piątek, 6 sierpnia 2010

Nowe "Słowo Młodych"


Stowarzyszenie Arcana Historii wydało nowy numer "Słowa Młodych". Całość wkrótce będzie dostępna na http://www.arcanahistorii.org/, w wersji tradycyjnej u Pana Mieczysława Blocha - Galeria na Starym Rynku w Chojnicach. Periodyk pozostaje bezpłatnym.
Poniżej spis treści tego wydania "Słowa Młodych":



Nota od Redakcji

Współczesny rosyjski patriotyzm – nowa idea dla Rosji? Próba oceny, 8
Dawid Prochowski

Rada Bezpieczeństwa ONZ – reforma rządzenia światem? 17
Michał Wilczewski

Geneza systemu politycznego Nowej Zelandii. Cz. II Zagadnienia
metodologiczne analizy systemowej, 24
Marcin Wałdoch

GONGO – paradoks społeczeństwa obywatelskiego? 30
Marcin Wałdoch

Wisła. Wieś góralska – miasto – uzdrowisko, 35
Michał Soska
Dorobek kulturowy Romów w Polsce i na świecie, 57
Mateusz Alan Babicki

Problemy edukacji akademickiej, cz 1., 64
Michał Januszewski

Słodki cycek alienacji, 68
Oskar Szwabowski,

O współczesnych kreatorach języka medialnego oraz ich świadomości językowej, 71
Ewelina Mendala

Sprawiedliwość pierwotna, 84
Lucjan Woziński

Libertariańska demokracja, 87
Jakub Woziński

DZIAŁ DS. ARCAN HISTORII

Chojniczanie podczas okupacji niemieckiej, 90
Jacek Wałdoch


Pruskie pomniki w Chojnicach, 94
Andrzej Lorbiecki

Obchody świąt i rocznic narodowych w Śliwicach w okresie
międzywojennym, 103
Adam Węsierski

Obchody dwusetnej rocznicy „Wiktorii Wiedeńskiej” w Tucholi, 109
Adam Węsierski
Piękno architektury Chojnic, czyli rzecz o zabytkach grodu tura,część VII, 114
Wiesława Gołuńska

Z dziejów „czerwonej szkoły” dla dziewcząt w Chojnicach na tle szkolnictwa na Pomorzu Gdańskim w latach 1882-2008 ,część VI, 116
Wiesława Gołuńska

„Czerwona szkoła” dla dziewcząt na starej fotografii część VII, 124
Wiesława Gołuńska

RECENZJE/OMÓWIENIA

Marcin Wałdoch:

Michał Soska: Pamięć o ofiarach grudnia 1970 127

Dawid Prochowski:
Michał Soska: Za Świętą Ruś. Współczesny nacjonalizm rosyjski – zarys ideologii 129

Krzysztof Szulczyk:
Adam Węsierski: Śliwicki etos pracy organicznej na przykładzie działalności księdza Teofila Krzeszewskiego 131

Oskar Szwabowski: Fałsz bez odpowiedzi 135


Siegfried Johann von Janowski:

Promocja trzeciego tomu „Herbarza szlachty kaszubskiej” w Chojnicach 141

NOTY O AUTORACH 145

WSKAZÓWKI DLA AUTORÓW 147
Zapraszam do lektury. Kolejny numer we wrześniu. Chętnych do publikowania swoich prac, zapraszam pod adres maila marcin.waldoch@gmail.com .
Tutaj znajdziecie wykaz artykułów opublikowanych w poprzednich numerach:


http://katalog.czasopism.pl/index.php/S%C5%82owo_M%C5%82odych

piątek, 30 lipca 2010

Powstanie '44

Kilka lat temu (bodajże bylo to 3 lata temu), o godz. 17.00 1 sierpnia a, więc w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego byłem na Starym Rynku w Chojnicach. Był to rok w którym po raz pierwszy we wszystkich polskich miastach o godz. 17.00 zawyły syreny - na cześć Powstańców. W Chojnicach wtedy, to się nie do końca udało, bo syreny swoje, a na Rynku Zielonoświatkowcy swoje (odbywał się tam akurat koncerta jakiegoś ich zespołu). O sprawie było głośno w mediach, bo pozwolenie na koncert i zajęcie Rynku w tej godzinie wydał Ratusz. Szczęśliwie taka sytuacja nie powtarzała się w następnych latach.

Pomimo tego, kolejne lata napawają optymizmem. W zeszłym roku Stowarzyszenie Arcana Historii zorganizowało wraz z Ośrodkiem Myśli Politycznej "Lekcje o Powstaniu"w szkole im. TOW Gryf Pomorski - lekcje prowadziła na zaproszenie osoba z OMP.

Dlaczego powinniśmy pamiętać o Powstaniu Warszawskim (my mieszkańcy Chojnic)?

Najważniejszym dla mnie powodem jest po prostu pamięć o tych, którzy nie szczędząc krwi postanowili upomnieć się o niepodległość w momencie kiedy byli dosłownie totalnie stłamszeni przez okupanta, a u progu stolicy stał kolejny...okupant. Chojniczanie szczególnie powinni mieć w pamięci Powstańców, bowiem ok. 300 z nich zostało rozstrzelnych w Dolinie Śmierci w Chojnicach w miesiącach po upadku Powstania Warszawskiego.

W tym roku prawdopodobnie uda się nam (jako Stowarzyszeniu) zorganizować w Chojnicach akcję upamiętniającą wybuch Powstania. Organizujemy też w sierpniu obchody 30 rocznicy powstania NSZZ "Solidarność" w związku z tym, może nam zabraknąć sił. Ale plan jest i mam nadzieję,że determinacja członków SAH przyniesie efekt.

