Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2022

Gdzie staną kontenery dla uchodźców?

Miasto zapowiedziało, że przyjmie dar od firmy MTB w postaci kontenerów/domów modułowych dla uchodźców z Ukrainy. Po spotkaniu z kilkunastoma mieszkańcami Osiedla Kolejarz (9 osób wyraziło zgodę na lokalizację kontenerów dla uchodźców na osiedlu), a na osiedlu tym żyje co najmniej 2,5 tys. osób, władze czują, że mają legitymację do ustawienia na tym osiedlu obiektów dla uchodźców. 

Już na samym wstępie ujawniły się liczne problemy i niedopatrzenia władz, przede wszystkim teren musi być oświetlony i to pochłonie nie tylko zapowiadane wcześniej 200 tys. zł na uzbrojenie, ale do tego jeszcze ponad 300 tys. zł na oświetlenie. Tym sposobem Miasto wyda zapewne co najmniej pół miliona złotych, a teraz pytanie kluczowe - ile będzie miesięcznie kosztowało Miasto Chojnice utrzymanie tego "osiedla uchodźców"? Żeby nie było żadnych wątpliwości, popieram przyjmowanie uchodźców, nawet imigrantów ekonomicznych, nie mam nic przeciwko jeśli to jest przemyślane i ma służyć jakiemuś celowi a ludzie ci będą mieli zapewnione szanse bytu i rozwoju, a być może i perspektywę pracy. Problemem, jak zawsze w przypadku władz Chojnic jest sposób wykonania, nawet szczytnych celów. Jest on nieprzemyślany. Takie osiedle nie będzie sprzyjać, ani integracji tej społeczności, ani dobrostanowi miasta. Nie można próbując pomagać jednym - i to nielicznym uchodźcom - szkodzić jednocześnie innym - licznym mieszkańcom miasta. 

Ponadto, działka, którą miasto chce przeznaczyć na ten cel ma ponad 8 tys. m. kw. Jest to więc spory teren (wcześniej zajmowany między innymi przez żwirownię, a jeszcze wcześniej Sowieci poszukiwali tam złóż surowców). Uważam, że przeznaczanie tej działki na ten cel jest bezzasadne. Jest to świetnie położony teren, który mógłby być przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe, albo pod park, którego na Osiedlu Kolejarz nie ma. Zresztą, chojnickie osiedla są zapuszczone jak ukraińskie stepy. 

Dlatego proponowałbym jednak, aby firma MTB i Miasto Chojnice wycofali się z umowy, którą próbują podjąć i z planu, którą chcą zrealizować w tym miejscu. Miasto dysponuje na pewno terenami, które nie są tak atrakcyjne, gdzie ustawienie domów modułowych nie będzie też narażało na szwank właścicieli sąsiednich nieruchomości. Jaka jest logika oddawania tego terenu pod osiedle uchodźców, kiedy jednocześnie próbuje się sprzedać tereny za Metalowcem? Przecież na tej działce, mającej 8 tys. m kw. spokojnie mogłoby powstać dziesięć domów jednorodzinnych. 

Podsumowując, żądam od Miasta Chojnice, aby rozpisały konsultacje społeczne nt. miejsca  w którym Miasto będzie budować osiedle dla uchodźców. Na pewno nie może być to centrum osiedla domków jednorodzinnych. To jest wykluczone. Zresztą, jeśli chciałby się osiągnąć efekt integracyjny, taką społeczność powinno się rodzinami przyjmować do odseparowanych od siebie mieszkań i miejsc. Taniej Miastu byłoby wynająć mieszkania lub wygospodarować z zasobów ZGM odpowiednie lokale, niż budować to osiedle z "domków modułowych". Ponadto przyjmując, że cena za metr kwadratowy działki w tym miejscu w mieście kosztuje ok. 150-200 zł, to znaczy, że miasto udostępnia na cel budowy tego osiedla teren wart ok. 1,5-2 mln złotych. Na kolejnym chojnickim osiedlu będziemy mieli "bohomaz architektoniczny", który na pewno nie będzie dla Miasta tani w utrzymaniu. 

