niedziela, 19 grudnia 2010

Doktor Karolina Alichniewicz

Z wielką przyjemnością informuję, że Karolina Alichniewicz (rodowita chojniczanka) uzyskała stopień naukowy doktora w zakresie psychologii, na podstawie rozprawy : Visuell-räumliche Informationsverarbeitungsprozesse bei Patienten mit minimal cognitive impairment (MCI): Studien mit funktioneller Magnetresonanztomographie zum visuell-räumlichen Arbeitsgedächtnis und sakkadischen Augenbewegungen.

Obrona odbyła się na Uniwersytecie w Ratyzbonie (Niemcy) dnia 14 grudnia 2010 roku.

Karolina będzie pracować w The New Zealand Institute of Language, Brain and Behaviour w Christchurch w Nowej Zelandii przy University of Cantenbury.

Doktor Karolina Alichniewicz była autroką tekstów dla "Słowa Młodych" i współpracownikiem Stowarzyszenia Arcana Historii. Dziś pozostaje mi powiedzieć, że był to dla nas zaszczyt.

Dla mnie sukces Karoliny staje się pozytywnym bodźcem i świadectwem na prawdizwość stwierdzenia, ze chcieć to znaczy móc.

Mam nadzieję, ze coraz większa rzesza młodych chojniczan będzie miała szansę na tak gruntowną edukację i ekscytującą przyszłość.

Karolinie Alichniewicz gratuluję z całego serca i zyczę dalszych sukcesów :)


http://www.nzilbb.canterbury.ac.nz/
http://www.psychologie.uni-regensburg.de/Greenlee/team/alichniewicz/alichniewicz.html

sobota, 18 grudnia 2010

Zasada życzliwości, chojnickie sufrażystki i kretyni

Jestem po lekturze dwóch artykułów na chojnice24.pl . Przeczytałem artykuł "Paczkowska odebrała dzisiaj nominację" (http://chojnice24.pl/1-13811-paczkowska_odebrala_dzisiaj_nominacje.html ) i artykuł "Adam Chojnicki, nasz wirtualny kretyn" ( http://chojnice24.pl/?m=1&i=13800 ). Przed dalszą lekturą mojego posta proponuję zajrzeć i przeczytać zawartość podstron do których link podałem.


Co łączy te dwie sprawy?
Według mnie racjonalność. Obie te "instytucje" - czyli "Adam Chojnicki" i "pełnomocnik do spraw kobiet i równości" są pokłosiem dogłębnej analizy stanu społeczeństwa i wynikają z naszego na nie zapotrzebowania.
Wielokrotnie na tym blogu, i nie tylko tutaj, krytykowałem przedstawicieli władzy i samorządowców za niemądre, szkodliwe i mało racjonalne decyzje. Tym razem postanowiłem załozyć, ze decyzje o powołaniu "Adama Chojnickiego" i "pełnomocnika do spraw kobiet i równości" były krokami racjonalnymi i fundamentalnie popartymi interesem społecznym.

1. "Adam Chojnicki" - wirtualny asystent dostępny na stronie http://www.bizneschojnice.eu/ . Adamowi zadałem dwa pytania:

"Jak dojechać z Warszawy do Chojnic?
Adam:
To zależy z jakiego kierunku do nas jedziesz. Możesz dojechać z północy, ze wschodu, z zachodu lub z południa. "

"Kto jest starostą powiatu chojnickiego?
Adam:
W 1999 roku na mapie administracyjnej ponownie pojawił się powiat chojnicki (zlikwidowany w myśl ustawy z 1975 roku) jako część województwa pomorskiego. Od tej pory zaczęto sporo inwestować w Chojnicach m.in. odnowiono centrum, przywracając dawny wygląd, wybudowano basen i otwarto obwodnicę południową miasta. "

Odpowiedzi mnie uciszyły. Uzyskałem w pełni odpowiedź na nurtujące mnie, po lekturze innych portali informacyjnych, pytanie o sensowność wydania 330 tyś zł - całość kosztów (jak wynika z informacji na portalach).

