Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania petycje, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania petycje, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2019

Zakręceni

W ostatnim czasie złożyłem dwie ważne z punktu widzenia interesu społecznego i publicznego petycje do Rady Miejskiej w Chojnicach. Odpowiedział mi na nie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach. Niestety, poza wszystkimi uwagami, najważniejsza jest ta, której dotąd nie podniosłem, a mianowicie Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach nie ma prawa samodzielnie odpowiadać na petycje! Podręcznikowy przykład uzurpacji władzy i kompetencji!

Jak więc powinna wyglądać, zgodnie z prawem, procedura rozpatrywania petycji?

Otóż, petycja winna trafić najpierw do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Chojnicach. Na czele tej Komisji stoi radny Sebastian Matthes: https://www.miastochojnice.pl/samorzad/komisja-skarg-wnioskow-i-petycji/. Następnie, Komisja obraduje nad treścią petycji i wydaje swoją opinię, którą przewodniczący Komisji odczytuje na sesji Rady Miejskiej i to Rada Miejska ostatecznie postanawia jak się odnieść do petycji, a Przewodniczący Rady Miejskiej może przekazać wnioskodawcy odpowiedź, ale może to też zrobić np. Urząd Miejski.

Najciekawszym zaś jest to, że w Chojnicach funkcjonuje Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej, zgodnie z art. 18b, ust. 3. ustawy o samorządzie gminnym ma to odzwierciedlenie w Statucie Miasta Chojnice. Przekonać się może o tym każdy, kto przeczyta obowiązujący Statut Miasta Chojnice: http://edziennik.gdansk.uw.gov.pl/Compatible/Details?Oid=49587 . W Statucie Miasta wskazano Rozdział VIa, , procedurę, którą opisałem powyżej. Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach, nie miał prawa samodzielnie rozpatrywać mojej petycji, a jak wynika z danych Urzędu Miejskiego, tak właśnie zrobił dwukrotnie. Zgodnie ze Statutem Miasta Chojnice, i zgodnie z prawem, moje petycje winny trafić na Radę Miejską, po wcześniejszym rozpatrzeniu ich przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, a decyzja w ich sprawie winna zapaść w formie uchwały. Tak się nie stało. Jak było, można się dowiedzieć z tych wpisów: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/umys-zniewolony.html ; http://polityka-chojnice.blogspot.com/2019/12/nie-bedzie-uchway-o-konsultacjach.html . Dlatego napisałem, że Przewodniczący Rady Miejskiej łamie wszelkie standardy. Radni niestety, również z PiS, milcząco mu na to pozwalają. 

Na stronach Urzędu Miejskiego, są terminy posiedzeń Komisji Stałych, do takich komisji należy Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM. Komisja ta nie spotkała się w czasie - od mojego złożenia wniosków, czyli od 28 listopada do czasu, kiedy otrzymałem odpowiedzi na petycje. Jest to oczywiste i rażące naruszenie prawa przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach. Takie postępowanie jest niezgodne z prawem i Statutem Miasta Chojnice. Tutaj są terminy posiedzeń komisji RM. A tutaj jest dowód na to, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji RM nie spotkała się ani razu w okresie od 28 listopada do 13 grudnia 2019 r. 

W związku z powyższym, podejmę odpowiednie działania, zmierzające do uregulowania zasad funkcjonowania zarówno Rady Miejskiej w Chojnicach, jak i Przewodniczącego Rady Miejskiej, tak aby to funkcjonowanie było zgodnie z prawem oraz przyjętymi regułami i zasadami dla Jednostek Samorządu Terytorialnego. Nie może być tak, że Przewodniczący Rady, wbrew Statutowi Miasta i wbrew prawu samodzielnie rozpatruje petycje obywateli. 


niedziela, 3 maja 2020

W imię bezosobowych instytucji

Ostatnie moje działania na rzecz zmiany lokalnej rzeczywistości pobudziły mnie do refleksji nad jakością, nie tylko lokalnej demokracji, nad czym przecież rozważam od dawna, ale też i nad charakterem instytucji życia publicznego w świecie lokalnym. 

Z tym bowiem jest poważny problem, czyli z instytucjami publicznymi. Jeśli więc zakładamy, że bez względu na to, czy nazywamy się Kowalski, Malinowski, Nowak czy Wałdoch, czeka nas ta sama bezosobowa, z góry określona, procedura związana z danymi sprawami, które poddajemy pod rozstrzygnięcia w ramach instytucji publicznych, to biorąc pod wzgląd doświadczenia i moje, i wielu moich rozmówców, mylimy się. 

