piątek, 30 października 2015

Sztandarowe kłamstwa?

Wracam do tematu, który rozpalił nas na przełomie sierpnia i września tego roku. Pamiętacie zapewne sprawę repliki sztandaru 1 batalionu strzelców? Nie będę wracał do kwestii, tego w jaki sposób replika znalazła się w Chojnicach, bo to gorszący temat i licho mi się o nim pisze. O sprawie sztandaru napisałem już kilka postów, tutaj można sobie o sprawie przypomnieć: http://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=sztandar .

Skupię się nad inną sprawą, podniesioną dziś zresztą na konferencji prasowej przez burmistrza Chojnic, Areseniusza Finstera, który powiedział tak:

"[...] nasz sztandar miał i ma wymiar 100x100 [...]"  - chodzi oczywiście o centymetry- moja uwaga. 

Materiał video tutaj, od 19.51 min, https://www.youtube.com/watch?v=r7NY3wIoFLs , materiał z www.chojnice.tv. 

Otóż według mnie, jest inaczej. Miasto najpierw, współpracując ze Stowarzyszeniem Pamięci Rodzinnej z Milanówka, zamówiło sztandar o wymiarach 65x65 cm, który nie odpowiadał prawdziwym wymiarom (popełniono błąd, gdyż powinien mieć on 100x100cm), i ten zamówiony sztandar, który był zresztą poświęcony, jak informowali redaktorzy portalu www.chojnice.com w dniu 25 sierpnia: http://www.chojnice.com/galeria/kategoria/Sztandar-powroci-gdzie-jego-miejsce. , miał trafić do Chojnic, był zresztą odebrany w firmie Haftina, taki właśnie sztandar o wymiarach 65x65 cm. Proszę zerknąć na kilka poniższych zdjęć z portalu chojnice.com, gdzie wyraźnie widać, że sztandar, jaki odebrało z upoważnienia burmistrza Chojnic Stowarzyszenie z Milanówka, nie miał 100x100 cm:


Zdjęcia repliki sztandaru 1 batalionu strzelców o wymiarach 65x65 cm: 





Jak wiadomo, w międzyczasie interweniowałem w sprawie wymiarów sztandaru i wskazałem miastu, że nieprawidłowy sztandar jest wykonany o wymiarach 65x65 cm. Podejrzewam, że moja reakcja spowodowała natychmiastowe zamówienie drugiego sztandaru o wymiarach 100x100 cm. Powstają jednak pytania, kto płaci za te urzędnicze pomyłki? Kiedy i gdzie wykonano drugi sztandar? Gdzie się podział ten mały sztandar o wymiarach 65x65? Ile kosztowała replika o właściwych wymiarach? Kto płaci za polityczne gry i indolencję burmistrza Chojnic?

Dziś (30.10.2015 r. ) burmistrz Finster, stwierdza, że miasto zawsze miało sztandar 100x100 cm. Jest to ciekawe, bo miasto w dniu 1 września 2015 r. odpowiedziało na moje zapytanie o kopię umowy na wykonanie sztandaru w ten sposób, że otrzymałem tę kopię i Miasto Chojnice zawarło umowę z firmą Haftina z Piotrkowa Trybunalskiego umowę na wykonanie sztandaru o wymiarach 65x65 cm. W związku z tym powstaje pytanie, co stało się z tamtym sztandarem (65x65) i umową na jego wykonanie? I skąd wziął się sztandar 100x100 cm i kto za niego zapłacił?

Kopię umowy zamieszczam poniżej, tam wyraźnie wskazane, że miasto zamówiło sztandar 65x65 cm. Przed uzyskaniem tej wiedzy z ratusza, nie wiedziałem jeszcze na pewno, jakich wymiarów zamówiono replikę sztandaru, jednak ze zdjęć z chojnice.com, wiedziałem już na pewno, że pomylono wymiary, bowiem na zdjęciach jest widoczny sztandar o wymiarach "kawaleryjskich", które nie były wymiarami oryginału. 


Odpowiedź Miasta na moje zapytanie i kopia umowy pomiędzy Urzędem Miejskim w Chojnicach, a firmą Haftina:





Co więcej, proszę się przyjrzeć zdjęciu sztandaru, który rzeczywiście "przeszedł w ręce miasta" w sobotę dnia 5 września 2015 r. Zdjęcia zamieszczam z portalu chojnice24.pl, spod tego adresu: http://chojnice24.pl/artykul/21078/replika-sztandaru-i-batalionu-strzelcow-w-chojnicach/, autorem tych zdjęć jest (aw). Wizualnie już widać, że sztandary prezentowane w mediach, to nie są dwa i te same sztandary. Ciekawe tylko, co się stało z tym sztandarem, który ma wymiar 65x65cm. W związku z zaistniałą sytuacją wysłałem dziś do Urzędu Miejskiego w Chojnicach zapytanie o to, na jakiej podstawie Urząd Miejski zakupił sztandar 1 batalionu strzelców o wymiarach 100x100 cm, skoro Umowa o wykonanie sztandaru podpisana z Haftiną przez burmistrza Chojnic w dniu 1 lipca wskazywała wyraźnie, że wymiar sztandaru ma mieć 65x65 cm. Powstaje zatem pytanie, czy burmistrz Finster okłamuje społeczeństwo i opinię publiczną w tak błahej sprawie, jak ta mówiąc, że : "nasz sztandar miał i ma 100x100"? 

Oto lista moich pytań, jakie w drodze pytania o informację publiczną wysłałem dziś do Urzędu Miejskiego w Chojnicach:

- na jakiej podstawie Miasto Chojnice jest w posiadaniu repliki sztandaru o wymiarach 100x100 cm, skoro Miasto Chojnice zamówiło w dniu 1 lipca 2015 r. w firmie Haftina według umowy podpisanej w dniu 1 lipca 2015 r. sztandar o wymiarach 65x65 cm?

- czy firma Haftina z Piotrkowa Trybunalskiego wywiązała się z umowy i dostarczyła Miastu Chojnice sztandar o wymiarach 65x65 cm?

- kto dostarczył i wykonał sztandar o wymiarach 100x100 cm i jakie były koszta wykonania tego sztandaru?

Pytam po raz kolejny, co się stało z tym zamówionym wcześniej "proporczykiem"? Jeśli otrzymam odpowiedź od Miasta, to na pewno wreszcie wyjaśnimy sprawę do końca, bo ktoś tutaj chce nas "zrobić w konia" ;) Burmistrzowi Finsterowi, nie wierzę w ani jedno słowo, jakie wypowiada publicznie, dlatego zobaczymy, jak poradzą sobie w ratuszu z moją weryfikacją tej wstydliwej dla nich sprawy.

