poniedziałek, 13 listopada 2017

Jednym okiem

Różne grupy i obozy polityczne w Chojnicach patrzą na siebie jednym okiem - podglądają działalność przeciwników, ale starają się milczeć na jej temat w sferze publicznej - żeby czasami nie wypromować cudzych pomysłów, choćby były one dobrymi pomysłami.

Wiele razy taką postawę można było obserwować ze strony Urzędu Miejskiego, które ani słowa nie wypowiedział ustami Burmistrza o różnych inicjatywach w sferze miejskiej, a co gorsza, jeśli już się mówi o różnych inicjatywach środowisk Burmistrzowi nieprzychylnych, to raczej umniejsza się ich znaczenie na konferencjach, albo się je po prostu dyskredytuje - taką mamy kulturę polityczną? 

Niestety, nie lepiej wygląda kwestia działań opozycji skupionej w ramach PChS. Dla nich ważne są tylko i wyłącznie działania własne - chwalą się Biegiem dla Niepodległej, ale przy każdej okazji słowami Kaczmarka próbują mówić, tak samo postępował Burmistrz - innym organizacjom jak Arcanom Historii, czym powinniśmy się zajmować. Jak Arcana Historii - to według Kaczmarka jedynie do kwestii odnoszących się do historii. Czy idąc tym tropem PChS miało w ogóle prawo organizować Bieg dla Niepodległej? Czy organizatorem takiego biegu nie powinien być np. Florian? Pytania w mojej ocenie stawiane w ten sposób urągają sferze publicznej. Organizacje pozarządowe mają prawo wypełniać wszelkie luki działalności instytucji państwowych i samorządowych ogniskując i inicjując życie społeczne. 

Uważam, że inicjatywa PChS Bied dla Niepodległej, to świetna inicjatywa. Chciałbym tylko przypomnieć, że i Arcana Historii 10 listopada były współorganizatorem obchodów 99. rocznicy odzyskania niepodległości - w podziemiach kościoła gimnazjalnego odbył się między innymi wykład Arkadiusza Kazańskiego z IPN Gdańsk. Zapis wykładu znajduje się na www.chojnice.tv. 

Problem więc jest następujący - organizacje społeczne konkurując ze sobą wzajemnie, nie powinny postępować jak monopolista sfery publicznej, nie powinny powielać błędów władzy samorządowej, należy wspólnie promować inicjatywy podejmowane przez różne środowiska, bo tylko w ten sposób ubogacimy kalendarz wydarzeń w Chojnicach i zachęcimy do udziału szerokie środowiska społeczne. 


O jawności życia publicznego

Zgodnie z zapowiedzią zgłosiliśmy jako Stowarzyszenie Arcana Historii listę postulatów, w trakcie konsultacji społecznych, do projektu Ustawy o jawności życia publicznego. Liczymy, że te postulaty zostaną wkrótce zamieszczone na oficjalnej stronie o procesie legislacji w Polsce. Przesłaliśmy następujące postulaty na ręce twórców projektu wskazanej ustawy:
W imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii, zgłaszamy następujące uwagi do projektu Ustawy o jawności życia publicznego:

1. Stoimy na stanowisku, że włączenie zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej do Ustawy o jawności publicznego jest błędem. Prawa dostępu do informacji publicznej/pozyskiwania alternatywnej informacji jest jednym z podstawowych praw człowieka, ujętych w Powszechnej deklaracji praw człowieka. Obecnie ok. 90 państw świata posiada ustawodawstwo umożliwiające korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej. Nie znamy przypadku Państwa w którym przyznano by prawo dostępu do informacji publicznej łącząc to prawo dla obywateli z innymi prawa lub obowiązkami w jednym akcie prawnym, jak to się obecnie proponuje w projekcie Ustawy o jawności życia publicznego. Waga prawa dostępu do informacji publicznej wymaga regulowania tej kwestii odrębną ustawą - czyli tak, jak to ma miejsce dotychczas. 

2. Uważamy, że wprowadzenie kategorii "uporczywego obywatela" jest poważnym błędem i poza wymiarem prawnym, tworzącym barierę w realizacji praw człowieka, będzie też przyczyną uzasadnionych nowych ruchów społecznych, które będą wyrażały swój protest wobec takiego zapisu, czyli przyczyni się on do wzrostu napięć w społeczeństwie. 

3. W projekcie Ustawy o jawności życia publicznego zabrakło kwestii odnoszących się do sfery działalności prywatnych przedsiębiorstw. Szczególnie projekt powinien ujmować możliwości obywatelskiego monitoringu działań na styku biznesu i polityki. Obecnie na świecie (USA, Nowa Zelandia) coraz częściej prawo dostępu do informacji publicznej ewoluuje w kierunku możliwości monitorowania nie tylko działań administracji publicznej i polityków, ale też i działalności korporacji transnarodowych i narodowych, które korzystają z dóbr publicznych nie ponosząc tzw. odpowiedzialności społecznej za swoją działalność i unikając opodatkowania poprzez wyprowadzanie pieniędzy do rajów podatkowych.

4. Postulujemy wyłączenie kwestii prawa dostępu do informacji publicznej z projektu Ustawy o jawności życia publicznego i pracę nad nowelizacją Ustawy o dostępie do informacji publicznej w ten sposób, że:
- obywatele zyskają w określonym zakresie prawo uzyskiwania informacji publicznych z korporacji transnarodowych i narodowych;
- obywatel występujący z instytucją publiczną na drogę sądową w sporze o dostęp do informacji publicznej będzie zwolniony z opłat sądowych, które są skuteczną barierą przed kierowaniem spraw do Sądów Administracyjnych.

5. W projekcie Ustawy o jawności życia publicznego postulujemy wprowadzenie zapisów, które będą wymuszały na Państwowej Komisji Wyborczej publikację online sprawozdań finansowych komitetów wyborczych, które zakładane są na okoliczność wyborów samorządowych i powszechnych. Ponadto projekt winien ujmować konieczność publikacji wniosków o umorzenia podatków przez przedsiębiorstwa, które to wnioski kierowane są do władz gmin, tak aby obywatele mieli możliwość weryfikacji zasadności udzielania umorzeń od podatków od nieruchomości w gminach, bowiem proceder ten jest wyzyskiwany przez lokalnych włodarzy i ma charakter korupcjogenny, co potwierdziło orzecznictwo polskich sądów.

czwartek, 9 listopada 2017

My ten proces wygramy...i wygraliśmy!

