niedziela, 26 listopada 2017

Chojnice na liście Pomników Historii?

Prestiżowa lista Pomników Historii, związana nierozłącznie z ochroną dziedzictwa jest listą otwartą. Chciałbym, żeby chojnicka strefa staromiejska trafiła na listę Pomników Historii, lub aby na tej liście znalazły się wybrane obiekty z Chojnic - tj. chojnicka bazylika, ratusz, kościół gimnazjalny oraz Brama Człuchowska. Uważam, że są to obiekty o wysokiej wartości historycznej, ale lepiej byłoby dla całego Miasta Chojnice, aby na listę wpisano strefę staromiejską, którą zachowała swój dawny układ urbanistyczny. Obecnie na liście Pomników Historii są 83 obiekty. W tym Chełmno, zamek w Malborku i trzy obiekty z Gdańśka (w tym cały obszar miasta w granicach do XVII w. oraz opactwo oliwskie). Chojnice posiadają Stare Miasto, które jest jednym z lepiej zachowanych przestrzeni miejskich z okresu średniowiecza i późniejszego czasu, stąd należy o tę przestrzeń szczególnie dbać i ją promować. 

Mam nadzieję, że uda się wszcząć procedurę, dzięki której Stare Miasto zostanie wpisane na listę Pomników Historii.

Dodam, że trwa inicjatywa 100 Pomników Historii na 100 lecie niepodległości - prowadzona przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydenta RP. Świetnie byłoby uczcić 100 rocznicę odzyskania niepodległości wpisaniem chojnickiego Starego Miasta na listę Pomników Historii!


Na Wikipedii znajdziecie listę Pomników Historii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_historii#Lista_pomnik.C3.B3w_historii

Chojnice muszą się znaleźć na tej prestiżowej liście! 

Konkurs? Jaki konkurs?

Czytam i oczy przecieram ze zdziwienia. Szpital Specjalistyczny ogłasza konkurs ofert o udzielenie zamówienia na świadczenie zdrowotne. W zasadzie możemy podsumować ten konkurs tak: jest to konkurs o świadczenie na usługi w zakresie ratownictwa medycznego. 

W tym niby nie ma nic dziwnego, ale w mojej ocenie jest to konkurs skrojony na miarę. Na miarę dotychczasowego "dostawcy" usług. Nie jest przecież tajemnicą, że Szpital Specjalistyczny posiada swoje własne ambulanse, dlaczego więc decyduje się zlecać od lat jednej i tej samej firmie wykonanie usług ratownictwa medycznego na sprzęcie szpitala, tego pojąć nie mogę! 

Do tego kiedy widzę treść konkursu, i jego wskazań co do zasięgu terytorialnego nie mam wątpliwości, kto ten konkurs wygra. 

W mojej ocenie, szpital mógłby oszczędzić, a z drugiej strony zapewnić pracę ratownikom na lepszych warunkach niż obecnie, gdyby dyrekcja nie bawiła się w iluzję rozpisywania konkursów w których zwycięzca jest i tak znany przed rozpisaniem konkursu. Nie twórzmy iluzji! 

Treść konkursu: http://www.szpital.chojnice.pl/index.php?p=new&idg=mg,1,28&id=392

Klaka

Bicie braw za pieniądze - chętnych zawsze znajdzie się wielu, a siła dźwięku będzie zależna jedynie od ciężaru mieszka. 

Tak też i nasz Burmistrz dał przyzwolenie, aby mu "poklaskano" za publiczne pieniądze. Przecież ostatnio Burmistrz otrzymał "laur" od firmy, która w skrócie nazwy ma akronim: IBM - tutaj można by polemizować, czy firma ta nie narusza w ten sposób praw do marki innej znanej w świecie firmy? Bo IBM z Sosnowca, to nie International Business Machines Corporation z USA, ale Instytut Badań Marki z Sosnowca. Urząd Miejski w Chojnicach zapłacił 550 złotych za laur zaufania społecznego wystawiony przez IBM, ale ten z IBM z Sosnowca. 

Nie trzeba być geniuszem, żeby zaistniałą sytuację ocenić negatywnie. Taki laur nic nie znaczy w oczach opinii publicznej, nawet jeśli władza chciałby mu nadać jakieś znaczenie. Firma zaś, dzięki naiwności chojnickiej władzy i być może jakiejś nieokiełznanej nadal chęci przypisywania sobie pewnych atrybutów, zrealizowała po prostu swój plan sprzedażowy w danym miesiącu. Domyślam się, że wygląda to tak, że dany przedstawiciel tej firmy musi sprzedać powiedzmy min. 50 takich certyfikatów miesięcznie, a samorządowcy łasi na pochwały bezmyślnie płacą...Według chyba tego wspaniałego powiedzenia: "Przyjdzie głupi i kupi". 