Jest więc prawdopodobnie, i to nie tylko w Chojnicach, ale szerzej w Polsce, obecne zjawisko, które powoduje, że mamy do czynienia ze stronniczymi samorządowcami, urzędnikami i włodarzami. Oznacza to znowu, że nie możemy liczyć na równe traktowanie (wpisane nie tylko w normę społeczną, ale i w normy prawne). 

Przykładem niech będzie to, jak potraktowano moje petycje (o czym pisałem tutaj). Łamiąc wszelkie zasady, nie tylko ustawowe, ale i co tragiczniejsze zasady ustalone przez lokalny samorząd, potraktowano mnie tak jak potraktowano, bo nazywam się Wałdoch. Ten Wałdoch. Nie liczy się więc to, że piszę i działam dla sprawy społecznej, liczy się to kto pisze. To więc oznacza, że demokracja w Chojnicach i niezależne bezoosobowe instytucje publiczne są w naszym mieście, niczym więcej jak mitem. Petycje nie są jedynym dowodem takiej postawy władz i samorządowców, braku równego, bezosobowego, traktowania obywateli. Dowodów jest więcej. 

Kolejnym efektem tego stanu rzeczy jest brak zaufania jaki musi się rodzić z takiego wybiórczego i stronniczego podejścia do obywateli. Jest to przecież jawna dyskryminacja. Można więc uznać, że gdybym był czarnoskóry, albo byłbym Żydem, to też wielce prawdopodobne, że moje sprawy byłyby rozpatrywane nie przez wzgląd na to, że jestem obywatelem Polski, obywatelem Chojnic, ale przez wzgląd na to, że jestem czarnoskórym Żydem. Więc moje spraw,y instytucje publiczne będą rozpatrywały w trybie SPECJALNYM. Łamiąc wszelkie obowiązujące prawa, reguły i zasady. 

Jeśli ktoś zastanawia się w imię czego w ten sposób zachowują się ludzie władzy, samorządowcy itd. To odpowiedź jest bardzo jasna. Otóż logika, mentalności władz, jest prawdopodobnie taka, że żaden "czarnoskóry Żyd" nie może, z zasady, wnieść nic wartościowego do wspólnoty homogenicznych "białych - ludzi". Byłoby to przecież zburzeniem obowiązującego porządku i trwającej wizji rzeczywistości w której monopol na to co dobre, na to co właściwe, na to co prawdziwe i prawidłowe posiadają tylko ci, którzy w imię idei bezosobowych instytucji podejmują bardzo osobiście motywowane decyzje. Jakże blisko leżące rozstrzygnięć o tym, kto ma prawo, a kto nie ma prawa funkcjonować w sferze publicznej. 

Tak właśnie się poczułem, jak dawniej wykluczani z życia publicznego - czarnoskórzy, Żydzi, itd, kiedy odmówiono mi rozpatrywania petycji obywatelskiej zgodnie z zasadami prawa i normami społecznymi. Zastanówcie się też, skoro instytucje publiczne tak działają wobec mnie, to jak działają wobec tych, którzy nie mają głosu, którzy nie znają mechanizmów władzy, rządzenia, którzy nie potrafią występować w sprawach publicznych, a często i we własnych sprawach? Jest to nędzny obraz, gnuśniejącej władzy, która tworzy lokalny układ polityczny. Celowo wyolbrzymiam i stosuję tak mocne odniesienia, bo wydaje mi sie, że problem nowej formy "obywatelskiego rasizmu" umyka naszej uwadze. Bezosobowe instytucje są gwarantem rozwoju politycznego i gospodarczego, w biednych i totalitarnych reżimach, tak prosta prawda również nie trafiała do umysłu rządzących. Efekty znamy. 

Dlatego, nie będzie w Chojnicach prosperity, rozwoju i ogólnego ładu. Dopóki, dopóty u władzy mamy dyktaturę cwaniaków monopolizujących i prywatyzujących bezosobowe instytucje życia publicznego. Kwestia braku bezoosobowych instytucji życia publicznego jest jednym z kluczowych czynników decydujących o cywilizacyjnym zapóźnieniu Chojnic. 

czwartek, 19 czerwca 2025

Aparatczyk komunistyczny zasłużonym obywatelem Chojnic???Stanowcze NIE!

Z chojnickiego ratusza płyną oburzające dla mnie informacje. Władza lokalna planuje nadać tytuł Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice Antoniemu Szlandze. Uważam, że nie ma gorszej kandydatury. 

Antoni Szlanga był aparatyczkiem komunistycznym, był siłownikiem systemu, który zniewalał Polskę przez kilkadziesiąt lat, a nie dość tego był też krzewicielem tego zniewolenia, bo proponował między innymi, aby w Chojnicach uruchomiono program Telewizji Moskwa, a kiedy komuna chyliła się ku upadkowi, to Szlanga namawiał do wstępowania do Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej. Sam też był funkcjonariuszem ORMO - do którego zresztą sam się zgłosił. 

