niedziela, 27 sierpnia 2017

Chojnicka odwilż

Na tle innych miast regionu, ale i tych spoza niego Chojnice nie znajdują konkurencji wśród podobnych sobie wielkością ośrodków miejskich. Pomimo licznych bolączek, widocznego u władzy samorządowej postkomunizmu w postawach, to jednak Chojnice są w powszechnym odbiorze jednym z najlepiej prezentujących się pomorskich miast. Wystarczy, że wybierzemy się do Bytowa, Człuchowa, Kościerzyny, Starogardu Gdańskiego, Malborka, Tucholi i tylko utwierdzimy się w przekonaniu, że Chojnice to miasto odstające zarówno dynamiką życia widoczną gołym okiem, jak i swym niezwykle atrakcyjnym rekreacyjnym położeniem. Nawet jeśli weźmiemy pod wzgląd inne miasta, choćby większe od Chojnic, jak Słupsk, Gniezno, Inowrocław, Grudziądz, to Chojnice nadal prezentują się nawet od tych ośrodków o wiele lepiej. Tak wynika z obserwacji. 

Jednak warto skupić się na faktach o których pisałem wielokrotnie - Chojnice są źle zarządzane, w Chojnicach są niskie zarobki, niska jest ruchliwość społeczna, ograniczone są możliwości awansu społecznego i gospodarczego, a jednak w mieście bije duch przedsiębiorczości i obywatele radzą sobie stosunkowo dobrze do tego w jakim znajdują się położeniu. Według mnie Chojnice mają ogromny, tłumiony, potencjał. Szczególnie jest on ulokowany w tzw. kapitale społecznych, w mieszkańcach naszego Miasta. Być może zostanie to źle odebrane na zewnątrz jako przejaw lokalnej ksenofobii, ale Chojnice wyróżniają się na tle innych ośrodków znacząco, a mieszkańcy w stosunku do niewielkiej ogólnej liczby obywateli osiągają znaczące sukcesy w skali ogólnopolskiej. Kluczem do sukcesu dla Miasta, dla jego rozwoju jest zmiana stylu rządzenia i odejście od praktyk postkomunistycznych. W dłuższej perspektywie takie nastawienie może doprowadzić do otwarcia struktury społecznej na większą ruchliwość społeczną, na szybszy i pewniejszy awans gospodarczy mieszkańców. Wiązać się to jednak musi z budową rzeczywistej tkanki społecznej. Na wzroście różnorodności podejmowanych inicjatyw i rezygnacji władzy lokalnej ze wsparcia politycznego i czasami nawet finansowego dla tylko wybranych obywateli i grup społecznych. Dominować powinna zgoda na rywalizację w każdej sferze życia mieszkańców z pełnym poszanowaniem ich praw do uczestnictwa w życiu publicznym, do korzystania z wolności słowa bez obaw o ostracyzm ze strony władzy i związanych z nią mediów. 

Myślę, że stoimy przed rzeczywistą i epokową zmianą w dziejach Chojnic, kiedy skończy się postkomunizm i ostatecznie upadnie dziedzictwo poprzedniego systemu rzutujące na życie społeczne, polityczne i gospodarcze naszego Miasta. Liczę w tej mierze przede wszystkim na trzydziestolatków, na których barkach musi spocząć budowa nowoczesnych, otwartych i w pełni demokratycznych Chojnic w których będzie dominowała optyka demokracji liberalnej. Jeśli już się wyróżniamy na tle innych, to przy wzmożonej pracy i kilku systemowych posunięciach, a szczególnie na zmianie stylu rządzenia i postępowania elit gospodarczych i politycznych w mieście możemy się wybić na tzw. perłę Pomorza. Rzecz w tym, żeby zrezygnować z ogranizacji życia politycznego i gospodarczego na zasadzie "dojść i znajomości". Stoimy wobec wyboru - postęp i oświecenie - albo regres i obskurantyzm. Wybierzmy w bliskiej przyszłości postęp. Zarówno obecna władza, jak i opozycja są odpowiedzialne za przeprowadzenie swoistego procesu odwilży, po której obywatele zyskają przekonanie o braku szkodliwości dla nich i ich rodzin płynącej z zaangażowania społecznego i politycznego. Głównym hasłem władzy w Chojnicach nie może być stadionowe: "Kto nie z Mieciem, tego zmieciem". 

środa, 23 sierpnia 2017

Archiwa Przełomu 1989-1991

Projekt Archiwa Przełomu 1989-1991 powstał dzięki współpracy i umowie pomiędzy Kancelarią Senatu i Kancelarią Prezydenta RP. Projekt funkcjonuje pod Honorowym Patronatem Prezydenta RP. 

Na stronach Archiwów Przełomu 1989-1991 pracownicy Kancelarii Senatu zamieścili moją ostatnią książkę, tj. Chojnicki czerwiec '89. Z pewnością przyczyni się do popularyzacji wiedzy o naszym mieście i regionie, szczególnie wśród osób zainteresowanych w Polsce i za granicą przemianami politycznymi Jesieni Narodów i procesami demokratyzacji. 

Zachęcam do zaglądania na stronę Archiwa Przełomu. Podaję link do zamieszczonych przez Kancelarię Senatu informacji o

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Trauma demokracji lokalnej

20 sierpnia odbyły się tzw. wybory uzupełniające w Chojnicach po wygaszeniu mandatu radnego z KWW Arseniusza Finstera, wieloletniego Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach, Mirosława Janowskiego. 

Największą partią okazała się być frakcja "nieobecnych". Frekwencja była żenująco niska, ale co warto podkreślić - nie tylko obywatele są temu winni, ale i cała sfera społeczna - być może wybór kogoś spośród 3 tylko kandydatów nie był wystarczająco zachęcający do pójścia do urn? Zwyczajnie nie każdy chętny znalazł w zaproponowanym przez różne siły polityczne w Chojnicach swego reprezentanta.

