poniedziałek, 5 października 2020

Radio społeczne?

Media lokalne jakie są każdy widzi. Czasami na nie narzekamy, ale jakoś nikt nie podejmuje inicjatyw, żeby wpuścić w obieg publiczny inne, być może alternatywne informacje do głównego przekazu. Warto się zapytać, patrząc na sukces licznych społecznych inicjatyw, czy na przykład powołanie w Chojnicach internetowego radia społecznego, nie byłoby dobrą inicjatywą? 

Po pierwsze mamy wielu dziennikarzy, którzy są już, no w wieku emerytalnym i mają swoje emerytury, nie muszą się więc martwić kwestiami bytowymi - (przecież jest 13 emerytura ;), mamy też wielu młodych ludzi żądnych wiedzy, aktywności, samorealizacji. Gdybyśmy tak, tę ekipę zebrali pod jednym szyldem i zapuścili w Chojnicach radio, które dawało by przekaz tylko o mieście i o wydarzeniach z powiatu chojnickiego, ale już nie z Przechlewa, albo jakiejś Czarnogóry, to chyba może się to udać? 

Radio bez reklam, radio bez określonej opcji politycznej - ani lewe, ani prawe, po prostu walące faktami i krytycznymi komentarzami o wydarzeniach politycznych sceny lokalnej?

Jak się na to zapatrujecie? Podzielcie się uwagami w komentarza, jak jesteście chętni do współpracy, to zgłaszajcie się. 

Może z takim hasłem wyjdziemy - "Ani z lewa, ani z prawa, bo w tym radio jest zabawa" ;) W każdym razie, Chojnicom i okolicom przydałby się rzetelny i obywatelski przekaz medialny. 

sobota, 3 października 2020

Korona - parawan?

Zapytałem Burmistrza Chojnic w drodze dostępu do informacji publicznej o podmioty, którym umorzył podatek od nieruchomości na kwotę 91 tys. zł, o czym informował "Czas Chojnic". 

W odpowiedzi otrzymałem poniższe pismo, w którym Urząd Miejski wskazuje mi, że odpowiedzi w terminie nie udzieli, bo są inne ważne sprawy spowodowane COVID-19. Nie wiem, czy to prawda, czy to wymówka i parawan? Nie wygląda to jednak ciekawie jeśli mamy spojrzeć na tę sprawę szerzej. Jeśli bowiem dla administracji publicznej problemem staje się udzielenie odpowiedzi nt. chyba 21 podmiotów - ich nazw oraz kwot umorzenia na kwotę 91 tys. zł, czyli podania informacji mieszczących się na jednej stronie A4, to znaczy, że dzieje się coś...złego, jak powiedziałby klasyk. 

Niewątpliwie pandemia daje wielu wymówkę do braku podejmowania działania, przesuwania terminów, itd. Przykład zresztą idzie z góry, warto zerknąć co dzieje się z petycjami wysłanymi do Sejmu RP, nie sa w zasadzie rozpatrywane od miesięcy. Właściwie na pandemii cierpią przede wszystkim zwykli obywatele - to są kwestie pracy, sprawy gospodarcze, kwestie psychiczne, itd., ale przede wszystkim na pandemii cierpi reżim demokratyczny. Okazuje się, że przy każdej okazji władze z chęcią korzystają z wszelkich ścieżek prowadzących do omijania demokratycznych procedur i demorkatycznych instytucji. Niedługo, być może, okaże się, że w związku z grypą burmistrza Urząd Miejski będzie funkcjonował dopiero, kiedy przejdzie sezon grypowy. Strach pomyśleć, co działo by się z polskimi urzędami, z administracją publiczną, z samorządami, z państwem polskim w czasie wojny? 

Warto też zestawić takie odpowiedzi z UM, na proste pytanie o prostą informację publiczną z nabożnym pośpiechem z jakim władze miejskie wspomogły organizację wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w trakcie kampanii wyborczej...jakoś COVID-19 w niczym nie był przeszkodą, nawet w zgromadzeniu publicznym z kilkuset osobowym tłumem. 

Pandemia stała się wymówką, szczególnie dla rzetelnej pracy, wypełniania obowiązków, utrzymania standardów - nie dla szarych obywateli oczywiście - ale, co muszę podnieść w duchu antyestablishmentowym - dla elit, politycznych i gospodarczych szczególnie. Z drugiej strony pandemia staje się parawanem, dla działań niezgodnych z przyjętymi i oczekiwanymi standardami. 

Być może ratusz liczy na scenariusz apokaliptyczny - w świecie postpandemicznym, być może nie będzie konieczności udzielania odpowiedzi, bo nie będzie już nikogo, kto by o cokolwiek pytał...




niedziela, 20 września 2020

Tajemnice podatkowe. Czyli o tym czego nie zrozumiemy

 Jak donosi "Czas Chojnic" , Burmistrz Miasta Chojnice umorzył podatki przedsiębiorcom na kwotę 91 tys. złotych (29 decyzji burmistrza). Umorzenie przyznał Burmistrz, bo jak podnosił publicznie stało się tak w związku z niższymi dochodami wielu firm w czasie pandemii. Pewnie wielu chojniczan zachwyca się dobroduszną decyzją Burmistrza. Niestety, na ten moment nie wiem, jakim podmiotom Burmistrz Chojnic umorzył podatki, ale tego się dowiem i o tym poinformuję. Chciałbym jednak zwrócić uwagę opinii publicznej uwagę na klika faktów, związanych z umarzaniem podatków w Chojnicach. 

Po pierwsze w Polsce mamy wadliwe prawo w zakresie ustawy o finansach publicznych, które umożliwia wójtom/burmistrzom/prezydentom jednoosobowe podejmowanie decyzji o umorzeniu podatków od nieruchomości, często są to kwoty idące w setki tysięcy, albo i miliony. Niestety, ustawodawca nie wymaga w takiej procedurze żadnej sprecyzowanej formy wnioskowej od wnioskodawcy umorzenia podatku od nieruchomości. Każdy więc chyba przyzna, że sytuacja w której jeden człowiek - np. burmistrz, decyduje o tym, żeby uszczuplić budżet miejski kwota np. 1 miliona złotych, bo zwolni od podatku od nieruchomości na taką kwotę firmę X pana Janka, bo pan Janek przyjdzie do Burmistrza i poprosi oraz przedstawi przygotowane przez siebie argumenty jest sytuacją kuriozalną i godzącą, nie tylko w zasady dobre zarządzania mieniem publicznym, ale i w procedury związane z demokracją. Więcej w takiej sytuacji jest jakiejś nieznanej opinii publicznej argumentacji, aniżeli przejrzystości. Cóż...taki mamy klimat, na to pozwolił ustawodawca i jakoś władze centralne nie śpieszą ze zmianą tej sytuacji. Choć, problem jest już dobrze i szeroko znany, a jego potencjał korupcyjny został już wielokrotnie naświetlony. Wyobraźmy sobie bowiem taką sytuację - i żeby mnie dobrze zrozumiano opisuję ogólny hipotetyczny schemat jaki mógłby wystąpić - przychodzi ten sam pan Janek z firmy X do burmistrza miasta Y i mówi, "Burmistrz jak mi umorzysz milion, to ja przez sekretarkę wpłacę na Twoją kampanię 50 tys. złotych". Czy taka sytuacja jest możliwa, czy nie jest możliwa? Otóż jest możliwa (wskazują na to też raporty NIK) i dlatego ustawodawca powinien nowelizować odpowiednie akty prawne, ale tego nie robi, choć lata temu to rady gmin, miejskie, podejmowały decyzję o umorzeniach podatków lub przynajmniej opiniowały decyzję burmistrzów. 

W kontekście zwolnień od podatków od nieruchomości w okresie pandemii koronawirusa, mam do wyrażenia dwa pogląd: 1. podatki od nieruchomości to zwykłe ściąganie haraczu z obywateli; 2. bez względu na pandemię, podatki od nieruchomości od przedsiębiorców powinny być w Chojnicach zniesione. Na dłuższą wypowiedź nie ma w tym poście miejsca, ale może jeszcze o tym napiszę. 

