wtorek, 29 marca 2016

ZZO sponsoruje Red Devils

Jak poinformowało mnie szefostwo firmy Zakłada Zagospodarowania Odpadami w Nowym Dworze Sp. z o. o., firma ta przekazała na rzecz klubu piłkarskiego Red Devils Futsal Club "wsparcie finansowe" w:

2012 r. 2 tys. zł
2013 9 tys. zł
2014 9 tys. zł
2015 9 tys. zł
2016 14 tys. zł, wszystkie kwoty brutto.

Jak stwierdzono w piśmie do mnie, zwiększenie finansowania Red Devils przez ZZO wiąże się z większą liczbą spotkań Red Devils podczas których "klub zobowiązany jest do promocji Spółki". 

Nie wiem tylko jaką potrzebę promocji ma ZZO podczas meczów Red Devils? Czy udziałowcami ZZO nie są lokalne samorządy? Czy dlatego płacimy za śmieci, aby ktoś mógł kopać piłkę?

poniedziałek, 28 marca 2016

O przedszkolu raz jeszcze

W związku z ujawnioną przez Radka Sawickiego, tzw. aferą taśmową, odnoszącą się do przebiegu konkursu na prowadzenie byłego Przedszkola Samorządowego nr 9, w której wskazuje się liczne nieprawidłowości dotyczące prac komisji konkursowej złożyłem w tej sprawie prośbę do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku o zbadanie nieprawidłowości związanych z prywatyzacją, a szczególnie:

- niejasnych zapisów zarządzenia konkursowego;
- wyboru niższej oferty, aniżeli najwyższa zaoferowana;
- zawarcie umowy z nowym właścicielem przedszkola przez Urząd Miejski z wadą prawną, właściciele otrzymali akt własności, nie wpłacając należnej sumy, którą uregulowali dopiero po 5 miesiącach kwotą 37 tysięcy złotych, bez należnych odsetek i konsekwencji.

Ponieważ nie jestem uprawniony do wysunięcia żądania kontroli przez RIO w Urzędzie Miejskim, to na razie RIO wysłało w tej sprawie pismo do Burmistrza Miasta Chojnice (i do mnie z informacją o swoim działaniu), aby ten ustosunkował się do stawianych przeze mnie zarzutów dotyczących procesu prywatyzacji, który organizowało Miasto Chojnice. 

Liczę na to, że w ten sposób organ kontrolny doprowadzi do odpowiedzialności burmistrza Arseniusza Finstera, który jako organ gminy powinien stać na straży porządku w przypadku organizacji przez Urząd Miejski takich konkursów. Niestety te wymienione powyżej nieprawidłowości rzutują w mojej ocenie na pojęcie legalności całości konkursu. 

W Chojnicach zaczęła królować taka zasada, że wszystkie afery zamiatane są pod dywan. Naczelna postawa burmistrza, to przeczekać sztorm medialny, zarzekając się o swej niewinności z nadzieją, że tydzień później nikt już o sprawie nie pamięta w myśl hasła "gazeta żyje jeden dzień". 

niedziela, 27 marca 2016

Żelazne prawo oligarchii

Od wielu lat obserwować można pogłębiający się proces marginalizacji Rady Miejskiej w Chojnicach, która staje się miejscem pozorowanej debaty i objawem fasadowości lokalnej demokracji. Dzieje się tak dlatego, że ośrodek władzy przesunął się z ratusza w kierunku bliżej dotąd nieustalonym. Na pewno natomiast moce decyzyjne skupia w swoim ręku Arseniusz Finster i zasadnym jest jedynie pytać, czy jest to pełna moc decyzyjna i niezależna czyniąca zeń swego rodzaju suwerena lokalnych stosunków politycznych i społecznych, czy jest to zaledwie "figura" w rękach turbokapitalistycznej machiny naszych czasów.


"Polityków i pieluchy powinniśmy często zmieniać z tego samego powodu". 


Konkretne dane zmuszają do podbudowania takiej refleksji, faktami trudnymi do pominięcia. Jeśli zdamy sobie sprawę, że władza jest w rękach 16 radnych i burmistrza z tego samego komitetu, a tych radnych wybrało ok. 3500 wyborców w Chojnicach, co stanowi nieco ponad 10% uprawnionych do głosowania, jeśli zrozumiemy, że na komitet Finstera oddano ok. 35% głosów, a ma on ok. 80% miejsc w Radzie Miejskiej, to zdrowy rozsądek nam podpowie, że coś jest nie tak, jak być powinno. I to jest prawidłowy wniosek. Ponawiające się pytanie o to, kto w takim układzie rzeczywiście dzierży władzę w Chojnicach w sposób poza instytucjonalny nie doprowadzi nas do żadnej teorii spiskowej, a po prostu do kolejnych faktów i poznamy je takimi, jakimi one się nam jawią. Otóż wygląda na to, że w Chojnicach, być może jak i w innych samorządach w Polsce, działa żelazne prawo oligarchii, które mówi, że niezależne od założonej formy rządów zawsze po jakimś czasie przekształcają się one w oligarchię, czyli rządy niewielu nad wieloma, co tylko potęgują Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w Chojnicach. 