Zdjęcie drugiej repliki sztandaru 1 batalionu strzelców o wymiarach 100x100 cm. 



Palący problem

Chojnice, pozostają na w wielu obszarach w ogonie rozwoju cywilizacyjnego. Nie będę obarczał tutaj, tylko i wyłącznie władz miejskich odpowiedzialnością za tę sytuację, ale wytknę tylko, że w nawyku mają tworzenie spektaklu, który przeczy faktom. Chojnice są miastem zapóźnionym. Nie myślę tutaj, tylko o sprawach gospodarczych, czy społecznych, ale i o kwestii źródeł uzyskiwania energii przez mieszkańców.

Szczególnie rzuca się w oczy dynamika podejmowanych rozwiązań, poszukiwanie nowych form pozyskiwania energii, jak i umiejętność przystępowania do programów pomocowych/dofinansowań, jakie podejmują sąsiednie samorządy. Na myśli mam szczególnie Kościerzynę i Człuchów. Wiele się mówi o zanieczyszczeniu powietrza w Kościerzynie i być może, to właśnie pchnęło tamten samorząd i mieszkańców do szerokiego udziału w różnych projektach, które mają umożliwić mieszkańcom pozyskiwanie dofinansowań na instalacje umożliwiające korzystanie z alternatywnych źródeł energii. W Chojnicach w tej mierze niestety, nie podjęto żadnych działań o których dowiedziałaby się opinia publiczna. 

Zaznaczyć należy w tym kontekście, że znaczna część obszaru miasta, to osiedla domków jednorodzinnych, bądź innych lokali mieszkalnych, które opalane są w sposób indywidualny, często z pominięciem najbardziej podstawowej troski o środowisko i sąsiadów. Skala zaczadzenia na osiedlach, takich, jak Kolejarz-Prochowa, czy też na tzw. górach bytowskich jest przerażająca. Jeśli nie podejmiemy działań, które mogłyby pomóc mieszkańcom w stopniowym przechodzeniu na ogrzewanie alternatywne (solary, gaz, prąd), to wkrótce staniemy się głównymi trucicielami Pomorza. Korzystamy z dobrodziejstw wynikających z bliskości Parku Narodowego "Bory Tucholskie", ale równocześnie nie dajemy nic od siebie w zamian. Zanieczyszczamy środowisko na skalę masową, nie tylko w okresie grzewczym, ale i poza nim, bo masa domostw podgrzewa wodę poprzez rozpalanie w piecach centralnego ogrzewania, nawet latem, co należy całkowicie wyeliminować. 

Należy chyba, poważnie zacząć się rozglądać za projektami, które umożliwią nam zmianę sytuacji. W tej kwestii udział samorządu i władz miasta jest bezcenny. 

czwartek, 29 października 2015

Jak budować opozycję w mieście?

Wielokrotnie udało się Arseniuszowi Finsterowi w ten, czy inny sposób wygrywać ludzi na opozycji. Wygrywał ich też przeciwko sobie, a swymi posunięciami skłócał ludzi, którzy dotąd darzyli się wzajemnie głębokim szacunkiem. Częstokroć wykorzystując, chwilowe, złe położenie czy inne sytuacje życiowe, był w stanie rozbijać opozycję. Innym razem udawało się to, dzięki polityce obietnic, a jeszcze innym sposobem były kwestie relacji na linii pracodawca-członek opozycji.

W związku z tym, po latach obserwacji, jestem przekonany, że z opozycji należy wykluczyć, dla ich dobra, ludzi, którzy w ten czy inny sposób są związani z władzą. Czy to przez stosunek pracy, czy też przez relacje rodzinne, biznesowe, itd. Krąg osób, które pozostaną na placu boju będzie skromny, ale tylko bardzo mobilna, dynamiczna i zdeterminowana grupa, będzie w stanie wykończyć w mieście, to co udalo się dzięki wystawieniu przeciwko Finsterowi jednego kandydata na burmistrza. W ten sposób odebraliśmy ponad 30% głosów,ale zabrakło konsekwencji i całkowicie położono kampanię wyborczą, a Finster wykorzystał cały repertuar o jakim wspomniałem wyżej. 

Nie da się więc budować opozycji w oparciu o ludzi, których byt jest faktycznie uzależniony od Arseniusza Finstera. Szanuję tych ludzi, ale są oni uwikłani do tego stopnia w relację z Finsterem, że o współpracy nie może być mowy. 

W tym kontekście wspomnieć trzeba, co się stało po roku od ostatnich wyborów. Dziś w Radzie Miejskiej w opozycji jest jedna osoba, jest to Marzenna Osowicka. Mariusz Brunka stał się takim odpowiednikiem augustowskiego Stańczyka, który niby to gani, niby wspiera, ale generalnie Jego działalność sprowadza się do diatryby "dowcipu i riposty" . Ideał tzw. "konstruktywnej" opozycji, która czasami zapomina głosować. Poza tym, Mariusz Brunka w sposób wyraźny odsunął się od PiS, zaraz po wyborach, pomimo tego, że osobiście swój wynika w jakiejś mierze zawdzięcza sojuszowi PChS-PiS w czasie kampanii wyborczej. 

Opozycja, wkrótce, odzyska dawną dynamikę. Będzie jednak składała się głównie z ludzi, którzy mają jasne i oczywiste cele i w żaden sposób nie będą zależni od Finstera i miejskiej ekipy władzy. Choć to może wydawać się wręcz niewykonalne, bo w samym Urzędzie Miejskim pracuje ok. 250 osób nie wspominając o spółkach miejskich. Ważny jest jasny przekaz, opozycja działa nie dla idei rewanżu, ale dla idei budowy transparentnych relacji na linii władza-obywatele, których dziś nie ma, a pewne działania noszą znamiona prześladowań politycznych. W skrócie, nie da się budować opozycji bez zachowania jej pełnej integralności. 