Wracając zaś na chojnickie podwórko, chciałbym przypomnieć o kilku złych i nietrafionych posunięciach Burmistrza Miasta Chojnice Arseniusza Finstera, który swymi złymi decyzjami umorzył podatki do nieruchomości np. firmie Gabi Meble Sp. z o. o i udziełił tej firmie pomocy publicznej na kwotę 746.661, 6 tys. złotych. Według Burmistrza, podatek umarzano przez wzgląd na "uzasadniony ważny interes podatnika". Hmm, ciekawe jaki to był interes, skoro ostatnio wystawiono teren tej nieruchomości na sprzedaż za 20 mln złotych, pisałem o tym tutaj. Dlaczego piszę o tej sprawie ponownie? Głównie dlatego, żeby uczulić opinię publiczną oraz media i tę rachityczną chojnicką opozycję, na kwestię umorzeń podatków od nieruchomości w mieście. Jak się bowiem okazuje sprawa Gabi Meble i tych wielkich umorzeń, które nastąpiły decyzją Burmistrza Miasta Chojnice, wydaje mi się nadal zagadnieniem nierozwikłanym. Dlaczego? 


Otóż, napiszę coś o czym dotąd nie informowałem opinii publicznej, a co powinno podsycić naszą czujność wobec władzy miejskiej. 1 lutego 2006 r. odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu i Rynku Pracy (sygnatura pisma w UM Chojnice Or. 0063-2-1/06). Komisja była w składzie, radni: Marian Rogenbuk, Bogdan Kuffel, Sławomir Rząska, Piotr Eichler. Spoza Komisji obecni byli: Burmistrz Miasta Arseniusz Finster, skarbnik Krystyna Parszewska i Ewa Szymanowicz dyrektor Wydziału Finansowego. Właściwie można uznać, że posiedzenie tej Komisji było kamieniem węgielnym procesu, który wyzwolił swoisty mechanizm - którego jeszcze tutaj nie nazwę. 

W tym dniu, Marian Rogenbuk rozpoczął posiedzenie słowami (będę cytował długie fragmenty - kursywą): 

Chodzi konkretnie o Fabrykę Mebli Gabi i kwestia ewentualnego zwolnienia z podatku z części podatku od nieruchomości w oparciu o uchwałę Rady Miejskiej i decyzję takową podejmuje Burmistrz Miasta, Komisja ewentualnie może służyć jako głos doradczy. Jest problem tej natury, że działalność firma „Gabi” rozpoczęła wcześniej, niż została podjęta uchwała lub w początkowym okresie firma właściciel firmy był przedsiębiorcą, który wynajmował majątek od Syndyka, w związku z tym jest problem, że nie mieści się w zapisach uchwały Rady Miejskiej. Dylemat jest życiowy, z jednej strony nie mieści się w zapisach uchwały, z drugiej strony jest pracodawcą i daje zatrudnienie wielu pracownikom, dlatego w tej sytuacji jakie jest stanowisko Komisji. Osobiście wychodzę z założenia, iż przychylnym okiem patrzę na każdego pracodawcę.

Potem głos zabrał Piotr Eichler, podnosząc, że należy nowelizować uchwałę miejską, tak, żeby Burmistrz mógł podejmować takie decyzje. 

Następnie głos zabiera radny Sławomir Rząska i mówi: Burmistrz ma prawo to zrobić jeżeli chodzi o zwolnienie z podatku, natomiast tu chodzi o to, iż majątek był w gestii Syndyka, potem ktoś nabył i teraz dopiero kwalifikuje się do tego, aby skorzystał z zapisów uchwały. Jeżeli nabył od Syndyka, to mógł coś zacząć remontować i chyba jest taki zapis, że można zwolnić zmniejszając podatek z prowadzenia produkcji na zwykły podatek od nieruchomości.

GłGłos zabiera Burmistrz Arseniusz Finster (który: jasno komunikuje, że decyzje Rady Miejskiej nie liczą w sprawie umorzeń podatków i takie stanowisko wyraziła też Regionalna Izba Obrachunkowa, dlatego on samodzielnie może podejmować takie decyzje, z drugiej strony przedstawia radnym dwie istotne informacje: 1. Gabi otrzymała ulgi podatkowe w Więcborku; 2. Burmistrz twierdził, że posiada wiedzę o dobrej kondycji finansowej Gabi i sam podkreslał, że ustawodawca raczej wskazuje do umorzeń podatków podmioty, które mają kłopoty finansowe - wytłuszczyłem te fragmenty): 

­   Komisja Budżetu oprócz wszystkich innych swoich statutowych celów może pomóc Burmistrzowi w podjęciu decyzji, czyli może tą decyzję zaopiniować. Ja nie mówię, że od decyzji Komisji warunkuję ten proces decyzyjny, ale chciałem powiedzieć, iż problem, który za chwilę Pani Dyrektor Wydziału Fn omówi, jest problemem dość precedensowym. Kiedyś Rada Miejska podjęła uchwałę o różnych ulgach dla inwestorów, którzy kupują obiekty i remontują itd., potem okazało się, iż Regionalna Izba Obrachunkowa nam te uchwały odesłała, nie zaakceptowała ich tłumacząc, że decyzje te są decyzjami Burmistrza, które musi podjąć, a nie muszą one być określane w uchwałach Rady Miejskiej. Ja wówczas dokładnie napisałem takie same zarządzenia jak te uchwały, czyli ja przy pozytywnej opinii Rady Miejskiej odnośnie uchwał, które nie zostały wdrożone
w życie, bo nie mają mocy prawnej, sporządziłem takie same zarządzenia. Na bazie tych zarządzeń, które mam, umiem rozstrzygać różne problemy nowych inwestorów, natomiast nie umiem rozwiązać problemu firmy „Gabi”. Firma ta najpierw dzierżawiła od Syndyka, zatrudniła ponad 200 osób i potem, po upływie pewnego czasu, kupiła te obiekty i zatrudniła dodatkową ilość osób. W związku z tą sytuacją, że „Gabi” jako firma dzierżawiła nie będąc właścicielem ja nie mogłem stosować ulgi wówczas w stosunku do „Gabi”, mogłem ją stosować w stosunku do Syndyka, jednak nie zastosowałem ze względu na różne czynniki. Syndyk podatki zapłacił i jesteśmy zadowoleni, czyli nie ma takiej sytuacji, że ulga już była. Jeżeli rozmawiamy o uldze, to rozmawiamy o czasie, który jest obecnie. Zawsze podejmuję decyzję o umarzaniu podatków, czy o jakichkolwiek ulgach albo na bazie rozporządzeń, które mam i była akceptacja Rady Miejskiej, a jeżeli umarzam podatki, to tylko dlatego, że firma ma stratę lub zapłacenie podatku groziłoby likwidacją, czy upadłością tej firmy. W przypadku „Gabi” musimy pamiętać, że jest to kompleks firm, które są zlokalizowane w miejscowości Piaski koło Poznania,
w Więcborku i w Chojnicach, czyli jest to grupa firm i właściciel firmy mówi, że Więcbork zastosował daleko idące ulgi podatkowe nawet na czasookres 3-lat, taką decyzję podjął Pan Burmistrz. Więcborka. Ja takiej decyzji nie podjąłem i z tego, co wiem, to firma „Gabi” nie ma straty, tylko ma zysk na działalności,
tylko nie powinniśmy tego problemu rozstrzygać tak ,czy firma ma zysk, czy ma stratę, tylko powinniśmy pamiętać, że kupiła fabrykę, która była na dobrym poziomie technicznym może w latach 70-tych i odtworzyła ponad połowę zatrudnienia, które było. Chciałem poprosić Komisję, aby zapoznać się z tą sytuacją i powiedzieć, czy powinienem podjąć decyzję o czasowym zwolnieniu z podatku, może z części powinienem zwolnić, ale musimy porównywać sytuację „Gabi” do tej sytuacji, jak jest w innych firmach, które są inwestorami. Nie chodzi o to, że ja się boję podjęcia takiej decyzji, ale jeżeli podjąłbym taką decyzję, to byłaby pierwsza moja decyzja, gdzie umorzyłbym podatek firmie, która nie ma straty. Ustawa mówi, że aby umorzyć podatek, to muszą być przyczyny i najważniejszą przyczyną, jest to, że zapłacenie podatku groziłoby upadłości danej firmy i zawsze tym się kierowałem.

