wtorek, 24 grudnia 2019

Przyziemna krytyka polityczna

Chojnicka Rada Miejska od wielu już kadencji jest zaledwie przedmiotem w rękach układu władzy w Chojnicach, nie jest podmiotem polityki. Jest po prostu swoistą zabawką w rękach rządzących Chojnicami. Czasami staje się zasłoną dymną dla działań politycznych, dezinformacyjnych, albo po prostu ciałem dzięki któremu tej czy innej niecnej sprawie nadać odpowiednią rangę, na zasadzie "Rada Miejska w Chojnicach...". 

W związku z tak tragiczną kondycją chojnickiej Rady Miejskiej warto bacznie obserwować wszelkie przejawy krytyki działań władzy wychodzące od poszczególnych radnych. 

W obecnej kadencji jest tylko jeden radny, który w ogóle podnosi jakiś głos krytyki. Tym radnym jest Bartosz Bluma z PiS. Należało by się cieszyć, ale niestety Bartek Bluma prowadzi usilnie politykę krytyki przyziemnej. Koncentruje się na sprawach w zasadzie nieistotnych dla długofalowej polityki miejskiej, nie podejmuje też żadnych działań, które mogłyby naruszyć "resortową strukturę" miejskiej polityki, która czerpie z siłowników władzy. Bartek ma też poważną przywarę, nie podejmie nigdy, nawet istotnego tematu społecznego, który wskazałby jakiś krytyki PiS lub osoba, które nie trzyma linii posła Mrówczyńskiego. Bartek musi tak postępować, bo jest zależny od partyjnego barona powiatowego. Mnie zaś taka postawa radnego martwi. 

Ostatnia krytyka Blumy w sprawie działań władzy ograniczyła się do 8 zarzutów: wzrastającego deficytu miejskiego; kolejnego przeszacowania władzy dla spodziewanych przychodów ze sprzedaży mienia; podwyżek opłat lokalnych i podatków (w tym śmieciowych); brak wsparcia do wymiany kotłów grzewczych; brak rozwoju i programu dróg osiedlowych; problemy z Kartą Dużej Rodziny; brak rozwoju budownictwa komunalnego. Powiemy tak - to raczej ważne sprawy. Niestety są to sprawy wynikające jedynie z powierzchownej krytyki i powierzchownej oceny działań władzy. 

Warto więc zapytać opozycję i radnego Blumę - dlaczego nie zajmują się sprawami istotnymi: tzn. brakiem uchwały o konsultacjach społecznych; zasiadaniem w Radzie Miejskiej zastępcy szefa miejskiego ZGM; finansowaniem polityki przez lokalny biznes; kwestiami polityki grantowej; rozdętym finansowaniem Chojniczanki; działaniami radnego Szlangi jako przewodniczącego Rady Miejskiej (samodzielnie odpowiada na petycje obywatelskie); brakiem miejskich standardów dla corocznych raportów o stanie gminy. 

Lista jest długa, problemów, które są nie tylko przyziemne, ale i konieczne do podjęcia aby przeciwdziałać negatywnym i długofalowym skutkom. Chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej nie istnieje, a Bluma to jedyna osoba, która podejmuje krytykę, niestety z poziomu mentalności księgowo-urzędniczej, nadal nie dostrzegając szerszego obrazu Chojnic. Porażką PiSu w Radzie Miejskiej, jest to, że izoluje się od problemów które zgłasza społeczeństwo obywatelskie i starając się rzekomo ukierunkować na pragmatyczne podejście, świadomie, pomija istotne kwestie, które rzutują na wzmacnianie obozu władzy. Bluma nie sprawdził się w poprzedniej kadencji, kiedy był radnym i nie sprawdza się obecnie. Nie jest to przeciwnik, którego Burmistrz obawiałby się w jakikolwiek sposób. Jest to wymarzony przeciwnik dla obozu władzy - nie drąży, nie docieka, zadowala się powierzchownymi różnicami sald w rachunkach. 

Istotnie należy się pochylić tutaj nad pytaniem, dlaczego radni chojnickiej opozycji nie wykorzystują w drodze kontroli władzy nawet narzędzi, które prawnie posiadają?  

Przykładowo 1/4 składu Rady Miejskiej mogłaby (a przecież jest 6 radnych PiS na 21 radnych) złożyć wniosek o odwołanie Burmistrza. Doprowadzając, być może do referendum o odwołanie Burmistrza. Ale, takiego wniosku opozycja na miękkich nogach, nie ma odwagi postawić. 

środa, 18 grudnia 2019

Papierowy pakt

Podpisali. Pakt na rzecz kolei chojnickiej. Należałoby się radować, ale...

Kiedy spojrzymy na sygnatariuszy owego paktu, to możemy być pewni, jest to Pakt Papierowy. 

Jak ludzie, tacy jak Stanisław Lamczyk, Leszek Bonna czy nawet Arseniusz Finster chcą niby działać na rzecz chojnickiego kolejnictwa? Przecież panowie są chyba wszyscy ponad dwie dekady u władzy i teraz podpisują pakt, który miałby rzekomo zmienić położenie chojnickiego kolejnictwa? Warto więc zapytać, a co zrobiliście dla chojnickiego kolejnictwa przez ostatnie 20 lat?!?

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale powołanie sekretariatu paktu, czy też inne formy i próby formalizowania działań tego Paktu Papierowego nijak się przełożą na położenie chojnickiej kolei. Dlaczego? Bo kolei nie da się rozwinąć oddolnie. Jedyna szansa to decyzje centralne oraz elektryfikacja chojnickiego węzła, jeśli nie dojdzie do elektryfikacji węzła i połączeń na trasie Tczew-Chojnice-Piła oraz Chojnice-Wierzchucin- Bydgoszcz, to nikt i nic nie wydobędzie chojnickiej kolei z zapaści w którą wpadła...właśnie dwie dekady temu. 