15 lutego 2016 r. Arseniusz Finster poinformował Radio Weekend, że złoży prywatny akt oskarżenia przeciwko Radkowi Sawickiemu i przeciwko Marcinowi Wałdochowi o wpisy na naszych blogach. W moim przypadku o wpis Biedni płacą za bogatych. Od tego momentu minęły prawie dwa lata, odbyło się wiele posiedzeń Sądu w sprawie...

Komentując wtedy, 15 lutego 2016 r.  działania Burmistrza powiedziałem dla Radio Weekend: "My ten proces wygramy, bo zarzuty są absolutnie bezpodstawne, natomiast fakty, które ukazujemy zgodne są z praktyką społeczeństwa obywatelskiego, z monitoringiem władzy". Zapis na Radio Weekend: https://weekendfm.pl/?n=58083 . Dziś, po wcześniejszym wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku w sprawie Radka Sawickiego, który wygrał sprawę z Arseniuszem Finsterem, także i ja swoją sprawę wygrałem. 

Wtedy, w 2016 r. zostaliśmy z Radkiem Sawickim sami na pokładzie statku pod nazwą "społeczeństwo obywatelskie". Choć...mogliśmy po czasie liczyć na pomoc pewnie różnych osób, ja na pewno publicznie pragnę podziękować Andrzejowi Dolnemu, który poświęcał swój prywatny czas na obserwację tych zdarzeń, a i za rozmowy mógłbym niektórym podziękować. Radkowi Sawickiemu dziękuję, że za mną podjął ważny społecznie temat i nie złamał swojej linii postępowania w trakcie długiego procesu. Myślę, że w jakiejś mierze uzupełnialiśmy się w tej walce. 

Dziś odbyła się sprawa apelacyjna w Sądzie Okręgowym w Słupsku od wyroku Sądu Rejonowego w Chojnicach w sprawie z oskarżenia prywatnego Arseniusza Finstera przeciwko mi o to, że pomowilem/zniesławienie Burmistrza Chojnic wpisem pod tytułem Biedni płaca za bogatych na blogu Chojnicki Blog Polityczny, sprawa z 212 kk p.2. Sąd Rejonowy w Chojnicach uznał, że byłem winny pomówienia, ale otrzymałem warunkowe umorzenie. Dziś Sąd Okręgowy uchylił w całości wyrok Sądu Rejonowego w Chojnicach i uznał, że monitorując działania władzy lokalnej wykonuję cyt. "dobrą robotę", jednocześnie kosztami prawie dwóch lat procesów obciążone oskarżyciela prywatnego, czyli Arseniusza Finstera. Mam nadzieję, że ten dzisiejszy wyrok nie wpłynie na Burmistrza zaniechaniem chęci współpracy na rzecz miasta, a też wpłynie w pewnej mierze na zmiany postaw w świecie publicznym w Chojnicach. Sam zaś podsumuje to tak: każda władza w warunkach demokracji musi być otwarta na krytykę i zamiast reagować pozwami, powinna być otwarta na zmiany postaw i rozmowę z przedstawicielami opozycji. Sąd uznał uznał tez, ze dbałem o interes społeczny swoją działalnością i to jest dla mnie największą satysfakcja po tych dwóch latach procesu i publicznego poniżenia mnie w różnych środowiskach i przez różne osoby, co ciężko przeszedłem nie tylko ja, ale i bliskie mi osoby. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali, za wsparcie. Szczególnie dziękuję organizacji Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która udzieliła mi wydatnej pomocy. Dodam, że pomocy mi odmówiła w sprawie cała lista organizacji w Polsce, a Fundacja Helsińska była niestety wśród tych podmiotów, co jest dla mnie do dziś przykrym doświadczeniem. 

Mam nadzieję, że Arseniusz Finster będzie skłonny nadal do podtrzymania kursu ocieplania wzajemnych relacji. Przy tej okazji chciałbym zadeklarować, że nie będę się ubiegał o stanowisko Burmistrza Miasta Chojnice. Widzę swoje miejsce w Radzie Miejskiej, co też chcę łączyć z dalszym rozwojem naukowym i mam nadzieję, że to jest dobra koncepcja z której i dla Chojnic wyniknie coś pozytywnego. Wkrótce kampania wyborcza, bo mamy przecież wybory uzupełniające. W materiałąch wyborczych wykazę swój pomysł na Chojnice. I do niektórych idei, będę próbował pozyskać lub przekonywać Burmistrza Miasta Chojnice. Choć mam od Burmistrza inne zapatrywania ideologiczno - polityczne, to uważam, że rozmawiając i działając dla dobra Chojnic osiągnięmy więcej niż szarpaniem się po sądach bez względu na to, kto mógłby wygrać kolejne sprawy sądowe. Pierwszy raz to zrobię, ale przyznam z pełną szczerością, że Chojnic za rządów Burmistrza Arseniusza Finstera zmieniły się bardzo i znacząco wybijają się na tle innych miast tej wielkości, nie tylko w regionie, ale i w Polsce. Oczywiście będę uważał, że można było zrobić więcej i lepiej, ale przyznam, można było też i jeszcze mniej i jeszcze gorzej. Chciałbym, aby w Chojnicach wiele się zmieniło, wśród zmian chciałbym dostrzec zmianę postawy Burmistrza Miasta Chojnice - tak wobec obywateli, jak i spraw miejskich i myślę, że zmiana postaw Arseniusza Finstera w sferze publicznej, będzie na najbliższe lata korzystniejsza nawet, aniżeli zmiana na stanowisku Burmistrza Miasta Chojnice. Liczę więc na współpracę, cieszę się ze zwycięstwa, ale nie uznaję go za swoje zwycięstwo, ale za zwycięstwo społeczności chojnickiej, która ma prawo pytać i oceniać władzę lokalną, a ta nie prawa podejmować prób kryminalizacji opozycji. Rywalizujemy na pomysły, idee, unikajmy patologiczny postaw w sferze publicznej, ale z pełnym szacunkiem dla przeciwnika walczmy o lepsze Chojnice poza salami sądowymi na których bezproduktywnie spędzamy czas, który należy poświęcić dla Chojnic. 