Ku pamięci i refleksji, polecam:






niedziela, 18 lipca 2010

Przedwyborcze roszady cz. 2

W listopadzie wybory samorządowe. Przygotowania trawają od miesięcy w wielu ugrupowaniach. Wyniki dzialan są widoczne - ChRS (Chrzescijanski Ruch Samorzadowy), PS (Porozumienie Samorzadowe), dawne ugrupowanie - Komitet Wyborczy "Niezalezni" i Praworzadnosc i Samorzadnosc razem ida do wyborów.

Na lokalnej scenie politycznej nastapilo ogromne przetasowanie. Ugrupowania samorzadowe majace w swoich szeregach najbardziej zasluzonych dzialaczy spolecznych, samorzadowcow, wydaja sie byc realnym zagrozeniem dla banerow partyjnych - PO i PiS. Jednak...wsparcia tych dwoch wielkich partii nikt nie lekcewazy, a w Chojnicach jakos tak przebiega linia podzialu politycznego, ze wiadomo iz "oboz Finstera" szuka wsparcia w PO (ciekawe jaka ma byc tego cena - przy zalozeniu, ze PO w Chojnicach jest w ogole niezaleznym od burmistrza podmiotem), natomiast nowy gracz na scenie, ktorego dalej nazywal bede RS (Ruchem Samorzadowym) - czyli ten podmiot, ktorego powstanie zostalo zainicjowane przez Andrzeja Mielkie i Marcina Wente, poszukal wsparcia w PiS (lub też PiS poszukal wsparcia w RS, co na podworku samorzadowym wydaje sie bardziej prawdopodobne). To dzialanie RS, wydaje sie byc sluszne nie tylko przez wzglad na ideowa bliskosc niektorych dzialaczy RS z PiS, ale przede wszystkim ze wzgledu na zneutralizowanie niebezpiecznego przeciwnika - posla Piotra Stanke. Posel Stanke, glebko porozniony z dawnymi kolegami z WFS, postanowil wciagnac dzialaczy WFS na listy PiS i oficjalnie oglosic, ze Ci dzialacze beda w Chojnicach (chyba rowniez powiat) PiS reprezentowac. Niestety stalo sie to bez zgody wladz PiS-u i bylo zwyklym blefem (moja hipoteza). Przewodniczacy PiS w powiecie Henryk Molin wlaczyl sie do RS wraz ze swymi dzialaczami - Praworzadnosc i Samorzadnosc (potwierdzenie mojej hipotezy), tym samym wzamcniajac RS i praktycznie nokautujac przed wyborami taktyczne proby przypiecia do PiS-u calego WFS-u (jedeny znany dzialacz to Pan Mrowczynski). Musimy sobie tez szczerze powiedziec, że burmistrz jest gotow na alians z prawie kazdym jesli chodzi o perspektywe kolejnej kadencji, wiec na pewno jeszcze wiele moze sie zdarzyc. Kto wie, moze posel Kowalik wzmocni szeregi Finstera?

W tych wyborach samorzadowych beda sie liczyly tylko dwa komitety - Ruch Samorzadowy i KW Finster 2014. Po raz pierwszy od trzech kadencji burmistrz nie moze byc pewien wiekszosci w radzie. W Ruchu Samorzadowym jest wielu doswiadczonych samorzadowcow i kilku naprawde preznych mlodych ludzi z wizja rozwoju miasta w dalekiej perspektywie (nie jak u burmistrza w cyklach 4 letnich). U Finstera ludzie znani - Szlanga, Bloniarzowa, Pietrzyk (i jakby z innej epoki). Pewne zagrozenie stwarza cichy alians miedzy SIS Samorzadni a KW Finster, ale takie są prawa demokracji wiekszy przyciaga mniejszych. Nie mniej, SIS przestaje byc niezaleznym podmiotem na arenie lokalnej.

Jesli RS wystawi bardzo dobrych i obiecujacych kandydatow, na wszystkie szczeble samorzadu to nie bedzie walczyl, o to aby w Chojnicach wreszcie powstala skuteczna opozycja, tylko po prostu idzie walczyc o wladze w miescie, gminie wiejskiej, powiecie.

Nie wiem nic na temat kandydatow na burmistrza, naszych lokalnych ugrupowan (lub po prostu wole nie spekulowac), ale domyslam sie ,że Platforma Obywatelska "inwigilowana" politycznie przez Finstera nie dopusci Marka Szczepanskiego, natomiast kontrkandydata z RS-u jestem bardzo ciekawy. Model konkurowania z Finsteram o fotel burmistrza nie jest wazny (jesli przyjmie sie jedna zasadę - żadnych ruchów "poniżej pasa"), bo można go wypunktować choćby na jego wlasnym programie, który nie wydaje sie być porywający. A i inteligencja można wiecej zdzialac, anizeli cwaniactwem i haslami. Ludzi wyksztalconych coraz wiecej ;-)

Jest szansa, nie tylko na rozwój, ale i na wzrost znaczenia miasta Chojnice. Pozostaje życ w nadzei ,że dzialacze RS będą w stanie wyartykulować swoje racje w spoeczeństwie, które z jednej strony Finstera cholubi za pomniki, z drugiej nie mialo dotad wystarczajaco dobrej alternatywy.

Osoba kandydujaca na fotel burmistrza z RS, bedzie miala jeszcze jedno wielkie zadanie - scalic programowo - na rzecz rozwoju miasta Chojnice wszystkie podmioty, ktore weszly w sklad KW RS. Jesli po wyborach nadal beda dzialacz wszscy razem na plaszczyźnie porozumienie programowego dla rozwoju Chojnic to jest szansa na pozytywną zmianę w miescie.

Kandydatowi na burmistrza z RS zycze wygranej i mam nadzieje, że będzie to osoba nie tylko kompetentna jako doswiadczony samorzadowiec, ale takze ktos kto bedzie prezentowal wysoko ceniona postawe moralna i etyczna nie tylko na zajmowanym stanowisku,ale w codziennych kontakach z ludźmi. Ktos kto bedzie potrafil zagadać obywateli na ulicy, ktos kto do pracy w cieple dni przyjedzie rowerem i ktos kto po prostu bez reszty i checi zysku odda sie swym obowiazkom i pasji budowy Chojnic jako przyszlego centrum gospodarczo- edukacyjno - turystycznego naszego regionu.