Papier przyjmie wszystko, a jedyny zapaleniec kolei w tym gronie Damian Otta to zbyt mało, żeby coś realnego wyszło z tej kolejnej...propagandówki. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Lobby władzy tchórzy wobec zmian klimatu

Żeby zmienić otaczającą nas rzeczywistość, czasami, nie potrzeba wiele więcej od odwagi i wyjścia z tzw. strefy komfortu. 

Tego nie chcą uczynić władze Chojnic w sprawie smogu. 

Rozwiązania są bardzo proste i można je wypisać w punktach:

1. Zrezygnować z finansowania Chojniczanki. 
2. Stworzyć program miejski dofinansowania wymiany kotłów CO na węgiel na inne ekologiczne źródła energii. 
3. Patrz na dwa pierwsze punkty. 

Niestety, władze Chojnic, radni, zachowują się jak tchórzliwe strusie. Wiele gadają o kwestiach nieistotnych i niewiele o istotnych. Biją peany na swoją cześć, przyznają sobie tytułu najhonorowszych wśród równych, ale konkretami się nie zajmują. Dlaczego? Bo opisany przez mnie prosty ruch, który byłby faktycznie realizacją świadomej polityki ekologicznej Miasta, doprowadziłby do napięć w strukturach władzy, napięć, których chojnickie figury i establishment boją się, są bowiem zakładnikami swojej strefy komfortu. Nie biorą jednak pod wzgląd tego, że smog zabija i nie wybiera. Dla smogu nie jest istotne to, czy umiera ojciec, matka czy dziecko burmistrza czy radnego czy statystycznego Kowalskiego. Jeśli już nie podejmuje się działań przez wzgląd na dobro społeczne, to państwo u władzy miejskiej winniście chociaż roztropniej działać w swoim własnym interesie. Wy  i Wasze rodziny również potrzebujecie tlenu.  Piłka nożna Chojniczanki was nie dotleni. 

piątek, 13 grudnia 2019

Zakręceni

W ostatnim czasie złożyłem dwie ważne z punktu widzenia interesu społecznego i publicznego petycje do Rady Miejskiej w Chojnicach. Odpowiedział mi na nie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach. Niestety, poza wszystkimi uwagami, najważniejsza jest ta, której dotąd nie podniosłem, a mianowicie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach nie ma prawa samodzielnie odpowiadać na petycje! Podręcznikowy przykład uzurpacji władzy i kompetencji!

Jak więc powinna wyglądać, zgodnie z prawem, procedura rozpatrywania petycji?

Otóż, petycja winna trafić najpierw do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Chojnicach. Na czele tej Komisji stoi radny Sebastian Matthes: https://www.miastochojnice.pl/samorzad/komisja-skarg-wnioskow-i-petycji/. Następnie, Komisja obraduje nad treścią petycji i wydaje swoją opinię, którą przewodniczący Komisji odczytuje na sesji Rady Miejskiej i to Rada Miejska ostatecznie postanawia jak się odnieść do petycji, a Przewodniczący Rady Miejskiej może przekazać wnioskodawcy odpowiedź, ale może to też zrobić np. Urząd Miejski.

Najciekawszym zaś jest to, że w Chojnicach funkcjonuje Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej, zgodnie z art. 18b, ust. 3. ustawy o samorządzie gminnym ma to odzwierciedlenie w Statucie Miasta Chojnice. Przekonać się może o tym każdy, kto przeczyta obowiązujący Statut Miasta Chojnice: http://edziennik.gdansk.uw.gov.pl/Compatible/Details?Oid=49587 . W Statucie Miasta wskazano Rozdział VIa, , procedurę, którą opisałem powyżej. Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach, nie miał prawa samodzielnie rozpatrywać mojej petycji, a jak wynika z danych Urzędu Miejskiego, tak właśnie zrobił dwukrotnie. Zgodnie ze Statutem Miasta Chojnice, i zgodnie z prawem, moje petycje winny trafić na Radę Miejską, po wcześniejszym rozpatrzeniu ich przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, a decyzja w ich sprawie winna zapaść w formie uchwały. Tak się nie stało. Jak było, można się dowiedzieć z tych wpisów: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/umys-zniewolony.html ; http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/nie-bedzie-uchway-o-konsultacjach.html . Dlatego napisałem, że Przewodniczący Rady Miejskiej łamie wszelkie standardy. Radni niestety, również z PiS, milcząco mu na to pozwalają. 

Na stronach Urzędu Miejskiego, są terminy posiedzeń Komisji Stałych, do takich komisji należy Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM. Komisja ta nie spotkała się w czasie - od mojego złożenia wniosków, czyli od 28 listopada do czasu, kiedy otrzymałem odpowiedzi na petycje. Jest to oczywiste i rażące naruszenie prawa przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach. Takie postępowanie jest niezgodne z prawem i Statutem Miasta Chojnice. Tutaj są terminy posiedzeń komisji RM. A tutaj jest dowód na to, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM nie spotkała się ani razu w okresie od 28 listopada do 13 grudnia 2019 r. 

W związku z powyższym, podejmę odpowiednie działania, zmierzające do uregulowania zasad funkcjonowania zarówno Rady Miejskiej w Chojnicach, jak i Przewodniczącego Rady Miejskiej, tak aby to funkcjonowanie było zgodnie z prawem oraz przyjętymi regułami i zasadami dla Jednostek Samorządu Terytorialnego. Nie może być tak, że Przewodniczący Rady, wbrew Statutowi Miasta i wbrew prawu samodzielnie rozpatruje petycje obywateli. 


czwartek, 12 grudnia 2019

Umysł zniewolony

28 listopada złożyłem petycję do Rady Miejskiej w Chojnicach, aby ta podjęła w końcu uchwałę, która wskaże szczegółowe wymogi dla rocznego raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice, raportu, który rokrocznie Burmistrz Miasta Chojnice musi przedstawiać w terminie do 31 maja. 

