wtorek, 10 września 2013

"Pospadają z krzeseł" - czyli kulisy likwidacji ZGM

Podczas sesji Rady Miejskiej Chojnic, w dniu 09.09.2013, kiedy ważyły się losy Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej (http://chojnice24.pl/artykul/16508/niespodzianka-sesyjna/) , miała miejsce taka wymiana zdań (zasłyszane , w trakcie transmisji, na stronie Urzędu Miejskiego) :

Mirosław Janowski (przewodniczący Rady Miejskiej): "Arek tak spokojnie było"
Arseniusz Finster (burmistrz Chojnic): "Niektórzy, którzy mi mówili, że będą za, a się wstrzymają, to ja zrobię taki ruch, że oni z krzeseł pospadają". 
Mirosław Janowski: "Był spokój, ale zobacz jak spokojnie nam szło, co zrobiłeś. Po cholerę, żeś się uniósł"?

Finster ma już teksty jak sam Lepper ;)

Ta krótka wymiana zdań, między Mirosławem Janowskim (głosował przeciw likwidacji ZGM), a burmistrzem Arseniuszem Finsterem, idealnie wskazuje linię pęknięcia w komitecie Finstera. Otóż, wszyscy już mają dość wyimaginowanych planów Finstera, za które płaci całe miasto. Ekonom nasz, wymyśla sobie, że będzie miał tyle i tyle dochodu z czegoś tam, bo tak sobie wymyślił, a potem pozostaje wielka dziura w budżecie z tych planów i konieczność pchania miasta w kolejne kredyty. Jednocześnie ofiarą padają ludzie, którzy na ZGM w sumie żyli przez całe życie. Nierzadko dzięki jakiejsśtam więzi...Małe to miasto i niektórzy na przykład w tym głosowaniu bronili wręcz rodzinnych interesów. To było ewidentne. 

Interesujące w chęci likwidacji, w tym planie, likwidacji ZGM, jest kwestia wyprzedaży lokali. Wydaje mi się, że ich ceny zostały nieco zawyżone, właśnie po to, aby Finsterowi nie udało się ich sprzedać. Chyba w Chojnicach Pan burmistrz ma już piątą kolumnę przy władzy. Co więcej brak chęci wykupu przez dotychczasowych lokatorów, otwiera ścieżkę do wykupu na preferencyjnych warunkach przez osoby trzecie. Zgadza się? ;)

Brutalne połajanki burmistrza, i jego zachowanie wobec kolegów z komitetu, którym grozi, że "pospadają z krzeseł" jak nie będą głosować tak jak On chce, wskazuje z jak głęboką dyktaturą mamy do czynienia w tym mieście. Skoro ktoś posuwa się publicznie do takich deklaracji wobec ciała samorządowego - uchwałodawczego, jakim jest Rada Miejska, a tym kto się takich niecnych zamiarów uchwycił jest burmistrz - czyli nasza władza wykonawcza, to proszę Państwa o demokracji Pan Finster dawno zapomniał. Ta sprawa odbije się szerokim echem.

O sprawie pisze też Radek Sawicki, i proponuje Mirkowi Janowskiemu posiadanie w zanadrzu kultowej Melisy dla burmistrza, na wypadek takich zdarzeń w bliskiej przyszłości ;0

http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=550&lg=pl

piątek, 30 sierpnia 2013

30 latkowie - pokolenie stracone

Wielokrotnie zbierałem się do napisania tego posta. 

Chciałem w nim, i nie wiem czy mi się to uda, przedstawić perspektywę ludzi mojego pokolenia. Powiedzmy ludzi lat 80'. 

Kilka z naszych roczników dokładnie wie co to byla komuna, zna braki w zatowarowaniu w lodówce. Zna zakazy do "wolnego słowa" poza domem, bo "tata może stracić pracę". Pamiętamy sowieckich sołdatów ze sklepów Pewexu i znamy smaki słodyczy przysyłanych z zagranicy. Jesteśmy ludźmi pokolenia, którego świadomość budowało wielkie spięcie między Zachodem i Wschodem. Między cukierkami z RFN i watą cukrową na lokalnych jarmarkach. 

Widzieliśmy w jaki sposób nasi starsi koledzy dochodzili do ogromnych pieniędzy. Przyglądaliśmy się jak "Solidarność" dawała ciała na całej linii. Zdradzając w sumie idee "Sierpnia". Wychowaliśmy się w okresie szalonych lat 90, kiedy "Ci starsi" z jednej strony budzili podziw i zazdrość, z drugiej stawali się antytezą, tego do czego chcieliśmy dążyć. Nam się już zamarzył świat - demokracji, społeczeństwa otwartego. Ludzi sprawiedliwych, prawych. Innego kapitalizmu "z ludzką twarzą". To były marzenia. 

