czwartek, 21 sierpnia 2014
Wielki Brat Arek
Burmistrz Chojnic nie rozumie współczesnego świata i działa narzędziami epoki autorytaryzmu, wystawiając się i na śmieszność i na karę.
Jak wiemy burmistrz pozyskiwał IP użytkowników Internetu, tych, których wypowiedzi nie były mu po myśli. Na tym jednak nie kończył, kontaktował się z takimi osobami i "rozmawiał z nimi".
O sprawie pisały chojnickie media: http://chojnice24.pl/artykul/18818/czy-burmistrz-popelnil-przestepstwo/
Warto też wysłuchać wypowiedzi Mariusza Brunki na chojnice.tv:
Jakie zjawisko obserwujemy w zachowaniu burmistrza Finstera? Otóż burmistrz Finster nie tylko łamie prawo, ale wręcz czyni zamach na demokrację, której jedną z naczelnych zasad jest równość wobec prawa. Z tego co mi wiadomo nikt nie dzwoni do burmistrza Finstera, jego żony, ani też dzieci i rodziny bliższej i dalszej w sprawie jego wypowiedzi - publicznych i prywatnych (anonimowych). Dlaczego więc burmistrz Finster wprowadza atmosferę Wielkiego Brata?
Zwyczajnie Arseniusz Finster nie rozumie dzisiejszego świata i kształtującej się poliarchii (idei demokracji wciąż stającej się, urzeczywistniającej się między innymi poprzez prawo do wolności wypowiedzi). Warto tutaj zaznaczyć, że nikt nie odmawia Arseniuszowi Finsterowi prawa do ochrony jego dobrego imienia - nie może ono się jednak realizować poprzez nielegalne oddziaływanie na osoby nastawione opozycyjnie do Arseniusza Finstera. A za takie uważamy, czyli za nielegalne, osobiste telefony Arseniusza Finstera do osób prywatnych oraz ich rodzin.
PChS złożyło zawiadomienie na prokuraturę. Zamach na demokrację i realizacja wizji Wielkiego Brata w Chojnicach nie przejdzie!
niedziela, 17 sierpnia 2014
Wyborcza o Chojnicach
W artykule online "Gazety Wyborczej" można przeczytać o wyprawie dziennikarzy tego czasopisma w południowe tereny województwa pomorskiego. Całość narracji jest w tonie kolonialnym (Panowie z Metropolii wybierają się w zamorskie prowincje ocenić co i kogo można tam zobaczyć), jednak ludźom z wielkich miast wydaje się, że świat poza ich miastami to "czarna dziura", kolejny dowód na to, że marksowskie "byt kształtuje świadomość" sprawdza się jak rzadko która zasada stając się żelaznym prawem. Hasło "Chojnice, naturalnie"!, lepiej byłoby zamienić w kontekście artykuły na "Chojnice, przelotowo"! Gratuluję kilkunastu zmarnowanych lat miasta i mieszkańców chojnickim włodarzom. W oczach przyjezdnych żyjemy w "miasteczku", nie ma tutaj nic "ciekawego" ani też "godnego uwagi". Z jednej strony sam oburzam się na takie oceny jakichś sztubaków z GW w której o intelektualistów ciężko, ale z drugiej strony to prawdziwy obraz odczuć osób postronnych przebywających w naszym mieście. W Chojnicach nic się nie dzieje na skalę poza lokalną, a miasto dosłownie umiera. Ciekawsze jest nawet Fojutowo...
Jeden z fragmentów tekstu dedykuję Arseniuszowi Finsterowi:
"Chojnice i Człuchów to miasta, przez które warto chyba jedynie tylko przejechać w drodze gdzieś dalej".
czwartek, 14 sierpnia 2014
TV Białoruś o nas
Działania Arcan Historii słynne już były nawet na Białorusi. Tamtejsza telewizja wyemitowała w wiadomościach krajowych specjalny reportaż aby zadać kłam działaniom i słowom Arcan Historii z ... Chojnic!
Komentarz przygotuję w najbliższym czasie:
W białoruskiej telewizji w 2010 r. ukazał się materiał w związku z 65. rocznicą wejścia Armii Czerwonej do Chojnic. Jak się okazuje z materiału bodźcem dla Białorusinów do ukazania materiału w głównych wiadmościach mińskiej telewizji była akcja protestacyjna, którą organizowałem wraz z Arcanami Historii pod Cmentarzem Żołnierzy Radzieckich w Chojnicach sprzeciwiając się hołdowaniu przez władze miejskiej czerwonej gwieździe i Armii Czerwonej. Widać nasze działania odbijają się do dziś echem międzynarodowym, bo podobno materiał ten został ostatnio retransmitowany w kontkeście Kijowa i zdarzeń na Ukrainie. Realizatorzy programu w TV Białoruś sugerują, że Arcana Historii z Chojnic próbują fałszować historię. Piszą wprost "stowarzyszenie z Chojnic próbuje rewidować historie II wojny światowej", na poparcie tej tezy wypowiadają się między innymi radca ambasady rosyjskiej w Mińsku, białoruski politolog, szef organizacji rosyjskich w Białorusi, historyk białoruski i dyrektor muzeum. Materiał ukazywał się w kontekście urządzanych przez Rosję wielkich obchodów zakończenia II wojny światowej w 2010 r.
Cieszę się, że w Chojnicach potrafimy tak upominać się o prawdę historyczną, że propaganda Moskwy musi aż do swych działań zaciągać telewizję białoruską. Szkoda, że nie poprosili mnie o komentarz...Ale kto wie, może wkrótce dadzą mi się wypowiedzieć w Moskwie ;)
środa, 13 sierpnia 2014
Czas globalnej katastrofy
Zapewne będzie nieco futurulogicznie. Być może wręcz fantastycznie. Faktycznie jednak, a nie w odczuciu, bardzo realnie.
Mówi się o tym, że w Ukrainie wybuchła i trwa wojna hybrydowa. Ta nowa wojna, jak chcieliby niektórzy, wiąże się z wykorzystaniem środków technologicznych i społecznych przez Rosję do destabilizacji Ukrainy, przy użyciu też narzędzi konwencjonalnego zabijania jak czołgi i karabiny oraz bomby i metody jak naloty czy ostrzał artyleryjski.
Nie jest to żadna hybrydowa wojna, nie jest to też typowo rozumiane zderzenie cywilizacjim a bardziej walka ideologii (Zachód kontra Rosja). Konflikty w których jedni musieli wykorzystywać środki konwencjonalne i metody postępowania uzgodnione z innymi, ale i respektowane, a inni tych norm nie przestrzegając walczyli wszelkimi dostępnymi sposobami znane są od dawna. Można rzec, że od czasów kiedy jedni żyli i pracowali aby stworzyć dobrobyt - czasami przecież nieudolnie i tylko dla wybranej części społeczeństwa (ten wybór - to sito, było różne od kwestii teologicznych, wyznaczników szamańskiej mądrości, poprzez klasowości, ideologiczną czystość, rasowość po kapitał) inni dążyli do wprowadzania chaosu, pożogi i śmierci. Jakkolwiek poetycko to nie brzmi, jest prawdą o dziejach ludzkości.