Realna władza skupia się w grupie kilkudziesięciu ludzi w Chojnicach. Ich zaplecze to siłowniki Finstera, sieć synekur politycznych, spółki miejskie i ich pracownicy, pracownicy administracji samorządowej i innych urzędów publicznych, itd. To są właśnie Ci ludzie - te 3500 głosów, które utrzymują ekipę Finstera przy władzy. Niestety pozostałe ok. 30 tysięcy uprawnionych chojniczan nie ma możliwości artykulacji swoich postaw i aspiracji, bo ich głos będzie przez chojnicką oligarchię tłumiony na różne sposoby z represjami włącznie. Zresztą niedługo przekonacie się, że w Chojnicach uruchomiono machinę procesów politycznych wymierzonych w opozycję polityczną, która zagraża tej wąskiej grupie, która jest przy władzy lokalnej, bo pobudza w lokalnej społeczności świadomość rzeczywistych stosunków gospodarczych, społecznych i politycznych w mieście i powiecie. Najciekawsze wydarzenia związane z walką finsteryzmu o "życie" dopiero przed nami, ale zmiany sa już nieuniknione. Alea iacta est!

Potrzebujemy realnej zmiany w rządzeniu, zarządzaniu i sposobie myślenia. W innym przypadku negatywne zjawiska będą się w Chojnicach pogłębiać. Wiemy z badań, które wykonałem, że tylko mniejszość chojniczan wyraża zaufanie do Arseniusza Finstera, dlatego wystarczy tej większości oddać swój głos przy urnach. 

sobota, 26 marca 2016

Przykra niespodzianka

Informuję, że Urząd Miejski w Chojnicach na podstawie decyzji Burmistrza Miasta odmawia dostępu do danych szczegółowych dotyczących udzielania przez burmistrza pomocy publicznej. 

Dotąd odmówiono mi udzielenia informacji w zakresie:
- spłaty podatków od nieruchomości i zaległości w okresie 2010 i 2011
- udostępnienia kopii uzasadnień burmistrza do odrzuconych wniosków o pomoc publiczną za lata 2010-2014
- podstaw formy i wysokości udzielonej pomocy publicznej firmie "x" (celowo ukrywam dane) w dniu 31.12.2011
- uzasadnień umorzeń i kopii wniosków o umorzenie podatków za lata 2006-2010.

Poza tym burmistrz Arseniusz Finster uznał, że Centrum Park Chojnice Sp. z o. o. nie jest jednostką sektora finansów publicznych w związku z czym nie musi prezentować na stronie Biuletynu Informacji Publicznej szeregu informacji na brak których składałem skargę. 

Obserwuję usztywnienie postawy burmistrza i urzędu w udzielaniu mi informacji, a mnie naprawdę interesują przede wszystkim kopie dokumentów firm, które występowały o pomoc publiczną, jak choćby firmy Gabi, która uzyskała prawie milion złotych zwolnień z podatków od nieruchomości od Arseniusza Finstera burmistrza Chojnic. Z pewnością te sprawy znajdą się w sądzie w krótkim czasie. 

piątek, 18 marca 2016

Wniosek mieszkańca

Dziś wysłałem swój wniosek do Rady Miejskiej w Chojnicach w sprawie przywrócenia ordynacji proporcjonalnej w Chojnicach i stworzenia 7 okręgów wyborczych, zamiast 21. Wszelkie negatywne zjawiska związane z obecnie obowiązującą ordynacją zaprezentowałem już wcześniej na swoim blogu: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2016/03/przywrocmy-proporcje.html . 


Treść mojego wniosku:

                                                       Przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnicach
                                                                       Pan Mirosław Janowski
                                                                       Urząd Miejski w Chojnicach
                                                                       Stary Rynek 1
                                                                       89-600 Chojnice

WNIOSEK
            Niniejszym pismem składam wniosek do przedłożenia Wysokiej Radzie, następującej treści:
1.      Wnioskuję o przywrócenie w Chojnicach proporcjonalnej ordynacji wyborczej i podziale Miasta Chojnice na 7 okręgów wyborczych w których wybierać się będzie po 3 radnych do Rady Miejskiej w Chojnicach w każdorazowych wyborach samorządowych. Za takim rozwiązaniem przemawia zarówno: (a) duża liczba negatywnych zjawisk związanych z obecnie przyjętą ordynacją Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW), jak i (b) rzeczywisty podział miasta na jednostki pomocnicze (osiedla – samorządy mieszkańców), których granice powinny się pokrywać z granicami przyjętych okręgów wyborczych, a obecnie nie pokrywają się z nimi, wręcz JOW-y szatkują osiedla rozbijając ich spójność i integralność.
(a)    Wśród negatywnych zjawisk związanych z przyjętą w 2012 r. przez Radę Miejską ordynacją wyborczą w mieście (czyli z JOW) i po raz pierwszy zastosowaną w wyborach samorządowych w 2014 r. wymienić należy:
- bardzo niskie zaangażowanie mieszkańców korzystających z biernego prawa wyborczego  (prawo do  wybieralności, liczba kandydujących, która w 2006 r. wyniosła 220 osób, a spadła w 2014 r. do 82 osób), co nie sprzyja ogólnemu zaangażowaniu się mieszkańców w życie lokalnej wspólnoty;
- bardzo niska frekwencja wyborcza w 2014 r. (40,59%) wobec 49,23% w 2006 r.
- wielka liczba zmarnowanych głosów, tj. nie mających reprezentacji w Radzie Miejskiej, liczba zmarnowanych głosów w 2014 r. to 6431 wobec 803 w 2010 r. i 1582 w 2006 r.
- ogromna nadreprezentacja zwycięskiego komitetu, tj. KWW Arseniusza Finstera, który w 2006 r. uzyskując poparcie wyborcze na poziomie 31,89% otrzymał 9 mandatów, a w 2010 r. uzyskując poparcie wyborcze na poziomie 45,21% otrzymał 10 mandatów, a przy ordynacji większościowej i jednomandatowych 21 okręgach uzyskując poparcie wyborcze na poziomie 35,47% otrzymał 16 mandatów.
(b) Winno się utworzyć 7 okręgów wyborczych w których będzie się wybierać po 3 radnych, według modelu: Okręgi; 1. Osiedle Nr 2; 2. Osiedle Nr 3; 3. Osiedle Nr 4; 4. Osiedle Nr 5; 5. Osiedle Nr 6 i 8; 6. Osiedle Nr 1 i 7; 7. Osiedle Nr 9 i 10.
2. W razie nie uwzględnienia mojego wniosku przez Wysoką Radę w punkcie 1 i zachowania obecnie obowiązującej ordynacji i podziału Miasta Chojnice na 21 okręgów wyborczych w wyborach do Rady Miejskiej, należy koniecznie zmienić zapisy Statutu Miasta Chojnice w Rozdziale VII – Zasady działania klubów radnych, w ten sposób, że umożliwi się powoływanie klubu radnego, zamiast klubu radnych.    W związku z tym wskazując, że do powołania klubu wystarczy zgłoszenie klubu i jego regulaminu przez jednego radnego, co będzie stało w zgodzie z przyjętą ordynacją jednomandatową i pozwoli na zachowanie niezależności działań w Radzie Miejskiej radnego wybranego z danego okręgu wyborczego i być może przełoży się na zwiększenie liczby osób korzystających z biernego prawa wyborczego oraz frekwencji wyborczej. Obecnie istniejący zapis w Statucie Miasta, zmusza bowiem niezależnych radnych do pozostawania poza działalnością klubów radnych, przez co zgodnie ze Statutem radny taki, nie ma możliwości pełnienia mandatu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Podsumowując, Statut Miasta mając na względzie przyjętą przez Radę Miejską ordynację wyborczą w 2012 r. winien umożliwiać powoływanie jednoosobowych klubów radnych. Jeśli natomiast Rada Miejska zmieni ordynację wyborczą z większościowej i jednomandatowej na proporcjonalną, to nie ma konieczności zmian w Statucie Miasta Chojnice.

