piątek, 23 stycznia 2015
czwartek, 22 stycznia 2015
Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbędzie się w założeniu 1 marca (niedziela) o godz. 15.00, wystartuje ze Starego Rynku w Chojnicach. Kończymy marsz przed pomnikiem żołnierzy 1 batalionu strzelców.
Komitet organizacyjny (na chwilę obecną): Arcana Historii, Komitet Powiatowy PiS Chojnice, Chrześcijański Ruch Samorządowych, Rodzina Radio Maryja.
niedziela, 18 stycznia 2015
Niskie zarobki + wysokie ceny = Chojnice
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad przyczynami niskich zarobków i wysokich cen w miejscowościach takich jak Chojnice, a przede wszystkim w Chojnicach.
Określając przyczyny tego zjawiska, wskazałbym na dwie grupy czynników: nepotyzm, klientelizm (pewnych osób, które mogłyby pozytywnie wpłynąć na stan gospodarki miejskiej), korupcję (i tzw. ukryty podatek w formie wsparcia działań władzy "na telefon"), zmowę być może też wysokie zadłużenie miasta w przeliczeniu na mieszkańca oraz niską siłę nabywczą (może to być kolejny dowód na wysoką migrację zewnętrzną, która dotyka Chojnice), niską konkurencyjność na lokalnym rynku (tak po stronie usługodawcy - dostawcy, jak i po stronie rynku pracy), zmowę, monopolizację usług.
Obserwując życie społeczno - polityczne nie sposób temu na pierwszy rzut oka zaprzeczyć. Wszyscy widzimy jak monopolizowane są pewne grupy usług w mieście przez konkretne rodziny. Przy tym władza zdaje się sprzyjać pewnym patologiom za które płacą wszyscy mieszkańcy, jak choćby wyrzucanie pół miliona na projekty, które nie mają dalszego biegu, czy finansowanie milionowych potrzeb Centrum Parku, który prowadzony jest nieudolnie. Jednak, żeby zweryfikować te hipotezy, które przedstawiłem należałoby przeprowadzić gruntowne badania. Pieniądze publiczne są źle zarządzane, a przez to ubożejemy prawie wszyscy poza grupą miejskich utracjuszy.
Zdarza mi się przebywać w różnych miejscowościach w Polsce, ceny w Chojnicach na artykuły spożywcze oraz podstawowe artykuły dla utrzymania gospodarstwa domowego znacznie przewyższają te ceny, które notuję w innych miejscowościach. Zauważalny przy tym jest rzeczywiście rozziew w cenach na podstawowe produkty w małych i dużych miastach. Im mniejsze miasto tym w Polsce wyższe są ceny takich produktów i... usług.
Jakiś czas temu napisałem taki post pod tytułem "Bieda w Chojnicach", zapraszam: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2012/12/bieda-w-chojnicach.html
piątek, 16 stycznia 2015
czwartek, 15 stycznia 2015
Obywatelska Inicjatywa Obronna w Chojnicach
W związku z wzrastającym zagrożeniem w naszym rejonie Europy, zadecydowaliśmy w Arcanach podjąć próbę stworzenia inicjatywy jakiegoś typu jednostek obrony terytorialnej w ramach, które umożliwia prawo.
W celu przybliżenia możliwości i barier wynikających z takich działań zaprosiłem w imieniu Arcan Historii do Chojnic dr hab. Romualda Szeremietiewa, który kieruje Biurem Inicjatyw Obronnych przy Akademii Obrony Narodowej. Jeśli Pan Profesor skorzysta z tego zaproszenia, będziemy próbowali zaszczepić ideę stworzenia jakiejś formy i struktury dla jednostek obrony terytorialnej.
Przypomnę tylko, że na Ukrainie trwa niewypowiedziana wojna rosyjsko - ukraińska, państwa bałtyckie wydają obywatelom od listopada zeszłego roku instrukcje na czas wojny i okupacji rosyjskiej. Wojska FR gromadzą się u granic Ukrainy oraz u granic Polski w Obwodzie Kaliningradzkim. Narasta też napięcie ekonomiczne między krajami Zachodu, a FR. To wszystko może, choć nie musi, ale może zapowiadać zbliżający się konflikt w Europie. Biorąc pod wzgląd relatywnie mała wielkość polskiej armii powinniśmy podejmować działania, które mogą przyczynić się do wzrostu potencjału obronnego Polski. Chociaż naprawdę nie wyobrażam sobie jakimi narzędziami możemy stawić czoła dziesiątkom tysięcy czołgów i setkom tysięcy żołnierzy, nie wspominając o ewentualności użycia broni atomowej. Pamiętać jednak należy o słowach Sun - Zi, bo mówiąc o niepodległości Polski płyniemy na tej samej łodzi:
Dobra armia powinna przypominać zwinnego węża, który uderza ogonem, gdy zaatakowano jego głowę, głową – gdy zaatakowano ogon, oraz zarówno głową, jak i ogonem, gdy uderzono go w środek. Czy armia może być zwinna jak wąż? Może. Nawet ludzie, którzy się nie lubią, pomagają sobie w kłopotach, gdy płyną na tej samej łodzi.