Od pewnego czasu stawiam hipotezę, że to nie frekwencja dyktuje jakość demokracji, ale wachlarz wyboru jaki się przedstawia obywatelom. Według mnie to kwestia podaży dyktuje rynek demokracji. Im więcej kandydatów, im barwniejsze to postaci, osobowości, tym chętniej przyciągają wyborców do urn. Nie chodzi jednak tutaj o kwestie typowo wizerunkowe - o posługiwanie się celebrytami, ale o autentyczne przedwyborcze ścieranie kopii wokół różnorodnych propozycji polityk. Tego zapewne nam brakuje w obecnej demokracji - nie tylko na szczeblu lokalnym, ale i krajowym. Dyskurs publiczny bardzo zubożał i "spłaszczył się". W sumie o sprawach ważnych, istotnych dla obywateli, mało kto mówi - bo rzadko kto zna się na sprawach ważnych - te wymagają poświęcenia czasu i włożenia trudu w pracę nad pozyskaniem wiedzy. Ponadto dyskusje o sprawach istotnych często uchodzą za niemodne, trudne w odbiorze, ale tylko takie dyskusje mogą dać odpowiedź na nurtujące nas obecnie bolączki, które nazwać można "systemowymi". 

Demokracja przedstawicielska przeżywa swoją traumę, a w wersji samorządowej - JOW - jest to trauma, która dobija namiastkę demokracji - kolejna bariera w konsolidacji demokracji. Problemem więc nie jest to - jak zagnać ludzi do urn na bazie pustych haseł, ale problemem jest to zaklęte koło - ciężko do dyskursu publicznego przebić się tym, którzy rzeczywiście mają coś do zaproponowania; ani takich ludzi nie chcą media, a w sukurs temu ponoć wyborcy, a to tylko umacnia stan ogólnej apatii, bo tak naprawdę wszyscy chcą konkretnych rozwiązań i propozycji, których nie znajdziemy w pustych głowach i utartej frazeologii. 

Gratuluję wygranej Maciejowi Kasprzakowi, cieszy mnie ten wybór.
Martwi mnie "nadwygrana" Nieobecnych. Jest to poważne zagrożenie dla naszej wspólnoty.

Apelacja przyjęta

Od wyroku z 14 czerwca w sprawie Arseniusz Finster - prywatny oskarżyciel - Marcin Wałdoch, która skończyła się warunkowym umorzeniem w sprawie o art. 212 kk mój obrońca złożył apelację, która wraz z aktami została przesłana do Sądu Okręgowego w Słupsku. W sprawie z tego samego paragrafu waurnkowym umorzeniem zakończył się w Chojnicach proces Arseniusz Finster -prywatny oskarżyciel - Radek Sawicki, ale już w Sądzie Okręgowym w Słupsku Radek Sawicki wygrał proces z Arseniusz Finsterm i został uznany za osobę niewinną wobec stawianego mu zarzutu pomówienia/zniesławienia Arseniusza Finstera. 
W trakcie całej sprawy podkreślałem i podkreślam nadal, jestem niewinny, a stawiane mi zarzuty przez Arseniusza Finstera były i są bezpodstawnym nastawaniem na wolność słowa i krępowaniem działań monitoringu władzy, jednocześnie elementem zniechęcania mieszkańców do jakiejkolwiek krytyki władzy, która w oczach opinii publicznej ma grozić kryminalizacją działań w sferze społecznej.

Liczę na wyrok uniewinniający w Sądzie Okręgowym w Słupsku. 

piątek, 18 sierpnia 2017

Wybory uzupełniające do Rady Miejskiej

20 sierpnia odbędą się wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach, ponieważ głosują tylko wyborcy ze wskazanego okręgu skąd ma wejść 1 radny, to większość z nas może jedynie kibicować kandydatom. Taka procedura po wygaszeniu mandatu przez Wojewodę Pomorskiego, byłemu już, radnemu i Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Chojnicach, jest wynikiem, jak uważam niekorzystnych dla społeczności lokalnych zmian w ordynacji wyborczej. Gdybyśmy nie mieli systemu JOW, a byłby to system proporcjonalny, to obyłoby się bez dodatkowych wyborów, kosztów, itd. 

Te wybory jednak mają swoją specyfikę, odbywają się w obszarze miasta w którym większość mieszkańców to gospodarze domków jednorodzinnych, a nie komunalnych, spółdzielnianych, itd. co może mieć wpływ na ich zachowania i postawy wyborcze. Jeśli do urn w tym okręgu wyborczym, nr 20, pójdzie choćby ponad 300 osób, to będzie bardzo dobra frekwencja. 

Nadal kandydat KWW Arseniusza Finstera ma dość duże szanse na zwycięstwo, pomimo tego, że KWW Arseniusza Finstera skompromitował się postawą Mirosława Janowskiego, któremu przecież Wojewoda Pomorski wygasił mandat radnego, ale wizerunek lidera klubu jest w mieście nadal silny. Obiektywnie jednak rzecz ujmując na pierwsze miejsce może też ostrzyć zęby kandydat Projektu Chojnicka Samorządność, to dzięki inicjatywie osób związanych ze Stowarzyszeniem, a przede wszystkim dzięki dociekliwości niezmordowanego działacza Wspólnej Ziemi - Radka Sawickiego wyszła inicjatywa wygaszenia mandatu Mirosława Janowskiego, dzięki czemu mamy obecnie wybory uzupełniające. Obawiam się jednak, że większość wyborców w ogóle nie wie dlaczego odbywają się wybory, po co są te wybory, a już na pewno znaczna większość z obywateli nie ma pojęcia o przyczynach wygaszenia mandatu radnego Mirosławowi Janowskiemu, stąd bazując na ogólnej niewiedzy kandydatka KWW Arseniusza Finstera, Aleksandra Stasińska, trochę od niechcenia, może wygrać te wybory dzięki szyldowi pod którym występuje. I tutaj zaznacza się pewien paradoks, który trzeb nazwać po imieniu - kandydaci wskazani na listy do startu przez swoje ugrupowania nie mieli żadnego wkładu w proces wygaszenia mandatu radnego Mirosława Janowskiego, co gorsza nikt z nich nigdy krytycznie nie wypowiedział się o działalności radnego Janowskiego na mieniu publicznym i to mnie przeraża, bowiem ciężko pracę wykonały osoby po których owoce będą zjadać tzw. "gapowicze". 