środa, 28 października 2015

Pouczenie dla Zientkowskiego

Dziś otrzymałem pismo od burmistrza Miasta Chojnice, który wskazał, że w związku z moimi uwagami odnośnie pism urzędnika dra Przemysława Zientkowskiego, burmistrz Finster udzielił urzędnikowi pouczenie, gdyż ten nie nadawał numerów pism. Przypomnę, że urzędnik ratuszowy wysłał do mnie, jak i do mediów żądanie sprostowania tekstu z bloga, ale nie wskazał mi nigdy, co i w jaki sposób mam sprostować, natomiast nie dochował przy tym odpowiednich procedur. Swoją drogą pismo z ratusza ma bardzo ciekawą treść. Przy okazji cieszę się, że mogłem się przyczynić do podniesienia jakości pracy pełnomocnika burmistrza. Skoro urzędnicy chcą wymagać od obywateli, niech najpierw wymagają od siebie. Podsumuję tę sytuację, ludowym powiedzeniem: "przyganiał kocioł garnkowi". 




poniedziałek, 26 października 2015

1484

1484, to nie data naszego zwycięstwa, ale liczba. Tyle głosów oddali mieszkańcy ziemi chojnickiej na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk (to głosy  z całego powiatu chojnickiego). W 2011 r. były to 493 głosy, wobec czego jest to znaczący wzrost poparcia! Nie zawiedziemy Was! DZIĘKUJEMY!!!

piątek, 23 października 2015

Dorota z chojniczanami!

W dniu dzisiejszym poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk spotkała się na ulicach Chojnic z mieszkańcami. Kandydatka PiS do Sejmu RP, zrobiła także na lokalnym targowisku drobne zakupy, co było zapewne miłym gestem dla chojnickich sprzedawców. Wiele osób robiło sobie zdjęcia z Panią Dorotą i rozmawiało z Nią o nurtujących ich kwestiach. Pani Dorota osobiście rozdawała swoje materiały wyborcze. Ten "wulkan energii", na pewno będzie doskonałym ambasadorem naszych spraw w przyszłym Sejmie RP! Proszę o Wasz głos na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk.












środa, 21 października 2015

List otwarty w sprawie Doliny Śmierci


Chojnice 21.10.2015

                      List otwarty do Burmistrza Miasta Chojnice

W dniu wczorajszym odsłonięto tablicę pamięci w chojnickiej Dolinie Śmierci, która stanowi element martyrologii naszego narodu w latach 1939-1945. Miejsca pamięci narodowej na ziemi chojnickiej, ogniskują zainteresowanie naszego stowarzyszenia od chwili jego powstania.

Z mediów w dniu 16 października 2015 r. dowiedzieliśmy się, jak i pozostali mieszkańcy miasta o uroczystości odsłonięcia wspomnianej tablicy. Władze Miasta, ani Pan osobiście, ani też inicjatorzy nie podali nowej treści napisów na tablicy pod konsultacje społeczne i jest to istota naszego listu otwartego. Żyjemy w społeczeństwie wiedzy i wysokich technologii, gdzie podanie do wiadomości na konferencji prasowej czy też na stronach internetowych Miasta i w lokalnych mediach, mogłoby się przyczynić do wzbudzenia zainteresowania mieszkańców i historyków oraz politologów sprawą ofiar Doliny Śmierci, zagadnieniem przecież tak istotnym, jak nowa treść, która będzie rzutowała na stan świadomości politycznej i pamięci zbiorowej. Apelujemy do Pana, aby w przyszłości, władze Miasta Chojnice podawały podobne inicjatywy pod konsultacje społeczne z odpowiednim wyprzedzeniem pozwalającym na udział w debacie, nad tak istotnymi zagadnieniami dla społeczności lokalnej, jak najszerszym środowiskom. Ważne jest też, aby unikać w takich sprawach pośpiechu, a Państwo złożyliście prośbę do IPN w sierpniu bieżącego roku. W naszej opinii, ani IPN, ani też lokalne środowiska nie mogłyby w tym czasie ukazać nowej wiedzy o tamtych wydarzeniach.

Jednocześnie, wyrażamy zadowolenie, że Miasto wyszło z inicjatywą zmiany wcześniejszej treści napisów i prośbą o ich weryfikację do Instytutu Pamięci Narodowej, żałujemy jednak, iż Miasto zapomniało o lokalnych historykach. Niestety, o ile dotąd tablica przedstawiała dane nieprawidłowe, szczególnie w kwestii wydobywania ciał wcześniej zamordowanych osób w 1944 r., które miały być rzekomo wtedy palone, o tyle też przekaz płynący z tamtych treści był oparty na metodologicznej poprawności i miał pozytywne działanie na świadomość mieszkańców naszego Miasta i powiatu. Obecna treść, ma kilka poważnych uchybień natury metodologicznej i rzutuje to na obraz tamtych zdarzeń i ich odbioru społecznego. Przede wszystkim historycy IPN, przedstawili dane w oparciu o dokumenty znane w Chojnicach od 1945/1946 r., a będące wynikiem prac powołanego wtedy Komitetu, który miał zbadać zbrodnie hitlerowskie na terenie powiatu chojnickiego. Więc na podstawie tych samych dokumentów, na podstawie, których powstały wcześniejsze publikacje i napisu na tablicy. Pracę tego Komitetu z lat 40. prowadził Sędzia Sądu Okręgowego Jan Ornas i to na tych, dokładnie wcześniej już w Chojnicach znanych, dokumentach bazowali historycy IPN, więc nie powinno być rozbieżności w dwóch wersjach napisów. Na tych też dokumentach od dziesiątków lat bazowali liczni chojniccy historycy i regionaliści, bowiem znajdowały się one przez pewien czas w chojnickim oddziale Archiwum Państwowego. W poniedziałek 19 października nasze środowisko poznało treść nowego napisu, ponieważ był on umieszczony na stronach IPN od dłuższego czasu i został nam przesłany przez pracowników IPN w Bydgoszczy. Po analizie, której dokonaliśmy, kontaktowaliśmy się mailowo zarówno z drem Tomaszem Ceranem, jak i drem Markiem Szymaniakiem z IPN w Bydgoszczy. Przedstawiliśmy swoje zastrzeżenia i dziś przedstawiamy je także Panu, jak i opinii publicznej:

- nowa treść napisu na tablicy pamięci w Dolinie Śmierci nie ujmuje masowych egzekucji (kilkaset ofiar) z 1940 r., które prowadzone były w październiku i listopadzie;
- uwypuklenie jednego zeznania, mianowicie Antoniego Schülke powodować będzie utrwalanie się w pamięci zbiorowej liczby ofiar znacznie zaniżonej, bowiem rolnik ten szacował, że w Dolinie Śmierci zginęło, według jego obserwacji 500 osób. Pamiętać jednak należy, że sędzia J. Ornas nie przesłuchiwał tylko A. Schülke, ale też i inne osoby, których imiona i nazwiska są podane w dokumentach, a wraz z tymi zeznaniami pojawiają się dane wskazujące, że w styczniu 1945 r. w Chojnicach stracono ok. 800 więźniów politycznych przybyłych z więzień w Bydgoszczy i Koronowa, a będących Powstańcami Warszawskimi i mieszkańcami Warszawy, którzy zostali zamordowani i spaleni. Jest w tychże dokumentach także informacja o grupie ok. 600 więźniów, którzy także w styczniu zostali spędzeni do Chojnic z Grudziądza. Niezrozumiałym jest więc podważanie liczby ofiar, która utrwalona była w pamięci zbiorowej oraz w wielkiej liczbie publikacji naukowych i popularyzatorskich .
- o ile w 1939 r. sprawcami mordów byli członkowie niemieckiej samoobrony, to już w 1945 r. byli to przede wszystkim żołnierze SS różnych narodowości;
- na tablicy brak znanych informacji o ofiarach pochodzących z Warszawy, co jest istotne dla rozpatrywania historii Powstania Warszawskiego i losów Powstańców, jak i ich rodzin.