W tym roku, po raz pierwszy, Burmistrz przedstawił taki raport. Jest on dostępny tutaj: https://www.miastochojnice.pl/raport-o-stanie-gminy-miejskiej-chojnice/ . Dodam, w wielkim skrócie, żeby nie męczyć Czytelników zawiłościami natury prawnej, dokument ten jest niezbędnym elementem podnoszenia udziału obywateli w życiu Miasta. To znaczy, że na podstawie analizy tego dokumentu, każdy obywatel, może złożyć na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej pismo z wyrazem woli udziału w debacie na sesji Rady Miejskiej, na której Burmistrz ten raport przedstawia i walczy (w założeniu) o votum zaufania radnych. Oznacza to, że raport taki musi przede wszystkim być czytelny, przejrzysty i umożliwiający krytyczną ocenę. Niestety, ostatni raport Burmistrza taki nie jest, bo jest rozwlekły, niejasny, bijący subiektywizmem i chęcią przekonania obywateli, że tak naprawdę to wszystko jest w porządku jeśli porównamy się do tego czy innego miasta. Raport ten powstał zgodnie z literą prawa, ale standardy są obecnie takie, że ustawodawca umożliwił samorządowi, a szczególnie radzie gminy, u nas Radzie Miejskiej stworzenie, w formie uchwały, ram - wzoru, reguł, którymi taki raport powinien się cechować. Po to właśnie, aby obywatele chętnie po niego sięgali i aby brali udział w dyskusji. Kierując się więc wolą dążenia do podnoszenia standardów lokalnej demokracji i występując w interesie publicznym złożyłem swoją petycję. Dostępna jest tutaj, choć zamieszczam poniżej skany - petycji i odpowiedzi na nią. 

Petycja została przez Przewodniczącego Rady Miejskiej, tradycyjnie, odrzucona. Tego mogłem się spodziewać, bo od dawna nie liczą się merytoryczne argumenty, ani moje, ani nikogo spoza kręgów władzy. To bardzo niebezpieczna dla nas wszystkich praktyka przeradzająca się z arogancji i ignorancji w igranie z ogniem - ponieważ wszystkie, nawet istotne obiektywnie uwagi, propozycje i argumenty są trywializowane, a wnioskodawców się dyskredytuje. 

Popatrzcie sami, jak wyglądała moja petycja i co odpisał mi przewodniczący Antoni: 



Jakość odpowiedzi Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach jest poniżej wszelkich standardów. Dotyczy to nie tylko braku kultury i ataków personalnych w kwestiach w których urząd z litery prawa winien zachować bezstronność, ale też i świadczy o absolutnym braku wiedzy w materii prawa samorządowego - albo tylko u towarzysza Antoniego Szlangi, albo i jeszcze u ratuszowych prawników. Nie dość, że zostałem w tym piśmie publicznie pomówiony - zaraz do tego wątku wrócę, to nie doczekałem się merytorycznego podjęcia sprawy. Odpowiedź, rzekłbym rodem z PRL - u, na zasadzie "odpieprz się pan, boś pan głupi". 

Teraz przejdę do sedna komentarza udzielonej mi odpowiedzi. 

1. Po to skierowałem petycję, aby wskazać właśnie możliwość (fakultatywność) podjęcia uchwały przez Radę Miejską w Chojnicach w kwestii określenia szczegółowych zasad, którymi winien się cechować raport roczny o stanie Gminy Miejskiej Chojnice. Jeśli Rada Miejska odmawia sobie prawa do tworzenia standardów i ram w których będzie się poruszał Burmistrz (człowiek w jednej osobie, więc z zasady omylny), to po co w ogóle Rada Miejska w Chojnicach??? Idźcie Państwo spać przez kolejne, jeszcze, 4 lata i cieszcie się z wpływających diet, a rządzenie pozostawcie Burmistrzowi. 

2. Przewodniczący Szlanga, zarzuca mi, cyt. "demgagogiczne stwierdzenie", kiedy wskazuję, że pisząc petycję napisałem dosłownie: "działając z troską o dobro wspólne oraz w interesie publicznym". To jest właśnie pomówienie - ale puszczę to płazem, bo nie chodzi mi o przeciąganie liny, ale właśnie o interes społeczny i dobro wspólne. Gdyby towarzysz Szlanga zapoznał się z ustawą o petycjach, to wiedziałby, że innej formuły w tej sprawie użyć nie mogłem. Ustawa o petycjach wskazuje w art. 2, ust. 2. cyt.  "Petycja może być złożona w interesie 1) publicznym; 2) podmiotu wnoszącego petycję; 3) podmiotu trzeciego, za jego zgodą". Wybrałem, zgodnie z stanem faktycznym, interes publiczny, bo w interesie całej wspólnoty jest takie sprawowanie władzy w Chojnicach, które będzie miało odzwierciedlenie w jakichś jasnych regułach, zasadach i prawie, a nie będzie samowolką. 

3. Przewodniczący Szlanga, ZARZUCA MI, że jestem jedyną osobą, która do rocznego stanu Gminy Miejskiej Chojnice zgłosiła, po czasie, jakiekolwiek spostrzeżenia. O! Eureka! Być może jestem jedyną osobą, która w ogóle ten raport w całości przeczytała? Komu się chce brnąć przez raport, który wygląda jak "wytnij, wklej" i to z różnych dokumentów, w różnych kolorach i bez logicznej struktury? W tym zarzucie Przewodniczący Szlanga, jako przedstawiciel lokalnych elit władzy dokonał symbolicznie - ostatecznego samounicestwienia w oczach opinii publicznej - przyznał bowiem, że tego raportu w zasadzie nikt nie komentował. Oto wyniki tej władzy - zerowe zainteresowanie społeczne i martwe społeczeństwo obywatelskie. 