Dlaczego uwazam, że Adam Chojnicki to świetny asystent?
Ad. 1. Wysokie sztuczne IQ, wie, że z Warszawy można dojechać do Chojnic z południa, północy, zachodu i wschodu. Zwyczajny google maps podałby tylko jeden kierunek. A wiadomo przecież, że można dojechać na wiele sposób.

Ad. 2. Adam nie promuje obecnego starosty. Wypowiada się dyplomatycznie. Widać, że starosta Skaja przemyślał tę sprawę i nie zamierzał się narzucać przyszłym wyborcom poprzez ten portal. W końcu nie każdy w Polsce musi wiedzieć, za publiczne pieniądze (sic!), kim jest starosta powiatu chojnickiego! Chlubne to i szczytne zachowanie wspomnianego samorządowca.

Reasumując za 330 tyś zł, udało się uniknąć oskarżeń o reklamę kogokolwiek - łącznie z reklamowaniem powiatu chojnickiego (w końcu wiadomo, że powiat nie dał całości pieniędzy na tę promocję, więc nie ma moralnego prawa do efektywnej na nim pomocji). IDEALNIE I BEZKONFLIKTOWO, RACJONALNIE WYDANE 330 tyś zł. WSZYSTKIE CELE OSIAGNIĘTE. Były wspominki w prasie, były komentarze w mediach. Panowie dziękuję, ze efektywnie pracujecie i coś się wreszcie dzieje! Najwazniejsze przeciez zeby się działo...!

2. Pani Paczkowska - pełnomocnik do spraw kobiet i równości.
Panu Finsterowi trzeba pogratulować! W pewnej tez mierze, wskazać nierozumnym chojniczanom racjonalne podstawy tej decyzji.

Zakładam,że Pan Finster zauważył,ze tak kobiety jak i równość potrzebują swojego rzecznika -pełnomocnika. Jak doszło do rozezniania takiego zapotrzebowania społecznego?
Prawdopodobnie z pomocą przyszła sama Pani Paczkowska - nierówno w wyborach potraktowana kobieta!
Sama wie, co to znaczy być w Chojnicach kobietą! Doświadczyła też nierówności wyborczej! Jest w pełni kompetentna i doświadczona. Całe szczęście, ze Pan Finster nie powołał jakiejś młodej osoby dopiero co po studiach, dobrze ze nie powołał na to stanowisko męzczyzny. Przecież wiadomym jest, ze młodzi nie mają takich doświadczeń i są przesiąknięci postmodernistyczną wizją społeczeństwa feministyczno - metroseksualnego.

Świetna nazwa stanowiska to tez dobra promocja działań burmistrza. "Pełnomocnik do spraw kobiet i równości"..."kobiet i równości". Wiadomo przeciez, ze kobiety są z natury swej słabsze i potrzebują specjalnego traktowania i pełnomocników w obliczu jaskrawie je dyskryminującego społeczeństwa polskiego. Co więcej Burmistrz wiedział co robi. Nie ma równości musi byc jej pełnomocnik. Bo gdyby była to po co pełnomocnik kobiet? Tak prosta koniunkcja "kobiet i równości" a wręcz onieśmiela. Mozna ją tez stosowac (koniunkcję) naprzemiennie. I mamy "pełnomocnik do spraw równości i kobiet". Tym sposobem wiem juz na pewno, ze o męzczyznach Pani Paczkowska tez będzie pamiętać. Szczęście mnie wypełnia. Dostrzegam w Niej nawet mozliwości do szerokiej działalności jako trybun ludowy w przyszłości ;-)

Dobrze, ze w Chojnicach przywołano dawne tradycje - najpierw słowem i czynem głoszone przez niejaką Kate Sheppard (nowozelandzką sufrazystkę, która wywalczyła swymi działaniami głos wyborczy dla kobiet w Nowej Zelandii w 1893 roku), tradycję głęboko zakorzenione w potrzebie udzielenia głosu kobietom w społeczeństwie, w tym szczególnie, które kobiet nie szanuje, nie widzi i krzywdzi. Teraz kobiety będą miały głos, będą miały swoją chojnicka Kate Sheppard w postaci Ludmiły Paczkowskiej! I będą wiedziały na kogo oddać swój głos! Cóz za radość, cóż za szczęście, może nawet powstanie w Chojnicach oddział Partii Kobiet, która to już w następnych wyborach będzie mogła wejśc w koalicję ze wspaniałym, cudownym, genderowo czułym, nonszalanckim i wszechstronnie wykształconym doktórem burmistrzem Finsterem! Chyba, ze będą pamiętać o naprzemienności koniunkcji :)