Bo tak jak nasi rodzicie i dziadkowie, w czasie komuny bez większych problemów dorabiali się kolejnych domów i działek, tak my zostaliśmy wepchnięci w szalony wyścig szczurów. Z tego laboratorium najlepsi przeszli drenaż na Zachód. Reszta została, inni na zmywaki do Anglii, marząc, że chociaż na tę działkę i domek zarobią ciężką pracą. A tam, na emigracji większość ludzi popada w apatię, alienację. Zatraca się. Z jednej strony chcą przeżyć to wszystko czego by nie mogli doznać, z drugiej marzą o Polsce. Czyli rozdwojenie jaźni nadal trwa. Staliśmy się też pokoleniem dromadów. Tak oto z jednego miasta do drugiego, z jednego państwa do kolejnego. Gdzie w tym jest szansa na dom i rodzinę? Gdzie na stabilizację?

Właśnie ekonomia. Ta leży u większości z moich kolegów. Doktorów, spawaczy, magistrów i murarzy. Bez różnicy. Jesteśmy w widełkach płacowych, w których nie ma możliwości normalnego życia. Do tego specyfika "stylu życia" naszego pokolenia. Z jednej strony chęć osiągnięcia tego co tradycyjnie było pojęte jako "normalne" - a z drugiej hulaszczy stan trwający do 40 roku życia i dalej. 

Dokąd my zmierzamy? Czy my jesteśmy jeszcze przyszłością czegokolwiek? Nie, jesteśmy ofiarami tranzycji systemowej, walki opcji postkomustycznej z pro katolicką i pro polską. Ideologie tak nas zmieliły, że w każdym calu nie jesteśmy w stanie wzbogacić, ani siebie, ani tego społeczeństwa. Oczywiście można nawoływać do przestrzegania tradycyjnych zasad, konwenansów. Ale to już jest wołanie na puszczy. Wartością dziś dla człowieka, nie jest człowiek, ale pieniądz. Wiele wzniosłych słów, należałoby usunąć ze słownika, bo te słowa już sa tylko pustymi znaczącymi dla dzisiejszych trzydziestolatków. 
\
Wychowani w świecie "marzeń o potędze" finansowej, której szybki wzrost obserwowaliśmy w latach 90 - tych, i wepchnięci w wieku produkcyjnym w strukturalnie zmienioną rzeczywistość Polski po 2004 roku mamy problem. Dalszy dysonans. Z jednej strony zrozumienie dla potrzeby posiadania kompetencji, umiejętności, kwalifikacji, z drugiej rozczarowanie, że struktura, instytucje i ich węzłowe miejsca nadal są obsadzone ludźmi starej nomenklatury, co potęguje niemoc. I nie chodzi tutaj o władzę, ale o biznes przede wszystkim.

My musieliśmy robić studia, byliśmy zmuszeni do podyplomówek, żeby zarabiać 1500 złotych, oni to ludzie lat 50 - 60, wyrośli i wykształceni w komunie i w dużej mierze w takim duchu wychowani. Oczywiście nie każdy jest taki sam, ale trzeba doceniać moc systemowego oddziaływania ideologii. Na nas wpływ miały obie i postkomunistyczna i ta "lepsza" post-solidarnościowa. Żadna jednak nie dała nam szans realnego życia. Dziś żyjemy w stanie kompletnej innercji. Jak kiedyś Ci, którzy próbowali coś zrobić. Młodzieńczy zapał zderza się ze strukturalnymi przeszkodami. Wiecie, Czytelnicy, jaki odsetek moich kolegów i koleżanek, z moich szkól chojnickich, mieszka w tym mieście? Jaki odsetek żyje godnie? To są znikome procenty. Moi koledzy żyją poza Polską, poza Chojnicami. Jak chcemy budować? Kiedy sami staliśmy się jedynie emanację powiedzenia, że "czas leci". Nic nie możemy wnieśc, nic nie możemy uzyskać. Ten świat nie pozwala być nam "twórczą tkanką", on nas zmusza do egzystencji na skraju...egzystencji.

Zawsze zadaję sobie pytanie, co dalej? Co można zrobić? Jakie są rozwiązania?

Świetnie wskazała Jadwiga Sztaniskis, że w Polsce wprowadzono zmiany strukturalne, choć nikt na to nie był gotowy. Nałożono agresywny kapitalizm na społeczeństwo wychowane w komunie. Zażądano podporządkowania się życiowej modzie Zachodu, ale oprócz żądań nic nie zaoferowano ludziom, aby się dostosowali. Dlatego dziś magistrzy ekonomii, prawa, politologii sprzedają kredyty...albo materiały ścierne ;)

Co nam pozostaje? Są dwie opcje, tak generalnie traktując "nas", emigracja, bądź brutalna gra biznesowa. Ani jedno, ani drugie nie wniesie nic pozytywnego do rozwoju nas samych, ani do wzbogacenia Polski. 

