środa, 2 marca 2016

Brak samodzielności

W Chojnicach zaistniał lata temu poważny problem, który utrwalony został praktykami władzy przez lata następujące.

Radni miejscy tak uzależnili się od majątku komunalnego, że wszystko czego "dokonali", wiązało się najczęściej z wykorzystaniem zasobów miejskich. W mieście nawet nie funkcjonuje zbyt wiele niezależnych organizacji pozarządowych, bo te które coś wydają na przykład, to robią to za pieniądze miejskie. Tylko z tym wiąże się poważny problem prawny, gdyż radni miejscy uzyskują w ten sposób korzyści, które nie zawsze muszą oznaczać materialny zysk. Możliwość publikacji swoich prac, czy możliwość wyjazdów lub ewentualnie inne formy promocji swojej osoby czy zyskiwania dorobku w związku z zasiadaniem w Radzie Miejskiej i  jednoczesną "pracą społeczną" dzięki środkom publicznym tworzy jawny konflikt interesów w lokalnej wspólnocie. Nasi radni niestety tego nie rozumieją. Uważają, że są uprawnieni do tego, żeby jednocześnie odbierać dietę, decydować we własnych sprawach i do tego bogacić się lub budować sobie dorobek życia z wykorzystaniem mienia komunalnego o którym przecież już decydować obiektywnie nie mogą. W Czersku właśnie wygasza się mandat pewnej radnej, która tych zasad nie chce zrozumieć. Prawdopodobnie do wygaszenia kolejnych mandatów radnych dojdzie wkrótce, ale tym razem odbywać się to będzie w Chojnicach, wśród członków Wysokiej Rady Miejskiej Chojnic, którzy w swym uzależnieniu politycznym od burmistrza, to co publiczne zatarli z tym, co prywatne. 

poniedziałek, 29 lutego 2016

Protegowany 2

W swoich oświadczeniach majątkowych Mariusz Paluch za 2014 r. do tego stopnia poświadczał nieprawdę, że aż do Urzędy Miejskiego w oświadczeniu wpisał, że zgromadził środki pieniężne w kwocie 10.000 zł, ale w tym samym dniu składając oświadczenie majątkowego w Starostwie Powiatowym w Chojnicach wpisał, że żadnych środków nie zgromadził. Kolejne dowód poświadczania nieprawdy przez Mariusza Palucha. Oświadczenia dostępne są na stronach BIP Urzędu Miejskiego w Chojnicach i Starostwa Powiatowego w Chojnicach - linki podałem w poprzednim poście. 

sobota, 27 lutego 2016

Protegowany

Mariusz Paluch - protegowany, jeden z najbardziej ekscentrycznych siłowników Finstera, który wsławił się w Chojnicach pomysłami nie z tej ziemi. Przypomnę, ulubieniec Finstera, lansował budowę piramidy w Chojnicach, chciał bić rekordy Guinessa w różnych idiotycznych konkurencjach. Jego pozornie kwiecisty język, jest tak erudycyjny, jak jego wypowiedzi w lokalnych mediach, między innymi w komentarzach, gdzie zwykł pisać "CAPS LOCKIEM". To są jednak moje subiektywne oceny, gorzej prezentują się obiektywne fakty dotyczące działalności publicznej radnego Mariusza Palucha. Jego uwielbienie dla Finstera i tych praktyk władzy mają znamiona idolatrii.

Mariusz Paluch, prezes Centrum Park Sp. z o. o. od chwili powołania spółki do życia, wsławił się wieloma bon-motami. 

Ostatnio burmistrzowski protegowany, podobnie, jak jego pryncypał nie potrafią przedstawić rejestru wyjazdów za korzystanie z publicznego środka lokomocji, czyli samochodu, jaki Centrum Park Sp. z o. o. kupił jakiś czas temu i którego naprędce się pozbył: http://chojnice24.pl/artykul/21790/rekontrola-na-basenie/ .

