poniedziałek, 12 października 2015

Komu miasto sypie groszem?

Wielce już zastanawiający jest proces finansowania niektórych przedsięwzięć z zakresu kultury przez miasto Chojnice. Powrócić trzeba do tematu książki Kazimierza Kummera. Media informowały o tym, że miasto "sypnęło groszem" i dzięki temu książka ta mogła się ukazać, choć przecież nie została wydana przez miasto, a przez prywatne przedsiębiorstwo. 

Mowa o kulturze, gdzie widać swoistą patologię polegającą na tym, że utworzono stanowisko, które zajmuje osoba chcąca w Chojnicach decydować o tym co "naukowe", a co "nienaukowe", co "znaczące", a co "bez znaczenia" i to z pozycji urzędnika miejskiego. Na pewno negatywnym przejawem istnienia funkcji pełnomocnika ds. rozwoju i współpracy naukowej przy burmistrzu Chojnic jest możliwość bezpośredniego wspierania pewnych przedsięwzięć wydawniczych czy kulturotwórczych, które to zwykle podejmowane są w zdrowych społeczeństwach otwartych (obywatelskich) przez organizacje pozarządowe, co nosi znamiona nowego pola walki politycznej ratusza z opozycją - tj. w sferze kultury. Miasto i burmistrz niezdolne do współpracy z niezależnymi środowiskami trzeciego sektora zmuszone były do wykreowania takiej funkcji poprzez rozwiązania instytucjonalne, która pozwoliłaby na znaczną ingerencję w sferę objętą działaniami niezależnych stowarzyszeń i uzyskaniu w tej sferze, dzięki środkom publicznym, inicjatywy i znaczącej przewagi w oczach opinii publicznej, aby działania innych niezależnych ośrodków można było ukazać, jako "margines" tego co "ważne" i "naukowe" (nadając im łatkę "inicjatywy prywatnej", czyli "margines"). Stowarzyszenia te będąc kreatywnymi, i pomimo braku wsparcia finansowego ze strony ratusza, dobrze radziły sobie z odkrywaniem historii czy też innych aspektów życia społecznego. Kummer odkryty przez Wałdocha, byłby Kummerem zapomnianym, bo na taki projekt miasto by już nie "sypnęło groszem". Podobnie zresztą, jak postąpiono ze sztandarem 1 batalionu strzelców, który "odkryty" był przez Arcana Historii, czy z wydaniem książki o Maksymilianie Ichnowskim w który to proces bezprawnie ingerowało swego czasu jedno z chojnickich "reżimowych stowarzyszeń", aby odebrać SAH cenną inicjatywę.

Teza o istnieniu równych i równiejszych w przestrzeni miasta, w sferze kultury i nauki jest jak najbardziej prawomocna dopóki się jej oczywiście nie obali, a żadne dane empiryczne, jak dotąd tezie tej nie przeczą. Czekam na odpowiedzi z ratusza o koszty, jakie miasto poniosło w związku z wydaniem Kummera przez Episteme. Otrzymam być może także i inne szczegółowe dane, które pozwolą na uprawnione wyciągnięcie wniosków wobec stanu spraw i działań ratusza. Jednak w świetle skromności ogólnych środków przeznaczonych na kulturę w Chojnicach w ramach wypełniania zadań publicznych przez organizacje pozarządowe, praktyki "centralnego sterowania" obszarami nauki i kultury przez ratusz, poprzez nadawanie tonu stamtąd, dzięki środkom publicznym w sposób partykularny przekazanym w dyspozycję jednej osoby, jest wielce niepokojącym zjawiskiem, które będzie rzutowało na słabość, miałkość i...małostkowość prowadzonych badań i dyskusji, gdyż "naczelny cenzor miejski" już teraz okazał się być strażnikiem interesów ratusza, a nie koryfeuszem myśli krytycznej i oświeconej. Zdaje się, że zamiast otwarcia na naukę i kulturę obserwujemy, jak burmistrz Finster wkracza w kolejną sferę, której dotąd nie udało się mu okiełznać. Czy możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że miasto będzie wspierać młodych adeptów nauki, którzy są "po linii politycznej ratusza", natomiast będzie "sekować" tych o odmiennych poglądach, łącznie z zakulisowymi ingerencjami w ośrodkach akademickich, aby takim osobom zamykać drogę do kariery naukowej? Według mnie, taka własnie grozi nam wizja "rozwoju i współpracy naukowej" w wykonaniu Arseniusza Finstera. W tym kontekście warto zapytać, czy miasto w taki sposób "sypie groszem" tylko na książki? Czy  może też "miesza się" w ten sposób w gospodarcze życie miasta i jego mieszkańców? Czy miasto tak zarządzane, jest przejrzyste dla obywateli i inwestorów?

