Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Wenta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Wenta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2014

Kto pokona Finstera?

Kiedy prześledzimy zwycięstwa Arseniusza Finster, te wyborcze w 2002 r., 2006 r.,oraz w 2010 r. oczywistym staje się, że wobec obecnego burmistrza Chojnic powinien wystartować tylko jeden kontrkandydat.

Dotąd opowiadałem o takiej opcji jedynie w kuluarach, ale postanowiłem tę myśl upublicznić.


Wszystkie opcje polityczne w Chojnicach, od PiS przez PChS, KNP Korwina - Mikke oraz SLD i ChRS plus lokalne organizacje pozarządowe powinny poprzeć jednego, wspólnego kandydata. Mianownikiem tych wszystkich organizacji i czymś co określa ich wspólny interes polityczny jest chęć zmiany władzy. Nie jest to chęć wynikająca tylko z dążenia do władzy, ale przede wszystkim, a obserwuję i działam od lat, do oparcia chojnickiej polityki na innych wartościach i ideach, aniżeli te które wyznaje Arseniusz Finster i skupiony przy nim dwór. 

Dlaczego tylko jeden kontrkandydat?

- W 2002 r. po raz pierwszy dokonywano bezpośredniego wybory burmistrza, czyli mieszkańcy decydowali swymi głosami o wyborze. W tych wyborach wystartowało 3 kandydatów. Byli nimi Arseniusz Finster, Andrzej Górnowicz i Maciej Walkowski. Otrzymali oni kolejno 76,71% (A.F.), 16,30% (A. Górnowicz), 6,99% (M. Walkowski). Arseniusz Finster miał dwóch kontrkandydatów. W tamtym czasie Andrzej Górnowicz był autentyczną figurą na chojnickiej scenie politycznej. Nie wystarczyło to jednak, aby stać się wyrazistym przy bardzo młodym wtedy (38 lat), burmistrzu, który tryskał energią. I który był dobrze odbierany przez społeczeństwo. To był pierwszy przykład tego, ze więcej jak 1 kontrkandydat to rozproszenie uwagi wyborców, oraz gra na konto Fintera. Uruchamia to też mechanizm ekonomiki wyborcy, który nie ma ochoty i czasu na poziomie lokalnej polityki analizować więcej jak jednej alternatywy (stąd popularnie przyjęło się uważać, że "Finster nie ma kontrkandydata").

- W 2006 r. sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła. Nie tylko zwiększyła się ilość kontrkandydatów Finstera do trzech, ale też Finster uzyskał jeszcze wyższy wynik końcowy (według mnie dzięki zwiększonej ilości kontrkandydatów - to jeszcze bardziej skupiło uwagę na burmistrz i zachęciło wyborców do pozostania "przy tym co jest". Wystartowali A. Dolny (Wyborcze Forum Samorządowe i Prawo i Sprawiedliwość), uzyskując 4, 41% głosów,  A. Finster (Program 2010) uzyskując 82, 85 % głosów, J. Kowalik (SLD) uzyskując 4,19 % głosów oraz najbardziej w tej kampanii widoczny i waleczny A. Mielkie, który tych głosów uzyskał 8,55%. Od tych wyborów można już było mówić o prawidłowości - im więcej kontrkandydatów, tym większa szansa Finstera na zwycięstwo i nie jest to wynikiem słabych kontrkandydatów, tylko działania prawa rozpraszania głosów w ordynacji większościowej, jednomandatowej (tak można określić tę która funkcjonuje w wyborach na burmistrza już od 2002 r.) w chwili kiedy jest więcej jak jeden kontrkandydat.