Nie jest to jednak jedyna wątpliwa sprawa, bo na długiej liście znaków zapytania jest i pozycja najnowsza, właśnie postanowiłem złożyć zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Chojnicach w sprawie podejrzewanego przeze mnie poświadczenia nieprawdy w Oświadczeniu majątkowym Mariusza Palucha. Sprawa jest o tyle specyficzna, że Mariusz Paluch składa Oświadczenie majątkowe zarówno do Urzędu Miejskiego (z tego tytułu, że jest prezesem Centrum Park Sp. z o. o.), jak i do Starostwa Powiatowego (bo jest członkiem zarządu powiatu). I według mnie, te dwa Oświadczenia są rozbieżne. Chodzi o Oświadczenia majątkowe z 2014 r. W jednym z nich, tym złożonym do powiatu Mariusz Paluch wykazuje, że jest członkiem rady nadzorczej Gminnego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o. o. w Konarzynach, ale w oświadczeniu z 2014 r., które złożył w Urzędzie Miejskim w Chojnicach nie wykazał tego źródła przychodu/dochodu. W mojej opinii jest to przestępstwo polegające na poświadczaniu nieprawdy. Korekty, jak wynika z dokumentów zamieszczonych na stronach urzędowych Mariusz Paluch nie zdołał zrobić i na korektę już czas minął...Liczę na to, że wymiar sprawiedliwości podejmie tę sprawę, która jest ewidentnym przypadkiem niejasności wokół Mariusza Palucha, członka Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera i szefa ostatniej kampanii wyborczej Arseniusza Finstera. 

Oświadczenia majątkowe Mariusza Palucha z 2014 r. online:

Urząd Miejski w Chojnicach: http://bip.miastochojnice.pl/50.html

Starostwo Powiatowe w Chojnicach: http://bip.powiatchojnice.pl/Article/id,1739.html

Rada nadzorcza spółki w Konarzynach: http://bip.konarzyny.pl/Article/get/id,16047.html




środa, 24 lutego 2016

Partnerstwo miast

W moim przekonaniu Chojnice w ramach ruchu partnerstwa miast, pomijają jeden istotny wątek życia społecznego. Otóż nic nie mówi się o Polakach - o Polonii w tych miastach parnerskich z którymi nawiązujemy stosunki, a to uważam za poważne zaniedbanie. Przez pryzmat tego problemu dostrzegam też dość zaskakujący dobór partnerów do współpacy, bo ciężko mi dociec jakie interesy łączą nas z niektórymi miastami partnerskimi. 

Chciałbym w związku z tym zaproponować, aby Chojnice nawiązały stosunki partnerskie z miastami w trzech następujących państwach: Irlandia, Wielka Brytania (Anglia, Szkocja) oraz USA. Szczególnie z partnerstwa z miastami w Irlandii i Wielkiej Brytanii pożytków może być wiele, biorąc pod wzgląd, jak wielki jest to rynek pracy dla emigrantów ziemi chojnickiej. 

Spośród wielu miast, jakie znam w Anglii, to zaproponowałbym do wyboru: Nottingham, Lincoln, Bristol, Southampton, ale myślę, że nasi emigranci mogą też zaproponować wiele innych miast i coś w Chojnicach wybierzemy. Najpierw więc, zająłbym się tworzeniem relacji z miastem angielskim. Tam gro naszych ziomków jest. Warto tę inicjatywę podjąć, do czego zachęcam Burmistrza Miasta Chojnice. 

wtorek, 23 lutego 2016

Skarga do ZUS-u

Wygląda na to, że nie ma co kierować skarg na chojnickich radnych, burmistrza itd. do Rady Miejskiej, ani do przewodniczącego, bo tą są ciała połączone w chojnickim systemie władzy i krzywdy sobie nie zrobią. Mieszkańcom natomiast wmawiają, licząc na ludzką ciemnotę, że "na radnego siły nie ma". Mi też tak przewodniczący Rady Miejskiej Mirosław Janowski odpowiedział, że na zachowanie Marka Bony nie ma się co skarżyć i choć jest nieprzykładne, to radnych oceniają wyborcy. Jest to wierutna bzdura i hołdowanie fałszywej interpretacji prawa na użytek pewnych gremiów. Właściwa interpretacja jest taka, że na radnego skargę składa się do wojewody, podobnie jak na organ uchwałodawczy. Przykładem na to, że na radnego składa się skargę do wojewody jest skarga na Mirosława Janowskiego skierowana do wojewody pomorskiego w sprawie wygaszenia mu mandatu w związku z tym, że prowadzi działalność z wykorzystaniem mienia miejskiego w naszej ocenie. 

Postawa radnych z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera zmusza do dość żartobliwej relfeksji. Wkrótce skargi na burmistrza, albo radnych będę słał do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, bo przypuszczam, że ta instytucja będzie wiedziała, co z nimi zrobić w oparciu o zapisy Kodeksu postępowania administracyjne i wyśle je do właściwego organu, czego nie potrafią zrobić władze Miasta Chojnice. Zachowanie "drużyny Finstera", to taki łabędzi śpiew...

poniedziałek, 22 lutego 2016

Gospodarz. Nie polityk

Dzień dobry :) Na wspaniały humor z rana:


Niezłomni w Chojnicach

"NIEZŁOMNI WYKLĘCI 1944-1963" Plenerowa wystawa w formie banerów poświęcona Żołnierzom Niezłomnym - przybliżająca sylwetki polskich bohaterów, którym po wielu latach przywracany jest należny szacunek i pamięć. Wystawa ta zostanie nam użyczona przez Stowarzyszenie Traugutt z Pruszcza Gdańskiego i zagości na chojnickim Starym Rynku w okresie 1-7 marca 2016. Wystawa w Chojnicach znajdzie się dzięki Sławomirowi Sawickiemu (Sławko Start Sawicki). Dziękujemy Sławkowi i kolegom z Pruszcza Gdańskiego! Poniżej kilka zdjęć wystawy z Pruszcza Gdańskiego.