W przywołanych dwóch przypadkach z działań władzy w Chojnicach nic mnie nie przeraza, niczego nie potępiam,niczemu się nie dziwię. Pierwszy raz doskonale wszystko rozumiem!

;-)

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Twardą ręką

Ilu w Chojnicach jest radnych opozycyjnych ? Potencjalnie - 12. PO+PiS+PS. Dlaczego Ci panowie i te panie nie rządzą, a dają się rządzić i sobą rozgrywać?

Dzieli i rządź - święta zasada znajdująca odzwierciedlenie na chojnickiej scenie politycznej.


Krótko o mojej typologii opozycji politycznej w Chojnicach:

PO - opozycja kooperująca i koalicyjna
PiS - opozycja konkurencyjna (wobec władzy)
PS - opozycja kooperująca i konkurencyjna

Opozycyjność w Chojnicach przez wzgląd na skalę strukturyzacji dążeń opozycyjnych:

niestrukturalna grupa nacisku - opinie opozycyjne (dziennikarze, komenatrze, fora internetowe)

reformiści polityczni bez orientacji politycznej - (tutaj siebie plasuję :)

totalni reformiści poityczni - Krzysztof Haliżak

demokratyczni reformiści - B. Bluma (PiS)

rewolucjoniści - brak


Co z tego wynika?

Według mnie, frakcje zasiadające w RM mogłby przejąć władzę i "wygrać" ją z Finsterem, który wyraźnie dąży do zawładnięcia działaniami wszystkich radnych. Stosując dośc niewyszukane metody - krzyku i "zastraszania politycznego". Brak Lidera Opozycji w Chojnicach i wyraźnych celów całej opozycji jak: reforma spółek miejskich, zmiana polityki finansowej miasta, polityki inwestycyjnej i zmiana strutkury UM powoduje, że opozycja to osobne atomy na antypodach wobec władzy Finstera będącej zorganizowanym państwem na kontynencie. W ten sposób nic, nikt poza Finsteram w tej kadencji nie zrobi.

Moja propozycja - konsolidacja PiS i PS, plus rozławmowcy z PO. Następnie wyłonienie Lidera Opozycji - kogoś kto zajmie się rolą "cienia" burmistrza, krytyka Jego poczynań, wykładnią alternatywnych koncepcji gospodarowania miastem. To byłby naturlany konkurent Finstera w przyszłych wyborach. Niestety do tego trzeba współpracy przede wszystkim PiS i PS. Czy to się uda?

Lider Opozycji - tak to jest pierwszy krok ku normalnej kampanii wyborczej za cztery lata. Poza tym, Panowie nie bójcie się mówić o sobie OPOZYCJA! W Chojnicach to zaszczyt :)

sobota, 11 grudnia 2010

Chojnice oczami internowanego

Zapraszam na wykład członka Stowarzyszenia Arcana Historii Pana Zbigniewa Reszkowskiego. Wykład odbędzie się we Wszechnicy Chojnickiej o godz. 13.00 , 17 grudnia (piątek), sala konferencyjna. Tytuł wykładu - "Stan wojenny w Chojnicach oczami więźnia politycznego - internowanego".

W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Arcana Historii zapraszam wszystkich mieszkańców Chojnic. Szczególnie młodzież, która na pewno będzie zachwycona wiedzą źródłową i humorem Zbigniewa Reszkowskiego.

Zaproszenia równiez na:
http://chojnice24.pl/?m=1&i=13593 ,
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Zaproszenie-na-wyklad/2787

Towarzysze po dysze

13 - tego grudnia roku pamiętnego wykluła się wrona* z jaja czerwonego...



* - aluzja do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) pod przewodnictwem Jaruzelskiego.