Wiele by pisać, ale nadawać tytuł Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice, człowiekowi, który na pewno zasłużony był, ale dla komuny, to się po prostu nie godzi w wolnej Polsce! 

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tej kandydatury i potrzebuje się rozeznać w dossier Szlangi, to polecam wszystkie moje wpisy o Antonim Szlandze, które dostępne sa tutaj.  Nawet nie chce mi się powtarzać wszystkich argumentów, przeciwko tej kandydaturze. Warto bowiem po prostu samodzielnie sięgnąć do lektury, którą przygotowałem już lata temu i jest ona dostępna na moim blogu - wraz z dokumentami. 


Poniżej przedstawiam uzasadnienie do uchwały o nadaniu tytuły Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice Antoniemu Szlandze. Trzeba już na wstępie wskazać, że całe to uzasadnienie to jest jedna wielka mistyfikacja - próba manipulacji i kreowania rzeczywistości wraz z wybielaniem życiorysu politycznego Szlangi. 



I tak: w uzasadnieniu napisano, że Antoni Szlanga to człowiek o niezwykle bogatym życiorysie. To prawda! Jednak dlaczego ten życiorys władze miejskie próbują fałszować? W tym uzasadnieniu, nie ma dwóch podstawoych informacji: że Antoni Szlanga był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) oraz że Antoni Szlanga był z własnej woli funkcjonariuszem ORMO. Zatem ten najciekawszy okres został przed radnymi Rady Miejskiej w Chojnicach wymazany. Napisano tylko, ze Szlanga był ostatnim naczelnikiem Miasta w latach 80. Warto byłoby jednak wskazać, kto i na jakiej zasadzie wybierał Naczelnika Miasta. Oczywiście wyboru tego dokonywała komunistyczna i zbrodnicza PZPR. Zatem Szlanga był tak świetnym komunistą, że nawet postanowiono oddać mu w ręce ster miasta. A ja wskazuję po raz kolejny - i wiem co piszę bo analizowałem dokumenty w trakcie badań w IPN - Szlanga był przedstawicielem frakcji określonego jako "beton", czyli najbardziej zagorzały, nieskory do ustępstw element komunistyczny w PZPR. Wyrazej tej postawie dawał nawet wtedy, kiedy już komuna się waliła. Jest w tym uzasadniu, takie zadanie, że działania Szlangi dały podstawy pod wyprowadzenie Chojnic ze stagnacji gospodarczej i stanowiły grunt pod dynamiczny rozwój Chojnic. Chciałbym wiedzieć, jakie to konkretnie były rzekomo działania, bo skoro były i były konkretne i tak ważne, to chyba warto byłoby się nimi pochwalić. Szlanga jest w tym uzasadnieniu prezentowany jako wizjoner - dosłownie Wilczek plus Balcerowicz, który zastał Chojnice komunistyczne i drewniane, a pozstawia kapitalistyczne i szklano-murowane. To oczywiście są bzdury. Szlanga nie dokonał niczego, co zasługiwałoby na takie peany. Szlanga był przez całe swoje życie zawodowe przede wszystkim działaczem politycznym - o określonej - komunistycznej, a potem po prostu lewicowej postawie. 

To co w tym uzasadnieniu poczytuje się za zasługi, to naprawdę są argumenty przeciwko nadaniu tego tytułu. Warto bowiem zaznaczyć, że ludzie tacy jak Szlanga, gdyby nie zastosowano idiotycznej polityki "grubej kreski" Mazowieckiego, nie mieliby czego szukać w przestrzeni publicznej. Nadal jednak, bo komuny nie rozliczono, sięgali po urzędy publiczne i środki publiczne, bo nie zapominajmy, że Szlanga nie był radnym charytatywnie! 

Antoni Szlanga występował też wielokroć przeciwko spoleczeństwu obywatelskiemu, przeciwko lokalnej wspólnocie. Kiedy nie miał już takie znaczenia jak wczesniej i stał się z patrona, po prostu klientem układu Finsterowskiego, to posłusznie tłumił wszelkie głosy krytyki społecznej - która płynęła wobec działań i zachowań władzy lokalnej. Znany był z blokowania głosu przedstawicielom organizacji społecznych, ale też dał się pozanć jako człowiek, który za nic miał instytucje petycji - choć przecież był Przewodniczącym Rady Miejskiej i powinien petycje rozpatrywać. Uznawał jednak, że są one bezzasadne. 

Całe uzasadnienie jest zbudowane na fałszu i kłamstwie oraz manipulacji. I mam skromną nadzieję, że znajdą się radni, którzy przytoczą prawdę o działalności politycznej i rzekomym wkładzie Szlangi w życie Miasta Chojnice. Nie jest to działalność zasługująca na pochwałę i miejskie laury. 