Są jednak i pewne pozytywy, wśród kandydujących na pewno Maciej Kasprzak jest osobą, która wielokrotnie wspierała działania społeczne, oddolne. I choć jestem członkiem PiS, to kandydat wyłoniony przez moje własne środowisko ze sferą społeczną i obywatelską nie ma zwyczajnie nic wspólnego, a o polityce i samorządzie ma na tyle blade pojęcie, że powinien odmówić startu w wyborach. Mam prawo do własnej oceny i jest ona taka - w Radzie Miejskiej widzę osoby, które posiadają już jakiś kapitał doświadczeń w sferze społecznej i politycznej, mają wykrystalizowane zdanie o polityce miejskiej, posiadają wizje i plany - choćby odnoszące się do swojego okręgu, ale powinni je posiadać też w szerszym ujęciu, co do przyszłości funkcjonowania miasta. 

W mojej ocenie, wybory wygra albo kandydatka KWW Arseniusza Finstera, albo kandydat PChS Maciej Kasprzak.  PiS niestety nie prowadzi w Chojnicach żadnej polityki miejskiej, być może jest to wynik trwania w opozycji poza Radą Miejską, ale na pewno nie jest to usprawiedliwienie bezczynności komitetu PiS wobec działalności KWW Arseniusza Finstera. PiS w Chojnicach nie kreuje żadnego alternatywnego projektu dla Miasta. Mówiąc otwarcie w tej konstelacji, jaką mamy obecnie, PiS w Chojnicach w żaden sposób nie zasłużył na mandat radnego o który kandydaci będą się ubiegali 20 sierpnia.

Zadaję sobie pytanie, czy wyniki wyborcze z 20 sierpnia, będą w jakiejkolwiek mierze probierzem tego jak rozłoży się poparcie społeczne w trakcie wyborów samorządowych jesienią 2018 r. 

wtorek, 18 lipca 2017

Radek Sawicki wygrał z Arseniuszem Finsterem

Krótko i w temacie: Radek Sawicki wygrał z Arseniuszem Finsterem sprawę, którą Finster wytoczył z prywatnego aktu oskarżenia Radkowi w sprawie o rzekome pomówienia/zniesławienia (art. 212 kk). Sprawę w Sądzie Okręgowym w Słupsku wygrał Radek Sawicki co ostatecznie i bezapelacyjnie odsuwa wszelkie podejrzenia i oskarżenia wobec Radka. Działacz Wspólnej Ziemi został oskarżony w związku z tym, że podjął wątek, który i ja poruszyłem, a sprawa dotyczyła kwestii związanych z pomocą publiczną. Ważny to dzień w dziejach naszego Miasta! Wolność słowa i standardy demokracji wkroczyły dzięki temu wyrokowi do Chojnic. 

Sąd Okręgowy w Słupsku będzie też wkrótce rozpatrywał moją sprawę, bo i ja się odwołałem od wyroku jaki mi zafundował chojnicki Sąd - czyli od warunkowego umorzenia. 

Ufam, że Burmistrz Arseniusz Finster, chcąc rozmawiać z przedstawicielami opozycji i chcąc być Burmistrzem o standardach wysoce etycznych i moralnych, które sprzyjać będą rozwojowi nie tylko społecznemu, ale i gospodarczemu naszego Miasta, ostatni raz popełnił taki błąd - że złożył prywatne akty oskarżenia - wynajął sobie adwokata i utrzymywał proces w tajności przed opinią publiczną, zamiast podjąć w sprawie publiczną debatę. Nas natomiast zmusił do półtorarocznej walki na sali sądowej i tytanicznej pracy związanej z wydobywaniem dokumentacji z Urzędu Miejskiego w Chojnicach w drodze zapytań o informację publiczną. Osobiście robiłem to, bo nie godziłem się z dotychczasowymi praktykami, z wielomilionowymi umorzeniami podatków od nieruchomości w tym dla przedsiębiorstw po których ślad z Chojnic zaginął, przy jednoczesnym programie oszczędności Miasta w wydatkach na cele społeczne i edukacyjne - choćby takie, jak prowadzenie przedszkola samorządowego, które przecież zlikwidowano w myśl oszczędności...zero w tym logiki, dziś już to wiemy. 

Może to początek realnych zmian postaw Arseniusza Finstera w sferze publicznej, czasami trzeba coś przegrać, żeby coś innego wygrać i zrozumieć swoje postępowanie. 

Radkowi gratuluję i dziękuję za wspólne działanie, które podjęliśmy, aby ukazać praktyki władzy w Chojnicach, które nie spełniały dotąd oczekiwanych standardów. W związku ze swoją działalnością społeczną ponieśliśmy wysokie koszty finansowe i osobiste - to druga strona medalu tego sporu, dość bolesna. Postawy Burmistrza rzutowały na życie prywatne opozycjonistów i język nienawiści, który przez lata dominował wzmacniał negatywny przekaz o naszych działaniach. Mam dziś wrażenie, że na każdy możliwy sposób próbowano z nas zrobić oszołomów, zniszczyć nas prywatnie i publicznie. Cieszę się, że to przeszliśmy, że to jest już za nami, a prawda broni się w Sądzie wyższej instancji. 

czwartek, 13 lipca 2017

Zabójcza polemika

Mógłbym kontynuować spór publicznie z burmistrzem Finsterem w nieskończoność. Jak napisała Maria Eichler w "Gaziecie Pomorskiej" - dwaj śmiertelni wrogowie, mieli kontynuować walkę do końca świat i o jeden dzień dłużej.

Nigdy nie miałem problemu z rozgraniczniem osobistych niechęci, awersji, od wagi spraw publicznych. Jestem w stanie rozmawiać z każdym i o wszystkim, niestety nie wszyscy są zdolni do prowadzenia otwartych rozmów. Szczęśliwie Arseniusz Finster był skory do rozmowy i uważam tę rozmowę za głęboką i szczerą.

Zabójcza polemika i konflikt nie mogły prowadzić do żadnych pozytywnych rezultatów dla miasta. Dlatego wybrałem drogę dialogu. Posiadam dziesiątki postulatów wobec polityki miejskiej, które będę systematycznie przedkładał Burmistrzowi pod rozwagę, zresztą taka jest idea - będziemy rozmawiać, już w szerszym gronie, o możliwościach realizacji niektórych z prezentowanych zamysłów. Niech się jednak nikt nie łudzi -tak jak powiedział Arseniusz Finster - ani On nie kupił mnie, ani ja nie kupiłem Burmistrza. Ponadto nie staliśmy się sojusznikami politycznymi, ale, choć z różnych pozycji ideologicznych, chcemy tego samego - rozwoju Chojnic. Nie znaczy to, że zarzucam krytykę. Nie! Skądże. Chciałem wypracować kanał komunikacji dla prezentacji nowych lub alternatywnych pomysłów na Chojnice i rozwój miasta. Przy okazji, należało już zakopać topór wojenny, a krytykę przekuć w konkrety.