środa, 14 stycznia 2015
Honorowy oportunista Jutrzenka
Jak powiedział tak zrobił. Nie da się jednak nie wspominać o burmistrzu Arseniuszu Finsterze, który znany już nam jest z pragnień uzurpowania sobie prawa do posiadania autorytetów w różnych dziedzinach, choćby w takich jak nauka. Poznaliśmy Go także jako kreatora "chojnickiej elity", który dzięki środkom publicznym realizuje Marksowską maksymę: "byt kształtuje świadomość". Ten chojnicki styl rządzenia, jednych wynoszący na społeczne wyżyny, innych odsyłający do lochów zapomnienia jest już znany daleko poza Chojnicami, bo przecież przez nieudolność w zarządzaniu miastem niejeden chojniczanin musiał szukać pracy daleko w świecie. Po wyborach mam wrażenie, że dziesiątkuje się szeregi opozycji, bo co rusz słyszę o wyjazdach kolejnych osób. Wrócę do myśli. "Jak powiedział tak zrobił". Otóż Arseniusz Finster postanowił, żeby nadać honorowe obywatelstwo Januszowi Jutrzence - Trzebiatowskiemu, któremu miasto kilka lat temu za kwotę około 1 mln złotych wyremontowało baszę Więzienną, a w niej utworzono gelerię jednego artysty (tak tego właśnie). Jedni więc uciekają za chlebem, bo mają "niewyparzone mordy", a inni zajadają się społecznymi konfiturami w postaci prestiżowych tytułów.
Ciekawie przedstawia się uzasadnienie do uchwały Rady Miejskiej w Chojnicach o nadaniu tytułu honorowego obywatela miasta Chojnice J. Jutrzence - Trzebiatowskiemu. Co się rzuca w oczy? Otóż Jutrzenka od 1961 r. jest obywatelem Krakowa i nadal tam mieszka (dlaczego Kraków więc nie dał galerii tak wybitnej postaci)? Według adherentów Jutrzenki, jest On artystą wybitnym o wybitnych osiągnięciach. Według nich też Jutrzenkę z Chojnicami wiąże silna więź uczuciowa. Czemu wyrazał dał podobno współpracując z chojnickimi organizacjami pozarządowymi (nie wiem kiedy? jak nazwał nas osiłkami, bandytami czy hołotą)? Dalej przeczytać można w uzasadnieniu do uchwały, ze Glaria Jutrzenki to miejsce upowszechniania sztuki, itd. Farmazony gonią farmazony. Największą zasługą Jutrzenki ma być to, że swoją graciarnię oddał na utrzymanie miasta. Taki jest mój wniosek z lektury tego uzasadnienia. Do tego dowiedzieć się można, że wszelkie miejskie medale, nagrody itd. są autorstwa Jutrzenki - doskonały powód, aby tego nikt nie przyjmował. Natomiast wnioskodawcy napisali, że "Jego działalność i postawa w zupełności wyczerpują warunki do przyznania tak zaszczytnego wyróżnienia". Otóż guzik prawda.
Zanim zacznę przedstawiać moje uzasadnienie do odmowy przyznania tytułu honorowego obywatela temu malarskiemu bessewiserowi, to chciałbym abyście Państwo przypomnieli sobie jak wspaniale Jutrzenka upowszechnia kulturę w Chojnicach w galerii. Można się tego dowiedzieć z tych dwóch filmów:
Teraz przejdę do mojego uzasadnienia:
Odmawia się prawa nie tylko przyznania, ale i do ubiegania się o tytuł honorowego obywatela miasta Chojnice przez Jutrzenkę - Trzebiatowskiego.
UZASADNIENIE
Janusz Jutrzenka Trzebiatowski, jest wyjątkowym oportunistą i nie zasługuje na choćby najmniejsze uznanie społeczne (nie podejmuje się tutaj dyskusji o jego sztuce). Urodzony 9 lipca 1936 roku w Chojnicach nazwał swych ziomków HOŁOTĄ, tylko dlatego, że jak podejrzewa duża część społeczeństwa nie rozumie jego sztuki. Nie bierze przy tym pod wzgląd opinii większości, na której opiera się wszelka zasada działania demokratycznego i uzurpuje sobie prawo do tytułu honorowego obywatela miasta. Nie uwzględniając przy tym, ze dla większości społeczeństwa jest być może nie tylko oportunistą, ale i przysłowiowym darmozjadem, który mógłby zostać nazwany chojnickim oportunistycznym globtroterem na podstawie choćby zaproszeń do wyjazdów zagranicznych jakie otrzymywał od PRL-owskich notabli z placówek dyplomatycznych. Oczywiście, że takie zaproszenia otrzymywał, między innymi od I sekretarza ambasady PRL w Czechosłowacji Czesława Kałużnego. Podobne wyjazdy odbywał Jutrzenka także na zaproszenie innych komunistycznych watażków, jak choćby ministra kultury PRL do Sztokholmu w 1984 r. Ale to nie wszystko, Jutrzenka był też odznaczony medalem "Budowniczy Nowej Huty", znanego polskiego eksperymentu postawienia miasta w 100% socjalistycznego - wzoru, który miał być powielany w Polsce. Istna sztuka. Ten magister architektury wnętrz, którego przyjęło się nazywać artystą.