W mojej ocenie, tytułem tym Finster chce spłacić dług wdzięczności Szlandze, za to, że ten roztoczył w odpowiednim czasie nad młodym Finsterem parasol polityczny, bo bez zaplecza postkomunistycznego Finster ani by do władzy nie doszedł, ani nigdy by tej władzy w Chojnicach nie utrzymał. Taki patronat był mu potrzebny. 

EDIT: 

Antoni Szalnga, w wyniku głosowania Rady Miejskiej w Chojnicach, nie otrzymał tytułu Zasłużonego Obywatela Miasta Chojnice. W głosowaniu, było 8 radnych za, 8 radnych przeciw i 1 radny wstrzymujący się. To nie tylko zwycięstwo chojniczan, to także jasny sygnał dla układu Finstera, że chojniczanie nie akceptują wszystkich jego propozycji. Brak zgody na tytuł zasłużonego obywatela dla jednego z siłowników Finsterowych, to ważny krok w erozji lokalnego układu władzy - zupełnie autorytarnego w swej naturze. 


sobota, 2 kwietnia 2011

Spapranie

W tytule napisałem 'Spapranie', a nie 'Sprostowanie'? Właśnie tak miało być. Na chojnice24.pl ukazało się sprostowanie p. Finstera do mojego artykułu, dotyczącego kwestii braku informowania SAH, o statusie złożonej petycji w sprawie zmiany napisu na pomniku. Tutaj można się z nim zapoznać: http://chojnice24.pl/artykul/9714/sprostowanie-do-artykulu-brak-odpowiedzi-na-petycje/0/#comments Jedno co mogę powiedzieć to właśnie słowo - spapranie. Niczego de facto nie sprostowano ( bo i co miano prostować?). Natomiast jest to świetna forma dezinformacji i socjotechniki, albo byc moze technika zdartej płyty - kłamstwo powtórzone 100 razy stanie się prawdą. Mój artykuł miał mocne fundamenty, a to sprostowanie zdaje się być pomieszaniem z poplątaniem. Widać ktoś nie rozróżnia sprostowania prawnego od komciów pod artykułami. Oczywiście nie oszczędzono sobie pod adresem moim, jako prezesa SAH, kolejnych pouczeń i insynuacji o mojej niewiedzy. Cóż...chcą tworzyć spektakl niech tworzą, ale beze mnie. Mam dość tych zniesławień, przekłamań, zachowania p. Finstera, ataków na SAH, represji wobec działań, które były umocowane prawnie. Mam dość oglądania inżynierii społecznej, przyglądania się rosnącemy autorytaryzmowi i ignorancji władzy. W związku z tym podjąłem działania w obronie dobrego imienia SAH, ale i demokracji w ogóle. Jakie będą tego skutki? Przekonamy się wkrótce, w każdym razie postanowiłem podjąć kroki na każdej możliwej płaszczyźnie, aby przeciwdziałać złym praktykom władzy w Chojnicach! Alea iacta est!

wtorek, 24 grudnia 2019

Skarga na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach

Okoliczności zmusiły mnie do złożenia skargi na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach. 
Przewodniczący bowiem, w mojej ocenie, samodzielnie odpowiadając na petycje obywatelskie uzurpuje sobie uprawnienia których nie posiada, w ten sposób łamie zarówno Statut Miasta jak i ustawę o samorządzie gminnym oraz ustawę o petycjach. 

Skarga trafi do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. 

Jaki będzie rezultat? Tego możemy się domyślić już teraz - nie trzeba być jasnowidzem - skarga zostanie oddalona, a Szlanga uznany przez miejskich radnych za osobę nieskazitelną. Ten dramat bezkarności i sądzenia siebie w swoim gronie trwa w Chojnicach od lat. 

Niemniej, może się zawiodę na dotychczasowym doświadczeniu, a sprawa jednak zostanie potraktowana poważnie i rozwiązana należycie, zgodnie z literą prawa i wysokimi standardami kultury politycznej. 

środa, 25 marca 2015

Jesteś ważny!

Wszyscy mamy realny wpływ na bieg zdarzeń w Chojnicach, na naszą rzeczywistość. Dziś takie zdanie jest w sferze marzeń, ale dzięki rozwojowi nowych technologii możemy te marzenia zrealizować. 

Platforma CivilHub umożliwia tworzenie społeczności wokół miejsca zamieszkania, przy tym realizować tam można projekty, petycje, ankiety, etc. Wszystko to ma pomóc w kreowaniu naszej rzeczywistości i realnym wpływaniu na decyzje polityczne. 

