczne i programowe działania Gestapo i NKWD na Pomorzu w latach 1939-1947

Jarosław Wąsowicz SDB

Walka na odcinku światopoglądowym.Związek Młodzieży Polskiej w powiecie chojnickim wobec Kościoła katolickiego – wybrane przykłady

Krzysztof Szulczyk

Polska Partia Robotnicza (PPR) jako „światła przywódczyni narodu polskiego”. Powiat tucholski w rękach komunistów (1945 – 1948)

Rafał Maliszewski
Gochowie wobec religii i moralności

Andrzej Ortmann
          
Historia Modlitewnej Maryjnej Wspólnoty Męskiej w Chojnicach w zapisie kronikarskim

Dawid Prochowski

Kolej chojnicka w okresie pruskim i międzywojennym.
W 140 rocznicę utworzenia kolei w Chojnicach

Monika Pestka – Lehmann, Marcin Wałdoch
Wspomnienie o żołnierzu Straży Granicznej Inspektoratu/Obwodu Chojnice starszym przodowniku Stefanie Pestka (1897 - 1939)


Marcin Wałdoch

Obraz Żyda jako synonim agenta bolszewickiego w dokumentach instytucji bezpieczeństwa Drugiej Rzeczypospolitej. Przypadek chojnicki

Wiesława Gołuńska

Z dziejów „czerwonej szkoły” dla dziewcząt w Chojnicach na tle szkolnictwa na Pomorzu Gdańskim w latach 1882-2008 część VIII

Wiesława Gołuńska

„Czerwona szkoła” dla dziewcząt na starej fotografii część IX

Eugenia Majewska
 Ballada To lubię Adama Mickiewicza, czyli poetyckie środki erotycznej perswazji
DEBIUTY

Ania Krauza
Oddziaływanie choroby nowotworowej jednego z członków rodziny na system rodzinny. Propozycja systemowego ujęcia pajdocentrycznego

RECENZJE/OMÓWIENIA

Eugenia Majewska
Refleksja nad „Refleksją…”. Słów kilka o książce Janusza Michała Różańskiego

Mariusz Brunka
Lokalne uwagi na tle nieco szerszej historii (zarys recenzji Dziejów Chojnic, 2010)

Krzysztof Szulczyk

Recenzja książki Adama Węsierskiego Obchody świąt i rocznic narodowych w powiecie tucholskim w latach 1920 – 1939

ESEJE

Jakub Woziński
Libertarianin w krainie Liliputów

piątek, 14 września 2012

Institut fur Sozialforschung


Polecam:  http://www.ifs.uni-frankfurt.de/

Fot. Przed Instytutem Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem. Stoję przy biurku Theodora W. Adorno.

Myśl krytyczna jest bardzo inspirująca, ale jej negacja kryje w sobie coś ożywczego :) Dziś Instytutowi przewodzi prof. Axel Honneth, ale główny paradygmat badawczy został zachowany. Paradoksik ma w nim swoje miejsce.

wtorek, 11 września 2012

Wzorce Finstera cz. II

Jakiś czas temu na blogu zaprezentowałem z grubsza sylwetkę opiekuna naukowego Pana Arseniusza Finstera. Tenże okazał się być takim pomorskim Jerzym Urbanem, a może i czymś więcej.

Dzięki uprzejmości jednego z kolegów otrzymałem dodatkowe materiały, którymi się z Państwem podzielę, dotyczą one osoby o której, przypomnę, Arseniusz Finster, pisał :


"Dziękuję mojemu opiekunowi naukowemu prof. dr hab. Włodzimierzowi Deludze - za wzorce i wiedzę". 

Stąd tytuł drugiego już posta  - "Wzorce Finstera". Oto jakie one są, według wycinków prasowych z lat świetności "wzoru Finstera", czyli Pana Delugi:

[...]Nowy rok kształcenia ideologicznego otworzył dyrektor dr Włodzimierz Deluga, witając licznie zebranych pracowników politycznych aparatu partyjnego, sekretarzy komitetów terenowych, aktyw partyjny, młodzieżowy, kadrę dydaktyczną szkoły[...]. Na spotkaniu mowa była o sposobach umacniania tożsamości ideologicznej członków PZPR. 

