Czynię ten wpis, chcąc zachęcić mieszkańców Chojnic do poszukiwania swoich korzeni, nie tylko poprzez poszukiwanie wiedzy o swoim drzewie genealogicznym, ale i sięgając głębiej, aniżeli pozwala na to genealogia.
Od dzieciństwa borykałem się z takim prozaicznym pytaniem - skąd pochodzę? Czy jestem po prostu chojniczaninem, Marcinem Wałdochem z Chojnic z dziada - pradziada, czy może moi przodkowie przybyli do Chojnic, a może w ogóle nie byli Polakami? Te, zdawałoby się, dziecinne pytania powracały. Wydaje mi się, że każdy w jakimś momencie swojego życia mierzy się z takimi pytaniami. Z czasem, dowiadywałem się o swoich korzeniach coraz więcej i więcej.
Myślę, że jakieś 15 lat temu byłem już całkowicie przekonany, albo świadomy swojego pochodzenia, które jest przynajmniej od kilkuset lat polskie-pomorskie, kaszubskie, ale i w jakiejś mierze niemieckie. Choć ta domieszka niemieckiej krwi i tak wiąże się z Chojnicami i moimi przodkami o nazwiskach Bartmann i Dobrindt, którzy zamieszkiwali Chojnice jeszcze w czasach przedrozbiorowych (przed 1772 r.). Zarówno ze strony mojej mamy, jak i mojego taty mam też korzenie w rodzinach, które, co dziś brzmi górnolotnie - uznać można za szlacheckie, były to rodziny Aubracht Prądzyńskich z majątku w Bralewnicy (po linii taty) oraz z majątku Orlikowskich z Orlika, a następnie z Czyczków. Z czasem doszedłem też do etymologii swojego nazwiska, ale o tym napiszę może innym razem. W każdym razie w moim drzewie genealogicznym występują, za ostatnie 200-300 lat, takie nazwiska jak: Szczepański, Rekowski, Lepak, Czarnowski, Prądzyński, Stanke, Kiedrowski, Piekarski, Pestka, Bartmann, Dobrindt, Kołatka, Schultz, Weltrowski, Ostrowski, Rożek, Orlikowski, Kózka vel Koska, Bruski, Krysik, Kloskowski, Schefler, Gierszewski, Sikorski, Porzewski, Gromowski, Ostrowski, Kowalik, Łukowicz, i oczywiście Wałdoch. Wszystkie te rodziny żyły w Chojnicach lub bliskiej okolicy Chojnic.
Natomiast dziś, chciałbym też przedstawić swój "wachlarz" etniczny oraz wyniki badania DNA z MyHeritage - przybliżone pochodzenie etniczne. Każdemu czytającemu ten post, polecam takie badania, jakie oferuje MyHeritage czy inne firmy, badające pochodzenie etniczne. Dodam, że takie badania, dzięki możliwości ściągnięcia "raw data" swoje DNA, można wykorzystać w celach medycznych, ale i poszerzonych badań etniczno-genealogicznych. Jest wiele baz, które analizują DNA pod bardzo różnymi względami i można się o sobie wiele dowiedzieć.
Niektórzy, być może uznają takie dane za kwestie prywatne, ja postrzegam takie stanowisko jako błąd i barierę do badań i refleksji nad nami samymi. Chciałbym, żeby takie badania i ich wyniki publikowała jak największa liczba chojniczan i do tego zachęcam. Pomogłoby to bardzo stworzyć profil etniczny chojniczan i stworzyłoby bazę i podstawę do dalszych badań, w tym ciekawych badań historycznych.
Mnie moje wyniki zaskoczyły (skąd te geny Bałtów, Bałkańczyków Duńczyków, Holendrów, czy skąd to pokrewieństwo genetyczne?), podobnie jak zdobywanie wiedzy o moich korzeniach z ostatnich wieków. Żyjąc w Polsce, państwie, którego ziemie są skrwawione przez tak liczne wojny, które się tutaj przetoczyły ciężko jest utrzymać tożsamość, ale też i wiedzę o naszych korzeniach, które przepadała często wraz z członkami rodzin, wspomnieniami, opowieściami czy zaginionymi dokumentami. Dlatego uważam, takie dociekania za bardzo istotne dla naszego zrozumienia procesów historycznych, naszej tożsamości i jej budowania.
Na koniec dodam, że jestem dumny z bycia Pomorzaninem z tak głębokimi korzeniami lokalnymi. Wzmacnia to moje poczucie tożsamości lokalnej, regionalnej, ale i narodowej. Jednocześnie jest to fascynujący instrument do poznawania historii poprzez losy własnej rodziny i naszych przodków, co może się nieco wymykać ogólnie znanej i akceptowalnej narracji historycznej.
Jeśli zrobiliście podobne badania, opracowaliście swoje drzewa genealogiczne, chcecie o tym porozmawiać, wymienić się wiedzą, refleksjami czy spostrzeżeniami, zachęcam do kontaktu - szczególnie jeśli jesteście z Chojnic lub macie chojnickie korzenie.