Załączniki:
- wykres: Wybory do Rady Miejskiej w Chojnicach 2006-2014 obraz zmiennych.

                                                                                                       
                                                                                                           Marcin Wałdoch

czwartek, 17 marca 2016

Moje sprostowanie do Czasu Chojnic

Poniżej znajduje się treść moje sprostowania, jakie wystosowałem w zeszłym tygodniu do redkacji "Czas Chojnic". 


Marcin Wałdoch                                                                                            Chojnice, dn. 10.03.2016

                                                                                                                             

                                                               Redaktor naczelny Michał Rytlewski                                                                                                                   „Czas Chojnic”
ul. Kręta 4
                                                                                                                             89-600 Chojnice

Żądanie zamieszczenia sprostowania
                Korzystając z zapisów Prawa prasowego, składam żądanie sprostowania informacji przedstawionych w artykule „Wałdoch doniósł na Palucha” w „Czasie Chojnic” z 10 marca 2016 r.  Z przedstawionymi tam rzekomymi faktami, nie zgadzam się, ponieważ jest tam wymieniona moja osoba , to składam stosowne żądanie sprostowania.

Sprostowanie
                W artykule Pana redaktora Michała Rytlewskiego informuje się Czytelnika, jakobym złożył do Prokuratury Rejonowej w Chojnicach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy przez Mariusza Palucha, radnego powiatowego, członka Zarządu Powiatu oraz prezesa Centrum Park Chojnice Sp. z o. o. w ten sposób, że miałem poinformować Prokuraturę, iż Mariusz Paluch w swoich dwóch oświadczeniach majątkowych poświadczył nieprawdę poprzez wykazanie w jednym oświadczeniu zgromadzonych środków pieniężnych w kwocie 10 tys. zł, a w drugim tego nie zrobił. Pan redaktor Michał Rytlewski myli się informując w ten sposób Czytelników. Przedmiotem mojego zawiadomienia złożonego na Prokuraturze Rejonowej w Chojnicach było rzeczywiście podejrzenie popełnienia przestępstwa przez Mariusza Palucha polegającego na poświadczeniu nieprawdy, ale nie zawiadomiłem Prokuratury o fakcie rozbieżności w wykazywanych zgromadzonych środków, ale o tym, że Mariusz Paluch w jednym oświadczeniu majątkowym podaje, że pobiera wynagrodzenie z tytułu zasiadania w Radzie Nadzorczej Gminnego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Konarzynach Sp. z o. o., a w drugim oświadczeniu Mariusz Paluch ten fakt i to źródło dochodu zataja, co jest według mnie poświadczeniem nieprawdy. Mariusz Paluch jest osobą publiczną (radnym i prezesem Centrum Park) i jako taka osoba na mocy prawa udostępnia opinii publicznej i mieszkańcom powiatu chojnickiego oraz Miasta Chojnice swoje oświadczenia majątkowe do wglądu za pośrednictwem organów władzy samorządowej, tj. starosty chojnickiego i Burmistrza Miasta Chojnice, są to więc sprawy publiczne, wymagające precyzyjnego informowania opinii publicznej.                               

                                                                                                                              Marcin Wałdoch

środa, 16 marca 2016

Jak we mgle

Od lat rozważa się hasła, znaki, symbole, które mogłyby efektywnie promować nasze miasto. Wykorzystuje się przy tym dość utarte już i wypracowane symbole, które dobrze zapisały się w lokalnej kulturze jak: tur, wizerunek ratusza miejskiego, Brama Człuchowska, bazylika mniejsza, itd. 

Natomiast mnie szczególnie zainteresowało zjawisko pogodowe, które nadaje Chojnicom szczególny klimat. Wszystkim znane są chyba chojnickie mgły, ale czy wiedzieliście, że Chojnice to najbardziej zamglone miasto w Polsce w którym mgły występują średnio 90 dni w roku! W 1987 r. Chojnice spowiły takie mgły na 72 godziny, że nie było niczego widać na "wyciągnięcie ręki". 

