Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synekury polityczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synekury polityczne. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2025

Leninowska "mądrość" a przypadek chojnickiego lekarza o znanym nazwisku

Lenin mawiał, że ci dziennikarze na Zachodzie, którzy pozytywnie piszą o rewolucji bolszewickiej w Rosji oraz o komunizmie jako takim, to są pożyteczni idioci. Od tej pory termin ten funkcjonuje dla opisu działań i postaw osób, które nieświadome szkodliwości swych czynów, z zelockiem zapałem i w świętej wierze sprawiedliwego działania i celu, prowadzą działalność do szpiku szkodliwą. 

Obserwując poczynania syna Leszka Bonny, Macieja Bonny, który obecnie jest radnym miejskim w Chojnicach wychodzę z założenia, że ten zachowuje się niczym pożyteczny idiota. Daleki jestem od rzucania inwektywami i nie twierdzę że Maciej Bonna jest idiotą, po prostu tak jak wyżej napisałem to pojęcie - pożyteczny idiota ma swoje ściśle określone znaczenie, Maciej Bonna próbując blokować wolność dyskusji na radzie miejskiej, całkowicie wpisuje się w definicję tego pojęcia. Oczywiście zmieniając swoją postawę, może szybko pozbyć się tak pejoratywnych określeń . Niestety, na razie świadczy usługi lokalnemu układowi władzy. Być może Maciej Bonna wierzy, że lokalna władza to przykład oświeconej działalności stronników postępu, którzy krzewią dobro i sprawiedliwość. Jeśli tak jest, to jest albo nierozumy, albo od dziecka wierzy w bajki. 

Maciej Bonna, zanim został radnym miejskim nie był znany z żadnych działań politycznych i społecznych. W mojej ocenie jest najlepszym przykładem magii nazwiska - został radnym, bo miejsce w polityce i rozpoznawalność nazwiska wypracował mu znany tata. Co jest samo w sobie wątpliwym mandatem do pełnienia ważnej funkcji społecznej. Natomiast, dobrze wpisuje się to w preferencje wyborców Platformy Obywatelskiej. 

Warto przypomnieć Maciejowi Bonnie o sprawie, kiedy to otrzymał dotację z Urzędu Marszałkowskiego na działalność gospodarczą w kwocie 60 tys. zł. Ojciec Macieja Bonny, czyli Leszek Bonna jest wicemarszałkiem województwa i był nim w tamtym czasie. Co ciekawsze, adresem tej działalności miała być kamienica w centrum miasta, będąca wtedy własnością Leszka Bonny. Czy Leszek Bonna jako ojciec Macieja Bonny i zarazem wicemarszałek przyjmował opłatę za czynsz od syna, który otrzymał dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego, gdzie wiceszefuje tatuś? Tego nigdy się nie dowiedzieliśmy, bo w wywiadach Bonna senior unikał na to odpowiedzi, zasłaniając się niewiedzą. Więcej o sprawie: tutaj

Ponadto, kiedy w 2017 r. przeszła nawałnica przez ziemię chojnicką, Leszek Bonna jako dyrektor szpitala firmował przyznanie zapomogi z funduszu szpitalnego synowi, który był lekarzem w chojnickim szpitalu (jak pamiętam 5 tys. zł) - czyli Maciejowi Bonnie, na remont...pałacu. 

Zatem, zanim Maciej Bonna zacznie z zapałem pożytecznego idioty zamykać usta opozycji politycznej w Chojnicach, dobrze byłoby, żeby najpierw wyjaśnił czy już w przeszłości korzystał w swojej karierze zawodowej i politycznej z pozycji i wpływów ojca - wicemarszałka. A jeśli tak, to w jakim zakresie? 

Bonna junior zapomniał, że pełni mandat społeczny, a nie funkcję politycznego pałkarza, który na żądanie i potrzeby lokalnego układu władzy będzie okładał opozycję polityczną w mieście. Najpierw Bonna mógłby się czymkolwiek wykazać i zasłużyć dla lokalnej wspólnoty, bo znane nazwisko i idiotyczny pomysł likwidacji i przeniesienia postoju taksówek to zdecydowanie za mało, żeby mieć legitymację do pouczania ludzi, którzy Chojnicom i samorządowi oddali wiele lat życia. 


I na koniec takie pytanie, gdzie mieszka Maciej Bonna, bo na FB wskazuje, że mieszka w Łodzi...jeśli tak byłby rzeczywiście to nie ma prawa pełnić mandatu. 



piątek, 27 lutego 2015

Siłowniki Finstera cz. II

Siłowniki Finstera to grono, które jak wykazują ostatnie wydarzenia może się powiększać. Związane jest to z poszerzaniem sfery wpływów synekur politycznych.

Wybrana z list Powiatowego Forum Samorządowego pani Małgorzata Kaczmarek z Towarzystwa Przyjaciół Hospicjum stała się jednym z ... siłowników. W mojej opinii, pani Kaczmarek,działając w szczytnej wierze opieki paliatywnej, która jest bardzo istotna, za cenę politycznej subordynacji podpisała w imieniu TPH umowę o grancie dla TPH. 