Po wyborach 10 grudnia, bez względu na ich rezultat odbędę w nieco szerszym gronie moich współpracowników spotkanie z Arseniuszem Finsterem i jego współpracownikami i złożę pierwsze propozycje projektów dla Chojnic. 

PS. Ciekawy jestem, czy chojnickie media będą teraz tak ochoczo informowały opinię publiczną o końcowym wyniku sprawy, jak to ochoczo pisały o wyrokach Sądu Rejonowego w Chojnicach, które zostały w całości uchylone w Słupsku...Pewnie zbyt wiele się spodziewam po chojnickich mediach?

Jaka opozycja?

Z trudem chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej, czyli PChS wydostaje się spod myśli "osób trzecich", w tym sensie, że Brunka chwalący się realizacją takich postulatów jak likwidacja jednego ze stanowisk wiceburmistrzowskich, to był oryginalnie już pomysł, który moglibyśmy przypisywać deutowi w Radzi Miejskiej Andrzej Dolny - Marcin Wenta. Ale kto by pamiętał, prawda? A kto by pamiętał, że to i ja postulowałem jako członek PChS likwidację tego zbędnego rzeczywiście stanowiska. Nie jednak o licytację nad autorstwem mi chodzi, ale o ocenę tego, jak opozycja prezentuje się w sensie ideowym i programowym. 

Jak stwierdziłem wyżej, opozycja z trudem wychodzi z koncepcji dawno powstałych i powoli bardzo krystalizuje swój, może w jakimś zakresie, własny program ideowy - i program działania. Pozytywnym tego przykładem jest na pewno Bieg dla Niepodległej. 

Ostatnio jeden z działaczy PChS, Kamil Kaczmarek, którego zaprosiłem do PChS, a i też człowiek, który wielokrotnie rozmawiał ze mną o arcanach działalności publicznej w Chojnicach zarzucił mi na tablicy Facebook kłamstwa, łgarstwa, itd. Nie sprecyzował niestety o co chodzi, więc miało to dla mnie wydźwięk dość kabaretowy. Niemniej takie zarzuty niepoparte dowodami pozwoliły mi na stworzenie prywatnego aktu oskarżenia o pomówienie wobec Kamila Kaczmarka, który być może w niedługim czasie trafi do Sądu Rejonowego w Chojnicach. Skoro Kaczmarek nie potrafi publicznie wyjaśnić podstaw swych oskarżeń to może sąd będzie odpowiednim miejscem dla niego do rozwinięcia myśli. Opozycja rzucająca niczym nie podparte oskarżenia, to opozycja zła. Nie wiem dlaczego Kaczmarek wyobraża soebie, że będzie mnie bezkarnie atakował, ale moja pozycja nie pozwala mi na przejście wobec takich oskarżeń bez reakcji. 

Jaka opozycja? Właśnie. To jest przestrzeń na którą odpowiadając będę działał wypełniając przestrzeń publiczną inicjatywami, szczególnie w kontekście rozwiązań instytucjonalnych i propozycji aktów prawa miejscowego - bo takiej opozycji w Chojnicach nie mamy. Nie mamy w Chojnicach opozycji merytorycznej, a jedynie uszczypliwą i nieporadną - acz mimo tego potrzebną, bo monitorującą władzę. Na scenie jednak jest miejsce też dla podmiotu realizującego poważniejsze zadania w sferze publicznej. 

czwartek, 2 listopada 2017

Ambiwalentne odczucia

W prasie chojnickiej podano informację o darach, w postaci łóżek szpitalnych, które trafiły do chojnickiego szpitala. Stąd wynika moja ambiwalencja w postawie do tego faktu. Należy się bowiem zastanowić, jak to się dzieje, że szpital, które roczne finanse oscylują w granicach 100 mln złotych, nie wygospodarował dotąd pieniędzy na łóżka dla pacjentów i musi je przyjmować w darach z Europy Zachodniej? Czy to jest obraz dobrego zarządzania szpitalem? Może tak, bo to przecież umiejętność pozyskania czegoś bez większych kosztów? Może nie, bo to obraz braku umiejętności zakupu takich łóżek we własnym zakresie? 

Jedno co na pewno mi się nie podoba, to fakt konieczność przyjmowania takich darów do Polski. Czuję w takich sytuacjach jak obywatel biednych krajów, a nie państwa będącego wśród 30 największych gospodarek świata. Czy to wina sytemu, czy to wina zarządzania szpitalem? Odpowiedź na pewno leży w analizie danych, nigdzie indziej jej nie znajdziemy. 

wtorek, 31 października 2017

Ktoś powinien poprowadzić debatę

Wkrótce wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach, które odbędą się 10 grudnia.

PChS już zapowiedział chęć organizacji debaty przedwyborczej, ale uważam, że to jest zbyt poważna sprawa, aby którakolwiek ze stron zaangażowanych w wybory organizowała taką debatę. Stąd mój apel do lokalnych mediów w Chojnicach, czy możecie Państwo wykazać się inicjatywą i zorganizować debatę dla kandydatów w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Chojnicach? Przecież to jest kpina, żeby strony zaangażowane w wybory same organizowały debaty! To przeczy idei otwartej i bezstronnej dyskusji. 

Z chęcią przyjdę do każdej redakcji w Chojnicach lub w dowolne miejsce, gdzie bezstronna osoba lub instytucja zorganizuje debatę przedwyborczą albo spotkanie z wyborcami. 

poniedziałek, 30 października 2017

PChS na odlocie!

Dziś moje zdziwienie wzbudził pomysł aktywistów PChS, aby pomnik papieża Jana Pawła II wz fracuskiego Ploermel przenieść do Chojnic. Jak wiadomo z mediów, francuska Rada Stanu nakazała zdjęcie z pomnika krzyża, co stało się kwestią ogólnoświatowego zainteresowania. We Francji, gdzie obowiązuje laickość życia publicznego, symbole religijne w sferze publicznej nie mogą być eksponowane. Odrębną dyskuję moglibyśmy tutaj uruchomić nad kwestiami laickości Francji, upadku Kościoła katolickiego i związanych z tym trendów. Nie w tym jednak rzecz. 