Jest jeszcze rozwiązanie, kredyt niczym uzda na 40 lat...M3 i totalne podporządkowanie systemowi. Czym to się różni od czasów PRL-u? Tam, też dostawali Ci, którzy byli grzeczni i w układach...Ciągle ta sama bajka. Nie ma się co łudzić, że coś zmienimy. Nic się nie zmieni. Jesteśmy straconym pokoleniem. Ani nie zdążymy nikogo zastąpić, ani wyprzeć. Jesteśmy pokoleniem spisanym na straty. Oczywiście traktując nas jako zbiór. Może piszę to ze swojej perspektywy. Może w dość pesymistycznym stanie i oglądzie rzeczywistości. Ale naprawdę ręce mi opadają, kiedy widzę świat w którym nie ma miejsca na normalność...



środa, 28 sierpnia 2013

Jakie układy?

Trzy lata temu, kiedy po raz pierwszy zaangażowałem się w kampanię wyborczą jednego z miejscowych komitetów wyborczych wierzyłem w ... zmiany. Takie też było hasło Projektu Samorządność "Uwierz w zmiany". 

Zmian nie było. Wynik był słaby, a cała kampania była według mnie po prostu na tyle asekuracyjna na ile tylko to było możliwe. Dlaczego? Znam odpowiedzi, ale nie mogę się nimi dzielić...ot polityka.

Jak będzie za rok?

Na scenie mamy nowego gracza w polityce samorządowej - Projekt Chojnicka Samorządność i choć zrzesza ludzi "wielkiej wiary" w zmiany, to ja tych zmian wcale nie oczekuję. Nie udało się i nie uda się na pewno, zrealizować planu minimum w lokalnej polityce, który mógłby być przedwstępem zmian. Na pewno przeciwko Arseniuszowi Finsterowi w wyścigu o fotel burmistrzowski stanie więcej jak jeden kontrkandydat. Czym to się może skończyć? Kto zna historię ten wyciągnie wnioski. Wielu środowiskom na takim scenariuszu zależało. Po to właśnie, aby żadnych zmian nie było.

Niestety, ale to się jeszcze teraz nie uda. Nie teraz. Nie przejmiemy władzy, nie będzie Grunwaldu. Zrozumiałem to dość późno, ale wystarczająco wcześnie aby przegrupować siły. Co nie oznacza, że część z nas nie wejdzie do Rady Miejskiej.

Zakulisowe rozgrywki ludzi władzy, potencjał finansowy jaki za nimi stoi, sieć układów, spychanie ludzi opozycji na margines życia społecznego - to wszystko uniemożliwia równą walkę. To wszystko staje się jedynie podstawą groteski w której grałem jedną z ról.

Nadal jestem z PChS-em i będę lojalnie wspierał jego działania. Realnym okiem patrząc, nie widzę jednak szans na zwycięstwo w pełnej formie. Nie widzę nawet szans na pyrrusowe zwycięstwo.

Przed nami jeszcze nie rok, a kolejne pięć lat walki. I z tą świadomością należy działać. Nikt też nie składa broni, po prostu stałem się sceptycznym skrzydłem PChS-u. A do chojniczan mówię głośno: nie liczcie na zmiany w przyszłym roku. One nie nastąpią. Nie zmieni tego nawet nowa ordynacja. Nic tego nie zmieni.  

niedziela, 18 sierpnia 2013

Chcesz zostać radnym?

W przyszłym roku wybory samorządowe. 

W związku z tym, chciałbym otworzyć projekt "Chcesz zostać radnym"? 

Poprzez spotkania, wykłady, zajęcia praktyczne będziemy się starali przygotować osoby, które marzą o tym, aby być radnym miejskim czy powiatowym do wyzwań jakie stoją przed rajcami. 

Z założenia takie spotkania mają dać elementarną wiedzę, z drugiej strony dadzą perpektywę problemową na praktyki działania w radzie miejskiej. 

Niebawem wystąpimy oficjalnie, również poprzez media do wzięcia udziału w naszym projekcie.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Dlaczego nie pamiętamy o Powstaniu Warszawskim?

W Parku Tysiąclecia, tej inwestycji XXI wieku w Chojnicach, są przeróżne mniej i bardziej śmieszne rzeźby i inne wytwory ludzkiej wyobraźni. Nie ma niestety ani jednego symbolu związanego z heroiczną walką Polaków o wolność w czasie Powstania Warszawskiego! A nie brakuje takich symboli w innych miastach Polski. 