Według mnie, takie wsparcie w trybie konkursowym (lecz według mnie dedykowanym pod jeden podmiot podobnie jak konkursy dla asystenta ds. nauki) TPH przez miasto Chojnice jest kolejnym wyrazem niedemokratycznych rozwiązań w przestrzeni miasta, które poszerzając swoje strefy wpływów politycznych promuje Arseniusz Finster. Żadna ustawa nie zobowiązuje miasta do finansowania takich projektów, natomiast utrzymanie koalicji w radzie powiatu przemawia na rzecz takich właśnie działań przez Arseniusza Finstera. 

Postawie Pani Kaczmarek nie dziwię się, tylko proszę sobie zadać pytanie, dlaczego Pani Kaczmarek i TPH raczej nie cieszyły się przychylnością burmistrza do czasu, kiedy Pani Kaczmarek nie była radną powiatową? Gdyby Pani Kaczmarek startowała z PChS (a była przecież taka opcja), to jaką dziś postawę ujawniałby Pan Finster? Działania w sferze publicznej w Chojnicach determinowane są przez interes polityczny.

Instrumentalne traktowanie działaczy społecznych, organizacji widoczne jest też na przykładzie Boxing Team, które tak długo cieszyło się dużym wsparciem, jak długo radnym był Andrzej Mielke. Co się stanie z TPH, kiedy Pani Kaczmerek nie będzie już radną? Co się stanie z Chojniczanką jeśli spadłaby do jakiejś lokalnej ligi czy klasy? Wszystko w Chojnicach jest przez Finstera przeliczane na głosy wyborcze, z tego należy sobie zdawać sprawę. Nie jest to chyba OK, kiedy dla jednych podmiotów robi się dedykowane konkursy, a innym odmawia się racji bytu. Przecież w sferze kultury w Chojnicach są przyznawane tak żenująco niskie środki, które nie wystarczyłyby nawet za porządną pensję jednego urzędnika, a o te pieniądze szarpie się co roku kilkadziesiąt nawet organizacji. Ich działacze powinni wiedzieć jaka jest droga do uzyskania grantu w Chojnicach - należy zostać radnym Finstera, albo podmiotów z nim kooperujących w szeroko pojętej synekurze politycznej.

Warto mieć świadomość, że Arseniusz Finster nie kieruje się żadnymi samarytańskimi wyzwaniami, jest czysto makiawelicznym aktorem politycznym na lokalnej scenie. I każde działanie podporządkowuje przede wszystkim swoim politycznym celom, które nie są według mnie zgodne z dobrem ogółu. 

Jest wśród chojniczan wielu działaczy społecznych, jedni zajmują się ekologią inni edukacją dzieci i opieką nad nimi, ale dopóki nie są radnymi ich organizacje przymierają głodem.

Jest to zjawisko, które już dawno określiłem jako GONGO (pisałem o tym tutaj: http://polityka-chojnice.blogspot.com/2010/06/gongo-paradoks-spoecznstwa.html). W tych okolicznościach TPH z niezależnego towarzystwa, staje się GONGO, czyli (samo)rządowo zarządzaną organizacją pozarządową. Przykry proces i jego obserwacja nie napawa optymizmem. Jeśli społeczność jest tak biedna (bo taki jest nieudolny miejski zarządca), że nie potrafimy wysupłać nawet pieniędzy na niezależną działalność to ten chojnicki semi-autorytaryzm będzie wzrastał w siłę. A liczba siłowników będzie rosła, ale nie będzie rosła w nieskończoność. Niemniej niepokojącym jest przerzucanie akcentów przez Finstera na nowe obszary i nowe osoby, to oznacza, że z dużą łatwością jest w stanie, dzięki środkom publicznym, rozbudowywać sieć synekur politycznych. Słabość, bieda, bierność, apatia społeczna, niska świadomość polityczna, te wszystkie czynniki w sposób w pełni cyniczny wykorzystywane są do łamania "kręgosłupa" kolejnych osób, które miały wspaniałą kartę działalność na rzecz lokalnej wspólnoty.

Materiał źródłowy: http://www.chojnice.tv/wideo-1250-Towarzystwo_Przyjaci%C3%B3%C5%82_Hospicjum_z_grantem_od_miasta_ ; http://www.miastochojnice.pl/?a=220&id=5765

piątek, 6 lutego 2015

Synekury polityczne jako źródło biedy

Kiedyś zastanawiałem się nad przyczynami występowania paradoksu wysokich cen i niskich zarobków miejscowościach takich jak Chojnice i mniejszych. 

Do tego zjawiska realnie pogłębiającego zacofanie gospodarcze i tym samym zacofanie kulturowe i cywilizacyjne Chojnic dodać należy zjawisko synekur politycznych. 