Ostatnio wysłałem Burmistrzowi jedną z propozycji - otwarcia w Chojnicach Pracowni Badań nad Chojnicami. Nie chcę na razie zdradzać szczegółów.  Ta współpraca będzie owocna, i choć wielu się zastanawia jak to możliwe, to odpowiedź jest oczywista - wspólnym mianownikiem naszej przyszłej współpracy są Chojnice. Liczę na konsensus z Burmistrzem w wielu obszarach polityki miejskiej. 

I jak mawiają: "po owocach ich poznacie" - z tą myślą będę ukierunkowywał swoje działania. 

czwartek, 6 lipca 2017

Odszedł Wielki Człowiek

Kto się zaciąga pod sztandar nauki,
musi się wyrzec wszystkiego,
co mogłoby go zepchnąć z drogi,
sztandarem tym wskazanej.
(Kazimierz Twardowski)



Odszedł Wielki Człowiek, luminarz polskiej nauki, Wielki Politolog, Profesor Andrzej Chodubski. Profesor Andrzej Chodubski był związany z Instytutem Politologii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego.

Śp. Profesor Andrzej Chodubski był wiceprzewodniczącym Komitetu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Był uhonorowany wieloma nagrodami i tytułami w związku ze swoją pracą naukową. 

Profesor był promotorem 30 (trzydziestu) doktorów, którzy bronili swych dysertacji na różnych uniwersytetach w Polsce. W tym na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Gdańskim, Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. 

Dorobek jaki pozostawił po sobie Profesor jest imponujący. Obejmuje dużo ponad 1000 (tysiąc) artykułów, wiele książek pod redakcją, monografii. Profesor zajmował się studiami cywilizacyjnymi, metodologią badań politologicznych, studiami polonijnymi. Jednak tematyka badań i prac Profesora nie ograniczała się do tych trzech obszarów. Profesor ujmował otaczającą nas rzeczywistość społeczno-polityczną poprzez głęboką refleksję i celne syntezy. Był Kochany przez studentów, doktorantów, miał niezliczoną liczbę przyjaciół w Polsce i poza granicami Polski. Nie znał pojęcia dystansu, bez względu na stopnie i tytuły. Był empatyczny, wyrozumiały, a przede wszystkim był mądrym człowiekiem o wielkiej przenikliwości. 

Poznałem Profesora w 2007 r., kiedy rozpoczynałem studia doktoranckie na Uniwersytecie Gdańskim. Znałem Profesora dekadę. W tym czasie odbyliśmy niezliczoną ilość rozmów w trakcie których poznawałem to czym jest nauka, ale i dowiadywałem się wiele o życiu. Ze słów Profesora, z dorobku Profesora czerpałem ile mogłem i po każdym spotkaniu miałem niedosyt, czekałem na kolejne. Niestety kolejnych spotkań nie będzie. A spotykaliśmy się tak wiele razy, przy różnych okazjach i w różnych miejscach w Polsce. Pozostanę wdzięczny w duchu za dobro i nauki, których zaznałem u Profesora. 

Ostatni raz odwiedziłem mojego Mistrza ok. miesiąc temu. To było nasze pożegnalne spotkanie. Pożegnałem się mówiąc: "Do zobaczenia na przyszłych konferencjach". Profesor z humorem odpowiedział mi: "Marzyciel". W oczach Profesora byłem zapewne marzycielem, ale nie mogłem sobie wymarzyć wspanialszego Mistrza nad tego, którym był Profesor Andrzej Chodubski. 

Profesor Andrzej Chodubski wśród grona 30 doktorów, których wypromował miał dwóch chojniczan. Profesora Jacka Knopka, który bronił doktorat napisany pod kierunkiem Profesora w 1996 r. i mnie. Zostałem ostatnim wypromowanym przez Profesora doktorem. Jest to dla mnie chlubą i wielkim zobowiązaniem.

Dla Profesora wiersz napisała kiedyś Wisława Szymborska, ten wiersz według słów Profesora będzie stanowił Jego nagrobne epitafium. Nie posiadam tego wiersza, ale był piękny i głęboki, jak każdy wiersz Wisławy Szymborskiej. 


Profesor Andrzej Chodubski na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 26 kwietnia 2016 r.

piątek, 30 czerwca 2017

Chojnicki czerwiec '89

Ukazała się moja nowa książka: Chojnicki czerwiec '89. Studium lokalne fali uderzeniowej procesu demokratyzacji

Zainteresowanych lekturą zapraszam do ściągania, nieodpłatnie, czyli freewolność pliku z książką:https://www.academia.edu/33703837/Chojnicki_czerwiec_89._Studium_lokalne_fali_uderzeniowej_procesu_demokratyzacji_M._Wa%C5%82doch_Chojnice_2017




Książka ukazała się jako e-book (born digital). Życzę interesującej lektury! 

wtorek, 27 czerwca 2017

Chojnice a uchodźcy

Temat uchodźców pojawia się coraz częściej jako element i narzędzie walki politycznej. Grupy o bardziej liberalnych, może i lewicowych wartościach politycznych skłaniają się do otwarcia na uchodźców - jak sami mówią. Jednym z takich lewicowych - liberałów jest Burmistrz Chojnic, który odwołując się do historii stwierdza: "też byliśmy uchodźcami". Dlatego warto abyśmy sobie zdali sprawę z tego o czym mowa.

Pierwsze rozróżnienie: imigrant i uchodźca to dwie różne kategorie. Uchodźca może uzyskać azyl, jest często prześladowany, w ojczyźnie grozić może mu śmierć za samą postawę, poglądy, wyznanie. Imigrantem najczęściej kierują pobudki ekonomiczne - imigracja ekonomiczna. 

