sobota, 16 września 2017

Chojnice bez Wielkiego Polaka

Nie muszę chyba nikomu przypominać kim był Roman Dmowski, współtwórca odrodzonej Polski. Tym bardziej dziwi mnie to, że w Chojnicach dotąd nie ma ulicy Romana Dmowskiego. Oczekuję, że w końcu Miasto zamiast tworzyć pewne uniki przed rzeczywistą dekomunizacją ulic, jak to ma miejsce na moim osiedlu, gdzie zamiast ulicy Jedności Robotniczej mamy ulicę Jedności uchwałą Rady Miejskiej, sięgnie Rada Miejska do bogatej historii państwa i narodu polskiego i wybierze na patronów ulic osoby rzeczywiście wybitne i godne miejsca w pamięci chojniczan. 

Postuluję więc do władz miejskich, aby Roman Dmowski w krótkim czasie stał się patronem jednej z ulic w Chojnicach. Nadto ten Wielki Polak, winien mieć też swój plac lub skwer w centrum Chojnic. Może dla niektórych nazewnictwo to mrzonki i słyszę, jak to dziś mało znaczy, jak co się nazywa, ale skoro to tak podobno mało istotne, to zamiast kolejnych od-roślinnych ulic proponuję w końcu uhonorować postać rzeczywiście wielkiego formatu, osobę, która w Paryżu i Waszyngtonie walczyła słowem i argumentacją nie tylko za powstaniem niepodległej Polski, ale i za włączeniem Pomorza Gdańskiego, w tym i Chojnic, do Polski. 

środa, 13 września 2017

Wokół obwodnicy zachodniej

Jeśli wszyscy będziemy się koncentrowali na swoich partykularnych interesach to w mieście nic nie powstanie. Każdemu będzie coś przeszkadzać - boisko, plac, parking, market, itd. Świat wokół nas nie jest statyczny a jego immanentną cechą jest zmiana. Dlatego kiedy obserwuje wzburzenie mieszkańców, którzy protestują wobec zbyt bliskiego od ich domostw przebiegu planowanej obwodnicy zachodniej, to zastanawiam się dlaczego czasami chcemy być bardziej uprzywilejowani od innych? Gdybym był burmistrzem Chojnic, a mieszkańcy nie chcieliby przebiegu takiej obwodnicy koło swoich domostw (pomimo, że ta obwodnica będzie w interesie większej części mieszkańców, aniżeli liczba tych, którzy sąsiadować będą z planowaną obwodnicą), to przychyliłbym się do stanowiska takich mieszkańców aby oddalić od nich obwodnicę pod jednym warunkiem - że porzucą ruch swoimi samochodami osobowymi na terenie miasta i przerzucą się na rowery i komunikację miejską. Skoro chcą komfortu i spokoju, braku spalin i aut koło swoich domostw, to możemy zaczynajmy takie żądania od stawiania swoją postawą wzoru i drogowskazu dla wszystkich? 

Dylematy moralne - bo tak trzeba je nazwać związane z inwestycjami publicznymi nie mogą być rozwiązywane przez pryzmat interesów mniejszości zainteresowanej komfortem swojego życia. Czasami musimy wyjść ze schematu myślenia jedynie kategoriami interesów własnych - partykularnych, aby zrozumieć, że Miasto to wspólnota. Dobro wspólne, to nie dobro kończące się na tej czy innej działce. Jeśli nie będziemy zdolni do ustępstw, to wywołamy konflikty i zmarnujemy energię, której Chojnice i chojniczanie potrzebują dla wypracowania dróg rozwoju w bardzo dynamicznie zmieniającym się świecie. Jeśli nie będziemy zdolni zgodnie przeprowadzać inwestycji na terenie Miasta, to tracimy czas w którym inni inwestują i rozwijają się. Za chwilę znajdziemy sie w sytuacji takich miast "upadających" jak Grudziądz, Słupsk, albo małe i średnie miasta Pomorza o których zapomnieli już nawet "wszyscy święci". 

Jeśli ktoś wybudował sobie dom na Osiedlu X i nie chce obwodnicy, ale jak dojeżdża do Miasta do pracy to narzeka na korki i chciałby z jednej strony zachować i ciszę wokół domu i zlikwidować korki - to gratuluję bezmyślności. Proponuję też rozwiązanie - koniec z autami, przesiądźmy się na rowery i autobusy (którymi przejazdy w mieście powinny być darmowe). Przestańmy budować parkinigi w mieście, zacznijmy się ruszać i ograniczać wydzielanie spalin. Taka postawa wyjdzie wszystkim na zdrowie!

wtorek, 12 września 2017

Wynik indolencji?

Ekstremalne warunki pogodowe zostały wymienione jako zagrożenie bezpieczeństwa w ujęciu globalnym na pierwszym miejscu przez prestiżową grupę ok. 750 specjalistów i naukowców skupionych w ramach World Economic Forum w raporcie pod nazwą: The Global Risks Report 2017 przy współpracy z Uniwersytetami z Singapuru, Cambridge i University of Pennsylvania. 

Dokument ten został upubliczniony w styczniu bieżącego roku. Na drugim miejscu zagrożeń wskazano migracje. W podobnym tonie do raportu WEF utrzymana jest książka Naomi Klein To zmienia wszystko, której lekturę polecam lokalnym samorządowcom i przedsiębiorcom. Klimat zmienia się pod wpływem ludzkiej działalności i ciężko podważyć to stanowisko. Niszczymy w imię interesów gospodarczych i nienasyconego apetytu na zyski grup posiadających kolejne obszary ziemi i ekosystemy. Oczywistym staje się, że jeśli człowiek nie zyska zdolności pozyskiwania energii w inny sposób niż poprzez wydobycie ropy, to czekają nas jeszcze potężniejsze kataklizmy. Do tego dochodzą następstwa katastrof ekologicznych i klęsk żywiołowych - wzrastające rozwarstwienie i nierówności społeczne, wykluczenie kolejnych grup społecznych z życia publicznego, degradacja kapitału społecznego społeczności dotkniętych nieszczęściami spowodowanymi zmianami klimatu. 