Może ktoś zacznie sprzedawać produkt pod nazwą "mgła chojnicka", który odzwierciedli lokalne miazmaty. 

Uważam, że ten aspekt naszej rzeczywistości może się przyczynić do promocji miasta. Zresztą, to może tłumaczyć dlaczego władze miasta i powiatu od wielu już lat zachowują się "jak we mgle".

W końcu prawdą jest: "sorry, ale taki mamy klimat" :)

wtorek, 15 marca 2016

Święto Bezprawia

Jak wiadomo w tym roku starosta chojnicki odmówił Arcanom Historii prawa do przeprowadzenia Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Chojnicach w 2016 r., powołując się wraz z Policją na zapisy Prawa drogowego, gdyż stosowne wnioski na wykorzystanie dróg w sposób szczególny złożyłem zbyt późno...przekraczając znacznie barierę 30 dni, która powinna dzielić czas od złożenia wniosku do dnia wykorzystania dróg.

Potraktowano nas więc zgodnie z prawem w 2016 r. 

Jednak starosta chojnicki od wielu lat łamie prawo i nadużywa swojej funkcji, kiedy chodzi o imprezę organizowaną przez Starostwo Powiatowe w Chojnicach, czyli o obchody Dnia Niepodległości w Chojnicach. Zapytałem starostwo chojnickie o dokumentację w sprawie organizacji Dnia Niepodległości w Chojnicach w latach 2012, 2013, 2014 i 2015. Otrzymałem w odpowiedzi zestaw dokumentów za każdy rok. Okazuje się, że w ciągu ostatnich 4 lat starosta chojnicki przekraczając swoje uprawnienia wydał decyzje łamiąc prawo, bowiem wyraził zgodę na przeprowadzenie Dnia Niepodległości we wskazanych latach przez Starostwo Powiatowe w Chojnicach, pomimo tego, że wnioski z prośbą o zgodę na szczególne wykorzystanie dróg były składane:

- w 2015 r. 22 października, czyli 20 dni przed planowaną imprezą...a nie jak stanowi prawo co najmniej 30 dni wcześniej.

- w 2014 r. 16 października, czyli 26 dni przed planowaną imprezą...a nie jak stanowi prawo co najmniej 30 dni wcześniej.

- w 2013 r. 22 października, czyli 20 dni przed planowaną imprezą...a nie jak stanowi prawo co najmniej 30 dni wcześniej.

- w 2013 r. 16 października, czyli 26 dni przed planowaną imprezą...a nie jak stanowi prawo co najmniej 30 dni wcześniej. 

W związku z powyższym w mojej opinii doszło do złamania prawa na podstawie art. 231 Kodeksu karnego, który stanowi w paragrafie 1, że "Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Sprawa trafi do Prokuratury Rejonowej w Chojnicach, gdyż jest to uporczywe łamanie prawa. Starosta wydawał decyzje ze zgodą na organizację Dnia Niepodległości w Chojnicach, chociaż nie miał takiego prawa, bowiem wnioski o wykorzystanie drogi w sposób szczególny przy planowanej uroczystości zostały złożone w nieodpowiednim terminie i cała sprawa winna być umorzona. Za sytuację odpowiadają także organizatorzy, czyli pracownicy Starostwa Powiatowego i Policja, która opiniowała pozytywnie wnioski złożone po ustawą przewidzianym terminie. 

Starostwo innych stara się "prostować", ale sami nie przestrzegają prawa, do którego przestrzegania wzywają innych, to nie jest równe traktowanie i to nie jest odzwierciedlenie idei państwo prawa.

Poniżej kopie dokumentacji potwierdzające przytoczone przeze mnie fakty:

Rok 2015


Rok 2014



Rok 2013



Rok 2012



Osadzeni kryminaliści popierają Arseniusza Finstera

Dostrzegłem pewien fenomen życia politycznego w naszym mieście. Otóż w latach 2010 i 2014 Arseniusz Finster zdobył sobie 100% poparcia wśród więźniów Aresztu Śledczego w Chojnicach.

Nikt z osadzonych nie oddał głosów na innego kandydata na burmistrza, co ciekawe, także Komitet Wyborczy Wyborców Arseniusza Finstera w 2014 r. wygrał wybory samorządowe wśród wyborców osadzonych w Areszcie Śledczym, bo aż 66,67% głosujących oddało głos na KWW Arseniusza Finstera (na kandydata Bogdana Marcinkowskiego), a pozostałą część głosujących, czyli 33,33% oddało głos na kandydatkę Platformy Obywatelskiej (PO). 


Rzeczywistość, jak w soczewce, osadzeni głosują na sprawdzone według siebie marki wyborcze. Arek Finster, może czuć się dumy głosujący i osadzeni kryminaliści z chojnickiego Aresztu Śledczego od wielu lat wyrażają 100% poparcie dla urzędującego Burmistrza Miasta Chojnice.

W tym kontekście można dokładnie zrozumieć podejmowane przez Arseniusza Finstera próby kryminalizacji i zastraszania opozycji, chodzi być może o to, że w chojnickim Areszcie Śledczym funkcjonuje doskonałą resocjalizacja, po której z pełnym zaufaniem oddaje się głos wyborczy na Areseniusza Finstera. Całej opozycji przydałaby się taka resocjalizacja - tak zapewne myśli dumny z osadzonych Burmistrza Miasta Chojnice. W końcu to jedyny obwód wyborczy w Chojnicach w którym Arseniusz Finster cieszy się 100% poparciem od lat, a członkowie jego komitetu mogą liczyć na poparcie znacznej większości osadzonych, dzieląc się jedynie głosami z PO. 