Nie może dostać odznaki honorowego obywatela, ktoś o kim działacze komunistyczni pisali w 1976 r., udzielając mu rekomendacji na wyjazd zagraniczny, że jest on "[...] wybitnym działaczem ruchu robotniczego".
Człowiek, który za czasów socrealizmu odwiedził między innymi następujące kraje:
Chiny - 1966
Afryka Zachodnia - 1970
ZSRR, Rumunia, Bługaria, Jugosławia - 1972
Finlandia - 1973
Afganistan, Nepal, Indie - 1976
Portugalia, Niemcy, Włochy, Francja, Hiszpania, Belgia, Portugalia - 1979
Włochy - 1980
Czechosłowacja, Węgry, Grecja - 1984,
Wietnam, Szwecja, Niemcy - 1986
Bułgaria, Turcja, Grecja, Cypr, Syria - 1987
ZSRR, Mongolia - 1987
musiał być skrajnym oportunistą i beneficjentem splendoru komunistycznej kliki, która grabiła Polskę. Dziś taki oportunistyczny malarz ma otrzymać w wolnej Polsce tytuł honorowego obywatela miasta Chojnice, którego mieszkańców nazywa hołotą, z rąk burmistrza, który kłania się przed czerwoną gwiazdą.
Zastanawiające jest to, że w materiałach do jakich dotarłem około 50% w teczkach dotyczących Jutrzenki jest zwyczajnie wybrakowana. Nic nie sugeruję, wskazuję jedynie, że to zastanawiające. Naprawdę wielce szkodliwym społecznie będzie stawianie za wzór obywatelom miasta człowieka, który nimi gardzi i człowieka, który korzystał zawsze z dobrodziejstw systemu (komunistycznego) w jakim trwał. Cała sprawa utwierdza mnie w przekonaniu, że Arseniusz Finster wciąż czuje się jakoś zobowiązany starym "towarzyszom". Jest rok 2015, ale w Chojnicach komuna i głupota trzymają się dobrze. Jestem pełen nadziei, że brakujące informacje z teczek Jutrzenki uda się pozyskać poprzez badania innych spraw.
Tutaj chodzi o to, że Trzebiatowski ujawnił wielokrotnie wielką pogardę dla chojniczan, to byłby argument wystarczający na NIE nadawanie tytułu honorowego obywatela. W mojej opinii dla Chojnic Jutrzenka nic nie zrobił, dla siebie wiele.
wtorek, 13 stycznia 2015
Będzie Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Chojnicach
W tym roku Stowarzyszenie Arcana Historii organizować będzie w dniu 1 marca (niedziela) Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych wraz z imprezami edukacyjnymi wokół tego wydarzenia. W planach jest wystawa i wykłady zaproszonych historyków.
Bajdurzenie chojnickie
W wieli pomorskich miejscowościach funkcjonuje bajkowa interpretacja ich nazw. Cała onomastyka jest w studiach regionalnych bardzo zaniedbana.
Przykładowo utarło się twierdzenie o pochodzeniu nazwy 'Chojnice' od choiny - drzewa iglastego lub dorodnych sosen zwanych chojarami. Okazuje się, że nie ma nic bardziej złudnego, jak to zjawisko, które w Chojnicach obserwuje od lat. Tym zjawiskiem jest skrajnie zaściankowa bądź poddańcza kultura myślenia o historii, regionie i miejscu zamieszkania w interpretacji świata wykorzystuje się zaledwie to co znajduje się pod ręką jako elementy odwołań, w procesie wyjaśniania.
Otóż, kiedy spojrzymy na pomorską sieć osadniczą, to zauważmy dużą liczbę miejscowości, których nazwy jak Studzienice, Bagienice, Polnica, Lipnica, Brodnica Górna, etc. nawiązują do NIECKI. Czym jest niecka? Jest podłużnym obniżeniem terenu. Dogodnym więc miejscem dla osadnictwa ludzkiego, szczególnie od X w., kiedy Pomorze zaczęło się integrować z Polską i gdzie zaczęto organizować sieć osadniczą poza wczesnosłowiańskimi grodami (typowymi opolami) obronnymi nadając nowym osadom funkcje miejskie.
Tak więc, nazwa 'Chojnice' nie pochodzi od choinek, ale od faktu zauważenia przez przyszłych osadników miejsca dogodnego do rozwoju. Wielkość tej niecki na której znajduje się nasze miasto była zapewne oceniana jako miejsce rozległe Stąd nazwa Chojnice to nic innego jak uwspółcześniona forma zawołania 'Ho - Niecka (Nicka)'. Co ciekawe na mapach obrazujących kształt granic politycznych ok. X w. zaznaczone są Chojnice, czyli ok. 1000 r. jako miasto o nazwie Conicz, nie są to mapy polskie...