Nie zaliczam się ani do alarmistów, ani do negacjonistów zmian klimatycznych, ale bacznie obserwuję informacje o zachodzących przemianach związanych z naszym środowiskiem. Brak Centrum Zarządzania Kryzysowego w powiecie uważam za poważne zaniedbanie - to właśnie taka instytucja powinna zbierać i przetwarzać informacje i wiedzę, choćby tak podstawową - jak ta którą teraz przedstawiłem za WEF. Być może świadomość tego, że wskazuje się ekstremalne warunki pogodowe i idące za tym zagrożenia za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa byłaby zbawienna dla lokalnej wspólnoty w obliczu zetknięcia się z potężnym kataklizmem, który dotknął też ziemię chojnicką. Burmistrzowi Miasta zaproponowałem jakiś czas temu powołanie Ośrodka Badań nad Chojnicami -w jego obszarze znajdowałoby się także rozpoznanie możliwych zagrożeń bezpieczeństwa mieszkańców w różnych aspektach: społecznym, ekonomicznym, politycznym.

Polecam lekturę raportu o zagrożeniach globalnych na 2017 r. w całości: http://www3.weforum.org/docs/GRR17_Report_web.pdf

poniedziałek, 11 września 2017

Lokalne biczowanie Rządu RP

Z dużym niesmakiem przeczytałem dwa wywody przedstawiciela władzy lokalnej i tzw. opozycji z Chojnic w gazecie chojniczanin.pl, wydanie z września 2017 r. Gazeta ta wychodzi w dużym jak na warunki chojnickie nakładzie 5 tys. egzemplarzy, warto więc może wskazać, że zgubne skutki może wywołać jej lektura dla mniej świadomego czytelnika, bo władzę będzie utożsamiać z Arseniuszem Finsterem Burmistrzem Miasta, a opozycję jedynie z członkami Projektu Chojnicka Samorządność (PChS) i przedstawicielem PO w Chojnicach, czyli z Leszkiem Redzimskim. 

Szczególnie nie spodobało mi się słowa Arseniusza Finstera, który twierdzi, że minister Błaszczak opowiadał o nawałnicy "bzdury i nie miał racji", podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Chojnicach. Ponadto Burmistrz Miasta zapomniał chyba wskazać, a oczekiwałbym od Burmistrza rzetelnych informacji, skąd pochodziły fundusze przekazane poszkodowanym w Chojnicach rodzinom, było to wsparcie w kwocie 6 tys. złotych? Czy to czasami nie krytykowany minister Błaszczak był tym, który uruchomił te kwoty dla samorządów ze środków centralnych MSWiA? Skąd Panie Burmistrzu pochodziły te pieniądze? Bo pisze Pan o tej pomocy dla poszkodowanych 55 rodzin w kwocie 6 tys. zł dla każdej rodziny, jakbyśmy mieli do czynienia z funduszami, które Pan wygospodarował na ten cel z miejskiego budżetu? Proszę tę kwestię wyjaśnić mieszkańcom. Głęboka krytyka jaką też Burmistrz Chojnic obarcza rząd jest dalece nieadekwatna do jej braku wobec jego koalicjanta z powiatu, czyli wobec starosty Stanisława Skai i jego pracowników. Tej krytyki oczywiście brakuje, to nic, że starosta nie zdał egzaminu w kwestii dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców powiatu, winny jest przecież rząd. Co najmniej dziecinne jest powatarzanie zaś obiegowych opinii o wielkim solidaryzmie i jego znaczeniu w walkach ze skutkami nawałnicy i kreowanie na bohatera człowieka, który zdał swój egzamin  z powierzonych obowiązków - mam na myśli sołtysa Rytla. Prawda jest bowiem inna niż chce ją widzieć Burmistrz - ludzie z Rytla zdali egzamin jako wspólnota, ale nie zdała go kompletnie władza lokalna. Mogę Burmistrzowi Chojnic przedstawić zdjęcia z Parku 1000 lecia, gdzie jeszcze kilka dni po nawałnicy leżały połamane drzewa - czy to była rękojmia do krytyki innych, kiedy nieporządek panował na własnym podwórku? Zaś poniżej pasa jest stosowaniem jako argumentu w walce politycznej Burmistrza Finstera, faktu śmierci córek starosty chojnickiego. Prosiłem Burmistrza Chojnic o zmianę postaw, ale Burmistrz znowu mi udowadnia swoimi dzialaniami i słowami, że dla osiągania celów politycznych nie cofnie się przed żadną niegodziwością. 

Zaś dwaj członkowie PChS, czyli Mariusz Brunka i Kamil Kaczmarek nie szczędzą w odniesieniu do nawałnicy jaka nawiedziła również powiat chojnicki słów sarkastycznej krytyki wobec rządu. Według nich, to ogólne zainteresowanie mediów i mobilizacja społeczna zainteresowały w ogóle sprawą władzę państwowa i jej siły zbrojne. 

Nieco rozczarował mnie też komentarz Leszka Redzimskiego z PO. Mam wiele sympatii dla Leszka Redzimskiego i uważam, że jest to jeden z poważniejszych chojnickich polityków, ale sugerowanie, że Wojsko Polskie musiało się najpierw wraz z władzami państwowymi przygotować do parady w Warszawie, a dopiero potem ludzie władzy mieli czas na interwencję w regionie, to smutna nieprawda. 

Niezależnie, kto i jak zbija kapitał polityczny na klęskach żywiołowych, to mam taką jedną myśl, która mi przyświeca i sprawdza się niezależnie od reżimów politycznych - Biada ludziom władzy, jeśli w czasie ich rządów kraj ich nawiedzi jakiś niszczycielski żywioł. Siła żywiołu bowiem jest tak znaczna, że korzyści z niej płynące zawsze dmą tylko i wyłącznie w żagiel opozycji. Słowem, dla opozycji nie może się wydarzyć nic lepszego, jak tylko klęska żywiołowa. W mikroskali oglądamy to w Chojnicach - z jednej strony mamy podstawy krytykować starostę chojnickiego Stanisława Skaję, który jest moim zdaniem odpowiedzialny politycznie za ofiary, ale z drugiej strony, lokalni włodarze wywodzący się z obozu postkomunistów chojnickich dmą w rogi obwieszczając światu winę rządu polskiego za tragedie jaka spotkała nas wszystkich. 