Od tego momentu rozpoczyna się bardzo interesująca dyskusja: 

M. Rogenbuk: to na jakiej podstawie samorządy inne, ościenne zwalniają z podatku przez okres dwóch, trzech, czy pięciu nawet lat.

E. Szymanowicz: być może jest inna uchwała Rady Miejskiej, może było zwolnienie przedmiotowe, czyli zwalnia się budynki będące w posiadaniu Syndyka Masy Upadłości. Jeżeli na przykład jest jedna upadłość w mieście, więc nie jest to dużym zagrożeniem dla dochodów budżetu, być może radni tam zdecydowali, ale nie jestem pewna, uchwały nie widziałam.

A. A. Finster:          czy nie moglibyśmy poprosić Burmistrza Więcborka, aby nam konkretnie powiedział jaki system ulg i na bazie czego zastosowano ulgi?

efM. Rogebuk: ja myślę o sytuacji takiej, gdzie podmiot już w tej chwili od kilku lat podjął działalność gospodarczą, a jest zwolniony z podatku.


A.A. Finster:          ja nie mogę zwolnić z podatku, mogę tylko umorzyć.


E.E. Szymanowicz:          w ordynacji podatkowej był kiedyś paragraf „zaniechanie”, to znaczy na samym początku roku można było zaniechać poboru podatku, jednakże przepisy ordynacji to wykreśliły i odniosły do rozporządzenia Ministra, jeżeli takie wyda, to można, jeżeli takiego rozporządzenia nie ma, a nie ma, czyli jest to martwy przepis. Z ulg w tej chwili w ordynacji zostało umorzenie, odroczenie podatku, rozłożenie tego podatku na raty.

 A. Finster:          czy jest taka moc sprawcza, żeby Rada Miejska uchwałą mogła wprowadzić jakąś ulgę dla konkretnej firmy.

E. E. Szymanowicz: mamy w punkcie „zwolnienia” i możemy tam wprowadzać zwolnienia przedmiotowe, nie możemy zwolnić Biblioteki, Domu Kultury jako takiego, tylko na przykład wszystkie biblioteki na terenie miasta,          wszystkie Domy Kultury itd. lub przedmiot, budynki będące w posiadaniu na przykład Syndyka Masy Upadłości.

MM. Rogenbuk: w tej chwili mówimy już o dwóch sprawach, o konkretnej sprawie firmy i ewentualnym rozwiązaniu na przyszłość, że ktoś u nas rozpoczyna działalność gospodarczą, albo zamierza rozpocząć tą działalność, zatrudni pewną ilość ludzi i dajemy umorzenie na rok, czy dwa.

A.A. Finster:          zapisy uchwały Rady Miejskiej są przeniesione do Zarządzenia, jednak nie ma tam rozwiązania, które moglibyśmy zastosować dla firmy „Gabi”.


E.E. Szymanowicz:          Zarządzenie powstało w roku 2005 w czerwcu, natomiast ze skutkiem prawnym od początku roku, czyli jeżeli ktoś spełniał warunki w całym roku 2005, pomimo, że wniosek złożył w październiku, można było zastosować skutek od 1 stycznia.


B.B. Kuffel: czym motywuje właściciel „Gabi” swą prośbę?


A.A. Finster: przede wszystkim tym, że musi poczynić duże nakłady na nieruchomościach, hale trzeba odbudowywać i zainwestować pieniądze. Sytuacja jest skomplikowana, bo przypadek jest nietypowy.


MM. Rogenbuk:          osobiście bym dyskutował, czy firma powstała w wyniku przekształcenia, reorganizacji, czy likwidacji. Właściciel majątek nabył, czyli powstał zupełnie nowy podmiot.


E,E. Szymanowicz:          Zarządzenie daje możliwość udzielenia trzech ulg, elewacja, zatrudnienie i nabycie nieruchomości od Syndyka i ten paragraf daje potencjalnie największą możliwość otrzymania największej wartościowo ulgi i wydaje mi się kierując wniosek i oceniając akta podatkowe podatnik chce tutaj ulgi z tego paragrafu 3, który daje trzy możliwości: albo ktoś nabył nieruchomość od Syndyka Masy Upadłości lub nabył nieruchomość od jednostek samorządu terytorialnego Skarbu Państwa, które są zdewastowane i zamierza odtworzyć ich wartość pierwotną, czyli utrzymać wartość użytkową poprzez nakłady, zmodernizować ten obiekt.

MM. Rogenbuk: w Zarządzeniu jest zapis, iż wysokość udzielonej ulgi w danym roku podatkowym wynosi do 50% wartości udokumentowanych zainwestowanych środków finansowych i nie może przekroczyć 100% wysokości rocznego zobowiązania podatkowego od przedmiotowej nieruchomości.


 A. Finster:          obecny właściciel kupił nieruchomość od Syndyka i gdyby chciał skorzystać z tej ulgi, to musiałby pokazać, ile zainwestował lub zainwestuje.


E. E. Szymanowicz:          właściciel przedstawia poniesione nakłady na nieruchomość i rzeczywiście zainwestował w nieruchomość w roku 2002, 2003, 2004 i 2005 pewną kwotę nie będąc właścicielem, od roku 2002 był dzierżawcą od Syndyka, nabył nieruchomość w roku 2005, czyli nie można tutaj brać pod uwagę nakładów poniesionych w latach 2002-2004.

A, A. Finster:          chciałbym pomóc firmie, ale na bazie tego Zarządzenia, a nie mojej decyzji o umorzeniu podatku. Właściciel może inwestować cały rok 2006 i 2007, mogę odroczyć część podatku, jest Zarządzenie i chciałbym je stosować. Uważam, iż powinniśmy utrzymać w mocy nasze dotychczasowe decyzje, że jeżeli właściciel ma front inwestycyjny, konkretny plan na rok 2006, to możemy odroczyć część podatku.


S, S. Rząska:          jeżeli będzie chciał inwestować w roku 2006, to na pewno jakiś kosztorys ma i mógłby to przedstawić, wówczas Burmistrz ma podstawę do tego, żeby nie pobierać co miesiąc podatku.


E. E. Szymanowicz:          podstawą do skorzystania z ulgi są zrealizowane już faktury.

MM. Rogenbuk:          jako Komisja jedynie możemy powiedzieć, aby stosować Zarządzenie, zostało to wyjęte z kompetencji Rady Miejskiej i jest 

w kompetencji Burmistrza Miasta.


Na tle tej dyskusji, warto przypomnieć sobie, że Burmistrz pozwał mnie i Radka Sawickiego kilka lat temu, za to, że rzekomo pomówiliśmy go pisząc o umarzaniu podatków przez Burmistrza i o finansowaniu kampanii wyborczych przez niektóre podmioty. Choć proces wygraliśmy, to niewiele to zmienia w kontekście stanu wiedzy o tym, jak podejmowanego były i są decyzje o umorzeniu podatków od nieruchomości w Chojnicach - tę wiedzę ma chyba tylko Burmistrz i wątpię, żeby chciał się nią podzielić, bo przecież w sprawie naszych procesów też wniósł o ich niejawność. 

W mojej opinii, Burmistrz Finster już w 2006 r. zachowywał się niejednoznacznie w kwestii umarzania podatków od nieruchomości, nie chcę prowadzić jakiejś nadinterpretacji, czegoś co staje się oczywiste z przebiegu przytoczonego posiedzenia Komisji. Natomiast warto zwrócić uwagę, że Burmistrz informował o rzekomych i już dokonanych zwolnieniach czy ulgach wobec Gabi Meble w Więcborku (zresztą rozmówcy błędnie, a synonimicznie stosują pojęcia ulga, i umorzenie co tylko potęguje trudność w zrozumieniu całego procesu umorzeń podatkowych). Nie ulega natomiast wątpliwości, że Burmistrz był stronnikiem umorzenia podatków dla Gabi Meble, choć sam wskazywał, że na gruncie prawnym jest to decyzja problematyczna. Nie przeszkodziło mu to jednak w umorzeniach wobec Gabi na kwotę prawie 800 tys., w ciągu czterech lat. Z jednej więc strony przekonywał, ze to On ma te kompetencje do umorzeń, a nie Rada Miejska, z drugiej zaś poszukiwał wsparcia swoich przyszłych decyzji w sprawie Gabi wśród Radnych...i chyba tego wsparcia w nich nigdy nie znalazł. Decyzję więc podejmował całkowicie samodzielnie. Może była to próba przerzucania odpowiedzialności?