4. Przewodniczący znowu imputuje mi podejmowanie inicjatywy uchwałodawczej. Choć to obywatel wie co pisze i co do władzy kieruje - a ten obywatel, czyli ja - napisał petycję. Nikt o zdrowych zmysłach nie podejmie w Chojnicach żadnej inicjatywy uchwałodawczej, bo uchwała w sprawie tej inicjatywy jest tak skonstruowana aby utrącić wszystkie obywatelskie inicjatywy i wszyscy interesujący się lokalną polityką (szacuję, że to ok. 20 osób ;) o tym w Chojnicach wiedzą. Pisałem zresztą o tym tutaj

Tytuł posta jest adekwatny do sprawy i nawiązuje do głośnej książki Czesława Miłosza Zniewolony umysł. Otóż kafkowsko - orwellowska rzeczywistość chojnicka jest wynikiem projekcji dokonywanej przez intelektualnie uwikłanych i uzależnionych od myślenia charakterystycznego nie dla czasów demokracji, ale dla czasów sowieckich i dlatego w tym mieście panują normy i standardy sowieckie. Czego dobitnym dowodem jest odpowiedź stojącego na straży "sowiet poprawności" towarzysza Szlangi. Zawsze mnie to interesowało, czy Szlanga był stalinistą, czy trockistą. Standardy które wyznacza radny Szlanga mieszczą się w mojej opinii w oby ideologiach - stalinizmu (przymus, propaganda, kult jednostki) i trockizmu (rewolucja bolszewicka wciąż żywa - permanentna). 

Konkluzja zaś jest smutna i następująca - żadnych standardów demokracji, poza tymi które muszą być bo państwo zmusza, w Chojnicach nie będzie i basta!

środa, 11 grudnia 2019

Eko propaganda

Tyle się mówi o smogu. Mało kto wie, że jedną z pierwszych inicjatyw antysmogowych podjąłem z kilkoma osobami zakładając na FB profil Chojnicki Alarm Smogowy (https://www.facebook.com/Chojnicki-Alarm-Smogowy-459316744457176/), jeszcze w 2015/2016 r. Profil funkcjonuje od dziś. 


Natomiast mamy w Chojnicach nowe stowarzyszenia, takie jak Chojnicki Alarm Klimatyczny, zajmujące się kwestiami ochrony środowiska z naciskiem walki ze smogiem. 


Niestety Miasto Chojnice w kwestii walki ze smogiem ma niewiele do zaoferowania. Nie przeszkadza to jednak propagandowo pędzić dzieci z chojnickich szkół na akcje typu "Stop smogowi" . Pytanie, czy dzieci uczestniczą w takich strajkach w czasie lekcji w chojnickich szkołach? Miasto postanawia inwestować miliony złotych w podgrzewaną murawę dla Chojniczanki, ale oferta dla chcących wymienić kotły CO na węgiel na ogrzewanie ekologiczne jet w naszym mieście mizerna. 

Okazuje się, że Miasto oferuje, tym którzy wymienią kotły "smogowe" na ogrzewanie ekologiczne, cyt. "[...] Gmina Miejska Chojnice oferuje niższą wysokość stawki podatku od nieruchomości od powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych". Na jaki czas jest ta ulga i w jakiej wysokości i na jakiej podstawie, tego już mi nie przedstawiono... 

Jeśli założymy, że w domach jednorodzinnych w Chojnicach podatek od nieruchomości w skali rocznej wynosi około 50-300 zł, to jaka to jest zachęta ze strony Miasta, skoro podłączenie w domkach np. ogrzewania gazowego wraz z instalacją i piecem to wydatek ok. 30 tys. złotych? 

W mojej ocenie, ani radni miejscy, ani władze Miasta nie robią, literalnie, nic w sprawie polityki ekologicznej w mieście, a sprawy zmian klimatycznych znowu są wykorzystywane przez środowiska władzy na rzecz mobilizacji elektoratu, który nie jest nawet świadomy, że ich pupile zamiast w ochronę klimatu to ładują pieniądze w murawę. 


Konsultacyjne widmo

Jest już odpowiedź Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach na moje pismo w sprawie konieczności podjęcia uchwały w sprawie trybu i zasad prowadzenia konsultacji z mieszkańcami, jak wiadomo odmowna. Takiej uchwały nie będzie, chociaż być powinna. 

W międzyczasie złożyłem skargę na Miasto Chojnice do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Skargę złożyłem jako Zgłoszenie braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organ uchwałodawczy Miasta Chojnice (czyli Radę Miejską). 

Chodzi w tej skardze między innymi o: "Poważną wątpliwość budzi też przeprowadzenie przez Urząd Miejski w Chojnicach konsultacji w sprawie budżetu obywatelskiego oraz jego implementacja i przyjęcie w tej sprawie aktów prawa miejscowego, także bez wcześniejszego podjęcia uchwały o trybie i zasadach konsultacji z mieszkańcami". 

Oczywistym jest dla chojniczan, że konsultacje w sprawach budżetu obywatelskiego odbyły się w Chojnicach i o sprawie były głośno w mediach. Na stronach Urzędu Miejskiego w Chojnicach jest jasna informacja o tym, że konsultacje społeczne w sprawie budżetu obywatelskiego dla Miasta Chojnice odbyły się w dniu 21 maja 2019 r. Podaję link do strony z ogłoszeniem informacji o konsultacjach społecznych w tej sprawie: https://www.miastochojnice.pl/konsultacje-dot-budzetu-obywatelskiego-dla-chojnic/; następnie informację o tych konsultacjach opublikowały media, a konsultacje odbyły się: http://chojnice24.pl/artykul/29202/konsultacje-z-mieszkancami-w-sprawie-budzetu-obywatelskiego/https://weekendfm.pl/?n=78254http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Spotkanie-w-sprawie-budzetu-obywatelskiego/23306 . 