W mojej ocenie rząd niczym nie zawinił, po to są samorządy, aby ponosić odpowiedzialność za bezpieczeństwo na podległym im obszarze w pierwszej kolejności i reagować też muszą w pierwszej kolejności. Polska nie składa się tylko z powiatu chojnickiego i kiedy nas nawiedza żywioł, to w tym samym momencie rząd polski może otrzymywać informację o tragediach w dziesiątkach innych gmin i powiatów. Dlatego pójdźcie Państwo po rozum do głowy i zrozumcie - rząd jest jeden dla ok. 40 milionów Polaków na obszarze ponad 310 tys. km. kw., zaś ludzie władzy w Chojnicach nie radzą sobie z zarządzaniem i zapewnianiem bezpieczeństwa na obszarze ok. 1,5 tys. km kw. i przy ludności ok. 100 tys. To jest prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy intelektualnej. Leniuchy i niedorajdy życiowe, które są u władzy, są w pierwszej kolejności winni opieszałej reakcji na zbliżające się zagrożenie. 

niedziela, 10 września 2017

Podatek od emisji

W każdej gminie płaci się podatek od nieruchomości, od dawna jednak jego klasyfikacja głownie na dwie grupy: dla osób fizycznych i dla przedsiębiorców jest według mnie nieefektywna. Podatek od nieruchomości powinien zostać powiązany ze skalą emisji szkodliwych substancji z danej działki. Dla tych, którzy trują atmosferę, podatek powinien być niezwykle srogi, przy tym winniśmy wypracować narzędzia umożliwiające pomoc finansową dla chętnych zlikwidować lub ograniczyć swoją trującą emisję. Jeśli znajdę się w przyszłym składzie Rady Miejskiej, to będzie jednym z moich zadań, abyśmy powiązali podatek od nieruchomości ze skalą emisji substancji trujących od danego właściciela nieruchomości. Prosta zasada - kto truje ten płaci! Skoro nie ma innej metody na ograniczenie spalania szkodliwych substancji, to utrata pieniędzy z kieszeni będzie metodą najskuteczniejszą dla trucicieli. Zapewnimy też fundusze dla tych, którzy będą chcieli zmienić swoje sposoby ogrzewania na bardziej ekologiczne. W Chojnicach w ciągu ostatnich dni drastycznie zmieniło się powietrze, jest znowu nieświeże, zatrute spalinami z różnego rodzaju kotłowni. Wszyscy to czujemy. Jest to poważny problem, tyle się mówiło o stacji monitorującej stan powietrza, czy ten pomysł - jak wiele innych - został już odłożony do szafy?  Burmistrzu obudź się, bo zmierza do nas kolejny okres grzewczy, a w polityce miejskiej - w polityce ekologicznej - nie ma żadnych odczuwalnych dla mieszkańców zmian. Bez jakiegoś zracjonalizowanego planu, bez polityki ekologicznej Miasto nie uzyska żadnych dofinansowań z funduszy zewnętrznych na ograniczenie zanieczyszczeń powietrza. 

czwartek, 7 września 2017

Kuratela kontra demokracja

Choć za systemem Jednomandatowych Okręgów Wyborczych nie przepadam, to w teorii umożliwia on łatwiejszą i sprawniejszą mobilizację społeczną w okresie wyborczym - wykraczającym poza działania lokalnych elit politycznych, a nawet te elity zaskakujących. Jednak w praktyce w Polsce do takich działań dotychczas nie doszło. Taki stan rzeczy oznacza, że z niemal 100% pewnością możemy już teraz wskazać środowiska, które będą zdolne do wystawiania kandydatów do fotela burmistrza i tworzenia w miarę spójnych programowo bloków wyborczych w wyborach samorządowych w 2018 r. Na ten moment uważam, że nie dojdzie do porozumienia sił opozycji podobnego do tego z 2014 r., a to oznacza, że PiS, PChS, KWW Arseniusza Finstera i PO wystawią swoich własnych kandydatów, czyli pretendentów do fotela burmistrza będzie czterech. I taki jest właśnie wynik trwania demokracji lokalnej w swoistej kurateli elit politycznych - brakuje rzeczywistego pospolitego ruszenia społecznego, bardziej liczą się kanapowe uzgodnienia, aniżeli siła obywatelskiego zrywu. 

Przeciwnością takiego stanu rzeczy winno być zawiązywanie się tuż przed wyborami wielu komitetów wyborczych zdolnych, albo do wspólnego, albo do indywidualnego kreowania liderów wyborczych spośród osób już znanych i cenionych w środowisku lokalnej wspólnoty. Niestety w ten scenariusz wątpię i uważam, że rywalizacja polityczna w 2018 r. będzie przebiegać zgodnie z znanym i już zdrowo oklepanym schematem w ramach wykrystalizowanych już środowisk. I tutaj w ocenie tego zjawiska nie mam jednoznacznej postawy, bowiem z jednej strony sprzyja to profesjonalizacji działań w sferze lokalnej polityki, a z drugiej jest elementem wzmacniania kurateli i organiczania wpływów rzeczywistej rywalizacji politycznej. Dlatego będę trzymał kciuki za ujawnianie się ewentualnych kolejnych pretendentów do fotela burmistrza i środowisk popierających takich kandydatów. 