Czy rzeczywiście Gabi Meble w tamtym czasie korzystała z ulg, zwolnień lub umorzeń w gminie Więcbork, albo w gminie Piaski (o takiej miejscowości wspominał Finster w czasie posiedzenia Komisji - choć Gabi miała oddział w gminie Łęka Opatowska - rzeczywiście w miejscowości Piaski)? Jak wynika z moich ustaleń, nie, ale nie jest to jednoznaczne, bowiem gmina Więcbork zasłania się orzeczeniami sądowymi, które rzekomo uniemożliwiają jej udzielenie mi odpowiedzi na proste pytanie o to czy Gabi Meble Sp. z o. o. składała wnioski o umorzenia i czy tej firmie umorzono podatki od nieruchomości, co samo w sobie jest wielce zastanawiające. Zresztą jakąkolwiek odpowiedź na zapytanie o dostęp do informacji publicznej otrzymałem z Więcborka po kolejnych ponagleniach (treść poniżej). Gabi Meble takich umorzeń w tych gminach według mnie nie otrzymała. Jak więc było? Czy szef Gabi Meble wprowadzał w błąd władze miejskie Chojnic i przede wszystkim Burmistrza? Czy Burmistrz konfabulował przez radnymi, żeby znaleźć wsparcie dla umorzeń wobec Gabi? Obawiam się, że tego się już nigdy nie dowiemy. W każdym razie, chojniczanie zapłacili (bo te pieniądze nie wpłynęły) z miejskiej kasy prawie 800 tys. zł za umorzenia, które były o czym wiedział Burmistrz wielce dyskusyjne i za rzeczywiste inwestycyjne fiasko, które każdy może do dziś obserwować pomiędzy ul. Towarową a Gdańską w Chojnicach, gdzie panuje krajobraz księżycowy. W tym czasie inni przedsiębiorcy, którzy nie znaleźli takiego zrozumienia u Burmistrza musieli płacić standardowe podatki od nieruchomości...


Poniżej prezentuję odpowiedzi z gmin nt. umorzeń podatków (których nie było według mnie w innych gminach gdzie działała firma) wobec Gabi Meble, w gminie Więcbork i Łęka Opatowska (w tej gminie na pewno działała Gabi Meble Sp. z o. o.) oraz gminie Piaski - sprawdziłem dla pewności ,w takiej gminie nigdy nie było firmy Gabi Meble Sp. z o. o. (jak odpowiedział Urząd Gminy Piaski): 


Moje pytania sprowadzały się do następujących kwestii: 

- informację czy firma Gabi Meble Sp. z o. o. składała do Burmistrza Więcborka wniosek o umorzenie podatku od nieruchomości w latach 2006-2010, a jeśli składała taki wniosek to jak został on rozpatrzony?


- jeśli Gabi Meble Sp. z o. o. uzyskała umorzenia podatku od nieruchomości w latach 2006-2010 to proszę o informację w jakiejś wysokości umorzono tej firmie podatki od nieruchomości we wskazanych okresie z rozbiciem na poszczególne lata. 


Urząd Gminy w Łęce Opatowskiej odpowiadając na pana zapytanie z dnia
25-02-2020, informuję że firma Gabi Meble Sp. z o.o.
w latach 2006-2010 nie składała do Wójta Gminy wniosku o umorzenie
podatku od nieruchomości.
Inspektor ds. księgowości podatkowej Wiesława Biegasik.


- Urząd Gminy Piaski informuje, że na terenie Gminy Piaski powiat gostyński nie ma i nie było firmy Gabi Meble Sp. z o.o.

Pozdrawiam,
Katarzyna Andrzejczak
Inspektor ds. wymiaru podatków i opłat

telefon:(65) 529 54 21


Odpowiedź z Więcborka:




 









sobota, 19 września 2020

Śmieci na Kolejarzu

Na popularnym na Facebooku profilu Spotted: Chojnice, pojawiły się zdjęcia z Osiedla Kolejarz, z błędnym podpisem "Jedności Robotniczej", śmieci  tego bowiem walają się przy kontenerach odzieżowych na ulicy Czynu Zbrojnego Kolejarzy. Lokalizacja tego wysypiska nie jest może isototna, bardziej istotne będzie może to, że władze miejskie i radni miejscy - a przecież mamy radnych z Osiedla Kolejarz nie zajmują się porządkiem publicznym. Kiedyś interweniowałem w sprawie wysypiska śmieci, w tym rozbitych butelek wokół sklepu przy tej samej ulicy. Nie wspominając o tym, że ludzie wjeżdżają sobie po chodniku samochodami przed sklep, mając za nic przepisy - na co również zwracam uwagę, bo może dojść do tragedii. Oczywiście zwrócenie uwagi kierowcom, którzy tak dowolnie traktują przepisy ruchu drogowego w tym miejscu kończy się werbalną napaścią, więc proceder trwa w najlepsze. 

Niestety, Osiedle Kolejarz jest niedoinwestowane, i zapomniane przez "chojnickiego boga". Wszystkie pomysły i idee na jego rozwój lub modernizację obijały się zawsze niczym fale o falochron. Ten stan się raczej nie zmieni, dopóki Chojnicami będzie rządził znany układ polityczny. 

sobota, 29 sierpnia 2020

Zapomniana rewolucja

Mija, naprawdę niepostrzeżenie z perspektywy lokalnej, 40. rocznica "Solidarności". Naprawdę nie wiem, czy Miasto organizuje cokolwiek z tej okazji. Wygląda jednak na to, że nie. Jedna z kolebek "Solidarności", czyli Chojnice, w żaden sposób nie uświetnią pamięci o tym wielkim ogólnonarodowym ruchu społecznym. Pozostaje się nam zastanawiać, dlaczego tak jest? Czy władza samorządowa mająca korzenie w PO i SLD jest na tyle daleka od "Solidarności"? Czy fakt, na arenie ogólnopolskiej, przejęcia narracji nad "Solidarnością" przez obozy proPiSowskie doprowadza do tej lokalnej bierności i zrzucenia kurtyny milczenia? Czy może to, że wielu spośród dawnych działaczy "S" jest obecnie zwolennikami rządzących? 

Niezależnie od przyczyn, pomijanie tak ważnych rocznic, brak odpowiedniego sposobu celebracji tego święta lokalnie, silnie wpływa na postawy społeczne, i na pewno jest elementem zacierania prawdy o naszej przeszłości. 

Warto byłoby, np. uhonorować lokalnych działaczy, choćby pamiątkowymi medalami, zaprosić ich do organizowanej przez Miasto wspólnej debaty o efektach Sierpnia 80. Warto byłoby posłuchać, jak się potoczyły losy dawnych działaczy "S", wielu przecież z nich wyemigrowało, nie tylko z Chojnic, ale i z Polski. Niestety z Sierpnia 80, lokalne władze tworzą białą plamę historii. W lokalnych mediach, zamiast o 40. rocznicy Sierpnia, można przeczytać o koronawirusie, wypadkach, nagrodach dla nauczycieli, albo meczach Chojniczanki. Słowem, tysiąc ważniejszych spraw. Szkoda tylko, że lokalni włodarze zapomnieli, że bez "Solidarności" nie byłoby żadnej nawet namiastki lokalnego samorządu, wtedy ich rządzenie ograniczyłoby się do własnego M. 

Dlatego chciałbym, przy tej okrągłej rocznicy, przypomnieć o napisanej przeze mnie książce pt. O chojnickim karnawale "Solidarności"

Jest ona dostępna online, tutaj: https://www.academia.edu/15053791/O_chojnickim_karnawale_Solidarno%C5%9Bci_Kszta%C5%82towanie_si%C4%99_i_rola_nowego_ruchu_spo%C5%82ecznego_w_warunkach_lokalnych_1980_1981_M_Wa%C5%82doch_Chojnice_2015_ss_265

Jest też strona poświęcona książce z materiałami audio z okresu 1980-1981 z Chojnic, zapraszam: https://karnawalsolidarnosci.wordpress.com/

Poza tym, wiem, że jest dostępna w wielu bibliotekach, również we Wszechnicy Chojnickiej. 