"Głos Pomorza", 1988 - 10 - 07

[...]Zabiegaliśmy o to, by wyposażyć słuchaczy w wiedzę teoretyczną jak i praktyczną, by okazać jak powinna funkcjonować POP, jaka jest rola członka partii w środowisku, w jaki sposób prowadzić walkę z przeciwnikiem politycznym i ideologicznym - stwierdził dyrektor szkoły dr Włodzimierz Deluga. 

"Głos Pomorza", 1987 - 06 - 11


Za to w 1989 roku Włodziemierz Deluga, mistrz burmistrza Finstera, przedstawiał zakres przedmiotów jakich nauczano w szkole partyjnej: 

Do programów kursów wprowadzono w bieżącym roku cykle z zakresu psychologii i socjologii pracy, socjotechniki kierowania, teorii i praktyki argumentacji, teorii i praktyki organizacji i zarządzania. 

"Głos Pomorza", 3-4 czerwca, 1989




Artykuł poniżej jest bardzo interesujący, pokazuje w sumie to jak Pan Deluga krytykował centralizm PZPR-u, to jakoś ponad czasowe uwagi i nie tylko odnoszące się do PZPR.



Mam nadzieję, ze dzięki takiemu przybliżeniu ideologicznych mądrości mistrza Pana Finstera lepiej zrozumiemy zachowania i działania naszego burmistrza...

czwartek, 6 września 2012

Pracowniku!Bądź kowalikiem swojego losu...

Ostatnimi czasy coraz głośniej o sprawie domniemanego mobbingu w szkole, Gimnazjum nr 1 w Chojnicach.
Według osób, które informowały burmistrza Chojnic o sprawie, mobbingu miała się dopuścić dyrektorka szkoły Pani Małgorzata Henszke wobec swojej zastępczyni Pani Alicji Kreft, oraz wobec kolejnej osoby, nauczycielki, Pani Marzenny Osowickiej.

Właśnie poinformowanie o sprawie burmistrza Finstera, na piśmie przez nauczycielki 17 miesięcy temu stało się chyba powodem całego zamieszania. Bo burmistrz w ciągu półtorej roku nie zdobył się na odpowiedź i ustosunkowanie do sprawy. Zrobił to zaledwie niedawno wobec nauczycielek, ale jednocześnie okazało się, że ich pismo przekazał wiele miesięcy temu Pani Henszke, aby ta miała doń wgląd...

Całe zamieszanie, przypominam, dotyczy mobbingu. Pan Finster jest burmistrzem, a jednocześnie osobą, która była liderem KWW Arseniusza Finstera w ostatnich wyborach samorządowych. Z jego list do Rady Miejskiej wszedł Pan Stanisław Kowalik. Pan Kowalik jest związkowcem z "Solidarności". Obecnie jest emerytem, ale nadal - za rok 2011 - pobierał wynagrodzenie z Mostostalu, bo jak wiadomo walczy o prawa pracownicze...co też potwierdza ostatni z nim wywiad w "Magazynie Solidarności", nr 6/(560) z czerwca tego roku.
                                       
           Fot. 1. Wywiad przeprowadzony ze Stanisławem Kowalikiem w "Magazynie Solidarności". 


W tym wywiadzie Pan Kowalik wskazuje, że dziś pracownicy na co dzień doświadczają mobbingu, a zjawisko to ma znamiona powszechności. Co Pan Kowalik ma do powiedzenia w sprawie reakcji burmistrza Finstera na pisma Pań nauczycielek? Co ma do powiedzenia na umywanie rąk przez burmistrza?Czy tutaj nie widzi problemu? Czy tutaj nie powinien interweniować? Czy mobbing ma różne definicje w różnych przypadkach, czy zastraszanie, oskarżenia, szykanowanie oznaczają to samo w dwóch różnych zakładach, czy nie?