Poniżej zamieszczam lokalizację działki przeznaczonej pod budowę "osiedla dla uchodźców":




wtorek, 15 maja 2018

Cudzoziemcy w Chojnicach

Jak informują media, liczba pracowników w Chojnicach, którzy są spoza Polski wzrasta. Pomimo tego nic nie wiem, nic nie słyszałem, nie czytałem o jakichś szerszych akcjach organizacji społecznych w Chojnicach, albo władz Miasta, które byłyby ukierunkowane na przybliżanie nas sobie nawzajem. Jak dotąd widziałem tylko artykuł w "Czasie Chojnic", ale nie wiem czy ten cykl przybliżania sylwetek Ukraińców miał ciąg dalszy? 

Naprawdę dobrze byłoby stworzyć platformę dialogu, bo brak kontaktów i brak dialogów, brak wypracowania form "obcowania" ze sobą może doprowadzić do narastania napięć. Coraz większą liczbę cudzoziemców w Chojnicach widać gołym okiem, chwilami mam wrażenie, jakbym znajdował się nie w Chojnicach, ale w jakimś niewielkim brytyjskim miasteczku, które nagle zalali mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej. O ile należy podchodzić do zjawiska z pełną otwartością, to jednak trzeba powiedzieć wyraźnie, że należy poczynić pewne kroki, aby przywołać zagranicznych imigrantów w Chojnicach do przestrzegania naszych norm kulturowych, bo wiele jest sygnałów negatywnych zachowań. Media również informowały o zachowaniach wykraczających poza przyjętą normę. Tutaj wielką rolę do odegrania ma nie tylko Miasto, ale i właściciele lokalnych firm, którzy zatrudniają obywateli innych państw. O tej sprawie pisałem już jakiś czas temu, a postulat powołania stowarzyszenia polsko-ukraińskiego był zapisany w mojej ostatniej ulotce wyborczej. Jestem przeświadczony, że musimy się otworzyć na tę nową rzeczywistość, ale na bazie dialogu z imigrantami.  Przedstawię to w ten sposób, liczba Ukraińców w Chojnicach równa się zapewne liczbie jednego chojnickiego osiedla, czyli wynosi prawdopodobnie już ok. 2 tys. osób, które nie mają swojej reprezentacji w przestrzeni publicznej, ani forum artykułowania potrzeb, czy po prostu publicznej ekspresji. 

Dlatego warto pomyśleć, co na rzecz realnego dialogu możemy zrobić w najbliższej przyszłości. Jesli nic nie zrobimy w tym momencie, bez zbędnego ociągania się i oczekiwania na jakiś bodziec, który spowoduje działania w pośpiechu, to może się okazać, że przegapiliśmy szansę na owocną koegzystencję. 


środa, 13 sierpnia 2014

Czas globalnej katastrofy

Zapewne będzie nieco futurulogicznie. Być może wręcz fantastycznie. Faktycznie jednak, a nie w odczuciu, bardzo realnie.


Mówi się o tym, że w Ukrainie wybuchła i trwa wojna hybrydowa. Ta nowa wojna, jak chcieliby niektórzy, wiąże się z wykorzystaniem środków technologicznych i społecznych przez Rosję do destabilizacji Ukrainy, przy użyciu też narzędzi konwencjonalnego zabijania jak czołgi i karabiny oraz bomby i metody jak naloty czy ostrzał artyleryjski.

Nie jest to żadna hybrydowa wojna, nie jest to też typowo rozumiane zderzenie cywilizacjim a bardziej walka ideologii (Zachód kontra Rosja). Konflikty w których jedni musieli wykorzystywać środki konwencjonalne i metody postępowania uzgodnione z innymi, ale i respektowane, a inni tych norm nie przestrzegając walczyli wszelkimi dostępnymi sposobami znane są od dawna. Można rzec, że od czasów kiedy jedni żyli i pracowali aby stworzyć dobrobyt - czasami przecież nieudolnie i tylko dla wybranej części społeczeństwa (ten wybór - to sito, było różne od kwestii teologicznych, wyznaczników szamańskiej mądrości, poprzez klasowości, ideologiczną czystość, rasowość po kapitał) inni dążyli do wprowadzania chaosu, pożogi i śmierci. Jakkolwiek poetycko to nie brzmi, jest prawdą o dziejach ludzkości.