Podobnie też szukanie dróg do mówienia o dawnej historii Chojnic w sposób "odpolityczniony" jest szkodliwe i poznawczo i dydaktycznie. Mówi się więc o tym, że Chojnice były po prostu pomorskie przed czasami okupacji krzyżackiej. Fakty przemawiają natomiast za inną interpretacją. Chojnice do X w. jeśli były samodzielną osadą (a tak się zakłada) były z pewnością zamieszkane przez Pomorzan, ale ci z kolei zaliczyli samych siebie do plemion polskich, do jednej wspólnoty politycznej. I choćby ktoś nie chciał, to fakty takie jak rozbudowana osada o charakterze miejskim, w której funkcjonował kościół (a wiemy, że na miejscu bazyliki stał wcześniej drewniany kościół chrześcijański) przemawiają za tym, że była to osada o wybitnie POLSKICH korzeniach, przyjmująca łączność z państwem polskim i będące jego elementem. Dzięki czemu miała prawo i możliwość utrzymywać się i rozwijać jako ważny element sieci obronnej i gospodarczej państwa polskiego. Przypuszcza się, że Pomorze Gdańskie (na którym leżą Chojnice) zostało włączone do tworzącego się państwa polskiego już przed 967 r. To religia chrześcijańska - przejawiająca się w kulturze materialnej na terenie Chojnic przywołanym drewnianym kościołem, oraz drużyna księcia Polan, której wojowie musieli stanowić choćby część obsady takich grodów jak Chojnice stawała się spoiwem nowego państwa.
Pomorze wraz z Chojnicami mogło od Polski odpaść w okresie 1060 - 1133, ale już od tego czasu aż do zajęcia przez Krzyżaków ciągle jest elementem państwa polskiego. Pomimo późniejszych rozbić dzielnicowych państwa, wspólna była dla terenu Polski dynastia panująca( choć dla Pomorza Wschodniego była to dynastia lokalna związana już jednak z Polanami), wspólna była religia, język i ... świadomość narodowa. Proces unifikacji ziem z Polską przyśpieszony został znacząco po porozumieniu z Kępna z 1295 r., kiedy książę Mściwoj DOBROWOLNIE zrzeka się Pomorza Gdańskiego na rzecz przyszłego króla Przemysła II na wypadek swej bezpotomnej śmierci. Wtedy już Chojnice jako miasto funkcjonowały co najmniej od kilkudziesięciu lat w oparciu o prawo magdeburskie. Związki z Polską trwały więc ok. czterech wieków zanim Pomorze zagarnął Zakon Krzyżacki. Orędownikiem unifikacji ziem polskich był biskup Jakub Świnka.
Stąd jeśli ktoś mówi mi, że Chojnice to takie miasto "nijakie", ani polskie, ani niemieckie, a raczej pomorskie, to wiem jedno, ten ktoś ucieka od opowiadania się po stronie ważkich rozstrzygnięć znacząco wpływających na naszą tożsamość. Będę uparcie powtarzał, Chojnice to miasto o polskich korzeniach, założone przez Polaków i po raz pierwszy funkcjonujące w organizmie państwowym - polskim, a nie innym. Z choinkami zaś, mamy niewiele wspólnego, poza tym, że rzeczywiście okalały nas "przepastne" bory, które zapewne stawały się źródłem bogacenia się i rozwoju sieci osadniczej, która jednak do dziś w stosunku do innych rejonów Polski jest słaba i bardzo rozproszona.
Nie jestem historykiem jak zwykło się o mnie mówić, nie jestem archeologiem. Staram się jednak poszukiwać prawdy o naszej przeszłości, gdyż ona pozwala lepiej zrozumieć polityczne wymiary naszej codzienności, naszej też kondycji gospodarczej i społecznej, uwarunkowań naszej tożsamości. Chojnice to miasto polskie, ale oczywiście jego mieszkańcy mają różne korzenie.
piątek, 9 stycznia 2015
Irracjonalność
Przez lata próbowałem dociec czym kierują się władze miejskie w kierowaniu - zarządzaniu miastem. Jakie czynniki wpływają na ich decyzje? Czy jest to wynik tylko chęci zaspokojenie osobistych aspiracji i dążeń, czy też może wynik jakiejś nieczystej gry i próby nabijania komuś portfela? Okazało się, że źle stawiam pytania. Ostatnio dopiero doszedłem do wniosku, że działania władz w Chojnicach są irracjonalne. Polegają najczęściej na emocjach, i chęci zaspokojenia niezrozumiałych dla ogółu interesów w krótkiej perspektywie czasu. Niestety ta irracjonalność przekłada się także na relacje chojnickiej władzy z otoczeniem.
Jeśli spojrzymy na wydatkowanie pewnych sum na projekty, które chojniczanom nie dały nic oprócz wzrostu kosztów funkcjonowania miasta jako zorganizowanej wspólnoty, to twierdzenie o irracjonalności działań staje się jak najbardziej prawdziwe.
Jak bowiem rzekoma racjonalność kryła się za sprzedażą miejskiego szaletu koło kościoła gimnazjalnego? Jaka ona była w kwestii budowania baszty w fosie? Jaka ona jest w przypadku ocieplania przez miejskie spółdzielnie zabytkowych budowli styropianem? Jaka jest ona kiedy zapytamy się o lata utrzymywania dwóch burmistrzów? Czy racjonalnie uzasadniona była decyzja o powołaniu asystenta ds. naukowych tuż przed wyborami? Czy racjonalnym jest "topienie" milionów w basenie? Czy jest jakaś racjonalność w tworzeniu strategii dla miasta w oparciu o wiedzę powszechnie dostępną, ale bez badań ukierunkowanych na rozpoznanie lokalnych problemów z jakimi boryka się miasto? Czy racjonalnym jest mieszanie stref miasta - gdzie w strefy mieszkaniowe wkraczają fabryki (tak ma być), a pomiędzy kompleksami fabrycznymi chce się budować mieszkania? Czy racjonalnym jest budowa obwodnicy 50 metrów od płotów posesji z domkami jednorodzinnymi? Czy jest jakaś racjonalność za utrzymywaniem baszty Jutrzenki - Trzebiatowskiego? Czy jest jakaś racjonalność za "topieniem" pieniędzy w zaciężnych piłkarzy MKS Chojniczanka (to mój klub, ale chciałbym aby grali tam chojniczanie). W końcu jaka jest racjonalność w funkcjonowaniu Straży Miejskiej? Czy racjonalnym było tworzenie projektu Balturium?
