niedziela, 5 października 2014

Drużyna Finstera

Mariusz Paluch nieudolny polityk - samorządowiec, który na konwencji komitetu wyborczgo burmistrza Finstera przedstawiał kolejnych kandydatów komitetu podkreślał wagę terminu "drużyna Finstera". 

Fakt, to jest drużyna, grupa wspólnego interesu. Grupa osób, które korzystają ze swej serwilistycznej postawy wobec burmistrza Finstera. Są zakładnikami systemu, który współtworzą. Wyborcy też powinni o tym pamiętać, że to "?Drużyna Finstera". To nie są samorządowcy z krwi i kości, to nie są ludzie, którym bliski będzie interes społeczny, ale to są ludzie którzy zabezpieczali i zabezpieczają interes "Drużyny Finstera". Dlatego to tak ważne, aby sami sobie powtarzali gdzie przynależą. Muszą też sobie przypominać komu zawdzięczają swoją pozycję - Arseniuszowi Finsterowi, oni są z Jego Drużyny! 

Ta kohorta komunistów - emerytów i bezkręgowców politycznych ma jeden wyznacznik działania, wspólnie chcą zabezpieczyć swoje interesy, tak aby żyło się im dostatniej. W pełnej bucie przecież, mówią, że zarobki 8 tysięcy złotych dla członków "Drużyny Finstera" to "żenująco mało". Paluchowi jako prezesowi Centrum Park - spółki miejskiej - tuż przed wyborami jako szefowi kampanii Finstera, burmistrz miasta, który jest jego ,formalnie można rzec, szefem ofiaruje dodatkowe prawie 2 tysiące złotych do wypłaty. 

"Drużyna Finstera" to też ludzie tacy jak Kazimierz Ostrowski (czyli Kazik z ORMO), który informował medialnie o tym, że chojniccy seniorzy "jednogłośnie popierają burmistrza". Kazik będzie mógł liczyć znowu na strumień pieniędzy na swoje biuletyny i inną bibułę, której nikt nie czyta. Co więcej może napisze nam "Dzieje Chojnic" part III? Gdzie naprawi "błędy" publikacji prof. Jacka Knopka, tak ostro krytykowanego przez "drużynę Finstera". Do tej drużyny zaliczają się także malarze miejscy, tacy jak Janusz Jutrzenka - Trzebiatowski, który wprost chojniczan nazywa "hołotą". Nie warto też zapominać o innych członkach tej drużyny podejmując decyzję o głosowaniu. O takich na przykład jak Adrian Knitter, który był zamieszany w proces prywatyzacji przedszkola samorządowego nr 9, a potem wiemy co się stało. Była kompromitacja, bo to był kolega Finstera. Zresztą Finster sam to przyznał, a co więcej Knitter startował z list Arka Finstera do miasta w 2010 r. 

Do tej "Drużyny Finstera", którą nazywam grupą wspólnego interesu, należą także takie persony jak Marek Czajka były współpracownik Służb Bezpieczeństwa (SB) PRL. Są też inni mocno związani z systemem komunistycznym, którzy znowu startują, bo przecież ukrywanie współpracy z ORMO nie jest dla Antoniego Szlangi żadnym wstydem, ani brakiem legitymacji społecznej do pełnienia funkcji publicznych.

"Drużyna Finstera" ma kilka kręgów, kilka poziomów. Są frontmani: Edward Garbyś, Mirosław Janowski, Józef Skiba, Bogdan Kuffel, Stanisła Kowalik, Maria Błoniarz - Górna, Antoni Szlanga, Edward Pietrzyk, Marek Czajka, Ludmiła Paczkowska, Mariusz Paluch - w tym gronie średnia wieku wynosi chyba ponad 60 lat!!! To jest taka młodsza rada seniorów realnie kształtująca bieg zdarzeń w mieście, według interesu "Drużyny Finstera", bo nie widzę realizacji interesów społecznych. 

Drugi krąg opiera się o , wybranych przedsiębiorców chojnickich, którzy także należą do "Drużyny Finstera". Wiadomo, z przynależnością do drużyny wiąże się realizacja WSPÓLNEGO GRUPIE INTERESU.

Trzeci krąg "Drużyny Finstera" to aplikanci, akolici, wyznawcy. Ludzie mający nadzieję, że na swoim serwilizmie wobec Finstera zrobią w Chojnicach karierę i pieniądze. 

To są właśnie konkrety Finstera! Interes grupy, której przewodzi, grupy o której jego szef sztabu mówi wprost: "Drużyna Finstera" - dodając; powtarzajmy to, to bardzo istotny termin, to istotne słowo. Zgadzam się, dzięki temu wiemy kim jesteście.

Takie drużyny znane są historii Polski i historii powszechnej. Nazwę to wprost, takie grupy interesu, w dużej mierze będące nieformalnymi grupami stają się zwykle zwyczajnym pasożytem na tkance społecznej. Wy - "Drużyno Finstera" jesteście takim właśnie społecznym pasożytem, a Wasze pasożytnictwo społeczne jest łatwe do udowodnienia, więc nawet nie próbujcie zaprzeczać. Wszyscy widzimy w Chojnicach jak postępujecie. Jedno jest pewne wystarczy strącić Waszego przywódcę i rozpierzchniecie się po domowych zaciszach, bo nie ma w Was chęci pracy społecznej, a wszystko co robicie staje się zawsze przelicznikiem na pieniądze i inne profity płynące z faktu posiadania władzy przez Finstera. To się skończy w listopadzie. 

sobota, 4 października 2014

Tyrania rzeczywistości

Z konwencji Pana burmistrza Arseniusza Finstera, z konwencji wyborczej, najbardziej w pamięć zapadły mi słowa o tym, że te wszystkie czynniki społeczne, te kwestie społeczne podnoszone przez opozycję to może i jakoś tam są ważne, ale nie tak ważne jak konkrety.

To jest właśnie obraz postrzegania świata przez "drużynę Finstera". Obraz, który mi nie odpowiada. Bo jeśli ktoś nie zważa na sprawy społeczne, na kwestie nierówności, bezrobocia, na kwestie braku zaangażowania ludzi w sprawy publiczne (a jak wynika z badań w Chojnicach jest z tym największy problem w województwie), to w jaki sposób mamy budować wspólnotę lokalną? 

Kto będzie szczęśliwy z kolejnej ulicy czy chodnika, jeśli musimy patrzeć na siebie spod byka, bo jedni - ci z ekipy Finstera pewni są jutra i pełne garnka, a Ci którzy nie czują się dobrze w sferze myśli naszego włodarza, w świecie który wykreował muszą drżeć o swoją nie tylko przyszłość, ale o swoje jutro. Czy Finsterowcom jest naprawdę tak dobrze w świecie w którym żyją z Arseniuszem Finsterem? Czy dobrze się zarabia 200 tysięcy rocznie z publicznych pieniędzy nie dokonując niczego szczególnego dla tej społeczności? Czy dobrze się wtedy zajada owocami morza na wczasach?Czy miło wtedy patrzeć na kolegów z ław szkolnych (jeśli w ogóle żyją, i nie pracują akurat za granicą), którzy martwią się o to w co ubiorą i za co nakarmią swoje dzieci? Czy to jest właśnie drużyna Finstera? Ta klasa próżniacza?

Arseniusz Finster przyznał podczas konferencji, być może nieświadomie to uczynił, bo zaprzeczył temu co przez lata powtarzał, a powiedział jak bardzo ważna jest kwestia mikroekonomii, jak baradzo istotne są działania samorządowców dla powodzenia całej wspólnoty. Dlaczego więc po 16 latach rządów jesteśmy w miejscu w którym w Chojnicach ludzie boją się Arseniusza Finstera? Dlaczego znaleźliśmy się w rzeczywistości synekur, układów? Czy my chojniczanie naprawdę chcemy dalej karmić niezdrowy system? 