Poniżej prezentuję List Otwarty Związku Stowarzyszeń Osób Represjonowanych w latach 1980 - 1990 im. Ks. Jerzego Popiełuszki. List dotyczy obecnej współpracy z byłymi zbrodniarzami komunistycznymi tych, którzy szli do wyborów z hasłem "Zgoda buduje". Dziś widzimy, że to taka sama farsa jak hasło - "Nie róbmy polityki, budujmy mosty". Jedna wielka doktryna relatywizmu...




czwartek, 9 grudnia 2010

Kto komu?

Nie pozostaje mi nic innego jak wyrazić zachwyt nad dociekaniami Pana Michała Rytlewskiego i Pana Michała Drejera. Tym którzy słuchają Radio Weekend czy czytają Czasz Chojnic nic tłumaczyć nie muszę. Pozostałych odsyłam do tych mediów. O sprawie pisał tez Jerzy Erdman , redaktor chojnice.com, oto link do artykułu: http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Ford-Mondeo-dla-Starostwa/2757 .

Miło byłoby zobaczyć też, że zajął się ktokolwiek prześwietlaniem wydatków z kas samorządowych. Lista wątpliwości może być bardzo długa...

Niestety nie łudzę się, że znajdą się winni. Na pewno nie ucierpi na całej sprawie Pan Skaja. Przeciez nic się nie stało. To się skończy tak samo jak sprawa TW "Feliksa" (pod tym adresem: http://katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?lastName=skaja&idx=&katalogId=0&subpageKatalogId=3&pageNo=1&osobaId=23222 mozna się zapoznać z historią Pana Starosty według dokumentów). Jedną wielką ciszą i ogólnym przyzwoleniem na amnezje w odniesieniu do tematów nieprzyjemnych.

czwartek, 2 grudnia 2010

Zachwyt realisty

Dziś w mediach elektronicznych - chojnice24.pl, przeczytałem, że młodzi wybrali się na rekonesans po młynie przy ulicy Piłsudskiego.

Mam w związku z tym kilka spostrzeżeń:

1. Co z innymi grupami "młodych aktywnych", czy też mogą liczyć na miejsce w młynach?

2. Kto będzie płacił za remont i adaptację pomieszczeń?

3. Kto i na jakich zasadach będzie finansował "Młodych Aktywnych"?

4. Jakie są cele "Młodych Aktywnych"?

5. Jaką wartość dodaną chcą wnieść "Młodzi Aktywni" do życia społecznego w Chojnicach?

6. Czym będą się odróżniali "Młodzi Aktywni" od innych aktywnych grup działających w Chojnicach?

7. Dlaczego "Młodzi Aktywni" zaczynają swoją działalność od kierowania prośby o pomoc do burmistrza Finstera? Z tego co rozumiem są grupą ludzi młodych i aktywnych. Tutaj widzę tylko i wyłącznie postawę roszczeniową.

8. Dlaczego "Młodzi Aktywni" nie działają sami? Już jest Kuffel, jest i Pan Grzegorz Szlanga...Czy do uzyskania niezależności w Chojnicach są potrzbne ciągle te same nazwiska?

9. Czy pomysłodawcy poinformowali ewentualnych sponsorów w tym wypadku - podatników o tym jaki charakter ma działalność Youth Centre? Bo z informacji, które śledziłem tej idei Youth Centre nie przedstawiono w pełni. Chyba, że to ma być jakas hybryda.

Prześlwietliłem działalność kilkudziesięciu Youth Centre. W ich programach znajdują się między innymi: rozdawanie kondomów - dla młodzieży od 13 roku życia i konsultacje , między innymi na temat tego jak kondomy zakładać (http://ec.europa.eu/social/main.jsp?catId=370&langId=pl&featuresId=119&furtherFeatures=yes ) . Akurat to centrum młodziezy jest subsydiowane z Rady Miejskiej Edynburga kwotą ok. 35 tyś euro rocznie. Jak ma to wyglądać w Chojnicach?

Są też inne centra młodzieży. Znalazłem i takie, które zajmują się udzielaniem porad pielęgniarskich, bądź służeniu wolontariatem w opiece nad ludźmi starszymi.