Nauka i kultura pod ratuszowym okiem w mieście przybierze dość złowieszcze barwy, bliskie apologetom wszystkich autorytaryzmów, wszystkich odcieni, na których to garnuszku apologeci ci pozostawali. Otóż w świecie nauki nie wystarczy zwykły telefon od burmistrza jakiegoś miasta do dziekana czy rektora jakiegoś uniwersytetu z listą skarg na obywatela, który jest adeptem nauki. Oczywistym stało się, że takie ewentualne działania muszą przybrać szaty instytucjonalne, a skargi, donosy i plotki muszą płynąć do wskazanych ośrodków na obywateli ex officio. Myślę, że to działanie jest widoczne, jak na dłoni dla ludzi rozumnych, dla ludzi nauki. Dlatego nikt, kto ceni naukę i prawdę, wolność słowa i myśli i jest naukowcem, nie podjąłby się takiego zadania. Miasto może wspierać naukę i kulturę poprzez system sprawdzony i dookreślony prawnie, czyli poprzez granty dla organizacji pozarządowych lub nawet poprzez nagrody dla osób fizycznych, ale nie w sposób, jaki dziś obserwujemy. Nie jest to rozwój i współpraca w obszarze nauki, ale raczej multiplikowanie narzędzi oddziaływania na kolejną sferę życia przez ośrodek żądny posiadania omnipotencyjnych mocy kontrolowania obywateli. 

sobota, 10 października 2015

PiS wygrywa!

Dziś w czasie prawyborów w Chojnicach PiS otrzymał 33%, PO głosów, 28% KorWin 12%, Kukiz 12%, PSL 6%, Petru Nowoczesna 5%, Zjednoczona Lewica 3%, Stonoga 2%. Wyniki podaję w zaokrągleniu.

piątek, 9 października 2015

Historyczny zawrót głowy!

Dziś wieści dobre, doskonałe.

Na stronach internetowych Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, znajdują się całe zdigitalizowane teczki, do których jeszcze niedawno dostęp był tylko na miejscu. Nie trzeba już jechać do Londynu (choć zawsze warto), aby przykładowo studiować przebieg kampanii w 1939 r. Kiedy jeszcze w 2010 r. robiłem tam kwerendy do swojej pracy doktorskiej i do książki Chojnice 1939, to nawet nie marzyłem o tym, że za kilka lat w domowym zaciszu będę mógł studiować kolejne dokumenty. To z pewnością jeszcze bardziej przyśpieszy pracę wielu historyków i naukowców zainteresowanych światem społecznym i szczególnie życiem polskim na emigracji po II wojnie światowej. Doskonałe narzędzie, zapraszam do czytania relacji, rozkazów, juzogramów, itd. Wreszcie online możecie też weryfikować to, co napisaliśmy z Andrzejem Lorbieckim w książce Chojnice 1939, a może i Wam przyjdzie na myśl, żeby wziąć się za pisanie i odkrywanie historii? Zachęcam!

Strona: http://www.pism.co.uk/dokumenty_bl.htm  - i tam całe teczki Armii Pomorze :)

Przed Instytutem Sikorskiego w Londynie, 2010 r.

czwartek, 8 października 2015

Prawa człowieka czy mowa nienawiści?