Obecnie zadajemy sobie pytanie, coraz częściej wypowiadane przez urzędników państwowych krajów Unii Europejskiej, kiedy wybuchnie III wojna światowa. Nikt już nie pyta, czy wybuchnie,ale raczej kiedy? Według mnie wybuchła już w marcu tego roku, na Ukrainie. Jest to jednak wojna prowadzona w sposób barbarzyński, coraz bardziej indywidualny - nie masowy (choć na masową skalę) - jest to wojna, która przez udostępnienie stronom walczącym sprzętu wojskowego i narzędzi technologicznych ma objąć każdego z osobna. To wręcz zgodne z duchem czasów - z postępującą anarchią, odmasowieniem, indywidualizacją forma walki ideologii.
Putin i jego ideolog Aleksandr Dugin mają plan, aby zdestabilizować nie tylko Donbas, nie ograniczać się też do Ukrainy. Chcą zdestabilizować świat. Ta wojna będzie o tyle nowa, że kiedy to w znanych nam dotąd konfliktach dochodziło do "eksplozji" państwa agresora, więc do jego często konwencjonalnymi środkami przeprowadzonej ekspansji, to teraz dojdzie wręcz do "implozji" świata w wyniku działań agresora. Putin i Dugin wyciągnęli lekcje tak z historii, jak z perspektyw rozwoju technologicznego i społecznego. Rosja ma stać się jedynym stabilnym państwem świata, jedyną oazą spokoju. Ludzie mają w bliskiej perspektywie pragnąć dostać się do Rosji, mają zabiegać o jej opiekę, o jej paszport, o jej przychylność. Mieszkańcy Europy przede wszystkim będą pod surowymi warunkami ideologicznymi (wyrzeczenie się mentalne "Zachodu") przyjmowani na nowych obywateli Rosji. Wszystko co wokół Rosji będzie pogrążone w chaosie, kiedy tam będzie trwała budowa silnej władzy państwowej, dającej obywatelom ułudę swojskości i życia pod bezpiecznym kloszem Putina z iluzją prawie całkowitej wolności jednostkowej przy zabezpieczeniu bytu socjalnego za cenę wyrzeczenia się praw politycznych.
Rosja nie będzie więc zabiegać o świat. To ludzie mają zabiegać o Rosję. Wchodzimy w erę anarchii i cynizmu, w tym porządku urządzenia świata i życia duchowego, Rosja stanie się atrakcyjna jak nigdy przedtem. Sprzyja temu wzrastające w ludziach pragnienie wolności osobistej, coraz niższe zaufanie do polityki i polityków oraz do tradycyjnych instytucji. Destabilizacja na zewnątrz Rosji będzie tylko wspierana przez siły rosyjskie, przez służby specjalne, przez kapitał. Historia pokazała, że nie ma na świecie siły zdolnej owładnąć cały glob, tą siłą nie jest nawet kapitalizm, który zawsze napotyka opory natury religijno - ekonomicznej. Rosja i Putin będą skuteczniejsi nawet jak sam kapitalizm, ale władzę polityczną nad kolejnym obszarami będą wprowadzać bardzo powoli i z wielką ostrożnością pomimo już posiadanej władzy w danym rejonie. Cenniejsze będzie dla nich posiadanie władzy w świecie chaosu jak władzy w świecie porządku do którego nie dążą. Swoistym urządzeniem świata ma być chaos poza Rosją.
Reasumując. Wojna wybuchła w marcu. III wojna światowa. Celem agresora jest destabilizacja świata. Pogrążony w chaosie i globalnej pożodze świat, który w wybranych lokalnych punktach - ogniskach wojny konwencjonalnej - będzie się tlił pożarem prawdziwej wojny doprowadzi do chaosu globalnego. Nieznanego wcześniej, gdyż nawet wojna, II wojna światowa, ogarniająca większą część globu wyznaczała granice konfliktu i jego strony. Współcześnie pozostanie wrażenie "nieznanego wroga", chodzi o wojnę wszystkich przeciw wszystkim. W tym duchu Rosja będzie się stawać coraz atrakcyjniejsza, a jej porządek i kultura będą wydawać się wyższe i cenniejsze, aniżeli to co zastać będzie można na całym świecie. Jesteśmy więc u progu zniszczenia, które Rosja napędza i który ma doprowadzić do zmiany ładu światowego. Każda inność godząca w porządek, każdy promyk nadziei na separatyzm, na chaos będzie przez Rosję wspierany na całym świecie.
Dopiero na zgliszczach pożogi Rosja będzie wkraczać na kolejne tereny politycznie, ale to będzie proces długotrwały. Liczyć się będą przede wszystkim narzędzia prowadzące do chaosu. Świat i ludzie mają prosić i błagać Rosję o pomoc i interwencję, świat ma pragnąć rosyjskiej interwencji i opieki. I rzeczywista strefa wpływów Rosji w dobie chaosu będzie się rozszerzać w błyskawicznym tempie. To jest ta nowa wojna, albo raczej powiedziałbym nowa metoda prowadzenia starej wojny. Im prędzej Zachód zrozumie, że Rosję należy po prostu najechać i odsunąć Putina od władzy tym lepiej. Ale Zachód tego nie zrozumie. Wojna trwa, a Zachód robi uniki, na które myśl rosyjska jest od dawna przygotowana i które to dla Rosji stają się paliwem dalszej ekspansji - przede wszystkim ideologicznej - trafiającej więc do ludzi i wpływającej na ich postawy w tym skrajnie zindywidualizowanym już świecie. To gorsze niż komunizm, hitleryzm i kapitalizm, to bakcyl, który złapie wszystkich. Czeka nas po prostu chaos jakiego nie znamy. Oczywiście nie znaczy to, że nie pojawi się też problem inwazji wojsk rosyjskich. Pojawi się, ale punktowo i raczej na zasadzie misji czy ekspedycji lub bombardowań. Dojdzie do starć. Wszyscy w nich będą przez Rosjan określani jako terroryści i barbarzyńcy - niezależnie od tego, że będą to wojska państw próbujących podtrzymać swój byt. Coraz częściej też rosyjska retoryka będzie trafiać do umysłów ludzi, którzy nie odnajdują się też w świecie Zachodu. Takich ludzi w miarę postępującego ubożenia przybywa. Tak będzie wyglądała realizacja Czwartej Teorii Aleksandra Dugina. Rosja osięgnęła stan rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego, który pozwala jej na interwencje różnymi środkami prawie w każdym punkcie na świecie, osiągnęła więc status jaki do niedawna miały tylko USA. Stany szerzyły nie tylko demokrację, ale i relatywizm postaw i wierzeń napędzany neoliberalizmem, Rosja szerzyć będzie już tylko cynizm i anarchię, w efekcie chaos sprzyjający jej ekspansji - ideologicznej i następnie terytorialnej.
niedziela, 10 sierpnia 2014
Jakie Chojnice?
Nadchodzą wybory samorządowe. Dzieli nas od nich dziś zaledwie czas 3 miesięcy.
Głównym problem przed jakim staną wyborcy nie powinno być to na kogo głosować, ale na co. Pewnie jak i w czasie wcześniejszych kampanii wyborczych komitet Arseniusza Finstera złoży obietnice wyborcze. Do naszych mieszkań trafią programy KWW Arseniusza Finstera 2018 - tak przypuszczam.