niedziela, 3 września 2017

Delfin Chojnic

Kiedy władzę w Chojnicach w 1998 r. przejmował jako burmistrz ówczesny radny Rady Miejskiej w Chojnicach Arseniusz Finster, to nie był to wynik przypadku, ani też tylko osobistych walorów młodego wtedy chojniczanina. Posiadanie charyzmy, byłoby niczym przy rzeczywistym braku większego doświadczenia ze strony Finstera. Jemu w 1998 r. pomógł władzę objąć układ powstały w Radzie Miejskiej, który w dużej mierze bazował na postkomunistach, ci będąc pewni, że Finster zabezpieczy ich interesy w okresie konsolidacji demokracji w Polsce zdecydowali się powierzyć temu niezwykle ambitnemu jak na tamte czasy człowiekowi władzę nad Miastem. Nawet 2002 r. i kolejne lata wyborcze stawały się jedynie dobitnym potwierdzeniem tego zajścia z 1998 r. Wokół Finstera powstał układ gospodarczo-polityczny, składający się z siłowników i grup interesu, które scalają układ i niczym w sprzężeniu zwrotnym pozwalają na trwanie systemu. W tym procesie utrzymywania władzy lokalnej wielką rolę odgrywają poza gospodarką, takie kwestie jak pamięć zbiorowa, polityka historyczna, kulturowa, wykorzystywanie sportu jako nowej formy popnacjonalizmu. W zasadzie układ dotąd sprawnie działał dla utrzymania władzy, bo lokalnie nie było żadnej konkurencyjnej grupy, która zdolna byłaby zająć się polityką miejską w sposób poza ideologiczny - tzn. oderwany od klosza wielkich partii i ugrupowań krajowych oraz ... od wpływów Kościoła katolickiego. Czyli nie było dotąd w Chojnicach takiego rzeczywistego nowego ruchu społecznego, zdolnego do przejęcia władzy. Biblijnie więc można rzec: i wtedy nastał Projekt Chojnicka Samorządność (PChS), który stał się realna i jedyną samorządową opozycją. Takie też kierowało mną przesłanie, kiedy tworzyłem PChS i kiedy nadawałem mu nazwę. Pomimo waśni i sporów na opozycji, dziś stwierdzam, że PChS i ludzie w nim skupieni doskonale wypełniają rolę opozycji na szczeblu miejskim  - na poziomie samorządowym, ale to była długa droga i wiele pracy osób zaangażowanych w PChS, szczególnie Radka Sawickiego i Jacka Studzińskiego, Violi i Macieja Kasprzak no i wsparcia medialnego ze strony chojnice24.pl.  Niestety to nie wystarczy do przejęcia władzy nad miastem i dla umocnienia procesów demokratyzacji życia politycznego w mieście i powiecie. Widać to przecież dokładnie w postawach lokalnych samorządowców z układu politycznego Finstera i jego ekipy - w najlepsze trwały biznesy na majątku miejskim, przewodniczący rad zamykają usta nie tylko obywatelom na sesjach, ale i niepokornym radnym. Tam gdzie nie ma wolności słowa - nie ma demokracji, to jest symboliczny zamordyzm i brak zgody na otwartą rywalizację polityczną. Po ostatnim spotkaniu z Arseniuszem Finsterem, jestem pewien, że Burmistrz chce zmian - ale aby one nastały musi sam zmienić styl swoich rządów, albo musi odejść. Wiadomo jednak, że na razie nie odejdzie z własnej woli, a czy jest zdolny zmienić styl rządzenia, to ciężko określić. Być może jest na tyle elastyczny, ale obawia się utraty wsparcia części siłowników i poważnych zmian postawach w elektoracie w którym znajdywał dotąd poparcie. Myślę jednak, że Burmistrz ma świadomość konieczności poważnych zmian w polityce miejskiej, jeśli chcemy aby Miasto się rozwijało, stając się Perłą Pomorza w bliskiej przyszłości.  

W mojej ocenie w polityce miejskiej powstał sytuacja patowa, bo ani opozycja - głównie PChS, bo PiS niestety w sprawie polityki miejskiej śpi głębokim snem - ani władza, której tutaj symboliczną postacią jest Finster nie może już spać spokojnie przed przyszłymi wyborami. Zarówno dla jednego jak i drugiego obozu najbliższa kampania wyborcza i same wybory mogą okazać się czasem decydującej bitwy lub nowym początkiem we wzajemnych relacjach. Opozycja - tak jak PChS - to i tak w odbiorze społecznym grupa "oszołomów", ale za to ekipa władzy staje się dla coraz szerszej rzeszy wyborców "bandą, grupą trzymającą władzę". To jest właśnie ten pat, który będzie wymagał nie tylo walki politycznej, ale i namysłu różnych środowisk, co do tego jak podejść do wyborów samorządowych. PiS zaś bardziej ceni ideologiczną powolność i dozgonną lojalność "jednostce przywódczej w mieście", aniżeli rzeczywiste osiągnięcia i działania, co mnie istotnie już irytuje. Kiedy dowiaduję się, że radny z PiS, który nie ma pojęcia o polityce, prawie, samorządność, acz jest to człowiek uczciwy, pracowity i przykładny - tylko dlatego, że jest uczciwy, pracowity i przykładny, ale nie zna się na samorządzie i prawie zostaje zaproszony do namiotu z władzami RP, to ogarnia mnie przerażenie. 

PiS w Chojnicach nie jest w stanie wysunąć żadnego kandydata, który zostałby burmistrzem Miasta. Nie dlatego, że nie ma takiej osoby, ale dlatego, że nawet obecny Prezydent RP Andrzej Duda w trakcie wyborów prezydenckich przegrał z byłym Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim kampanię w naszym mieście i to stosunkiem 40:60. Wynik Prezydenta Dudy w Chojnicach to jest bariera, której nikt w mieście nie przeskoczy startując z listy PiS. Jedynym rozwiązaniem i powtórką z historii jest zastosowanie strategii, która została już wypróbowana i jej skuteczność była potwierdzona. Jest to strategia jednego kontrkandydata wobec Finstera. Pisząc o tzw. chojnickim Delfinie, stosuję tutaj analogię do "następstwa tronu" - która jednak wymagała zgody pewnych środowisk. Opinia publiczna ani teraz, ani przed wyborami nie będzie świadoma "walki buldogów pod dywanem", która będzie się rozgrywać w mieście o to kto może zostać kontrkandydatem Finstera. Nigdy nie ukrywałem chęci startu w wyborach na fotel burmistrza, ale nie jest to moją "śmiertelną ambicją". Ponadto zdaję sobie sprawę z czegoś, z czego opozycja w Chojnicach nie chce sobie zdać sprawy - bez przekonania do siebie ludzi z obozu Finstera nie będzie wygranej opozycji w mieście. Czy Brunka, Kaczmarek, Mrówczyński lub Bluma są w stanie zgromadzić poparcie środowisk, które od dwóch dekad popierają Arseniusza Finstera? Nie, i niczym ich nie przekonają. Dlatego powinniśmy coraz częściej rozmawiać o możliwości zmiany stylu rządzenia przez Finstera, aniżeli łudzić się wygraną przy scenairuszu startu na przykład 4 kontrkandydatów. Zadaniem opozycji w Chojnicach jest wysunięcie jednego kontrkandydata wobec Finstera i nie może to być już Mariusz Brunka, ale może to być osoba, która będzie zdolna do ostrej przedwyborczej walki, bezkompromisowej, w której zdolna będzie wepchnąć Finstera do narożnika w którym pozostanie sam - bez wsparcia swojego obozu, któremu przecież nowy Burmistrz może zagwarantować jeszcze lepsze warunki rozwoju na przykład dla biznesu, ale i życia dla obywateli dzięki wprowadzeniu przejrzystych zasad funkcjonowania w mieście. Czysta arytmetyka i ruchliwość elektoratu wskazuje, że ten kto chce wygrać z Finsterem...musi być jak Finster. W tym sensie, że musi przekonać ludzi obozu Finstera jednocześnie jednając opozycję. 