Są też takie, które koncetrują swoją działalność nad przygotowaniem młodych na rynek pracy.

Zwyczajnie jak w życiu, są różne cele i profile postępowania. Mnie po prostu zastanawia co, jaka forma działania, jest w zakresie zainteresowania chojnickiej grupy.

10. ZAPROPONOWAŁEM PANU PAWŁOWI SZCZESIAKOWI mozliwość podjęcia rozmów z właścicielem nieruchomości w centrum Chojnic, który wyraził chęć podjęcia współracy. To byłaby szansa to samoorganizacji i niezalezności. Do prawdziwego działania. Teraz będziecie tylko beneficjentami publicznego worka, a w grafiku będzie mieli wizyty burmistrza zeby mógł sobie u Was zrobić zdjęcia do prasy. Szkoda Waszej pary.

Szkoda, ze Pan Paweł wybrał opcję - pomoc z Urzędu Miejskiego.

11. Jeśli centrum powstanie za publiczne pieniądze i będzie z nich w jakiejkolwiek mierze finansowane będę się domagał konsultowania zakresu działalności i prowadzonych projektów z organizacjami pozarządowymi i pedagogami. Nie wyobrażam sobie, aby za publiczną kasę miano tam prowadzić programy indoktrynacji do odpowiednich postaw - życiowych, obywatelskich według idelogii jakie reprezentują Radek Sawicki czy Bogda Kuffel (niech tez pojawią się Panowie Pawlicki, Mrówczyński, Januszewski itd). Jeśli ma się to dziać za publiczne pieniądze to niestety, ale projekty prowadzone przez "Młodych Aktywnych" będą musiały uwzględniać różnorodność społeczności i wielość poglądów. Jestem pierwszym na liście, który w wypadku powstania Centrum zgłosi projekt zajęć - jako wolontriat. Projekt będzie miał na celu prezentację dorobku polskiej myśli narodowej, dyskursów wobec ujęcia i rozumienia patriotyzmu w Polsce i Świecie według róznych ideologii.

Zupełnie inaczej gdyby Youth Centre w Chojnicach miało powstać dzięki ciężkiej pracy i samoorganizacji młodych bez kasy publicznej - wtedy niech prowadzą działalność społeczną w pełni swobodną i niczym nieskrępowaną.

To moje stanowisko, z góry dziękuję za wyrozumiałość. Żeby nie było nieporozumień. Jestem za każdą rozsądną i samoorganizacyjną formą aktywności, ale przeciw ssaniu z publicznego cycka i przeciw promowaniu Panów Kuffli na pomysłach innych ludzi.

wtorek, 30 listopada 2010

Koryto

Nie będę owijał w bawełnę.

To co się dzieje w Chojnicach jest równe przepychance świń przy korycie.

Panowie Skaja, Finster, Szczepański i Zieliński, nie mają ani skrupułów, ani resztek moralności. Niestety nie lepiej jest z tymi, którzy szli do wyborów z hasłem "UWIERZ W ZMIANY".

Szastanie pieniędzmi publicznymi w powiecie jaki i w mieście Chojnice - drugi wiceburmistrz koszt dla budżetu ok. 1 milona z uposażeniem w ciągu 4 lata, koszt POSADKI, dla Szczepańskiego ok. 600 tyś.

Czy ktoś z tych Panów POLITYKIERÓW zdaje sobie sprawę ze skali biedy, bezrobocia? Ze skali sprawa, które ciągle czekają na swój czas aby wreszcie być załatwionymi?

Proszę się zastanowić co można zbudować za 1,5 mln złotych? Biorąc pod wzgląd słowa Finstera, że do każdej złotówki z budżetu na inwestycje dostaje dodatkowe dwa złote z UE. To mamy utopioną sumę - 4, 5 miliona złotych - to prawdopodobny koszt prowadzenia real - politik w Chojnicach. Tutaj liczy się jedno - słowo Finstera.

Kim są Ci ludzie, którzy rozdają stołki i szastają kasą z podatków? Najczęściej są po prostu nieukami i cwaniakami. Kłamcami politycznymi.