Pomysł PChS-u, bardzo mnie nie tylko zdziwił, ale zszokował, bo jeśli brać go na poważnie, to uważam, że radni PChS-u mają trochę problemów natury ideologicznej i wbrew temu co chcą pokazać publicznie, są religijnie bardziej radykalni niż chojnicka prawica. To jest jeden z elementów, który mnie różni od większości ludzi z PChS-u, którzy nadają ton działaniom stowarzyszenia. Jestem za laickością życia publicznego i poważnego rozdzielenia życia publicznego od Kościoła katolickiego i innych kościołów i związków wyznaniowych. Według znanej maksymy z Pisma Świętego: "oddaj cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co boskie". Takie idee, jak sprowadzenie pomnika do Chojnic PChS mógłby podjąć poprzez Kościół, albo jakąś organizację religijną, ale nie przez Radę Miejską Chojnic! Takiej radykalizacji nie spodziewałem się po moich dawnych Koleżankach i Kolegach, ale pisałem już, że PChS jest obecnie grupą radykalną, a do tego dodam o bardzo różnych wektorach ideologicznych. Bardzo daleko odszedł od idei na których został ufundowany. 

Myślę, że ten ruch poważnie zaszkodzi też PChS-owi w odbiorze społecznym. W mojej ocenie wykazali całkowite niezrozumienie wobec społecznych postaw, potrzeb i ludzkich zapatrywań. Mieszkańcy oczekują realnych działań w sferze, która może mieć wpływ na ich codzienne położenie, na ich życie doczesne. Stąd należałoby się po PChS spodziewać projektów uchwał, propozycji gospodarczych, społecznych, inicjatyw środowiskowych, postulatów naprawy prawa miejscowego, a nie wszczynania dyskusji o pozyskanie pomnika Jana Pawła II. Choć prywatnie jestem przeciwny działaniom francuskiej Rady Stanu, to uważam, że do realizacji celów religijnych służy Kościół. Kościól, który poprzez swoje instytucje, powiedzmy to sobie szczerze, nie miałby najmniejszych problemów z pozyskaniem, a nawet wykupem tego pomnika z Francji. Tak jak oczekuje się, że w Kościele nie będzie się podejmować decyzji politycznych, tak oczekiwałbym też, żeby na sesjach rad miast nie podejmować tematów związanych z kwestiami religijnym, bo te nastają na wolność sumienia i wyznania, gdyż podejmowane są przez ogół przedstawicieli danej wspólnoty. Temat w ogóle nie powinien mieć miejsca na sesji Rady Miejskiej w Chojnicach i jest przejawem chyba jakiegoś obskurantyzmu religijnego. 

Z okazji 99. rocznicy odzyskania Niepodległości

W piątek 10 listopada o godz. 10:00 w podziemiach Kościoła Gimnazjalnego zapraszamy na otwarcie wystawy Polskie Ordery i Odznaczenia, wykład oraz uroczystości z nim związane w tym złożenie kwiatów pod pomnikiem 1 batalionu strzelców z Chojnic. Zapraszają Związek "Solidarność" Polskich Kombatantów oraz Stowarzyszenie Arcana Historii. 


piątek, 27 października 2017

Nie będzie "miękkiej gry"

Nadchodzą wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach. Nieporadnie jest diagnozować swoje własne szanse. Niemniej pokuszę się o wyłożenie kilku refleksji. Przede wszystkim cieszę się, że PChS wystawia Kornelię Żywicką. Jeszcze bardziej cieszy mnie kandydatura Marcina Łęgowskiego. 

Studenci medycyny kształcą się, aby zostać lekarzami i leczyć ludzi, a nie obserwować ich i wydawać jedynie komentarze o ich zdrowiu. Zwyczajnie kształci się ich do podejmowania decyzji w zakresie zdrowia pacjenta, kierunków leczenia, itd. Podobnie architekt, tego kształci się, aby nam proponował projekty architektoniczne - i nikt nie oczekuje, że architekt powstrzyma się w swym działaniu jedynie na recenzjach cudzych projektów, ale będzie wdrażał swoje projekty w życie. 

Dlatego jako politolog, którego jedną ze specjalności są zagadnienia regionalno - samorządowe, nie tylko pragnę recenzować działania innych w sferze politycznej, ale i wiem, że dysponuję wiedzą, która pozwala mi lepiej i głębiej diagnozować problemy społeczne, gospodarcze lokalnych wspólnot, aniżeli lekarz lub architekt. Choć świat społeczny jest tak skonstruowany, że dzięki przymiotom takim jak charyzma, wysoki prestiż, można także zdobywać urzędu, to jednak uważam, że te zbliżające się wybory są rzeczywiście wyrazem oddolnego zaangażowania, którego mi nigdy nie brakowało. Zresztą cieszy mnie jeszcze jeden fakt  - stanę w wyborach nie tylko naprzeciwko PChS i KWW Arseniusza Finstera, ale przede wszystkim w sensie pomysłów i idei dla miasta stanę naprzeciwko PChS, które powołałem do życia, co wymaga poszerzenia horyzontów i wskazania szerokiego wachlarza propozycji dla mieszkańców. Z obywatelskiego punktu widzenia - ferment na opozycji i wzmocnienie konflitku politycznego w lokalnym światku, są wielce pozytywne. Jakość życia podnosi się poprzez rywalizację - na pomysłu, argumenty, idee i działanie. Obecnie nie zgadzam się z postawami - ani ludzi z PChS, ani ludzi z KWW Arseniusza Finstera i prawdopodobnie, jest to też odzwierciedleniem postaw dużej części chojnickiej społeczneści, którą będę prosił o poparcie w wyborach 10 grudnia. 