Nawołuję do tego, aby opozycja zaczęła tworzyć wspólny front - przynajmniej w odniesieniu do kandydata na burmistrza, tak abyśmy wykreowali jednego kontrkandydata zdolnego do podjęcia walki politycznej o fotel burmistrza. Zastanówmy się nad tym poważnie, bo to może być ostatnia szansa - za 5 lat może już nadejść czas kolejnego chojnickiego Delfina - człowieka w 100% postawionego przez ten sam układ gospodarczo-polityczny, który już obecnie wspiera Finstera, ale bez oglądania się na żądania i postulaty opozycji, która nic nie zrobi w Radzie Miejskiej nawet jeśli zyska 6 mandatów. 

Jest też inny, dość kontrowersyjny, ale może i bardziej realny, aniżeli obecnie jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić scenariusz. Zakładałby on w mojej opinii, że przyszłego następcę Finstera w Chojnicach wskaże opozycja wraz z Finsterem. Taki scenariusz zakłada jednak dialog do którego nie są obecnie zdolni liderzy życia politycznego w Chojnicach. Jest to też scenariusz, który narzuciłbym wyborcom przyszłego włodarza, co może być przyjęte z nieukrywanym niezadowoleniem, a może i spotkałoby się z jakąś formą bojkotu? 

Zmiany są pilnie potrzebne, bo narasta napięcie, które będzie wywoływać kolejne protesty społeczne ,jeśli nie zmienią się albo ludzie władzy lokalnej, albo ich styl rządzenia. 

piątek, 1 września 2017

Pytania w związku z nawałnicą

Postanowiłem zasięgnąć wiedzy u źródła, aby ukazać opinii publicznej nieco więcej informacji o działaniach starosty chojnickiego i odpowiednich służb w związku z tragiczną nawałnicą z dnia 11 sierpnia 2017 r. Dotąd mam nieodparte wrażenie, że wiele osób, które są odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo umywa ręce od tej odpowiedzialności. Czy jest tak rzeczywiście? Kataklizm w pewnej mierze jest nie do uniknięcia, ale brak reakcji na komunikaty o zagrożeniu, bo w ocenie jakiegoś starosty taka informacja nic nie znaczy, lub jest zbyt mało precyzyjna, to jawna kpina ze społeczeństwa. Nie wiadomo bowiem, co będzie w ocenie starosty zagrożeniem? Chyba tylko informacja post factum? Poza tym postkomunistyczna klika i proplatformiaści oskarżają wszystkich wkoło o wykorzystywanie nawałnicy do celów politycznych, ale sami przy tej okazji nie szczędzą krytyki wobec Rządu RP i PiS. Dlatego zastanawia mnie ich postawa, czy na swojej bezczynności i braku kompetencji przy okazji każdej kolejnej katastrofy będą zbijali punkty dzięki społecznej nieświadomości? Cieszę się z protestu jaki zorganizował w starostwie powiatowym PChS  - banery kontrowersyjne, ale i wymowne. Starosta na pewno ponosi - POLITYCZNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA OFIARY - i każdy szanujący się samorządowiec i polityk dokonałby w takiej sytuacji swoistej samokrytyki, składając przy tym urząd. Tutaj podam cytat za Onet.pl (http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mswia-zapowiada-nowy-system-ostrzegania-przed-burzami/g5s79nf): To nie jedyne zaniedbanie. W przypadku ostatnich wydarzeń zawiódł również czynnik ludzki. Choć ostrzeżenie meteorologiczne trafiło do Starostwa Powiatowego w Chojnicach, niestety nie przyniosło to pożądanego skutku. Jak zauważa "Dziennik Gazeta Prawna", ostrzeżenie wpłynęło o godzinie 14.27 w piątek. O tej porze lokalny starosta i szef powiatowego wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego rozpoczęli już długi weekend. Nikt nie przekazał go dalej, więc ostrzeżenie pozostało na biurku urzędnika. O braku Powiatoego Centrum Zarządzania Kryzysowego w powiecie chojnickim mówi się już od lat, nikt nie reagował. Próbując dociec nieco prawdy, złożyłem do starostwa następujące zapytanie o informację publiczną:

- dlaczego starosta dotąd nie powołał Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego?

- ile ostrzeżeń pogodowych i jakiego typu (skali) napłynęło do starostwa w latach 2015-2017 z rozbiciem na miesiące;

- kto w starostwie powiatowym w Chojnicach jest osobą odpowiedzialną za zarządzanie kryzysowe?

- pełną treść komunikatu o zagrożeniu pogodowym, które otrzymał pracownik starostwa powiatowego w dniu 11 sierpnia 017 r. o godzinie 14.34 na komputer służbowy;

- pełną treść komunikatu o zagrożeniu pogodowym, które otrzymali pracownicy starostwa powiatowego w Chojnicach oraz starosta chojnicki w dniu 11 sierpnia 2017 r.  w formie SMS na telefony komórkowe wraz z podaniem dokładnej godziny nadejścia wiadomości SMS.

- decyzje (wykaz) w związku z nawałnicą, która dotknęła powiat chojnicki w dniu 11 sierpnia 2017 r. które podjął starosta chojnicki od dnia 11 do dnia 18 sierpnia 2017 r. 

- kopię wszystkich maili służbowych i wiadomości SMS pomiędzy członkami Zarządu Powiatu Chojnickiego od dnia 11 do dnia 18 sierpnia 2017 r. 

niedziela, 27 sierpnia 2017

Chojnicka odwilż

Na tle innych miast regionu, ale i tych spoza niego Chojnice nie znajdują konkurencji wśród podobnych sobie wielkością ośrodków miejskich. Pomimo licznych bolączek, widocznego u władzy samorządowej postkomunizmu w postawach, to jednak Chojnice są w powszechnym odbiorze jednym z najlepiej prezentujących się pomorskich miast. Wystarczy, że wybierzemy się do Bytowa, Człuchowa, Kościerzyny, Starogardu Gdańskiego, Malborka, Tucholi i tylko utwierdzimy się w przekonaniu, że Chojnice to miasto odstające zarówno dynamiką życia widoczną gołym okiem, jak i swym niezwykle atrakcyjnym rekreacyjnym położeniem. Nawet jeśli weźmiemy pod wzgląd inne miasta, choćby większe od Chojnic, jak Słupsk, Gniezno, Inowrocław, Grudziądz, to Chojnice nadal prezentują się nawet od tych ośrodków o wiele lepiej. Tak wynika z obserwacji. 

