poniedziałek, 18 maja 2020

Jak rozpoznać autokratę?

Przyjęło się uważać, że problem dyktatury i autokracji oraz dyktatorów i autokratów, to problem polityki państwowej, ale to nieprawda. Okazuje się bowiem, że modele "wykrywania autokratów" w skali państwowej idealnie sprawdzają się w odniesieniu do analizy polityki lokalnej. Według nieskomplikowanej instrukcji, składającej się z 4 punktów możemy sprawdzić, czy mamy do czynienia z autokratami w lokalnych samorządach.


Politologiczny masterpiece. Na tym mógłbym skończyć opis książki Tak umierają demokracje, autorstwa dwóch amerykańskich profesorów z Uniwersytetu Yale. Autorami są prof. Steven Levitsky i prof. Daniel Ziblatt. W swej książce analizują czynniki, które wpływają na upadek demokracji i stawiają jedną główną hipotezę, to dopuszczenie autokratów, ekstremistów do władzy przez demokratów, którzy szukają szerszego poparcia społecznego lub potrzebują go w sytuacji kryzysowej powoduje, że autokraci raczej "miękko" dochodzą do władzy, wcale nie potrzebują rewolucji. Przykładem może być Hitler, może być i Chavez w Wenezueli. 

Taka narracja, którą proponują autorzy jest niezwykle cenna, ich analiza dogłębna, a synteza naprawdę intelektualnie orzeźwiająca, ale...nadal zapomina się w świecie i zapominamy my sami, że pierwszą szkołą demokracji są lokalne społeczności. Można więc rzec, że nie jest tak, że "ryba psuje się od głowy", ale wręcz przeciwnie, bo w demokracji, powiemy na przykładzie ryby, że zepsuła się "od ogona". Dlatego autokratów nie należy szukać i filtrować ich na bramkach demokracji, tylko na poziomie polityki państwowej, ale przede wszystkim na poziomie polityki samorządowej. Wszysycy się podniecają tylko Obranem, Kaczyńskim, czy innymi autokratami ze świata, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że ich burmistrzowie i wójtowe, starostowie, radni, to tacy sami, jak nie gorsi autokraci a wręcz despoci z czego właśnie później, z tego podglebia samorządowego wyrasta taka mizerna kultura polityczna w skali państwa. Dlatego chciałbym Czytelnikom przybliżyć taką prostą instrukcję, którą w swej książce zawarli amerykańscy politolodzy. Po to, żeby łatwo było Wam i nam podnieść alarm, kiedy autokraci niszczący demokrację, będą dzierżyli lub sięgali po władzę. Podam to wraz z lokalnymi przykładami z życia politycznego i pozostawiam pod Waszą ocenę.

Jak rozpoznać autokratę? 

Cztery kluczowe znaki w zachowaniu autokraty:

1. Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych reguł. 

Przykłady: Wybiórcze stosowanie prawa - łamanie regulaminów i statutów w tym jednostek pomocniczych jednostek samorządu terytorialnego - rad osiedli. Występowanie przeciwko demokratycznym wyborom i ich dewaluacja - np. odmawianie sensowności udziału w referendum lokalnego, rozpowszechnianie w tej sprawie fałszywej wiedzy i faktów. Próby ostracyzmu wobec działań pewnych organizacji społecznych i politycznych, w tym próby kryminalizacji, podważanie swobód i wolności politycznych - jak zakłócanie protestów społecznych przy wykorzystaniu mienia publicznego i swojej funkcji publicznej - jak zakłócanie naszych protestów w sprawie niezgody wobec prywatyzacji przedszkoli samorządowych. Ograniczanie dostępności do partycypacji w życiu publicznym np. poprzez partykularne wykluczenie z prac w gremiach powołanych przez gminę - jak odmowa prawa udziału w pracach miejskich komisji grantowych - co i mnie spotkało, przez wzgląd np. na  niedorzeczne przesłanki. Pogwałcenie zasad i kultury demokracji poprzez np. organizacje z urzędu kontrmanifestacji społecznych - jak ta "paluchowa" pod basenem. Składanie niemożliwych do spełnienia obietnic wyborczych, wykorzystując społeczną i obywatelską niekompetencję w sprawach racjonalnej oceny możliwości ich spełnienia - jak obietnice darmowego użytkowania basenu dla wszystkich mieszkańców powiatu. Podejmowanie decyzji w sposób niedemokratyczny i partykularny - przykładem może być to jak rozpatruje się petycje obywatelskie w Chojnicach. 

2. Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników. 

Przykłady: Przeciwnicy polityczni to najczęściej dla autokratów u władzy - ekstremiści, wrogowie, przeciwnicy porządku i ładu - tutaj można dziesiątki przykładów podać z Chojnic, kiedy lokalne władze i włodarze tak przedstawiali swoich oponentów. W tym i przedstawiano ludzi opozycji wręcz jako śmiertelne zagrożenie dla miasta i życia mieszkańców. Dyskwalifikacja oponentów politycznych z życia politycznego i odmowa im prawa zajmowania głosu publicznego pod pozorem domniemanych przestępstw i przewin - tutaj lista też może być długa - według lokalnych włodarzy zblatowanych z organami ścigania, ktoś miał skakać po samochodach, ktoś inny czerpał korzyści z nieuprawnionych praktyk zawowodych, ktoś innych fałszował dokumenty, ktoś innych ukrywał swe mieszkania i majątki, itd. Kluczem tej gry dla autokraty jest rzucanie w przestrzeń publiczną niczym niepotwierdzonych ale publiczne podsyconych przez zblatowane instytucje oskarżeń wobec Pani X lub Pana Y, który krytycznie wypowiadał się o władzy lokalnej. Do tego dochodzi czasami i tak też było w Chojnciach, sugerowanie ludziom opozycji nieznanych powiązań - a to z Kaczyńskim, a to z organizacjami ekstemistycznymi i radykalnymi. 