środa, 25 października 2017

Natarczywa i uciążliwa władza

Wracam do projektu Ministra Kamińskiego w kwestii Ustawy o dostępie do informacji publicznej, a właściwie włączenia tej ustawy w jeden większy akt regulujący też działalność antykorupcyjną i normującą prawnie zjawisko tzw. sygnalistów. Uderzyło mnie dziś, że władza polityczna śmie mówić publicznie o "uporczywych obywatelach, utrudniających prace urzędów". Chciałbym więc zwrócić uwagę, że korzystający z Ustawy o dostępie do informacji publicznej i korzystający z prawa dostępu do informacji publicznej w dziesiątkach innych państw działają w ramach nieformalnego ruchu Dociekliwych. Nie jest to ruch antysystemowy, a na pewno idei dobrego i przyjaznego państwa nie zbuduje się na takiej retoryce, jak: "uporczywy obywatel". To ten uporczywy obywatel, który płaci podatki, to pierwsza sprawa, druga jest taka, że dzięki tej uporczywości, kiedy PiS nie był u władzy wiele spraw patologicznych ujrzało dzięki dociekliwym światło dzienne i było przedmiotem debaty i wreszcie społecznego niezadowolenia z rządów PO-PSL, a teraz PiS nazywa korzystających z Ustawy "uporczywymi". W chojnickim wymiarze mogę powiedzieć - Panie Burmistrzu Chojnic - PiS właśnie przygotował Panu wymarzony prezent! Tego nikt się nie spodziewał. Mam nadzieję, że Minister Kamiński wciąż jest otwarty na poważne zmiany w projekcie proponowanej ustawy, bo ta w tym kształcie, pomimo swych pozytywnych elementów, zawiera też zapisy, który nastają na art. 19 Powszechnej deklaracji praw człowieka - czyli prawo do aleternatywnej informacji na przykład. I pytanie - wielka zagadka - na jakiej podstawie urzędnik będzie decydował o uporczywości pytań? Uporczywe będą te pytania, które będą celne, czy uporczywy będzie ten kto zada ich administracji państwowej 10 tygodniowo, czy 10 rocznie? Ile będzie można zadać pytań szacownym ludziom władzy w Polsce? 
Tak złej propozycji w wykonaniu PiS jeszcze nie widziałem. Kwestia dostępu do informacji publicznej wymaga w Polsce modyfikacji, ale w zupełnie innym kierunku niż ten proponowany przez Ministra Kamińskiego. A tak na marginesie zapytam - co z publicznym monitoringiem działań korporacji transnarodowych? Czy ta ustawa da w końcu Polakom możliwość monitorowania działalności korporacji w Polsce, które w dużej mierze unikają ponoszenia kosztów społecznych swojego funkcjonowania w Polsce? 

wtorek, 24 października 2017

Będą Sygnaliści!

Nadchodzą poważne zmiany w prawie, szczególnie projektowane, jak rozumiem, celem ograniczenia patologii korupcjogennych. Według propozycji ministra - koordynatora służb specjalnych Michała Kamińskiego na wadze zyska tzw. czynnik społeczny i ludzki w procesie kształtowania bezpieczeństwa wewnętrznego państwa w różnych jego sferach, przede wszystkim zapewne w sferze społecznej i ekonomicznej. Będąca dotąd sztandarowym narzędziem monitoringu władzy Ustawa o dostępie do informacji publicznej z 2001 r. będzie w zmienionej wersji zaledwie elementem szerszej ustawy, która wzmacniać będzie przede wszystkim tzw. kontrolę społeczną. I już słyszę, te narzekania i wołanie o pomstę do nieba, że PiS wskrzesza ORMO. Szczerze, to mi samemu takie analogie się nasuwały, ale spójrzmy na nowe uwarunkowania systemowe. W dobie globalizacji i wzrastającej roli korporacji transnarodowych - tzw. sygnaliści - więc często osoby, które w interesie społecznym informowały opinię publiczną i odpowiednie służby o nieprawidłowościach wewnątrz konkretnych instytucji, pozostawały bez najmniejszej ochrony prawnej i musiały borykać się z procesami sądowymi na własną rękę i to z przeciwnikiem o dużo większym potencjale ekonomicznych, co na starcie stawiało sygnalistów na straconej pozycji. 

Warto tutaj wskazać, że do najbardziej znanych sygnalistów na świecie należy między innymi Edward Snowden - który przecież poinformował społeczność międzynarodową o powszechnej inwigilacji obywateli świata za pomocą narzędzi wysokiej techniki, czyli komputerów osobistych i smartphonów. Czy w takim ujęciu sygnalistę można nazwać ORMOwcem? :) 

Zmiany zapowiadają się więc poważne, ale i dają nadzieję, że uwikłani przez sprzeczne interesy pracownicy wielu zakładów i korporacji, gdzie za cenę milczenia są nie tylko zatrudniani, ale i wyzyskiwani  - finansowo i psychicznie (bo muszą milcząco obserwować złodziejstwo, przekręty finansowe, poniżanie współpracowników, itd.), będą wreszcie mogli bez większych obaw informować o nieprawidłowościach rzutujących na stan społeczeństwa instytucje, których zadaniem będzie przywrócenie ładu w danej instytucji. 

Zapowiadane są konsultacje społeczne do tej nowej ustawy, którą proponuje minister Kamiński. Na pewno wezmę w nich udział, bowiem instytucja sygnalisty nijak ma się do kwestii korzystania z dostępu do informacji publicznej, tę bowiem funkcję, zasadniczo różnicą się od działań sygnalistów, wypełniają Dociekliwi. Jest to co prawda ruch nieformalny, ale i globalny związany z realizacją prawa dostępu do alternatywnej informacji, czyli zapisów art. 19, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dotąd było tak, że Dociekliwi występujący na ścieżkę sądową z instytucjami państwowymi i samorządowymi - publicznymi, musieli we własnym zakresie pokrywać koszty postępowań sądowych, których wynik i ujawnienie informacji nie tylko narażały ich na koszty, ale i na kolejne procesy z ludźmi władzy. Chciałbym, aby w nowej ustawie, zmieniono zapisy z Ustawy o dostępie do informacji publicznej w kwestii tego, kto i jak rozstrzyga o konieczności ujawnienia informacji publicznej, bowiem bicie się w pojedynkę przez Dociekliwych z Lewiatanem publicznym na rzecz interesu społecznego, to był swoisty heroizm. Każda sprawa w Wojewódzkich Sądach Administracyjnych i innych instancjach generowała koszt, dla dociekającego informacji publicznej. Jak to działa? Ano tak, pytam na przykład jakie umowy i na jaką wartość zawarło Miasto X z przedsiębiorcą Y w ciągu ostatnich 10 lat, a Miasto X nie udziela mi informacji i wskazuje, że musi chronić interes gospodarczy podmiotu Y - w skrócie zasłania się tajemnicą handlową podmiotu realizującego usługi. Taką sprawę, aby rozstrzygnąć, należało skierować sprawę do WSA, uiścić opłatę w kwocie co najmniej 100 zł za sprawę i następnie czekać na jej efekt. W sumie taka działalność była obarczona poważną barierą, czyli monitoring działań władzy, był bardzo poważnie ograniczony. Ustaw o dostępie do informacji publicznej miała też inne luki, związane między innymi z brakiem monitorowania działalności przykładowo adwokatów i innych profesji prawniczych, gdzie płynie poważny strumień pieniędzy publicznych. W ustawie nadto powinna się znaleźć jasno wyrażona konieczność udzielania pełnej informacji o stanie zakładów, ich kondycji, ujawnianiu dokumentów pracodawcy wobec związków zawodowych. 