Szkoda tych 550 zł, za takie pieniądze można komuś pomóc przeżyć miesiąc, albo poratować kogoś opałem na zimę. Miasto wybrało natomiast świstek nic nie znaczącego dla obywateli certyfikatu. Panie Burmistrzu - nie idźcie tą drogą. To jeszcze gorsze niż wystawianie Marcina Łęgowskiego do Rady Miejskiej, do mandatu, który mu wygasił wojewoda i sądy. 

Żałuję, że Burmistrz nadal popełnia takie podstawowe błędy. Gdyby Urząd Miejski zechciał, to ja też mogę założyć firmę, stworzę ciekawszy certyfikat i nawet go uzasadnię, ale zrobię to jedynie za 550 tys. złotych ;) I gwarantuję, że o takim certyfikacie napiszą media w całej Polsce, a nie tam tylko takie internetowe wydanie...Chojnice24.pl...

piątek, 17 listopada 2017

Zamiast merytoryki

Łapię się za głowę, jak widzę komentarze ludzi z PChSu. Brunka zasugerował na FB, że w wyborach startuje dwóch Marcinów Finstera, Kaczmarek to podtrzymuje, a Marzenna Osowicka udziela mi publicznie rad, jak postępować politycznie. Do wyborów mamy jeszcze 3 tygodnie, ale PChS postanowił zapobiegawczo uderzyć w przeciwników. Jak wiadomo Arseniusz Finster nie musi przepraszać za nic Kornelii Żywickiej. Kolejny raz mamy dowód na to, że sądzenie się w czasie kampanii wyborczej nie ma większego sensu. Jest to strata sił, czasu i tworzenie nowych płaszczyzn konfliktu z czego nic nie wynika dla społeczności lokalnej. We mnie w 2014 r. też Burmistrz poważnie uderzył swoimi słowami i miałem podstawy do wniesienia pozwu w trybie wyborczym, ale tego nie zrobiłem, bo uzysk byłby marny. Podobnie i teraz choć już byłem bliski złożenia jednego pozwu, to nie złożyłem go, bo byłoby to zwyczajne "kopanie się z koniem". Uważam, że wszelkie pozwy w kampanii działając na rzecz urzędujących, opozycja zawsze wychodzi jak ten ostatni pieniacz w takiej sytuacji, poza tym naraża się na ewentualne manipulacje w przekazie medialnym i nabijanie punktów Burmistrzowi. 

Komentarz Marzenny Osowickiej skierowany do mnie z www.chojnice24.pl zamieszczam w całości, bo jest obrazem jakiegoś zupełnego niezrozumienia, chyba nie tylko moich postaw, ale i własnych:

 Marzenna Osowicka
Marcin, zastanów się, co robisz. Trochę jest mi Ciebie żal. Tylko dlatego, że nie czujesz, jak jesteś rozgrywany przez Burmistrza. Jego rekomendacje dla Ciebie w Chojniczaninie, to - moim zdaniem –gwóźdź do Twojej trumny wyborczej. O ile byłeś niezależnym, nieskalanym współpracą z ratuszem, szczycącym się niepobieraniem środków finansowych z miasta, to teraz jawisz się jako ktoś, kto idzie na lep obietnic finsterowych. Po co Ci to???
16 Listopada 2017, godzina 23:38

środa, 15 listopada 2017

Brudna kampania - Czyste ręce!

Coraz więcej przekonuje mnie o tym, że co niektórzy nastawiają się na brudną kampanię. Jestem notorycznie oczerniany i pomawiany o to, że "startuję od Finstera". Chciałbym uzmysłowić, tym "politycznym chłopcom z mlekiem pod nosem", że kiedy oni nie wiedzieli, gdzie leżą Chojnice i co to jest polityka w Chojnicach, to ja prowadziłem już ostre boje z Burmistrzem i jego ekipą. Niestety, ale po raz setny muszę przypomnieć - panowie, przecież to ja Was stworzyłem. Dziś patrzę na ten twór z coraz większym przerażeniem każdego dnia. Niczym hydra, to co stworzyłem, naśladuje ruchy dotychczasowego układu - co mnie umacnia w przekonaniu, że jest to lustrzane odbicie chojnickiej władzy i nie można było zrobić nic lepszego jak "zamknąć" te osoby pod "jedną banderą". 

Proszę sobie wyobrazić, że niektórzy z tych ludzi do mnie przysyłają nawet anonimowe, a co śmielsi i bardziej chamscy w postawach, nawet i prywatne wiadomości pod którymi się podpisują, którą są mieszanką jakichś wyrzutów, oskarżeń i majaków. Jeśli ktoś będzie powtarzał w sferze publicznej, że Marcin Wałdoch "jest od Finstera", to znaczy - CZUB. Mógłbym wobec takich osób czym prędzej wytaczać działa sądowe i pozywać, ku ich uciesze, przed Sąd, ale co bym zyskał? Kilka mechanicznych słów sprostowania w prasie, wydrukowanych niczym przybicie pieczęci na legitymacji? Zyskałbym czysty formalizm, nic nie znaczący w oczach ludzi i nie wpływający na rzeczywiste relacje? 