Sytuowanie

Zauważyliście tę niesamowita umiejętność władz lokalnych do "sytuowania polityki"? W procesie prowadzonej przez siebie depolityzacji, wiec szerokiego frontu zniechęcają do brania udziału w życiu społecznym i politycznym,  jednym z narzędzi władz jest sytuowanie. Dzięki posiadanej nad opozycją przewadze instytucjonalne dokonuje się sytuowania zdarzeń, czyli ich umiejscowiania w czasie i przestrzeni w odpowiednim kontekście. Stąd wielokrotnie obserwowaliśmy w przeszłości, jak dyskredytowano w oczach opinii publicznej przeciwników politycznych Arseniusza Finstera. 

W ten sposób postąpiono z: Mariuszem Janikiem (którego burmistrz nazwał w telewizji klaunem); Marzenną Osowicką z której zrobiono osobę niezrównoważoną (wychodziła przez okno, co nagłośniono i nadano odpowiednią narrację); Andrzeja Mielke (którego oskarżono o czyny nieobyczajne na basenie miejskim); Piotra Pawlickiego (któremu ktoś skutecznie pomógł stracić dobre imię); Piotra Puchalskiego (który był redaktorem "Kuriera Chojnickiego" i stracił wszystko, co miał); Mariusza Brunkę (którego się teraz skutecznie kryminalizuje w mediach chojnickich); Radka Sawickiego (którego burmistrz zaatakował słownie publicznie na jednej z imprez w Hoteliku Piast); Kamila Kaczmarka (którego skutecznie skryminalizowano za próby "otwarcia" samorządu - patrz Straż Miejska i walka o publikację umów cywilno-prawnych) i wiele, wiele innych osób, które stanęły na drodze chojnickiej władzy. 

Opozycji odmawia się prawa do korzystania z miejsc publicznych - nam (SAH) odmówiono sali obrad w ratuszu na promocję Słowa Młodych w 2010 r. Jeśli szykuje się jakąś debatę, to jedynie sytuowaną, wiec w odpowiednim gronie, ustawieniu, przekazie medialnym itd. Sytuuje się też ludzi opozycji zarówno na konferencjach prasowych, jak i w pismach o randze ogólnej wysyłanych do mediów z urzędu jako "oświadczenia", które są przykładem urzędnicze samowolki i jawnej walki politycznej z opozycją metodami urzędniczymi.

Sytuowanie łączy się też z "upupianiem", czyli nakładaniem etykiet na określone osobowości. Ten jest "ekscentryk", tamten "oszołom", inny to "sadzonka" lub "suchy korzeń", albo "chuligan". Raz przyklepaną etykietkę dzięki sytuowaniu ciężko ściągnąć przez lata. Celem sytuowania jest całkowita dyskredytacja przeciwników politycznych. Zamiast wikłać się w ciężkie i być może społecznie owocne dyskusje z opozycją, władza w swych postkomunistycznych metodach prowadzi skutecznie proces wyjałowiania opozycji. I dotyczy to niestety każdej sfery życia ludzi z opozycji, nie tylko tutaj mowa o telefonach do pracodawców, próby wyniszczania były podejmowane w każdej sferze życia. 

Dlatego mam prośbę, abyśmy jednak zaczęli rozmawiać i dyskutować, otwarcie rywalizować o sympatię obywateli, mieszkańców naszego miasta i powiatu, bo taka jest istota demokracji, że zaufanie społeczne zyskuje się dobrymi działaniami, a nie czarną propagandą. W tym postkumunistycznym środowisku, brak jest akceptacji dla demokracji. 


niedziela, 21 lutego 2016

Siłownik z amnezją?

Jak się można przekonać radny miejski z Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (http://www.miastochojnice.pl/?a=2&id=1&id_osoba=20 ) i były członek Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej  (ORMO) Antoni Szlanga w wywiadzie dla portalu chojniczanin.pl, stwierdza: "Studia ukończyłem na Wydziale Nauk Społecznych Akademii Nauk Społecznych w Warszawie". Treść wywiadu z radnym: http://www.chojniczanin.pl/wywiad-z-radnym-antoni-szlanga/ .