- W 2010 r. ponownie mamy więcej jak jednego kontrkandydata. Nikt nie mógł nic przeciwko takiej sytuacji zrobić. A stało się coś tragicznego. Współpracujący ze sobą w radzie miejskiej Andrzej Dolny (PiS) i Marcin Wenta (WFS), postrzegani byli jako tandem opozycji. Nagle stają naprzeciwko siebie w wyścigu o fotel burmistrza, czy było coś co mogło wywołać w wyboracach większą niechęć jak takie posunięcie? Nie, nic nie wywołałoby większego zaskoczenia wyborców i ich niechęci. Jak wykazały prowadzone przeze mnie badania, kiedy Marcin Wenta był jedynym znanym opinii publicznej kontrkandydatem poparcie dla Niego sięgało 20% w okresie przedwyborczym! W momencie kiedy pojawił się Andrzej Dolny jako drugi kontrkandydat, wyborcy nie przestali popierać Arseniusza Finstera, tylko po prostu podzieliły się głosy na "opozycji" i do tego jeszcze coraz mniej osób w ogóle było skłonnych oddać głos na kandydatów opozycji, a poparcie dla Marcin Wenty zaczęło topnieć. Doszło do tego, ze przed wyborami poparcie dla Marcina Wenty spadło do ok. 5% podobnie jak dla Andrzeja Dolnego. Te dane prezentowałem w jednym z komitetów, ale już niewiele można było zrobić. Badania przed kampanią i w czasie jej trwania ujawniły, że nie tylko Finster zyskuje na większej ilości kontrkandydatów, ale też traci na tym każdy kolejny kontrkandydat, a uwaga wyborców skupia się na jednym silnym graczu - czyli na Finsterze. Bo to Finster jest postacią wyrazistą i nikogo nie wykreuje się ad hoc. Wyniki były przerażające: A. Finster zdobył 84.95% głosów, A. Dolny 7.24 % , natomiast M. Wenta 7.81 %. 

Frekwencja w wyborach z tych lat wynosiła odpowiednio: 2002 (42, 51%) ,2006 (49,23%), 2010 (47,26%). 

Jakie są z tego wnioski? Po pierwsze nie ma wpływu ilość wyrazistych kandydatur na burmistrza (wyrazisty był i A. Mielke i A.Górnowicz i A. Dolny oraz M.Wenta), jeśli jest to więcej jak 1 kontrkandydat. Warto prześledzić ile głosów zgarniali "opozycyjni" kandydaci (suma głosów): 2002 (23,29%), 2006 (17,15%), 2010 (14,42%). Teraz proszę się zastanowić nad skutecznością działań i zdolności do współpracy środowisk opozycyjnych w Chojnicach. W ciągu 12 lat, opozycja straciła ok. 10% poparcia społecznego,jak uważam tylko w wyniku niezdolności do kreowania jednego lidera. Bo Finstera można łatwo pokonać, ale trzeba brać pod uwagę prawa, które są niepodważalne i polegają na wyborczej arytmetyce. I nie ma tutaj niestety wpływu frekwencja wyborcza. To nie ona jest decydującym czynnikiem w tych wyborach, pokazuje to historia wyborów. Opozycja traci też pojedyńcze głosy od 2002 r. wtedy kandydaci opozycyjni otrzymali łącznie ok. 3000 głosów, w 2006 r. już tylko 2500 głosów, a w 2010 r. zaledwie 2250 głosów. To nie jest wynik "osiągnięć" Finstera, ale wynik nieprzemyślanych posunięć opozycji, która dotąd zamiast rozumem, kierowała się emocjami. Doprowadziło to do schizofrenicznej więc sytuacji, w której wyborcy oddają głos na radnego z opozycji, ale jednocześnie kładą głos na Finstera.Przykładem jest rok 2010, kiedy na dwóch kandydatów na burmistrza oddano 2250 głosów, ale na wszystkich opozycyjnych (PS, PiS, SLD) kandydatów do Rady Miejskiej oddano 4500 głosów. Jasną więc jest konstatacja, że brak zgody co do jednego kandydata przynosi opozycji i tym samym miastu szkodę. Brak jednego lidera, to automatyczne przekazanie około 50% poparcia, którym cieszą się kandydaci opozycji na rzecz Finstera, który dzięki kilku kandydatom, co będę powatarzał jak mantrę - zyskuje. 