Najbliższą ważna dla nas, mieszkańców, sprawą są wybory w osiedlach miejskich. Musimy jako mieszkańcy na poważnie zaangażować się w spotkania osiedlowe i wybór nowych władz. 

Pierwsza dyskusja na koncie Chojnic na CivilHub dotyczy właśnie tej sprawy.

Serdecznie zapraszam, zmieniajmy nasze osiedla, nasze miasto na lepsze! Zaangażowanie każdej osoby jest bardzo ważne, możemy wspólnie wykreować mnóstwo ożywczych pomysłów. Trzeba nam wykorzystać maksymalnie jak to możliwe, to niedoskonałe narzędzie w postaci budżetów obywatelsko-osiedlowych.

wtorek, 3 grudnia 2019

Nie będzie uchwały o konsultacjach społecznych

Władze Chojnic są impregnowane na postęp. Włodarze lubią brać udział w strajkach w obronie demokracji w Polsce, ale coraz częściej zapewniają mnie o tym, że głoszą tylko puste i obce sobie hasła, sami bowiem występują przeciwko demokracji lokalnej i przeciwko procesom inkluzji społecznej w procesy decyzyjne rzutujące na położenie lokalnej społeczności.

Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach i władze Chojnic po raz kolejny popisują się wiedzą prawniczą - ironizuję oczywiście. W odpowiedzi na moją petycję o podjęcie uchwały w sprawie trybu i zasad prowadzenia konsultacji społecznych, Przewodniczący RM Chojnice odpowiada mi, że nie widzi takiej potrzeby. Nic dziwnego! Standardy rozwiniętych demokracji w których obywatele znają zasady na których mogą prowadzić dialog z władzą w sprawie spraw publicznych - to chyba  obca materia dla Antoniego Szlangi. Już chyba wszędzie w regionie, miasta, miasteczka, ale i gminy wiejskie posiadają jasne zasady prowadzenia konsultacji społecznych, ale w Chojnicach ich nie ma!

Według Szlangi moja petycja ma znamiona uchwały :) Według mnie Przewodniczący ma oznaki nawiązywania do dawnej działalności w ramach ORMO, bo przeinacza fakty, dowolnie interpretuje prawo i manipuluje w ten sposób opinią publiczną i odbiorem społecznym. 

Bardzo nisko oceniam pracę Przewodniczącego RM, który tym samym nawet nie dopuścił do rozpatrywania mojej petycji przez radnych. Jeszcze kilka takich odpowiedzi, a uznam, że to kontynuacja "dyktatury ciemniaków" o której tak pięknie mówił Kiselewski. Niemniej, proszę radnych Rady Miejskiej w Chojnicach, aby temat podjęli i aby sami wyszli z propozycją uchwały w sprawie trybu i zasad konsultacji z mieszkańcami gminy. 

Natomiast z pisma Szlangi, który petycję próbuje nazwać inicjatywą uchwałodawczą, śmiać się będą po krańce czasu. Gdyby radny Szlanga zasięgnął nieco wiedzy, to petycje służą, między innymi temu, aby inicjować zmiany i kierunki aktów prawa lokalnego. 

O takiej właśnie otwartości władzy wobec obywateli w Chojnicach można mówić głośno - gadanie władz miejskich o dialogu, konsultacjach, itd. To jest bicie piany bez pokrycia. Dlatego mieszkańcy powinni odtąd bojkotować, każde RZEKOME propozycje władz miejskich o konsultacje. Są one w Chojnicach prowadzone bez realnych podstaw - jeśli nie mają akurat umocowania w odrębnej ustawie, a często nie mają, bo są to konsultacje tzw. dobrowolne. Kolejny raz, na liście postępu Chojnice są na szarym końcu. Standardy panujące w Chojnicach zaczynają mi przypominać autorytarne i upadające państewka. 

Petycja, jak i odpowiedź na nią: https://bip.miastochojnice.pl/565.html

wtorek, 24 grudnia 2019

Przyziemna krytyka polityczna

Chojnicka Rada Miejska od wielu już kadencji jest zaledwie przedmiotem w rękach układu władzy w Chojnicach, nie jest podmiotem polityki. Jest po prostu swoistą zabawką w rękach rządzących Chojnicami. Czasami staje się zasłoną dymną dla działań politycznych, dezinformacyjnych, albo po prostu ciałem dzięki któremu tej czy innej niecnej sprawie nadać odpowiednią rangę, na zasadzie "Rada Miejska w Chojnicach...". 

W związku z tak tragiczną kondycją chojnickiej Rady Miejskiej warto bacznie obserwować wszelkie przejawy krytyki działań władzy wychodzące od poszczególnych radnych. 