W szkołach nie ma pieniędzy na tablicę czy projektor, ale buduje się galerię jednemu artyście. Zaznaczam jednemu, bo nic nie miałbym przeciwko, aby tę przestrzeń wykorzystać dla sztuki - dla chojniczan. Przecież fotografią, malarstwem zajmuje się duża liczba ludzi w Chojnicach. Czy to nie byłaby doskonała przestrzeń prezentacji ich prac, czy czasami nie byłoby to podstawą do wykreowania przestrzeni kulturowo owocującej czymś naprawdę "chojnickim" w pozytywnym sensie tego słowa.

Niestety, ale wracamy do tematu kultury politycznej. Można się z tej sprawy śmiać, jako ze zbyt ogólnej, społecznej - jakby powiedział Finster - mało ważnej. 

Moja hipoteza jest taka, w Chojnicach nie ma wolności, ani słowa, ani przedsiębiorczości, ani też działalności w sferze społecznej. W każdej z tych sfer działaność wolna i niezależna grozi atakiem ze strony władzy. Ciężko mówić o tym, że ktoś ma czy też nie ma mandatu do sprawowania władzy, bo w tym zakresie raczej zawsze znajdzie się jakiś "trup" w szafie każdej opcji politycznej. Ważne jest jednak pytanie o cel posiadania władzy o kierunki. 

Wydaje mi się, że w Chojnicach brakuje szczerości w sferze publicznej. Część ludzi żyje w nędzy, część w strachu o stratę tego co posiadają, a część w nadziei, że sprzedając się rozwiną siebie i utrzymają rodzinę. Żałosnym przykładem takiego działania było wystąpienie burmistrza Zielińskiego, na którego licu widać chociaż było zażenowanie i niemoc, natomiast u burmistrza Finstera niestety już tego nie widać. Arseniusz Finster kłamie i wierzy w te kłamstwa, potem jeszcze wymaga aby mu przytakiwać. 

Zróbmy coś z tymi Chojnicami takiego, co odbuduje między nami relacje społeczne, co spowoduje, że staniemy się realną wspólnotą ludzi równych i wrażliwych na swój los wzajemnie. Konkrety o których mówił burmistrz Finster, niestety tylko w bardzo ograniczonym umyśle mogą się ograniczać w sferze miasta- więc w sferze społecznej do technokratycznych wyznaczników uprawniających do korzystania z funduszy unijnych na inwestycje "twarde". Nie zmienimy Chojnic okradając mieszkańców w świetle prawa i o tym warto pamiętać!

Pełnienie obowiązków publicznych nie polega na podbijaniu swych notowań przy każdym przecięciu wstęgi na mniej czy bardziej potrzebnej inwestycji. Jest to służba, która wymaga czasami kroku wstecz i uznania swojej przegranej, swojego błędu. Tak robią mądrzy ludzie. Przyznają się do błędów, wyciągają wnioski. Potrafią też w odpowiednim momencie odejść. Na żadnym stanowisku i w żadnej roli nie jesteśmy wiecznie najlepsi i niezastąpieni. Finsterowcy tego nie rozumieją, działając już od lat na szkodę społeczności miejskiej. O której niestety też wyrażają się bardzo niepochlebnie. Ale oszczędzę tego wstydu, nie będę przypominał po raz setny...

16 listopada wybory, opozycja pokaże konkrety w kampanii, ale nie zapomni o człowieku, bo człowiek jest najważniejszy! Jeśli zmniejszymy nierówności społeczne, jeśli dołożymy starań aby każdy w mieście miał oparcie w administracji samorządowej, kiedy wskażemy drogi do zrównoważonego rozwoju i kiedy wyjdziemy z neoliberalnej optyki to jest szansa, że poziom zadowolenia w mieszkańcach wzrośnie. Drogi, chodniki, kanalizacje - tak! Ale to nie wszystko. W systemie feudalnym (ani dyktacie) nikt nie posiadałby własnego samochodu, nie wspominając o domu. Jakość systemu społecznego ma ogromne znaczenie.Dlaczego to Anglia była najszybciej rozwijającym się państwem świata? Dlaczego nadal należy do czołówki? Bo zakres swobód jest tam potężny. Czas przewietrzyć ten zatęchły klimat! Chyba, że dalej będziecie chcieli się godzić na sprzedawanie samych siebie, na godzienie się na mniejsze i większe niegodziwości, na obserwowanie biednych sąsiadów i ogólnie postepującą degrengoladę okraszoną nową wstążką i krawężnikiem. 


piątek, 3 października 2014

Konwencja niekonkretna

Jesteśmy po konwencji "drużyny Finstera". Jak wiadomo każdy książe miał swoją "drużynę". W tym kierunku w wymiarze lokalnym idzie Finster.

Finster mówi: "my różnimy się od naszych, w cudzysłowie przeciwnków, tym, że mówimy o konkretach. Oni raczej mówią o ogólnych sferach do których jeszcze się za chwilę odniosę". Czy ktoś daje się na to nabrać? Opozycja przedstawi mocny program wyborczy, Projekt dla Chojnic. Według Finstera opozycja nie ma zbyt wielu merytorycznych agrumentów. Jest to akurat wielce zabawne stwierdzenie w świetle merytorycznej kanonady jaką od lat prowadzi opozycja, ale burmistrz Finster już taki jest, że białe nazywa czarnym, a czarne białym. Według mnie merytoryczność Finstera skończyła się dawno. Podobnie jak jego ekipy. Sama konwencja wyborcza KWW Arseniusza Finstera była jednym wielkim wyrzutem wobec opozycji, a to cytaty z Mariusza Brunki, a to wypominki. Widać, że Finster grzęźnie w osobistych wycieczkach, bo nie ma Chojnicom nic do zaproponowania. Zarzuca niemerytoryczność opozycji, ale chyba zapomniał o swoich wycieczkach personalnych jakie wobec ludzi opozycji burmistrz czynił przez ostatnie lata, na konferencjach prasowych, podczas udzielania wywiadów, a nawet podczas rozmów. Finster prosi, aby zaprzestać ataków personalnych na Niego. Czy przypomina sobie burmistrz jak nazywał ludzi, "sadzonkami", "suchymi korzeniami", jak kryminalizował opozycję? Jak naznaczał poszczególne osoby? Zapomniał, teraz wybory "czas konkretów i merytoryki". Żałosne. 

Podczas konwencji Finster mówił o tym jakiej kampanii nie będą prowadzić.

Będą się zajmować sprawami merytorycznymi. Jaka odmiana wobec tych 16 lat. Nie będą mówić o patologiach. Bo nie ma wyroków sądowych. A czy patologia jest kiedyś osądzana, czy też ona jest zjawiskiem?

Nie będą wchodzić w życie prywante? Panie burmistrzu, czy to nie Pan dzwonił do członków PChSu i innych sił politycznych w przeszłości z pewnymi naciskami, czy to nie Pan dzwoni do małżonków działaczy opozycyjnych? Zbyt wiele razy wykonywał Pan bezposrenie ruchy wobec osób konkretnych. Nie będzie Pan oceniał patriotyzmu. To naturalne, bo Pan jest czcicielem Czerwonej Gwiazdy. Znamy Pana sympatie i afiliacje. 

Według Finstera Chojnice obniżają zadłużenie, to mam pytanie o ile wzrosło zadłużenie Chojnic wobec banków w przeciągu  ostatniego roku?

Wyznaczniki Finstera:

- wiedza (też kiedyś nie miał - tak mówi :)
- doświadczenie  (też kiedyś nie miał)
- kompetencje (też kiedyś nie miał)
- zaangażowanie (najważniejszy dla Finstera - czyli promocja zelotyzmu i fanatycznego oddania, to ceni najbardziej) Finster uważa, że jego ekipę zaangażowanie zawsze wyróźniało. Przyjrzymy się więc dalej też jego ekipie.Bo tam zaangażowania w sprawy miejskie, społeczne jest niewiele. Praktycznie go nie ma, jest to masa ludzi, którzy czerpią wymierne - konkretne (Finster lubi konkrety) zyski finansowe ze swojego "zaangażowania społecznego".