Problem jednak w tym, że na wskazanej komunistycznej uczelni, nie było w jej strukturze takiego tworu, jak Wydział Nauk Społecznych, była to przez długi czas uczelnia jednowydziałowa. Poza tym, w latach 1984-1990 funkcjonowała Akademia Nauk Społecznych Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a nie Akademia Nauk Społecznych (ta funkcjonowała kilka miesięcy w 1990 r).

Struktura uczelni składała się zaledwie z instytutów, a uczelnia była jednowydziałowa. Miała też dwie filie - w Katowicach i w Bydgoszczy. Z mojej wiedzy wynika, że radny Antoni Szlanga ukończył Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu, a wiedzę uzupełniał na studiach z ideologii komunistycznej w zamiejscowej placówce Akademii Nauk Społecznych PZPR Warszawa w Bydgoszczy, którą ukończył w 1985 r. W książce Franciszka Pabicha Mały leksykon chojnicki z 1987 r. Antoni Szlanga podpisał się, jako "politolog". Znając zaledwie jedną ideologię, powinien był raczej podpisać się, jako "ideolog", ale takie były czasy, że "zachodniej nauki" w tym i myśli polskiej, nie dopuszczano do głosu socjalizując do Marksizmu, takie serwilistyczne wobec Moskwy jednostki. Należy podkreślić, że kiedy Antoni Szlanga kończył czerwoną akademię w 1985 r., nie było takiej uczelni, jak Akademia Nauk Społecznych (ta powstała na krótko w 1990 r.), była jedynie Akademia Nauk Społecznych PZPR i to PZPR jest wielce znaczące, bo to była kuźnia komunistycznych elit politycznych. Nie była to uczelnia politycznie obojętna, a raczej środowisko w którym kształcono i indoktrynowano przyszłych baronów komunistycznych.

Nie chodzi mi o to, aby po raz kolejny wyciągać to, że Antoni Szlanga był w ORMO o czym nigdy nie poinformował opinii publicznej, ale raczej  o to, że starzy komuniści i osoby z nimi współpracujące mają jakąś amnezję, dziś przedstawiają się jako demokraci i zwolennicy wolności i swobód obywatelskich. Niestety nie dostrzegają tego, że są siłownikami układu postkomunistycznego, który opanował Chojnice, a ten układ postkomunistyczny, to są pewne praktyki, przyzwyczajenia, mechanizmy, które przez dziesiątki lat przed 1990 r. zdążyły tym ludziom wejść w nawyk. I w tym kontekście, chylę czoła przed zmarłym Markiem Czajką, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. 

Brak autentycznej dekomunizacji, powoduje problem dla trwania demokracji, bo postawy postkomunistyczne nie licują z wartościami demokracji liberalnej, dlatego w sferze lokalnej, demokracji w Polsce jeszcze długo nie zaznamy. Oczywiście nie trwamy w komunie, ale wszystko co widzimy to fasadowość - fasadowa samorządność, fasadowa wolność słowa, fasadowa zgoda na rywalizację polityczną i fasadowa Rada Miejska, podporządkowana woli burmistrza. Niestety, fasadowy jest też w jakiejś mierze trójpodział władzy, bo wszystkie nitki i tak prowadzą do ratusza.

Wracając do Antoniego Szlangi, warto przypomnieć, że jego wola współpracy z reżimem komunistycznym była dogłębna, to był człowiek, który żył z przynależności do partii, to był funkcjonariusz systemu opresji i uczestniczył w tym aktywnie z własnej woli. Dlatego mam dziś prawo o tym pisać, nie chcę uderzać w Pana Antoniego Szlangę, żądam tylko, abyście przestali okłamywać chojniczan i przedstawiać im rzeczywistość, której nie ma, bo to manipulacja. Powiedzcie wprost, kim jesteście i do czego zmierzacie, dajcie obywatelom szansę na wybór na podstawie rozeznania waszych rzeczywistych proweniencji politycznych. Jak nazwać inaczej taką postawę, jak "polityczna amnezja"? Dla mnie, to jest właśnie "polityczna amnezja", jednego z Finsterowych siłowników.

W związku z wypowiedziami Antoniego Szlangi, wysłałem zapytanie do Urzędu Miejskiego w Chojnicach o kopie dokumentów potwierdzających wykształcenie Pana Antoniego Szlangi, radnego miejskiego w Chojnicach, być może pozwoli mi to zrewidować dotychczasową i wyżej zaprezentowaną wiedzę. Bez wątpienia, jest to sprawa publiczna.