Historycy IPN nie odkryli żadnych nowych danych, ani też dokumentów (żadnych nowych źródeł), dokonali natomiast takiej ich interpretacji, lub raczej prezentacji, która ukazuje tamte wydarzenia w niepełnym świetle. Szczególnie wartym podkreślenia, jest konieczność dokonania ekshumacji w znanych nam miejscach w których prawdopodobnie nadal są masowe groby w Dolinie Śmierci, gdzie ciała nigdy wcześniej nie były ekshumowane.

Zaangażowanie Miasta w kultywowanie pamięci zbiorowej jest godne podziwu i pochwały, jednak wskazujemy i apelujemy, że w przyszłości należy podejmować w tak ważkich tematach konsultacje społeczne, bowiem w obecnym kształcie napis na tablicy nie przetrwa, gdyż wywoła wkrótce zdecydowany sprzeciw mieszkańców i głębokie ich niezadowolenie niepełnym przedstawieniem faktów historycznych, które wiążą się z losami ich rodzin, a dla budżet Miasta kolejne zmiany treści będą wiązały się z kolejnymi wydatkami. Wykonanie nowego napisu i forma w jakiej się to odbyło, ma niestety charakter „odgórny” i stoi w sprzeczności z pamięcią zbiorową, wspomnieniami, relacjami, doświadczeniami okresu wojny oraz pomimo tego, że jest to zapis poprawny, to jest też metodologicznie nieuzasadniony i społecznie bulwersujący.

Choć znaliśmy wady wcześniejszego napisu, nie interweniowaliśmy u władz Miasta, gdyż nasze interwencje w podobnych zagadnieniach, vide, zmiana treści napisu na obelisku na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich powodowała zwykle u władz Miasta ostre reakcje wymierzone w nasze środowisko, a naszych propozycji Miasto nie uwzględniało czyniąc zaledwie zmiany o które w ogóle nie wnosiliśmy i pozostawiając wcześniejsze treści w formie nienaruszonej.  

Prosimy o współpracę również z naszym środowiskiem w przyszłości, jeśli Miasto będzie podejmować ważne historycznie zagadnienia, szczególnie z okresu historii najnowszej tj. XX w. Pozostajemy w takich sprawach otwarci na współpracę i z chęcią wykonamy społecznie prace, które przybliżą nas do prawdy o naszej przeszłości.                                                                                           
Stowarzyszenie Arcana Historii, Chojnice                           Marcin Wałdoch
www.arcanahistorii.prv.pl
email: marcin.waldoch@gmail.com
tel. +48 883 970 833

Chojnice 22.10.2015

List otwarty do Burmistrza Miasta Chojnice


Panie Burmistrzu, w nawiązaniu do naszego wczorajszego listu, pragnę wskazać, że w nowej treści na tablicy pamięci w Dolinie Śmierci, nie ma nawet słowa o ofiarach, jakie ponieśli Żydzi chojniccy, których zamordowano prawdopodobnie ok. 30 osób ze społeczności liczącej przed wojną w naszym mieście niecałe 50 osób.   Fakt ten, także zasługuje na ukazanie go na tej tablicy, gdyż była to mniejszość narodowa i etniczna i część naszej lokalnej wspólnoty.

Marcin Wałdoch
SAH 

Wygrani i złamani

Zbliża się wyborcza niedziela. Kto wygra, kto przegra? Kto wejdzie do Sejmu i Senatu?

Mówi się, że sondaże swoje, a wyborcy swoje, ale choćbyśmy tego nie chcieli, to świat społeczny daje się badać i ujmować w ramy pewnych powtarzalnych właściwości, świadectw ku temu dostarcza nam przecież statystyka i inne nauki pomocnicze. Dlatego dziś mogę stwierdzić ze 100% pewnością, że PiS wybory wygra, chyba, że...nie odbędą się wybory, ale odbędą się. Tej rzeki zmiany postaw wyborczych już nic nie zatrzyma. Ponieważ trafnie wskazałem zwycięzcę wyborów prezydenckich w 2015 r. i zakres jego poparcia na 6 dni przed wyborami (http://pl.blastingnews.com/felietony/2015/05/kto-wygra-wybory-prezydenckie-00394179.html), to porywam się dziś na wskazanie zakresów wyników dla poszczególnych ugrupowań, które wystartują w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Nie roszczę sobie prawa do prawidłowego ich wskazania, wyniki będą obarczone błędem, ale w ujęciu ogólnym swym zakresem powinny odpowiadać faktom, jakie zaistnieją 25 października. Jeszcze mała dygresja, jeśli te wyniki się potwierdzą, to będziemy mogli mówić o umacnianiu się demokracji i krystalizowaniu się systemu dwuipółpartyjnego w Polsce, co w sensie ustrojowym przybliża nas do starych demokracji w krajach wysokorozwiniętych. Z pewnością dwie największe partie zbiorą ok. 2/3 wszystkich głosów. Jedyny wynik, który może być kompletnym zaskoczeniem, to wynik komitetu Kukiza, który może być zupełnie inny, aniżeli zakres jaki podaję. 