System wyborczy jednomandatowy kieruje się tak zwanym prawem Duvergera, mówi ono o tym, że system większościowy prowadzi do kreowania się dwóch spolaryzowanych bloków poparcia wyborczego. Odnosiło się to prawo do partii politycznych - więc system promował wyłanianie się dwóch głównych bloków (obserwuje się to w demokracjach zachodnich - kreowanie się systemów dwupartyjnych i dwu i pół partyjnych). Według mnie prawo to zadziała w momencie, kiedy w Chojnicach będzie tylko jeden kontrkandydat wobec Finstera. To znaczy, wtedy tylko poparcie dla Finstera, w wyniku skupienia uwagi wyborców i mediów na jednym kontrkandydacie doprowadzi do porażki wyborczej Finstera już w I turze wyborów. II tury nawet nie będzie. Co zaskakujące nie jest wcale tak bardzo istotne kto byłby tym kandydatem. Mogę ujawnić, że w na początku 2014 według przeprowadzonych przeze mnie badań na Finstera zdecydownych było zagłosować nieco ponad...50% wyborców, dosłownie nieco. To oznacza, że ogromny elektorat czeka na zagospodarowanie, wystawianie więcej jak jednego kontrkandydata doprowadzi do triumfu Finstera, być może wykraczającego nawet ponad 85% poparcia, co przeczy przecież nawet logice jego "dokonań", niestety tak działają wyborcy. Nie skupią uwagi na więcej aniżeli na jednej osobie. Wszystkie siły opozycyjne muszą się porozumieć w kwestii jednego kontrkandydata. 

Dlaczego inne wartości?

Wygrana kontrkandydata sił opozycyjnych to zupełnie inna jakość polityki dla miasta. Oczywiście nikt nie zwolni urzędników, nikt też nie doprowadzi do zamknięcia ratusza, ani też nikt nie będzie obradował na stadionie. Jednak wyznaczniki i metody zmienią się zasadniczo. Przede wszystkim zapanować muszą jasne zasady, a nie układy i buta, którą obserwujemy na co dzień. Wiadomo przecież, że obywatele w Chojnicach boją się działać publicznie (bo stracą pracę, bo burmistrz nakrzyczy itd.), wiele inicjatyw jest przejmowanych lub blokowanych w zarodku, a Finster wpływa na niezależność partii i stowarzyszeń, co bardzo mocno ogranicza przestrzeń wolności (przy tym niestety widoczny jest alians burmistrza z wybranymi mediami). Nowy burmistrz nie ma być politykiem, ma być przede wszystkim mężem stanu, który uspokoi Chojnice i chojniczan, da ludziom ufność w literę prawa i jasne - transparentne zasady swych postępowań. Ma być przede wszystkim sprawiedliwym ojcem miasta (a nie narcyzem), który zaraz po wyborach zamiast uprawiać politykę będzie działał w interesie mieszkańców, a nie w interesie swoim i swojej frakcji partyjnej (czy lokalnej sitwy). Tego potrzebujemy wszyscy w Chojnicach. Zbyt wiele się słyszy o donosach, zakulisowych kontaktach i wpływach. Ciągle władza polega na zastraszaniu i ograniczaniu obywateli. Mentalnie chojnicka władza ze swymi metodami tkwi w głębokim PRL-u. To miasto upada od lat, jest obserwowalny odpływ instytucji publicznych  i spadek znaczenia miasta, niska stopa zatrudnienia, umowy śmieciowe, szeroka szara strefa (co przyznawano nawet w ratuszu), masowa migracja, brak perspektyw dla ludzi młodych (którzy mówią wprost, że Chojnice to "zadupie"). Nasze miasto będzie upadać, jeśli nie zmieni się w nim kultura polityczna. I to jest poważny problem. Wykazano w latach 90 - tych XX. w., że wszędzie tam, gdzie nie ma transparentności i jakiejś formy rozsądnego porozumienia (poszanowania) na linii - obywatele - władza, ludzie pozostają bierni  i jest ubóstwo. 

Co zyskają ugrupowania?

Jeśli różne ugrupowania polityczne i pozarządowe zdecydują się na jednego kontrkandydata na burmistrza, to zyskujemy wszyscy nową jakość w mieście, do której de facto każda siła poza Finsterem próbuje dążyć w Chojnicach jednostkowo. Wygrać z Finsterem uda się tylko jednym kandydatem. I to jest jedyna szansa na zaprzestanie topienia kasy w Parku Wodnym, na afery z udziałem Finstera. Wspomnieć też trzeba, że polityka ratusza to zadłużanie miasta, wartość kredytów w ostatnim roku jakimi obciążone jest miasto wzrosła drastycznie. Burmistrz i skupiony wokół niego dwór nie ma żadnych innych pomysłów na rozwój miasta jak tylko fundusze unijne, które czasami doprowadzają do groteskowych inwestycji - vide Baszta Nova w fosie. Poza tym, nowy kandydat, aby przeciwdziałać nieuchronnemu "cementowaniu się władzy", podpisze deklarację dwu - kadencyjności. Nie będzie siedzenia na fotelu przez 20 lat. 8 lat wystarczy w zupełności jednemu człowiekowi, aby wpłynąć na kierunki zmian w polityce miasta. I trzeba przestać stawiać na jednostkę (ponad interes społeczny) oraz na kreowanie kolejnego, jak mawiają niektórzy - satrapy. Czas abyśmy wytworzyli tak silną demokrację i tak silne społeczeństwo obywatelskie, abyśmy z łatwością byli w stanie w sposób cykliczny zmieniać władzę w Chojnicach. Zmiany są dobre i dają rozwój. Muszą tylko trzymać się zasad i wartości przypisanych do prawidłowego rozumienia zasad demokracji.