W związku z rocznicą Sierpnia 80, apeluję do mieszkańców Chojnic o wywieszenie flag. Niech chociaż w ten drobny i symboliczny sposób mieszkańcy uhonorują aktywistów Sierpnia 80. 

niedziela, 16 sierpnia 2020

Kluby Konfederacji

Ruszyła ciekawa inicjatywa, w zasadzie powodująca oddolne poruszenie. Zadecydowano o powstaniu Klubów Konfederacji, te, jak wynika ze strony Konfederacji rosną jak grzyby po deszczu i jest ich już w Polsce ponad 600!

Choć nie należę do żadnej partii politycznej, to jako były kandydat na posła na Sejm RP z list Konfederacji postanowiłem również zgłosić taki klub. W związku z tym, zapraszam do dołączenia do mojego klubu, albo i do zakładania swoich własnych klubów. Z pewnością pozwolą one na organizację ciekawych wydarzeń, spotkań z politykami, osobami opiniotwórczymi, do organizacji interesujących debat i dyskusji oraz do bieżącego monitoringu władzy i działań na poziomie samorządowym. 

Gorąco polecam i zapraszam do wspólnej działalności społecznej: https://konfederacja.pl/kluby/#kluby

piątek, 24 lipca 2020

Bliskie antypody

Już wkrótce dostępna będzie moja najnowsza książka pt. Bliskie antypody w której ukazałem relacje polsko-nowozelandzkie, w zasadzie od ich zarania po współczesność. Zainteresowanych już dziś zapraszam na strony Wydawnictwa Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, gdzie z pewnością wkrótce pojawi się moja monografia. Tymczasem zachęcam okładką :) Książka ma 608 stron, pisałem ją na bazie bardzo zróżnicowanego materiału źródłowego z wykorzystaniem kilkudziesięciu tysięcy dokumentów archiwalnych, analiz, wywiadów, itd.

Patronat medialny nad moją monografią objęły: Historykon.pl oraz wSensie.pl . Książkę wydano pod patronatem Towarzystwa Naukowego Australii, Nowej Zelandii i Oceanii. Słowo wstępne napisał Zbigniew Gniatkowski Ambasador RP w Nowej Zelandii.

AKTUALIZACJA: dystrybucja już w toku:

https://wydawnictwo.ukw.edu.pl/sklep/2020/bliskie-antypody-relacje-polsko-nowozelandzkie-w-procesach-globalizacji-i-dywersyfikacji-swiata/


poniedziałek, 13 lipca 2020

Jak utopić miliony?

Wielu było specjalistów od gospodarki zarządzania, szczególnie w XX wieku, jedni nacjonalizowali, drudzy prywatyzowali, a publiczne pieniądze dosłownie wsiąkały pozostawiając obraz zgrozy i rozpaczy. Prawdopodobnie przede wszystkim dlatego, że wszystkie te inwestycje i transformacje bazowały na fałszywych przesłankach, albo co gorsza, na niecnych celach. Jednym wydawało się, że wiedzą jak polepszyć życie innych, a niektórzy chcieli je polepszyć tylko sobie. 

Do tej drugiej grupy zaliczam wszystkich tych, którzy szastając publiczną kasą pompują pieniądze, ponad miarę, w różnego rodzaju drużyny piłkarskie i szukają w ten sposób elektoratu na trybunach. Znajdując go tam po kolejnych awansach i dziesiątkach wpompowanych milionów. W tym czasie, zamyka się np. publiczne przedszkola, ogranicza inwestycje w kulturę, odcina się od "tlenu" organizacje pozarządowe i opłaca się zaciężnych kopaczy, żeby ci wybiegali jakiemuś burmistrzowi lub prezydentowi kolejną kadencję na fali dziecinnej ekscytacji z kolejnych goli. 

Niestety, taka zabawa, to przede wszystkim machina wyborcza.Okrutnie kosztowna. Tak, kluby piłkarskie w Polsce są narzędziem polityki lokalnej, są narzędziem, które jest wykorzystywane masowo do zbierania kapitału politycznego. 

Popatrzmy teraz na Chojnice - MKS Chojniczanka spada do II ligi, zainwestowano grube miliony, nie wiem dokładnie ile w tym momencie, ale podliczymy to jeszcze ile zainwestował lokalny układ polityczny w kopaczy, a co z tego pozostało? Spadek. Bolesny spadek ligowy, które zapewne będzie usprawiedliwieniem do dalszych inwestycji i publicznych nakładów na kopaczy w celu wydobywania Chojniczanki z II ligi. Na to już chojniczanie nie powinni pozwolić. 

piątek, 10 lipca 2020

Fakty przed ciszą

Za kilka chwil cisza wyborcza, kuriozalna zresztą zasada, ale jednak jest i trzeba jej przestrzegać, dopóki nie zostanie zmieniona. Wykorzystując więc ten okres do ciszy wyborczej, chciałbym poddać pod rozwagę nie tyle temat stricte wyborczy, ale raczej odnoszący się do postaw chojnickiego samorządu wobec kandydatów w wyborach prezydenckich, w której to postawie nie można się dopatrywać zasady równego traktowania. 

Każdy przecież pamięta nagonkę lokalnych mediów w 2015 r., kiedy Chojnice wizytował Andrzej Duda, a jednocześnie każdy też pamięta wiernopoddańcze zachowanie lokalnej kliki, kiedy do naszego miasta przyjechał marszałek Komorowski po katastrofie smoleńskiej. Dysproporcje postaw władzy lokalnej i mediów lokalnych były bardzo wyraziste. Podobnie jest i obecnie. Popatrzcie sami jak wizytę obecnego Prezydenta RP, a wtedy kandydata do urzędu w 2015 r. przedstawiano nam w mediach: https://chojnice.naszemiasto.pl/chojnice-poslowie-pis-lamali-przepisy-nie-zostali-ukarani/ar/c1-3394554 . Otóż główna narracja była taka: PiS łamie prawo, bo posłowie źle zaparkowali auta. Tę narrację o łamaniu prawa media w Polsce chyba podchwyciły w kolejnych latach...a może i sam PiS rzeczywiście zaczął łamać prawo? Faktem jest, że Andrzeja Dudy nikt w Chojnicach z trzymających władzę nie przywitał, a lokalny układ władzy wił się w złości i goryczy, że Chojnice odwiedził zwiastun "dobrej zmiany". 

Natomiast, ostatnio mieliśmy w Chojnicach do czynienia z wizytą kandydata PO na urząd prezydenta RP. Rafał Trzaskowski był w Chojnicach i jaka była narracja medialna? Przede wszystkim kandydata przywitała lokalna śmietanka samorządowa, czyli lokalny układ polityczny. Poza tym, medialnie przyjazd w mediach przedstawiono jako spotkanie z mieszkańcami na które przybyły tłumy!!! Przypomnijmy, trwa pandemia, do sklepów należy wchodzić w maskach, ale na wiecu setki osób było bez masek. Nie wywołało to żadnych kontrowersji, ani medialnej burzy w Chojnicach...bo to przecież kandydat jedynie słusznej Peło. 

Żeby była jasność, w II turze nie opowiadam się za żadnym z kandydatów. Jednak stosunek chojnickiej władzy i samorządowców do wyborów jest uderzający. W mojej opinii wykorzystują oni urząd i posiadane zasoby do kampanii wyborczej, czego nie powinni byli robić. 