Tymczasem zapraszam do lektury poniższego dokumentu - prośby Antoniego Szlangi o przyjęcie do ORMO:





czwartek, 18 lutego 2016

Kwiatki burmistrza

Wracam do tematu finansowania kampanii wyborczej Arseniusza Finstera z 2014 r., a szczególnie do osób zaangażowanych w działalność gospodarczą w mieście i finansujących kampanie burmistrza.

Jak wcześniej pisałem/pisaliśmy, są firmy, które otrzymały pomoc publiczną (w różnej postaci), których właściciele, czy też członkowie rodzin właścicieli łożyli na kampanię wyborczą Arseniusza Finstera. Jak się okazuje, są też firmy, które wygrywają przetargi publiczne w Chojnicach, a których właściciele i pracownicy sponsorowali kampanię wyborczą urzędującego burmistrza. 

W tej sytuacji zastanawiające jest finansowanie kampanii wyborczej Arseniusza Finstera przez właściciela i pracownika firmy Marbruk Sp. z o. o. z Charzyków. Zarówno właściciel tej firmy, jak i główna księgowa w 2014 r. wpłacili na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera 2500 zł.

Na spotkaniu komisji budżetowej Rady Miejskiej w Chojnicach z 16.02.2016 r.  burmistrz Arseniusz Finster wystąpił w roli, którą oceniam bardzo krytycznie. Opowiadając o tym, że jest kwota w budżecie na 4, 2 mln złotych na "pakiet ulic". Informuje na komisji, że "najniższą kwotę złożyła firma Marbruk z Charzyków 3.650,171 mln, do przetargu przystąpiło 6 firm [...] i też dobra wiadomość dla nas tutaj, bo mamy oszczędność przeszło 500 tys. złotych". Zapis z posiedzenia komisji: 

I tutaj jest pewna niespodzianka, bowiem Ustawa o zamówieniach publicznych została znowelizowana i już nie tylko cena jest najważniejsza. W przetargu, którego warunki możecie tutaj poznać: http://www.miastochojnice.pl/?a=153&id=6301, cena to było 90 wagi oferty, 5 okres gwarancji na oświetlenie łącznie z oprawami, 5 okres gwarancji na roboty budowlane.

Strona kontaktowa firmy, gdzie możecie Państwo zapytać, dlaczego firma, która bierze udział w przetargach publicznych w Chojnicach, finansuje kampanię wyborczą urzędującego burmistrza:


W tej sprawie możecie Państwo wysłać także zapytanie do burmistrza Miasta Chojnice:

burmistrz@miastochojnice.pl


Prawo nie zabrania finansowania kampanii wyborczych przez firmy, które biorą udział w przetargach publicznych. Natomiast takie praktyki, nie sprzyjają przejrzystości życia gospodarczego. Sponsorowanie bowiem kampanii przez firmę, która wygrywa (i to zgodnie z literą prawa) przetarg publiczny, rozstrzygany przez organ gminy, który jednocześnie był kandydatem, którego finansowano w kampanii, może budzić poważne pytania. Dlatego, konieczne są zmiany w prawie, aby wykluczyć takie praktyki. 

środa, 17 lutego 2016

Rejestr do remontu

Miejski rejestr umówi cywilno-prawnych wymaga chyba porządnej przebudowy. Burmistrz powinien być zawstydzony tym, jak prowadzą takie rejestry inne miasta w Polsce.

Przykładem niech będzie Słupsk:


przede wszystkim Urząd Miejski w Słupsku podaje kopię umowy, czego chojnicki Urząd nie podaje. Poza tym w sensie dostępu - na stronie Urzędu Miejskiego w Słupsku mamy dostępn online, natomiast do podstawowych danych na stronie Urzędu Miejskiego w Chojnicach potrzebujemy pakiety Office, czy każdy posiada taki pakiet? 

Proszę przyjrzeć się chojnickiemu rejestrowi i porównać go z tym słupskim:


Poza tym, martwi mnie też aktualizacja danych w chojnickim rejestrze umów cywilno-prawnych. Otóż są wydarzenia, które obsługują firmy, ale nie znajduję potwierdzenia w rejestrze. Przykład - chojnice.com - więc portal Pana Duraja obsługuje relacje z Sesji Rady Miejskiej, ale nie wiem na jakiej podstawie działo się to w styczniu? Umowy nie znajduję w rejestrze.

Uważam, że dostęp do informacji publicznej, a publikowanie rejestru jest elementem dostępu do informacji publicznej, jest wyrazem realizacji praw człowieka i w tym zakresie Urząd Miejski w Chojnicach oraz burmistrz Arseniusz Finster, mają poważne tyły w porównaniu do innych miast w Polsce.