Osobiście gratuluję Arseniuszowi Finsterowi, o takim poparciu marzy każdy polityk i chyba niejeden gospodarz. 

poniedziałek, 14 marca 2016

Centrum kabareton

W dniu 2 marca 2016 r. zadałem pytanie o informację publiczną Centrum Park Chojnice Sp. z o. o., następującej treści:

Korzystając z zapisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej, składam zapytanie o:

- kopię sprawozdania finansowego Centrum Park Chojnice Sp. z o. o. za okres 01.01.-31.12.2008, który wykonała firma Biuro Rachunkowe Zbigniewa Śpica z Chojnic.

Dziś uzyskałem na to pytanie następującą odpowiedź pod tytułem: "nawiązanie dot. 2016-03-02 godz 00:21"

Działając w imieniu Zarządu przekazuję informację, że materiały o które się wnioskuję  jak w temacie - nie istnieją.


--
Zarząd Centrum Park Chojnice Sp. z o.o.
ul. Huberta Wagnera 1
89-600 Chojnice


tel. kontaktowy: +48 52 39 66 444



Niewiele rozumiem z tego co pisze się do mnie w odpowiedzi na zapytania o informację publiczną ze spółki, której jednoosobowym zgromadzeniem właścicieli jest Arseniusz Finster Burmistrz Miasta Chojnice, ale wnioskuję, że żądanego dokumentu spółka nie posiada, choć o tym dokumencie wspomina w swoim Protokole kontroli po przeprowadzeniu kontroli doraźnej Andrzej Janiak - Główny Specjalista Wydziału Kontroli Wewnętrznej Urzędu Miejskiego w Chojnicach. Kto więc posiada owe sprawozdanie finansowe? 


Wygasić Palucha

W związku z tym, że Mariusz Paluch złożył dwa różniące się od siebie oświadczenia majątkowe, które wypełnił i złożył w te same dni, to wysłałem dziś wniosek do wojewody pomorskiego o wygaszenie mandatu radnego powiatowego. Otóż w sytuacji w której radny składa oświadczenie majątkowe w którym poświadcza nieprawdę, to wojewoda uruchamia procedurę wygaszenia mandatu radnego niezależnie od postępowania organów ścigania. Wojewoda musi tylko dowiedzieć się o takiej sytuacji, a że na radę powiatu w tym względzie nie można liczyć, to byłem zmuszony wysłać taki wniosek samodzielnie. 

"Czas Chojnic" informował, że przedmiotem mojego zgłoszenia do Prokuratury Rejonowej w sprawie Palucha była kwestia 10 tys. zł, które według jednego z oświadczeń Mariusz Paluch zgromadził, ale według drugieg oświadczenia majątkoweg z tego samego dnia, nie miał ich już. To nieprawda, przedmiotem mojego zgłoszenia do Prokuratury Rejonowej był fakt tego, że w mojej opinii Mariusz Paluch zataił w jednym z oświadczeń majątkowych fakt zasiadania i zarobkowania z tego tytułu w Radzie Nadzorczej Gminnego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o. o. w Konarzynach. 

niedziela, 13 marca 2016

Pomoc czy hojność?

Wracam do tematu pomocy publicznej udzielanej przez Burmistrza Miasta Chojnice, Arseniusza Finstera. Od 1 stycznia 2006 do 31 grudnia 2010 Arseniusz Finster udzielił pomocy publicznej w formie umorzenia znacznych kwot zaległości podatkowych, odsetek za zwłokę lub opłaty prolongacyjnej na kwotę 2, 29 miliona złotych. 

W tym największym "beneficjetem" była firma Gabi Meble Sp. z o . o., która otrzymała pomoc publiczną na kwotę 746.661,6 tys. złotych, czyli ok. 1/3 całej pomocy publicznej, jaką Miasto Chojnice przyznało na przestrzeni 4 lat!

Same liczby nie oddają całej rzeczywistości o przydzielanej pomocy publicznej.Liczy się szczególnie to, że większości pomocy publicznej udzielano, ze względu na "uzasadniony ważny interes podatnika" (tak działo się w przypadku Gabi Meble Sp. z o. o.). Jako, że taką decyzję o udzieleniu pomocy publicznej Burmistrz Miasta Chojnice podejmuje jednoosobowo, będzie interesowała nas przede wszystkim dokumentacja, jaką składały firmy ubiegające się o przyznanie pomocy publicznej. Nadmienię bowiem, że nie wszystkie wnioski o pomoc publiczną Burmistrz Miasta Chojnice uwzględnia. Przykładowo w 2010 roku na 30 wniosków, 8 rozpatrzono negatywnie, w 2012 na 17, negatywnie rozpatrzono 11. W 2014 na 46 wniosków 9 rozpatrzono negatywnie. 

Najbardziej istotna więc w tej sprawie, okaże się  dokumentacja, każdego z wniosków i rzeczywiste umocowanie decyzji Burmistrza Miasta w sytuacji wnioskujących, co postaramy się sprawdzić. 

Dla mnie jednak zatrważający obraz, to ten który ujawnia, że na przestrzeni 4 lat 1/3 środków przeznaczonych na pomoc publiczną we wskazanym zakresie (umorzenia zaległości podatkowych na znaczną kwotę, odsetki za zwłokę lub opłaty prolongacyjne), przyznana była jednej firmie... Która z tego co się orientuję nikogo w Chojnicach już nie zatrudnia i nie ma żadnej fabryki na terenie miasta!

sobota, 12 marca 2016

Karuzela stanowisk

Znowu niecichnące zamieszanie wokół konkursu, który  zorganizowano w Chojnicach. Tym razem opinia publiczna wyraża swoje wątpliwości, wokół sprawy konkursu na dyrektora szkoły specjalnej w Chojnicach. 