Obecnie zadajemy sobie pytanie, coraz częściej wypowiadane przez urzędników państwowych krajów Unii Europejskiej, kiedy wybuchnie III wojna światowa. Nikt już nie pyta, czy wybuchnie,ale raczej kiedy? Według mnie wybuchła już w marcu tego roku, na Ukrainie. Jest to jednak wojna prowadzona w sposób barbarzyński, coraz bardziej indywidualny - nie masowy (choć na masową skalę) - jest to wojna, która przez udostępnienie stronom walczącym sprzętu wojskowego i narzędzi technologicznych ma objąć każdego z osobna. To wręcz zgodne z duchem czasów - z postępującą anarchią, odmasowieniem, indywidualizacją forma walki ideologii. 

Putin i jego ideolog Aleksandr Dugin mają plan, aby zdestabilizować nie tylko Donbas, nie ograniczać się też do Ukrainy. Chcą zdestabilizować świat. Ta wojna będzie o tyle nowa, że kiedy to w znanych nam dotąd konfliktach dochodziło do "eksplozji" państwa agresora, więc do jego często konwencjonalnymi środkami przeprowadzonej ekspansji, to teraz dojdzie wręcz do "implozji" świata w wyniku działań agresora. Putin i Dugin wyciągnęli lekcje tak z historii, jak z perspektyw rozwoju technologicznego i społecznego. Rosja ma stać się jedynym stabilnym państwem świata, jedyną oazą spokoju. Ludzie mają w bliskiej perspektywie pragnąć dostać się do Rosji, mają zabiegać o jej opiekę, o jej paszport, o jej przychylność. Mieszkańcy Europy przede wszystkim będą pod surowymi warunkami ideologicznymi (wyrzeczenie się mentalne "Zachodu") przyjmowani na nowych obywateli Rosji. Wszystko co wokół Rosji będzie pogrążone w chaosie, kiedy tam będzie trwała budowa silnej władzy państwowej, dającej obywatelom ułudę swojskości i życia pod bezpiecznym kloszem Putina z iluzją prawie całkowitej wolności jednostkowej przy zabezpieczeniu bytu socjalnego za cenę wyrzeczenia się praw politycznych. 

Rosja nie będzie więc zabiegać o świat. To ludzie mają zabiegać o Rosję. Wchodzimy w erę anarchii i cynizmu, w tym porządku urządzenia świata i życia duchowego, Rosja stanie się atrakcyjna jak nigdy przedtem. Sprzyja temu wzrastające w ludziach pragnienie wolności osobistej, coraz niższe zaufanie do polityki i polityków oraz do tradycyjnych instytucji. Destabilizacja na zewnątrz Rosji będzie tylko wspierana przez siły rosyjskie, przez służby specjalne, przez kapitał. Historia pokazała, że nie ma na świecie siły zdolnej owładnąć cały glob, tą siłą nie jest nawet kapitalizm, który zawsze napotyka opory natury religijno - ekonomicznej. Rosja i Putin będą skuteczniejsi nawet jak sam kapitalizm, ale władzę polityczną nad kolejnym obszarami będą wprowadzać bardzo powoli i z wielką ostrożnością pomimo już posiadanej władzy w danym rejonie. Cenniejsze będzie dla nich posiadanie władzy w świecie chaosu jak władzy w świecie porządku do którego nie dążą. Swoistym urządzeniem świata ma być chaos poza Rosją. 

Reasumując. Wojna wybuchła w marcu. III wojna światowa. Celem agresora jest destabilizacja świata. Pogrążony w chaosie i globalnej pożodze świat, który w wybranych lokalnych punktach - ogniskach wojny konwencjonalnej - będzie się tlił pożarem prawdziwej wojny doprowadzi do chaosu globalnego. Nieznanego wcześniej, gdyż nawet wojna, II wojna światowa, ogarniająca większą część globu wyznaczała granice konfliktu i jego strony. Współcześnie pozostanie wrażenie "nieznanego wroga", chodzi o wojnę wszystkich przeciw wszystkim. W tym duchu Rosja będzie się stawać coraz atrakcyjniejsza, a jej porządek i kultura będą wydawać się wyższe  i cenniejsze, aniżeli to co zastać będzie można na całym świecie. Jesteśmy więc u progu zniszczenia, które Rosja napędza i który ma doprowadzić do zmiany ładu światowego. Każda inność godząca w porządek, każdy promyk nadziei na separatyzm, na chaos będzie przez Rosję wspierany na całym świecie.