Obecnie otrzymałem odpowiedź na moją skargę z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, w którym twierdzi się, że w Chojnicach nie odbyły się konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego. Matrix? Nie, urzędnicza rzeczywistość. Dlatego ponowiłem skargę i wskazałem na chyba wcześniej nieznane Urzędowi Wojewódzkiemu i Wojewodzie okoliczności, czyli na fakt odbycia się konsultacji społecznych. 

Istotne jest tutaj następujące zdanie z pisma Wojewody Pomorskiego: "Ponadto Wojewoda Pomorski ustalił, że na terenie Gminy nie był prowadzone konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego". Oraz to: "Wobec powyższego nie można zgodzić się z stwierdzeniem, że na terenie Gminy prowadzone były konsultacje dotyczące budżetu obywatelskiego [...]"

 Koń by się uśmiał :)

Poniżej kuriozalna odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. W zasadzie po tym jak nie wygasili mandatów dwóm radnym na mój wniosek, a radni Ci pełnią obowiązki zastępców kierowników w jednostkach organizacyjnych Gminy Miejskiej Chojnice, niewiele powinno mnie dziwić, ale nadal dziwi. Jak o zdarzeniu, które miało miejsce, można podjąć wiedzę wskazującą, że ono nie miało miejsca? 

Jednocześnie dzięki tej sprawie można się przekonać, że Miasto Chojnice stosuje, w mojej ocenie, sprytny wybieg, otóż nazywa konsultacjami z mieszkańcami, konsultacje w oparciu o ustawę o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, prowadząc jedynie ograniczony dialog nie z mieszkańcami, a tylko ze stowarzyszeniami, które w celach swej działalności mają sprawy podejmowane w rzekomych konsultacjach z mieszkańcami. Kuriozum do potęgi! 

Sprawa jest poważna, bo w mojej ocenie Miasto Chojnice nie miało prawa prowadzić konsultacji społecznych w sprawie budżetu obywatelskiego na 2020 rok bez uprzedniego podjęcia uchwały w sprawie zasad i trybu prowadzenia konsultacji z mieszkańcami. Nawet jeśli dotąd Rada Miejska w Chojnicach nie podjęła aktu prawa miejscowego w sprawie nowego budżetu obywatelskiego, to wskazać należy, że nie ma prawa tego zrobić bez wcześniejszego podjęcia uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji z mieszkańcami Gminy Miejskiej Chojnice. 


Odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego:



środa, 4 grudnia 2019

Raporty o stanie gminy

Od 2018 roku włodarze samorządowi zmuszeni są przez ustawodawcę do składania rocznego raportu o stanie gminy, taki raport musi być przedstawiony do końca maja każdego roku. 

Oczywiście Burmistrz Miasta Chojnice taki raport w zeszłym roku przedstawił, ale raport ów powstał w swoistej dowolności, bowiem Rada Miejska w Chojnicach nie podjęła dotąd uchwały o szczegółowych wymogach dla rocznego raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice, a bez reguł, zasad i ram tworzenia raportu, dokument prezentowany przez Burmistrza uniemożliwia pełną i obiektywną ocenę działań włodarza za przedstawiany okres. Zresztą w zeszłym roku, z tego co mi wiadomo, żaden z obywateli Chojnic nie zgłosił żadnych uwag do raportu o stanie gminy, nie mieli też większych uwag, z tego co mi wiadomo, chojniccy radni. Nikt też z radnych opozycji nie zaproponował nawet, aby raport o stanie gminy miał jakąś podstawę w uchwale podjętej przez Radę Miejską w Chojnicach. Natomiast istnieje taka konieczność, aby ową uchwałę podjąć, bowiem tylko rzetelny, przejrzysty i zgodny w wymogami ustawowymi raport o stanie gminy daje podstawę do rzetelnej oceny działań Burmistrza. Nie można bowiem zapomnieć, że ustawodawca wprowadził ten obowiązek składania raportów o stanie gminy, po to właśnie, aby podnieść poziom społecznej partycypacji i przesunąć nieco środek ciężkości w lokalnej przestrzeni w kierunku demokracji bezpośredniej - uczestniczącej. 

Niestety, dopóki raporty będą nieobiektywne, nieczytelne i wykonane w sposób nierzetelny, nie będzie najmniejszych szans na to, aby ktokolwiek ze społeczeństwa obywatelskiego podjął się próby wypowiedzi w trakcie sesji Rady Miejskiej poświęconej dyskusji nad stanem naszego miasta. Ustawa o samorządzie gminnym umożliwia, żeby w dyskusji wzięło udział do 15 obywateli, którzy przedstawią 50 podpisów innych obywateli miasta. Tego właśnie potrzebujemy i mam nadzieję, że przyszłoroczny raport o stanie Miasta Chojnice wywoła gorącą dyskusję i do wypowiedzi na sesji zgłosi się przynajmniej 15 osób. 

Żeby ułatwić proces związany z społeczną partycypacją przy rocznych raportach o stanie gminy złożyłem do Rady Miejskiej w Chojnicach petycję o podjęcie uchwały w sprawie określenia szczegółowych wymogów dla rocznego raportu o stanie gminy. 

Petycja dostępna jest na stronach BIP UM Chojnice: https://bip.miastochojnice.pl/565.html

Liczę, że tym razem na rozpatrzeniu petycji zaważy dobro mieszkańców. 

wtorek, 3 grudnia 2019

Nie będzie uchwały o konsultacjach społecznych

Władze Chojnic są impregnowane na postęp. Włodarze lubią brać udział w strajkach w obronie demokracji w Polsce, ale coraz częściej zapewniają mnie o tym, że głoszą tylko puste i obce sobie hasła, sami bowiem występują przeciwko demokracji lokalnej i przeciwko procesom inkluzji społecznej w procesy decyzyjne rzutujące na położenie lokalnej społeczności.

Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach i władze Chojnic po raz kolejny popisują się wiedzą prawniczą - ironizuję oczywiście. W odpowiedzi na moją petycję o podjęcie uchwały w sprawie trybu i zasad prowadzenia konsultacji społecznych, Przewodniczący RM Chojnice odpowiada mi, że nie widzi takiej potrzeby. Nic dziwnego! Standardy rozwiniętych demokracji w których obywatele znają zasady na których mogą prowadzić dialog z władzą w sprawie spraw publicznych - to chyba  obca materia dla Antoniego Szlangi. Już chyba wszędzie w regionie, miasta, miasteczka, ale i gminy wiejskie posiadają jasne zasady prowadzenia konsultacji społecznych, ale w Chojnicach ich nie ma!

Według Szlangi moja petycja ma znamiona uchwały :) Według mnie Przewodniczący ma oznaki nawiązywania do dawnej działalności w ramach ORMO, bo przeinacza fakty, dowolnie interpretuje prawo i manipuluje w ten sposób opinią publiczną i odbiorem społecznym. 

Bardzo nisko oceniam pracę Przewodniczącego RM, który tym samym nawet nie dopuścił do rozpatrywania mojej petycji przez radnych. Jeszcze kilka takich odpowiedzi, a uznam, że to kontynuacja "dyktatury ciemniaków" o której tak pięknie mówił Kiselewski. Niemniej, proszę radnych Rady Miejskiej w Chojnicach, aby temat podjęli i aby sami wyszli z propozycją uchwały w sprawie trybu i zasad konsultacji z mieszkańcami gminy. 

Natomiast z pisma Szlangi, który petycję próbuje nazwać inicjatywą uchwałodawczą, śmiać się będą po krańce czasu. Gdyby radny Szlanga zasięgnął nieco wiedzy, to petycje służą, między innymi temu, aby inicjować zmiany i kierunki aktów prawa lokalnego. 

O takiej właśnie otwartości władzy wobec obywateli w Chojnicach można mówić głośno - gadanie władz miejskich o dialogu, konsultacjach, itd. To jest bicie piany bez pokrycia. Dlatego mieszkańcy powinni odtąd bojkotować, każde RZEKOME propozycje władz miejskich o konsultacje. Są one w Chojnicach prowadzone bez realnych podstaw - jeśli nie mają akurat umocowania w odrębnej ustawie, a często nie mają, bo są to konsultacje tzw. dobrowolne. Kolejny raz, na liście postępu Chojnice są na szarym końcu. Standardy panujące w Chojnicach zaczynają mi przypominać autorytarne i upadające państewka. 

Petycja, jak i odpowiedź na nią: https://bip.miastochojnice.pl/565.html

niedziela, 1 grudnia 2019

Wspieram seniorów

Władze Chojnic zapowiedziały wycofanie się z finansowania Karty Dużej Rodziny. Właściwie, chyba, sprawa jest już finansowo przesądzona. 

Zastanówmy się teraz nad problemem. Jedni mówią, KDR jest niepotrzebna, bo jest 500+, inni powiedzą, że KDR jest nadal potrzebna, bo rosną koszty, a karta dawała rodzinom wstęp do instytucji sportu i kultury. Zgadzam się z tymi opiniami. Jednak naprawdę sytuacja seniorów, albo inaczej problem starzenia się społeczeństwa Chojnic staje się problemem palącym i nie rozwiąże go likwidacja KDR, może go jedynie pogłębić. 

Miasto nie posiada spójnej polityki senioralnej. Co więcej jest na szarym końcu postępu, bowiem nawet w mniejszych miastach regionu władze miejskie powołują Rady Seniorów przy Radach Miejskich, ale w Chojnicach Rady Seniorów nie ma, a kiedy złożyłem w tej sprawie wniosek do Rady Miejskiej, to uznano mnie za nieuprawnioną osobę do składania wniosku o powołanie Rady Seniorów. 

Obecna sytuacja to kolejny odprysk prowadzenia autorytarnych rządów w Chojnicach i podejmowania instrumentalnie różnych problemów społecznych i środowisk. Miasto zamiast poważnie wziąć pod wzgląd problem starzenia się społeczeństwa, to współpracuje ze stowarzyszeniem Rady Seniorów, które to stowarzyszenie jest co najwyżej kolejnym pasem transmisyjnym ideologii kręgów władzy chojnickiej do środowisk seniorów. Niczego nie rozwiązując, ale tylko potęgując problemy. 

Likwidacja KDR jest błędem. Kolejny przyczynek, który będzie zniechęcał do posiadania dużych rodzin. Przecież jest to oczywiste. Planowane zaś działania wobec chojnickich seniorów, ocenić należy jako prowizoryczne i nieefektywne. Przyglądam się polityce senioralnej w polskich samorządach i dopóki nie ma spójnej polityki senioralnej, przygotowanej w oparciu o wprowadzenie systemowych rozwiązań, to nie ma też widoków na polepszenie położenia ludzi starszych. 

Na koniec warto zapytać, co dziadkowi z darmowego wejścia na basen, albo do kina, jak będzie musiał zapłacić za bilety dla wnuków? To nie ma sensu. 

Apeluję do władz miejskich, szczególnie do Rady Miejskiej, aby podjęła poważną debatę nad polityką senioralną, jednocześnie blokując likwidację finansowania KDR. 

piątek, 29 listopada 2019

Petycja o podjęcie uchwały w sprawie trybu i zasad prowadzenia konsultacji społecznych

28 listopada złożyłem petycję do Rady Miejskiej w Chojnicach w sprawie podjęcia uchwały o trybie i zasadach prowadzenia konsultacji społecznych. Takiej uchwały dotąd RM nie podjęła, a powinna, między innymi dlatego, aby istniały jasne i przejrzyste dla obywateli zasady prowadzenia konsultacji społecznych w Chojnicach. 