Choć prawdą jest, że i Polacy byli emigrantami, to Burmistrz powinien pamiętać, kto do tej emigracji doprowadził. Najczęściej jej powodyrem było okupacyjne państwo rosyjskie o przeróżnych reżimach politycznych. Polacy musieli emigrować - najpierw udali się na emigrację polityczną i wspierali wszystkie możliwe ruchy narodowowyzwoleńcze, choć i walczyli zaciężnie po stronie oprawców kolonialnych. Natomiast z masową emigracją Polaków mieliśmy do czynienia dopiero po II wojnie światowej i jeśli myśleć o Polakach uchodźcach, to nie spotkał ich nigdzie łatwy los. Polscy generałowie stawali się żebrakami, robotnikami, szli na służbę do zachodnich kapitalistów, gdzie doznawali krzywd i poniżenia. Ci którzy powrócili do Polski zostali w większości wtrąceni do UB-eckich kazamatów. 

Obecnie, podejmowanie przez samorządy tematu uchodźców jest wkraczaniem w kompetencje władzy państwowej i jako takie powinno być karane. To władze państwa zobowiązane są o dbanie o bezpieczeństwo państwa w sferze ochrony granic i prowadzenia polityki zagranicznej. Nikt z włodarzy lokalnych nie ma, ani dostęp do wiedzy, ani możliwości jej pozyskania, która umożliwiałaby im otwarcie na - jak to lubię podkreślać uchodźców. Temat uchodźców jest cynicznie wykorzystywany przez tych włodarzy, którzy są przeciwni rządom PiS i to jest widoczne jak na dłoni. Nikt na poziomie lokalnym nie może podejmować decyzji o przyjmowaniu uchodźców, gdyż ich konsekwencje mogą wykraczać daleko poza granice danej gminy.

Racjonalizm nakazuje pewne rozróżnienie - Polacy będący uchodźcami w i po II wojnie światowej, nie byli w żadnej mierze terrorystami. Obecnie, choć nie wszyscy imigranci to terroryści, to jednak terroryzm stał się zjawiskiem powszechnym i wiąże się ze zjawiskiem masowej imigracji z państw basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Jesteśmy w trakcie wielkiej wojny cywilizacyjnej i choć postawa chrześcijańska, a nawet zwykłe ludzkie współczucie nakazują pomoc - to nie może być to pomoc, której ofiarami staną się polscy obywatele. Ponadto w Polsce są ośrodki dla uchodźców. Jeśli Burmistrz Finster chce pomóc, niech miasto przeznaczy w budżecie kwotę na pomoc dla uchodźców i niech przeznacza te pieniądze na wyspecjalizowane ośrodki dla uchodźców. Nawet Polacy w II wojnie światowej i po niej trafiali właśnie do takich ośrodków dla uchodźców na całym świecie. 

Jeśli Burmistrz stworzy punkt budżetu - pomoc dla uchodźców poprzez wsparcie finansowe Miasta Chojnice dla ośrodków dla uchodźców, to uwierzę w intencję pomocy w innym razie traktuję te wypowiedzi jako polityczną awanturę, które ma uderzać w rząd PiS i jest kolejnym tanim i populistycznym chwytem. 

czwartek, 22 czerwca 2017

Co ze stacją krwiodawstwa w Chojnicach?

Dziś otrzymałem telefon, który może niepokoić. Podobno Rejonowe Centrum Krwiodawstwa ze Słupska zamierza zakończyć działalność Punktu Krwiodawstwa w Chojnicach na koniec 2017 r. W tej sprawie dziś rozmawiałem z Dyrektorem Leszkiem Bonną, szefem chojnickiego szpitala. Z pewnością to Pan Bonna będzie w stanie uzyskać pełną wiedzę odalszych zamiarach Rejonowego Centrum Krwiodawstwa. Z informacji jakie posiadam wynika, że do tego punktu przybywa dziennie kilkudziesięciu chojniczan, więc jego ewentualna likwidacja byłaby na pewno wielką stratą. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. 

Niestety nie miałem okazji być, już drugi raz z rzędu, na spotkaniu Rady Społecznej przy chojnickim szpitalu, ale staram się trzymać rękę na pulsie wokół tematów związanych z lecznictwem. 

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Umarzanie podatków

Sprawa umarzania podatków od nieruchomości przez włodarzy gmin w Polsce  jest według mnie instrumentem władzy, zdobywania i utrzymywania wpływów. Dlatego podejmę próbę wpłynięcia na likwidację tego uprawnienia dla organów wykonawczych gmin - czyli wójtów i burmistrzów oraz przeniesienia w całości tych uprawnień na rady gmin. W Chojnicach umorzono podatki od nieruchomości na miliony złotych i to dla firm, które dziś nikogo nie zatrudniają w Chojnicach lub nawet nie istnieją w mieście, nie przejawiają żadnej działalności. Przykład Gabi Meble, które uzyskało umorzenia podatków na ponad 700 tys. złotych, a następnie jeszcze sprzedało Miastu gruz na budowę chojnickich ulic z placu po byłych Chojnickich Fabrykach Mebli, to dobitny przykład dla mnie tego o czym pisałem - BIEDNI PŁACĄ ZA BOGATYCH. 

Nie będzie zgody na to, żeby władza dokonywała internalizacji zysków i esksternalizacji kosztów na społeczeństwo. Za taką działalność chojniczanie płacą dwukrotnie - najpierw ponoszą koszt - bo umarza się wielki podatek - czyli pomniejsza się wpływy budżetowe, a potem jeszcze z takiej firmy kupuje się usługi lub towar. To jest głęboka patologia i chyba każdy widzi to gołym okiem. Burmistrz może czarować opinię publiczną i zaklinać rzeczywistość, ale fakty pozostaną faktami. BIEDNI W CHOJNICACH NIE BĘDĄ PŁACIĆ ZA BOGATYCH oraz w żadnym innym mieście. Warto zapytać, a na jaką kwotę umorzono podatki od nieruchomości chojniczanom - zwykłym pracującym chojniczanom??? Takie działania tylko pogłębiają nierówności społeczne, rozziew między tymi, którzy mają i którzy nie posiadają. Ponadto za te miliony złotych umorzonych podatków od nieruchomości mogło powstać wiele inwestycji miejskich, które przez brak funduszy nie powstały. 