Panie Kowalik, co ma Pan do powiedzenia w sprawie działań "swojego wodza"? 
Co w sprawie procedur badania czy w placówce oświatowej wystąpił mobbing?
Czy w ogóle zainteresował się Pan sprawą?

Czy Państwo uważacie, tak jak i i ja, sprawę za co najmniej dwuznaczną? Wypowiadać się w mediach związkowych jako obrońca praw pracownicznych i nie podejmować działań na rzecz ich obrony w swoim mieście, to się da jeszcze jakoś pogodzić? Czy ta "związkowość" to tylko kwestia politycznej koniunktury? Brak działania przeczy słowom wyrażonym dla "Magazynu Solidarności". Niestety.

Pewnie gdyby to co działo się w Gimnazjum nr 1, miałoby miejsce w Mostostalu to Pan Kowalik podjąłby interwencję?Ale dlaczego nie podjął jej teraz? Jest przecież nie tylko szefem Związku w chojnickim zakładzie, ale też, obecnie, radnym miejskim. To chyba obliguje do przyjmowania pewnych postaw? Niekoniecznie konformistycznych?

Pytań jest wiele, a radni, związkowcy nabrali wody w usta, natomiast wydaje mi się, że w tej samej wodzie mył już ręce burmistrz Finster...


niedziela, 2 września 2012

Stefan Pestka bohater ziemi chojnickiej

W dniu 1 września wybuchła II Wojna Światowa. Podaje się różne godziny wybuchu wojny, co oczywiście ma znaczenie symboliczne, bo mieszkańcy każdego miejsca w Polsce chcieliby być tymi, którzy mieszkają na ziemi uświęconej bohaterską krwią jej obrońców. 

Możemy być dumni, bo to właśnie w Chojnicach żołnierze 1 batalionu strzelców stawili czoło Niemcom jako  pierwsi w Polsce. O 4.23 wjechał niemiecki pociąg pancerny na stację kolejową Chojnice, a z niego wysypał się pluton Wehrmachtu, który opanował stację kolejową. Epizod ten jest doskonale znany polskiej historiografii, ale podawana jest nieprawidłowa godzina wjazdu pociągu na stację. To jest mainstream naszej zbiorowej pamięci. Warto więc zaglądać na inne odcinki obrony Zgrupowania Chojnice. Prowadząc kwerendy w dokumentach związanych z polskim wrześniem na ziemi chojnickiej, natknąłem się na informacje o bohaterskiej obronie...mostku na rzeczce Kamionka przez żołnierzy Straży Granicznej w miejscowości Zamarte na południe od Chojnic.

Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że dowódcą obrony był Stefan Pestka, skąd zaskoczenie? Stefan Pestka był bratem mojego dziadka Alfonsa Pestki. Wiedziałem od dziecka, że rodzina walczyła na frontach walki o niepodległość w XX wieku począwszy od wojny z bolszewią poprzez 1939 do 1945. Niespodziewałem się tylko, że Stefan Pestka miał za sobą tak piękną kartę i bohaterską obronę.

Stefan Pestka od 1936 roku jako starszy przodownik Straży Granicznej był dowódcą placówki SG w Kamionce koło Zamartego, choć w SG (wcześniej Straż Celna) służył od początku jej istnienia.
W ostatnich dniach sierpnia 1939 roku, Stefan Pestka pożegnał się ze swoją rodziną, która powróciła do Czyczków (Czyczkowych?) koło Brus. Było to ich ostatnie pożegnanie...

Fot. 1. Starszy przodownik Straży Granicznej Stefan Pestka.