Oto moja prognoza wyników: 

PiS: 36-44%
PO: 18-24%
Kukiz: 4-12%
Nowoczesna: 3-7%
Korwin: 2-5%
PSL: 5-8%
ZL: 4-8%
Stonoga: 0-2%
Partia Razem 1-3%

Na czym bazuje ta prognoza? Otóż na wieloletniej obserwacji przepływu elektoratów w związku z ich wartościami politycznymi, które są decydujące w dniu wyborów, kiedy wyraża się poparcie dla danej partii i na kilku innych założeniach, takich, jak historia wyborów, konsolidacja demokracji, itd. Oczywiście mogę się grubo mylić, świat społeczny, mówią inni, jest całkowicie nieprzewidywalny. Powrócimy do tego w niedzielę. Jeszcze jedno, rozkład mandatów z naszego okręgu wyborczego, skąd wchodzi 14 posłów:

6 PiS
6 PO
1 Kukiz (Nowoczesna?)
1 PSL




wtorek, 20 października 2015

Tablica bez konsultacji

Dziś odbywa się odsłonięcie nowej tablicy upamiętniającej zamordowane osoby w Dolinie Śmierci. Niestety, ale w tej mierze przyjdzie Arcanom Historii znowu wyrazić swoje krytyczne zdanie, które wkrótce zaprezentujemy w formie listu otwartego do burmistrza Chojnic. Na razie, pragnę zaznaczyć, że miasto nie podało opinii publicznej treści nowej tablicy przed jej odsłonięciem, ani też nie ogłosiło, z tego co mi wiadomo, konsultacji społecznych w tej sprawie w żadnej formie. Zainteresowanych do rozmowy na ten temat, nie brakuje. Tym bardziej, że kwestie związane z mordami niemieckich nazistów do dziś pozostawiają więcej pytań (liczba ofiar), jak odpowiedzi.  Nie godzi się, żeby o takiej sprawie informować w piątek, kiedy odsłonięcie tablicy (o treści nieznanej lokalnej społeczności) ma nastąpić we wtorek. Wkrótce wyrazimy nasze stanowisko. 

poniedziałek, 19 października 2015

Łatanie dziur

Jest taki kawał:

- Jak rozwiązać problem głodu i bezrobocia?
- Niech głodni zjedzą bezrobotnych!

Taka mniej więcej, jest w parafrazie koncepcja władz miejskich na rozwiązywanie problemów ekonomicznych. Spirala tych problemów poszła w ruch w momencie, kiedy okazało się, że miasto musi wypłacić chojnickim przedszkolom niepublicznym miliony złotych. Dlatego teraz problem z przedszkolakami, mają rozwiązać niemowlaki z miejskiego żłobka. Otóż dziś postanowiono, że miasto spienięży część budynku, jaki zajmuje miejski żłobek? 

Logika władz, ta fetyszyzacja celów materialnych o których pisałem wcześniej (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/10/fetyszyzacja-celow-materialnych.html) jest widoczna w każdym posunięciu. Można powiedzieć, że miasto się wyprzedaje, choć nadal władza nie potrafi ograniczać kosztów swojego funkcjonowania. Przecież Straż Miejska kosztuje, Centrum Park (basen szczególnie) kosztuje, drużyny kopaczy miejskich kosztują. Społeczeństwo w ujęciu ogólnym nieustannie ubożeje, a pozory zasobności wynikają z pracy poza granicami, w tym samym czasie synekury polityczne żyją w dostatku, stanowiąc jednak coraz większe obciążenie dla reszty społeczeństwa, które z pewnością, jak wszędzie ma swą granicę wytrzymałości. I życie to nie kawał, głodni nie zjedzą bezrobotnych i problemy same nie znikną. 

Policja Polityczna

W sobotę odbyło się spotkanie autorskie z doktorem Krzysztofem Halickim, który w Chojnicach promował swoją nową książkę Policja Polityczna w województwie pomorskim w latach 1920-1939. Poniżej zamieszczam materiał video z chojnice.tv: (http://www.chojnice.tv/wideo-1948-Policja_polityczna_w_II_RP_na_Pomorzu_i_w_Chojnicach )

sobota, 17 października 2015

Dlaczego popieram Dorotę?

Kiedy zakładałem Stowarzyszenie Arcana Historii i gromadziliśmy coraz szersze środowiska, wtedy też krystalizowały się nasze zapatrywania polityczne. Choć oczywiście było to i pozostało środowisko ludzi zróżnicowanych pod kątem poglądów politycznych, to nikt nie miał nigdy nic przeciwko współpracy naszego stowarzyszenia z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk. Pierwszym przejawem związywania się naszej współpracy ze znaną parlamentarzystką, która wtedy w 2007 r. zajmowała się przede wszystkim kwestiami niemieckich roszczeń i oskarżeń, jakie padały na arenie międzynarodowej wobec Polski z ust szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach było zaproszenie, jakie wystosowaliśmy do Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk jesienią 2007 r., aby przyjechała do nas do Chojnic i aby opowiedziała nam o swoich zmaganiach, jako szefowa Powiernictwa Polskiego z niemiecką machiną propagandową, która godziła w polski interes. Zaproszenie zostało przyjęte i spotkaliśmy się z mieszkańcami we Wszechnicy Chojnickiej.

To jest pierwsze zdjęcie z tamtego wydarzenie (przepraszam za kiepską jakość, Polaroid nie zawsze był niezawodny, jak widać):


Członkowie SAH, Marcin Wałdoch i Krzysztof Szulczyk z Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, Chojnice 17 listopada 2007 r.

Już wtedy wiedziałem, że będę promował Dorotę Arciszewską-Mielewczyk przy okazji swojej działalności, bowiem przede wszystkim zaimponowała mi jej postawa obrończyni polskich interesów wobec niemieckiego lobby, które zresztą i w Polsce dominowało w sferze mediów. Nie wspominając już czarnej propagandy, jakiej przy tym zrobiono polskiej parlamentarzystce w Niemczech. Ponieważ stowarzyszenie było nieustępliwe wobec Eriki Steinbach i głoszonych przez nią poglądów, a walka polityczna w tej mierze przeniosła się w sferę publikacji Powiernictwa Polskiego, gdzie Erikę Steinbach przedstawiono w negatywnym świetle zestawiając jej wizerunek z żołnierzem SS, Powiernictwo Polskie otrzymało wyrok opiewający na kilkadziesiąt tysięcy euro. Dziś mówi się o tej sprawie jasno, że było to zamknięcie Polakom i niepokornemu stowarzyszeniu ust w sprawie kwestii tzw. "wypędzeń". Niektórzy Niemcy zdają się zapominać, że musieli opuszczać polskie ziemi i pozostawiać swoje majątki, bo ich rodacy, a może i oni sami, głosowali w wyborach demokratycznych na Adolfa Hitlera i NSDAP. Nie ma skutków, bez przyczyn.

W związku z tymi zmaganiami byliśmy też w Sejmie RP, gdzie braliśmy udział w dyskusji o problematyce niemieckich roszczeń wobec Polaków. 