W obecnej kadencji jest tylko jeden radny, który w ogóle podnosi jakiś głos krytyki. Tym radnym jest Bartosz Bluma z PiS. Należało by się cieszyć, ale niestety Bartek Bluma prowadzi usilnie politykę krytyki przyziemnej. Koncentruje się na sprawach w zasadzie nieistotnych dla długofalowej polityki miejskiej, nie podejmuje też żadnych działań, które mogłyby naruszyć "resortową strukturę" miejskiej polityki, która czerpie z siłowników władzy. Bartek ma też poważną przywarę, nie podejmie nigdy, nawet istotnego tematu społecznego, który wskazałby jakiś krytyki PiS lub osoba, które nie trzyma linii posła Mrówczyńskiego. Bartek musi tak postępować, bo jest zależny od partyjnego barona powiatowego. Mnie zaś taka postawa radnego martwi. 

Ostatnia krytyka Blumy w sprawie działań władzy ograniczyła się do 8 zarzutów: wzrastającego deficytu miejskiego; kolejnego przeszacowania władzy dla spodziewanych przychodów ze sprzedaży mienia; podwyżek opłat lokalnych i podatków (w tym śmieciowych); brak wsparcia do wymiany kotłów grzewczych; brak rozwoju i programu dróg osiedlowych; problemy z Kartą Dużej Rodziny; brak rozwoju budownictwa komunalnego. Powiemy tak - to raczej ważne sprawy. Niestety są to sprawy wynikające jedynie z powierzchownej krytyki i powierzchownej oceny działań władzy. 

Warto więc zapytać opozycję i radnego Blumę - dlaczego nie zajmują się sprawami istotnymi: tzn. brakiem uchwały o konsultacjach społecznych; zasiadaniem w Radzie Miejskiej zastępcy szefa miejskiego ZGM; finansowaniem polityki przez lokalny biznes; kwestiami polityki grantowej; rozdętym finansowaniem Chojniczanki; działaniami radnego Szlangi jako przewodniczącego Rady Miejskiej (samodzielnie odpowiada na petycje obywatelskie); brakiem miejskich standardów dla corocznych raportów o stanie gminy. 

Lista jest długa, problemów, które są nie tylko przyziemne, ale i konieczne do podjęcia aby przeciwdziałać negatywnym i długofalowym skutkom. Chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej nie istnieje, a Bluma to jedyna osoba, która podejmuje krytykę, niestety z poziomu mentalności księgowo-urzędniczej, nadal nie dostrzegając szerszego obrazu Chojnic. Porażką PiSu w Radzie Miejskiej, jest to, że izoluje się od problemów które zgłasza społeczeństwo obywatelskie i starając się rzekomo ukierunkować na pragmatyczne podejście, świadomie, pomija istotne kwestie, które rzutują na wzmacnianie obozu władzy. Bluma nie sprawdził się w poprzedniej kadencji, kiedy był radnym i nie sprawdza się obecnie. Nie jest to przeciwnik, którego Burmistrz obawiałby się w jakikolwiek sposób. Jest to wymarzony przeciwnik dla obozu władzy - nie drąży, nie docieka, zadowala się powierzchownymi różnicami sald w rachunkach. 

Istotnie należy się pochylić tutaj nad pytaniem, dlaczego radni chojnickiej opozycji nie wykorzystują w drodze kontroli władzy nawet narzędzi, które prawnie posiadają?  

Przykładowo 1/4 składu Rady Miejskiej mogłaby (a przecież jest 6 radnych PiS na 21 radnych) złożyć wniosek o odwołanie Burmistrza. Doprowadzając, być może do referendum o odwołanie Burmistrza. Ale, takiego wniosku opozycja na miękkich nogach, nie ma odwagi postawić. 

poniedziałek, 18 maja 2020

Jak rozpoznać autokratę?

Przyjęło się uważać, że problem dyktatury i autokracji oraz dyktatorów i autokratów, to problem polityki państwowej, ale to nieprawda. Okazuje się bowiem, że modele "wykrywania autokratów" w skali państwowej idealnie sprawdzają się w odniesieniu do analizy polityki lokalnej. Według nieskomplikowanej instrukcji, składającej się z 4 punktów możemy sprawdzić, czy mamy do czynienia z autokratami w lokalnych samorządach.


Politologiczny masterpiece. Na tym mógłbym skończyć opis książki Tak umierają demokracje, autorstwa dwóch amerykańskich profesorów z Uniwersytetu Yale. Autorami są prof. Steven Levitsky i prof. Daniel Ziblatt. W swej książce analizują czynniki, które wpływają na upadek demokracji i stawiają jedną główną hipotezę, to dopuszczenie autokratów, ekstremistów do władzy przez demokratów, którzy szukają szerszego poparcia społecznego lub potrzebują go w sytuacji kryzysowej powoduje, że autokraci raczej "miękko" dochodzą do władzy, wcale nie potrzebują rewolucji. Przykładem może być Hitler, może być i Chavez w Wenezueli. 