Są i wśród tych naprawdę niegodnych postaw i takie, gdzie ludzie ci nazywają mnie "spin doktorem". Uwłacza mi to poważnie, godzi to we mnie osobiście. Wszystko co robiłem i robię w sferze społecznej i publicznej, robię z pełną wiarą i zaangażowaniem. Wierzę w to co robię, jestem do tego przekonany i podążam zgodnie ze swoim systemem wartości, mając zawsze na względzie przede wszystkim obiektywnie rozumiany interes społeczny. "Spin doktorzenie" to manipulowanie i socjotechnika, ktoś chyba dokonuje projekcji na mnie swoich własnych postaw. 

Chciałbym uświadomić tym politycznym hejterom, że każda obelga podniesiona na mnie, każde fałszywe słowo, będzie miało odwrotny skutek i radzę pohamować się, póki jeszcze jest czas uniknięcia totalnej kompromitacji, bo ja działam bardzo systematycznie - a nie z doskoku, jak co niektórzy furiaci. Jeśli Pan X i Pan Y nie zleją sobie sami zawczasu głowy zimną wodą, to ostatecznie i ja wytoczę "działa". Radzę więc się uspokoić, zdystansować i prowadzić cywilizowaną grę wyborczą. Życzę też tym osobom, rzeczywistego zaangażowania w pracę społeczną, efektów, sukcesów, czyli tego wszystkiego, czego niestety na ten moment u nich nie dostrzegam. Czas ucieka...biologia goni. 

Brudna kampania nie przyniesie efektu, bo mam czyste ręce - a to jest najlepsza broń na działania tych środowisk. To wyborcy ocenią, czy po 10 latach mojej działalności w sferze społecznej chcą, abym reprezentował ich w Radzie Miejskiej. Czy chcą wiedzy, kompetencji i doświadczenia, czy wolą demagogię i populizm. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Jednym okiem

Różne grupy i obozy polityczne w Chojnicach patrzą na siebie jednym okiem - podglądają działalność przeciwników, ale starają się milczeć na jej temat w sferze publicznej - żeby czasami nie wypromować cudzych pomysłów, choćby były one dobrymi pomysłami.

Wiele razy taką postawę można było obserwować ze strony Urzędu Miejskiego, które ani słowa nie wypowiedział ustami Burmistrza o różnych inicjatywach w sferze miejskiej, a co gorsza, jeśli już się mówi o różnych inicjatywach środowisk Burmistrzowi nieprzychylnych, to raczej umniejsza się ich znaczenie na konferencjach, albo się je po prostu dyskredytuje - taką mamy kulturę polityczną? 

Niestety, nie lepiej wygląda kwestia działań opozycji skupionej w ramach PChS. Dla nich ważne są tylko i wyłącznie działania własne - chwalą się Biegiem dla Niepodległej, ale przy każdej okazji słowami Kaczmarka próbują mówić, tak samo postępował Burmistrz - innym organizacjom jak Arcanom Historii, czym powinniśmy się zajmować. Jak Arcana Historii - to według Kaczmarka jedynie do kwestii odnoszących się do historii. Czy idąc tym tropem PChS miało w ogóle prawo organizować Bieg dla Niepodległej? Czy organizatorem takiego biegu nie powinien być np. Florian? Pytania w mojej ocenie stawiane w ten sposób urągają sferze publicznej. Organizacje pozarządowe mają prawo wypełniać wszelkie luki działalności instytucji państwowych i samorządowych ogniskując i inicjując życie społeczne. 

Uważam, że inicjatywa PChS Bied dla Niepodległej, to świetna inicjatywa. Chciałbym tylko przypomnieć, że i Arcana Historii 10 listopada były współorganizatorem obchodów 99. rocznicy odzyskania niepodległości - w podziemiach kościoła gimnazjalnego odbył się między innymi wykład Arkadiusza Kazańskiego z IPN Gdańsk. Zapis wykładu znajduje się na www.chojnice.tv. 

Problem więc jest następujący - organizacje społeczne konkurując ze sobą wzajemnie, nie powinny postępować jak monopolista sfery publicznej, nie powinny powielać błędów władzy samorządowej, należy wspólnie promować inicjatywy podejmowane przez różne środowiska, bo tylko w ten sposób ubogacimy kalendarz wydarzeń w Chojnicach i zachęcimy do udziału szerokie środowiska społeczne. 