Dopiero na zgliszczach pożogi Rosja będzie wkraczać na kolejne tereny politycznie, ale to będzie proces długotrwały. Liczyć się będą przede wszystkim narzędzia prowadzące do chaosu. Świat i ludzie mają prosić i błagać Rosję o pomoc i interwencję, świat ma pragnąć rosyjskiej interwencji i opieki. I rzeczywista strefa wpływów Rosji w dobie chaosu będzie się rozszerzać w błyskawicznym tempie. To jest ta nowa wojna, albo raczej powiedziałbym nowa metoda prowadzenia starej wojny. Im prędzej Zachód zrozumie, że Rosję należy po prostu najechać i odsunąć Putina od władzy tym lepiej. Ale Zachód tego nie zrozumie. Wojna trwa, a Zachód robi uniki, na które myśl rosyjska jest od dawna przygotowana i które to dla Rosji stają się paliwem dalszej ekspansji - przede wszystkim ideologicznej - trafiającej więc do ludzi i wpływającej na ich postawy w tym skrajnie zindywidualizowanym już świecie. To gorsze niż komunizm, hitleryzm i kapitalizm, to bakcyl, który złapie wszystkich. Czeka nas po prostu chaos jakiego nie znamy. Oczywiście nie znaczy to, że nie pojawi się też problem inwazji wojsk rosyjskich. Pojawi się, ale punktowo i raczej na zasadzie misji czy ekspedycji lub bombardowań. Dojdzie do starć. Wszyscy w nich będą przez Rosjan określani jako terroryści i barbarzyńcy - niezależnie od tego, że będą to wojska państw próbujących podtrzymać swój byt. Coraz częściej też rosyjska retoryka będzie trafiać do umysłów ludzi, którzy nie odnajdują się też w świecie Zachodu. Takich ludzi w miarę postępującego ubożenia przybywa. Tak będzie wyglądała realizacja Czwartej Teorii Aleksandra Dugina. Rosja osięgnęła stan rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego, który pozwala jej na interwencje różnymi środkami prawie w każdym punkcie na świecie, osiągnęła więc status jaki do niedawna miały tylko USA. Stany szerzyły nie tylko demokrację, ale i relatywizm postaw i wierzeń napędzany neoliberalizmem, Rosja szerzyć będzie już tylko cynizm i anarchię, w efekcie chaos sprzyjający jej ekspansji - ideologicznej i następnie terytorialnej. 

wtorek, 15 kwietnia 2014

V kolumna w Chojnicach

Do Chojnic zajeżdża były rzecznik prasowy Samoobrony, a dziś osoba reklamująca się "politolog". Więcej, jako specjalista od geopolityki (niczym rosyjski guru Aleksandr Dugin). Jest to osoba głęboko skompromitowana w oczach każdego Polaka. Mówię to wprost, do Chojnic przyjeżdża agent rosyjskiego wpływu i jako taki będzie przeze mnie uważany. 


Zastanówmy się, dlaczego Pan Piskorski przyjeżdża do Chojnic, a wspiera poglądy o tym, że:

1. Wejście Ukrainy do współpracy gospodarczej z UE, będzie dla Ukrainy zabójstwem.

2. Przewrót na Ukrainie był sponsorowany i przeprowadzony przez zewnętrzne siły.

3. Wyrażał krytykę wobec zaangażowania się Polaków w ruch niepodległościowy Ukraińców.

4. Unia Europejska nie może zrekompensować Ukraińskich strat gospodarczych w wyniku utraty rynków w Rosji.

5. Pan Piskorski jest medialną twarzą putinowskiej, skompromitowanej, telewizji Russia Today. 

6. Pan Piskorski jest zwolennikiem Putinowskiej i Duginowskiej koncepcji Eurazjatyckiej "integracji" co oznacza, że jest to zwolennik rosyjskiego ekspancjonizmu, ponieważ poza Rosją nie ma innego państwa forsującego "integrację" od Władywostoku po Lizbonę.

7. Pan Piskorski prezentuje poglądy anty - euroatlantyckie obliczone na rozbicie związków UE - USA, a co więcej na dezintegrację UE. 