Warto więc zwrócić uwagę na to, że Arseniusz Finster i jego komitet nie spełnia postulatów wyborczych, ergo prowadzi politykę nieudolną i wyborcy powinni być tym głęboko rozczarowani. Oto dwa przykłady:
1. Naczelny postulat kampanii wyborczej 2006 roku KWW Arseniusza Finstera nie został spełniony. Jaki był to postulat? Otóż Arseniusz Finster obiecał chojniczanom budowę społeczeństwa obywatelskiego. Nie udało się i to jest mierzalne. Nie dość, że nie udało się w sferze ilości to i jakości. Miasto nie dysponuje transparentnymi narzędzami przyznawania organizacjom pozarządowym pieniędzy na działalność publiczną.
2. Naczelny postulat kampanii wyborczej 2010 roku KWW Arseniusza Finstera nie został spełniony. Jaki to był postulat? Arseniusz Finster przyobiecał wyborcom inwestycje w kulturę. Wiemy co się stało z projektem Balturium. Więc postulat nieudany. Nie mówiąc o spadku nakładów na kulturę (ciągłym) wyrażającym się sumami przekazywanymi na granty dla organizacji pozarządowych dla wypełnienia zadań publicznych.
W skrócie: 8 lat porażki. Finster nie spełnia naczelnych obietnic wyborczych.
Dlatego warto zadać sobie pytanie na co oddać głos. Nowa ordynacja wyborcza umożliwa start samodzielnym kandydatom. To dobrze. Ale warto też zapytać, czy Ci kandydaci będą w stanie w Radzie Miejskiej realizować samodzielnie swoje postulaty wyborcze? Jednak przynależność do organizacji i stowarzyszeń takich jak PChS może sprzyjać wdrażaniu pomysłów dzięki posiadaniu większości w Radzie.
Projekt dla Chojnic będzie w formie programowej wkrótce przedstawiony przez PChS. Liczę na to, że zyska on sobie przychylność mieszkańców, bo to mieszkańcy są najważniejsi.
piątek, 8 sierpnia 2014
Wdrażanie komunizmu
Poszukuję organizacji/osób chętnych do sfinansowania projektu, który zakończy się książką pod roboczym tytułem: Wdrażanie idei komunizmu na ziemi chojnickiej w latach 1945 - 1990.
Osoby/organizacje chętne do zapoznania się ze szczegółami projektu oraz do jego finansowego wsparcia proszę o kontakt mailowy: marcin.waldoch@gmail.com lub telefoniczny: 883970833.
Książka ma wypełnić lukę poznawczą, w dwóch obszarach: historii ziemi chojnickiej oraz historii ruchów komunistycznych w Polsce z uwzględnieniem działalności aparatu bezpieczeństwa i służb specjalnych.
czwartek, 7 sierpnia 2014
O Powstaniu Warszawskim
Pisałem już nieco w kontekście Powstania Warszawskiego i Chojnic: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2013/08/dlaczego-nie-pamietamy-o-powstaniu.html. Choć to tylko drobne internetowe posty, to chciałbym jednak przekazać Czytelnikowi coś więcej.
Chichotem historii jest to, że były Tajny Współpracownik SB ogłasza wycie syren z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego. Ale jak mawia Bieńkowska: "sorry, taki mamy klimat".
Czy nie czas jednak zmienić ten klimat? Czytamy w prasie, słyszymy w tv coraz to więcej krytycznych opinii o Powstaniu Warszawskim, które nazywane jest współcześnie "Obłudą". Powstają o tym książki - i dobrze, że ktoś je pisze i ktoś kupuje. To z pewnością sprzyja poszerzaniu horyzontów. Jednak i ważnym byłoby aby przekazać społeczeństwu wiedzę obiektywną, dotyczącą politycznych kulis wybuchu Powstania Warszawskiego. Od razu też ujawnię, że mam do Powstania Warszawskiego postawę niczym wobec sacrum, bo moi wujkowie walczyli w powstańczych batalionach i od tego wuja, który przeżył nieco zdążyłem usłyszeć. Nie będą tutaj jednak bazował na wspomnieniach jednego z żołnierzy. Chodzi o kontekst szerszy, bo prawdziwy smutek zalewa serce, kiedy słyszę co mówią ludzie powszechnie szanowani o Powstaniu Warszawskim.
Pod koniec XIX w. zderzyły się w Polsce dwie szkoły histoyczne, których luminiarze pielęgnowali swoją wizję upadku Rzeczpospolitej. Jedna z nich - szkoła stańczyków krakowskich była oddana bez reszty idei trójlojalizmu będącego swoistą hipostazą oddania zaborcy. Natomiast w Warszawie powstała szkoła, której przedstawiciele w tym Władysław Smoleński - przyczyn upadku Rzeczpospolitej nie tylko poszukiwali w warunkach zewnętrznych, ale i wskazywali, że państwo polskie w dobie Oświecenia wielkie poczyniło postępy w krzewieniu wiedzy, wynalazków i cywilizowaniu mas. To powodowało, że Polska odstawała od Wschodu, a jednocześnie niewiele później przyjmowała myśli wybijające się na Zachodzie Europy. Według Smoleńskiego ten etap dziejów był decydujące (kilka dekad przed upadkiem Rzeczpospolitej w 1795 r.) dla wykształtowania się tożsamości narodowej Polaków, którzy już przetrwać potrafili nawet bez państwa. I co więcej gotowi byli do pracy u podstaw posiadając jednocześnie potężne fundamenty kulturowe i cywilizacyjne zdolne unieść byt państwowy w przyszłości.
Chodzi więc o tożsamość. Różniącą się od charakteru narodowego mniej więcej tym czym różni się moje spostrzeżenie o Putinie od tego kim Putin jest w rzeczy samej. Zatem tożsamość narodowa jest kluczowa.
Kiedy zapadała decyzja o Powstaniu Warszawskim, Polacy byli już kilka lat przecież od decyzji o tym, że bić się należy z każdym kto nastanie na polską integralność terytorialną i suwerenność polityczną. W tym celu podpisano w 1939 r. wzajemne zobowiązania z Zachodem. Dlaczego więc Powstanie wybuchło? Przede wszystkim decyzja o Powstaniu była decyzją chyba jednego człowieka o bardzo patriotycznym charakterze, chodzi o gen. Okulickiego "Niedźwiadka". To on wpłynął na gen. Komorowskiego, który był szefem AK, aby ten wyraził zgodę na Powstanie. Wiadomo było od początku, ze Powstanie szans militarnych nie ma żadnych. Liczono jedynie na wyrganie politycznej karty, tak wobec aliantów jak i sowietów. Pewne ważne miejsce zajmowała też sprawa nastrojów w stolicy, gdzie ludzie widząc cofających się Niemców byli żądni zemsty za 5 lat terroru.
Powstanie wybuchło wbrew decyzjom i rozkazom Wodza Naczelnego, czyli gen. Sosnkowskiego. Niemniej kiedy już wybuchło, było przez Sosnkowskiego wspierane wszelkimi kanałami.
