czwartek, 8 czerwca 2017

Dyżury w chojnickim szpitalu?

Dziś wysłałem prośbę do dyrektora chojnickiego szpitala Leszka Bonny, jej treść przedstawiam poniżej:

Szanowni Państwo,

kieruję zapytanie do Dyrektora Szpitala Specjalistycznego Pana Leszka Bonny o możliwość pełnienia dyżurów na terenie szpitala w przydzielonym do tego celu pomieszczeniu, celem umożliwienia pacjentom, pracownikom szpitala oraz wszystkim zainteresowanym bezpośrednim kontaktem ze mną, jako przedstawicielem wojewody pomorskiego przy Radzie Społecznej Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach. 

Wiadomo mi, że dotąd nie było takiej praktyki, aby przedstawiciel wojewody pełnił dyżury i przyjmował uwagi od obywateli w sprawie funkcjonowania szpitala, ale narastająca skala spraw, które spływają do mnie od obywateli, jak i moja chęć uzyskania lepszego kontaktu z kadrą kierowniczą szpitala są dla mnie przesłankami z wystąpieniem do Pana Dyrektora z takim zapytaniem i jednocześnie prośbą o umożliwienie mi pracy w charakterze społecznym na terenie szpitala. Ułatwi mi to też spotkania z osobami zainteresowanymi, bowiem dotąd musiałem spotykać się z zainteresowanymi kontaktem ze mną w miejscach publicznych. Chciałbym pełnić dyżur w każdą środę od godz. 10.00 do 12.00. Ułatwiłoby mi to wykonywanie obowiązków nałożonych na instytucję przedstawiciela wojewody przez ustawodawcę, a wiąże się ona, jak wiadomo, ze wzmocnieniem roli nadzorczej i kontrolnej nad jednostkami lecznictwa publicznego. Jeśli nie ma barier formalno-prawnych proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.

Wariograf

Żaden wariograf nie wykryje zmowy milczenia. To jest pewne. Dlatego nie dziwi mnie fakt, podania przez tenora Torzewskiego Arseniusza Finstera do Prokuratury w sprawie zeznań burmistrza przed Sądem. Niestety nie jestem zbyt przekonany o tym, czy Prokuratora w zaprzyjaźnionym z Chojnicami Słupsku znajdzie jakąkolwiek winę po stronie Finstera. Nie liczyłbym na to, nawet gdyby istniały ku temu jaskrawe przesłanki. Problem jest bowiem szerszy i głębszy, aniżeli zaledwie jedno domniemane kłamstwo Finstera. Przecież wszyscy w Chojnicach wiemy, że układ Finstera działa na zasadzie omerty (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2017/03/chojnicka-omerta.html), czyli zbiorowej zmowie milczenia, przede wszystkim siłowników Finstera. Każdy wie, w czym bierze udział, ale nikt o nikim nie powie ani słowa, bo wszyscy czerpią z tego określone korzyści. 

Jedyną szansą na likwidację omerty i uniknięcie kolejnych zderzeń z kłamstwami Finstera - a tych było wiele w sferze publicznej - jest zmiana władzy w Chojnicach. 

Tutaj warto sobie zadać pytanie, w ilu sprawach sądowych - karnych, cywilnych, gospodarczych i administracyjnych występował Arseniusz Finster w okresie swoich, choćby, ostatnich dwóch kadencji? Skala konfliktowości burmistrza zdaje się wzrastać wykładniczo z upływem czasu i prawdopodobieństwem utraty władzy. Do sądu można trafić nawet za coś, czego się nie napisało, nie powiedziało. Tylko czy chojnicki Sąd jest Sądem niezawisłym? To jest bardzo poważne pytanie. W mieście, gdzie burmistrz rządzi od ok. 20 lat, niezawisłość Sędziów widzę tylko w sile charakteru jednostek, niestety systemowo Sąd dla mnie to jeden z wydziałów Urzędu Miejskiego w Chojnicach. 