Urzędnicy w starostwie pracując po 10 lat, zarabiają marne grosze, bo dobrze się uczyli i sumiennie pracowali. Nie uprawiali politykierstwa!

WYSTĘPUJĘ CAŁKOWICIE I NIEODWOŁALNIE Z PROJEKT SAMORZąDNOŚĆ!

W złodziejstwie i oszustwie nie będę brał udziału w żadnym charakterze!

Zbigniew Reszkowski miał rację nazywając całą tę grandę Klubem Ochrony Koryta.

Panu Mrówczyńskiemu, pomimo wszystko, gratuluję słów krytyki jakie wypowiedział na antenie Radio Weekend.

niedziela, 28 listopada 2010

KIVAć każdy może

Zachęcam do przekazywania 25 USD (dolarów amerykańskich), w formie pożyczki - zwrotnej. Suma ta w całości jest wypłacana osobom, rodzinom z krajów "trzeciego świata".

Jest taka możliwość, żeby te kilkadziesiąt złotych swoich oszczędności przekazać na jakiś czas, pożyczyć po prostu jakiemuś rolnikowi z Tanzanii, Ghany czy Paragwaju.

Wszystko to można zrobić pod adresem


http://www.kiva.org/

Przed świętami dam notkę do prasy o możliwości przejścia szkolenia z obsługi portalu przez osoby chętne. Szkolenie będę prowadził z kolegami z Stowarzyszenia Arcana Historii w środy, we Wszechnicy Chojnickiej.

To naprawdę dobra forma nie tylko pomagania, ale i chowania "kasy w skarpetę".

Działa tutaj mechanizm "wędki", nie "rybki". Naprawdę warto.

Polecam!

sobota, 27 listopada 2010

Dzieje Chojnic w ogniu krytyki

Kolejny głos krytyki pod adresem historii najnowszej prezentownej na kartach "Dziejów Chojnic", tym razem czytelnika "Gazety Pomorskiej":


http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101122/INNEMIASTA04/36911752

Zapraszam do lektury.

Konserwatywne Chojnice

Hasło "Uwierz w Zmiany" nie uzyskało szerokiego poparcia społecznego. Jednak w moim odczuciu nie było też ono zlekceważone.

Jeśli przyjąć, że to właśnie konserwatyści i osobowości o zachowawczej naturze są utożsamiane ze środowiskiem prawicowym, a nawet centrowym to powstaje pytanie - kto głosował na Projekt? (którego hasło zapowiadało gruntowne zmiany?)

Projekt jest frakcją prawicowo - centrową, nie odwrotnie. Skoro otrzymał ok. 13% poparcia w wyborach do RM Chojnice to kim są Ci którzy głosowali na inne ugrupowania. Jakie prezentują poglądy polityczne? Gdzie na scenie politycznej można ich znaleźć?

Wydaje się, że tylko i wyłącznie wśród konserwatystów. I tutaj może zaskoczę, ale konserwatystą może być i dawny PZPR-owice, i "solidaruch". Tak jedni jak i drudzy, a za nimi większa część społeczeństwa czekają chyba na jakąś przyszłą jesień narodów...

Tymczasem w Chojnicach nic się nie zmienia.

czwartek, 25 listopada 2010

Finster sponsoruje drugiego wiceburmistrza

85% wyborców sposóród tych, którzy poszli za wybory opowiedziało się za Panem Finsterem.

Pan Finster w czasie kampanii kilkukrotnie wyraził brak zdecydowania co do powoływania drugiego wiceburmistrza. Okazuje się, że była to tylko przedwyborcza kokieteria. Wydawało się nawet, ze nie ma on chęci na powołane drugiego wiceburmistrz w ogóle.

Dziś wiemy, że nic się nie zmieni. I nadal my wyborcy, my podatnicy będziemy opłacać istnienie drugiego stanowiska wiceburmistrza (co nie jest praktykowane przez tak małe miasta), koszt w ciągu 4 lat, bez dodatkowych uposażeń, to dla budżetu Chojnic około 600 tyś zł.

