niedziela, 20 października 2013

Rynek (nie)publiczny

W centrum Chojnic na Starym Rynku postawiono dość kuriozalny "obiekt".


Z artykułu dowiedzieć się można więcej o sprawie tablic informacyjnych jakie zostały zainstalowane na Starym Rynku w Chojnicach. Przede wszystkim zasponsorowała je Lokalna Grupa Rybackiej "Morenka". 

I tutaj pytanie, czy każde stowarzyszenie dostanie prawo, aby w przestrzeni publicznej miasta instalować prezentacje związane z jego działalnością jako stałe elementy tej przestrzeni? 

Nasuwa się też szereg kolejnych pytań: 

- dlaczego tablic nie ustwiono gdzieś na deptaku między klombami kwiatów?
- dlaczego forma architektoniczna tablic nie nawiązuje do małej architektury Starego Rynku?
- po co nam na Starym Rynku w Chojnicach eksponowanie mapy powiatu kościerskiego?
- dlaczego inicjatywa prywatna jest akceptowalna przez władze, kiedy chodzi o przestrzeń publiczną, bez konsultacji z mieszkańcami?
- ile LGR będzie płaciło miastu za miejsce na promocję swojej działalności?
- przerażające jest to, że jak się dowiaduję z mediów to dopiero początek podobnych działań LGR na terenie miasta...


Będę namawiał koleżanki i kolegów z PChS-u do zajęcia oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Rozporządzenie przestrzenią publiczną to dość poważna sprawa dla lokalnej społeczności.

Bohaterom Gwałtu i Mordu ZSRR


piątek, 11 października 2013

Przestrzeń konfliktu

Zwykło się przyjmować w dyskursie publicznym w Chojnicach tezę o wrogości obozów Finster - PChS. 

Takie ujmowanie sprawy z jednej strony odmawia opozycji prawa do głosu, w drugiej tworzy ramę pojęciową w którą wpisana jest ta teza o wrogości. Ludzie z PChS - to "wrogowie publiczni". Arseniusz Finster jawi się jako jedyny racjonalny gracz na scenie politycznej z monopolem na mądrość. Oczywiście jest to na rękę burmistrzowi, który nie chce poważnego traktowania jakiejkolwiek formy alternetywy.

Stąd często wytyka PChS-owi, że "oni nic nie zrobili dla ludzi", "to są politycy", "to nie jest stowarzyszenie", "nikogo nie reprezentują". W konsekwencji mają to być ludzie bez głosu. 

Osiągnięciem człowieka współczesnego, naszej cywilizacji jest możliwość prowadzenie sporów bez przelewu krwi i sekowania przeciwników. W sposób wysoce ucywilizowany możemy zbudować przestrzeń konfliktu w której jednak będą utrzymywane kanały komunikowania pozwalające na kreację różnych stanowisk - przeciwnych sobie. I nie chodzi tutaj o wartościowanie któregokolwiek środowiska, ale po prostu o powszechną zgodę na budowanie alternatywy, czyli w zakresie naszej abstrakcyjnej przestrzeni konfliktu płaszczyzny z którą będzie się mogła utożsamić część wyborców. Najgorszym co mogłoby spotkać Chojnice, jest taka sytuacja w której nie powstaną żadne alternatywne środowiska, koncepcje itd. 

Dlaczego jest tak niska frekwencja wyborcza? Prawdopodobnie duży wpływ na to ma brak możliwości identyfikowania się części wyborców z politycznymi reprezentantami ich poglądów na "świat". 

Dajmy więc sobie przede wszystkim prawo do polityczności rozumianej jako przestrzeń konfliktu, który jednak nie ma doprowadzać do wrogości, a po prostu do kreowania przeciwnych stanowisk w sferze publicznej. 