3. Tolerowanie lub popieranie przemocy.

Przykłady :Tutaj można byłoby stawiać daleko idące hipotezy, natomiast żeby nie brnąć w to samo co czynią lokalni autokraci, warto tylko postawić pytanie na które odpowiedzi będą już konkretnymi przykładami - czy lokalni włodarze utrzymywali bliskie kontakty z przestępcami, ludźmi działającymi na pograniczu prawa i bezprawia, czy czerpali z takich konaktów korzyści polityczne i i osobiste? Czy wspierali akty przemocy, również przemocy w Internecie poprzez sponsorowanie i szerzenie mowy nienawiści? Czy odmawiali publicznego potępiania Internetowego trollingu wymierzone w szkalowanie, pomawianie i zniesławianie swoich oponentów politycznych? Czy milcząco popierali akcje przemocy wobec swoich przeciwników politycznych? Czy wyrażali poparcie dla przemocy politycznej wobec swoich przeciwników politycznych, organizowanej przez ich siłowników, stronników i fanatyków? Twierdząca odpowiedź na którekolwiek pytanie w tym punkcie oznacza, że u władzy mamy autorkatę/autokratów niszczących demokrację.

4. Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich opononetów, w tym mediów. 

Przykłady: Tutaj należy postawić następujące pytania. Czy lokalni politycy i samorządowcy udzielali poparcia dla działań ograniczających swobody obywatelskie - odpowiedź będzie twierdząca - przykłady są liczne od blokowania inicjatyw obywatelskich po prawne i regulaminowe ograniczanie oraz manipulowanie regulaminami i prawem w celu wykluczenia postalatów i działań oponentów ze sfery publicznej. Czy korzystali z praw penalizujących wolność słowa - TAK, tutaj też okazuje się, że nasi włodarze, a konkretnie włodarz korzystał wielokrotnie z tego prawa, pozywając do sądu w sprawie rzekomych pomówień osoby, które były jego oponentami politycznymi i wygłaszały niewygodne fakty i interpretacje na temat działalności władzy samorządowej. Czy grozili podjęciem kroków pawnych lub zastosowaniem innych sankcji przeciw swoim krytykom? Otóż tak - i tutaj lista będzie długa, od telefonów do różnych oponentów, po listy urzędowe i pogróżki oraz pisma przedprocesowe oraz rzeczywiste pozwy "za byle co", bo nie podoba się krytyka publiczna władzy samorządowej. Czy grozili krokami prawnymi i sankcjami prawnymi, czy wymuszali i wymuszają przekaz medialny? Oczywiście, że tak - przykłady są liczne. Wystarczy wskazać na interwencje władz samorządowych w lokalnych redakcjach portali, gazet i radio oraz ich nieustanne pohukiwanie i starania podporządkowania sobie przekazu poprzez uzależnienie decyzji o współpracy i sponsorowaniu ogłoszeń w danych redakcjach od poprawności przekazu politycznego. 

Zgodnie z powyższym, co chyba każdy już zrozumiał, nie mamy w lokalnej przestrzeni do czynienia z demokracją lokalną, tylko z autokracją lokalną, a u władzy nie mamy samorządowców, tylko autokratów, którzy wyczerpują cały model zachowań, które charakteryzują demogagów, populistów i autokratów a w końcu i despotów na świecie. Jedyna różnica jaka występują między takimi Kaddafim, Husajnem, Stalinem, Hitlerem a lokalnymi autokratami jest taka, że ci byli wielkimi despotami, a ci nasi to takie ich tyci kopie, niemniej dla demokracji równie szkodliwe. 

piątek, 15 maja 2020

Co się dzieje na chojnickim rynku pracy?

Na stronach Powiatowego Urzędu Pracy w Chojnicach brakuje danych o stopie bezrobocia za ostatnie miesiące. Nie ma ich, ani za marzec, ani za kwiecień 2020 r. https://chojnice.praca.gov.pl/rynek-pracy/statystyki-i-analizy/stopa-bezrobocia . 

Stąd zasadne pytanie - czy Urząd Pracy nie posiada tych danych, czy po prostu ich nie publikuje? Warto bowiem, żeby opinia publiczna znała te dane o rynku pracy. 

poniedziałek, 11 maja 2020

Komentarz polityczny na falach eteru

Zapraszam czytelników bloga do słuchania moich komentarzy politycznych, które pojawiają się głównie w dwóch stacjach radiowych: Radio PiK oraz Radio Gdańsk. 

W Radio PiK jest to audycja Regionalny Punkt Widzenia: http://www.radiopik.pl/139,0,regionalny-punkt-widzenia . 

Natomiast w Radio Gdańsk  są to różne programy przede wszystkim Kalejdoskop Radio Gdańsk: https://m.radiogdansk.pl/

piątek, 8 maja 2020

Demokracja poleasingowa czy śmieciowa?

W Chojnicach w poniedziałek 11 maja odbędzie się Rada Miejska online - pierwsza w historii Miasta Chojnice. Do przeprowadzenia takich sesji oraz do pracy dla radnych Miasto Chojnice zakupiło radnym poleasingowe laptopy. Byłby to dobry wybór, gdyby nie to, że za jednego używanego laptopa Miasto zapłaciło 1300 zł! Od zawsze powtarzano, że najlepszy interes można zrobić na śmieciach i to jest chyba prawda...O sprawie poinformował pierwszy portal chojnice.com


Zastanawiam się, kiedy wiceburmistrz Kopczyński zaproponuje radnym marynarki z lumpexu. Zresztą, wiadomo, że w Chojnicach to nie nowość, do szpitala przyjmowano koce i łóżka z Zachodu, czemu więc nie przyjąć po kimś ładnej marynarki, żeby radni się prezentowali na obradach 

Jak to się ma do tych słów lokalnych włodarzy, że władza miejska musi się godnie prezentować, dlatego np. remonty i meble za dziesiątki tysięcy do biur chojnickich włodarzy? Przecież można było kupić Burmistrzowi jakieś krzesło i biurko poleasingowe z OLX, albo od kolegi, który wymieniał sprzęt w firmie. Jak takie zakupy mają się też do tego, że każdy radny otrzymuje dietę - kilkanaście tysięcy rocznie. Czy z takiej diety radnych nie stać na komputery dedykowane pracy radnego?