Na pewno wezmę udział w konsultacjach społecznych i zachęcam do tego inne osoby zainteresowane dotychczasowym wykorzystaniem Ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Co nam dała Unia?

W obiegowej opinii uważa się, że Unia Europejska, to samo dobrodziejstwo dla Polaków i Polski. Obóz rządowy oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński wyrażają siebie jako zwolenników UE, ale wysuwają zastrzeżenia do mechanizmów władzy w Unii i autorytarnych praktyk urzędników unijnych oraz dominacji osi Berlin - Paryż, która z pewnością będzie narastać po Brexit. 

Fakty o naszym uczestnictwie w UE dają, przynajmniej mi ambiwalentne odczucia. Siegając po książkę Tomasza Cukiernika, ekonomisty i prawnika, pod tytułem Socjalizm według Unii, nie spodziewałem się faktografii, a raczej pewnej formy eseju. Natomiast w książce tej, będącej w dużej mierze zbiorem wcześniejszych tekstów Cukiernika, możemy znaleźć wiele ciekawych informacji dotyczących Unii i naszego w niej członkostwa. Jak się bowiem okazuje Polska składka na UE to ok. 1/3 wartości funduszy, które wpływają do Polski...ale składka Polski nie uwzględnia wielu kosztów pochodnych - jak choćby obsługa kredytów pod zaciągane dotacje, korupcja urzędnicza, koszty pracy biurokracji unijnej, itd. W sumie do Unii wg Cukiernika dopłacamy. Co więcej gdybyśmy chcieli opuścić Unię musimy liczyć się z koniecznością nagłej wpłaty 210 mld euro do kasy unijnej. Ponadto w ciągu 10 lat uczestnictwa w Unii wartość funduszy, które do nas wpłynęły to zaledwie 3% polskiego PKB z tego okresu. Okazuje się też, że przytoczone przez Cukiernika przykłady firm, które dostały dofinansowania są przerażające. I w tej dramatycznej statystyce prym chyba wiodą projekty informatyczne, setki a nawet miliony złotych na strony internetowe, którzy wykonanie szacuje się na 10 tys. złotych, w tym kontekście na pewno narzuca się nam w Chojnicach projekt internetowy "Adam Chojnicki", który też kosztował setki tysięcy zlotych i był wielkim niewypałem pomysłodawcy wicestarosty Marka Szczepańskiego. Niestety Cukiernik uważa, że te projekty to źródło korupcji i wycieku pieniędzy publicznych. Tyle jeśli spojrzymy na stronę finansową, ale w sensie poza materialnym, Unia zdaje się ograniczać cztery wolności, które nam obiecała - wolność przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi. Unijni biurokracji zaś nie kryją się z próbą budowy superpaństwa na gruzach państw narodowych. Ciekawe jest też podsumowanie dotyczące środków na badania naukowe, które prezentuje Cukiernik. Okazuje się, że Polacy uzyskują niewspółmiernie niskie środki na badania z funduszy unijnych, zakładając wartość składek, które wpłacają, żeby było radośniej, to więcej od nas dostają nawet z tych funduszy państwa spoza Unii, choćby takie jak Izrael...

Wydaje mi się, że w poszechnym odczuciu Unia Europejska to dobro - obywatele są jej stronnikami i nie patrzą na żaden unijny projekt unijny krytycznie, bo to często w ich odczuciu "darmowa kasa". A tutaj warto znowu za Cukiernikiem przytoczyć, że zadłużenie polskich samorządów od czasów wejścia Polski do Unii wzrosło prawie o 400%...Ponadto Polacy chyba w Unii kochają przede wszystkim wolność przemieszczania się, ale jak zauważa słusznie Cukiernik: Unia Europejska to nie Układ z Schengen. Można być poza Unią i można być nadal w Schengen. 

W moim osobistym odczuciu, Polska powinna pozostać tylko w takiej Unii Europejskiej, która nie będzie Polsce narzucała swoich autorytarnych rozwiązań i kuriozalnych zapisów, na przykład o spłuczkach, albo żarówkach. Nie wspominając owoców...

Z Unią trzeba grać ostro, bowiem relatywnie do wartości gospodarki narodowej do Unii wpłacamy bardzo dużo pieniędzy - 1% PKB, więcej, więc niż Niemcy, które nawet 1% PKB nie wpłacają w wartości swej składki. 

Aby zaś zapoznać się z kuriozalnymi efektami działalności unijnych biurokratów i tworzonymi przez nich projektami warto zerknąć na chojnickie podwórko - baszta w fosie, to chyba sztandarowy przykład, ale i nie lepiej jest z CEW na ul. Piłsudskiego w miejscu po starych młynach. Będę powtarzał, ze chojnickie elity z Burmistrzem na czele, albo świadomie nie rozróżniają kosztów od inwestycji, albo robią to w sposób nieświadomy (tym gorzej). Wiadomo przecież, że każda inwestycja będzie generowała koszty, ale problem jest w tym, że nie widzę w Chojnicach inwestycji ze środków UE, które wygenerowały zyski. Warto przecież też zastanowić się ile kosztowała dotąd obsługa kredytów pod unijne dotacje? I co z tego mają mieszkańcy? 