Na koniec mojego wywodu, załączam dokument z Urzędu Miejskiego w Chojnicach. Zainteresowałem się bowiem na jakich zasadach zorganizowano zgromadzenie publiczne z Trzaskowskim i jaką rolę w tym spotkaniu odegrało Miasto Chojnice. W mojej opinii Miasto nie postąpiło należycie, a zgromadzenie nie było odpowiednio przygotowane i to powinno wywołać prawdziwą burzę medialną, większą od tej jaką stanowiło rzekome złe parkowanie aut posłów PiS w 2015 r. Dodam, że w Chojnicach nie jest łatwo organizować wydarzenia publiczne na Starym Rynku, a na pewno byłoby to niemożliwe z dnia na dzień. To kwestia uzyskania odpowiednich pozwoleń, np. na zajęcie pasa ruchu drogowego itd. Z pisma wynika, że sztab Trzaskowskiego o takie pozwolenia nie musiał w Chojnicach zabiegać. No i burmistrz zamiast przyjść i zagłuszyć zgromadzenie Trzaskowskiego to przyszedł przywitać nową ikonę PO, a wraz z nimi inni akolici lokalnego układu władzy. Popatrzcie jak funkcjonuje chojnicki szpital, poczytajcie co opowiada za bzdury starosta Szczepański o rzekomych zakusach likwidacji powiatów, przypomnijcie sobie program Anity Gargas o Chojnicach i lokalnych układach władzy i nie głosujcie na tę sieć powiązań, i na to, w mojej opinii, bezprawie. 

Do chojniczan mam takie przesłanie - jeśli ciągle będziemy tkwić w bipolarnym układzie i wojnie ideologicznej na linii PiS-PO, to nikt rozsądny nie powinien się spodziewać jakichkolwiek pozytywnych zmian. Mam wrażenie, że 90% społeczeństwa stało się niewolnikami przekazu medialnego dwóch stacji telewizyjnych - TVN24 i TVP. Trzeba patrzeć na fakty, a te jasno wskazują, że PO traktuje swoich ponad i poza prawem, i w tym jednak wiedzie prym.

Niech ci z was, którzy głosują na PO, naprawdę zastanowią się, czy warto popierać podwójne standardy, które prowadzą z góry na dół i z powrotem. 






wtorek, 30 czerwca 2020

Politolodzy na rynku pracy

Wystąpiłem do Powiatowego Urzędu Pracy w Chojnicach z zapytaniem o udział politologów w ogóle bezrobotnych w powiecie chojnickim na koniec każdego półrocza, dla lat: 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020. 

Wszyscy wiemy i dobrze pamiętamy słowa Donalda Tuska, który zohydził politologię na całą Polską. Dewiza Tuska (historyka), brzmiała tak, że lepiej być dobrym spawaczem niż politologiem (przy okazji przypominam, że politologiem jest Rafał Trzaskowski - nie wiem czy pamięta słowa Tuska). Innym przykładem były prześmiewki poseł i prof. Krystyny Pawłowicz z politologii, głęboko żenujące bo wygłoszone publicznie na jednej z sejmowych komisji. W tę narrację wpisały się i różne urzędy pracy, które wskazują, że niby to politolodzy wiodą prym w liczbie bezrobotnych i tzw. jak lubią pisać, "zawodów nadwyżkowych". Jest to nieprawda i manipulacja. Dane które przedstawię, nie tylko kładą kłam, temu, że politolodzy to główna grupa bezrobotnych i po studiach politologicznych nie ma pracy, ale i też fetyszyzacji zawodów tzw. twardych, w tym inżynieryjnych i różnych technicznych na tle których politolodzy wypadają na rynku pracy świetnie! Problem statystyk PUP polega na tym, że np. inżynier środowiska, nie oznacza jednego zawodu, bowiem jest tam wiele specjalizacji, i tak są to inżynierowie od instalacji sanitarnych, gospodarki miast, oczyszczalni, itd. I wszyscy w osobnych rubrykach. I tak się może wydawać, że inżynierzy nie są główną grupą bezrobotnych, a jest to nieprawda, bo są jeśli dodamy ich po różnych specjalizacjach w obrębie jednego kierunku. Natomiast jak ktoś kończy politologię, to jest w rubryce politologia, bez względu na to, czy to analityk polityczny, czy spec. samorządowo-regionalny, czy PR, czy inna spec. Podobnie sprawa jak z różnymi inżynierami, ma się sprawa z pedagogami, bo ci są też ujęci, jako np. pedagog, pedagog szkolny, nauczyciel przedszkola itd. Podsumowanie tych specjalizacji u pedagogów powoduje, że przewyższają oni liczbę politologów wielokrotnie. Żeby jednak zyskać pełny obraz sytuacji, powinniśmy dysponować danymi, których nie uda się nam zebrać, tzn. tym ile z danego powiatu osób w danych rocznikach wybrało np. politologię, ekonomię, czy zawód murarza, a takich danych nie posiadam i uważam, że bardzo ciężko byłoby je zgromadzić, na pewno nie ma ich żadna pojedyńcza instytucja. 

Warto też pamiętać, że polskie rządy składają się głównie z politologów (rząd Beaty Szydło był taką ekipą) lub w dużej mierze z politologów. Politolodzy to też sprawni menadżerowie, samorządowcy, działacze społeczni, pracownicy instytucji międzynarodowych - czyli ogólnie osoby, które wykonują szanowane i prestiżowe zawody. Niestety, od lat na politologię prowadzi się medialną nagonkę, zarówno na poziomie centralnym jak i lokalnym. 

Według danych jakie otrzymałem z PUP w Chojnicach, na koniec I półrocza (więc wtedy, gdy kolejne roczniki studentów kończą politologię) sprawa wygląda diametralnie inaczej. Podaję przykładowe dane według lat, liczba bezrobotny zarejstrowanych w PUP Chojnice:

2015
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):
politolog: 17 (w tym do 12 miesiąca od ukończenia nauki: 1 kobieta, 1 mężczyzna)!!!
ekonomista: 38 (odpowiednio 6 i 3)
specjalista administracji publicznej: 26
pedagog: 49 (odpowiednio 7, 7)
inżynier budownictwa: 6 (7, 1) i 10 w całym okresie sprawozdawczym!
inżynier środowiska: 5 
architekt: 2, i 4 w całym okresie sprawozdawczym
księgowy: 6
technik budownictwa: 29
technik elektryk: 26
rolnik: 57
murarz: 92

Bez zawodu: 1150!

2016 
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):
politolog: 10 ( w tym do 12 miesiąca od ukończenia nauki: 0 kobiet, 1 mężczyzna)!!!
ekonomista: 20 (odpowiednio: 0, 2)
specjalista administracji publicznej: 20
pedagog: 30 (0, 2)
inżynier budownictwa: 2 (1, 0)
inżynier środowiska: 5 (1, 1)
architekt: 2 (1, 1)
księgowy: 6
technik budownictwa: 16 (0, 0)
technik elektryk: 20 (0, 0)
rolnik: 51
murarz: 95


Bez zawodu: 789

2017
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):
politolog: 11 ( w tym do 12 miesiąca od ukończenia nauki: 0 kobiet, 0 mężczyzna)!!!
ekonomista: 26 (odpowiednio: 2, 2)
specjalista administracji publicznej: 18 (1, 1)
pedagog: 28 (2, 2)
inżynier budownictwa: 1(0, 0)
inżynier środowiska: b. d.
architekt: 5 (0, 0)
księgowy: 4
technik budownictwa: 10 (2, 0)
technik elektryk: 12 (1, 0)
rolnik: 43
murarz: 66

Bez zawodu: 587


2018
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):
politolog: 8 (0, 0)
ekonomista: 19 (2, 2)
specjalista administracji publicznej: 18 (1, 1)
pedagog: 28 (2, 2)
inżynier budownictwa: 1(0, 0)
inżynier środowiska: b. d.
architekt: 5 (0, 0)
księgowy: 3
technik budownictwa: 10 (2, 0)
technik elektryk: 12 (1, 0)
rolnik: 43
murarz: 47

Bez zawodu: 518

2019
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):

politolog: 9 (0, 0)
ekonomista: 19 (2, 2)
specjalista administracji publicznej: 19 (0, 0)
pedagog: 27 (0, 0)
inżynier budownictwa: 3(2, 0)
inżynier środowiska: 2 (0, 0)
architekt: 0(0, 0)
księgowy: 5
technik budownictwa: 10 (4, 0)
technik elektryk: 9(0, 1)
rolnik: 29
murarz: 32

Bez zawodu: 428

2020
Bezrobotnych w wybranych zawodach w liczbach (w końcu okresu sprawozdawczego):

politolog: 13(0, 0)
ekonomista: 21 (2, 2)
specjalista administracji publicznej: 11 (1, 1)
pedagog: 34 (0, 0)
inżynier budownictwa: 6(1, 0)
inżynier środowiska: 2 (0, 0)
architekt: 1 (0, 0)
księgowy: 9
technik budownictwa: 18 (2, 0)
technik elektryk: 12 (0, 3)
rolnik: 30
murarz: 28

Bez zawodu: 471

Nie wiem, kto i po co napędza w Polsce antypolitologiczną nagonkę, ale powoduje ona, że wiele osób, które mogłoby być świetnymi politologami na rynku pracy, nie jest nimi, a ludzie nadal tłumie wybierają ślepe ścieżki takie jak: administracja, ekonomia, pedagogika...albo wierzą w populistyczną demagogię i nie idą w ogóle na studia "bo nie warto". 