To będzie duże wyzwanie - próba zmiany Ustawy o finansach publicznych, ale wierzę, że będzie na to zgoda w Sejmie, aby położyć tamę tej patologicznej sytuacji w której jeden człowiek, jednym ruchem ręki umarza podatki na miliony złotych. 

niedziela, 18 czerwca 2017

Antoni z ORMO nie jest kłamcą lustracyjnym

Kilka tygodni temu, kiedy Antoni Szlanga został Przewodniczącym Rady Miejskiej w Chojnicach, wskazałem, że w Jego przypadku, jako byłego funkcjonariusza ORMO mogło dojść do kłamstwa lustracyjnego i według mnie, w mojej opinii, doszło do niego. 

Jak się okazuje Antoni Szlanga rzeczywiście nie wskazał w oświadczeniu lustracyjnym faktu znaczącego, swej przynależności do ORMO. Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Gdańsku dokonało weryfikacji oświadczenia lustracyjnego Antoniego Szlangi, wskazując, że po 1954 r. ORMO w rozumieniu Ustawy lustracyjnej nie jest uznane za organ bezpieczeństwa publicznego, to znaczy, że Antoni Szlanga nie popełnił kłamstwa lustracyjnego w rozumieniu ustawy lustracyjnej. 

Natomiast Dyrektor Biura Lustracyjnego IPN w Warszawie, wskazał, że oświadczenie lustracyjne Antoni Szlanga złożył w 2008 r. i poinformował mnie, że Prokurator OBL w Gdańsku w 2011 r. postanowił o pozostawieniu sprawy Antoniego Szlangi bez dalszego biegu, wobec niestwierdzenia wątpliwości co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą. Co nie zmienia faktu, że Antoni Szlanga nie ujawnił faktu swej przynależności do ORMO. Niemniej zgonie z obecną ustawą lustracyjną nie był do tego zobowiązany. Oznacza to, że celnie wskazany przez mnie problem - nie ujawniania w oświadczeniu lustracyjnym przez osoby takie jak Antoni Szlanga przynależności do aparatu bezpieczeństwa PRL jest w rzeczywistości społecznej zjawiskiem, które występuje. Tym samym wskazać należy, że pod koniec lat 80. XX w. do ORMO należało ponad 400 tys. funkcjonariuszy. Osoby te stanowiły rdzeń ideologiczny kilkumilionowej partii władzy - PZPR. Były to osoby najbardziej aktywne i uzyskujące dostęp dzięki przynależności do ORMO, do rzadkich dóbr i informacji. Posiadały bezpośredni kontakt i dostęp do tajnej policji, której stanowiły element struktur komend MO. 

Okazuje się więc, że tak jak i Antoni Szlanga, tak z pewnością tysiące innych ORMOwców - samorządowców i polityków, dzięki istnieniu oczywistej luki prawnej ma możliwość uczestnictwa w życiu publicznym i politycznym dzięki przemilczaniu faktu swej przynależności do ORMO. Dlatego na bazie przypadku Antoniego Szlangi doszło do prac nad interpelacją mającą zainicjować nowelizację ustawy lustracyjnej w tym znaczeniu, że ORMO zostanie uznane po jej zakładanej nowelizacji za organ bezpieczeństwa publicznego również po 1954 r. aż do 1989 r., a ORMOwcy będą musieli podobnie jak Tajni Współpracownicy ujawniać fakt swej pracy dla ORMO. 

Stosowną interpelację, która zmusi osoby takie jak Antoni Szlanga do wpisania w oświadczenie lustracyjne faktu swej przynależności do ORMO złoży w najbliższym czasie poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk w Sejmie RP. Interpelacja online: http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=13237 . 

Podsumowując - w myśl ustawy lustracyjnej Antoni Szlanga nie jest kłamcą lustracyjnym, ale rację miałem pisząc i mówiąc, że Antoni Szlanga nie ujawnił faktu swej przynależności do ORMO w oświadczeniu lustracyjnym. Moje działanie, co będę podkreślał, nie jest ukierunkowane na dyskredytację osoby, ale na wskazanie szerszego problemu społecznego - uczestnictwa funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa państwa w życiu politycznym współczesnej Polski, bez wiedzy obywateli o ich komunistycznej przeszłości i działalności na rzecz utrzymania reżimu komunistycznego w Polsce. W przyszłości zatem, osoby takie, które należały do ORMO, a nie ujawnią tego faktu w oświadczeniu lustracyjnym będą traciły np. mandat radnego. 

ORMO posiadało środki przymusu bezpośredniego i w oczywisty sposób stanowiły formację represji wobec narodu polskiego. Stąd każdy obywatel chcący głosować na ORMOwca, musi wiedzieć, że oddaje głos na byłego komunistę, który aktywnie i z własnej woli uczestniczył w pracach aparatu represji i inwigilacji Polaków w latach 1945-1989. Z mojej strony nie ma zgody na to, żeby starzy ORMOwcy, którzy byli serwilistycznymi sługami Moskwy w Polsce pełnili obecnie najwyższe stanowiska państwowe, samorządowe i inne w sferze publicznej. Nie tylko nie przystaje to do ducha czasów i rozumienia procesu dekomunizacji, ale też blokuje awans społeczny osobom, które są nastawione na dbałość o polską, a nie moskiewską, rację stanu.

Poniżej wklejam pełną treść interpelacji:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=18DF5ABE