Na wybory czekam z niecierpliwoscia, ale juz dzis zdradzam ,ze popieram Ruch Samorzadowy (czy jakolwiek zostanie nazwany ten podmiot przez czlonkow ugrupowan, ktore go stworzyly).

Prosze z uwagą sledzic kolejne ruchy na scenie, i nie postrzegac tego co widzimy jako pewnik. Gra odbywa sie za kurtyna, prosze nie przygladać sie skutkom tylko przyczynom.

piątek, 9 lipca 2010

Tam gdzie...jeden jest wódz

Franciszek Jakubowski. Kawaler Orderu Virtuti Militari




Stowarzyszenie Arcana Historii wydalo książkę Ludomiry Jarosz, pt: Franciszek Jakubowski. Kawaler Orderdu Virtuti Militari, książka jest do nabycia w Galerii Pana Mieczyslawa Blocha w Chojnicach.

Serdecznie zapraszm do lektury. Ksiązka opowiada historię czlowiek, ktory zycie swe w sposob naturalny powierzyl sluzbie dla Polski. Bez zbednego patosu, bez poklasku, tak naturalnie...po prostu czlowiek, ktory chcial zycia z rodzina w wolnej Ojczyźnie.

Polecam.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Nie napierać!Nie napierać!!! Burmistrz w obronie Marszałka

Chojnicki nasz swiat, byl swiadkiem miedzyladowania, dzis juz omc. Prezydenta RP Bronislawa Komorowskiego. Dzialo sie wiele, pewne aspekty opisuje moj kolega Michal Januszewski na swoim blogu.

Ja - mowiac wprost zajme sie postawą Burmistrza Chojnic. Oczywiscie mogą się pojawić glosy tych, którzy moją wypowiedzieć ujmą w ramy jakichs wczesniejszych urazów czy animozji w postrzeganiu historii (patrz temat czerwonych gwiazd). W kilku więc zdaniach o calej sprawie. Najlepiej chronologicznie w punktach:

1. Poczatek spotkania (oczekiwania) ul. Grobelna - Burmistrz podchodzi do taksówkarzy, nie slyszalem czy cos im mówi , czy też nie. Ale chodzilo o zatoczke na która mial prawdopodobnie wjechać Marszalek - stali tam chojniccy taksowkarze. Zwyczajnie, tak ad hoc kazano im sie "przestawić" (arogancja wladzy)? Taksowkarze pozniej narzekali bez ogrodek mowiac, że "wladza ma ich w dupie i nikt ich o zdanie nie pyta". Nasmiesniejsze jest to, że Marszalek przyjechal od d...rugiej strony. Gdzie tez Pan Burmistrz pobiegl wraz z tuzami z PO (jestem zwolennikiem Jarka Kaczynskiego- szczegolnie w tej konfrontacji).

2. W czasie tej imprezy masowej, zauwazylem dwoch straznikow miejskich i zero umundurownych funkcjonariuszy Policji. Czy impreze zabezpieczono odpowiednio?Bo w tym zenicie pozytywnych uczuc ludzie z Platformy stracili rozum - nikt nie zwracal uwagi na przepychajacych sie ludzi i dzieci biegajace po murach obronnych Starego Miasta, a najwieksza troska byli dla Strazy Miejskiej wspomniany wczesniej taksowkarze.

3. Burmistrz Chojnic i jego dyrektor nadrzedny Wajlonis sami usilnie organizowali tlum. A to wskazywali, gdzie kto ma stac, a gdzie nie wolno. Ale jakim prawem ??
I tak tez Burmistrz "wystartowal" do tych u ktorzy trzymali w rekach dwa transparenty przeciwnikow PO, na ktorych napisano "SMOLENSK 2010 - SOWIECI", "A GDZIE RYCHU, ZBYCHU, MIRO". No i gwizdki...Burmistrz strasznie sie zdenerwowal , ze ktos ma gwizdki. Jak chcial te sprawe rozwiazać? Chcial rozmawiac z kims kto tą grupa "DOWODZI"!! Nie bral pod wzglad tego, ze to taki tez ad hoc ruch obywatelskiej nieposlusznosci - nie Ci mieli byc cicho, bo jak mowil Burmistrz "ja zapewniam, ze gdyby przyjechal Kaczynski nikt by nie gwizdal"...ciekawe skad ta omnipotencja?

4. Podczas spotkania z Marszalkiem nie bylo ani jednej barierki tasiemki nic z tych rzeczy, zero organizacji i zabezpieczen. Liczylio sie jedno - byc we szkle z Komorowskim! A pozniej - na grzyby, na ryby, na piwo i do lasu!!

5. W wyniku kompletnego braku organizacji tej imprezy (tutaj nas nawet Czluchow rozwalil na lopatki) Burmistrz przemawiajac przy Marszlaku poczal krzyczec w strone tlumu "NIE NAPIERAĆ, NIE NAPIERAĆ" Mam nadzieje, że chodzilo o atak frontalny.

6. Agitacja Burmistrza, ktory apelowal do chojniczan o glosy na Marszalka byla ponizej pasa. Wczesniej bedac zwiazany z roznymi opcjami walczyl z takimi jak Komorowski (patrz Solidarnosc w Radzie Miasta) teraz zabiega o poparcie dla nich. Nie dajmy sie zmylic, nie chodzilo o poparcie dla Marszalka , tylko o poparcie dla Burmistrza za to, że popiera Marszalka. W koncu to modne i moze dac wymierny wynik polityczny.

Konkluzja: Radni z opozycji powinni zlozyc zapytanie o spelnienie prawno - formalnych warunkow dla takiego spotkania masowego, tak do powiatowego kola PO, jak i do Burmistrza, ktory wszelkie zgody na zajecie powierzchni na Rynku sygnuje - sam lub poprzez urzednikow Urzedu Miejskiego w Chojnicach.