W późniejszych latach Dorota Arciszewska-Mielewczyk wielokrotnie była w Chojnicach, przykładowo na organizowanych przeze mnie Dniu Flagi, kiedy rozdawaliśmy chojniczanom polskie flagi. Jednak dla chojniczan bardzo istotnym musi pozostać fakt, że także w wymiarze naszej lokalnej działalności poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk wspierała nas w zmaganiach o interes mieszkańców. Była tak na pewno, kiedy zjawiła się w trakcie zgromadzenia publicznego, jakie Wspólna Ziemia organizowała wraz z SAH na chojnickim Starym Rynku, protestując przeciwko likwidacji przez władze Chojnic ostatniego przedszkola publicznego (więcej o sprawie i zdjęcia Pani Doroty na tym proteście: http://chojnice24.pl/artykul/10983/pojedynek-na-decybele-w-samo-poludnie/). Wtedy nikt nas nie słuchał, że to przyniesie poważne konsekwencje finansowe i prawne dla Chojnic. Nasze stanowisko swoją obecnością wsparła wtedy Dorota Arciszewska-Mielewczyk, jako jedyny poseł z naszego okręgu. 

Pragnę zaznaczyć, że współpraca z Dorotą Arciszewską-Mielewczyk w żaden sposób nie miała nigdy i nie ma obecnie wymiaru finansowego, ani nasze akcje i działania społeczne, ani działania Pani Poseł, nigdy nie były przez nas wzajemnie wspierane finansowo. Jest to współpraca z przekonania i ma podłoże czysto ideowe związane z rozumieniem polskiej racji stanu i prymatu, jaki ma dla nas interes obywatela, dobro Polski i Polaków. Na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk można zawsze liczyć i nie jest to parlamentarzysta, który by odmówił wsparcia inicjatyw społecznych, mam nadzieję że po wyborach uda się Pani Poseł złożyć szereg interpelacji, które być może poprawią położenie Chojnic pod względem społecznym i gospodarczym. Szczególnie chodzi o kwestię infrastruktury i sprawy spadku znaczenia Chojnic, jako ośrodka administracji publicznej w ostatnich latach oraz peryferyzację naszego miasta w województwie.

Dlatego proszę Was o oddanie głosu na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk, bo to poseł na którego zawsze można liczyć i nie bez znaczenia jest wieloletnie doświadczenie i obycie w sprawach rangi państwowej i międzynarodowej. Dorota Arciszewska-Mielewczyk jest przyjacielem Chojnic i jako taki na pewno będzie zawsze doskonałym ambasadorem naszych spraw chojnickich. Na co i ja liczę!

Tutaj znajdziecie Państwo choćby ostatni przykład działania Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk na rzecz Chojnic w Sejmie, kiedy to Pani Poseł złożyła interpelację w sprawie możliwości uruchomienia połączenia kolejowego, bezpośredniego na linii Gdynia-Chojnice-Poznań. Była to interpelacja złożona w sierpniu 2015 r. Można sprawie przyjrzeć się tutaj: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=34321 , Dzięki temu działaniu, wiemy, co zrobić, aby w bliskiej przyszłości połączenie Gdynia-Gdańsk-Chojnice-Poznań uruchomić! I w tej sprawie na pewno będę działa, gdyż to właśnie, ja we współpracy z Panią Poseł przygotowywałem szkic wskazanej interpelacji. 

piątek, 16 października 2015

Paradoksy Leszka Millera

O poranku słuchałem Radio Weekend, a tam wywiad z chcąc nie chcąc, wytrawnym politykiem polskiej sceny. Dotąd jednak myślałem, że jakość Jego wystąpień wiąże się przede wszystkim z bystrością umysłu i umiejętnością serwowania słuchaczom ciętych ripost. Na przykład, jak mówił do Palikota; "Nie powiem nawet pies cię..., bo to mezalians byłby dla psa". 

Ten odbierany dziś raczej pozytywnie polityk, był graczem pierwszej ligi politycznej, kiedy Sojusz Lewicy Demokratycznej by u władzy w latach 2001-2005. Czy to nie wtedy wybuchały, takie afery, jak: węglowa, paliwowa, itd. Czyli generalnie mógłbym rzec, że był to czas aferałów surowcowych.

Abstrahując od tego, w dzisiejszym programie Leszek Miller oznajmił słuchaczom, że On jest za zdecentralizowanym państwem, On jest za tym, żeby w Chojnicach była nawet siedziba Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) i On to może postawić, jako postulat wyborczy. Większych niedorzeczności dawno nie słyszałem, ale to jednocześnie świadczy o upadku tego polityka i próbach poszukiwania wyborców za każdy rodzaj kiełbasy wyborczej, nawet tej z psim jadem dla organizmu państwowego. Przecież ideą istnienia stolicy, jest fakt centralizacji instytucji państwowych, jest to swoisty mózg państwa, czego dotąd nie jest w stanie zmienić polska biurokracja tkwiąca swymi metodami w XX w. Dlatego takie posunięcia musiałyby prowadzić do nieuchronnej katastrofy politycznej. Najlepsze jest w tym, to, że Leszek Miller wczoraj (15.10) obiecał GUS dla Słupska w wywiadzie, który udzielił RMF FM:




Niemniej, warto znowu przypomnieć, że Leszek Miller zaliczał się w latach 80. XX w. do przedstawicieli partyjnego betonu, był zatwardziałym komunistą i występował przeciwko likwidacji Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (szkoda, że redaktor Radio Weekend nie zapytał Leszka Millera o jego ewentualną wiedzą o niszczeniu dokumentów PZPR w 1989 r.), ten robotniczy syn, zmienił swoją postawę w odniesieniu do sensu debaty na linii centralizacja-decentralizacja państwa o 180 stopni od czasów lat 80. XX w., a mam i wrażenie, że nie od wtedy, a od momentu kiedy był premierem i przecież mógł się opowiedzieć za decentralizacją państwa, przenosząc na przykład Kancelarię Premiera do Żyrardowa, tworząc 100 województw i udzielając autonomii różnym regionom. Tego nie zrobił, bo to przecież stoi w jawnej sprzeczności z nim, jako zelotą komunizmu, który wierzył w monopartyjne państwo. Nie zrobił tego, na szczęście, ale dziś niedobrze to brzmi, kiedy się chwyta takich populistycznych zabiegów, aby znajdować poparcie w regionie z którego się po prostu nie wywodzi, którego nie rozumie i w którym w żaden sposób się nie zakorzenił.