Być może sowietofilska, władza Chojnic, tak zacięcie "tępiąca" Niemców i faszystów(werbalnie), nadal trzyma linię Stalina, który jak wiadomo Powstanie Warszawskie uważał, za najlepszą pomoc jaką mogli mu wyświadczyć Polacy...w wymordowywaniu narodu polskiego.

Niemniej szkoda wielka, że na przykład nie ma w jakimś miejscu w Chojnicach wielkiej "kotwicy" Powstania (Polski) Warszawskiego (Walczącej), jest za to pomnik ku chwale "Bohaterów ZSRR"...

W Chojnicach rozstrzelano i spalono zwłoki kilkuset Powstańców Warszawskich w styczniu 1945 roku. Fakt ten powinien być wystarczającym powodem powstania pomnika Powstańców Warszawskich. Co więcej wielu mieszkańców miasta i powiatu chojnickiego brało udział w Powstaniu. Być może członkowie rodzin osób czytających mojego bloga. W Powstaniu czynny udział, jako żołnierze AK, wzięli również udział członkowie mojej rodziny.

Jeśli macie pamiątki po osobach z powiatu chojnickiego, którzy walczyli w Powstaniu, macie może jakieś wspomnienia - relacje, to proszę o maila: marcin.waldoch@gmail.com .


poniedziałek, 22 lipca 2013

Przypadek szalonego celnika

     Był lipiec 1929 roku, na stacji w Chojnicach do pociągu tranzytowego wsiedli polscy celnicy. Mieli za zadanie przeprowadzenie kontroli wśród pasażerów, która obejmowała przede wszystkim sprawdzanie paszportów. Jeden z celników, Aleksander Kortas z Chojnic nie opanował jednak emocji i pomimo braku uprawnień dokonał osobistej rewizji jednego z pasażerów, znacząco naruszając jego nietykalność osobistą.

    W związku z powstałą aferą Dyrekcja Ceł w Poznaniu wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec poborcy celnego Aleksandra Kortasa. Ten na wieść o wszczęciu wobec niego postępowania, wywołał wobec przełożonych awanturę po której został natychmiastowo odwieziony do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie.

   Aleksandra K. wydalono ze służby, a jego proces trwał ponad rok. Był to jeden z najpoważniejszych przypadków naruszenia dyscypliny w granicznych służbach mundurowych w dwudziestoleciu w Chojnicach. Stanowi ona też przykład problemów jakich mogą sobie przysporzyć osoby chore psychicznie, które na co dzień budują ułudę prawdy i nieomylności swego postępowania, choćby pod przykrywką munduru. Jest to też ostrzeżenie jakie historia daje nam wszystkim przed zbyt pochopnym wydawaniem sądów, które popychają nas do nierozsądnych działań wobec osób trzecich. 

  Jak mówi stare powiedzenie: emocje należy trzymać na wodzy. 

piątek, 19 lipca 2013

Będę kandydował

Nie pomyślałbym kilka lat temu, że powstanie w Chojnicach organizacja tak silna i spójna jak Projekt Chojnicka Samorządność. Dziś jedno z naczelnych pytań w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych dotyczy osoby, która będzie kandydatem PChS-u na burmistrza Chojnic.

Padają różne nazwiska. Kiedyś zadeklarowałem chęć startu, tę chęć podtrzymuję. Najpierw jednak w samym PChS-ie będę zabiegał o poparcie koleżanek i kolegów dla mojej kandydatury. Z pewnością będę szukał poparcia w Prawie i Sprawiedliwości, której to partii jestem członkiem.

Jeśli będę kandydatem z ramienia PiS - PChS, a jest to realne, to z pewnością czeka nas niezwykle ciekawa i zaciekła kampania wyborcza, a co ważniejsze rysuje się perspektywa realnych zmian, zmian u władzy i zmian jakości życia chojniczan na lepsze.

Przypomnę tylko, że w kampanii wyborczej 2010 roku byłem inicjatorem i pomysłodawcą powstania Projektu Samorządność, następnie byłem pomysłodawcą i członkiem założycielem Projektu Chojnicka Samorządność. Udało się zgromadzić wspaniałych ludzi, którym w Chojnicach nie odpowiada rzeczywistość w jakiej żyjemy, a przede wszystkim działania władz miasta. Ludzi ci mają wspaniałe idee, pomysły i pełnię energii do pracy dla przyszłości Chojnic.