Uwaga wlasna: strasznie mi sie to spotkanie nie podobalo, brak organizacji, sytuacje zagrazajace zyciu i zdrowiu mieszkanców i Burmistrz agitujący na tle dziecięcych twarzy którym wczesniej pedagodzy chojniccy wreczali banery i inne gadzety reklamujace Komorowskiego. Jednymi slowy sped, dla tej chwili w TVN, i tego aby mieszkance mogli zobaczyc ,że ich wlodarz to nie tylko gospodarz dobry, ale i rozsadny, bo wie komu wladza się należy.

EDIT: 16.07.2010

Proszę dokladnie przysluchać się - co mówi "piąty BOR-owiec" o wizycie Komorowskiego.


Prosze, Pan Fryca i Pan Finster stwierdzili,ze "cieply kontak" z Komorowskim jest tak wazny, ze barierek rozstawiac nie trzeba.

Chojnice wypromowane...bo byly w TVN24...:-))Nie ma to jak "parcie na szklo".

środa, 23 czerwca 2010

"Żołnierze Wyklęci" w Chojnicach


Zapraszam w sobotę dnia 26 czerwca na inscenizację historyczną do Chojnic, na ulicę Wysoką 3, przy dawnym szpitalu. Impreza organizowana pod patronatem Swiatowego Zwiazku Zolnierzy Armii Krajowej

poniedziałek, 21 czerwca 2010

GONGO - paradoks społeczństwa obywatelskiego?

Założeniem tego artykułu jest scharakteryzowanie akronimu GONGO oraz wykazanie poprzez tę charakterystykę paradoksu społeczeństwa obywatelskiego w tym kontekście. Ów paradoks to dążenie do zniewolenia i totalitaryzmu pod pozornym rozwojem wolności. Wydaje się, że dobrze znane nam pojęcie „organizacja pozarządowa” nie kryje w sobie żadnych niespodzianek. A, jednak NGO oddaje nazwę niebezpiecznego tworu w naszym społeczeństwie. Jest nim tytułowy GONGO, który niczym koń trojański znalazł się w naszej codzienności społeczno – politycznej i skrywa przerażającą prawdę o mechanizmach i praktykach działań polityków. Szczególnie na szczeblu samorządowym, co jak próbuję wykazać może być początkiem zamachu na ideały społeczeństwa otwartego (obywatelskiego).



Wstęp

Akronimy mają to do siebie, że stają się czytelne dopiero kiedy funkcjonują już jakiś czas w świadomości społeczeństw lub społeczności. W Polsce każdy już chyba potrafi rozszyfrować akronim NGO (ang. non – governmental organization), czy też mnogo NGO’s. Przecież wiele się dziś mówi o tzw. [endżi – osach], czyli organizacjach pozarządowych. To właśnie one mają być esencją społeczeństwa obywatelskiego opartego na idei samoorganizacji i nieskrępowanej działalności społecznej poza inwencją i interwencją państwa. W Polsce niestety w organizacjach pozarządowych działa zaledwie ok. 13% dorosłych obywateli, wliczając w to tych którzy działają również w związkach religijnych i wyznaniowych. Tutaj też dodam, że w działalność polityczną angażuje się w Polsce zaledwie (co piszę z pełną świadomością) ok. 1,7% dorosłych Polaków w skali rocznej ( w Niemczech 3,9% ,Szwecji 5,0%, Hiszpania 5,1%, Cypr 10% obywateli). Natomiast w pracę w organizacjach typu stowarzyszenie, fundacja, czyli w tzw. działalność nie – polityczną angażuje się 4,5 % . Moja hipoteza jest następująca: Polacy za cennę złudnej apolityczności w większej mierze angażują się w pracę stowarzyszeń aniżeli w pracę czysto polityczną. Ten trend od dawna jest znany politykom, dlatego sami często inicjują działalność stowarzyszeniową, najczęściej na szczeblu samorządu, lub poprzez pośredniczenie w zakładaniu placówek wielkich organizacji pozarządowych – które faktycznie są w całości finansowane z pieniędzy publicznych. Tutaj właśnie tkwi niebezpieczeństwo na pozostanie osobą wykorzystaną w celu nieświadomego „zarabiania” na kapitał polityczny inicjatora takich działań. Niestety zagrożeń jest więcej, bo i więcej jest ofiar tych działań. Szczególnie ci, którzy nie angażują się w ogóle ulegają spektaklowi , którego właściwie nie rozumieją, choć zań płacą.
Proszę zwrócić uwagę na charakter dzia