Wygląda na to, że podobnie jak w innych przypadkach promują się i zabezpieczają koledzy. W mojej opinii takie działania, pomimo utrzymania fasadowości zasad konkursowych są jawnym konfliktem interesów i promowaniem synekur politycznych, co źle świadczy o lokalnej władzy. To w interesie starosty chojnickiego powinno być, takie zorganizowanie konkursu na stanowisko, który by nie wzbudzał podejrzeń i wątpliwości, który by nie wzburzał ogółu mieszkańców. 

Niestety, ale ten konkurs, to nie jest przypadek jednostkowy. Taka niezdrowa praktyka utarła się już w Chojnicach, że niczym w dobie PRL-u, ludzie z układów politycznych, którzy nie sprawdzili się na jednym stanowisku otrzymują inne alternatywne, także kierownicze stanowisko. Mówiło się o tym, że to taka "karuzela stanowisk" i taką właśnie praktykę obserwuje się od lat, nie zaprzestano z tym procederem nawet w okresie transformacji ustrojowej i nie zaprzestaje się nadal. Przykład byłych burmistrzów Czerska, którzy dzięki swoim kolegom z drużyny politycznej utworzyli sobie bezpieczną przystań w chojnickim starostwie jest ewidentny.

Natomiast w przeszłości było takich zdarzeń więcej i to Stanisław Skaja był w tym okresie starostą. Przypomnę kontrowersyjną sprawę konkursu na dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, gdzie startował jeden kandydat, wcześniej dzięki łasce politycznej pełniący obowiązki dyrektora tej instytucji, czyli Andrzej Gąsiorowski obecnie także radny miejski (o bardzo ciekawym komunistycznym życiorysie politycznym). W 2007 r. starostwo powiatowe rozpisało konkurs na stanowisko wcześniej powierzone Andrzejowi Gąsiorowskiemu. Na uwagę zasługuje fakt, że Andrzejowi Gąsiorowskiemu powierzono stanowisko dyrektorskie pod pewnymi warunkami, miał się dokształcić w przedmiocie swojej pracy. Dostał na to rok. Czy każdy z nas na rynku pracy miałby taką szansę? Myślę, że to pytanie retoryczne. Można tutaj sobie prześledzić, jak przebiegał ten konkurs:http://bip.powiatchojnice.pl/Article/get/id,18235.html,  http://bip.powiatchojnice.pl/Article/get/id,18292.html .Na stronach Biuletynu Informacji Publicznej chojnickiego starostwa nie znalazłem żadnej informacji o rzekomych kontrkandydatach Andrzeja Gąsiorowskiego. 

Praktyki takie występują także w mieście Chojnice. Dość wskazać tutaj stanowisko pełnomocnika burmistrza ds.rozwoju i współpracy naukowej, a był to konkurs skrojony pod sylwetkę kandydata, który wygrał i wskazywały na to wszystkie dane zawarte w ofercie konkursowej. 

Chojnicka władza na dobre zadomowiła się w urzędach, różnego typu instytucjach. W ten sposób właśnie wygrywają kolejne wybory. Przecież na radnych Komitetu Wyborczego Wyborców Arseniusza Finstera (gdzie zresztą należy Andrzej Gąsiorowski), którzy mają w radzie 16 mandatów, głosowało zaledwie...ok. 3500 osób (na tych którzy znaleźli się w Radzie Miejskiej), natomiast Ci ludzie mają władzę totalną w mieście. Jeśli brać pod wzgląd fakt, że w chojnickich urzędach i instytucjach im podległych pracuje nawet do 2 tys. osób, a mam tutaj na myśli ratusz, starostwo, MZK, Wodociągi, szkoły, itd. to biorąc tylko pod wzgląd współmażonka takich osób, oznacza to, że mamy ok. 4 tys. głosów - to jest tzw. "polityczny samograj". Im władza z rąk nie ma prawa się wyślizgnąć - w ich mniemaniu. Największe "przedsiębiorstwo w Chojnicach", to właśnie stanowiska w administracji publicznej i podległych jej placówkach. Ci ludzie głosują sami na siebie i dzięki funkcjonującej od niedawna jednomandatowej ordynacji wyborczej (JOW) są w stanie wygrywać kolejne wybory. Jeśli ktoś z siłowników Finstera wyborów nie wygra, nie musi się martwić - dla takiego osobnika zawsze znajdzie się przytulna synekurka w strukturach tego "przedsiębiorstwa". Najwierniejszym zaś dodatkowo tworzy się możliwość zasiadania w różnego typu spółkach tworzonych na mieniu komunalnym, tak by zasiadając w radach nadzorczych mogli sobie trochę "dorobić" dla wygodniejszego życia. 

Jeśli większość nie zmobilizuje się, to taki stan rzeczy będzie w mieście trwał w nieskończoność. Podkreślam, Finster rządzi dzięki zmobilizowanej mniejszości, o jego sukcesie decyduje ok. 3-4 tysiące jego żelażnego elektoratu, ludzie z układu politycznego, którzy bezpośrednio, bądź pośrednio czerpią z tego faktu zyski.   


środa, 9 marca 2016

Przywróćmy proporcje

W Radzie Miejskiej Chojnic teoretyczny skład opozycji skurczył się w 2014 r. w wyniku wyborów samorządowych z 6 mandatów z okresu wyborów 2010 r. (Prawo i Sprawiedliwość 3 oraz Chrześcijański Ruch Samorządowy 2 i Projekt Samorządność, a potem reprezentant Korwina 1) do 2 mandatów (Projekt Chojnicka Samorządność) i 1 mandatu ChRS, który ciężko obecnie uznać za opozycję, ale jest to reprezentacja interesów pewnej grupy wyborców.