Liczę na to, że będę miał okazję stanąć na przeciwko Arseniusza Finstera na "ubitym polu" w otwartej walce o przyszłość naszego miasta!

czwartek, 4 lipca 2013

Arcana Chojnic

Mam przyjemność poinformować, że w ciągu roku powołamy jako Stowarzyszenie Arcana Historii nowy tytuł wydawniczy "Arcana Chojnic". Będziemy publikowali artykuły z zakresu:

- historii współczesnej Chojnic ( od XIX wieku w tym historii politycznej, społecznej i gospodarczej),
- historii politycznej Chojnic (w tym działania aparatu bezpieczeństwa II RP, PRL-u oraz wszelkich formacji politycznych i obywatelskich na terenie Chojnic w XIX, XX i XXI wieku),
- historii mniejszości etnicznych i narodowych oraz ich statusu,
- stosunków społecznych w Chojnicach,
- zagadnień procesu integracji europejskiej, 
- zagadnień polityki społecznej, gospodarczej i tematyki wokół samorządowej (również zagadnień prawnych i ustrojowych),
- zagadnień kulturowych i lingwistycznych,
- zachowania polityczne,
- demografia,
- kwestie migracji ludności.

Ogólnie rzecz ujmując przyjąć należy, że wszelkie artykuły - analizy z dyscyplin takich jak antropologia,ekonomia, historia, socjologia, politologia, prawo oraz innych  mieszczących się w szeroko pojętej humanistyce, a odnoszące się do miasta Chojnice i jego mieszkańców będą przez redakcję mile widziane.

"Arcana Chojnic" będą rocznikiem. Pierwszy numer wyjdzie w 2015 roku, ale od dziś można nadsyłać propozycje artykułów. Zakładany nakład to 100 - 200 egzemplarzy. Format B4, objętość będzie ograniczona do 300 stron. Pismo będzie recenzowane, można zgłaszać recenzentów. 

Serdecznie zapraszam do współpracy,

Marcin Wałdoch
Stowarzyszenie Arcana Historii
Chojnice
tel. 883-970-833
marcin.waldoch@gmail.com

niedziela, 30 czerwca 2013

Obietnice Finstera

W sobotę (29.06), uczestniczyłem w happeningu zorganizowanym przez Wspólną Ziemię, który miał na celu zwrócenie uwagi na opłakany stan chojnickiej kultury. Co ewidentnie zmaterializowane jest w stanie Chojnickiego Domu Kultury, który po prostu się rozjeżdża i rozsypuje. Taśmy i tablice informujące o rozbiórce wyglądały na tle tego budynku bardzo autentycznie. 

Problem jest dość poważny, bo projekt Centrum Kultury Bałtyckiej w Chojnicach wydaje się być projektem nierealnym. Zatrudniono nowego dyrektora, znającego się na sprawa, powiedzmy, wokół basenu Morza Bałtyckiego, ale nie wydaje mi się, aby to miało przełożenie na powstanie nowego obiektu. Niestety. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ten budynek ChDK sponsorowali pracownicy chojnickich zakładów, od których "komuna" pobierała po prostu dodatkowy "podatek" na ten "cel społeczny". Oczywiście nikt nie proponuje dziś takich rozwiązań, jestem od tego daleki. 

Jednak pieniądze można było wygenerować w ciągu ostatnich lat, wystarczy wskazać, że utrzymanie baszty jednego artysty Jutrzenki - Trzebiatowskiego to około 100 tysięcy złotych rocznie dla budżetu miasta. A jakie sumy idą na Chojniczankę? A ile utopiono milionów w basenie? Gdyby te pieniądze były jeszcze przeznaczane dla naszych piłkarzy, ale to jest festiwal drużyny zaciężnej. Co realnego mają z tego chojniczanie? 

Burmistrz w kampanii 2010 roku obiecał, że to będzie kadencja kultury, niestety nakłady na kulturę maleją. Budżet na organizacje pozarządowe podejmujące zadania publiczne w tym zakresie to ciągłe pikowanie. Natomiast budżet dla sportowców - piłkarzy wydaje się ciągle wzrastać. Czy piłka nożna to sport czy kultura? Może burmistrzowi chodziło o kadencję kultury, ale fizycznej? Warto skierować pytania na burmistrz@miastochojnice.pl

Ja natomiast mogę powiedzieć tyle, stan budynku ChDK to najlepszy obraz tego jak słowa danego wyborcom dotrzymuje burmistrz Finster. 



środa, 26 czerwca 2013

Wizyta Prezydenta

W piątek w Chojnicach będzie z wizytą Prezydent RP Bronisław Komorowski.