Czy nas w Chojnicach stać na wielką politykę? To pytanie do PO i Pana Finstera, bo jak rozumiem mamy budować drogi, mosty, ulice, domy, fabryki z dala od polityki...Po co więc drugi POLITYCZNY burmistrz? Ma być "policjantem myśli" w ratuszu?

Pole po demokratycznej bitwie

Jak wygląda po wyborach scena polityczna w Chojnicach?

W niejednej gazecie lokalnej czytałem o Projekcie Samorządność (jako komenatrze po wyborach) w kontekście słów: "porazka", "klęska", "kompletna porazka".

Widać nie tylko nas ludzi związanych z PS rozczarował ogólny wynik osiągnięty przez PS. Jeśli dziennikarze w tak otwarty sposób piszą o porazce to powstaje pytanie na kogo głosowali? Bo to dość emocjonalne i nie do końca trafione komentarze.

Projekt nie osiągnął minimum jakie między innymi i ja wyznaczyłem dla tej formacji, biorąc udział w pierwszych dwóch tygodniach kampanii wyborczej. Minimum jakiego się spodziewałem to byłyby 4 mandaty w Radzie Miasta i 2 w Radzie Powiatu. Jednak przy założeniu, że PiS nie otrzyma więcej jak 2!! mandaty. Generalnie wyniki zadowalają mnie o tyle o ile popieram PiS i Projekt Samorządność. Może to inne programy dla miasta, ale każdy w Chojnicach wie, że więcej łączy te dwie formacje jak dzieli.

Angażując się w prace Projektu Samorządność, zależało mi na udziale w zbudowaniu realnej opozycji w Radzie Miasta. Ten pogląd podzielali doświadczeni samorządowcy i inne osoby ze sztabu tego komitetu. Jeśli przyjąć za rzecz naturalną, że Finster jest daleki od idei PiS to dalej jasnym staje się możliwość zawiązania 6 mandatowej opozycji w Radzie Miejskiej. To już wiele. Są osoby młode - Mielecki, Bluma, ale są i osoby doświadczone i z praktyczną wiedzą - Andrzej Mielke.
Wszystko w tym momencie jest w rękach Pana Mielke i Pana Stanke. Tak przynajmniej może się teraz wydawać. Dużo na pewno będzie zależało od chęci do współpracy ze strony samych radnych obu ugrupowań. Ja uważam, że powinni stworzyć jeden klub w Radzie.

Wracając do oceny wyników Projektu to trzeba zauwżyć, że Projekt powstał dwa miesiące przed wyborami. SLD istnieje od lat dziewiedziesiątych, PO od początku XXI w., a KWW Arseniusza Finstera - istnieje od 8 lat i ma burmistrza od 12...

Ta kampania to był sukces Projektu Samorządność - również przez wzgląd jak zauważył Agrymir Iwicki (mówiąc o porażce Projektu), na słabość list - i tutaj przyznaję mu rację. Ale co było powodem słabych list, czy ktoś się nad tym zastanawiał? Czy ktoś pamięta jakie informację ukazywały się w mediach, jakie listy miały być? Otóż chyba nie...

Od począt (tego co niejedni uznają za klęskę czy porazkę PS).

W dużej mierze byłem odpowiedzialny za to jak wyglądał kampania PS, do pewnego momentu. Do chwili kiedy ustąpiłem ze stanowiska rzecznika prasowego. Potem już tylko przyglądałem się temu jak jedni z moich kolegów pracują w pocie czoła, gdy inni czekali na wyborcze laurki. Ja również odszedłem dlatego, że nie umiałem współpracować z Marcinem Wentą. Nie umiało tez wiele innych młodych osób.