Interpelacja nr 13237

do ministra spraw wewnętrznych i administracji
w sprawie proponowanych zmian w ustawie o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów
Zgłaszający: Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Data wpływu: 08-06-2017
Szanowny Panie Ministrze,
ustawa z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów określa enumeratywnie instytucje określane jako organy bezpieczeństwa publicznego. Wśród tych instytucji, wymienionych w ustawie, znajdują się również jednostki Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej, ale uznane zostają za organy bezpieczeństwa publicznego jedynie do 1954 r.
Z licznych publikacji historycznych oraz z pamięci zbiorowej narodu polskiego, jasno wynika represyjny charakter działalności ORMO i jej funkcjonariuszy do czasu likwidacji tej formacji w 1989 r. Wiadomo bowiem, że funkcjonariusze ORMO mieli możliwość i po 1954 r. do używania środków bezpośredniego przymusu wobec obywateli Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, którzy w ocenie funkcjonariuszy ORMO występowali przeciwko porządkowi publicznemu – w rozumieniu władzy komunistycznej. Stąd kieruję interpelację na ręce Pana Marszałka. W 1989 r. ORMO zrzeszało ponad 400 tys. funkcjonariuszy, osoby te wniknęły przede wszystkim w życie samorządowe po 1990 r. kształtując patologie władzy lokalnej i wypaczając ideę demokracji i samorządności w Polsce. Osoby te częstokroć posiadały ciągły kontakt z służbami bezpieczeństwa PRL, z tzw. tajną policją, jak o tych formacjach piszą specjaliści historycy.
Okazuje się, że obecnie w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której byli funkcjonariusze ORMO pełnią nawet najwyższe stanowiska w organach samorządowych, a fakt swojej przynależności do ORMO skrzętnie ukrywają przed opinią publiczną, bowiem wskazana ustawa nie uwzględnia ORMO po 1954 r. jako organu bezpieczeństwa publicznego, tym samym osoby te w oświadczeniach lustracyjnych nie ujawniają faktu swej przynależności do ORMO. Społeczeństwo nie zna tego istotnego elementu z życiorysu takich osób, które obecnie prezentują się jako „zwolennicy demokracji i niepodległej Polski”. Ostatni taki przykład z Chojnic, gdzie wieloletni funkcjonariusz ORMO, o czym społeczeństwo nie było informowane podczas wyborów, i zarazem były naczelnik miasta z okresu PRL, został wskazany przez radę miejską na przewodniczącego rady, jest jaskrawym dowodem wykorzystywania luki prawnej, która w opinii wielu historyków istnieje w obecnej ustawie.
Dlatego wskazanym byłoby doprowadzenie do nowelizacji ustawy i wskazanie ORMO po 1954 r. jako organu bezpieczeństwa publicznego, co wszystkich aspirujących do służby publicznej byłych funkcjonariuszy ORMO zmusi do ujawniania faktu swojej przynależności do tej formacji przed ubieganiem się o uzyskanie zaufania społecznego koniecznego do wypełniania obowiązków na wskazanych stanowiskach publicznych. Pozostawienie ustawy w obecnym brzmieniu utrudnia w mojej ocenie proces demokratyzacji społeczności lokalnych, gdzie daleko jest do ideałów demokracji, a byli funkcjonariusze ORMO zabezpieczają interesy elit postkomunistycznych, wrogo nastawionych do Polski i pomyślności narodu polskiego.
W związku z powyższym, mając na względzie troskę o sprawy obywateli, kieruję pytania:
- Czy resort zamierza dokonać zmian w ustawie z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990, wskazując służbę w ORMO po 1954 roku jako służbę w organie bezpieczeństwa publicznego i konieczną dla ujawnienia w oświadczeniach osób starających się o uzyskanie społecznego zaufania kandydujących do jednostek samorządu terytorialnego?
- Czy resort posiada informacje dotyczące liczby byłych działaczy ORMO, którzy obecnie piastują stanowiska publiczne? Jeśli tak, proszę o informację jak wiele jest takich osób.
Łączę wyrazy szacunku,
Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Poseł na Sejm RP


sobota, 17 czerwca 2017

Z ustnego uzasadnienia

Arseniusz Finster w glorii chwały. Mógł przedstawić mediom swoją wersję zakończenia postępowania sądowego wobec mnie, które było wynikiem złożonego przez Niego prywatnego aktu oskarżenia.

Dlatego napiszę kilka słów o ustnym uzasadnieniu, które wydał Sąd w Chojnicach. Przede wszystkim nieprawdą jest to, co mówi Finster, że przegrałem z Nim ten proces. W ustnym uzasadnieniu Sąd podkreślił, że nikt tego procesu nie przegrał. Finster, potocznie to rozumiejąc, wygrałby, gdyby uzyskał wyrok skazujący mnie, a takiego nie uzyskał i o tym należy pamiętać. Co do komentarza, który wydał Sąd w formie ustnej sentencji, to Sąd wskazał także, że nie jest niczym dziwnym to, że istnieją pewne relacje towarzyskie między władzą lokalną, a światem biznesu i tego w małej społeczności nie sposób zmienić - tak wprost można było odczytać wypowiedź Sądu. Dla mnie to żadne uzasadnienie, a raczej budowanie argumentacji dla podtrzymania tez Finstera. I w tym sensie Sąd mnie istotnie rozczarował swoim stanowiskiem - swoją oceną polityki - bowiem z punktu wymiaru sprawiedliwości wypowiedział się za status quo w Chojnicach. Ciężko mi to zrozumieć, jako postawę wolną od oceny subiektywnej, a takiej obiektywnej postawy spodziewałbym się po Sądzie. 

Ponadto pragnę wskazać, że nieprawdą jest to, co powiedział Arseniusz Finster na konferencji prasowej w piątek w ratuszu, bowiem istnieją firmy, których właściciel uzyskiwali umorzenie podatkó od nieruchomości, a członkowie ich rodzin wpłacali pieniądze na komitet wyborczy Arseniusza Finstera. Ponadto istnieją firmy, które otrzymywały umorzenia podatków, a osoby je reprezentujące (mniej lub bardziej formalnie ) wpłacały na komitet Finstera i do tego osoby te aktywnie działały w trakcie kampanii wyborczej, choć i były przypadki w których osoby takie nie startowały nawet w wyborach. I w sumie o tym napisałem we wpisie Biedni płacą za bogatych. Ciągle próbuje się wmawiać opinii publicznej, że my z Radkiem Sawickim nie odróżniliśmy pomocy publicznej na uczniów od pomocy publicznej w formie umorzenia podatków. Nie jest to prawdą. 

Kuriozalne jest też stwierdzenie, że to Burmistrza Miasta Chojnice jako organ podatkowy gminy, nie ma po prostu wyjścia i musi np. umarzać podatki Centrum Park Chojnice i nie umarza ich sam sobie. Otóż jest to bzdura totalna. Bowiem są dwa wyjścia w takiej sytuacji: 1. zmienić formę własności Centrum Park; 2. Ustawodawca przewiduje możliwość delegowania uprawnień, również w sprawie podatków, na inny organ gminy - czyli na Radę Miejską w przypadku, gdy dochodzi do konfliktu interesów. Gdyby ustawodawca tego nie przewidział, to p. Finster jako Burmistrza Miasta Chojnice nie miałby wyjścia, gdyby np. jego małżonka wystąpiła o zwolnienie od podatku od nieruchomości, gdyby były podstawy do umorzenia, to musiałby wydać taką decyzję? Nie, miałby prawo delegować o rozstrzygnięciu takiego wniosku do Rady Miejskiej. Zresztą podobnie zrobiono kiedyś w przypadku Mostostalu, gdzie o umorzeniu podatków Finster odwołał się do Rady Miejskiej i nie podjął samodzielnie decyzji. 