Komputery z odzysku już są. Jest to porażające podejście, nie tylko do samorządu, ale i do kwestii cyberbezpieczeństwa. Najciekawsze zaś jest to, że te już wcześniej używane laptopy ratusz kupił za niebagatelną kwotę 1300 zł!!! Za sztukę! Każdy, kto choć minimalnie zna się na sprzęcie elektronicznym wie, że za 1300 zł brutto można kupić naprawdę bardzo dobrego i nowego laptopa do pracy biurowej. Nie trzeba skupywać za publiczne środki cudzych śmieci. 

Teraz zaś najciekawsze, sesja odbędzie się online na starych laptopach w cenie nowych: https://www.miastochojnice.pl/terminy-posiedzen-komisji-stalych-rady-miejskiej-08-05-2020-r-w-zdalnym-trybie-obradowania/ . Na bazie tej samej ustawy (przeciwdziałania COVID-19), bo wcześniej ustawodawca nie przewidywał sesji w tym trybie, na bazie której samorządowcy mieliby wydawać spisy wyborców. I jak to jest, że jedne przepisy włodarze Chojnice z tej samej ustawy uznają, a innych nie przestrzegają? Posłusznie organizują sesję w trybie specjalnym przewidzianym w ustawie tzw. przeciwdziałania COVID-19 i jeszcze kupują laptopki-śmieciuszki, a z drugiej strony dzielnie okoniem stawiają się przeciwko wyborom prezydenckim? 

Pozostaje też pytanie, na które na razie nie znam odpowiedzi skąd Miasto Chojnice zakupiło te poleasingowe laptopy? Jakie parametry techniczne mają te urządzenia??? To postaramy się wkrótce ustalić. 

niedziela, 3 maja 2020

W imię bezosobowych instytucji

Ostatnie moje działania na rzecz zmiany lokalnej rzeczywistości pobudziły mnie do refleksji nad jakością, nie tylko lokalnej demokracji, nad czym przecież rozważam od dawna, ale też i nad charakterem instytucji życia publicznego w świecie lokalnym. 

Z tym bowiem jest poważny problem, czyli z instytucjami publicznymi. Jeśli więc zakładamy, że bez względu na to, czy nazywamy się Kowalski, Malinowski, Nowak czy Wałdoch, czeka nas ta sama bezosobowa, z góry określona, procedura związana z danymi sprawami, które poddajemy pod rozstrzygnięcia w ramach instytucji publicznych, to biorąc pod wzgląd doświadczenia i moje, i wielu moich rozmówców, mylimy się. 

Jest więc prawdopodobnie, i to nie tylko w Chojnicach, ale szerzej w Polsce, obecne zjawisko, które powoduje, że mamy do czynienia ze stronniczymi samorządowcami, urzędnikami i włodarzami. Oznacza to znowu, że nie możemy liczyć na równe traktowanie (wpisane nie tylko w normę społeczną, ale i w normy prawne). 

Przykładem niech będzie to, jak potraktowano moje petycje (o czym pisałem tutaj). Łamiąc wszelkie zasady, nie tylko ustawowe, ale i co tragiczniejsze zasady ustalone przez lokalny samorząd, potraktowano mnie tak jak potraktowano, bo nazywam się Wałdoch. Ten Wałdoch. Nie liczy się więc to, że piszę i działam dla sprawy społecznej, liczy się to kto pisze. To więc oznacza, że demokracja w Chojnicach i niezależne bezoosobowe instytucje publiczne są w naszym mieście, niczym więcej jak mitem. Petycje nie są jedynym dowodem takiej postawy władz i samorządowców, braku równego, bezosobowego, traktowania obywateli. Dowodów jest więcej. 

Kolejnym efektem tego stanu rzeczy jest brak zaufania jaki musi się rodzić z takiego wybiórczego i stronniczego podejścia do obywateli. Jest to przecież jawna dyskryminacja. Można więc uznać, że gdybym był czarnoskóry, albo byłbym Żydem, to też wielce prawdopodobne, że moje sprawy byłyby rozpatrywane nie przez wzgląd na to, że jestem obywatelem Polski, obywatelem Chojnic, ale przez wzgląd na to, że jestem czarnoskórym Żydem. Więc moje spraw,y instytucje publiczne będą rozpatrywały w trybie SPECJALNYM. Łamiąc wszelkie obowiązujące prawa, reguły i zasady. 

Jeśli ktoś zastanawia się w imię czego w ten sposób zachowują się ludzie władzy, samorządowcy itd. To odpowiedź jest bardzo jasna. Otóż logika, mentalności władz, jest prawdopodobnie taka, że żaden "czarnoskóry Żyd" nie może, z zasady, wnieść nic wartościowego do wspólnoty homogenicznych "białych - ludzi". Byłoby to przecież zburzeniem obowiązującego porządku i trwającej wizji rzeczywistości w której monopol na to co dobre, na to co właściwe, na to co prawdziwe i prawidłowe posiadają tylko ci, którzy w imię idei bezosobowych instytucji podejmują bardzo osobiście motywowane decyzje. Jakże blisko leżące rozstrzygnięć o tym, kto ma prawo, a kto nie ma prawa funkcjonować w sferze publicznej. 

Tak właśnie się poczułem, jak dawniej wykluczani z życia publicznego - czarnoskórzy, Żydzi, itd, kiedy odmówiono mi rozpatrywania petycji obywatelskiej zgodnie z zasadami prawa i normami społecznymi. Zastanówcie się też, skoro instytucje publiczne tak działają wobec mnie, to jak działają wobec tych, którzy nie mają głosu, którzy nie znają mechanizmów władzy, rządzenia, którzy nie potrafią występować w sprawach publicznych, a często i we własnych sprawach? Jest to nędzny obraz, gnuśniejącej władzy, która tworzy lokalny układ polityczny. Celowo wyolbrzymiam i stosuję tak mocne odniesienia, bo wydaje mi sie, że problem nowej formy "obywatelskiego rasizmu" umyka naszej uwadze. Bezosobowe instytucje są gwarantem rozwoju politycznego i gospodarczego, w biednych i totalitarnych reżimach, tak prosta prawda również nie trafiała do umysłu rządzących. Efekty znamy. 