niedziela, 4 czerwca 2017

Spotkanie Klubu GROTA Ziemi Chojnickiej


Klub Historyczny Ziemi Chojnickiej im.gen.GROTA oraz MBP w Chojnicach zapraszają na spotkanie z
dr. Piotrem  Grzelczakiem - historykiem, absolwent Instytutu Historii UAM. Jest on autorem najnowszej pozycji: Poznański  Czerwiec 1956. Walka o pamięć w latach 1956-1989.Laureat Nagrody Miasta Poznania w Konkursie na wyróżniającą się pracę doktorską (2015) oraz Nagrody w Konkursie im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny Roku (2015; Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk; Instytut Pamięci Narodowej). Członek Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.
Dr Piotr Grzelczak przedstawi zaangażowanie środowisk poznańskich w walce o zachowanie pamięci o wydarzeniach w tym mieście w 1956 r.,omówi je również na tle ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej.
Zapraszamy do Biblioteki Miejskiej w dniu 8 czerwca ( czwartek) o g.17.00.

piątek, 2 czerwca 2017

Interwencja w sprawie połączenia kolejowego Chojnice - Kościerzyna

Po sygnałach od chojnickich kolejarzy poseł na Sejm RP Dorota Arciszewska-Mielewczyk podjęła interwencję w sprawie połączenia kolejowego Chojnice-Kościerzyna. Treść pisma zamieszczam poniżej:


czwartek, 1 czerwca 2017

Trump o Chojnicach

Obecny prezydent USA Donald Trump wypowiedział się w czasie kampanii prezydenckiej na temat elit politycznych USA, nie wiem jak to możliwe, ale postawy elit politycznych w Chojnicach są bardzo zbliżone. Wystarczy wysłuchać, ale zacytuję kilka najlepszych zdań: "Nie ma nic, czego nie zrobią elity polityczne"; "Nie ma takiego kłamstwa przed którym się nie powstrzymają. By utrzymać swój prestiż i władzę waszym kosztem". Jeśli nie wygramy kolejnych wyborów samorządowych...patologia będzie się pogłębiać. 



poniedziałek, 29 maja 2017

Problemy Polski powiatowej i gminnej

Kolejne, miłe zaskoczenie, poseł Aleksander Mrówczyński organizuje w Chojnicach sesję wyjazdową Parlamentarnego Zespołu ds. rozwiązywania problemów "Polski powiatowo-gminnej". 

Kiedy patrzę na tematykę dotychczasowych spotkań, to jest ona rzeczywiście interesująca. Dostałem zaproszenie na tę sesję w Chojnicach, i na ten dzień przygotuję dość długą i zasadną listę dla parlamentarzystów, licząc, że podejmą choćby kilka ważnych zagadnień. Sesja odbędzie się 2 czerwca. 

Tutaj możecie się Państwo zapoznać ze składem i pracami zespołu, któremu przewodniczy Aleksander Mrówczyński: 

Nowy - Stary Pierwszy

Chojnicka Rada Miejska pod przewodnictwem prawdziwego Demokraty Ludowego! Światłego Antoniego Szlangi, bojownika o internacjonalistyczną jedność proletariuszy świata, gwiazdę sowiecką w Chojnicach i kilka innych elementów wiążących nas bardziej z Moskwą niż z zachodnią cywilizacją. Dlatego cieszmy się i radujmy, bo dokonania Antoniego są Wielkie niczym te, które położył jako podwaliny nowego świata sam Józef Stalin. Ster Rady Miejskiej znalazł się w rękach najczystszego ideowo, żyjącego, komunisty w Chojnicach. Można rzec, w rękach politycznego Ojca Chrzestnego naszego przewspaniałego i uniżonego sługi wszystkich chojniczan, czyli Arseniusza Finstera. 

Radość i duma rozpiera serce chojniczan! Tyle lat czekali na powrót Towarzysza Antoniego, który dzielnie, już jako ORMOwiec, bronił ideałów demokracji ludowej! 

Wiele już o Antonim pisałem, choć nie mógłbym się Go nachwalić samym tylko pismem, więc znajdziecie i dokumenty o działalności tego Wielkiego Komunisty, Syna Ideowego Kraju Rad, a jednocześnie politycznego Ojca Chrzestnego naszego Wielkiego Burmistrza!  Przygotujemy się wkrótce na pochód! Ku chwale Bohaterom ZSRS! ;)