Od 2012 r. w Chojnicach obowiązuje ordynacja większościowa z jednomandatowymi okręgami wyborczymi (JOW) na mocy Uchwały Rady Miejskiej z 22 października 2012 r. Nr XXV/268/12 (16 głosów było za, przy niestety 4 wstrzymujących się, nikt nie był przeciwko tej uchwale). Według Arseniusza Finstera zmiana ordynacji wyborczej z proporcjonalnej (kiedy były listy wyborcze, a miasto podzielono na 3 okręgi wyborcze - uwzględniające wcześniejsze granice osiedli według uchwały z czerwca 2002 r. i późniejszych zmian, obecnie miasto ma okręgi "szatkujące" osiedla) na większościową w okręgach jednomandatowych, to miała być "wyższa forma demokracji". Skończyło się tym, że mamy wyższą formę dyktatury, bowiem jeszcze więcej grup społecznych i jednostek oraz ich interesów wykluczonych jest z decydowania o losach miasta w wyniku przyjęcia ordynacji większościowej i 21 okręgów wyborczych. Badania politologiczne udowodniły, że stosowanie wyborów większościowych w okręgach jednomandatowych jeszcze bardziej, aniżeli wybory proporcjonalne marginalizują różne grupy interesu i grupy społeczne. Oznacza to też w ujęciu matematycznym, że w tak przyjętej ordynacji wygrywa najsilniejszy komitet, zgarniając jeszcze więcej, aniżeli wygrałby przy ordynacji proporcjonalnej. Na tej własnie metodzie, która według mnie była jawną socjotechniką Arseniusza Finstera i jego siłowników wsparto zwycięstwo w wyborach 2014 r. Ludziom wmówiono, że 21 okręgów w mieście to "wyższa forma demokracji". Spójrzmy na dane empiryczne z trzech lat wyborczych do Rady Miejskiej (lata 2006 i 2010 to wybory proporcjonalne, a 2014 r. to wybory większościowe w okręgach jednomandatowych). Miernikiem ukazującym, że wybory większościowe w okręgach jednomandatowych nie sprzyjają demokracji, a raczej są utrwalaczem status quo jest liczba głosów tzw. "zmarnowanych", czyli oddanych na kandydatów i komitety, które nie dostały się do Rady Miejskiej.

W 2006 r. 

Do Rady Miejskiej swoich kandydatów wystawiło 7 komitetów. W wyniku wyborów 5 z 7 komitetów wprowadziło swoich radnych. Było to komitety: KW Platforma Obywatelska RP (4 mandaty), KW SIS "Samorządni" (4 mandaty), KWW Arseniusza Finstera Program 2010 (9 mandatów przy uzyskanych 31,89% głosów dla komitetu), KWW Stowarzyszenie "WFS" (2 mandaty) i KW ChRS (2 mandaty). Głosów "zmarnowanych" 1582, bowiem tyle głosów padło łącznie na kandydatów dwóch komitetów, tj. SLD i KWW "Niezależni w Chojnicach". 

W 2010 r. 

Do Rady Miejskiej kandydatów wystawiło 5 komitetów. Z 5 komitetów 4 wprowadziły do Rady Miejskiej swoich kandydatów. KWW Arseniusza Finstera Program 2014 uzyskał 45,21% głosów i 10 mandatów (tylko jeden mandat więcej, aniżeli w 2006 r. pomimo tego, że uzyskali blisko 14% wyższe poparcie). Liczba głosów zmarnowanych wyniosła 803, bo tyle dokładnie głosów padło na kandydatów SLD, które nie wprowadziło żadnego kandydata do Rady Miejskiej. 

W 2014 r. 

W tym feralnym roku, dokonała się katastrofa w wersji miejskiej, właśnie z powodu wprowadzenia w 2012 r. okręgów jednomandatowych i ordynacji większościowej. 

W 2014 r. zarejestrowano 7 komitetów wyborczych, w tym tylko 1 komitet wyborczy jednoosobowy, czyli zgody z ideą ordynacji większościowej. Oznacza to, że pomimo zmiany ordynacji, żadnej demokratyzacji w tym względzie i skoku ilościowego rejestrowanych komitetów nie było. W 2006 r. również zarejestrowano 7 komitetów, a w 2010 r. 5. Oznacza to, że nie nastąpiła żadna zmiana trendu w ilości rejestrowanych komitetów. 

Przypadek wyborów z 2014 r. jest o tyle specyficzny, że można podać dwa alternatywne mierniki "zmarnowanych głosów". Jeden uwzględniający tylko fakt braku wprowadzenia kandydatów przez cały komitet wyborczy, wtedy będzie mowa o kandydatach PiS, SLD oraz KWW "Osiedla Budowlanych" i dla takiego wyliczenia liczba głosów zmarnowanych wynosi 1769 głosów i jest to najwyższy wynik zmarnowanych głosów spośród wszystkich prezentowanych trzech głosowań. Jednak niedoskonałością takiego prezentowania liczby zmarnowanych głosów  jest wpisywanie się tej prezentacji w logikę list wyborczych, których przecież w wyborach większościowych i jednomandatowych nie ma! 