Chojnicka bezpieka 1945-1990

O chojnickiej bezpiece w latach 1945-1990, opowiedział zebranym, gość Arcan Historii, dr Marek Szymaniak z IPN Oddział Gdańsk, Delegatura w Bydgoszczy. Spotkanie odbyło się we Wszechnicy Chojnickiej przy ul. Wysokiej 3. Bardzo dziękujemy za udostępnienie nam sali na wykład władzom Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach.

Wykładowca zgromadził sporą rzeszę chojniczan, ciekawych poznać osobowości chojnickiej bezpieki z okresu, kiedy Polska była satelitą ZSRR. 

Dzięki uprzejmości Chojnice.TV można się zapoznać z zapisem części wykładu dra Szymaniaka, zapraszam;

http://chojnice.tv/wideo-2228-Wielu_chojniczan_zainteresowa%C5%82_wyk%C5%82ad_o_historii_chojnickiej_bezpieki



wtorek, 16 lutego 2016

Polityczne perpetuum mobile

Stworzenie perpetuum mobile, było wyzwaniem dla ludzi przeszłości, marzyli o takiej maszynie, która raz wprawiona w ruch, nigdy nie wymagałaby już zewnętrznej energii, konserwacji, itd. Po prostu "kręciłaby się wiecznie". 

Myślę, że o takim politycznym perpetuum mobile, zamarzył kiedyś, jako mały chłopiec Arseniusz Finster, który swe dziecinne marzenia chyba realizuje w życiu dorosłym.

Pisałem i pisaliśmy już o sprawie finansowania komitetu wyborczego Arseniusza Finstera, przez członków rodzin właścicieli różnych firm chojnickich (i były to listy niepełne!). 

Dziś chciałbym się skupić na czymś, co nazywam naszym chojnickim politycznym perpetuum mobilie Arka Finstera, czyli na udziale prezesów miejskich spółek i dyrektorów instytucji publicznych w kampanii wyborczej Arseniusza Finstera. Prezesi, dbając zapewne o kontynuację swych niedokończonych prac i dzieł (podobnie, jak to zawsze i burmistrz motywuje każdorazowy start w wyborach), postanowili niejednokrotnie współfinansować kampanię wyborczą Arseniusza Finstera (czasami też startując z jego komitetu, czy to do Rady Miejskiej, czy to do Rady Powiatu), aby później móc odbierać "żenująco niskie" (jak o zarobkach Mariusza Palucha powiedział w 2014 r. jego pryncypał burmistrz) pensje. Jest to więc perpetuum mobile, każdy - każdemu pomaga, bo wiadomo, że to małe miasto i trzeba się trzymać razem, a Arek Finster potrzebuje dla swojego systemu władzy, który cieszy się niskim poparciem społecznym wsparcia siłowników. I tak:

w 2014 r. na Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera wpłacili:

- Wojciech Adamowicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy wpłacił 700 zł  (kandydat do Rady Miejskiej);
- Andrzej Gąsiorowski, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, wpłacił 830 zł (kandydat do Rady Miejskiej);
- Jacek Domozych, dyrektor Wydziału Budowlano-Inwestycyjnego Urzędu Miejskiego w Chojnicach, wpłacił 830 zł;
- Mariusz Paluch, prezes Centrum Park Sp. z o.o., wpłacił 1400 zł (kandydat do Rady Powiatu);
- Zbigniew Odyja, prezez ZGM Chojnice wpłacił 1000 zł;
- Tomasz Kleman, 200 zł - tutaj nie mam pewności, co do pisowni nazwiska, prezes Miejskich Wodociągów to Tomasz Klemann czy Tomasz Kleman, więc sprawa jest do wyjaśnienia, bo co innego jest w BIP miejskim - Klemann, a co innego w sprawozdaniu finansowym komitetu - Kleman.
- Jarosław Słomiński - prezes Chojnickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Sp. z o. o., wpłacił 1000 zł;
- Leszek Bona - dyrektor szpitala w Chojnicach, wpłacił 1000 zł;
- Agnieszka Kortast-Koczur - dyrektor Ośrodka Profilaktyki Rodzinnej, wpłaca 700 zł;


Oprócz tego na liście wpłacających są też inne nazwiska członków rodzin, związanych z miejskimi spółkami.

Jak to się dzieje, że prezesom miejskich spółek  i innym wysokim urzędnikom zależy na tym, aby Arseniusz Finster i jego komitet wygrali wybory samorządowe?