Taka narracja, którą proponują autorzy jest niezwykle cenna, ich analiza dogłębna, a synteza naprawdę intelektualnie orzeźwiająca, ale...nadal zapomina się w świecie i zapominamy my sami, że pierwszą szkołą demokracji są lokalne społeczności. Można więc rzec, że nie jest tak, że "ryba psuje się od głowy", ale wręcz przeciwnie, bo w demokracji, powiemy na przykładzie ryby, że zepsuła się "od ogona". Dlatego autokratów nie należy szukać i filtrować ich na bramkach demokracji, tylko na poziomie polityki państwowej, ale przede wszystkim na poziomie polityki samorządowej. Wszysycy się podniecają tylko Obranem, Kaczyńskim, czy innymi autokratami ze świata, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że ich burmistrzowie i wójtowe, starostowie, radni, to tacy sami, jak nie gorsi autokraci a wręcz despoci z czego właśnie później, z tego podglebia samorządowego wyrasta taka mizerna kultura polityczna w skali państwa. Dlatego chciałbym Czytelnikom przybliżyć taką prostą instrukcję, którą w swej książce zawarli amerykańscy politolodzy. Po to, żeby łatwo było Wam i nam podnieść alarm, kiedy autokraci niszczący demokrację, będą dzierżyli lub sięgali po władzę. Podam to wraz z lokalnymi przykładami z życia politycznego i pozostawiam pod Waszą ocenę.

Jak rozpoznać autokratę? 

Cztery kluczowe znaki w zachowaniu autokraty:

1. Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych reguł. 

Przykłady: Wybiórcze stosowanie prawa - łamanie regulaminów i statutów w tym jednostek pomocniczych jednostek samorządu terytorialnego - rad osiedli. Występowanie przeciwko demokratycznym wyborom i ich dewaluacja - np. odmawianie sensowności udziału w referendum lokalnego, rozpowszechnianie w tej sprawie fałszywej wiedzy i faktów. Próby ostracyzmu wobec działań pewnych organizacji społecznych i politycznych, w tym próby kryminalizacji, podważanie swobód i wolności politycznych - jak zakłócanie protestów społecznych przy wykorzystaniu mienia publicznego i swojej funkcji publicznej - jak zakłócanie naszych protestów w sprawie niezgody wobec prywatyzacji przedszkoli samorządowych. Ograniczanie dostępności do partycypacji w życiu publicznym np. poprzez partykularne wykluczenie z prac w gremiach powołanych przez gminę - jak odmowa prawa udziału w pracach miejskich komisji grantowych - co i mnie spotkało, przez wzgląd np. na  niedorzeczne przesłanki. Pogwałcenie zasad i kultury demokracji poprzez np. organizacje z urzędu kontrmanifestacji społecznych - jak ta "paluchowa" pod basenem. Składanie niemożliwych do spełnienia obietnic wyborczych, wykorzystując społeczną i obywatelską niekompetencję w sprawach racjonalnej oceny możliwości ich spełnienia - jak obietnice darmowego użytkowania basenu dla wszystkich mieszkańców powiatu. Podejmowanie decyzji w sposób niedemokratyczny i partykularny - przykładem może być to jak rozpatruje się petycje obywatelskie w Chojnicach. 

2. Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników. 

Przykłady: Przeciwnicy polityczni to najczęściej dla autokratów u władzy - ekstremiści, wrogowie, przeciwnicy porządku i ładu - tutaj można dziesiątki przykładów podać z Chojnic, kiedy lokalne władze i włodarze tak przedstawiali swoich oponentów. W tym i przedstawiano ludzi opozycji wręcz jako śmiertelne zagrożenie dla miasta i życia mieszkańców. Dyskwalifikacja oponentów politycznych z życia politycznego i odmowa im prawa zajmowania głosu publicznego pod pozorem domniemanych przestępstw i przewin - tutaj lista też może być długa - według lokalnych włodarzy zblatowanych z organami ścigania, ktoś miał skakać po samochodach, ktoś inny czerpał korzyści z nieuprawnionych praktyk zawowodych, ktoś innych fałszował dokumenty, ktoś innych ukrywał swe mieszkania i majątki, itd. Kluczem tej gry dla autokraty jest rzucanie w przestrzeń publiczną niczym niepotwierdzonych ale publiczne podsyconych przez zblatowane instytucje oskarżeń wobec Pani X lub Pana Y, który krytycznie wypowiadał się o władzy lokalnej. Do tego dochodzi czasami i tak też było w Chojnciach, sugerowanie ludziom opozycji nieznanych powiązań - a to z Kaczyńskim, a to z organizacjami ekstemistycznymi i radykalnymi. 