Treść petycji na stronie BIP Miasto Chojnice: https://bip.miastochojnice.pl/565.html  (pismo z dn. 28.11.2019 r.). 

czwartek, 21 listopada 2019

Ciepła trawka

Drużyna na spadku, witająca się z II ligą, ale radni miejscy w Chojnicach decydują się na wielomilionową inwestycję w podgrzewaną murawę dla Chojniczanki. Czy są jakieś granice tego absurdu? Nie ma, w Chojnicach absurd przekracza wszelkie granice i wytycza nowe szlaki.

Radni opozycji miast głosować przeciwko, to wstrzymali się od głosu, na tyle ich tylko stać. Zresztą ich nieporadność, a piszę o radnych przede wszystkim z klubu PiS widać na każdym kroku. Przy ich milczącej zgodzie odbywają się konsultacje społeczne bez stosownej uchwały Rady Miejskiej, w Radzie Miejskiej zasiadają zastępcy kierowników miejskich spółek - co jest niezgodne z ustawą o samorządzie gminnym, a kiedy mogliby np. walczyć o wzrost bonifikat za uwłaszczenie mieszkań to nie robią tego (choć PiS walczył o to np. w Warszawie). Oto Chojnice! Radnych z klubu Burmistrza ciężko słuchać bez uszczerbku dla psychiki i zdrowego rozsądku. Radny Szank chce budować opór samorządów wobec PZPN, ale głosuje za inwestycją w ciepłą trawkę...Czy można sobie dobitniej zaprzeczyć?

Teraz jeszcze ta Rada Miejska, w której słychać jedynie mlask samozadowolenia, funduje Chojniczanom podgrzewaną murawę za miliony. Być może jest to jedna z form ograniczania spalania węgla, bo skoro ludziom nie będzie lżej finansowo, a w sezonie trzeba grzać, to być może na ciepłej murawie zmieszczą się w sezonie grzewczym ci wszyscy, których w Chojnicach nie stać na ogrzewanie albo i dla tych, którzy chcą się ogrzać, ale ekologicznie...Czy to jest pomysł Miasta na walkę ze smogiem?

Kiedy Miasto Chojnice przestanie robić dobrze wszystkim innym, tylko nie chojniczanom?

wtorek, 19 listopada 2019

Czy w Chojnicach panuje bezprawie?

Zgodnie z art. 5a Ustawy o samorządzie gminnym, gmina winna w ramach prowadzonych konsultacji społecznych stworzyć, jak podaje pkt. 2. wymienionego artykułu: "Zasady i tryb przeprowadzania konsultacji z mieszkańcami gminy określa uchwała rady gminy [...]".

Jak wiemy, Urząd Miejski w Chojnicach często ogłasza konsultacje społeczne. Np. w sprawie tzw. "zachodniego obejścia", czy też w innych sprawach społecznie ważkich, choćby jak w sprawie zagospodarowania Wzgórza Ewangelickiego, itd. W pewnym okresie zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego w zasadzie nic nie wiadomo o zasadach tych chojnickich konsultacji? 

Najpierw więc zapytałem Urząd Miejski w Chojnicach o to, jakie konsultacje społeczne zostały przeprowadzone przez Miasto Chojnice w latach 2010-2019. W odpowiedzi otrzymałem plik pdf z tytułami konsultacji społecznych prowadzonych przez Miasto Chojnice w tym okresie (pismo znajduje się poniżej tekstu). Problem jednak w tym, że jak się okazało w odpowiedzi na moje kolejne pytanie do Miasta Chojnice, Urząd Miejski nie posiada uchwały rady gminy, czyli Rady Miejskiej w Chojnicach w sprawie zasad i trybu przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami gminy. Dla mnie osobiście jest to szokujące, i w mojej opinii jednoznaczne, że od lat w Chojnicach dzieje się bezprawie. 

Jeśli bowiem Rada Miejska w Chojnicach nie podjęła dotąd stosownej uchwały, to na jakiej podstawie odbywają się konsultacje społeczne? Istotne jest bowiem to, że w art. 5a Ustawy o samorządzie gminnym w pkt. 1, ustawodawca zapisał, że "W wypadkach przewidzianych ustawą oraz w innych sprawach ważnych dla gminy mogą być przeprowadzane na jej terytorium konsultacje z mieszkańcami gminy". Konsultacje nie są więc obligatoryjne, jeśli nie wskazuje ich szczegółowa ustawa jako takich, ale jeśli władze samorządowe decydują o przeprowadzeniu konsultacji społecznych, to muszą mieć one podstawę w akcie prawa miejscowego w postaci uchwały w przedmiocie zasad i trybu konsultacji z mieszkańcami gminy. Jak wynika z pism z Urzędu Miejskiego w Chojnicach, w Chojnicach Rada Miejska stosowanej uchwały nigdy nie podjęła. Jest to szokujące!!!

Czy to oznacza, że wszystkie konsultacje społeczne w Chojnicach w latach 2010-2019 zostały przeprowadzone w sposób bezprawny? W mojej ocenie tak, a co więcej oznacza to, w mojej ocenie, że władze miejskie w Chojnicach od lat w sposób permanentny łamią prawo. W mojej opinii, brak stosownej uchwały uniemożliwiał też Miastu Chojnice podjęcie działań zmierzających do stworzenia i wdrożenia budżetu obywatelskiego. Czy można to inaczej nazwać, niż kompletnym bezprawiem? Skoro bowiem nie ma żadnych zasad w prawie miejscowym o prowadzeniu konsultacji społecznych, to wiadomo, że panuje przysłowiowa "wolna amerykanka".  Pytam też, co robią chojniccy radni z tzw. opozycji???