W Chojnicach nie brak przykładów synekur politycznych. Według mnie są nimi wszystkie przedsięwzięcia, które nie bronią się przed krytyką z perspektywy gospodarczej racjonalności ich funkcjonowania. Wąskie elity polityczne, a szczególnie lokalne elity władzy, które usadowiły się w swoich synekurach nie są zainteresowane rozwojem i bogaceniem się mieszkańców bowiem ten niesie nieuchronnie zagrożenie zmianami i cyrkulacją w elitach władzy. Promowana jest więc geriatria dająca rękojmie status quo, a elity zainteresowane są nie wypracowywaniem realnych zysków gospodarczych, ale życiem z publicznej renty, która w miarę ubożenie społeczeństwa i miasta staje się coraz szczuplejsza zmuszając tak elity jak i kontrolującego je włodarza do praktyk coraz to bardziej rozmijających się z interesami mieszkańców. 

Wynikiem wprowadzonej w życie społeczne dysfunkcji elit, która zrodzona zostaje poprzez utrwalanie latami synekur żerujących na skromnej rencie publicznej, staje się także narastająca fala wyjazdów za chlebem z miasta. Poważnie kuleje także skromne środowisko opozycyjne, odcięte od środków utrzymania i możliwości realnego zarobkowania i wpływania na sprawy publiczne, bowiem bez środków ciężko choćby o skuteczny i permanetny monitoring władzy, który w określonych obszarach zdają się z jeszcze nieznanych przyczyn podejmować lokalne media (być może z powodu bardzo wysokiego poparcia społecznego ujawnionego dla opozycji w trakcie ostatnich wyborów samorządowych w mieście). Niestety ta sytuacja rzutuje na kruchość społeczeństwa obywatelskiego w mieście. 

Zaściankowość kultury politycznej w miejscowościach takich jak Chojnice, ujemnie wpływa na możliwości rozwoju gospodarczego miejskiej wspólnoty. Szczególnie jest to spotęgowane tzw. osiadłym bandytyzmem elit władzy, który ma tę swoistą cechę, że rozumienie przyszłości w odniesieniu do miasta i mieszkańców jest tylko i wyłącznie ukierunkowane na myśl o jak najdłuższym podtrzymaniu i zapewnieniu sobie i elicie możliwości dostępu do renty publicznej, z których utrzymuje się całe rodziny urzędnicze i wszystkie możliwe pociotki gwarantując sobie na tej bazie materialnej dzierżenie władzy pomimo kolejnych wyborów ujawniających ogromne poparcie dla opozycji, szczególnie w obliczu wydatkowanych środków na kampanie wyborcze - komitetów władzy i komitetów opozycji. A w tym względzie dysproporcje są ogromne i oscylują wokół stosunku 10:1. Szczególnie jeśli myślimy o wydatkach na kampanię kandydatów na burmistrza. Wynik wyborczy jednak nie jest tego odpowiednikiem. Oznacza to, że pomimo braku realne poparcia społecznego jest ono kupowana na dwa sposoby: poprzez rentę publiczną i marketing polityczny. 

Jeśli nie skończymy z synekurami politycznymi w Chojnicach, a ich lista jest naprawdę długa i zaliczyć można do nich wszystkie spółki miejskie oraz większość firm korzystających z zamówień publicznych to z Chojnic za kilka - kilkanaście lat, zakładając, że w ogóle jeszcze będzie panował ten porządek w Europie jaki znamy dziś, zamiast miasta będzie po prostu osadą starców, gdzie nie będzie się już mówiło o tym, że władza w tym mieście żyje dzięki utrzymywaniu synekur politycznych na rencie publicznej, ale po prostu gdzie wszyscy mieszkańcy będą emerytami i rencistami. Obecnie takimi synekurami na pewno są Centrum Park, Galeria Jutrzenki, asystent ds. naukowych, synekurami nawet stały się zarządy osiedli (które nie są poddawane nawet elementarnej kontroli ze strony miasta, bo Rada Miejska tę kontrolę w tym roku zarzuciła), synekurami są tzw. GONGO - czyli organizacje pozarządowe prowadzone przez ludzi władzy, są nimi wszelkie przejawy występujących równolegle do zjawiska synekury politycznej, czyli klientelizm, nepotyzm, kleptokracja. Ale to nie całość obrazu, sieć synekur politycznych w Chojnicach to zjawisko o olbrzymiej skali. 

Na tę sytuację ogromny wpływ ma kultura polityczna, bowiem to właśnie wypracowywaniu instytucji takich jak obywatelska inicjatywa, budżety obywatelskie, ale i zapytań na podstawie informacji publicznej, wolności słowa, etc. stanowią o realnych podstawach do powstania klimatu sprzyjającego rozwojowi. Temu rozwojowi przeciwny jest układ władzy Arseniusza Finstera utrzymujący rozległe synekury polityczne co wpędza miasto w biedę, bo synekura nie tworzy, nie wypracowuje po prostu jest i żeruje. Ludzie synekur, nie rozumieją, że poprzez te praktyki władzy biednieją wszyscy i tylko kwestią czasu jest, kiedy pauperyzacja dotknie i ich rodziny oraz ich samych, a oni zasilą szeregi wzrastającej rzeszy prekariatu.