O jawności życia publicznego

Zgodnie z zapowiedzią zgłosiliśmy jako Stowarzyszenie Arcana Historii listę postulatów, w trakcie konsultacji społecznych, do projektu Ustawy o jawności życia publicznego. Liczymy, że te postulaty zostaną wkrótce zamieszczone na oficjalnej stronie o procesie legislacji w Polsce. Przesłaliśmy następujące postulaty na ręce twórców projektu wskazanej ustawy:
W imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii, zgłaszamy następujące uwagi do projektu Ustawy o jawności życia publicznego:

1. Stoimy na stanowisku, że włączenie zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej do Ustawy o jawności publicznego jest błędem. Prawa dostępu do informacji publicznej/pozyskiwania alternatywnej informacji jest jednym z podstawowych praw człowieka, ujętych w Powszechnej deklaracji praw człowieka. Obecnie ok. 90 państw świata posiada ustawodawstwo umożliwiające korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej. Nie znamy przypadku Państwa w którym przyznano by prawo dostępu do informacji publicznej łącząc to prawo dla obywateli z innymi prawa lub obowiązkami w jednym akcie prawnym, jak to się obecnie proponuje w projekcie Ustawy o jawności życia publicznego. Waga prawa dostępu do informacji publicznej wymaga regulowania tej kwestii odrębną ustawą - czyli tak, jak to ma miejsce dotychczas. 

2. Uważamy, że wprowadzenie kategorii "uporczywego obywatela" jest poważnym błędem i poza wymiarem prawnym, tworzącym barierę w realizacji praw człowieka, będzie też przyczyną uzasadnionych nowych ruchów społecznych, które będą wyrażały swój protest wobec takiego zapisu, czyli przyczyni się on do wzrostu napięć w społeczeństwie. 

3. W projekcie Ustawy o jawności życia publicznego zabrakło kwestii odnoszących się do sfery działalności prywatnych przedsiębiorstw. Szczególnie projekt powinien ujmować możliwości obywatelskiego monitoringu działań na styku biznesu i polityki. Obecnie na świecie (USA, Nowa Zelandia) coraz częściej prawo dostępu do informacji publicznej ewoluuje w kierunku możliwości monitorowania nie tylko działań administracji publicznej i polityków, ale też i działalności korporacji transnarodowych i narodowych, które korzystają z dóbr publicznych nie ponosząc tzw. odpowiedzialności społecznej za swoją działalność i unikając opodatkowania poprzez wyprowadzanie pieniędzy do rajów podatkowych.

4. Postulujemy wyłączenie kwestii prawa dostępu do informacji publicznej z projektu Ustawy o jawności życia publicznego i pracę nad nowelizacją Ustawy o dostępie do informacji publicznej w ten sposób, że:
- obywatele zyskają w określonym zakresie prawo uzyskiwania informacji publicznych z korporacji transnarodowych i narodowych;
- obywatel występujący z instytucją publiczną na drogę sądową w sporze o dostęp do informacji publicznej będzie zwolniony z opłat sądowych, które są skuteczną barierą przed kierowaniem spraw do Sądów Administracyjnych.

5. W projekcie Ustawy o jawności życia publicznego postulujemy wprowadzenie zapisów, które będą wymuszały na Państwowej Komisji Wyborczej publikację online sprawozdań finansowych komitetów wyborczych, które zakładane są na okoliczność wyborów samorządowych i powszechnych. Ponadto projekt winien ujmować konieczność publikacji wniosków o umorzenia podatków przez przedsiębiorstwa, które to wnioski kierowane są do władz gmin, tak aby obywatele mieli możliwość weryfikacji zasadności udzielania umorzeń od podatków od nieruchomości w gminach, bowiem proceder ten jest wyzyskiwany przez lokalnych włodarzy i ma charakter korupcjogenny, co potwierdziło orzecznictwo polskich sądów.

czwartek, 9 listopada 2017

My ten proces wygramy...i wygraliśmy!

15 lutego 2016 r. Arseniusz Finster poinformował Radio Weekend, że złoży prywatny akt oskarżenia przeciwko Radkowi Sawickiemu i przeciwko Marcinowi Wałdochowi o wpisy na naszych blogach. W moim przypadku o wpis Biedni płacą za bogatych. Od tego momentu minęły prawie dwa lata, odbyło się wiele posiedzeń Sądu w sprawie...

Komentując wtedy, 15 lutego 2016 r.  działania Burmistrza powiedziałem dla Radio Weekend: "My ten proces wygramy, bo zarzuty są absolutnie bezpodstawne, natomiast fakty, które ukazujemy zgodne są z praktyką społeczeństwa obywatelskiego, z monitoringiem władzy". Zapis na Radio Weekend: https://weekendfm.pl/?n=58083 . Dziś, po wcześniejszym wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku w sprawie Radka Sawickiego, który wygrał sprawę z Arseniuszem Finsterem, także i ja swoją sprawę wygrałem. 