Tutaj link do materiałów o dokonaniach Antoniego, taki, uznajmy chwilowo, zarys biografii politycznej tego wybitnego aktywisty ruchu robotniczego: http://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=szlanga

niedziela, 28 maja 2017

Mała szachownica

Polityka jest wypadkową wielu czynników i jako taka, nawet potocznie, rozumiana jest jako gra lub starcie sprzecznych interesów. Ktoś te interesy prezentuje, ktoś je wspiera, ktoś inny uniemożliwia ich realizację. 
W przestrzeni Miasta Chojnice, gdzie panuje postkomunizm - najlepsze świadectwo tego, że jesteśmy w sensie ogólnopaństwowym zwykłą prowincją, grupa trzymająca władzę, to grupa postkomunistyczna. Wielokrotnie temu zaprzeczano i wręcz wyśmiewano taką interpretację rzeczywistości politycznej miasta, ale dobitnym tego przykładem jest ustawienie jednego z siłowników Finstera, czyli Antoniego Szlangi jako kandydata do przewodzenia Radzie Miejskiej Chojnic. Wiadomo przecież, że Antoni Szlanga był zwyczajnym politrukiem reżimu komunistycznego w okresie PRL, a kiedy system się walił, to ten upraszał władze w Warszawie o zgodę na transmisję moskiewskiej telewizji i to gwarantując, że Miasto poniesie koszty! Ideologicznie ciężko więc uznać, żeby ten człowiek był demokratą. No może - demokratą ludowym jest, ale z demokracją nie ma wiele wspólnego. Fakt też wstąpienia do ORMO przez Antoniego Szlangę jest już obecnie szeroko znany i osoba taka naprawdę powinna odsunąć się od najwyższych stanowisk w mieście. Zresztą ta kandydatura to zamach Finstera na organ uchwałodawczy, bo o ile Janowski też był siłownikiem i człowiekiem Finstera, to Szlanga jest powolny do granic obecnemu burmistrzowi.

Mała szachownica, jaką widzę na mapie każdego powiatu w Polsce, w swej chojnickiej formule jest o tyle specyficzna, że oddaje obraz splotu interesów. Niestety nie jest to obraz demokracji, a własnie postkomunizmu. Nad tą małą szachownicą obecnie siedzą w grze dwie strony - Finster i jego siłowniki oraz szeroko rozumiana, rozdrobniona, opozycja. Świat po stronie opozycji jest wielobarwny, co utrudnia konsolidację, ale podobnie, jak po wyborach uważałem, że opozycja przetrwa jeśli będzie podzielona, tak teraz kładę tezę - opozycja wygra wybory z obozem Finstera, jeśli będzie skonsolidowana. Odebranie Finsterowi Mariuszem Brunką ponad 30% głosów, to był tylko etap. Konsolidacja opozycji jest konieczna przez wzgląd na ordynację wyborczą, żaden z obozów samodzielnie nie będzie w stanie wygrać Miasta. Uniemożliwią to JOW-y. Nie można się też zadowalać wizją posiadania 4-7 mandatów w Radzie Miejskiej, bo to nie pozwoli rządzić Miastem.

Potrzebujemy wielkiej koalicji - górnolotnie napiszę -w imię interesów Miasta, a nie poszczególnych środowisk. Transformacja systemowa w Polsce rozpoczęta w 1989 r. na poziomie państwa zakończyła się, ale problemem dla państwa polskiego są patologie Polski powiatowej - gdzie postkomunizm bardzo ciężko ustępuje uniwersalnym wartościom i swobodzie gospodarczej. Choć jestem w obozie aktorów politycznych opozycji, to nie będzie zdradą środowiska, jeśli wyznam, iż działania podejmuje zaledwie garstka opozycjonistów. Inni korzystają z pozycji, którą już osiągnęli i w imię jej zachowania nie wypełniaja zadań do których potrzeba rąk.  Obóz Finstera - co będzie pewnie zaskakujące dla wielu, jest mniej liczny! Jeśli mówić o rzeczywistych graczach - siłownikach w jego obozie, ale przewaga finsterowców leży w tym, że tam każdy ma przypisane zadanie - przestrzeń społeczną, polityczną albo gospodarczą nad którą panuje i z której przynosi symboliczne korzyści wzmacniające legitymizację rządów Finstera. Na opozycji zaś mamy swoiste pospolite ruszenie - ludzi świadomych konieczności zmian, ale ciągnących - każdy w swoją stronę. Co gorsza, nic jeszcze nie wygrano w decydującego bitwie, ale już widzę jak napina się sukno, które wszyscy chcą drzeć na swoją korzyść. Swoistym testem opozycji będą wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Chojnicach, które powinny się odbyć w najbliższych trzech miesiącach. Podejściem do tych wyborów możemy dać dowód jedności, woli walki i okazać finsterowcom zwartość opozycji...której bardzo się obawiają. 

sobota, 27 maja 2017

Dlaczego jestem Zerem?