Dlatego, nie będzie w Chojnicach prosperity, rozwoju i ogólnego ładu. Dopóki, dopóty u władzy mamy dyktaturę cwaniaków monopolizujących i prywatyzujących bezosobowe instytucje życia publicznego. Kwestia braku bezoosobowych instytucji życia publicznego jest jednym z kluczowych czynników decydujących o cywilizacyjnym zapóźnieniu Chojnic. 

środa, 29 kwietnia 2020

Samorządowa wojna podjazdowa

Mamy w Polsce do czynienia z kryzysem politycznym o niespotykanej od dekad sile. Nie dość więc, że dotąd nie osiągnięto konsensusu w sporze o wybory prezydenckie, a szczególnie w kwestii formuły tych wyborów, ich daty. To jeszcze okazuje się, że rozpierzchła po samorządach post-PO-wska drużyna próbuje destabilizować państwo, a przynajmniej dolewa paliwa do tego kryzysu, który przechodzimy. 

Władcy udzielnych księstw samorządowych, postanowili, po raz kolejny wykorzystać słabość władzy centralnej - państwowej, i wypowiedzieć posłuszeństwo poprzez odmowę wydania spisu wyborców. Żeby była jasność, też jestem przeciwnikiem organizacji wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej i to w czasie pandemii. Też jestem przeciwnikiem wyborów w dniu 10 maja, które doprowadzą jedynie do destabilizacji, deligitymizacji i pogłębiania atmosfery kryzysu. Jednak, postawa samorządowców - wybranych, jest niewybaczalnym aktem wypowiedzenia posłuszeństwa państwu polskiemu. 

Wciąż w Polsce mamy problem z koncepcją tego jak powinny funkcjonować samorządy terytorialne i na ile one powinny być samorządne, na ile autonomiczne wobec władzy państwowej? Choć reformy samorządowe z okresu transformacji ustrojowej należy uznać za jedne z bardziej udanych, to jednak są pewne luki tworzące możliwość prowadzenia wobec państwa polskiego, takiej właśnie jak obecnie, wojny podjazdowej. Wcześniej mieliśmy z tą wojną podjazdową do czynienia w czasie strajku nauczycieli - gdzie samorządowcy wykorzystali nastroje nauczycielskie w związku z ich sytuacją pracowniczą, jako paliwo do protestów antyrządowych, a następnie zostawili nauczycieli z niczym! I o tym warto pamiętać!

W mojej opinii, mamy do czynienia w Polsce ze zorganizowaną grupą samorządowców, która działa w celu destabilizacji państwa. Wykorzystując instrumentalnie zajmowane stanowiska do pchania machiny samorządowej przeciwko państwu polskiemu w każdej nadarzającej się sposobności. Czy wreszcie położy się temu kres? Czy te samorządowe rokosze staną się w końcu problemem na tyle palącym, że zajmie się nimi polskie społeczeństwo? 

Niestety, wśród tych samorządowców, którzy odmawiają wydania spisu wyborców są i samorządowcy ziemi chojnickiej, co budzi zgorszenie. Przede wszystkim dlatego, że jest to wystąpienie antypolskie, ale poza tym dlatego, że jest to moralnie wątpliwa postawa - wśród wyborców są bowiem i takie postaci, które chcą wziąć udział w tej formie wyborów i w dniu 10 maja, jakim więc prawem samorządowcy chcą tym mieszkańcom tego prawa odmówić? Należy świadomie rozeznać przesłanki postaw samorządowców - to nie jest troska o demokrację, ale ślepa nienawiść wobec rządu PiS. Nawet w tych trudnych czasach, samorządowcy ci nie potrafią się wyłączyć z międzynarodowej gry o wykolejenie Polski. 

Przestańmy być bezwolnymi mieszkańcami samorządowych księstw, w których wójtowie, burmistrzowie i starostowie czują się ponad prawem i tak jak się czują, tak też się zachowują w przestrzeni publicznej. 

środa, 22 kwietnia 2020

Globalna i regionalna rozgrywka pandemią COVID-19






Zapraszam 28 kwietnia na Youtube, gdzie odbędzie się webinarium nt. "Globalna i regionalna rozgrywka pandemią COVID-19", gdzie będę jednym z prelegentów. Moje wystąpienie nosi tytuł: "Koncepcje ładu świata postpandemicznego: globalizacja vs. dezintegracja". Początek seminarium o 10.00, moje wystąpienie o 10.30.
Zainteresowanych zapraszam do kliknięcia w poniższy link, gdzie znajdują się szczegóły wydarzenia.


Wśród prelegentów znadują się między innymy: dr Jacek Bartosiak, dr Jerzy Targalski. 


piątek, 27 marca 2020

Nieadekwatne reakcje

Coraz bardziej dziwią mnie nieadekwatne reakcje chojnickich włodarzy w obliczu zagrożenia epidemiologicznego. 

Prym w tym wiedzie w mojej opinii Marek Szczepański, obecnie starosta chojnicki. Pan Szczepański uznał za stosowne urządzić zbiórkę na ambulans, składać mają się obywatele. Jest to zaskakujące w obliczu wydatków powiatu chojnickiego na: nowe meble starosty, nagrody roczne (np. za usuwanie skutków zimy przez Palucha), nowe samochody za setki tysięcy, które są na użytek własny włodarzy, itd. Ten facet, a piszę o Szczepańskim, powinien za takie akcje w obliczu katastrofy zostać automatycznie zdjęty ze stanowiska. 

Ponadto w mieście sytuacja jest dla mnie też niejasna. Finster reklamuje Miasto Chojnice, jako głównego dostawcę m. in. maseczek, jeśli będzie taka potrzeba - jak deklaruje. Natomiast kiedy kilka tygodni temu wysłałem zapytanie o dostęp do informacji publicznej, pytają jakie działania władze miejskie podjęły dla zabezpieczenia ludności w obliczu zbliżającej się epidemii, to odpowiedzi nie otrzymałem do dziś. Za to dostałem wiadomość z Miasta, że mam określić o jaką ludność pytam. Oczywista gra na czas. Oczekiwałbym uczciwych i transparentnych postaw, tak aby obywatele ewentualnie przygotowywali się na najgorsze we własnym zakresie, a nie gry w odwlekanie udzielenia mi odpowiedzi na prosto postawione pytania. 