Przecież wiadomo nie od dziś, że PChS ma zupełnie inne poglądy od burmistrza Finstera i jego klubu radnych, na gospodarkę, na finanse, na rozwój miasta, na partycypację obywateli w rządzeniu. Dlatego się różnimy. Burmistrz być może jest świadom,że wzrost społecznego zainteresowania naszymi koncepcjami może doprowadzić do spadku poparcia dla Jego pomysłów. Jednak taka jest właśnie polityka kreuje się przestrzeń idei z którą idzie się po władzę lub za którą się "politycznie ginie". To jest wymiar fair play w polityce. Tego fair play w Chojnicach nie ma na razie, bo Arseniusz Finster skutecznie blokuje nam przestrzeń komunikacji z obywatelami, co więcej odmawia nam dyskursywnie prawa do kreowania alternatywy. W tym mieście ma być jedna wizja. Nigdy się na to nie zgodzimy. Obywatele muszą mieć realne możliwości wyboru, i dodam więcej ten wybór nie musi się ograniczać do dwóch obozów PChS-Finster. Im więcej sprzecznych pomysłów, środowisk i koncepcji tym zdrowiej dla lokalnej demokracji.

sobota, 28 września 2013

Murem PChS stoi!


Wczoraj poczułem naprawdę wielką satysfakcję! PChS - przedstawił kandydata na burmistrza Chojnic, Mariusza Brunkę! W PChS urządzliśmy prawybory, które pokazały mi, że murem za wypracowaną wspólnie przez członków PChS koncepcją działań stoją wszyscy skupieni w naszym środowisku. Wspólnie wybraliśmy Mariusza Brunkę, którego będę wspierał przed wyborami jak i w czasie wyborów. Coraz szersza rzesza osób dołącza do PChS, mamy realne szanse przejąć w Chojnicach władzę i wdrożyć między innymi takie projekty jak Porto Alegre, wprowadzić budżet obywatelski, zająć się sprawami publicznymi poza grą w układy.

Obserwatorzy na pewno zwrócili uwagę na dynamikę PChS, na profesjonalizm działań. Na otwartość, na podejście do lokalnej polityki, jakby to nie było 40 tysięczne miasto. De facto stworzyliśmy "rząd cieni". I dzięki temu jesteśmy w stanie bardzo szybko i sprawnie wdrożyć nasze pomysły po wyborach. Nikt już się nie oszukuje, że z władza reprezentowaną przez Arseniusza Finstera można prowadzić dialog. Tę władzę po prostu trzeba zmienić.

środa, 25 września 2013

Nieudolny burmistrz Finster

Arseniusz Finster jako burmistrz Chojnic jest nieudolny w zarządzaniu miastem.

Podam z rękawa tylko dwa przykłady, ewidentne.

1. Przez swoją politykę budżetową, w której to sprzedaż mienia komunalnego miała dać w tym roku ok. 10 mln, złotych pojawia się dziura budżetowa rzędu 8 milionów złotych. Oczywiście burmistrz nie poniesie odpowiedzialności, poniosą ją pracownicy ZGM oraz mieszkańcy, bo burmistrz zaciągnie na nas znowu kredyty na miliony i na lata...

2. Burmistrz zlikwidował swoją polityką ostatnie przedszkole samorządowe w Chojnicach. Od września 2013 roku, rząd RP dofinansowuje funkcjonowanie takich placówek. Tym samym budżet miasta nie otrzymuje subwencji, które otrzymują takie gminy jak Człuchów.

Dlaczego mieszkańcy popierają nieudolność?


czwartek, 12 września 2013

Jak polubić PChS?

Czyli jak zacząć wspierać działania członków Stowarzyszenia Projekt Chojnicka Samorządność?

Na facebooku, od tego można zacząć:

https://www.facebook.com/PChSChojnice?fref=ts

Dalej będzie jeszcze łatwiej, razem zmienimy Chojnice na najlepsze miejsce na świecie :)




wtorek, 10 września 2013

"Pospadają z krzeseł" - czyli kulisy likwidacji ZGM

Podczas sesji Rady Miejskiej Chojnic, w dniu 09.09.2013, kiedy ważyły się losy Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej (http://chojnice24.pl/artykul/16508/niespodzianka-sesyjna/) , miała miejsce taka wymiana zdań (zasłyszane , w trakcie transmisji, na stronie Urzędu Miejskiego) :

Mirosław Janowski (przewodniczący Rady Miejskiej): "Arek tak spokojnie było"
Arseniusz Finster (burmistrz Chojnic): "Niektórzy, którzy mi mówili, że będą za, a się wstrzymają, to ja zrobię taki ruch, że oni z krzeseł pospadają". 
Mirosław Janowski: "Był spokój, ale zobacz jak spokojnie nam szło, co zrobiłeś. Po cholerę, żeś się uniósł"?