Wiele lat temu przeczytałem Zero: The Biography of a Dangerous Idea. Książka mnie urzekła. Zero nie jest ideą znikąd. Zero jest fascynujące. Nawet jeśli wiele razy byłem nazywany zerem,to choć osoby mnie tak nazywające chciały mnie dewaluować, w rzeczy samej nadawały mi społeczny sens. Nie byłoby dzisiejszego społeczeństwa, gdyby nie system 0-1. Na tym wspierają się wszystkie systemy, cyfryzacja. Zero było długo odrzucane, nie tylko przez polityków i ideologów, ale i przez Kościół katolicki jako symbol nicości. Kościół w imię podtrzymania systemu Ptolemeusza uznawał zero przez setki lat za herezję. Zero przyczyniło się do rozwoju sztuki, gospodarki, stworzyło perspektywę.

Zero jest także konieczne w polityce. Jako możliwość relatywizacji systemów ideologicznych, jako możliwość zerknięcia na pozycję unormowaną z perspektywy nieunormowanej. Po prostu innej, poza - paradygmatycznej.

Niczego sobie nie przypisuję, co nie jest moje, ale w polityce lokalnej jestem właśnie Zerem. Stworzyłem opozycję systemową i poza-systemową. Do obozu opozycji zaprosiłem dziesiątki ludzi, którzy opozycję widzą jako konfederację barską. Zaszczepiłem bakcyla oporu, ale nie byłem pierwszy, bo sam tego bakcyla oporu połknąłem od Mariusza Janika. Jako jednostki, jesteśmy indywidulistami, ale zgadzamy się coraz powszechniej na uniwersalne normy. Chojnicki postkomunizm przeczy tym normom. Dlatego wkrótce ten system lokalny upadnie. Pomimo licznie wysuwanych zarzutów wobec osób takich jak Renata Kornowska i Mariusz Janik, należy mieć świadomość, że bez tych ludzi, którzy potrafili się wyłamać z systemu, jakakolwiek zmiana polityczna w polityce lokalnej, byłaby niemożliwa. 

czwartek, 25 maja 2017

Popieram protestujących ratowników medycznych

Jak donosi chojnice.com, trwa protest ratowników medycznych, również w chojnickim szpitalu. Wyrażam poparcie dla postulatów, które stawiają ratownicy (http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Protest-ratownikow-medycznych-rowniez-w-chojnickim-szpitalu/18754). Szczególnie rozumiem postulaty związane z zwiększeniem obsady zespołów ratowniczych; upaństwowieniem zespołów ratowniczych; uniemożliwienie dalszego zatrudniania na podstawie umów cywilno-prawnych; oraz utworzenia związku zawodowego ratowników. 

Postulaty protestujących podaję za chojnice.com: http://www.chojnice.com/zdjecia/post.jpg

niedziela, 21 maja 2017

Ksiądz Niezłomny

Odmawia się obecnie prawa do kreślenia wyraźnych granic, pomiędzy sprzecznymi postawami. Wynikiem tego przez wiele lat przedstawiciele lokalnej władzy, którzy nie tylko stali na bakier z rozumieniem demokracji, ale i zasadami chrześcijańskiego współżycia nosili w Wielki Piątek Krzyż ulicami Miasta. Nikt się nie oszukiwał, praktykowali ten zwyczaj, bowiem dawało im to dodatkową legitymację władzy w społeczeństwie ludzi wierzących. 

Nie staję tutaj wcale w obronie wiary, czystości moralno-etycznej, itd. Po prostu to co zrobił ks. dr Janusz Chyła jasno wskazało, że w Chojnicach nie będzie zgody duchowieństwa na mieszanie porządków. Podam pewną analogię, po II wojnie światowej, tym którzy łamali zasady demokracji również uniemożliwiono w dużej mierze, udział w życiu publicznym Niemiec. Jeśli ktoś w danym porządku ideowym jest winny złamania zasad, to nie może chyba w tym świecie dalej uczestniczyć? 