Co zyskają Chojnice?

Chojnice po wyborze nowego burmistrza odzyskają wolność. Nikt nie będzie przychodził na zgromadzenia publiczne, aby je zagłuszać czy zakłócać (co robił Arseniusz Finster w przeszłości), nie będzie też manipulowania sportem w celu robienia z niego maszynki wyborczej. Nie będzie też noszenia Krzyża przez władzę. Jesteśmy obywatelami państwa świeckiego i sprawa wiary jest sprawą osobistą i rozpatrywaną indywidualnie. Jeśli w mieście nie ma 100% katolików, to ani burmistrz, ani radni nie mają prawa publicznie - jako przedstawiciele miasta, nosić Krzyża w publicznym spektaklu. 

Postawmy na jednego kontrkandydata i wygrajmy dla Chojnic! W oparciu o doskonały program wyborczy, nad którym również pochylić musza się co do zgody nad nim, wszystkie siły opozycyjne w Chojnicach, możemy wspólnie doprowadzić do rozkwitu miasta, które stanie się dosłownie perłą Pomorza.

Jeśli znowu wystawimy wielu kontrkandydatów, to dokonamy tego samego błędu co w czasie wcześniejszych wyborów. Nie wiem jak różne siły w Chojnicach chcą wygrać, popełniając wciąż ten sam kardynalny błąd - który jak wskazują wyniki wyborcze doprowadza do coraz wyższego poparcia dla Finstera. Czy waleniem głową w mur trzy razy i trzy razy ją rozbijając warto przyłożyć czwarty raz? To prawda, że zmieniły się warunki, ale to jest tylko nasze subiektywne odczucie, polegać należy na faktach -  historii wyborczej i wskazanych prawach, a te nieubłaganie wskazują jednego kontrkandydata. Poza tym, wiadomo do czego prowadzi wielu kontrkandydatów, należy wreszcie spróbować innego wariantu, tym bardziej, że na podstawie analiz jest on naprawdę obiecujący. Jeden kontrkandydat to szeroka możliwość prezentacji ALTERNATYWY, i jest to skuteczniejsza metoda, aniżeli próba przemawiania ustami, dwóch czy trzech kontrkandydatów.

Tym postem, nie dałem odpowiedzi na pytanie o to kto pokona Finstera, ale dałem odpowiedź ważniejszą na pytanie o to, jak pokonać Finstera. 

środa, 17 listopada 2010

Lew i koń

Dziś miała miejsce kolejna debata prowadzona przez FIO Fuhrmanna.

Debatowali kandydaci na burmistrza - Andrzej Dolny, Arseniusz Finster i Marcin Wenta.

W pamięci zapadło mi jak podczasz wygłaszania swoich pomysłów na kulturę w Chojnicach, jej rozwój, wszyscy trzej panowie skupiali się na kulturze materialnej. Będąc uczciwym tylko Pan Finster wspomniał o przykładzie kultury duchowej w Chojnicach czyli o pracach Studio Rapsodycznego. Dla mnie to mocne faworyzowanie i przywłaszczanie sobie dorobku Studio (o czym już pisałem i ostrzegałem Pana Szlangę). Ale...do rzeczy. Do lwa , do konia.

W pewnym momencie debaty Pan Finster wszedł w słowo Panu Dolnemu i powiedział tak - nie można porównywać Rydzkowskiego (Julian Rydzkowski - założyciel i pomysłodawca chojnickiego Muzeum Historyczno - Etnograficznego - przyp. MW) z Pane Jutrzenką Trzebiatowskim, bo to tak jakby porównywać konia do lwa!