Finster ma już teksty jak sam Lepper ;)

Ta krótka wymiana zdań, między Mirosławem Janowskim (głosował przeciw likwidacji ZGM), a burmistrzem Arseniuszem Finsterem, idealnie wskazuje linię pęknięcia w komitecie Finstera. Otóż, wszyscy już mają dość wyimaginowanych planów Finstera, za które płaci całe miasto. Ekonom nasz, wymyśla sobie, że będzie miał tyle i tyle dochodu z czegoś tam, bo tak sobie wymyślił, a potem pozostaje wielka dziura w budżecie z tych planów i konieczność pchania miasta w kolejne kredyty. Jednocześnie ofiarą padają ludzie, którzy na ZGM w sumie żyli przez całe życie. Nierzadko dzięki jakiejsśtam więzi...Małe to miasto i niektórzy na przykład w tym głosowaniu bronili wręcz rodzinnych interesów. To było ewidentne. 

Interesujące w chęci likwidacji, w tym planie, likwidacji ZGM, jest kwestia wyprzedaży lokali. Wydaje mi się, że ich ceny zostały nieco zawyżone, właśnie po to, aby Finsterowi nie udało się ich sprzedać. Chyba w Chojnicach Pan burmistrz ma już piątą kolumnę przy władzy. Co więcej brak chęci wykupu przez dotychczasowych lokatorów, otwiera ścieżkę do wykupu na preferencyjnych warunkach przez osoby trzecie. Zgadza się? ;)

Brutalne połajanki burmistrza, i jego zachowanie wobec kolegów z komitetu, którym grozi, że "pospadają z krzeseł" jak nie będą głosować tak jak On chce, wskazuje z jak głęboką dyktaturą mamy do czynienia w tym mieście. Skoro ktoś posuwa się publicznie do takich deklaracji wobec ciała samorządowego - uchwałodawczego, jakim jest Rada Miejska, a tym kto się takich niecnych zamiarów uchwycił jest burmistrz - czyli nasza władza wykonawcza, to proszę Państwa o demokracji Pan Finster dawno zapomniał. Ta sprawa odbije się szerokim echem.

O sprawie pisze też Radek Sawicki, i proponuje Mirkowi Janowskiemu posiadanie w zanadrzu kultowej Melisy dla burmistrza, na wypadek takich zdarzeń w bliskiej przyszłości ;0

http://www.wspolnaziemia.org/?a=2&id=550&lg=pl

piątek, 30 sierpnia 2013

30 latkowie - pokolenie stracone

Wielokrotnie zbierałem się do napisania tego posta. 

Chciałem w nim, i nie wiem czy mi się to uda, przedstawić perspektywę ludzi mojego pokolenia. Powiedzmy ludzi lat 80'. 

Kilka z naszych roczników dokładnie wie co to byla komuna, zna braki w zatowarowaniu w lodówce. Zna zakazy do "wolnego słowa" poza domem, bo "tata może stracić pracę". Pamiętamy sowieckich sołdatów ze sklepów Pewexu i znamy smaki słodyczy przysyłanych z zagranicy. Jesteśmy ludźmi pokolenia, którego świadomość budowało wielkie spięcie między Zachodem i Wschodem. Między cukierkami z RFN i watą cukrową na lokalnych jarmarkach. 