Powstanie, a więc wołanie o prawo do samookreślania swej przyszłości pomimo zaborczej siły, było potrzebne dla dalszego kształtowania i ewoluowania tożsamości narodowej. Dziś wiadomo, że Powstanie wykorzystali wszyscy, na jego legendzie budując kapitał polityczny - więc i sowieci i Polacy na wychodźstwie. Było Powstanie realnym zrywem narodowym. Okazało się jednocześnie, że nasi zachodni alianci nie potrafili wykorzystać faktu Powstania Warszawskiego, które wybuchło przeciez niedługo po "ich" lądowaniu w Normandii. Otworzyli II front z Niemcami i ten fakt zaważył na kalkulacjach Okulickiego, sądzono w Polsce, że Powstaniem otwiera się przed aliantami drogę do pertraktacji z Sowietami, a nawet do porzucenia Sowietów, na rzecz Polski (na co liczył i Hitler - czyli na rozbicie sojuszu ZSRR z USA i UK). Tej sytuacji jednak nie wykorzystano. Natomiast całkowicie poświęcono Powstańców.
Tak jak do dziś niejednoznacznie ocenia się konfederację barską, i powstania XIX w. tak też niejednoznaczne będą oceny Powstania i słuszności jego zaistnienia. Wynika to z istnienia dwóch sił w polityce polskiej - jednej zgodnej z interesem polskim, a drugiej temu interesowi przeciwnej. Polska ma prawo do samookreślania i czczenia swego dziedzictwa, tym bardziej okupionego krwią.
Jestem stronnikiem Powstania Warszawskiego i nim pozostanę. Jego wybuch był konieczny i uzasadniony. Są chwile w życiu człowieka i społeczeństw, w których ponad życie "tu i teraz" trzeba oddać się za cenę istnienia narodu w przyszłości. Gdyby Powstania nie było do dziś AK byłaby oskarżana o współpracę z Wehrmachtem celem powstrzymania sowietów (zresztą nadal jest). Co prawda tragiczne były rozkazy gen. Komorowskiego, który przykładowo 14 sierpnia wzywał na odsiecz stolicy wszystkie oddziały AK spoza Warszawy -to spowodowało dekonspirację (na Wschodzie) i wymordowanie tysięcy polskich żołnierzy. O Powstaniu należy mówić z dumą i namaszczeniem, nie gloryfikując błędnych decyzji, ani nie popadając w hagiograficzne ślepe uliczki o głównych aktorach powstańczej zawieruchy.
Powstanie pokazało też po raz kolejny, że Polska i Polacy liczyć muszą przede wszystkim na siebie. Nie ma co liczyć na pomoc z zewnątrz. Być może przyjdzie, ale wszyscy gotowi być muszą na walkę bez względu na to, czy ta pomoc nadejdzie i jest to niezwykle istotne w świetle imperialistycznej polityki Putina.
Kończąc: tożsamość nasza jest kształtowana społecznie. To powoduje, że nie zdołamy jej podtrzymać jednocześnie odrzucając dziedzictwo przeszłości. Powstanie? - Tacy jesteśmy!
I dziwi mnie to, że w dzisiejszym świecie przyznaje się ludziom prawo do eutanazji, ale odmawia się prawa do walki i ofiary z życia za Ojczyznę. Niepojęte!
I dziwi mnie to, że w dzisiejszym świecie przyznaje się ludziom prawo do eutanazji, ale odmawia się prawa do walki i ofiary z życia za Ojczyznę. Niepojęte!
niedziela, 3 sierpnia 2014
Patent na łupanie
W odpowiedzi na stanowisko PChS wobec pomysłów zbycia udziałów miasta w ZZO Nowy Dwór burmistrz Finster na konferencji prasowej ujawnił kilka istotnych zagadnień:
1. Burmistrz jako największy udziałowiec i wspólnik ZZO pacyfikuje prezesa ZZO. Wezwał prezes Perlicką na konferencję prasową, aby odeprzeć moje argumenty, ale nie pofatygował się o prezentację stanowiska i wizji Pani Prezes podczas ostatniej Rady Miejskiej. W istocie więc widać jak przedmiotowo burmistrz traktuje w większości marionetkową Radę Miejską. A dla opozycji w Radzie nie ma nawet na tyle szacunku, aby przedstawić jej argumenty, których przecież i tak nie ma (przynajmniej nie ma takich, które bylibyśmy jako mieszkańcy w stanie zaakceptować).
2. Burmistrz mówi, że Jego mocodawcą jest Jego rozum. Pytam więc dalej, czy ten Jego rozum lata śmigłowcem? I czasami się tylko spotykają? Kartezjusz mawiał "myślę, więc jestem", w przypadku Finstera przypuszczam, że Kartezjusz w swej stricte racjonalistycznej wizji świata skłonny byłby stwierdzić "jestem, więc wy nie myślcie".
3. Teraz najważniejsze. Arseniusz Finster odniósł się do istoty związanej z ewentualną próbą sprzedaży udziałów. Każdy kto przeczyta umowę spółki (rzec można jej statut), zorientuje się, że porządek prawny na jaki zgodzili się jej sygnotariusze przewiduje sprzedaż udziałów - ale z prawem pierwokupu przez innych dotychczasowych udziałowców!!! A dlaczego? Bo w ten sposób, ktoś mądry kto konstruował umowę zachował porządek przyczynowo - skutkowy (logiczny), konieczny dla podtrzymania interesu spółki. Otóż skalę własności odpowiednich samorządów w ZZO określono według stosunku ich mieszkańców, dlatego tylko zmiana ilości mieszkańców według istniejącej umowy umożliwia i wręcz zmusza do zmiany stosunku udziałów.
4. Finster przyznał, nie rozmawiał z innymi wspólnikami. Ma na to pokrętną argumentację. Mnie się wydaje, że uzyskując uchwałę, nawet w takiej postaci jaką zyskał od Rady Miejskiej, będzie teraz przedstawiał innym samorządowcom to, że on jest zobowiązany przez "suwerena" (jak sam mawia), do sprzedaży udziałów.
5. Całe wystąpienie Finstera jest głęboko sprzeczne. Otóż Drodzy Państwo, Finster chce sprzedać część udziałów, aby zyskać: 1. gotówkę na wydatki bieżące (to mój wniosek); 2. inwestora (sam o tym mówi); 3. możliwości inwestycyjne dla spółki, które pozwolą na rozszerzenie jej już dochodowej działalności (więc na zwielokrotnienie zysku). I teraz najśmieszniejsze, według Finstera spółki komunalne nie mają być dochodowe!!! Dlatego chce wpuścić kapitał prywatny do ZZO, aby ten tracił na tej spółce, a nie zarabiał? Nikt nie zainwestuje nawet złotówki, jeśli nie zyska na tym choćby 15 groszy. Nie trzeba być Rotschildem, aby znać tak prostą argumentację przeciw tezom Finstera. Przecież skoro jest "inwestor z helikoptera", to znaczy, że jest szansa i to ogromna wypracowania przez ZZO zysków - obecnie milionowych, a po rozszerzeniu zakresu działalności i wytwórstwa dziesiątków milionów. Finster próbuje nam wcisnąć, że ktoś chce zainwestować w coś co i tak nie ma szans na sukces? No bzdura po prostu. Co mamy uwierzyć, że się znalazł taki miliarder, który wrzuci dziesiątki milionów w ZZO po to tylko aby tracić pieniądze?