Pierwszy raz publicznie zgadzam się ze słowami Pana Finstera. Rzeczywiście Rydzkowski jak koń - orał ten kulturalny ugór jaki w Chojnicach w tamtym czasie był, a Pan Trzebiatowski jak lew pożera to na co inni pracują (utrzymanie galerii Pana Trzebiatowskiego to ok. 100 tyś zł rocznie dla budżetu miasta).

Na debatę warto było iść. Choć nieco długa, to jej bohaterzy pozwolili mi wreszcie się określić co do moich sympatii dla ich osób.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Wenta oddał zwycięstwo?

Dziś miała miejsce (chojnice.com - transmisja)kolejna debata kandydatów na urząd burmistrza Chojnic. Spośród trzech kandydatów było dwóch - Andrzej Dolny i Arseniusz Finster. O samej debacie niewiele mozna powiedzieć, oprócz jednego - zabrakło Wenty! Jak przez cały czas tej kampanii!

Ponownie nie było kandydata Projektu Samorządność. Do wyborów w sumie 5 dni. Marcin Wenta wystawiony przez Projekt Samorządność na najwyższy urząd samorządowy oddał walkowerem swoją szansę na wygraną.

Taka postawa nie tylko razi i godzi w podstawy demokracji, ale też zwyczajnie dyskredytuje Pana Marcina jako przyszłego działacza samorządowego. Każdy kto miałby okazję kandydować pofatygowałby się chyba do swoich potencjalnych wyborców?

Panie Marcin zawiodłeś Pan nasze nadzieje, sprzed telewizora nie wygrywa się wyborów! Dostaniesz czerwoną kartkę, bo za dużo zmarnowałeś. Liczyliśmy na to, że Marcin będzie realną alternatywą dla Pana Finstera, a on niestety po prostu w ogóle się nie pojawił...

sobota, 23 października 2010

Chwilowo Finster górą

Stowarzyszenie Arcana Historii dzięki uprzejmości wolontariusza wykonało sondę przedwyborczą.





Sondę prowadziliśmy od 18 października do 22 października tego roku na ulicach miasta Chojnice w godz. 8.00 - 18.00. Pytaliśmy przechodniów o ich sympatie co do kandydatów na burmistrza miasta Chojnice. Sonda jak i sam formularz ankiety były absolutnie anonimowe, a przepytywaliśmy osoby przypadkowe. Łącznie przepytaliśmy 100 osób uprawnionych do głosowania. Wyniki sondy prezentuje wykres. Sympatie wyborców w ostatnim tygodniu plasowały się w sposób następujący (w procentach):





Andrzej Dolny - 1%




Arseniusz Finster - 82%




Marcin Wenta - 13%




Żaden - 4%




W taki sposób wyglądał formularz naszej ankiety, którą wypełniał ankieter po uzyskaniu odpowiedzi od respondenta (prezentuję kartę z wyrażonym poparciem dla Marcina Wenty):

Naszej ankiety nie będę omawiał. Komentarze pozostawiam odwiedzającym mojego bloga. Sami Państo widzicie jak ma się rzeczywistość do Internetu - gdzie przypomnę Wenta wygrał dwie sondy na chojnice.com i na chojnice24.pl. Z wyniku szczęśliwy nie jestem, tyle z mojego osobistego komentarza.

Gdyby ktoś z Państwa chciał zobaczyć te ankiety, przeliczyć je, etc. Jest taka mozliwość w kazdą środę w budynku Wszechnicy Chojnickiej, pokój 210. Zapraszam w imieniu Stowarzyszenia Arcana Historii.

P.S. Wyniki sond będę prezentował co tydzień aż do dnia ciszy wyborczej. Co tydzień sondujemy 100 osób na ulicach miasta.

piątek, 22 października 2010

Wenta wygrywa



W sondzie wyborczej portalu chojnice24.pl , Marcin Wenta wygrywa wybory na burmistrza Chojnic w I turze. Na 299 oddanych głosów otrzymał 63%. Jeśli przyjąć, że głosujący to w większości ludzie młodsi, żądni informacji i zainteresowani życiem społecznym w Chojnicach, to można się pokusić o pewną predykcję co do faktycznych wyników najbliższych wyborów. Tych przewidywań nie będę na razie zdradzał, ale są wielce optymistyczne dla Marcina Wenty. W dniu jutrzejszym przedstawie Państwu wyniki sondażu jaki przeprowadziło Stowarzyszenie Arcana Historii - nie przez Internet, ale poprzez ankiety i rozmowy z przechodniami w centrum miasta.