Nie wiem też, czy uczciwie będzie z mojej strony jeśli będę tylko samorządowców krytykował. Spójrzmy na państwa świata, na Europę, na Polskę. Ważniejsze były wielomiliardowe inwestycje w ciężki sprzęt wojskowy niż wysupłanie czegokolwiek na obronę cywilną. Przecież każdy z nas powinien mieć dziś w swoje prywatnej dyspozycji - odpowiednią maskę przeciwgazową oraz kombinezon oraz każdy powinien być pewny, że posiadamy jako wspólnota zapasy aprowizacyjne na okres choćby 30-45 dni. 

W obecnej sytuacji jedyne co władze publiczne czynią, to zakup namiotów...czyli nie było wcześniej tak podstawowych elementów infrastruktury. W 2017 r. przeszła przez nasze ziemie katastrofa. Wniosków nie wyciągnięto, nie dokonano systemowej oceny systemu zarządzania kryzysowego - bo gdyby ją wykonano i przesunięto by odpowiednie środki, to nie byłoby takich braków jakie są obecnie. 

Sytuację oceniam jako dramatyczną. Wystarczy podstawowa wiedza ze statystyki, żeby zrozumieć, że to co dzieje się obecnie na zachodzie Europy, dotknie i nas z wielkim prawdopodobieństwem. 

wtorek, 24 marca 2020

Duopol niewiedzy

Wczorajsza sesja była przytłaczająca dla obserwatorów. Tragikomiczna. Jak wskazuje "Gazeta Pomorska" Bartosz Bluma radny PiS, twierdzi, że rząd nie drukuje pieniędzy  I On tak na serio 
Otóż rząd dodrukowuje pieniądze rękami NBP. Warto, aby radny Bluma sobie te informacje przyswoił i przyjął do wiadomości, bo wprowadza w błąd opinię publiczną w mojej ocenie.
Do Burmistrza Finstera też mam prośbę, żeby nie wprowadzał w błąd opinii publicznej. Niestety radni słuchają tyrad Burmistrza bez zająknięcia. Według chojnickiego włodarza eksport do Niemiec z Polski to 60% polskiego eksportu. Nie pierwszy raz Burmistrz Chojnic błądzi i opowiada po prostu rzeczy nie mające nic wspólnego z faktami. Polski eksport do Niemiec, to ok. 27-28% wartości całego polskiego eksportu. Nie 60%, a ok. 28% za 2019 r. Mam nadzieję, że Burmistrz dostrzega różnicę? Widać, że wyjazdy do miasta partnerskiego w Niemczech, nie przełożyły się jakoś specjalnie na podstawowe informacje gospodarcze u Burmistrza. Niemniej te wypowiedzi są dobrym dowodem na to, że chojniccy samorządowcy rzeczywiście powinni zajmować się tylko swoim poletkiem, bo o tym co poza Chojnicami opowiadają naprawdę straszne bajki.

poniedziałek, 23 marca 2020

Chojnicki Budżet Obywatelski - wniosek o zmianę terminu

Jest obecnie możliwość składania wniosków do Chojnickiego Budżetu Obywatelskiego. Pomijając wszelkie niedomagania, niedociągnięcia tego projektu, uważam, że mieszkańcy powinny masowo zgłaszać swoje projekty. 


Podaję link do strony: https://bo.miastochojnice.pl/ . 


Władze miejskie przedłużyły nawet termin na składanie wniosków, uczyniły to chyba 13 marca i wskazały termin na składanie wniosków do 7 kwietnia. 

Niestety, ale mamy obecnie dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze trwa stan epidemii. Drugi problem wynika z pierwszego, stan epidemii utrudnia zbieranie podpisów (co najmniej 30) do propozycji projektów do ChBO. Poza tym, Straż Miejska i Policja nawołują mieszkańców do pozostania w domach, mieszkaniach, do unikania spotkań. Jak w takich warunkach zbierać podpisy?

Dlatego złożyłem dziś elektronicznie wniosek o dalsze wydłużenie terminu na składanie wniosków do ChBO przez mieszkańców, na okres trwający co najmniej 14 dni, po zniesieniu stanu epidemii lub innego stanu nadzwyczajnego. 

Uważam, że w obecnych warunkach, stan epidemii znacząco ogranicza możliwość równego udziału mieszkańców w składaniu projektów do ChBO. Wszyscy unikamy kontaktów społecznych, mijamy się na ulicach w pewnym dystansie, nie ma realnej możliwości złożenia obecnie karty poparcia do wniosków z 30 podpisami i władze miejskie powinny wziąć to pod wzgląd. 

Mam nadzieję, że mój wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie i będziemy mieli czas na zbieranie podpisów pod naszymi wnioskami. 

środa, 18 marca 2020

Przygotujmy się na najgorsze!

To nie jest film sci-fiction, to rzeczywistość. Dla chyba wszystkich z nas, to co dzieje się obecnie na świecie jest szokujące i mrożące krew w żyłach. 

W obliczu nadchodzącego nie tylko wirusa, ale i wielkiego kryzysu gospodarczego, powinniśmy do tego podejść świadomie. To znaczy, że należy podjąć na wszelkich szczeblach organizacji społecznej pełne przygotowania na ciężkie czasy. 

Jeśli ktoś mi mówi,że ludzie wariują stojąc w kolejkach i wykupując mąkę, to powiem - NIE, postępują bowiem logicznie. Przygotowują się, instynkt samozachowawczy jest lepszy niż ryzykowanie swojego życia tylko na bazie doniesień medialnych. Za dużo mąki nikomu nie zaszkodzi, ale może uratować życie. Podobnie jest z podejmowaniem pieniędzy z banków, ludzie mówią, że to panika. NIE, to racjonalne działanie. Banki i tak nie są w stanie wypłacić ludności wszystkich zdeponowanych środków - tak niestety działa ten system. Pieniądz stał się wirtualny i oderwany od jakiejkolwiek kotwicy poza instytucją państwa. Dlatego ludzie mają prawo podejmować swoje oszczędności, póki mogą, bo jeśli zostanie wprowadzony stan wyjątkowy, nasze życie nie tylko się zmieni, ale stanie się po prostu inne o 180 stopni. 