Osobiście stoję na stanowisku wyraźnego rozdziału władzy świeckiej od życia religijnego - duchowego. Przecież nawet Święte Pismo daje jasną wskazówkę: co boskie oddajcie Bogu, co Cezara oddajcie Cezarowi. Co najciekawsze, wiele osób, które widowiskowo z lokalnych elit politycznych deklarowały swoje związki z Kościołem katolickim, to osoby o korzeniach postkomunistycznych. Taka postawa to oczywisty cynizm polityczny obliczony na zebranie dodatkowego poparcia elektoratu dzięki udziałowi w sferze symbolicznej. Czynne uczestnictwo chojnickich włodarzy w uroczystościach Triduum Paschalnego było gorszące nie w sferze moralnej i ideowej, ale politycznej właśnie. Co innego jest iść w pochodzie, co innego nieść sztandar z którym nie ma się nic wspólnego. 

Dlatego w tym miejscu chciałbym pogratulować ks. Januszowi Chyle Jego postawy w tym przypadku. Choć obserwuję, jak ks. Chyła wykracza poza rolę osoby duchowej i też przekracza pewne granice - za którymi staje się już politykiem, a nie tylko przewodnikiem duchowym. I ten proces też powinien w jakiejś mierze zostać zahamowany. Rozdział ołtarza od życia instytucji państwowych, samorządowych, jest jednym z warunków rozwoju demokracji. Niech się Kościół jako wspólnota rozwija w sposób niezakłócony, ale niech też Kościół nie wnika w spory, które są zarezerwowane dla zawodowych polityków. 

sobota, 20 maja 2017

Starościna

Chojnicka "Żelazna Dama", czyli Mirosława Dalecka, radna powiatowa odważyła się jako jedyna zadać pytania dotyczące materiałów, jakie Janik&Sp. wysłali na adres Starostwa Powiatowego w Chojnicach. 

Na tych materiałach rzekomo są dane dotyczące kompromitujących dla starosty działań. Ten jednak stwierdził, udzielając odpowiedzi jakoby kwestie zawarte we wspomianych materiałach, odnosiły się do życia prywatnego starosty. 

To teraz mam takie pytanie do opinii publicznej. Kiedy "Czas Chojnic" zrobił mi aferę odnośnie rzekomych wydarzeń na Placu Piastowskim, w czym maczały ręce wszystkie "złe siły" w Chojnicach, to była to ok. 24.00 w nocy moja sprawa publiczna czy prywatna? Przypomnę, że byłem wtedy pracownikiem prywatnej firmy i jedynie prezesem Stowarzyszenia Arcana Historii oraz członkiem PChS. Nie pełniłem żadnej funkcji stricte publicznej. 

Obecnie mamy do czynienia ze sprawą starosty, są dokumenty, płyty, media nie występują ani o dostęp do nich, a sprawę przysłowiowo zamiatają pod dywan, bo Pan Starosta powiedział: to moje prywatne sprawy.

Nie bądźmy śmieszni! Ludzie żyjący w sferze publicznej, tym bardziej politycy - samorządowcy, nie mają życia prywatnego i wyrazili na to zgodę przyjmując stanowisko, dzierżąc władzę i decydując o życiu lokalnej wspólnoty. Tutaj nie rozchodzi się niewinność czy winę, ale raczej o sam fakt zrozumienia tego czym są sprawy publiczne i prywatne. Prywatnie to starosta może sobie wybrać kolor tapety do salonu, ale nie ma prawa nazywać informacji publicznej częścią swego życia prywatnego. 

Uważam, że dla dobra powiatu Stanisław Skaja winien się sam zrzec pełnionych funkcji, bez względu na wynik postępowania. Natomiast materiały przesłane do starostwa, stały się elementem informacji publicznej i winny być w całości znane opinii publicznej, a są zatajane, bo i ja złożyłem wniosek o dostęp do nich kilka tygodni temu i do dziś nie uzyskałem do nich dostępu! 

piątek, 12 maja 2017

Najnowsze zmiany


1. Mirosław Janowski nie jest już radnym miejskim. Przegrał wszystkie sprawy o mandat radnego przed sądami administracyjnymi. Będziemy mieli wkrótce wybory do tego mandatu, który były radny Janowski musiał zdać. To jest kompromitacja układu politycznego Finstera. Janowski nie był szeregowym radnym, ale przecież Przewodniczącym Rady Miejskiej!