Jednocześnie Finster zarzuca opozycji, że ta jest nieprzygotowana do rządzenia, nieprzygotowana do rządzenia miastem. Rzeczywiście takie tęgie głowy jak Finster i jego ORMO są specjalnie przygotowani, ale w socjotechnice. To jest własnie obraz hipokryzji burmistrza, sam uważał siebie za godnego rządzenia w młodości, bo był zaangażowany, ale dziś mówi, że zaangażowanie opozycji nie wystarcza, bo ta jest nieprzygotowana. Nie wie, czy zaangażowanie jest naturalne? :) Społeczne cele opozycji nie są ważne, są według Finstera marginalne. I tutaj wykazuje się indolencją, nie zna badań w których wyraźnie wskazano, w ich wynikach, że duży stopień zaangażowania społecznego, obywatelskiego, wysoki stopień demokratyzacji, otwartości, transparentności SPRZYJA, a więcej jest skorelowany z wysokim rozwojem gospodarczym. Gdyby tak nie było, to po co ludzie obalaliby komunizm? W imię idei? Nie, w imię chleba przede wszystkim obalono komunę. Finster niestety w niej tkwi.


Finster, jeszcze przez kilkadziesiąt dni burmistrz Chojnic, zaprezentował swoją znaną i wytartą, żeby nie mówić politycznie wyliniałą ekipę pełniącą w Radzie Miejskiej rolę marionetek co urąga pozycji jaką powinien przyjmować radny miejski. Pozostałość to ludzie nieznani i na kanwie publicznej bezbarwni.

Szczególnym gościem w czasie konwencji wyborczej KWW Arseniusza Finstera był starosta Stanisław Skaja  - co tylko udowadnia, że nie jest samodzielnym aktorem politycznym. 

Finster jest jednostką nieracjonalną, przywiązuje wagę do przepowiedni, miejsc szczęśliwych itd. Czego wyraz dał na konwencji. Czy Krzysztof Jackowski - jasnowidz z Człuchowa nie jest czasami doradcą burmistrza Finstera? Otóż jest w pewnym sensie, chyba nawet przewodnikiem duchowym, bowiem sam Finster wielokrotnie na portalach informacyjnych stwierdzał, że przykłada wielką uwagę do przepowiedni Pana Jackowskiego. Czy my mamy XXI w.?

Nawoływanie do głosowania w folderze wyborczym to zwykła agitacja wyborcza, a nie działanie na rzecz partycypacji wyborczej. Należy mieć tego świadomość. 

Tezy programu wyborczego:

Postulaty Platformy Obywatelskiej - Inicjatywa Obywatelska -to była inicjatywa Projektu Chojnicka Samorządność, ale to właśnie obraz miałkości komitetu Finstera, który tę inicjatywę mógł wdrożyć lata temu, a nie teraz wciskać ludziom, że zrobi to w następnej kadencji. Obietnice, jeszcze raz obietnice i to w dość gęstym sosie hipokryzji.

- pisany przez cztery lata kadencji, które mijają 


- MOF - staje się dla Finstera szkieletem programu wyborczego. Bo On nie ma de facto programu wyborczego, MOF staje się jedynym odwołaniem. W ekipie Finstera nie ma potencjału intelektualnego na stworzenie jakiegokolwiek programu dla Chojnic. Przykładem były prace nad tak zwaną strategią rozwoju, które to były groteską. Dlatego z Rady Strategii ustąpiłem.

- kanalizacja

- budowa dróg osiedlowych, jako program zrównoważony (atakuje wyborców gotowymi projektami, niestety opozycja nie ma takich narzędzi, nie ma aparatu urzędniczego, aby przedstawić gotowe projekty, to żadna przewaga).

- odnawialne źródła energii (przykład Parku 1000 lecia - już zniechęca do tego pomysłu w wykonaniu Finstera)

- znowu Balturium i znowu mowa o zewnętrznych pieniądzach

- podobno będzie "spowiedź", czyli z niezrealizowanych obietnic w folderze wyborczym

- ulubione słowo Burmistrza "synergia" -  sprawdza się u Niego w procesie niszczenia przeciwników politycznych, korzysta przy tym z efektu synergii działając na osobę atakowaną różnymi narzędziami. To też pewnie w ramach programu?

- polityka społeczne - do której Finster zalicza takie obszary jak sport i kultura - mówi, że będą szukali nowych pomysłów, że będą na nie otwarci. Warto więc przypomnieć, że w latach 2006 - 2014 komitet Finstera nie był otwarty na nowe pomysły, nie stworzył żadnych racjonalnych środków przydzielania grantów. Nie ma w tym za grosz transparentności jest tylko uznaniowość. Kiedy chciałem, jako członek miejskiej komisji grantowej wdrożyć zmiany ku transparentności wydatkowania środków na realizację zadań publicznych Finster nie przyjął mnie do kolejnej komisji, a media pisały wprost "Wałdoch wyautowany z komisji". To jest ta otwartość? To są po prostu obietnice bez pokrycia, to już zweryfikowaliśmy. Bazą pomysłów dla Finstera są mieszkańcy, chodzi o tych, którym nie udziela się prawa głosu na Radzie Miejskiej? Czy też o tych, których sie politycznie prześladuje za ukazanie słabości i nieudolności zarządzania miastem (przykład Baszta Jutrzenki - Trzebiatowskiego).

- żłobki, darmowe porady prawne - Finster przypisuje sobie zasługi, które należą do innych osób i instytucji, czy to Finster jest właścicielem Fundacji Familijny Poznań?


Finster uważa, że to nie czynniki makroekonomiczne odpowiedzialne są na przykład za bezrobocie, ale przede wszystkim mikroekonomiczne. To oznacza, że Finster przyznaje, że za zły stan społeczno  -gospodarczy odpowiada on sam, jego ekipia i jego sojusznicy na szczeblu samorządowym i to jest prawda!


Program podobnie jak cztery lata temu w formie biuletynu (dodać trzeba, że ani główna obietnica wyborcza komitetu Finstera z 2006 r., ani też z 2010 r. nie została spełniona - nie było kadencji społeczeństwa obywatelskiego i nie było kadencji kultury).

Kandydaci do rady miejskiej:

 - Andrzej Gąsiorowski, były burmistrz Chojnice, kiedyś przeciwnik polityczny Arseniusza Finstera, dziś na jego politycznej łasce. Co w sferze społecznej Pan Gąsiorowski zrobił przez ostatnie kilkanaście lat? Zagdka.

- Marek Szank - trener, piłkarz. Człowiek Red Devils. Kolejna osoba, której działalność jest uzależniona od hojności Arseniusza Finstera. Na politycznym pasku ratusza.

- Bogdan Kuffel - historyk, nauczyciel. Realizuje pasje głównie dzięki hojności miasta, przychylności Arseniusza Finstera. Zaangażowania nie odmawiam, z przykrością stwierdzam, jednak , że zdradził ideały i kręgosłupu politycznego brak.

- Edward Gabryś - strach coś napisać, bo już na radzie miejskiej reagował agresywnie niejednokrotnie. Oprócz silnego oparcia w osiedlach samorządowych ciężko wskazać czego tak naprawdę dokonał. 

- Stanisław Kowalik - to ten człowiek, który podawał się za radiologa. Myślę, że pracownicy Mostostalu najlepiej opisaliby tego Pana. Dla mnie to szkodnik demokracji. Człowiek nierozumiejący w ogóle mechanizmów obywatelskich, a więcej występujący przeciwko nim. Wielokrotnie atakował, w sposób niewybredny działaczy opozycji. Również potrafi być agresywny.