Wtedy, w 2016 r. zostaliśmy z Radkiem Sawickim sami na pokładzie statku pod nazwą "społeczeństwo obywatelskie". Choć...mogliśmy po czasie liczyć na pomoc pewnie różnych osób, ja na pewno publicznie pragnę podziękować Andrzejowi Dolnemu, który poświęcał swój prywatny czas na obserwację tych zdarzeń, a i za rozmowy mógłbym niektórym podziękować. Radkowi Sawickiemu dziękuję, że za mną podjął ważny społecznie temat i nie złamał swojej linii postępowania w trakcie długiego procesu. Myślę, że w jakiejś mierze uzupełnialiśmy się w tej walce. 

Dziś odbyła się sprawa apelacyjna w Sądzie Okręgowym w Słupsku od wyroku Sądu Rejonowego w Chojnicach w sprawie z oskarżenia prywatnego Arseniusza Finstera przeciwko mi o to, że pomowilem/zniesławienie Burmistrza Chojnic wpisem pod tytułem Biedni płaca za bogatych na blogu Chojnicki Blog Polityczny, sprawa z 212 kk p.2. Sąd Rejonowy w Chojnicach uznał, że byłem winny pomówienia, ale otrzymałem warunkowe umorzenie. Dziś Sąd Okręgowy uchylił w całości wyrok Sądu Rejonowego w Chojnicach i uznał, że monitorując działania władzy lokalnej wykonuję cyt. "dobrą robotę", jednocześnie kosztami prawie dwóch lat procesów obciążone oskarżyciela prywatnego, czyli Arseniusza Finstera. Mam nadzieję, że ten dzisiejszy wyrok nie wpłynie na Burmistrza zaniechaniem chęci współpracy na rzecz miasta, a też wpłynie w pewnej mierze na zmiany postaw w świecie publicznym w Chojnicach. Sam zaś podsumuje to tak: każda władza w warunkach demokracji musi być otwarta na krytykę i zamiast reagować pozwami, powinna być otwarta na zmiany postaw i rozmowę z przedstawicielami opozycji. Sąd uznał uznał tez, ze dbałem o interes społeczny swoją działalnością i to jest dla mnie największą satysfakcja po tych dwóch latach procesu i publicznego poniżenia mnie w różnych środowiskach i przez różne osoby, co ciężko przeszedłem nie tylko ja, ale i bliskie mi osoby. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali, za wsparcie. Szczególnie dziękuję organizacji Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która udzieliła mi wydatnej pomocy. Dodam, że pomocy mi odmówiła w sprawie cała lista organizacji w Polsce, a Fundacja Helsińska była niestety wśród tych podmiotów, co jest dla mnie do dziś przykrym doświadczeniem. 

Mam nadzieję, że Arseniusz Finster będzie skłonny nadal do podtrzymania kursu ocieplania wzajemnych relacji. Przy tej okazji chciałbym zadeklarować, że nie będę się ubiegał o stanowisko Burmistrza Miasta Chojnice. Widzę swoje miejsce w Radzie Miejskiej, co też chcę łączyć z dalszym rozwojem naukowym i mam nadzieję, że to jest dobra koncepcja z której i dla Chojnic wyniknie coś pozytywnego. Wkrótce kampania wyborcza, bo mamy przecież wybory uzupełniające. W materiałąch wyborczych wykazę swój pomysł na Chojnice. I do niektórych idei, będę próbował pozyskać lub przekonywać Burmistrza Miasta Chojnice. Choć mam od Burmistrza inne zapatrywania ideologiczno - polityczne, to uważam, że rozmawiając i działając dla dobra Chojnic osiągnięmy więcej niż szarpaniem się po sądach bez względu na to, kto mógłby wygrać kolejne sprawy sądowe. Pierwszy raz to zrobię, ale przyznam z pełną szczerością, że Chojnic za rządów Burmistrza Arseniusza Finstera zmieniły się bardzo i znacząco wybijają się na tle innych miast tej wielkości, nie tylko w regionie, ale i w Polsce. Oczywiście będę uważał, że można było zrobić więcej i lepiej, ale przyznam, można było też i jeszcze mniej i jeszcze gorzej. Chciałbym, aby w Chojnicach wiele się zmieniło, wśród zmian chciałbym dostrzec zmianę postawy Burmistrza Miasta Chojnice - tak wobec obywateli, jak i spraw miejskich i myślę, że zmiana postaw Arseniusza Finstera w sferze publicznej, będzie na najbliższe lata korzystniejsza nawet, aniżeli zmiana na stanowisku Burmistrza Miasta Chojnice. Liczę więc na współpracę, cieszę się ze zwycięstwa, ale nie uznaję go za swoje zwycięstwo, ale za zwycięstwo społeczności chojnickiej, która ma prawo pytać i oceniać władzę lokalną, a ta nie prawa podejmować prób kryminalizacji opozycji. Rywalizujemy na pomysły, idee, unikajmy patologiczny postaw w sferze publicznej, ale z pełnym szacunkiem dla przeciwnika walczmy o lepsze Chojnice poza salami sądowymi na których bezproduktywnie spędzamy czas, który należy poświęcić dla Chojnic. 