2. Antoni Szlanga - były naczelnik miasta z okresu reżimu komunistycznego i członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz funkcjonariusz Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej (ORMO) jest proponowany przez Finstera do funkcji Przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnicach! Śmiech na sali, śmiech w mieście. W jakich my latach żyjemy?

czwartek, 11 maja 2017

Dowód koronny

Dla mnie dowodem koronnym przemawiającym przeciwko Arseniuszowi Finsterowi, jako burmistrzowi Chojnic jest argument składający się z dwóch elementów:

1. Całkowity brak spójnej opozycji na scenie politycznej (nie piszę o opozycji poza Radą Miejską, do której i ja się zaliczam). Jest to właśnie przykład złego działania politycznego Arseniusza Finstera i jego siłowników, którzy przez dekady dbali, aby w Chojnicach nie wykreowało się ani środowisko, ani lider polityczny zdolni do przejęcie i dzierżenia władzy w świecie lokalnym. Takie działanie jest jaskrawym zaprzeczeniem zasad demokratycznej gry i wyrazem braku zgody na otwartą rywalizację polityczną. Więcej nawet, na otwarte społeczeństwo obywatelskie. Obywatele i mieszkańcy mają mieć wrażenie, że to "cudotwórca z formaliny" i "ideologiczna plastelina" zarazem są twórcami "chodnikowych cudów i parkowego sukcesu". Nic bardziej mylnego. Gdybyśmy mieli do czynienia z burmistrzem demokratą, ten za wszelką cenę dążyłby do wzmacniania różnych środowisk, z pełną świadomością, że jeśli znajdą się chętni, to może stracić szybko władzę - bo ta powinna być przechodnia - przechodniość władzy to jedyny gwarant w takich warunkach jak chojnickie na realny wzrost zaufania społecznego i rozwój w różnych sferach życia społecznego. Dobry gospodarza winien skupić się na umożliwianiu jak największej różnorodności życia politycznego, a nie na cementowaniu monolitu władzy i układów gospodarczo-politycznych, często jeszcze opartych o relacje towarzyskie. 

2. Arek Finster jest znany z szumnych haseł i zapowiedzi, z których pozostają jedynie szumne hasła i zapowiedzi. Jednym z nich było hasło z kampanii wyborczej chyba w 2006 r. budowy społeczeństwa obywatelskiego w Chojnicach. Z niczym takim jak społeczeństwo obywatelskie nie mamy do czynienia w Chojnicach. Największe z działających "stowarzyszeń" są uzależnione od dwóch strumieni pieniędzy - samorządowego lub unijnego/państwowego. W zasadzie więc te organizacje realizują część zadań publicznych z którymi państwo sobie nie radziło. I teraz przechodzę do istoty zagadnienia. Powołano komitet ds. rewitalizacji między innymi Starego Miasta i tzw. Dzielnicy Dworcowej, zresztą bardzo ludnej jak na Chojnice. Wiele w tym kontekście pisze się o tzw. kapitale społecznym. Tylko chyba niewielkie jest zrozumienie tego pojęcia wśród lokalnych elit politycznych. Te bowiem kapitał społeczny rozumieją jedynie w sensie negatywnym - i nauczone doświadczeniem - rozbudowują kapitał społeczny poprzez rozwój sieci znajomości i porozumienia celem osiągnięcia jak największych zysków. Czyli w zasadzie dzięki znajomościom, a nie dzięki jakości usług i produktów, dokonuje się wiele transakcji w Chojnicach, za pełnym błogosławieństwem, a czasami jak twierdzę i przy udziale, lokalnych władz. 

Ten dwuelementowy dowód koronny - konsekwentne sekowanie "politycznych sadzonek" - jak i  - tworzenie negatywnego kapitału społecznego - czyli wytwarzanie sieci znajomości i umacnianie postkomunistycznych praktyk na zasadzie "dojść i znajomości", jest wystarczającym argumentem przeciwko rządom antydemokraty Finstera. Empirycznych dowodów, na ten raczej teoretyczny esej, dostarczy wkrótce opinii publicznej najbliższa przyszłość...

Czy nadejdą zmiany?

Tu i ówdzie, słyszy się o jakiejś cichej aferze w którą mają być zaangażowani ludzie władzy. 

Dotarło do mnie pismo, które upubliczniam, a które może mieć bardzo poważne konsekwencje dla ludzi władzy w Chojnicach. 

19 maja odbywa się rada powiatu, uważam, że jak największa liczba obywateli powinna przyjść na sesję, aby naocznie obserwować, jak przedstawione zostaną wątki poruszone w piśmie.