- Antoni Szlanga - były naczelnik miasta, komunista, członek ORMO i PZPR. Człowiek, który kiedy waliła się komuna chciał w Chojnicach zakładać Radio Moskwa. W latach 80. występował przeciwko działaczom "Solidarności". Całkowite zaprzeczenie demokracji. Człowiek czczący jak Arsenusz Finster i Edward Pietrzyk Czerwoną Gwiazdę i Sowietów.

- Dąbrowska - napiszę tyle [...]. Bezbarwność, bezpodmiotowość.

- Kamil Trzebiatowski - startuje po raz kolejny, z pewnością ponownie bez powodzenia.

- Maria Błoniarz Górna - za działalność "społeczną" jak wykazuje jej oświadczeni majątkowe zgarnęła w ubiegłych latach spore pieniądze z kasy miejskiej. Pewnie się należało, ale dlaczego mowa o "pracy społecznej"?

- Marcin Łęgowski - szkoda, że człowiek z pasją idzie z komitetu Finstera. Na szczęście dla sportowców jest miejsce na treningu i zawodach, a nie w polityce - czego dowodem ostatnie wybory i przegrane sportowych gwiazd.

- Marek Bona - nie znam. Pewnie jak większość mieszkańców.

- Bogdan Marcinowski - ???

- Wojciech Adamowicz - 

- Zygmunt Popieliński - gospodarz na stadionie MKS Kolejarz. 

- Jacek Kleina - major, no major. 

- Józef Skiba - nie rozumiem kto na tego Pana głosuje.

- Kazimierz Jaruszewski - Panie Kazimierzu, to po to było lansowanie się przy "Kwartalniku Chojnickim"?

- Iwona Skocka - ???

- Dariusz Folerzyński - to już było. Niech Pan pozostanie przy gaszeniu realnych pożarów lub tych informatycznych.

- Maria Sulima - Sułkowska - ???

- Mirosław Janowski - znany cenzor słowa w Radzie Miejskiej w Chojnicach. Konfliktów nie rozwiązuje, ale je eskaluje. Jest po prostu publicznie przebiegły, ale na pewno nieefektywny. 


Finster uzależnił wszystkich od swojej osoby, a Ci którzy realnie działają, nie wierzą w to, że bez Finstera można działać. Odpowiadam można i to prężniej i lepiej. Bo w zasobnym ogólnie społeczeństwie działa się dużo sprawniej. 

W sferze konkretów nic poza hasłem o MOF-ie. To jest najsłabsza ekipa jaką Finster wystawił, ale przede wszystkim, sam Arseniusz Finster nie przedstawił żadnej wizji dla Chojnic. Finster po prostu nie ma programu dla Chojnic. Hasło kampanii obrazkowej jest kompromitujące i urągające chojniczanom. Ale jaki intelekt taki przekaz. Finster i Paluch żyją w świecie kultury obrazkowej. Obrazek ma stać się prawdą. 

W świetle tego co proponuje opozycja, jest to zbiór osób w dużej mierze nie dających jakiejkolwiek nadziei na aktywną działalność w Radzie Miejskiej. Miło będzie nam Was pokonać, dla dobra Chojnic!

Omówienie kandydatów do Rady Powiatu z KWW Arseniusza Finstera w późniejszym czasie. 


czwartek, 2 października 2014

Lokomotywy manipulacji wyborczej

W zbliżających się wyborach komitet wyborczy Arseniusza Finstera w wyborach do powiatu wystawia, prawdopodobnie, na miejscu 1. i 2. odpowiednio burmistrza Chojnic - Arseniusza Finstera oraz wiceburmistrza Edwarda Pietrzyka. To jest naczelny dowód obłudy tego komitetu.
Wszyscy wiemy, że Pan Finster startuje na stanowisko burmistrza (zresztą przegra), ale jednocześnie swym startem do powiatu chce wciągnąć te słabe postaci jakie ma na liście wyborczej. To jest właśnie problem Finstera, w jego komitecie i otoczeniu jest tylko ON. Poza nim nie ma nic. Uboczne efekty możnowładztwa, generał bez armii. 

A tymczasem w opozycji może generałów nie ma, ale za to jest armia. I to taka trzymająca się zasad, które nie wprowadzają manipulacji wyborczej. Otóż kandydat opozycji na burmistrza Mariusz Brunka nie będzie powtarzał tego co robi Arseniusz Finster, czyli nie będzie nabijał ludzi - wyborców w wyborczą butelkę i nie będzie zbierał głosów, tylko po to, aby inni weszli do rady powiatu.

Wyborcy nie dajcie sobą manipulować, głosujcie na ludzi, którzy wdrożą realne zmiany i którzy nie traktują was jak "mięsa wyborczego".

środa, 1 października 2014

Sukces przedwyborczy

Dziś odbyło się podpisanie porozumienia wyborczego Projektu Chojnicka Samorządność (PChS), Prawa i Sprawiedliwości (PiS) i Kongresu Nowej Prawicy (KNP).

Dzięki temu porozumieniu cały blok ugrupowań nastawionych opozycyjnie do polityki Arseniusza Finstera idzie do wyborów jako jedna siła, co wyrażone zostało poparciem dla jednego kandydata na burmistrza, czyli dla Mariusza Brunki z PChS.

Tym samym udało się zrealizować zakładany przed okresem wyborczym plan maksimum. To znaczy, sojusz sił opozycyjnych plus jeden kontrkandydat wobec Finstera.

Ten blok ugrupowań ma szansę zdobyć Radę Miejską, a Mariusz Brunka ma szansę wygrać wybory z Arseniuszem Finsterem. Taki plan jeszcze 4 lata temu był tylko marzeniem dla Chojnic. Dziś staje się faktem.

Wkrótce prezentacja kandydatów i programu. Jest to święto demokracji w Chojnicach, które swoją Wigilię będzie miało w wieczór wyborczy.

Co ten sojusz wyborczy oznacza dla chojniczan? W kwestiach technicznych i wyborczych, w okręgach miejskich - w ich części startować będą kandydaci PChS, w części PiS, a w części KNP. Niemniej te trzy siły wystawią 21 kandydatów w mieście. Dzięki temu sojuszowi, bardzo silnych kandydatów. Poza tym do powiatu będzie jedna lista - PiS, na której będą też kandydaci PChS i KNP. O celach - w perspektywie kandydata na burmistrza, w materiale video poniżej mówi Mariusz Brunka. 

Poniżej film nakręcony przez www.chojnice.tv z momentu podpisywania porozumienia w Chojnicach 01.10.2014 r. przez PChS, PiS i KNP. 


Przed wakacjami zadawałem pytanie: kto pokona Finstera? Nie dałem odpowiedzi na to kto, ale dałem na to jakim sposobem (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/06/kto-pokona-finstera.html). Dziś ta metoda zaczyna działać w praktyce. Doprowadzi do sukcesu. I wiadomo kto pokona Finstera.

Treść porozumienia (z https://www.facebook.com/PChSChojnice):


Asystent asystenta


Można się dowiedzieć, że "członek opozycyjnego stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność" dr Przemysła Zientkowski, ubiega się o posadę jako asystent ds. nauki, asystent burmistrza Chojnic. 

Rację więc miałem przewidując całkowitą kompromitację opozycji takim działaniem Finstera i Zientkowskiego, wnioskowałem o usunięcie Zientkowskiego z PChS-u przed tym konkursem. 

Boki też idzie zrywać z tego, że ludzie ze stopniem doktorskim ubiegają się o pracę jako asystenci u człowieka, który o nauce nie ma zielonego pojęcia na co najlepszym przykładem jest jego "doktorat".

Chojnicka hucpa. Do tego dodać trzeba pytanie, czy to stanowisko jest tworzone tylko na 3 miesięczny okres? Jaki sens startu w tym konkursie. Czy aby wszyscy są tak pewni, że Finster będzie dalej burmistrzem? Czy będzie miał większość w radzie miejskiej?