GONGO

Przyjąć można, że GONGO to akronim od słów Government Organized (lub Operated) Non Governmental Organization, czyli w przeciwieństwie do organizacji pozarządowych, rządowo zorganizowana (prowadzona, sponsorowana) organizacja pozarządowa. Zanim zacznę podawać przykłady czym w praktyce jest GONGO i jak pracuje, to może wspomnę tylko, że takich organizacji nie brakowało w Polsce do 1989 roku. Niestety, paradoksalnie, lata wolności to bujny rozwój GONGO w Polsce. Nie jest moim zamierzeniem, w tym artykule, wskazywanie na gruncie polskim organizacji, które idealnie wpisują się w ramy funkcji jakie pełni GONGO. Jednak zamierzam właśnie te funkcje tutaj zaprezentować, a tym samym oddać takową ocenę czytelnikowi, obywatelowi, który obserwuje życie społeczno – polityczne.
Moises Naim wskazuje kilka organizacji pozarządowych, które spełniają kryteria ( o których klasyfikacji poniżej) GONGO. I tak, Myanmarska Federacja Spraw Kobiet (Myanmar Women’s Affairs Federation), Nashi – grupa młodych Rosjan popierających Putina, czy też Sudańska Organizacja Praw Człowieka (Sudanese Human Rights Organization) czy też Główne Stowarzyszenie Koreańczyków w Japonii (General Association of Korean Residents in Japan) są organizacjami pozarządowymi zorganizowanym przez rządy, bądź przez nie „po cichu” sponsorowanymi. Jak wskazuje M. Naim, tego typu organizacje rozwijają się na całym świecie w zawrotnym tempie. Występują również w USA jak Narodowa Fundacja na Rzecz Demokracji ( The National Endowment for Democracy). M. Naim postuluje stworzenie międzynarodowej metody oceniania stopnia uzależniania organizacji pozarządowych od wpływów rządowych .
Według Elizabeth Knup istnieją dwie metody ilosciowe do odróżniania prawdziwych NGO’s od GONGO’sów. Pierwszą z nich jest procent otrzymywanych dotacji z budżetu państwa (lub samorządu czy też innych organizacji pozarządowych – M. W.), drugi to ilość osób związanych z rządem (czy też samorządem – M. W. ), które uczestniczą w pracach zarządu czy grupy decyzyjnej w konkretnej organizacji. Również powinno się rozważać to, kto daną organizację zakładał. Niestety zdarza się i tak (tutaj charakteryzuję przykład chiński), że organizacja pozarządowa właściwie jest powołana do życia tylko po to, aby wykonywać obowiązki wcześniej powierzone administracji rządowej (samorządowej – M.W.) pod szyldem organizacji pozarządowej .
W tym świetle, oczywistym stają się zagrożenia jakie mogą za sobą nieść wspomniane wyżej praktyki. Dla usystematyzowania wprowadzę klasyfikację kategorii, których występowanie może sygnalizować istnienie w danej organizacji pozarządowej „(samo) rządowego wirusa”:

1. Wśród członków założycieli pracownicy samorządów, administracji państwowej, samorządowcy (posłowie, radni).
2. Duży udział publicznego dofinansowania działalności (nawet jeśli mówimy o tzw. projektach, czy programach).
3. W działalności przejawianie tendencji do współpracy z władzą, lokalną czy centralną. Podejmowanie wspólnych akcji i działań, mających w rzeczywistości na celu wzajemną promocję medialną i tworzenie „spektaklu”.
4. Wysoki stopień uzależnienia od świata zewnętrznego (poddawanie się jego oddziaływaniu, bez prób samodzielnego kształtowania rzeczywistości społeczno – politycznej). Podtrzymywanie status quo.
5. NGO bez osiągnięć w dłuższej perspektywie czasu, co dobitnie wykazuje jego słabość i skłonność do „bycia przejętym”.
6. W zapisie działalność danego NGO brak jakiejkolwiek informacji o krytycznych działaniach czy wypowiedziach w stosunku do organów władzy i zastanej sytuacji.
7. Dossier danej organizacji wykazuje, że jest ona „trampoliną polityczną”. (Niestety tutaj mamy pewien paradoks, bowiem stowarzyszenia w ogóle zwiększają kanał rekrutacji do elit politycznych, z drugiej strony proces ten może ułatwiać politykom infiltracje ich działalności i próby uzależnień sektora pozarządowego).
8. Samodzielne wystawianie komitetów wyborczych czy bezpośrednie kierowanie członków organizacji na listy jakiejś organizacji politycznej. (Tutaj jest pewna zawiłość co do funkcjonowania organizacji pozarządowych w Polsce. Mój postulat jest taki, że żaden podmiot uchodzący za NGO, nie powinien wystawiać bezpośrednio kandydatów czy tworzyć list wyborczych. Tutaj pojawia się pytanie o umożliwienie w przyszłości rejestracji partii politycznych – na szczeblu samorządowym).

Ważnym jest też charakter działalności danej organizacji, bowiem wiadomo, że inaczej rzecz będzie się miała z organizacjami religijnymi, a inaczej ze sportowymi czy tymi związanymi z kulturą. Jednak nie podlega wątpliwości, że unikanie kontaktów z władzą i jej przedstawicielami może daną organizację uchronić przed spadkiem jej wiarygodności w oczach społeczeństwa (jako niezależny NGO) i przed utratą tożsamości zbudowanej wokół wykonywania celów statutowych, które w założeniu nie mogą promować współpracy i współdziałania z władzą, lub wręcz wyręczania jej w pewnych obowiązkach, czy promowania jej przedstawicieli. Przedstawiciele władzy, centralnych organów czy też samorządowych muszę podlegać permanentnej krytyce. Każda próba „kolaboracji” z władzą to szkoda dla społeczeństwa obywatelskiego. Urzędników i organy władzy trzeba nauczyć, że kapitał polityczny tworzy się na organicznej pracy, a nie na „rozmowach o niczym”. Szukanie poparcia w blasku działalności organizacji pozarządowych i tym samym tworzenie pozoru ich apolityczności jest rzeczą destrukcyjną wobec milionów potencjalnie chętnych do działalności ludzi młodych.
Niewątpliwie spora rola w rozpoznaniu GONGO’sa przypada narzędziom teorii z zakresu nauk społecznych, przede wszystkim ciężar tej pracy powinien spoczywać na teorii krytycznej i krytycznej analizie dyskursu, co poza rozważaniami aspektów formalnych działalności danych organizacji może być pomocne w uchwyceniu treści ideologicznej działalności danego stowarzyszenia jak i identyfikacji możliwych źródeł wszelkich inspiracji działania.
Obserwując życie społeczne w małych społecznościach lokalnych, ciężko jest zidentyfikować choćby jedną organizację, która nie jest GONGO. W dużej mierze wynika to z tego, że są w małych społecznościach w Polsce trzy typy organizacji, ze względu na wielkość:

1. organizacje kadrowe,
2. organizacje formalnie istniejące i działające,
3. organizacje formalnie istniejące i uśpione.