Znany w Chojnicach, coraz szerzej znany, doktor Przemysław Zientkowski, specjalista w kwestii zagadnień teorii praw człowieka, pokazał ostatnio swoim działaniem, jako urzędnik miejski i jako filozof, co w praktyce znaczą prawa człowieka.

Oto kilka przykładów z "praktycznych lekcji", jakich obywatelom udzielił dr Przemysław Zientkowski, urzędnik Urzędu Miejskiego w Chojnicach, w zakresie praw człowieka korzystając z nośności lokalnych meidów [w cytatach Jego własne wypowiedzi odnoszące się do mojej osoby, wytłuszczenia moje]:


Pogarda: "[...] nie zweryfikował pytań i opublikował je na własnym blogu narażając się na śmieszność, to Boże uchowaj przed takim >>naukowcem<< , takim radnym miejskim, takim Burmistrzem, itd.". 

"Pomijam drobniejsze kłamstwa i ledwie dostateczną sprawność językową, która utrudnia wczytywanie się w wesołą twórczość p. Wałdocha".

Pomówienie: "Pan Wałdoch pisze prawdę tylko wtedy kiedy coś cytuje". 

Obraza, szykany, znieważanie: "Ponieważ sam autor miał problem z orientacją, które zdania w jego poście >>Ratusz bez wiedzy...o sobie<< są prawdziwe (co może świadczyć o poważniejszym problemie), informuję, że w zasadzie tylko te, które są cytatami". 

W mojej skromnej opinii, to obraz urzędniczego przemysłu pogardy. Obiecuję Przemysławowi Zientkowskiemu, że Jego językiem zajmą się specjaliści w zakresie Analizy Dyskursu. Warto to przestudiować. Z tej strony, praw człowieka nie znałem. Natomiast o swoje dobre imię zawalczę z tym urzędnikiem, który oskarżał mnie o kłamstwo, ale w przypływie emocji zdążył poważnie naruszyć zasady swojej pracy, przyjęte w tym zakresie zwyczaje i normy społeczne oraz, co gorsza, wprost moje dobre imię i dorobek. Precyzując naruszył moją godność osobistą, czyli jedną z podstawowych kategorii stanowiących fundament praw człowieka. Jeśli takim językiem zwraca się do obywatela filozof od praw człowieka, ze stopniem naukowym i to na urzędzie, to czego możemy oczekiwać od lekarzy?

Oto pismo pełnomocnika burmistrza Chojnic, które znalazło się na jednym z lokalnych portali:


Problem z wyborcami?

Jak donosiła lokalna prasa przy okazji sprawy niedoszłego referendum w sprawie rozwiązania Straży Miejskiej w Chojnicach, pojawił się w Urzędzie Miejskim problem w kwestii spisu wyborców.

Dziś otrzymałem korespondencję w tej sprawie od Komisarza Wyborczego w Słupsku, który w piśmie swoim przytacza wypowiedzi przedstawicieli firmy OTAGO. Firma OTAGO informuję, że:

"były braki w danych osób, prawdopodobnie jeszcze z okresu przeniesienia danych do OTAGO [sic!]. W niektórych przypadkach system nie mógł zidentyfikować najnowszego rekordu z danymi urodzenia (skąd pobierane są dane ojca do wydruku), co skutkowało nie wydrukowaniem rekordu. Problem został zidentyfikowany, nie powtórzy się przy kolejnych wyborach. ...." [Błędy w pisowni nie są mojego autorstwa, to cytat z pisma]. 

W świetle takiej wypowiedzi powstają pytania o to, jaki to jest ten "system", który nie mógł zidentyfikować rekordów z danymi urodzenia, bo tego firma nie podaje? Jednocześnie, czy rozsądnym jest, aby firma, która nie poradziła sobie w przeszłości z takim problemem (może ma wadliwy system), żeby obecnie nadal zajmowała się prowadzeniem spisu wyborców z Chojnic? Przecież wiemy, jakie pojawiały się rozbieżności w czasie sprawdzania podpisów pod wnioskiem o referendum. 