Wszyscy powinni mieć w Chojnicach świadomość, że rozpisywanie tego konkursu 2 miesiące przed wyborami to działanie polityczne Arseniusza Finstera dążące do całkowitego rozłamania opozycji, ale tez i do kompromitacji PChSu. Niestety zawsze znajdą się słabe ogniwa. Szkoda, że piękną ideą wytarł sobie ktoś swoje potrzeby indywidualne. 

czwartek, 25 września 2014

Utracjusze chojniccy

Jakiś czas temu napisałem o biedzie w Chojnicach: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012/12/bieda-w-chojnicach.html. Dostrzegam coraz częściej, że finsteryzm (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2011/06/finsteryzm.html) wiąże się też ze zjawiskiem kreowania przez środowisko władzy spektaklu: http://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=spektakl, co objawia się częstym informowaniem mieszkańców o nagrodach przyznawanych dla miasta (za które się płaci), oraz o dostrzeganiu dokonań władzy miejskiej przez media krajowe (najczęściej są to magazyny o randze "Na Żywo"). 

Ostatnie doniesienia medialne dotyczące zarobków chojnickich prezesów spółek miejskich: http://weekendfm.pl/?n=50830&chojnice_-zagladamy_do_kieszeni_prezesow_chojnickich_spolek_miejskich, i wzroście wypłat dla jednego z prezesów spółek (chodzi o Mariusza Palucha) w tym samym czasie, kiedy został on szefem sztabu wyborczego komitetu Arseniusza Finstera, obecnego burmistrza Chojnic: http://chojnice24.pl/artykul/19018/prezes-paluch-dostal-podwyzke/ i jego miejskiego kolegi Tomasza Klemanna, zmuszają do pewnej refleksji. Przy akompaniamencie pobrzmiewających słów dwóch klasyków chojnickich Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, który o chojniczanach mówił hołota i Arseniusza Finstera, który o zarobkach prezesów mówi "żenująco niskie". 

Będzie o tych utracjuszach miejskich w świetle rosnących nierówności społecznych. 

Nie oszukujmy się, dysproporcje w zarobkach i w statusie materialnym występowały zawsze. Na co więc utyskiwać? Otóż okazuje się, że ta wspaniała idea kapitalizmu i idea liberalnej demokracji w warunkach polskich prowadzi do pogłębiania się nierówności społecznych. Stare Marksowskie ujęcie wskazujące na istnienie społeczeństwa klasowego staje się dziś dogodnym narzędziem interpretacji rzeczywistości. Dziś jednak, zanika proletariat i burżuazja, na rzecz dwóch nowych klas prekariatu (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2013/12/prekariat-towar-ludzki-do-nabycia.html ,biednych ludzi po prostu w warunkach współczesności) i utracjuszy. Oderwijmy się na chwilę od Chojnic, żeby zdobyć kontekst do rozważań nad nierównościami. 

Jak podaje raport OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), w 2013 r. w Polsce 11% osób powyżej 65. roku życia żyło w skrajnej biedzie (więcej jak w krajach Skandynawskich, Francji, Islandii, Holandii, ale nawet więcej aniżeli na Słowacji). Choć w Polsce nie można mówić o tym, że nierówności społeczne są tak wielkie jak w krajach Trzeciego Świata, to widać trend, szczególnie w małych społecznościach, w tak zwanej "Polsce powiatowej" rosnącej nierówności społecznej.

Nierówności społeczne prowadzą do nierówności społecznych. To tautologiczne zdanie jest opisem rzeczywistości jaką zauważono podczas badań empirycznych wykonywanych na całym świecie przez różnego rodzaju instytucje międzynarodowe. Jak to działa w małych społecznościach? Przykładem mogą być Chojnice, w których mamy najniższe zarobki średnie w regionie (niższe jak w Człuchowie i nawet niższe jak w Sępólnie Krajeńskim), ale za to mamy najwyższe ceny na podstawowe dobra i mamy klasę najlepiej opłacanych prezesów spółek w regionie. Niektórzy chcieliby powiedzieć, że na ten paradoks - niskich zarobków i wysokich cen nie ma odpowiedzi. Otóż jest. I oni ją znają. Chodzi o dywersyfikację - alokację kapitału, który w Chojnicach jest akumulowany w rękach niewielu. Z tym, że proces ten nie będzie trwał w nieskończoność bowiem poprzez pazerność rządzących stawiają w coraz gorszej pozycji rządzonych. I warunki lokalne mają na to ogromny wpływ. Szczególnie pod wzgląd należy brać wartość zadłużenia miasta, wartość obciążeń. Nie bez znaczenia jest kwestia braku transparentności w kwestii rejestru umów jakie zawierają miejskie instytucje. Brak permanentnego monitoringu w tym zakresie może sprzyjać trwonieniu pieniędzy. Na to dobrym przykładem jest koszt utrzymania na przykład miejskiej fontanny w Chojnicach. Centrum Park prowadzony przez Mariusza Palucha świadczy najdroższą usługę utrzymania fontanny na Pomorzu, według badania jakie wykonał Radek Sawicki: http://chojnice24.pl/artykul/18974/sesja-otwarta-dla-wszystkich/. Oznacza to, że generalnie miasto potrafi przepłacać, ale tylko "swoim". Zastanawiające są też inne ujawnione wydatki, jak wynagrodzenie dla nadzorcy osób bezrobotnych, którym zleca się roboty publiczne: http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=602&lg=pl. Przypadki można mnożyć, bowiem, wydaje się też tysiące złotych na kawę i ciastka w czasie kilkugodzinnego spotkania organizowanego przez Urząd Miejski. 

To są jednak grosze w porównaniu z bezmyślnością stawiania się chojnickim przedszkolankom jeśli chodziło o kwestię dopłat (http://chojnice24.pl/artykul/18590/czy-rajcy-wplyna-na-burmistrza/). Miasto i tak będzie musiało zapłacić, ale oczywiście nie jest to w politycznym interesie burmistrza, aby sprawę uregulować przed wyborami. Łatwiej uprawiać możnowładztwo za publiczne pieniądze, aniżeli ponieść polityczne konsekwencje swojej nieudolności.


Z nierównościami społecznymi wiąże się też kaganiec na sferze obywatelskiej - rozgrywanie i gromienie opozycji, czego najlepszym przykładem jest wykorzystywanie ciężkiego położenie materialnego wybranych osób, lub też wykorzystywanie przez Finstera ich pasji i zamiłowań, których bez kapitału nie zrealizują (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/09/konfidencja-z-finsteryzmem.html). Przejawia się to też w ciągle spadających nakładach miasta na kulturę, na wykonanie zadań publicznych przez organizacje pozarządowe. Ludzie działający w sferze miejskiej, w sferze obywatelskiej mogliby i powinni znajdować oparcie swych działań choćby po części w budżecie miejskim, ale dostęp do pieniędzy powinien być otwarty dla wszystkich, a nie dla wybranych. Nie dość, że niezależni nie mogą liczyć na granty, to do tego miasto trzymane w żelaznym ucisku finsteryzmu staje się zaściankiem powiatu chojnickiego, choć podobno jest jego stolicą. Otóż sąsiednie miasta wdrażają budżet obywatelski, i fakt robią to już w czasie właściwie kampanii wyborczej, ale dają pozytywny sygnał. W tym samym czasie Arseniusz Finster rozdaje miejskie pieniądze swoim baronom. Co więcej, miasto nie zabezpiecza żadnych środków pod inicjatywy obywatelskie, więc uchwały miejskie w tej materii są martwym aktem prawa lokalnego. Przy tym obserwuje się pędzącą emigrację ludzi młodych z miasta. Wiem o czym piszę mam najwięcej kolegów, koleżanek i znajomych w przedziale wieku 25 - 35 lat. Czy Chojnice mają się stać za 10, 20 lat jednym wielkim hospicjum? Wokół postępowość, u nas zaścianek. Generalnie miasto upada: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012/11/miasto-upada.html .