Pierwszy typ takiej organizacji, pomimo rozwiniętej kadry i działalności jest również niezwykle narażony na ingerencje czy działania zewnętrzne ludzi ze świata polityki. Wiadomo powszechnie, że etaty w stowarzyszeniach istnieją wtedy tylko, jeśli stowarzyszenie realizuje jakiś program w ramach funduszy innych większych stowarzyszeń, funduszy – konkursów samorządowych czy też dofinansowań budżetowych (co rzadko się zdarze). Nie będę tutaj rozważał zagadnień 1%, czy darowizn.
Drugi typ organizacji, to organizacje w dużej mierze bez osiągnięć, będące na tak zwanym dorobku.
Trzeci typ, to organizacje często już borykające się z problemami natury formalno – prawnej, będące w faktycznym stanie likwidacji, lecz uchodzą w społeczności za uśpione.
Optuje za modelem drugim, i odrzuceniem dofinansowań publicznych w jakiejkolwiek formie.
Całość prezentuje nam nieciekawy obraz. Organizacje pozarządowe wydają się być po prostu przedsionkiem polityki i jej listkiem lakmusowym, może stąd ta niechęć społeczna do tego typu działalności? W społeczeństwie polskim może to być głęboko zakorzeniona tendencja wyniesiona z poprzedniego systemu, przecież każdy się orientował komu i czemu służą stowarzyszenia, dziś każdy żyje w ułudzie wolności za publiczne pieniądze.
Lekarstwem na taki stan rzeczy jest polityka samoorganizacji i nowego modelu społeczeństwa obywatelskiego. Zwyczajnie jeśli chcę działać to wraz z innymi, którzy tego chcą działam pro publico bono, a moją pracę traktuję jako przywilej nie jako nagrodę i cyniczną drogę do świata polityki, wpływów i pokątnych, zakulisowych, interesów.

niedziela, 20 czerwca 2010

"Żołnierze Wyklęci" majora "Łupaszko" w Chojnicach

Szanowni Państwo, serdecznie zapraszam do Chojnic dnia 26 czerwca 2010 roku. Będziecie mogli zobaczyć inscenizację historyczną.

Tematem inscenizacji będzie walka żołnierzy z oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" dowódcy 5 i 6 Wileńskiej Brygady AK, dokładnie ze szwadronu ppor. Henryka Wieliczko "Lufy".

Faktycznie taka akcja zbrojna miała miejsce w Chojnicach, w roku 1946 przy ul. Kościuszki 23 (Bank Rolny). W centrum miasta doszło do odbicia żołnierzy AK - jeńców ubecji.

Ukażemy epizod walk ulicznych z tego dnia. "Żołenierze Wyklęci" to rowniez część naszej historii, lecz przemilczanej i stanowiącej nieznane arcana naszych dziejów.

Dziękuję Trójmiejskiej Grupie Rekonstrukcji Historycznych i Harcerzom.



poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Zginął Prezydent RP Lech Kaczyński

Cześć ich pamięci!

Żadne słowa nie oddadzą skali tej tragedii. Nasz smutek jest poglebiony przez symboliczny wymiar tej katastrofy. 70 rocznica ofiar Katynia..

Lech Walesa powiedzial, że to drugi Katyń. Może przesadził, może nie. Jednak nikt z nas nie potrafi ująć tej tragedii w słowa. Pierwsza osoba w państwie, zginęła w lasach pod Smoleńskiem...Nic nie będzie takim jakim było wcześniej, Polacy zostali znowu zmuszeni do rewizji swego poglądu na rzeczywistość.

Przebywając obecnie w krajach Azji, przecieram oczy ze zdumienia. Tutaj gazety piszą (ferują wyroki)?, że to Lech Kaczyński nalegał na lądowanie...

Wszyscy próbujemy racjonalizaować tę katastrofę - poszukując przyczyn, tylko nikt się nie zstanawia nad tym, że ta racjonalizacja może być redukcją do jakiej zmuszeni jesteśmy przez ograniczenia związane z naszym poznaniem.


Straciliśmy elitę, powstała nowa rana, luka w elitach, precedens prawny...jakolwiek to nazwać, również nic nie zdefinuje powszechnego bólu...i związanego z nim strachu... Ta katastrofa poteznie obciazy nasza tozsamosc narodowa...Dlugo bedziemy wracac do siebie,a moze i nigdy sie z tym nie pogodzimy.

Leciałem samolotem dzień po tej katastrofie, o jej przyczyny i stan ducha narodowego byłem pytany nawet przez obsługę samolotów chińskich linii lotniczych...

Pourywane myśli, nieposkładane refleksje, nieudane próby szukania przyczyn, racjonalizcja...jedno jest pewne nigdy nie odgadniemy powodów, natomiast konsekwencji doświadczymy wkrótce, również w wymiarze politycznym.

Dla mnie osobiście Lech Kaczyński był człowiekiem - esencją pojęcia patriotyzmu. Nieugięty, nie poddający się wpływowi czasu i nastrojów, nie szukający powszechnego poparcia swych poglądów, piłsudczyk z krwi i kości. Utożsamiałem go z wartościami pozytywnymi jakie niosła II RP, i będę utożsamiał Go nadal z tym co też wiąże się z pojęciem polskiej racji stanu. Dbał o naszą świadomość historyczną i czystość sumienia narodowego wobec naszej przeszłości. Nie bał się mówić o rzeczach wprost takimi jakimi one są - o bohaterstwie jako o bohaterstwie, o zbrodniach jako o zbrodniach. Za to go ceniłem, i cenię nadal. Nie ukrywam, że jego pojęcie patriotyzmu jest mi dziś najbliższe. Chwała i Cześć Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu!

Chwała ich pamięci! Kondolencje dla ofiar rodzin, które straciły swoich ukochanych.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Romowie - nieznani sąsiedzi?

Zapraszam na wykład doktoranta Uniwersytetu Gdańskiego i jednocześnie Sekretarza działającego w ramach stowarzyszenia (Związku Romów Polskich) Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Romów oraz ofiar holocaustu Pana Mateusza Babickiego.