Apeluję do władz miasta o rozpatrzenie możliwości zmiany podmiotu prowadzącego dotychczas spis wyborców, słowna deklaracja, że taki błąd nie powtórzy się przy kolejnych wyborach, nie jest wystarczającym zapewnieniem ze strony firmy, która wcześniej nie poradziła sobie z prowadzonym przez siebie systemem. Czy warto się narażać na ewentualny chaos w trakcie najbliższych wyborów?

Sytuację nieco uspokaja Komisarz Wyborczy, który pisze w korespondencji do mnie, że:

Obecnie sprawdzono meldunek kwartalny oraz meldunek przedwyborczy przez wyborami parlamentarnymi - stan wyborców dla miasta 
    Chojnice wykazuje prawidłowe ilość wyborców podobne do wyborów samorządowych i Prezydenta RP. 
    Stan wyborców na 30 września 2015 r. wynosi  31550.

Podsumowaniem sytuacji demograficznej w mieście rzutującej na kwestię spisu wyborców, niech będzie taki komentarz, jaki znalazłem na jednym z chojnickich portali (ch24.pl), gdzie ktoś napisał:

j"estem za granicą a zameldowana jastem i do śmieci podane w chojnicach takich jak jat sporo"

środa, 7 października 2015

Miasto "sypie groszem"?

W kontekście tego niesławnego sporu, jaki toczy się na chojnice.com:


zapraszam do odsłuchania nagrania z chojnice.tv, nagrania, które zainspirowało mnie do zadania pytań o skalę ewentualnej współpracy miasta przy wydaniu książki stanowiącej zbiór opowiadań Kazimierza Kummera, proszę słuchać i oglądać od 7.50 minuty;

mówi Jolanta Kummer: "Chcę podziękować również władzom miasta, które się zachowały nadzwyczajnie, bo sypnęły groszem, wsparły pomysł pana Słomki i tylko dzięki takiej życzliwości mogła się ta książka ukazać".



Natomiast w "Gazecie Pomorskiej" Maria Eichler w dniu 2 września donosiła na stronie 13:

"Nie ma to jak pasja czytania, która sprawiła, że Tomasz Słomka z Lublina, dyrektor Wydawnictwa Episteme odkrył Kazimierza Kummera. Tak się nim zachwycił, że postanowił wydać jego dzieła. [...] a miasto sypnęło groszem, by książka mogła się ukazać".


Prywatna inicjatywa?

iniejszym składam żądanie sprostowania wypowiedzi pełnomocnika ds. rozwoju i współpracy naukowej dra Przemysława Zientkowskiego z dnia 21 sierpnia 2015 r., którą złożyła wskazana osoba podczas konferencji prasowej burmistrza Chojnic w ratuszu miejskim.

Precyzując moje żądanie, wskazuję, że pełnomocnik burmistrza ds. rozwoju i współpracy naukowej w swej wypowiedzi stwierdził, cytuję: "[...] nie wiedzieliśmy, że Pan Wałdoch, będzie chciał również swoją, no prywatną inicjatywę organizować w tym samym czasie, także no, bardzo nam przykro, że tak się zdarzyło. Z drugiej strony, no, godziny nie kolidują [...]".


W wypowiedzi tej padło oczywiste kłamstwo z ust dra Przemysława Zientkowskiego, które nie tylko umniejsza mojej pracy, ale i dyskredytuje ją w oczach opinii publicznej. Otóż słowami "[...]no prywatną inicjatywę organizować[...]" pełnomocnik burmistrza skłamał w ten sposób, że książka O chojnickim karnawale Solidarności została wydana nakładem i z inicjatywy Stowarzyszenia Arcana Historii, a nie przez osobę prywatną. To członkowie Arcan Historii i sympatycy, byli związkowcy byli inicjatorami wydania tej książki. Wydawcą książki było Stowarzyszenie Arcana Historii i to na tę organizację został udzielony ISBN dla wskazanego wydawnictwa. W związku z tym żądam sprostowania w ten sposób, że żądam aby pełnomocnik burmistrza ds. rozwoju i współpracy naukowej na kolejnej (najbliższej) konferencji oświadczył, że w dniu 31 sierpnia 2015 r. odbyła się promocja książki pod tytułem O chojnickim karnawale Solidarności  autorstwa Marcina Wałdocha, której wydawcą i inicjatorem było Stowarzyszenie Arcana Historii.