Wygląda na to, że gdyby moimi kolegami i koleżankami byli prezesi i dyrektorzy miejskich spółek i innych instytucji publicznych, miałbym środki na to, aby zorganizować, taką kampanię wyborczą, z takim rozmachem, jak to zrobił Arseniusz Finster. Niestety, nie mam takich kolegów, ale mogę zawsze obiecać tym samym ludziom, którzy wpłacają na komitet Arseniusza Finstera, że kiedy my wygramy wybory, to oni zachowają stanowiska, a do tego nawet dostaną podwyżkę. Czy wtedy, wpłacą na komitet wyborczy Arseniusza Finstera, czy na komitet wyborczy Marcina Wałdocha, jak myślicie?

System siłowników i swoistego perpetuum mobile jest tak prosty w działaniu, a tak mało osób poza Arkiem Finsterem potrafi pewne zależności wyzyskać. Ludzie u władzy - chcą władzy i pieniędzy, Arek Finster daje im i władzę i pieniądze, dlatego oni popierają Arka i dają jego komitetowi pieniądze na to, aby wygrali kampanię. I tak działa "drużyna Finstera", która w chrześcijańskim duchu żyjąc, prowadzi do sytuacji w której każdy - każdemu daje i wszyscy zyskują. Istna komuna :)


poniedziałek, 15 lutego 2016

Kryzys zaufania społecznego

Arseniusz Finster składa pozwy przeciwko Radkowi Sawickiemu i mnie, bo uważa, że pozbawiamy Go niezbędnego zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji Burmistrza Miasta Chojnice.

W dniach 12.02-15.02.2016 r. przeprowadziłem ankietę online, którą rozesłałem do mediów, a link do niej umieściłem także na swoim profilu Facebook oraz w komentarzach na chojnickich portalach internetowych. 

Zadałem w ankiecie pod tytułem "Zaufanie społeczne do burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera", dwa pytania, jedno zamknięte (nr 1) i jedno otwarte (nr 2). 

Ankieta wyglądała tak:



Wyniki ankiety prezentują się w ten sposób, że 63% respondentów nie ufa burmistrzowi Chojnic Arseniuszowi Finsterowi, 27% ufa, a 10% nie potrafi określić, czy ufa, czy nie ufa. Ankieta obejmowała 100 respondentów i jest to badanie pilotażowe, które nie jest reprezentatywne dla całej dorosłej populacji Chojnic, ale obejmuje pogląd ok. 1/3 próby reprezentatywnej i nawet przy liczbie respondentów ok. 400 wynik byłby bardzo zbliżony, do tego jaki prezentuję. 

Wyniki odpowiedzi na pierwsze pytanie (Czy ufasz burmistrzowi Chojnic Arseniuszowi Finsterowi)?




Żeby w pełni zinterpretować wyniki, musiałbym przedstawić odpowiedzi na pytanie nr 2, czyli na pytanie otwarte, na pytanie nr 2 odpowiedziało 45 respondentów i wymagają one szerszej analizy, dlatego zaprezentuję je w większej publikacji.

W mojej ocenie wyniki ankiety są wiarygodne, bowiem link do niej był umieszczany w różnych mediach, a dostęp do niej w równej mierze mieli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Arseniusza Finstera. 

To, co w ujęciu statystycznym te wyniki uwiarygadnia, to skala poparcia, jaką uzyskał w wyborach samorządowych w 2014 r. Arseniusz Finster, wtedy zagłosowało na niego 8705 osób, a jego wynik wyborczy wynosił 69.63%. Jednak 8705 osób, to dokładnie 27,5% głosów, jakie uzyskał Arseniusz Finster od posiadających prawo głosu, czyli od 31607 mieszkańców Chojnic. W ankiecie natomiast zaufanie do burmistrza Chojnic wyraziło dokładnie 27% respondentów.

Wyniki poparcia wyborczego z 2014 r. na poziomie 27,5% uprawnionych do głosowania, jest identyczny ze skalą zaufania, jaką mają wobec burmistrza Chojnic wyborcy, a która wynosi według mojego badania dokładnie 27%. Oznacza to, że moje i Radka Sawickiego działanie, ani nie zaszkodziły stopniowi zaufania społecznego do Arseniusza Finstera, ani go nie poprawiły, a problem, a właściwie kryzysy zaufania do burmistrza Arseniusza Finstera, jest długofalowy, bo nie ufa mu 63% respondentów, a w mojej opinii też 63% mieszkańców naszego miasta.

W mojej ocenie więc, poziom zaufania do burmistrza Arseniusza Finstera utrzymuje się od 2014 r. na tak samo niskim poziomie 27%.

Areseniusz Groźny

Był taki car w Rosji, Iwan, który zyskał sobie przydomek Groźny. 