Wykład będzie miał tytuł "Romowie - nieznani sąsiedzi"? i odbędzie się ramach prowadzonych przez Stowarzyszenie Arcana Historii wykładów z cyklu : "Środowe spotkania z nauką".

Podczas wykładu Pan Mateusz Babicki przybliży nam historię, kulturę romską, ale też opowie nam o tym co dla nas wydaje się niezrozumiałe w życiu Romów jakie znamy będąc ich sąsiadami.

Zapraszam 7 kwietnia na godz. 18.00 do sali konferencyjnej chojnickiej Wszechnicy. Wstęp wolny.

P.S.Wykład nie ma nic wspólnego z tragicznymi zdarzeniami z grudnia 2009 roku z Chojnic. Jako stowarzyszenie mamy na celu krzewienie wiedzy historycznej i postaw patriotycznych, cele te realizujemy również przez ukazywanie historii mniejszości narodowych i etnicznych naszych ziem (prowadziliśmy już wykłady o Kosznajderii), natomiast o Romach pisaliśmy w zeszłorocznym numerze "Słowa Młodych". Piszę te słowa, ponieważ wiem, że będą wątpliwości co do naszej intencji. Jest ona czysta - Romowie to też mniejszość, stąd nasze zainteresowanie.

Przed - wybiórcze roszady

Wpadłem ostatnio w osłupienie. Czytając najnowszy "Czas Chojnic" dowiedziałem się, że ChRS ma chęć na współpracę z Porozumieniem Samorządowym panów Wenty i Dolnego.

Kiedyś jeden front, potem przez lata antagonizm. Teraz plan na bratanie. Tylko czy te ugrupowania chojnickiej sceny mają jakieś wartości, cele wspólne?

Obawiam się, że więszkość "ruchu" na chojnickiej scenie jest symulowana i odgrywana. Sznurki pociąga ręka w Ratuszu. Ciężko się już połapać w tej "opozycji". Dawni żołnierze "prawdy" to dziś politycy racjonalni, makiawelistycznie i utylitarnie nastawieni do rzeczywistości i życia politycznego. Ideały umarły za przyszłowiowy "funt masła".

Spodobało mi się stwierdzenie Pana Andrzeja Mielke, o tym, że Finster ze Skają "rozmywająż rozmydlają) scenę polityczną w Chojnicach". Ta wypowiedź to jakby reminescencja Pana Andrzeja sprzed lat. Tylko ile było szczerości w tych słowach, a ile politycznego interesu i wyborczej kokieterii?

W Chojnicach musi powstać polityczna opozycja, która po wyborach da się przeliczyć na 5-7 radnych. To jest jedyna szansa na powstrzymanie złego dryftu jaki nadał miastu obecny burmistrz. Przykłady wkrótce, nie chciałbym tak bez rozgrzewki...wchodzi w tak gorące tematy.

Niemniej zwracam uwagę na działania tzw. "opozycji". Jeśli się zapomni to wpadnie do wora w którym po prostu będzie częścią własności jednego człowieka.

Kilka fotek z "miejsca hańby"




Od lewej: radny Szlanga, burmistrz Chojnic Arseniusz Finster, burmistrz Edward Pietrzyk. Bohaterom ZSRR, hołd oddali, ale czerwonej gwieździe podobno nie...





Zdawać by się mogło, ze do wzbudzenia "zainteresowania" potrzeba kogoś opluć, nazwać clown'em, lub pokazać golusieńki zad. Stowrzyszenie Arcana Historii 14 lutego nikomu nie pokazało nagiego zadu. Stało się coś gorszego ośmieliliśmy się głośno powiedzieć o historii inaczej, aniżeli "kasta trzymająca władzę". Niestety między tymi ludźmi, a przedstawicielami dawnego reżimu istnieje ciągłość nie tylko ideologiczna, ale i personalna. W wielu wypadkach to Ci sami ludzie, wczoraj komuniści, ZSM-esowcy, ORMO-wcy, etc. Dziś to "obiektywni" dziennikarze i ludzie nowej władzy.








Jakoś wcale mnie nie dziwą ataki "czerwono-armistów", każdy broni swego dziedzictwa (dość wykrętne i tchórzliwe próby zdyskredytowania mojej osoby przez Pana Erdmana, człowieka wiadomej ekipy - startował z list p. Finstera do Rady Miasta, któremy zresztą dziękuję za promocję mojej osoby jak i całego Stowarzyszenia). Martwi jednak fakt, iż społeczeństwo nie dostrzega, lub może nie ma możliwości dostrzec kim są Ci ludzie, którzy atakują nas za to, że głośno sprzeciwiliśmy się promowaniu symbolu systemu totalitarnego. Niestety nie jest tak jak chciałby Pan Finster. Symbol czerwonej gwiazdy denotuje nie tylko armię sowiecką, radziecką czy rosyjską, ale też cały system polityczny. Tym samym jest znakiem systemu totalitarnego powszchnie znanego jako komunizm.








Chojnice są jednym z tych miast, gdzie spory o historię miasta w kontekście historii Polski dopiero ujrzą światło dzienne. Wiele kwestii z historii miasta zostało pominięte, bądź zwyczajnie zatajone. Wielki wpływ na taki stan miał niski poziom świadomości historycznej i przyznanie społecznego przyzwolenia na zagarniecie monopolu na pisanie historii przez osoby takie jak Pan Ostrowski, czy Prof. Borzyszkowski, ale pokutuje tez nieprzemyslane przepisywanie historii od autorow niemieckich lub takich jak Konrad Ciechanowski. Wiele prac napisno mało rzetelnie, a wiele w sposób nieprzemyślany.Cóż ludzie którzy w swych publikacjach chwalili system włady ludowej dziś są honorowymi obywatelami, więc może naprawdę powinien przestać się dziwić? Kto zna historię Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, będzie wiedział co mam na myśli. Jedną z publikacji Stowarzyszenia Arcana Historii, które ukażą ten proces będzie książka Andrzeja Lorbieckiego Chojnice we wrześniu 1939 roku (tytuł ciągle roboczy), prowadzę jej redakcję. Skala niedomówień, nierzetelności, przekłamań, jest przerażająca i co gorsza wpływa to na to w jaki sposób kreujemy kulturę polityczną miasta Chojnice.