Przykłady można by mnożyć. Okazuje się jednak, że zamiast rozumu po stronie władzy dominuje irracjonalność, która przekłada się jednocześnie na brak rozwiązań dla miasta, które miałyby realnie wpłynąć na zmianę warunków w których żyjemy w Chojnicach. Miasto to potrzebuje wizji wykraczającej poza programy unijne, poza kolejne brnięcie w kredyty. Takiej wizji nie da się wypracować po omacku, bez badań, bez wiedzy. Niestety serwuje się nam tylko kolejne spektakle, raz przyjadą Chińczycy i obiecują owocną współpracę, innym razem chojnicki globtroter Jutrzenka leci do Chin. Co z tego mają chojniczanie poza kosztami? Jak to się przekłada na nasz dobrobyt?
Zamiast rozumu i oświecenia jest ciemność i brnięcie po omacku w nieznane po lince emocji i pragnień...Kiedyś uważałem, że tutaj wszystko wynika ze złych intencji, dziś twierdzę, iż to zwyczajnie brak rozumu.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Opowieść Rzeźnika - zapowiedź
Już wkrótce :) "Opowieść Rzeźnika. Morderstwo i antysemityzm w Chojnicach" Hemluta Walsera Smitha w moim przekładzie. Rzecz dzieje sie w Chojnicach w 1900 r., w mieście dochodzi do mordu na chlopaku z gimnazjum, w mieście znajdowane są części jego ciała, a na tym tle dochodzi do oskarżeń Zydów o dokonanie mordu rytualnego. Wybuchają zamieszki...
Książka ta została uznana przez "The Los Angeles Times" za najlepsza książkę z zakresu historii najnowszej w 2002 r. i otrzymała prestiżową nagrodę Fraenkel'a.
Książka ta została uznana przez "The Los Angeles Times" za najlepsza książkę z zakresu historii najnowszej w 2002 r. i otrzymała prestiżową nagrodę Fraenkel'a.
środa, 31 grudnia 2014
Czego Wam życzę?
Utarło się, że mówimy: Dosiego Nowego Roku!
Cieszę się z każdego mijającego roku, ale przede wszystkim z każdego zwykłego nadchodzącego dnia. Dlatego życzę Wam i sobie, abyśmy każdy nadchodzący dzień traktowali niczym Nowy Rok!
Życzę chojniczanom wielu aktywnych ludzi, bo to na prawdziwych działaczach, społecznikach, przedsiębiorcach leży zadanie budowania dobrobytu naszej lokalnej wspólnoty. Życzę mieszkańcom, aby nie musieli wyjeżdżać z miasta, aby dobrze żyć czy w ogóle, aby zarabiać. Życzę im aby wyjeżdżali jedynie w celach turystycznych, naukowych i podpisywać nowe kontrakty biznesowe!
To będzie doskonały rok! Od siebie, mam zamiar zaoferować dwie książki moim ziomkom w 2015 r. :)
Światu życzę, pokoju i dostatności!
sobota, 20 grudnia 2014
Dwie ważne informacje
Dostałem parę sygnałów, że niektórzy z Czytelników bloga martwią się moim milczeniem. Nic się złego nie dzieje, wręcz przeciwnie. Zajętość wynika ze spraw zawodowych, ale też i z tego, że:
1. W lutym ukaże się "Opowieść Rzeźnika" - książka w moim przekładzie, tytuł oryginału The Butcher's Tale, autor H.W. Smith.
2. Powstaje moja nowa książka, jest prawie na ukończeniu. Dotyczy szesnastu miesięcy legalnej działalności chojnickiej "Solidarności".
Stąd moja aktywność na blogu osłabła, ale postaram się choć raz na tydzień przedstawić swoją refleksję o chojnickich, ważnych dla nas wszystkich, sprawach.
niedziela, 30 listopada 2014
Co się stało w powiecie?
Wszystko po staremu.
Kiedy patrzymy na to w jaki sposób ukształtowała się władza w powiecie, można być pewnym jednego. To zaprzeczenie demokracji i odrzucenie woli wyborców.
Obecny starosta Stanisław Skaja, dostał mniej głosów aniżeli niektórzy z radnych, którzy dostali się do Rady Miejskiej w Chojnicach. Niestety, ale po raz trzeci będzie starostą, a "grupa czerska" ponownie opanowała starostwo.
Ponieważ orientuję się kto za jakie pociągał sznurki, uważam, że sprawa tej słynnej sesji na której wybrano starostę Skaję, należy skierować do prokuratury. W mojej opinii radni nie wypełniali wolnego mandatu, a zachowywali się tak jak im grano. To znaczy, głosowali pod presją lub...no właśnie to będzie pytanie do odpowiednich służb.