Tragiczne położenie gospodarcze i społeczne chojniczan obrazują wyniki Instytu Badań nad Gospodarką Rynkową: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/05/w-chojnicach-zycie-jak-w-madrycie.html. Mało zarabiamy, najmniej się angażujemy w życie społeczne. 

Do tego zauważalne są flirty władzy miejskiej z wielkim kapitałem, co wpisuje się generalnie w trendy neoliberalnych zachowań polskich polityków z zaścianka: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/08/patent-na-upanie.html. Najlepiej sprzedano by wszystko co zbudowane za publiczne pieniądze przy tym obsadzając jakieś intratne stanowiska. Przecież gromkim śmiechem powinno się przywitać słowa o "inwestorach ze śmigłowca" o których mówił Finster.

I co dla mnie istotne, taki stan rzeczy w Chojnicach będzie się utrzymywał jeśli pozwoli się takim ludziom jak Finster czy Skaja na wygranie wyborów. Rozgrywana i pohańbiona opozycja, czego dowodem były ataki Finstera na Kamila Kaczmarka i publiczne biczowanie go poprzez dyskursywna kryminalizację:   http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/05/finster-o-sadownictwie-sadownictwo-o.html  skutecznie zniechęca do jakiejkolwiek działalności społecznej "wolnomyślicieli". Czy też ataki na moją osobę przez lokalny tygodnik "Czas Chojnic", który tyle pisze o rzekomej sprawie z Placu Piastowskiego, ale zapomina o "wesołym samochodziku", którym pędzili Finster z Guzelakiem: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/05/rytlewski-na-odlocie.html.  O słynnym rajdzie Guzelaka: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2010/10/chojnickie-archiwum-x.html . 

Rządy Finstera można nazwać ciągłą i niczym niepohamowaną eksploatacją chojniczan i tkanki miejskiej, wszystko to celem utrzymania się przy sterach władzy. 

Nie dokonano też przejścia systemowego, przy władzy nadal pozostają ludzie, którzy za młodu byli utracjuszami, Finster otaczył się środowiskami postkomunistycznymi: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/07/ludzie-finstera-cz-ii-antos-z-ormo.htmlhttp://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/07/ludzie-finstera-cz-i-kazik-z-ormo.html

Nie chodzi o krytykę, chodzi o to, że w tych ludziach nie znajdziecie recepty, a tylko pogłębianie patologii jaka drąży to miasto. Nie spodziewajcie się po Finsterze i jego ekipie poprawy sytuacji materialnej Waszej czy Waszych rodzin, lub położenia tego miasta, które przez nieudolność za 20 lat będzie tak zdegradowane, że będzie się rozważać przeniesienie stolicy powiatu do Człuchowa. 

Źródło tej patologii da się objaśnić w perspektywie kapitału tak samo jak tej patologii i biedy jaka drąży Rosję, skąd papierek kandydata nauk przybył do Finstera - ekonomisty moskiewskiego. Otóż jeśli ktoś eksploatuje złoża, siły natury, zasoby ludzkie, a uzyskiwany w ten sposób kapitał nie wraca w żadnej mierze do wyzyskiwanych tylko jest marnotrawiony na życie utracjuszy przy władzy, to bieda zatacza coraz szersze kręgi, a ludzie stają się coraz biedniejsi, bierniejsi i coraz łatwiej nimi zarządzać. 

Tylko opozycja do której w Chojnicach zaliczam PChS+PiS+KNP i kandydaci niezależni może zmienić niekorzystne położenie chojniczan i Chojnic. Opozycja przedstawi projekt dla Chojnic. Odtrąćmy utracjuszy od władzy! Wysokie ceny i niskie zarobki to wina złego zarządzania miastem. Biedą licznych płaci się za bogactwo niewielu. Winny ma imię i nazwisko, jest nim Arseniusz Finster. 

środa, 24 września 2014

Dlaczego PiS?

Będę startował do Rady Miejskiej Chojnic w zbliżających się wyborach z list Prawa i Sprawiedliwości. 

Dlaczego? Między innymi dlatego, że wiem, iż Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego Finster (i postkomunistyczne, układowe środowisko) nie kupi żądną posadą, ani obietnicą ;)

poniedziałek, 22 września 2014

REZYGNACJA

W dniu dzisiejszym wystąpiłem ze Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność (PChS), którego byłem pomysłodawcą i założycielem. Jak to po rozstaniach (tych cywilizowanych), nie jesteśmy już razem, ale pozostajemy w dobrych relacjach.

Nadal popieram kandydaturę Mariusza Brunki na burmistrza Chojnic.

Kolegom i koleżankom dziękuję za 3 lata ciężkiej, wspólnej, pracy. 

Konfidencja z finsteryzmem

Kiedyś już napisałem o finsteryzmie (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2011/06/finsteryzm.html ) jako zjawisku społeczno - politycznym w Chojnicach. Dziś chciałbym pokazać na przykładzie empirycznym jak finsteryzm działa. 

Dowiedzieliśmy się przed weekendem, że Arseniusz Finster ogłosił jako burmistrz Chojnic konkurs na stanowisko asystenta ds. rozwoju i współpracy naukowej. Media: http://chojnice24.pl/artykul/18998/burmistrz-chce-powolac-asystenta-przed-wyborami/http://chojnice.tv/wideo-761-A.Finster_o_konkursie_w_UM_na_asystenta_ds._rozwoju_i_wsp%C3%B3%C5%82pracy_naukowej_

Żeby nie było nieporozumień, takie stanowisko jest miastu niepotrzebne. Miasto w zakresie zadań własnych nie ma nic co wiązałoby się chociaż z nauką. Miasto zajmuje się szkolnictwem i w tym celu w strukturze Urzędu Miejskiego funkcjonują odpowiednie wydziały. Nawiązania w wypowiedziach Finstera do wizyt między innymi prof. Hicksa wskazują na tylko jednego kandydata - na dr. Przemysława Zientkowskiego. Co było i jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. 

Pan dr Zientkowski uważany był za członka PChS-u. Czy człowiek opozycji idzie po pracę do lidera obozu przeciwnego, w tym przypadku do Finstera? W mojej opinii, działania Finstera mają pobudki negatywne, jest nimi między innymi chęć rozbicia środowiska opozycyjnego. To jest prosta zasada, jak bat nie działa, to pokazuje się marchewkę. 

Dlaczego uważam, że dr Zientkowski jest głównym kandydatem Finstera w tym konkursie? Wystarczy porównać profil - biogram dr Zientkowskiego z wymogami jakie stawia konkurs (.http://bip.miastochojnice.pl/?pid=304 )

Oto zbieżności:

1. Preferowany kandydat - ze stopniem naukowym (doktorat to stopień naukowy). Przemysław Zientkowski ma stopień naukowy.
2. Ośmioletni okres zatrudnienia - z mojej wiedzy wynika, że Pan Zientkowski pracował równo od 2006 r. (jest osiem lat).
3.  Studia podyplomowe - wymóg konkursu - studia podyplomowe w zakresie problematyki prawa do nauki, ochrony wolności naukowych lub zagadnień związanych ze współpracą międzynarodową. Pan Zientkowski ukończył studia podyplomowe w zakresie prawa europejskiego. Więc kolejny specyficzny wymóg spełniony.  
4. Koncepcja wdrożenia do zadań programowych Chojnic przedsięwzięć z zakresu rozwoju i współpracy naukowej - dokument, którego opracowanie stanowić musi wynik wcześniejszych ustaleń z władzami miasta. Pan Zientkowski z tego co mi wiadomo brał już udział w kilku rozmowach z Panem Finsterem. 