W Chojnicach mamy burmistrza, który chyba przestał kontrolować swoje działania. W ciągu ostatnich kilku lat otrzymałem kilka gróźb złożenia przeciwko mnie pozwów przez Arseniusza Finstera, żadna z tych gróźb się nie spełniła, bo to były zwykłe "strachy na Lachy". Taka taktyka burmistrza, potupać, pokrzyczeć, dać etykietę i na konferencji stawiać się w roli ofiary. 

Dlatego przepełnia mnie postawa burmistrza Chojnic śmiesznością. Przykładowo w zeszłym tygodniu w "Gazecie Pomorskiej" Arseniusz Finster wypowiadał się, że nie składaliśmy do ratusza pytań w sprawie pomocy publicznej, musiałem wysłać do redakcji "GP" sprostowanie, bo takich zapytań wyszła duża liczba. 

Podkreślę raz jeszcze w poście "Biedni płacą za bogatych" są same fakty. Fakty, które może nie są wygodne, bo Arseniusz Finster nie chciałby, aby się mówiło o tym, kto wpłaca na jego komitet wyborczy w czasie kampanii, a tym bardziej nie chciałby, aby się mówiło, że są to członkowie rodzin, właścicieli firm, które korzystały z pomocy publicznej (w różnej formie). Wszytko to tworzy system siłowników Finstera ( o których pisałem już wcześniej:
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera.html;
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/11/immunitety.html;
http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera-cz-ii.html ).
To co napisałem, to prawda w czystej postaci, a zarzuty Finstera o tym, że kłamiemy są bezpodstawne, bazujemy bowiem na dokumentach wytworzonych przez ratusz. Jak więc możemy kłamać? No chyba, że ratusz nas okłamuje? Bo nie rozumiem tego inaczej. Radio Weekend podało dziś, że chodzi tylko o pomoc publiczną w formie dotacji państwowej na szkolenie uczniów do zawodów, a to nieprawda, bo chodzi też o inne rodzaje pomocy publicznej, takie jak: umorzenia, ulgi, itd. A tych też było sporo przez ostatnie lata. 

Przypomnę, że wobec Arseniusza Finstera złożyłem pozew na podstawie artykułu 212 Kodeksu karnego w sprawie pomawiania mnie, co w mojej opinii miało miejsce w 2014 r. Obecne więc zachowanie, ma charakter kontrataku i rewanżu. Niczego więcej. Szum medialny ma zakryć sprawę, którą staramy się wyjaśnić.

Przy tej całej swojej postawie, Arseniusz Finster robi mi takie oto prezenty (dedykacja z książki "25 lat samorządu terytorialnego":


Czy nie jest to wszystko, więc tylko "grą pozorów" ze strony Arseniusza Finstera? ;)


AKTUALIZACJA: Do Radio Weekend wysłałem żądanie sprostowania wyemitowanego materiału:

W materiale wyemitowanym w Radio Weekend w dniu dzisiejszym (http://weekendfm.pl/?n=58083) redaktor Michał Drejer w temacie: "Burmistrz Chojnic zapowiada sądową walkę o swoje dobre imię", wskazał, że: "Dodajmy, że pomoc publiczna, która stała się zarzewiem konfliktu dotyczyła subwencji przekazywanej z budżetu państwa za pośrednictwem samorządów na kształcenie uczniów", co jest oczywistą nieprawdą. Nie chodzi bowiem tylko o jeden rodzaj pomocy publicznej, który wskazuje Redaktor, ale o pomoc publiczną w rozumieniu polskiego prawa, czyli też o ulgi, umorzenia, umorzenia zaległości płatniczych,itd. 

W związku z tym, na podstawie Prawa prasowego, żądam zamieszczenia sprostowania, którego treść znajduje się poniżej:

"Temat pomocy publicznej, który wywołał tak nerwowe reakcje Burmistrza Miasta Chojnice, a który podjąłem nie dotyczy tylko subwencji państwowej z budżetu państwa na kształcenie uczniów, ale dotyczy także: umorzeń, ulg, umorzeń zaległości i podatków, rozkładania na raty płatności podatków, a nawet ewentualnych przekazów środków pieniężnych dla konkretnych firm oraz ewentualnego poręczenia przez gminę miejską kredytów dla przedsiębiorców. Takie bowiem są przyjęte rodzaje pomocy publicznej przez polskie prawo. Sprawę badamy i analizujemy o czym w odpowiedni sposób poinformujemy opinię publiczną, jeśli tylko Urząd Miejski odpowie na wszystkie postawione przez nas pytania, przede wszystkim te dotyczące uzasadnień decyzji Burmistrza o umorzeniach, ulgach, i innych rodzajach pomocy publicznej". 

Marcin Wałdoch