Jestem zmęczony prostowaniem manipulacji i kłamstw Finstera - a tych były wiele w sferze publicznej. Kąśliwe uwagi o tym, że powinienem może naprawić wadliwość prawa poprzez poseł Dorotę Arciszewską-Mielewczyk, są wielce trafione. O tej sprawie - dotyczącej możliwego trwania organów wykonawczych gmin w Polsce w konflikcie interesów w związku z pewną wadliwością Ustawy o finansach publicznych informowałem już poseł Dorotę Arciszewską-Mielewczyk. Nie jest to jednak temat łatwy i oprócz stosownej interpelacji wymagać będzie wielu prac. Jeśli w ogóle zostaną podjęte. Staram się naprawdę wskazywać wiele zawiłości prawnych, które mogą ułatwić funkcjonowanie państwa i umacnianie procesu demokratyzacji, na co są dowody w postaci licznych projektów interpelacji. Zresztą kąśliwa uwaga burmistrza, to tylko świadectwo jego świadomości o tym, że obecna sytuacja tworzy konflikt interesów i jedynie zmiana prawa - w Jego ocenie - może zmienić obecny stan rzeczy. I w pewnej mierze ma rację, ale nie zawsze trzeba czekać na zmianę prawa, aby zmienić postawy. Jeśli Finster ma świadomość, że obecnie prawo podatkowe tworzy pewien konflikt interesów dla organów wykonawczych gmin, to znaczy, że cynicznie wykorzysał sytuację dla wystosowania aktu oskarżenia, zamiast poświęcić ten czas na inicjację zmiany prawa w aspekcie o którym mu wiadomo jako o wadliwym elemencie. Można było lepiej spożytkować czas, zamiast tkwić 1,5 roku na sali sądowej. Warto też zaznaczyć, że w kwestiach podatkowych to organ gminy - uchwałodawczy - tworzy przepisy miejscowego prawa podatkowego. Na tej bazie Burmistrz Miasta Chojnice w ogóle otrzymał możliwość umarzania podatków od nieruchomości. 

Co więcej, a to już jest z kolei postulat do Arseniusza Finstera i do Dyrektora Generalnego UM, w Chojnicach nie obowiązuje żaden druk urzędowy dla podmiotów ubiegających się o zwolnienie (dosłownie umorzenie) od podatku od nieruchomości i ten stan powinien być naprawiony poprzez ustandaryzowanie procedury, nawet jeśli nie wymaga tego prawo, bo na pewno może to podnieść jakość usług UM Chojnice.  

Po raz kolejny podkreślam, do żadnego pomówienia nie doszło. Wykazałem zbieżności we wpisie Biedni płacą za bogatych. Będę apelował do Sądu wyższej instancji. Zarówno działania Radka Sawickiego, jak i moje doprowadziły niejednokrotnie do zmiany praktyk władzy i jeśli ceną tego mają być procesy, bo u Finstera brak refleksji nad jakością lokalnej demokracji, to znaczy, że będą kolejne procesy. Skoro w toku krytyki nie można uzyskać zmiany postaw, to polityka przeniesie się na stałe na wokandę sądową w Chojnicach. 

Co do skali konfliktowości sądowej Finstera, to tak, wzrasta ona bardzo - kiedyś głównym wrogiem był Mariusz Janik. Potem na salę sądową w ciągu kilku lat trafili: Kamil Kaczmarek, Radek Sawicki, no i ja oczywiście. Arek Finster przegrał w zasadzie proces o zakłócanie zgromadzenia publicznego w 2011 r., który organizowaliśmy jako Wspólna Ziemia i Arcana Historii przeciwstawiając się prywatyzacji ostatniego przedszkola samorządowego. No i jaki efekt? Burmistrz coraz częściej wspomina o konieczności budowy lub otwarcia przedszkola samorządowego w Chojnicach. Takich sytuacji było wiele. Gdybym nie wskazał kłamstw Finstera o członkach Rady Nadzorczej Centrum Park, to Finster kłamałby dalej w tej sprawie, a obywatele żyliby w błogiej nieświadomości. I tych przykładów można mnożyć. Proszę więc, abyście Państwo odbierali bardzo krytycznie przekaz medialny tworzony na podstawie słów Arseniusza Finstera.

Moje działanie ukierunkowane jest na zmianę społeczną, na umacnianie procedur i praktyk wiązanych z demokracją i gospodarką wolnorynkową. Osobiste gry i animozje z Finsterem, to dla mnie swoista gra, bo istotne kwestie są ważniejsze, a do nich zaliczam podnoszenie jakości życia lokalnej wspólnoty, co może się dokonać również przez zmianę postaw władzy samorządowej. To nie jest działanie ukierunkowane na niszczenie Finstera, ale na niszczenie praktyk władzy, które reprezentuje Finster i to należy naprawdę wyraźnie odróżniać. Przykładowo w trakcie trwania postępowania o którym tutaj piszę, znacznie uzupełniono dane o kwestiach podatkowych w BIP Miasta Chojnice. To są te pozytywne aspekty  batalii sądowych, za które ponoszę naprawdę olbrzymią cenę. Gdyby Finster chciał i był zdolny do rozmów o swoich działaniach, to żadnych rozpraw sądowych by nie było, ale Finster nie jest do tego gotów. Zawsze musi być tylko jedna racja - racja Finstera. Tak jak z przedszkolami...Nie ma rozmów i wysłuchiwania postulatów, jest jedynie chęć niszczenia ludzi opozycji, czyli działania nie koncentrują się już na dobru Miasta, ale na tym chyba jedynie jak pogrążyć opozycję, która śmie wytykać nieprawidłowości, albo chociaż praktyki niezgodne z duchem czasów. 

Wypowiedź Finstera: http://www.chojnice.com/video/pokaz/3098