Jednak warto skupić się na faktach o których pisałem wielokrotnie - Chojnice są źle zarządzane, w Chojnicach są niskie zarobki, niska jest ruchliwość społeczna, ograniczone są możliwości awansu społecznego i gospodarczego, a jednak w mieście bije duch przedsiębiorczości i obywatele radzą sobie stosunkowo dobrze do tego w jakim znajdują się położeniu. Według mnie Chojnice mają ogromny, tłumiony, potencjał. Szczególnie jest on ulokowany w tzw. kapitale społecznych, w mieszkańcach naszego Miasta. Być może zostanie to źle odebrane na zewnątrz jako przejaw lokalnej ksenofobii, ale Chojnice wyróżniają się na tle innych ośrodków znacząco, a mieszkańcy w stosunku do niewielkiej ogólnej liczby obywateli osiągają znaczące sukcesy w skali ogólnopolskiej. Kluczem do sukcesu dla Miasta, dla jego rozwoju jest zmiana stylu rządzenia i odejście od praktyk postkomunistycznych. W dłuższej perspektywie takie nastawienie może doprowadzić do otwarcia struktury społecznej na większą ruchliwość społeczną, na szybszy i pewniejszy awans gospodarczy mieszkańców. Wiązać się to jednak musi z budową rzeczywistej tkanki społecznej. Na wzroście różnorodności podejmowanych inicjatyw i rezygnacji władzy lokalnej ze wsparcia politycznego i czasami nawet finansowego dla tylko wybranych obywateli i grup społecznych. Dominować powinna zgoda na rywalizację w każdej sferze życia mieszkańców z pełnym poszanowaniem ich praw do uczestnictwa w życiu publicznym, do korzystania z wolności słowa bez obaw o ostracyzm ze strony władzy i związanych z nią mediów. 

Myślę, że stoimy przed rzeczywistą i epokową zmianą w dziejach Chojnic, kiedy skończy się postkomunizm i ostatecznie upadnie dziedzictwo poprzedniego systemu rzutujące na życie społeczne, polityczne i gospodarcze naszego Miasta. Liczę w tej mierze przede wszystkim na trzydziestolatków, na których barkach musi spocząć budowa nowoczesnych, otwartych i w pełni demokratycznych Chojnic w których będzie dominowała optyka demokracji liberalnej. Jeśli już się wyróżniamy na tle innych, to przy wzmożonej pracy i kilku systemowych posunięciach, a szczególnie na zmianie stylu rządzenia i postępowania elit gospodarczych i politycznych w mieście możemy się wybić na tzw. perłę Pomorza. Rzecz w tym, żeby zrezygnować z ogranizacji życia politycznego i gospodarczego na zasadzie "dojść i znajomości". Stoimy wobec wyboru - postęp i oświecenie - albo regres i obskurantyzm. Wybierzmy w bliskiej przyszłości postęp. Zarówno obecna władza, jak i opozycja są odpowiedzialne za przeprowadzenie swoistego procesu odwilży, po której obywatele zyskają przekonanie o braku szkodliwości dla nich i ich rodzin płynącej z zaangażowania społecznego i politycznego. Głównym hasłem władzy w Chojnicach nie może być stadionowe: "Kto nie z Mieciem, tego zmieciem". 

środa, 23 sierpnia 2017

Archiwa Przełomu 1989-1991

Projekt Archiwa Przełomu 1989-1991 powstał dzięki współpracy i umowie pomiędzy Kancelarią Senatu i Kancelarią Prezydenta RP. Projekt funkcjonuje pod Honorowym Patronatem Prezydenta RP. 

Na stronach Archiwów Przełomu 1989-1991 pracownicy Kancelarii Senatu zamieścili moją ostatnią książkę, tj. Chojnicki czerwiec '89. Z pewnością przyczyni się do popularyzacji wiedzy o naszym mieście i regionie, szczególnie wśród osób zainteresowanych w Polsce i za granicą przemianami politycznymi Jesieni Narodów i procesami demokratyzacji. 

Zachęcam do zaglądania na stronę Archiwa Przełomu. Podaję link do zamieszczonych przez Kancelarię Senatu informacji o

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Trauma demokracji lokalnej

20 sierpnia odbyły się tzw. wybory uzupełniające w Chojnicach po wygaszeniu mandatu radnego z KWW Arseniusza Finstera, wieloletniego Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach, Mirosława Janowskiego. 

Największą partią okazała się być frakcja "nieobecnych". Frekwencja była żenująco niska, ale co warto podkreślić - nie tylko obywatele są temu winni, ale i cała sfera społeczna - być może wybór kogoś spośród 3 tylko kandydatów nie był wystarczająco zachęcający do pójścia do urn? Zwyczajnie nie każdy chętny znalazł w zaproponowanym przez różne siły polityczne w Chojnicach swego reprezentanta.

Od pewnego czasu stawiam hipotezę, że to nie frekwencja dyktuje jakość demokracji, ale wachlarz wyboru jaki się przedstawia obywatelom. Według mnie to kwestia podaży dyktuje rynek demokracji. Im więcej kandydatów, im barwniejsze to postaci, osobowości, tym chętniej przyciągają wyborców do urn. Nie chodzi jednak tutaj o kwestie typowo wizerunkowe - o posługiwanie się celebrytami, ale o autentyczne przedwyborcze ścieranie kopii wokół różnorodnych propozycji polityk. Tego zapewne nam brakuje w obecnej demokracji - nie tylko na szczeblu lokalnym, ale i krajowym. Dyskurs publiczny bardzo zubożał i "spłaszczył się". W sumie o sprawach ważnych, istotnych dla obywateli, mało kto mówi - bo rzadko kto zna się na sprawach ważnych - te wymagają poświęcenia czasu i włożenia trudu w pracę nad pozyskaniem wiedzy. Ponadto dyskusje o sprawach istotnych często uchodzą za niemodne, trudne w odbiorze, ale tylko takie dyskusje mogą dać odpowiedź na nurtujące nas obecnie bolączki, które nazwać można "systemowymi". 