6. Finster informuje o tym, że ZZO może mieć "córki spółki" czyli na przykład biogazownię itd. To oznacza w mojej opinii, że plan "prywatyzacji" jest daleko posunięty i przy ZZO, bazując na kapitale prywatnym powstać mają kolejne spółki - które będą zapewne dochodowe. Dlaczego więc nie mogłoby takich spółek prowadzić samorządy?
4. Finster przyznał, nie rozmawiał z innymi wspólnikami. Ma na to pokrętną argumentację. Mnie się wydaje, że uzyskując uchwałę, nawet w takiej postaci jaką zyskał od Rady Miejskiej, będzie teraz przedstawiał innym samorządowcom to, że on jest zobowiązany przez "suwerena" (jak sam mawia), do sprzedaży udziałów.
5. Całe wystąpienie Finstera jest głęboko sprzeczne. Otóż Drodzy Państwo, Finster chce sprzedać część udziałów, aby zyskać: 1. gotówkę na wydatki bieżące (to mój wniosek); 2. inwestora (sam o tym mówi); 3. możliwości inwestycyjne dla spółki, które pozwolą na rozszerzenie jej już dochodowej działalności (więc na zwielokrotnienie zysku). I teraz najśmieszniejsze, według Finstera spółki komunalne nie mają być dochodowe!!! Dlatego chce wpuścić kapitał prywatny do ZZO, aby ten tracił na tej spółce, a nie zarabiał? Nikt nie zainwestuje nawet złotówki, jeśli nie zyska na tym choćby 15 groszy. Nie trzeba być Rotschildem, aby znać tak prostą argumentację przeciw tezom Finstera. Przecież skoro jest "inwestor z helikoptera", to znaczy, że jest szansa i to ogromna wypracowania przez ZZO zysków - obecnie milionowych, a po rozszerzeniu zakresu działalności i wytwórstwa dziesiątków milionów. Finster próbuje nam wcisnąć, że ktoś chce zainwestować w coś co i tak nie ma szans na sukces? No bzdura po prostu. Co mamy uwierzyć, że się znalazł taki miliarder, który wrzuci dziesiątki milionów w ZZO po to tylko aby tracić pieniądze?
6. Finster informuje o tym, że ZZO może mieć "córki spółki" czyli na przykład biogazownię itd. To oznacza w mojej opinii, że plan "prywatyzacji" jest daleko posunięty i przy ZZO, bazując na kapitale prywatnym powstać mają kolejne spółki - które będą zapewne dochodowe. Dlaczego więc nie mogłoby takich spółek prowadzić samorządy?
Żeby wyjaśnić to co się dzieje, wskażę przykład:
Z 3 innymi udziałowcami inwestujemy po 25 milionów złotych w spółkę. W statucie zapisujemy, że jesteśmy udziałowcami w równej mierze, tak dług jak długo wszyscy według wartości udziałów inwestujemy po równo w jej rozwój. Spółka przynosi zyski. A moje inne inwestycje przynoszą takie dochody, że z chęcią zainwestowałbym więcej w spółkę, inni nie mają na to pieniędzy. Nie dotrzymują mi ekonomicznie kroku. Nie wiedzą też, że oprócz własnych funduszy mam inwestora zewnętrznego działającego w tej samej branży i zainteresowanego przejęciem całej spółki, aby ją zamienić w swój oddział. Nie ujawniam intencji osób trzecich innym inwestorom, zgadzają się na statutowe zmiany (ograniczają swoje prawo głosu, zmniejszają udziały za cenę pewności inwestycji moich). Zwiększam kapitał inwestycyjny, spółka przynosi jeszcze większe dochody. Żądam zmian i marginalizacji innych udziałowców, nie dostaję zgody. Całość udziałów sprzedaję firmie, która wsparła moje inwestycje, spółka wpada w ręce inwestora zewnętrznego będącego de facto konkurentem na rynku. Game Over.
To co chce zrobić Finster (sprzedaż udziałów), to po prostu próba "łupania" innych samorządów jak też i przykład na dowolność interpretacji przepisów prawnych. Nie od dziś wiadomo, że Finster uważa się na lokalnej scenie za źródło prawa i jego wykładnię zarazem. Dlatego inni samorządowcy powinni szczególnie wzmożyć swoją uwagę wobec działań Finstera, który przez wzgląd na swoją nieudolność polityczną może doprowadzić do szkody społecznej wykraczającej poza miasto Chojnice.
Dlatego wszyscy samorządowcy, tak w Chojnicach jak i poza nimi (inni udziałowcy), powinni żądać od Finstera ujawnienia kto przyleciał helikopterem do ZZO i kto jest tym źródłem pomysłów, które dążą do realizacji przejęcia całego ZZO w przyszłości przez pewną korporację - jak mniemam. Dopóki Finster nie ujawni kto przyleciał helikopterem do ZZO i na jakie bodźce odpowiada swoim działaniem, będę uważał, że Finster działa na zlecenie nieznanych mieszkańcom mocodawców. Co w efekcie przynosi szkodę i przyniesie szkodę społeczną w przyszłości. Czekam na wyjaśnienia od Pana Finstera. Pytanie powtarzam niczym mantrę - KTO PRZYLECIAŁ HELIKOPTEREM DO ZZO???
Zwracam też szczególną uwagę, że sam Finster nie zna odpowiedzi na pytanie - w jaki sposób zabezpieczyć interesy gmin w ZZO w przypadku dużego inwestora i działalności na podstawie partnerstwa publiczno - prywatnego. Bo odpowiedzi pozytywnej dla mieszkańców w tym wariancie nie ma.
Zwracam też szczególną uwagę, że sam Finster nie zna odpowiedzi na pytanie - w jaki sposób zabezpieczyć interesy gmin w ZZO w przypadku dużego inwestora i działalności na podstawie partnerstwa publiczno - prywatnego. Bo odpowiedzi pozytywnej dla mieszkańców w tym wariancie nie ma.
środa, 30 lipca 2014
poniedziałek, 28 lipca 2014
Polityka śmieciowa
Dziś na sesji Rady Miejskiej Arseniusz Finster zaproponował, aby rajcy zgodzili się na rozpoczęcie procedury dążącej do wyprzedaży części udziałów w Zakładzie Zagospodarowania Odpadami Nowy Dwór Sp. z o.o.
Powstaje pytanie o celowość wyprzedaży udziałów.
Według mnie Finster chce dzięki temu osiągnąć dwa cele:
1. Uzyskać żywą gotówkę, dzięki której będzie miał za co spłacić długi miejskie powstałe w wyniku nieprawidłowego wypłacania pieniędzy prowadzącym przedszkola niepubliczne. To jest dowód nieumiejętnego zarządzania.
2. Wyprzedać udziały ze spółki, której substancja będzie musiała, według wymogów prawnych, podlegać okresowym modernizacjom, więc będą to koszty. Wyzbywając się części udziałów, obniża się przyszłe koszta inwestycji po stronie miejskiej. Tylko czy to nie jest polityka uciekania od odpowiedzialności.
Nikt przy zdrowych zmysłach, nie powinien się zgodzić na działania burmistrza Finstera. ZZO może generować też zyski, stąd wyzbywanie się udziałów jest grą na krótką metę, podyktowaną porażką polityczą Finstera, polegającą na reperkusjach finansowych po sprywatyzowaniu ostatniego przedszkola publicznego.