wtorek, 6 października 2015

Prawybory

W związku ze zbliżającymi się prawyborami w Chojnicach, które PChS organizuje 10 października na płycie Starego Rynku warto przypomnieć (szczególnie w kontekście mijania się z prawdą przez Mariusza Brunkę), kto był inicjatorem prawyborów w Chojnicach oraz to, jakie środowisko latami pracowało na lansowanie tej idei, którą dziś Mariusz Brunka "sprzedaje" we współpracy z "magistratem", czyli z władzami miasta. Jak sam mówił na sesji Rady Miejskiej 5 października Mariusz Brunka: [...] przeprowadzimy w Chojnicach...stowarzyszenie Projekt Chojnicka Samorządność we współpracy z urzędem miejskim. Po raz kolejny, prawybory". Potrzeba państwu lepszej formy fraternizacji PChS i Mariusza Brunki władzami miasta? Podobnie było na Pikniku Obywatelskim, oczywiście bez wiedzy innych członków PChS (ja nic o tym nie wiedziałem), Mariusz Brunka na piknik zaprosił burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera. Według mnie, takie działania nie mają nic wspólnego z opozycyjnością i są dość bolesnym "zaprzedawaniem" władzy ciężko wypracowanych przez członków opozycji inicjatyw. Jesteśmy po dwóch różnych stronach barykady, to pewne. 

Otóż prawybory w Chojnicach zainicjowało Stowarzyszenie Arcana Historii: http://chojnice24.pl/artykul/878/prawybory-w-chojnicach/, wcześniej nikt na taki pomysł nie wpadł, a nam przyświecała idea zachęcania do udziału w głosowaniu i bezpośrednich spotkań kandydat-obywatel.

Poniżej seria zdjęć z pierwszych w historii Chojnic prawyborów organizowanych przez Stowarzyszenie Arcana Historii w 2007 r.









W 2011 r., po tym kiedy powstał PChS i kiedy jego pierwszym przewodniczącym był Michał Januszewski z Arcan Historii, oddaliśmy imprezę nowemu stowarzyszeniu i zaprosiliśmy do współpracy członków PChS. W ten sposób organizowane były kolejne prawybory: http://chojnice24.pl/artykul/11090/prawybory-w-sobote/

Dalsza odsłona to już prawybory do Parlamentu Europejskiego, na które osobiście zapraszałem wszystkich kandydatów. Była to bardzo udana inicjatywa i prowadzona była przez PChS, którego byłem członkiem: http://chojnice24.pl/artykul/18032/prawybory-do-parlamentu-europejskiego/ . Osobiście też prowadziłem te, jak i wcześniejsze prawybory.

Dopiero w 2015 r. całkowicie wyłączyłem się z prowadzenia prawyborów, ponieważ występowały już znaczne różnice poglądów, pomiędzy mną, a Mariuszem Brunką. W związku z tym PChS bez mojego udziału organizował prawybory prezydenckie w 2015 r.: http://chojnice24.pl/artykul/20263/prawybory-prezydenckie-ze-zwyciestwem-dudy/

Na bazie tej historii, przysłowiowego konia z rzędem, temu kto stanie po stronie Mariusza Brunki, który pomysł prawyborów w Chojnicach przypisał...Fundacji Fuhrmanna: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/10/zadanie-sprostowania.html

Pomimo tego, że konflikt narasta, a przypisawanie sobie cudzych zasług jest krzywdzące nie tylko dla mnie, ale i przecież dla wszystkich zaangażowanych, zapraszam na prawybory i cieszę się, że moja myśl na dobre zakorzeniła się w kulturze politycznej naszego miasta. Jednocześnie żałuję, że głos będzie można jedynie oddać na listy, a nie na kandydatów, bowiem i kandydaci i wyborcy liczyli zapewne na pewne rozpoznanie nastrojów społecznych dzięki tym prawyborom. Głosowanie na listę to odbieranie realnej zabawy z tej imprezy wynikającej! 