Człowiek, który mówił w pełnej nienawiści, że prezydent Kaczyński kiedyś gdzieś poleci...prezydent, który słowami miłości i narodowego pojednania niczym listkiem figowym kryje swoją relatywność i pogardę dla tego co mu niepodobne i niemiłe. Człowiek wreszcie, który nic nie zrobił aby wyjaśniono sprawę Smoleńska. Osoba będąca, w mojej opinii, daleka od polskiej racji stanu. Stojąca tam, gdzie stoją Ci którzy Polskę faktycznie dzielą. Prezydent, który dla pokrycia długów władzy zgadza się na pracę do śmierci - podwyższenie wieku emerytalnego. To jest najgorszy prezydent jakiego Polska miała, i mam nadzieję mieć będzie. Do tego indolent i dyslektyk - jak wynika z Jego języka pisanego. Przaśnym śmiechem i "swojskością" starający się zakryć swoje braki i nieprzygotowanie. 

Takiej władzy nie brak oczywiście klakierów w najlepszym wydaniu. Ci klakierzy na stołkach będą w pełnej czołobitności witać Prezydenta. O ile można się przecież zgodzić z różnością poglądów, o tyle ciężko przejść do porządku dziennego nad taką sytuacją w której Komorowskiego uznaje się za figurę. 

Z drugiej strony jest to pierwszy reprezentant nas wszystkich, dlatego należy się mu formalny szacunek, którego i ja nie mam zamiaru łamać. Niemniej cieszę się, że będę mógł w ten dzień zaprezentować swoje krytyczne stanowisko wobec tego człowieka i tej władzy. 

Tak jak inni zapraszają na przywitanie Prezydenta, tak ja również zapraszam aby tego dnia przybyli wszyscy krytycznie ustosunkowani do tej prezydentury. Nie pozwólmy, żeby świat myślał, że my się zgadzamy kolektywnie na takiego Prezydenta. Czekamy na lepszego, a temu przypomnimy czym zasłużył sobie na krytykę!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Promocja za nami

W piątek promocję "Słowa Młodych" poprowadził Mariusz Brunka, kanclerz PWSH "Pomerania", członek Projektu Chojnicka Samorządność i prezes Fundacji im. Marcina Fuhrmana.

Podczas promocji była doskonała atmosfera, a za świetne jej poprowadzenie dziękuję Mariuszowi Brunce.


Na zdjęciu z promocji Mariusz Brunka, Marcin Wałdoch.
Fot. Zbigniew Prochowski.

sobota, 22 czerwca 2013

Arcana Chojnic

Wczoraj odbyła się ostatnia promocja "Słowa Młodych". Czasopismo odeszło do historii...

Jakie mamy plany wydawnicze?

Otóż Arcana Historii będą wydawać zeszyt stricte o historii Chojnic i okolic. Być może będzie nosił nazwę Arcana Historii Chojnic. Na pewno będzie to rocznik. Pierwszego numeru należy się spodziewać w 2015 roku. 

W zamiarach mamy tez powołanie drugiego tytułu (ma to być czasopismo naukowe), ale jako środowisko osób, a nie jako SAH. Będzie to Zeszyt Nauk Społecznych, który wystartować również ma w 2015 roku. 

Gdyby komuś zależało jeszcze na nabyciu "Słowa Młodych". To proszę do mnie dzwonić, pisać:

tel. 883-970-833
e-mail: marcin.waldoch@gmail.com


czwartek, 20 czerwca 2013

Skandal w śmieciach!

Po obejrzeniu materiału:

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/gra-pozorow,334115.html

Dochodzę do wniosku, że czas chyba podejść do tematu referendum. Ludzkie szczątki, wirusy, odpady biologiczne wywożone z chojnickiej spalarni...Do tego trywializacja tej sprawy przez w pełni zadowolonych z siebie włodarzy...

Jedno tylko można powiedzieć, czas na zmiany! Czy zorganizujemy referendum? Należałoby, tylko wiadomo jak one się w 90% kończą...

środa, 19 czerwca 2013

Media i polityka

Jako prezes Arcan Historii wysłałem zaproszenia na spotkanie promocyjne ostatniego numer "Słowa Młodych" do chojnickich mediów.

Kilka z nich pokazało mi, gdzie moje miejsce. Widać jak na dłoni linię podziału. Jak zwykle bez problemu zaproszenie na promocje zamieścił portal www.chojnice24.pl, za co serdecznie temu najpopularniejszemu internetowemu medium w Chojnicach dziękuję. Trzymająca się zwykle na dystans, ale nie stroniąca od komentarzy "Gazeta Pomorska" również puściła wzmianki o naszej akcji promocyjnej. Tutaj również wielkie dzięki. 

Ban na SAH i Marcina Wałdocha jest nadal czynny w chojnice.com i w Radio Weekend  Pomimo dwukrotnego wysłania zaproszenia media te nie przekazały swoim czytelnikom/słuchaczom naszej wiadomości. Podobnie postąpiła redakcja chojnicznanin.pl. Media w Chojnicach uprawiają politykę. 