Szczególne miejsce w tej grze o władzę w powiecie odegrał Arseniusz Finster i jego akolici. Uważam, że poprzez sieć powiązań, i mniej bądź bardziej wyrafinowanych technik perswazji doprowadzili do korzystnego dla siebie przejęcia władzy w powiecie. Była to tym bardziej brutalna gra, że "drużyna Finstera" właściwie walczyła o przetrwanie, gdyż osiągnęła w wyborach do powiatu mierne wyniki. Dość przypomnieć ok. 130 głosów dla burmistrza Pietrzyka, czy ok. 200 dla burmistrza Zielińskiego. Nie wspominając o wyniku Palucha, który przy całym pompowaniu medialnym zdołał otrzymać zaledwie ok. 260 głosów. Wyborcy wycofali się z poparcia dla KWW AF, co w wyborach do powiatu było bardzo widoczne. Niemniej ugrupowanie to będzie uczestniczyć we władzy...Bardzo mnie rozbawił wizerunek Finstera jako Jokera, ukazany na Radio Weekend. Rozbawił, a potem zasmucił. Bo w Chojnicach nie ma Batmana:)
Po drugiej stronie mamy wielkich przegranych. Leszka Redzimskiego, Piotra Stanke, Aleksandra Mrówczyńskiego. Waga głosów wyborców leży po stronie "opozycji", czyli konstelacji ugrupowań, które nie będą uczestniczyć we władzy, ale w liczbach bezwzględnych wygrały te wybory. Nie była to zwyczajna gra polityczna. Była to raczej brutalna przepychanka, nie na argumenty, ale na skalę wpływów. Wiadomo, że ludzie opozycji w większości pozostają uzależnieni zawodowo od ludzi, przeciwko którym wystartowali w wyborach.
Ta sesja nie przejdzie bez echa i naszej odpowiedzi. Czym innym jest wypracowywanie koalicji, czym innym jest stosowanie presji...oby tylko presji na głosujących radnych. Uważam, że to właśnie miało miejsce. Jakimi czyniono to środkami, narzędziami, temu powinny się przyjrzeć powołane do tego instytucje.
wtorek, 25 listopada 2014
Jak zlikwidować bezrobocie w Chojnicach?
Twarde fakty, które tak uwielbia Arseniusz Finster, a za takie uważa liczby, mówią jasno. W Chojnicach żyje się biednie, w Chojnicach ludzie nie angażują się społecznie na tle innych rejonów województwa pomorskiego. W Chojnicach coraz mniej się wydaje w przeliczeniu na mieszkańca, ale dług w przeliczeniu na mieszkańca jest znaczny. W Chojnicach spada średni dochód na mieszkańca. Duże sumy przeznaczane są na obsługę długu publicznego. Miasto przegrywa, przez nieudolność burmistrza, sprawy dotyczące finansowania przedszkoli niepublicznych. To będą miliony do zapłaty. Według mnie sprawę przewlekano na okres powyborczy.
Cieszę się, że aż tylu radnych wprowadził Arseniusz Finster. Nie będzie mógł mówić o braku większości w radzie, a tym samym nie znajdzie sposób na tłumaczenie swojej nieudolności w rządzeniu miastem.
Zastanówmy się jak zwalczyć bezrobocie w Chojnicach. Pomóżmy Arseniuszowi Finsterowi kandydatowi nauk z Moskwy.
Zakasam rękawy i pomogę.
Otóż kiedy od czasu do czasu chojnicki włodarz wspomina o pracy dla chojniczan, to najczęściej widziałby ich przy linii fabrycznej w charakterze niskopłatnych robotników niewykwalifikowanych bądź niskoopłacanych rzemieślników. W tym widzi szansę dla miasta i jego mieszkańców? To są sposoby myślenia z epoki industrialnej, czyli nadawałyby się, żeby rozwijać miasto Łódź w XIX w., ale nie Chojnice w XXI w. w dobie rozwiniętej globalizacji.
Niskopłatna praca, którą oferuje się w Chojnicach i którą chce się zaoferować jako jedyne widoczne dla "doktora" moskiewskiego remedium na bezrobocie w Chojnicach to dosłownie zbrodnia wobec społeczeństwa. Niskopłatna praca w sektorze związanym z meblarstwem czy odzieżą lub tkaninamy, w żaden sposób nie przyczyni się do rozwoju lokalnej wspólnoty. Mieszkańcy są traktowani przez burmistrza w takiej perspektywie (mam nadzieję, że nieintencjonalnie i przez wzgląd na brak wiedzy) jak tani rezerwuar siły roboczej. W Moskwie widać nie wymagano wiedzy odnoszącej się do współczesności, jeśli czegokolwiek tam wymagano. Myślenie o rozwoju kształcenia zawodowego jest już zbrodnią do kwadratu. Czy panowie radni i burmistrzowie chcieliby, aby ich dziecko poszło do szkoły zawodowej?