Stosowna uchwała w przedmiocie konsultacji społecznych została podjęta w sąsiednich miastach i gminach, między innymi w Człuchowie w 2014 r. Jej treść znajduje się tutaj: https://www.infor.pl/akt-prawny/U79.2014.139.0002923,uchwala-nr-xlix3512014-rady-miejskiej-w-czluchowie-w-sprawie-okreslenia-zasad-itrybu-przeprowadzenia-konsultacji-zmieszkancami-gminy-miejskiej-czluchow.html

Podobnie w gminie wiejskiej Chojnice, też została podjęta stosowna uchwała: http://edziennik.gdansk.uw.gov.pl/Compatible/Details?Oid=41965


Urząd Miejski w Chojnicach potwierdza, że Rada Miejska w Chojnicach nie podjęła dotąd uchwały o trybie i zasadach przeprowadzania konsultacji z mieszkańcami Miasta Chojnice. 

Lista konsultacji społecznych, które Miasto Chojnice, w mojej opinii, prowadziło niezgodnie z prawem w latach 2010-2019. 


















poniedziałek, 18 listopada 2019

Promocja bez wsparcia

To co robione z pasji, to wychodzi najlepiej. 

Pod koniec października w Wielkiej Brytanii i USA w wydawnictwie Osprey ukazała się książka Case White: The Invasion of Poland 1939, której autor, Robert Forczyk, to uznany specjalista w dziedzinie wojskowości, bezpieczeństwa oraz stosunków międzynarodowych, który powołuje się na książkę mojego i Andrzeja Lorbieckiego autorstwa, czyli na: Chojnice 1939. 

Książka jest dostępna wysyłkowo przez serwisy internetowe. 


I składam zapytanie do władz miejskich Chojnic czy mogą pochwalić się podobnymi sukcesami wydawniczymi wśród swoich licznych w ostatnich latach wydawnictw, w które pompowane są publiczne pieniądze? Jest to pytanie retoryczne. Oczywiście, że nie mogą. Takich sukcesów, jak cytowania w największych i najlepszych wydawnictwach świata prace promowane przez chojnicki ratusz nigdy się nie doczekają, bo to co promuje ratusz, to w większości jest albo odgrzewanie starych kotletów sprzed kilkuset lat, albo promocja autoplagiatów, albo wydawanie niespełnionych autorów, którzy są politycznie pompowani na użytek, tego lub innego układu. 

Gdyby Miasto Chojnice wspierało ludzi o niezależnym sposobie myślenia i działania, żylibyśmy w naprawdę prężnym ośrodku miejskim, znanym z osiągnięć intelektualnych i gospodarczych, a nie tylko z afer. Brak umiejętności wykorzystania faktu wybuchu II wojny światowej w Chojnicach dla promocji Miasta jest też wielkim zaniedbaniem. No, ale skoro Wałdoch napisał książkę o wybuchu II wojny światowej w Chojnicach, to trzeba ten fakt przemilczeć, nawet jeśli to ma zaszkodzić całemu miastu - oto logika władz miejskich. Śmieszna, ale w mojej opinii, prawdziwa.

sobota, 16 listopada 2019

Całkowicie zabawna historia

Prognozy moje były jednak nietrafione. Zegar Palucha będzie bił nadal. Nowym dyrektorem chojnickiego szpitala został Maciej Polasik, dotychczasowy zastępca Leszka Bonny ds. medycznych. 

Nominacja nie jest przypadkowa, bo Maciej Polasik ma niezbędne doświadczenie, zna też realia chojnickie. Osobiście oceniam profesjonalizm Macieja Polasika bardzo wysoko, szkoda tylko, że jest to kolejna osoba jakoś politycznie uwikłana w lokalny układ polityczny. Świadectwem tego jest przecież start w ostatnich wyborach samorządowych, zgromadzenie znacznej liczby głosów wyborczych, a potem brak podjęcia mandatu...czyli uczestnictwo w dobrze realizowanej grze wyborczej, jak przypuszczam pisanej w kręgu Burmistrza Chojnic. 

Mamy więc zmianę na stanowisku dyrektora chojnickiego szpitala, ale niestety tylko pozorną. W mojej ocenie, gdyby Maciej Polasik uwolnił się od znajomości z lokalnym układem politycznym, to byłby zdolny wnieść wiele nowej jakości do chojnickiego szpitala, ale to się pewnie nie stanie, bo zaraz po takim ruchu mógłby przestać pełnić nowe obowiązki. 

Pomimo tych politycznych zawiłości, życzę Maciejowi Polasikowi, żeby był w stanie łączyć swoje liczne zajęcia i pasje z nowymi obowiązkami. Życzę też wielu sukcesów i wytrwałości na nowym stanowisku pracy. Jednak, jednoczesne kontrolowanie lub prowadzenie Chojniczanki i szpitala wydaje mi się mało realne. Natomiast lokalnemu układowi politycznemu gratuluję zmysłu samozachowawczego, który powstrzymał ewentualną promocję na nowe stanowisko Mariusza Palucha - byłaby to naprawdę niepopularna decyzja wśród chojniczan.

Jeszcze z historycznego punktu widzenia, Śp. Ojciec Macieja Polasika był I sekretarzem PZPR w Chojnicach, stracił stanowisko, bo w opinii twardogłowych w partii nie poradził sobie z tzw. karnawałem "Solidarności". Dla mnie znaczy to tyle, że miał ludzkie odruchy, pomimo partyjnego uwiązania i niedogodnych uwarunkowań reżimu...a jak mawiają "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Może się więc okazać, że ze społecznego punktu widzenia mamy do czynienia ze zmianą rzeczywistą, a nie tylko pozorną. 

Nieodparte jest też wrażenie, że w Chojnicach mamy do czynienia z kontynuacją elit. Synowie i córki wysoko postawionych aparatczyków reżimu komunistycznego, podobnie jak ich ojcowie i matki pełnią wysokie stanowiska w życiu publicznym naszego miasta. Nie wystawiam tutaj świadectwa krytyki totalnej, ale z politologicznego i socjologicznego punktu widzenia, zastanawiam się nad fenomenem tej sytuacji.