Widzieliśmy w jaki sposób nasi starsi koledzy dochodzili do ogromnych pieniędzy. Przyglądaliśmy się jak "Solidarność" dawała ciała na całej linii. Zdradzając w sumie idee "Sierpnia". Wychowaliśmy się w okresie szalonych lat 90, kiedy "Ci starsi" z jednej strony budzili podziw i zazdrość, z drugiej stawali się antytezą, tego do czego chcieliśmy dążyć. Nam się już zamarzył świat - demokracji, społeczeństwa otwartego. Ludzi sprawiedliwych, prawych. Innego kapitalizmu "z ludzką twarzą". To były marzenia. 

Bo tak jak nasi rodzicie i dziadkowie, w czasie komuny bez większych problemów dorabiali się kolejnych domów i działek, tak my zostaliśmy wepchnięci w szalony wyścig szczurów. Z tego laboratorium najlepsi przeszli drenaż na Zachód. Reszta została, inni na zmywaki do Anglii, marząc, że chociaż na tę działkę i domek zarobią ciężką pracą. A tam, na emigracji większość ludzi popada w apatię, alienację. Zatraca się. Z jednej strony chcą przeżyć to wszystko czego by nie mogli doznać, z drugiej marzą o Polsce. Czyli rozdwojenie jaźni nadal trwa. Staliśmy się też pokoleniem dromadów. Tak oto z jednego miasta do drugiego, z jednego państwa do kolejnego. Gdzie w tym jest szansa na dom i rodzinę? Gdzie na stabilizację?

Właśnie ekonomia. Ta leży u większości z moich kolegów. Doktorów, spawaczy, magistrów i murarzy. Bez różnicy. Jesteśmy w widełkach płacowych, w których nie ma możliwości normalnego życia. Do tego specyfika "stylu życia" naszego pokolenia. Z jednej strony chęć osiągnięcia tego co tradycyjnie było pojęte jako "normalne" - a z drugiej hulaszczy stan trwający do 40 roku życia i dalej. 

Dokąd my zmierzamy? Czy my jesteśmy jeszcze przyszłością czegokolwiek? Nie, jesteśmy ofiarami tranzycji systemowej, walki opcji postkomustycznej z pro katolicką i pro polską. Ideologie tak nas zmieliły, że w każdym calu nie jesteśmy w stanie wzbogacić, ani siebie, ani tego społeczeństwa. Oczywiście można nawoływać do przestrzegania tradycyjnych zasad, konwenansów. Ale to już jest wołanie na puszczy. Wartością dziś dla człowieka, nie jest człowiek, ale pieniądz. Wiele wzniosłych słów, należałoby usunąć ze słownika, bo te słowa już sa tylko pustymi znaczącymi dla dzisiejszych trzydziestolatków. 
\
Wychowani w świecie "marzeń o potędze" finansowej, której szybki wzrost obserwowaliśmy w latach 90 - tych, i wepchnięci w wieku produkcyjnym w strukturalnie zmienioną rzeczywistość Polski po 2004 roku mamy problem. Dalszy dysonans. Z jednej strony zrozumienie dla potrzeby posiadania kompetencji, umiejętności, kwalifikacji, z drugiej rozczarowanie, że struktura, instytucje i ich węzłowe miejsca nadal są obsadzone ludźmi starej nomenklatury, co potęguje niemoc. I nie chodzi tutaj o władzę, ale o biznes przede wszystkim.

My musieliśmy robić studia, byliśmy zmuszeni do podyplomówek, żeby zarabiać 1500 złotych, oni to ludzie lat 50 - 60, wyrośli i wykształceni w komunie i w dużej mierze w takim duchu wychowani. Oczywiście nie każdy jest taki sam, ale trzeba doceniać moc systemowego oddziaływania ideologii. Na nas wpływ miały obie i postkomunistyczna i ta "lepsza" post-solidarnościowa. Żadna jednak nie dała nam szans realnego życia. Dziś żyjemy w stanie kompletnej innercji. Jak kiedyś Ci, którzy próbowali coś zrobić. Młodzieńczy zapał zderza się ze strukturalnymi przeszkodami. Wiecie, Czytelnicy, jaki odsetek moich kolegów i koleżanek, z moich szkól chojnickich, mieszka w tym mieście? Jaki odsetek żyje godnie? To są znikome procenty. Moi koledzy żyją poza Polską, poza Chojnicami. Jak chcemy budować? Kiedy sami staliśmy się jedynie emanację powiedzenia, że "czas leci". Nic nie możemy wnieśc, nic nie możemy uzyskać. Ten świat nie pozwala być nam "twórczą tkanką", on nas zmusza do egzystencji na skraju...egzystencji.