Akrobatyka polityczna Finstera jaką uprawia w kwestiach gospodarczych jest szkodliwa dla miasta w długiej perspektywie. Jest to gonienie zadłużenia.
sobota, 26 lipca 2014
Ludzie Finstera cz. II Antoś z ORMO
Ten post jest częścią cyklu dotyczącego sylwetek ludzi Finstera. Uważam, że postkomunistyczna klika połączona więzami z nuworuszami doby lat 90. do dziś zarządza Chojnicami za plecami mieszkańców miasta. Finster jest w tej sieci powiązań zaledwie pionkiem, z czego być może sam nie do końca zdaje sobie sprawę, skoro nawet wierzy w to, że jest doktorem. W każdą iluzję już wierzy, mieszkańcom też każe się wierzyć w iluzje produkowane na potrzeby chwili. Ot, taka komunistyczna metoda, a metod chojniccy komuniści, metod propagandy, uczyli się w Moskwie. Czego dziś nikt nie chce pamiętać, a ma to przełożenie nie tylko na rozumienie historii miasta, ale przede wszystkim na stosunki gospodarcze, na stan ekonomiczny miasta i jego mieszkańców. To właśnie nieformalne relacje władz z przedstawicielami "biznesu" powodują ogromne marnotrastwo środków publicznych.
Przyjrzyjmy się nieco bliżej kolejnemu ORMO-wcowi z otoczenia burmistrza Finstera. Jednocześnie ostatniemu PRL -owskiemu naczelnikowi miasta Chojnice, który wiele zrobił dla wypromowania Finstera i dziś jest jednym z filarów politycznej pozycji burmistrza. Chodzi o Antoniego Szlangę, wieloletniego i obecnego radnego Rady Miejskiej w Chojnicach. Członka Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Chojnicach, Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Chojnicach!!! Do tego zestawu Antoni Szlanga jest Przewodniczącym Komisji Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Rady Miejskiej w Chojnicach!!!
Pisałem już o Antonim Szlandze na tym blogu:
Antoni podpisał Przyrzeczenie członka ORMO w Chojnicach 22 lutego 1977 r. mając 32 lata. Antoni miał mocne papiery. Do PZPR należał już od lat. A przy przyjęciu do ORMO otrzymał dodatkowo, pozytywną opinię polecającą pewnego funkcjonariusza MO. Jak pisał polecający Antosia do ORMO milicjant o Antosiu: "[...] zawsze wykazywał zdyscyplinowanie i właściwą postawę obywatelską w miejscu pracy i zamieszkania". Natomiast w uzasadnieniu przyjęcia do ORMO polecający milicjant wskazywał: "wymieniony jest uczciwym obywatelem wykazuje duże zainteresowanie w pracy społecznej, nie posiada skłonności do nadużywania alkoholu[...]". Całkiem dobra opinia, prawda? Należy tylko zdać sobie sprawę z tego, że to funkcjonariusz słubż bezpieczeństwa zbrodniczego systemu poleca funkcjonariusza partyjnego - zbrodniczej partii - służbom bezpieczeństwa na donosiciela i "sąsiedzkiego bezpieczenika".
Antoś nie pozostawił spraw bez swego udziału. Również napisał podanie o przyjęcie do ORMO, do miejskiego sztabu ORMO. Pisał tak: "[...]proszę o skierowanie do terenowej jednostki ORMO w miejscu mojego zamieszkania[...]". Tak więc Antoś z ORMO przede wszystkim chciał dbać o prawomyślność ludową swych sąsiadów.
Nie wiem czy potrzebne są do tego jakieś specjalne komentarze?
Jak sam przyznaje, Antoni Szlanga, nie wstydzi się swej przynależności partyjnej do PZPR. Szkoda tylko, że w ciągu tych wszystkich lat nie poinformował, że był też członkiem ORMO.Co więcej kiedy w Polsce przygotowywano wybory czerwcowe Antoś z ORMO wyjechał w 1989 r. jeszcze jako naczelnik miasta Chojnice na dwa tygodnie do Moskwy do ZSRR w ramach "realizacji umowy o współpracy". Co to było za szkolenie?
Tutaj warto zwórcić uwagę na to o czym wielokrotnie mówili i pisali historycy, że Sowieci wzywali partyjniaków z całego bloku wschodniego tuż przed upadkiem ZSRR na szkolenia i celem wręczenia instrukcji. Mieli czekać na odbudowę walącego się imperium.
A to oficjalny biogram Antoniego Szlangi: http://www.miastochojnice.pl/?a=2&id=1&id_osoba=20 . A tam ani słowa o wstydliwej sprawie przynależności do ORMO. Być może gdyby sąsiedzi o tym wiedzieli, nie byliby tak skorzy do głosowania na osobę, które prosiła o oddelegowanie do "pracy w miejscu zamieszkania".
Taka osoba była przewodniczącym Rady Strategii Chojnic. Czy to nie jest dla Państwa dowodem całkowitego zakłamania, które przekłada się też na zapóźnienie cywilizacyjne naszego miasta?
Powtarzam, tym miastem rządzi sieć nieformalnych powiązań. Członkami tej sieci są dawni komuniści, nowobogaccy bandyci z lat 90. oraz garstka twarzy dla fasady. W skrócie dawny sojusz PZPR + SB + ORMO do dziś ma władzę w mieście i nie jest to mój wymysł, ale rzecz faktyczna. Z jednej strony burmistrz Finster temu układowi zawdzięcza swoją pozycję, z drugiej strony ten właśnie układ stał się zależny od pozycji Finstera, bez którego przestanie po prostu istnieć. Tylko wygrana w wyborach z Finsterem i przewaga w Radzie Miejskiej może wprowadzić normalny rozwój do tego miasta. Dość już chyba tych kacyków kłaniających się Sowietom i czerwonej gwieździe?
Z pewnością Antoni Szlanga przeczyta ten post. Mam więc do Antoniego Szlangi kilka pytań:
- czy był Pan współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL?
- czy jako członek ORMO donosił Pan na działania i zachowania swoich sąsiadów, mieszkańców osiedla na Milicję Obywatelską?
- czy był Pan szkolony w Moskwie w ramach prowadzenia manipulacji i dezinformacji?
- czy obecnie utrzymuje Pan jakieś kontakty ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej lub przedstawicielami władz Rosji?
- czy kiedykolwiek przekazywał Pan Rosjanom lub Białorusinom (w czasach ZSRR i obecnie) materiały - dokumenty Urzędu Miejskiego w Chojnicach lub innych polskich instytucji publicznych?
To są poważne pytania. Wiem, że wywołają święte oburzenie w chojnickiej "łżej elicie",ale cóż mam zrobić? Kto pyta nie błądzi. Może gdybym wcześniej zapytał Pana Antoniego o przynależność do ORMO to nie musiałbym o tym pisać dziś? Więc wolę jednak najpierw zapytać zainteresowanego publicznie.