Według mnie największym osiągnięciem Unii, i naszego w niej uczesnitctwa jest wypracowanie działania wielu instytucji życia politycznego, które utrwalają, pomimo wszystko, demokrację w Polsce. Natomiast od strony gospodarczej, oceny pozostaną niejednoznaczne. Na pewno nie zyskaliśmy tyle, ile próbują nam wmówić Niemcy, albo ich media w Polsce. Na pewno też nie straciliśmy tyle, ile projektują nam skrajnie prawicowe i libertariańskie media w kraju. 

Nie we wszystkich tezach się zgadzam z Cukiernikiem, ale krytyka wobec Unii i jej instytucji jest konieczna. Polecam lekturze książkę Tomasza Cukiernika: http://sklep-niezalezna.pl/pl/p/Socjalizm-wedlug-Unii-Tomasz-Cukiernik/1192


piątek, 20 października 2017

Innowacyjne Chojnice

Gospodarka się rozwija, jedni utyskują i próbują wskrzesić model gospodarczy okresu społeczeństwa przemysłowego i wołają ciągle o dodatkowe kształcenie zawodowe, o większą liczbą zawodówek itd. - nie rozumiejąc zupełnie kierunku w którym podąża świat, szczęśliwie naród w swej masie jednak rozumie trendy globalne. 

Globalizacja jest nie tylko zagrożeniem, ale wielką szansą dla takich peryferii cywilizacji jak Chojnice. W sensie położenie gospodarczego Chojnicom może dopomóc zarówno proces kształcenia obywateli, jak i uwarunkowania systemowe, takie jak nowe otoczenie prawne. Niedawno weszła w życie kluczowa ustawa dla życia gospodarczego gospodarki wyrastającej na usługach, jest to: Ustawa o zmianie niektórych ustaw określających warunki prowadzenia działalności innowacyjnej z 2016 r. 

Nowe uwarunkowania oznaczają możliwość współpracy przedsiębiorców z naukowcami z różnych specjalności, celem osiągania przewagi konkurencyjnej, czy wdrażaniu nowych usług lub produktów na rynek. Ustawa ułatwia też komercjalizację wyników badań naukowych. 

Dlatego zachęcam obecnych chojnickich przedsiębiorców, jak i przyszłych, do kontaktu z naukowcami, jednostkami naukowymi, jeśli poszukują nowych rozwiązań. Zdarza się bowiem i tak, że badania z zakresu postaw wyborczych, wykorzystywane są przez biznes - przykładó z USA można by mnożyć o takim wykorzystaniu wyników badań. Dla przedsiębiorców tworzenie, bądź prowadzenie innowacyjnych przesiębiorstw to także poważne ulgi podatkowe i to kolejny bodziec do nawiązywania współpracy z naukowcami celem uzyskania wyższych zysków! 

Zachęcam do lektury krótkiego artykułu z "Wprost": https://www.wprost.pl/gospodarka/10037200/W-zycie-weszla-tzw-mala-ustawa-o-innowacyjnosci-Co-zaklada.html


środa, 18 października 2017

W sprawie szpitalnych telewizji

Kwestia opłat za telewizję w szpitalach jest dla mnie od dawna bulwersująca. Jak można pozwalać na taka sytuację? Okazuje się jednak, że mamy do czynienia z poważnym problemem systemowym. Próbując ustalić - kto powinien płacić abonament RTV za telewizory w szpitalach jest odsyłany "Od Annasza do Kajfasza". Z jednej strony KRRiTV odpowiedzialną w zakresie opłat za abonament telewizyjny w szpitalach czyni Pocztę Polską, a Poczta Polska uważa, że te kwestie leżą w gestii KRRiTV. Dla mnie jest to sytuacja wielce niezrozumiała. Ciężko też pojąć jak w świetle prawa działa szpitalna telewizja, gdzie za opłaty związane z tą usługą pacjenci nie otrzymują żadnych dowodów wpłat, czyli te de facto nie mogą być należycie ewidencjonowane. Szacuję, że budżet traci na braku pobieraniu opłat za odbiorniki instalowane w szpitalach przez podmioty zewnętrzne ok. kilkunastu milionów rocznie w skali całego państwa. Jest to kwota spora, bo budżety roczne regionalnych oddziałów TVP to jak się nie mylę ledwie 2-5 mln złotych.

Jest to więc sprawa istotna z dwóch względów: 1. pacjenci płacą za coś za co płacić nie powinni; 2. ktoś zarabia na pacjentach z ominięciem opłaty abonamentowej za TV - i z tego co wynika na ten moment dzieje się to w obliczu prawa, albo raczej powiedzmy z wykorzystaniem luki w prawie. Sprawa jest na pewno poważna, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że dzięki wsparciu różnych polityków doprowadzimy w końcu do zniesienia "patologii szpitalnych telewizji". 

Poniżej przedstawiam pisma z Poczty Polskiej i z KRRiTV w tej sprawie. Publicznie dziękuję za zaangażowanie w tę kwestię Pani poseł Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk. 

W dniu 6 marca 2017 11:56 użytkownik RTV Rejestracja COR <RTVRejestracja.COR@bydgoszcz.poczta-polska.pl> napisał: 
Szanowny Panie 
Poczta Polska S.A. informuje, że zgodnie z art. 2 ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych (tekst jednolity Dz. U. z 2014 r. poz. 1204, z późn. zm.) podmioty lecznicze niebędące przedsiębiorcami w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej – w tym samym budynku, zespole budynków lub w samochodach będących w używaniu tych instytucji; niezależnie od liczby odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych uiszczają tylko jedną z opłat, o której mowa w art. 3 ust. 1.


Jeżeli szpital posiada zarejestrowane odbiorniki radiofoniczne/telewizyjne i wnosi opłaty zgodnie z powyższym zapisem ustawowym, tym samym obowiązek wynikający z uregulowań prawnych wobec szpitala został dopełniony. Natomiast kwestie uiszczania opłat za odbiorniki należące do firmy prowadzącej działalność na terenie szpitala, którą Pan wskazuje (firma Energy Heat Technology Investment Marek Burcan) powinny być uregulowane w zawartej umowie.  W przypadku wątpliwości  w interpretacji przepisów wynikających z ustawy o opłatach abonamentowych należy zwrócić się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w Warszawie.