Zjednoczona Lewica, na pewno nie przekroczy progu 10%, grozi jej natomiast osiągnięcie wyniku ok. 4%, o czym Miller z pewnością wie, ale nie mówi, bo to po klęsce dr Ogórek w wyborach prezydenckich przypieczętowałoby los Leszka Millera, jako polityka. 

Moja rada jest taka, nie głosujcie na Millera, to stary komunista, który dzięki postawie politruka zyskał zajęcie życiowe i wykształcenie w szkole partyjnej, jaką była Wyższa Szkoła Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR. Miller to farbowany lis, marksistowsko-leninowskiej maści. Głos na niego, to głos na Polskę aferałów surowcowych i promowanie ludzi, którzy dzięki ślepej wierze w przewodnią rolę PZPR zyskiwali zajęcie na całe życie, kiedy prawdziwi robotnicy nie mieli za co żyć, a ich dzieci nigdy nie doczekały awansu społecznego, często dlatego, że nie wierzyły, jak zapewne Miller, w ufundowaną przez Moskwę Polsce PZPR. 

Przy okazji przypomniało mi się też spotkanie z Leszkiem Millerem, ze studentami Bydgoszczy, na którym byłem chyba w 2003 lub 2004 r., nie potrafił tam dać odpowiedzi na to, dlaczego bez zgody Sejmu RP i zgody ONZ, rząd polski wysłał wojska do Iraku. Taki to zwolennik decentralizacji. A co z więźniami CIA w Polsce? Pewnie nic nie wiedział, to co to za premier był, który nie wiedział, co się w kraju dzieje? 

Myślę, że Miller powinien na starość zostać komentatorem politycznym tego rodzaju, który będzie proponował czytelnikom do  satyrycznych rysunków polskich rysowników,  swoje "cięte riposty". Niestety, to jedyna cecha: cięta riposta, którą w obecnych realiach, były premier może sobie zyskać sympatię.

czwartek, 15 października 2015

Fetyszyzacja celów materialnych

"Świat zwariował", tak mawiano w chyba każdym pokoleniu.
Dziś jednak dostrzegamy pewien problem, który nie dość, że drąży nas w sferze życia prywatnego, to i staje się dość uwierającym czynnikiem rzeczywistości publicznej. Jest to fetyszyzacja celów materialnych, więc otaczanie czynnika ekonomicznego swoistym kultem, przez co cierpi interes społeczny. 

Chodzi mi o znaczenie pieniędzy i celów materialnych, jakie stawia się instytucjom publicznym. Mowa więc może być o skutkach wyborów najtańszych ofert w przetargach, czy też o istotnym procesie wypychania przez instytucje publiczne kosztów na obywateli, celem...maksymalizacji zysków synekur politycznych w warunkach poszerzającej się sfery prekariatu i poczucia tymczasowość oraz zwyczajnie niepewności bytu.

W warunkach lokalnych, od czasu do czasu, też mamy z tym procesem do czynienia. Przecież prywatyzacja ostatniego przedszkola publicznego, to ewidentny przykład wypychania kosztów na rzecz maksymalizacji zysków przez określone środowiska. Koszty wypychane są oczywiście na obywateli, którzy za pewne rozwiązania natury gospodarczo-politycznej otrzymują rachunki z terminem płatności, bo nie oszukujmy się, ale ten proces "cięcia kosztów", przez instytucje publiczne rodzi ogromne obciążenia dla mieszkańców. Dochodzi do swoistego "przesunięcia" majątku publicznego i określania w tym procesie nowych dysponentów pod zasłoną liberalnej frazeologii w imię ekonomicznego interesu "miasta" i "dobra wspólnego". Warto przy tym spojrzeć na kontrast, jaki wyłania się, kiedy zestawimy te gorące praktyki przesuwania kosztów na obywateli i kosztów "prywatyzacji" z obciążeniami, jakimi dla miasta są instytucje "pół-prywatne", czyli te, które moglibyśmy tutaj nazwać synekurami politycznymi. Czym innym bowiem jest spółka Centrum Park w Chojnicach, jak nie synekurą polityczną? Czym jest kreowanie stanowisk w rodzaju pełnomocników rzeczy niepotrzebnych? Czym w końcu jest drenaż miejskich pieniędzy na MKS "Chojniczankę", jeśli nie synekurą polityczną? Czymże w końcu są inne miejskie spółki, gdzie w radach nadzorczych zawsze zasiadają "koledzy - kolegów"? 

W sensie dyskursywnym, prowadzi się propagandę konieczności utrzymywania ekonomicznego jedynie kryterium podejmowania decyzji władz, tam, gdzie ma dojść do przesunięcia kosztów (w krótkiej perspektywie) z instytucji publicznych na obywatela, jednocześnie generując w ten sposób jeszcze większe koszty dla kasy miejskiej (w perspektywie długoterminowej). Przykładem niech będą przedszkola (za co miasto teraz słono płaci), kolejnym może być za chwilę żłobek, ale najlepszym podsumowaniem niech będą te słowa burmistrza Chojnic, Arseniusza Finstera sprzed 8 lat, które padły w trakcie IX sesji Rady Miejskiej w Chojnicach:

 "Natomiast jest bardzo znowu śmiały plan Architekta Miejskiego, który polega na tym, żeby zlikwidować szalet miejski, w miejscu szaletu miejskiego sprzedać działkę i zbudować kamienicę, bo dzisiaj mamy obraz dziwny, Bazylika odrestaurowana, Kościół Gimnazjalny za chwilę, miejmy nadzieję, odrestaurowany, naprzeciwko szalet miejski, więc tam jest miejsce na piękną kamienicę. Natomiast ten szalet należałoby odtworzyć w bliskim miejscu centrum i takie miejsce jest w otoczeniu parkingu i budynków „Chojniczanki”. Uważam, że w tej kadencji powinniśmy się z tym tematem uporać. Jestem przekonany, że ewentualna sprzedaż działki wraz z rozbiórką tego szaletu z nawiązką pokryje nam koszt budowy tego nowego szaletu, a nawet można związać przyszłego właściciela tej działki z budową tego właśnie szaletu i on na pewno będzie barier architektonicznych, bo dzisiaj nikt nam nie zatwierdzi dokumentacji projektowej z barierami. Tak wygląda ta sprawa".

A jak ta sprawa (jedna z wielu), która była podporządkowana fetyszyzacji celów materialnych wygląda obecnie?