Już za kilka miesięcy wybory pozostaję w nadziei, że mieszkańcy zmienią ten skompromitowany układ Finsterowców na ekipę ludzi, którym bliskie są ideały obywatelskiej otwartości, przedsiębiorczości i prawości oraz interesu polskiego, a nie rosyjskiego czy komunistycznego sąsiada.
czwartek, 24 lipca 2014
Umowy chojnickie
Kamil Kaczmarek, członek Projektu Chojnicka Samorządność, ujawnił dla chojniczan rejestr umów Urzędu Miejskiego w Chojnicach.
Miasto jednak wielokrotnie opierało się wymogom jakie nakłada na nie Ustawa o dostępie do informacji publicznej, co więcej miasto łamie własne ustalenia wpisane w strategie rozwoju miasta. Po raz kolejny jesteśmy świadkami jak burmistrz miasta kpi sobie z mieszkańców. Uważam, że ma podstawy do takiego zachowania.
Sprawę szeroko komentowały media: http://chojnice24.pl/artykul/18703/kaprys-czy-ustawowy-obowiazek/
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Czy-jest-cos-do-ukrycia/12509
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140722/INNEMIASTA04/140729845
W wyniku bezpodstawnych oskarżeń burmistrza Finstera, Kamil Kaczmarek złożył na tego skargę na ręce Rady Miejskiej. Skarga została wczoraj (23.07) oddalona na komisji rewizyjnej. Od głosu wstrzymał się tylko i wyłącznie radny PiS Rafał Mielecki, który upomniał radnych, że obywatele mają pełne prawo do wglądu w umowy i tego prawa nie można łamać.
Dlaczego Finster ma podstawy do blokowania dostępu do umów, które zawiera miasto? I tutaj przypomnę, że Kamilowi Kaczmarkowi początkowo oferowano dostęp do umów w Urzędzie Miejskim, po upublicznieniu rejestru Kamil Kaczmarek musi czekać na zgodę na dostęp do materiałów nawet do miesiąca. Więc na nic są już słowa Finstera o bezpośrednim dostępie dla każdego obywatela.
Wracam do pytania. Dlaczego Finster ma podstawy do blokowania dostępu do umów?
Wystarczy ten rejestr przejrzeć, a jest on w sieci, aby poznać odpowiedź na to pytanie. Kamil Kaczmarek podzielił się ze społeczeństwem rejestrem miejskich umów od marca. Według mnie, umowy poniżej zamówień publicznych umożliwiają samorządowcom wiele nadużyć i dlatego właśnie powinny one być udostępniane publicznie i publicznie monitorowane. W Chojnicach możliwość monitoringu tych umów nie istnieje. Władza skrywa swe działania.
Przechodząc do rejestru. Wymienię kwestie budzące moje oburzenie, ale i mające drugie dno.
1. Obsługa miejskiej "supertoalety" za okres od 01.04.2014 - 30.09.2014 to koszt 10.000 zł. Ciekawie ta obsługa funkcjonuje, skoro toaleta potrafi być tygodniami nieczynna. Była też nieczynna toaleta w czasie chojnickich prawyborów parlamentarnych.
2. 72 tysiące za przebudowę i termomodernizację ChkS Kolejarz?
3. Inspektor nadzoru inwestorskiego - kwoty kilkudziesieciu tysięcy złotych?
4. Prawie 18 tysięcy dla Bogdana Duraja i chojnice.com za transmisje z Rady Miejskiej? To jest jakiś żart. Czy w te koszty zalicza się też praca dj'a przez Bogdana Duraja na chojnickim rynku?
5. Usługa serwisu kawowego 1.230 zł???
6. Pół roku eksploatacji fontanny to naprawdę musi być koszt prawie 30 tysięcy złotych???
7. Umowa na transmisje (te same jakie wykonuje już chojnice.com) przez chojnice.tv za bardzo podoby, pół roczny okres to 7 tysięcy złotych. Dlaczego nie prawie 18 tysięcy jak dla chojnice.com? Dlaczego dwa podmioty są sponsorowane przez miasto jako kanały transmisji obrad??? Wolę transmisje z chojnice.tv, ale czy rzeczywiście miasto musi wszystkich utrzymywać? Dlaczego obowiązują obie umowy? Dlaczego miasto dubluje umowy?
8. Co to są za umowy/ugody prawne z kancelariami na sumy kiluknastu tysięcy złotych? Za co się płaci tym darmozjadom w togach?
9. Setki tysięcy na konserwacje zabytków? Jakie jest tego uzasadnienie, jak te środki są rzeczywiście wykorzystywane?
10. 13 tysięcy na pięć tablic infomracyjnych, żeby reklamować Park 1000 lecia??? Wraz z planem miasta? Czy to nie jest przesada?
11. 40 tysięcy dla jakiegoś asystenta koordynatora rodziny??? Może coś więcej dowiemy się o tym programie i realizujących go osobach?
12. Usługa gastronomiczna - jednodniowa - prawie na 3 tysiące złotych w czasie "Dni Chojnic 2014"???
13. TYSIĄC złotych za tak zwane tłumaczenie symultaniczne??? Stawka za dwa dni takiej pracy na rynku nie przekracza 600 zł. Podpisano dwie takie umowy. Jeden tłumacz nie wystarczył, czy to dwie umowy z tym samym tłumaczem. Czyli 2 tysiące za dwa dni jedzenie i picia przy jodłowaniu?
14. Na jakiej podstawie wybiera się hotele w których miasto nocuje swoich gości zagranicznych? Który to był hotel?
15. Kim są "eksperci" w komisjach wchodzących w skład komisji egzaminacyjnych dla nauczycieli ubiegających się o stopień nauczyciela mianowanego? Kto wyznacza tych "ekspertów"?
16. Jaka firma wdraża w ratuszu usługę Internet Banking? Na jakiej podstawie została wybrana?
17. W baszcie malarza Jutrzenki były obslugiwane w dniach 07.07. - 21.07.2014 jakieś grupy, koszt ich oprowadzania to prawie 1500 zł. Czy w baszcie nie pracuje już kustosz? Ile osób zostało obsłużonych? Przez kogo?
18. Badania mikrobiologiczne i fizykochemiczne wód wpływających do Parku 1000 lecia, prawie 4 tysiące złotych? Nie prostestuje przeciwko kosztom, nie wiem ile one powinny wynosić dla takich badań. Ale konftrontuje to z wypowiedziami burmistrza, który kluczył co do zakresu badań.
19. Kto nadzoruje pracowników, pracujących w ramach prac interwencyjnych?
20. Co to są za umowy, bliżej niesprecyzowane "o asystę techniczna" opiewające na kwoty kilku tysięcy?
21. W lipcu, kiedy nieodpłatnie praktycznie (jakaś symboliczna stówa), ktoś zaczął działać w Lasku Miejskim, miasto remontuje za 16 tysięcy plac zabaw? Dlaczego akurat w lipcu? Dlaczego miasto robi coś pod prywatnego przedsiębiorcę, a nie dba o mienie publiczne bez względu na działających w pobliżu przedsiębiorców?
22. Widzimy ile pochłaniają stypendia sportowe. Od lipca do grudnia 178 tysięcy złotych. Nic tylko ćwiczyć!
Podsumowując, umowy o niskich kwotach są bardzo dobrym narzędziem legalnego wyprowadzania pieniędzy. Jak to działa?