Uwierz w Zmiany!


czwartek, 14 października 2010

Korwin - Mikke popiera Wentę




Poparcie dla Wenty jest z pewnościa wypadkową pewnej wspólnej plaszczyzy ideowej między JKM, a Marcinem Wentą. Popracie uzyskał cały Projekt Samorządność to z list Projektu do wyborów pójda działacze partii Wolność i Praworządność z Chojnic, miedzy innymi Krzysztof Haliżak.





Cieszę się z tego, że polityk takiej rangi jak Korwin - Mikke z obdarza pełnym zaufaniem Marcina i popiera dążenia jego i całego "Proejektu Samorządność" co ważne poparcie dotyczy płaszczyzny programowej. Bo u nas, co mogę zdradzic program jest gotowy od ponad miesiąca. Lezy sobie bezpiecznie i zyskuje poparcie ludzi rangi Korwina - myślących krytycznie i konstruktywnie. Mam nadzieję, że i nas tworzących ten program bylo stać na taką błyskotwliwość. Wiadomo największy kapitał niesie dobra myśl.


Zapraszam na strony JKM:http://korwin-mikke.blog.onet.pl/ , http://korwin-mikke.pl/ . Oczywiscie na youtube.com można znaleźć multum doskonalcyh polemik Korwin - Mikke z przeróznymi adwersarzami.


Uwierz w Zmiany!

środa, 13 października 2010

Wspólnota Małych Ojczyzn popiera Marcina Wentę

Otrzymaliśmy mocne poparcie (jako KWW Projekt Samorządność) od Wspólnoty Małych Ojczyzn. WMO zostało w większej mierze powołane przez byłego wicemarszałka województwa kujawsko - pomorskiego Macieja Eckardta.

To kolejny dowód na to, że Projekt Samorządność i tym samym Marcin Wenta zdobywają poparcie wykraczające poza ziemię chojnicką. Jest w nas wspólnota ideałów - "Jedni z drugimi, nigdy jedni przeciw drugim".

W samorządzie w naszej ocenie nie ma miejsca na spory ideologiczne (ta "moja" czerowna gwiazda - sic!), ale jest miejsce na współpracę ponad podziałami. Samorząd to tak naprawdę nasza codzienna ojczyzna - u nas przepiękna. Nasze lasy, jeziora, strugi...i nasza unikatowa (każdy lubi sie tym chwalić ;-) tozsamość.

W Chojnicach WMO to nie tylko poparcie prezesa Eckardta, ale to przede wszystkim faktyczna działalność. WMO pójdzie z nami do wyborów w Chojnicach! W Projekcie Samorządność WMO będą reprezentowane przez pana Piotra Stanisławskiego (który od dzis szefuje WMO w Chojnicach) , młodego przedsiębiorce, również politologa ;-) i innych młodych ludzi

Oto treść poparcia jakiego udzieł Marcinowi Wencie prezes Maciej Eckardt:






Chojnice, dnia 10 października 2010 r. Komitet Wyborczy Wyborców
„Projekt Samorządność”
Chojnice

Stowarzyszenie Wspólnota Małych Ojczyzn udziela swojego poparcia Panu Marcinowi Wencie w wyborach na urząd Burmistrza Chojnic w wyborach przypadających w 2010 roku i zwraca się do swoich członków oraz sympatyków z Chojnic o aktywne włączenie się w Jego kampanię wyborczą.
Wspólnota Małych Ojczyzn wspiera osoby i środowiska, które aktywnie działają na rzecz swoich wspólnot lokalnych, promuje społeczników, dla których dobro wspólne, wolność, gospodarność i patriotyzm nie są pustymi sloganami. W ocenie Wspólnoty Małych Ojczyzn osobą, która wpisuje się w te postulaty jest Pan Marcin Wenta.
Po zapoznaniu się z programem kandydata Wspólnota Małych Ojczyzn uznała, że przedstawił on najlepszą propozycję dla Chojnic, uwzględniającą charakter i tradycję miasta, dającą perspektywę na dołączenie Chojnic do tych miast, których gospodarka, edukacja, kultura i tradycja doskonale się odnajdują w nowoczesności. Wspólnota Małych Ojczyzn uważa, że głosowanie na tego kandydata, to dobra i opłacalna inwestycja w przyszłość miasta.