8. I teraz jak mawia pan Samoobrona "first and foremost": wspieranie przez Pana Piskorskiego interesów rosyjskich w Polsce jest naruszeniem polskiej racji stanu. Takie wystąpienia podlegać powinny obstrukcji społecznej (ale i prawnej). Nie chodzi już tutaj o wolność słowa, ale o sianie propagandy rosyjskiej. Bo nie da się ukryć, że przez usta Piskorskiego płynie prorosyjska propaganda. 



Bardzo dobrze Pana przywitamy. Reasumując Pan Piskorski jest ewidentnym "agentem wpływu rosyjskiego", którego przywiało teraz do Chojnic. Nazywanie tego Pana "political scientist" jest wielką pomyłką, jest to osoba, podobnie jak Dugin, zaangażowana w sianie propagandy podtrzymywanej pseudonaukowymi założeniami. Nikt w Chojnicach nie powinien poddać się tej propagandzie. Odpowiedź jest jasna na postawione na wstępie pytanie, Pan Piskorski przyjeżdża do Chojnic niczym V kolumna w czasach przedwojennych. 

Warto zaznaczyć, że Pan Piskorski nazywa Platformę Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość organizacjami pro - banderowskimi (a więc sprzyjającymi godzeniu w dobro Polski)? Kierowane przez Niego Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych to organizacja funkcjonująca na marginesie polskiej politologii. Wskazać należy, że głównym ośrodkiem w tym zakresie jest Instytut Geopolityki Leszka Sykulskiego, choć oczywiście nikt nie broni prawa do zakładania stowarzyszeń. Niemniej śmieszne jest, że w Russia Today Pana Piskorskiego przedstawia się jako dyrektora think - tanku działającego w zakresie geopolityki. Niestety nie mogłem się też doszukać w sieci artykułów naukowych Pana Piskorskiego, ani wykazu Jego publikacji, co tym bardziej wskazuje mi na to, że czas poświęca na politykowanie zgodne z interesem Rosji. 

sobota, 1 marca 2014

Puszka Pandory

Putin otwiera puszkę Pandory. Jeśli dojdzie do zakwestionowania granic dla których gwarantem były światowe mocarstwa to podważone zostaną podstawy dotychczasowego porządku świata. Będzie to akcja bez precedensu od przynajmniej 50 lat. 

Podtrzymuję moją wcześniejsza tezę, jeśli dojdzie do interwencji sił zewnętrznych na Ukrainie, to jesteśmy u progu wojny w Europie, ale i prawdopodobnie na świecie. Pozostaje jedynie ufać,że będzie to wojna sił konwencjonalnych. Jeśli na Kremlu zapadła już decyzja o wojnie, to nie będzie kroku wstecz i żadne sankcje nie przestraszą Putina. 

Ten tragiczny bieg zdarzeń, to też wina Zachodu (w tym Polski), zbyt małego zaangażowania w ruchy wolnościowe na całym świecie. Świat zajął się po 2007 roku wychodzeniem z kryzysu ekonomicznego, a Putin w tym czasie zajmował się budowaniem armii. Na to są niestety twarde dane. W każdym razie żadne instrumenty presji międzynarodowej nie wywrą wrażenia na Rosji z tego należy zdawać sobie sprawę. I ponownie jak kilka tygodni temu pisałem, trzeba wzywać polskie władze do przygotowania nas na czas wojny, bo ta może zapukać do naszych granic. 

Jeśli dojdzie do zwarcia wojskowego na linii NATO - Rosja to mamy otwarty konflikt, którego terenem działań może się stać Polska już w pierwszym okresie działań wojennych. Prawdopodobny jest też scenariusz neutralizacji republik bałtyckich. 

Pamiętać też należy, że znaczne siły rosyjskie stacjonują na Białorusi i wraz z siłami białoruskimi przeprowadzały kilkakrotnie w ostatnich latach ćwieczenia ataku wyprzedzającego sił konwencjonalnych na Polskę. Apeluję do polityków z Warszawy o zdecydowane działania i postawienie w stan gotowości bojowej również Wojsko Polskie. 

czwartek, 20 lutego 2014

Ukraina - będzie eskalacja?