Małym sprostowaniem z mojej strony niech będzie to, że nikomu niczego nie zakazuje. Wymiana zdań jaką poprowadziłem z Panem burmistrzem Pietrzykiem, sprowadziła się do tego iż powiedziałem Burmistrzowi, że jako obywatel miasta Chojnice nie zgadzam się na to, aby przedstawiciele samorządu miasta Chojnice składali kwiaty pod symbolem zagłady milonów Polaków (na pomniku widnieje napis - "Bohaterom ZSRR", czy to pozostawia miejsce na jakieś niedomówienie)? Czy to nie jest paradoks? Polacy walczyli o wolność, o to żeby móc hołdować temu co tą wolność daje i co ją buduje. Obecnie władza wybrana w wolnych wyborach, z własnej woli chadza składać kwiatki pod czerwoną gwiazdą. Naocznie widziałem czoło - bitność, wykraczającą poza dobry smak. Czy burmistrzowie i radni zadali sobie pytanie, dlaczego nikt oprócz nich nie przychodzi na tę ceremonię?Szkoda tylko, że sami nie płacą za kwiaty, które składają i za paliwo i pensje pracowników Straży Miejskiej w tym momencie. Wtedy mógłbym się przychylić do stwierdzenia, że nie reprezentują w tym momencie mieszkańców Chojnic, a tylko jako prywatne osoby oddają hołd swojej, czy bliskiej im ideologii.








W moim odczuicu ucierpiały tez polskie symbole narodowe - Flaga RP, która wisiała na drzewcach wokół pomnika "Bohaterów ZSRR".








Załączam kilka zdjęć z "zajścia". Do następnego roku z mojej strony temat zamykam. Czytelnikom obiecuję większą aktywność - na blogu. W końcu czas wyborów, wymaga komentarzy i objaśnień. Z chęcią będę dzielił się spostrzeżeniami, ale i faktami, które intensywnie gromadzę. Grozi nam 4 kadencja tej samej osoby...W mieście wielkości Chojnic oznacza to przejście do praktyk autorytarnych, władza zawłaszcza sobie wszystko...nawet opozycję...




Polecam uwadze:








P.S. Wkrótce kanał SAH na youtube.com, i wreszcie czynna stronka SAH. Zapraszam wkrótce do lektury nowego "Słowa Młodych" i nowej książki Stowarzyszenia - Kawaler Orderu Virtuti Militari - Franciszek Jakubowski.

czwartek, 11 lutego 2010

14 lutego 1945





Z serdecznością powiatałem artykuł o powyższej imprezie na jednym z chojnickich portali informacyjnych. Niestety jakieś techniczne przeszkody nie pozwalają mi wstawić tutaj do niego linka. W każdym razie jest to portal chojnice.com .

Odniosę się do poczynionych tam zarzutów, przyznam w dość bezpośredniej formie. No, ale i ja w takiej się wyraziłem. Na wstępię podtrzymuję ważność mojej wypowiedzi sprzed roku. Jest to hipokryzją i paradoksem - świętować odrodzenie się wolnej Ojczyzny w naszym mieście (31 stycznia), a następnie oddawać hołd tym, którzy wbili jej nóż w plecy. Autorowi artykułu na chojnice.com gratuluję warsztatu dziennikarsiego - rzeczywiście, ciężko się nie dziwić, że autor ubolewa nad moimi poglądami. Mnie ta krytyka cieszy, czuję się 1. zauważony, 2. teraz jestem pewien, że nie jestem komunistą. W końcu znalazłem punkt odniesienia dający mi świadomość w otaczającym mnie świecie :-). Żałuję, że auto "nie pisuje" do "NIE". Tam z pewnością znalazłby więcej czytelników i przychylnych komentarzy. I ta odrobina "tęsknoty" za imprezami "wyzwoleńczymi" - popatrzcie jak to pięknie w Człuchowie! Dziwi mnie dziś głoszenie takich właśnie poglądów, ale..."wolno Tomku w swoim domku".

Co do komunistów w Radzie - są tam nadal, w ciągu roku nic się nie zmieniło. Cóż, widocznie mają swój elektorat...

Moja propozycja jest jasna i dla wielu nawet wiadoma, dla innych będzie oczywista - zamiast czerwonej gwiazdy - flagi państw odpowiadające narodowościom poległych żołenierzy radzieckich.

Oddawanie hołdu przed symbolem - morderstw, zniewolenia, poniżenia człowieka, prześladowań i co dla mnie najstraszniejsze przed tą czerwoną gwiazdą z którą walczyli Polacy w roku 1920, następnie w latach 1944 i po 45 roku jest hańbiące.

Podkreślam, że występuję przeciwko czerwonej gwieździe i przeciwko ideologii komunistycznej - nie przeciwko tym którzy polegli. To i tak nie była nasza walka. Na wyniszczenie na naszych ziemiach i kosztem naszych obywateli, naszych rodzin rżnęły się dwa totalitaryzmy na terenie całej Polski, a rykoszety tej walki siekały Polaków.

czerwone gwiazdy powinny zniknąć i znikną- to nie jest symbol "Chojnic jako miasta europejskiego".

P.S. Tym którym tęskno za oficjalnymi obchodami "wyzwolenia" doradzam po prostu działanie, tylko zapytajcie - "czy pomożecie"? ;-)


Zapraszam - 14 lutego godz. 14.00, Chojnicki Dom Kultury.


Wszelkie kopiowanie materiałów z mojego bloga, bez mojej zgody, będzie powodowało skutki prawne. Czytać natomiast proszę do woli - nawet bez zgody ;-)