Takiej skali dramatu, jaki już obserwujemy, nasze pokolenie nie zna. Trudności z którymi się spotkamy, pamiętają tylko ci, którzy przeżyli II wojnę światową. I nie jest to sianie paniki, wystarczy bowiem przeczytać raport i komentarze do niego, zespołu prof. Fergusona, na bazie tego raportu Wielka Brytania zarzuciła strategię "stadnej odporności" i przyjęła działania podobne do polskich i chińskich w celu powstrzymania wirusa. W raporcie pisze się wyraźnie, swoiste zawieszenie dotychczasowego sposobu życia może potrwać do 18 miesięcy. A skutki gospodarcze? Tego nie jest w stanie nikt oszacować, ale będą opłakane. O raporcie: https://www.newsroom.co.nz/2020/03/18/1089474/eighteen-months-of-lockdown?fbclid=IwAR1wGBSDVjrZKA7Gyn-uOlh-F32-FrMMLGwOYPv1gg4OPHzNFdA3r354EzI

Dla mnie osobiście niesamowite jest to, że 26 marca miałem prowadzić konferencję naukową: Utopie i dystopie: wizje polityki i ustrojów politycznych, byłoby i o tych scenariuszach, które się obecnie realizują, ale nie będzie, bo konferencja została przełożone na czasy po pandemiczne.

Dlatego mam prośbę, którą wyrażam publicznie. Proszę chojnickich włodarzy o wyjście poza schemat działań, i myślenie "poza pudełkiem", czyli podjęcie takich czynności, które będą zmierzały do budowy zespołów reagowania kryzysowego składających się z małych grup i rekrutujących się ze społeczeństwa obywatelskiego. Musimy, wszyscy, współdziałać. Musimy zawiesić dotychczasowe spory i rywalizacje, animozje itd. Inaczej tego nie przetrwamy. 

wtorek, 10 marca 2020

Koszty prywatyzacyjnego samozaparcia

Brak odpowiedzialności, wiedzy, czy złe intencje? Ciężko odgadnąć co kierowało władzami Chojnic w procesie prywatyzacji chojnickich przedszkoli, bo w zderzeniu z faktami - liczbami, to o czym mówiły władze Chojnic na temat prywatyzacji przedszkoli w mieście, to były albo kłamstwa, albo wyraz kompletnej ignorancji i niewiedzy, co kompromituje Burmistrza i lokalny układ władzy. Prywatyzacja chojnickich przedszkoli nie leżała w społecznym interesie, tego możemy być już pewni. 

Wiele lat walczyliśmy, aby Miasto Chojnice i Burmistrz nie rezygnowały z przedszkola samorządowego. Wiadomo, że w tej sprawie Burmistrz usiłował zakłócić nas protest na płycie Starego Rynku głośnikami z ChDK (obecnie ChCK), a dalej zmusił nas do tego swoją postawą, aby toczyć sądową batalię o zakłócenie zgromadzenia. 

Na niewiele to się zdało, bowiem rajcy burmistrzowscy, przy biernym udziale opozycji zdecydowali się zrezygnować z prowadzenia ostatniego przedszkola samorządowego. Zresztą o sprawie pisałem wielokrotnie tutaj: https://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=przedszkola . 

Obecnie chciałbym naświetlić inny problem, otóż Miasto Chojnic znowu prowadzi przedszkole, ale zanim do tego doszło, musiało wydać około 1,5 miliona złotych na adaptację pomieszczeń w Szkole Podstawowej nr 8!!! Obecnie Miasto tylko podwyższa podatki i nakłada na mieszkańców kolejne opłaty, żeby chyba pokryć koszty niekompetentnego zarządzania. 

Zarobki w przedszkolu też nie są niskie, przynajmniej w kadrze zarządzającej. Wynagrodzenie dyrektora 8330 zł! Roczne koszty prowadzenia przedszkola dla Miasta Chojnice, przewyższają ponad 1 mln złotych! Gdzie teraz są argumenty Finstera, o konieczności likwidacji kilka lat temu ostatniego przedszkola samorządowego? Kiedy przyzna nam rację, nam którzy protestowaliśmy wskazując, że te działania przyniosą problemy prawne i piętrzące się koszty?!?

Sprawa prywatyzacji i sposobu prywatyzacji przedszkoli w Chojnicach powinna być wystarczająca dla chojniczan, żeby zrezygnować z takiej władzy, która poprzez swoje błędne decyzje generuje wielomilionowe koszty za które de facto płaci społeczeństwo, bo Miasto nie ma żadnych swoich pieniędzy, wszystko co posiada jest majątkiem publicznym, wygenerowanym przez mieszkańców. 

Niestety, chojniczanie nie potrafią rozliczyć lokalnego układu władzy i dlatego tkwimy w rzeczywistości, której staliśmy się swoistymi zakładnikami. Rządzący w mieście i powiecie podejmują kolejne błędne decyzje, kierując się nieznanymi motywami, za co płacą wszyscy chojniczanie! 


wtorek, 25 lutego 2020

Upupiony chojnicki PiS

To się Bluma dał Burmistrzowi wystrychnąć na dudka...

W sieci pojawia się plakat "Cała prawda o chojnickim układzie". Powielany setki jak nie tysiące razy przez chojniczan. W końcu pojawia się też na profilu chojnickiego Prawa i Sprawiedliwości. Niedługo jednak tam był eksponowany, bowiem Burmistrz Finster, jak sam powiedział na ostatniej sesji Rady Miejskiej, w emocjonalny sposób nalegał na Blumę, żeby ten zdjął ten plakat. Bluma, niczym chłopiec we mgle (a może chodzi o coś innego?), zdjął na rozkaz kogoś, kto powinien być jego naturalnym głównym przeciwnikiem politycznym ten plakat ze strony chojnickiego PiS. To jest taki blamaż, po którym Bartosz Bluma powinien wyjść z PiS i rzucić mandat radnego, co oczywiście się nie stanie, bo jak to ludowe powiedzenie głosi..."Pokorne ciele...". 