O ile taką postawę niechętnych nam mediów rozumiałbym, gdyby to chodziło o jakąś moją prywatną sprawę, to nie rozumiem, kiedy chodzi o pracę ponad 20 ludzi, którzy wiele włożyli aby powstało "Słowo Młodych" dokumentujące przecież naszą lokalną historię. Jest to więc rzecz par excellence społecznie istotna. 

Z takiego postępowania rozumiem tylko tyle, że są media nam przychylne, neutralne i wyraźnie niechętne. Spośród tych trzech kategorii, ta ostatnia to kreacja Pana Finstera, czego jestem więcej jak pewien. Panie burmistrzu dziękuję serdecznie! Postawa burmistrza to właśnie zaprzeczenie słowa "przychylność" z którym tak się burmistrz obnosi w mediach, kiedy tylko wspomina o obywatelskich inicjatywach. Stąd wnoszę, że ta przychylność bądź jej brak, wyraża się po prostu w przychylności bądź jej braku dla niezależnych działań społecznych. Z pewnością gdybyśmy byli stowarzyszeniem z namaszczenia ratusza to mediach w Chojnicach huczałoby o sprawie niczym o przyjeździe papieża.

Na domiar złego przypomnę. Na "Słowo Młodych" nie wzięliśmy złamanego grosza publicznego. Miasta Chojnic oraz burmistrz nigdy o nic nie prosiliśmy. 

Dziękuję natomiast za możliwość przeprowadzenie promocji w budynku Wszechnicy Chojnickiej, wobec której mamy dług nie tylko wdzięczności (bo stowarzyszenia muszą płacić za swe siedziby w tym budynku) dziękuję w imieniu nie swoim,ale autorów i osób zainteresowanych nowym numerem "SM". 

Media uprawiając politykę, czego nigdy nie zaprzestaną, mogłyby po prostu informować, nawet z negatywnym przesłaniem, ale informować. W Chojnicach stosuje się najskuteczniejszą broń medialną; milczenie (na życzenie jak wiadomo). 

Jest to milczenie owiec!

wtorek, 18 czerwca 2013

Śmierć x.Madziąga podzieli Chojnice

Przed chwilą dosłownie zauważyłem na portalu Radio Weekend informacje na temat ś.p. ks. Wiesława Madziąga, proboszcza jednej z chojnickich parafii, do której i ja często miałem okazję uczęszczać na różnego typu nabożeństwa.

Podziwiałem zaangażowanie i pracę jaką wkłada duchowieństwo w budowę nowego obiektu sakralnego i jakoś nie docierało do mnie to o czym pisały ogólnopolskie "niedobre" gazety. A na myśli mam tutaj "NIE", "Fakty i Mity" czy też "Gazetę Wyborczą". Z tamtej perspektywy było to szkalowanie ks. Madziąga, którego i ja uważałem za sprawnego organizatora, rzutkiego i nowoczesnego przedsiębiorczego człowieka, a jednocześnie za dobrego przewodnika duchowego. Z czasem zacząły do mnie docierać informacje o "ciemnej stronie" życia ks. Madziąga. Któż jednak nie popełnia błedów? Jak powiadają wersy Pisma Świętego, "kto bez skazy niech rzuci we mnie kamieniem". 

Jednak kiedy w 2006 roku ks. Madziąg wjechał, prowadząc pod wpływem alkoholu, w ciężarówkę, a na rozprawie wmawiał, że wypił dopiero po tym jak doszło do wypadku. Stwierdziłem, że czas sobie samemu tę postać odmitologizować. Wtedy też widocznym zaczęło być jakiego typu relacje ma ks. Madziąg z Policją, wyższymi hierarchami Kościoła katolickiego, i lokalnymi przedstawicielami władzy.

Dziś możemy jedynie wołać do władz - kościelnych i samorządowych, które na stopie prawie codziennej miały kontkat z ks. Madziągiem, dlaczego nie pomogliście temu człowiekowi? Dlaczego tak długo pozwalaliście mu na jazdę samochodem? Dlaczego musieli zginąć Ci ludzie? 

To obraz buty władzy. Śmierć tych dwóch osób, powinna stać się początkiem realnej zmiany, to pokazuje jak niepokorny, butny stosunek do prawa, do wszelkich zasad mają ludzie władzy w Chojnicach. Nie będę wymieniał z imienia i nazwiska, ale każdy w Chojnicach zdaje sobie sprawę, że ludzie u władzy wiedzieli na co pozwala sobie ks. Madziąg. Nie reagowali. Wynikiem tego musiało zginąć dwóch ludzi, bo ksiądz, będący kolegą od kieliszka był ponad prawem ziemskim. 