Demokracja przedstawicielska przeżywa swoją traumę, a w wersji samorządowej - JOW - jest to trauma, która dobija namiastkę demokracji - kolejna bariera w konsolidacji demokracji. Problemem więc nie jest to - jak zagnać ludzi do urn na bazie pustych haseł, ale problemem jest to zaklęte koło - ciężko do dyskursu publicznego przebić się tym, którzy rzeczywiście mają coś do zaproponowania; ani takich ludzi nie chcą media, a w sukurs temu ponoć wyborcy, a to tylko umacnia stan ogólnej apatii, bo tak naprawdę wszyscy chcą konkretnych rozwiązań i propozycji, których nie znajdziemy w pustych głowach i utartej frazeologii. 

Gratuluję wygranej Maciejowi Kasprzakowi, cieszy mnie ten wybór.
Martwi mnie "nadwygrana" Nieobecnych. Jest to poważne zagrożenie dla naszej wspólnoty.

Apelacja przyjęta

Od wyroku z 14 czerwca w sprawie Arseniusz Finster - prywatny oskarżyciel - Marcin Wałdoch, która skończyła się warunkowym umorzeniem w sprawie o art. 212 kk mój obrońca złożył apelację, która wraz z aktami została przesłana do Sądu Okręgowego w Słupsku. W sprawie z tego samego paragrafu waurnkowym umorzeniem zakończył się w Chojnicach proces Arseniusz Finster -prywatny oskarżyciel - Radek Sawicki, ale już w Sądzie Okręgowym w Słupsku Radek Sawicki wygrał proces z Arseniusz Finsterm i został uznany za osobę niewinną wobec stawianego mu zarzutu pomówienia/zniesławienia Arseniusza Finstera. 
W trakcie całej sprawy podkreślałem i podkreślam nadal, jestem niewinny, a stawiane mi zarzuty przez Arseniusza Finstera były i są bezpodstawnym nastawaniem na wolność słowa i krępowaniem działań monitoringu władzy, jednocześnie elementem zniechęcania mieszkańców do jakiejkolwiek krytyki władzy, która w oczach opinii publicznej ma grozić kryminalizacją działań w sferze społecznej.

Liczę na wyrok uniewinniający w Sądzie Okręgowym w Słupsku. 

piątek, 18 sierpnia 2017

Wybory uzupełniające do Rady Miejskiej

20 sierpnia odbędą się wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach, ponieważ głosują tylko wyborcy ze wskazanego okręgu skąd ma wejść 1 radny, to większość z nas może jedynie kibicować kandydatom. Taka procedura po wygaszeniu mandatu przez Wojewodę Pomorskiego, byłemu już, radnemu i Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Chojnicach, jest wynikiem, jak uważam niekorzystnych dla społeczności lokalnych zmian w ordynacji wyborczej. Gdybyśmy nie mieli systemu JOW, a byłby to system proporcjonalny, to obyłoby się bez dodatkowych wyborów, kosztów, itd. 

Te wybory jednak mają swoją specyfikę, odbywają się w obszarze miasta w którym większość mieszkańców to gospodarze domków jednorodzinnych, a nie komunalnych, spółdzielnianych, itd. co może mieć wpływ na ich zachowania i postawy wyborcze. Jeśli do urn w tym okręgu wyborczym, nr 20, pójdzie choćby ponad 300 osób, to będzie bardzo dobra frekwencja. 

Nadal kandydat KWW Arseniusza Finstera ma dość duże szanse na zwycięstwo, pomimo tego, że KWW Arseniusza Finstera skompromitował się postawą Mirosława Janowskiego, któremu przecież Wojewoda Pomorski wygasił mandat radnego, ale wizerunek lidera klubu jest w mieście nadal silny. Obiektywnie jednak rzecz ujmując na pierwsze miejsce może też ostrzyć zęby kandydat Projektu Chojnicka Samorządność, to dzięki inicjatywie osób związanych ze Stowarzyszeniem, a przede wszystkim dzięki dociekliwości niezmordowanego działacza Wspólnej Ziemi - Radka Sawickiego wyszła inicjatywa wygaszenia mandatu Mirosława Janowskiego, dzięki czemu mamy obecnie wybory uzupełniające. Obawiam się jednak, że większość wyborców w ogóle nie wie dlaczego odbywają się wybory, po co są te wybory, a już na pewno znaczna większość z obywateli nie ma pojęcia o przyczynach wygaszenia mandatu radnego Mirosławowi Janowskiemu, stąd bazując na ogólnej niewiedzy kandydatka KWW Arseniusza Finstera, Aleksandra Stasińska, trochę od niechcenia, może wygrać te wybory dzięki szyldowi pod którym występuje. I tutaj zaznacza się pewien paradoks, który trzeb nazwać po imieniu - kandydaci wskazani na listy do startu przez swoje ugrupowania nie mieli żadnego wkładu w proces wygaszenia mandatu radnego Mirosława Janowskiego, co gorsza nikt z nich nigdy krytycznie nie wypowiedział się o działalności radnego Janowskiego na mieniu publicznym i to mnie przeraża, bowiem ciężko pracę wykonały osoby po których owoce będą zjadać tzw. "gapowicze". 

Są jednak i pewne pozytywy, wśród kandydujących na pewno Maciej Kasprzak jest osobą, która wielokrotnie wspierała działania społeczne, oddolne. I choć jestem członkiem PiS, to kandydat wyłoniony przez moje własne środowisko ze sferą społeczną i obywatelską nie ma zwyczajnie nic wspólnego, a o polityce i samorządzie ma na tyle blade pojęcie, że powinien odmówić startu w wyborach. Mam prawo do własnej oceny i jest ona taka - w Radzie Miejskiej widzę osoby, które posiadają już jakiś kapitał doświadczeń w sferze społecznej i politycznej, mają wykrystalizowane zdanie o polityce miejskiej, posiadają wizje i plany - choćby odnoszące się do swojego okręgu, ale powinni je posiadać też w szerszym ujęciu, co do przyszłości funkcjonowania miasta. 