W odniesieniu do opłat dokonywanych przez pacjentów szpitala za oglądanie telewizji oraz braku potwierdzenia paragonem dokonanej usługi sprzedaży, należy się zwrócić do właściwej jednostki Administracji Skarbowej, gdyż Poczta Polska S.A. nie posiada kompetencji w tym zakresie.
Z uwagi na bardzo dużą ilość wiadomości e-maili przepraszam za opóźnienie w udzieleniu odpowiedź. 
Z poważaniem
 
Dawid Zwoliński
 
Stanowisko ds. Obsługi Abonentów


Centrum Obsługi Finansowej
 
Ośrodek Obsługi i Dystrybucji Usług
 
Dział Obsługi Abonentów
 




Dla dopełnienia obrazu sytuacji zamieszczam tez moja korespondencję z firmą, która świadczy usługi "szpitalnej telewizji" w chojnickim szpitalu, zapytałem też firmę, czy uiszczają opłatę abonamentową:


FROM: Marcin Wałdoch [mailto:marcin.waldoch@gmail.com]
SENT: Wednesday, January 18, 2017 1:02 PM
TO: biuro@hti.com.pl
SUBJECT: Zapytanie o informację publiczną

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej
składam zapytanie o:

- wartość opłaconego abonamentu KRRiTV od odbiorników TV, które są
własnością Państwa i znajdują się w Szpitalu Specjalistycznym im.
J. K. Łukowicza w Chojnicach za lata: 2010-2016 z rozbiciem na
poszczególne lata.

Oczekuję odpowiedzi w trybie pilnym na mój adres e-mail.

Marcin Wałdoch

Chojnice

członek Rady Społecznej

Szpitala Specjalistycznego im. J. K. Łukowicza w Chojnicach


ODPOWIEDŹ:

Szanowny Panie,
niniejszym spieszymy z odpowiedzią na Pana zapytanie i następnie serdecznie przepraszamy za opóźnienie, jednakże swoje zapytanie wysłał Pan do działu instalacyjnego naszej firmy w Opolu. Pragniemy również poinformować, że systemami szpitalnymi zajmuje się dział naszej firmy - szpitalnatelewizja.pl . Poniżej adresy e-mail bezpośrednie:

info@szpitalnatelewizja.pl

zamowienia@szpitalnatelewizja.pl

reklamacje@szpitalnatelewizja.pl

wsparcietechniczne@szpitalnatelewizja.pl

serwis@szpitalnatelewizja.pl

regulamin@szpitalnatelewizja.pl

Uprzejmie informujemy również, że monitory do reemisji nagrań audiowizualnych zamontowane zostały przez naszą firmę w miesiącu styczniu 2015 r. zgodnie z procedurą przetargową, w której to nasza firma zaproponowała najkorzystniejsze warunki finansowe dla Szpitala Specjalistycznego im. J. K. Łukowicza ul. Leśna 10, 89-600 Chojnice .  Zgodnie z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych dotyczącą reemisji programów zobowiązani jesteśmy uiszczać opłaty dla : ZAiKS (umowa licencyjna nr 24157 wraz z aneksami i późn. zmianami), STOART (umowa licencyjna nr 33430 wraz z aneksami i późn. zmianami), SAWP (umowa licencyjna nr PO/4005 wraz z aneksami i późn. zmianami) oraz przynależeć do rejestru przedsiębiorców telekomunikacyjnych (nr rej. 11235). Niniejsze umowy zostały przekazane Szpitalowi zgodnie z procedurami. Monitory zamontowane przez naszą firmę posiadają czytnik DVD, możliwość odczytu nośników pamięci zewnętrznej, odbioru sygnału z kaplicy oraz odbioru sygnału ze studia.

Z poważaniem,

Zespół SZPITALNATELEWIZJA.PL

EHTI
ul. Krakowska 48, 50-425 Wrocław
www.szpitalnatelewizja.pl



poniedziałek, 16 października 2017

Polak - Turek dwa bratanki

W ramach wyjazdu naukowego miałem okazję wizytować z wykładami Uniwersytet Sitkiego Kocmana w Mugli w Turcji. Na początku października dałem tam trzy wykłady dla studentów III i IV roku stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych.

Moje wrażenia z Turcji bardzo zweryfikowały wcześniejsze wyobrażenie o tym państwie. Jest to naród wzrastający, w sensie świadomościowym, mający jasno wytyczone cele i określone oraz uznane przywództwo polityczne. Dominuje duch oddania sprawie i ideom państwa tureckiego. Jest to państwo całkowicie świeckie, ale w przestrzeni publicznej i w życiu codziennym, w kulturze, nie brak znaków przywiązania do islamu. Turcy są nastawieni na współpracę z Polska w różnych obszarach. Rozumie się tam analogiczną niejako rolę Turcji i Polski w swoich regionach.

W tym kontekście może warto wspomnieć, że w książce Następne 100 lat jej autor wskazał Polskę i Turcję, jako dwie rodzące się i przyszłe potęgi regionalne. Obyśmy byli właśnie na tym kursie...Chojnice powinny znaleźć miasto partnerskie w Turcji, biorąc pod wzgląd dynamizm tureckiej gospodarki mogą być z tego w przyszłości poważne korzyści dla Polaków. 

Z historycznego punktu widzenia Turcy, obok Szwajcarów i Persów, nie uznawali rozbiorów Polski i nigdy ich nie uznali. Przez ponad sto lat dawali Polakom schronienie, a polskie rządy powstańcze i emigracyjne zawsze miały przy rządzie tureckim swojego uznanego przez Turków przedstawiciela. Turcy traktują Polaków poważnie, jako partnerów, co bardzo kontrastuje ze stosunkiem do nas zarówno Wschodu jak i Zachodu. Popularna ostatnio koncepcja Międzymorza powinna być rozwinięta o udział w niej Turcji. 


Ze studentami i prof. Fusun Ozdrem. Uniwersytet Sitkiego Kocmana, Mugla, Turcja.