Zawsze zadaję sobie pytanie, co dalej? Co można zrobić? Jakie są rozwiązania?

Świetnie wskazała Jadwiga Sztaniskis, że w Polsce wprowadzono zmiany strukturalne, choć nikt na to nie był gotowy. Nałożono agresywny kapitalizm na społeczeństwo wychowane w komunie. Zażądano podporządkowania się życiowej modzie Zachodu, ale oprócz żądań nic nie zaoferowano ludziom, aby się dostosowali. Dlatego dziś magistrzy ekonomii, prawa, politologii sprzedają kredyty...albo materiały ścierne ;)

Co nam pozostaje? Są dwie opcje, tak generalnie traktując "nas", emigracja, bądź brutalna gra biznesowa. Ani jedno, ani drugie nie wniesie nic pozytywnego do rozwoju nas samych, ani do wzbogacenia Polski. 

Jest jeszcze rozwiązanie, kredyt niczym uzda na 40 lat...M3 i totalne podporządkowanie systemowi. Czym to się różni od czasów PRL-u? Tam, też dostawali Ci, którzy byli grzeczni i w układach...Ciągle ta sama bajka. Nie ma się co łudzić, że coś zmienimy. Nic się nie zmieni. Jesteśmy straconym pokoleniem. Ani nie zdążymy nikogo zastąpić, ani wyprzeć. Jesteśmy pokoleniem spisanym na straty. Oczywiście traktując nas jako zbiór. Może piszę to ze swojej perspektywy. Może w dość pesymistycznym stanie i oglądzie rzeczywistości. Ale naprawdę ręce mi opadają, kiedy widzę świat w którym nie ma miejsca na normalność...



środa, 28 sierpnia 2013

Jakie układy?

Trzy lata temu, kiedy po raz pierwszy zaangażowałem się w kampanię wyborczą jednego z miejscowych komitetów wyborczych wierzyłem w ... zmiany. Takie też było hasło Projektu Samorządność "Uwierz w zmiany". 

Zmian nie było. Wynik był słaby, a cała kampania była według mnie po prostu na tyle asekuracyjna na ile tylko to było możliwe. Dlaczego? Znam odpowiedzi, ale nie mogę się nimi dzielić...ot polityka.

Jak będzie za rok?

Na scenie mamy nowego gracza w polityce samorządowej - Projekt Chojnicka Samorządność i choć zrzesza ludzi "wielkiej wiary" w zmiany, to ja tych zmian wcale nie oczekuję. Nie udało się i nie uda się na pewno, zrealizować planu minimum w lokalnej polityce, który mógłby być przedwstępem zmian. Na pewno przeciwko Arseniuszowi Finsterowi w wyścigu o fotel burmistrzowski stanie więcej jak jeden kontrkandydat. Czym to się może skończyć? Kto zna historię ten wyciągnie wnioski. Wielu środowiskom na takim scenariuszu zależało. Po to właśnie, aby żadnych zmian nie było.

Niestety, ale to się jeszcze teraz nie uda. Nie teraz. Nie przejmiemy władzy, nie będzie Grunwaldu. Zrozumiałem to dość późno, ale wystarczająco wcześnie aby przegrupować siły. Co nie oznacza, że część z nas nie wejdzie do Rady Miejskiej.

Zakulisowe rozgrywki ludzi władzy, potencjał finansowy jaki za nimi stoi, sieć układów, spychanie ludzi opozycji na margines życia społecznego - to wszystko uniemożliwia równą walkę. To wszystko staje się jedynie podstawą groteski w której grałem jedną z ról.

Nadal jestem z PChS-em i będę lojalnie wspierał jego działania. Realnym okiem patrząc, nie widzę jednak szans na zwycięstwo w pełnej formie. Nie widzę nawet szans na pyrrusowe zwycięstwo.