Podanie w dniu dzisiejszym wyniku badania krwi księdza na zawartość alkoholu również wskazuje na celowe działania władz tak świeckich jak i kościelnych. Przecież wiadomo, że wiele osób nie przyszłoby pożegnać nawet ks. Madziąga, gdyby dowiedzano się powszechnie o tym, że będąc pijanym zabił i siebie i innego człowieka. 

To jest kompromitacja okupiona śmiercią. Co jeszcze musi się stać w Chojnicach aby obywatele, mieszkańcy miasta zrozumieli, że ten system jest schorowany i domaga się natychmiastowej zmiany?

Powiedzmy otwarcie. Gdyby ks. Madziąg, nie był księdzem a zwykłym obywatelem to dawno siedziałby za kratami. Ewentualnie siedziałby całkiem niedawno. Ta sytuacja kompromituje niestety również duchowieństwo, księży którzy żyli w jednym domu z proboszczem Madziągiem, służbę liturgiczną. To jest też obraz nas samych w Chojnicach, wstyd powinno nam być jako społeczności. Wstyd powinno być też biskupom, księdzu dziekanowi i innym jego przyjaciołom. Właśnie, gdzie byli przyjaciele ks. Madziąga, dlaczego mu nie pomogli przed tym tragicznym zdarzeniem?

Dziś jeszcze próbuje się nam mówić, że ks. Madziąg był dobrym człowiekiem. Gdyby nie był księdzem, każdy w tym mieście mówiłby, że zamordował człowieka, bo go kryli kolesie przy korycie jak wsiadał pijany za kierownicę. Takie są realia naszej rzeczywistości. Za butę władzy giną niewinni ludzie. 

Sprawa śmierci ks. Madziąga, to będzie początek najpoważniejszego kryzysu duchowieństwa katolickiego w Chojnicach. Co więcej interpretacja tego tragicznego zdarzenia podzieli chojniczan, uważam, że na trwałe. Niestety na tych, którzy owładnięci kłamstwem będą gloryfikować jego postać i ignorować wagę tego zdarzenia oraz na tych, którzy trzeźwo i z pełnym krytycyzmem będą wskazywać, że to choroba jaka drąży cały układ władzy w Chojnicach na linii sądownictwo - władza samorządowa- służby porządkowe - duchowieństwo jest powodem takich zdarzeń i może być zaczątkiem jeszcze poważniejszych wstrząsów społecznych.

Co my mieszkańcy Chojnic możemy zrobić? Przede wszystkim w imieniu miasta/mieszkańców burmistrz Chojnic powinien złożyć kondolencje rodzinie zabitego chłopaka, a my mieszkańcy powinniśmy poważnie pomyśleć krytycznie o tym co się stało.

Niestety nigdzie nie mogę znaleźć informacji o tym, czy złożono kondolencje ze strony biskupów i księdza dziekana rodzinie zabitego chłopaka.

Na ch24.pl odsłuchałem słowa homilii bp. Śmigla, naprawdę duchowieństwo wierzy w to co mówi? Ludzie, a przynajmniej ja sam, domagałbym się jakiegoś wyraźniejszego wskazania przyczyn tego wypadku. Potępienia postaw, mechanizmów władzy, które prowadzą ludzi do śmierci. Niestety nic z tych rzeczy nie padło z ambony. Wierni uszłyszeli jedynie zaklęcie "o zmarłych źle się nie mówi". Dlaczego więc w ogóle mówi o tym co złe? Dlaczego więc Kościół katolicki potępia komunizm, faszyzm i ludzi takich jak Hitler czy Stalin? Dlaczego mówi o mordercach kapłanów w czasach polskiej komuny, przecież o zmarłych nie mówi się źle!

Niedobrze się dzieje, znowu zamiast prawdy, której pożądają wszyscy starczyć mam nam - wiernym i niewiernym Kościoła katolickiego stek frazesów i mitów. Do tego, jak zauważył jeden z moich kolegów, ks. Madziąga chowano niczym bohatera narodowego. Jest to po prostu niezrozumiałe. I przypuszczam, że taka postawa hierarchów rozczaruje wiernych. Kryzys w Kościele katolickim w Chojnicach jest faktem. Przy rosnącej laicyzacji społeczeństwa pozwalać sobie na taką indolencję, na taką ignorancję...To bardzo zaszkodzi Kościołowi, a jak się sprawa rozniesie po Polsce, to i ta szkoda będzie już naprawdę dotkliwa.

Ciekawe, co o sprawie miałby do powiedzenia papież Franciszek? Myślę , że biskup Śmigel mógłby się zdziwić...