Miesiąc temu w poście pod tytułem "Ukraina - i co dalej?" napisałem, że dojdzie do pacyfikacji, a wystąpienia na Majdanie skończą się rzezią. Nie ma dla politologa nic gorszego jak przewidzieć takie zdarzenia. Wolałbym się po prostu mylić. Całość tekstu sprzed miesiąca pod tym linkiem: http://polityka-chojnice.blogspot.com/search?q=ukraina . 

Co się stało na Ukrainie i co będzie się działo?

Przede wszystkim protesty wybuchły na bazie gospodarczej, kiedy okazało się, że Janukowycz nie podpisze umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, potem dopiero zaczęły się pojawiać postulaty polityczne,kiedy opozycja zaczęła być traktowana na Majdanie pałkami. Kiedy Janukowycz wpadł na pomysł sprzedania Rosji ukraińskich długów myślał, że osiągnął sukces, a Majdan w radości za tani gaz rozpierzchnie się do domów, ale było już za późno, pies raz uderzony nie zapomina o ciosach, które otrzymał, a władza traktuje Ukraińców jak zwierzęta niestety. 

Kiedy konflikt narastał i pojawiły się ofiary śmiertelne protestujący do swych postulatów włączyli wezwania do zmiany konstytucji na której zbudowany jest ukraiński system prezydencki, te zmiany miały być w kierunku ustanowienia ustroju opartego o system parlamentarno - gabinetowy z mniejszą rolą prezydenta. Gdy już sporządzono stosowane propozycje zmian do konstytucji, przewodniczący ukraińskiego parlamentu nie zgodził się na ich przyjęcie i walki wybuchły ze zdwojoną siłą na nowo...

Według analityków Ośrodka Studiów Wschodnich jedyny teraz scenariusz, który ograniczałby możliwość eskalacji konfliktu to ustąpienie Janukowycza. Wydaje mi się, że to nie jest jedyny scenariusz, a ustąpienie Janukowycza nie ma już nic na celu. Ustępować mógł miesiąc temu, teraz jest za późno. Ukraińcy zrozumieli, że muszą przebudować całą strukturę państwa w którym zbyt wielka władza spoczywa w prezydenckich rękach, a nikt przecież nie ma gwarancji,że następny prezydent nie będzie jeszcze większym despotą jak obecny przy takim systemie politycznym w jakim funkcjonuje Ukraina. 

Za kulisami sporu na linii obywatele - władza na Ukrainie jest też, jak w każdej rewolucji, podłoże materialne, nie chciałbym być tutaj wyznawcą materializmu historycznego jako siły napędowej dziejów, ale ciężko nie zauważyć instrumentów Doktryny Szoku o której pisała Naomi Klein. Wielcy oligarchowie ukraińscy, ale też wielki kapitał zachodni przede wszystkim stawiają na wolny rynek w ujęciu doktryny neoliberalnej ze szkoły Friedmana. Konflikt więc rozgrywa się na dwóch płaszczyznach - obywatelskiej i ekonomicznej, czyli w sferze emancypacji politycznej i gospodarczej (gospodarczej w rozumieniu neoliberałów). Ukraińcy chcą po prostu godnie żyć, a że jasnym jest, iż poziom życia jest największy w krajach, które cieszą się największymi swobodami politycznymi to zaczęli walczyć o prawa polityczne. 

Przypuszczam, że dojdzie do dalszej eskalacji konfliktu, a przypadek Syrii, gdzie Asad morduje od lat jest tylko świadectwem w jak wielką inercję wpadł cały Zachód. Nie chciałbym być złym wieszczem, ale od Bałtyku do Morza Czerwonego istnieje dziś strefa konfliktu o niezwykłej od dziesiątków lat intesywności, która przeniesie się i do Europy. Państwa - pionki - takie jak Ukraina, Syria są rozgrywane przez bloki państw skupionych wokół USA i Rosji. 