W mojej ocenie, wybory wygra albo kandydatka KWW Arseniusza Finstera, albo kandydat PChS Maciej Kasprzak.  PiS niestety nie prowadzi w Chojnicach żadnej polityki miejskiej, być może jest to wynik trwania w opozycji poza Radą Miejską, ale na pewno nie jest to usprawiedliwienie bezczynności komitetu PiS wobec działalności KWW Arseniusza Finstera. PiS w Chojnicach nie kreuje żadnego alternatywnego projektu dla Miasta. Mówiąc otwarcie w tej konstelacji, jaką mamy obecnie, PiS w Chojnicach w żaden sposób nie zasłużył na mandat radnego o który kandydaci będą się ubiegali 20 sierpnia.

Zadaję sobie pytanie, czy wyniki wyborcze z 20 sierpnia, będą w jakiejkolwiek mierze probierzem tego jak rozłoży się poparcie społeczne w trakcie wyborów samorządowych jesienią 2018 r. 

wtorek, 18 lipca 2017

Radek Sawicki wygrał z Arseniuszem Finsterem

Krótko i w temacie: Radek Sawicki wygrał z Arseniuszem Finsterem sprawę, którą Finster wytoczył z prywatnego aktu oskarżenia Radkowi w sprawie o rzekome pomówienia/zniesławienia (art. 212 kk). Sprawę w Sądzie Okręgowym w Słupsku wygrał Radek Sawicki co ostatecznie i bezapelacyjnie odsuwa wszelkie podejrzenia i oskarżenia wobec Radka. Działacz Wspólnej Ziemi został oskarżony w związku z tym, że podjął wątek, który i ja poruszyłem, a sprawa dotyczyła kwestii związanych z pomocą publiczną. Ważny to dzień w dziejach naszego Miasta! Wolność słowa i standardy demokracji wkroczyły dzięki temu wyrokowi do Chojnic. 

Sąd Okręgowy w Słupsku będzie też wkrótce rozpatrywał moją sprawę, bo i ja się odwołałem od wyroku jaki mi zafundował chojnicki Sąd - czyli od warunkowego umorzenia. 

Ufam, że Burmistrz Arseniusz Finster, chcąc rozmawiać z przedstawicielami opozycji i chcąc być Burmistrzem o standardach wysoce etycznych i moralnych, które sprzyjać będą rozwojowi nie tylko społecznemu, ale i gospodarczemu naszego Miasta, ostatni raz popełnił taki błąd - że złożył prywatne akty oskarżenia - wynajął sobie adwokata i utrzymywał proces w tajności przed opinią publiczną, zamiast podjąć w sprawie publiczną debatę. Nas natomiast zmusił do półtorarocznej walki na sali sądowej i tytanicznej pracy związanej z wydobywaniem dokumentacji z Urzędu Miejskiego w Chojnicach w drodze zapytań o informację publiczną. Osobiście robiłem to, bo nie godziłem się z dotychczasowymi praktykami, z wielomilionowymi umorzeniami podatków od nieruchomości w tym dla przedsiębiorstw po których ślad z Chojnic zaginął, przy jednoczesnym programie oszczędności Miasta w wydatkach na cele społeczne i edukacyjne - choćby takie, jak prowadzenie przedszkola samorządowego, które przecież zlikwidowano w myśl oszczędności...zero w tym logiki, dziś już to wiemy. 

Może to początek realnych zmian postaw Arseniusza Finstera w sferze publicznej, czasami trzeba coś przegrać, żeby coś innego wygrać i zrozumieć swoje postępowanie. 

Radkowi gratuluję i dziękuję za wspólne działanie, które podjęliśmy, aby ukazać praktyki władzy w Chojnicach, które nie spełniały dotąd oczekiwanych standardów. W związku ze swoją działalnością społeczną ponieśliśmy wysokie koszty finansowe i osobiste - to druga strona medalu tego sporu, dość bolesna. Postawy Burmistrza rzutowały na życie prywatne opozycjonistów i język nienawiści, który przez lata dominował wzmacniał negatywny przekaz o naszych działaniach. Mam dziś wrażenie, że na każdy możliwy sposób próbowano z nas zrobić oszołomów, zniszczyć nas prywatnie i publicznie. Cieszę się, że to przeszliśmy, że to jest już za nami, a prawda broni się w Sądzie wyższej instancji. 

czwartek, 13 lipca 2017

Zabójcza polemika

Mógłbym kontynuować spór publicznie z burmistrzem Finsterem w nieskończoność. Jak napisała Maria Eichler w "Gaziecie Pomorskiej" - dwaj śmiertelni wrogowie, mieli kontynuować walkę do końca świat i o jeden dzień dłużej.

Nigdy nie miałem problemu z rozgraniczniem osobistych niechęci, awersji, od wagi spraw publicznych. Jestem w stanie rozmawiać z każdym i o wszystkim, niestety nie wszyscy są zdolni do prowadzenia otwartych rozmów. Szczęśliwie Arseniusz Finster był skory do rozmowy i uważam tę rozmowę za głęboką i szczerą.

Zabójcza polemika i konflikt nie mogły prowadzić do żadnych pozytywnych rezultatów dla miasta. Dlatego wybrałem drogę dialogu. Posiadam dziesiątki postulatów wobec polityki miejskiej, które będę systematycznie przedkładał Burmistrzowi pod rozwagę, zresztą taka jest idea - będziemy rozmawiać, już w szerszym gronie, o możliwościach realizacji niektórych z prezentowanych zamysłów. Niech się jednak nikt nie łudzi -tak jak powiedział Arseniusz Finster - ani On nie kupił mnie, ani ja nie kupiłem Burmistrza. Ponadto nie staliśmy się sojusznikami politycznymi, ale, choć z różnych pozycji ideologicznych, chcemy tego samego - rozwoju Chojnic. Nie znaczy to, że zarzucam krytykę. Nie! Skądże. Chciałem wypracować kanał komunikacji dla prezentacji nowych lub alternatywnych pomysłów na Chojnice i rozwój miasta. Przy okazji, należało już zakopać topór wojenny, a krytykę przekuć w konkrety.

Ostatnio wysłałem Burmistrzowi jedną z propozycji - otwarcia w Chojnicach Pracowni Badań nad Chojnicami. Nie chcę na razie zdradzać szczegółów.  Ta współpraca będzie owocna, i choć wielu się zastanawia jak to możliwe, to odpowiedź jest oczywista - wspólnym mianownikiem naszej przyszłej współpracy są Chojnice. Liczę na konsensus z Burmistrzem w wielu obszarach polityki miejskiej. 

I jak mawiają: "po owocach ich poznacie" - z tą myślą będę ukierunkowywał swoje działania.