Prezes
Wspólnoty Małych Ojczyzn
Maciej Eckardt




Zakończe tego posta tak jak ma to w zwyczaju Muniek - Jest super jest super z ironią wobec stanu rzeczy jaki mamy w Chojnicach ;-)



P.S. Do mediów slę komunikacik jako rzecznik, więc proszę nie sciągać z bloga ;-)
UWIERZ W ZMIANY!

Zapraszam na http://www.ojczyzny.pl/

poniedziałek, 27 września 2010

KWW Projekt Samorządność



Pan Andrzej Mielke podpisuje dokumenty potwierdzające rejestrację KWW Projekt Samorządnosć


W imieniu Komitetu Wyborczego Wyborców Projekt Samorządność informuję, że w dniu dzisiejszym (tj. 27.09.2010) Komisarz Wyborczy w Słupsku (na podstawie Ustawy z dnia 16 lipca 1998 - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw) wydał postanowienie o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Wyborczego Wyborców Projekt Samorządność. Zawiadomienie o utworzeniu Komitetu zostało złożone przez pełnomocnika naszego komitetu pana Andrzeja Mielke.

Z dniem dzisiejszym Projekt Samorządność jako komitet wyborczy uzyskał prawo do prowadzenia kampanii wyborczej na terenie województwa pomorskiego. Tym samym uzyskaliśmy prawo do prezentacji naszego programu wyborczego, który trafi do rąk każdego wyborcy.

W najbliższym czasie oficalnie przedstawimy kandydata na burmistrza Miasta Chojnice oraz liderów list w poszczególnych okręgach.

Nadmienię, że nasz Komitet Wyborczy zarejestrowalismy jako pierwszy z terenu Miasta Chojnice. To tylko jeden z przykladów szybkiej, sprawnej i profesjonalnej dzialnosci Projektu Samorządność, kolejne w bliskiej przyszłości.

Kampanię wyborczą w Chojnicach uważamy tym samym za otwartą! :-)

sobota, 25 września 2010

Polityczna karuzela

W chojnickiej polityce rzeczywiście zaczyna się dziać. Tytułem krótkiego podsumowania tego tygodnia zapraszam się przysłuchać, czy też przyjrzeć, z uwagą pierwszym "kampanijnym" wypowiedziom liderów i temu co dzieje się wokół:


Komisja Budżetowa Rady Miasta Chojnice nie chce dokumentów dotyczących finansów Miasta!?!


http://chojnice24.pl/?m=1&i=12482&p=2


Pod tym linkiem kryje się obraz chojnickiej PO, a dokładnie odźwierciedlenie mechanizmu wyłaniania z tej formacji kandydata na burmistrza Miasta Chojnice (dla mnie kampania obłudy i oszustw)

http://chojnice.com/wiadomosci/teksty/To-ja-zdecydowanie-mowie-tobie-nie/2254


Tutaj nieco przyjemniej, wypowiada się 4 znanych dotąd kandydatów na fotel burmistrza. Wypowiedź dla Radio Weekend. Głos dali panowie: Marcin Wenta, Andrzej Dolny, Arseniusz Finster i Leszek Redzimski

http://www.weekendfm.pl/?n=29798

W wypowiedzi dla Radio Weekend tylko jeden kandydat mówił w sposób rozwazny, skromny, a jednocześnie pewny i dobitny. Kandydatem tym w mojej opinii był Marcin Wenta. Najsłabszą wypowiedź można usłyszeć z ust Pana Redzimskiego, który zaczyna mówiąc tak: "Moje nazwisko jest znane...". Pan Finster znowu zaszkoczył elokwencją mówiąc, ze ON MA WIELE SCENARIUSZY, ALE TEN NAJBARDZIEJ PRAWDOPODOBNY JEST TAKI ZE ZNOWU BEDZIE BURMISTRZEM. Ja zycze miastu Chojnice lepszego burmistrza.