Po wyborach 10 grudnia, bez względu na ich rezultat odbędę w nieco szerszym gronie moich współpracowników spotkanie z Arseniuszem Finsterem i jego współpracownikami i złożę pierwsze propozycje projektów dla Chojnic. 

PS. Ciekawy jestem, czy chojnickie media będą teraz tak ochoczo informowały opinię publiczną o końcowym wyniku sprawy, jak to ochoczo pisały o wyrokach Sądu Rejonowego w Chojnicach, które zostały w całości uchylone w Słupsku...Pewnie zbyt wiele się spodziewam po chojnickich mediach?

Jaka opozycja?

Z trudem chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej, czyli PChS wydostaje się spod myśli "osób trzecich", w tym sensie, że Brunka chwalący się realizacją takich postulatów jak likwidacja jednego ze stanowisk wiceburmistrzowskich, to był oryginalnie już pomysł, który moglibyśmy przypisywać deutowi w Radzi Miejskiej Andrzej Dolny - Marcin Wenta. Ale kto by pamiętał, prawda? A kto by pamiętał, że to i ja postulowałem jako członek PChS likwidację tego zbędnego rzeczywiście stanowiska. Nie jednak o licytację nad autorstwem mi chodzi, ale o ocenę tego, jak opozycja prezentuje się w sensie ideowym i programowym. 

Jak stwierdziłem wyżej, opozycja z trudem wychodzi z koncepcji dawno powstałych i powoli bardzo krystalizuje swój, może w jakimś zakresie, własny program ideowy - i program działania. Pozytywnym tego przykładem jest na pewno Bieg dla Niepodległej. 

Ostatnio jeden z działaczy PChS, Kamil Kaczmarek, którego zaprosiłem do PChS, a i też człowiek, który wielokrotnie rozmawiał ze mną o arcanach działalności publicznej w Chojnicach zarzucił mi na tablicy Facebook kłamstwa, łgarstwa, itd. Nie sprecyzował niestety o co chodzi, więc miało to dla mnie wydźwięk dość kabaretowy. Niemniej takie zarzuty niepoparte dowodami pozwoliły mi na stworzenie prywatnego aktu oskarżenia o pomówienie wobec Kamila Kaczmarka, który być może w niedługim czasie trafi do Sądu Rejonowego w Chojnicach. Skoro Kaczmarek nie potrafi publicznie wyjaśnić podstaw swych oskarżeń to może sąd będzie odpowiednim miejscem dla niego do rozwinięcia myśli. Opozycja rzucająca niczym nie podparte oskarżenia, to opozycja zła. Nie wiem dlaczego Kaczmarek wyobraża soebie, że będzie mnie bezkarnie atakował, ale moja pozycja nie pozwala mi na przejście wobec takich oskarżeń bez reakcji. 

Jaka opozycja? Właśnie. To jest przestrzeń na którą odpowiadając będę działał wypełniając przestrzeń publiczną inicjatywami, szczególnie w kontekście rozwiązań instytucjonalnych i propozycji aktów prawa miejscowego - bo takiej opozycji w Chojnicach nie mamy. Nie mamy w Chojnicach opozycji merytorycznej, a jedynie uszczypliwą i nieporadną - acz mimo tego potrzebną, bo monitorującą władzę. Na scenie jednak jest miejsce też dla podmiotu realizującego poważniejsze zadania w sferze publicznej. 

czwartek, 2 listopada 2017

Ambiwalentne odczucia

W prasie chojnickiej podano informację o darach, w postaci łóżek szpitalnych, które trafiły do chojnickiego szpitala. Stąd wynika moja ambiwalencja w postawie do tego faktu. Należy się bowiem zastanowić, jak to się dzieje, że szpital, które roczne finanse oscylują w granicach 100 mln złotych, nie wygospodarował dotąd pieniędzy na łóżka dla pacjentów i musi je przyjmować w darach z Europy Zachodniej? Czy to jest obraz dobrego zarządzania szpitalem? Może tak, bo to przecież umiejętność pozyskania czegoś bez większych kosztów? Może nie, bo to obraz braku umiejętności zakupu takich łóżek we własnym zakresie? 

Jedno co na pewno mi się nie podoba, to fakt konieczność przyjmowania takich darów do Polski. Czuję w takich sytuacjach jak obywatel biednych krajów, a nie państwa będącego wśród 30 największych gospodarek świata. Czy to wina sytemu, czy to wina zarządzania szpitalem? Odpowiedź na pewno leży w analizie danych, nigdzie indziej jej nie znajdziemy. 

wtorek, 31 października 2017

Ktoś powinien poprowadzić debatę

Wkrótce wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach, które odbędą się 10 grudnia.