sobota, 3 października 2015

Żądanie sprostowania

W związku z wygłoszonymi przez Mariusza Brunkę kłamstwami w materiale video chojnice.tv, żądam sprostowania. Szczególnie w części dotyczącej wypowiedzi o historii prawyborów w Chojnicach. Nieprawdą jest, aby Fundacja Fuhrmanna organizowała prawybory kiedykolwiek. Inicjatorem prawyborów w Chojnicach byłem ja, natomiast organizatorem Stowarzyszenie Arcana Historii. SAH organizowało prawybory w 2007, 2011, następnie jako członek SAH i PChS zainicjowałem prawybory w ramach PChS. PChS pierwsze prawybory, jakie zorganizował, odbyły się w 2014 r. w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jednoczeście zaznaczam, że jestem zwolennikiem podjęcia organizacji prawyborów przez PChS, ale nie zgadzam się z zakłamywaniem przeszłości, co godzi w ciężką pracę wielu ludzi, którą wykonali oni wokół tej imprezy w ciągu ostatnich lat. Materiał video: 


Tak, jak napisałem wyżej. Żądam sprostowania. Marcin Wałdoch

piątek, 2 października 2015

Z dedykacją dla Antoniego

Policja Polityczna

W imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii zapraszam Państwa oraz wszystkich czytelników/słuchaczy i widzów na promocję książki dra Krzysztofa Halickiego. Nowy tytuł wydawniczy dra Halickiego to Policja Polityczna w województwie pomorskim w latach 1920-1939. 

Spotkanie odbędzie się 17 października (sobota) w Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej, czyli we Wszechnicy Chojnickiej przy ul. Wysokiej 3 w Chojnicach. Wstęp wolny! Cena książki wynosi 45 zł. 

W prezentowanej książce Autor po raz pierwszy w historiografii przedstawił całościowo funkcjonowanie pomorskiej Policji Politycznej w latach międzywojennych. W książce przedstawiono także losy wojenne i powojenne pomorskich funkcjonariuszy. W książce Autor opisał również metody działania i pracy operacyjno-wywiadowczej Policji Politycznej oraz jej współpracę z formacjami polskiego wywiadu wojskowego i Strażą Graniczną.  

Krzysztof Halicki urodził się 1 stycznia 1977 r. w Bydgoszczy. Jest autorem książek: Szkice z dziejów Świecia nad Wisłą i powiatu w dwudziestoleciu międzywojennym oraz Dziejów Policji w Gniewie i regionie w latach 1920-2013, a także ponad pięćdziesięciu artykułów dotyczących dziejów Policji Państwowej w II RP i historii regionalnej.



Podczas spotkania autorskiego będzie można nabyć od Autora książkę wraz z dedykacją. 


Tutaj można zapoznać się z licznymi pracami dra Krzysztofa Halickiego:
https://umk.academia.edu/KrzysztofHalicki

Wydarzenie na Facebook'u:
https://www.facebook.com/events/1524681321157030/

Leszek Żebrowski w czasie wykładu

Wczoraj (01.10.2015 r.) odbył się wykład Leszka Żebrowskiego, który w Chojnicach przybliżył kulisy przejęcie władzy przez komunistów po 1944 r. w Polsce. Podsumowaniem tej wizyty niech będzie stwierdzenie, że w Polsce do władzy po 1944 r. dopuszczeni zostali, lub raczej zainstalowani zostali przez Moskwę tzw. POPki, czyli osoby Pełniące Obowiązki Polaków.






czwartek, 1 października 2015

O wymianie elit politycznych

Przypominam o dzisiejszym spotkaniu z Leszkiem Żebrowskim we Wszechnicy Chojnickiej o godz. 18.00. Tytuł wykładu "Wymiana elit w Polsce Ludowej po 1944 r. i jej skutki". Do zobaczenia!