Przed nami jeszcze nie rok, a kolejne pięć lat walki. I z tą świadomością należy działać. Nikt też nie składa broni, po prostu stałem się sceptycznym skrzydłem PChS-u. A do chojniczan mówię głośno: nie liczcie na zmiany w przyszłym roku. One nie nastąpią. Nie zmieni tego nawet nowa ordynacja. Nic tego nie zmieni.  

niedziela, 18 sierpnia 2013

Chcesz zostać radnym?

W przyszłym roku wybory samorządowe. 

W związku z tym, chciałbym otworzyć projekt "Chcesz zostać radnym"? 

Poprzez spotkania, wykłady, zajęcia praktyczne będziemy się starali przygotować osoby, które marzą o tym, aby być radnym miejskim czy powiatowym do wyzwań jakie stoją przed rajcami. 

Z założenia takie spotkania mają dać elementarną wiedzę, z drugiej strony dadzą perpektywę problemową na praktyki działania w radzie miejskiej. 

Niebawem wystąpimy oficjalnie, również poprzez media do wzięcia udziału w naszym projekcie.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Dlaczego nie pamiętamy o Powstaniu Warszawskim?

W Parku Tysiąclecia, tej inwestycji XXI wieku w Chojnicach, są przeróżne mniej i bardziej śmieszne rzeźby i inne wytwory ludzkiej wyobraźni. Nie ma niestety ani jednego symbolu związanego z heroiczną walką Polaków o wolność w czasie Powstania Warszawskiego! A nie brakuje takich symboli w innych miastach Polski. 

Być może sowietofilska, władza Chojnic, tak zacięcie "tępiąca" Niemców i faszystów(werbalnie), nadal trzyma linię Stalina, który jak wiadomo Powstanie Warszawskie uważał, za najlepszą pomoc jaką mogli mu wyświadczyć Polacy...w wymordowywaniu narodu polskiego.

Niemniej szkoda wielka, że na przykład nie ma w jakimś miejscu w Chojnicach wielkiej "kotwicy" Powstania (Polski) Warszawskiego (Walczącej), jest za to pomnik ku chwale "Bohaterów ZSRR"...

W Chojnicach rozstrzelano i spalono zwłoki kilkuset Powstańców Warszawskich w styczniu 1945 roku. Fakt ten powinien być wystarczającym powodem powstania pomnika Powstańców Warszawskich. Co więcej wielu mieszkańców miasta i powiatu chojnickiego brało udział w Powstaniu. Być może członkowie rodzin osób czytających mojego bloga. W Powstaniu czynny udział, jako żołnierze AK, wzięli również udział członkowie mojej rodziny.

Jeśli macie pamiątki po osobach z powiatu chojnickiego, którzy walczyli w Powstaniu, macie może jakieś wspomnienia - relacje, to proszę o maila: marcin.waldoch@gmail.com .


poniedziałek, 22 lipca 2013

Przypadek szalonego celnika

     Był lipiec 1929 roku, na stacji w Chojnicach do pociągu tranzytowego wsiedli polscy celnicy. Mieli za zadanie przeprowadzenie kontroli wśród pasażerów, która obejmowała przede wszystkim sprawdzanie paszportów. Jeden z celników, Aleksander Kortas z Chojnic nie opanował jednak emocji i pomimo braku uprawnień dokonał osobistej rewizji jednego z pasażerów, znacząco naruszając jego nietykalność osobistą.

    W związku z powstałą aferą Dyrekcja Ceł w Poznaniu wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec poborcy celnego Aleksandra Kortasa. Ten na wieść o wszczęciu wobec niego postępowania, wywołał wobec przełożonych awanturę po której został natychmiastowo odwieziony do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie.