PChS już zapowiedział chęć organizacji debaty przedwyborczej, ale uważam, że to jest zbyt poważna sprawa, aby którakolwiek ze stron zaangażowanych w wybory organizowała taką debatę. Stąd mój apel do lokalnych mediów w Chojnicach, czy możecie Państwo wykazać się inicjatywą i zorganizować debatę dla kandydatów w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Chojnicach? Przecież to jest kpina, żeby strony zaangażowane w wybory same organizowały debaty! To przeczy idei otwartej i bezstronnej dyskusji. 

Z chęcią przyjdę do każdej redakcji w Chojnicach lub w dowolne miejsce, gdzie bezstronna osoba lub instytucja zorganizuje debatę przedwyborczą albo spotkanie z wyborcami. 

poniedziałek, 30 października 2017

PChS na odlocie!

Dziś moje zdziwienie wzbudził pomysł aktywistów PChS, aby pomnik papieża Jana Pawła II wz fracuskiego Ploermel przenieść do Chojnic. Jak wiadomo z mediów, francuska Rada Stanu nakazała zdjęcie z pomnika krzyża, co stało się kwestią ogólnoświatowego zainteresowania. We Francji, gdzie obowiązuje laickość życia publicznego, symbole religijne w sferze publicznej nie mogą być eksponowane. Odrębną dyskuję moglibyśmy tutaj uruchomić nad kwestiami laickości Francji, upadku Kościoła katolickiego i związanych z tym trendów. Nie w tym jednak rzecz. 

Pomysł PChS-u, bardzo mnie nie tylko zdziwił, ale zszokował, bo jeśli brać go na poważnie, to uważam, że radni PChS-u mają trochę problemów natury ideologicznej i wbrew temu co chcą pokazać publicznie, są religijnie bardziej radykalni niż chojnicka prawica. To jest jeden z elementów, który mnie różni od większości ludzi z PChS-u, którzy nadają ton działaniom stowarzyszenia. Jestem za laickością życia publicznego i poważnego rozdzielenia życia publicznego od Kościoła katolickiego i innych kościołów i związków wyznaniowych. Według znanej maksymy z Pisma Świętego: "oddaj cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co boskie". Takie idee, jak sprowadzenie pomnika do Chojnic PChS mógłby podjąć poprzez Kościół, albo jakąś organizację religijną, ale nie przez Radę Miejską Chojnic! Takiej radykalizacji nie spodziewałem się po moich dawnych Koleżankach i Kolegach, ale pisałem już, że PChS jest obecnie grupą radykalną, a do tego dodam o bardzo różnych wektorach ideologicznych. Bardzo daleko odszedł od idei na których został ufundowany. 

Myślę, że ten ruch poważnie zaszkodzi też PChS-owi w odbiorze społecznym. W mojej ocenie wykazali całkowite niezrozumienie wobec społecznych postaw, potrzeb i ludzkich zapatrywań. Mieszkańcy oczekują realnych działań w sferze, która może mieć wpływ na ich codzienne położenie, na ich życie doczesne. Stąd należałoby się po PChS spodziewać projektów uchwał, propozycji gospodarczych, społecznych, inicjatyw środowiskowych, postulatów naprawy prawa miejscowego, a nie wszczynania dyskusji o pozyskanie pomnika Jana Pawła II. Choć prywatnie jestem przeciwny działaniom francuskiej Rady Stanu, to uważam, że do realizacji celów religijnych służy Kościół. Kościól, który poprzez swoje instytucje, powiedzmy to sobie szczerze, nie miałby najmniejszych problemów z pozyskaniem, a nawet wykupem tego pomnika z Francji. Tak jak oczekuje się, że w Kościele nie będzie się podejmować decyzji politycznych, tak oczekiwałbym też, żeby na sesjach rad miast nie podejmować tematów związanych z kwestiami religijnym, bo te nastają na wolność sumienia i wyznania, gdyż podejmowane są przez ogół przedstawicieli danej wspólnoty. Temat w ogóle nie powinien mieć miejsca na sesji Rady Miejskiej w Chojnicach i jest przejawem chyba jakiegoś obskurantyzmu religijnego. 

Z okazji 99. rocznicy odzyskania Niepodległości

W piątek 10 listopada o godz. 10:00 w podziemiach Kościoła Gimnazjalnego zapraszamy na otwarcie wystawy Polskie Ordery i Odznaczenia, wykład oraz uroczystości z nim związane w tym złożenie kwiatów pod pomnikiem 1 batalionu strzelców z Chojnic. Zapraszają Związek "Solidarność" Polskich Kombatantów oraz Stowarzyszenie Arcana Historii. 


piątek, 27 października 2017

Nie będzie "miękkiej gry"

Nadchodzą wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach. Nieporadnie jest diagnozować swoje własne szanse. Niemniej pokuszę się o wyłożenie kilku refleksji. Przede wszystkim cieszę się, że PChS wystawia Kornelię Żywicką. Jeszcze bardziej cieszy mnie kandydatura Marcina Łęgowskiego. 