3. Tolerowanie lub popieranie przemocy.

Przykłady :Tutaj można byłoby stawiać daleko idące hipotezy, natomiast żeby nie brnąć w to samo co czynią lokalni autokraci, warto tylko postawić pytanie na które odpowiedzi będą już konkretnymi przykładami - czy lokalni włodarze utrzymywali bliskie kontakty z przestępcami, ludźmi działającymi na pograniczu prawa i bezprawia, czy czerpali z takich konaktów korzyści polityczne i i osobiste? Czy wspierali akty przemocy, również przemocy w Internecie poprzez sponsorowanie i szerzenie mowy nienawiści? Czy odmawiali publicznego potępiania Internetowego trollingu wymierzone w szkalowanie, pomawianie i zniesławianie swoich oponentów politycznych? Czy milcząco popierali akcje przemocy wobec swoich przeciwników politycznych? Czy wyrażali poparcie dla przemocy politycznej wobec swoich przeciwników politycznych, organizowanej przez ich siłowników, stronników i fanatyków? Twierdząca odpowiedź na którekolwiek pytanie w tym punkcie oznacza, że u władzy mamy autorkatę/autokratów niszczących demokrację.

4. Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich opononetów, w tym mediów. 

Przykłady: Tutaj należy postawić następujące pytania. Czy lokalni politycy i samorządowcy udzielali poparcia dla działań ograniczających swobody obywatelskie - odpowiedź będzie twierdząca - przykłady są liczne od blokowania inicjatyw obywatelskich po prawne i regulaminowe ograniczanie oraz manipulowanie regulaminami i prawem w celu wykluczenia postalatów i działań oponentów ze sfery publicznej. Czy korzystali z praw penalizujących wolność słowa - TAK, tutaj też okazuje się, że nasi włodarze, a konkretnie włodarz korzystał wielokrotnie z tego prawa, pozywając do sądu w sprawie rzekomych pomówień osoby, które były jego oponentami politycznymi i wygłaszały niewygodne fakty i interpretacje na temat działalności władzy samorządowej. Czy grozili podjęciem kroków pawnych lub zastosowaniem innych sankcji przeciw swoim krytykom? Otóż tak - i tutaj lista będzie długa, od telefonów do różnych oponentów, po listy urzędowe i pogróżki oraz pisma przedprocesowe oraz rzeczywiste pozwy "za byle co", bo nie podoba się krytyka publiczna władzy samorządowej. Czy grozili krokami prawnymi i sankcjami prawnymi, czy wymuszali i wymuszają przekaz medialny? Oczywiście, że tak - przykłady są liczne. Wystarczy wskazać na interwencje władz samorządowych w lokalnych redakcjach portali, gazet i radio oraz ich nieustanne pohukiwanie i starania podporządkowania sobie przekazu poprzez uzależnienie decyzji o współpracy i sponsorowaniu ogłoszeń w danych redakcjach od poprawności przekazu politycznego. 

Zgodnie z powyższym, co chyba każdy już zrozumiał, nie mamy w lokalnej przestrzeni do czynienia z demokracją lokalną, tylko z autokracją lokalną, a u władzy nie mamy samorządowców, tylko autokratów, którzy wyczerpują cały model zachowań, które charakteryzują demogagów, populistów i autokratów a w końcu i despotów na świecie. Jedyna różnica jaka występują między takimi Kaddafim, Husajnem, Stalinem, Hitlerem a lokalnymi autokratami jest taka, że ci byli wielkimi despotami, a ci nasi to takie ich tyci kopie, niemniej dla demokracji równie szkodliwe. 

środa, 5 lutego 2020

Petycja do Sejmu RP o likwidację systemu tzw. płatnych telewizji szpitalnych

Z datą 2 lutego 2020 roku złożyłem do Sejmu RP petycję o zmiany w prawie prowadzące do likwidacji systemu tzw. płatnych telewizji szpitalnych. 

Swoją petycje odpowiednio uzasadniłem, pisząc między innymi o tym, że należy uwolnić pacjentów od opłat za korzystanie z odbiorników TV w szpitalach publicznych, jednocześnie wskazałem na poważną lukę w prawie, która wykorzystywana jest przez firmy dostarczające TV do szpitali, a dzięki której firmy te nie płacą abonamentów za telewizory w szpitalach. Zwróciłem ustawodawcy także uwagę na to, że w wielu jednostkach lecznictwa publicznego opłata za oglądanie TV nie jest w żaden sposób dokumentowana. 

Mam nadzieję, że moja petycja wkrótce znajdzie się na stronach Sejmu RP i znajdzie zrozumienie wśród posłów obecnej kadencji.