Pomóżmy więc. Otóż tak zwane "sweatshops" stanowią zakałę gloablizacji .Są to fabryki wyzyskujące tanią siłę roboczą jako faktycznie jedynie źródlo stanowiące o konkurencyjności producenta na rynkach światowych. O ile w krajach Trzecia Świata, "sweatshops" moga być postrzegane jako w jakiejś mierze pozytywnie wpływające na położenie ludności (odciążają wieś i dają minimum zarobku na żywności), to eksploatacja siły roboczej bez korzyści dla lokalnej wspólnoty jest, powtarzam zbrodnią.
W jaki więc sposób zmniejszyć bezrobocie i uczynić chojniczan bogatszymi?
Nie jest to takie trudne jakby mogło się wydawać i teoretycy oraz praktycy światowej ekonomii dawno na te pytania znaleźli odpowiedź. Tylko to jak z myciem zębów, nie wszystkim się po prostu chce...
Otóż do rozwoju gospodarczej współcześnie potrzeba przede wszsytkim trzech czynników:
- ziemia
- ludzie
- kapitał
Powiedzmy, że mamy ziemię. Czy miasto opracowało rozsądny plan inwestycyjny na którym można by się oprzeć aby promować miasto jako miejsce dla inwestycji? Nie! Miasto nawet nie odpowiada na maile od "przedsiębiorców" co wykazali studenci warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Stąd ciężko promować miasto jako miejsce inwestycji, czekając w Chojnicach za biurkiem na pojawienie się "pana z helikoptera". Należy stworzyć odpowiedni plan ukazujący możliwości inwestycyjne w Chojnicach z ukierunkowaniem na powstanie tutaj placówek UWAGA międzynarodowych korporacji zajmujących się produkcją komponentów do branż: motoryzacyjnej, informatycznej lub chemicznej. Są to najdynamiczniej rozwijające się gałęzie przemysłu wymagające Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych (FDI).
Ludzie, też są. Niestety dla wizji ekipy władzy, jest ich coraz mniej. Pracują poza miastem, lub poza Polską. Sprowadzenie inwestorów z wymienionych branż spowoduje trojaki efekt:
- wzrost umiejętności i kwalifikacji znacznej części chojniczan
- wzrost płacy średniej na lokalnym rynku
- wzrost zainteresowania innych firm (z różnych branż) inwestycjami w Chojnicach
Choć nie mamy odpowiedniego zaplecza w postaci kapitału ludzkiego, to jesteśmy położeni pomiędzy dwoma prężnymi ośrodkami naukowymi (Gdańsk, Bydgoszcz), które w określonym zakresie będą mogły dostarczać kadry.
Dzięki takim inwestycjom wzrośnie także import dóbr do Chojnic, a więc ich powszechna dostępność, co znacząco wpłynie na spadek cen usług i dóbr. Paradoksalne, ale sprawdzone.
Być może uda sie przekwalifikować przy współpracy międzynarodowej część chojniczan, tak aby mogli w Chojnicach, bez konieczności opuszczania rodzin i miasta przekwalifikować.
Kapitał. Ten pozyskamy w postaci inwestycji zagranicznych w Chojnicach. Jeśli tylko opracujemy w ogóle "produkt" więc ziemię + ludzi wskażemy ścieżkę inwestycji określając możliwości i bariery ładowania dolarów w Chojnicach.
ZYSK z globalizacji, dla tych, którzy potrafią wziąć w niej udział (ekonomiczny, bo tylko o takim piszę) jest wobec kosztów jak 20:1. Czyli ten kto zainwestuje zawsze zarobi. Ale musi to być firma, która już ma zasięg globalny i dziesiątki tysięcy pracowników na całym świecie. Z takiej inwestycji realnie zyskamy.
Niestety prawdą jest to, że polityczni liderzy również w skali lokalnej bonusują na powszechnej biedzie wynikającej z dość protekcjonistycznej polityki lokalnej.
Co ważne, inwestycje zagraniczne będą gwarantowały znaczący wzrost zarobków. Według pewnych modeli teoretycznych przyśpieszone inwestycje będą sprzyjały rozwarstwieniu społecznemu, ale tylko pomiędzy tymi, którzy będą chcieli się uczyć i tymi, którzy nie będą chcieli podejmować wysiłków.
Przy tym ważne jest to, że nie da się z poziomu miasta wesprzeć realnie szkolnictwa wyższego, bo nie ma do tego instrumentów prawnych. A to szkolnictwo musi się rozwijać i powinniśmy w Chojnicach zacząć poważnie myśleć o powołaniu w przyszłości niewielkiego, acz sprawnie funkcjonującego uniwersytetu. Przykładowo Uniwersytet w Siedlcach radzi sobie coraz lepiej. A Siedlce nie są wielkim miastem. Należy więc zabiegać o inwestycje w szkolnictwo wyższe z poziomu państwa (czego obawiam się na razie nie osiągniemy), ale należy mieć taki długofalowy plan.
Dlaczego dotąd nie ma inwestycji korporacji międzynarodowych w Chojnicach? Powodami może być brak wykwalifikowanych pracowników, brak infrastruktury. Ale to są przyczyny, które ktoś chcący rozwijać miasto dawno by zniwelował lub dążyłby do ich niwelacji. Miast wydawać dziesiątki milionów na Park 1000 lecia można było myśleć o stworzeniu takiego planu pod inwestycje zagraniczne, który wprowadziłby Chojnice na radary międzynarodowych korporacji. Tak się nie stało. Są ścieżeczki po których chodzą emeryci, renciści i bezrobotni.