Jeśli więc zaprezentować liczbę "zmarnowanych głosów" w wyniku głosować w 21 okręgach większościowych, to okaże się, że mamy do czynienia z wyborczym armagedonem, bo w 2014 r. liczba zmarnowanych głosów w wyborach samorządowych do Rady Miejskiej w Chojnicach wyniosła nie 1769 głosów, ale aż 6431 głosów i proszę sobie uświadomić, że oddano tylko 11881 głosów ważnych!!! Oznacza to, że rządzi mniejszość, nawet biorąc pod wzgląd nie tylko uprawnionych do głosowania, ale tych którzy z tego prawa skorzystali. To rządzi mniejszość, spośród tych na których głosowano!!! I to jest Panie Finster ten "wyższy poziom demokracji"???

W tych wyborach z 2014 r. KWW Arseniusza Finstera uzyskał łącznie 4214 głosów (choć nie wszyscy kandydaci weszli do Rady Miejskiej). Oznacza to, że przy poparciu wśród głosujących na poziomie 35,47% KWW Arseniusza Finstera otrzymał...16 mandatów. Przy wyborach proporcjonalnych z takim wynikiem wyborczym KWW Finstera mógłby liczyć zaledwie na...8-10 mandatów. 

Dodatkowo ujemnym zjawiskiem związanym z wprowadzeniem ordynacji większościowej i wyborów jednomandatowych w wyborach do Rady Miejskiej w Chojnicach jest dużo niższa liczba osób korzystających z biernego prawa wyborczego (prawa wybieralności). W 2006 r. do Rady Miejskiej w Chojnicach startowało 220 kandydatów przy frekwencji 49,23%, a w 2010 r. startowało 169 kandydatów i frekwencja 47,26%, kiedy w 2014 r. startowało zaledwie 82 kandydatów,a frekwencja wyniosła 40,59%.  

Przedstawione dane wyraźnie wskazują, że przyjęta przez Radę Miejską w Chojnicach ordynacja wyborcza w 2012 r. krzywdzi lokalną wspólnotę, poprzez to, że negatywnie wpływa na:

- poziom aktywności obywatelskiej
- frekwencję wyborczą
- liczbę osób korzystających z biernego prawa wyborczego (prawo wybieralności, tj. startu w wyborach)
- wielka liczba zmarnowanych głosów
- paradoks Rady Miejskiej w której 16 radnych tworzących realnie władzę w mieście wybranych zostało głosami nikłej mniejszości głosujących.

Są to dane alarmujące i Rada Miejska w Chojnicach natychmiast powinna przyjąć uchwałę o wprowadzeniu 3 okręgów wyborczych i ordynacji proporcjonalnej do czego ma pełne prawo, a w świetle zaprezentowanych danych nawet obowiązek, chyba, że burmistrza Chojnic i "jego rada" chcą w ogóle wyeliminować z Chojnic proces wyborczy i rywalizację polityczną spychając swoją polityką na margines większą część społeczeństwa, które nie znajduje swojej reprezentacji w przyjętej ordynacji wyborczej. 

Dlatego jeśli Arseniusz Finster opowiada się za "wyższą formą demokracji", to wnioskuję, aby "jego" Rada Miejska, bo uważam, że ośrodek decyzyjny w Chojnicach nie mieści się już w ratuszu, tam jest tylko cykliczny teatrzyk kukiełek akceptujących pro forma decyzje, które zapadły poza Radą Miejska, przywróciła ordynację proporcjonalną, taką jaka funkcjonowała przed 2012 r.

Jak zwykle więc, słowa burmistrza Arseniusza Finstera znaczą inną rzeczywistość, aniżeli można byłoby po tych słowach wnioskować. Miało być więcej demokracji, jest przytłaczająca większość w Radzie Miejskiej oparta na głosach nikłej mniejszości przy urnie. Kolejny dowód, że to co dla Arseniusza Finstera jest białe, to w rzeczywistości okazuje się być czarne.






Opracowanie własne: kopiowanie i powielanie przedstawiony wykresów jest zabronione, chroni je prawo do własności intelektualnej i bez zgody autora nie może być powielane.




Ural

9 marca 1945 r. NKWD przy 49 Armii ZSRS aresztowało mojego dziadka. Według rozkazów Berii, szefa NKWD, zarówno on, jak i ok. 1200 innych mieszkańców powiatu chojnickiego kwalifikował się, jako osoba stwarzająca zagrożenie na tyłach wojsk sowieckich w czasie gdy trwała jeszcze II wojna światowa. Do której zakończenia brakowało zaledwie 2 miesiące. W domu pozostawił żonę i dwójkę dzieci. 

Zaraz po aresztowaniu wraz z innymi więźniami politycznymi został przewieziony do więzienia w Chojnicach, skąd transportem kolejowym wywieziono go i jego współtowarzyszy niedoli w otwartych węglarkach na Ural. Transport ten jechał do punktu docelowego stacji Czelabińsk ze stacji Ciechanów prawie miesiąc. 15 kwietnia wcielono mojego dziadka do batalionu pracy numer 3 w łagrze numer 506 w Czelabińsku. Na Uralu mój dziadek pracował przy wyrębie tajgi. 

Z łagru został zwolniony dopiero 30 października 1945 r., więc dopiero 5 miesięcy po zakończeniu II wojny światowej wrócił do Chojnic. W przeciwieństwie do setek innych chojniczan i mieszkańców ziemi chojnickiej, którzy z Uralu już nie wrócili. 

W okresie II RP mój dziadek był cieślą, jako taki brał udział przy budowie polskiej Gdyni. Jego brat zginął, jako jeden z pierwszych obrońców ziemi chojnickiej 1 września 1939 r. dowodząc oddziałem polskiej Straży Granicznej w Zamartem.

Okres przed II wojną światową. Mój dziadek, pierwszy z lewej. 

Drugi z lewej mój dziadek przed II wojną światową, wraz ze swoim bratem, funkcjonariuszem Straży Granicznej. Doręgowice, pow. chojnicki, ok. 1938 r.