Sytuacja ta jest oburzająca tym bardziej, że Finster sam nie miał oporów w promowaniu plakatu "Cała prawda o chojnickim ukłądzie", a nawet więcej, nagrał przecież na swoim FB film na którym ten plakat zareklamował. Zabronił jednak Bartusiowi powielania tego samego plakatu. Jest to oczywisty znak politycznego serwilizmu. 

Bartosz Bluma i chojnicki PiS zostali upupieni i ośmieszeni przez Burmistrza. Finster odebrał im podmiotowość i jakąkolwiek wiarygodność. Szczęśliwie Burmistrz Chojnic nie ma wpływu na inne komórki w PiS, takie jak np. z Wejherowa, gdzie działacze zapraszali na swoim profilu do oglądania Magazynu Śledczego Anity Gargas. Lokalnej władzy nie dali się zastraszyć obywatele, którzy mają prawo do informacji, ale dał się przekonać do zdjęcia plakatu lokalny przedstawiciel partii władzy - śmieszne! :D Od wczoraj można być pewnym, że Bartosz Bluma z PiS działa na telefon Burmistrza Arseniusza Finstera. 

W Chojnicach jest układ, który pożerał już wielokrotnie nawet swoich własnych oponentów. Wczoraj pożarł chojnicki PiS. 


sobota, 22 lutego 2020

Dokąd jechał wicemarszałek Bonna?

Już pisałem (tutaj) o sprawie, rzekomo, publicznego spotkania pomiędzy wicemarszałkiem województwa pomorskiego Leszkiem Bonną a burmistrzem Arseniuszem Finsterem. W poście wskazałem, że skoro twierdzi się, iż było to spotkanie publiczne, to wszystkie z nim związane okoliczności są jawne i podlegają ustawie o dostępie do informacji publicznej - dlatego powinniśmy znać okoliczności tego spotkania. Oczywiście, opinia publiczna nie ma dostępu do obiektywnych informacji, poza niczym innymi jak słowa dla Radio Weekend wygłoszone z Urzędu Marszałkowskiego. Takiego stanowiska nie można uznać za wyczerpujące i obiektywne, bowiem urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego są podwładnymi władz urzędu. 

Dlatego postanowiłem zapytać Arseniusza Finstera w drodze dostępu do informacji publicznej o jego, rzekomo, publiczne spotkanie z Leszkiem Bonną w feralną sobotę o godz. 10.00 rano. Jak się okazuje według lokalnego włodarza informacje o tym spotkaniu NIE SĄ INFORMACJĄ PUBLICZNĄ! Postaram się przekonać wkrótce burmistrza, że te informacje są jednak informacjami publicznymi (jeśli jakiekolwiek informacje istnieją - bo przypuszczam, że żadnego spotkania publicznego między panami nie miało być, i nie ma nawet śladu po ustalaniu takiego spotkania). Na ten moment wskażę tylko pokrótce, że każda działalność publiczna w charakterze funkcjonariusza publicznego i z wykorzystaniem majątku publicznego podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej. Jeśli wykluczymy np. informacje niejawne. Ponieważ jak zakładam, ani Bonna ani Finster nie pracują w służbach specjalnych polskich, ani żadnych innych, nie prowadzili w sobotę o godz. 10.00 żadnej tajnej misji, to informacje o ich rzekomym spotkaniu są jawne. Jasno bowiem wskazano w Radio Weekend, że panowie mieli się spotkać w charakterze - burmistrza i wicemarszałka, dla omówienia spraw Warsztatów Terapii Zajęciowej. 

Na tan moment i na bazie udzielonej mi przez Burmistrza odpowiedzi, wnioskować można, że ktoś w tej sprawie kłamie, a żadnego spotkanie nie było, ani nie umówiono, ani nie było go w grafiku, ani nie ma po nim śladu w żadnym nośniku danych, ani nawet w pamięci Burmistrza - bowiem informacją publiczną są również informacje niezmaterializowane. Należy na ten moment założyć, że gdyby było inaczej Burmistrz udostępniłby wszelkie posiadane informacje w tej sprawie. Nadal, w mojej ocenie, Burmistrz Finster występuje w roli adwokata Leszka Bonny. I jak tu nie mówić o układzie? Postawa Burmistrz na pewno przeczy idei jawności życia publicznego. Problem Bonny i Finstera polega na tym, że w żaden sposób nie udowodnili zamiaru rzekomego spotkania o charakterze publicznym z godz. 10.00 rano z feralnej soboty. 

Ludzie lokalnego układu politycznego powinni zaprzestać swoich postaw, które są jawną kpiną ze społeczeństwa.

Poniżej przedstawiam swoją korespondencję z Burmistrzem w drodze dostępu do informacji publicznej:

Korzystając z prawa dostępu do informacji publicznej składam zapytanie o:

- informacje poświadczające, w postaci kopii SMS, kopii nagrania rozmów,
kopii korespondencji
elektronicznej w tym e-mail oraz z komunikatorów elektronicznych,
na okoliczność umówienia
publicznego spotkania w dniu 15 lutego 2020 r. o godzinie 10.00
(jak podały media w tym Radio Weekend FM) pomiędzy
 Burmistrzem Chojnic
Arseniuszem Finsterem a wicemarszałkiem województwa
 pomorskiego Leszkiem Bonną. 

Odpowiedź proszę kierować w formie elektronicznej
na adres: marcin.waldoch@gmail.com
w ustawowo określonym terminie. 









piątek, 21 lutego 2020

Jakość zarządzania miastem? Kolejny przykład

Ostatnio wpadłem w zdumienie, widząc, że właściciel terenów po byłej Chojnickiej Fabryce Mebli (tereny pomiędzy ul. Gdańską i Towarową w Chojnicach), wystawił tę nieruchomość na sprzedaż za kwotę bliską 20 mln złotych!!! Link do ogłoszenia podaję poniżej, a tutaj zamieszczam zrzut z ekranu tego ogłoszenia:



Cofnijmy się o kilka lat. 