W dniu 1 września Stefan Pestka i 6 innych pograniczników, którymi dowodził brało udział w potyczce z oddziałami Wehrmachtu nacierającymi od strony klasztoru w Zamartem na szosę do Chojnic poprzez mostek na Kamionce. Tam też w bohaterskiej obronie, wcześniej odmawiając sugerowanego odwrotu, zginął podczas wymiany ognia Stefan Pestka oraz 4 jego kompanów. Ciała mojego wujka nigdy nie odnaleziono. Wspomnienie o Nim znajduje się na jednym z nagrobków rodzinnych na cmentarzu w we wsi Zamarte. Jego bracia walczyli między innymi w Powstaniu Warszawskim 44'.

Więcej szczegółów o bohaterskiej obronie i sylwetce Stefana Pestki w najbliższym numerze "Słowa Młodych".

sobota, 1 września 2012

Czas ustąpić

Pan Arseniusz Finster, po raz pierwszy od lat wzbudził we mnie autentyczne współczucie ukierunowane na Niego jako człowieka, ale i naturalne obrzydzenie wobec metod jakimi się posługuje.

Arseniusz Finster oskarżył Jacka Studzińskiego, przewodniczącego PChS o głoszenie nieprawdy. Więcej tutaj: http://chojnice24.pl/artykul/13661/przeterminowana-informacja/

Okazało się jednak, że to sam Pan Finster manipuluje faktami i doprowadza do sytuacji w której można pokusić się o podsumowanie, iż cel uświęca środki. Jaki to cel? Arseniusz Finster od lat próbuje starej taktyki okrążania przeciwnika, oponenta politycznego, a potem powolnego dobijania go. Co wykazał z pełnym pietyzmem w przypadku wielu osób ze sceny politycznej. Tak też chyba miał zamiar zrobić z Jackiem Studzińskim. Niestety zaplanowana dyskretydatacja nie udała się.

W komentarzach pod artykułem na ch24.pl zauważyłem ciekawy wpis:

~Mieszkaniec

Po takim "oswiadczeniu" burmistrza nalezy sie bardzo zastanowic nad rzetelnoscia stanowczych oswiadczen burmistrza w innych kwestiach.
31 Sierpnia 2012, godzina 18:01

W tym przypadku pewnością staje się, że byliśmy wielokrotnie wprowadzani, umyślnie, w błąd. Moje zaufanie do burmistrza, do jego słów i działań, było bliskie zero, ale sam wiedziałem, że to przez wzgląd na różnice światopoglądowe. Dziś niestety stwierdzam, że burmistrz w sprawach fundamentalnej etyki i przyzwoitości publicznej zupełnie odszedł od ideałów. Jest po prostu zwierzęciem politycznym, który wszystkie dostępne narzędzia wykorzysta dla utrzymania władzy, którą dzierży od 14 lat...Sprowadził moje zaufanie wobec Niego do poziomu dokładnie równego zeru.

Tylko czy utrzymywanie władzy poprzez kłamstwa i manipulacje, daje jeszcze satysfakcje z pełnienia "służby publicznej'? To jak wygrywanie gier po uprzednim wpisaniu kodu gwarantującego zwycięstwo. Społeczeństwo, idea samorządności jednak kierują się jakimiś zasadami, burmistrz je łamie bez pardonu, przy tym zaprzecza z uśmiechem, że tak robi. 
Mi się niestety wydaje, że Pan Finster działa świadomie, posługując się metodami, które leżą na antypodach idei demokracji...

Uważam, że nastał czas w którym człowiek o odrobinie honoru złożył by sprawowany urząd i tego oczekuję od burmistrza Miasta Chojnice. Bo zachowanie Pana Finstera nie licuje z pełnionymi przez Niego zaszczytami pierwszego obywatela miasta. Potrafili rezygnować prezydenci państw, powinien też zdobyć się na to Arseniusz Finster. Dalsze pełnienie przez Niego funkcji może doprowadzić do tragedii, której sam padnie w wymiarze politycznym i być może osobistym ofiarą...I sam też do tego za chwilę doprowadzi.