Otóż, tak:


Oto osiągnięcia naszego "gospodarza", bo przecież nie "polityka". Bowiem wytrawny polityk jest kompetentny i osiąga wyznaczone przed opinią publiczną cele. Gospodarz, jak widać, raczej myśli w perspektywie "własne ogródka". Pamiętajmy, że w polskim prawie, ten gospodarz za polityczną nieudolność nie poniesie żadnych konsekwencji, dlatego należy poważnie rozważyć w jaki sposób pociągnąć Go do politycznej odpowiedzialności za "osiągane wyniki". Od 1998 r. trwa notoryczne "wciskanie kitu" mieszkańcom. Gdzie w tym wszystkim jest interes społeczny?



Nieczynny szalet miejski "super nowoczesny" w dniu prawyborów. Fot. Marcin Wałdoch.

Kocham Chojnice!



Odpowiadając na wyzwania, jakie przed nami stoją i ze szczerej miłości do Chojnic, którym oddałem już wiele lat swego życia, zakładam nowe stowarzyszenie o bardzo konkretnych celach. Stowarzyszenie będzie miało nazwę Kocham Chojnice!

Utworzyliśmy już stronę na facebooku, będzie też strona internetowa pod adresem: www.kochamchojnice.pl

Wszystkich zainteresowanych naszym działaniem proszę o "lajkowanie" strony na facebooku, do przyszłego stowarzyszenia można też przystępować, bo jeszcze nie było spotkania założycielskiego. Niemniej, będzie to stowarzyszenie nowego typu, oparte przede wszystkim będzie o Internet, gdzie będziemy wymieniali myśli i prowadzili akcje, które potem przeniesiemy w świat fizycznych zdarzeń.

Po tylu latach przestałem się oszukiwać, ja po prostu Kocham Chojnice! Dlatego warto żebyśmy wspólnie podziałali z chojniczanami z naszego miasta, jak i z tymi, którzy będą chętni pozostawać na bieżąco z wydarzeniami chojnickimi, a są na przykład na emigracji. Z Chojnic wywodzi się mnóstwo wspaniałych osób, Chojnice mają ogromny potencjał, który musimy wspólnie wykorzystać dla, jakże to patetycznie zabrzmi, dobra przyszłych pokoleń, aby i one mogły kochać Chojnice.

Zapraszam na fejsa: https://www.facebook.com/kochamchojnice?pnref=story .
No i oczywiście do kontaktu, możecie pisać do nas na facebooku, dzwonić pod mój numer 883-970-833 lub skrobnąć do mnie maila: marcin.waldoch@gmail.com .
Lista celów nie jest zamknięta, możecie też dorzucać swoje pomysły. Czekam na Wasz kontakt, wkrótce będziemy rejestrować nowe stowarzyszenie u starosty chojnickiego.

Oto lista naszych zadań na przyszłość:
a) popularyzacja wiedzy o Chojnicach i działalności chojniczan
b) aktywizacja członków lokalnej społeczności w kierunku partycypacji w działaniach społecznych chojniczan
c) prowadzenie prelekcji, spotkań, konferencji służących edukacji do aktywnej partycypacji obywateli w życiu samorządu chojnickiego
d) promocja i popieranie postaw obywatelskich
e) organizacja forum wymiany idei obywatelskich pomiędzy zainteresowanymi osobami i instytucjami
f) udzielanie wsparcia przedsięborcom chojnickim poprzez popularyzowanie wiedzy o ich produktach/usługach, działalności
g) utrzymywanie więzi i łączności w oparciu o najnowsze technologie informatyczne z chojniczanami na świecie, którzy żyją i pracują poza Chojnicami, utworzenie platformy internetowej integrującej chojniczan będących na emigracji
h) tworzenie lobby wśród parlamentarzystów różnych opcji politycznych na rzecz wsparcia idei pomyślności gospodarczej i społecznej Chojnic, lobbowanie na rzecz wzrostu znaczenia Chojnic w regionie szczególnie na rzecz obierania przez władze państwowe Chojnic na siedzibę instytucji, których działalność ma zasięg regionalny; przy tym promowanie procesu urbanizacji Chojnic (w tym i rewitalizacji dzielnic upadających i zaniedbanych)
i) walka z ubóstwem i wykluczeniem społecznym, również poprzez organizacje imprez charytatywnych
j) wsparcie projektów naukowych i kulturotwórczych, których autorami są chojniczanie, łącznie z udzielaniem wsparcia działalności artystycznej
k) wsparcie w działalności obywatelskiej i integracyjnej wspólnot i samorządów osiedlowych na terenie Miasta Chojnice
l) włączenie ludzi młodych w procesy decyzyjne dotyczące naszego miasta, prowadzenie Chojnickiej Akademii Samorządowej oraz utworzenie strefy Wolnego Słowa i Zgromadzeń na terenie Parku 1000 lecia w Chojnicach
m) tworzenie strategii rozwoju dla miasta Chojnice
n) promocja Chojnic w świecie, utworzenie jednolitej oferty dla inwestorów zagranicznych, szczególnie skierowanej do producentów wysokich technologii
o) monitoring działań władzy lokalnej
p) upowszechnianie wiedzy o możliwości korzystania z dostępu do informacji publicznej
q) wsparcie projektów cyfryzacji chojnickich zasobów bibliotecznych i archiwalnych
r) integracja naukowców różnych dyscyplin, którzy wywodzą się z Chojnic w celu realizacji określonych projektów dla dobra i rozwoju Chojnic
s) działalność na rzecz zrównoważonego rozwoju, w tym szczególnie prowadzenie prelekcji i wykładów, które ułatwią mieszkańcom dostęp do alternatywnych źródeł energii oraz działanie na rzecz powiększania ilości terenów zielonych i promowania ruchu rowerowego i pieszego w mieście
t) tworzenie projektu na rzecz zmodernizowana technologii ogrzewania w chojnickich domach jednorodzinnych
u) działalność na rzecz utworzenie w Chojnicach przedszkola publicznego
v) działalność na rzecz utworzenia projektu poprawy infrastruktury drogowej (lobbing na rzecz budowy trasy ekspresowej S22), kolejowej (szybkie połączenia z Trójmiastem, Bydgoszczą i Poznaniem) oraz rozbudowy kanalizacji deszczowej w Chojnicach i zmiany koncepcji funkcjonowania transportu miejskiego
w) działalność na rzecz wdrożenia inicjatywy obywatelskiej oraz budżetów obywatelskich w Chojnicach
x) działanie na rzecz otwarcia przez Urząd Miejski e-urzędu
y) działalność na rzecz popularyzacji nauki języków obcych w Chojnicach
z) wdrożenie programu opieki nad osobami starszymi, szczególnie samotnymi oraz nad bezdomnymi