W Chojnicach miały powstać galerie handlowe, takie wielkopowierzchniowe z prawdziwego zdarzenia. Przynajmniej początkowo wydawało się, że powstanie jedna galeria, tj. przy zbiegu ulic Derdowskiego i Zielonej, tam pozostała jedynie wielka wyrwa w ziemi po dawnych zakładach mięsnych. Następnie, a było to około 2010 r. dowiedzieliśmy się, że powstanie druga galeria handlowa, właśnie na terenach pomiędzy ul. Towarową i Gdańską. 

Burmistrz Finster promował publicznie inwestycję na terenach po dawnej Chojnickiej Fabryce Mebli, a u niego w gabinecie były konferencje o budowie tzw. Galerii Chojnickiej. Były też w związku z tym inne wątki, poboczne, o których już pisałem na blogu i nie będę ich powielał.

Zaangażowanie władz było widoczne. Miasto zaangażowało się finansowo w budowę drogi pomiędzy Gdańską a Towarową przy tej posiadłości. Miasto przebudowało też ulicę Towarową, dla kogo? Według mnie, inwestycje miejskie wokół tej działki potężnie podniosły wartość tej nieruchomości. 

Warto zerknąć jak było przy innych lokalnych inwestycjach, np. RankProgress właściciel Bramy Pomorza samodzielnie inwestował w budowę ronda. Choć rzeczywiście po czasie też były zarzuty, że gmina dorzuca pieniądze publiczne na jedną z dróg dojazdowych. Mnie to nie dziwi, że gminy próbują pomagać wielkim inwestorom, jeśli celem jest troska o miejsca pracy i rozwój gospodarczy, tak w takich sytuacjach uważam, że jeśli relacje pomiędzy inwestorem a władzami są przejrzyste, władze przy poparciu rad mają prawo się angażować do tego stopnia.

Jednak w przypadku terenów pomiędzy Towarową i Gdańską pojawia się problem - do inwestycji nie doszło, a z tego co mi wiadomo obecny właściciel gruntów nie dorzucał ani złotówki, ani do przebudowy Towarowej, ani do przebudowy ulicy pomiędzy Gdańską i Towarową. Natomiast teren leży od lat odłogiem i ... zyskuje na wartości. Obecnie więc, właściciel decyduje się sprzedać tę nieruchomość za prawie 20 mln złotych, a za ile tę nieruchomość Gabi Meble nabyło od syndyka masy upadłościowej po ChFM? 

Interesujące jest też to, że Burmistrz Miasta Chojnice udzielił Gabi Meble umorzenia podatków na kwotę 686 tys. kwoty głównej i 60 tys. odsetek w latach 2007 i 2008, jak podaje Burmistrz przez wzgląd na stratę w działalności firmy i jej brak rentowności. Czy Burmistrz zebrał w tej sprawie od firmy Gabi Meble odpowiednią, dokumentację potwierdzającą taką okoliczność? Miasto Chojnice na pewno zbiedniało na tej współpracy. Choć w mojej opinii, zbiedniało o wiele więcej przez wzlgąd na złe zarządzanie i partykularne, jednoosobowe, podejście do zagadnienia zagospodarowania terenu po ChFM. To co napisał Burmistrz o stratach Gabi Meble, jest interesujące, bo chyba tylko Chojnice były tak hojne dla Gabi Meble, przecież ta firma w tym czasie rozwijała swoją działalność i prosperuje do dziś. 

Warto więc w końcu zapytać - czy w przypadku sprzedaży nieruchomości przez Gabi Meble po ChFM, władze Chojnic będą dążyły do uzyskania choćby minimalnych środków za swe inwestycje wokół tej nieruchomości. Radni i społeczeństwo powinno wreszcie jak na dłoni ujrzeć, że jednoosobowo podejmowane decyzje o umorzeniach podatków od nieruchomości były dla gospodarki Miasta niekorzystne. W ogóle jaki sens ma umarzanie podatków dla podmiotu gospodarczego, który ma siedzibę poza Chojnicami? Komu w ten sposób Miasto chciało zrobić dobrze? Moją krytykę wobec polityki umarzania podatków przez gminy, potwierdzają oceny NIK, każdy może się z nimi zapoznać. NIK uznał, ze gminy "zbyt uznaniowo" umarzały podatki. NIK wskazał, że praktyki samorządowców dają możliwość zainstnienia mechanizmów korupcjogennych w tym obszarze: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/finanse-publiczne/umarzanie-zaleglosci-podatkowych-przez-gminy-zbyt-uznaniowe.html

Pytaniem, na które nie znajduję dotąd odpowiedzi, jest też podejście Burmistrza Chojnic i władz miejskich do Gabi Meble, bardzo "pomocowe", że tak to delikatnie ujmę w stosunku do tego jak miasto podchodziło do innych inwestorów. Może Burmistrz Miasta Chojnice odpowie publicznie na takie oto pytania: czy łączyły go relacje towarzyskie, koleżeńskie z właścicielem Gabi Meble? Czy spędzali wspólnie czas wolny od pracy? Czy razem wypoczywali? Uważam, że podejście Burmistrz do Gabi Meble było nieprawidłowe, głównie w kontekście społecznych i gospodarczych efektów dla mieszkańców Chojnic. Dlatego Burmistrz, skoro podjął decyzję o takich wysokich umorzeniach podatków dla Gabi Meble, powinien teraz wykazać, co Miasto Chojnice uzyskało z tych umorzeń w zamian? 

Poniżej zamieszczam stanowisko Burmistrza w sprawie ogłoszenia o sprzedaży gruntu po byłej ChFM przez Gabi Meble. 









https://www.olx.pl/oferta/dzialka-w-centrum-chojnice-CID3-IDCY7rD.html?fbclid=IwAR0TY9VqktjBENnwIzC-FgQirl4Iv8sizMuwXeUOKKLUcOGfkOETBXSoJec#9721141059;promoted

Artykuły o budowie galerii w miejscu po ChFM:
https://chojnice.naszemiasto.pl/chojnice-wczesniej-od-victorii-powstanie-galeria-chojnicka/ar/c3-573838