środa, 17 czerwca 2020

Hot psychoza tłumu

Obserwuję tę psychozę pod tytułem Hot Challenge, która doprowadza do zbiorowej błazenady - policjantów, którzy na dziedzińcu komend i zakładów karnych robią pompki, albo włodarzy, którzy w wymiętych dresach cedują w rytmie tłuczonego garnka peany pochwalne ku chwale dokonań własnych klientelistycznych układów. 

Dokąd zmierzamy? Co mamy na celu? Warto zadawać sobie tak proste pytania, zanim po raz kolejny wpadniemy w owczy pęd i zaczniemy się zajmować czymś, do czego nie jesteśmy powołani. Branie udziału w zbiorowych idiotyzmach typu wylewanie sobie wody z lodem na głowę, albo imitowanie rapu przez ludzi, którzy nie potrafią poprawnie wyśpiewać do - re - mi - fa - sol - la - si - do jest swoistym znakiem zidiocenia sfery publicznej. Elementem trywializacji dyskursu publicznego i odsuwania tego co ważne w cień tego, co nieważne. 

Do jutra można zgłaszać listy z poparciem występiania publicznego dla osób, które chcą podjąć krytykę raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice, ciekawym, ile osób się zgłosi? Otóż, najprawdopodobniej, 0. Tam, gdzie wymagany jest rzeczywisty wysiłek i zaangażowanie, nie ma psychozy tłumu, bo psychoza karmi się głupotą, która jest siostrą nicnierobienia indywidualnego. 

Smutne jest obserwowanie jak osoby, które winny nieść dumnie autorytet wykonywanej władzy, robią z siebie klaunów zbiorowej psychozy. Każdy z niby nobliwych włodarzy i polityków, który brał udział w Hot16Challenge, mógł z łatwością wpłacić swe pieniądze na pomoc dla personelu medycznego bez wystawiania się na publiczne pośmiewisko. 

poniedziałek, 18 maja 2020

Jak rozpoznać autokratę?

Przyjęło się uważać, że problem dyktatury i autokracji oraz dyktatorów i autokratów, to problem polityki państwowej, ale to nieprawda. Okazuje się bowiem, że modele "wykrywania autokratów" w skali państwowej idealnie sprawdzają się w odniesieniu do analizy polityki lokalnej. Według nieskomplikowanej instrukcji, składającej się z 4 punktów możemy sprawdzić, czy mamy do czynienia z autokratami w lokalnych samorządach.


Politologiczny masterpiece. Na tym mógłbym skończyć opis książki Tak umierają demokracje, autorstwa dwóch amerykańskich profesorów z Uniwersytetu Yale. Autorami są prof. Steven Levitsky i prof. Daniel Ziblatt. W swej książce analizują czynniki, które wpływają na upadek demokracji i stawiają jedną główną hipotezę, to dopuszczenie autokratów, ekstremistów do władzy przez demokratów, którzy szukają szerszego poparcia społecznego lub potrzebują go w sytuacji kryzysowej powoduje, że autokraci raczej "miękko" dochodzą do władzy, wcale nie potrzebują rewolucji. Przykładem może być Hitler, może być i Chavez w Wenezueli. 

Taka narracja, którą proponują autorzy jest niezwykle cenna, ich analiza dogłębna, a synteza naprawdę intelektualnie orzeźwiająca, ale...nadal zapomina się w świecie i zapominamy my sami, że pierwszą szkołą demokracji są lokalne społeczności. Można więc rzec, że nie jest tak, że "ryba psuje się od głowy", ale wręcz przeciwnie, bo w demokracji, powiemy na przykładzie ryby, że zepsuła się "od ogona". Dlatego autokratów nie należy szukać i filtrować ich na bramkach demokracji, tylko na poziomie polityki państwowej, ale przede wszystkim na poziomie polityki samorządowej. Wszysycy się podniecają tylko Obranem, Kaczyńskim, czy innymi autokratami ze świata, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że ich burmistrzowie i wójtowe, starostowie, radni, to tacy sami, jak nie gorsi autokraci a wręcz despoci z czego właśnie później, z tego podglebia samorządowego wyrasta taka mizerna kultura polityczna w skali państwa. Dlatego chciałbym Czytelnikom przybliżyć taką prostą instrukcję, którą w swej książce zawarli amerykańscy politolodzy. Po to, żeby łatwo było Wam i nam podnieść alarm, kiedy autokraci niszczący demokrację, będą dzierżyli lub sięgali po władzę. Podam to wraz z lokalnymi przykładami z życia politycznego i pozostawiam pod Waszą ocenę.

Jak rozpoznać autokratę? 

Cztery kluczowe znaki w zachowaniu autokraty:

1. Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych reguł. 

Przykłady: Wybiórcze stosowanie prawa - łamanie regulaminów i statutów w tym jednostek pomocniczych jednostek samorządu terytorialnego - rad osiedli. Występowanie przeciwko demokratycznym wyborom i ich dewaluacja - np. odmawianie sensowności udziału w referendum lokalnego, rozpowszechnianie w tej sprawie fałszywej wiedzy i faktów. Próby ostracyzmu wobec działań pewnych organizacji społecznych i politycznych, w tym próby kryminalizacji, podważanie swobód i wolności politycznych - jak zakłócanie protestów społecznych przy wykorzystaniu mienia publicznego i swojej funkcji publicznej - jak zakłócanie naszych protestów w sprawie niezgody wobec prywatyzacji przedszkoli samorządowych. Ograniczanie dostępności do partycypacji w życiu publicznym np. poprzez partykularne wykluczenie z prac w gremiach powołanych przez gminę - jak odmowa prawa udziału w pracach miejskich komisji grantowych - co i mnie spotkało, przez wzgląd np. na  niedorzeczne przesłanki. Pogwałcenie zasad i kultury demokracji poprzez np. organizacje z urzędu kontrmanifestacji społecznych - jak ta "paluchowa" pod basenem. Składanie niemożliwych do spełnienia obietnic wyborczych, wykorzystując społeczną i obywatelską niekompetencję w sprawach racjonalnej oceny możliwości ich spełnienia - jak obietnice darmowego użytkowania basenu dla wszystkich mieszkańców powiatu. Podejmowanie decyzji w sposób niedemokratyczny i partykularny - przykładem może być to jak rozpatruje się petycje obywatelskie w Chojnicach. 

2. Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników. 

Przykłady: Przeciwnicy polityczni to najczęściej dla autokratów u władzy - ekstremiści, wrogowie, przeciwnicy porządku i ładu - tutaj można dziesiątki przykładów podać z Chojnic, kiedy lokalne władze i włodarze tak przedstawiali swoich oponentów. W tym i przedstawiano ludzi opozycji wręcz jako śmiertelne zagrożenie dla miasta i życia mieszkańców. Dyskwalifikacja oponentów politycznych z życia politycznego i odmowa im prawa zajmowania głosu publicznego pod pozorem domniemanych przestępstw i przewin - tutaj lista też może być długa - według lokalnych włodarzy zblatowanych z organami ścigania, ktoś miał skakać po samochodach, ktoś inny czerpał korzyści z nieuprawnionych praktyk zawowodych, ktoś innych fałszował dokumenty, ktoś innych ukrywał swe mieszkania i majątki, itd. Kluczem tej gry dla autokraty jest rzucanie w przestrzeń publiczną niczym niepotwierdzonych ale publiczne podsyconych przez zblatowane instytucje oskarżeń wobec Pani X lub Pana Y, który krytycznie wypowiadał się o władzy lokalnej. Do tego dochodzi czasami i tak też było w Chojnciach, sugerowanie ludziom opozycji nieznanych powiązań - a to z Kaczyńskim, a to z organizacjami ekstemistycznymi i radykalnymi. 