Studenci medycyny kształcą się, aby zostać lekarzami i leczyć ludzi, a nie obserwować ich i wydawać jedynie komentarze o ich zdrowiu. Zwyczajnie kształci się ich do podejmowania decyzji w zakresie zdrowia pacjenta, kierunków leczenia, itd. Podobnie architekt, tego kształci się, aby nam proponował projekty architektoniczne - i nikt nie oczekuje, że architekt powstrzyma się w swym działaniu jedynie na recenzjach cudzych projektów, ale będzie wdrażał swoje projekty w życie. 

Dlatego jako politolog, którego jedną ze specjalności są zagadnienia regionalno - samorządowe, nie tylko pragnę recenzować działania innych w sferze politycznej, ale i wiem, że dysponuję wiedzą, która pozwala mi lepiej i głębiej diagnozować problemy społeczne, gospodarcze lokalnych wspólnot, aniżeli lekarz lub architekt. Choć świat społeczny jest tak skonstruowany, że dzięki przymiotom takim jak charyzma, wysoki prestiż, można także zdobywać urzędu, to jednak uważam, że te zbliżające się wybory są rzeczywiście wyrazem oddolnego zaangażowania, którego mi nigdy nie brakowało. Zresztą cieszy mnie jeszcze jeden fakt  - stanę w wyborach nie tylko naprzeciwko PChS i KWW Arseniusza Finstera, ale przede wszystkim w sensie pomysłów i idei dla miasta stanę naprzeciwko PChS, które powołałem do życia, co wymaga poszerzenia horyzontów i wskazania szerokiego wachlarza propozycji dla mieszkańców. Z obywatelskiego punktu widzenia - ferment na opozycji i wzmocnienie konflitku politycznego w lokalnym światku, są wielce pozytywne. Jakość życia podnosi się poprzez rywalizację - na pomysłu, argumenty, idee i działanie. Obecnie nie zgadzam się z postawami - ani ludzi z PChS, ani ludzi z KWW Arseniusza Finstera i prawdopodobnie, jest to też odzwierciedleniem postaw dużej części chojnickiej społeczneści, którą będę prosił o poparcie w wyborach 10 grudnia. 


środa, 25 października 2017

Natarczywa i uciążliwa władza

Wracam do projektu Ministra Kamińskiego w kwestii Ustawy o dostępie do informacji publicznej, a właściwie włączenia tej ustawy w jeden większy akt regulujący też działalność antykorupcyjną i normującą prawnie zjawisko tzw. sygnalistów. Uderzyło mnie dziś, że władza polityczna śmie mówić publicznie o "uporczywych obywatelach, utrudniających prace urzędów". Chciałbym więc zwrócić uwagę, że korzystający z Ustawy o dostępie do informacji publicznej i korzystający z prawa dostępu do informacji publicznej w dziesiątkach innych państw działają w ramach nieformalnego ruchu Dociekliwych. Nie jest to ruch antysystemowy, a na pewno idei dobrego i przyjaznego państwa nie zbuduje się na takiej retoryce, jak: "uporczywy obywatel". To ten uporczywy obywatel, który płaci podatki, to pierwsza sprawa, druga jest taka, że dzięki tej uporczywości, kiedy PiS nie był u władzy wiele spraw patologicznych ujrzało dzięki dociekliwym światło dzienne i było przedmiotem debaty i wreszcie społecznego niezadowolenia z rządów PO-PSL, a teraz PiS nazywa korzystających z Ustawy "uporczywymi". W chojnickim wymiarze mogę powiedzieć - Panie Burmistrzu Chojnic - PiS właśnie przygotował Panu wymarzony prezent! Tego nikt się nie spodziewał. Mam nadzieję, że Minister Kamiński wciąż jest otwarty na poważne zmiany w projekcie proponowanej ustawy, bo ta w tym kształcie, pomimo swych pozytywnych elementów, zawiera też zapisy, który nastają na art. 19 Powszechnej deklaracji praw człowieka - czyli prawo do aleternatywnej informacji na przykład. I pytanie - wielka zagadka - na jakiej podstawie urzędnik będzie decydował o uporczywości pytań? Uporczywe będą te pytania, które będą celne, czy uporczywy będzie ten kto zada ich administracji państwowej 10 tygodniowo, czy 10 rocznie? Ile będzie można zadać pytań szacownym ludziom władzy w Polsce? 
Tak złej propozycji w wykonaniu PiS jeszcze nie widziałem. Kwestia dostępu do informacji publicznej wymaga w Polsce modyfikacji, ale w zupełnie innym kierunku niż ten proponowany przez Ministra Kamińskiego. A tak na marginesie zapytam - co z publicznym monitoringiem działań korporacji transnarodowych? Czy ta ustawa da w końcu Polakom możliwość monitorowania działalności korporacji w Polsce, które w dużej mierze unikają ponoszenia kosztów społecznych swojego funkcjonowania w Polsce?