Popatrzmy teraz na zadania jakie stawiane są kandydatowi, bo są kuriozalne i nie powstydziłby się ich nawet reżim komunistyczny czy nazistowski (w sensie totalizacji, zagarnięcia sfery obywatelskiej):

1. Zapewnienie sprawnego funkcjonowania środowiska naukowego w Chojnicach.

Komentując pkt. 1. mogę wskazać burmistrzowi, że środowisko naukowe w Chojnicach idealnie radzi sobie bez ingerencji w swoje zadania i działania. I działa tylko dlatego,że miasto nie ma zbytnio narzędzi do tego aby mieszać się do tego, kto co pisze i co bada. A ten asystent miałby być kim? Cenzorem tego środowiska? Inicjatorem publikacji? Czy recenzentem miejskim? Rzecz niedopuszczalna i godząca w wolność nauki.

2. Koordynowanie działalności naukowej na terenie Chojnic w szczególności z udziałem szkół wyższych. 

Ciekawe, która szkoła wyższa pozwoli sobie na ingerencję w swoją działalność przez kogoś z instytucji takiej Urząd Miejski nic nie mającej wspólnego z nauką? 

3. Współdziałanie z instytucjami, organizacjami i stowarzyszeniami w zakresie upowszechniania nauki i kultury?

W jakim sensie pisze się w tym punkcie o nauce? W jaki sposób można upowszechniać naukę w mieście w której nie ma stricte instytucji nauki? Czy upowszechnianiem kultury nie zjamuje się już Wydział czy Referat Kultury Urzędu Miejskiego?

4. Pozyskanie środków zewnętrznych na badania i inne inicjatywy naukowe z udziałem podmiotów funkcjonujących na terenie miasta Chojnice i powiatu chojnickiego.

W jaki sposób miasto może pozyskiwać zewnętrzne środki na działanie niezależnych (tak zakładam, że chodzi o niezależne podmioty) organizacji na przykład społecznych? Co uprawnia do pisania o inicjatywach naukowych w tych środowiskach? Czy ktoś rozumie czym są kryteria naukowości?

5. Inicjowanie międzynarodowej współpracy naukowej.

Rozbawiło mnie to do łez. Z kim Urząd Miejski chce współpracy naukowej? I na jakiej zasadzie? Gmina nie prowadzi działalności naukowej i nie ma do tego uprawnień. Czy chodzi tutaj o to, że ów asystent będzie inicjował spotkania i współpracę naukową pomiędzy Uniwersytetem w Moskwie, a Politechniką Koszalińską? Przecież to jest fantasmagoria totalna. Środowiska naukowe doskonale sobie radzą bez udziału osób z zewnątrz. W ogóle jaką legitymację do działania miałby pracownik Urzędu Miejskiego w Chojnicach do inicjowania międzynarodowej współpracy naukowej? I jaki w tym byłby (gdyby w ogóle był możliwy) interes chojniczan?

6. Nadzór nad działalnością wydawniczą miasta w zakresie publikacji naukowych. 

Miasto nie wydaje żadnych publikacji naukowych i nigdy nie wydawało. To, że finansuje wydawnictwo Chojnickiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk nie uprawnia do pisania, że to miasto wydaje publikacje naukowe. Poza tym pytanie jak wiele pracy wymaga praca redakcyjna nad jednym rocznie tomem "Zeszytów Chojnickich"? Całego roku pracy? A jak dotąd się to odbywało? 

7. Prowadzenie działań zmierzających do stworzenie miejskiego programu stypendialnego dla osób naukowo uzdolnionych.

Pominę to, że ciekawiłyby mnie kryteria "osób naukowo uzdolonionych", bo okazać by się mogło, że chodzi tutaj jedynie o te osoby, które jednocześnie są politycznie upośledzone. Niemniej postulat tworzenia miejskiego programu stypendialnego to postulat wyborczy Projektu Samorządność z 2010 r., który sam wstawiłem w program wyborczy.


Cały ten konkurs to jeden wielki skandal. Powodowany tylko i wyłącznie czynnikami politycznymi i brudną przedwyborczą grą Finstera, który próbuje w ten sposób wykorzystać poszczególnych ludzi opozycji żerując też na ich ciężkim położeniu. Przy okazji medal dla tego, kto mi wskaże w Chojnicach inną osobę - poza dr Zientkowskim - spełniającą wymogi konkursowe. 

Zapisy zadań na proponowanym stanowisku wskazują jednoznacznie na zasadniczą patologię z którą próbowałem walczyć już lata temu, a jest nią ciągły spadek nakładów na kulturę w Chojnicach. Miasto z roku na rok obniża wartość pieniędzy przeznaczanych na wykonanie zadań publicznych przez organizacje pozarządowe w obszarze kultury. Zadania związane z badaniami niezależnymi, z konsolidacją środowisk naukowych poza kręgiem wpływów władzy można by dynamicznie prowadzić, gdyby miasto przeznaczało pieniądze na niezależne wydawnictwa i działalność, ale tego władza miejska się wystrzega dotując przede wszystkim piłkarzy niechojnickich.

Na koniec najmniej istotna sprawa, ale drażniąca niesamowicie. Nazwa stanowiska. Jak burmistrz miasta może powoływać asystenta ds. nauki, skoro miasto nie prowadzi działalności naukowej? Czy burmistrz w przyszłości, rozwijając zakres swoich ambicji politycznych powoła kolejnych asystentów na przykład: asystenta do spraw polityki zagranicznej, asystenta do spraw kontkatów z ONZ, asystenta do spraw globalizacji, asystenta do spraw zmian klimatycznych, asystenta do spraw polityki wewnętrznej? Przecież wchodzimy w świat paranoi. 

Ktoś wyliczył na ch24.pl w komentarzach, że nowe stanowisko będzie kosztować mieszkańców w ciągu jednej kadencji: około 190 tysięcy złotych pomijając koszty organizacyjne (zwykle dorównujące uposażeniu na samodzielnych stanowiskach). 

Oto obraz Chojnic. Burmistrz Finster doprowadził do upadku sfery obywatelskiej (wbrew swojemu głównemu postulatowi wyborczemu z 2006 r., kiedy obiecał budowę społeczeństwa obywatelskiego), a słabość tej sfery wykorzystuje w rozgrywkach politycznych posługując się ludźmi jak marionetkami. Sytuacja ta jest jak tani koszmar. I powinien o tym wiedzieć przede wszystkim filozof, który ma chyba ogląd na rzeczywistość i kieruje się jednak w życiu jakimiś ideami. Dla mnie takie działanie jest przejawem konfidencji z finsteryzmem, równej tej jaką objawiał Martin Heidegger względem nazizmu. I tak się zaprzedać za 3 tysiące zł brutto??? Tanio filozofowie skórę oddają.

Ten konkurs należy odwołać. Zaznaczam, też, że w tej sprawie wykorzystam wszelkie narzędzia odwoławcze. Nie pozwolę na: 1. marnotrawienie publicznych pieniędzy; 2. rozgrywanie opozycji.

A może ktoś na tym stanowisku ma jeszcze pisać prace naukowe burmistrzowi Chojnic? Bo jakoś nie znam żadnych samodzielnych prac "doktora" Finstera. Zresztą do dziś nie podał danych do artykułów o które kiedyś pytał Finstera Radek Sawicki. Może czas je napisać? 

niedziela, 21 września 2014

Książki dla Was!

Ogłaszam prosty konkurs dla osób, które chcą dostać (zupełnie za darmo i z autografami autorów) ode mnie książki z puli egzemplarzy autorskich. Chodzi o książkę Chojnice 1939. 

Warunki przystąpienia do konkursu:

- wiek do 18 lat
- miejsce zamieszkania Chojnice
- zwyczajny brak kasy na zakup książki i chęć poznania historii (ciężka sytuacja materialna - dowodów na to nie potrzebuję, liczę na Waszą uczciwość)
- książek przeznaczam 4 sztuki

Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać maila na adres: marcin.waldoch@gmail.com z podaniem swojego imienia i nazwiska oraz numeru telefonu i przynajmniej jednym zdaniem, wyjaśniającym mi dlaczego to Ty musisz mieć tę książkę. Zwyciężą pierwsze cztery osoby, które przyślą maile i spełnią podane warunki :) 

Książki przekażę prywatnie, poza mediami w dogodnym dla odbierającego miejscu i czasie.