Naturalnym jest, że "wielkim" tego świata chodzi o wdrożenie kapitalizmu i westernizacji życia w tym paśmie państw. Ukraina przeżywa Doktrynę Szoku w skali początkowej, jeśli konflikt utrzyma się w granicach Ukrainy bez oficjalnego zaangażowania sił zewnętrznych to należy się spodziewać scenariusza podobnego do tego znanego z okresu polskiej transformacji, przy dużo wyższej liczbie zabitych. Jeśli będzie ingerencja sił zewnętrznych (a podobno już jest w jakimś stopniu), to możemy się spodziewać konfliktu na skalę wykraczająca poza Ukrainę, a na pewno angażującą siły spoza Ukrainy w działania wojskowe. W wymiarze ekonomicznym efekt scenariusza pierwszego będzie taki, że Ukrainę będą czekać neoliberalne reformy bez rozliczania dzisiejszych zajść, w drugim scenariuszu Ukraina stanie się Bałkanami z lat 90 - tych zaraz przy granicy z Polską co też doprowadzi do destabilizacji sytuacji politycznej w Europie. 

Najgorsze jest to, że padły ofiary śmiertelne - zastrzelone przez siły rządowe, czego Europa Środkowa nie widziała od pół wieku, tutaj nie ma już dla nikogo kroku wstecz, a perspektywa przyszłości jest na tyle wyrazista, że rządzącym w Polsce proponowałbym poważne działania zmierzające do ochrony naszego życia na wypadek...wojny. Jest to niestety efekt nie tylko starć państw ze wspomnianych bloków, ale też niejako reperkusja kryzysu ekonomicznego, który trawi świat od 2008 roku. Taki jest neoliberalizm, albo wchłania kolejne rynki Doktryną Szoku, albo następuje implozja systemu. Właśnie obserwujemy jak neoliberalizm walczy o przetrwanie.Z drugiej strony wiadomo, że Rosja też walczy o przetrwanie swej polityki neoimperialnej.

I jeszcze jedno, żadnego podziału Ukrainy nie będzie.

środa, 22 stycznia 2014

Ukraina - i co dalej?

Zdarzenia na Majdanie, powodują, że wracam do pytania: "Dokąd zmierza Świat"?


To co się dzieje na Majdanie to dosłownie powstanie, a wiadomo czym się powstania kończą. Rzezią, czasami dosłowną, czasami "tylko" polityczną.O ile Pomarańczowa Rewolucja niosła w 2004 roku za sobą wielkie nadzieje, a moi koledzy ze studiów wyjeżdżali, namawiając i mnie, do Kijowa o tyle teraz widać wyraźnie, że to co się dzieje na Majdanie nie ma z Pomarańczową Rewolucją nic wspólnego. Przypuszczam, że nie będzie konsensusu, a wszelkie środki dialogu wyczerpane zostały po obu stronach. Co przykro stwierdzić, Europa zostawiła Ukraińców samych sobie, USA też. Jedynie Rosja jest blisko Ukrainy -tej rządowej, kierującej dyktatem. 

Co z tego wyniknie? Chyba już tylko pacyfikacja. Jedyny sposób to jechać na Majdan, stawić się tam w obronie ideałów - wolności, demokracji. Kiedy jednak żarty się skończyły i okazuje się, że to jest obywatelskie powstanie, a nie kolejny polityczny happening spod brytyjskiego parlamentu, chętnych do wyjazdu zaczyna brakować. 

Wszyscy wkoło pukają się w czoło - na słowa o wyjeździe na Ukrainę. Mi się niestety wydaje,że bierna postawa spowoduje to co zawsze w takich sytuacjach, fala przemocy i niepokojów przetoczy się przez kolejne kraje w ciągu najbliższych lat. System na Ukrainie natomiast, będzie czystej postaci dyktaturą, która schroni się przed sankcjami w objęcia Moskwy. Ukraina wraca do dawnego Pana. Kiedy padnie Ukraina, padnie i Polska...Wtedy będzie można jechać protestować do Warszawy, bo tam będzie niedługo Majdan.

Wielcy polscy geopolitycy i myślicie polityczni, byli zgodni co do znaczenia istnienia niepodległej Ukrainy dla suwerenności Polski. Jest ono kluczowe(oczywiście możemy zacząć dyskusję o znaczeniu kapitału w perspektywie którego zanika pojęcie suwerenności państwowej w globalizującym się świecie) dla istnienia Polski. Jednak aparat przymusu jest nadal w rękach państw, administracja również. Wojsko, policja, wszelkie inne ograny i instytucje bezpieczeństwa pozostają w rękach państwa. Powtarzam, padnie Ukraina, padnie też i Polska. Niewielu przyzna rację, ale na Majdanie Ukraińcy walczą nie tylko za demokrację na Ukrainie.