   Aleksandra K. wydalono ze służby, a jego proces trwał ponad rok. Był to jeden z najpoważniejszych przypadków naruszenia dyscypliny w granicznych służbach mundurowych w dwudziestoleciu w Chojnicach. Stanowi ona też przykład problemów jakich mogą sobie przysporzyć osoby chore psychicznie, które na co dzień budują ułudę prawdy i nieomylności swego postępowania, choćby pod przykrywką munduru. Jest to też ostrzeżenie jakie historia daje nam wszystkim przed zbyt pochopnym wydawaniem sądów, które popychają nas do nierozsądnych działań wobec osób trzecich. 

  Jak mówi stare powiedzenie: emocje należy trzymać na wodzy. 

piątek, 19 lipca 2013

Będę kandydował

Nie pomyślałbym kilka lat temu, że powstanie w Chojnicach organizacja tak silna i spójna jak Projekt Chojnicka Samorządność. Dziś jedno z naczelnych pytań w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych dotyczy osoby, która będzie kandydatem PChS-u na burmistrza Chojnic.

Padają różne nazwiska. Kiedyś zadeklarowałem chęć startu, tę chęć podtrzymuję. Najpierw jednak w samym PChS-ie będę zabiegał o poparcie koleżanek i kolegów dla mojej kandydatury. Z pewnością będę szukał poparcia w Prawie i Sprawiedliwości, której to partii jestem członkiem.

Jeśli będę kandydatem z ramienia PiS - PChS, a jest to realne, to z pewnością czeka nas niezwykle ciekawa i zaciekła kampania wyborcza, a co ważniejsze rysuje się perspektywa realnych zmian, zmian u władzy i zmian jakości życia chojniczan na lepsze.

Przypomnę tylko, że w kampanii wyborczej 2010 roku byłem inicjatorem i pomysłodawcą powstania Projektu Samorządność, następnie byłem pomysłodawcą i członkiem założycielem Projektu Chojnicka Samorządność. Udało się zgromadzić wspaniałych ludzi, którym w Chojnicach nie odpowiada rzeczywistość w jakiej żyjemy, a przede wszystkim działania władz miasta. Ludzi ci mają wspaniałe idee, pomysły i pełnię energii do pracy dla przyszłości Chojnic.

Liczę na to, że będę miał okazję stanąć na przeciwko Arseniusza Finstera na "ubitym polu" w otwartej walce o przyszłość naszego miasta!

czwartek, 4 lipca 2013

Arcana Chojnic

Mam przyjemność poinformować, że w ciągu roku powołamy jako Stowarzyszenie Arcana Historii nowy tytuł wydawniczy "Arcana Chojnic". Będziemy publikowali artykuły z zakresu:

- historii współczesnej Chojnic ( od XIX wieku w tym historii politycznej, społecznej i gospodarczej),
- historii politycznej Chojnic (w tym działania aparatu bezpieczeństwa II RP, PRL-u oraz wszelkich formacji politycznych i obywatelskich na terenie Chojnic w XIX, XX i XXI wieku),
- historii mniejszości etnicznych i narodowych oraz ich statusu,
- stosunków społecznych w Chojnicach,
- zagadnień procesu integracji europejskiej, 
- zagadnień polityki społecznej, gospodarczej i tematyki wokół samorządowej (również zagadnień prawnych i ustrojowych),
- zagadnień kulturowych i lingwistycznych,
- zachowania polityczne,
- demografia,
- kwestie migracji ludności.

Ogólnie rzecz ujmując przyjąć należy, że wszelkie artykuły - analizy z dyscyplin takich jak antropologia,ekonomia, historia, socjologia, politologia, prawo oraz innych  mieszczących się w szeroko pojętej humanistyce, a odnoszące się do miasta Chojnice i jego mieszkańców będą przez redakcję mile widziane.

"Arcana Chojnic" będą rocznikiem. Pierwszy numer wyjdzie w 2015 roku, ale od dziś można nadsyłać propozycje artykułów. Zakładany nakład to 100 - 200 egzemplarzy. Format B4, objętość będzie ograniczona do 300 stron. Pismo będzie recenzowane, można zgłaszać recenzentów. 

Serdecznie zapraszam do współpracy,

Marcin Wałdoch
Stowarzyszenie Arcana Historii
Chojnice
tel. 883-970-833
marcin.waldoch@gmail.com