Co zatrważające w Programie 2018 czytamy o tym, że Arseniusz Finster dalej będzie szedł droga zadłużania miasta - taki wniosek wynika z przyjęcia strategii Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego. Oznacza to, że być może przyjmiemy z Człuchowem ponad 100 milionów złotych, ale na ile będziemy musieli się zadłużyć? I co zbudujecie nam Panowie? Kolejne miejsca pracy przy obiektach stanowiących generatory kosztów dla samorządu?
Należy wyselekcjonować odpowiednich ludzi do zespołu, który stworzy plan pod inwestycje z którym ten zespół nie będzie się wstydzil jeździeć po świecie, aby stukać do drzwi Intela i innych firm. Taki zespół to max. 3 osoby, które mają doświadczenie w biznesie międzynarodowym, a nawet więcej w prowadzeniu negocjacji z korporacjami. Powinny mieć wolną rękę w działaniu i realizować jedynie te zadania, które zostaną określone w ściśle określonym projekcie osadzonym w czasie - cel pozyskać międzynarodowe korporacje, aby dokonały Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w Chojnicach. To się udaje firmom z Madagaskaru, udaje się na Sri Lance, udaje się na Dominikanie. Dlaczego ma się nam nie udać? Należy przynajmniej spróbować.
Życzę wspaniałego rozwoju firmie Polipol, ale jeden zakład Polipolu nie zmieni oblicza Chojnic. Trzeba nam po prostu zakładów o bardzo wysokich technologiach, które będą transferować do społeczności lokalnej - pieniądze, wiedzę, technologię.
Jest tylko jeden problem. Władza, która nie publikuje nawet umów zawieranych przez Urząd Miejski jako rejestr online nie jest władzą godną zaufania, a brak zaufania u inwestorów oznacza brak inwestycji. Z tym mamy właśnie do czynienia.
piątek, 21 listopada 2014
Odwrócone zwycięstwo
Finster bije w bębny żeby ogłosić światu zwycięstwo wyborcze. Czy rzeczywiście wygrał?
Zastanówmy się jednak jak realnie zakończyły się wybory. Na razie bez odniesień do przeszłości.
Kandydaci KWW Arseniusza Finstera do Rady Miejskiej zdobyli 4835 głosów, tj. 42% wszystkich ważnie oddanych głosów.
Opozycja, jej kandydaci do Rady Miejskiej, czyli PiS+PChS+KNP zdobyła 23% głosów, czyli w liczbach bezwzględnych 2761 głosów.
System wyborczy premiuje wygranych, bowiem. KWW Arseniusza Finstera, które do Rady Miejskiej zdobyło zaledwie 42% głosów posiadać będzie w nowej Radzie Miejskiej 76% mandatów.
PiS+KNP+PChS będą w Radzie Miejskiej mieć 9,5% udziałów (2 mandaty), wobec 23% głosów, które rzeczywiście zdobyła opozycja.
To nie wszystko. Na burmistrza głosowało 12838 osób, oddano 12501 głosów ważnych. Z tego Arseniusz Finster otrzymał 8705 głosów, wobec 3796 głosów jakie padły na Mariusza Brunkę. W tym zestawieniu obaj kandydaci otrzymali znacznie więcej głosów aniżeli ich komitety czy koalicje do Rady Miejskiej, ale też w ogóle więcej głosów aniżeli padło na listę do Rady Miejskiej?!?
Piszę o odwróconym zwycięstwie, bo ilość uzyskanych mandatów jest mocno nieproporcjonalna do uzyskanego poparcia, dla obu głównych graczy na miejskiej scenie politycznej. De facto, Finster po raz pierwszy będzie musiał się zmierzyć z opozycją będącą realną reprezentacją 1/3 głosującego społeczeństwa i to bardzo silną, bo uzyskała tylko 19 punktów procentowych mniej, aniżeli komitet KWW Arseniusza Finstera. Ten dystans nadrobimy bardzo szybko.
Uważam, że dla opozycji te wybory były dobre. Wykreowaliśmy lidera politycznego w przestrzeni miejskiej, którym stał się Mariusz Brunka, a przy tym odebraliśmy ok. 4 tysiące głosów Arseniuszowi Finsterowi. Pójdziemy za ciosem.
W systemie wyborów proporcjonalnych - wg list KWW AF otrzymałaby ok. 10 mandatów. Czyli mniej więcej tyle ile w przeszłości. Zadziałał przede wszystkim mechanizm "kultu władzy". Społeczeństwo w zdecydowanej większości oddawało głos na baner związany z ratuszem. Ale świadomość polityczna wzrasta i będzie ona sprzyjać notowaniom opozycji.
W systemie wyborów proporcjonalnych - wg list KWW AF otrzymałaby ok. 10 mandatów. Czyli mniej więcej tyle ile w przeszłości. Zadziałał przede wszystkim mechanizm "kultu władzy". Społeczeństwo w zdecydowanej większości oddawało głos na baner związany z ratuszem. Ale świadomość polityczna wzrasta i będzie ona sprzyjać notowaniom opozycji.
Wkrótce porównanie wyników w odniesieniu do historii wyborczej w Chojnicach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)