3. Tolerowanie lub popieranie przemocy.

Przykłady :Tutaj można byłoby stawiać daleko idące hipotezy, natomiast żeby nie brnąć w to samo co czynią lokalni autokraci, warto tylko postawić pytanie na które odpowiedzi będą już konkretnymi przykładami - czy lokalni włodarze utrzymywali bliskie kontakty z przestępcami, ludźmi działającymi na pograniczu prawa i bezprawia, czy czerpali z takich konaktów korzyści polityczne i i osobiste? Czy wspierali akty przemocy, również przemocy w Internecie poprzez sponsorowanie i szerzenie mowy nienawiści? Czy odmawiali publicznego potępiania Internetowego trollingu wymierzone w szkalowanie, pomawianie i zniesławianie swoich oponentów politycznych? Czy milcząco popierali akcje przemocy wobec swoich przeciwników politycznych? Czy wyrażali poparcie dla przemocy politycznej wobec swoich przeciwników politycznych, organizowanej przez ich siłowników, stronników i fanatyków? Twierdząca odpowiedź na którekolwiek pytanie w tym punkcie oznacza, że u władzy mamy autorkatę/autokratów niszczących demokrację.

4. Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich opononetów, w tym mediów. 

Przykłady: Tutaj należy postawić następujące pytania. Czy lokalni politycy i samorządowcy udzielali poparcia dla działań ograniczających swobody obywatelskie - odpowiedź będzie twierdząca - przykłady są liczne od blokowania inicjatyw obywatelskich po prawne i regulaminowe ograniczanie oraz manipulowanie regulaminami i prawem w celu wykluczenia postalatów i działań oponentów ze sfery publicznej. Czy korzystali z praw penalizujących wolność słowa - TAK, tutaj też okazuje się, że nasi włodarze, a konkretnie włodarz korzystał wielokrotnie z tego prawa, pozywając do sądu w sprawie rzekomych pomówień osoby, które były jego oponentami politycznymi i wygłaszały niewygodne fakty i interpretacje na temat działalności władzy samorządowej. Czy grozili podjęciem kroków pawnych lub zastosowaniem innych sankcji przeciw swoim krytykom? Otóż tak - i tutaj lista będzie długa, od telefonów do różnych oponentów, po listy urzędowe i pogróżki oraz pisma przedprocesowe oraz rzeczywiste pozwy "za byle co", bo nie podoba się krytyka publiczna władzy samorządowej. Czy grozili krokami prawnymi i sankcjami prawnymi, czy wymuszali i wymuszają przekaz medialny? Oczywiście, że tak - przykłady są liczne. Wystarczy wskazać na interwencje władz samorządowych w lokalnych redakcjach portali, gazet i radio oraz ich nieustanne pohukiwanie i starania podporządkowania sobie przekazu poprzez uzależnienie decyzji o współpracy i sponsorowaniu ogłoszeń w danych redakcjach od poprawności przekazu politycznego. 

Zgodnie z powyższym, co chyba każdy już zrozumiał, nie mamy w lokalnej przestrzeni do czynienia z demokracją lokalną, tylko z autokracją lokalną, a u władzy nie mamy samorządowców, tylko autokratów, którzy wyczerpują cały model zachowań, które charakteryzują demogagów, populistów i autokratów a w końcu i despotów na świecie. Jedyna różnica jaka występują między takimi Kaddafim, Husajnem, Stalinem, Hitlerem a lokalnymi autokratami jest taka, że ci byli wielkimi despotami, a ci nasi to takie ich tyci kopie, niemniej dla demokracji równie szkodliwe. 

piątek, 15 maja 2020

Co się dzieje na chojnickim rynku pracy?

Na stronach Powiatowego Urzędu Pracy w Chojnicach brakuje danych o stopie bezrobocia za ostatnie miesiące. Nie ma ich, ani za marzec, ani za kwiecień 2020 r. https://chojnice.praca.gov.pl/rynek-pracy/statystyki-i-analizy/stopa-bezrobocia . 

Stąd zasadne pytanie - czy Urząd Pracy nie posiada tych danych, czy po prostu ich nie publikuje? Warto bowiem, żeby opinia publiczna znała te dane o rynku pracy. 

poniedziałek, 11 maja 2020

Komentarz polityczny na falach eteru

Zapraszam czytelników bloga do słuchania moich komentarzy politycznych, które pojawiają się głównie w dwóch stacjach radiowych: Radio PiK oraz Radio Gdańsk. 

W Radio PiK jest to audycja Regionalny Punkt Widzenia: http://www.radiopik.pl/139,0,regionalny-punkt-widzenia . 

Natomiast w Radio Gdańsk  są to różne programy przede wszystkim Kalejdoskop Radio Gdańsk: https://m.radiogdansk.pl/

piątek, 8 maja 2020

Demokracja poleasingowa czy śmieciowa?

W Chojnicach w poniedziałek 11 maja odbędzie się Rada Miejska online - pierwsza w historii Miasta Chojnice. Do przeprowadzenia takich sesji oraz do pracy dla radnych Miasto Chojnice zakupiło radnym poleasingowe laptopy. Byłby to dobry wybór, gdyby nie to, że za jednego używanego laptopa Miasto zapłaciło 1300 zł! Od zawsze powtarzano, że najlepszy interes można zrobić na śmieciach i to jest chyba prawda...O sprawie poinformował pierwszy portal chojnice.com


Zastanawiam się, kiedy wiceburmistrz Kopczyński zaproponuje radnym marynarki z lumpexu. Zresztą, wiadomo, że w Chojnicach to nie nowość, do szpitala przyjmowano koce i łóżka z Zachodu, czemu więc nie przyjąć po kimś ładnej marynarki, żeby radni się prezentowali na obradach 

Jak to się ma do tych słów lokalnych włodarzy, że władza miejska musi się godnie prezentować, dlatego np. remonty i meble za dziesiątki tysięcy do biur chojnickich włodarzy? Przecież można było kupić Burmistrzowi jakieś krzesło i biurko poleasingowe z OLX, albo od kolegi, który wymieniał sprzęt w firmie. Jak takie zakupy mają się też do tego, że każdy radny otrzymuje dietę - kilkanaście tysięcy rocznie. Czy z takiej diety radnych nie stać na komputery dedykowane pracy radnego?

Komputery z odzysku już są. Jest to porażające podejście, nie tylko do samorządu, ale i do kwestii cyberbezpieczeństwa. Najciekawsze zaś jest to, że te już wcześniej używane laptopy ratusz kupił za niebagatelną kwotę 1300 zł!!! Za sztukę! Każdy, kto choć minimalnie zna się na sprzęcie elektronicznym wie, że za 1300 zł brutto można kupić naprawdę bardzo dobrego i nowego laptopa do pracy biurowej. Nie trzeba skupywać za publiczne środki cudzych śmieci. 

Teraz zaś najciekawsze, sesja odbędzie się online na starych laptopach w cenie nowych: https://www.miastochojnice.pl/terminy-posiedzen-komisji-stalych-rady-miejskiej-08-05-2020-r-w-zdalnym-trybie-obradowania/ . Na bazie tej samej ustawy (przeciwdziałania COVID-19), bo wcześniej ustawodawca nie przewidywał sesji w tym trybie, na bazie której samorządowcy mieliby wydawać spisy wyborców. I jak to jest, że jedne przepisy włodarze Chojnice z tej samej ustawy uznają, a innych nie przestrzegają? Posłusznie organizują sesję w trybie specjalnym przewidzianym w ustawie tzw. przeciwdziałania COVID-19 i jeszcze kupują laptopki-śmieciuszki, a z drugiej strony dzielnie okoniem stawiają się przeciwko wyborom prezydenckim? 

Pozostaje też pytanie, na które na razie nie znam odpowiedzi skąd Miasto Chojnice zakupiło te poleasingowe laptopy? Jakie parametry techniczne mają te urządzenia??? To postaramy się wkrótce ustalić.