Poparłem kandydaturę Marcina Wenty na burmistrza Chojnic, jeszcze wtedy gdy nie było wiadomym kto tym kadnydatem miał być. Dziś po tym co obserwowałem w kampanii czuję się po prostu oszukany przez Marcina Wentę (który zapewniał mnie o swojej chęci walki politycznej z Finsterem i determinacji do pracy na rzecz komitetu PS) i powiem szczerze jak myślę - może dobrze, że się nie dostał do RM. To chyba jakaś lekcja pokory? Impuls do ciężkiej pracy społecznej? Po prostu jak ktoś lekcewazy wyborcow i wspólników to nie może wygrać poważnych zawodów w poważnej konkurencji. Kiedy obserwowałem zachowania Marcina, jego wypowiedzi, wpadki, absencje wobec wyborców , było mi zwyczajnie wstyd, że to jest kandydat Projektu Samorządność. Poza tym pozostaje kwestia samodzielności w działaniach Marcina Wenty...zastanawiam się co z tego o czym pisała prasa było jego dziełem, a co po prostu pracą ludzi z której korzystał. Niemniej wykorzystał on swe potencjalne zaplecze w 50% nie więcej. Po prostu zdolności i chęci walki samego sztabu przerosły Marcina Wentę.

Tak. Uważam, że Marcin Wenta i jego absencje w debatach, jego brak obecności (poza plakatowej), przy normalnej kampanii PiS doprowadził tego, że PiS ma ten jeden mandat którego mógłby nie mieć na rzecz PS.

Jako stowarzyszenie zamawialiśmy ankiety u wolontariuszki SAH. Marcin Wenta miał poparcie (około miesiąca przed wyborami) na poziomie 13-15%. I ono zaczęło pikować w dół, aż do 6%!! w tygodniu wyborczym. Jego wynik przełożył się na całość PS.

Wyborcy czekali na zdecydowaną opozycję, PS dawał taką nadzieje - pisały o tym i media. Taką nadzieję (płonną ) dawał też sam Marcin Wenta. Niestety przegrał szansę, której mam nadzieję już nigdy nie dostanie.

Co do układu na scenie politycznej - zmieniło się i to sporo. Wbrew pozorom. Według mnie wszystko skończy się w wierchuszce tak, że to Marek Szczepański zostanie wiceburmistrzem, a Jan Zieliński wicestarostą - wiadomo PO dzieli kasę w urzędzie marszałkowskim. A to jest najlepsze rozwiażanie personalne w obecnej sytuacji.

Obserwując też to co sie dzieje obawiam się, że dla Leszka Redzimskiego nie ma miejsca w chojnickim PO. Czeka go albo Warszawa, albo powolna "śmierć polityczna" w Chojnicach. Chyba, że wybierze...inną opcję.

Jak widzę przyszłość Projektu Samorządność? W ciepłych barwach. To ok. 50 osób, które są zaangażowane w działanie. I potencjał na otwarcie się na ludzi młodych.
Wszystko zależy od tego jak bardzo decydenci PS będą chcieli myśleć o przyszłości, a jak bardzo będą się opierali na incydentalnych decyzjach. Jeśli wybiorą opcję "przyszłość", wtedy będzie też szansa na realne zmiany.

niedziela, 21 listopada 2010

Koniec ciszy...a jednak nic nie słychać

Czekam podobnie jak Państwo. Po ciszy wyborczej, nadal w niecierpliwości. Współczuję kandydatom. Nerwy z pewnością są niesamowite, ciekawe jak sobie radzą przyszli radni z nadmiarem stresu w tej sytuacji?

Na chojnice.com od kilku dni była zamieszczona informacja z zaproszeniem na wieczór wyborczy online. Niestety na wspomnianym portalu...nadal cisza.

Wszyscy już chyba jesteśmy zmęczeni czekaniem.

Pracowałem w komisjach wybroczych i nie wróżę szybkich wyników. Jeśli do jutra do południa poznamy pierwsze wyniki, to będzie już wielki sukces osób pracujących w komisjach.

Zatem do jutra!

A jednak. Piszę jeszcze dziś, w dniu wyborów. Pierwsze wyniki - cząstkowe z OS. Kolejarz:

http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Pierwsze-dane-szacunkowe/2692

Brava dla chojnice.com .

Warto zwrócić uwagę, że przy podanej próbie Andrzej Dolny dostał ponad 20% głosów. Finster 73%. Zobaczymy jak w pozostałych okręgach będzie się kształotował wynik. Marcin Wenta przepadł w tych wyborach - według wyników z Kolejarza. Czekamy na więcej.