Otóż Pan X (jakiś urzędnik) informuje Pana Y (przedsiębiorcę), że ten dostanie zamówienie na usługi których wykonanie to rynkowy koszt 10 tysięcy złotych, ale jak zrobi to za 13 tysięcy, to jeszce dodatkowo dostanie 1 tysiąc, a 2 tysiące da urzędnikowi. Nie oskarżam, ukazuję jak to może działać. Uważam, że należy szczegółowo zbadać wszystkie umowy Urzędu Miejskiego, co więcej należy też zerknąć do spółek miejskich.
I w związku z narzucającymi się podejrzeniami w interesie burmistrza Finstera powinna być dbałość o pełną transparentność wydatkowania pieniędzy publicznych. Środkiem do tego jest zamieszczanie rejestru online, tak aby każdy mieszkaniec w dowolnym i dogodnym dla siebie momencie miał prawo monitorować działania władzy. To nie jest łaska Panie Finster, to jest Pana obowiązek!
I w związku z narzucającymi się podejrzeniami w interesie burmistrza Finstera powinna być dbałość o pełną transparentność wydatkowania pieniędzy publicznych. Środkiem do tego jest zamieszczanie rejestru online, tak aby każdy mieszkaniec w dowolnym i dogodnym dla siebie momencie miał prawo monitorować działania władzy. To nie jest łaska Panie Finster, to jest Pana obowiązek!
Rejestr ujawniony przez Kamila Kaczmarka w pdf:
wtorek, 22 lipca 2014
Ludzie Finstera Cz. I. Kazik z ORMO
Z lokalnych mediów można się dowiedzieć, że w najbliższym czasie szacowny tytuł "honorowego obywatela Chojnic" ma zostać nadany koledze Kazimierza Ostrowskiego, który już takim obywatelem jest, kolegą tym jest Janusz Jutrzenka - Trzebiatowski. Malarz składujący swoje prace w baszcie więziennej, za utrzymanie której płaci miasto i w której za oprowadzanie miasto również płaci.
Tak więc, Kazik Ostrowski złożył wniosek na ręce burmistrza Finstera, aby ten rozpoczął procedurę nadania tytułu honorowego obywatela, jego koledze Januszkowi.
Warto zadać sobie pytanie, jak to się dzieje, że w 2014 r. jesteśmy obserwatorami wzajemnego odznaczania się przez bandę starych komunistów?
No może dlatego, że łączyła ich nie tylko służba w PZPR, ale też i w ORMO (Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej http://pl.wikipedia.org/wiki/Ochotnicza_Rezerwa_Milicji_Obywatelskiej)?
Być może. W każdym razie Kazimierz Ostrowski, znany w Chojnicach ze swych pasji regionalistycznych absolwent studium nauczycielskiego z polonistyki, uchodzący w Chojnicach, przynajmniej w oczach Finsterowców, za guru lokalnej tematyki historycznej i ludowej w ORMO był.
Dla mnie ten fakt, że człowiek, który był redaktorem "Gazety Pomorskiej", autorem "Dziejów Chojnic" był w ORMO to obraz kompromitacji jakiej i też doznają inni Finsterowcy. Przeszłość kompromituje ich tak mocno, że nie powinni oni zajmować się żadnymi sprawami publicznymi. Ale na takich właśnie ORMOwcach, byłych SB-ekach i PZPR-owcach Finster zbudował autentyczną sieć układów i powiązań, która niczym ośmiornica osaczyła nasze miasto i jest według mnie cała ta sieć rakiem na tkance miejskiej.
Przyjrzyjmy się Kazikowi z ORMO (więc Kazimierzowi Ostrowskiemu). Urodzony w Chojnicach 24 lutego 1938 r. Kazik był siódmym dzieckiem Ignacego i Agaty. Szkołę podstawową i średnią Kazik skończył w Chojnicach. Kazik po Liceum od razu nie znalazł zatrudnienia. W latach 1956 - 58 nie wiadomo czym się zajmował. Niemniej już od 1958 roku pracuje jako pracownik biurowy. Jego edukacja nabiera rozpędu w 1958 r. kiedy udaje się na 2 - letnie studium nauczycielskie z polonistyki, które kończy w 1960 r. W latach 1960 - 1965 pracuje jako wychowawca w chojnickim Zakładzie Wychowawczym. Uczył tez języka polskiego w Liceum dla Pracujących. W 1966 r. przechodzi do "Gazety Pomorskiej", gdzie zasłużył sobie na przydomek w Chojnicach "czerwonego redaktora". Niewielu było tak oddanych jak on sprawie realnego socjalizmu. Do PZPR Kazik wstępuje w 1964 r. ta afiliacja nie zadowalała jednak jego ambicji.
Dlatego w 1968 r. Kazik postanawia wstąpić do ORMO, służb w których byli donosiciele, służb, których zadaniem było podglądanie i śledzenie sąsiadów. Służb, których członkowie, otrzymywali wyposażenie przynależne milicjantom. Radaktor Kazik miał więc zapewne od 1968 r. tuż obok kałamarza milicyjną pałę, aby poprzez lekkie acz zwinne uderzenie zawsze móc sobie przypomnieć dla jakiego państwa i jakiego systemu pracuje. Mógł też przypominać sąsiadom i później podwładnym, ale najdoskonalej potrafił przypominać słowem na łamach "Gazety Pomorskiej", która była prasowym organem PZPR.
Przyrzeczenie członka ORMO Kazik podpisuje 12 marca 1968 r. Od tego momentu miał już oficjalne prawo, a nawet obowiązek bronić władzy ludowej. Musiał też pomagać Milicji w utrzymaniu porządku. Ale co najważniejsze był zobowiązany do przestrzegania godności i honoru członka ORMO. Strzeże go do dziś.
Właśnie wysłał wniosek o nadanie swemu koledze Januszowi honorowego obywatelstwa miasta Chojnice, którego burmistrzem jest "doktor" Finster, "uczeń" innego partyjnego kolegi Kazika, Włodzimierza Delugi, który był moskiewskim "promotorem" Finstera.
Tak drodzy chojniczanie, to jest prawda. Co więcej do ORMO nikt nie miał obowiązku wstępować, było to działanie podyktowane wolną wolą.
Teraz porównajcie sobie te informacje z tym, co ta chojnicka "łża elita" pisze o sobie na stronach miasta:
Nie znajdziecie tam ani słowa o PZPR, ani słowa o ORMO. Same peany pochwalne. W mojej opinii ten Pan jest nieuprawniony do pisania o historii miasta z dwóch powodów, jest ideologicznie upośledzony, a co więcej jest zakłamany totalnie - na co wskazuje jego biogram na stronie miejskiej.
To nie jest ostatni wpis o ludziach Finstera. To będzie długi serial. Powrócę wkrótce też do sprawy doktoratu Arseniusza Finstera. Już nie o sprawach technicznych, ale będzie o meritum. Dowiecie się Państwo ile samodzielnej pracy może być w doktoracie.
Pod żadnym pozorem nie można dopuścić do tego, aby Jutrzenka - Trzebiatowski został honorowym obywatelem miasta Chojnice. To, że oni nas nazywają hołotą, to tylko wynik ich własnych kompleksów, ale też i tym samym odbierają sobie prawo do czci, szacunku i godności. Są to po prostu stare komunistyczne dziady, których mentalność wyznaje również sam Finster.
Subskrybuj:
Posty (Atom)