O książce:

środa, 17 września 2014

Napad

17 września 1939 r. na wolną Polskę napadły, bez wypowiedzenia wojny, wojska Sowietów (Rosji), dosłownie wbijając nóż w broniącą się przed Niemcami Polskę. Rosjanie w swym cynizmie uznali, że rząd polski przestał wtedy istnieć!

Wynikiem tego w Charkowie, Starobielsku i Miednoje rozstrzelano chojnickich policjantów, ale i żołnierzy Wojska Polskiego (por. Eugeniusz Piotrowski, por. Wacław Perny z kompanii saperów "Hoszcza" Korpusu Ochrony Pogranicza - walczyli o Chojnice), którzy w kampanii wrześniowej walczyli 1 i 2 września 1939 r. na ziemi chojnickiej. Strzałem w tył głowy zostali haniebnie powaleni przez katyńskich katów. Takim katom Polaków kłania się Finster każdego 14 lutego!

Żyjemy w mieście w którym władza czci czerwoną gwiazdę, czci Sowietów - morderców Polaków i chojniczan i opiera swój aparat władzy w dużej mierze na ludziach dawnego systemu wywodzących się z PZPR, pracujących dla ORMO i SB. Służb, które powołane zostały w wyniku chęci utrzymania narodu polskiego w żelaznym uścisku Moskwy.

Ten fakt - sowietofilstwo Finstera i jego ekipy również powinien zaważyć na naszych postawach wyborczych. Pamiętajmy, że pseudo naukowców z Moskwy ktoś tam promował i miał w tym cel. Jesteśmy Polakami i żyjemy w polskim mieście, za którego wolność ginęli przede wszystkim Polacy. Sowieci nie wyzwolili nigdy Chojnic, bili się jedynie o władzę nad Europą i światem na terenie Chojnic z Niemcami - Wehrmachtem i SS. Jednak geneza tkwi w dniach 1 września i 17 września. W polskiej, w pełni uprawnionej, walki o niepodległość. Jeśli ktoś KLĘKA jak FINSTER przed wrogami wolnej Polski, przed mordercami (na terenie powiatu chojnickiego Rosjanie - Sowieci zgwałcili ok. 2 tysiące kobiet, na terenie powiatu tucholskiego 1700 kobiet - to są dane NKWD, na chojnickim cmentarzu leżą żołnierze, którzy napadali na Polskę 17 września 1939 r.!!!) nie ma taki człowiek żadnego prawa być burmistrzem Chojnic w wolnej Polsce. Bo ten człowiek wykazuje zapośredniczenie ideologiczne i mentalne właśnie w Moskwie. Tej tradycji sowieckiej, tej cywilizacji o której prof. Feliks Koneczny mówił jako o cywilizacji turańskiej, wierny jest w swych słowach i działaniach burmistrz Arseniusz Finster. Dziś pewnie, 17 września, burmistrz Finster obchodzi jako święto? Kwiaty pod czerwoną gwiazdą złożone Panie burmistrzu? Podziękował Pan?

17 września 1939 r. Rosjanie napadli na Polskę. Według mnie napadną na Polskę ponownie.

Polecam audiobook Jerzego Łojka, Agresja 17 września 1939 https://www.youtube.com/watch?v=LLIKktb6XHY

wtorek, 16 września 2014

Przedwyborcza wtopa

Wczorajsza, pierwsza w historii miasta, Obywatelska Rada Miejska okazała się być totalną wtopą przedwyborczą i to pomimo poruszania naprawdę ważnych tematów dla życia miasta i jego mieszkańców.

Suchej nitki nie zostawiają na nas media i komentatorzy. Być może mają rację. Moim zdaniem uzurpacją była nazwa "Otwarta Obywatelska Sesja Rady Miejskiej". Jestem członkiem PChS, do tego członkiem założycielem, dlatego konsekwentnie będę brał udział w akcjach Stowarzyszenia, które będą miały miejsce.

To była lekcja, nie dla społeczeństwa, ale od społeczeństwa dla nas. Nie chodzi mi wcale o frekwencję, ale o ogólne przygotowanie nas samych. Nie tylko nie byłem przekonany do tego co słyszałem, ale i do tego chyba co sam mówiłem. W tak obcej mi akcji na Starym Rynku udziału jeszcze nie brałem. Ciągle w głowie dzwoniło mi słowo "uzurpacja". 

Mój wniosek z akcji jest taki, że mieszkańcom należy raczej wykreować przestrzeń wolnego słowa, aniżeli uzurpować sobie prawo do bycia obywatelską radą miejską. W Anglii przyjął się zwyczaj parkowy Speakers' Corner, w Chojnicach możemy zrobić coś podobnego. Wydaje mi się, że część programu PChS zostanie tak właśnie zaprezentowana. 

Mieszkańców pomimo wszystko, pomimo tego niewypału, proszę o wyrozumiałość. Chcemy, nie tylko w okresie przedwyborczym, wpisać rozmowę o sprawach publicznych w przestrzeń miejską. Realne wyjście na ulice i merytoryczne tam rozprawianie o mieście i jego bolączkach oraz przyszłości jest korzystne nie tylko jako kreowanie grupy interesu naciskającej na decyzje władzy, ale i na wzrost świadomości politycznej wśród mieszkańców. To nie jest łatwe zadanie, poszukujemy metod, które mogą się sprawdzić. To była próba aktywizacji. Okazała się niewypałem, wtopą, ale jest też lekcją z której wyciągniemy wnioski. Prób aktywizacji społeczeństwa na pewno nie porzucimy. Dotąd wszystkie akcje w jakich brałem udział kończyły się powodzeniem. Próba aktywizacji społeczeństwa też skończy się powodzeniem, ale metody i narzędzia zdecydowanie zmienimy. 

Warto też zrozumieć, że to nie było działanie przedwyborcze. O wybory chodzi "przy okazji", cel - budowa społeczeństwa obywatelskiego, jest dla nas najistotniejszy. Jeśli też - wyprzedzając nadzieje niektórych, wybory przegramy, na pewno PChS nie zaprzestanie działalności. Niemniej jedna nieprzemyślana akcja doprowadziła do poważnego nadszarpnięcia wizerunku całej organizacji.

Linki do relacji medialnych:

http://chojnice24.pl/artykul/18974/sesja-otwarta-dla-wszystkich/

http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Polowy-ratusz-PChS-na-rynku/12875

poniedziałek, 15 września 2014

Obywatelska Rada Miasta


Serdecznie zapraszamy dziś na Stary Rynek w Chojnicach, gdzie odbędzie się pierwsza w historii miasta Sesja Obywatelskiej Rady Miasta. Mam zamiar przedstawić kilka projektów:

- Porto Alegre
- Przestrzeń Wolnego Słowa w Parku 1000 lecia
- Kształcenie z wiedzy o regionie i jego historii
- Zwiększenie ilości godzin angielskiego w szkołach podstawowych i gimnazjanych
- Parki Osiedlowe
- Reforma komunikacji miejskiej
- Przekształcenia własności spółek miejskich


Będzie pracowicie. Głos zabiorę też w sprawie ZZO. 

Są tylko 3 minuty na temat, więc chyba Was nie zanudzę.

Zapraszam też wszystkich mieszkańców do prezentacji swoich pomysłów i projektów dla miasta podczas Obywatelskiej Rady Miejskiej. Każdy ma prawo głosu!
Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/692195940872729/?notif_t=plan_user_joined

piątek, 12 września 2014

Symetria w Chojnicach

W sobotę zapraszam do Pub Kornel w Chojnicach na godz. 20.00, będzie świetny koncert trójmiejskiego zespołu Symetria.